pokonani przez maszyny

25.01.07, 21:05
przeczytać instrukcję?
www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2653&Itemid=51
    • Gość: Janek Re: pokonani przez maszyny IP: *.chello.pl 25.01.07, 21:32
      Stek banałów napisany żeby się spodobał "pani domu" zagubionej we współczesnej
      technice. Nie warto czytać.
      • mary_sio Re: pokonani przez maszyny 26.01.07, 13:41
        Masz rację - krótko, treściwie i dosadnie. Pewnie artykuł podoba mi się, bo
        rzeczywiscie coraz mniej rozumiem.
        Kiedyś wszystko było takie proste: tykajacy tajemniczo zegarek na kredensie i
        dobieranie się do jego tajemnic pod nieobecnośc rodziców. Pierwsze odkrycie -
        co można zrobić prostym przekręceniem któregoś z motylków umieszczonych na
        tylnej ściance "budzika", kolejne - do czego służą ostro karbowane pokrętła.
        Poziom następny to istnienie gwintu lewoskretnego, doprowadzającego do tajemnic
        środka, po podważeniu tępym nożem tylnej zabudowy i cud najprawdziwszy
        mosięznych kółek zębatych. I nieskończone godziny wpatrywania się w kolejno
        przekładającą się siłę nakręconej sprężyny.

        Podobnie było z radiem, nie pamietam już, czy akurat tym, z mrugajacym zielonym
        oczkiem, ale ile uniesień poczatkujacemu odkrywcy dawało odgięcie
        zakrzywionych, stalowych drutów i zdjecie tylnej ścianki! Najpierw długie
        wgapywanie się w ciagle zapalane i gasnące lampy, potem standardowe pytanie: a
        co by było, gdyby...wyjać tą albo tamtą?
        No i najważniejsze: jak dojść ręką do tego sznurka, po którym przesuwa się to
        najistotniejsze, czyli głosy stacji z całego świata, bez ruszenia tego czegos,
        co budziło lek, nawet w dziecku, bo brzydko/groźnie jakoś buczało? Nie pamiętam
        teraz, czym dokładnie ta część radia była, chyba chodziło o transformator (?)

        Potem było żelazko z równiutko ułożonymi koralikami i pierwsza własnoręcznie
        naprawiona wtyczka, potem...

        Ale teraz moje rozumienie techniki wysiadło. Może dlatego spodobał mi się ten
        artykuł, bo w jakiś sposób rozgrzesza chyba nie tylko moją, jak opisuje autor,
        głupotę technologiczną. Video nastawiam zawsze "na czuja", każdy nowy sprzet
        grajacy też. Pralka? zmywarka? A jaka różnica?
        Pewnie to taka drobna ogólnobabska zemsta na hight-tech niedosiegalnych
        umysłowo dla zwykłych ludzi:)

        Choć, gdy kiedyś zdjęłam metalową obudowę stacjonarnego komputera, zdziwiłam
        się lekko - dlaczego zostawiono tam tyle wolnej, niewykorzystanej przestrzeni?
        I refleksja czysto babska pewnie - te kolorowe wstążki nie wygladają wcale
        przerażajaco!

        Gość portalu: Janek napisał(a):

        > Stek banałów napisany żeby się spodobał "pani domu" zagubionej we współczesnej
        > technice.
        • Gość: Janek Re: pokonani przez maszyny IP: *.chello.pl 27.01.07, 10:50
          Rzecz w tym że niezrozumiałość technologii jest oczywista.
          Kiedy w domach pojawiły się radia, 90% ich użytkowników nie wiedziała jak one
          działają. O telewizorze znaczna większość ma tylko mgliste pojęcie. Nawet ludzie
          którzy rozbierali w dzieciństwie zegarki, w większości nie wiedzą co to jest
          mechanizm wychwytowy i dlaczego pozwala zegarkowi chodzić z taką dokładnością
          (choć sprężyna przecież w miarę upływu czasu słabnie) - a przecież ta
          technologia ma ponad 200 lat!
          Każda technologia jest niezrozumiała. I nie ma w tym żadnego odkrycia. Czy ktoś
          nastawiający program w pralce wie jak to się dzieje że pralka wie ile wody
          nabrać i w odpowiednim momencie przełącza się z prania na płukanie? Ta wiedza
          nie jest i nigdy nie była potrzebna do jej używania.

          Jedyne czego można mieć żal to tej możliwości grzebania w urządzeniach domowych,
          którą miały tak naprawdę chyba tylko dwa pokolenia. Tego już nie ma. Za to
          współczesne dzieciaki mają dostęp do sieci, do darmowych kursów językowych,
          słowników, encyklopedii, podręczników, gier, filmów, muzyki, komunikatorów i
          nowych bajerów każdego roku. My raczej powinniśmy czuć się pokrzywdzeni że tego
          nie było za naszego dzieciństwa, zamiast narzekać że nas to przytłacza.
          • llukiz Re: pokonani przez maszyny 27.01.07, 11:07
            > Kiedy w domach pojawiły się radia, 90% ich użytkowników nie wiedziała jak one
            > działają.

            Dzisiaj wiedzę o sposobie działania radia posiadają tylko ci których uczono o
            tym. I wątpię by było to aż 10% użytkowników. Oczywiście wcześniej nie było ich
            więcej. Warto jednak dodać że wszyscy nie muszą się na wszystkim znać i jest to
            sytuacja całkowicie normalna.
            • mary_sio Re: pokonani przez maszyny 27.01.07, 20:14
              Nie jest chyba "sytuacją normalną" kilkakrotne w ciagu dnia posługiwanie się
              przedmiotami, o których sposobie działania nie mamy nawet podstawowej wiedzy.
              A tzw. specjaliści np. od projektowania elektronicznych cacek mają się chyba za
              posiadaczy wiedzy tajemnej i jestem przekonana, że gdyby jakakolwiek "pani
              domu" chciała cokolwiek z tej wiedzy uszczknąć z czystej babskiej ciekawości
              poznawczej, na pewno nie znajdzie opracowania/książki..., której autor zniżyłby
              się do przedstawienia spraw technicznych w sposób podstawowoprzystępny.

              I żal mam, bo też chciałabym z tych np. pojemności procesorów cokolwiek pojąć,
              lecz rozebranie na części, niestety, niewiele w pewnych przypadkach już daje:(

              ps. do Janka: pralka jest jednak słabowita intelektualnie - gdy włożysz do niej
              mokre ubrania, wciągnie tyle samo wody, co do prania suchego. Efekt? wyjmujesz
              z niej ciężkie od wody pranie lub włączasz dodatkowy program wirujący.
              • Gość: Janek Re: pokonani przez maszyny IP: *.chello.pl 28.01.07, 03:50
                > jestem przekonana, że gdyby jakakolwiek "pani
                > domu" chciała cokolwiek z tej wiedzy uszczknąć z czystej babskiej ciekawości
                > poznawczej, na pewno nie znajdzie opracowania/książki..., której autor
                > zniżyłby się do przedstawienia spraw technicznych w sposób
                > podstawowoprzystępny.

                Mylisz się. Ta wiedza nie tylko jest opracowana w sposób łatwo dostępny, ale w
                dodatku udostępniana za darmo wszystkim chętnym:

                pl.wikipedia.org/wiki/Mp3
                pl.wikipedia.org/wiki/System_operacyjny
                pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_cyfrowy
                pl.wikipedia.org/wiki/Tranzystor
                Zdobycie podstawowej wiedzy wymaga kilku-kilkunastu godzin pracy. Ale znów - ta
                wiedza nie jest potrzebna do używania tych urządzeń, więc większości ludzi nie
                chce się tych godzin poświęcić.
                I taka sytuacja jest w 100% normalna i nie jest niczym nowym. Czy do biegania
                niezbędna jest ci wiedza jak działają mięśnie? Czy do poczęcia dziecka musisz
                znać molekularne podstawy samoreplikacji struktur chemicznych? (cała nasza
                cywilizacja wciąż ma na ten temat tylko szczątkową wiedzę)
                Nie musisz. To wszystko jest zbędne.
    • Gość: fedra Re: pokonani przez maszyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 09:17
      mary_sio napisała:

      > przeczytać instrukcję?
      Nieoceniając wartosci artykułu lecz sprawę którą porusza widzę całą kwestię
      normalnie i zrozumiale. Sprawę zaś streszczam lapidarnie: "interes musi sie
      krecić!".
      - Przed ok. 30 laty w prasie technicznej alarmująco poruszony był temat
      gwałtownego rozwoju światowego przemysłu chemicznego, i związanego z nim
      zanieczyszczenia srodowiska skutkujacego lawinowo wzrastającym stopniem
      zachorowalnosci na różne choroby w społeczeństwie. Zaraz jednak wielka chemia
      swoje negatywy dla człowieka zaczęła ratować rozwijając niebywale przemysł
      farmaceutyczny (też chemia), który produkując miliardy tabletek przeciwko
      chorobom, które w dużej mierze sama chemia powoduje, problem zlikwidowała. Zatem
      ta branża stworzyła sobie swoiste perpetum mobile, zarabia na jednym i drugim i
      czuje się świetnie.
      - Przewiduję, że podobnie jak z w/w branżą będzie z elektrotechniką/elektroniką.
      Producenci sprzętu z tej branży w pościgu za zwiększeniem sprzedawalności
      towaru przekroczyli już zdolność percepcji umysłu przecietnego śmiertelnika
      (stąd te tasiemcowe nudne i bełkotliwe instrujkcje obsługi). Oni o tym doskonale
      wiedzą i zacierają ręce, bo mają w zanadrzu następny produkt, mianowicie
      elektroniczne przystawki (pudełka) które wyręczą użytkownika i bedą same
      programowały odtwarzacze DVD, nastawiały handy, itd, itp. Taka przystawka na
      początku bedzie bardzo prymitywna i bedzie posiadała tylko dwa przyciski
      "włącz"/"wyłącz" i nie bedzie potrzebowała instrukcji obsługi. Oczywiście
      później sukcesywnie bedą oferowane coraz doskonalsze modele przystawki też z
      coraz większą ilością guzików + instrukcja o długosci wprostproporcjonalnej do
      ilosci guzików. Jak łatwo zauważyć nasze wnuki doczekają się przystawki do
      przystawki, a może jeszcze lepszego hitecha. To jest dobra i b. skuteczna metoda
      przedłużenia w nieskończoność istnienia danej branży. A użytkownik? No cóż, on
      się bedzie cieszył z nowego sprzętu, chwalił się nim przed sąsiadami, płacił za
      te wszystkie uciechy, a jak głupi był tak bedzie.
      - Tak już całkiem na marginesie. Ze zdumieniem i zaskoczeniem słucham ostatnio w
      mediach nagłaśnianie kampanii: "0-tolerancji dla palaczy". I o dziwo w tej akcji
      udzielają się znani lekarze. Świat medyczny powinien ostro zaprotestować
      przeciwko takim renegatom i wywalić ich ze swego srodowiska, bo działają oni
      zdecydowanie na jego szkodę. Koszmarem dla lekarza jest przecież zdrowe
      społeczństwo, kogo bedą leczyć, kto im bedzie płacił za usługi, nic tylko
      przekwalifikowywać się na inne zawody! Zdrowy człowiek bedzie żył długo, a
      umrzeć potrafi sam, bez pomocy lekarza.
      Pozdr.
      • madcio Re: pokonani przez maszyny 28.01.07, 23:08
        Siostro! Ten pan potrzebuje zastrzyku.
      • wiktoriaka Re: pokonani przez maszyny 29.01.07, 18:04
        Gość portalu: fedra napisał(a):

        Przed ok. 30 laty w prasie technicznej alarmująco poruszony był temat
        > gwałtownego rozwoju światowego przemysłu chemicznego, i związanego z nim
        > zanieczyszczenia srodowiska..

        Niezłomni bojownicy o uwolnienie świata od chemii zamiast racjonalnie
        zastanawiac się jak zminimalizować zanieczyszczenie srodowiska, nieustannie biją
        na alarm. Doprowadzili do takiej paniki, że już wymówienie słowa "chemia",
        wydaje się szkodliwe, a wymówienie nazwy jakiegokolwiek związku chemicznego
        wręcz zabójcze. Opowiadała mi pewna Holenderka, że kiedy przepisy unijne
        nakazały umieszczać wszędzie nazwy chemiczne związków, których się używa, w
        wielu barach, kuchniach i restauracjach zbuntowały sie osoby zatrudnione przy
        zmywaniu. Otóż od dziesięcioleci zmiękczały wodę do zmywania sodą, aż tu
        przychodzą do pracy i mają wodę zmiekczać węglanem sodu. Nie chciały stykac się
        z "chemią". Różnym przeciwnikom przemysłu chemicznego i farmaceutycznego
        przestaje on przeszkadzać, kiedy zachorują na zapalenie płuc i muszą wziąć
        antybiotyk. Zapomina się, że nie ma nic za darmo, zawsze jest coś za coś i
        trzeba minimalizować szkody, a nie potępiac wszystko w czambuł.

        A użytkownik? No cóż, on
        > się bedzie cieszył z nowego sprzętu, chwalił się nim przed sąsiadami, płacił za
        > te wszystkie uciechy, a jak głupi był tak bedzie.

        Widzę, że teraz przyszła kolej na elektronike. Pewnie ci tak współczujący
        ludziom dziennikarze, sami mają w domu wszystkie mowoczesne udogodnienia, bramy
        na pilota, światło zapalane przez fotokomórke itp. Ty piszesz na komputerze,
        wysyłasz to przez sieć, a jednocześnie jesteś niechętny nowinkom. Trzeba wybrać,
        albo wracamy do jaskiń, albo uczymy się korzystać z nowych technologii.

        • mary_sio Re: pokonani przez maszyny 29.01.07, 19:14
          wiktoriaka napisała:

          > Zapomina się, że nie ma nic za darmo, zawsze jest coś za coś i
          > trzeba minimalizować szkody, a nie potępiac wszystko w czambuł.

          To raczej chodzi o wyśrubowane maksymalizowanie osiągnięć dostepnych materiałów
          przez natchnionych projektantów:)

          > A użytkownik? No cóż, on
          > > się bedzie cieszył z nowego sprzętu, chwalił się nim przed sąsiadami, pła
          > cił za
          > > te wszystkie uciechy, a jak głupi był tak bedzie.

          Chwalił się pewnie będzie, ale przez chwilkę tylko. Coś ostatnio ta
          wszechobecna technika rozkręca się w sposób niekontrolowalnie przyspieszający,
          nie dając szans na długotrwałe uczucie zadowolenia z zakupu.

          > albo wracamy do jaskiń, albo uczymy się korzystać z nowych technologii.
          • wiktoriaka Re: pokonani przez maszyny 29.01.07, 22:31
            mary_sio napisała:

            > To raczej chodzi o wyśrubowane maksymalizowanie osiągnięć dostepnych materiałów
            >
            > przez natchnionych projektantów:)

            Rozumiem, ale zawsze było tak, że ludzie trochę obawiali się pomysłów
            natchnionych projektantów. Kiedy pociąg osiągnął zawrotną prędkość 40 km/godz,
            to zastanawiano się czy nie jest to szkodliwe dla zdrowia, a zdania były
            podzielone. Kiedy pojawiły się pierwsze automobile przeganiano je czesto z dróg,
            bo płoszyły konie. Kiedy zaczęły latać pierwsze odrzutowce, ludzie gadali, że
            robią "dziury w niebie" i psują pogodę (teraz mamy od tego CO2). Teraz boimy się
            zawrotów głowy od nadmiaru guziczków do przyciskania.;) Obawy przed nowymi
            technologiami to nic nowego.
Pełna wersja