erg2
16.05.08, 12:36
Ziutek - Leonard Trzeci, bedzie niepocieszony.... ;)))
mlodyfizyk.blox.pl/2008/05/Dziennik-Znow-przelozyli-koniec-swiata.html
Będąc młodym fizykiem
Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik: Znów przełożyli koniec świata
Pewien "dziennikarz" "naukowy" z gazety Dziennik pisze dziś, że
naukowcy z CERNu "znów przełożyli koniec świata". Ja raczej
przełożyłabym tego dziennikarza. Przez kolano. I spuściła mu lanie
za głupotę. Niestety nie dostanę go w swoje ręce, bo przezornie nie
podał nazwiska ani pseudonimu.
"Dziennikarz" ów nie pisał tekstu w pośpiechu, o nie! - przygotował
go na długo przed publikacją. Świadczy o tym stary tytuł, który
można odnaleźć w adresie URL artykułu: "O północy skończy się
świat". Ach, ileż musiał autor poświęcić czasu na zdobywanie cennych
informacji!... W dodatku wiedząc, że gdy opublikuje artykuł o
dziesiątej, to czytelnikom pozostanie tylko 14 godzin na
przeczytanie go i docenienie jego kunsztu, zanim nadejdzie
kataklizm. Cóż za misja, cóż za odpowiedzialność!
Jednak w międzyczasie nadeszła wiadomość, że data uruchomienia
Wielkiego Zderzacza w CERNie została zmieniona. Końca świata dziś
nie będzie. Pozostało zmienić tytuł. "Znów przełożyli koniec
świata". Jedyna pociecha, że czytelnicy będą mieli więcej czasu, by
delektować się artykułem.
To jednak jeszcze nie koniec Błękitnej Planety. O północy miała
zacząć działać piekielna maszyna - dzieło naukowców, którzy marzą o
podróżach w czasie. Badacze wierzą, że dzięki niej dowiedzą się, jak
powstał wszechświat. Ale część straszy - wystarczy jeden fałszywy
krok i szalone zderzanie materii przerodzi się w niekontrolowany
łańcuch eksplozji. A Ziemia zamieni się w czarną dziurę. Na razie
start akceleratora przesunięto na początek lipca.
I tak dalej, i w ten deseń. Ręce mi za bardzo opadają, żeby tutaj
tłumaczyć idiotyzm całego artykułu. Dlatego niech zrobią to za mnie
dwaj inni fizycy: W wersji krótkiej i wesołej - mgr Michał P. Heller
z Instytutu Fizyki UJ, a w wersji dłuższej i dogłębnej - prof.
Krzysztof Fiałkowski z tego samego Instytutu.
Jedyny komentarz, na który się osobiście zdobędę, będzie dotyczył
ostatniego akapitu wiekopomnego tekstu. "Dziennikarz" nadmienia tam,
że wyklęte słowo "akcelerator" pojawiało się już na kartach dzieł
innych mistrzów:
Wielką panikę wzbudziła także słynna książka Dana Browna "Anioły i
demony". Tam także jest mowa o akceleratorze.
To naprawdę straszne. Wymawianie słowa "akcelerator" powinno zostać
w ogóle zakazane. Natomiast książka - we mnie wzbudziła szereg
rozmaitych niekontrolowanych odruchów, ale akurat nie panikę.
Dominującym odruchem było ciśnięcie książką o ścianę po
przeczytaniu, że fizycy w CERN mają własny wahadłowiec, którym
latają do Ameryki. A rządzi nimi żelazną ręką demoniczny starzec na
wózku (na sto procent - dr. Strangelove ). W każdym razie odruchy
owe nie pozwoliły mi na przeczytanie więcej niż kilku pierwszych
stron.
Niniejszym nominuję anonimowego "dziennikarza" na pierwsze miejsce w
naszym rankingu "dziennikarstwa" "naukowego". (Wejdź na stronę
główną i patrz menu po prawej stronie.) Gazeta Dziennik zajmuje tam
zaszczytne trzy pierwsze miejsca.
Wpis powstał dzięki alarmowi od naszego stałego korespondenta, dr.
hab. Pawła Góry z Instytutu Fizyki UJ.
czwartek, 15 maja 2008, anuszka_ha3.agh.edu.pl
-------------------------------------------------------------------