toja3003
29.07.03, 11:38
Statystyka to wazne narzedzie poznawania swiata
i prawde mowiac jestem troche jej fanem. Tzn.
bardziej wierze w statystyki dotyczace awaryjnaosci
samochodow, oparte na milionach "prob"
(np. automobilkluby) niz na pojedynczych
"zeznaniach" wynikajacych z indywidualnych
doswiadczen jakiegos znajomego.
Z drugiej strony trzeba byc ostroznym w jej
interpretacjach. Co zrobili cytowani
w artykule naukowcy? Zestawili 2 wybrane elementy:
marskosc watroby i spozywanie kawy.
Znalezli korelacje na okreslonym poziomie i zadowoleni
publikuja wyniki.
Tak sie sklada, ze nie jestem lekarzem
ale mialem dostep do danych medycznych pewnego
duzego szpitala w miescie X. Zabawilem sie
w znalezienie korelacji miedzy pacjentami
chorymi na serce a pierwsza litera ich nazwiska.
Okazalo sie, ze tych na "S" jest 2 razy wiecej niz na "K".
Czyzby Stefanski byl wiekszym zawalowcem niz Kowalski?
Bzdura, kazdy odpowie. Tak ale statystycznie jest
to naukowa prawda (bez interpretacji). Byc moze
rozwiazeniem jest fakt podobnego rozkladu
nazwisk w jezyku polskim (tego juz nie badalem)
ale chodzi mi jedynie o przyklad zjawiska.
Byc moze kawa chroni przed marskoscia
a byc moze jest tak, ze np. ludzie pijacy kawe
pija wiecej wina czy koniaku niz np. wodki itp.
I kiedy wreszcie skonczy sie mechaniczne epatowanie
tzw. szarego czlowieka statystycznym zestawianiem
2 elementow i wyciaganie za daleko idacych wnioskow
tudziez pieniedzy na kolejne, podobne badania?
Przeciez te dwie skorelowane zmienne moga byc
zalezne od trzeciej wplywajacej na obie
czy jedna z nich i to w bardzo roznym stopniu.