Gość: dywizjon303 IP: *.look.ca 27.07.03, 20:22 Moj samolot jeszcze nigdy sie z ptakiem nie zderzyl. Owszem z innym samolotem to tak, ale z ptakiem nigdy! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: aveni Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: 213.241.37.* 27.07.03, 20:37 Debile z GW! To ma być szansa??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdabski Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.acn.pl / 10.64.7.* 27.07.03, 21:02 I po co gazeta robi sensację rzucając to na pierwsze miejsce newsów ? Tylko ludzi do latania zniechęcacie ... Gdabski Odpowiedz Link Zgłoś
qndzia Mój samolot 27.07.03, 21:22 A ja codziennie rano lece do pracy metrem (metr = 100cm:-) z przystanku Politechnika do Placu Bankowego, bo pracuję w "Błękitnym". Zawsze uważam na ptaki. Żaden ptak mi nie grozi po drodze, bo w razie czego jakiegoś wrogiego ptaka przegonię swoim ptakiem. Summa summarum - prawdopodobieństwo zderzenia mojego samolotu z ptakiem jest jak jeden do miliona a nie jeden do tysiąca. Qndzia commuter. Odpowiedz Link Zgłoś
qndzia po drugie 27.07.03, 23:31 Jako kobieta nie mam ptaka, ale wiem, że mogę sobie takiego kupić i wtedy będę latała do pracy metrem z ptakiem. Ptaka będę trzymała na ramieniu, żeby był gotowy przyjąć uderzenie, cały impakt (Sudden impact) samolotu w metrze i jakoś się będę w ten sposób próbowała wyluzować. A temu ptakowi będę tłumaczyła, żeby nie był dla mnie zagrożeniem śmiertelnym z prawdopodobieństem 0,001. ps. fajną nowelke czytałam swojego czasu "Malowany ptak" sp Kosińskiego. W tej nowelce nie było motywu samolotu. Były inne motywy fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cacadeburro Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 27.07.03, 21:28 ..."12 zderzeń z aligatorami"... Cholera! To one też latają??! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 27.07.03, 21:31 Gość portalu: dywizjon303 napisał(a): > Moj samolot jeszcze nigdy sie z ptakiem nie zderzyl. Owszem z > innym samolotem to tak, ale z ptakiem nigdy! Ale chyba z papierowym samolotem?:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.mad.east.verizon.net 27.07.03, 21:33 Gość portalu: dywizjon303 napisał(a): > Moj samolot jeszcze nigdy sie z ptakiem nie zderzyl. Owszem z > innym samolotem to tak, ale z ptakiem nigdy! Ale Twoj ptak sie zdezryl z samolotem czy tez jeszcze nie? ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piaskowiec Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.nc.rr.com 28.07.03, 01:38 Zderzenia obejmuja rowniez wypadki podczas kolowania, startu i ladowania. W Stanach notuje sie rocznie wiele kolizji z czworonogami (lokalne jelenie, szopy, kojoty rowniez psy). W kraju gdzie latanie jest tak popularne i gdzie lotnisk jest prawie jak grzybow w lesie, problem kolizji samolotow ze zwierzetami jest bardzo powazny. Osobiscie mialem prawie bliski kontakt (mniej niz 50 m) z jeleniem, szopem na rozbiegu oraz stadem czapli nad lotniskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.netspeed.com.au 28.07.03, 04:05 Gość portalu: piaskowiec napisał(a): > Osobiscie mialem prawie bliski kontakt (mniej niz 50 m) z > jeleniem, szopem na rozbiegu oraz stadem czapli nad lotniskiem. Ja mialem tzw. near miss z orlem (ok. 2 metry od skrzydla i ok. 3 metry od kabiny), ktory prawdopodobnie przylecial zeby przepedzic mnie (szybowiec) ze swojego obszaru lowieckiego gdzie sobie kolowalem dla nabrania wysokosci. Nie widzialem go wczesniej zblizajacego sie z przodu, ale gdy go zobaczylem bylo juz za pozno na jakikolwiek manewr z mojej strony. Na szczescie nic sie nie stalo. Pamietam tylko, ze mial wyciagniete do przodu lapy, jak do ladowania na moim skrzydle. Wszystko trwalo "oka mgnienie". Pozdrowienia, A Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ouimet Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.sympatico.ca 28.07.03, 05:25 ZyczeKazdemu Madrakowi w tematach pasazer-pionek,aby wsiadl do takiej w pewnym sensie trumny...i pozniej wypowiadalsie na temat lotu ,czy startu/Concorde/,czy ladowania.Dla Madrakow wszystko jest jasne i proste.Np.Kupujesz bilet i...masz byc na miejscu punktualnie...I tak trzymac.Jezeli sie spoznisz-to juz tylko TWOJA rodzinka musi walczyc o NALEZNE JEJ ODSZKODOWANIE ZASTRATE CIEBIE.KTOS kto lecial wiekszym od szybowca samolotem/nie ujmuje odwagi szybowcowym ludziom/wie,ze wsiadajac do wielkiego samolotu-po zamknieciu drzwi i udanym starcie,trwa lot/z podskokami/a pozniej schodzenie do ladowania.Niby nic,,,Columbia tez ladowala.Wchodzila w te sama ATMOSFERE/inna szybkosc/,ale dyskutantom teoretycznym polecam lot nad Atlantykiem.Prawdziwa poezja brzeczenia turbin silnikow wpolaczeniu z niezapomnianym widokiemchmur z gory.Pozniej bardzo niesympatyczne/dla mnie /cisnienie w uszach i..mocny wstrzas przy dotknieciu betonu.I...jeszcze lek...Radosc i lek? Mialem wielokrotnie radosc,bo zgadzaly sie moje STARTY z LADOWANIAMI-ale .... ...uwazam za DUPKOW tych,ktorzy nigdy nie by li na pokladzie samolotu"inter" a zabieraja glos w temacie...Mozna zazdroscic tym co lataja,ale nie robic takich /bez sensu/uszczypliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomasz Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: 211.76.139.* 28.07.03, 07:43 Gość portalu: piaskowiec napisał(a): > Zderzenia obejmuja rowniez wypadki podczas kolowania, startu i > ladowania. W Stanach notuje sie rocznie wiele kolizji z > czworonogami (lokalne jelenie, szopy, kojoty rowniez psy). W > kraju gdzie latanie jest tak popularne i gdzie lotnisk jest > prawie jak grzybow w lesie, problem kolizji samolotow ze > zwierzetami jest bardzo powazny. > Osobiscie mialem prawie bliski kontakt (mniej niz 50 m) z > jeleniem, szopem na rozbiegu oraz stadem czapli nad lotniskiem. Nie trzeba latac w USA aby na takie zdarzenie (zderzenie!) trafic. W 1995 roku, lecac z W-wy do Montrealu LOT'em (13.08, piatek!), mielismy zderzenie z duzym ptakiem tuz po starcie z Okecia! Boeing 767 ma dwa silniki - jeden byl powaznie uszkodzony, nastapilo awaryjne ladowanie ktore przypominalo bardziej lot Columbia przy szybkosci znacznie wiekszej niz normalna (przedtem trzeba bylo wyrzucic paliwo co trwalo ok. godziny, lecac na jednym silniku!, z drugim szarpiacym sie na wolnych obrotach!). Warto wiedziec ze masa dopuszczalna ladowania samolotu mniejsza niz masa startowa - stad wyrzucanie paliwa! Poszukajcie tego opisu w gazetach z tamtego czasu - latam dalej, majac nadzieje ze drugi raz to sie nie zdarzy! Pozdrawiam latajacych - milych lotow! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stb A JAK NIE MASZ SWOJEGO SAMOLOTU, TO IP: *.proxy.aol.com 28.07.03, 08:08 JESTES W OGOLE BEZ SZANS.LECACY PTAK MOZE CIEBIE WTEDY TYLKO PRZYPADKOWO OS..AC. Odpowiedz Link Zgłoś
grzesg1 TEZ O LATANIU-ale nie samolotem 28.07.03, 09:10 To bedzie nie na temat ale od kilku dni mysle tylko o jednym. Miedzy innymi w wyborczej bylo napisane w artykule ze Voyager 1 i Pionier 10(ktory juz sie nie odzywa) za kilka set tys lat doleci do najblizszych nam gwiazd...wedlug danych gazety wyborczej ( www1.gazeta.pl/nauka/1,34137,93755.html )- sam koniec artykulu- Voyager 1 pedzi z predkoscia 17,4km/s -jak dotad najszybsza sonda kosmiczna(jest to okolo 62tys km/h) Sonda z silnikiem jonowym majaca na pokladzie 80kg kseonu rozpedzilaby sie w ciagu 2 lat do predkosci 20 tys km/h- I tu jest moje pierwsze pytanie- Zeby uciec z ziemi trzeba osiagnac 2 predkosc kosmiczna czyli 40tys km/h(11,19km/s)-wiec ta predkosc musi nadac mu rakieta z napedem"konwencjonalnym"-a te 20tys km/h to predkosc dodatkowa??? Pytanie 2: Ta ktore mnie dreczy. Rzuccie okiem na strone wiem.onet.pl/wiem/008677.html Wedlug tej strony "3 predkosc kosmiczna" wynosi 42km/s-by uciec spod wplywu slonca. Wiec dlaczego wszedzie gdzie sie popatrzy w gazetach czy telewizji mowia ze Voyager za ilestam tysiecy lat doleci do innych gwiazd skoro on nie ma nawet polowy wymaganej predkosci???(leci 17,4 km/s) Po co mu ta tabliczka ze zlota skoro nigdzie nie doleci??? On za kilkaset lat pewnie zawroci i bedzie sobie tak krazyl niczym komety. Czy on wogole ma szanse doleciec do obloku Oorta??? Chyba nie bo to bylaby juz granica ukladu slonecznego a Voyager tej granicy nie moze przekroczyc (tak jak kazda sonda wyslana z ziemi). Czy wszyscy naukowcy zdawali sobie z tego sprawe ale zeby bylo zabawniej mydlili nam oczy o podrozach tych sond do innych cywilizacji??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SR Predkosci Kosmiczne IP: *.gsi.de 28.07.03, 09:39 Pojecie predkosci ma sens tylko w ramach przyjetego ukladu odniesienia. Predkosc zawsze jest wzgledem czegos. Z punktu widzenia technicznego, istotna jest predkosc wzgledem Ziemi, lecz 3 predkosc kosmiczna jest zdefiniowana wzgledem centrum odddzialywania, czyli Slonca. "Efektywna" 3 predkosc kosmiczna to "prawdziwa" minus predkosc Ziemi wzgledem Slonca. Przeliczenie pozostawiam czytelnikom ... > Pytanie 2: Ta ktore mnie dreczy. > Rzuccie okiem na strone <a href="http://wiem.onet.pl/wiem/008677.html"target="_blank">wiem.onet.pl/wiem/008677.html</a> > Wedlug tej strony "3 predkosc kosmiczna" wynosi 42km/s-by uciec > spod wplywu slonca. Wiec dlaczego wszedzie gdzie sie popatrzy w > gazetach czy telewizji mowia ze Voyager za ilestam tysiecy lat > doleci do innych gwiazd skoro on nie ma nawet polowy wymaganej > predkosci???(leci 17,4 km/s) Po co mu ta tabliczka ze zlota > skoro nigdzie nie doleci??? On za kilkaset lat pewnie zawroci i > bedzie sobie tak krazyl niczym komety. Czy on wogole ma szanse > doleciec do obloku Oorta??? Chyba nie bo to bylaby juz granica > ukladu slonecznego a Voyager tej granicy nie moze przekroczyc > (tak jak kazda sonda wyslana z ziemi). Czy wszyscy naukowcy > zdawali sobie z tego sprawe ale zeby bylo zabawniej mydlili nam > oczy o podrozach tych sond do innych cywilizacji??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.nto.com.pl / 10.8.4.* 28.07.03, 12:24 Dyletanci - jak już podpisujecie zdjęcie, to może warto zajrzeć do najprostszej choćby encyklopedii, a nie sie ośmieszać w nakładzie kilkuset tysięcy egzemplarzy. Jak to jest sokół to ja jestem kangur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d. Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.uz.zgora.pl 28.07.03, 13:01 Gość portalu: ja napisał(a): > Dyletanci - jak już podpisujecie zdjęcie, to może warto zajrzeć > do najprostszej choćby encyklopedii, a nie sie ośmieszać w > nakładzie kilkuset tysięcy egzemplarzy. Jak to jest sokół to ja > jestem kangur. Ma Pan rację. Wygląda na to, że zamiast fotografii sokoła wędrownego, GW zamieściła udane zdjęcie jastrzębia gołębiarza. Pzdr. d. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k.biernacka fotoGW Re: Masz jedną szansę na tysiąc, że twój samolot IP: *.stacje.agora.pl 30.07.03, 17:49 dziekujemy za zwrócenie uwagi, choć forma listu nie była zbyt miła. rzeczywiście na zdjęciu jest jastrząb gołębiarz, a nie sokół wędrowny. życzymy bezpiecznych lotów, bez sokołów i jastrzębi Gość portalu: d. napisał(a): > Gość portalu: ja napisał(a): > > > Dyletanci - jak już podpisujecie zdjęcie, to może warto zajrzeć > > do najprostszej choćby encyklopedii, a nie sie ośmieszać w > > nakładzie kilkuset tysięcy egzemplarzy. Jak to jest sokół to ja > > jestem kangur. > > Ma Pan rację. Wygląda na to, że zamiast fotografii sokoła wędrownego, GW > zamieściła udane zdjęcie jastrzębia gołębiarza. > > Pzdr. d. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jadzia NO TO SUPER!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.03, 00:34 najpierw sie denerwowalam Al-quaida potem mgłą teraz doszly jeszce do tego ptaki,szopy i aligatory to moze jednak zrobie te cholerne prawko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PEDRO Re: NO TO SUPER!!!! IP: *.crowley.pl 01.08.03, 14:09 oK ALIGATORA TO JESZCZE MOGĘ ZROZUMIEĆ, BO JAKBY WSTAŁ NA 2 ŁAPY TO JEST DUŻY. ALE JAK MOŻNA ZDERZYĆ SIĘ SAMOLOTEM ZE SKUNKSEM ???!!! :-)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś