Gość: eee IP: Stella.NET:* / 172.16.1.* 01.07.03, 11:27 mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: equus DO FIZYKÓW KWADRYGOWYCH!! IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 04.07.03, 12:42 Gość portalu: eee napisał(a): > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu Panowie pomóżcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: MOZE KTOS WIE 04.07.03, 15:46 1) Foton istnieje tylko w ruchu 2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo to foton ma okreslona energie (a wiec, w szczegolnosci, moze byc zrodlem pola grawitacyjnego). Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
micra00 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 22:34 Dobry wieczor, innppp napisał: > 1) Foton istnieje tylko w ruchu > > 2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo > to foton ma okreslona energie (a wiec, > w szczegolnosci, moze byc zrodlem > pola grawitacyjnego). > > Pozdrawiam Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, ale wylacznie czastka energetyczna? micra00 > i. Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, ale wylacznie czastka energetyczna? Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: MOZE KTOS WIE 08.07.03, 01:03 micra00 napisała: > Dobry wieczor, > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, > ale wylacznie czastka energetyczna? Dobry wieczor, Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami. Foton ma niezerowa energie, zerowa mase wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia swiatla. Po co to komplikowac? Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 08.07.03, 01:51 innppp napisał: > micra00 napisała: > > > Dobry wieczor, > > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, > > ale wylacznie czastka energetyczna? > > > Dobry wieczor, > > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami. > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia > swiatla. Po co to komplikowac? Wlasnie,po co wogole myslec? Nie lepiej poprostu powtorzyc to, co sie gdzies tam kiedys przeczytalo? > > Pozdrawiam > i. klaniam sie nisko, Panu Profesorowi, dziki, Odpowiedz Link Zgłoś
meteorr Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 12:29 innppp napisał: > micra00 napisała: > > > Dobry wieczor, > > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, > > ale wylacznie czastka energetyczna? > > > Dobry wieczor, > > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami. foton ma zerowa mase spoczynkowa. Mase w ruchu mozna wyznaczyc teoretycznie z porownania energii kinetycznej i falowej, bodajze: m(v^2)/2=h(ni) Jednak nie zmierzysz jej doswiadczalnie, bo... musialbys go zatrzymac... > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia > swiatla. Po co to komplikowac? Foton porusza sie z wlasna predkoscia? To tak jak wagon porusza sie z predkoscia pociagu... A w atmosferze ziemskiej to porusza sie tak samo szybko jak w prozni? > > Pozdrawiam > i. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 14:07 meteorr napisał: > innppp napisał: > > > micra00 napisała: > > > > > Dobry wieczor, > > > > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, > > > ale wylacznie czastka energetyczna? > > > > > > Dobry wieczor, > > > > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami. > > foton ma zerowa mase spoczynkowa. Lepiej powiedziec "mase niezmiennicza" > Mase w ruchu mozna wyznaczyc teoretycznie z > porownania energii kinetycznej i falowej, bodajze: m(v^2)/2=h(ni) 1) Jest nizej o masie relatywistycznej i niezmienniczej, warto poczytac 2) na pewno nie mv^2 /2. > Jednak nie zmierzysz jej doswiadczalnie, bo... musialbys > go zatrzymac... Mase invariantna mierzy sie bez tego, dlatego jest taka fajna > > > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase > > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia > > swiatla. Po co to komplikowac? > > Foton porusza sie z wlasna predkoscia? > To tak jak wagon porusza sie z > predkoscia pociagu... Fakt, lepiej bylo napisac predkosc swiatla w prozni. Jest to niezwykle, ale foton ma rzeczywiscie tylko jedna mozliwa predkosc. > A w atmosferze ziemskiej to porusza sie tak samo > szybko jak w prozni? Predkosc swiatla w osrodku przezroczystym to osobny problem. Mianowicie, w osrodku foton rozprasza sie na skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany energii. Dlatego, myslac o predkosci swiatla w osrodku, nie utozsamiam tej predkosci z predkoscia fotonu. Pozdr i. Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 21:10 innppp napisał: > Predkosc swiatla w osrodku przezroczystym to osobny > problem. Mianowicie, w osrodku foton rozprasza sie na > skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze > jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany > energii. Dlatego, myslac o predkosci swiatla w osrodku, > nie utozsamiam tej predkosci z predkoscia fotonu. > > Pozdr > i. Innppp jestes genialny! Ja jestem kretynem, ale zachwyca mnie Twoja wiedza i horyzont, po ktory ona siega. Naprawde jest imponujaca. Napisales: "w osrodku foton rozprasza sie na skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany energii." Pomyslalem sobie, jak to jest? Jesli czasoprzestrzen bylaby jakims rodzajem osrodka conajmniej 5D, to na przyklad foton poruszajacy sie w takiej przestrzeni moglby - tak jak kamien rzucony w wode - powodowac rozchodzenie sie fal w tej czasoprzestrzeni. Fal grawitacyjnych oczywista. Foton znajduje sie w kazdej chwili, w kazdym miejscu przestrzeni i nigdy nie pozostaje w spoczynku. Jesli wysylamy foton w swiat, to w momencie jego startu `wyemituje` on pierwsza fale grawitacyjna. Bedzie sie ona rozchodzic we wszystkich kierunkach czasoprzestrzeni z predkoscia swiatla. Nasz foton zasuwa dalej. Caly czas emitujac fale grawitacyjne. Patrzac z odwrotnej strony widzimy, ze to czasoprzestrzen faluje (jak woda z przykladu z kamieniem). Interferencja takich fal moglaby byc imponujaca… Co sie dzieje z czasem takich fal? W czasie 1 sekundy powstaje ich caly ciag i one wszystkie wzajemnie na siebie oddzialuja. Pierwsza po jednej sekundzie moglaby osiagnac wielkosc 4 pi rr, gdzie r = c (stala predkosc swiatla), ale ona interferuje z calym ciagiem nastepnych. A tych fotonow jest pelno wszedzie, wiec czasoprzestrzen wprost kipialaby przez te nieustanne interferencje fal grawitacyjnych fotonu. Moze to usprawiedliwialoby przyjety przez Feymanna pomysl "wszelkich mozliwych trajektorii fotonu" w eksperymencie z dwoma szczelinami? Czy to idiotyczny wymysl mojej chorej wyobrazni? A moze ktos rozpatrywal takie "teoretyczne prawdopodobienstwo"? Pozdrawiam chal Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: MOZE KTOS WIE 24.07.03, 15:42 Drogi Chalupo1, Milo lecz niebezpiecznie jest sluchac pochwal, a ja nawet nie wiem czy zasluzylem. Przeciez to moja robota, starac sie zrozumiec fizyke. Twoj problem jest ciekawy... czy czasoprzestrzen jest jakim osrodkiem w czyms bardziej podstawowym? Owszem, ludzie robia takie rzeczy. Np. wzbudzenia nad kondensat helu-3, bodajze odtwarzaja symetrie czasoprzestrzeni Minkowskiego. Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek nie ma tych symetrii... Masz ciekawa intuicje. Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 24.07.03, 22:24 innppp napisał: > Drogi Chalupo1, > > Milo lecz niebezpiecznie jest sluchac pochwal, > a ja nawet nie wiem czy zasluzylem. > Przeciez to moja robota, starac sie > zrozumiec fizyke. > > Twoj problem jest ciekawy... czy czasoprzestrzen > jest jakim osrodkiem w czyms bardziej podstawowym? > Owszem, ludzie robia takie rzeczy. > > Np. wzbudzenia nad kondensat helu-3, bodajze > odtwarzaja symetrie czasoprzestrzeni Minkowskiego. > Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek > nie ma tych symetrii... > > Masz ciekawa intuicje. > > Pozdrawiam > i. Witaj Innppp! Napisales: >Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek > nie ma tych symetrii... No wlasnie (!) zastanawialem sie nad tym brakiem symetrii. Wynika ona chyba z zachwiania symetrii ilosci materii i antymaterii. (Jesli sie myle, to badz uprzejmy natrzec mi uszu!). Podobno wszedzie tam, gdzie antymateria styka sie z materia powstaja ogromne ilosci promieniowania gamma. Nalezaloby sie wiec spodziewac, ze caly Wszechswiat powinien byc przepelniony tym promieniowaniem - gdyby ilosc materii i antymaterii sie rownowazyla. A tu, jak na zlosc, do tej pory znaleziono znikome ilosci tego promieniowania. Rozumiem, ze stad przypuszczenie o czestszym wystepowaniu elektronow niz pozytonow czyli przewagi materii nad antymateria. A dalej wyciagnieto wniosek o braku symetrii w ilosciach materii i antymaterii. Takze braku symetrii wzgledem czasu. Teraz powiem tak: Kiedy kombinowalem na temat "dipolowej grawitacji", pisalem o dwoch czasoprzestrzeniach reprezentujacych: a) materie jako czasoprzestrzen o geometrycznie dodatniej krzywiznie i b) `antymaterie` jako czasoprzestrzen o geometrycznie ujemnej krzywiznie. Przyrownywalem te dwa obszary (takie niby obiekty we wzajemnym ukladzie oddzialywania) do czegos w rodzaju 4D - pol grawitacyjnych o ujemnych ladunkach grawitacyjnych. Te obszary mozna przyrownac tez do dwoch roznych osrodkow czasoprzestrzennych!!! Chodzi mi o to, ze jesli Ziemia ma mase, a masa = objetosc x gestosc, to gdyby przyjac, ze czasoprzestrzen wokol Ziemi, jako osrodek w ktorym Ziemia plywa ma mase zerowa (raczej zblizona do zera, ale prostszy jest przyklad z g=0), to objetosc takiego osrodka bedzie rowna masie Ziemi!?! 4/3 pi RRR = masa Ziemi. Okazuje sie, ze w ten sposob otrzymalem wielkosc calego >obszaru ukladu grawitacyjnego<! Gdy od R (promienia calego > obszaru ukladu grawitacyjnego<)odejmiemy promien Ziemi to otrzymamy odleglosc od dowolnego punktu na powierzchni Ziemi do odpowiadajacego mu punktu na granicy obszaru >ujemnego pola grawitacyjnego<. Na tej granicy krzywizna tego >ujemnego pola grawitacyjnego< zbliza sie do zera. A odleglosc R-r to promien obszaru (pola) grawitacyjnego o ujemnej krzywiznie. A teraz o czasie wystepujacym w obu "obszarach grawitacyjnych o roznych znakach". Jesli pomiar czasu zgodny bylby z kierunkiem mierzonym od srodka Ziemi, to : 1. czas do granicy = powierzchnii Ziemi bylby dodatni 2. czas T od powierzchni Ziemi do granicy >ujemnego obszaru grawitacyjnego< zawieralby sie w przedziale od -24h do wiecej niz 0h 3. rozklad czasu T bylby zalezny od krzywizny >ujemnego obszaru grawitacyjnego<. Jesli 2pi r Ziemi = 24h, to w przedziale od 2pi r do 2pi R "miesci sie rozklad (-24h, ɬ.) Jak widac asymetria takiego ukladu miedzy czasoprzestrzenia o dodatniej krzywiznie plaszczyny czyli " obiektem dodatnim grawitacyjnie" , a czasoprzestrzenia o ujemnej krzywiznie plaszczyzny czyli "obiektem ujemnym grawitacyjnie" (tym otaczajacym Ziemie) jest widoczna. Jednak... Prawdopodobnie taki podwojny uklad grawitacyjny tworzy jakis rodzaj symetrii geometrycznej(?), ale jakiej? Zeby odpowiedziec na to pytanie jestem za glupi. Serdecznie pozdrawiam chal Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE - malutka POPRAWKA 24.07.03, 22:29 chalupa1 napisał: Jest: > Przyrownywalem te dwa obszary (takie niby obiekty > we wzajemnym ukladzie oddzialywania) do czegos > w rodzaju 4D - pol grawitacyjnych > o ujemnych ladunkach grawitacyjnych. Oczywiscie nie:"> o ujemnych ladunkach grawitacyjnych"ale jeden o dodatnim ladunku, a drugi o ujemnym! Sorki! chal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 07.07.03, 09:08 I tutaj to samo! To taka jest Twoja wiedza dydaktyczna? innppp napisał: > 1) Foton istnieje tylko w ruchu > > 2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo > to foton ma okreslona energie (a wiec, > w szczegolnosci, moze byc zrodlem > pola grawitacyjnego). > Nieprawda,tylko jego masa spoczynkowa jest zero, ale ma tez inna mase i jak sam mowisz moze byc dlatego wlasnie zrodlem pola grawitacyjnego! Ten przyklad krotki zreszta pokazuje jak metne sa Twoje wywody. I jezeli dotycza one innych problemow,bardziej zaawansowanych to juz koniec;tylko Ty mozesz siebie zrozumiec! Bo nauczyles sie czegos co wydaje Ci sie ze mozesz teraz bawic sie ludzmi. Ale,jestem pewien,ze rozumiesz z tego wszystkiego tyle co z powyzszego, czyli co kot naplakal. > Pozdrawiam > i. ja tez, dziki, Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Ejze, kulego zdzicaly! 08.07.03, 00:55 Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? Albo w liceum, bo to wiedza licealna jest... Mase czastki definiujemy zazwyczaj przez wzor p^2 = m^2, gdzie p jest czteropedem (klade c=1). Ma te zalete, ze jest taka sama w dowolnym ukladzie odniesienia. Masa jest rowna 0 dla fotonu zawsze (wedlug obecnego stanu wiedzy eksperymentalnej). Czym innym zas jest energia, czyli zerowa skladowa czteropedu (p^0), ta jest rozna od 0 i zalezna od ukladu odniesienia. Nazywanie p^0 masa jest niewygodna komplikacja terminologii. Zrodlem pola grawitacyjnego w OTW jest caly tensor energii-pedu, a nie jakis tam skalar masy, dlatego nie ma zadnej sprzecznosci w moim poscie. Zdaje mi sie, ze macie, drogi kulego, dosyc mgliste pojecie o zagadnieniu, po raz kolejny. To zaczyna byc nawet zabawne. Przytocze wiec powiedzonko pewnego, niezyjacego juz, fizyka: "Kulego, lepiej byc zamknietym w sobie, niz w czyms innym". Uklony, i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko awaria 8) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.03, 02:16 Przeciez obaj macie racje... z tym, ze na poziomie liceum tlumaczy sie to chyba jeszcze bez odwolywania sie do czteropedu. A jesli zaczyna sie mowic o masie spoczynkowej, to juz niestety trzeba ja takiemu licealiscie zdefiniowac, bo to jest cale clue programu. Foton nigdy nie 'spoczywa', a tylko w tzw. ukladzie spoczynkowym (inercjalnym) mozna mowic o masie spoczynkowej. Uklad spoczynkowy dla fotonu jednak rowniez istnieje (to po prostu jedyna 'rzecz', ktora moze mu usiasc na barana i zabrac sie wraz z nim). masa relatywistyczna fotonu to nieco sztuczne pojecie, ktore zapisuje sie w postaci m=hv/cc , gdzie v robi za grecka litere ni (czestotliwosc fotonu), a h to stala Plancka (to po prostu przeksztalcony wzor, ktory mozna znalezc pare postow nizej z dwoch wzorow na energie: E=hv - wzor na energie fotonu - sama sublimacja teorii kwantow, E=mcc - slynne erownasieemcekwadrat - to drugie stosuje sie tu jak piesc do nosa, ale robi wrazenie nawet na kazdym studencie, a co dopiero maturzyscie) [podobnie mozna zapisac i ped relatywistyczny fotonu (nie mylic z czteropedem): p=hv/c ] no i jak mowi DD, jesli juz cos wyglada jak cos, to czemu nie przyjac, ze tym wlasnie jest - he, he... ma wszelkie zalety - robi za wyjasnienie na lekcjach fizyki w klasach maturalnych, a i na studiach zwalnia z wprowadzania studentom glebszych podstaw TW oczywiscie masa relatywistyczna fotonu zalezy w ten sposob od czestotliwosci swiatla (im wyzsza tym wieksza), co dodatkowo wyjasnia jeden z najwiekszych sukcesow TW - przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze im gwiazda blizsza czerwieni) co prawda nie slyszalem o metodach badania widma gwiazd droga przepuszczania ich swiatla w poblizu czarnych dziur, ale nic straconego, prawda? i kto sie jeszcze odwazy powiedziec, ze nie mamy tu do czynienia z kwantowa OTW? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko awaria 8) 08.07.03, 02:54 jest: "przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze im gwiazda blizsza czerwieni)" powinno byc: "przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze im promyk blizszy czerwieni)" chodzi generalnie rzecz biorac o ugiecie biegu promieni swietlnych docierajacych do nas z odleglych gwiazd w poblizu tarczy Slonca (obserwowane podczas zacmienia) i przesuniecia ich obrazu w stosunku do bardziej odleglych katowo od Slonca kolezanek 8) eeech... gdy juz ja bonobo zaczne cos tlumaczyc, to nic tylko dzikiego wolac na ratunek... jako nauczyciel najbardziej przypominalbym elektron skryty za chmura wirtualnych czastek tlumaczen, z ktorych kazde rozpadaloby sie na kolejne tlumaczenia tych tlumaczen i tak przynajmniej ze 137 razy ;) bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko...sprostowanie 8( 20.07.03, 20:26 2 posty wyzej napisalem: "Uklad spoczynkowy dla fotonu jednak rowniez istnieje (to po prostu jedyna 'rzecz', ktora moze mu usiasc na barana i zabrac sie wraz z nim)." Jednak, jak slusznie zwrocil mi uwage Coto, www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=32&w=6957194&a=7051953 zaden foton nie ma ukladu spoczynkowego. Wiecej w mojej odpowiedzi skierowanej do Coto: www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=32&w=6957194&a=7055083 sorki za drugi juz moj powazny blad w tym watku 8( pozdr bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Ejze, kulego zdzicaly! 08.07.03, 13:33 innppp napisał: > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > jest... > > Mase czastki definiujemy > zazwyczaj przez wzor > > p^2 = m^2, > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). > Ma te zalete, ze jest taka > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > zawsze (wedlug obecnego stanu > wiedzy eksperymentalnej). > > Czym innym zas jest energia, czyli > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > ta jest rozna od 0 i zalezna > od ukladu odniesienia. Nazywanie > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > terminologii. > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > OTW jest caly tensor energii-pedu, > a nie jakis tam skalar masy, > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > w moim poscie. > > Zdaje mi sie, ze macie, drogi > kulego, dosyc mgliste pojecie o > zagadnieniu, po raz kolejny. > To zaczyna byc nawet zabawne. > > Przytocze wiec powiedzonko > pewnego, niezyjacego juz, fizyka: > > "Kulego, lepiej byc zamknietym > w sobie, niz w czyms innym". > > Uklony, > i. Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholastyka. Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini, którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Ejze, kulego zdzicaly! IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 07:14 here.tyk napisał: > innppp napisał: > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > > jest... > > > > Mase czastki definiujemy > > zazwyczaj przez wzor > > > > p^2 = m^2, > > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). > > Ma te zalete, ze jest taka > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > > zawsze (wedlug obecnego stanu > > wiedzy eksperymentalnej). > > > > Czym innym zas jest energia, czyli > > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > > ta jest rozna od 0 i zalezna > > od ukladu odniesienia. Nazywanie > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > > terminologii. > > > > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > OTW jest caly tensor energii-pedu, > > a nie jakis tam skalar masy, > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > > w moim poscie. > > > > Zdaje mi sie, ze macie, drogi > > kulego, dosyc mgliste pojecie o > > zagadnieniu, po raz kolejny. > > To zaczyna byc nawet zabawne. > > > > Przytocze wiec powiedzonko > > pewnego, niezyjacego juz, fizyka: > > > > "Kulego, lepiej byc zamknietym > > w sobie, niz w czyms innym". > > > > Uklony, > > i. > > > Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholastyka. > Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini, > którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym. Bardzo mi przykro,ale mylisz sie moj przyjacielu. To co tutaj pisze Innppp nie jest "scholastyka",ale poprostu zwyklym wyjasnieniem podstaw fizyki elementarnej. Scholastyka zas,jak mi sie wydaje jest dziedzina,ktora zawiera w sobie pewne prawdy "objawione"i nie moga byc one kwestionowane poprzez nikogo. Natomiast Innppp,wyjasnie tylko jak ten problem wyglada z czysto formalnego punktu widzenia i zgodnie ze wspolczesna terminologia. On nie wyciaga z tego zadnych wnioskow,tylko pisze to co pisza wszytskie podreczniki na samym poczatku,zajmujace sie tymi zagadnieniami. Czy to jest scholastyka?Nie sadze. pozdrowienia, dziki, Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Ejze, kulego zdzicaly! 09.07.03, 08:12 Gość portalu: dziki napisał(a): > here.tyk napisał: > > > innppp napisał: > > > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > > > jest... > > > > > > Mase czastki definiujemy > > > zazwyczaj przez wzor > > > > > > p^2 = m^2, > > > > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). > > > Ma te zalete, ze jest taka > > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > > > > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > > > zawsze (wedlug obecnego stanu > > > wiedzy eksperymentalnej). > > > > > > Czym innym zas jest energia, czyli > > > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > > > ta jest rozna od 0 i zalezna > > > od ukladu odniesienia. Nazywanie > > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > > > terminologii. > > > > > > > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > > OTW jest caly tensor energii-pedu, > > > a nie jakis tam skalar masy, > > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > > > w moim poscie. > > > > > > Zdaje mi sie, ze macie, drogi > > > kulego, dosyc mgliste pojecie o > > > zagadnieniu, po raz kolejny. > > > To zaczyna byc nawet zabawne. > > > > > > Przytocze wiec powiedzonko > > > pewnego, niezyjacego juz, fizyka: > > > > > > "Kulego, lepiej byc zamknietym > > > w sobie, niz w czyms innym". > > > > > > Uklony, > > > i. > > > > > > Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholasty > ka. > > Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini, > > > którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym. > > Bardzo mi przykro,ale mylisz sie moj przyjacielu. > To co tutaj pisze Innppp nie jest "scholastyka",ale poprostu zwyklym > wyjasnieniem podstaw fizyki elementarnej. > Scholastyka zas,jak mi sie wydaje jest dziedzina,ktora zawiera w sobie > pewne prawdy "objawione"i nie moga byc one kwestionowane poprzez nikogo. > Natomiast Innppp,wyjasnie tylko jak ten problem wyglada z czysto formalnego > punktu widzenia i zgodnie ze wspolczesna terminologia. > On nie wyciaga z tego zadnych wnioskow,tylko pisze to co pisza wszytskie > podreczniki na samym poczatku,zajmujace sie tymi zagadnieniami. > Czy to jest scholastyka?Nie sadze. > > pozdrowienia, > > dziki, > > Cóż, każdy się może mylić. Mnie tylko uderzyło podobieństwo wypowiedzi Innpppa do objaśnień scholastycznych. Osoba Eee pytała o cechy obiektu fizycznego. Profesor Innppp pokazał względnie aktualny aparat opisu i omówił specyficzną reprezentację tensorową fotonu, która jest tylko niekonieczną i niejedyną konwencją opisu. A przecież i światło istniało, i masy się przyciągały przed stworzeniem rachunku tensorowego, prawda? Fotony można obserwować i opisywać bez odwoływania się do algebry, czyż nie? Paradygmat mechaniki kwantowej jest tak nieporządny i taki ad hoc, że absolutyzowanie go jest równie groteskowe, jak przyjęcie nieomylności Arystotelesa czy Św. Tomasza. Mimo wszystko polecam Państwu Latiniego. Jeśli go nie znacie, mogę podrzucić parę ustępów. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Jezyk, wiedza, herezja 09.07.03, 18:26 Drogi Heretyku, Po pierwsze, nie jestem profesorem. Uwazam, zreszta, ze najwieksza zaleta tego forum jest mozliwosc przedstawienia "golych" tresci, bez barier autorytetu, bez grozby jawnej kompromitacji. Dziekuje wiec za glos krytyczny. Bardzo mozliwe, ze sie nie przylozylem nalezycie, poszedlem na latwizne. Mam jednak ochote na mala obrone. Otoz, opisujac swiat, zawsze musisz wybrac jakis jezyk. Przy opisie prostych elementow rzeczywistosci fizycznej (takich jak foton) najbardziej precyzyjny jezyk, jaki mamy, to teorie fizyczne, z ich pojeciami, aksjomatami, matematyka, wynikami. Te teorie i formalizmy nie sa do wierzenia podane, a sa to syntezy aktualnego stanu wiedzy fizycznej. Ten jezyk jest bardzo precyzyjny i spojny, pozwala nam poruszac sie po domenie bardzo odleglej od naszej intuicji. Niestety, ten jezyk nie jest w pelni przekladalny na jezyk potoczny, bo codzienna rzeczywistosc jest zupelnie odmienna niz rzeczywistosc teorii i zdarzen fizycznych relatywistycznych czy kwantowych. Teraz uwaga osobista - kiedy pisze post na tym forum, otrzymuje krytyki z roznych stron: a) od innych fizykow - jesli bedzie niescisle, nieprecyzyjnie lub jesli mamy nieporozumienie np. terminologiczne. b) amatorow fizyki - jesli bedzie niezrozumiale, niezgodnie z jakim stereotypem, nie w smak itp. c) nielubiacych fizyki - za sam fakt pisania o niej d) ludzi zbuntowanych, ktorzy uwazaja znajomosc aktualnej wiedzy i powolywanie sie na obowiazujace aksjomaty za przejaw bezmyslnosci, braku indywidualizmu i tworczego podejscia. Biore te krytyki dosyc powaznie. Moge tylko napisac, ze podzielam opinie o koniecznosci buntu w nauce, pod warunkiem jednak, ze ten akt buntu spelnia pewne rygory formalne. Nie mozna kwestionowac wszystkiego na raz, bo przeciez fizyka calkiem niezle dziala. Nie mozna kwestionowac czegos, czego sie nie zna. Nie nalezy lekcewazyc wysilkow tych tysiecy ludzi, ktorzy nic innego nie robia, tylko zawodowo kwestionuja, bo to jest robienie z nich idiotow... Bardzo chetnie poczytalbym kwestie tego Brunetti Lattina (tlumaczy sie Ciemniak Jasny?) Niewykluczone, ze pozwoliloby sie to nam posmiac sie zdrowo z moich wypocin. Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Protest Prywatny... 09.07.03, 20:48 innppp napisał: > > Drogi Heretyku, > > Po pierwsze, nie jestem profesorem. > Uwazam, zreszta, ze najwieksza zaleta > tego forum jest mozliwosc przedstawienia > "golych" tresci, bez barier autorytetu, > bez grozby jawnej kompromitacji. > > Dziekuje wiec za glos krytyczny. > Bardzo mozliwe, ze sie nie przylozylem > nalezycie, poszedlem na latwizne. > > > Mam jednak ochote na mala obrone. Otoz, opisujac > swiat, zawsze musisz wybrac jakis jezyk. > Przy opisie prostych elementow rzeczywistosci > fizycznej (takich jak foton) najbardziej precyzyjny > jezyk, jaki mamy, to teorie fizyczne, z ich > pojeciami, aksjomatami, matematyka, wynikami. > Te teorie i formalizmy nie sa do wierzenia > podane, a sa to syntezy aktualnego stanu > wiedzy fizycznej. > > Ten jezyk jest bardzo precyzyjny i spojny, > pozwala nam poruszac sie po domenie bardzo > odleglej od naszej intuicji. Niestety, > ten jezyk nie jest w pelni przekladalny na > jezyk potoczny, bo codzienna rzeczywistosc > jest zupelnie odmienna niz rzeczywistosc > teorii i zdarzen fizycznych relatywistycznych > czy kwantowych. > > Teraz uwaga osobista - kiedy pisze post > na tym forum, otrzymuje krytyki z > roznych stron: > > a) od innych fizykow - jesli bedzie > niescisle, nieprecyzyjnie lub jesli > mamy nieporozumienie np. terminologiczne. > > > b) amatorow fizyki - jesli bedzie > niezrozumiale, niezgodnie z jakim > stereotypem, nie w smak itp. > > c) nielubiacych fizyki - za sam > fakt pisania o niej > > d) ludzi zbuntowanych, ktorzy uwazaja > znajomosc aktualnej wiedzy i powolywanie > sie na obowiazujace aksjomaty za przejaw > bezmyslnosci, braku indywidualizmu i > tworczego podejscia. > > Biore te krytyki dosyc powaznie. > > Moge tylko napisac, ze podzielam opinie > o koniecznosci buntu w nauce, pod > warunkiem jednak, ze ten akt buntu > spelnia pewne rygory formalne. > Nie mozna kwestionowac wszystkiego na > raz, bo przeciez fizyka calkiem niezle > dziala. Nie mozna kwestionowac czegos, > czego sie nie zna. Nie nalezy lekcewazyc > wysilkow tych tysiecy ludzi, ktorzy > nic innego nie robia, tylko zawodowo > kwestionuja, bo to jest robienie z nich > idiotow... > > > Bardzo chetnie poczytalbym kwestie tego > Brunetti Lattina (tlumaczy sie Ciemniak > Jasny?) Niewykluczone, ze pozwoliloby sie > to nam posmiac sie zdrowo z moich wypocin. > > > > Pozdrawiam > i. O, przepraszam, drogi innppp, ale ja Cie nie krytykowalem. Mam nadzieje, ze przekory w dialogu nie bierzesz za krytyke! Uklony chal Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Przyspieszenie fotonu 10.07.03, 17:48 Prosze, nie bierz do siebie. To byly takie wspominki za 2 lata, bo tak dlugo tu pisuje... ostatnio coraz rzadziej. Co ciekawe, pierwszy watek, w ktorym cos napisalem, zawieral pytanie o to, jakie jest przyspieszenie fotonu w momencie emisji. Byla sugestia, ze nieskonczone... Jak myslicie? Pozdrowienia, i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Przyspieszenie fotonu IP: *.dyn.optonline.net 11.07.03, 03:58 innppp napisał: > Co ciekawe, pierwszy watek, w ktorym > cos napisalem, zawieral pytanie > o to, jakie jest przyspieszenie fotonu > w momencie emisji. Byla sugestia, ze > nieskonczone... > > Jak myslicie? > > Pozdrowienia, > > i. Alez to bardzo proste. Powinnismy sie chyba oprzec o definicje przyspieszenia; a = dv/dt. A zatem w przypadku fotonu emitowanego nie ma ani czasu ani predkosci. Tuz,natomiast po emisji predkosc jest stala rowna c czyli a =0; W chwli emisjii natomiast v=c, a t= 0 czyli a= nieskonczonosc. Mozna jednak bawic sie w przejscie graniczne tej funcji z czasem do zera; i co wtedy? A wtedy a= lim(t--ɬ) (v(t)-0)/(t-0) a to rowna sie poprostu c*delta(0), gdzie delta to funkcja Diraca tzw.dystrybucja,ktora w punkcie t=0 jest nieskonczona,a poza nim rowna zeru. Wtedy predkosc fotonu to jego przespieszenie pomnozone poprzez czas: v = Calka(c*delta(0))dt = c. A wiec v = c,zawsze!!! Ot, i wszystko. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:38 A proszę. Tu mam tylko zoologię. Później doślę może coś z fizyki. Oto wyciąg z myśli Mistrza Brunetto Latiniego (1220 – 1294), Florentczyka sławnego, który pod koniec XIII wieku był uważany za krynicę mądrości, a myśli jego nauczane były z wielką starannością na wszystkich uniwersytetach. Xięga, z której czerpię, zwie się „Skarbiec Wiedzy”. O KROKODYLU, ZWANYM TEŻ COCATRIX Krokodyl jest to zwierzę żółtego koloru, ma cztery nogi, rodzi się w Nilu, to znaczy w rzece, która zrasza ziemie Egiptu, jak już mówiliśmy wcześniej, opisując tę krainę. Długi na dwadzieścia i więcej stóp, zbrojny w wielkie zęby i pazury, ma on tak twardą skórę, że nawet nie poczuje uderzenia kamieniem. W czasie dnia żyje na lądzie, nocą zaś odpoczywa w wodach rzeki. Jajka znosi wyłącznie na lądzie, w miejscu, do którego nie dochodzi woda. Wiedzcie też, że nie ma on wcale języka i jest jedynym zwierzęciem w świecie, które porusza tylko górną szczęką, natomiast dolną ma nieruchomą. Jeśli złapie człowieka, zjada go płacząc. Mały ptaszek o nazwie strophilos, kiedy musi zdobyć ścierwo, by się pożywić, siada krokodylowi na pysku i drapie go delikatnie, a ten otwiera szeroko paszczę, gdyż bardzo lubi łaskotanie; wtedy ryba zwana wężem wodnym wpada mu do paszczy, dostaje się w głąb ciała i wychodzi z drugiej strony, rozrywając i dziurawiąc bok krokodyla tak dotkliwie, że ten zdycha. Wiedzcie, że choć krokodyl rodzi się w wodzie i przebywa w Nilu, nie jest wcale rybą, lecz wodnym jaszczurem. Człowiek zraniony przez krokodyla umiera, jeśli nie wyleczy go łajno krowie. O SKORUPIAKACH Skorupiak perłopław jest to ryba zamknięta w skorupie podobnie jak rak i całkiem okrągła. Może się ona zamykać i otwierać, kiedy chce. Zwykle przebywa w głębinach morza. Wychodzi jednak na powierzchnię rano i wieczorem, by wchłaniać padającą rosę. Promienie słońca, odbijające się w skorupie powodują, że tam, gdzie pada światło, każda kropla rosy z osobna twardnieje, dopóki jednak pozostają one w morzu, nie zmieniają się w kamienie. Po wyłowieniu perłopława i otwarciu go wyjmuje się stwardniałe krople, a wtedy stają się one szlachetnymi białymi kamieniami, które nazywają się perły lub margaritae. Wiedzcie też, że perły są białe i błyszczące tylko wtedy, gdy pochodzą z rosy porannej. Nie ma perły większej niż na pół cala. O HIPOPOTAMIE Hipopotam jest to ryba zwana też koniem rzecznym, dlatego że rodzi się w Nilu. Jego grzbiet, sierść i głos podobne są do końskich, kopyta ma podzielone na połowę tak jak wół, zęby jak u dzika, ogon zakręcony; żywi się zbożem z pól, na poszukiwanie pożywienia wyrusza zaś tyłem, w obawie przed pułapkami zastawianymi nań przez ludzi. O WĘŻACH A oto zwyczaje węży: kiedy wąż starzeje się i traci wzrok, zaczyna długotrwały post i nie je dotąd, aż schudnie, jego skóra zaś stanie się o wiele obszerniejsza niż ciało. Wtedy wciska się w szczelinę między dwa kamienie, aby pozbyć się w taki sposób starej powłoki i stać się znów młodym, żwawym i dobrze widzącym. Dla polepszenia wzroku wąż je koper. Kiedy chce mu się pić, zostawia swój jad w bezpiecznym miejscu. Wąż boi się nagiego człowieka, zdycha zaś, gdy zje plwocinę człowieka poszczącego. Życie węża mieści się w jego głowie i jeśli głowa z kawałkiem ciała długości dwóch palców uniknie niebezpieczeństwa, wtedy wąż przeżyje. Dlatego zwierzę to naraża całe swe ciało, by ratować głowę. O SMOKACH Smok to największy z wszystkich węży i jedno z największych zwierząt na świecie, a mieszka on w Indiach i w Etiopii, gdzie zawsze panuje lato. Smok, gdy wyjdzie ze swej jaskini, unosi się w górę i szybuje z takim impetem, że powietrze za nim błyszczy, jakby płonęło. Smok ma łeb ogromny, ale paszczę, to znaczy otwór, przez który wysuwa język i wydycha powietrze – niewielką. Moc smoka nie mieści się w paszczy, lecz w ogonie, który jest niebezpieczny nie dlatego, że rani, lecz z powodu siły, z jaką uderza. Siła ta jest tak straszna, że nawet największy mocarz nie ujdzie śmierci, kiedy smok owinie go i ściśnie swym ogonem. Smok może w ten sposób zabić nawet słonia; zwierzęta te zresztą śmiertelnie się nienawidzą, o czym mistrz opowie w rozdziale o słoniach. TU SIĘ MÓWI O GOŁĘBIU Gołębie są to domowe ptaki różnej barwy, żyją one w bliskości ludzi; nie mają wcale żółci, przeciwnie niż inne zwierzęta, u których mieści się ona obok wątroby. Pocałunkami wzbudzają w sobie chuci, zamiast śpiewać łkają, budują gniazda w szczelinach między kamieniami w pobliżu płynącej wody. Kiedy z powodu starości lub choroby utracą wzrok – odzyskują go. Trzymają się w wielkich stadach. Ludzie mający u siebie gołębie stawiają przed ich gniazdami najpiękniejszy portret gołębia, jaki można namalować, po to, by ptaki płodziły pisklęta podobne do portretu ustawionego przed nimi. Kto weźmie sznur lub powróz wisielca i ułoży go przed wszystkimi szczelinami, ten może być pewien, że żaden gołąb nie ucieknie z własnej woli. Jeżeli będzie się je często karmić kminkiem albo namaszczać ich skrzydła balsamem, przyprowadzą z sobą wielkie stado innych gołębi. Kiedy da się im ciepły gotowany jęczmień, wydadzą na świat pisklęta i będą się licznie rozmnażać. W wielu miejscach gołębnika trzeba rozłożyć kolczaste gałęzie dla obrony przed drapieżnymi zwierzętami. Wiedzcie, że w Piśmie Świętym znajdziemy trzy gołębie: jeden przyniósł Noemu gałązkę oliwną, drugi to gołąb Dawida, trzeci ukazał się przy chrzcie Jezusa Chrystusa. O KRUKU Kruk jest to czarny ptak, który dopóty wątpi w swe rodzicielstwo, nie karmi piskląt i nie uznaje ich za swoje, dopóki nie ujrzy, że mają czarne pióra; dopiero wtedy obdarza je swą miłością i starannie karmi. Kruk żywi się ścierwem, ale przede wszystkim dobiera się do oczu, a przez nie wyjada mózg. Ptak ten nie wrócił do arki Noego dlatego, że albo znalazł obfitość ścierwa, albo zginął w głębokich wodach. TU SIĘ MÓWI O BOCIANIE Bocian nie ma języka, dlatego ludzie mówią, że ptak ten nie śpiewa, lecz klekoce dziobem, przez co robi wiele hałasu. Jest on wrogiem węży, dlatego starożytni zabronili go zabijać. Nad rzeką Nil żyje gatunek ptaka podobny do bociana, zwany ibisem, żywiący się jedynie małymi rybkami, jajkami węża, albo też padłymi zwierzętami znajdowanymi w pobliżu rzeki: do samej bo wiem rzeki ibis nie śmie wejść, ponieważ nie umie pływać. Kiedy ibis czuje się chory i boli go brzuch z powodu złego pokarmu, jaki zjada, szybko idzie nad morze i tam nabiera do gardła jak najwięcej wody, a potem wsadziwszy sobie dziób do zadka, wlewa ją do środka, czyszcząc w ten sposób kiszki ze wszystkich brudów. Wielu mówi, że wielki lekarz Hipokrates po raz pierwszy zastosował lewatywę, wzorując się na tym ptaku. Wiedzcie, że znakomity poeta Owidiusz, kiedy cesarz wtrącił go do więzienia, napisał książkę, w której nazwał cesarza imieniem tego ptaka, nie potrafił bowiem wymyślić obrzydliwszej kreatury. O DUDKU Dudek to ptak z czubkiem na głowie. Zjada on gnój i śmierdzącą strawę, dlatego też oddech ma zepsuty i nieświeży. Zgodnie ze swą naturą młode, gdy widzą, że ich ojciec stał się stary, ociężały, a wzrok mu się zaćmił, obskubują go w gnieździe z piór, namaszczają mu oczy, a potem karmią go i troszczą się oń, ogrzewając skrzydłami, dopóki pióra mu nie odrosną i nie będzie mógł odlecieć bezpiecznie, dokąd chce. O PAPUDZE Papuga jest zielona, dziób zaś i łapy ma czerwone. Język ma większy i szerszy niż jakikolwiek inny ptak i dlatego wymawia słowa podobnie jak człowiek, jeżeli jest do tego przyuczona w młodości, to znaczy w ciągu drugiego roku życia; później bowiem staje się tępa i łatwo zapomina, a więc nie uczy się tego, co się jej pokazuje. Wówczas należy ją karcić żelaznym pręcikiem. Indowie powiadają, że ptaki te rodzą się tylko w Indiach i z natury swej umieją pozdrawiać według zwyczajów tamtego kraju. Takie, które mają po Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:39 O PAPUDZE Papuga jest zielona, dziób zaś i łapy ma czerwone. Język ma większy i szerszy niż jakikolwiek inny ptak i dlatego wymawia słowa podobnie jak człowiek, jeżeli jest do tego przyuczona w młodości, to znaczy w ciągu drugiego roku życia; później bowiem staje się tępa i łatwo zapomina, a więc nie uczy się tego, co się jej pokazuje. Wówczas należy ją karcić żelaznym pręcikiem. Indowie powiadają, że ptaki te rodzą się tylko w Indiach i z natury swej umieją pozdrawiać według zwyczajów tamtego kraju. Takie, które mają po pięć palców, są szlachetniejsze, te zaś o trzech palcach pochodzą z podłego rodu. Cała ich siła mieści się w dziobie i w głowie, na nie też papuga stara się przyjmować razy, o ile nie może ich uniknąć. O LWIE Nazwa lwa pochodzi z języka Greków, a znaczy tyle co król w naszej mowie. Lew bowiem jest zwany królem zwierząt, ponieważ kiedy on ryczy, wszystkie stworzenia uciekają, jakby je śmierć ścigała, a kręgu, który zakreśla swoim ogonem, żadne zwierzę nie ośmiela się przekroczyć. Istnieją trzy rodzaje lwów; jedne małe, z grzywą kędzierzawą nie są wojownicze, inne zaś długie i duże, o prostej grzywie odznaczają się wspaniałą odwagą. Ich wolę wyraża czoło i ogon, męstwo mieści się w piersi, a siła w głowie. Chociaż lwa lękają się wszystkie zwierzęta, on sam boi się białego koguta i hałasu kół, ogień także go bardzo przeraża. Ponadto ukąszenie skorpiona sprawia mu wielki ból, a trucizna węża go zabija. Ten, który nie dopuścił, aby cokolwiek istniało bez swego przeciwieństwa, zechciał, by lew, dumny i silny ponad wszystko, stale w pogoni za zdobyczą powodowany swą dzikością, miał coś, co hamowałoby jego okrucieństwo, nad którym sam nie umie zapanować; przez trzy bowiem dni w tygodniu choruje i ma gorączkę, co wielce osłabia jego pychę. Natura jednak uczy go jeść cykutę, która leczy go z tej choroby. I chociaż lew ma wielką dumę i dziką naturę, jak to już wcześniej mówiliśmy, to jednak nadzwyczaj kocha człowieka, chętnie z nim przebywa i nigdy się nań nie pogniewa, jeśli ten nie skrzywdzi go pierwszy. Zdumiewająca jest jego litość, bo nawet w największej wściekłości, rozjuszeniu i gniewie na człowieka przebaczy mu rychło, jeśli ten rzuci się na ziemię i przyjmie postawę błagającego o zmiłowanie. Rzadko zwraca swój gniew przeciw kobiecie, małego zaś dziecka nie tknie, chyba że jest bardzo wygłodzony. Porządek jego życia jest taki, że jednego dnia je, a drugiego pije; ponieważ lew jest wielkim żarłokiem, często nie może strawić wszystkiego, co zjadł, i wtedy cuchnie mu paskudnie z pyska. Kiedy zauważy, że nie strawione resztki jedzenia zostają mu w gardle i doskwierają, chwyta je pazurami i wyciąga z gardła. Kiedy zje dużo i brzuch ma wypełniony, a ścigają go myśliwi, zwraca wszystko, by uwolnić ciało od zbytecznego ciężaru. Często też robi tak, że gdy zje zbyt wiele, dla odzyskania zdrowia nie je ani trochę w dniu następnym, nie tknie również mięsa zwierzęcia padłego dzień wcześniej. I wiedzcie, że kiedy lwy się parzą, samica leży na plecach, podobnie jak u jeleni, wielbłądów, słoni, jednorożców i tygrysów; w pierwszym miocie lwy płodzą pięcioro dzieci, które mają taką siłę w pazurach, zębach i całym ciele, że ranią macicę matki, kiedy znajdują się wewnątrz. Lwy rodzą się w taki sposób, że za drugim razem miejsce, do którego matka przyjmuje nasienie samca, pozwala spłodzić czworo, za trzecim razem troje, za czwartym dwoje, a za piątym jedno małe. Od tej pory miejsce to jest tak popsute, że lwica nie pocznie już nigdy w życiu. Z powodu wielkiej boleści, jaką czują, przychodząc na świat, lewki są tak oszołomione, że leżą trzy dni omdlałe, jakby były bez życia, do chwili, aż pod koniec trzeciego dnia zjawi się ojciec, który ryknie tak mocnym głosem, że małe podniosą się, posłuszne swej naturze. Lwy trzeciego rodzaju rodzą się ze zwierzęcia o nazwie leopard, lwy takie nie mają grzywy, nie mają też szlachetnego urodzenia i stawia się je w rzędzie innych podłych bestii. Ale wszystkie rodzaje lwów mają oczy otwarte podczas snu, a gdziekolwiek idą, zacierają za sobą ślady łap ogonem. Kiedy polują, biegają i skaczą daleko i zwinnie; lecz gdy same są ścigane, nie potrafią skakać. Pazury swe trzymają w taki sposób, że są one zawsze schowane. Wiek lwów poznaje się po braku zębów. O OSŁACH Osły są dwojakiego rodzaju: domowe i dzikie; o domowych jednak nie będziemy niczego przypominać w naszej opowieści poza tym, że o ich lenistwie i głupocie mówią liczne przysłowia, które ludziom dają ważne przykłady dobrego postępowania. Osły dzikie żyją w Afryce, przez swą dzikość nie dają się poskramiać, a jeden tylko samiec wystarcza wielu samicom. Samiec ów pała taką zazdrością, że gdy zauważy, iż jedno z jego młodych jest płci męskiej, zaraz rzuca się na nie i odcina mu jądra, jeśli matka nie zapobiegnie temu, chowając małe w bezpiecznym miejscu. I wiedzcie, że ten dziki osioł, zwany onagrem, o każdej godzinie dnia i nocy ryczy jeden raz, co pozwala rozpoznawać godziny i wiedzieć z całą pewnością, kiedy noc równa się z dniem i kiedy są one nierówne. O BOBRZE Bóbr jest zwierzęciem żyjącym w Morzu Pontyjskim; dlatego też zwą go psem pontyjskim, jest bowiem podobny do psa. Jądra bobra, bardzo gorące, są skuteczne jako lekarstwo; wieśniacy zatem polują na bobry, aby zdobyć ich jądra. Natura jednak, pouczająca wszystkie stworzenia o ich właściwościach, dała bobrom wiedzę o przyczynie, dla której na nie polują; kiedy bóbr spostrzeże, że nie będzie mógł uciec, sam odgryza sobie zębami jądra i rzuca je myśliwym, pozbawiając się tym samym najlepszej części swego ciała. Odtąd, gdy go ścigają, bóbr staje na tylnych łapach i pokazuje, że nie ma jąder. O PSACH Pies rodzi się ślepy, ale później odzyskuje wzrok zgodnie ze swą naturą. I chociaż pies bardzo kocha człowieka, bardziej niż inne zwierzęta na tym świecie, nie uznaje obcych ludzi prócz tych, wśród których mieszka; rozumie on swoje imię i rozpoznaje głos swego pana. Leczy swe rany językiem. Często zwraca pożywienie, a potem ponownie je zjada. Kiedy niesie w pysku mięso lub cokolwiek innego i przechodząc przez rzekę, ujrzy odbicie tego w wodzie, natychmiast to, co niesie, wypuszcza z pyska, aby złapać coś, czego nie ma. I wiedzcie, że kiedy pies parzy się z wilkiem, rodzą się psy bardzo dzikie, najdziksze jednak pochodzą z połączenia się psa z tygrysem, a są one tak szybkie i zajadłe, że prawdziwe z nich diabelskie nasienie. O SŁONIACH Słoń jest największym ze znanych zwierząt. Jego zęby są z kości słoniowej, a nos, podobny do węża, zwiemy trąbą. Nosem tym chwyta pożywienie i wkłada je sobie do pyska, a ponieważ trąba opatrzona jest kłami, ma ona tak wielką siłę, że łamie to, w co uderza. I wiedzcie, że słonie mają dużo rozumu; podobnie jak ludzie, podporządkowują się cyklom słonecznym i księżycowym. Chodzą pospołu wielkimi stadami, posłuszne przywódcy, którym jest najstarszy słoń; drugi po nim wiekiem strzeże i pilnuje porządku w ostatnich szeregach. Kiedy są w zamęcie bitewnym, używają tylko jednego kła, drugi chroniąc na wszelki wypadek; jednakże, gdy zostaną pokonane, starają się zniszczyć oba kły. Zgodnie ze swą naturą słonica nie mająca lat trzynastu i samiec poniżej piętnastego roku życia nie wiedzą, co to chuć. A taka jest między nimi cnotliwość, że nie biją się o samice, gdyż każdy ma swoją i jest jej wierny przez wszystkie dni swego życia; kiedy zaś słoń straci swą małżonkę albo ona jego, nigdy nie połączy się z inną, lecz samotnie będzie żył na pustyni. Ponieważ nie odczuwają zbyt silnie żądzy, by łączyć się tak jak inne zwierzęta, małżonkowie zgodnie z nakazem natury udają się na wschód w stronę ziemskiego raju, a tam samica znajduje ziele zwane mandragorą, zjada je i usilnie nakłania samca, aby też z nią jadł. Wówczas rozpala się w nich żądza i pokładają się razem, a samica leży na plecach; p Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:41 O SŁONIACH Słoń jest największym ze znanych zwierząt. Jego zęby są z kości słoniowej, a nos, podobny do węża, zwiemy trąbą. Nosem tym chwyta pożywienie i wkłada je sobie do pyska, a ponieważ trąba opatrzona jest kłami, ma ona tak wielką siłę, że łamie to, w co uderza. I wiedzcie, że słonie mają dużo rozumu; podobnie jak ludzie, podporządkowują się cyklom słonecznym i księżycowym. Chodzą pospołu wielkimi stadami, posłuszne przywódcy, którym jest najstarszy słoń; drugi po nim wiekiem strzeże i pilnuje porządku w ostatnich szeregach. Kiedy są w zamęcie bitewnym, używają tylko jednego kła, drugi chroniąc na wszelki wypadek; jednakże, gdy zostaną pokonane, starają się zniszczyć oba kły. Zgodnie ze swą naturą słonica nie mająca lat trzynastu i samiec poniżej piętnastego roku życia nie wiedzą, co to chuć. A taka jest między nimi cnotliwość, że nie biją się o samice, gdyż każdy ma swoją i jest jej wierny przez wszystkie dni swego życia; kiedy zaś słoń straci swą małżonkę albo ona jego, nigdy nie połączy się z inną, lecz samotnie będzie żył na pustyni. Ponieważ nie odczuwają zbyt silnie żądzy, by łączyć się tak jak inne zwierzęta, małżonkowie zgodnie z nakazem natury udają się na wschód w stronę ziemskiego raju, a tam samica znajduje ziele zwane mandragorą, zjada je i usilnie nakłania samca, aby też z nią jadł. Wówczas rozpala się w nich żądza i pokładają się razem, a samica leży na plecach; płodzą jedno tylko dziecko i dzieje się tak jeden tylko raz w ciągu ich życia, choć żyją dobre trzysta lat. Kiedy przychodzi czas porodu, to jest w dwa lata po pokładzinach, wchodzą do wody w stawie po sam brzuch, tam matka rodzi małe, ojciec zaś cały czas czuwa na brzegu z obawy przed smokiem, nieprzyjacielem słoni pożądającym ich krwi, zimniejszej i obfitszej u słonia niż u innych zwierząt. Ci, którzy często to widywali, mówią, że kiedy słoń upadnie, nie może podnieść się o własnych siłach, ponieważ nie ma wcale stawu w kolanach; natura jednak, która wszystkim rządzi, nauczyła go ryczeć wielkim głosem, aby przyszedł drugi słoń i tak głośno zaryczał z nim razem, aż zbiegną się wszystkie słonie z okolicy, a musi ich być najmniej dwanaście, i zaczną wszystkie ryczeć, a wtedy przybiegną małe słonie, które go podniosą, podkładając pod niego swe trąby. O MRÓWKACH Mrówka jest maleńka, ale o wielkiej przezorności; w lecie bowiem gromadzi wszystko, co będzie jej potrzebne w zimie, wybierając pszenicę i odrzucając jęczmień, które rozpoznaje po zapachu. Ziarna przełamuje na pół, aby nie zakiełkowały podczas wilgotnej zimy. Etiopczycy powiadają, że na pewnej wyspie żyją mrówki wielkości małych psów; mrówki te łapkami wykopują z piasku złoto i bronią go tak zajadle, iż płaci życiem ten, kto próbowałby je zdobyć. Wieśniacy jednak wysyłają na tę wyspę klacze mające źrebięta, aby się tam pasły, i objuczają je solidnymi kuframi. Kiedy tylko mrówki zauważą kufry, zaraz składają tam swe złoto, sądząc, że będzie ono w bezpiecznym miejscu. Wieczorem, gdy każda klacz jest najedzona i dobrze obładowana, pan ich przyprowadza na drugi brzeg rzeki źrebięta, które rżą tak donośnie, że matki słyszą je, a wówczas rzucają się w wielkim pędzie do wody i przeprawiają z powrotem wraz z całym złotem złożonym w kufrach. O WILKACH Wilki licznie zamieszkują Italię i wiele innych krain. Siła wilka mieści się w paszczy i całym pysku. W krzyżach wilk nie ma żadnej siły; jego szyja nie odgina się do tyłu. Pasterze powiadają, że wilki czasem żyją ze zdobyczy, czasem żywią się ziemią, a niekiedy wiatrem. Kiedy przychodzi czas rui, wiele samców ugania się za jedną samicą. W końcu jednak to ona, przyjrzawszy się wszystkim, wybiera najbrzydszego i z nim się pokłada, a w ciągu całego roku ruja trwa tylko dwanaście dni. Potomstwo mogą płodzić tylko w maju, kiedy przychodzą burze. Dla bezpieczeństwa wilcząt wilk nie poluje nigdy w pobliżu swej jamy. I wiedzcie, że gdy wilk ujrzy człowieka pierwej niż ten wilka, człowiek nie zdąży nawet krzyknąć. Za to jeśli człowiek pierwszy spostrzeże wilka, ów traci całą swą dzikość i nie może uciec. Na końcu wilczego ogona jest kępka sierści miłosnej, którą zwierz wyrywa zębami, gdy obawia się złapania. Wilk wyjąc porusza łapą przed pyskiem, aby sprawiać wrażenie głosu wielu wilków. Istnieje inna odmiana, która zwie się wilkiem płowym lub rysiem, o sierści w czarne plamki, jak u lamparta, ale poza tym podobna do wilka. Ryś ma tak bystry wzrok, że spojrzeniem przenika ściany i góry. Wydaje na świat tylko jedno małe; jest najbardziej zapominalski na świecie, bo kiedy jedząc zapatrzy się na coś innego, zapomina o tym, co właśnie zjadł tak dalece, że nie potrafi wrócić do nie zjedzonych resztek, tracąc je bezpowrotnie. Mówią ci, którzy to widzieli, iż z jego uryny tworzy się cenny kamień zwany lyncurium; samo zwierzę wie o tym doskonale, czego dowodem zaobserwowanym przez ludzi jest zasypywanie przezeń uryny piaskiem. Naturalna bowiem zazdrość każe rysiowi baczyć, by kamień ten nie wpadł w ręce człowieka. O PANTERZE Pantera to zwierzę nakrapiane małymi biało – czarnymi kółkami przypominającymi oczka; lubią ją wszystkie zwierzęta z wyjątkiem smoka. Kiedy pantera zdobędzie pożywienie, wówczas zgodnie ze swą naturą wraca do swej jaskini i śpi tam przez trzy dni, a potem wstaje, otwiera paszczę i wydech jej jest tak przyjemny i wonny, że wszystkie zwierzęta, które poczują ten zapach, przybiegają do niej; jeden tylko smok ze strachu przed panterą chowa się do podziemnej dziury, ponieważ wie dobrze, iż grozi mu śmierć. I wiedzcie, że pantera wydaje na świat młode tylko raz w życiu; usłyszycie zaraz, dlaczego. Kiedy młode podrosną w ciele matki, nie mogą się doczekać właściwej pory porodu i gwałcą naturę, szarpiąc pazurami wnętrzności matki po to, by wyjść na świat; wskutek tego matka nie pocznie już w żaden sposób z nasienia samca. O MAŁPACH Małpa to zwierzę, które przyglądając się człowiekowi, chętnie naśladuje to, co on robi. Podczas nowiu ogarnia ją wielka wesołość, natomiast przy pełni staje się smutna i popada w wielką melancholię. I wiedzcie, że małpa wydaje na świat dwoje młodych w jednym miocie, a jedno z nich kocha o wiele więcej niż drugie: ścigana przez myśliwych, niesie ukochane dziecko w ramionach, drugie zaś na grzbiecie i ucieka co sił w nogach. Kiedy jednak obława osacza ją tak blisko, iż lęka się o własne życie, jest zmuszona porzucić to małe, które bardziej kocha, drugie bowiem tak mocno trzyma się matczynej szyi, że uchodzi cało, towarzysząc uciekającej matce. Etiopczycy mówią, iż w ich krainie żyje pięć gatunków małp. O TYGRYSACH Tygrys to zwierzę cętkowane w różnobarwne plamy, spotykane najczęściej w Hyrkanii. Jest on niewątpliwie jednym z najszybciej biegających zwierząt na świecie i odznacza się; wielką dzikością. I wiedzcie, że jeśli tygrysica znajdzie swe legowisko puste, bez młodych, wówczas idzie natychmiast za tropem myśliwego, który je zabrał. Człowiek zaś, który porwał młode, bardzo boi się; okrucieństwa tygrysicy, wie bowiem, że nie ujdzie przed nią ani na koniu, ani w inny sposób. Wobec tego rozkłada na drodze tygrysicy zwierciadła, jedne tu, inne tam, i kiedy ta ujrzy swoje odbicie w lustrze i spostrzega, że ma ono postać i podobieństwo jej własnego ciała, sądzi, iż są to jej młode, a wtedy obraca na wszystkie strony zwierciadła i nic tam nie znajduje. Chodzi tak od zwierciadła do zwierciadła, patrząc i oglądając, pełna troski o swoje dzieci, gdy tymczasem myśliwy uchodzi bezpiecznie. TU MÓWI SIĘ O JEDNOROŻCU Jednorożec to dzikie zwierzę tułowiem nieco przypominające konia, ale o słoniowej stopie i ogonie jelenia; głos ma iście przerażający, a na głowie jeden tylko róg, nie więcej, za to nadzwyczajnej wspaniałości; róg ten jest długi na dobre cztery stopy i tak silny i ostry, że przebija z łatwością wszystko, cokolwiek zaatakuje. I wiedzci Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:42 TU MÓWI SIĘ O JEDNOROŻCU Jednorożec to dzikie zwierzę tułowiem nieco przypominające konia, ale o słoniowej stopie i ogonie jelenia; głos ma iście przerażający, a na głowie jeden tylko róg, nie więcej, za to nadzwyczajnej wspaniałości; róg ten jest długi na dobre cztery stopy i tak silny i ostry, że przebija z łatwością wszystko, cokolwiek zaatakuje. I wiedzcie, że jednorożec jest tak dziki i zajadły, iż nikt nie zdoła go złapać i skrępować żadnymi więzami: można go zabić, ale nie pojmać żywcem. A jednak myśliwi wysyłają tam, gdzie żyją jednorożce niewinną dziewicę, ponieważ zgodnie ze swą naturą jednorożec przychodzi prosto do niej i pozbywszy się całej swej dzikości, zasypia słodko na jej łonie w fałdach jej szaty. Tak to myśliwi go zwodzą. O NIEDZWIEDZIU Niedźwiedź głowę ma słabą, siła jego zaś mieści się w nogach i w krzyżach, dlatego często chodzi całkiem wyprostowany. I wiedzcie, że gdy niedźwiedź cierpi z powodu uderzenia lub choroby, zjada dziewannę, która przywraca mu zdrowie; jeśli jednak zje owoc mandragory, przyszłoby mu umrzeć, gdyby nie mrówki, które spożywa jako lekarstwo. Miód przedkłada nad wszelkie inne pożywienie. Naturę ma taką, że w zimie budzi się w nim chuć, a wtedy pokłada się z samicą tak jak mężczyzna z kobietą i płodzi młode, które samica nosi tylko trzydzieści dni; z powodu krótkości tego okresu Natura nie może w pełni uformować płodu w ciele matki, a zatem na świat przychodzi biała masa całkowicie bezkształtna, mająca jedynie oczy. Dopiero matka językiem nadaje jej kształt na swoje podobieństwo, a potem przyciska do piersi, aby ogrzać małe i tchnąć w nie życie. Wtedy matka zasypia na czternaście dni, nie pijąc i nie jedząc, i śpi tak twardo, że można by ją bić i zabić, a jednak się nie obudzi. Pozostaje ona w ten sposób wraz ze swymi małymi w ukryciu przez cztery miesiące i dlatego, gdy wyjdzie ze swego gniazda, ma wzrok tak przyćmiony, że nic prawie nie widzi. O zwierzęciu tym powiadają, że tłuścieje i nabiera ciała dzięki biciu. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 17:56 Wielkie dzieki, toz to przednia lektura! Ze swada napisane, ciekawe, momentami tylko moze niezbyt precyzyjne... Oni musieli jakos odfiltrowac fakty od fantazji, bo przeciez zrodlem tej wiedzy byly opowiesci kupcow, wiesniakow, mysliwych, marynarzy.. Zrobilem zestawienie. Owszem, Brunetto jest ... nieprecyzyjny, ale z pewnoscia bardziej plastyczny i ciekawszy :). Pozdrowienia i. wiem.onet.pl: Krokodyl nilowy (Crocodylus niloticus), gad z rodziny krokodyli właściwych, z rzędu gadów naczelnych. Krokodyl nilowy występuje w środkowej i południowej Afryce. Zamieszkuje duże jeziora, rzeki i rozległe tereny bagniste, rzadziej - ujścia rzek do morza oraz przybrzeżne strefy mórz. Rośnie do 6 m (od głowy do końca ogona), waga do 750 kg. Krokodyla nilowego charakteryzuje głęboko wcięta paszcza oraz potężne stożkowate zęby nierównej wielkości. Dobrze wykształcone oczy o zielonych lub żółtozielonych tęczówkach mają pionowo ustawione, szparowate źrenice. Zielone lub brązowe w różnych odcieniach ubarwienie grzbietowej powierzchni ciała zdobią liczne, małe, czarne plamki. Brzuch jest żółty. Krokodyl nilowy prowadzi lądowo-wodny tryb życia. Dzień spędza w wodzie, wygrzewając się na ławicach piasku na noc zaś wchodzi do wody, w której żeruje. Na lądzie porusza się ociężale, w wodzie sprawnie pływa i nurkuje, posługując się głównie ogonem działającym jak płetwa. Żywią się rozmaitymi stawonogami, ssakami, gadami (również inne krokodyle), ptakami, rybami oraz padliną. Duże krokodyle nilowe są również groźne dla człowieka. Krokodyl nilowy może przeżyć bez pożywienia nawet kilka miesięcy. Dojrzałość płciową krokodyl nilowy osiąga w 6-7 roku życia, okres godowy najczęściej przypada na lipiec, liczba składanych jaj od 30 do 70 sztuk, po okresie od 60 do 90 dni następuje wylęg młodych, które mierzą od 20 do 30 cm. Krokodyle nilowe łowi się dla zdobycia mięsa oraz cennej skóry, służącej do wyrobu przedmiotów galanteryjnych. Brunetto Lattini: O KROKODYLU, ZWANYM TEŻ COCATRIX Krokodyl jest to zwierzę żółtego koloru, ma cztery nogi, rodzi się w Nilu, to znaczy w rzece, która zrasza ziemie Egiptu, jak już mówiliśmy wcześniej, opisując tę krainę. Długi na dwadzieścia i więcej stóp, zbrojny w wielkie zęby i pazury, ma on tak twardą skórę, że nawet nie poczuje uderzenia kamieniem. W czasie dnia żyje na lądzie, nocą zaś odpoczywa w wodach rzeki. Jajka znosi wyłącznie na lądzie, w miejscu, do którego nie dochodzi woda. Wiedzcie też, że nie ma on wcale języka i jest jedynym zwierzęciem w świecie, które porusza tylko górną szczęką, natomiast dolną ma nieruchomą. Jeśli złapie człowieka, zjada go płacząc. Mały ptaszek o nazwie strophilos, kiedy musi zdobyć ścierwo, by się pożywić, siada krokodylowi na pysku i drapie go delikatnie, a ten otwiera szeroko paszczę, gdyż bardzo lubi łaskotanie; wtedy ryba zwana wężem wodnym wpada mu do paszczy, dostaje się w głąb ciała i wychodzi z drugiej strony, rozrywając i dziurawiąc bok krokodyla tak dotkliwie, że ten zdycha. Wiedzcie, że choć krokodyl rodzi się w wodzie i przebywa w Nilu, nie jest wcale rybą, lecz wodnym jaszczurem. Człowiek zraniony przez krokodyla umiera, jeśli nie wyleczy go łajno krowie Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 11.07.03, 07:00 Akuratnie krokodyla Mistrz Lattini zerżnął - o ile pamiętam - z Herodota, więc tekst jest starszy o dwa tysiące lat. Stary, ale jary, prawda? I zauważ, że to wszystko wkuwano na pamięć na przodujących uniwersytetach. Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 08.07.03, 22:10 Dobry wieczor! innppp napisał: > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > jest... Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped... > Mase czastki definiujemy > zazwyczaj przez wzor > > p^2 = m^2, > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)? > Ma te zalete, ze jest taka > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > zawsze (wedlug obecnego stanu > wiedzy eksperymentalnej). > > Czym innym zas jest energia, czyli > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > ta jest rozna od 0 i zalezna > od ukladu odniesienia. Nazywanie > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > terminologii. Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz, ze niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia", a gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie obiektem materialnym... Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie mogloby byc rewolucyjne. > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > OTW jest caly tensor energii-pedu, > a nie jakis tam skalar masy, > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > w moim poscie. > No wlasnie. > Zrodlem pola grawitacyjnego w > OTW jest caly tensor energii-pedu, > a nie jakis tam skalar masy, A mnie niepokoi taki poglad na grawitacje, ktory wylacznie odnosi sie do masy, a omija uklad energii-pedu. Przeciez ja sie na tym nie znam,przyznaje sie, ale wydaje mi sie, ze tu Panowie fizycy powinni zaczac grzebac...W tym miejscu nalezaloby podjac prace wykopaliskowe ;-> > Uklony, > i. Wydaje mi sie, ze naprawde jestes strasznie przyzwyczajony do twardych regul. Ale to nawet ciekawe. Zwlaszcza przygladanie sie waszej dyskusji. Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´ jak on! Pozdrawiam serdecznie chal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 06:57 Przepraszam,ze sprobuje Ci odpowiedziec,bo wiem ze innppp nie odpowie Ci na to,bo on nie lubi mowic za duzo.OK>? chalupa1 napisał: > Dobry wieczor! > > innppp napisał: > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > > jest... > > Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped... > Nie sadze,chyba jest na tzw. zajeciach fakultatywnych matematyczno-fizycznych,o ile takie jescze tam istnieja. > > Mase czastki definiujemy > > zazwyczaj przez wzor > > > > p^2 = m^2, > > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). > > Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)? > Widzisz,w fizyce teoretycznej juz od dziesiatkow lat, uzywa sie do obliczen jednostek gdzie c=1,a to po to, aby uproscic obliczenia,bo po co co chwila pisac to "c", ktore jest stale a wiec moze bys 1,bo to naprosciej liczyc; podobnie zreszta w mechanice kwantowej,tzw. stala Plancka h, a dokladniej h/2pi,bo to sie pojawia najczesciej przyjmuje sie rowna 1 ! Trzeba tylko pamietac o tym,aby na koncu obliczen, podzelic,czy tam pomnozyc poprzez to "c" czy "h kreslone",ale oczywiscie trzeba wiedziec co?ale co do tego nie ma watpliwosci nawet najgorszy fizyk teoretyczny. > > Ma te zalete, ze jest taka > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > Tak jest taka sama, i co z tego? > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > > zawsze (wedlug obecnego stanu > > wiedzy eksperymentalnej). > > > > Czym innym zas jest energia, czyli > > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > > ta jest rozna od 0 i zalezna > > od ukladu odniesienia. Nazywanie > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > > terminologii. > > Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz, ze > niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia", a > gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie > obiektem materialnym... > Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie > mogloby byc rewolucyjne. > > Tu nie wiem,jakby Ci na to odpowiedzial Innppp? Ja odpowiem Ci,ze masa fotonu i jego energia to to samo E=mc^2. A zatem,zarowno masa jak i energia zaczynaja sie razem i razem sie koncza. > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > OTW jest caly tensor energii-pedu, > > a nie jakis tam skalar masy, > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > > w moim poscie. > > > No wlasnie. > Co to znaczy,no wlasnie? Innppp ma racje,ale nie bierze pod uwage tego ze ow "skalar" masy jest odpowiedzialny za caly tensor. > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > OTW jest caly tensor energii-pedu, > > a nie jakis tam skalar masy, > A mnie niepokoi taki poglad na grawitacje, ktory wylacznie odnosi sie > do masy, a omija uklad energii-pedu. > Przeciez ja sie na tym nie znam,przyznaje sie, ale wydaje mi sie, ze tu Panowie > > fizycy powinni zaczac grzebac...W tym miejscu nalezaloby podjac prace > wykopaliskowe ;-> > > > Uklony, > > i. > > Wydaje mi sie, ze naprawde jestes strasznie przyzwyczajony do twardych regul. > Ale to nawet ciekawe. Zwlaszcza przygladanie sie waszej dyskusji. > Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´ > jak on! > A wiec niech zyje Bonobo! > Pozdrawiam serdecznie > chal ja rowniez, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 09.07.03, 20:38 Gość portalu: dziki napisał(a): > > Przepraszam,ze sprobuje Ci odpowiedziec,bo wiem > ze innppp nie odpowie Ci na to,bo on nie lubi mowic > za duzo.OK>? Uprzejmie dziekuje! innppp Tez bardzo lubie i jestem pelen podziwu, dla WAS wszystkich, chlopaki! > chalupa1 napisał: > > > Dobry wieczor! > > > > innppp napisał: > > > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie. > > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach? > > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna > > > jest... > > > > Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped... > > > Nie sadze,chyba jest na tzw. zajeciach fakultatywnych > matematyczno-fizycznych,o ile takie jescze tam istnieja. Nie w ramach "repertuaru obowiazkowego. Na pewno! > > > Mase czastki definiujemy > > > zazwyczaj przez wzor > > > > > > p^2 = m^2, > > > > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1). > > > > Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)? > > > > Widzisz,w fizyce teoretycznej juz od dziesiatkow lat, > uzywa sie do obliczen jednostek gdzie c=1,a to po to, > aby uproscic obliczenia,bo po co co chwila pisac to "c", > ktore jest stale a wiec moze bys 1,bo to naprosciej liczyc; > podobnie zreszta w mechanice kwantowej,tzw. stala Plancka h, > a dokladniej h/2pi,bo to sie pojawia najczesciej przyjmuje sie > rowna 1 ! Trzeba tylko pamietac o tym,aby na koncu obliczen, > podzelic,czy tam pomnozyc poprzez to "c" czy "h kreslone",ale oczywiscie > trzeba wiedziec co?ale co do tego nie ma watpliwosci nawet najgorszy > fizyk teoretyczny. > > > > Ma te zalete, ze jest taka > > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia. > > > > > Tak jest taka sama, i co z tego? > > > > Masa jest rowna 0 dla fotonu > > > zawsze (wedlug obecnego stanu > > > wiedzy eksperymentalnej). > > > > > > Czym innym zas jest energia, czyli > > > zerowa skladowa czteropedu (p^0), > > > ta jest rozna od 0 i zalezna > > > od ukladu odniesienia. Nazywanie > > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja > > > terminologii. > > > > Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz > , > ze > > niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia > ", > a > > gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie > > obiektem materialnym... > > Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie > > mogloby byc rewolucyjne. > > > > > Tu nie wiem,jakby Ci na to odpowiedzial Innppp? > Ja odpowiem Ci,ze masa fotonu i jego energia to to samo E=mc^2. > A zatem,zarowno masa jak i energia zaczynaja sie razem i razem sie koncza. No dobrze, ale czy na przyklad z rownania: 3 x 2 = 12/2 wynika ze 3 x 2 to jest to samo, co 12/2? Chyba nie? A juz jak sobie wyobraze taki prosta linijke z podzialka... i ciagiem liczb..., to 2 i 3 "zaczynaja sie" wczesniej niz na przyklad 12. Rowniez "nie koncza sie" razem. One tylko gdzies razem "spotykaja sie" i o to "miejsce ich randki" mi chodzilo.;-> > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > > OTW jest caly tensor energii-pedu, > > > a nie jakis tam skalar masy, > > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci > > > w moim poscie. > > > > > No wlasnie. > > > Co to znaczy,no wlasnie? A no to, ze > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w > > > OTW jest CALY TENSOR ENERGII - PEDU > > > a nie jakis tam skalar masy, > > Innppp ma racje,ale nie bierze pod uwage tego ze ow "skalar" masy > jest odpowiedzialny za caly tensor. Ja zrozumialem, ze wlasnie wzial to pod uwage, ale moze sie myle? O tym juz chyba sam autor wypowiedzi wie najlepiej. Serdecznie pozdrawiam. chal Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 09.07.03, 17:25 chalupa1 napisał: > Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´ > jak on! > > Pozdrawiam serdecznie > chal Dzieki za te cieple slowa. Coz moge odpowiedziec... praca, praca i jeszcze raz praca ;) To nie 'lotny umysl', a jedynie minimum zdyscyplinowania w porzadkowaniu wlasnych wypowiedzi - kazdy absolwent studiow w dziedzinie nauk scislych zostaje 'skazony' ta 'przypadloscia'. Niczego sie nas tak na tych studiach nie czepiano, jak umiejetnosci wyciagania logicznych wnioskow z racjonalnych przeslanek 8) A tak powaznie... Jesli moj umysl sprawia jeszcze na kims wrazenie 'lotnosci', to zapewne wylacznie dlatego, ze od wielu lat pracuje - ze tak to okresle - na biegu jalowym... he, he 8(doprawdy nie wiadomo, czy plakac, czy sie smiac 8) (mam wiecej czasu na myslenie o niebieskich migdalach niz na rzetelna prace) zatem pierwsze wrazenie lotnosci jest nieistotne i gdy zestawisz moje posty z innymi, okaze sie, ze czesto bija mnie na glowe - rzeczy, o ktorych inni nigdy nie zapomnieli, ja musze sobie po prostu na biezaco odswiezac (tak jak z ta masa relatywistyczna fotonu - bez przypomnienia trwalbym w zbudowanej sobie na wlasny uzytek iluzji, ze foton, to jakas czastka 'geodezyjna', ktora wszedzie w czasoprzestrzeni porusza sie 'na skroty' - tak jednak nie jest, a odkrywanie tego na nowo po tylu latach dowodzi raczej ociezalosci umyslu, niz jego lotnosci :( ... w fizyce, jak wszedzie liczy sie efektywnosc bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Ejze, kulego zdzicaly! IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 03:17 Drogi Innppp, Chcialbym Cie przeprosic,za ten nie oczekiwany obrot sytuacji. Ja nie mialem zadnego zlego zamiaru, w tym,ze wywolalem te dosc akademcka dyskusje,ale tylko chcialem sprawdzic, na ile Ty znasz fizyke od strony tej,ktora powinien ja znac ,ktos kto zajmuje sie nauczaniem w koncu nie tak prostych rzeczy jaka jest kwantowa teoria pola. Poprostu,gdzies tam zauwazylem,ze postepujesz nie fear w stosunku do tych co chca cos wiedziec,ale brak im tej wiedzy ktora TY masz. I to mnie zabolalo,bo ja mam pewne wspomnienia z pezeszlosci na ten dosc smutny dla mnie temat.Dlatego tez,byc moze zareagowalem zbyt pochopnie i agresywnie,za co jeszcze raz przepraszam. Moim zdaniem,(chociaz moze juz utracilem Twoj autorytet,a wiec nie za bardzo bedziesz sie z nim liczyl?) jest,ze jestes bardzo dobrym nauczycielem akademickim(zreszta swiadczy o tym wiele postow Twoich tutaj gdzie tlumaczysz rozne problemy fizyczne w sposob bardzo przystepny i dojrzaly). No,coz nikt z nas nie jest doskonaly,a ta "sprzeczka" pomiedzy nami to poprostu sprawa zupelnie dziecinnej wagi i jak mysle obaj o tym doskonale wiemy. Dlatego tez chialbym prosic pozostalych uczestnikow tego watku, o troche wstrzemiezliwosci w "osadzaniu" Ciebie,bo wydaje mi sie ze niestety, a moze na szczescie gorujesz ponad wszystkimi tutaj swa wiedza fizyczna. Ja kiedys chcialem tak pracowac jak TY lub podobnie,niestety,ale zycie potoczylo sie troche inaczej;niemniej jednak jedynie TY jestes tu na tym forum jedynym czlowiekiem,ktory ma najwieksza znajomosc fizyki. To natomiast,jak Ty czasami ja odbierasz w problemach podstawowych, nie zawsze moze byc zrozumiane,poprzez tych ktorzy nie wiedza o niej az tyle. Jeszcze raz przepraszam i zycze powodzenia. pozdrowienia serdeczne, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Do Dzikiego 09.07.03, 18:30 Drogi Dziki, Postapiles bardzo szlachetnie piszac ten post, bynajmniej nie z powodu obecnej utarczki. Ogromnie za to dziekuje. Chcialbym napisac do Ciebie w jednej bardzo istotnej sprawie sprzed pol roku. Jesli mozna, czy moglbys mi podac jakis adres internetowy, moze jakas "gazetowa" skrzynke? Z pozdrowieniami i. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:02 Gość portalu: eee napisał(a): > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial... w zwiazku z tym otwarte pozostaje samo pytanie, czym jest foton? nie jest masa, jest czysta forma energii, foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;) poniewaz nie ma masy, wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js, natomiast v (greckie ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego tez nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM' - to tylko inna nazwa masla) foton ma ciekawe wlasnosci: - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259 tys km/s (w powietrzu ciut wolniej) (gdy go zauwazamy przestaje juz byc fotonem, a jedynie impulesem fotoelektrycznym drazniacym nasz nerw wzrokowy lub powierzchnie fotopowielacza, ktory bynajmniej nie powiela fotonow, a zamienia je rowniez na impulsy elektryczne) - gdyby jednak udalo nam sie go 'dosiasc' (musielibysmy wtedy stac sie lzejsi od pojedynczego neutrino, ba musielibysmy stac sie neutrino z czasow, gdy wierzono, ze nie majo one masy), to pewnie nie od razu bysmy to zauwazyli, bo caly wszechswiat zamarlby dla nas w jednej chwili w bezruchu - nawet nasze serce przestaloby bic i niemozliwe byloby dalsze zastanawianie sie nad czymkolwiek (dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego ruchu - czas po prostu nie plynie) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:04 bonobo44 napisał: > zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js, oczywiscie: h=6.62x10^-34 Js (a to by bylo 8) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:32 bonobo44 napisał: > > foton ma ciekawe wlasnosci: > - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259 > tys km/s (w powietrzu ciut wolniej) tyle glupich bledow w jednym poscie? oj, bonobo, przynosisz wstyd wszystkim Pan paniscus 8) (najwyzszy czas porzucic siec - przynajmniej na dzisiaj) oczywiscie kazde dziecko Homo sapiens wie, ze 300 tys km/s (dokladniej 299792) Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 06.07.03, 01:09 bonobo44 napisał: > Gość portalu: eee napisał(a): > > > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu > > > nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial... > > > w zwiazku z tym otwarte pozostaje samo pytanie, czym jest foton? > > nie jest masa, jest czysta forma energii, > foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;) > poniewaz nie ma masy, wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie > zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js, natomiast v (greckie > ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego tez > nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM' - to > tylko inna nazwa masla) Bardzo przystepnie to wytlumaczyles i rozumiem, ze foton nie posiada masy, ale energie. Jednak powszechnie uzywa sie tego okreslenia. Nawet po ostatnich odkryciach dotyczacych neutrin czytam, ze nie sa one czasteczkami bezmasowymi... Chyba musi istniec taka amplituda jakiejs fali (nie wiem, moze lamana czasem albo krzywizna czasoprzestrzeni), ktora pozwala czastce na `nabieranie ciala` czyli przejscie ze stanu bytu energetycznego w byt materialny (posiadajacy mase). Umozliwialoby to np. zwiekszanie energii przy jednoczesnym zwiekszaniu napiecia i zmniejszaniu natezenia? Dopiero taka czastka posiadalaby swoja mase, prawda? Rozumiem, ze w rownaniu lewa strona: hv rowna sie prawej: mcc, ale potrzebny bylby jakis element, ktory by te roznorodnosc lewej i prawej strony rownania jednoczyl... Moze to krzywizna czasoprzestrzeni? Oddzialywania grawitacyjne? Ktos kiedys wyrazal taki poglad, ze materia to rodzaj zageszczenia energii poprzez jej lamanie przestrzenne...Pewnie Riemann? > > foton ma ciekawe wlasnosci: > - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259 > tys km/s (w powietrzu ciut wolniej) (gdy go zauwazamy przestaje juz byc > fotonem, a jedynie impulesem fotoelektrycznym drazniacym nasz nerw wzrokowy lub > > powierzchnie fotopowielacza, ktory bynajmniej nie powiela fotonow, a zamienia > je rowniez na impulsy elektryczne) > - gdyby jednak udalo nam sie go 'dosiasc' (musielibysmy wtedy stac sie lzejsi > od pojedynczego neutrino, ba musielibysmy stac sie neutrino z czasow, gdy > wierzono, ze nie majo one masy), to pewnie nie od razu bysmy to zauwazyli, bo > caly wszechswiat zamarlby dla nas w jednej chwili w bezruchu - nawet nasze > serce przestaloby bic i niemozliwe byloby dalsze zastanawianie sie nad > czymkolwiek (dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego ruchu - > > czas po prostu nie plynie) Super!"(dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego ruchu - > > czas po prostu nie plynie)" Tak, jak na powierzchni kuli, na przyklad Ziemii. W jaki sposob bylby na Ziemi mierzony czas, gdyby Ziemia sie nie poruszala? Ja siedze i skad wiem, ze czas plynie? Musze sie odniesc do pomiaru czasu, zeby go ustalic albo zmierzyc. Ale na mojej "powierzchni" ;> czas jest zerowy. Owszem, moge go sprobowac zmierzyc od palca u nogi, przez czubek glowy i z powrotem, ale po co? Drogi Bonobo44, zadales mi kiedys pytanie:"Czy w zwiazku z tym te ‘sasiednie’ obszary tej samej czasoprzestrzeni nie powinny się przypadkiem Twoim zdaniem ‘grawitacyjnie’ przyciagac? Co by to mialo znaczyc w przypadku czasoprzestrzeni (a nie po prostu przestrzeni, która zwyczajnie zaczelaby sie prawdopodobnie w takim wypadku marszczyc i sklejac wraz z uplywem czasu i nasze kolejne kopie musialyby w ten sposób co chwile ‘potykac sie’ o swoje sobowtory)? Mysle (takie tam wariacje na temat...), ze: Ta przestrzen nie musialaby sie marszczyc, gdyby znajdowala sie w ciaglym ruchu. I istnialoby jakies napiecie miedzy tymi dwoma obszarami czasoprzestrzeni... W przypadku czasoprzestrzeni znaczy to, ze energiomateria powoduje rozpad czasu; przez jego rozciagniecie na powierzchni krzywizny dodatniej obiektu EM, zgodne ze strzalka czasu, i symetrycznie wokol tej powierzchni w odwrotnym kierunku...( mam nadzieje, ze moj jezyk laika Ci nie przeszkadza). Tak, jak w wypadku soczewkowania- Wyobraz sobie soczewke, ktorej jedna strona (lewa)jest wypukla, a druga (prawa)wklesla. Jesli promien swiatla pada na powierzchnie wypukla, ulega skupieniu. Jesli promien s. pada na strone wklesla ulega rozproszeniu. Dopiero po wyjsciu z takiego ukladu, w odpowieniej odleglosci od niego wyprostuje sie - natrafiajac na krzywizne zerowa czasoprzestrzeni... Obszar wokol obiektu EM o dodatniej krzywiznie to obszar o ujemnej czasoprzestrzeni, ktory charakteryzuje sie czasem ujemnym, malejacym do zera w kierunku "przyszlosci". Czyli ze "wewnetrzny" czas fotonu moglby byc "dodatni" - zgodnie z krzywizna obszaru czasoprzestrzeni, ktorao foton jako byt EM zajmuje... A tam, gdzie krzywizna ujemna ulega wyprostowaniu i gdzie wystepuje "orbita zerowa" czyli gdzie ruch orbitalny uleglby zanikowi - zatrzymaniu, taki obszar odpowiadalby czasoprzestrzeni o krzywiznie zerowej. Mamy wiec czas rowny zero: a)na krzywiznie dodatniej i ujemnej - w bezruchu oraz b) na krzywiznie zerowej - w ruchu. Czas dodatni jest zwiazany z ruchem zgodnym ze strzalka czasu w kierunku przyszlosci oraz z krzywizna dodatnia czasoprzestrzeni Czas ujemny jest zwiazany z ruchem zgodnym ze strzalka czasu w kierunku przeszlosci oraz z ujemna krzywizna czasoprzestrzeni. Pozdrawiam chal Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 06.07.03, 02:16 chal, odpowiem ci na dedykowanym watku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6835232 (a to zeby niepotrzebnie nie robic osobom niezainteresowanym wody z mozgu - wczoraj i tak wykazalem sie tu karygodna niezrecznoscia) pozdr bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 06.07.03, 06:27 Gość portalu: eee napisał(a): > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu To zalezy ,co rozumiesz poprzez "masa fotonu" i "ruch"?. Bo z tego co pytasz wynika,ze foton ma mase i moze nie byc w "ruchu"? A wiec foton to taka hipotetyczna czastka,(niemniej realna jak jakis tam mezon omega),ktory jest modelem dla roznych teorii fizycznych, ktore zakladaja,ze poruszac sie on moze tylko z predkoscia swiatla, dlatego ma tzw.mase spoczynkowa rowna zero; reszta jego masy to jego energia,chociaz to tez pewnego rodzaju trick. Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza! dziki, Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 09.07.03, 18:05 Gość portalu: dziki napisał(a): > Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go > zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza! Dla mnie to raczej oczywiste, ze zaden fizyk nie ma bladego pojecia, o czym pisze piszac, ze doskonale wie, czym jest foton. Niektorzy wiedza mniej inni sposrod nich wiecej o opisie tych nielicznych wlasnosci (cech) tego zjawiska, jakim jest swiatlo, ktorym na dzis dysponuje fizyka. To wszystko. Mowy nie ma o tym, zeby ktokolwiek wiedzial, czym jest foton. Z grubsza wiadomo, czym nie jest, wiadomo tez WRAZENIE czego sprawia, w zaleznosci od okolicznosci, ale czym jest? Jesli dziki wiesz doskonale, no to powiedz prosze - sluchamy... Powyzsza dyskusja n/t masy dowodzi na dodatek, ze tak naprawde fizycy nie maja rowniez bladego pojecia o czym mowia, gdy maja na mysli mase. To samo dotyczy energii. Doszlo do tego, ze definiuja jedno przez drugie i na odwrot (a w najlepszym razie uzywaja jednego hybrydowego tworu, jeszcze bardziej rozmywajac jego znaczenie) - a to juz kuriozalne zalozenie nawet dla kazdego laika... z tym, ze oni przyjmuja to za dobra monete... "milczaco" zakladaja, ze doskonale wiedza, co to jest foton, masa i energia... z cala stanowczoscia twierdze: NIE WIEDZA !!! bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Moze nie przesadzajmy? 09.07.03, 18:41 Wydaje mi sie, ze fizyka nie odpowiada na pytanie: "co to jest?", a raczej "jak sie zachowa?", w jakiej jest relacji do innych obiektow. Kazde pojecie jest dobre, dopoki wiadomo co znaczy. Mamy np. mase grawitacyjna, mase bezwladna (relatywistycznie mozemy miec bezwladna podluzna, poprzeczna, moze nawet ukosna?), mase spoczynkowa, mase gola i mase ubrana, mase niezmiennicza. Co kto lubi. Sa scisle definicje kazdej z tych wielkosci, kinematyczne, dynamiczne i inne. Kazda z nich pozwala okreslic zachowanie sie masy fotonu, zadna z nich nie mowi czym "naprawde" jest masa fotonu. Jestem w ogole pesymista jesli idzie o potencjal fizyki do dawania odpowiedzi na pytania w rodzaju: "co to jest?". Gorace pozdrowienia i. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 To, ze chcemy wniknac w istote to nie przesada? 09.07.03, 20:49 innppp napisał: > Wydaje mi sie, ze fizyka nie > odpowiada na pytanie: "co to jest?", > a raczej "jak sie zachowa?", > w jakiej jest relacji do innych obiektow. tak, fizyka do niedawna ograniczala sie do funkcji PREDYKCYJNYCH - wszystko, co ja interesowalo to tzw. rownania ruchu... takiego podejscia uczono nas na studiach (a w Polsce nadal sie tego uczy)... > Kazda z nich pozwala okreslic zachowanie > sie masy fotonu, zadna z nich nie mowi > czym "naprawde" jest masa fotonu. > Jestem w ogole pesymista jesli idzie > o potencjal fizyki do dawania odpowiedzi > na pytania w rodzaju: "co to jest?". i bardzo nieslusznie... wyglada na to, ze jedyna dziedzina wiedzy uprawniona do poszukiwania odpowiedzi na te wlasnie pytania (wyjasniajace rzeczywistosc) dobrowolnie odciela sie od swego glownego poslannictwa, innej nie ma, a zatem ludzkosc dobrowolnie skazala sie na zycie w pelnej nieswiadomosci tego, w czym w istocie zyje i co to w ogole oznacza, ze kazde z nas zyje a cokolwiek innego JEST... tak to jednak wyglada tylko z naszego zascianka... swiat poszedl dalej i fizyka zaczyna zajmowac sie w coraz wiekszym stopniu tworzeniem teorii WYJASNIAJACYCH sama strukture rzeczywistosci niz jedynie strukture zaleznosci miedzy rzeczami i zjawiskami takimi-jakie-sie-nam-jawia... kto tego nie zauwazyl do tej pory, jest po prostu 'do tylu' i w oczach ludzi takich jak Chal sprawia wrazenie - daruj okreslenie - nielota, pomimo tego, ze cala swoja wiedza goruje nad wieloma innymi nie-wiedziec-czemu sprawiajacymi jednak wrazenie 'lota' (w istocie zamienionych jak Lot w slup soli, gdy obejrzawszy sie za siebie w oslupieniu stwierdzili, ze niczego pewnego sie nie nauczyli o rzeczywistosci, ze nie spelnilo sie ich przekonanie o tym, ze nowoczesna fizyka przynajmniej probuje dac odpowiedzi na pewne istotne pytania - podczas gdy ona tak naprawde nawet NIE PROBUJE... scislej - dotad nie probowala... w chwili obecnej staje sie jasne, ze bez wypracowania pogladu na rzeczywista strukture rzeczywistosci, slowem bez dokonania pewnego przewrotu (na wzor Kopernikanskiego osadzajacego nasza wiedze astronomiczna na prawdziwym obrazie, wyjasniajacym pewna prawde o rzeczywistosci, a nie jedynie skutecznym - pozwalajacym wyrokowac o terminach zasiewow i zacmieniach Slonca), nie dokonamy istotnego postepu w naszych probach stworzenia spojnej teorii wszystkiego (kazdy fizyk wie, o czym mowie - nie fizyk patrz 'Zagwozdka' w watku 'Granice fizyki kwantowej'). Dobro przyklad stanowi teoria strun - zostala skonstruowana od poczatku do konca na bazie probnego modelu wyjasniajacego strukture rzeczywistosci (bardzo poczciwego, prymitywnego i nieodpowiadajacego w dalszym ciagu na szereg pytan, ktore mu towarzysza na kazdym kroku). Ale alea iacta est, przekroczylismy pewien zaczarowany Rubikon i nie ma juz odwrotu. Czasy ascetycznej reguly Zakonu Braciszkow Kopenhagecynow tez juz mamy szczesliwie za soba 8) Rownie gorace pozdrowienia, jak wzburzona tonacja tych uwag (sorry ale nie potrafie sie nie entuzjazmowac faktem, ze powoli 'w tych sprawach' cos drgnelo, dokladnie tak, jak tego od dawna oczekiwalem), bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Goniac kroliczka (1) 10.07.03, 20:14 bonobo44 napisał: > innppp napisał: > > > Wydaje mi sie, ze fizyka nie > > odpowiada na pytanie: "co to jest?", > > > a raczej "jak sie zachowa?", > > w jakiej jest relacji do innych obiektow. > > tak, fizyka do niedawna ograniczala sie do funkcji > PREDYKCYJNYCH -wszystko, co ja interesowalo to > tzw. rownania ruchu... takiego podejscia uczono nas > na studiach (a w Polsce nadal sie tego uczy)... > Najpierw duzy kaliber: Oczywiscie, ze fizyka juz od czasow Arystotelesa, spelnia takze funkcje wyjasniajaca. Tylko, nie do konca. Jest taka powiastka o bacy i juhasie, co w gwiazdzista noc siedza na hali, ktora obrazuje problem: Juhas: Baco, cemu jest dzien i noc? Baca: Widzis Antek, nasa Ziemia to taka kulka, co sie krynci w kolecko, a Slonecko raz swici na te strone, a raz na drugom J: a na cym sie ta Ziemia krynci? B: a na tokiej losce J: a ta loska do cego jest psymocowana? B: a do tokiej desecki J: a to desecka to no cym sie cyma? B: a na tokiej podporecce J: a ta podporecka? B: Oj, Antek, Antek, cus mi sie widzi, ze chces w buzie dostoc! No wlasnie. Fizyka, owszem wyjasnia, ale robi to poprzez odniesienie do pojec prostych, ktore sa po prostu synteza naszej wiedzy teoretycznej i eksperymentalnej. Jak do tej pory, chyba kazda rewolucja poznawcza polegala na sprowadzeniu wielu pozornie niezaleznych aksjomatow, do mniejszej ilosci aksjomatow bardziej glebokich, z ktorych mozna bylo wyprowadzic wiele z tego, co przed rewolucja trzeba bylo zalozyc. Przy opisie zjawisk zlozonych, ktore Cie czesto trzeba zrezygnowac z pelnego wyprowadzenia z "pierwszych" zasad. Wtedy jest miejsce na taka troche opisowa metode. Predykcyjne wlasnosci teorii fizycznych sa, moim zdaniem, nieslychanie istotne, gdzyz to one pozwalaja na uzyskanie informacji daleko wychodzacych poza "tu i teraz". Wielkie syntezy, w istocie, poprawiaja faktyczne zdolnosci predykcyjne i daja chwile oddechu w tym wyscigu: znika duzo pytan, na ktore nie bylo wczesniej odpowiedzi, musi uplynac troche czasu, zanim rysy w nowej teorii zaczna byc dobrze widoczne. Moj pesymizm w kwestii znalezienia "ostatecznego wyjasnienia wszystkiego" nie oznacza niecheci do poszukiwania lepszych syntez. Wrecz przeciwnie - oznacza nigdy niekonczaca sie koniecznosc poszukiwania lepszych syntez... Wlasciwie, moze to jest optymizm, to przekonanie, ze zawsze zostanie ta "Wielka Tajemnica"? Teraz prywata: czyzby gdzies naprawde uczono Czym jest Swiat? To, ze fizycy zaczynaja coraz bardziej filozofowac to pewnik... tylko wiem rowniez, ze z filozofii to my nie zbudujemy nowej teorii. Kopernik, Galileusz, Newton, Maxwell, Einstein, Schrodinger, Heisenberg, Dirac, Feynman - najpierw rozwiazywali konkretne problemy, potem filozofowali. A dzis, mam wrazenie, stawia sie woz przed koniem. c.d.n. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Goniac kroliczka (2) 10.07.03, 20:15 bonobo44: > wyglada na to, ze jedyna > dziedzina wiedzy uprawniona do > poszukiwania odpowiedzi na te wlasnie > pytania (wyjasniajace rzeczywistosc) > dobrowolnie odciela sie od swego glownego > poslannictwa, innej nie ma, a zatem ludzkosc > dobrowolnie skazala sie na zycie w pelnej > nieswiadomosci tego, w czym w istocie zyje i > co to w ogole oznacza, ze kazde z nas zyje a > cokolwiek innego JEST... Juz wyjasnilem, jaka widze roznice miedzy Kolejna Wielka Synteza a Ostateczna Odpowiedzia. Dopoki mowisz o potrzebie Syntezy - zgadzam sie. W przeciwnym wypadku stoje jak slup - i jestem z tego dumny. Zle sie dzieje, jesli usiluje sie znalezc odpowiedzi o sens w istnienia, zdusic niepokoj egzystencjalny poprzez nauke. David Deutsch aspiruje do roli tego, ktory WIE... czy aby nie jest to ta intelektualna hybris, o ktora sie tu czesto oskarza? Przeczytalem wstep tej niezwyle chyba ciekawej ksiazki i recenzje Bryce Dewitta (o ile dobrze pamietam), pewnie niedlugo przeczytam calosc. Przeczytalem tez, z wielka przyjemnoscia, Twoje streszczenie. Musze przyznac, ze zupelnie nie odpowiada mi proba wyprowadzenia z fizyki sensu istnienia, a ksiazka Deutscha jawi sie jako kolejna porazka na tej drodze. O ile dobrze zrozumialem, wedlug niego, sensem istnienia ludzkosci jest kolonizacja Wszechswiata przez zbudowana przez ludzkosc sztuczna inteligencje. Tylko, ze tego rodzaju glebokie wizje to my juz znamy z Diuny, Star Treku itp. Na pewno splycilem, ale poziom mojej nieufnosci osiaga maksimum, jesli ktos usiluje wyciagnac z nauk przyrodniczych metafizyczne SENS i CEL. Nie wiem, czy musimy koniecznie odwolywac sie w tej dyskusji do "polskiej zasciankowosci". Taki np. Stanislaw Lem z polskiego zascianka okazal sie nieporownanie przenikliwszy niz masa halasliwych i niegdys modnych przedstawicieli mysli Zachodu, choc to rzeczywiscie, raczej wyjatek... Niemniej, znam troche srodowisko fizykow teoretykow z kilku naprawde dobrych osrodkow i wcale nie zauwazylem wielkiego fermentu. Jesli sa jakies linie podzialu, to raczej informatyka-komputery kwantowe-genetyka / fizyka lub podzialy pokoleniowe. Faktem jest, ze ludzie lakna obecnie jakiejs intelektualnej rewolucji. Takie czasy, troche zmeczone nihilizmem, zmeczone szumem informacyjnym. Ludzie chca porzadku, autorytetow, ktore powiedza im Czym jest Swiat? Po co? Pamietaja, ze religia jest nie w porzadku. Wiec, chca odpowiedzi od nauki... Jesli jest zapotrzebowanie, to sa i odpowiedzi... takie jak ksiazki Hawkinga, Penrose'a, Dawkinsa, Wolframa i Deutscha. Jest Teoria Strun - poczciwa, zaawansowana matematycznie, prosta koncepcyjnie i niepredyktywna teoria fizyczna, ktora ma jednak jeden atut - ma kiedys Wyjasnic Wszystko, dac Ostateczna Odpowiedz. Ale na razie, Teoria Strun nie potrafi powiedziec czegokolwiek sensownego o naszym swiecie. Jak na 30 lat pracy najwybitniejszych umyslow, to nienajlepiej. Trzeba probowac dalej... ale morze skromniej, bez tej pychy? Z przyjemnoscia przyjmuje role nielota (wzglednie obecnie widocznych Prob Wielkiej Syntezy), zwlaszcza ze Twoj entuzjazm jest piekny. Widzisz, ludzie potrzebuja takze nielotow, zwlaszcza w czasach, gdy wiecej lotow niz nielotow i nic juz nie jest pewne. Z serdecznymi pozdrowieniami i. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Goniac kroliczka (2) 10.07.03, 21:42 innppp napisał: "Musze przyznac, ze zupelnie nie odpowiada mi proba wyprowadzenia z fizyki sensu istnienia, a ksiazka Deutscha jawi sie jako kolejna porazka na tej drodze. O ile dobrze zrozumialem, wedlug niego, sensem istnienia ludzkosci jest kolonizacja Wszechswiata przez zbudowana przez ludzkosc sztuczna inteligencje. Tylko, ze tego rodzaju glebokie wizje to my juz znamy z Diuny, Star Treku itp. " Ani w Diunie ani w Star Treku AI nie odgrywa zadnej istotnej roli (jest tam po prostu nieobecna). Kolonizacja odbywa sie silami witalnymi zroznicowanego mutacjami gatunku. Jestem dzis zmeczony, wiec odniose sie jedynie do powyzszego fragmentu, gdyz jest wynikiem nieporozumienia. David Deutsch ograniczyl sie tylko do opisu wirtualnej rzeczywistosci (w R.5) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6731872 odniosl role zycia do odwzorowania srodowiska (w R.8) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6768851 i naszego mozgu dokonujacego jego zdaniem renderingu (odwzorowania) srodowiska do takiej wirtualnej rzeczywistosci (bodajze tamze lub w R.5) i slowem nie wspomnial o AI. Wszystko o AI i Matrixie w kontekscie analogii do komorki, to moje wlasne dywagacje (o tym raczej, czego DD nie powiedzial, bo niezupelnie w tym kierunku podazal jego wywod) rozwiniete pozniej w konfrontacji z Markiem Chlebusiem - Rozdział 9. Era wirtualna (to jego, a nie DD) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6824546 Zatem wszystko to, co do tej pory zarzuciles DD zarzuciles w istocie mnie osobiscie, o co oczywiscie nie mam do Ciebie cienia zalu, bo zarzuty byly sugubo merytoryczne. Co do zasadniczej naszej dyskusji, to R.3 FoR byl dla mnie lektura potwierdzajaca moje wlasne wczesniejsze przemyslenia. Jesli go przeczytasz, bedziesz mniej wiecej mial wyrobiony poglad i na moje poglady w tej materii. Moze wtedy przedyskutujemy je w soczewce uporzadkowania spraw przez DD biorac ten jego tekst niejako pod lupe. pozdr bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Goniac kroliczka (2) 12.07.03, 00:15 Polecam (nie tylko przez resentyment do wszystkich nickow konczacych sie na 44) tekst: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6914578&a=6914678 Sam bym tego lepiej nie ujal ;) (nawiasem mowiac David Deutsch staje sie u nas coraz bardziej popularna postacia 8). bonobo44 PS. Chyba skorzystam z zaproszenia i w wolnej chwili przeniose swoja dyskusje nt. FoR na to forum pogranicza fizyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 14.07.03, 01:52 bonobo44 napisał: > Gość portalu: dziki napisał(a): > > > Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go > > zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza! > Chcialbym wyjasnic tutaj moje jakby troche "zagalopowanie sie"; Otoz,mowiac ze fizycy wiedza cym jest foton mialem na mysli,ze wiedza do czego on jest ze sie tak wyraze "zdolny",czyli jakie zjawiska wywoluje, natomiast mowiac,ze go nie znaja (bo zwykle fizycy teoretyczni malo znaja i lubia komputery) chcialem powiedziec,ze nie wszystko jescze o nim wiedza, ale o NIM!,a nie o czyms innym! Tutaj na tym forum,jak zauwazylem (co jest typowe dla nie fizykow) utozsamia sie pewne wielkosci i obiekty fizyczne z czyms innym,nadajac im znaczenie podswiadomie czegos co jest wedlug piszacych rzeczywistoscia. Otoz np. taki FOTON jest tym czym jest w fizyce! i poza nia nie istnieje!!! Jezeli ktos chce mowic o czyms co jest podobne do fotonu musi to cos zdefiniowac,a nie opierajac sie na fizyce fotonu,i mowic o nim jak o czyms co jest czyms innym. Wynika to zapewne z nieznajomosci fizyki,jak rowniez z braku wyczucia fizycznego;stad to pomieszanie fizyki z jakas wlasna mysla i jakas tam wlasna filozofia. > Dla mnie to raczej oczywiste, ze zaden fizyk nie ma bladego pojecia, o czym > pisze piszac, ze doskonale wie, czym jest foton. Niektorzy wiedza mniej inni > sposrod nich wiecej o opisie tych nielicznych wlasnosci (cech) tego zjawiska, > jakim jest swiatlo, ktorym na dzis dysponuje fizyka. To wszystko. Mowy nie ma o > > tym, zeby ktokolwiek wiedzial, czym jest foton. Z grubsza wiadomo, czym nie > jest, wiadomo tez WRAZENIE czego sprawia, w zaleznosci od okolicznosci, ale > czym jest? Jesli dziki wiesz doskonale, no to powiedz prosze - sluchamy... > Wydaje mi sie ze powyzej juz to zalatwilem? > Powyzsza dyskusja n/t masy dowodzi na dodatek, ze tak naprawde fizycy nie maja > rowniez bladego pojecia o czym mowia, gdy maja na mysli mase. To samo dotyczy > energii. Doszlo do tego, ze definiuja jedno przez drugie i na odwrot (a w > najlepszym razie uzywaja jednego hybrydowego tworu, jeszcze bardziej rozmywajac > > jego znaczenie) - a to juz kuriozalne zalozenie nawet dla kazdego laika... z > tym, ze oni przyjmuja to za dobra monete... "milczaco" zakladaja, ze doskonale > wiedza, co to jest foton, masa i energia... z cala stanowczoscia twierdze: NIE > WIEDZA !!! > > bonobo44 Bardzo mi przykro,ale to TY nie wiesz czym jest masa i energia (o fotonie juz powiedzialem).Przeciez ronowaznosc tych pojec jest udowodniona E=mc^2. Czego chcesz wiecej? To,ze TY uwazasz ze fizycy o tym nie wiedza to juz Twoja sprawa,ale zapewniam Cie ze wiedza,o ile tylko sa to prawdziwi fizycy,czyli ci co dzis tworza fizyke,jak rowniez ci co tworzyli ja dawniej. A zatem jak nie chcesz sluchac mnie to sluchaj Innppp,ktory wie znacznie wiecej z fizyki niz ja (chociaz,nie za wiele,ale on jest na biezaco, a ja tylko czytajac jego teksty moge powiedziec,ze ten czlowiek ma wedlug mnie bardzo dobre wyczucie fizyczne;to jest prawdziwy fizyk,ktory jest jedynym tutaj na tym forum).I mamy szczescie,ze on sie tutaj znalazl, bo zwykle ludzie tego typu nie beda dyskutowac na takim forum,co jest widoczne. On,jest jedyna nasza deska ratunku,i wlasciwie sam dziwie sie ze to robi. A zatem,sluchaj go jak wyroczni,bo poprzez niego mowi fizyka,ktorej Ty nie znasz.A jezeli chcesz tworzyc nowa fizyke,to wtedy coz,musisz chyba zmienic forum;bo to nazywa sie nauka,a fizyka w tej postaci jakiej jest,jest jedna z jej dziedzin,innej nie ma! pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
zbig44 Pogranicze Fizyki - nowe forum GW 10.07.03, 22:51 Witam wszystkich uczestnikow dyskusji i zapraszam do otwartego przez siebie forum GW dedykowanego sprawom pogranicza fizyki wspolczesnej: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12172 Pomysł zaczerpnąłem z wątku 'Granice fizyki kwantowej' . Proponuję przenieść rozproszone dyskusje na to nowe forum. Jest otwarte dla wszystkich. Zapraszam do zakładania na nim własnych wątków o związanej z nim tematyce. Do tej pory otwarte zostaly tematy: • Kwantowa teoria grawitacji i wielka unifikacja • Interpretacje mechaniki kwantowej • Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce • Pogranicze fizyki (ten temat proponuję pozostawić na sprawy administracyjne, można będzie np. w każdej chwili dokonać w nim własnej autoprezentacji) oraz leciutkiego kalibru: • Mechanicy kwadrygowi Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dyskusji, zbig44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Pogranicze Fizyki - nowe forum GW IP: *.dyn.optonline.net 12.07.03, 04:56 zbig44 napisał: > Witam wszystkich uczestnikow dyskusji i zapraszam do otwartego przez siebie > forum GW dedykowanego sprawom pogranicza fizyki wspolczesnej: > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12172 > > Pomysł zaczerpnąłem z wątku 'Granice fizyki kwantowej' . > > Proponuję przenieść rozproszone dyskusje na to nowe forum. Jest otwarte dla > wszystkich. Zapraszam do zakładania na nim własnych wątków o związanej z nim > tematyce. > > Do tej pory otwarte zostaly tematy: > > • Kwantowa teoria grawitacji i wielka unifikacja > • Interpretacje mechaniki kwantowej > • Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce > • Pogranicze fizyki (ten temat proponuję pozostawić na sprawy > administracyjne, można będzie np. w każdej chwili dokonać w nim własnej > autoprezentacji) > > oraz leciutkiego kalibru: > • Mechanicy kwadrygowi > > > Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dyskusji, > > zbig44 Bardzo mi przykro,ale to forum ktore proponujesz nigdy nie bedzie mialo popularnosci;zreszta widac to juz tam teraz,ze sa tam tylko Twoje watki.Przyzwyczajenie ludzkie jest dosc trudno zmienic, i napewno Ty tego nie zrobisz. Przepraszam. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
here.tyk Re: MOZE KTOS WIE 13.07.03, 10:59 Polecam wszystkim fizykom wątek Lattini: Natura wszystkich rzeczy. To paradygmat trochę starszy niż wasz i oparty na doświadczeniu powszechnym a nie ezoterycznym, jak mechanika kwantowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Foton ma masę wg równania E=mc2 IP: *.chello.pl 13.07.03, 15:22 Gość portalu: eee napisał(a): > co sie dzieje z masa fotonu w ruchu gdy foton "przyspiesza", jego energia rośnie a więc rośnie też jego masa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Foton ma masę wg równania E=mc2 IP: *.dyn.optonline.net 13.07.03, 23:56 Gość portalu: doku napisał(a): > Gość portalu: eee napisał(a): > > > co sie dzieje z masa fotonu w ruchu > > gdy foton "przyspiesza", jego energia rośnie a więc rośnie też jego masa Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj w poscie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6881020 a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma. dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doku Nie zauważyłem IP: *.chello.pl 14.07.03, 02:27 Gość portalu: dziki napisał(a): > Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj przepraszam > a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma. Kiedy foton "przyspiesza" to wzrasta częstość jego drgań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Nie zauważyłem IP: *.dyn.optonline.net 14.07.03, 02:44 Gość portalu: doku napisał(a): > Gość portalu: dziki napisał(a): > > > Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj > > przepraszam > > > a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma. > > Kiedy foton "przyspiesza" to wzrasta częstość jego drgań. > Jestes bardzo "smart", i bardzo zabawny w koncu; Ale to dobrze,bo chyba na tym powinno polegac to nieszczesne forum? Niestety,ale kiedy czestosc sie zmienia,zmienia sie foton,to juz nie ta sama czastka;Zwykle odbywa sie to w wyniku jakis oddzialywan i wtedy punkt zderzenia jest punktem osobliwosci; To,to samo co z narodzinami nowego fotonu w atomie,tyle tylko,ze w wyniku innego zjawiska. Patrz post powyzej na temat przewspieszenia fotonu. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? 15.07.03, 14:56 Tym razem to doku ma racje! Foton w oczywisty sposob 'zmienia' czestotliwosc i to nawet niekoniecznie wtedy, gdy jest 'przyspieszany' (co ma m-ce, gdy biegnie w zakrzywionej czasoprzestrzeni). Ta jego czestotliwosc zalezy od kierunku, w ktorym zostanie wyemitowany przez gwiazde (w ruchu). Stad obserwujemy przesuniecie ku czerwieni widma oddalajacych sie od nas galaktyk. Wszystkiemu winien efekt Dopplera (ten sam ktory sprawia, ze sygnal mijajacego nas parowozu zmienia sie z wyzszego - gdy sie zbliza - na nizszy, gdy sie oddala). To zabawne, ale efekt Dopplera w przypadku fotonow istnieje nie tylko jako wynik ruchu od nas (lub do nas) ale takze nawet w kierunku poprzecznym (prostopadlym do kierunku obserwacji). Zatem, tak naprawde obserwujac kosmos nigdy nie obserwujemy fotonow o jakiejs absolutnej czestotliwosci lub dlugosci fali (w koncu kazdy z nich zostal wyemitowany przez jakies zrodlo w ruchu, albo to my wykonujemy stale jakies ruchy w stosunku do nich). Inaczej sie rzecz ma w laboratorium. Podobnie, gdy stoimy pod latarnia. Gdy jednak jedziemy samochodem, lub obserwujemy swiatla jadacych samochodow, to... ;) bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? IP: *.dyn.optonline.net 16.07.03, 01:05 bonobo44 napisał: > Tym razem to doku ma racje! > Bardzo mnie to cieszy.Zawsze uwazalem,ze "doku" do czegos w zyciu dojdzie biorac pod uwage jego wnikliwa i ostra wrazliwosc obesrwacji rzeczy niezrozumialych. Tacy ludzie sa najbardziej potrzebni nauce. > Foton w oczywisty sposob 'zmienia' czestotliwosc i to nawet niekoniecznie > wtedy, gdy jest 'przyspieszany' (co ma m-ce, gdy biegnie w zakrzywionej > czasoprzestrzeni). Co moga oznaczac te cudzyslowy? w ktore ujmujesz slowa "czestotliwosc" i "przyspieszenie";czyzbys nie byl tego pewien,czy moze to o inne jakies wielkosci chodzi? Trajektoria fotonu w zakrzywionej czasoprzestrzeni to jak mi sie wydaje dosc zlozone zjawisko fizyczne, i nie sadze aby bylo tu akurat dobrym przykladem na przespieszenie fotonu. > Ta jego czestotliwosc zalezy od kierunku, w ktorym zostanie wyemitowany przez > gwiazde (w ruchu). A zatem,gdzie jest zmiana tej czestotliwosci,skoro w chwili emisjii juz jest inna? > Stad obserwujemy przesuniecie ku czerwieni widma oddalajacych sie od nas > galaktyk. > Wszystkiemu winien efekt Dopplera (ten sam ktory sprawia, ze sygnal mijajacego > nas parowozu zmienia sie z wyzszego - gdy sie zbliza - na nizszy, gdy sie > oddala). > tak,tak jest rzeczywiscie. > To zabawne, ale efekt Dopplera w przypadku fotonow istnieje nie tylko jako > wynik ruchu od nas (lub do nas) ale takze nawet w kierunku poprzecznym > (prostopadlym do kierunku obserwacji). Zatem, tak naprawde obserwujac kosmos > nigdy nie obserwujemy fotonow o jakiejs absolutnej czestotliwosci lub > dlugosci > fali (w koncu kazdy z nich zostal wyemitowany przez jakies zrodlo w ruchu, albo > > to my wykonujemy stale jakies ruchy w stosunku do nich). > Czyli wedlug tego obrazu,we wszechswiecie biegnie mnostwo fotonow w roznych kierunkach i o roznych czestotliwosciach, (a nawet chyba predkosciach,skoro co chwila przyspieszaja?). W dodatku nie potrafimy powiedziec ktory z nich jest ktorym; bo jezeli juz wezmemy sobie na oko,jakis foton, to moze on miec czestotliwosc rozna,zaleznie od tego czy oberwujemy go dzis czy jutro? i czy robimy to z Poslki czy z Los Angeles,nie mowiac juz o tym,czy z Ziemii czy z innej Galaktyki.Taki foton,to prawdziwy "terrorysta",ktory ciagle zmienia swoj wyglad i indentyfikujace go papiery;ponadto robi to kazdy z fotonow w przestrzeni poruszajacych sie;a zatem nie wiemy nic o nich. Wiemy tylko,ze sa, ale gdzie i kim sa nie wiemy. Napewno rozwiazanie tego problemu byloby interesujace szczegolnie dzis dla CIA i FBI bardziej niz dla fizykow? > Inaczej sie rzecz ma w laboratorium. Podobnie, gdy stoimy pod latarnia. Gdy > jednak jedziemy samochodem, lub obserwujemy swiatla jadacych samochodow, > to... ;) > Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dosc nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia. > bonobo44 > > pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? 16.07.03, 10:01 Gość portalu: dziki napisał(a): > Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dosc > nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia. > > > bonobo44 > > > > > pozdrowienia, > > dziki,:) > A mialo byc bez kompleksow! Latarnia to najlepszy przyklad stacjonarnego zrodla fotonow dla obserwatora na Ziemi, jaki mi przyszedl do glowy... Znak ;) mial oznaczac, ze przyklad jest nieco humorystyczny (ze wzgledu na nikle predkosci samochodow) - nic ponadto. Jakie ja mam prawo do wysmiewania sie z kogokolwiek, a zwlaszcza z Ciebie? Skoro to wlasnie Ty przypomniales mi po latach, ze foton ma mase relatywistyczna (o czym raczylem po prostu zapomniec i jesli kogos, to wlasnie mnie nalezaloby na tym forum wysmiac). Cala reszta wynika z tego faktu. Cos co ma mase musi podlegac przyspieszeniom w polu grawitacyjnym innych obiektow... pozdr bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 05:58 bonobo44 napisał: > Gość portalu: dziki napisał(a): > > > Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dos > c > > nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia. > > > > > bonobo44 > > > > > > > > pozdrowienia, > > > > dziki,:) > > > > A mialo byc bez kompleksow! > Latarnia to najlepszy przyklad stacjonarnego zrodla fotonow dla obserwatora na > Ziemi, jaki mi przyszedl do glowy... Znak ;) mial oznaczac, ze przyklad jest > nieco humorystyczny (ze wzgledu na nikle predkosci samochodow) - nic ponadto. > Jakie ja mam prawo do wysmiewania sie z kogokolwiek, a zwlaszcza z Ciebie? > Skoro to wlasnie Ty przypomniales mi po latach, ze foton ma mase relatywistyczn > a > (o czym raczylem po prostu zapomniec i jesli kogos, to wlasnie mnie nalezaloby > na tym forum wysmiac). > Cala reszta wynika z tego faktu. Cos co ma mase musi podlegac przyspieszeniom w > > polu grawitacyjnym innych obiektow... > > pozdr > > bonobo44 Dziekuje Ci Bonobo za ta odpowiedz,ktora swiadczy o Twojej wielkosci. Wydaje mi sie,ze tutaj wlasciwie to wszyscy maja racje,a szczegolnie doku,ktory tutajnapracowal sie chyba najwiecej i chwala mu za to. po krotkim przejrzeniu linku,ktory dostalem od innppp,moge tylko stwierdzic jeszcze raz,ze nikt z nas sie nie mylil. No,bo skoro najwieksze umysly swiata maja podobne problemy,to chyba nie swiadczy zbyt dobrze o profesjonalnej fizyce;a moze przeciwnie,bo probuja zrozumiec to co jest podstawowa rzecza w ich rozmyslaniach,ktore potem zapisuja w sposob dosc zawily,ale ciagle zrozumialy niby. Wydaje mi sie,ze tego typu podejscie (mowie teraz o tym co wyczytalem tam) jest i dobre i zle jednoczesnie.Mowi sie tam,ze inaczej trzeba mowic do ludzi ktorzy nie zajmuja sie fizyka zawodowo,a inaczej do tych profesjonalistow (co wydaje mi sie troche nonszalanckie),ale potem konkluzja jest,ze warto by to wszystko jakos ujednolicic;stad pomysl wprowadzenia poprostu pojecia tylko masy jako masy tzw.zerowej,czy tam spoczynkowej,jako jedynej masy,reszta to energia i ped.Ok! Ale tego typu podejscie niszczy,ze sie tak wyraze mozliwosc (bo to jest pisane jako jak mi sie wydaje podrecznik) innego spojrzenia na problem unifikacji oddzialywan,ktory dzis jest tak waznym, niszcy te spojrzenia w mlodych umyslach,ktore maja najwieksza szanse zmienic cos w dzisiejszej fizyce, i tylko one moga to zrobic w przyszlosci bliskiej. A zatem,wychowywanie tego typu myslenia,jest moze dobre dla zestarzalych juz fizykow teoretycznych,ale nie dla mlodych. Daltego,jak mi sie wydaje,nie bez kozery,jest tam ta dyskusja,jaka w koncu przyjac terminologie;jedni mowia zeby na poczatku mowic ludziom inaczej, a pozniej inaczej,zanim "dojrzeja" do fizyki.A moze do dojrzanie jest zlem ktore polaryzuje mlody umysl i sprawia,ze juz trudniej mu oswobodzic sie z tak spreparowanego przekazu wiedzy? Kiedys czytalem pewna prace niejakiego Wainberga (czy jak to sie tam pisze, chodzi o tego co dostal nobla za unifikacje slabych i elektromagnetycznych oddzialywan), i tam znalazlem ciekawe spojrzenie na swiat,wlasnie takie ktore tylko taki umysl moze doprowadzic do tego typu odkryc;a mianowicie dla niego cala przyroda martwa ktora zajmuje sie fizyka jest jedna; a zatem dla niego energia,masa,czas,odleglosc,...itd to to samo!!! On widzi swiat jako jednosc,i nie rozroznia w swej wyobrazni fizycznej poszczgolnych wielkosci,tylko na papierze,ale zawsze jak mowi moze przejsc z jednej wielkosci do drugiej;wlasnie tego typu myslenie jest kreatywne, i dlatego on to zrobil,co zrobil! Wydaje mi sie,ze brakuje nam kogos na jego styl w teorii wzglednosci; Einstein mial racje,ale nie musial i napewno nie mial racji ostatecznej. A zatem,czasami jezeli ktos powie ze foton ma mase to chyba lepiej niz jak powie ,ze jej nie ma bo tak wyczytal w ogolnie przyjetym regulaminie. Dla Weinberga foton nie tylko ze ma mase i energie ale i czas. Zamiast wiec pisac ze ten foton ma 1 erg energii,mozna powiedziec,ze on ma jakis ulamek masy,lub sekundy. Tego typu myslenie prowadzi do unifikacji oddzialywan,bo tam zaprowadzilo Wainberga,teraz potrzeba kogos,kto jeszcze bardziej by o tym wszystkim pomyslal szalenczo;niestety musi to byc ktos kto zna fizyke na odpowiednim poziomie,a zatem to co wyczytalem w tym linku jest w pewnych fragmentach tam prezentowanych spojrzen destrukcyjne. I na tym polega ta "gietkosc" w stosunku do fizyki,jak zreszta chyba kazda inna dziedzina ma moze podobne problemy. Zycze powodzenia wszystkim mlodym fizykom,i aby nie ulegali zbytnio swym autorytetom,jezeli juz tylko poczyja swa sile operowania wlasnym mozgiem na rzecz fizyki. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Bez kompleksow... 16.07.03, 17:32 Zdumiewa mnie troche ta dyskusja nad terminologia... Wszyscy mowia w istocie to samo, ale czasami rozumieja cos innego pod tym samym pojeciem. Znalazlem jednak stronke, ktora dobrze podsumowuje dyskusje math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/SR/mass.html Okazuje sie, ze spory terminologiczne pasjonuja takze wielkich... Cytat: "The standard convention followed by some physicists seems to be: use invariant mass when doing research and writing papers for other physicists but use relativistic mass when writing for non-physicists. It is a curious dichotomy of terminology which inevitably leads to confusion." Widac, ze popularyzacja wiedzie czesto czytelnikow na manowce, ja wole pisac tak jak naprawde mysle.. Milo jest byc w dobrym towarzystwie: In a 1948 letter to Lincoln Barnett, Einstein wrote "It is not good to introduce the concept of the mass M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear definition can be given. It is better to introduce no other mass than `the rest mass' m. Instead of introducing M, it is better to mention the expression for the momentum and energy of a body in motion." Pozdrowienia i. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp "Uklad fotonu" 16.07.03, 17:47 Widzialem gdzies po drodze teze o tym, ze uklad fotonu jest tak dobry jak kadzy inny. Niestety, teoria wzglednosci zdaje sie mowic cos innego, jest to w istocie esencja tej teorii... Uklad odniesienia fotonu jest ukladem, ktorego nie da osiagnac przez transformacje Lorentza ze "zwyczajnego" ukladu. Przeksztalcenia Lorentza opisuja nam relacje miedzy ukladami odniesienia wszystkich obserwatorow. Wniosek z tego, ze "uklad fotonu" nie jest dopuszczalnym ukladem, w mysl STW. Jesli sie nie myle, bylby to daleko idacy wniosek z teorii... : "nie jest mozliwy obserwator zbudowany z fotonow". Nie ma nic bardziej inspirujacego niz "twierdzenia no-go", prawda? Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: 'Uklad fotonu' 17.07.03, 00:34 Zdecydowalem sie podjac probe przeniesienia czesci tej dyskusji na forum Pogranicze Fizyki (nie tylko przez sentyment do 44-ek w nickach). Tam tez znalezc mozna moja odpowiedz do innego watku niezle korespondujaca z Twoim powyzszym postem, innppp: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6901211&a=7005935 pozdr bonobo44 PS. Takie tematyczne forum to moim zdaniem dobry pomysl, ktory pozwala na skupienie w jednym m-cu pokrewnych watkow. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp "Przyspieszenie" fotonu 16.07.03, 17:53 Dziki rozwiazal problem przyspieszenia fotonu przy emisji przez delte Diraca. To jednak oznacza nieskonczone sily dzialajace na uklad (choc nieskonczenie krotko). Dlatego probowalem odpowiedziec na to "naiwne" pytanie poprzez mechanike kwantowa. Otoz, sadze, ze korpuskularny opis fotonu nie jest dobry dla opisania problemu emisji. Mamy raczej paczke falowa, ktora opisuje rozklad pedu przy emisji, dajac nam pewna oczekiwana wartosc sily, przyspieszenia itp, gladka, skonczona... Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: 'Przyspieszenie' fotonu IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 04:49 innppp napisał: > Dziki rozwiazal problem przyspieszenia > fotonu przy emisji przez delte Diraca. > To jednak oznacza nieskonczone sily > dzialajace na uklad (choc nieskonczenie > krotko). > > Dlatego probowalem odpowiedziec na > to "naiwne" pytanie poprzez mechanike > kwantowa. Otoz, sadze, ze korpuskularny > opis fotonu nie jest dobry dla opisania > problemu emisji. Mamy raczej paczke > falowa, ktora opisuje rozklad pedu > przy emisji, dajac nam pewna oczekiwana > wartosc sily, przyspieszenia itp, gladka, > skonczona... > > Pozdrawiam > i. > Przepraszam,ale czy moge zadac glupie pytanie? Wydawalo mi sie zawsze do tej pory ze opis poprzez foton traktowany jako czastka,jest wlasnie opisem kwantowym (np.zjawisko fotoeletryczne),natomiast opis falowy,jest opisem klasycznym;czyzby znowu nieporozumienie wynikle z terminologii? Wydaje mi sie ,ze opis poprzez delte Diraca jest jakby bardziej elagantszy;bo przeciez w takiej np.elekrodynamice kwantowej, poslugujemy sie tzw.grafami Feynmana i one w punktach przeciec zawieraja wlasnie takie osobliwosci,i nikt tam tego nie kwestionuje, co wiecej na tym wlasnie cala ta zabawa polega. A moze cos mi sie pomylilo? pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: 'Przyspieszenie' fotonu 17.07.03, 19:52 Gość portalu: dziki napisał(a): > Wydawalo mi sie zawsze do tej pory ze opis poprzez foton > traktowany jako czastka,jest wlasnie opisem kwantowym > (np.zjawisko fotoeletryczne),natomiast opis falowy,jest > opisem klasycznym;czyzby znowu nieporozumienie wynikle > z terminologii? Historycznie, "kwant swiatla" okazal sie niezbednie potrzebny Planckowi dla otrzymania spojnego opisu promieniowania ciala doskonale czarnego, w tym sensie masz 100% racji. Dla elektronu okazalo sie za to wrecz odwrotnie :)))). Czyli "kwantowosc" polega na czyms innym niz falowosc czy korpuskularnosc. Opis kwantowy jest bardziej pojemny, ogolniejszy. > Wydaje mi sie ,ze opis poprzez delte Diraca jest jakby bardziej > elagantszy;bo przeciez w takiej np.elekrodynamice kwantowej, > poslugujemy sie tzw.grafami Feynmana i one w punktach przeciec > zawieraja wlasnie takie osobliwosci,i nikt tam tego nie kwestionuje, > co wiecej na tym wlasnie cala ta zabawa polega. Ach, masz zupelna racje, grafy Feynmanna maja delty czteorpedowe w wierzcholkach. Niestety, cena za to jest taka, ze oddzialywanie staje sie kompletnie zdelokalizowane w przestrzeni, bo zewnetrzne nogi grafow to sa fale plaskie. I jak tu liczyc przyspieszenie? To, co mozemy zrobic w mechanice kwantowej dla ukladu fizycznego to wziac paczke falowa wchodzaca i sprzac do wychodzacych paczek np. za pomoca grafow Feynmanna. Mysle, ze wtedy emisja fotonu rozmyje sie w czasie. Pozdrowienia i. Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Kolejny lamaniec 16.07.03, 17:58 Mamy dwie identyczne masywne ciala w spoczynku, polaczone sprezyna, sila grawitacyjna rownowazy sprezysta. Rozpedzamy ten uklad do ogromnej predkosci, poprzecznie do sprezyny. Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie, jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie zostawiamy w spokoju, tak aby uklad (sprezyna) byl w rownowadze. Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym oddzialywaniu miedzy masami... Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 01:50 innppp napisał: > Mamy dwie identyczne masywne ciala w > spoczynku, polaczone sprezyna, sila > grawitacyjna rownowazy sprezysta. > > Rozpedzamy ten uklad do ogromnej > predkosci, poprzecznie do sprezyny. > Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie, > jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie > zostawiamy w spokoju, tak aby uklad > (sprezyna) byl w rownowadze. > > Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia > sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym > oddzialywaniu miedzy masami... > > Pozdrawiam > i. Wydaje mi sie,chociaz nie bardzo jestem pewien,ze ta sprezyna zostanie wtedy kurczac sie,spowylamywana. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Re: Kolejny lamaniec 17.07.03, 19:55 No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem z nowego punktu siedzenia :). Pozdrowienia i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 18.07.03, 23:24 innppp napisał: > No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam > sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem > z nowego punktu siedzenia :). > > Pozdrowienia > i. A Ty jak myslisz,co wtedy sie stanie z ta sprezyna? Przepraszam,ale to nie jest moj egzamin. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 20.07.03, 08:09 Gość portalu: dziki napisał(a): > innppp napisał: > > > No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam > > sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem > > z nowego punktu siedzenia :). > > > > Pozdrowienia > > i. > > A Ty jak myslisz,co wtedy sie stanie z ta sprezyna? > > Przepraszam,ale to nie jest moj egzamin. > > pozdrowienia, > > dziki,:) Moge Ci tylko dla ulatwienia powiedziec,ze nie wszystkie uklady sa inercjalne. dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Hej, 22.07.03, 14:17 Przepraszam za zwloke. O ktora nieinercjalnosc Ci chodzi? Jesli o ta wynikajaca z przyspieszania, to mozemy sie jej latwo pozbyc, rozpatrujac ruchy inercjalne obserwatora i ukladu mas. Ta wynikajaca z grawitacji to nieco subtelniejszy problem. Mysle, ze i z ta nieinercjalnoscia bysmy sobie poradzili, lecz moge sie mylic. Sadzile, ze sprezyna pozostanie bez zmiany dlugosci, choc to nie poparte obliczeniami, a tylko intuicja. Moja droga ataku na problem opierala sie na tym, ze zrodlem pola grawitacyjnego nie jest masa relatywistyczna, a cos innego :). Co sadzisz? Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Hej, IP: *.dyn.optonline.net 23.07.03, 01:57 innppp napisał: > Przepraszam za zwloke. > > O ktora nieinercjalnosc Ci chodzi? > > Jesli o ta wynikajaca z przyspieszania, > to mozemy sie jej latwo pozbyc, rozpatrujac ruchy > inercjalne obserwatora i ukladu mas. > > Ta wynikajaca z grawitacji to nieco subtelniejszy > problem. Mysle, ze i z ta nieinercjalnoscia bysmy > sobie poradzili, lecz moge sie mylic. > > Sadzile, ze sprezyna pozostanie bez zmiany dlugosci, > choc to nie poparte obliczeniami, a tylko intuicja. > Moja droga ataku na problem opierala sie na tym, > ze zrodlem pola grawitacyjnego nie jest masa > relatywistyczna, a cos innego :). > > Co sadzisz? > > Pozdrawiam > i. Ja tez tak uwazalem,i dalej nie jestem pewien; bo po przejrzeniu tego linku co podales,zobaczylem tam jak podana jest wersja relatywistyczna II prawa Newtona F=ma, i tam masa jest relatywistyczna,a sila nierownolegla do przyspieszenia. Chociaz ta masa to tzw. masa bezwladna,ale porownujac te sile z prawem powszechnej grawitacji wydaje sie,ze takie np.nieszczesne jablko ktore spada na ziemie musi chyba byc przyspieszane ta sama sila co przyciagane? I stad ta moja pierwsza watpliwosc;a druga to stad,ze tam podany jest cytat Feynamnna,ze ciala w ruchu szybkim zwiekszaja swa mase i staja sie ciezsze czyli on tam uzyl slowo "ciezar",co mnie jeszcze bardziej przygniotlo. Dlatego tak odpowiedzialem idac za Wielkimi. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
innppp Ciezar wzgledny jest... 24.07.03, 15:36 Hej, Mam wrazenie, ze zlozonosc pelnego opisu relatywistycznego (z grawitacja) jest wyzsza niz opisu nierelatywistycznego. Dlatego, mowiac o zjawiskach rel. w jezyku n-rel. prawie zawsze wpadamy w pulapke w rodzaju relacji masy grawitacyjnej do masy relatywistycznej. Tymczasem wiadomo, (powtarzam sie), ze tensor energii-pedu ma do 10 niezaleznych skladowych (w przypadku pojedynczej i malej masy - mniej, jak mi sie zdaje). A to wlasnie ten obiekt zakrzywia czasoprzestrzen. Tyle ogolnie. Ciezar - to co mowil Feynman (zapewne w jakims rozwinieciu w v/c albo w stalej G) dotyczy 2 mas poruszajacych sie wzgledem siebie. Nasz problem dotyczy natomiast mas, ktore wzgledem siebie spoczywaja, natomiast poruszaja sie w/m obserwatora. Pozdrawiam i. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Ciezar wzgledny jest... IP: *.dyn.optonline.net 26.07.03, 03:19 innppp napisał: > > Hej, > > Mam wrazenie, ze zlozonosc pelnego opisu > relatywistycznego (z grawitacja) jest wyzsza > niz opisu nierelatywistycznego. Dlatego, > mowiac o zjawiskach rel. w jezyku n-rel. > prawie zawsze wpadamy w pulapke w rodzaju > relacji masy grawitacyjnej do masy > relatywistycznej. > > Tymczasem wiadomo, (powtarzam sie), ze > tensor energii-pedu ma do 10 niezaleznych > skladowych (w przypadku pojedynczej i malej > masy - mniej, jak mi sie zdaje). > A to wlasnie ten obiekt zakrzywia > czasoprzestrzen. > > Tyle ogolnie. > > Ciezar - to co mowil Feynman > (zapewne w jakims rozwinieciu w v/c albo > w stalej G) dotyczy 2 mas poruszajacych > sie wzgledem siebie. Nasz problem dotyczy > natomiast mas, ktore wzgledem siebie > spoczywaja, natomiast poruszaja sie > w/m obserwatora. > > Pozdrawiam > i. > > Diekuje bardzo za te wypowiedz. No,coz,chyba rzeczywiscie popelnilem blad,pewnie juz starzeje sie i nie widze wszystkiego dosc ostro. Zycze powodzenia,a przedwszytskim dalszego tak wspanialego rozeznania w fizyce. pozdrawiam serdecznie, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: Kolejny lamaniec 20.07.03, 22:10 innppp napisał: > Mamy dwie identyczne masywne ciala w > spoczynku, polaczone sprezyna, sila > grawitacyjna rownowazy sprezysta. > > Rozpedzamy ten uklad do ogromnej > predkosci, poprzecznie do sprezyny. > Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie, > jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie > zostawiamy w spokoju, tak aby uklad > (sprezyna) byl w rownowadze. > > Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia > sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym > oddzialywaniu miedzy masami... > > Pozdrawiam > i. Witam. Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostana rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :) 1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla. Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy. Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie. Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie sie przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczyc. A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu) 2. W drugim przypadku sprezyna wymiennie bedzie sie kurczyla i rozciagala.? Pozdrawiam chal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 23.07.03, 05:54 chalupa1 napisał: >> Witam. > Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostana > rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :) > Masz racje,to niewatpliwie zalezy od tego,ale o ile mi sie wydaje to sa rozpedzone jednoczesnie. > 1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla. > Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy. Wlasnie,ja tez tak mysle. > Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku > krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie. Niewatpliwie tak,bo krzywizna czasiprzestrzeni jest zwiazana z tym przyrostem mas w sposob chyba oczywisty? > Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie sie > przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczyc. > A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu) > tak,ja tez tak mysle, chociaz nie bardzo jestem pewien dlaczego czas ma musi miec tutaj jakis z tym zwiazek? > 2. W drugim przypadku sprezyna wymiennie bedzie sie kurczyla i rozciagala.? > Ten przypadek ja odrzucam jako,ze przyjalem pierwszy. > Pozdrawiam > chal > Ja rowniez, pozdrawiam serdecznie, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
chalupa1 Re: Kolejny lamaniec 23.07.03, 20:06 Gość portalu: dziki napisał(a): > chalupa1 napisał: > > >> Witam. > > Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostan > a > > rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :) > > > > Masz racje,to niewatpliwie zalezy od tego,ale o ile mi sie > wydaje to sa rozpedzone jednoczesnie. > > > 1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla. > > Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy. > > Wlasnie,ja tez tak mysle. > > > Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku > > krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie. > > Niewatpliwie tak,bo krzywizna czasiprzestrzeni jest zwiazana z tym > przyrostem mas w sposob chyba oczywisty? > > > Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie > sie > > przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczy > c. > > A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu) > > > tak,ja tez tak mysle, chociaz nie bardzo jestem pewien dlaczego > czas ma musi miec tutaj jakis z tym zwiazek? Moze palne glupstwo, ale co by sie stalo z czasem dajmy na to...na powierzchni Ziemi gdyby jej masa ulegla zmianie ? Czy odleglosc czasu mierzona od punktu a do punktu a´ czyli obejmujaca pelny obrot Ziemi wokol wlasnej osi nadal bylaby rowna 24h? Pozdrawiam chal Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Bez kompleksow... 17.07.03, 00:05 innppp napisał: > "The standard convention followed by some physicists > seems to be: use invariant mass when doing research > and writing papers for other physicists but use > relativistic mass > when writing for non-physicists. It is a curious > dichotomy > of terminology which inevitably leads to confusion." intrygujace :) > "It is not good to introduce the concept of the mass > M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear > definition can be given. It is better to introduce no > other > mass than `the rest mass' m. Instead of > introducing M, it is better to mention the expression > for the momentum and energy of a body in motion." no prosze - co autorytet, to autorytet... dzieki za te cytaty, innppp, bonobo44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziki Re: Bez kompleksow... IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 01:46 innppp napisał: > Zdumiewa mnie troche ta dyskusja nad > terminologia... Wszyscy mowia w istocie > to samo, ale czasami rozumieja cos > innego pod tym samym pojeciem. > > Znalazlem jednak stronke, ktora dobrze > podsumowuje dyskusje > > math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/SR/mass.html > Okazuje sie, ze spory terminologiczne pasjonuja > takze wielkich... > > Cytat: > > "The standard convention followed by some physicists > seems to be: use invariant mass when doing research > and writing papers for other physicists but use > relativistic mass > when writing for non-physicists. It is a curious > dichotomy > of terminology which inevitably leads to confusion." > > > Widac, ze popularyzacja wiedzie > czesto czytelnikow na manowce, ja wole > pisac tak jak naprawde mysle.. > > Milo jest byc w dobrym towarzystwie: > > In a 1948 letter to Lincoln Barnett, Einstein wrote > > "It is not good to introduce the concept of the mass > M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear > definition can be given. It is better to introduce no > other > mass than `the rest mass' m. Instead of > introducing M, it is better to mention the expression > for the momentum and energy of a body in motion." > > Pozdrowienia > i. Chcialbym podziekowac za ten link. Rzeczywiscie,wyjasnia on bardzo wiele tutaj i wlasciwie praktycznie konczy te tutaj nieporozumienia. Gdybym na studiach mial takich nauczycieli jak TY, to do tej pory zgarnalbym chyba juz nie jednego Nobla z fizyki. pozdrowienia, dziki,:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeMBeN NIC, CAŁKOWICIE NIC IP: *.icpnet.pl 17.07.03, 00:18 NiGość portalu: eee napisał(a): > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu Nic sie nie dzieje gdyz 1. foton nie posiada masy 2.Foton może poruszac sie tylko z predkoscia swiatla (nie wolniej i nie szybciej) jego predkosc jest stala 3. Może malec jezeli potraktujemy foton jako tachion obdarzony masa (tak chca najnowsze teorie) Odpowiedz Link Zgłoś