Potop fakty i mity.

12.03.08, 20:56
Skąd te powszechne opowieści o potopie,przewijające się w wielu kulturach.
Czyżby odzwierciedlają fakt historyczny? pl.wikipedia.org/wiki/Potop
    • dalatata Re: Potop fakty i mity. 12.03.08, 22:44
      czuje ze nowey7(7) ma asa w rekawie....
      • europitek Re: Potop fakty i mity. 13.03.08, 01:42
        Lepiej dla niego byłoby, gdyby miał go "na ręce".
        A swoją drogą, to w potopowych opowieściach nie ma nic dziwnego - na początku holocenu ogromne obszary kontynentalne na półkuli północnej zostały zalane wodami roztopowymi (polodowcowymi). Nie jest wykluczone, że jakieś reszty wspomnień po tych wydarzeniach przetrwały w formie legend i mitów.
        • petrucchio Re: Potop fakty i mity. 13.03.08, 08:34
          europitek napisał:

          > Lepiej dla niego byłoby, gdyby miał go "na ręce".
          > A swoją drogą, to w potopowych opowieściach nie ma nic dziwnego - na początku h
          > olocenu ogromne obszary kontynentalne na półkuli północnej zostały zalane wodam
          > i roztopowymi (polodowcowymi). Nie jest wykluczone, że jakieś reszty wspomnień
          > po tych wydarzeniach przetrwały w formie legend i mitów.

          Nie tylko na północy. Wskutek wczesnoholoceńskich roztopów znikł subkontynent
          sundalandzki, położony na równiku (zostały po nim Półwysep i Archipelag
          Malajski), zalane zostały także szerokie obszary szelfu łączącego Australię z
          Nową Gwineą i Tasmanią na półkuli południowej.

          Jeśli chodzi o okolice Europy i Bliskiego Wschodu, "katastrofa czarnomorska"
          (ok. 5600 p.n.e.) pozostaje na razie hipotezą, ale jeśli okaże się choć
          częściowo prawdziwa, oznacza zatopienie w niezbyt odległych czasach dużych i
          gęsto zasiedlonych obszarów w pobliżu kolebki neolitycznego rolnictwa.
          • dalatata Re: Potop fakty i mity. 13.03.08, 16:20
            bardzo prosze noweya777 o cieta i przygwazdzajaca riposte.
            • dar61 Re: Potop fakty i mity. 14.03.08, 11:08
              :)))))
        • asteroida2 Re: Potop fakty i mity. 13.03.08, 17:03
          > Nie jest wykluczone, że jakieś reszty wspomnień
          > po tych wydarzeniach przetrwały w formie legend i mitów.

          Zależy dla kogo. Dla Sumerów, jak poczytać ich gliniane tabliczki, potop był po
          prostu wydarzeniem historycznym. Historia mówiła że pozakładali swoje pierwsze
          miasta "zaraz po potopie".

          Jak rozległy był ten potop, to już znacznie trudniej stwierdzić - bo ichniejsza
          geografia była dosyć ograniczona. Co nieco można wywnioskować w faktu że w
          Indiach żadne starożytne kroniki o czymś takim już nie wspominają.
          • petrucchio Re: Potop fakty i mity. 13.03.08, 17:58
            asteroida2 napisał:

            > Co nieco można wywnioskować w faktu że w Indiach żadne starożytne
            > kroniki o czymś takim już nie wspominają.

            Może dlatego, że Indoariowie, twórcy tradycji wedyjskiej, dotarli do Indii
            dopiero w II połowie drugiego tysiąclecia p.n.e., a ich pierwotną ojczyzną były
            stepy środkowej Azji, gdzie byli mniej narażeni na powodzie niż ludy Mezopotamii
            (są np. dowody archeologiczne na wielką, niszczącą powódź pod koniec okresu
            Uruk, tuż przed powstaniem właściwej cywilizacji sumeryjskiej). A skoro już mowa
            o Mezopotamii, to Zatoka Perska powstała pod sam koniec plejstocenu wskutek
            zalania przez morze obszarów wokół dolnego biegu Tygrysu/Eufratu, być może w
            sposób katastrofalny (przerwanie bariery w miejscu dzisiejszej cieśniny Ormuz).
            • europitek Re: Potop fakty i mity. 14.03.08, 01:17
              Pisząc wyżej o zalewach wód roztopowych miałem na myśli "epizody lądowe", które można by nazwać klasycznymi powodziami. Zalanie pd.-wsch. Azji lub podzielenie Sahulu były skutkiem stopniowego (bardzo powolnego w ludzkiej skali czasu) podnoszenia się poziomu oceanu światowego, więc raczej nie powinny mieć przebiegu katastrofalnego. Chociaż lokalnie mogło dojść do gwałtownych zdarzeń typu przyłamanie naturalnej zapory w okolicach Dover, czy też przelanie się słodkowodnego "morza Agasiza" do oceanu. Natomiast wielkie powodzie roztopowe bywały (są na to ślady materialne) zdarzeniami na dużą skalę i niezwykle gwałtownymi (niszczycielskimi). I było ich wiele, czasami z wielokrotnymi powtórkami na tym samym terytorium.
              Ogromne zbiorniki wód roztopowych istniały nie tylko w Ameryce Pn., co jest powszechnie znane, ale również w Azji (Syberia i północna część Azji Centralnej). Myślę jednak, że szansę na utrwalenie swego istnienia w ludzkiej świadomości miały jedynie zdarzenia o gwałtownym charakterze i dużym zasięgu. Takie właśnie, jak ta powódź w Mezopotamii, która w niektórych miejscach zostawiła nawet kilka metrów osadów na warstwach wcześniejszych (i są ślady osadnictwa poniżej i powyżej tej warstwy).
              Również kryzys bosforski, mimo pewnego rozciągnięcia w czasie (pomijając sam moment przelania się wód przez Bosfor), mógł zostawić ślad w ludzkiej pamięci, gdyż w jego wyniku doszło do zalania ogromnych połaci lądu wokół wielkiego zbiornika słodkowodnego. A tereny te mogły być zamieszkane, z racji swej atrakcyjności, przez dużą liczbę ludzi. I dla nich też mogła być to klęska porónywalna z powodzią mezopotamską, gdyż został zalany cały ich "kraj".
              Wielość takich zdarzeń i będące ich skutkami migracje mogły doprowadzić do zetknięcia się ludów, które ich doświadczyły w różnych miejscach i stać się powodem do uznania globalnego zasięgu katastrofy.
              • dar61 Re: nie tylko w Ameryce Pn. 14.03.08, 11:23
                Zadziwiające może być NIEZROBIENIE katastroficznego filmu przez
                uwielbiające taką tematykę wytwórnie hamerykańskie.

                Małe wzmianki w filmach przyrodziczych gdzieś na N. Gegraphic się
                przemyciły. I to nawet nie pamiętam, czy BBC nie odpowiada za ich
                nakręcenie.
                Przelanie się wód polodowcowych z pra-Wielkich Jezior na Wielkie
                Równiny, ich gwałtowność i zasięg daje bodźce wyobraźni. Ale kogo
                tam to mogło podtopić? Tych kilku na krzyż pre-Indian?
                To się nie sprzeda w iluzjonie przecież...
                No chyba, że [s]twórca 'Apocaliptico' na tę tematykę zachoruje.

                Jeśli demografowie tak doceniają siłę rodzinnej tradycji w USA
                (niespadanie przyrostu naturalnego tamże) - to docenić trza siłę
                mocy lobby kreacjonistów w usańskim kraju ucinających inicjatywy
                sfilmownia epopei o PRAWDZIWYM potopie.

                Lobby naukowców - go on!
                • europitek Re: nie tylko w Ameryce Pn. 14.03.08, 13:26
                  Cytat:
                  > Przelanie się wód polodowcowych z pra-Wielkich Jezior na Wielkie
                  > Równiny, ich gwałtowność i zasięg daje bodźce wyobraźni. Ale kogo
                  > tam to mogło podtopić? Tych kilku na krzyż pre-Indian?
                  > To się nie sprzeda w iluzjonie przecież...

                  Obawiam się, że wyznaczony przez Ciebie kierunek spływu wód roztopowych nie jest słuszny, ale ja nie chcę o takim drobiazgu, lecz o rzeczy istotniejsze, czyli "sprzedaży w iluzjonie". Otóż tu akurat Amerykanie mogliby być zainteresowani, gdyż ich rodzima teoria "overkill" (wybicia amerykańskiej megafauny przez falę migracji w Azji pn.-wsch., twórca P. Martin)) jest u nich bardzo popularna. Jej zwolennicy próbowali (i próbują nadal) wygrzebać wszelkie możliwe dowody i poszlaki za nią przemawiające. Zgodnie z ich pojmowaniem procesów demograficznych Ameryka powinna być dośc dobrze zasiedłona przez hordy mamutożerczych tubylców, którzy zjedli prawie całą megafaunę. Zatem w takim amerykańskim potopie miałby się kto topić stadnie, a w dodatku można by wyjaśnić kwestię zniknięcia kultury Clovis (tych pożeraczy mamutów), która dość tajemniczo "wyparowała" z powierzchni Ameryki wraz ze zniknięciem plejstoceńskiej megafauny. Może więc się "utopiła"?

                  Cytat:
                  > Jeśli demografowie tak doceniają siłę rodzinnej tradycji w USA
                  > (niespadanie przyrostu naturalnego tamże)

                  No, nie wiem ... czy to "siła rodzinnej tradycji", czy zasługa imigrantów, którzy przywożą se sobą własne wzorce (wysokiej) prokreacji.
                  • dar61 Re: kierunek 14.03.08, 15:17
                    Pisze {Europitek} [...kierunek spływu wód roztopowych nie jest
                    słuszny...]

                    Wyczytywałem ongi pomysłowe terie o końcu epoki lodowcowej na pn
                    półkuli spowodowanym spłynięciem wód z rezerwuaru umiejscowionego w
                    okolicy dzisiejszych Wlk.Jezior pn-am. Gardłem dzisiejszej rzeki Św.
                    Wawrzyńca zdaj się.
                    O wymuszeniu Golfsztromu, prądów oceanicznych m. in. też.
                    To byłby ten 1. kierunek spływu.

                    Drugi kierunek - to właśnie na te Wielkie Równiny. To me wspomnienie
                    z jakiegoś filmu przyrodniczo - historyzującego. W necie nie
                    szukałem praźródeł opowieści o tym. Są pono na terenie Ameryki Pn.
                    świadectwa geologiczne podające i kierunek tego spływu, i jego
                    gwałtowność oraz wielkość nagromadzonej masy wód.

                    Czas obu tych spływów pewnie nie jest tożsamy - acz polodowcowe
                    (polądolodowe) źródło - pewnikiem tak....

                    Choć powstawanie sieci ogólnoświatowych prądów głębinowych miało
                    oczywiście jeszcze dawniejsze konotacje. Zdaje się od czasów
                    rozchodzenia się prakontynentów, jeszcze mezozoicznie czasowo
                    odległego.

                    Choć "prof" Giertych2. ma tu inne pomysły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja