Linie wysokiego napięcia nie powodują raka piersi

IP: *.ne.client2.attbi.com 27.06.03, 18:31
Raka piersi powoduje brak pieszczot. To pewne.
    • Gość: mamma Zagorski znowu sie sfajdaczyl IP: *.mad.east.verizon.net 28.06.03, 03:15
      Przeanalizujmy dobre wiesci Zagorskiego.




      Do oryginalu nie zagladalam jeszcze, bo narazie nie trzeba.




      1. Dwa cytaty:




      "Linie wysokiego napięcia nie powodują raka piersi."


      oraz


      "przedstawiono ostatnio wyniki badań, które nie popierają tej
      teorii".




      Widzicie roznice?


      Panie Zagorski, ryzyka nie trzeba udowadniac. Brak pewnosci jest
      ryzykiem. Wg rzekomych autorow oryginalu jest "nie popieraja
      teorii". U Zgorskiego zamieniono to na pewnik! Ostatnio pani
      Zaloga zmienila w artykule badania amyloidu beta na
      dobrodziejstwo papierosow.






      2. Cytat: "Najwięcej obaw budziło zagrożenie nowotworami, w tym
      rakiem piersi." Co to znaczy "najwiecej" Panie Zagorski? Obaw u
      kogo? Jezeli chodzi o mnie, to ja bardziej sklaniam sie w
      kierunku STWIERDZONYM zagrozeniem bialaczka. Jak zreszta
      WIEKSZOSC naukowcow.




      Taka budowa zdan wyglada jak w typowym gotowcu podsunietym przez
      agenta propagandowego Burson Marsteller. Zeby przypadkiem
      czytelnik nie pomylil sie w polknieciu propagandy.




      3. "przebadano 576 kobiet zamieszkujących Long Island (stan Nowy
      Jork)".




      Panie Zagorski, na wyspie Long Island, do ktorej naleza powiaty
      Queens i Brooklyn, mieszka ladnych pare milionow ludzi.


      Do tego sa oni narazeni na caly szereg zagrozen, jak bromek
      metylu w kawie (ktorym Pana osmieszylam niedawno), i caly szereg
      miastowych niebezpieczenstw. Tak grupa, a w dodatku z tego
      rejonu, jest szczegolnie niereprezentatywna. Do tego prosze mi
      podsunac badania laboratoryjne. Gdzie one sa? A no nie ma.






      3. Cytat:




      "W ich mieszkaniach za pomocą specjalnych czujników przez 24
      godziny mierzono natężenie pola magnetycznego w najczęściej
      używanych pokojach. Następnie sporządzono specjalne mapy linii
      wysokiego napięcia przebiegających w pobliżu. Okazało się, że
      wystawienie na działanie pola elektromagnetycznego nie miało
      żadnego związku z ryzykiem zachorowania na raka piersi."




      Panie Zagorski, przecietna mieszkanka tej wyspy jest
      wyeksponowana na pola rowniez w pracy. Nie widze tutaj poprawki
      na to. Przecietna mieszkanka LI, nie mieszka cale zycie w jednym
      miejscu, a statystycznie zmienia miejsce zamieszkania raz na pare
      lat. Gdzie jest poprawka na to?




      No i biorac pod uwage dluga historie dyletancji redakcji GW i
      polykanie zachodniej propagandy, jaka mamy pewnosc ze to nie jest
      falszywka jak ten artykul pani Zalogi zachwalajacy papierosy jako
      potencjalne remedium na zanik pamieci?




      Jeszcze raz osmiesza sie Pan uprawiajac propagande zachodnich
      korporacji na zamowienie.




    • Gość: Zośka Re: Linie wysokiego napięcia nie powodują raka pi IP: *.kalisz.mm.pl 29.06.03, 00:52
      Najpierw powinni przebadac to na myszach, a nie bawić sie w
      statystykę. Myszy też mają piękne piersi
      • Gość: mamma Re: Linie wysokiego napięcia nie powodują raka pi IP: *.mad.east.verizon.net 29.06.03, 03:55
        Gość portalu: Zośka napisał(a):




        > Najpierw powinni przebadac to na myszach, a nie bawić sie w


        > statystykę. Myszy też mają piękne piersi




        Tylko ze myszy nie biora lapowek za pisanie fikcyjnych


        artykulow i umieszczanie bredni w dziale naukowym GW.




        Philip Morris i ich lizidupek Zaorski do tej pory nie przyznali
        sie do fikcji "papierosy dobre na pamiec" autorstwa pani Zalogi,
        wyzyganej pare tygodni temu. Mimo ze szydlo wyszlo z worka juz
        dawno:


        www.zb.eco.pl/zb/157/papiero1.htm
        • Gość: pyrka Re: Linie wysokiego napięcia nie powodują raka pi IP: *.kabel.telenet.be 02.07.03, 11:33
          Mamma, ja mieszkam prawie pod linia wysokiego napiecia
          (koniecznosc, nie mialam wyboru) i sie boje, ze to nie jest
          dobre sasiedztwo, choc ponoc nie mam czego. Bac sie nadal? (nie
          chodzi mi o raka piersi, chodzi o jakosc zycia mojej 'famuly")
Pełna wersja