MOZE KTOS WIE

IP: Stella.NET:* / 172.16.1.* 01.07.03, 11:27
mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu
    • Gość: equus DO FIZYKÓW KWADRYGOWYCH!! IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 04.07.03, 12:42
      Gość portalu: eee napisał(a):

      > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu

      Panowie pomóżcie!!!
    • innppp Re: MOZE KTOS WIE 04.07.03, 15:46
      1) Foton istnieje tylko w ruchu

      2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo
      to foton ma okreslona energie (a wiec,
      w szczegolnosci, moze byc zrodlem
      pola grawitacyjnego).

      Pozdrawiam
      i.
      • micra00 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 22:34
        Dobry wieczor,

        innppp napisał:

        > 1) Foton istnieje tylko w ruchu
        >
        > 2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo
        > to foton ma okreslona energie (a wiec,
        > w szczegolnosci, moze byc zrodlem
        > pola grawitacyjnego).
        >
        > Pozdrawiam

        Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, ale wylacznie czastka
        energetyczna?
        micra00


        > i.


        Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii, ale wylacznie czastka
        energetyczna?
        • innppp Re: MOZE KTOS WIE 08.07.03, 01:03
          micra00 napisała:

          > Dobry wieczor,

          > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii,
          > ale wylacznie czastka energetyczna?


          Dobry wieczor,

          Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami.
          Foton ma niezerowa energie, zerowa mase
          wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia
          swiatla. Po co to komplikowac?

          Pozdrawiam
          i.
          • Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 08.07.03, 01:51
            innppp napisał:

            > micra00 napisała:
            >
            > > Dobry wieczor,
            >
            > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii,
            > > ale wylacznie czastka energetyczna?
            >
            >
            > Dobry wieczor,
            >
            > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami.
            > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase
            > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia
            > swiatla. Po co to komplikowac?


            Wlasnie,po co wogole myslec?
            Nie lepiej poprostu powtorzyc to, co sie gdzies tam
            kiedys przeczytalo?

            >
            > Pozdrawiam
            > i.


            klaniam sie nisko, Panu Profesorowi,

            dziki,
          • meteorr Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 12:29
            innppp napisał:

            > micra00 napisała:
            >
            > > Dobry wieczor,
            >
            > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii,
            > > ale wylacznie czastka energetyczna?
            >
            >
            > Dobry wieczor,
            >
            > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami.

            foton ma zerowa mase spoczynkowa. Mase w ruchu mozna wyznaczyc teoretycznie z
            porownania energii kinetycznej i falowej, bodajze: m(v^2)/2=h(ni)
            Jednak nie zmierzysz jej doswiadczalnie, bo... musialbys go zatrzymac...

            > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase
            > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia
            > swiatla. Po co to komplikowac?

            Foton porusza sie z wlasna predkoscia? To tak jak wagon porusza sie z
            predkoscia pociagu...
            A w atmosferze ziemskiej to porusza sie tak samo szybko jak w prozni?

            >
            > Pozdrawiam
            > i.
            Pozdr
            • innppp Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 14:07
              meteorr napisał:

              > innppp napisał:
              >
              > > micra00 napisała:
              > >
              > > > Dobry wieczor,
              > >
              > > > Czy to znaczy, ze foton nie jest czastka materii,
              > > > ale wylacznie czastka energetyczna?
              > >
              > >
              > > Dobry wieczor,
              > >
              > > Nie wiem, co rozumiesz pod tymi pojeciami.
              >
              > foton ma zerowa mase spoczynkowa.

              Lepiej powiedziec "mase niezmiennicza"

              > Mase w ruchu mozna wyznaczyc teoretycznie z
              > porownania energii kinetycznej i falowej, bodajze:
              m(v^2)/2=h(ni)

              1) Jest nizej o masie relatywistycznej i niezmienniczej,
              warto poczytac

              2) na pewno nie mv^2 /2.

              > Jednak nie zmierzysz jej doswiadczalnie, bo...
              musialbys
              > go zatrzymac...

              Mase invariantna mierzy sie bez tego, dlatego jest
              taka fajna

              >
              > > Foton ma niezerowa energie, zerowa mase
              > > wlasna i zawsze porusza sie z predkoscia
              > > swiatla. Po co to komplikowac?
              >
              > Foton porusza sie z wlasna predkoscia?
              > To tak jak wagon porusza sie z
              > predkoscia pociagu...

              Fakt, lepiej bylo napisac predkosc swiatla w prozni.
              Jest to niezwykle, ale foton ma rzeczywiscie tylko jedna
              mozliwa predkosc.


              > A w atmosferze ziemskiej to porusza sie tak samo
              > szybko jak w prozni?

              Predkosc swiatla w osrodku przezroczystym to osobny
              problem. Mianowicie, w osrodku foton rozprasza sie na
              skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze
              jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany
              energii. Dlatego, myslac o predkosci swiatla w osrodku,
              nie utozsamiam tej predkosci z predkoscia fotonu.

              Pozdr
              i.
              • chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 22.07.03, 21:10
                innppp napisał:

                > Predkosc swiatla w osrodku przezroczystym to osobny
                > problem. Mianowicie, w osrodku foton rozprasza sie na
                > skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze
                > jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany
                > energii. Dlatego, myslac o predkosci swiatla w osrodku,
                > nie utozsamiam tej predkosci z predkoscia fotonu.
                >
                > Pozdr
                > i.

                Innppp jestes genialny!
                Ja jestem kretynem, ale zachwyca mnie
                Twoja wiedza i horyzont, po ktory ona siega.
                Naprawde jest imponujaca.

                Napisales: "w osrodku foton rozprasza sie na
                skladnikach tego osrodka. Mozna sobie wyobrazac, ze
                jest wielokrotnie absorbowany i emitowany, bez zmiany
                energii."
                Pomyslalem sobie, jak to jest?

                Jesli czasoprzestrzen bylaby jakims rodzajem osrodka
                conajmniej 5D, to na przyklad foton poruszajacy sie
                w takiej przestrzeni moglby - tak jak kamien rzucony
                w wode - powodowac rozchodzenie sie fal w tej
                czasoprzestrzeni. Fal grawitacyjnych oczywista.

                Foton znajduje sie w kazdej chwili, w kazdym miejscu
                przestrzeni i nigdy nie pozostaje w spoczynku.
                Jesli wysylamy foton w swiat, to w momencie jego startu
                `wyemituje` on pierwsza fale grawitacyjna.
                Bedzie sie ona rozchodzic we wszystkich kierunkach
                czasoprzestrzeni z predkoscia swiatla.
                Nasz foton zasuwa dalej. Caly czas emitujac fale grawitacyjne.

                Patrzac z odwrotnej strony widzimy, ze to czasoprzestrzen
                faluje (jak woda z przykladu z kamieniem).
                Interferencja takich fal moglaby byc imponujaca…

                Co sie dzieje z czasem takich fal?

                W czasie 1 sekundy powstaje ich caly ciag
                i one wszystkie wzajemnie na siebie oddzialuja.

                Pierwsza po jednej sekundzie moglaby osiagnac
                wielkosc 4 pi rr, gdzie r = c (stala predkosc swiatla),
                ale ona interferuje z calym ciagiem nastepnych.
                A tych fotonow jest pelno wszedzie, wiec czasoprzestrzen
                wprost kipialaby przez te nieustanne interferencje fal
                grawitacyjnych fotonu.

                Moze to usprawiedliwialoby przyjety przez Feymanna pomysl
                "wszelkich mozliwych trajektorii fotonu" w eksperymencie
                z dwoma szczelinami?

                Czy to idiotyczny wymysl mojej chorej wyobrazni?
                A moze ktos rozpatrywal takie "teoretyczne prawdopodobienstwo"?

                Pozdrawiam
                chal

                • innppp Re: MOZE KTOS WIE 24.07.03, 15:42
                  Drogi Chalupo1,

                  Milo lecz niebezpiecznie jest sluchac pochwal,
                  a ja nawet nie wiem czy zasluzylem.
                  Przeciez to moja robota, starac sie
                  zrozumiec fizyke.

                  Twoj problem jest ciekawy... czy czasoprzestrzen
                  jest jakim osrodkiem w czyms bardziej podstawowym?
                  Owszem, ludzie robia takie rzeczy.

                  Np. wzbudzenia nad kondensat helu-3, bodajze
                  odtwarzaja symetrie czasoprzestrzeni Minkowskiego.
                  Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek
                  nie ma tych symetrii...

                  Masz ciekawa intuicje.

                  Pozdrawiam
                  i.




                  • chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 24.07.03, 22:24
                    innppp napisał:

                    > Drogi Chalupo1,
                    >
                    > Milo lecz niebezpiecznie jest sluchac pochwal,
                    > a ja nawet nie wiem czy zasluzylem.
                    > Przeciez to moja robota, starac sie
                    > zrozumiec fizyke.
                    >
                    > Twoj problem jest ciekawy... czy czasoprzestrzen
                    > jest jakim osrodkiem w czyms bardziej podstawowym?
                    > Owszem, ludzie robia takie rzeczy.
                    >
                    > Np. wzbudzenia nad kondensat helu-3, bodajze
                    > odtwarzaja symetrie czasoprzestrzeni Minkowskiego.
                    > Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek
                    > nie ma tych symetrii...
                    >
                    > Masz ciekawa intuicje.
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > i.


                    Witaj Innppp!
                    Napisales:
                    >Jest to o tyle ciekawe, ze wyjsciowy osrodek
                    > nie ma tych symetrii...
                    No wlasnie (!) zastanawialem sie nad tym brakiem symetrii.
                    Wynika ona chyba z zachwiania symetrii ilosci materii i antymaterii.
                    (Jesli sie myle, to badz uprzejmy natrzec mi uszu!).

                    Podobno wszedzie tam, gdzie antymateria styka sie
                    z materia powstaja ogromne ilosci promieniowania gamma.
                    Nalezaloby sie wiec spodziewac, ze caly Wszechswiat
                    powinien byc przepelniony tym promieniowaniem
                    - gdyby ilosc materii i antymaterii sie rownowazyla.
                    A tu, jak na zlosc, do tej pory znaleziono znikome ilosci
                    tego promieniowania. Rozumiem, ze stad przypuszczenie
                    o czestszym wystepowaniu elektronow niz pozytonow
                    czyli przewagi materii nad antymateria. A dalej
                    wyciagnieto wniosek o braku symetrii w ilosciach
                    materii i antymaterii. Takze braku symetrii wzgledem czasu.

                    Teraz powiem tak:
                    Kiedy kombinowalem na temat "dipolowej grawitacji",
                    pisalem o dwoch czasoprzestrzeniach reprezentujacych:
                    a) materie jako czasoprzestrzen o geometrycznie
                    dodatniej krzywiznie
                    i
                    b) `antymaterie` jako czasoprzestrzen o geometrycznie
                    ujemnej krzywiznie.

                    Przyrownywalem te dwa obszary (takie niby obiekty
                    we wzajemnym ukladzie oddzialywania) do czegos
                    w rodzaju 4D - pol grawitacyjnych
                    o ujemnych ladunkach grawitacyjnych.

                    Te obszary mozna przyrownac tez do dwoch roznych
                    osrodkow czasoprzestrzennych!!!

                    Chodzi mi o to, ze jesli Ziemia ma mase,
                    a masa = objetosc x gestosc,
                    to gdyby przyjac, ze czasoprzestrzen wokol Ziemi,
                    jako osrodek w ktorym Ziemia plywa ma mase zerowa
                    (raczej zblizona do zera, ale prostszy jest przyklad z g=0),
                    to objetosc takiego osrodka bedzie rowna masie Ziemi!?!
                    4/3 pi RRR = masa Ziemi. Okazuje sie, ze w ten sposob otrzymalem
                    wielkosc calego >obszaru ukladu grawitacyjnego<!

                    Gdy od R (promienia calego > obszaru
                    ukladu grawitacyjnego<)odejmiemy
                    promien Ziemi to otrzymamy odleglosc
                    od dowolnego punktu na powierzchni Ziemi
                    do odpowiadajacego mu punktu na granicy obszaru
                    >ujemnego pola grawitacyjnego<.
                    Na tej granicy krzywizna tego >ujemnego pola grawitacyjnego<
                    zbliza sie do zera. A odleglosc R-r to promien obszaru (pola)
                    grawitacyjnego o ujemnej krzywiznie.

                    A teraz o czasie wystepujacym w obu "obszarach grawitacyjnych
                    o roznych znakach". Jesli pomiar czasu zgodny bylby z kierunkiem
                    mierzonym od srodka Ziemi, to :

                    1. czas do granicy = powierzchnii Ziemi bylby dodatni

                    2. czas T od powierzchni Ziemi do granicy >ujemnego obszaru
                    grawitacyjnego< zawieralby sie w przedziale od -24h do wiecej niz 0h

                    3. rozklad czasu T bylby zalezny od krzywizny >ujemnego
                    obszaru grawitacyjnego<. Jesli 2pi r Ziemi = 24h, to w przedziale
                    od 2pi r do 2pi R "miesci sie rozklad (-24h, ɬ.)

                    Jak widac asymetria takiego ukladu miedzy
                    czasoprzestrzenia o dodatniej krzywiznie plaszczyny
                    czyli " obiektem dodatnim grawitacyjnie" ,
                    a czasoprzestrzenia o ujemnej krzywiznie plaszczyzny
                    czyli "obiektem ujemnym grawitacyjnie" (tym otaczajacym Ziemie)
                    jest widoczna. Jednak...
                    Prawdopodobnie taki podwojny uklad grawitacyjny tworzy
                    jakis rodzaj symetrii geometrycznej(?), ale jakiej?
                    Zeby odpowiedziec na to pytanie jestem za glupi.

                    Serdecznie pozdrawiam
                    chal


                    • chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE - malutka POPRAWKA 24.07.03, 22:29
                      chalupa1 napisał:

                      Jest:
                      > Przyrownywalem te dwa obszary (takie niby obiekty
                      > we wzajemnym ukladzie oddzialywania) do czegos
                      > w rodzaju 4D - pol grawitacyjnych
                      > o ujemnych ladunkach grawitacyjnych.
                      Oczywiscie nie:"> o ujemnych ladunkach grawitacyjnych"ale
                      jeden o dodatnim ladunku, a drugi o ujemnym!

                      Sorki!
                      chal

      • Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 07.07.03, 09:08

        I tutaj to samo!
        To taka jest Twoja wiedza dydaktyczna?

        innppp napisał:

        > 1) Foton istnieje tylko w ruchu
        >
        > 2) Masa fotonu jest zawsze zero, mimo
        > to foton ma okreslona energie (a wiec,
        > w szczegolnosci, moze byc zrodlem
        > pola grawitacyjnego).
        >

        Nieprawda,tylko jego masa spoczynkowa jest zero,
        ale ma tez inna mase i jak sam mowisz moze byc dlatego wlasnie
        zrodlem pola grawitacyjnego!
        Ten przyklad krotki zreszta pokazuje jak metne sa Twoje wywody.
        I jezeli dotycza one innych problemow,bardziej zaawansowanych
        to juz koniec;tylko Ty mozesz siebie zrozumiec!
        Bo nauczyles sie czegos co wydaje Ci sie ze mozesz teraz bawic sie ludzmi.
        Ale,jestem pewien,ze rozumiesz z tego wszystkiego tyle co z powyzszego,
        czyli co kot naplakal.

        > Pozdrawiam
        > i.

        ja tez,

        dziki,
        • innppp Ejze, kulego zdzicaly! 08.07.03, 00:55
          Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
          Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
          Albo w liceum, bo to wiedza licealna
          jest...

          Mase czastki definiujemy
          zazwyczaj przez wzor

          p^2 = m^2,

          gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
          Ma te zalete, ze jest taka
          sama w dowolnym ukladzie odniesienia.

          Masa jest rowna 0 dla fotonu
          zawsze (wedlug obecnego stanu
          wiedzy eksperymentalnej).

          Czym innym zas jest energia, czyli
          zerowa skladowa czteropedu (p^0),
          ta jest rozna od 0 i zalezna
          od ukladu odniesienia. Nazywanie
          p^0 masa jest niewygodna komplikacja
          terminologii.


          Zrodlem pola grawitacyjnego w
          OTW jest caly tensor energii-pedu,
          a nie jakis tam skalar masy,
          dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
          w moim poscie.

          Zdaje mi sie, ze macie, drogi
          kulego, dosyc mgliste pojecie o
          zagadnieniu, po raz kolejny.
          To zaczyna byc nawet zabawne.

          Przytocze wiec powiedzonko
          pewnego, niezyjacego juz, fizyka:

          "Kulego, lepiej byc zamknietym
          w sobie, niz w czyms innym".

          Uklony,
          i.
          • Gość: bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko awaria 8) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.03, 02:16
            Przeciez obaj macie racje...
            z tym, ze na poziomie liceum tlumaczy sie to chyba jeszcze bez odwolywania sie
            do czteropedu.

            A jesli zaczyna sie mowic o masie spoczynkowej, to juz niestety trzeba ja
            takiemu licealiscie zdefiniowac, bo to jest cale clue programu.
            Foton nigdy nie 'spoczywa', a tylko w tzw. ukladzie spoczynkowym (inercjalnym)
            mozna mowic o masie spoczynkowej. Uklad spoczynkowy dla fotonu jednak rowniez
            istnieje (to po prostu jedyna 'rzecz', ktora moze mu usiasc na barana i zabrac
            sie wraz z nim).

            masa relatywistyczna fotonu to nieco sztuczne pojecie, ktore zapisuje sie w
            postaci
            m=hv/cc , gdzie v robi za grecka litere ni (czestotliwosc fotonu), a h to stala
            Plancka (to po prostu przeksztalcony wzor, ktory mozna znalezc pare postow nizej
            z dwoch wzorow na energie: E=hv - wzor na energie fotonu - sama sublimacja
            teorii kwantow, E=mcc - slynne erownasieemcekwadrat - to drugie stosuje sie tu
            jak piesc do nosa, ale robi wrazenie nawet na kazdym studencie, a co dopiero
            maturzyscie)

            [podobnie mozna zapisac i ped relatywistyczny fotonu (nie mylic z czteropedem):
            p=hv/c ]

            no i jak mowi DD, jesli juz cos wyglada jak cos, to czemu nie przyjac, ze tym
            wlasnie jest - he, he...

            ma wszelkie zalety - robi za wyjasnienie na lekcjach fizyki w klasach
            maturalnych, a i na studiach zwalnia z wprowadzania studentom glebszych podstaw
            TW

            oczywiscie masa relatywistyczna fotonu zalezy w ten sposob od czestotliwosci
            swiatla (im wyzsza tym wieksza), co dodatkowo wyjasnia jeden z najwiekszych
            sukcesow TW - przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze
            im gwiazda blizsza czerwieni) co prawda nie slyszalem o metodach badania widma
            gwiazd droga przepuszczania ich swiatla w poblizu czarnych dziur, ale nic
            straconego, prawda?
            i kto sie jeszcze odwazy powiedziec, ze nie mamy tu do czynienia z kwantowa
            OTW? ;)


            • bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko awaria 8) 08.07.03, 02:54
              jest: "przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze
              im gwiazda blizsza czerwieni)"

              powinno byc: "przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze
              im promyk blizszy czerwieni)"

              chodzi generalnie rzecz biorac o ugiecie biegu promieni swietlnych
              docierajacych do nas z odleglych gwiazd w poblizu tarczy Slonca (obserwowane
              podczas zacmienia) i przesuniecia ich obrazu w stosunku do bardziej odleglych
              katowo od Slonca kolezanek 8)

              eeech... gdy juz ja bonobo zaczne cos tlumaczyc, to nic tylko dzikiego wolac na
              ratunek... jako nauczyciel najbardziej przypominalbym elektron skryty za chmura
              wirtualnych czastek tlumaczen, z ktorych kazde rozpadaloby sie na kolejne
              tlumaczenia tych tlumaczen i tak przynajmniej ze 137 razy ;)

              bonobo44
              • bonobo44 Re: Spokojnie, Panowie, to tylko...sprostowanie 8( 20.07.03, 20:26
                2 posty wyzej napisalem:
                "Uklad spoczynkowy dla fotonu jednak rowniez
                istnieje (to po prostu jedyna 'rzecz', ktora moze mu usiasc na barana i zabrac
                sie wraz z nim)."

                Jednak, jak slusznie zwrocil mi uwage Coto,
                www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=32&w=6957194&a=7051953
                zaden foton nie ma ukladu spoczynkowego.
                Wiecej w mojej odpowiedzi skierowanej do Coto:
                www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=32&w=6957194&a=7055083


                sorki za drugi juz moj powazny blad w tym watku 8(
                pozdr

                bonobo44
          • here.tyk Re: Ejze, kulego zdzicaly! 08.07.03, 13:33
            innppp napisał:

            > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
            > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
            > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
            > jest...
            >
            > Mase czastki definiujemy
            > zazwyczaj przez wzor
            >
            > p^2 = m^2,
            >
            > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
            > Ma te zalete, ze jest taka
            > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
            >
            > Masa jest rowna 0 dla fotonu
            > zawsze (wedlug obecnego stanu
            > wiedzy eksperymentalnej).
            >
            > Czym innym zas jest energia, czyli
            > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
            > ta jest rozna od 0 i zalezna
            > od ukladu odniesienia. Nazywanie
            > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
            > terminologii.
            >
            >
            > Zrodlem pola grawitacyjnego w
            > OTW jest caly tensor energii-pedu,
            > a nie jakis tam skalar masy,
            > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
            > w moim poscie.
            >
            > Zdaje mi sie, ze macie, drogi
            > kulego, dosyc mgliste pojecie o
            > zagadnieniu, po raz kolejny.
            > To zaczyna byc nawet zabawne.
            >
            > Przytocze wiec powiedzonko
            > pewnego, niezyjacego juz, fizyka:
            >
            > "Kulego, lepiej byc zamknietym
            > w sobie, niz w czyms innym".
            >
            > Uklony,
            > i.


            Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholastyka.
            Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini,
            którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym.
            • Gość: dziki Re: Ejze, kulego zdzicaly! IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 07:14
              here.tyk napisał:

              > innppp napisał:
              >
              > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
              > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
              > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
              > > jest...
              > >
              > > Mase czastki definiujemy
              > > zazwyczaj przez wzor
              > >
              > > p^2 = m^2,
              > >
              > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
              > > Ma te zalete, ze jest taka
              > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
              > >
              > > Masa jest rowna 0 dla fotonu
              > > zawsze (wedlug obecnego stanu
              > > wiedzy eksperymentalnej).
              > >
              > > Czym innym zas jest energia, czyli
              > > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
              > > ta jest rozna od 0 i zalezna
              > > od ukladu odniesienia. Nazywanie
              > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
              > > terminologii.
              > >
              > >
              > > Zrodlem pola grawitacyjnego w
              > > OTW jest caly tensor energii-pedu,
              > > a nie jakis tam skalar masy,
              > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
              > > w moim poscie.
              > >
              > > Zdaje mi sie, ze macie, drogi
              > > kulego, dosyc mgliste pojecie o
              > > zagadnieniu, po raz kolejny.
              > > To zaczyna byc nawet zabawne.
              > >
              > > Przytocze wiec powiedzonko
              > > pewnego, niezyjacego juz, fizyka:
              > >
              > > "Kulego, lepiej byc zamknietym
              > > w sobie, niz w czyms innym".
              > >
              > > Uklony,
              > > i.
              >
              >
              > Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholastyka.
              > Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini,
              > którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym.

              Bardzo mi przykro,ale mylisz sie moj przyjacielu.
              To co tutaj pisze Innppp nie jest "scholastyka",ale poprostu zwyklym
              wyjasnieniem podstaw fizyki elementarnej.
              Scholastyka zas,jak mi sie wydaje jest dziedzina,ktora zawiera w sobie
              pewne prawdy "objawione"i nie moga byc one kwestionowane poprzez nikogo.
              Natomiast Innppp,wyjasnie tylko jak ten problem wyglada z czysto formalnego
              punktu widzenia i zgodnie ze wspolczesna terminologia.
              On nie wyciaga z tego zadnych wnioskow,tylko pisze to co pisza wszytskie
              podreczniki na samym poczatku,zajmujace sie tymi zagadnieniami.
              Czy to jest scholastyka?Nie sadze.

              pozdrowienia,

              dziki,


              • here.tyk Re: Ejze, kulego zdzicaly! 09.07.03, 08:12
                Gość portalu: dziki napisał(a):

                > here.tyk napisał:
                >
                > > innppp napisał:
                > >
                > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
                > > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
                > > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
                > > > jest...
                > > >
                > > > Mase czastki definiujemy
                > > > zazwyczaj przez wzor
                > > >
                > > > p^2 = m^2,
                > > >
                > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
                > > > Ma te zalete, ze jest taka
                > > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
                > > >
                > > > Masa jest rowna 0 dla fotonu
                > > > zawsze (wedlug obecnego stanu
                > > > wiedzy eksperymentalnej).
                > > >
                > > > Czym innym zas jest energia, czyli
                > > > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
                > > > ta jest rozna od 0 i zalezna
                > > > od ukladu odniesienia. Nazywanie
                > > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
                > > > terminologii.
                > > >
                > > >
                > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w
                > > > OTW jest caly tensor energii-pedu,
                > > > a nie jakis tam skalar masy,
                > > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
                > > > w moim poscie.
                > > >
                > > > Zdaje mi sie, ze macie, drogi
                > > > kulego, dosyc mgliste pojecie o
                > > > zagadnieniu, po raz kolejny.
                > > > To zaczyna byc nawet zabawne.
                > > >
                > > > Przytocze wiec powiedzonko
                > > > pewnego, niezyjacego juz, fizyka:
                > > >
                > > > "Kulego, lepiej byc zamknietym
                > > > w sobie, niz w czyms innym".
                > > >
                > > > Uklony,
                > > > i.
                > >
                > >
                > > Bez urazy, Panie Innppp, ale wypowiedź Pana jest paradna: czysta scholasty
                > ka.
                > > Podejrzewam, że podobnie dla współczesnych sobie brzmiał Brunetto Lattini,
                >
                > > którego skądinąd polecam wszystkim pewnym swej wiedzy uczonym.
                >
                > Bardzo mi przykro,ale mylisz sie moj przyjacielu.
                > To co tutaj pisze Innppp nie jest "scholastyka",ale poprostu zwyklym
                > wyjasnieniem podstaw fizyki elementarnej.
                > Scholastyka zas,jak mi sie wydaje jest dziedzina,ktora zawiera w sobie
                > pewne prawdy "objawione"i nie moga byc one kwestionowane poprzez nikogo.
                > Natomiast Innppp,wyjasnie tylko jak ten problem wyglada z czysto formalnego
                > punktu widzenia i zgodnie ze wspolczesna terminologia.
                > On nie wyciaga z tego zadnych wnioskow,tylko pisze to co pisza wszytskie
                > podreczniki na samym poczatku,zajmujace sie tymi zagadnieniami.
                > Czy to jest scholastyka?Nie sadze.
                >
                > pozdrowienia,
                >
                > dziki,
                >
                >
                Cóż, każdy się może mylić. Mnie tylko uderzyło podobieństwo wypowiedzi Innpppa
                do objaśnień scholastycznych. Osoba Eee pytała o cechy obiektu fizycznego.
                Profesor Innppp pokazał względnie aktualny aparat opisu i omówił specyficzną
                reprezentację tensorową fotonu, która jest tylko niekonieczną i niejedyną
                konwencją opisu.
                A przecież i światło istniało, i masy się przyciągały przed stworzeniem
                rachunku tensorowego, prawda? Fotony można obserwować i opisywać bez
                odwoływania się do algebry, czyż nie? Paradygmat mechaniki kwantowej jest tak
                nieporządny i taki ad hoc, że absolutyzowanie go jest równie groteskowe, jak
                przyjęcie nieomylności Arystotelesa czy Św. Tomasza. Mimo wszystko polecam
                Państwu Latiniego. Jeśli go nie znacie, mogę podrzucić parę ustępów.
                • innppp Jezyk, wiedza, herezja 09.07.03, 18:26

                  Drogi Heretyku,

                  Po pierwsze, nie jestem profesorem.
                  Uwazam, zreszta, ze najwieksza zaleta
                  tego forum jest mozliwosc przedstawienia
                  "golych" tresci, bez barier autorytetu,
                  bez grozby jawnej kompromitacji.

                  Dziekuje wiec za glos krytyczny.
                  Bardzo mozliwe, ze sie nie przylozylem
                  nalezycie, poszedlem na latwizne.


                  Mam jednak ochote na mala obrone. Otoz, opisujac
                  swiat, zawsze musisz wybrac jakis jezyk.
                  Przy opisie prostych elementow rzeczywistosci
                  fizycznej (takich jak foton) najbardziej precyzyjny
                  jezyk, jaki mamy, to teorie fizyczne, z ich
                  pojeciami, aksjomatami, matematyka, wynikami.
                  Te teorie i formalizmy nie sa do wierzenia
                  podane, a sa to syntezy aktualnego stanu
                  wiedzy fizycznej.

                  Ten jezyk jest bardzo precyzyjny i spojny,
                  pozwala nam poruszac sie po domenie bardzo
                  odleglej od naszej intuicji. Niestety,
                  ten jezyk nie jest w pelni przekladalny na
                  jezyk potoczny, bo codzienna rzeczywistosc
                  jest zupelnie odmienna niz rzeczywistosc
                  teorii i zdarzen fizycznych relatywistycznych
                  czy kwantowych.

                  Teraz uwaga osobista - kiedy pisze post
                  na tym forum, otrzymuje krytyki z
                  roznych stron:

                  a) od innych fizykow - jesli bedzie
                  niescisle, nieprecyzyjnie lub jesli
                  mamy nieporozumienie np. terminologiczne.


                  b) amatorow fizyki - jesli bedzie
                  niezrozumiale, niezgodnie z jakim
                  stereotypem, nie w smak itp.

                  c) nielubiacych fizyki - za sam
                  fakt pisania o niej

                  d) ludzi zbuntowanych, ktorzy uwazaja
                  znajomosc aktualnej wiedzy i powolywanie
                  sie na obowiazujace aksjomaty za przejaw
                  bezmyslnosci, braku indywidualizmu i
                  tworczego podejscia.

                  Biore te krytyki dosyc powaznie.

                  Moge tylko napisac, ze podzielam opinie
                  o koniecznosci buntu w nauce, pod
                  warunkiem jednak, ze ten akt buntu
                  spelnia pewne rygory formalne.
                  Nie mozna kwestionowac wszystkiego na
                  raz, bo przeciez fizyka calkiem niezle
                  dziala. Nie mozna kwestionowac czegos,
                  czego sie nie zna. Nie nalezy lekcewazyc
                  wysilkow tych tysiecy ludzi, ktorzy
                  nic innego nie robia, tylko zawodowo
                  kwestionuja, bo to jest robienie z nich
                  idiotow...


                  Bardzo chetnie poczytalbym kwestie tego
                  Brunetti Lattina (tlumaczy sie Ciemniak
                  Jasny?) Niewykluczone, ze pozwoliloby sie
                  to nam posmiac sie zdrowo z moich wypocin.



                  Pozdrawiam
                  i.
                  • chalupa1 Protest Prywatny... 09.07.03, 20:48
                    innppp napisał:

                    >
                    > Drogi Heretyku,
                    >
                    > Po pierwsze, nie jestem profesorem.
                    > Uwazam, zreszta, ze najwieksza zaleta
                    > tego forum jest mozliwosc przedstawienia
                    > "golych" tresci, bez barier autorytetu,
                    > bez grozby jawnej kompromitacji.
                    >
                    > Dziekuje wiec za glos krytyczny.
                    > Bardzo mozliwe, ze sie nie przylozylem
                    > nalezycie, poszedlem na latwizne.
                    >
                    >
                    > Mam jednak ochote na mala obrone. Otoz, opisujac
                    > swiat, zawsze musisz wybrac jakis jezyk.
                    > Przy opisie prostych elementow rzeczywistosci
                    > fizycznej (takich jak foton) najbardziej precyzyjny
                    > jezyk, jaki mamy, to teorie fizyczne, z ich
                    > pojeciami, aksjomatami, matematyka, wynikami.
                    > Te teorie i formalizmy nie sa do wierzenia
                    > podane, a sa to syntezy aktualnego stanu
                    > wiedzy fizycznej.
                    >
                    > Ten jezyk jest bardzo precyzyjny i spojny,
                    > pozwala nam poruszac sie po domenie bardzo
                    > odleglej od naszej intuicji. Niestety,
                    > ten jezyk nie jest w pelni przekladalny na
                    > jezyk potoczny, bo codzienna rzeczywistosc
                    > jest zupelnie odmienna niz rzeczywistosc
                    > teorii i zdarzen fizycznych relatywistycznych
                    > czy kwantowych.
                    >
                    > Teraz uwaga osobista - kiedy pisze post
                    > na tym forum, otrzymuje krytyki z
                    > roznych stron:
                    >
                    > a) od innych fizykow - jesli bedzie
                    > niescisle, nieprecyzyjnie lub jesli
                    > mamy nieporozumienie np. terminologiczne.
                    >
                    >
                    > b) amatorow fizyki - jesli bedzie
                    > niezrozumiale, niezgodnie z jakim
                    > stereotypem, nie w smak itp.
                    >
                    > c) nielubiacych fizyki - za sam
                    > fakt pisania o niej
                    >
                    > d) ludzi zbuntowanych, ktorzy uwazaja
                    > znajomosc aktualnej wiedzy i powolywanie
                    > sie na obowiazujace aksjomaty za przejaw
                    > bezmyslnosci, braku indywidualizmu i
                    > tworczego podejscia.
                    >
                    > Biore te krytyki dosyc powaznie.
                    >
                    > Moge tylko napisac, ze podzielam opinie
                    > o koniecznosci buntu w nauce, pod
                    > warunkiem jednak, ze ten akt buntu
                    > spelnia pewne rygory formalne.
                    > Nie mozna kwestionowac wszystkiego na
                    > raz, bo przeciez fizyka calkiem niezle
                    > dziala. Nie mozna kwestionowac czegos,
                    > czego sie nie zna. Nie nalezy lekcewazyc
                    > wysilkow tych tysiecy ludzi, ktorzy
                    > nic innego nie robia, tylko zawodowo
                    > kwestionuja, bo to jest robienie z nich
                    > idiotow...
                    >
                    >
                    > Bardzo chetnie poczytalbym kwestie tego
                    > Brunetti Lattina (tlumaczy sie Ciemniak
                    > Jasny?) Niewykluczone, ze pozwoliloby sie
                    > to nam posmiac sie zdrowo z moich wypocin.
                    >
                    >
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > i.

                    O, przepraszam, drogi innppp, ale ja Cie nie krytykowalem. Mam nadzieje, ze
                    przekory w dialogu nie bierzesz za krytyke!

                    Uklony
                    chal


                    • innppp Przyspieszenie fotonu 10.07.03, 17:48
                      Prosze, nie bierz do siebie.
                      To byly takie wspominki za 2 lata,
                      bo tak dlugo tu pisuje... ostatnio coraz
                      rzadziej.

                      Co ciekawe, pierwszy watek, w ktorym
                      cos napisalem, zawieral pytanie
                      o to, jakie jest przyspieszenie fotonu
                      w momencie emisji. Byla sugestia, ze
                      nieskonczone...

                      Jak myslicie?

                      Pozdrowienia,

                      i.
                      • Gość: dziki Re: Przyspieszenie fotonu IP: *.dyn.optonline.net 11.07.03, 03:58
                        innppp napisał:

                        > Co ciekawe, pierwszy watek, w ktorym
                        > cos napisalem, zawieral pytanie
                        > o to, jakie jest przyspieszenie fotonu
                        > w momencie emisji. Byla sugestia, ze
                        > nieskonczone...
                        >
                        > Jak myslicie?
                        >
                        > Pozdrowienia,
                        >
                        > i.

                        Alez to bardzo proste.
                        Powinnismy sie chyba oprzec o definicje przyspieszenia;

                        a = dv/dt.

                        A zatem w przypadku fotonu emitowanego nie ma ani czasu ani predkosci.
                        Tuz,natomiast po emisji predkosc jest stala rowna c czyli a =0;
                        W chwli emisjii natomiast v=c, a t= 0 czyli a= nieskonczonosc.
                        Mozna jednak bawic sie w przejscie graniczne tej funcji z czasem do zera;
                        i co wtedy?
                        A wtedy a= lim(t--ɬ) (v(t)-0)/(t-0) a to rowna sie poprostu c*delta(0),
                        gdzie delta to funkcja Diraca tzw.dystrybucja,ktora w punkcie t=0 jest
                        nieskonczona,a poza nim rowna zeru.
                        Wtedy predkosc fotonu to jego przespieszenie pomnozone poprzez czas:
                        v = Calka(c*delta(0))dt = c.
                        A wiec v = c,zawsze!!!

                        Ot, i wszystko.

                        pozdrowienia,

                        dziki,:)


                  • here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:38
                    A proszę. Tu mam tylko zoologię. Później doślę może coś z fizyki.

                    Oto wyciąg z myśli Mistrza Brunetto Latiniego (1220 – 1294), Florentczyka
                    sławnego, który pod koniec XIII wieku był uważany za krynicę mądrości, a myśli
                    jego nauczane były z wielką starannością na wszystkich uniwersytetach. Xięga, z
                    której czerpię, zwie się „Skarbiec Wiedzy”.

                    O KROKODYLU, ZWANYM TEŻ COCATRIX
                    Krokodyl jest to zwierzę żółtego koloru, ma cztery nogi, rodzi się w Nilu, to
                    znaczy w rzece, która zrasza ziemie Egiptu, jak już mówiliśmy wcześniej,
                    opisując tę krainę. Długi na dwadzieścia i więcej stóp, zbrojny w wielkie zęby
                    i pazury, ma on tak twardą skórę, że nawet nie poczuje uderzenia kamieniem. W
                    czasie dnia żyje na lądzie, nocą zaś odpoczywa w wodach rzeki. Jajka znosi
                    wyłącznie na lądzie, w miejscu, do którego nie dochodzi woda. Wiedzcie też, że
                    nie ma on wcale języka i jest jedynym zwierzęciem w świecie, które porusza
                    tylko górną szczęką, natomiast dolną ma nieruchomą. Jeśli złapie człowieka,
                    zjada go płacząc.
                    Mały ptaszek o nazwie strophilos, kiedy musi zdobyć ścierwo, by się pożywić,
                    siada krokodylowi na pysku i drapie go delikatnie, a ten otwiera szeroko
                    paszczę, gdyż bardzo lubi łaskotanie; wtedy ryba zwana wężem wodnym wpada mu do
                    paszczy, dostaje się w głąb ciała i wychodzi z drugiej strony, rozrywając i
                    dziurawiąc bok krokodyla tak dotkliwie, że ten zdycha.
                    Wiedzcie, że choć krokodyl rodzi się w wodzie i przebywa w Nilu, nie jest wcale
                    rybą, lecz wodnym jaszczurem. Człowiek zraniony przez krokodyla umiera, jeśli
                    nie wyleczy go łajno krowie.

                    O SKORUPIAKACH
                    Skorupiak perłopław jest to ryba zamknięta w skorupie podobnie jak rak i
                    całkiem okrągła. Może się ona zamykać i otwierać, kiedy chce. Zwykle przebywa w
                    głębinach morza.
                    Wychodzi jednak na powierzchnię rano i wieczorem, by wchłaniać padającą rosę.
                    Promienie słońca, odbijające się w skorupie powodują, że tam, gdzie pada
                    światło, każda kropla rosy z osobna twardnieje, dopóki jednak pozostają one w
                    morzu, nie zmieniają się w kamienie.
                    Po wyłowieniu perłopława i otwarciu go wyjmuje się stwardniałe krople, a wtedy
                    stają się one szlachetnymi białymi kamieniami, które nazywają się perły lub
                    margaritae. Wiedzcie też, że perły są białe i błyszczące tylko wtedy, gdy
                    pochodzą z rosy porannej. Nie ma perły większej niż na pół cala.

                    O HIPOPOTAMIE
                    Hipopotam jest to ryba zwana też koniem rzecznym, dlatego że rodzi się w Nilu.
                    Jego grzbiet, sierść i głos podobne są do końskich, kopyta ma podzielone na
                    połowę tak jak wół, zęby jak u dzika, ogon zakręcony; żywi się zbożem z pól, na
                    poszukiwanie pożywienia wyrusza zaś tyłem, w obawie przed pułapkami
                    zastawianymi nań przez ludzi.

                    O WĘŻACH
                    A oto zwyczaje węży: kiedy wąż starzeje się i traci wzrok, zaczyna długotrwały
                    post i nie je dotąd, aż schudnie, jego skóra zaś stanie się o wiele
                    obszerniejsza niż ciało. Wtedy wciska się w szczelinę między dwa kamienie, aby
                    pozbyć się w taki sposób starej powłoki i stać się znów młodym, żwawym i dobrze
                    widzącym. Dla polepszenia wzroku wąż je koper. Kiedy chce mu się pić, zostawia
                    swój jad w bezpiecznym miejscu.
                    Wąż boi się nagiego człowieka, zdycha zaś, gdy zje plwocinę człowieka
                    poszczącego. Życie węża mieści się w jego głowie i jeśli głowa z kawałkiem
                    ciała długości dwóch palców uniknie niebezpieczeństwa, wtedy wąż przeżyje.
                    Dlatego zwierzę to naraża całe swe ciało, by ratować głowę.

                    O SMOKACH
                    Smok to największy z wszystkich węży i jedno z największych zwierząt na
                    świecie, a mieszka on w Indiach i w Etiopii, gdzie zawsze panuje lato. Smok,
                    gdy wyjdzie ze swej jaskini, unosi się w górę i szybuje z takim impetem, że
                    powietrze za nim błyszczy, jakby płonęło.
                    Smok ma łeb ogromny, ale paszczę, to znaczy otwór, przez który wysuwa język i
                    wydycha powietrze – niewielką. Moc smoka nie mieści się w paszczy, lecz w
                    ogonie, który jest niebezpieczny nie dlatego, że rani, lecz z powodu siły, z
                    jaką uderza. Siła ta jest tak straszna, że nawet największy mocarz nie ujdzie
                    śmierci, kiedy smok owinie go i ściśnie swym ogonem. Smok może w ten sposób
                    zabić nawet słonia; zwierzęta te zresztą śmiertelnie się nienawidzą, o czym
                    mistrz opowie w rozdziale o słoniach.

                    TU SIĘ MÓWI O GOŁĘBIU
                    Gołębie są to domowe ptaki różnej barwy, żyją one w bliskości ludzi; nie mają
                    wcale żółci, przeciwnie niż inne zwierzęta, u których mieści się ona obok
                    wątroby. Pocałunkami wzbudzają w sobie chuci, zamiast śpiewać łkają, budują
                    gniazda w szczelinach między kamieniami w pobliżu płynącej wody. Kiedy z powodu
                    starości lub choroby utracą wzrok – odzyskują go. Trzymają się w wielkich
                    stadach.
                    Ludzie mający u siebie gołębie stawiają przed ich gniazdami najpiękniejszy
                    portret gołębia, jaki można namalować, po to, by ptaki płodziły pisklęta
                    podobne do portretu ustawionego przed nimi. Kto weźmie sznur lub powróz
                    wisielca i ułoży go przed wszystkimi szczelinami, ten może być pewien, że żaden
                    gołąb nie ucieknie z własnej woli.
                    Jeżeli będzie się je często karmić kminkiem albo namaszczać ich skrzydła
                    balsamem, przyprowadzą z sobą wielkie stado innych gołębi. Kiedy da się im
                    ciepły gotowany jęczmień, wydadzą na świat pisklęta i będą się licznie
                    rozmnażać. W wielu miejscach gołębnika trzeba rozłożyć kolczaste gałęzie dla
                    obrony przed drapieżnymi zwierzętami.
                    Wiedzcie, że w Piśmie Świętym znajdziemy trzy gołębie: jeden przyniósł Noemu
                    gałązkę oliwną, drugi to gołąb Dawida, trzeci ukazał się przy chrzcie Jezusa
                    Chrystusa.

                    O KRUKU
                    Kruk jest to czarny ptak, który dopóty wątpi w swe rodzicielstwo, nie karmi
                    piskląt i nie uznaje ich za swoje, dopóki nie ujrzy, że mają czarne pióra;
                    dopiero wtedy obdarza je swą miłością i starannie karmi. Kruk żywi się
                    ścierwem, ale przede wszystkim dobiera się do oczu, a przez nie wyjada mózg.
                    Ptak ten nie wrócił do arki Noego dlatego, że albo znalazł obfitość ścierwa,
                    albo zginął w głębokich wodach.

                    TU SIĘ MÓWI O BOCIANIE
                    Bocian nie ma języka, dlatego ludzie mówią, że ptak ten nie śpiewa, lecz
                    klekoce dziobem, przez co robi wiele hałasu. Jest on wrogiem węży, dlatego
                    starożytni zabronili go zabijać.
                    Nad rzeką Nil żyje gatunek ptaka podobny do bociana, zwany ibisem, żywiący się
                    jedynie małymi rybkami, jajkami węża, albo też padłymi zwierzętami znajdowanymi
                    w pobliżu rzeki: do samej bo wiem rzeki ibis nie śmie wejść, ponieważ nie umie
                    pływać.
                    Kiedy ibis czuje się chory i boli go brzuch z powodu złego pokarmu, jaki zjada,
                    szybko idzie nad morze i tam nabiera do gardła jak najwięcej wody, a potem
                    wsadziwszy sobie dziób do zadka, wlewa ją do środka, czyszcząc w ten sposób
                    kiszki ze wszystkich brudów. Wielu mówi, że wielki lekarz Hipokrates po raz
                    pierwszy zastosował lewatywę, wzorując się na tym ptaku.
                    Wiedzcie, że znakomity poeta Owidiusz, kiedy cesarz wtrącił go do więzienia,
                    napisał książkę, w której nazwał cesarza imieniem tego ptaka, nie potrafił
                    bowiem wymyślić obrzydliwszej kreatury.

                    O DUDKU
                    Dudek to ptak z czubkiem na głowie. Zjada on gnój i śmierdzącą strawę, dlatego
                    też oddech ma zepsuty i nieświeży.
                    Zgodnie ze swą naturą młode, gdy widzą, że ich ojciec stał się stary, ociężały,
                    a wzrok mu się zaćmił, obskubują go w gnieździe z piór, namaszczają mu oczy, a
                    potem karmią go i troszczą się oń, ogrzewając skrzydłami, dopóki pióra mu nie
                    odrosną i nie będzie mógł odlecieć bezpiecznie, dokąd chce.

                    O PAPUDZE
                    Papuga jest zielona, dziób zaś i łapy ma czerwone. Język ma większy i szerszy
                    niż jakikolwiek inny ptak i dlatego wymawia słowa podobnie jak człowiek, jeżeli
                    jest do tego przyuczona w młodości, to znaczy w ciągu drugiego roku życia;
                    później bowiem staje się tępa i łatwo zapomina, a więc nie uczy się tego, co
                    się jej pokazuje. Wówczas należy ją karcić żelaznym pręcikiem.
                    Indowie powiadają, że ptaki te rodzą się tylko w Indiach i z natury swej umieją
                    pozdrawiać według zwyczajów tamtego kraju. Takie, które mają po
                  • here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:39
                    O PAPUDZE
                    Papuga jest zielona, dziób zaś i łapy ma czerwone. Język ma większy i szerszy
                    niż jakikolwiek inny ptak i dlatego wymawia słowa podobnie jak człowiek, jeżeli
                    jest do tego przyuczona w młodości, to znaczy w ciągu drugiego roku życia;
                    później bowiem staje się tępa i łatwo zapomina, a więc nie uczy się tego, co
                    się jej pokazuje. Wówczas należy ją karcić żelaznym pręcikiem.
                    Indowie powiadają, że ptaki te rodzą się tylko w Indiach i z natury swej umieją
                    pozdrawiać według zwyczajów tamtego kraju. Takie, które mają po pięć palców, są
                    szlachetniejsze, te zaś o trzech palcach pochodzą z podłego rodu. Cała ich siła
                    mieści się w dziobie i w głowie, na nie też papuga stara się przyjmować razy, o
                    ile nie może ich uniknąć.


                    O LWIE
                    Nazwa lwa pochodzi z języka Greków, a znaczy tyle co król w naszej mowie. Lew
                    bowiem jest zwany królem zwierząt, ponieważ kiedy on ryczy, wszystkie
                    stworzenia uciekają, jakby je śmierć ścigała, a kręgu, który zakreśla swoim
                    ogonem, żadne zwierzę nie ośmiela się przekroczyć.
                    Istnieją trzy rodzaje lwów; jedne małe, z grzywą kędzierzawą nie są wojownicze,
                    inne zaś długie i duże, o prostej grzywie odznaczają się wspaniałą odwagą. Ich
                    wolę wyraża czoło i ogon, męstwo mieści się w piersi, a siła w głowie.
                    Chociaż lwa lękają się wszystkie zwierzęta, on sam boi się białego koguta i
                    hałasu kół, ogień także go bardzo przeraża. Ponadto ukąszenie skorpiona sprawia
                    mu wielki ból, a trucizna węża go zabija.
                    Ten, który nie dopuścił, aby cokolwiek istniało bez swego przeciwieństwa,
                    zechciał, by lew, dumny i silny ponad wszystko, stale w pogoni za zdobyczą
                    powodowany swą dzikością, miał coś, co hamowałoby jego okrucieństwo, nad którym
                    sam nie umie zapanować; przez trzy bowiem dni w tygodniu choruje i ma gorączkę,
                    co wielce osłabia jego pychę. Natura jednak uczy go jeść cykutę, która leczy go
                    z tej choroby.
                    I chociaż lew ma wielką dumę i dziką naturę, jak to już wcześniej mówiliśmy, to
                    jednak nadzwyczaj kocha człowieka, chętnie z nim przebywa i nigdy się nań nie
                    pogniewa, jeśli ten nie skrzywdzi go pierwszy. Zdumiewająca jest jego litość,
                    bo nawet w największej wściekłości, rozjuszeniu i gniewie na człowieka
                    przebaczy mu rychło, jeśli ten rzuci się na ziemię i przyjmie postawę
                    błagającego o zmiłowanie. Rzadko zwraca swój gniew przeciw kobiecie, małego zaś
                    dziecka nie tknie, chyba że jest bardzo wygłodzony.
                    Porządek jego życia jest taki, że jednego dnia je, a drugiego pije; ponieważ
                    lew jest wielkim żarłokiem, często nie może strawić wszystkiego, co zjadł, i
                    wtedy cuchnie mu paskudnie z pyska. Kiedy zauważy, że nie strawione resztki
                    jedzenia zostają mu w gardle i doskwierają, chwyta je pazurami i wyciąga z
                    gardła. Kiedy zje dużo i brzuch ma wypełniony, a ścigają go myśliwi, zwraca
                    wszystko, by uwolnić ciało od zbytecznego ciężaru. Często też robi tak, że gdy
                    zje zbyt wiele, dla odzyskania zdrowia nie je ani trochę w dniu następnym, nie
                    tknie również mięsa zwierzęcia padłego dzień wcześniej.
                    I wiedzcie, że kiedy lwy się parzą, samica leży na plecach, podobnie jak u
                    jeleni, wielbłądów, słoni, jednorożców i tygrysów; w pierwszym miocie lwy
                    płodzą pięcioro dzieci, które mają taką siłę w pazurach, zębach i całym ciele,
                    że ranią macicę matki, kiedy znajdują się wewnątrz. Lwy rodzą się w taki
                    sposób, że za drugim razem miejsce, do którego matka przyjmuje nasienie samca,
                    pozwala spłodzić czworo, za trzecim razem troje, za czwartym dwoje, a za piątym
                    jedno małe. Od tej pory miejsce to jest tak popsute, że lwica nie pocznie już
                    nigdy w życiu.
                    Z powodu wielkiej boleści, jaką czują, przychodząc na świat, lewki są tak
                    oszołomione, że leżą trzy dni omdlałe, jakby były bez życia, do chwili, aż pod
                    koniec trzeciego dnia zjawi się ojciec, który ryknie tak mocnym głosem, że małe
                    podniosą się, posłuszne swej naturze.
                    Lwy trzeciego rodzaju rodzą się ze zwierzęcia o nazwie leopard, lwy takie nie
                    mają grzywy, nie mają też szlachetnego urodzenia i stawia się je w rzędzie
                    innych podłych bestii.
                    Ale wszystkie rodzaje lwów mają oczy otwarte podczas snu, a gdziekolwiek idą,
                    zacierają za sobą ślady łap ogonem.
                    Kiedy polują, biegają i skaczą daleko i zwinnie; lecz gdy same są ścigane, nie
                    potrafią skakać. Pazury swe trzymają w taki sposób, że są one zawsze schowane.
                    Wiek lwów poznaje się po braku zębów.

                    O OSŁACH
                    Osły są dwojakiego rodzaju: domowe i dzikie; o domowych jednak nie będziemy
                    niczego przypominać w naszej opowieści poza tym, że o ich lenistwie i głupocie
                    mówią liczne przysłowia, które ludziom dają ważne przykłady dobrego
                    postępowania.
                    Osły dzikie żyją w Afryce, przez swą dzikość nie dają się poskramiać, a jeden
                    tylko samiec wystarcza wielu samicom. Samiec ów pała taką zazdrością, że gdy
                    zauważy, iż jedno z jego młodych jest płci męskiej, zaraz rzuca się na nie i
                    odcina mu jądra, jeśli matka nie zapobiegnie temu, chowając małe w bezpiecznym
                    miejscu.
                    I wiedzcie, że ten dziki osioł, zwany onagrem, o każdej godzinie dnia i nocy
                    ryczy jeden raz, co pozwala rozpoznawać godziny i wiedzieć z całą pewnością,
                    kiedy noc równa się z dniem i kiedy są one nierówne.

                    O BOBRZE
                    Bóbr jest zwierzęciem żyjącym w Morzu Pontyjskim; dlatego też zwą go psem
                    pontyjskim, jest bowiem podobny do psa.
                    Jądra bobra, bardzo gorące, są skuteczne jako lekarstwo; wieśniacy zatem polują
                    na bobry, aby zdobyć ich jądra. Natura jednak, pouczająca wszystkie stworzenia
                    o ich właściwościach, dała bobrom wiedzę o przyczynie, dla której na nie
                    polują; kiedy bóbr spostrzeże, że nie będzie mógł uciec, sam odgryza sobie
                    zębami jądra i rzuca je myśliwym, pozbawiając się tym samym najlepszej części
                    swego ciała. Odtąd, gdy go ścigają, bóbr staje na tylnych łapach i pokazuje, że
                    nie ma jąder.

                    O PSACH
                    Pies rodzi się ślepy, ale później odzyskuje wzrok zgodnie ze swą naturą. I
                    chociaż pies bardzo kocha człowieka, bardziej niż inne zwierzęta na tym
                    świecie, nie uznaje obcych ludzi prócz tych, wśród których mieszka; rozumie on
                    swoje imię i rozpoznaje głos swego pana.
                    Leczy swe rany językiem. Często zwraca pożywienie, a potem ponownie je zjada.
                    Kiedy niesie w pysku mięso lub cokolwiek innego i przechodząc przez rzekę,
                    ujrzy odbicie tego w wodzie, natychmiast to, co niesie, wypuszcza z pyska, aby
                    złapać coś, czego nie ma.
                    I wiedzcie, że kiedy pies parzy się z wilkiem, rodzą się psy bardzo dzikie,
                    najdziksze jednak pochodzą z połączenia się psa z tygrysem, a są one tak
                    szybkie i zajadłe, że prawdziwe z nich diabelskie nasienie.

                    O SŁONIACH
                    Słoń jest największym ze znanych zwierząt. Jego zęby są z kości słoniowej, a
                    nos, podobny do węża, zwiemy trąbą. Nosem tym chwyta pożywienie i wkłada je
                    sobie do pyska, a ponieważ trąba opatrzona jest kłami, ma ona tak wielką siłę,
                    że łamie to, w co uderza.
                    I wiedzcie, że słonie mają dużo rozumu; podobnie jak ludzie, podporządkowują
                    się cyklom słonecznym i księżycowym. Chodzą pospołu wielkimi stadami, posłuszne
                    przywódcy, którym jest najstarszy słoń; drugi po nim wiekiem strzeże i pilnuje
                    porządku w ostatnich szeregach. Kiedy są w zamęcie bitewnym, używają tylko
                    jednego kła, drugi chroniąc na wszelki wypadek; jednakże, gdy zostaną pokonane,
                    starają się zniszczyć oba kły.
                    Zgodnie ze swą naturą słonica nie mająca lat trzynastu i samiec poniżej
                    piętnastego roku życia nie wiedzą, co to chuć. A taka jest między nimi
                    cnotliwość, że nie biją się o samice, gdyż każdy ma swoją i jest jej wierny
                    przez wszystkie dni swego życia; kiedy zaś słoń straci swą małżonkę albo ona
                    jego, nigdy nie połączy się z inną, lecz samotnie będzie żył na pustyni.
                    Ponieważ nie odczuwają zbyt silnie żądzy, by łączyć się tak jak inne zwierzęta,
                    małżonkowie zgodnie z nakazem natury udają się na wschód w stronę ziemskiego
                    raju, a tam samica znajduje ziele zwane mandragorą, zjada je i usilnie nakłania
                    samca, aby też z nią jadł. Wówczas rozpala się w nich żądza i pokładają się
                    razem, a samica leży na plecach; p
                  • here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:41
                    O SŁONIACH
                    Słoń jest największym ze znanych zwierząt. Jego zęby są z kości słoniowej, a
                    nos, podobny do węża, zwiemy trąbą. Nosem tym chwyta pożywienie i wkłada je
                    sobie do pyska, a ponieważ trąba opatrzona jest kłami, ma ona tak wielką siłę,
                    że łamie to, w co uderza.
                    I wiedzcie, że słonie mają dużo rozumu; podobnie jak ludzie, podporządkowują
                    się cyklom słonecznym i księżycowym. Chodzą pospołu wielkimi stadami, posłuszne
                    przywódcy, którym jest najstarszy słoń; drugi po nim wiekiem strzeże i pilnuje
                    porządku w ostatnich szeregach. Kiedy są w zamęcie bitewnym, używają tylko
                    jednego kła, drugi chroniąc na wszelki wypadek; jednakże, gdy zostaną pokonane,
                    starają się zniszczyć oba kły.
                    Zgodnie ze swą naturą słonica nie mająca lat trzynastu i samiec poniżej
                    piętnastego roku życia nie wiedzą, co to chuć. A taka jest między nimi
                    cnotliwość, że nie biją się o samice, gdyż każdy ma swoją i jest jej wierny
                    przez wszystkie dni swego życia; kiedy zaś słoń straci swą małżonkę albo ona
                    jego, nigdy nie połączy się z inną, lecz samotnie będzie żył na pustyni.
                    Ponieważ nie odczuwają zbyt silnie żądzy, by łączyć się tak jak inne zwierzęta,
                    małżonkowie zgodnie z nakazem natury udają się na wschód w stronę ziemskiego
                    raju, a tam samica znajduje ziele zwane mandragorą, zjada je i usilnie nakłania
                    samca, aby też z nią jadł. Wówczas rozpala się w nich żądza i pokładają się
                    razem, a samica leży na plecach; płodzą jedno tylko dziecko i dzieje się tak
                    jeden tylko raz w ciągu ich życia, choć żyją dobre trzysta lat.
                    Kiedy przychodzi czas porodu, to jest w dwa lata po pokładzinach, wchodzą do
                    wody w stawie po sam brzuch, tam matka rodzi małe, ojciec zaś cały czas czuwa
                    na brzegu z obawy przed smokiem, nieprzyjacielem słoni pożądającym ich krwi,
                    zimniejszej i obfitszej u słonia niż u innych zwierząt.
                    Ci, którzy często to widywali, mówią, że kiedy słoń upadnie, nie może podnieść
                    się o własnych siłach, ponieważ nie ma wcale stawu w kolanach; natura jednak,
                    która wszystkim rządzi, nauczyła go ryczeć wielkim głosem, aby przyszedł drugi
                    słoń i tak głośno zaryczał z nim razem, aż zbiegną się wszystkie słonie z
                    okolicy, a musi ich być najmniej dwanaście, i zaczną wszystkie ryczeć, a wtedy
                    przybiegną małe słonie, które go podniosą, podkładając pod niego swe trąby.

                    O MRÓWKACH
                    Mrówka jest maleńka, ale o wielkiej przezorności; w lecie bowiem gromadzi
                    wszystko, co będzie jej potrzebne w zimie, wybierając pszenicę i odrzucając
                    jęczmień, które rozpoznaje po zapachu. Ziarna przełamuje na pół, aby nie
                    zakiełkowały podczas wilgotnej zimy.
                    Etiopczycy powiadają, że na pewnej wyspie żyją mrówki wielkości małych psów;
                    mrówki te łapkami wykopują z piasku złoto i bronią go tak zajadle, iż płaci
                    życiem ten, kto próbowałby je zdobyć. Wieśniacy jednak wysyłają na tę wyspę
                    klacze mające źrebięta, aby się tam pasły, i objuczają je solidnymi kuframi.
                    Kiedy tylko mrówki zauważą kufry, zaraz składają tam swe złoto, sądząc, że
                    będzie ono w bezpiecznym miejscu. Wieczorem, gdy każda klacz jest najedzona i
                    dobrze obładowana, pan ich przyprowadza na drugi brzeg rzeki źrebięta, które
                    rżą tak donośnie, że matki słyszą je, a wówczas rzucają się w wielkim pędzie do
                    wody i przeprawiają z powrotem wraz z całym złotem złożonym w kufrach.

                    O WILKACH
                    Wilki licznie zamieszkują Italię i wiele innych krain. Siła wilka mieści się w
                    paszczy i całym pysku. W krzyżach wilk nie ma żadnej siły; jego szyja nie
                    odgina się do tyłu. Pasterze powiadają, że wilki czasem żyją ze zdobyczy,
                    czasem żywią się ziemią, a niekiedy wiatrem. Kiedy przychodzi czas rui, wiele
                    samców ugania się za jedną samicą. W końcu jednak to ona, przyjrzawszy się
                    wszystkim, wybiera najbrzydszego i z nim się pokłada, a w ciągu całego roku
                    ruja trwa tylko dwanaście dni. Potomstwo mogą płodzić tylko w maju, kiedy
                    przychodzą burze. Dla bezpieczeństwa wilcząt wilk nie poluje nigdy w pobliżu
                    swej jamy.
                    I wiedzcie, że gdy wilk ujrzy człowieka pierwej niż ten wilka, człowiek nie
                    zdąży nawet krzyknąć. Za to jeśli człowiek pierwszy spostrzeże wilka, ów traci
                    całą swą dzikość i nie może uciec. Na końcu wilczego ogona jest kępka sierści
                    miłosnej, którą zwierz wyrywa zębami, gdy obawia się złapania. Wilk wyjąc
                    porusza łapą przed pyskiem, aby sprawiać wrażenie głosu wielu wilków.
                    Istnieje inna odmiana, która zwie się wilkiem płowym lub rysiem, o sierści w
                    czarne plamki, jak u lamparta, ale poza tym podobna do wilka. Ryś ma tak bystry
                    wzrok, że spojrzeniem przenika ściany i góry. Wydaje na świat tylko jedno małe;
                    jest najbardziej zapominalski na świecie, bo kiedy jedząc zapatrzy się na coś
                    innego, zapomina o tym, co właśnie zjadł tak dalece, że nie potrafi wrócić do
                    nie zjedzonych resztek, tracąc je bezpowrotnie. Mówią ci, którzy to widzieli,
                    iż z jego uryny tworzy się cenny kamień zwany lyncurium; samo zwierzę wie o tym
                    doskonale, czego dowodem zaobserwowanym przez ludzi jest zasypywanie przezeń
                    uryny piaskiem. Naturalna bowiem zazdrość każe rysiowi baczyć, by kamień ten
                    nie wpadł w ręce człowieka.

                    O PANTERZE
                    Pantera to zwierzę nakrapiane małymi biało – czarnymi kółkami przypominającymi
                    oczka; lubią ją wszystkie zwierzęta z wyjątkiem smoka. Kiedy pantera zdobędzie
                    pożywienie, wówczas zgodnie ze swą naturą wraca do swej jaskini i śpi tam przez
                    trzy dni, a potem wstaje, otwiera paszczę i wydech jej jest tak przyjemny i
                    wonny, że wszystkie zwierzęta, które poczują ten zapach, przybiegają do niej;
                    jeden tylko smok ze strachu przed panterą chowa się do podziemnej dziury,
                    ponieważ wie dobrze, iż grozi mu śmierć.
                    I wiedzcie, że pantera wydaje na świat młode tylko raz w życiu; usłyszycie
                    zaraz, dlaczego. Kiedy młode podrosną w ciele matki, nie mogą się doczekać
                    właściwej pory porodu i gwałcą naturę, szarpiąc pazurami wnętrzności matki po
                    to, by wyjść na świat; wskutek tego matka nie pocznie już w żaden sposób z
                    nasienia samca.

                    O MAŁPACH
                    Małpa to zwierzę, które przyglądając się człowiekowi, chętnie naśladuje to, co
                    on robi. Podczas nowiu ogarnia ją wielka wesołość, natomiast przy pełni staje
                    się smutna i popada w wielką melancholię.
                    I wiedzcie, że małpa wydaje na świat dwoje młodych w jednym miocie, a jedno z
                    nich kocha o wiele więcej niż drugie: ścigana przez myśliwych, niesie ukochane
                    dziecko w ramionach, drugie zaś na grzbiecie i ucieka co sił w nogach. Kiedy
                    jednak obława osacza ją tak blisko, iż lęka się o własne życie, jest zmuszona
                    porzucić to małe, które bardziej kocha, drugie bowiem tak mocno trzyma się
                    matczynej szyi, że uchodzi cało, towarzysząc uciekającej matce. Etiopczycy
                    mówią, iż w ich krainie żyje pięć gatunków małp.

                    O TYGRYSACH
                    Tygrys to zwierzę cętkowane w różnobarwne plamy, spotykane najczęściej w
                    Hyrkanii. Jest on niewątpliwie jednym z najszybciej biegających zwierząt na
                    świecie i odznacza się; wielką dzikością. I wiedzcie, że jeśli tygrysica
                    znajdzie swe legowisko puste, bez młodych, wówczas idzie natychmiast za tropem
                    myśliwego, który je zabrał. Człowiek zaś, który porwał młode, bardzo boi się;
                    okrucieństwa tygrysicy, wie bowiem, że nie ujdzie przed nią ani na koniu, ani w
                    inny sposób. Wobec tego rozkłada na drodze tygrysicy zwierciadła, jedne tu,
                    inne tam, i kiedy ta ujrzy swoje odbicie w lustrze i spostrzega, że ma ono
                    postać i podobieństwo jej własnego ciała, sądzi, iż są to jej młode, a wtedy
                    obraca na wszystkie strony zwierciadła i nic tam nie znajduje. Chodzi tak od
                    zwierciadła do zwierciadła, patrząc i oglądając, pełna troski o swoje dzieci,
                    gdy tymczasem myśliwy uchodzi bezpiecznie.

                    TU MÓWI SIĘ O JEDNOROŻCU
                    Jednorożec to dzikie zwierzę tułowiem nieco przypominające konia, ale o
                    słoniowej stopie i ogonie jelenia; głos ma iście przerażający, a na głowie
                    jeden tylko róg, nie więcej, za to nadzwyczajnej wspaniałości; róg ten jest
                    długi na dobre cztery stopy i tak silny i ostry, że przebija z łatwością
                    wszystko, cokolwiek zaatakuje.
                    I wiedzci
                  • here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 09:42
                    TU MÓWI SIĘ O JEDNOROŻCU
                    Jednorożec to dzikie zwierzę tułowiem nieco przypominające konia, ale o
                    słoniowej stopie i ogonie jelenia; głos ma iście przerażający, a na głowie
                    jeden tylko róg, nie więcej, za to nadzwyczajnej wspaniałości; róg ten jest
                    długi na dobre cztery stopy i tak silny i ostry, że przebija z łatwością
                    wszystko, cokolwiek zaatakuje.
                    I wiedzcie, że jednorożec jest tak dziki i zajadły, iż nikt nie zdoła go złapać
                    i skrępować żadnymi więzami: można go zabić, ale nie pojmać żywcem. A jednak
                    myśliwi wysyłają tam, gdzie żyją jednorożce niewinną dziewicę, ponieważ zgodnie
                    ze swą naturą jednorożec przychodzi prosto do niej i pozbywszy się całej swej
                    dzikości, zasypia słodko na jej łonie w fałdach jej szaty. Tak to myśliwi go
                    zwodzą.

                    O NIEDZWIEDZIU
                    Niedźwiedź głowę ma słabą, siła jego zaś mieści się w nogach i w krzyżach,
                    dlatego często chodzi całkiem wyprostowany. I wiedzcie, że gdy niedźwiedź
                    cierpi z powodu uderzenia lub choroby, zjada dziewannę, która przywraca mu
                    zdrowie; jeśli jednak zje owoc mandragory, przyszłoby mu umrzeć, gdyby nie
                    mrówki, które spożywa jako lekarstwo. Miód przedkłada nad wszelkie inne
                    pożywienie.
                    Naturę ma taką, że w zimie budzi się w nim chuć, a wtedy pokłada się z samicą
                    tak jak mężczyzna z kobietą i płodzi młode, które samica nosi tylko trzydzieści
                    dni; z powodu krótkości tego okresu Natura nie może w pełni uformować płodu w
                    ciele matki, a zatem na świat przychodzi biała masa całkowicie bezkształtna,
                    mająca jedynie oczy. Dopiero matka językiem nadaje jej kształt na swoje
                    podobieństwo, a potem przyciska do piersi, aby ogrzać małe i tchnąć w nie życie.
                    Wtedy matka zasypia na czternaście dni, nie pijąc i nie jedząc, i śpi tak
                    twardo, że można by ją bić i zabić, a jednak się nie obudzi. Pozostaje ona w
                    ten sposób wraz ze swymi małymi w ukryciu przez cztery miesiące i dlatego, gdy
                    wyjdzie ze swego gniazda, ma wzrok tak przyćmiony, że nic prawie nie widzi. O
                    zwierzęciu tym powiadają, że tłuścieje i nabiera ciała dzięki biciu.
                    • innppp Re: Jezyk, wiedza, herezja 10.07.03, 17:56
                      Wielkie dzieki, toz to przednia lektura!
                      Ze swada napisane, ciekawe, momentami
                      tylko moze niezbyt precyzyjne...

                      Oni musieli jakos odfiltrowac fakty
                      od fantazji, bo przeciez zrodlem tej wiedzy
                      byly opowiesci kupcow, wiesniakow,
                      mysliwych, marynarzy..

                      Zrobilem zestawienie. Owszem, Brunetto jest
                      ... nieprecyzyjny, ale z pewnoscia bardziej
                      plastyczny i ciekawszy :).

                      Pozdrowienia
                      i.

                      wiem.onet.pl:

                      Krokodyl nilowy (Crocodylus niloticus), gad z rodziny
                      krokodyli właściwych, z rzędu gadów naczelnych.
                      Krokodyl nilowy występuje w środkowej i południowej
                      Afryce.
                      Zamieszkuje duże jeziora, rzeki i rozległe tereny
                      bagniste,
                      rzadziej - ujścia rzek do morza oraz przybrzeżne strefy
                      mórz.

                      Rośnie do 6 m (od głowy do końca ogona), waga do 750 kg.
                      Krokodyla nilowego charakteryzuje głęboko wcięta paszcza
                      oraz potężne stożkowate zęby nierównej wielkości.
                      Dobrze wykształcone oczy o zielonych lub żółtozielonych
                      tęczówkach
                      mają pionowo ustawione, szparowate źrenice. Zielone lub
                      brązowe w różnych odcieniach ubarwienie grzbietowej
                      powierzchni ciała zdobią liczne, małe, czarne plamki.
                      Brzuch jest żółty.

                      Krokodyl nilowy prowadzi lądowo-wodny tryb życia.
                      Dzień spędza w wodzie, wygrzewając się na ławicach piasku
                      na noc zaś wchodzi do wody, w której żeruje.
                      Na lądzie porusza się ociężale, w wodzie sprawnie pływa
                      i nurkuje, posługując się głównie ogonem działającym jak
                      płetwa.

                      Żywią się rozmaitymi stawonogami, ssakami, gadami
                      (również inne krokodyle), ptakami, rybami oraz padliną.
                      Duże krokodyle nilowe są również groźne dla człowieka.
                      Krokodyl nilowy może przeżyć bez pożywienia nawet kilka
                      miesięcy.

                      Dojrzałość płciową krokodyl nilowy osiąga w 6-7 roku
                      życia,
                      okres godowy najczęściej przypada na lipiec, liczba
                      składanych jaj od 30 do 70 sztuk, po okresie od 60 do 90
                      dni
                      następuje wylęg młodych, które mierzą od 20 do 30 cm.

                      Krokodyle nilowe łowi się dla zdobycia mięsa oraz cennej
                      skóry, służącej do wyrobu przedmiotów galanteryjnych.


                      Brunetto Lattini:

                      O KROKODYLU, ZWANYM TEŻ COCATRIX
                      Krokodyl jest to zwierzę żółtego koloru, ma cztery nogi,
                      rodzi się w Nilu, to znaczy w rzece, która zrasza ziemie
                      Egiptu,
                      jak już mówiliśmy wcześniej, opisując tę krainę.
                      Długi na dwadzieścia i więcej stóp, zbrojny w wielkie
                      zęby
                      i pazury, ma on tak twardą skórę, że nawet nie poczuje
                      uderzenia
                      kamieniem. W czasie dnia żyje na lądzie, nocą zaś
                      odpoczywa
                      w wodach rzeki. Jajka znosi wyłącznie na lądzie, w
                      miejscu, do
                      którego nie dochodzi woda. Wiedzcie też, że
                      nie ma on wcale języka i jest jedynym zwierzęciem w
                      świecie, które porusza tylko górną szczęką, natomiast
                      dolną ma nieruchomą. Jeśli złapie człowieka,
                      zjada go płacząc. Mały ptaszek o nazwie strophilos,
                      kiedy
                      musi zdobyć ścierwo, by się pożywić, siada krokodylowi
                      na pysku i drapie go delikatnie, a ten otwiera szeroko
                      paszczę, gdyż bardzo lubi łaskotanie; wtedy ryba zwana
                      wężem wodnym wpada mu do paszczy, dostaje się w głąb
                      ciała
                      i wychodzi z drugiej strony, rozrywając i dziurawiąc bok
                      krokodyla
                      tak dotkliwie, że ten zdycha.

                      Wiedzcie, że choć krokodyl rodzi się w wodzie i przebywa
                      w Nilu, nie jest wcale rybą, lecz wodnym jaszczurem.
                      Człowiek zraniony przez
                      krokodyla umiera, jeśli nie wyleczy go łajno krowie



                      • here.tyk Re: Jezyk, wiedza, herezja 11.07.03, 07:00
                        Akuratnie krokodyla Mistrz Lattini zerżnął - o ile pamiętam - z Herodota, więc
                        tekst jest starszy o dwa tysiące lat. Stary, ale jary, prawda?
                        I zauważ, że to wszystko wkuwano na pamięć na przodujących uniwersytetach.
          • chalupa1 Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 08.07.03, 22:10
            Dobry wieczor!

            innppp napisał:

            > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
            > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
            > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
            > jest...

            Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped...

            > Mase czastki definiujemy
            > zazwyczaj przez wzor
            >
            > p^2 = m^2,
            >
            > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).

            Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)?

            > Ma te zalete, ze jest taka
            > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
            >
            > Masa jest rowna 0 dla fotonu
            > zawsze (wedlug obecnego stanu
            > wiedzy eksperymentalnej).
            >
            > Czym innym zas jest energia, czyli
            > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
            > ta jest rozna od 0 i zalezna
            > od ukladu odniesienia. Nazywanie
            > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
            > terminologii.

            Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz, ze
            niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia", a
            gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie
            obiektem materialnym...
            Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie
            mogloby byc rewolucyjne.
            >
            > Zrodlem pola grawitacyjnego w
            > OTW jest caly tensor energii-pedu,
            > a nie jakis tam skalar masy,
            > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
            > w moim poscie.
            >
            No wlasnie. > Zrodlem pola grawitacyjnego w
            > OTW jest caly tensor energii-pedu,
            > a nie jakis tam skalar masy,
            A mnie niepokoi taki poglad na grawitacje, ktory wylacznie odnosi sie
            do masy, a omija uklad energii-pedu.
            Przeciez ja sie na tym nie znam,przyznaje sie, ale wydaje mi sie, ze tu Panowie
            fizycy powinni zaczac grzebac...W tym miejscu nalezaloby podjac prace
            wykopaliskowe ;->

            > Uklony,
            > i.

            Wydaje mi sie, ze naprawde jestes strasznie przyzwyczajony do twardych regul.
            Ale to nawet ciekawe. Zwlaszcza przygladanie sie waszej dyskusji.
            Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´
            jak on!

            Pozdrawiam serdecznie
            chal
            • Gość: dziki Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 06:57

              Przepraszam,ze sprobuje Ci odpowiedziec,bo wiem
              ze innppp nie odpowie Ci na to,bo on nie lubi mowic
              za duzo.OK>?

              chalupa1 napisał:

              > Dobry wieczor!
              >
              > innppp napisał:
              >
              > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
              > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
              > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
              > > jest...
              >
              > Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped...
              >
              Nie sadze,chyba jest na tzw. zajeciach fakultatywnych
              matematyczno-fizycznych,o ile takie jescze tam istnieja.

              > > Mase czastki definiujemy
              > > zazwyczaj przez wzor
              > >
              > > p^2 = m^2,
              > >
              > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
              >
              > Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)?
              >

              Widzisz,w fizyce teoretycznej juz od dziesiatkow lat,
              uzywa sie do obliczen jednostek gdzie c=1,a to po to,
              aby uproscic obliczenia,bo po co co chwila pisac to "c",
              ktore jest stale a wiec moze bys 1,bo to naprosciej liczyc;
              podobnie zreszta w mechanice kwantowej,tzw. stala Plancka h,
              a dokladniej h/2pi,bo to sie pojawia najczesciej przyjmuje sie
              rowna 1 ! Trzeba tylko pamietac o tym,aby na koncu obliczen,
              podzelic,czy tam pomnozyc poprzez to "c" czy "h kreslone",ale oczywiscie
              trzeba wiedziec co?ale co do tego nie ma watpliwosci nawet najgorszy
              fizyk teoretyczny.

              > > Ma te zalete, ze jest taka
              > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
              > >

              Tak jest taka sama, i co z tego?

              > > Masa jest rowna 0 dla fotonu
              > > zawsze (wedlug obecnego stanu
              > > wiedzy eksperymentalnej).
              > >
              > > Czym innym zas jest energia, czyli
              > > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
              > > ta jest rozna od 0 i zalezna
              > > od ukladu odniesienia. Nazywanie
              > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
              > > terminologii.
              >
              > Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz,
              ze
              > niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia",
              a
              > gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie
              > obiektem materialnym...
              > Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie
              > mogloby byc rewolucyjne.
              > >

              Tu nie wiem,jakby Ci na to odpowiedzial Innppp?
              Ja odpowiem Ci,ze masa fotonu i jego energia to to samo E=mc^2.
              A zatem,zarowno masa jak i energia zaczynaja sie razem i razem sie koncza.

              > > Zrodlem pola grawitacyjnego w
              > > OTW jest caly tensor energii-pedu,
              > > a nie jakis tam skalar masy,
              > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
              > > w moim poscie.
              > >
              > No wlasnie. >

              Co to znaczy,no wlasnie?

              Innppp ma racje,ale nie bierze pod uwage tego ze ow "skalar" masy
              jest odpowiedzialny za caly tensor.

              > Zrodlem pola grawitacyjnego w
              > > OTW jest caly tensor energii-pedu,
              > > a nie jakis tam skalar masy,
              > A mnie niepokoi taki poglad na grawitacje, ktory wylacznie odnosi sie
              > do masy, a omija uklad energii-pedu.
              > Przeciez ja sie na tym nie znam,przyznaje sie, ale wydaje mi sie, ze tu
              Panowie
              >
              > fizycy powinni zaczac grzebac...W tym miejscu nalezaloby podjac prace
              > wykopaliskowe ;->
              >
              > > Uklony,
              > > i.
              >
              > Wydaje mi sie, ze naprawde jestes strasznie przyzwyczajony do twardych regul.
              > Ale to nawet ciekawe. Zwlaszcza przygladanie sie waszej dyskusji.
              > Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´
              > jak on!
              >

              A wiec niech zyje Bonobo!


              > Pozdrawiam serdecznie
              > chal

              ja rowniez,

              dziki,:)
              • chalupa1 Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 09.07.03, 20:38
                Gość portalu: dziki napisał(a):

                >
                > Przepraszam,ze sprobuje Ci odpowiedziec,bo wiem
                > ze innppp nie odpowie Ci na to,bo on nie lubi mowic
                > za duzo.OK>?

                Uprzejmie dziekuje!
                innppp Tez bardzo lubie i jestem pelen podziwu, dla WAS wszystkich, chlopaki!

                > chalupa1 napisał:
                >
                > > Dobry wieczor!
                > >
                > > innppp napisał:
                > >
                > > > Zdaje mi sie, ze sie cus mie cepiacie.
                > > > Przyznajciez sie, spaliscie na wykladach?
                > > > Albo w liceum, bo to wiedza licealna
                > > > jest...
                > >
                > > Jednak nie jest. A zwlaszcza czteroped...
                > >
                > Nie sadze,chyba jest na tzw. zajeciach fakultatywnych
                > matematyczno-fizycznych,o ile takie jescze tam istnieja.

                Nie w ramach "repertuaru obowiazkowego. Na pewno!

                > > > Mase czastki definiujemy
                > > > zazwyczaj przez wzor
                > > >
                > > > p^2 = m^2,
                > > >
                > > > gdzie p jest czteropedem (klade c=1).
                > >
                > > Fajnie, ale, co macz na mysli piszac (klade c=1)?
                > >
                >
                > Widzisz,w fizyce teoretycznej juz od dziesiatkow lat,
                > uzywa sie do obliczen jednostek gdzie c=1,a to po to,
                > aby uproscic obliczenia,bo po co co chwila pisac to "c",
                > ktore jest stale a wiec moze bys 1,bo to naprosciej liczyc;
                > podobnie zreszta w mechanice kwantowej,tzw. stala Plancka h,
                > a dokladniej h/2pi,bo to sie pojawia najczesciej przyjmuje sie
                > rowna 1 ! Trzeba tylko pamietac o tym,aby na koncu obliczen,
                > podzelic,czy tam pomnozyc poprzez to "c" czy "h kreslone",ale oczywiscie
                > trzeba wiedziec co?ale co do tego nie ma watpliwosci nawet najgorszy
                > fizyk teoretyczny.
                >

                > > > Ma te zalete, ze jest taka
                > > > sama w dowolnym ukladzie odniesienia.
                > > >
                >
                > Tak jest taka sama, i co z tego?
                >
                > > > Masa jest rowna 0 dla fotonu
                > > > zawsze (wedlug obecnego stanu
                > > > wiedzy eksperymentalnej).
                > > >
                > > > Czym innym zas jest energia, czyli
                > > > zerowa skladowa czteropedu (p^0),
                > > > ta jest rozna od 0 i zalezna
                > > > od ukladu odniesienia. Nazywanie
                > > > p^0 masa jest niewygodna komplikacja
                > > > terminologii.
                > >
                > > Widzisz, sam piszesz o niewygodnej komplikacji terminologi, a mi zarzucasz
                > ,
                > ze
                > > niepotrzebnie komplikuje, dziwiac sie, gdzie w fotonie "konczy sie energia
                > ",
                > a
                > > gdzie "zaczyna masa" czyli kiedy z obiektu energetycznego foton staje sie
                > > obiektem materialnym...
                > > Przepraszam,moze to glupi problem, ale wydaje mi sie, ze jego rozwiazanie
                > > mogloby byc rewolucyjne.
                > > >
                >
                > Tu nie wiem,jakby Ci na to odpowiedzial Innppp?
                > Ja odpowiem Ci,ze masa fotonu i jego energia to to samo E=mc^2.
                > A zatem,zarowno masa jak i energia zaczynaja sie razem i razem sie koncza.

                No dobrze, ale czy na przyklad z rownania: 3 x 2 = 12/2 wynika ze 3 x 2 to jest
                to samo, co 12/2? Chyba nie? A juz jak sobie wyobraze taki prosta linijke z
                podzialka... i ciagiem liczb..., to 2 i 3 "zaczynaja sie" wczesniej niz na
                przyklad 12. Rowniez "nie koncza sie" razem. One tylko gdzies razem "spotykaja
                sie" i o to "miejsce ich randki" mi chodzilo.;->

                > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w
                > > > OTW jest caly tensor energii-pedu,
                > > > a nie jakis tam skalar masy,
                > > > dlatego nie ma zadnej sprzecznosci
                > > > w moim poscie.
                > > >
                > > No wlasnie. >
                >
                > Co to znaczy,no wlasnie?
                A no to, ze
                > > > Zrodlem pola grawitacyjnego w
                > > > OTW jest CALY TENSOR ENERGII - PEDU
                > > > a nie jakis tam skalar masy,

                >
                > Innppp ma racje,ale nie bierze pod uwage tego ze ow "skalar" masy
                > jest odpowiedzialny za caly tensor.

                Ja zrozumialem, ze wlasnie wzial to pod uwage, ale moze sie myle? O tym juz
                chyba sam autor wypowiedzi wie najlepiej.

                Serdecznie pozdrawiam.
                chal
            • bonobo44 Re: Drodzy Profesorowie, obecni i przyszli... 09.07.03, 17:25
              chalupa1 napisał:

              > Moim idolem jednak wciaz pozostaje bonobo! Chcialbym miec taki `lotny umysl´
              > jak on!
              >
              > Pozdrawiam serdecznie
              > chal

              Dzieki za te cieple slowa. Coz moge odpowiedziec... praca, praca i jeszcze raz
              praca ;)
              To nie 'lotny umysl', a jedynie minimum zdyscyplinowania w porzadkowaniu
              wlasnych wypowiedzi - kazdy absolwent studiow w dziedzinie nauk scislych
              zostaje 'skazony' ta 'przypadloscia'. Niczego sie nas tak na tych studiach nie
              czepiano, jak umiejetnosci wyciagania logicznych wnioskow z racjonalnych
              przeslanek 8)

              A tak powaznie...
              Jesli moj umysl sprawia jeszcze na kims wrazenie 'lotnosci', to zapewne
              wylacznie dlatego, ze od wielu lat pracuje - ze tak to okresle - na biegu
              jalowym... he, he 8(doprawdy nie wiadomo, czy plakac, czy sie smiac 8)
              (mam wiecej czasu na myslenie o niebieskich migdalach niz na rzetelna prace)
              zatem pierwsze wrazenie lotnosci jest nieistotne i gdy zestawisz moje posty z
              innymi, okaze sie, ze czesto bija mnie na glowe - rzeczy, o ktorych inni nigdy
              nie zapomnieli, ja musze sobie po prostu na biezaco odswiezac (tak jak z ta
              masa relatywistyczna fotonu - bez przypomnienia trwalbym w zbudowanej sobie na
              wlasny uzytek iluzji, ze foton, to jakas czastka 'geodezyjna', ktora wszedzie w
              czasoprzestrzeni porusza sie 'na skroty' - tak jednak nie jest, a odkrywanie
              tego na nowo po tylu latach dowodzi raczej ociezalosci umyslu, niz jego
              lotnosci :( ... w fizyce, jak wszedzie liczy sie efektywnosc

              bonobo44
          • Gość: dziki Re: Ejze, kulego zdzicaly! IP: *.dyn.optonline.net 09.07.03, 03:17

            Drogi Innppp,

            Chcialbym Cie przeprosic,za ten nie oczekiwany obrot sytuacji.
            Ja nie mialem zadnego zlego zamiaru, w tym,ze wywolalem te dosc
            akademcka dyskusje,ale tylko chcialem sprawdzic, na ile Ty znasz fizyke
            od strony tej,ktora powinien ja znac ,ktos kto zajmuje sie nauczaniem
            w koncu nie tak prostych rzeczy jaka jest kwantowa teoria pola.
            Poprostu,gdzies tam zauwazylem,ze postepujesz nie fear w stosunku
            do tych co chca cos wiedziec,ale brak im tej wiedzy ktora TY masz.
            I to mnie zabolalo,bo ja mam pewne wspomnienia z pezeszlosci na ten
            dosc smutny dla mnie temat.Dlatego tez,byc moze zareagowalem zbyt pochopnie
            i agresywnie,za co jeszcze raz przepraszam.
            Moim zdaniem,(chociaz moze juz utracilem Twoj autorytet,a wiec
            nie za bardzo bedziesz sie z nim liczyl?) jest,ze jestes bardzo dobrym
            nauczycielem akademickim(zreszta swiadczy o tym wiele postow Twoich tutaj
            gdzie tlumaczysz rozne problemy fizyczne w sposob bardzo przystepny i
            dojrzaly).
            No,coz nikt z nas nie jest doskonaly,a ta "sprzeczka" pomiedzy nami to
            poprostu sprawa zupelnie dziecinnej wagi i jak mysle obaj o tym doskonale
            wiemy.
            Dlatego tez chialbym prosic pozostalych uczestnikow tego watku, o troche
            wstrzemiezliwosci w "osadzaniu" Ciebie,bo wydaje mi sie ze niestety, a moze
            na szczescie gorujesz ponad wszystkimi tutaj swa wiedza fizyczna.
            Ja kiedys chcialem tak pracowac jak TY lub podobnie,niestety,ale zycie
            potoczylo sie troche inaczej;niemniej jednak jedynie TY jestes tu na tym
            forum jedynym czlowiekiem,ktory ma najwieksza znajomosc fizyki.
            To natomiast,jak Ty czasami ja odbierasz w problemach podstawowych,
            nie zawsze moze byc zrozumiane,poprzez tych ktorzy nie wiedza o niej
            az tyle.
            Jeszcze raz przepraszam i zycze powodzenia.

            pozdrowienia serdeczne,

            dziki,:)

            • innppp Do Dzikiego 09.07.03, 18:30
              Drogi Dziki,

              Postapiles bardzo szlachetnie piszac
              ten post, bynajmniej nie z powodu obecnej
              utarczki. Ogromnie za to dziekuje.

              Chcialbym napisac do Ciebie w jednej
              bardzo istotnej sprawie sprzed pol roku.
              Jesli mozna, czy moglbys mi podac jakis adres
              internetowy, moze jakas "gazetowa" skrzynke?

              Z pozdrowieniami
              i.
    • bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:02
      Gość portalu: eee napisał(a):

      > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu


      nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial...


      w zwiazku z tym otwarte pozostaje samo pytanie, czym jest foton?

      nie jest masa, jest czysta forma energii,
      foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;)
      poniewaz nie ma masy, wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie
      zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js, natomiast v (greckie
      ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego tez
      nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM' - to
      tylko inna nazwa masla)

      foton ma ciekawe wlasnosci:
      - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259
      tys km/s (w powietrzu ciut wolniej) (gdy go zauwazamy przestaje juz byc
      fotonem, a jedynie impulesem fotoelektrycznym drazniacym nasz nerw wzrokowy lub
      powierzchnie fotopowielacza, ktory bynajmniej nie powiela fotonow, a zamienia
      je rowniez na impulsy elektryczne)
      - gdyby jednak udalo nam sie go 'dosiasc' (musielibysmy wtedy stac sie lzejsi
      od pojedynczego neutrino, ba musielibysmy stac sie neutrino z czasow, gdy
      wierzono, ze nie majo one masy), to pewnie nie od razu bysmy to zauwazyli, bo
      caly wszechswiat zamarlby dla nas w jednej chwili w bezruchu - nawet nasze
      serce przestaloby bic i niemozliwe byloby dalsze zastanawianie sie nad
      czymkolwiek (dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego ruchu -
      czas po prostu nie plynie)

      • bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:04
        bonobo44 napisał:

        > zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js,

        oczywiscie:
        h=6.62x10^-34 Js
        (a to by bylo 8)
      • bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 05.07.03, 23:32
        bonobo44 napisał:

        > > foton ma ciekawe wlasnosci:
        > - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259
        > tys km/s (w powietrzu ciut wolniej)

        tyle glupich bledow w jednym poscie? oj, bonobo, przynosisz wstyd wszystkim Pan
        paniscus 8) (najwyzszy czas porzucic siec - przynajmniej na dzisiaj)
        oczywiscie kazde dziecko Homo sapiens wie, ze 300 tys km/s (dokladniej 299792)
      • chalupa1 Re: MOZE KTOS WIE 06.07.03, 01:09
        bonobo44 napisał:

        > Gość portalu: eee napisał(a):
        >
        > > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu
        >
        >
        > nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial...
        >
        >
        > w zwiazku z tym otwarte pozostaje samo pytanie, czym jest foton?
        >
        > nie jest masa, jest czysta forma energii,
        > foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;)
        > poniewaz nie ma masy, wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie
        > zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^34 Js, natomiast v (greckie
        > ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego tez
        > nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM' - to
        > tylko inna nazwa masla)

        Bardzo przystepnie to wytlumaczyles i rozumiem, ze foton nie posiada masy, ale
        energie. Jednak powszechnie uzywa sie tego okreslenia. Nawet po ostatnich
        odkryciach dotyczacych neutrin czytam, ze nie sa one czasteczkami bezmasowymi...


        Chyba musi istniec taka amplituda jakiejs fali (nie wiem, moze lamana czasem
        albo krzywizna czasoprzestrzeni), ktora pozwala czastce na `nabieranie ciala`
        czyli przejscie ze stanu bytu energetycznego w byt materialny (posiadajacy
        mase). Umozliwialoby to
        np. zwiekszanie energii przy jednoczesnym zwiekszaniu napiecia i zmniejszaniu
        natezenia?
        Dopiero taka czastka posiadalaby swoja mase, prawda?

        Rozumiem, ze w rownaniu lewa strona: hv rowna sie prawej: mcc,
        ale potrzebny bylby jakis element, ktory by te roznorodnosc lewej i prawej
        strony rownania jednoczyl...
        Moze to krzywizna czasoprzestrzeni? Oddzialywania grawitacyjne?
        Ktos kiedys wyrazal taki poglad, ze materia to rodzaj zageszczenia energii
        poprzez jej lamanie przestrzenne...Pewnie Riemann?


        >
        > foton ma ciekawe wlasnosci:
        > - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia 259
        > tys km/s (w powietrzu ciut wolniej) (gdy go zauwazamy przestaje juz byc
        > fotonem, a jedynie impulesem fotoelektrycznym drazniacym nasz nerw wzrokowy
        lub
        >
        > powierzchnie fotopowielacza, ktory bynajmniej nie powiela fotonow, a zamienia
        > je rowniez na impulsy elektryczne)
        > - gdyby jednak udalo nam sie go 'dosiasc' (musielibysmy wtedy stac sie lzejsi
        > od pojedynczego neutrino, ba musielibysmy stac sie neutrino z czasow, gdy
        > wierzono, ze nie majo one masy), to pewnie nie od razu bysmy to zauwazyli, bo
        > caly wszechswiat zamarlby dla nas w jednej chwili w bezruchu - nawet nasze
        > serce przestaloby bic i niemozliwe byloby dalsze zastanawianie sie nad
        > czymkolwiek (dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego
        ruchu -
        >
        > czas po prostu nie plynie)

        Super!"(dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego ruchu -
        >
        > czas po prostu nie plynie)"
        Tak, jak na powierzchni kuli, na przyklad Ziemii. W jaki sposob bylby na Ziemi
        mierzony czas, gdyby Ziemia sie nie poruszala?
        Ja siedze i skad wiem, ze czas plynie?
        Musze sie odniesc do pomiaru czasu, zeby go ustalic albo zmierzyc. Ale
        na mojej "powierzchni" ;> czas jest zerowy. Owszem, moge go sprobowac zmierzyc
        od palca u nogi, przez czubek glowy i z powrotem, ale po co?

        Drogi Bonobo44, zadales mi kiedys pytanie:"Czy w zwiazku z tym te ‘sasiednie’
        obszary tej samej czasoprzestrzeni nie powinny się przypadkiem Twoim
        zdaniem ‘grawitacyjnie’ przyciagac? Co by to mialo znaczyc w przypadku
        czasoprzestrzeni (a nie po prostu przestrzeni, która zwyczajnie zaczelaby sie
        prawdopodobnie w takim wypadku marszczyc i sklejac wraz z uplywem czasu i nasze
        kolejne kopie musialyby w ten sposób co chwile ‘potykac sie’ o swoje sobowtory)?

        Mysle (takie tam wariacje na temat...), ze:
        Ta przestrzen nie musialaby sie marszczyc, gdyby znajdowala sie w ciaglym ruchu.
        I istnialoby jakies napiecie miedzy tymi dwoma obszarami czasoprzestrzeni...

        W przypadku czasoprzestrzeni znaczy to, ze energiomateria powoduje rozpad
        czasu; przez jego rozciagniecie na powierzchni krzywizny dodatniej obiektu EM,
        zgodne ze strzalka czasu, i symetrycznie wokol tej powierzchni w odwrotnym
        kierunku...( mam nadzieje, ze moj jezyk laika Ci nie przeszkadza).
        Tak, jak w wypadku soczewkowania- Wyobraz sobie soczewke, ktorej jedna strona
        (lewa)jest wypukla, a druga (prawa)wklesla. Jesli promien swiatla pada na
        powierzchnie wypukla, ulega skupieniu. Jesli promien s. pada na strone wklesla
        ulega rozproszeniu. Dopiero po wyjsciu z takiego ukladu, w odpowieniej
        odleglosci od niego wyprostuje sie - natrafiajac na krzywizne zerowa
        czasoprzestrzeni...

        Obszar wokol obiektu EM o dodatniej krzywiznie to obszar o ujemnej
        czasoprzestrzeni, ktory charakteryzuje sie
        czasem ujemnym, malejacym do zera w kierunku "przyszlosci".
        Czyli ze "wewnetrzny" czas fotonu moglby byc "dodatni" - zgodnie z krzywizna
        obszaru czasoprzestrzeni, ktorao foton jako byt EM zajmuje...
        A tam, gdzie krzywizna ujemna ulega wyprostowaniu i gdzie wystepuje "orbita
        zerowa" czyli gdzie ruch orbitalny uleglby zanikowi - zatrzymaniu, taki obszar
        odpowiadalby czasoprzestrzeni o krzywiznie zerowej.

        Mamy wiec czas rowny zero:
        a)na krzywiznie dodatniej i ujemnej - w bezruchu
        oraz
        b) na krzywiznie zerowej - w ruchu.

        Czas dodatni jest zwiazany z ruchem zgodnym ze strzalka czasu w kierunku
        przyszlosci oraz z krzywizna dodatnia czasoprzestrzeni

        Czas ujemny jest zwiazany z ruchem zgodnym ze strzalka czasu w kierunku
        przeszlosci oraz z ujemna krzywizna czasoprzestrzeni.

        Pozdrawiam
        chal
        • bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 06.07.03, 02:16
          chal, odpowiem ci na dedykowanym watku:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6835232
          (a to zeby niepotrzebnie nie robic osobom niezainteresowanym wody z mozgu
          - wczoraj i tak wykazalem sie tu karygodna niezrecznoscia)

          pozdr

          bonobo44
    • Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 06.07.03, 06:27
      Gość portalu: eee napisał(a):

      > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu

      To zalezy ,co rozumiesz poprzez "masa fotonu" i "ruch"?.
      Bo z tego co pytasz wynika,ze foton ma mase i moze nie byc w "ruchu"?
      A wiec foton to taka hipotetyczna czastka,(niemniej realna jak jakis
      tam mezon omega),ktory jest modelem dla roznych teorii fizycznych,
      ktore zakladaja,ze poruszac sie on moze tylko z predkoscia swiatla,
      dlatego ma tzw.mase spoczynkowa rowna zero; reszta jego masy to jego
      energia,chociaz to tez pewnego rodzaju trick.
      Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go
      zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza!

      dziki,



      • bonobo44 Re: MOZE KTOS WIE 09.07.03, 18:05
        Gość portalu: dziki napisał(a):

        > Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go
        > zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza!

        Dla mnie to raczej oczywiste, ze zaden fizyk nie ma bladego pojecia, o czym
        pisze piszac, ze doskonale wie, czym jest foton. Niektorzy wiedza mniej inni
        sposrod nich wiecej o opisie tych nielicznych wlasnosci (cech) tego zjawiska,
        jakim jest swiatlo, ktorym na dzis dysponuje fizyka. To wszystko. Mowy nie ma o
        tym, zeby ktokolwiek wiedzial, czym jest foton. Z grubsza wiadomo, czym nie
        jest, wiadomo tez WRAZENIE czego sprawia, w zaleznosci od okolicznosci, ale
        czym jest? Jesli dziki wiesz doskonale, no to powiedz prosze - sluchamy...

        Powyzsza dyskusja n/t masy dowodzi na dodatek, ze tak naprawde fizycy nie maja
        rowniez bladego pojecia o czym mowia, gdy maja na mysli mase. To samo dotyczy
        energii. Doszlo do tego, ze definiuja jedno przez drugie i na odwrot (a w
        najlepszym razie uzywaja jednego hybrydowego tworu, jeszcze bardziej rozmywajac
        jego znaczenie) - a to juz kuriozalne zalozenie nawet dla kazdego laika... z
        tym, ze oni przyjmuja to za dobra monete... "milczaco" zakladaja, ze doskonale
        wiedza, co to jest foton, masa i energia... z cala stanowczoscia twierdze: NIE
        WIEDZA !!!

        bonobo44
        • innppp Moze nie przesadzajmy? 09.07.03, 18:41
          Wydaje mi sie, ze fizyka nie
          odpowiada na pytanie: "co to jest?",

          a raczej "jak sie zachowa?",
          w jakiej jest relacji do innych obiektow.

          Kazde pojecie jest dobre, dopoki
          wiadomo co znaczy.

          Mamy np. mase grawitacyjna,
          mase bezwladna (relatywistycznie mozemy
          miec bezwladna podluzna, poprzeczna,
          moze nawet ukosna?), mase spoczynkowa,
          mase gola i mase ubrana, mase niezmiennicza.

          Co kto lubi. Sa scisle definicje kazdej z tych
          wielkosci, kinematyczne, dynamiczne i inne.
          Kazda z nich pozwala okreslic zachowanie
          sie masy fotonu, zadna z nich nie mowi
          czym "naprawde" jest masa fotonu.
          Jestem w ogole pesymista jesli idzie
          o potencjal fizyki do dawania odpowiedzi
          na pytania w rodzaju: "co to jest?".

          Gorace pozdrowienia
          i.

          • bonobo44 To, ze chcemy wniknac w istote to nie przesada? 09.07.03, 20:49
            innppp napisał:

            > Wydaje mi sie, ze fizyka nie
            > odpowiada na pytanie: "co to jest?",

            > a raczej "jak sie zachowa?",
            > w jakiej jest relacji do innych obiektow.

            tak, fizyka do niedawna ograniczala sie do funkcji PREDYKCYJNYCH -
            wszystko, co ja interesowalo to tzw. rownania ruchu...
            takiego podejscia uczono nas na studiach (a w Polsce nadal sie tego uczy)...

            > Kazda z nich pozwala okreslic zachowanie
            > sie masy fotonu, zadna z nich nie mowi
            > czym "naprawde" jest masa fotonu.
            > Jestem w ogole pesymista jesli idzie
            > o potencjal fizyki do dawania odpowiedzi
            > na pytania w rodzaju: "co to jest?".

            i bardzo nieslusznie... wyglada na to, ze jedyna dziedzina wiedzy uprawniona do
            poszukiwania odpowiedzi na te wlasnie pytania (wyjasniajace rzeczywistosc)
            dobrowolnie odciela sie od swego glownego poslannictwa, innej nie ma, a zatem
            ludzkosc dobrowolnie skazala sie na zycie w pelnej nieswiadomosci tego, w czym
            w istocie zyje i co to w ogole oznacza, ze kazde z nas zyje a cokolwiek innego
            JEST...
            tak to jednak wyglada tylko z naszego zascianka...
            swiat poszedl dalej i fizyka zaczyna zajmowac sie w coraz wiekszym stopniu
            tworzeniem teorii WYJASNIAJACYCH sama strukture rzeczywistosci niz jedynie
            strukture zaleznosci miedzy rzeczami i zjawiskami takimi-jakie-sie-nam-jawia...
            kto tego nie zauwazyl do tej pory, jest po prostu 'do tylu' i w oczach ludzi
            takich jak Chal sprawia wrazenie - daruj okreslenie - nielota, pomimo tego, ze
            cala swoja wiedza goruje nad wieloma innymi nie-wiedziec-czemu sprawiajacymi
            jednak wrazenie 'lota' (w istocie zamienionych jak Lot w slup soli, gdy
            obejrzawszy sie za siebie w oslupieniu stwierdzili, ze niczego pewnego sie nie
            nauczyli o rzeczywistosci, ze nie spelnilo sie ich przekonanie o tym, ze
            nowoczesna fizyka przynajmniej probuje dac odpowiedzi na pewne istotne pytania -
            podczas gdy ona tak naprawde nawet NIE PROBUJE... scislej - dotad nie
            probowala... w chwili obecnej staje sie jasne, ze bez wypracowania pogladu na
            rzeczywista strukture rzeczywistosci, slowem bez dokonania pewnego przewrotu
            (na wzor Kopernikanskiego osadzajacego nasza wiedze astronomiczna na prawdziwym
            obrazie, wyjasniajacym pewna prawde o rzeczywistosci, a nie jedynie skutecznym -
            pozwalajacym wyrokowac o terminach zasiewow i zacmieniach Slonca), nie
            dokonamy istotnego postepu w naszych probach stworzenia spojnej teorii
            wszystkiego (kazdy fizyk wie, o czym mowie - nie fizyk patrz 'Zagwozdka' w
            watku 'Granice fizyki kwantowej').
            Dobro przyklad stanowi teoria strun - zostala skonstruowana od poczatku do
            konca na bazie probnego modelu wyjasniajacego strukture rzeczywistosci (bardzo
            poczciwego, prymitywnego i nieodpowiadajacego w dalszym ciagu na szereg pytan,
            ktore mu towarzysza na kazdym kroku). Ale alea iacta est, przekroczylismy
            pewien zaczarowany Rubikon i nie ma juz odwrotu. Czasy ascetycznej reguly
            Zakonu Braciszkow Kopenhagecynow tez juz mamy szczesliwie za soba 8)

            Rownie gorace pozdrowienia, jak wzburzona tonacja tych uwag
            (sorry ale nie potrafie sie nie entuzjazmowac faktem, ze
            powoli 'w tych sprawach' cos drgnelo, dokladnie tak, jak tego
            od dawna oczekiwalem),

            bonobo44
            • innppp Goniac kroliczka (1) 10.07.03, 20:14
              bonobo44 napisał:

              > innppp napisał:
              >
              > > Wydaje mi sie, ze fizyka nie
              > > odpowiada na pytanie: "co to jest?",
              >
              > > a raczej "jak sie zachowa?",
              > > w jakiej jest relacji do innych obiektow.
              >
              > tak, fizyka do niedawna ograniczala sie do funkcji
              > PREDYKCYJNYCH -wszystko, co ja interesowalo to
              > tzw. rownania ruchu... takiego podejscia uczono nas
              > na studiach (a w Polsce nadal sie tego uczy)...
              >


              Najpierw duzy kaliber:

              Oczywiscie, ze fizyka juz od czasow Arystotelesa,
              spelnia takze funkcje wyjasniajaca. Tylko,
              nie do konca.

              Jest taka powiastka o bacy i juhasie, co
              w gwiazdzista noc siedza na hali, ktora
              obrazuje problem:

              Juhas: Baco, cemu jest dzien i noc?

              Baca: Widzis Antek, nasa Ziemia to taka kulka,
              co sie krynci w kolecko, a Slonecko raz swici
              na te strone, a raz na drugom

              J: a na cym sie ta Ziemia krynci?

              B: a na tokiej losce

              J: a ta loska do cego jest psymocowana?

              B: a do tokiej desecki

              J: a to desecka to no cym sie cyma?

              B: a na tokiej podporecce

              J: a ta podporecka?

              B: Oj, Antek, Antek, cus mi sie widzi,
              ze chces w buzie dostoc!

              No wlasnie. Fizyka, owszem wyjasnia,
              ale robi to poprzez odniesienie do pojec
              prostych, ktore sa po prostu synteza naszej
              wiedzy teoretycznej i eksperymentalnej.

              Jak do tej pory, chyba kazda rewolucja
              poznawcza polegala na sprowadzeniu wielu
              pozornie niezaleznych aksjomatow, do mniejszej
              ilosci aksjomatow bardziej glebokich, z ktorych
              mozna bylo wyprowadzic wiele z tego, co
              przed rewolucja trzeba bylo zalozyc.

              Przy opisie zjawisk zlozonych, ktore Cie
              czesto trzeba zrezygnowac z pelnego
              wyprowadzenia z "pierwszych" zasad.
              Wtedy jest miejsce na taka troche opisowa
              metode.

              Predykcyjne wlasnosci teorii fizycznych
              sa, moim zdaniem, nieslychanie istotne,
              gdzyz to one pozwalaja na uzyskanie informacji
              daleko wychodzacych poza "tu i teraz".

              Wielkie syntezy, w istocie, poprawiaja
              faktyczne zdolnosci predykcyjne i daja
              chwile oddechu w tym wyscigu:
              znika duzo pytan, na ktore nie bylo
              wczesniej odpowiedzi, musi uplynac
              troche czasu, zanim rysy w nowej teorii
              zaczna byc dobrze widoczne.

              Moj pesymizm w kwestii znalezienia
              "ostatecznego wyjasnienia wszystkiego"
              nie oznacza niecheci do poszukiwania
              lepszych syntez. Wrecz przeciwnie -
              oznacza nigdy niekonczaca sie koniecznosc
              poszukiwania lepszych syntez...
              Wlasciwie, moze to jest optymizm, to
              przekonanie, ze zawsze zostanie
              ta "Wielka Tajemnica"?


              Teraz prywata: czyzby gdzies naprawde
              uczono Czym jest Swiat?
              To, ze fizycy zaczynaja coraz bardziej
              filozofowac to pewnik... tylko wiem
              rowniez, ze z filozofii to my nie zbudujemy
              nowej teorii. Kopernik, Galileusz, Newton,
              Maxwell, Einstein, Schrodinger,
              Heisenberg, Dirac, Feynman -
              najpierw rozwiazywali konkretne problemy,
              potem filozofowali. A dzis, mam wrazenie,
              stawia sie woz przed koniem.

              c.d.n.
            • innppp Goniac kroliczka (2) 10.07.03, 20:15
              bonobo44:


              > wyglada na to, ze jedyna
              > dziedzina wiedzy uprawniona do
              > poszukiwania odpowiedzi na te wlasnie
              > pytania (wyjasniajace rzeczywistosc)
              > dobrowolnie odciela sie od swego glownego
              > poslannictwa, innej nie ma, a zatem ludzkosc
              > dobrowolnie skazala sie na zycie w pelnej
              > nieswiadomosci tego, w czym w istocie zyje i
              > co to w ogole oznacza, ze kazde z nas zyje a
              > cokolwiek innego JEST...

              Juz wyjasnilem, jaka widze roznice miedzy
              Kolejna Wielka Synteza a Ostateczna
              Odpowiedzia. Dopoki mowisz o potrzebie
              Syntezy - zgadzam sie. W przeciwnym wypadku
              stoje jak slup - i jestem z tego dumny.
              Zle sie dzieje, jesli usiluje sie znalezc
              odpowiedzi o sens w istnienia, zdusic
              niepokoj egzystencjalny poprzez nauke.


              David Deutsch aspiruje do roli tego, ktory WIE...
              czy aby nie jest to ta intelektualna hybris, o
              ktora sie tu czesto oskarza?
              Przeczytalem wstep tej niezwyle chyba ciekawej
              ksiazki i recenzje Bryce Dewitta (o ile dobrze
              pamietam), pewnie niedlugo przeczytam calosc.
              Przeczytalem tez, z wielka przyjemnoscia,
              Twoje streszczenie.


              Musze przyznac, ze zupelnie nie odpowiada mi
              proba wyprowadzenia z fizyki sensu istnienia,
              a ksiazka Deutscha jawi sie jako kolejna
              porazka na tej drodze. O ile dobrze zrozumialem,
              wedlug niego, sensem istnienia ludzkosci jest
              kolonizacja Wszechswiata przez zbudowana przez
              ludzkosc sztuczna inteligencje. Tylko, ze tego
              rodzaju glebokie wizje to my juz znamy z Diuny,
              Star Treku itp. Na pewno splycilem, ale
              poziom mojej nieufnosci osiaga maksimum, jesli
              ktos usiluje wyciagnac z nauk przyrodniczych
              metafizyczne SENS i CEL.


              Nie wiem, czy musimy koniecznie odwolywac
              sie w tej dyskusji do "polskiej zasciankowosci".
              Taki np. Stanislaw Lem z polskiego zascianka
              okazal sie nieporownanie przenikliwszy niz
              masa halasliwych i niegdys modnych przedstawicieli
              mysli Zachodu, choc to rzeczywiscie, raczej
              wyjatek... Niemniej, znam troche srodowisko
              fizykow teoretykow z kilku naprawde dobrych
              osrodkow i wcale nie zauwazylem wielkiego
              fermentu. Jesli sa jakies linie podzialu,
              to raczej

              informatyka-komputery kwantowe-genetyka / fizyka
              lub podzialy pokoleniowe.


              Faktem jest, ze ludzie lakna obecnie jakiejs
              intelektualnej rewolucji. Takie czasy, troche
              zmeczone nihilizmem, zmeczone szumem informacyjnym.
              Ludzie chca porzadku, autorytetow, ktore powiedza
              im Czym jest Swiat? Po co? Pamietaja, ze religia
              jest nie w porzadku. Wiec, chca odpowiedzi od
              nauki... Jesli jest zapotrzebowanie, to sa i
              odpowiedzi... takie jak ksiazki Hawkinga,
              Penrose'a, Dawkinsa, Wolframa i Deutscha.

              Jest Teoria Strun - poczciwa, zaawansowana
              matematycznie, prosta koncepcyjnie
              i niepredyktywna teoria fizyczna, ktora
              ma jednak jeden atut - ma kiedys Wyjasnic
              Wszystko, dac Ostateczna Odpowiedz. Ale na razie,
              Teoria Strun nie potrafi powiedziec czegokolwiek
              sensownego o naszym swiecie. Jak na 30 lat
              pracy najwybitniejszych umyslow, to
              nienajlepiej. Trzeba probowac dalej... ale
              morze skromniej, bez tej pychy?


              Z przyjemnoscia przyjmuje role nielota
              (wzglednie obecnie widocznych Prob Wielkiej
              Syntezy), zwlaszcza ze Twoj entuzjazm jest
              piekny. Widzisz, ludzie potrzebuja takze
              nielotow, zwlaszcza w czasach, gdy wiecej
              lotow niz nielotow i nic juz nie jest pewne.

              Z serdecznymi pozdrowieniami
              i.







              • bonobo44 Re: Goniac kroliczka (2) 10.07.03, 21:42
                innppp napisał: "Musze przyznac, ze zupelnie nie odpowiada mi
                proba wyprowadzenia z fizyki sensu istnienia,
                a ksiazka Deutscha jawi sie jako kolejna
                porazka na tej drodze. O ile dobrze zrozumialem,
                wedlug niego, sensem istnienia ludzkosci jest
                kolonizacja Wszechswiata przez zbudowana przez
                ludzkosc sztuczna inteligencje. Tylko, ze tego
                rodzaju glebokie wizje to my juz znamy z Diuny,
                Star Treku itp. "

                Ani w Diunie ani w Star Treku AI nie odgrywa zadnej istotnej roli (jest tam po
                prostu nieobecna). Kolonizacja odbywa sie silami witalnymi zroznicowanego
                mutacjami gatunku.

                Jestem dzis zmeczony, wiec odniose sie jedynie do powyzszego fragmentu, gdyz
                jest wynikiem nieporozumienia.
                David Deutsch ograniczyl sie tylko do opisu wirtualnej rzeczywistosci (w R.5)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6731872
                odniosl role zycia do odwzorowania srodowiska (w R.8)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6768851
                i naszego mozgu dokonujacego jego zdaniem renderingu (odwzorowania) srodowiska
                do takiej wirtualnej rzeczywistosci (bodajze tamze lub w R.5)
                i slowem nie wspomnial o AI.


                Wszystko o AI i Matrixie w kontekscie analogii do komorki, to moje wlasne
                dywagacje (o tym raczej, czego DD nie powiedzial, bo niezupelnie w tym kierunku
                podazal jego wywod) rozwiniete pozniej w konfrontacji
                z Markiem Chlebusiem - Rozdział 9. Era wirtualna (to jego, a nie DD)
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6824546
                Zatem wszystko to, co do tej pory zarzuciles DD zarzuciles w istocie mnie
                osobiscie, o co oczywiscie nie mam do Ciebie cienia zalu, bo zarzuty byly
                sugubo merytoryczne.

                Co do zasadniczej naszej dyskusji, to R.3 FoR byl dla mnie
                lektura potwierdzajaca moje wlasne wczesniejsze przemyslenia. Jesli go
                przeczytasz, bedziesz mniej wiecej mial wyrobiony poglad i na moje poglady w
                tej materii.
                Moze wtedy przedyskutujemy je w soczewce uporzadkowania spraw przez DD biorac
                ten jego tekst niejako pod lupe.

                pozdr

                bonobo44
                • bonobo44 Re: Goniac kroliczka (2) 12.07.03, 00:15
                  Polecam (nie tylko przez resentyment do wszystkich nickow konczacych sie na 44)
                  tekst:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6914578&a=6914678
                  Sam bym tego lepiej nie ujal ;)
                  (nawiasem mowiac David Deutsch staje sie u nas coraz bardziej popularna
                  postacia 8).

                  bonobo44
                  PS. Chyba skorzystam z zaproszenia i w wolnej chwili przeniose swoja dyskusje
                  nt. FoR na to forum pogranicza fizyki.
        • Gość: dziki Re: MOZE KTOS WIE IP: *.dyn.optonline.net 14.07.03, 01:52
          bonobo44 napisał:

          > Gość portalu: dziki napisał(a):
          >
          > > Dzis wszyscy fizycy doskonale wiedza czym jest foton,chociaz znaja go
          > > zancznie mniej niz komputer na ktorym o nim pisza!
          >

          Chcialbym wyjasnic tutaj moje jakby troche "zagalopowanie sie";
          Otoz,mowiac ze fizycy wiedza cym jest foton mialem na mysli,ze wiedza
          do czego on jest ze sie tak wyraze "zdolny",czyli jakie zjawiska wywoluje,
          natomiast mowiac,ze go nie znaja (bo zwykle fizycy teoretyczni malo znaja
          i lubia komputery) chcialem powiedziec,ze nie wszystko jescze o nim wiedza,
          ale o NIM!,a nie o czyms innym!
          Tutaj na tym forum,jak zauwazylem (co jest typowe dla nie fizykow) utozsamia
          sie pewne wielkosci i obiekty fizyczne z czyms innym,nadajac im znaczenie
          podswiadomie czegos co jest wedlug piszacych rzeczywistoscia.
          Otoz np. taki FOTON jest tym czym jest w fizyce! i poza nia nie istnieje!!!
          Jezeli ktos chce mowic o czyms co jest podobne do fotonu musi to cos
          zdefiniowac,a nie opierajac sie na fizyce fotonu,i mowic o nim jak o czyms
          co jest czyms innym.
          Wynika to zapewne z nieznajomosci fizyki,jak rowniez z braku wyczucia
          fizycznego;stad to pomieszanie fizyki z jakas wlasna mysla i jakas tam
          wlasna filozofia.


          > Dla mnie to raczej oczywiste, ze zaden fizyk nie ma bladego pojecia, o czym
          > pisze piszac, ze doskonale wie, czym jest foton. Niektorzy wiedza mniej inni
          > sposrod nich wiecej o opisie tych nielicznych wlasnosci (cech) tego zjawiska,
          > jakim jest swiatlo, ktorym na dzis dysponuje fizyka. To wszystko. Mowy nie ma
          o
          >
          > tym, zeby ktokolwiek wiedzial, czym jest foton. Z grubsza wiadomo, czym nie
          > jest, wiadomo tez WRAZENIE czego sprawia, w zaleznosci od okolicznosci, ale
          > czym jest? Jesli dziki wiesz doskonale, no to powiedz prosze - sluchamy...
          >

          Wydaje mi sie ze powyzej juz to zalatwilem?


          > Powyzsza dyskusja n/t masy dowodzi na dodatek, ze tak naprawde fizycy nie
          maja
          > rowniez bladego pojecia o czym mowia, gdy maja na mysli mase. To samo dotyczy
          > energii. Doszlo do tego, ze definiuja jedno przez drugie i na odwrot (a w
          > najlepszym razie uzywaja jednego hybrydowego tworu, jeszcze bardziej
          rozmywajac
          >
          > jego znaczenie) - a to juz kuriozalne zalozenie nawet dla kazdego laika... z
          > tym, ze oni przyjmuja to za dobra monete... "milczaco" zakladaja, ze
          doskonale
          > wiedza, co to jest foton, masa i energia... z cala stanowczoscia twierdze:
          NIE
          > WIEDZA !!!
          >
          > bonobo44

          Bardzo mi przykro,ale to TY nie wiesz czym jest masa i energia (o fotonie
          juz powiedzialem).Przeciez ronowaznosc tych pojec jest udowodniona E=mc^2.
          Czego chcesz wiecej?
          To,ze TY uwazasz ze fizycy o tym nie wiedza to juz Twoja sprawa,ale
          zapewniam Cie ze wiedza,o ile tylko sa to prawdziwi fizycy,czyli ci
          co dzis tworza fizyke,jak rowniez ci co tworzyli ja dawniej.
          A zatem jak nie chcesz sluchac mnie to sluchaj Innppp,ktory wie znacznie
          wiecej z fizyki niz ja (chociaz,nie za wiele,ale on jest na biezaco,
          a ja tylko czytajac jego teksty moge powiedziec,ze ten czlowiek ma wedlug
          mnie bardzo dobre wyczucie fizyczne;to jest prawdziwy fizyk,ktory jest
          jedynym tutaj na tym forum).I mamy szczescie,ze on sie tutaj znalazl,
          bo zwykle ludzie tego typu nie beda dyskutowac na takim forum,co jest widoczne.
          On,jest jedyna nasza deska ratunku,i wlasciwie sam dziwie sie ze to robi.
          A zatem,sluchaj go jak wyroczni,bo poprzez niego mowi fizyka,ktorej Ty nie
          znasz.A jezeli chcesz tworzyc nowa fizyke,to wtedy coz,musisz chyba zmienic
          forum;bo to nazywa sie nauka,a fizyka w tej postaci jakiej jest,jest jedna
          z jej dziedzin,innej nie ma!

          pozdrowienia,

          dziki,:)


    • zbig44 Pogranicze Fizyki - nowe forum GW 10.07.03, 22:51
      Witam wszystkich uczestnikow dyskusji i zapraszam do otwartego przez siebie
      forum GW dedykowanego sprawom pogranicza fizyki wspolczesnej:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12172

      Pomysł zaczerpnąłem z wątku 'Granice fizyki kwantowej' .

      Proponuję przenieść rozproszone dyskusje na to nowe forum. Jest otwarte dla
      wszystkich. Zapraszam do zakładania na nim własnych wątków o związanej z nim
      tematyce.

      Do tej pory otwarte zostaly tematy:

      • Kwantowa teoria grawitacji i wielka unifikacja
      • Interpretacje mechaniki kwantowej
      • Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce
      • Pogranicze fizyki (ten temat proponuję pozostawić na sprawy
      administracyjne, można będzie np. w każdej chwili dokonać w nim własnej
      autoprezentacji)

      oraz leciutkiego kalibru:
      • Mechanicy kwadrygowi


      Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dyskusji,

      zbig44
      • Gość: dziki Re: Pogranicze Fizyki - nowe forum GW IP: *.dyn.optonline.net 12.07.03, 04:56
        zbig44 napisał:

        > Witam wszystkich uczestnikow dyskusji i zapraszam do otwartego przez siebie
        > forum GW dedykowanego sprawom pogranicza fizyki wspolczesnej:
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12172
        >
        > Pomysł zaczerpnąłem z wątku 'Granice fizyki kwantowej' .
        >
        > Proponuję przenieść rozproszone dyskusje na to nowe forum. Jest otwarte dla
        > wszystkich. Zapraszam do zakładania na nim własnych wątków o związanej z nim
        > tematyce.
        >
        > Do tej pory otwarte zostaly tematy:
        >
        > • Kwantowa teoria grawitacji i wielka unifikacja
        > • Interpretacje mechaniki kwantowej
        > • Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce
        > • Pogranicze fizyki (ten temat proponuję pozostawić na sprawy
        > administracyjne, można będzie np. w każdej chwili dokonać w nim własnej
        > autoprezentacji)
        >
        > oraz leciutkiego kalibru:
        > • Mechanicy kwadrygowi
        >
        >
        > Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dyskusji,
        >
        > zbig44


        Bardzo mi przykro,ale to forum ktore proponujesz nigdy nie
        bedzie mialo popularnosci;zreszta widac to juz tam teraz,ze sa tam
        tylko Twoje watki.Przyzwyczajenie ludzkie jest dosc trudno zmienic,
        i napewno Ty tego nie zrobisz.
        Przepraszam.

        pozdrowienia,

        dziki,:)

    • here.tyk Re: MOZE KTOS WIE 13.07.03, 10:59
      Polecam wszystkim fizykom wątek Lattini: Natura wszystkich rzeczy.

      To paradygmat trochę starszy niż wasz i oparty na doświadczeniu powszechnym
      a nie ezoterycznym, jak mechanika kwantowa.
    • Gość: doku Foton ma masę wg równania E=mc2 IP: *.chello.pl 13.07.03, 15:22
      Gość portalu: eee napisał(a):

      > co sie dzieje z masa fotonu w ruchu

      gdy foton "przyspiesza", jego energia rośnie a więc rośnie też jego masa
      • Gość: dziki Re: Foton ma masę wg równania E=mc2 IP: *.dyn.optonline.net 13.07.03, 23:56
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Gość portalu: eee napisał(a):
        >
        > > co sie dzieje z masa fotonu w ruchu
        >
        > gdy foton "przyspiesza", jego energia rośnie a więc rośnie też jego masa

        Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj w poscie:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6881020

        a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma.

        dziki,:)



        • Gość: doku Nie zauważyłem IP: *.chello.pl 14.07.03, 02:27
          Gość portalu: dziki napisał(a):

          > Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj

          przepraszam

          > a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma.

          Kiedy foton "przyspiesza" to wzrasta częstość jego drgań.

          • Gość: dziki Re: Nie zauważyłem IP: *.dyn.optonline.net 14.07.03, 02:44
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Gość portalu: dziki napisał(a):
            >
            > > Toz,to ja to juz powiedzialem tutaj
            >
            > przepraszam
            >
            > > a co do "przyspieszenia" fotonu,to takiego poprostu nie ma.
            >
            > Kiedy foton "przyspiesza" to wzrasta częstość jego drgań.
            >

            Jestes bardzo "smart", i bardzo zabawny w koncu;
            Ale to dobrze,bo chyba na tym powinno polegac to nieszczesne forum?

            Niestety,ale kiedy czestosc sie zmienia,zmienia sie foton,to juz nie
            ta sama czastka;Zwykle odbywa sie to w wyniku jakis oddzialywan i wtedy
            punkt zderzenia jest punktem osobliwosci;
            To,to samo co z narodzinami nowego fotonu w atomie,tyle tylko,ze
            w wyniku innego zjawiska.

            Patrz post powyzej na temat przewspieszenia fotonu.

            pozdrowienia,

            dziki,:)



            • bonobo44 Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? 15.07.03, 14:56
              Tym razem to doku ma racje!

              Foton w oczywisty sposob 'zmienia' czestotliwosc i to nawet niekoniecznie
              wtedy, gdy jest 'przyspieszany' (co ma m-ce, gdy biegnie w zakrzywionej
              czasoprzestrzeni).
              Ta jego czestotliwosc zalezy od kierunku, w ktorym zostanie wyemitowany przez
              gwiazde (w ruchu).
              Stad obserwujemy przesuniecie ku czerwieni widma oddalajacych sie od nas
              galaktyk.
              Wszystkiemu winien efekt Dopplera (ten sam ktory sprawia, ze sygnal mijajacego
              nas parowozu zmienia sie z wyzszego - gdy sie zbliza - na nizszy, gdy sie
              oddala).

              To zabawne, ale efekt Dopplera w przypadku fotonow istnieje nie tylko jako
              wynik ruchu od nas (lub do nas) ale takze nawet w kierunku poprzecznym
              (prostopadlym do kierunku obserwacji). Zatem, tak naprawde obserwujac kosmos
              nigdy nie obserwujemy fotonow o jakiejs absolutnej czestotliwosci lub dlugosci
              fali (w koncu kazdy z nich zostal wyemitowany przez jakies zrodlo w ruchu, albo
              to my wykonujemy stale jakies ruchy w stosunku do nich).

              Inaczej sie rzecz ma w laboratorium. Podobnie, gdy stoimy pod latarnia. Gdy
              jednak jedziemy samochodem, lub obserwujemy swiatla jadacych samochodow,
              to... ;)

              bonobo44


              • Gość: dziki Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? IP: *.dyn.optonline.net 16.07.03, 01:05
                bonobo44 napisał:

                > Tym razem to doku ma racje!
                >
                Bardzo mnie to cieszy.Zawsze uwazalem,ze "doku" do czegos
                w zyciu dojdzie biorac pod uwage jego wnikliwa i ostra wrazliwosc
                obesrwacji rzeczy niezrozumialych.
                Tacy ludzie sa najbardziej potrzebni nauce.

                > Foton w oczywisty sposob 'zmienia' czestotliwosc i to nawet niekoniecznie
                > wtedy, gdy jest 'przyspieszany' (co ma m-ce, gdy biegnie w zakrzywionej
                > czasoprzestrzeni).

                Co moga oznaczac te cudzyslowy? w ktore ujmujesz slowa "czestotliwosc" i
                "przyspieszenie";czyzbys nie byl tego pewien,czy moze to o inne jakies
                wielkosci chodzi?
                Trajektoria fotonu w zakrzywionej czasoprzestrzeni to jak mi sie wydaje
                dosc zlozone zjawisko fizyczne, i nie sadze aby bylo tu akurat dobrym
                przykladem na przespieszenie fotonu.

                > Ta jego czestotliwosc zalezy od kierunku, w ktorym zostanie wyemitowany przez
                > gwiazde (w ruchu).

                A zatem,gdzie jest zmiana tej czestotliwosci,skoro w chwili emisjii
                juz jest inna?

                > Stad obserwujemy przesuniecie ku czerwieni widma oddalajacych sie od nas
                > galaktyk.
                > Wszystkiemu winien efekt Dopplera (ten sam ktory sprawia, ze sygnal
                mijajacego
                > nas parowozu zmienia sie z wyzszego - gdy sie zbliza - na nizszy, gdy sie
                > oddala).
                >

                tak,tak jest rzeczywiscie.

                > To zabawne, ale efekt Dopplera w przypadku fotonow istnieje nie tylko jako
                > wynik ruchu od nas (lub do nas) ale takze nawet w kierunku poprzecznym
                > (prostopadlym do kierunku obserwacji). Zatem, tak naprawde obserwujac kosmos
                > nigdy nie obserwujemy fotonow o jakiejs absolutnej czestotliwosci lub >
                dlugosci
                > fali (w koncu kazdy z nich zostal wyemitowany przez jakies zrodlo w ruchu,
                albo
                >
                > to my wykonujemy stale jakies ruchy w stosunku do nich).
                >

                Czyli wedlug tego obrazu,we wszechswiecie biegnie mnostwo fotonow
                w roznych kierunkach i o roznych czestotliwosciach, (a nawet chyba
                predkosciach,skoro co chwila przyspieszaja?).
                W dodatku nie potrafimy powiedziec ktory z nich jest ktorym; bo jezeli
                juz wezmemy sobie na oko,jakis foton, to moze on miec czestotliwosc
                rozna,zaleznie od tego czy oberwujemy go dzis czy jutro? i czy robimy
                to z Poslki czy z Los Angeles,nie mowiac juz o tym,czy z Ziemii czy
                z innej Galaktyki.Taki foton,to prawdziwy "terrorysta",ktory ciagle
                zmienia swoj wyglad i indentyfikujace go papiery;ponadto robi to kazdy
                z fotonow w przestrzeni poruszajacych sie;a zatem nie wiemy nic o nich.
                Wiemy tylko,ze sa, ale gdzie i kim sa nie wiemy.
                Napewno rozwiazanie tego problemu byloby interesujace szczegolnie dzis
                dla CIA i FBI bardziej niz dla fizykow?

                > Inaczej sie rzecz ma w laboratorium. Podobnie, gdy stoimy pod latarnia. Gdy
                > jednak jedziemy samochodem, lub obserwujemy swiatla jadacych samochodow,
                > to... ;)
                >

                Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dosc
                nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia.

                > bonobo44
                >
                >
                pozdrowienia,

                dziki,:)

                • bonobo44 Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? 16.07.03, 10:01
                  Gość portalu: dziki napisał(a):

                  > Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dosc
                  > nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia.
                  >
                  > > bonobo44
                  > >
                  > >
                  > pozdrowienia,
                  >
                  > dziki,:)
                  >

                  A mialo byc bez kompleksow!
                  Latarnia to najlepszy przyklad stacjonarnego zrodla fotonow dla obserwatora na
                  Ziemi, jaki mi przyszedl do glowy... Znak ;) mial oznaczac, ze przyklad jest
                  nieco humorystyczny (ze wzgledu na nikle predkosci samochodow) - nic ponadto.
                  Jakie ja mam prawo do wysmiewania sie z kogokolwiek, a zwlaszcza z Ciebie?
                  Skoro to wlasnie Ty przypomniales mi po latach, ze foton ma mase relatywistyczna
                  (o czym raczylem po prostu zapomniec i jesli kogos, to wlasnie mnie nalezaloby
                  na tym forum wysmiac).
                  Cala reszta wynika z tego faktu. Cos co ma mase musi podlegac przyspieszeniom w
                  polu grawitacyjnym innych obiektow...

                  pozdr

                  bonobo44
                  • Gość: dziki Re: Co jednak znaczy intuicja vs rutyna? IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 05:58
                    bonobo44 napisał:

                    > Gość portalu: dziki napisał(a):
                    >
                    > > Prosze sie ze mnie nie wysmiewac,bo chociaz juz w moim zyciu upadlem dos
                    > c
                    > > nisko,to na szczescie jeszcze nigdy nie wystawalem pod latarnia.
                    > >
                    > > > bonobo44
                    > > >
                    > > >
                    > > pozdrowienia,
                    > >
                    > > dziki,:)
                    > >
                    >
                    > A mialo byc bez kompleksow!
                    > Latarnia to najlepszy przyklad stacjonarnego zrodla fotonow dla obserwatora
                    na
                    > Ziemi, jaki mi przyszedl do glowy... Znak ;) mial oznaczac, ze przyklad jest
                    > nieco humorystyczny (ze wzgledu na nikle predkosci samochodow) - nic ponadto.
                    > Jakie ja mam prawo do wysmiewania sie z kogokolwiek, a zwlaszcza z Ciebie?
                    > Skoro to wlasnie Ty przypomniales mi po latach, ze foton ma mase
                    relatywistyczn
                    > a
                    > (o czym raczylem po prostu zapomniec i jesli kogos, to wlasnie mnie
                    nalezaloby
                    > na tym forum wysmiac).
                    > Cala reszta wynika z tego faktu. Cos co ma mase musi podlegac przyspieszeniom
                    w
                    >
                    > polu grawitacyjnym innych obiektow...
                    >
                    > pozdr
                    >
                    > bonobo44

                    Dziekuje Ci Bonobo za ta odpowiedz,ktora swiadczy o Twojej wielkosci.

                    Wydaje mi sie,ze tutaj wlasciwie to wszyscy maja racje,a szczegolnie
                    doku,ktory tutajnapracowal sie chyba najwiecej i chwala mu za to.

                    po krotkim przejrzeniu linku,ktory dostalem od innppp,moge tylko stwierdzic
                    jeszcze raz,ze nikt z nas sie nie mylil.
                    No,bo skoro najwieksze umysly swiata maja podobne problemy,to chyba nie
                    swiadczy zbyt dobrze o profesjonalnej fizyce;a moze przeciwnie,bo probuja
                    zrozumiec to co jest podstawowa rzecza w ich rozmyslaniach,ktore potem
                    zapisuja w sposob dosc zawily,ale ciagle zrozumialy niby.
                    Wydaje mi sie,ze tego typu podejscie (mowie teraz o tym co wyczytalem tam)
                    jest i dobre i zle jednoczesnie.Mowi sie tam,ze inaczej trzeba mowic do
                    ludzi ktorzy nie zajmuja sie fizyka zawodowo,a inaczej do tych profesjonalistow
                    (co wydaje mi sie troche nonszalanckie),ale potem konkluzja jest,ze warto by
                    to wszystko jakos ujednolicic;stad pomysl wprowadzenia poprostu pojecia tylko
                    masy jako masy tzw.zerowej,czy tam spoczynkowej,jako jedynej masy,reszta
                    to energia i ped.Ok! Ale tego typu podejscie niszczy,ze sie tak wyraze
                    mozliwosc (bo to jest pisane jako jak mi sie wydaje podrecznik) innego
                    spojrzenia na problem unifikacji oddzialywan,ktory dzis jest tak waznym,
                    niszcy te spojrzenia w mlodych umyslach,ktore maja najwieksza szanse zmienic
                    cos w dzisiejszej fizyce, i tylko one moga to zrobic w przyszlosci bliskiej.
                    A zatem,wychowywanie tego typu myslenia,jest moze dobre dla zestarzalych
                    juz fizykow teoretycznych,ale nie dla mlodych.
                    Daltego,jak mi sie wydaje,nie bez kozery,jest tam ta dyskusja,jaka w koncu
                    przyjac terminologie;jedni mowia zeby na poczatku mowic ludziom inaczej,
                    a pozniej inaczej,zanim "dojrzeja" do fizyki.A moze do dojrzanie jest zlem
                    ktore polaryzuje mlody umysl i sprawia,ze juz trudniej mu oswobodzic sie
                    z tak spreparowanego przekazu wiedzy?
                    Kiedys czytalem pewna prace niejakiego Wainberga (czy jak to sie tam pisze,
                    chodzi o tego co dostal nobla za unifikacje slabych i elektromagnetycznych
                    oddzialywan), i tam znalazlem ciekawe spojrzenie na swiat,wlasnie takie
                    ktore tylko taki umysl moze doprowadzic do tego typu odkryc;a mianowicie
                    dla niego cala przyroda martwa ktora zajmuje sie fizyka jest jedna;
                    a zatem dla niego energia,masa,czas,odleglosc,...itd to to samo!!!
                    On widzi swiat jako jednosc,i nie rozroznia w swej wyobrazni fizycznej
                    poszczgolnych wielkosci,tylko na papierze,ale zawsze jak mowi moze przejsc
                    z jednej wielkosci do drugiej;wlasnie tego typu myslenie jest kreatywne,
                    i dlatego on to zrobil,co zrobil!
                    Wydaje mi sie,ze brakuje nam kogos na jego styl w teorii wzglednosci;
                    Einstein mial racje,ale nie musial i napewno nie mial racji ostatecznej.
                    A zatem,czasami jezeli ktos powie ze foton ma mase to chyba lepiej niz
                    jak powie ,ze jej nie ma bo tak wyczytal w ogolnie przyjetym regulaminie.
                    Dla Weinberga foton nie tylko ze ma mase i energie ale i czas.
                    Zamiast wiec pisac ze ten foton ma 1 erg energii,mozna powiedziec,ze
                    on ma jakis ulamek masy,lub sekundy.
                    Tego typu myslenie prowadzi do unifikacji oddzialywan,bo tam zaprowadzilo
                    Wainberga,teraz potrzeba kogos,kto jeszcze bardziej by o tym wszystkim
                    pomyslal szalenczo;niestety musi to byc ktos kto zna fizyke na odpowiednim
                    poziomie,a zatem to co wyczytalem w tym linku jest w pewnych fragmentach
                    tam prezentowanych spojrzen destrukcyjne.
                    I na tym polega ta "gietkosc" w stosunku do fizyki,jak zreszta chyba
                    kazda inna dziedzina ma moze podobne problemy.

                    Zycze powodzenia wszystkim mlodym fizykom,i aby nie ulegali zbytnio
                    swym autorytetom,jezeli juz tylko poczyja swa sile operowania wlasnym
                    mozgiem na rzecz fizyki.

                    pozdrowienia,

                    dziki,:)


    • innppp Bez kompleksow... 16.07.03, 17:32
      Zdumiewa mnie troche ta dyskusja nad
      terminologia... Wszyscy mowia w istocie
      to samo, ale czasami rozumieja cos
      innego pod tym samym pojeciem.

      Znalazlem jednak stronke, ktora dobrze
      podsumowuje dyskusje

      math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/SR/mass.html
      Okazuje sie, ze spory terminologiczne pasjonuja
      takze wielkich...

      Cytat:

      "The standard convention followed by some physicists
      seems to be: use invariant mass when doing research
      and writing papers for other physicists but use
      relativistic mass
      when writing for non-physicists. It is a curious
      dichotomy
      of terminology which inevitably leads to confusion."


      Widac, ze popularyzacja wiedzie
      czesto czytelnikow na manowce, ja wole
      pisac tak jak naprawde mysle..

      Milo jest byc w dobrym towarzystwie:

      In a 1948 letter to Lincoln Barnett, Einstein wrote

      "It is not good to introduce the concept of the mass
      M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear
      definition can be given. It is better to introduce no
      other
      mass than `the rest mass' m. Instead of
      introducing M, it is better to mention the expression
      for the momentum and energy of a body in motion."

      Pozdrowienia
      i.
      • innppp "Uklad fotonu" 16.07.03, 17:47
        Widzialem gdzies po drodze teze o tym,
        ze uklad fotonu jest tak dobry jak kadzy inny.
        Niestety, teoria wzglednosci zdaje sie mowic
        cos innego, jest to w istocie esencja tej teorii...

        Uklad odniesienia fotonu jest ukladem, ktorego
        nie da osiagnac przez transformacje Lorentza
        ze "zwyczajnego" ukladu.
        Przeksztalcenia Lorentza opisuja nam relacje
        miedzy ukladami odniesienia wszystkich
        obserwatorow. Wniosek z tego, ze "uklad fotonu"
        nie jest dopuszczalnym ukladem, w mysl STW.

        Jesli sie nie myle, bylby to daleko idacy wniosek
        z teorii... : "nie jest mozliwy obserwator
        zbudowany z fotonow".

        Nie ma nic bardziej inspirujacego niz
        "twierdzenia no-go", prawda?

        Pozdrawiam
        i.
        • bonobo44 Re: 'Uklad fotonu' 17.07.03, 00:34
          Zdecydowalem sie podjac probe przeniesienia czesci tej dyskusji na
          forum Pogranicze Fizyki (nie tylko przez sentyment do 44-ek w nickach).
          Tam tez znalezc mozna moja odpowiedz do innego watku niezle korespondujaca z
          Twoim powyzszym postem, innppp:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6901211&a=7005935
          pozdr

          bonobo44

          PS. Takie tematyczne forum to moim zdaniem dobry pomysl, ktory pozwala na
          skupienie w jednym m-cu pokrewnych watkow.
      • innppp "Przyspieszenie" fotonu 16.07.03, 17:53
        Dziki rozwiazal problem przyspieszenia
        fotonu przy emisji przez delte Diraca.
        To jednak oznacza nieskonczone sily
        dzialajace na uklad (choc nieskonczenie
        krotko).

        Dlatego probowalem odpowiedziec na
        to "naiwne" pytanie poprzez mechanike
        kwantowa. Otoz, sadze, ze korpuskularny
        opis fotonu nie jest dobry dla opisania
        problemu emisji. Mamy raczej paczke
        falowa, ktora opisuje rozklad pedu
        przy emisji, dajac nam pewna oczekiwana
        wartosc sily, przyspieszenia itp, gladka,
        skonczona...

        Pozdrawiam
        i.

        • Gość: dziki Re: 'Przyspieszenie' fotonu IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 04:49
          innppp napisał:

          > Dziki rozwiazal problem przyspieszenia
          > fotonu przy emisji przez delte Diraca.
          > To jednak oznacza nieskonczone sily
          > dzialajace na uklad (choc nieskonczenie
          > krotko).
          >
          > Dlatego probowalem odpowiedziec na
          > to "naiwne" pytanie poprzez mechanike
          > kwantowa. Otoz, sadze, ze korpuskularny
          > opis fotonu nie jest dobry dla opisania
          > problemu emisji. Mamy raczej paczke
          > falowa, ktora opisuje rozklad pedu
          > przy emisji, dajac nam pewna oczekiwana
          > wartosc sily, przyspieszenia itp, gladka,
          > skonczona...
          >
          > Pozdrawiam
          > i.
          >

          Przepraszam,ale czy moge zadac glupie pytanie?
          Wydawalo mi sie zawsze do tej pory ze opis poprzez foton
          traktowany jako czastka,jest wlasnie opisem kwantowym
          (np.zjawisko fotoeletryczne),natomiast opis falowy,jest
          opisem klasycznym;czyzby znowu nieporozumienie wynikle
          z terminologii?
          Wydaje mi sie ,ze opis poprzez delte Diraca jest jakby bardziej
          elagantszy;bo przeciez w takiej np.elekrodynamice kwantowej,
          poslugujemy sie tzw.grafami Feynmana i one w punktach przeciec
          zawieraja wlasnie takie osobliwosci,i nikt tam tego nie kwestionuje,
          co wiecej na tym wlasnie cala ta zabawa polega.
          A moze cos mi sie pomylilo?

          pozdrowienia,

          dziki,:)


          • innppp Re: 'Przyspieszenie' fotonu 17.07.03, 19:52
            Gość portalu: dziki napisał(a):

            > Wydawalo mi sie zawsze do tej pory ze opis poprzez
            foton
            > traktowany jako czastka,jest wlasnie opisem kwantowym
            > (np.zjawisko fotoeletryczne),natomiast opis
            falowy,jest
            > opisem klasycznym;czyzby znowu nieporozumienie wynikle
            > z terminologii?

            Historycznie, "kwant swiatla" okazal sie niezbednie
            potrzebny
            Planckowi dla otrzymania spojnego opisu promieniowania
            ciala doskonale czarnego, w tym sensie masz 100% racji.

            Dla elektronu okazalo sie za to wrecz odwrotnie :)))).

            Czyli "kwantowosc" polega na czyms innym niz falowosc czy
            korpuskularnosc. Opis kwantowy jest bardziej pojemny,
            ogolniejszy.



            > Wydaje mi sie ,ze opis poprzez delte Diraca jest jakby
            bardziej
            > elagantszy;bo przeciez w takiej np.elekrodynamice
            kwantowej,
            > poslugujemy sie tzw.grafami Feynmana i one w punktach
            przeciec
            > zawieraja wlasnie takie osobliwosci,i nikt tam tego
            nie kwestionuje,
            > co wiecej na tym wlasnie cala ta zabawa polega.

            Ach, masz zupelna racje, grafy Feynmanna maja delty
            czteorpedowe w wierzcholkach. Niestety, cena za to
            jest taka, ze oddzialywanie staje sie kompletnie
            zdelokalizowane w przestrzeni, bo zewnetrzne nogi
            grafow to sa fale plaskie. I jak tu liczyc
            przyspieszenie?

            To, co mozemy zrobic w mechanice kwantowej dla ukladu
            fizycznego to wziac paczke falowa wchodzaca i sprzac do
            wychodzacych paczek np. za pomoca grafow Feynmanna.
            Mysle, ze wtedy emisja fotonu rozmyje sie w czasie.


            Pozdrowienia
            i.
      • innppp Kolejny lamaniec 16.07.03, 17:58
        Mamy dwie identyczne masywne ciala w
        spoczynku, polaczone sprezyna, sila
        grawitacyjna rownowazy sprezysta.

        Rozpedzamy ten uklad do ogromnej
        predkosci, poprzecznie do sprezyny.
        Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie,
        jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie
        zostawiamy w spokoju, tak aby uklad
        (sprezyna) byl w rownowadze.

        Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia
        sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym
        oddzialywaniu miedzy masami...

        Pozdrawiam
        i.
        • Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 01:50
          innppp napisał:

          > Mamy dwie identyczne masywne ciala w
          > spoczynku, polaczone sprezyna, sila
          > grawitacyjna rownowazy sprezysta.
          >
          > Rozpedzamy ten uklad do ogromnej
          > predkosci, poprzecznie do sprezyny.
          > Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie,
          > jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie
          > zostawiamy w spokoju, tak aby uklad
          > (sprezyna) byl w rownowadze.
          >
          > Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia
          > sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym
          > oddzialywaniu miedzy masami...
          >
          > Pozdrawiam
          > i.

          Wydaje mi sie,chociaz nie bardzo jestem pewien,ze ta sprezyna
          zostanie wtedy kurczac sie,spowylamywana.

          pozdrowienia,

          dziki,:)



          • innppp Re: Kolejny lamaniec 17.07.03, 19:55
            No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam
            sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem
            z nowego punktu siedzenia :).

            Pozdrowienia
            i.
            • Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 18.07.03, 23:24
              innppp napisał:

              > No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam
              > sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem
              > z nowego punktu siedzenia :).
              >
              > Pozdrowienia
              > i.

              A Ty jak myslisz,co wtedy sie stanie z ta sprezyna?

              Przepraszam,ale to nie jest moj egzamin.

              pozdrowienia,

              dziki,:)
              • Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 20.07.03, 08:09
                Gość portalu: dziki napisał(a):

                > innppp napisał:
                >
                > > No dobra, a teraz nie ruszaj sprezyny, sam
                > > sie rozpedz (tylko delikatnie!) i spojrz na problem
                > > z nowego punktu siedzenia :).
                > >
                > > Pozdrowienia
                > > i.
                >
                > A Ty jak myslisz,co wtedy sie stanie z ta sprezyna?
                >
                > Przepraszam,ale to nie jest moj egzamin.
                >
                > pozdrowienia,
                >
                > dziki,:)

                Moge Ci tylko dla ulatwienia powiedziec,ze nie wszystkie uklady
                sa inercjalne.

                dziki,:)

                • innppp Hej, 22.07.03, 14:17
                  Przepraszam za zwloke.

                  O ktora nieinercjalnosc Ci chodzi?

                  Jesli o ta wynikajaca z przyspieszania,
                  to mozemy sie jej latwo pozbyc, rozpatrujac ruchy
                  inercjalne obserwatora i ukladu mas.

                  Ta wynikajaca z grawitacji to nieco subtelniejszy
                  problem. Mysle, ze i z ta nieinercjalnoscia bysmy
                  sobie poradzili, lecz moge sie mylic.

                  Sadzile, ze sprezyna pozostanie bez zmiany dlugosci,
                  choc to nie poparte obliczeniami, a tylko intuicja.
                  Moja droga ataku na problem opierala sie na tym,
                  ze zrodlem pola grawitacyjnego nie jest masa
                  relatywistyczna, a cos innego :).

                  Co sadzisz?

                  Pozdrawiam
                  i.
                  • Gość: dziki Re: Hej, IP: *.dyn.optonline.net 23.07.03, 01:57
                    innppp napisał:

                    > Przepraszam za zwloke.
                    >
                    > O ktora nieinercjalnosc Ci chodzi?
                    >
                    > Jesli o ta wynikajaca z przyspieszania,
                    > to mozemy sie jej latwo pozbyc, rozpatrujac ruchy
                    > inercjalne obserwatora i ukladu mas.
                    >
                    > Ta wynikajaca z grawitacji to nieco subtelniejszy
                    > problem. Mysle, ze i z ta nieinercjalnoscia bysmy
                    > sobie poradzili, lecz moge sie mylic.
                    >
                    > Sadzile, ze sprezyna pozostanie bez zmiany dlugosci,
                    > choc to nie poparte obliczeniami, a tylko intuicja.
                    > Moja droga ataku na problem opierala sie na tym,
                    > ze zrodlem pola grawitacyjnego nie jest masa
                    > relatywistyczna, a cos innego :).
                    >
                    > Co sadzisz?
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > i.

                    Ja tez tak uwazalem,i dalej nie jestem pewien;
                    bo po przejrzeniu tego linku co podales,zobaczylem tam
                    jak podana jest wersja relatywistyczna II prawa Newtona F=ma,
                    i tam masa jest relatywistyczna,a sila nierownolegla do przyspieszenia.
                    Chociaz ta masa to tzw. masa bezwladna,ale porownujac te sile z prawem
                    powszechnej grawitacji wydaje sie,ze takie np.nieszczesne jablko ktore
                    spada na ziemie musi chyba byc przyspieszane ta sama sila co przyciagane?
                    I stad ta moja pierwsza watpliwosc;a druga to stad,ze tam podany jest cytat
                    Feynamnna,ze ciala w ruchu szybkim zwiekszaja swa mase i staja sie ciezsze
                    czyli on tam uzyl slowo "ciezar",co mnie jeszcze bardziej przygniotlo.
                    Dlatego tak odpowiedzialem idac za Wielkimi.

                    pozdrowienia,

                    dziki,:)


                    • innppp Ciezar wzgledny jest... 24.07.03, 15:36

                      Hej,

                      Mam wrazenie, ze zlozonosc pelnego opisu
                      relatywistycznego (z grawitacja) jest wyzsza
                      niz opisu nierelatywistycznego. Dlatego,
                      mowiac o zjawiskach rel. w jezyku n-rel.
                      prawie zawsze wpadamy w pulapke w rodzaju
                      relacji masy grawitacyjnej do masy
                      relatywistycznej.

                      Tymczasem wiadomo, (powtarzam sie), ze
                      tensor energii-pedu ma do 10 niezaleznych
                      skladowych (w przypadku pojedynczej i malej
                      masy - mniej, jak mi sie zdaje).
                      A to wlasnie ten obiekt zakrzywia
                      czasoprzestrzen.

                      Tyle ogolnie.

                      Ciezar - to co mowil Feynman
                      (zapewne w jakims rozwinieciu w v/c albo
                      w stalej G) dotyczy 2 mas poruszajacych
                      sie wzgledem siebie. Nasz problem dotyczy
                      natomiast mas, ktore wzgledem siebie
                      spoczywaja, natomiast poruszaja sie
                      w/m obserwatora.

                      Pozdrawiam
                      i.



                      • Gość: dziki Re: Ciezar wzgledny jest... IP: *.dyn.optonline.net 26.07.03, 03:19
                        innppp napisał:

                        >
                        > Hej,
                        >
                        > Mam wrazenie, ze zlozonosc pelnego opisu
                        > relatywistycznego (z grawitacja) jest wyzsza
                        > niz opisu nierelatywistycznego. Dlatego,
                        > mowiac o zjawiskach rel. w jezyku n-rel.
                        > prawie zawsze wpadamy w pulapke w rodzaju
                        > relacji masy grawitacyjnej do masy
                        > relatywistycznej.
                        >
                        > Tymczasem wiadomo, (powtarzam sie), ze
                        > tensor energii-pedu ma do 10 niezaleznych
                        > skladowych (w przypadku pojedynczej i malej
                        > masy - mniej, jak mi sie zdaje).
                        > A to wlasnie ten obiekt zakrzywia
                        > czasoprzestrzen.
                        >
                        > Tyle ogolnie.
                        >
                        > Ciezar - to co mowil Feynman
                        > (zapewne w jakims rozwinieciu w v/c albo
                        > w stalej G) dotyczy 2 mas poruszajacych
                        > sie wzgledem siebie. Nasz problem dotyczy
                        > natomiast mas, ktore wzgledem siebie
                        > spoczywaja, natomiast poruszaja sie
                        > w/m obserwatora.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > i.
                        >
                        >
                        Diekuje bardzo za te wypowiedz.
                        No,coz,chyba rzeczywiscie popelnilem blad,pewnie juz starzeje sie
                        i nie widze wszystkiego dosc ostro.
                        Zycze powodzenia,a przedwszytskim dalszego tak wspanialego rozeznania
                        w fizyce.

                        pozdrawiam serdecznie,

                        dziki,:)


        • chalupa1 Re: Kolejny lamaniec 20.07.03, 22:10
          innppp napisał:

          > Mamy dwie identyczne masywne ciala w
          > spoczynku, polaczone sprezyna, sila
          > grawitacyjna rownowazy sprezysta.
          >
          > Rozpedzamy ten uklad do ogromnej
          > predkosci, poprzecznie do sprezyny.
          > Masy RELATYWISTYCZNE rosna sobie,
          > jak chce tego wzor E=m c*c, nastepnie
          > zostawiamy w spokoju, tak aby uklad
          > (sprezyna) byl w rownowadze.
          >
          > Jak sadzicie, co stanie sie z dlugoscia
          > sprezyny? Przypominam o grawitacyjnym
          > oddzialywaniu miedzy masami...
          >
          > Pozdrawiam
          > i.

          Witam.
          Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostana
          rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :)

          1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla.
          Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy.
          Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku
          krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie.
          Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie sie
          przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczyc.
          A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu)

          2. W drugim przypadku sprezyna wymiennie bedzie sie kurczyla i rozciagala.?

          Pozdrawiam
          chal

          • Gość: dziki Re: Kolejny lamaniec IP: *.dyn.optonline.net 23.07.03, 05:54
            chalupa1 napisał:

            >> Witam.
            > Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostana
            > rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :)
            >

            Masz racje,to niewatpliwie zalezy od tego,ale o ile mi sie
            wydaje to sa rozpedzone jednoczesnie.

            > 1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla.
            > Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy.

            Wlasnie,ja tez tak mysle.

            > Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku
            > krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie.

            Niewatpliwie tak,bo krzywizna czasiprzestrzeni jest zwiazana z tym
            przyrostem mas w sposob chyba oczywisty?

            > Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie sie
            > przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczyc.
            > A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu)
            >
            tak,ja tez tak mysle, chociaz nie bardzo jestem pewien dlaczego
            czas ma musi miec tutaj jakis z tym zwiazek?


            > 2. W drugim przypadku sprezyna wymiennie bedzie sie kurczyla i rozciagala.?
            >

            Ten przypadek ja odrzucam jako,ze przyjalem pierwszy.

            > Pozdrawiam
            > chal
            >
            Ja rowniez,

            pozdrawiam serdecznie,

            dziki,:)
            • chalupa1 Re: Kolejny lamaniec 23.07.03, 20:06
              Gość portalu: dziki napisał(a):

              > chalupa1 napisał:
              >
              > >> Witam.
              > > Co sie stanie z dlugoscia sprezyny, zalezy od tego, czy oba obiekty zostan
              > a
              > > rozpedzone jednoczesnie czy najpierw jeden, a potem drugi :)
              > >
              >
              > Masz racje,to niewatpliwie zalezy od tego,ale o ile mi sie
              > wydaje to sa rozpedzone jednoczesnie.
              >
              > > 1. W pierwszym przypadku sprezyna bedzie sie kurczyla.
              > > Po rozpedzeniu ukladu nastepuje przyrost masy.
              >
              > Wlasnie,ja tez tak mysle.
              >
              > > Gdy zostawiamy uklad w spokoju bedzie on spowalnial. W takim przypadku
              > > krzywizna czasoprzestrzeni ukladu powinna ulec zmianie.
              >
              > Niewatpliwie tak,bo krzywizna czasiprzestrzeni jest zwiazana z tym
              > przyrostem mas w sposob chyba oczywisty?
              >
              > > Jesli dlugosc sprezyny przyrownamy do srednicy ukladu, a jego 2pi zacznie
              > sie
              > > przy wyhamowywaniu zmniejszac, to wtedy sprezyna powinna zaczac sie kurczy
              > c.
              > > A czas ukladu powinien ulec dylatacji ( przyspieszeniu)
              > >
              > tak,ja tez tak mysle, chociaz nie bardzo jestem pewien dlaczego
              > czas ma musi miec tutaj jakis z tym zwiazek?

              Moze palne glupstwo, ale co by sie stalo z czasem dajmy na to...na powierzchni
              Ziemi gdyby jej masa ulegla zmianie ?
              Czy odleglosc czasu mierzona od punktu a do punktu a´ czyli obejmujaca pelny
              obrot Ziemi wokol wlasnej osi nadal bylaby rowna 24h?

              Pozdrawiam
              chal
      • bonobo44 Re: Bez kompleksow... 17.07.03, 00:05
        innppp napisał:

        > "The standard convention followed by some physicists
        > seems to be: use invariant mass when doing research
        > and writing papers for other physicists but use
        > relativistic mass
        > when writing for non-physicists. It is a curious
        > dichotomy
        > of terminology which inevitably leads to confusion."

        intrygujace :)

        > "It is not good to introduce the concept of the mass
        > M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear
        > definition can be given. It is better to introduce no
        > other
        > mass than `the rest mass' m. Instead of
        > introducing M, it is better to mention the expression
        > for the momentum and energy of a body in motion."

        no prosze - co autorytet, to autorytet...

        dzieki za te cytaty, innppp,

        bonobo44
      • Gość: dziki Re: Bez kompleksow... IP: *.dyn.optonline.net 17.07.03, 01:46
        innppp napisał:

        > Zdumiewa mnie troche ta dyskusja nad
        > terminologia... Wszyscy mowia w istocie
        > to samo, ale czasami rozumieja cos
        > innego pod tym samym pojeciem.
        >
        > Znalazlem jednak stronke, ktora dobrze
        > podsumowuje dyskusje
        >
        > math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/SR/mass.html
        > Okazuje sie, ze spory terminologiczne pasjonuja
        > takze wielkich...
        >
        > Cytat:
        >
        > "The standard convention followed by some physicists
        > seems to be: use invariant mass when doing research
        > and writing papers for other physicists but use
        > relativistic mass
        > when writing for non-physicists. It is a curious
        > dichotomy
        > of terminology which inevitably leads to confusion."
        >
        >
        > Widac, ze popularyzacja wiedzie
        > czesto czytelnikow na manowce, ja wole
        > pisac tak jak naprawde mysle..
        >
        > Milo jest byc w dobrym towarzystwie:
        >
        > In a 1948 letter to Lincoln Barnett, Einstein wrote
        >
        > "It is not good to introduce the concept of the mass
        > M = m/(1-v2/c2)1/2 of a body for which no clear
        > definition can be given. It is better to introduce no
        > other
        > mass than `the rest mass' m. Instead of
        > introducing M, it is better to mention the expression
        > for the momentum and energy of a body in motion."
        >
        > Pozdrowienia
        > i.

        Chcialbym podziekowac za ten link.
        Rzeczywiscie,wyjasnia on bardzo wiele tutaj i wlasciwie
        praktycznie konczy te tutaj nieporozumienia.
        Gdybym na studiach mial takich nauczycieli jak TY,
        to do tej pory zgarnalbym chyba juz nie jednego Nobla z fizyki.

        pozdrowienia,

        dziki,:)



    • Gość: BeMBeN NIC, CAŁKOWICIE NIC IP: *.icpnet.pl 17.07.03, 00:18
      NiGość portalu: eee napisał(a):

      > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu

      Nic sie nie dzieje gdyz
      1. foton nie posiada masy
      2.Foton może poruszac sie tylko z predkoscia swiatla (nie wolniej i nie szybciej) jego predkosc jest stala
      3. Może malec jezeli potraktujemy foton jako tachion obdarzony masa (tak chca najnowsze teorie)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja