Dlaczego z wiekiem czas wariuje?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.07, 00:25
Cały artykuł przeczytałem w 6 sekund. Mam 42 lata. To świadczy o średnio szybkim upływie czasu w średnim wieku.
    • neptus Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 02:30
      Najgorsze, ze ten artykuł niczego nie wyjaśnia w tytułowym temacie. Z wiekiem
      nie tyle inaczej mijają lata ale dni i godziny wydają się krótsze.
      Nawet w przypadku upływu lat cały wywód o skali logarytmicznej został
      podsumowany zwykłą prostą zależnością procentową, która nie ma nic wspólnego z
      całym artykułem. Gdzie te wiekowe logarytmy? Nadal nie wiem, czemu dni upływają
      mi szybciej. Chociaż coś już wiem... w młodości nie marnowałam tyle czasu na
      czytanie bzdurnych artykułów.
      • mr_osjano Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 11:33
        A ja mam 62 lata. Mając 10 lat jeden rok (można przeliczyć także na godziny) to
        była 1/10 mojego (tamtego oczywiście) czasu bytu. Teraz jeden rok jest zaledwie
        1/62 częścią mojego świadomego życia. Jakby więc nie liczyć zarówno lata, jak i
        godziny stają się dla nas relatywnie i subiektywnie coraz krótsze mimo, że
        jednostka pomiaru czasu (godzina, rok etc) wydaje sie być jednakową . Pewną
        próbą zrozumienia tego może być np analogia z fizyki na temat momentów sił. Siła
        razy ramie. Ramiona wagi dziesiętnej doskonale to obrazują. Nasuwa się pytanie
        jaki może to mieć związek z czasem, bowiem w przypadku momentu siły występują
        dwa czynniki tj siła i ramie. W przypadku czasu zwykle uwzględniamy jedynie
        jeden element czyli "ilość" czasu mierzoną w sekundach, minutach etc. Otóż śmiem
        twierdzić iż zwykle nie uświadamiamy sobie tego, że oprócz ilości czasu istnieje
        jeszcze drugi jego miernik tj "jakość" czasu. Na porównywalnej jakości czasu
        bazuje właśnie astrologia z którą możemy sie zgadzać albo nie, ale która czynnik
        jakości czasu (czas dobry, zły, czas miłości i szczęścia, czas pokoju i wojny
        itp itd) stawia jako jego wartość nadrzędna. Czas szczęścia wydaje sie krótki
        zaś czas cierpienia strasznie się dłuży. Można zatem powiedzieć, że dopiero
        ilość czasu razy jakość czasu to bardziej obiektywne wyobrażenie jego (czasu)
        upływu.
        Osoby poważnie traktujące sprawę i chcące podyskutować a także wymienić
        spostrzeżenia i opinie, zapraszam na mr_osjano@gazeta.pl
        Pozdrawiam
        • Gość: Lehoo Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.globalconnect.pl 25.03.07, 15:19
          Dobrze gadasz. A teraz uważaj: względna szybkość upływającego czasu DT=dt/t, gdzie dt = czas który upłynął, zaś t = twój wiek, czyli czas, który upłynął w trakcie twojej świadomości. Pocałkuj to teraz stronami . Wychodzi T=ln (t) - czyli logarytmiczne prawo Webera - Fechnera. Nic dodać, nic podzielić.
          • Gość: gnom001 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 21:22
            Jak miło czasem przeczytać coś do rzeczy. Szkoda tylko, że 95% czytelników po
            doczytaniu do słowa "pocałkuj" wyłączy się przy wtórze brzęczyków alarmowych i
            czerwonych lampek z napisam "oveload" w mózgu ;)
            • Gość: lu Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.fbx.proxad.net 26.03.07, 11:54
              Bardzo sie natrudzili Ci naukowcy, zeby dosc do przemyslen, do ktorych doszla
              chyba wiekszosc ludzi. W kazdym razie w mojej rodzinie takie wnioski
              wyciagnieto juz dawno i sa faktem powszechnie znanym.
              • Gość: AUTOR Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:00
                JAKO AUTOR TEGO TEKSTU RZEKNE, ZE ODKRYWCZY W TYM JEST PEWIEN PIEKNY DOWOD
                MATEMATYCZNY UDOWADNIAJACY TA TEZE. WIELE RZECZY JEST OCZYWISTYCH, NAUKOWO
                ISTOTNE JEST PRECYZYJNE PRZEPROWADZENIE DOWODU JEZYKIEM NAUKOWYM (JAK
                MATEMATYKA).TO TAK JAK ZE SLAWNYM TW. GODLA. MOWIAC NAPROSCIEJ UDOWODNIL
                MATEMATYCZNIE PEWNA "OGRANICZONOSC ROZUMOWANIA LOGICZNEGO", CO JEST OCZYWISTE
                CHYBA DLA WSZYSTKICH LUDZI.
                • Gość: pamejudd Tylko tyle potrafisz napisac? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 26.03.07, 17:12
                  Jaki autor, takie jego odpowiedzi na komentarze...
          • sirus_curse Eeee 26.03.07, 05:59
            Daj sobie spokoj. Matematyka jest w stanie opisac tylko i wylacznie zbadane
            zjawiska. Wciskanie dosc metnie wyjasninych zjawisk w matematyczne schematy jest
            bez sensu. Matematyka to tylko rodzaj logiki, ktora moze dawac pozory
            objektywizmu, ale to tylko rodzaj logiki, ktora w pewnym stopniu zaawansowania
            robi sie niezrozumiala, ale dalej jest tylko narzedziem, a nie zadnym prawem
            przyrody czy obrazem rzeczywistosci. Mozesz sobie dodawac i odejmowc, mnozyc i
            calkowac- poki nie policzysz ile kura znosi jajek, nie wyliczysz tego z gotowych
            wzorow. Chocbys sobie calkowal do zas..anej smierci.
            • Gość: stratus Re: Eeee IP: 193.109.212.* 26.03.07, 08:06
              Obaj z przyjacielem mamy może jeszcze niewiele bo po 53 lata. On przekonał mnie
              do prostego wytłumaczenia tego zjawiska. Po prostu z wiekiem, nieważne z
              jakiego powodu ale coraz wolniej myślimy. Coraz wiecej czasu zajmuje nam
              dojście do tych samych wniosków co młodym. To i czas, wydaje się że biegnie
              szybciej a on biegnie, w odniesieniu do jakichś referencyjnych procesów
              elektrochemicznych tak samo od miliardów lat.
              Przykład, bo nie dowód na to, przykład stanowi wrażenia jakie ma człowiek w
              stanie upojenia alkoholowego. Stara się taki czasami coś "zagadać" do
              przechodniów ale nie ma takich cierpliwych wśród trzeźwych, którzy dotrwaliby
              do końca kwestii takiegoż, odchodzą w pół słowa. Tak powoli, co widać wyraźnie
              przebiega u niego proces myślowy. Znane też jest wydłużenie czasu reakcji
              kierowcy po spozyciu nawet małych dawek alkoholu.
              Tymczasem jak zapytać pijanego po wytrzeźwieniu co robił jak był pijany to
              najczęściej nie wie, bo jakoś szybko mu ten czas "zleciał". Co spojrzał na
              zegarek, to godzina, dwie, trzy ... do przodu. Czas pędził jak szalony.
              Porozmawiajcie z pijakami.
              • Gość: Julek Ach ten czas IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 26.03.07, 11:23
                Ależ wy mądrzy ludzie potraficie filozofować, a niech to woda poniesie.
                Jeden z największych oszustów świata, Albert miał na imię, któremu czas
                zwalniał, gdy on jechał tramwajem do pracy i jednocześnie patrzył się na
                oddalający się zegar na ratuszu itd. itd.
                Posłuchajcie, co powiem o czasie. Jednym czas wydaję się dłużyć, innym ten sam
                okres czasu wydaje się krótszy
                Przykład: mając 40 lat poślubiłem kobietę 20 letnią, czyli że jestem starszy od
                niej o 100%, ale ona jest młodszą ode mnie tylko o 50%. Lub jak kto woli: jestem
                dwa razy starszy od niej, ale ona jest tylko o połowę młodsza ode mnie, jasne?
                Po 40 latach, zgodnego pożycia małżeńskiego, ja będę miał 80 lat, ona tylko 60
                lat, więc będę starszy od niej, już tylko o 75% ale ona będzie młodszą ode mnie
                o 25%. To znaczy że ona mnie dopędza i gdybyśmy tak pożyli w zgodzie jeszcze z
                1000 lat, żona nie tylko by mnie dopędziła wiekiem, ale na pewno stała by się
                starszą ode mnie. Więc w tym przypadku, czas dla kobiety upływa szybciej niż dla
                mężczyzny. Zrozumiałe?
                • Gość: Noszfak Re: Ach ten czas IP: *.pai.net.pl 26.03.07, 13:03
                  Podobne dylematy miał długo przed Tobą Zenon z Elei. Wyjaśnić je można bardzo
                  łatwo za pomocą rachunku całkowego/różniczkowego:)
            • sanator2 Re: Eeee 26.03.07, 09:31
              Mam 55 lat i z wykształcenia jestem matematykiem. Jest raczej odwrotnie niż
              piszesz. To matematyka opisuje rzeczywistość i ZAWSZE się sprawdza. "Zbadane"
              zjawiska dopiero wtedy możemy uznać za zbadane poprawnie, gdy są zgodne z
              matematyczną teorią. Praw matematyki nie da sie podważyć empirycznie. Chociaż
              chciałbym tak jak opisywany w dzisiejszej prasie brytyjczyk w wieku 102 lat
              zaciągnąć kredyt hipoteczny na lat 25 i do końca go ŚWIADOMIE spłacać. I mieć z
              czego. Ciekawe, że przy spłacaniu kredytu czas zawsze biegnie bardzo wolno.
            • Gość: Noszfak Re: Eeee IP: *.pai.net.pl 26.03.07, 13:44
              > Daj sobie spokoj. Matematyka jest w stanie opisac tylko i wylacznie zbadane
              > zjawiska. Wciskanie dosc metnie wyjasninych zjawisk w matematyczne schematy
              jest bez sensu. Matematyka to tylko rodzaj logiki, ktora moze dawac pozory
              > objektywizmu, ale to tylko rodzaj logiki, ktora w pewnym stopniu zaawansowania
              > robi sie niezrozumiala, ale dalej jest tylko narzedziem, a nie zadnym prawem
              > przyrody czy obrazem rzeczywistosci. Mozesz sobie dodawac i odejmowc, mnozyc i
              > calkowac- poki nie policzysz ile kura znosi jajek, nie wyliczysz tego z
              gotowych wzorow. Chocbys sobie calkowal do zas..anej smierci.

              Jestem prawie pewnien, że w szkole miałeś OGROMNE problemy z matematyką. :)
              Wszyscy ludzie nie rozumiejący matematyki mają dokładnie taką samą "linię
              obrony". A tym czasem jest dokładnie odwrotnie. Cokolwiek by nie powiedzieć o
              matematyce/fizyce/logice (wbrew opiniom niektórych nauki te mają ze sobą
              baardzoo wiele wspólnego), nie można zarzucić jej brak obiektywizmu. To są
              właśnie jedyne całkowicie obiektywne dziedziny nauki. Przedstawiając to obrazowo
              - Przypuśćmy, że na Ziemi lądują zielone jak trawa ufoludki z cywilizacji
              odległej od naszej o milion lat świetlnych. Chcąc im przekazać, że my, ludzie,
              jesteśmy istotami rozumnymi, możesz sprobować im wytłumaczyć, że Eliza
              Orzeszkowa jest genialną pisarką albo że sztuka nowoczesna jest piękna. Na
              zrozumienie nie masz co liczyć, bo w tym przypadku wszystko jest względne,
              zależy od kontekstu. Możesz za to sprobować przedstawić im choćby najprostsze
              prawdy matematyczne, np. 2+2=4. Tylko wtedy istnieje cień szans na zrozumienie,
              bo dwa ZAWSZE jest DOKŁADNIE o jeden większe od jedynki i o jeden mniejsze od
              trójki. Różnić może się najwyżej zapis graficzny owych liczb.
              P.S. Przepraszam jednocześnie za ekstremalnie absurdalny przykład z ufoludkami,
              ale wydaje mi się, że dość przystępnie obrazuje problem:)
              • europitek Re: Eeee 26.03.07, 17:36
                Cytat:
                > - Przypuśćmy, że na Ziemi lądują zielone jak trawa ufoludki z cywilizacji
                > odległej od naszej o milion lat świetlnych. Chcąc im przekazać, że my, ludzie,
                > jesteśmy istotami rozumnymi, możesz sprobować im wytłumaczyć, że Eliza
                > Orzeszkowa jest genialną pisarką albo że sztuka nowoczesna jest piękna. Na
                > zrozumienie nie masz co liczyć, bo w tym przypadku wszystko jest względne,
                > zależy od kontekstu. Możesz za to sprobować przedstawić im choćby najprostsze
                > prawdy matematyczne, np. 2+2=4. Tylko wtedy istnieje cień szans na
                > zrozumienie, bo dwa ZAWSZE jest DOKŁADNIE o jeden większe od jedynki i o jeden > mniejsze od trójki. Różnić może się najwyżej zapis graficzny owych liczb.

                Piękny przykład. Wyobraź sobie, że do jego empirycznego "przećwiczenia" nie potrzeba wcale ufoludków. Wystarczą amazońscy Indianie z plemienia Pira (lub Piraha, według innej pisowni), którzy nie używają pojęć odpowiadających liczbom większym od "2". Dla nich więc "2+2" nie równa się "4", ponieważ "4" nie istnieje. Możesz, parafrazując Twoje stwierdzenie, przedstawić im najprostsze prawdy matematyczne bez cienia szansy na zrozumienie, bo "2" jest zawsze dokładnie większe od "1" i nie jest o jeden mniejsze od "3", które _nie_istnieje_. A zapis graficzny liczb nie ma żadnego dla nich znaczenia.
                Aby uprzedzić ewentualne, a narzucające się wątpliwości, informuję, że _na_prośbę_ samych Indian podjęto próbę nauczenia ich podstaw matematyki. Kilkumiesięczny "kurs" okazał się klapą - wykonują bardzo sprawnie "1+1=2", ale póżniej jest "czarna dziura".
                Skoro są tacy ludzie, to mogą też isnieć amatematyczne ufoludki.

                Miast oskarżać innych o "OGROMNE problemy z matematyką" lepiej sam zastanów się skąd się bierze <obiektywizm> pojęć matematycznych. (Dla ułatwienia: nie jest on wynikiem genetycznego dziedziczenia ani przejawem istnienia absolutnych prawd objawionych).
                • Gość: gość Re: Eeee IP: *.mimuw.edu.pl 26.03.07, 18:39
                  Tu jest pewne nieporozumienie. Oczywiście jest mnóstwo istot (mówiąc ogólnie)
                  niezdolnych do nauczenia się matematyki. Mam nadzieję, że żadna grupa etniczna
                  nie należy, w sensie genetycznym, musowo do tej kategorii; w przypadku
                  rzeczonych Indian bariera ma zapewne charakter kulturowy i sądzę, że małe
                  dzieci Indian Pira wychowywane odpowiednio wcześnie w innych warunkach nie
                  miałyby takich problemów (chyba, że w grę wchodzi jakieś powszechne
                  upośledzenie umysłowe). To wszystko nie zmienia faktu, że zawsze 2+2=4, choć
                  wielu ludzi nie jest w stanie zrozumieć, że są to kategorie abstrakcyjne (co
                  więcej, żeby zrozumieć istotę DOWODU tej równości, trzeba wpierw zrozumieć
                  ściśle, czym jest 2, czym - 4, a także co to jest dodawanie - to wcale nie jest
                  takie łatwe, a i formalny dowód do prostych nie należy). Ale to, że Indianin
                  Pira może nie dorachować się dobytku (pewnie nie potrzebuje), nie neguje
                  istnienia uniwersalnej metody liczenia - owoców, włóczni itp. Indianin Pira nie
                  umie też zapewne zwerbalizować pojęcia siły ciążenia, ale jednak podlega jej
                  tak samo, jak wykształcony fizyk.

                  Ufoludki są o tyle udanym przykładem, że szanse na kontakt z nimi na razie
                  wydają się możliwe wyłącznie pod warunkiem, że nie tylko istnieją, ale i znają
                  matematykę. Jeśli ich rozwój naukowy jest w okolicach Indian Pira, to musimy
                  ich wpierw sami odszukać i do nich polecieć... To zresztą nie wydaje mi się
                  szczęśliwym pomysłem, bo tzw. rozwinięta część ludzkości oprócz znajomości
                  matematyki cechuje się nieograniczoną zdolnością do wyzysku, mordu i
                  zniszczenia, na co w historii aż nadto dowodów.
                  • europitek Re: Eeee 26.03.07, 22:48
                    Miło mi, że zgadzamy się, choć tylko częściowo, że ufolodki są udanym przykładem. Mam jednak pewne wątpliwości co do konieczności ich "znajomości" z matematyką, nawet przy założeniu, iż to one do nas przybędą. Z braku danych empirycznych (obserwacji behawioru) oraz dowodu teoretycznego (również matematycznego) nie możemy z góry odrzucić możliwości dysponowania przez nie naturalnie wykształconym sposobem przemieszczania się, pozwalającym na pokonywanie odległości w skali kosmicznej. Nie możemy wykluczyć, że ich lokalna ewolucja przebiegała na tyle inaczej od naszej, iż posiadają np. naturalną zdolność teleportacji na ogromne odległości. Gdyby tak faktycznie było, to moglibyśmy spotkać na Ziemi ufoludka, który nawet do dwóch zliczyć nie potrafi (taki ufo-Pira). I na co bym nam się zdała w komunikacji z nim nasza matematyka?

                    Jak słusznie zauważyłeś, pojęcia matematyczne są abstracyjne, nie występują w naturze, a istnieją jedynie w naszych głowach jako wynik kategoryzacji obiektów otaczającego nas świata rzeczywistego. Twierdząc, ze "zawsze i wszędzie" są one jednakowe, utrzynujesz zarazem, że nie jest możliwy inny od naszego sposób tejże kategoryzacji. Na jakiej podstawie?

                    • Gość: gość Re: Eeee IP: *.mimuw.edu.pl 29.03.07, 12:14
                      Oczywiście, że istnieją inne sposoby kategoryzacji (nawet ziemska matematyka ma
                      kilka, w miarę równoważnych, sposobów opisu). Ważne, czy przedmiot
                      kategoryzacji jest ten sam...
                      • Gość: gość Re: Eeee IP: *.mimuw.edu.pl 29.03.07, 18:50
                        Wyjaśnię może trochę dokładniej - matematyka jest obecnie uprawiana w inny
                        sposób niż przed dwoma tysiącami lat, poglądy na temat dopuszczalnych metod,
                        ścisłości dowodów, a nawet natury badanych obiektów ulegały zmianom wielokrotnie
                        (obecny "paradygmat" i świadomość jego nieusuwalnych ograniczeń pochodzą
                        z początków XX wieku). A jednak nigdy nie było wątpliwości co do tego, że mimo
                        zmiennych sposobów opisu zasadniczo mamy do czynienia z jedną nauką. Ponadto
                        praktycznie nikt z matematyków nie ma wątpliwości, że to, co było wynikiem
                        matematycznym za czasów Euklidesa czy Archimedesa, pozostaje nim do dziś - choć
                        obecnie zwykle używa się do zrelacjonowania tych osiągnięć innego języka,
                        a czasem rezultaty te spowszedniały do tego stopnia, że ciężko nam docenić ich
                        fundamentalne znaczenie. Jeśli jakakolwiek cywilizacja pozaziemska istnieje i
                        zna matematykę, to z konieczności w tej matematyce 2+2=4 (tu pomijam ścisłe
                        rozumienie tego napisu - proszę nie tłumaczyć mi, że istnieją inne systemy
                        pozycyjne niż dziesiątkowy, inne pierścienie niż pierścień liczb całkowitych
                        itd.). Jeśli według nich 2+2 nie jest równe 4, albo jeśli ich system pojęciowy
                        nie obejmuje odpowiednich pojęć, by tę równość wyrazić, to po prostu ich wiedza
                        nie obejmuje matematyki, i tyle. Być może za to domniemane ufoludki rozwiną
                        jakąś gałąź wiedzy całkiem nieznaną Ziemianom. Zważywszy na powszechną i aż
                        zadziwiająco dobrą stosowalność matematyki do opisu świata fizycznego, byłoby
                        dziwne, gdyby jakikolwiek system naukowy mógł bez jej znajomości dobrze
                        opisywać świat; chyba, że będzie to świat bardzo ubogi albo opis bardzo
                        niefalsyfikowalny (np. oparty na myśleniu magicznym lub na głupocie,
                        uniemożliwiającej zdanie sobie sprawy ze sprzeczności).
                        • europitek Re: Eeee 30.03.07, 23:29
                          Cytat:
                          > Oczywiście, że istnieją inne sposoby kategoryzacji (nawet ziemska matematyka
                          > ma kilka, w miarę równoważnych, sposobów opisu). Ważne, czy przedmiot
                          > kategoryzacji jest ten sam...
                          Właśnie. Czy zawsze i wszędzie jest ten sam? I czy "urządzenie" kategoryzujące jest takie samo, a co za tym idzie i sposób kategoryzacji?

                          Cytat:
                          > Zważywszy na powszechną i aż zadziwiająco dobrą stosowalność matematyki do
                          > opisu świata fizycznego, byłoby dziwne, gdyby jakikolwiek system naukowy mógł > bez jej znajomości dobrze opisywać świat; chyba, że będzie to świat bardzo
                          > ubogi albo opis bardzo niefalsyfikowalny (np. > oparty na myśleniu magicznym
                          > lub na głupocie, uniemożliwiającej zdanie sobie sprawy ze sprzeczności).
                          Jedność matematyki od czasów archaicznych do współczesności jest konsekwencją jedności przedmiotu i narzędzia wówczas i obecnie, jest czymś naturalnym. Ale czymś naturalnym dla nas, którzy żyjemy w takiej samej rzeczywistości, co Starożytni i badamy ją takim samym narzędziem. Inaczej mówiąc, obserwowana (lokalna) rzeczywistość i sposób obserwacji są takie same (bardzo bardzo podobne). Obawiam się jednak, że robienie założenia o identyczności naszej lokalnej rzeczywistości i sposobu jej obserwacji ze wszystkimi innymi możliwymi jest - delikatnie mówiąc - mocno "na wyrost". Dlatego wolę "bezpiecznie" traktować matematykę jako nasz autorski produkt, powstały w konkretnych warunkach, niż ogólnie obowiązujący ("wszystkich chętnych") sposób poprawnego opisu rzeczywistości. Jako produkt _naszego_ sposobu kategoryzacji obiektów i relacji pomiędzy nimi.
                          Nie oznacza to w żadnym względzie, iż jest ona nieadekwatnym sposobem opisu rzeczywistości, lecz tylko tyle, że jest sposobem _nam_ właściwym i niekoniecznie obowiązującym innych - takich sposobów może być więcej niż jeden i mogą być równie skuteczne.
                          • Gość: gość Re: Eeee IP: *.mimuw.edu.pl 02.04.07, 08:28
                            Ściśle mówiąc, to nie ma żadnej gwarancji, że od jutra nie zmienią się
                            radykalnie prawa fizyki (i że w ogóle jutro wciąż świat fizyczny będzie
                            podlegać jakimkolwiek regularnościom). Ale jednak nie wiązałbym z ową
                            szansą na zmianę żadnych swoich planów życiowych. :)

                            Pozdrawiam
                            • europitek Re: Eeee 03.04.07, 03:46
                              Trzeba być przygotowanym na wszystko - najlepsze i najgorsze.
                              A móiąc poważnie, to mnie zupełnie nie chodziło o jakieś fantazje typu "od jutra zmienią się radykalnie prawa fizyki". Materialna jedność świata nie oznacza jego jednorodności - życie biologiczne rozwijające się w nieodległych od siebie miejscach może być tak diametralnie różne, jak warunki w nich panujące. Zmiana praw fizyki nie jest do czegokolwiek "potrzebna".
                • Gość: Vim Re: Eeee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.07, 20:07
                  To niech ich nauczą posługiwania się systemem o podstawie 3 ;> Będą spokojnie
                  mogli korzystać z cyfr {0, 1, 2} :P
                  • europitek Re: Eeee 01.04.07, 04:42
                    Niech nauczą.
                    Obie strony chcą, ale nie wychodzi.
                    Moim zdaniem kłopot bierze się stąd, że życie w małych grupach mocno ogranicza nacisk na kategoryzację otoczenia społecznego. Nie łączą członków grupy w jedną kategorię (np. rodzina), lecz każdego traktują jako niepowtarzalny "egzemplarz", w związku z czym dokładne ustalanie liczebności grupy jest praktycznie bezprzedmiotowe. Gdyby tak było, to mogłoby to mieć związek z niektórymi naszymi (tzw. ludzi cywilizowanych) zachowaniami społecznymi, badanymi przez socjologię małych grup.
        • Gość: szalony ginekolog Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:04
          Wiek nie ma nic do rzeczy. Ledwie poszedłem na studia, czas zaczął zapieprzać jak szalony gonekolog po akademiku. To kwestia ilości roboty i chlania ;]
      • Gość: ferrum A może dlatego że... IP: 82.139.11.* 25.03.07, 17:51
        wraz z biegiem lat wciąz mamy nadzieje ze cos sie nam uda jeszcze
        zrobic,osiągnąć a jednocześnie mamy świadomość ze czasu nam zostało juz raczej
        mniej niz wiecej a i pomysłów juz niewiele?


        i w takiej atmosferze upływają dni, ktore stają sie podobne do siebie, w ktorych
        nic nowego sie nie dzieje, a skoro nic szczególnego sie nie dzieje to nie ma do
        czego wracać pamiecią. I pamiec nasza tylko przeslizguje sie po tych dniach,
        tygodniach ktore mineły a nam sie wydaje ze to czas szybciej płynie....

        w dziecinstwie wiele sie dzieje, odkrywa sie swiat to i wydaje sie nam ono
        bardzo długie, gdy wracamy do niego pamiecią...


        moze to tak jest...


    • neptus Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 02:36
      Kiedyś w dziale Nauka były zajawki artykułów z działu nauka. Fajnie było mieć
      dostep do artykułów np. z wczoraj. Teraz wszedzie te same brukowce... W
      wydaniach regionalnych jest to samo. Nawet nie warto na to patrzeć.
    • zorro_i_juz Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 02:57
      A moze wrazenie szybszego uplywu czasu wynika ze slabniecia pamieci w starszym
      wieku. Gdy bylem dzieckiem potrafilem zapamietywac mnostwo szczegolow.
      Doslownie pamitalem ulozenie komykow w piaskownicy, jak to dzieciak zagladalem
      w rozne dziury i wiedzilam o rzeczach o ktorych dorosli nie mieli pojecia i
      ktorymi sie nie interesowali. Po tygodniu buszowania na podworku wydawal mi
      sie to strasznie dlugi okres bo tyle rzeczy sie zdarzylo. Ludzie w wieku lat
      50 pamietaja ze byli w pracy i nie przywiazuja wagi do szczegolow tego co
      zdarzylo sie wczoraj. Zaczyna dominowac rutyna, wile rzeczy robi sie odruchowo
      nie myslac o tym. Zmierzam do tego ze dziciak pamieta z tygodnia swego zycia
      150 roznych zdarzen a dorosly kilka (oczywiscie pamieta wiecej ale nie sa one w
      zaden sposob znaczace, wiec jakby nie istnialy). Okres w ktorym mostwo sie
      dzialo wydaje sie dluzszy niz ten w ktorym dzialo sie niewiele, bo subiektywnie
      wydaje sie ze potrzeba wiecej czasu na wykonanie wiekszej ilosci rzeczy. Moja
      teorie psuje mi tylko to ze czas podobno sie dluzy gdy panuje nuda, czyli gdy
      nic sie nie dzieje. Swoja droga ciekawe czy ktos badal jak zminia sie poczucie
      uplywu czasu u ludzi o roznej aktywnosci umyslowej? (pracownicy umyslow,
      fizyczni, wynalazcy, tworcy, artysci, sprzataczki, pracownicy na tasmach
      produkcyjnych)
      • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 03:14
        Tu nie chodzi o ilość zdarzeń, lecz o ilość zdarzeń nowych, których "obsługa" nie została jeszcze zautomatyzowana. Jeśli chcesz przywrócić sobie dziecięcą szybkość czasu subiektywnego, to porzuć codzienną miejską rutynę (tu celnie trafiłeś) i z dzidą w ręku rusz przez dżunglę. Zobaczysz, jak czas "zwolni".
        Stąd wniosek: chcesz mieć subiektywnie dłuższe życie, to uczyń je ciekawym, zmieniaj otoczenie i sposób życia, jak często się da.
        • patman I wszystko jasne 24.03.07, 12:43
          Ja dodałbym, że dla dziecka wszystko jest nowe, w przeciwieństwie do dorosłego, którego z czasem coraz mniej rzeczy zaskakuje. Więc subietktywny upływ czasu jest proporcjonalny do ilością sytuacji, z którymi dotąd dany osobnik nie miał do czynienia. Ale żeby tak od razu do dżungli... ;)
        • Gość: orec Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.acn.waw.pl 24.03.07, 12:47
          Dokładnie, aby czas płynął wolniej potrzeba jak najwięcej nowych zdarzeń. Nowe
          otoczenie!
          Sam zauważyłem, że jak wyjadę na weekend do nieznanego mi miejsca to czuje się
          jakby ta wycieczka trwała kilka tygodni, a to zaledwie 2 dni jest..

        • rs_gazeta_forum Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 15:25
          europitek napisał:
          > Tu nie chodzi o ilość zdarzeń, lecz o ilość zdarzeń nowych, których "obsługa"
          > nie została jeszcze zautomatyzowana. Jeśli chcesz przywrócić sobie dziecięcą
          > szybkość czasu subiektywnego, to porzuć codzienną miejską rutynę (tu celnie
          > trafiłeś) i z dzidą w ręku rusz przez dżunglę. Zobaczysz, jak czas "zwolni".
          > Stąd wniosek: chcesz mieć subiektywnie dłuższe życie, to uczyń je ciekawym,
          > zmieniaj otoczenie i sposób życia, jak często się da.

          Dopisując się rekami obiema wspomnę jeszcze o roli pamięci w tym procesie. Dla
          idących przez dżunglę dorosłego i dziecka czas będzie upływał subiektywnie
          jednak w innym tempie, gdyż ilość informacji, jakie potrafi przyswoić dziecko
          jest większa niż u dorosłego (nie robiłem tu badań, opieram się na opiniach, w
          tym własnej ;) ).

          Natomiast wielce odkrywcza teoria wyjaśniona w ostatnim akapicie o tyle mnie
          rozśmieszyła, że poznałem ją jeszcze jako dziecko (czyli dawno ;( ), choć nie
          pamiętam, czy źródłem był mój dziadek czy jakaś książka.

          Nb. podając tak szeroki wstęp do tego starego spostrzeżenia o różnych
          proporcjach jednostki czasu do długości życia, autor nie ustrzegł się błędów:
          matryce w aparatach fotograficznych wprowadzono w miejsce filmów nie dlatego, by
          ustrzec nas przed prześwietlaniem/niedoświetlaniem zdjęć. Do tego ostatniego
          służą rzeczywiście skomplikowane metody pomiaru i ważenia natężenia światła w
          różnych fragmentach obrazu, które w oparciu o bazy danych zawierające nawet
          tysiące przykładowych sytuacji (a wszystko to mieści się w naszym, nawet
          'prostym', aparacie) pozwalają w miarę prawidłowo, choć i tak nie zawsze zgodnie
          z naszymi życzeniami, naświetlić zdjęcie.
          • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 23:42
            Cytat:
            > Dla idących przez dżunglę dorosłego i dziecka czas będzie upływał subiektywnie
            > jednak w innym tempie, gdyż ilość informacji, jakie potrafi przyswoić dziecko
            > jest większa niż u dorosłego
            Zgodzę się z tym tylko częściowo. Dziecko łatwiej przyswaja nową informację ze względu na swój wiek i właściwy mu sposób funkcjonowania mózgu, ale również z powodu mniejszej ilości wyuczonych i utrwalonych wzorców zachowań. Jest mu znacznie łatwiej tworzyć nowe i modyfikować stare wzorce, niż dorosłym, którzy posiadają już sformowany, silnie utrwalony i obszerny "model rzeczywistości" oraz zachowań go obsługujących. Mówiąc w uproszczeniu: nie musi ciągle "zwalczać" starych wzorców, gdyż ich nie posiada.
            Ten kij ma jednak dwa końce - dzięki nieporównanie większemu "bagażowi doświadczeń" dorośli wychwytują z otoczenia informację, która jest dla dzieci jedynie nic nie znaczącym szumem informacyjnym. Inaczej mówiąc, im więcej wiesz tym łatwiej wydobywasz ze środowiska istotną informację i wydajniej opracowujesz nowe wzorce. Z tego też powodu nie byłbym taki pewien, czy rzeczywiście w nieznanej dżungli subiektywny czas dziecka biegłby wolniej niż dorosłego. Niewykluczone, że byłoby odwrotnie, gdyż pomiar tempa upływu czasu subiektywnego wymaga realnego _zauważenia_ "nowizny", a nie tylko jej obiektywnej obecności.

            Cytat:
            > Natomiast wielce odkrywcza teoria ...
            To są właśnie "Ptolemeuszowe epicykle" opisujące ruch ciał niebieskich na nieboskłonie, o których wspomniałem w innym poście.
          • Gość: 55latek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.chello.pl 25.03.07, 11:36
            Z wiekiem czas wariuje. Mam 55 lat i wiem coś o tym. Po prostu ku.. leci
            szybciutko w ch...
            • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 13:30
              Czas subiektywny jest prawdziwym czasem dla Twojej świadomości. 100 lat gapienia się w białą ścianę jest chwilą w porównaniu z rokiem przygód. Pamiętasz dylemat Achillesa?
        • Gość: ja Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.smgr.pl 24.03.07, 16:15
          i chyba tu autor trafił w sedno.Przecież jeśli wyrwiemy sie z codziennej rutyny-
          wycieczka, wypad w góry, wyjazd do innego miasta itp itd to funkcjonujemy
          inaczej , wolniej- mamy czas na postrzeganie piękna wokół nas, na rozmowy z
          towarzyszami wypraw, na chwilę zastanowienia się nad sobą, światem,
          kosmosem...A w codziennym zabieganiu wszystko jest od..do i wydaje sie , że juz
          na nic więcej czasu nie starczy .I pozwalamy , żeby przeciekał przez palce.
        • Gość: Lolek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.171.64.83.crowley.pl 24.03.07, 17:54
          Rzeczywiście. Mój ojciec, jak nigdy, zachorował przed siedemdziesiątką. W ciągu lata postarzał się o
          jakieś siedem lat. Fala nowych zdarzeń przepłynęła przez niego jak tsunami. Choroba ustąpiła, a
          zniszczenia pozostały. Zdarza się jednak czasem, ze ludzie lawinowo cofają się w czasie (nie mówię
          uwsteczniają - inna para kaloszy). Przykładem niech będą - rzadkie, bo rzadkie - zakochane emerytki.
        • Gość: ramayan Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.07, 10:46
          Koment europiteka i zorro więcej wyjaśnił niż sam artykuł. Coś w tym jest,
          trzeba coś zmienić w swoim życiu, hm...
        • Gość: Olo Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 09:58
          Trafiłeś w sedno! W tamtym roku byłem 3 tygodnie w Argentynie, a wtedy
          (subiektywnie) trwało to wieczność. Pamiętam praktycznie każdy dzień, choć i
          tam były mniej ciekawe (aby nie napisać nudne) momenty. Tragedią jest to, że
          reszta ubiegłego roku minęła jak z bicza strzelił...
    • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 03:04
      Cytat z artykułu:
      > Dla dziecka, które ma 10 lat, następne 10 oznacza drugą połowę życia. W tym
      > czasie postarzeje się dwukrotnie. Dlatego będąc dziećmi, tak wolno stajemy się > dorośli! Dla 50-latka, 10 lat to zaledwie jedna piąta tego, co przeżył, a dla > stulatka to już tylko jedna dziesiąta. Widać stąd, że od wieku 10 lat do 100
      > ten sam okres czasu był przeżywany w różnym tempie. Ostatecznie subiektywnie
      > uległ aż dziesięciokrotnemu skróceniu.

      To mi przypomina Ptolemeuszowe epicykle. Zgrabne, ale bałamutne.
      • else Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 10:16
        to samo chciałam powiedzieć. Duużo wody, zero treści. No i logiki za grosz w tym
        nie znajdziesz
    • Gość: eurokapsel Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.ztpnet.pl 24.03.07, 07:14
      A najbardziej dłuży się czas w oczekiwaniu na kumpla, który skoczył do sklepu
      po następne pół litra:)
      • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 14:34
        Oczywiście, ponieważ czekasz biernie. A kumpel się w tym czasie nie nudzi, bo musi "obłużyć" kupę różnych czynności, które mogą mu się wydawać odkrywcze (wszak jesteście już po piewszej "połówce").
    • Gość: włodek Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.chello.pl 24.03.07, 11:01
      Ja mam 72 lata. Czytałem ok 4 - 5 minut. Co z tego wynika? (mam ustawiony drobny
      druk w przeglądarce.) Pozdrawiam
      • Gość: asia do włodka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.07, 11:13
        czytałam ten artykuł ponad 10 minut więc powinnam mieć około setki, ale że przy
        okazji pomalowałam paznokcie to mam 92
        - 5:0 dla Ciebie Włodek za komentarz
        pozdro
    • Gość: ferro Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.skorosze.net 24.03.07, 11:15
      Przed paroma laty spotkalem sie z teoria, ktorej autorzy upatrywali zmiane
      postrzegania uplywu czasu w znacznie prostszym zjawisku. Mianowicie w zmianie
      tempa metabolizmu. Z wiekiem przyspiesza w zwiazku z tym nasze poczucie
      predkosci uplywu czasu zmienia sie.

      Nawiasem mowiac czasem jako dorosli tez czujemy przeciez, ze czas plynie roznie,
      nie linearnie. To zwalnia, to przyspiesza.

      Pewno prawda lezy po srodku.
      • leonard3 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 11:44
        Nie bede komplikowal sprawy. Powiem wam tylko , ze z wiekiem wszystko jest
        lepsze. Percepcja uplywu czasu wcale sie nie zmienia tylko potrafimy lepiej
        ten czas wypelnic trescia. Sex jest coraz lepszy, kobiety bardziej ciesza i
        nawet fiut jeszcze bardziej mi urosnal.
        • Gość: piekielnica1 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: 83.168.75.* 24.03.07, 17:01
          > Nie bede komplikowal sprawy. Powiem wam tylko , ze z wiekiem wszystko jest
          > lepsze. Percepcja uplywu czasu wcale sie nie zmienia tylko potrafimy lepiej
          > ten czas wypelnic trescia.

          Jak miło spotkać szczęśliwca
          • Gość: leonard3 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: 83.238.145.* 24.03.07, 17:50
            Piekielnica, tak Bozia poblogoslawila na kazdym z 48 cm
      • Gość: Elzbieta Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.dsl.bell.ca 24.03.07, 15:18
        A ja myslalam ze z wiekiem metabolizm staje sie wolniejszy
        • Gość: leonard 3 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: 83.238.145.* 24.03.07, 17:49
          Elzbieta, moge Ci powiedziec , ze wraz z uplywem czasu moj metabolizm
          zwlaszcza w jajach bardzo przyspieszyl
          • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 24.03.07, 23:45
            Zapewne nie wszyscy mają taki dar od niebios. Może nawet większość ludzi ma inaczej.
          • yoma Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 12:18
            wraz z uplywem czasu moj metabolizm
            > zwlaszcza w jajach bardzo przyspieszyl

            Aż do kompletnego uwiądu.
    • Gość: Przemek Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.telpol.net.pl 25.03.07, 08:36
      Dla rocznego dziecka następny rok to aż 100% jego życia - to mnóstwo czasu. Dla
      pięćdziesięciolatka jeden rok to tylko 1/50 jego życia. Ot i po zagadce.
    • maria-anna Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 09:15
      To troszeczkę tak,jak w wierszyku-"Czas ucieka,czas nie stoi,zegar tez sie czasu
      boi..."
    • Gość: dakula Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.chello.pl 25.03.07, 10:23
      Kiedyś przeczytałam, że z upływem czasu to tak jak z rzeką- przyspiesza przed
      wodospadem.
    • Gość: dsbsdg Na to wpadłem już ładnych kilka lat temu IP: *.chrobry.pl 25.03.07, 10:38
      Dlaczego czas płynie szy bciej w miarę starzenia się wpadłem już ładnych kilka lat temu - jak dla mnie wystarczy do tego mieć IQ wyższe niż swój numer buta, nie trzeba być wcale naukowcem.
      Chryste Panie, na jakie idiotyczne badania idą pieniądze?!
    • jahortus z wiekiem zbliżamy się do kresu życia... 25.03.07, 10:51
      Moja Teściowa w wieku ponad 80 wiosen ,mawiała,że życie to chwilka (czy
      cytowała poetę ,czy siebie -nieważne);po trzydziestu kilku latach osobiście
      doznaję owego "przyspieszenia" upływu czasu ; mniemam,że to po prostu (mniej
      lub bardziej uświadomiony )fakt dobiegania do kresu życia ma tutaj swój
      udział....
      • Gość: uczeńIP.icpnet.pl z wiekiem czas upływa szybciej ...aktywnym IP: *.icpnet.pl 25.03.07, 11:33
        a chyba tylko takie osoby wpisyją się na tym forum.

        Ze swojego doświadczenia /65 lat/ potwierdzam spostrzeżenie europiteka

        <Ten kij ma jednak dwa końce - dzięki nieporównanie większemu "bagażowi doświadczeń" dorośli
        wychwytują z otoczenia informację, która jest dla dzieci jedynie nic nie znaczącym szumem
        informacyjnym. Inaczej mówiąc, im więcej wiesz tym łatwiej wydobywasz ze środowiska istotną
        informację i wydajniej opracowujesz nowe wzorce.>

        Internet przyspieszył dodatkowo moje życie. Nie tylko dla tego, że bez niego nie moglibyśmy
        wymieniać naszych spostrzeżeń. Dla mnie jest kopalnią wiedzy, której nie uzyskałbym w inny sposób.
        Nie starczyło by nie tylko jednego życia ale i wielu, by zwiedzić wszystkie zakątki świata w
        poszukiwaniu tradycji przedstawień związanych z kwiatem lotosu.

        Po siedmiu latach, czas dnia upływa coraz szybciej, ale coraz jaśniej buduje się obraz zapomnianej
        przez świat historii powszechnie używanego/nie tylko przez kraje wschodu/ symbolu wiecznego życia.
        • Gość: Miś Sporo starszych ludzi na tym forum IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 25.03.07, 13:17
          Gość portalu: uczeńIP.icpnet.pl napisał(a):
          > Ze swojego doświadczenia /65 lat/ potwierdzam spostrzeżenie europiteka

          Mam 61 lat. Widzę, że na tym forum jest sporo starszych ludzi (z wyjątkiem
          Pawła, który w młodym wieku jest chory mając obsesję na punkcie SB). Wydaje się,
          że większość się zgadza, że starsi ludzie mniej się nudzą czyli czas im się nie
          dłuży, bo mają więcej tematów w głowie do myślenia o nich. Pewnie nie wszyscy -
          ale ci so się nudzą nie uczestniczą w dyskusji na tym forum.
    • europitek Re: Nazwiska eSBeków 25.03.07, 13:36
      Niektórym "licznik" czasu staje w miejscu na długo przed śmiercią biologiczną. I "żyją" poza czasem i materią.
    • Gość: arian3 Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.tomaszow.mm.pl 25.03.07, 14:01
      Interesujące spostrzeżenia.wydawało mi się,że człowiek starszy o ile nie jest
      dotknięty sklerozą,ma poprostu bardziej poszerzony horyzont
      myślowy,zainteresowania.Dlatego nie ma czasu na nudę i czas w sposób
      niezauważony szybciej mu upływa.arian3
      • Gość: andrzej9927 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 14:12
        Ja myślę, że tę sprawę wyjaśnić można również korzystając z przykładu taśmy
        filmowej. Pamięć moja, a mam 66 lat jest o wiele gorsza niż 40 lat temu. Ze
        spraw przeżywanych, zapamiętuję o wiele mniej szczegółów. Po zapamiętaniu,
        pielęgnuje je mózg przez krótszy okres czasu. Z każdym dniem zostaje w nim coraz
        mniej faktów. To tak jak gdyby ktoś wycinał nożyczkami klatki z filmu życia.
        Wycięte lądują w koszu, czyli w niepamięci. A film, świadome istnienie robi się
        coraz krótszym skrawkiem. Od jednego dnia czy miesiąca do drugiego, zapamiętany
        czas jest tak ażurowy, że wydaje się jakby streszczony. A tym samym, czas
        świadomych działań jest tylko fragmentem rzeczywistych. Tak wg mojej teorii
        wygląda to pozorne przyspieszenie. Pozdrawiam....
    • Gość: auto Końcowa konkluzja jest oczywista IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.07, 14:46
      chyba nikt nie myślał, że czas przyśpiesza z innych powodów niż uwarunkowania
      konkretnego umysłu.
      Nie rozumiem także podejścia, które każe twierdzić, że umysł to matematyka, bo o
      ile mi wiadomo matematyka co najwyżej jest próbą opisu rzeczywistości i jeśli
      już, to można twierdzić, że jest najlepszym ze znanych człowiekowi abstraktów,
      który przekłada się na rzeczywistość. Utożsamianie matematyki z realnie
      istniejącymi procesami to jak twierdzenie, że mapa, powiedzmy bardzo dobra mapa
      to zarazem ziemia, którą opisuje. Uwierzyć, że mapa jest rzeczywistością to
      zwyczajnie popaść w złudzenia, bo nie jest i nigdy nie będzie, na każdym
      poziomie pozostaje formą opisową.
      Odnoszę wrażenie, że nauka na niektórych obszarach rzeczywistości przypomina
      bardziej zabobony niż naukę. W świecie techniki teorie naukowe przynoszą szybko
      pożądane efekty, w świecie umysłu, uwarunkowań społecznych praktycznie nauka nie
      istnieje, w sensie jej skuteczności, świadczy o tym choćby wzrastająca liczba
      psychologów wraz ze wzrastającymi problemami psychologicznymi ludzi. Normalne?
      Nie dla nauki, w nauce taki stan rzeczy jest nienormalny, większa liczba
      specjalistów wpływa na zmniejszanie się problemu np. naprawa uszkodzonego
      systemu grzewczego wymaga zaangażowania wielu specjalistów, jednak po wykonaniu
      pracy przez nich pozostaje grupka konserwatorów. Założenia naukowe przynoszą
      konkretny, wymierny efekt. Dzisiaj pracuje 100 hydraulików, ale po skończeniu
      pracy pozostaje dwóch, reszta może zająć się czymś innym. W przypadku nauk
      społecznych tego efektu nie ma, a więc nie można mówić o nauce.
      • europitek Re: Końcowa konkluzja jest oczywista 25.03.07, 17:11
        Przykład z systemem grzewczym i naukami społecznymi jest zły, ponieważ porównanie systemu statycznego (grzewczego) i dynamicznego (społecznego) pod kątem zgodności opisu z aktualnym stanem faktycznym jest mało sensowne. Wyobraź sobie teraz, że masz system grzewczy, który nieustannie i samoczynnie się zmienia pod wpływem różnych czynników środowiskowych, których nie kontrolujesz. Hydraulicy, którzy zostają wezwani do awarii stwierdzają po przybyciu, iż system grzewczy nie jest zgodny z dokumentacją techniczną, jego konstrukcja i zasady działania uległy zmianie od ich ostatniej wizyty. Wobec tago mają do wyboru udawać, że nic się nie zmieniło i dokonać "naprawy" zgodnie z poprzednim stanem systemu albo zacząć sprawdzać jaki jest charakter zmian i po stworzeniu nowego opisu rozpocząć naprawę. Tu jednak zauważają, że w czasie między rozpoczęciem pisania nowego opisu systemu, a jego zakończeniem znów zaszły pewne zmiany, które należy uwzględnić, więc ... I w ten sposób ta setka hydraulików "tyra" bez końca, a kibice z boku nie widzą namacalnych (dla nich) efektów tej działalności.
        Ciekawe, jak fizycy prowadziliby badania w swej dziedzinie, gdyby tempo zmian właściwości materii było porównywalne z długością ludzkiego życia. I jak adekwatny byłby stan ich wiedzy w konkretnym momencie czasu. Czy fizyka byłaby nauką?
      • Gość: AUTOR Re: Końcowa konkluzja jest oczywista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:02
        JAKO AUTOR TEGO TEKSTU RZEKNE, ZE ODKRYWCZY W TYM JEST PEWIEN PIEKNY DOWOD
        MATEMATYCZNY UDOWADNIAJACY TA TEZE. WIELE RZECZY JEST OCZYWISTYCH, NAUKOWO
        ISTOTNE JEST PRECYZYJNE PRZEPROWADZENIE DOWODU JEZYKIEM NAUKOWYM (JAK
        MATEMATYKA).TO TAK JAK ZE SLAWNYM TW. GODLA. MOWIAC NAPROSCIEJ UDOWODNIL
        MATEMATYCZNIE PEWNA "OGRANICZONOSC ROZUMOWANIA LOGICZNEGO", CO JEST OCZYWISTE
        CHYBA DLA WSZYSTKICH LUDZI.
    • Gość: Vita brevis Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: 194.106.201.* 25.03.07, 14:51
      Żył był w Biblii Hiob
      można się założyć
      dziesięć razy tyle co
      nam się uda pożyć

      Jak to pojąć ma
      mędrzec czy idiota
      że gdy konał Hiob
      był syt
      dni swego żywota

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Żył był Icek Blum
      na sposób człowieczy
      czasem się pomartwił,
      czasem się pocieszył

      Żył był Icek Blum
      na swój sposób ludzki
      to co było Ickiem Blum
      pochowali w kucki

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Żył był morski wilk
      rodem z portu Gdyni
      czasem zrobił dobre coś
      czasem się ześwinił

      Gdy zmarł morski wilk
      jak obyczaj każe
      w worku z żagli go przez bort
      spuścili go żeglarze

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Żył był Tutko Jan
      zwyczajny profesor
      doktor gerontolog żył
      lat aż dziewięćdziesiąt

      Żył lat prawie sto
      ten profesor Tutko
      zanim skonał westchnął,
      że było ...ku.., krótko

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Żył był szczep czy klan
      gdzieś na wyspach Fidżi
      starców kijem tłukli tam
      żeby im obrzydzić

      Jak tu na to się
      oburzać za bardzo
      czy to sposób lepszy był
      niż domy dla starców

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Coś tak ględził raz
      fizyk teoretyk
      że się kurczy z biegiem lat
      czas jak twarz kobiety

      jak tu orzec czy
      fizycy się mylą
      dla mnie jest ekspertem bard,
      stary dziwkarz, Villon

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Rok dla dziecka to
      nie chce się uwierzyć
      jedna siódma tego co
      taki gó..arz przeżył

      Czas nam robi szpas
      i w tym cała wpadka,
      że dla gnoja rok to to,
      co miesiąc dla dziadka

      Czemu, czemu tak
      Czemu, czemu tak
      Nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      Czemu żaden goj
      ani żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt

      Tak czas ujął raz
      mistrz von Schopenhauer
      że przyśpiesza z biegiem lat
      w pewnej funkcji stałej

      Też mi jeden gracz
      to samo oznajmił
      że ostatni nawet łach
      szybko gna do stajni

      Temu, temu tak
      Temu, temu tak
      nie starcza dni,
      i nie starcza nam lat
      temu żaden goj
      temu żaden żyd
      nie umiera dzisiaj syt
    • k_r_m Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 16:18
      bardzo fajnie przeczytać taki artykuł, potwierdził on tylko to co wymyśliłem
      kiedyś w ciągu 5 minut bez długich badań i fachowych terminów i teorii
    • andrzej19552 Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 16:21
      Sadzilem, ze dzisiejsi naukowcy cos wiecej i ciekawego maja nam do powiedzenia,
      ale pomylilem sie. Ten artykul to maslo maslane nic wiecej, a szkoda bo temat
      bardzo ciekawy.
      Mysle, ze gdyby Einstein jeszcze troche pozyl, to ta zagadke by rozwiazal.
      Ale do rzeczy, nalezy sobie na poczatku zadac pytanie co to jest czas ?
      Czas jest to forma wymyslona przez czlowieka, celem ulatwienia sobie zycia.
      To wcale jeszcze nie oznacza, ze czas istnieje. Wedlug mojej teorii czas
      nie istnieje, a nawet smie stwierdzic, ze czas czlowieka w wielu pracach
      naukowych wprowadza w blad i dlatego jestesmy jeszcze tak prymitywnymi
      istotami. We wszechswiecie istnieje nie czas, a prawo wzglednosci.
      Skracajac moj wywod, moge jedynie stwierdzic, ze skutek jest zwiazkiem
      przyczynowo-skutkowym. Teraz powroce do tematu artykulu, dlaczego z wiekiem
      przyspieszamy?
      Slonce jest jest gwiazda, ktora daje energie i ta energie moze odbierac.
      To jest spowodowane wzglednoscia wobec naszego zycia.
      Gdy jestesmy na etapie rozwoju naszego zycia, energie pochlaniamy co pozwala
      nam rosnac i rozwijac sie fizycznie, ale takze umyslowo.
      Z wiekiem, energie z siebie nie tylko pochlaniamy, ale rowniez wydalamy
      to co juz za mlodu wchlonelismy. Proces wydalania energii nastepuje
      w zdecydowany sposob szybszy, niz pochlanianie. Jest to odczuwalne
      przez zmysly ludzkie, ale nie u wszystkich. Najczescie odczuwaja to ludzie,
      ktorzy pracuja umyslowo, a takze nad soba.
      Ta teoria zajmuje sie od wielu lat i opracowuje ja na podstawie obserwacji
      nie tylko zycia ludzkiego, ale zycia w pelnym znaczeniu tego slowa.
      Na koniec chcialbym naukowca wskazac pewien kierunek mojej pracy.
      Zajmuje sie katem (kierunek), ruchem i energia (gwiazdami) i nie zapominam
      o odbiciach. To wszystko jest wzgledne miedzy soba.
      • Gość: gość Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: 62.87.178.* 25.03.07, 17:40
        Mm 55 lat i wcale nie czuje się staro,nie licze lat i chcę drapac z życia co
        się da.Razem z mężem drapiemy z zycia co się da,nie oglądamy sie w przeszłość
        choć nie była zła.Nadrabiamy wszystkie zaległości których nie mogliśmy spełnic
        w młodości,bo były małe dzieci.Teraz mamy czas tylko dla siebie umacniamy nasz
        związek,a wgóle uważamy ,że starośc też jest piękna,a należy starzeć się z
        godnością.Pozdrawiamy życzymy godnego starzenia sie.Małżeństwo z 35 letnim
        stazem.
    • Gość: stara kobieta Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.it-net.pl 25.03.07, 17:03
      Kiedyś w grupie studenckiej wyjaśnialiśmu to tak : dla dziecka trzyletniego rok
      to 1/3 jego życia, dla 15-latka rok to 1/15, a dla 50-latka rok to tylko 1/50.
    • Gość: do mr_osjano Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.it-net.pl 25.03.07, 17:04
      Przepraszam najpierw wyslałam komentarz, a później czytałam komentarze :).
      Znaczy , zgadzamy się :)Pozdrawiam
      • Gość: stary Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.chello.pl 25.03.07, 17:43
        Jeżeli uważacie że czas na starość płata wam figle i umyka, to radzę posiedzieć
        w dwudziesto osobowej kolejce do lekarza, ale na dodatek takiego, który każdego
        pacjenta
        przynajmniej dwadzieścia minut u siebie w gabinecie przetrzymuje, ciekawy jestem
        czy
        nadal będziecie uważać że czas pędzi jak szalony i umyka obok was, a życie jest
        takie
        krótkie, i na starość coraz szybciej przemija? Pozdrawiam !
        • Gość: kufel Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.03.07, 19:11
          Wersja 1:
          Powiesz dziecku: zasluzyles, po powrocie z obiadu u Pani Kowalskiej,a wracamy
          poznym popoludniem, mozesz korzystac z internetu bez restrykcji czasowych.

          Wersja 2:
          Powiesz dziecku: Teraz nie pora, ale wiesz co zrobiles i co cie czeka. Pogadamy
          o twoich wystepkach i niskich ocenach w szkole po powrocie z obiadu u Pani
          Kowalskiej

          Jak plynie czas w odniesieniu do tych dzieci z powyzszych wersjii zdarzen????

          Jak plynie czas oczekujacych na wycieczke do ...Egiptu, na narty w Alpy,itp, a
          tego, co czeka na egzekucje.....ten sam schemat
          U ludzi starszych czas (odczucie czasu) PRZYSPIESZA,bo uaktywnia sie swiadomosc
          zblizajacego sie konca, czyli pzezyc ile sie da, bo czasu malo Po co tu te cale
          filozofie????
          Kazdy pamieta, jak czas umykal, gdy stawic sie trzeba bylo na egzamin bez
          przygotowania, a jak ten czas plynal, gdy wiedze na egzamin mialo sie "obcykana"
          Ot i cala filozofia!!!
          Zbliza sie wydarzenie nieprzyjemne (np simierc)- odczucie czasu przyspiesza
          Zbliza sie wydarzenie przyjemne - odczucie czasu zwalnia
          Ot, tajemnica
          • Gość: pisssss Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? IP: *.zetorz.com.pl 26.03.07, 12:09
            jakios nie widze tu rozwiazania zagadki
    • maratela Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 18:17
      Moja intuicja mi podpowiada, że droga do rozwiązania tej zagadki
      czasoprzemieszczania sie, idzie w dobrym kierunku...Kiedyś sie sama nad tym
      zastanawiałam...i w sumie ten artykuł potwierdził moje przypuszczenia...Chodzi
      zatem o proporcje postrzegania i właśnie o powszechność cyklu życia...Mnie to
      czasami aż w głowie sie kręci, jak popatrzę tak całościowo na pęd koła w jakim
      żyjemy...wiosna, lato, jesień, zima...codziennie...zegarek krąży w
      kółko...dzień, noc...normalnie mętlik może powstać..i najgorzej że nie można sie
      temu przeciwstawić, czy zmienić...Taki czterolatek ma frajdę z każdej zimy...a
      na jesień zapomina, że rok temu też na jabłonce koło domu spadły liście i
      zostały tylko czerwone jabłka...Jak ktoś to widzi po raz czterdziesty
      szósty...ma po prostu głęboko gdzieś te jabłka i już sie nimi za bardzo nie
      zachwyca...Z czasem wszytko nam powszednieje (nie w tym sensie negatywnym -
      nudzi)...a pamięć utrwala doświadczenia...Tym samym wydaje sie nam, że czas jest
      elastyczny, bo możemy z upływem lat, dowolnie wracać naszymi myślami do wydarzeń
      minionych.
    • jurekbomba Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 20:21
      Temat artykulu jest ciekawy, dyskusja interesujaca choc dosc jednostronna.
      Autor jest nieprecyzyjny i nie skonsultowal informacji "z internetem" czy osobami
      z "dziedziny". Dziedzina odczucia czasu obecnie rozwija sie intensywnie w
      neurofizilogii.
      Oto przyklady niescislosci i bledow autora:

      "Najważniejszą zasadą opisującą postrzeganie zmysłowe jest prawo
      Webera-Fechnera. Mówi ono o relacji pomiędzy bodźcami, jakich doświadczamy,
      a reakcją na nie naszego układu nerwowego."

      powinno bys intensywnosia bodzcow, bo inne wlasnosci bodzcow nie sa
      przetwarzane logarytmicznie


      "Podobnej skali używa nasz mózg. Ta szczególna właściwość naszego umysłu jest prawdopodobnie
      zabezpieczeniem przed nadmiernym dopływem bodźców z otoczenia."

      to podstawowy blad swiadczacy o niezrozumieniu fizjologii. Powszechnie sie przyjmuje
      (biologia klasa 6 ?) ze zjawiska ADAPTACJI sa odpowiedzialne za zabezpieczenie
      i selektywnosc mozgu do odbierania bodzcow.
      Te zjawiska o roznych stalych czasowych moga czesciowo byc zwazane z subiektywnym
      odczuciem uplywu czasu.
      Ale zauwazmy ze mozg to nie komputer z niezmiennym taktem zegarowym.
      w centralnym ukladzie nerwowym istnieje wiele zegarow, wiele rytmow.
      Na pewno slyszeli Panstwo o ludziach zamknietych w grotach czy pomieszczeniach
      bez dostepu do informacji dzien-noc. Ich zegary dobowe sie wydluzaly.
      Niektore nasze zegary jak ktos zauwazyl zaleza od metabolizmu, inne od innych
      procesow sieci neuronowych (gamma oscylacje zwiazane z widzeniem calosciowym
      obiektow - podwyzszone u ludzi medytujacych), ekspresji genow, etc
      Zauwazmy ze wiekszosc naszych procesow w mozgu nie zmienia sie istotnie
      z wiekiem (madrzy uczeni, wiekowi sportowcy czy maratonczycy op 70ce).
      Ale jak ktos zauwazym czas jaki odczuwamy zmienia swoja ekspansywnosc,
      czekamy na flaszke, czy lekarza. A mieli Panstwo jakis wypadek, jak nie to radze
      pojsc na Giewont czy pojechac do Nepalu i pochodzic po sciance nad przepascia.
      Wtedy odzuwamy ekspansje czasu i pamietamy kazda sekunde. Intensywnosc
      emocji !
      Jakos nikt z Panstwa nie zauwazyl jak np. uplywa czas w snie?
      Mozg odbiera bodzce drogami specyficznymi i niespecyficznymi, etc....
      • andrzej19552 Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 25.03.07, 21:18
        jurekbomba napisał:


        > Jakos nikt z Panstwa nie zauwazyl jak np. uplywa czas w snie?
        > Mozg odbiera bodzce drogami specyficznymi i niespecyficznymi, etc....

        Sny jedynie dowodza, ze czas nie istnieje !!!
        Poryszyles jeszcze ciekawszy temat.
      • europitek Re: Dlaczego z wiekiem czas wariuje? 26.03.07, 05:45
        Cytat:
        > A mieli Panstwo jakis wypadek, jak nie to radze pojsc na Giewont czy pojechac > do Nepalu i pochodzic po sciance nad przepascia. Wtedy odzuwamy ekspansje
        > czasu i pamietamy kazda sekunde. Intensywnosc emocji !

        OK, ale po n-tym "przemarszu" po północnej krawędzi Giewontu (ta od Strążyskiej) wrażenia są znacznie słabsze niż za pierwszym razem. "Intentywność emocji" jest tym słabsza im więcej takich prób - sprawdziłem to w czasie studiów, gdy chciałem się pozbyć lęku wysokości. Podobnie było z jazdą kolejką linową na Kasprowy - za pierwszym razem strach, a po kilku podróżach jedynie nieduży niepokój, który następnie (po kolejnych przejazdach) przerodził się w obojętność.
        Podobne sytuacje przeżyli chyba wszyscy rozpoczynający "karierę" kierowcy. Pierwsza jazda - prawie szok (i "katorga" ciągnąca się w nieskończoność), a 69 już nikt nie pamięta.
    • markopollo1 Re: czas to pojecie wzgledne 25.03.07, 21:55
      Gość portalu: czytelnik napisał(a):

      > Cały artykuł przeczytałem w 6 sekund. Mam 42 lata. To świadczy o średnio
      szybki
      > m upływie czasu w średnim wieku.
      to ja jestem w wiekach średnich? a to dopiero !!
    • Gość: tombi Sami zrobiliśmy się niewolnikami czasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 08:07
      Kiedyś na wakacjach zepsuł mi się zegarek i przez ponad trzy tygodnie musiałem
      obyć się bez tego wynalazku. To dziwne, ale po pierwszych dniach niepokoju
      miałem wrażenie, że czas zwolnił. Bez zegarka wstawałem wcześniej, dzień stał
      się dłuższy. Mnóstwo spraw stało się nieistotnych. Przestałem się nerwowo
      zachowywać i szukać dziury w całym. Luzak totalny. Polecam ten sposób spędzania
      wakacji. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od
      planowania czasu. Przyrzekłam sobie, że na emeryturze wyrzucę zegarek i będę
      żył na luzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja