60 lat tranzystora?

IP: *.prokom.pl 21.12.07, 14:37
Formalnie 60 lat temu skonstruowano pierwszy bipolarny tranzystor ostrzowy.
Ten fakt jest powszechnie uznawany za początek elektroniki półprzewodnikowej,
bez której obecnie trudno nam żyć...

Czy tak naprawdę to jest początek ery tranzysora?
Właśnie nie.... Zaczęło znacznie wcześniej i to wczasach gdzie lampy
elektronowe jeszcze niezdarnie raczkowały.

Półprzewodniki pojawiły się jako kryształki do odbiorników detektorowych. Te
odbiorniki nie wymagały zasilania, zastosowany półprzewodnik nie wzmacniał
sygnału ale był odpowiednikiem pierwszej półprzewodnikowej diody ostrzowej.
Kryształkiem była m.in. galena. Miało to wady ,trzeba było szukać ostrzem
czułego punktu. Pierwszym udanym następca była w latach 50-tych już popularna
acz wtedy droga dioda ostrzowa germanowa.

Prostowniki półprzewodnikowe powoli zdobywały swoje miejsce najpierw selen i
kupryt.

Drugim biegunem było uzyskanie wzmocnienia. Otóż wzmocnieni sygnału za pomocą
półprzewodnika uzyskano jeszcze w latach 20-tych. Odkrył to zjawisko rosjanin
Łosiew. Była to pierwsza dioda tunelowa. Uzyskał on ujemną dynamiczną
rezystancję pozwalająca odtłumić obwód rezonansowy albo uzyskać oscylacje. Był
to pierwszy element półprzewodnikowy który wzmacniał sygnał.

Ten sam Łosiew odkrył zjawisko emisji światła w półprzewodnikach - czyli
dzisiejsze diody LED tak powszechne i powoli wypierające żarówki oraz lampy
wyładowcze np. w motoryzacji. Nazwał to swoje odkrycie optycznym
przekaźnikiem. Stwierdził że odkryte zjawisko pozwala modulować światło z
wysoką częstotliwością.... Tak , to podwaliny techniki światłowodowej w
telekomunikacji. Niestety Łosiew zginął podczas oblężenia Leningradu. Gdyby
żył inaczej potoczyłaby się historia techniki półprzewodników po tej stronie
żelaznej kurtyny.

W latach 30-tych opatentowano projekt pierwszego tranzystora polowego MESFET -
patent numer 1 745 175 z 1930 roku. Czyli na długo przed tym jak ogłoszono
skonstruowanie pierwszego tranzystora. Tranzystory polowe to obecne podstawa
techniki cyfrowej. Bez nich komputery nadal by były mało wydajne, powolne i
pożerały mnóstwo energii. Podstawy działania tranzystora polowego podał Julius
Edgar Lielenfield - urodzony we Lwowie (znów ta strona żelaznej kurtyny) -
jeszcze w połowie lat 20-tych XX wieku.

Cóż jak widać historia tranzystora zaczęła się wcześniej.

Potem poszło już szybko. Tranzystory ostrzowe dość szybko zaczęto produkować
nawet u nas w Polsce. Może komuś mówią typy TC11, TC12, TC13... Były
niedoskonałe nietrwałe. Generalnie germanowe tranzystory ostrzowe były bardzo
niedoskonałe. Dopiero powstanie tranzystorów złączowych utorowało im drogę do
powolnego wypierania lamp elektronowych. Szybko german zastąpiono krzemem.
German zarzucono (by ostatnio do niego wrócić....). Poprawiły sie parametry a
to głównie ze względu na opracowanie technologii epitaksjalnej, która
równocześnie pozwoliła na tworzenie układów scalonych. Tranzystory krzemowe
były już na tyle tanie że skutecznie wyparły lampy elektronowe ze sprzętu
powszechnego użytku pod koniec lat 60-tych.

Nadal problem była wrażliwość na temperaturę. Z nadzieją spoglądano na węglik
krzemu. ale przynajmniej tu w Polsce pojawiały sie szybkie, arbitralne zakazy
prac nad tym półprzewodnikiem, nic dziwnego - tranzystor zdolny pracować w
temperaturze 600 stopni Celsjusza....

My, Polacy też mieliśmy wkład w tranzystorację świata. To nasi naukowcy
opracowali technologię produkcji dużych monokryształów krzemu. Pozwoliło to na
tania masową produkcję elementów półprzewodnikowych. Metoda Czochralskiego jak
dobrze pamiętam.... Ba była dziwna sytuacja jak za czasów Gierka
sprzedawaliśmy ponoć rewelacyjne monokryształy krzemu do Japonii a z Japonii
kupowaliśmy licencje na pierwsze analogowe układy scalone (od firmy Sanyo,
pamięta ktoś polski amplituner Elizabeth Stereo?)

