Anatomia (nie)szczęścia

IP: 80.48.171.* 09.05.03, 16:30
"Prof. Janusz Czapiński - za czasów, gdy był jeszcze badaczem, a
nie ekspertem" oj, nie lubimy profesora pani doktor Wiesławo ?
typowy przykład subtelnej ale upierdliwej uszczypliwości ...
    • Gość: ls Re: A gdzie Bialorus IP: *.vpn.nlh.no 09.05.03, 16:37
      Jeszcze chwile temu byl artykol o Sietowaniu Dnia Wyzwoilenia na
      Bialorusi. zaczalem tam dyskutowac.
      Artykol zniknal a w jego miejsce kit.
      • Gość: bol.chro Re: A gdzie Bialorus IP: *.chelmnet.pl 10.05.03, 19:33
        Gdybys jeszcze tak popracowal nad ortografia.......
    • Gość: d Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: 195.205.239.* 09.05.03, 16:42
      Gość portalu: halon napisał(a):

      > "Prof. Janusz Czapiński - za czasów, gdy był jeszcze badaczem,
      a
      > nie ekspertem" oj, nie lubimy profesora pani doktor Wiesławo ?
      > typowy przykład subtelnej ale upierdliwej uszczypliwości ...

      Ale to prawda, niczego nie ujmując, p. prof. Czapińskiemu, to
      wypłynął on na pamiętnym proteście przeciw buiedzie naukowców i
      tak już krąży po mediach, jako "ekspert" właśnie. Nie znaczy to,
      ze nie zna tego, o czym mówi, ale na własną prace badawczą
      (bardzo czasochłonna w psychologii społ.: testy, badania,
      ankiety, i tak non stop) na pewno juz mu nie starcza czasu.
      • Gość: bol.chro Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.chelmnet.pl 10.05.03, 19:36
        Co Ty wiesz o czasochlonnosci pracy naukowej....
    • Gość: jack27 Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: 195.124.18.* 09.05.03, 16:45
      Sa tez tacy ( dosyc liczni ) , ktorzy szczescia szukaju w
      opowiadaniu na prawo i na lewo o cudzych nieszczesciach .
    • z0rr0 Re: Anatomia (nie)szczęścia 09.05.03, 16:47
      Gość portalu: halon napisał(a):

      > "Prof. Janusz Czapiński - za czasów, gdy był jeszcze badaczem,
      a
      > nie ekspertem" oj, nie lubimy profesora pani doktor Wiesławo ?
      > typowy przykład subtelnej ale upierdliwej uszczypliwości .

      Nie "pani doktor Wiesława" lecz "pan doktor Wiesław" - Freud się
      kłania - oj mamy problem z orientacją seksualną...
      Pzdr- z0rr0
      • Gość: halon Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: 80.48.171.* 09.05.03, 16:52
        z0rr0 napisał:

        > mówisz to jeszcze jako badacz czy już jako ekspert :-) ?
        • Gość: dziki Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.dyn.optonline.net 10.05.03, 03:38

          A mnie wydaje sie ze ten artykul zawiera w sobie
          dosc duzo prawdy.
          Bo,rzeczywiscie wszystko zalezy od tego jak my
          patrzymy na swiat, i chocbysmy byli na samym dnie,
          to tylko wlasnie dzieki temu spojrzeniu nie jestesmy
          nieszczesliwi;sa przeciez ludzie,ktorzy maja biliony
          i jezeli tylko straca w jakis operacjach miliony,czyli
          jakis tam procent tego,chocby to bylo nawet 99% to i tak
          zostaje im wiele milionow,ale oni nie mogac tego zniesc i
          popelniaja samobojstwa;a zatem widzimy ze wszytsko zalezy
          od punktu widzenia i przyzwyczajenia.
          Pomijajac prawdziwa nedze (o czym ten artykul rowniez mowi)
          to szczescie jest problemem osobistym odczucia swiata;
          sa ludzie bogaci i nieszczesliwi,jak i zwykli i rowniez
          nieszczesliwi i na odwrot;krotko mowiac szczescie nie ma chyba
          nic wspolnego z zamoznoscia!
          Co wiecej,nawet nedzasz moze byc szczesliwszy niz niejeden bilioner!
          To zalezy od tego co jest w nas,a to co jest w nas nie zalezy tylko
          od nas.
          A zatem nie ma sie co martwic,bo co ma sie stac to sie stanie,
          to prawdopodobienstwo nazywa sie "a posteriori",czyli wyznaczone
          jest ono z gory! poprzez sekwencje zdarzen od nas niezaleznych
          a wplywajacych na nasze zycie z czasem,i zbyt duzo jest tutaj
          parametrow aby to przewidziec, i w dodatku po co?
          Badzmy zatem szczesliwi teraz,bo tylko to sie liczy!

          pozdrowienia,

          dziki, :)

    • Gość: PISs na PIS Po wejsciu do Uni mysle, ze optymizm wzrosnie IP: *.echostar.pl 09.05.03, 21:37
      wsrod narodu.
    • Gość: marek Re: Gowno prawda IP: *.ipt.aol.com 09.05.03, 21:54
      ja w to wieze: jesli nie masz pracy, zadnych szans, perspektyw
      na przyszlosc, albo jestes inwalida, to masz pelno optymizmu....
      ha ha ha
      ci "eksperci" chypa ta teorie wzieli z kosmosu...
      • gabrielacasey Znam bardzo tworczych i zyjacych penia zycia 11.05.03, 00:57
        inwalidow. I znam takich, co uciekaja przed samym soba do USA, by i tam
        stwierdzic, ze z samymi soba im wszedzie cholernie zle.
        • Gość: Janek Ludzie inteligentni są dowcipni IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 09:02
          Nawet jak są starzy i biedni.
    • Gość: Karolina Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.magma-net.pl 09.05.03, 22:22
      co tu komentowac... przeciez ludziom jest coraz ciezej wiazac
      konce, nie mozna nic zaplanowac bo wszystko jest niepewne. Jak
      zyc ? bylam optymistka kiedy mialam kilka tysiecy na koncie i
      zadnych dlugow...
      • Gość: dziki Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.dyn.optonline.net 10.05.03, 03:19
        Gość portalu: Karolina napisał(a):

        > co tu komentowac... przeciez ludziom jest coraz ciezej wiazac
        > konce, nie mozna nic zaplanowac bo wszystko jest niepewne. Jak
        > zyc ? bylam optymistka kiedy mialam kilka tysiecy na koncie i
        > zadnych dlugow...

        To jestes szczesliwym czlowiekiem.
        Ja nigdy tyle nie mialem na koncie.

        :)


      • Gość: Gocha Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.05.03, 07:39
        Zgadzam sie, wydaje mi sie chore byc szczesliwym w momencie gdy
        grunt sie zalamuje pod nogami.
        Autorka artkulu chyba nie jest zbyt dobrym psychologiem
        namawiajac do optymizmu w momencie kryzysu finansowego rodziny.
        Jaka optymistyczna odpowiedz moze uzyskac dziecko od ojca
        proszac go o czekoladke,w momencie kiedy w domu nie ma pieniedzy
        nawet na chleb ( a sa takie rodziny w Polsce). Co ten ojciec ma
        odpowiedziec dziecku -
        • Gość: dziki Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.dyn.optonline.net 10.05.03, 07:59
          Gość portalu: Gocha napisał(a):

          > Zgadzam sie, wydaje mi sie chore byc szczesliwym w momencie gdy
          > grunt sie zalamuje pod nogami.
          > Autorka artkulu chyba nie jest zbyt dobrym psychologiem
          > namawiajac do optymizmu w momencie kryzysu finansowego rodziny.
          > Jaka optymistyczna odpowiedz moze uzyskac dziecko od ojca
          > proszac go o czekoladke,w momencie kiedy w domu nie ma pieniedzy
          > nawet na chleb ( a sa takie rodziny w Polsce). Co ten ojciec ma
          > odpowiedziec dziecku -
          • Gość: zaga Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.03, 21:41
            • Gość: zaga Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.03, 23:05
              Człowiek nie rodzi się moim zdaniem ani optymistą ani pesymistą.
              Cechy te kształtuje w sobie zależnie od życiowych
              doświadczeń.Jeżeli doświadcza w swoim życiu więcej dobra niż
              zła, ma tym samym wiecej możliwości optymistycznego spojrzenia
              na świat.Zgadzam się z dzikim, że w Polsce chleb jest,skoro z
              głodu nikt nie umiera. Nie wynika z tego jednak, że możemy z
              optymizmem patrzeć jak tym chlebem i ziemniakami napchane dzieci
              trawi anemia, duszą ataki astmy, bo na cokolwiek do chleba,
              ziemniaków i na leki nie starcza.Przy następnej wizycie dziki w
              kraju,zalecam szersze spojrzenie na naszą polską
              rzeczywistość.
        • Gość: AO Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.mts.net 10.05.03, 17:43
          Zgadzam sie z wypowiedzia Gochy pozytywne nastawienie w wypadku kryzysu czy to jest finansowego czy osobistego jest w
          praktyce nie wykonalne. Nie zgadzam sie z opinia autora tego artykulu . Uwazam ze to czy jestesmy pesymistami czy optymistami ma
          zwiazek z genami . I w pewnych sytuacjach np. w kryzysie , niekorzystna dla nas sytuacja i predyspozycja pewnych genow moze
          tylko przyczynic sie do poglebienia pesymizmu.
          Bycie szczesliwym lub nieszczesliwym jest w pewnym sensie nasza odpowiedzia na napotykane przeszkody zyciowe.
          Nie wszyscy ludzie spostrzegaja taki sam problem jako przeszkode. Takze porownywanie jakichkolwiek nacji razem nie ma zadnego
          sensu.


          Gość portalu: Gocha napisał(a):

          > Zgadzam sie, wydaje mi sie chore byc szczesliwym w momencie gdy
          > grunt sie zalamuje pod nogami.
          > Autorka artkulu chyba nie jest zbyt dobrym psychologiem
          > namawiajac do optymizmu w momencie kryzysu finansowego rodziny.
          > Jaka optymistyczna odpowiedz moze uzyskac dziecko od ojca
          > proszac go o czekoladke,w momencie kiedy w domu nie ma pieniedzy
          > nawet na chleb ( a sa takie rodziny w Polsce). Co ten ojciec ma
          > odpowiedziec dziecku -
    • Gość: 2tm23 www.krowery.prv.pl IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 09.05.03, 22:57
      • dr_frankenstein Re: www.krowery.prv.pl 09.05.03, 23:13
        Bardziej infantylnego artykulu nie czytalem od co najmniej 4(!) lat! Pozdr.
      • Gość: Wieslaw Baryla anatomia (nie)szczęscia suplemet IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.03, 20:18
        Szanowni dyskutanci,
        Z uwagą przeczytałem wszystkie wypowiedzi i muszę powiedzieć, że obawiałem się
        ostrzejszych wypowiedzi. Raczej nie stronię od odpowiadania na pytania
        dziennikarzy, oczywiście pod warunkiem, że pytania dotyczą kwestii, które
        związane są z moimi zainteresowaniami badawczymi--tak na marginesie ten tekst
        to nie artykuł a wywiad a to spora różnicą--dlatego zgodziłem się porozmawiać
        z Panią Ewą Milewicz o naszym polskim przezywaniu wszelkich doli i niedoli.
        Jak słusznie pisze jeden z dyskutantów poczucie szczęścia lub nieszczęścia
        jest stanem subiektywnym, nikt nie ma prawa mówić innym, że powinni być
        szczęśliwi, nikt nie ma prawa podważać czyjegoś sądu o jego własnej
        szczęśliwości. Dlatego psychologowie społeczni badają mechanizmy, które
        prowadzą do tego, że ktoś czuje się (nie)szczęśliwy nie wdając się w ocenę
        tego, czy to poczucie jest w jakikolwiek sposób uzasadnione, czy nie, bo taka
        ocena nie może być wydana z braku kryteriów. Jedyną osobą, która wie czy jest
        szczęśliwa, czy nieszczęśliwa jest sam podmiot. Natomiast psychologowie
        społeczni (badacze i eksperci) mają badania i teorie, które odpowiadają na
        pytanie dlaczego dana osoba czuje się tak jak mówi, że się czuje. Teorie i
        badania te dalekie są od wiedzy potocznej (a często z tą wiedzą sprzeczne,
        choć Bob Dylan, który o ile wiem psychologiem społecznym nie jest miał słuszną
        intuicję mówiąc, że ktoś kto nie ma nic, nie ma nic do stracenia) i mamy
        podstawy uważać, że są od teorii potocznych znacznie trafniejsze. Wywiad
        dotyczył tych właśnie teorii a w szczególności bardzo bliskich sobie
        koncepcyjnie propozycji profesora Czapińskiego (znacznie wcześniejszej) i
        Daniela Gilberta. Bardzo rzecz upraszczając obaj badacze twierdza, że każdy
        człowiek czy tego chce czy nie chce średnio rzecz biorąc będzie w życiu
        szczęśliwy. Problem w tym, że każdy z nas chce być szczęśliwym teraz a nie
        średnio, ale to problem egzystencjalny a nie naukowy.
        Co do kwestii mianowania profesora Janusza Czapińskiego badaczem lub
        ekspertem, to tak jak to zostało w tekście napisane powiedziałem, wahałem się
        w autoryzacji, czy nie wyrzucić tego zdania, ale zdecydowałem się w końcu na
        jego pozostawienie, choć żałuję, że nie dołożyłem odpowiedniego komentarza.
        Wielce szanuję Pana profesora i nie śmiałbym się mierzyć z nim w walce na
        cięte uwagi, bo zdaję sobie sprawę, że jestem bez szans. Mój problem z
        profesorem polega na tym, że wielokrotnie próbowałem odsyłać różnych
        dziennikarzy z pytaniami np. o szczęście do Pana profesora i prawie zawsze
        bezskutecznie, bo dziennikarze zakładają, że profesor zna się TEŻ na
        szczęściu, a przecież przynajmniej te osoby które zwróciły uwagę na TO
        niewinne zdanie doskonale wiedzą, że profesor zna się przede wszystkim na
        szczęściu. Gdy Pani Ewa lekkim zdziwieniem zapytała, kiedyż to profesor
        Czapiński robił badania nad szczęściem odpowiedziałem, jak odpowiedziałem.
        Dziękuję tym, którzy dotrwali aż do tego miejsca i polecam stronę
        domową Daniela Gilberta, na której można znaleźć jego poważne i mniej powazne
        atrykuły oraz wiele innych rzeczy, które przynajmniej na chwile mogą poprawić
        humor:
        www.wjh.harvard.edu/~dtg/gilbert.htm

    • Gość: ALAN "Ile cierpień doznaliśmy od Niemców. To go pocieszy"?? IP: *.tamqfl1.dsl-verizon.net 10.05.03, 03:39
      CO TO ZA PIERDOLY ???!
    • Gość: Joe z Teksasu Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.ext.ti.com 10.05.03, 13:08
      Lepszym, blizszym rzeczywistosci, artykulem bylby "Fizjologia
      (nie)szczęścia" lub jeszcze lepiej "Biochemia (nie)szczęścia".
      Rzecz w tym, ze nasze mysli sa precesami elektrochemicznym w
      naszym mozgu. Zmiany biochemiczne w mozgu moga spowodowac
      poczucie szczescia lub nieszczescia. Stad plaga narkomanii wsrod
      ludzi, ktorzy chca byc szczesliwi uzywajac do tego narkotykow.
      Stad popularnosc Prozaku usuwajacego depresje.
      Gdy jestesmy glodni lub jest nam zimno lub zagraza nam
      smiertelne niebezpieczenstwo to trudno byc szczesliwym. Dlatego
      w krajach bardzo ubogich ludzie sa mniej szczesliwi. Natomiast
      gdy martwi nas, ze sasiad ma samochod a my nie mamy, to jest to
      odczucie subiektywne. Gdy bedziemy mieli Fiata, to moze nas
      jeszcze bardziej martwic, ze my mamy tylko Fiata, a sasiad ma
      Mercedesa. Czyli majac wiecej pieniedzy mozemy byc mniej
      szczesliwi, jesli nasze aspiracje, poziom w stosunku do ktorego
      oceniamy nasza pozycie jest wysoki, czy tez za wysoki do
      obiektywnych mozliwosci jego realizacji.
      Dla dyskutantki, ktora narzekala, ze nie moze dla dziecka
      kupic czekalatki napisze, ze to moze spowodowac, ze dziecko gdy
      dorosnie bedzie szczesliwsze. Nauczy sie, ze nie mozna miec
      wszystkiego na co czlowieka wzrok padnie, nauczy sie kontrolowac
      swoje pragnienia. Dzieci, ktorym rodzice spelniaja wszystkie
      zachcianki wyrastaja na samolubnych nieszczesliwych doroslych.
    • Gość: dziecko Optymiści czy pesymiści. Jacy są Polacy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.03, 14:25
      a mnie opieprzaja w szkole ze sie usmiecham ,to opinia
      nauczyciela 'chodzi po szkole i sie smieje a jej sytuacja wcale
      nie jest taka wesola'. polska rzeczywistosc..?
      • baranoff Re: Optymiści czy pesymiści. Jacy są Polacy? 10.05.03, 16:05
        polacy
        ???????


        to kraj po komunie gzie za kawały leziesz do więzienia....

        pesymiści to polska
        @@@@@@@@@!
    • Gość: kooren Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.lama.net.pl / 192.168.8.* 10.05.03, 19:32
      Optymiści-myślą,że staną się bogatsi bez wejścia do Unii Europejskiej:)
    • Gość: qik Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: 217.98.54.* 10.05.03, 20:09
      Zdania optymisty i pesymisty tak naprawdę różnią się datą końca
      świata
    • Gość: michau Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.brzezno.gda.pl 12.05.03, 08:25
      oj nie znamy plci doktora co??

      a co zlego w wyrazaniu wlasnego zdania? prawda ogolna o prof.
      czapinskim ze przebywa dluzej w redakcjach medialnych niz na
      uczelni, ale zeby osiagnac taki status byl wczesniej naukowcem z
      sukcesami.

    • Gość: Gość Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: 62.233.130.* 13.05.03, 09:16
      Fajny artukuł. Podobał mi się.
    • Gość: Mirek Re: Anatomia (nie)szczęścia IP: *.pseinfo.pl 21.05.03, 08:00
      Kolejne duperały : Polak się pocieszy tym , że jest bardziej
      gościnny od Niemca ( a nie będzie miał co do gara włożyć) - po
      co się wogóle takie bzdety wypisuje, czemu mają służyć podobnego
      typu porównania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja