Gość: Tadeusz z Kielc
IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl
12.06.03, 10:18
Przecież odbywa się to granicy możliwości techniki. Tu niewiele
można poprawić w stosunkowo krótkim okresie czasu. Najbardziej
zawodnym ogniwem są sztywne i nie do końca przemyślane procedury
postępowania. Wiele razy miały miejsce sytuacje gdy "ktoś na
niższych szczeblach" ostrzegał a jego ostrzeżenia nie docierały
przez sito szczebli pośrednich na drodze do decydenta, do
którego docierają tylko wyselekcjonowane informacje. Jest to
tzw. "syndrom pogłębiania fosy". Decydent otrzymuje tylko te
informacje, które jego współpracownicy uznają za godne uwagi.
Ostatecznie prawie zawsze bardziej winny jest człowiek aniżeli
technika.