Wspomniałem o układach scalonych. Otóż idea scalania kilku elementów w jakąś
funkcjonalną całość nie narodziła sie w świecie półprzewodników lecz lamp
elektronowych a dokładniej w niemieckiej wytwórni Loewe w połowie lat 20-tych
XX wieku. Ta firma produkowała scalone obwody składające z kilku lamp,
oporników, kondesatorów tworzących kompletne układy odbiorników radiowych.
Niestety tę ideę zarzucono w pierwszej połowie lat 30-tych XX wieku, lecz
ponownie odrodziła się w świecie półprzewodników.

Ale lampy elektronowe wracają i to do świata mikroelektroniki. Pracuje się nad
mikrotriodami. Fakt nie ma tam żarzonej katody, wykorzystuje sie emisje polową
a techniki wytwórcze są rodem z zaawansowanych fabryk mikroprocesorów.

Jakby świat wyglądał bez tranzystora? Zadał sobie ktoś takie pytanie?

Niestety co najwyżej ktoś przeczyta w prasie że tranzystor to dzieło
amerykanów i że powstał 60 lat temu. Nie do końca to prawda i szkoda że
dziennikarze przygotowujący notki prasowe nie zadali trudu by coś więcej nt
temat napisać.
    • Gość: Kagan Re: 60 lat tranzystora? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 20:00
      Ciekawe. Kolejny genialny Rosjanin u zrodel wspolczesnej
      elektroniki...
      Polecam tez:
      en.wikipedia.org/wiki/Zworykin
      oraz (tez prawoslawny):
      en.wikipedia.org/wiki/Nikola_Tesla
    • mis22 Układy scalone i przemysł półprzewodnikowy 22.12.07, 00:36
      Gość portalu: STUDI napisał(a):
      > German zarzucono (by ostatnio do niego wrócić....). Poprawiły sie
      > parametry a to głównie ze względu na opracowanie technologii
      > epitaksjalnej, która równocześnie pozwoliła na tworzenie układów
      > scalonych.

      Interesująca wypowiedź! Niemal wszystko to prawda ale z niektórymi
      spwierdzeniami można trochę polemizować.

      To nie technologia epitaksjalna, a planarna spowodowała przełom w
      produkcji układów scalonych. Krzem wyparł german ponieważ dwutlenek
      krzemu jest świetną warstwą pasywującą powierzchnię złącz. Obecnie
      nie zastępujemy płytek krzemowych germanowymi, a używamy germanu
      jako domieszki wprowadzającej naprężenia mechaniczne, które
      zwiększają ruchliwość nośników w krzemie.

      Jan Czochralski opublikował swoją metodę krystalizacji w
      artykule "Ein neues Verfahren zur Messung der
      Kristallisationsgeschwindigkeit der Metalle". Pracował wtedy w
      Allgemeine Elektrizitäts Gesellschaft (AEG). Sam mam ponad 20
      patentów dotyczących elementów układów scalonych ale wszystkie
      uzyskałem pracując w Stanach.

      Kwestionowanie, że to nie Stany są kolebką przemysłu
      półprzewodnikowego i układów scalonych wydaje mi się podobne do
      dawnych twierdzeń w podręcznikach z początków PRL, że kolebką nauki
      była Rosja i ZSRR.
      • Gość: STUDI Re: Układy scalone i przemysł półprzewodnikowy IP: 157.25.164.* 23.12.07, 20:15
        > Interesująca wypowiedź! Niemal wszystko to prawda ale z niektórymi
        > spwierdzeniami można trochę polemizować.

        > To nie technologia epitaksjalna, a planarna spowodowała przełom w
        > produkcji układów scalonych. Krzem wyparł german ponieważ
        dwutlenek
        > krzemu jest świetną warstwą pasywującą powierzchnię złącz. Obecnie
        > nie zastępujemy płytek krzemowych germanowymi, a używamy germanu
        > jako domieszki wprowadzającej naprężenia mechaniczne, które
        > zwiększają ruchliwość nośników w krzemie.

        Zapowiedzią tych technologii były tranzystory "mesa" jeszcze
        germanowe. Przez piewien czas były one nizastąpione w zakresie VHF i
        UHF ( AF239... zanim wyparł go np. BF180). Fakt zalety krzemu
        spowodowały że nikt nie próbował tych nowoczesnych technologii
        przenieść na german.

        Owszem stosuje german jako domieszkę. Zaletą germanu była możliwosć
        pracy z bardzo niskimi napięciami - w przypakdu tranzystorów
        bipolarnych. Wadą była znaczna wrażliwośc na temepraturę.
        Obniżenie napięcia pracy jest istotne w układach cyfrowych
        pracujących z dużą częstoltiwością przełączania - powód - mniejsze
        napięcie mniejszy czas ładowania bramki tranzystora. Inną zaletą
        jest mniejszy prad skrośny w chwili przęłaczania bramki. Na pewno są
        jeszcze inne aspekty.


        >Kwestionowanie, że to nie Stany są kolebką przemysłu
        >półprzewodnikowego i układów scalonych wydaje mi się podobne do
        >dawnych twierdzeń w podręcznikach z początków PRL, że kolebką nauki
        >była Rosja i ZSRR.

        To nie kwestionowanie - co innego uzyskanie czegoś zdantego do
        produkcji a co innego początki badań. Ciekawym jest to ze konepcja
        tranzystora polowego była wczęsniejsza - a przecież tranzystory
        polowe powstały później niż to co zrobonio w laboratorium Bell'a.
        Fakt gdyby Łosiew nie zginął podczas oblężenia Leningradu hostoria
        półprzewodników wyglądałaby inaczej.

        • inzynier2 Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie 24.12.07, 15:14
          Gość portalu: STUDI napisał(a):
          > Fakt gdyby Łosiew nie zginął podczas oblężenia Leningradu historia
          > półprzewodników wyglądałaby inaczej.

          Nie wyglądałaby inaczej. ZSRR przestało istnieć, bo ten system był
          niewydolny ekonomicznie. Do produkcji układów scalonych niezbędna
          jest bardzo wysoka czystość pomieszczeń produkcyjnych oraz wysoka
          jakość i precyzja urządzeń używanych do produkcji. ZSRR ani kraje
          socjalistyczne nie były do tego zdolne ze względu na niską motywacje
          pracowników.

          Chruszczow w 1962 roku zapowiadał, że za 20 lat ZSRR wyprzedzi
          ekonomicznie USA. Tak się nie stało. Ty ciągle masz podobne
          wierzenia jak Chruszczow. Na szczęście Gorbaczew już niemal 20 lat
          temu doszedł do wniosku, że komunizm nie ma przyszłości i
          rozmontował ZSRR.

          Aby stworzyć przemysł i masową produkcję nie wystarczy wynalazek.
          Brazylia uważa, że samolot został wynaleziony w Brazylii, a nie
          przez braci Wright. Ale czy jest przemysł lotniczy w Brazylii?
          Latamy najczęściej samolotami firmy Boeing zlokalizowanej pod
          Seatlle w USA.
          • mrzorba Re: Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie? 24.12.07, 15:18
            A skyszales o Embraerze? I czemu Rosjanie zawsze mieli o maja
            wysokokonkurencyjny przemysl lotniczy?
            www.embraer.com/english/content/home/
            Embraer has become one of the largest aircraft manufacturers in the
            world by focusing on specific market segments with high growth
            potential in commercial, defense, and executive aviation. We develop
            and adapt successful aircraft platforms and judiciously introduce
            new technology whenever it creates value by lowering acquisition
            price, reducing direct operating costs, or delivering higher
            reliability, comfort, and safety.

            As a result, our aircraft provide excellent performance with day-in
            and day-out reliability, while being economical to acquire and cost-
            effective to operate and maintain. Equally important, we provide a
            superior product package, with comprehensive aircraft and after-
            sales support for parts, services, and technical assistance.

            Embraer was Brazil’s largest exporter from 1999 to 2001 and the
            second largest in 2002, 2003 and 2004. It currently employs more
            than 23,637 people, 88.6% based in Brazil, and contributes to the
            creation of more than 5,000 indirect jobs.
          • Gość: wobo1704 Re: Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie IP: *.chello.pl 24.12.07, 16:08
            inzynier2 napisał:
            ...
            >Do produkcji układów scalonych niezbędna
            > jest bardzo wysoka czystość pomieszczeń produkcyjnych oraz wysoka
            > jakość i precyzja urządzeń używanych do produkcji. ZSRR ani kraje
            > socjalistyczne nie były do tego zdolne ze względu na niską
            >motywacje pracowników.

            Częściowa prawda.
            Z pewnym opóźnieniem w CCCP uruchamiano produkcję odpowiedników
            wszystkich elementów półprzewodnikowych produkowanych na zachodzie.

            Ps. W radzieckich katalogach typowe było sformułowanie, że np.
            radziecki element 'xyz' rozpoczęto także produkować na zachodzie. ;)
            Dotyczyło to także procesorów i układów analogowych.
            • Gość: Kagan Re: Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 16:35
              Ten "inzynier" nie slyszalo Embraerach, wiec musi byc absolwentem
              historii zatrudnionym w IPN z poleciem zochydzania wszystkiego co
              nie zachodnie i kapitalistyczne... Embraer byl bowiem poczatkowo
              firma panstwowa...
              • Gość: inżynier2 Grzech ciężki nie słyszeć o firmie Embraer IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 24.12.07, 19:37
                Samą nazwę Embraer słyszałem, ale nie wiedziałem, że jest to firma
                brazylijska będąca trzecim co do wielkości na świecie producentem
                samolotów pasażerskich za amerykańskim Boeing i europejskim Airbus.
                Za to nie tylko słyszałem ale nawet latałem samolotami czwartej
                firmy na świecie kandyjskiej Bombardier. Biję się więc w piersi z
                powodu popełnienia, sądząc po opiniach na forum, grzech ciężkiego
                nie doceniania przemysłu brazyliskiego.

                Ale ciągle wydaje mi się, że perspektywy polskiej Brazylia leży na
                zachodzie i jest krajem kapitalistycznym. Nie wiem z jakiej
                perspektywy patrzy Kagan?
                • Gość: Kagan Re: Grzech ciężki nie słyszeć o firmie Embraer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.07, 00:23
                  1. Jesli piszesz "ex cathedra" i przy tym popelniasz elementarne
                  bledy, i to zpowodow czysto politycznych, to nie dziw sie, ze ci je
                  wytykaja.
                  2. Pisze teraz z Polski, ale cwierc wieku mieszkalem w Australii,
                  glownie na jej wschodnim wybrzezu.
                  3. Brazylia to kraj kapitalistyczno-feudalno-kolonialny. Kraj
                  wielkiego bogactwa i niewyobrazalnej nedzy. Z przeludnionym
                  gigantycznym Sao Paulo, pelnym kontastow Rio i slumsowata,
                  surrealistyczna stolica Brasilia. Kraj, gdzie biali farmerzy wciaz
                  morduja Indian, i gdzie produkuje sie masowo marnej jakosci, ale
                  jednak (na ogol) latajace Embraery, ktore ostatnio zakupil w ramach
                  pozornych oszczednosci upadajacy LOT.
          • Gość: STUDI Re: Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie IP: *.prokom.pl 27.12.07, 10:48
            Kilka błędów....
            To nie Gorbaczow rozwalił definitywnie komunistyczny ZSRR ale niejaki Jelcyn -
            głownie za sprawa swoich chorych ambicji i lęków. Gorbaczow do końca wierzył że
            utrzyma ZSRR. (Ironią był fakt że rozwiązano ZSRR na podstawie kontytucji ZSRR...)

            Po drugie to Stalin tak naprawdę zniszczył ZSRR - poprzez czystki eliminujące
            mimo wszystko elitę tego państwa. Odbudowanie jej było ciężkie i bardzo
            kosztowne a zmarnowany czas działa na niekorzyść.
            Wojna błyskawiczna w praktyce powstałą w radzieckiej Rosji. To Rosjanie przyjęli
            idee pewnych brytyjczyków. A niemiecka armia przejęła praktyczną realizację.
            Niestety Stalin rozwalił wszystko w imię lęku o swoje 4 litery.....

            Jakoś w całym tzw "demoludowym obozie" w ZSRR można było uzyskać dostęp do
            wszystkich prac naukowych - oczywiście skatalogowane, przetłumaczone itd.
            Upadki wielu projektów - np. programu kosmicznego to były skutek zazwyczaj
            śmierci lub odsunięcie osoby o wybitnych zdolnościach organizacyjnych -
            potrafiących wyszarpać jak najwięcej środków z budżetu. To samo było w USA - kto
            był w stanie wyrwać kasę realizował swój projekt, reszcie po pewnym czasie
            anulowano....

            Wychwalasz ekonomię USA - ok tylko czemu jest ona obecnie w takich tarapatach?
            Jak myślisz da radę po zakończeniu rządów Busha dogonić kraje dalekiego wschodu?
            To zimna wojna dała potęgę USA ale amerykanie jak zwykle potrafią wszystko
            zaprzepaścić - tak jak po zakończeniu II wojny światowej -dopiero wojna
            koreańska pokazała jak potęga USA osłabła. Jedyna nadzieja dla USA że Putinowska
            Rosja zapragnie dawnego ZSRR i zimnej wojny...
            • Gość: Kagan Re: Wiara czyni cuda ale nie w komunizmie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 11:57
              1. To jednak glownie glupota i naiwnosc Gorbaczowa doprowadzila ZSRR
              do upadku zamiast ewolucji w stylu Chin Ludowych.
              2. Stalin, jak Mao, mial dwie strony. Z jednej zrobil z ZSRR potege
              na skale swiatowa, z drugiej byl zazdrosny o wladze i wplywy, co sie
              pozniej zle odbilo na Rosji...
              3. Radziecki program kosmiczny okazal sie o wiele lepszy niz
              amerykanski. Dzis, po serii katastrof amerykanskich "promow"
              kosmicznych, jedynie ex-sowiecka technologia pozwala na bezpieczne
              loty zalogowe.
              4. Od czasow Reagana USA zyje na kredyt. Ekonomia USA jest w stanie
              upadku, co widac chocby po rosnacym dlugu zagranicznym i wewnetrznym
              oraz spadku kursu USD i zakonczeniu jego wymienialnosci na zloto.
              5. Nowa zimna wojna tylko pograzy dzisiejsze USA. Dawniej USA byly
              fabryka i bankierem swiata, dzis sa tylko konsumentem i
              kredytobiorca... :(
    • cs137 Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! 22.12.07, 02:04
      Miałem, miałem, i zrobiłem na nim radio na słuchawki, które nawet grało. W wieku
      13 lat. Przedtem robiłem też odbiorniki kryształkowe.

      Ale TC11 nie był ostrzowy, tylko tzw. "stopowy" - robiony przy pomocy bardzo
      jeszcze prymitywnej metody uzyskiwania złacza p-n. TC11 byl typu p-n-p.
      • Gość: STUDI Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! IP: 157.25.164.* 23.12.07, 20:23
        Nie rozbierałem go i nie widziałem na oczy....

        Fak to były juz czasy że mogli próbować technologii stopowej.
        Ale i tak one newiele odbiegały konstrukcją od tranzystorów
        ostrzowych - gdzie ostra zastępowały małe kulki z indu.

        Miałem dostęp jedynie do publikacji wewnątrzzakładowej mówiącej o
        neiwielkiej trwałości tych trabnzystorów
        • cs137 Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! 24.12.07, 05:12
          Gość portalu: STUDI napisał(a):

          > Nie rozbierałem go i nie widziałem na oczy....
          >
          > Fak to były juz czasy że mogli próbować technologii stopowej.
          > Ale i tak one newiele odbiegały konstrukcją od tranzystorów
          > ostrzowych - gdzie ostra zastępowały małe kulki z indu.

          No, ale to jest niezupełnie to samo... Ostrze to był kontakt
          metal-półprzewodnik, co nie jest dokadnie złączem p-n, a te kuleczki z indu to
          jednak tam wtapiano, przez co sie takie złacza w germanie robiły.
          • Gość: wobo1704 Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! IP: *.chello.pl 24.12.07, 10:57
            >...Może komuś mówią typy TC11, TC12, TC13...

            Czy na pewno TC a nie TG? TG2, TG3, ...TG51,TG52.
            • cs137 Re: Nie. Seria TG pojawła się dopiero później 24.12.07, 11:18
              Akurat w tamtych czasach "radiotechnika" - słowo dziś rzadko już używane - była
              moim hobby. Chodziłem na zajęcia Kółka Radiotechniczego, które odbywały się w
              tzw. Pałacu Młodzieży, czyli bocznym skrzydle warszawskiego PKiN. Robiliśmy
              odbiorniki na lampach, ale każdy marzył o czymś "kieszonkowym". Więc
              śledziliśmy z uwagą sytuacje w dziedzinie tej wielkiej nowości, jaką były
              tranzystory. Ja Mamę ubłagałem, by mi kupiła tranzystor, kiedy pierwsze pojawiły
              się w sprzedaży. TC11 kosztował 80 zł, co dla 13-latka z rodziny, która z trudem
              wiązała koniec z końcem, było sumą wręcz niesiągalną. Lampy wtedy kupowaliśmy
              "na brakach" po 5 zł. za sztukę. W Warszawie były dwa takie sklepy, jeden przy
              ulicy Mokotowskiej, a drugi przy Nowotki, obecnie gen. Andersa. Ale tranzystorów
              w nich nie sprzedawano.
              • Gość: Kagan Re: Nie. Seria TG pojawła się dopiero później IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 16:37
                Byly tez (moze nieco pozniej) sklepy z "odrzutami" elektronicznego
                przemyslu, np. przy Kopernika i przy Pl. Teatralnym...
                • Gość: wobo1704 Re: Nie. Seria TG pojawła się dopiero później IP: *.chello.pl 24.12.07, 17:38
                  Kopernika, Dolna, Grażyny, Anielewicza i ... .
                  Na 'odrzutach' oparta była masowa, seryjna produkcja telewizorów.
                  magnetofonów itp. Mam wrażenie, że taka produkcja był większa niz w
                  socjalistycznych fabrykach. ;)
                  Składałem po kilka sztuk /tydzień.
                  W Wigilię można popisać trochę nie na temat?
                  • Gość: Kagan Re: Nie. Seria TG pojawła się dopiero później IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.07, 00:24
                    W Wigile "robta co chceta"...;)
                    Pozdr. :)
                • Gość: cs137 Re: Puźniej odżuty pszeniesli w jinne mijsca, fakt IP: 204.13.9.* 25.12.07, 09:01
                  Ale mi si zajinterezowanie radiotechniko ftedy skuńcyło, chemio si ja zaczoł
                  interesować jinstead.
            • Gość: STUDI Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! IP: *.prokom.pl 27.12.07, 10:32
              Symbole jak TG, DG, DOG, DZG itp pojawiły się nieco później gdy ruszyła seryjna
              produkcja półprzewodników. Na przełomie lat 60.70 przyjęto w Polsce system
              Pro-Electron (ale czesi i ddr-owcy zmodyfikowali go pod siebie .... w czechach
              Gx zamiast Ax i Kx zamiast Bx a w DDR Sx zamiast Bx i Gx zamiast Ax

              Seria TC1x to w zasadzie laboratoryjne próbki. Po części oznaczenie bło zbliżone
              do tego w RFN - gdzie symbol tranzystora zaczynał się od liter OC.
          • Gość: STUDI Re: TC11 - jaki tam ostrzowy! IP: *.prokom.pl 27.12.07, 10:34
            Stosowanie kulek z indu to dopiero etap przejściowy do prawdziwego tranzystora
            złączowego. Mimo wszystko mamy styk dwóch różnych metali.

            Zresztą parametry obydwu grup tranzystorów zbytnie nie odbiegały od siebie. Skok
            jakościowy to technologia mesa.
            • Gość: cs137 Re: Ind IP: 204.13.9.* 27.12.07, 10:57
              Z tymi kuleczkami z indu to chyba było tak, że je umieszczano na powierzchni
              kawałka germanu typu n, po czym przez druciki podłaczone do tych kulek puszczano
              jakis taki impuls prądowy "jak się masz", w rezultacie czego kuleczki się topiły
              i pewna liczba atomów indu dyfundowała do germanowej matrycy. Indowi "brakuje"
              jednego elektronu, więc te wdyfundowane atomy stawały sie centrami akceprorowymi
              - innymi słowy, ten obszar w germanie zmieniał swoj typ z n na p. W taki sposób
              powstawała struktura p-n-p.

              Jestem przekonany, ze tranzystory z serii TC były p-n-p, bo do kolektora
              przykładało sie w nich dodatnie napiecie. Przy czym, z powodu tej bardzo
              prymitywnej technologii wytwarzania, nigdy nie było wiadomo, która "noga" będzie
              kolektorem, a która emiterem. W artykułac w "Radioamatorze" i w "Młodym
              Techniku", skąd ja czerpałem wtedy swoja wiedze, zalecano, by próbowac zamienić
              kolektor z emiterem, bo zdarzało sie, ze w takim "odwróconym" układzie
              tranzystor spisywał sie lepiej! Ja z tym moim TC11 próbowałem i tak i siak i
              zasadniczo nie stwierdzałem róznicy.

              Tem mój TC11 miał kształt prostopadłościennej kostki o rozmiarach tak z grubsza
              1cm x 1 cm x 0.5 cm. Któras z elektrod oznaczona była pokaźna czerwoną kropą
              wymalowana na obudowie. Bardzo szybko zresztą sie ona starła.

              Ja dostałem ten tranzystor w prezencie jesienią 1958 roku albo wiosną 1959.
              Byłem wtedy w 7-mej klasie podstawówki. Z ukończeniem podstawówki zbiegła sie u
              mnie zmiana pasji radioamatorskiej na pasję chemiczna, więc dlatego dość
              dokładnie pamietam datę.
              • Gość: STUDI Re: Ind IP: *.prokom.pl 28.12.07, 14:14
                Kuleczki indu.
                Tranzystor robiono tak że płytkę germanu domieszkowanego na typ n umieszczano w
                kąpieli elektrolitycznej i zbliżano do obydwu jej stron ostro zakończone
                elektrody. Przepuszczając prąd nadtrawiano powierzchnie uzyskując w możliwie jak
                najcieńszą warstwę bazy. Potem umieszczano te kuleczki.

                Owszem ind jako metal V grupy poprzez dyfuzję wgłąb germanu powodował
                powstawanie klasycznych złączy. Jednakże nadal umownym był fakt co jest emiterem
                a co kolektorem - dlatego nie byłeś w stanie stwierdzić różnicy.

                Tranzystory germanowe to zdecydowanie pnp. Mało było npn. U nas w Polsce nie
                produkowano żadnego tranzystora germanowego npm (czeska Tesla owszem)

                W przypadku krzemu bardzo niewdzięcznymi są tranzystory pnp. Na dodatek z racji
                innych właściwości nośników większościowych w Si-n i Si-p tzw tranzystory
                komplementarne mają znacznie różniące sie od siebie właściwości - można tylko
                uzyskać zgodność części parametrów a nie wszystkich - widoczne to zwłaszcza w
                tranzystorach MOSFET.

                Wróćmy do zamiany emitera z kolektorem - owszem w nowoczesnych tranzystorach
                taka zamiana daje korzyści jeśli tranzystor bipolarny pracuje jako klucz
                przełączający. Ale jak pisałem nie jest to prawdą w tych pierwszych seryjnych
                tranzystorach zarówno ostrzowych (emiter i kolektor są pojęciami umownymi) jak i
                tych pierwszych złączowych.

                Ja na wszelki wypadek oprócz lamp (np. ECLL800, EMM803) trzymam na "czarną
                godzinę" takie tranzystory germanowe jak nasze AF514, AF106, ponadto rewelacyjne
                AC180K/AC181K oraz kilka sztuk scalaczków jak UL1202L...
                • cs137 Re: Ind to III grupa, nie V-ta 28.12.07, 21:13
                  Gość portalu: STUDI napisał(a):

                  > Owszem ind jako metal V grupy...

                  Oczywiste przejęzyczenie, więc prostuję.

                  Pierwiastki V grupy używane do domieszkowania to fosfor, arsen, antymon, a teraz
                  i azot bywa uzywany.


                  > Ja na wszelki wypadek oprócz lamp (np. ECLL800, EMM803) trzymam na "czarną
                  > godzinę" ...

                  Ja mam w pracy ok. 1000 lamp, większośc fabrycznie nowych. Niektóre okazy bardzo
                  ciekawe - np. tetrody mocy robione do nadajników wojskowych, z wyraźnym napisem
                  na opakowaniu, ze lampa jest wyprodukowana w roku 1943 w ramach zamówienia US
                  Army. Absolutnym klejnotem kolekcji jest ceramiczna tetroda z katoda w kształcie
                  nie rureczki, tylko dysku. Amerykanie zrobili te lampy i udało im sie umieścic
                  dwie siatki miedzy w niespełna milimetrowej szczelinie pomiedzy płaska katoda i
                  płaska anoda. Przez to mozliwe było zbudowanie nadajników o częstotliwości ok.
                  10-krotnie wyższej, niz na istniejących lampach o "cylindrycznej" geometrii. Te
                  tetrody potwornie się grzały i nie mogły być ze szkła, tylko musiały byc z
                  ceramiki, i ponadto musiały byc wyposażone w potęzny radiator. Ale korzysc była
                  duza, bo Niemcy nie byli w stanie wykryć sygnału z radarów zbudowanych na tych
                  lampach, no i wtedy zaczeła sie rzeź U-bootów na Atlantyku. Ale "gwiazdorstwo"
                  tych tetrod trwało bardzo krótko, bo zaraz potem wynaleziono klistrony i
                  magnetrony, które były jeszcze o niebo lepswze, no i te ceramiczne tetrody
                  poszły do lamusa.

                  Nawiasem mówiąc, ja zbieram różne dziwactwa z datą produkcji 1939-45. Na
                  przykład, mam rewolwer Nagan wyprodukowany w ZSRR w roku 1944.
                  Rosjanie teraz wyprzedaja swoje arsenały w USA, tutaj jest kupa
                  amatorów-kolekcjonerów rozmaitych egzotycznych samopałów, więc Nagany ze starych
                  sowieckich zapasów ida jak swieże bułeczki. Nagan w rzeczywistosci powinien być
                  nazywany "Nagant", ale "t" sie gdzies zgubiło.

                  Ciekawostka - poniewaz rewolwer Nagan używa niezwykle egzotycznego naboju,
                  zupełnie niepodobnego do innych nabojów rewolwerowych - a dostac oryginalna
                  amunicje jest bardzo trudno - to ostatnio specjalnie uruchomiono w USA produkje
                  tego rodzaju amunicji.

    • feltrix Re: 60 lat tranzystora? 27.12.07, 12:17
      Tranzystor: Shockley, Bardeen i Brattain (Bell Telephone Laboratories), 1947; Nagroda Nobla 1956. Znakomity i obszerny artykuł przeglądowy na temat początków „Solid-State Era” jest zawarty w jubileuszowym wydaniu amerykańskiego czasopisma „Electronics” (Special Commemorative Issue, April 17, 1980). Można się dowiedzieć (str. 240), że pierwszy tranzystor polowy skonstruował we Francji w 1958 roku Polak, Stanisław Teszner, 30 lat po pomyśle Lilienfelda.

      Dlaczego w Polsce nie są odpowiednio uhonorowani sławni odkrywcy? Jak Jan Czochralski, którego zamiast sławić polscy zawistnicy próbowali oczernić i wyeliminować z polskiej nauki?

      Też zrobiłem sobie radio kryształkowe w końcu lat 40. Koniec lat 50. to tranzystory germanowe. Stosowałem dostępne w Polsce niemieckie OC71, 72 (Telefunken?) w końcu lat 50. Na początku lat 60. były już dostępne polskie tranzystory germanowe TG5 i inne „konie robocze” tej epoki. Zrobiłem z nimi kilka udanych projektów dla przemysłu. Polska Tewa-Unitra radziła sobie nieźle z produkcją popularnych tranzystorów. No i niedługo potem pojawił się wysyp amerykańskich tranzystorów krzemowych 2N…. , a w Europie serie B… .Wiele z nich jest nadal produkowane i stosowane. Jednak przez ostatnie ćwierć wieku technologia tranzystorów dyskretnych niemal stoi w miejscu w porównaniu z burzliwym rozwojem układów scalonych.

      Początki mikroelektroniki i komputerów są ciekawie opisane w książeczce „The chip” (autor T.R. Reid). Kilby, Noyce i inni. Frapująca lektura.
      • Gość: STUDI Re: 60 lat tranzystora? IP: *.prokom.pl 28.12.07, 14:17
        (...) Dlaczego w Polsce nie są odpowiednio uhonorowani sławni odkrywcy? Jak Jan
        Czochralski, którego zamiast sławić polscy zawistnicy próbowali oczernić i
        wyeliminować z polskiej nauki? (...)

        A pan Kudelski? Też ciekawa historia. Choć firma Kudelski ostatnio mocno się
        zbłaźniła z systemem kodowania Nagravision oraz Nagravision w "przebraniu na
        zewnątrz za SECA czy BetaCrypt".
      • Gość: STUDI Re: 60 lat tranzystora? IP: *.prokom.pl 28.12.07, 14:32
        2N nie oznaczał krzemu. Amerykańskie systemy oznaczeń półprzewodników (oraz lamp
        elektronowych) były majstersztykiem nieczytelności i niejednoznaczności. 1N to
        element z jednym złączem... 2N z dwoma itd..

        W przypadku lamp było gorzej - cyfra oznaczał napięcie żarzenia potem litery
        oznaczające konkretną konstrukcję i liczba oznaczająca liczbę elektrod
        wyprowadzonych na zewnątrz - następujące dalej litery oznaczały warianty
        wykonania. Czyli cyfra 4 duodiodę ze wspólną katodą jak i triodę

        Europa przyjęła czytelny i przejrzysty system zarówno w przypakdu lamp
        elektronowych jak i półprzewodników. W przypadku układów scalonych było już
        gorzej (tylko część literowa miął sugerować ogólną grupę produktów - my
        chcieliśmy dokładniej precyzować przeznaczenie scalaka - druga cyfra: 1
        mieszacze, matryce tranzystorów, modulatory, 2 - wzmacniacze p.cz. - tory
        radiowe, 3 - wzmacniacze m.cz., 4 wzmacniacze mocy m.cz., 5 - stabilizatory, 6
        dekodery.....

        Oczywiście były wyłomy - Tesla lampy oznaczała odrobinę inaczej - na początku
        była liczba zamiast litery określającej parametry żarzenia - oraz inaczej w
        drugiej części liczbowej kodowano cokoły (3 - octal w systemie EU, wg Tesli -
        heptal, 4 w EU rimlock wg Tesli noval, wg EU heptal to 7 a noval to 8).

        Tak samo czesi odróżnili się od Europy w oznaczaniu półprzewodników - zamiast
        litery A stosowali literkę G, a zamiast litery B literę K. W NRD w przypadku
        półprzewodników też zastosowano własny wariant - litera G zamiast A i litera S
        zamiast litery B.

        Natomiast inaczej do oznaczani podeszli Rosjanie - połączyli cechy
        amerykańskiego systemu (bo przyjęto go wraz z pomocą aliantów podczas II WŚ)
        wraz zaletami systemu europejskiego. Tyle że inaczej podeszli do wersji
        wykonania - bardzo szczegółowo rozróżniano -wykonanie dla wojska, wersje o
        podwyższonej trwałości, wersję dla pracy impulsowej itd. Półprzewodniki po
        kilku zmianach zaczęto oznaczać w podobnym systemie oznaczeń jak system europejski.

        Chyba zanudzamy....
    • kanarek2 Re: 60 lat tranzystora? 28.12.07, 16:03
      Studi, jakich półprzewodników używał Losiew? i gdzie pracowal?
      I jeszcze jedno: w jakim układzie zaobserwował emisję?

      Bardzo ciekawe informacje - kłaniam się i pozdrawiam,
      k.


      > Otóż wzmocnieni sygnału za pomocą półprzewodnika uzyskano jeszcze w latach
      20-tych. Odkrył to zjawisko rosjanin Łosiew. Była to pierwsza dioda tunelowa.
      Był to pierwszy element półprzewodnikowy który wzmacniał sygnał.
      >
      > Ten sam Łosiew odkrył zjawisko emisji światła w półprzewodnikach - czyli
      dzisiejsze diody LED
Inne wątki na temat:
Pełna wersja