LHC - naukowe prognozy zagrożenia

06.12.08, 11:13
Wg obliczeń Dr. Rosslera,
(Visiting Professor of Physics Dr. Otto E. Rössler, University of
Türbingen, F.R.G.)
www.wiki1.net/groups/uploads/LHCFacts/Rossler2.jpg
który bez wątpienia uwzględnił większą gamę czynników,
niż proste wymazywanie geometryczne, które przyjęliśmy onegdaj w
naszych tu szacowaniach na FN, opartych na czystej geometrii
(tzn.praktycznie bez fizyki)
np. "nic nie wiemy, a idziemy jak dzieci we mgle":
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=81400973&a=81497726

Mikro czarnym dziurom (które MAJĄ BYĆ! produkowane w Large Hadron
Collider co sekundę) może zająć od 50 m-cy do 50 lat,
aby urosły na tyle, by zniszczyć Ziemię!

Tzn. pierwsze nieodwracalne już efekty mogą wystapić w miesiące do
lat po pierwszych udanych kolizjach protonów w układzie środka masy
(w przeciwbieżnych wiązkach w LHC).
    • keczfry2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 06.12.08, 13:26
      Jedno państwo decyduje się zaryzykować istnienie całej planety i wszystkie inne
      państwa i wszyscy pozostali mieszkańcy Ziemi są bezsilni. Nie mogą w żaden
      sposób się przeciwstawić.
      • bonobo44 państwo w państwie 06.12.08, 13:49
        to nie-jedno państwo, niestety, a prawdziwe "państwo w państwie",
        a raczej wręcz całe imperium fizyków cząstek elementarnych (i nie
        tylko) w Zjednoczonej Europie zwykłych zjadaczy chleba, których się
        zwyczajnie ubezwłasnowolnia 8-(jak zresztą w wielu innych kwestiach)
        • keczfry2 Re: państwo w państwie 06.12.08, 14:06
          Fizycy są tylko narzędziami w rękach szefów koncernów dla których pracują i
          polityków. Bez ich zgody niczego nie mogą zrobić.
          • pies_na_teorie Re: państwo w państwie 06.12.08, 15:32

            keczfry2 napisał:

            > Fizycy są tylko narzędziami w rękach szefów koncernów dla których
            > pracują i polityków. Bez ich zgody niczego nie mogą zrobić.
            >

            Tak, to chyba prawda w ogólności, fizyka oficjalna (urzędowa)musi
            pełnic służebną/niewolniczą rolę wobec polityki.

            W szczególności zdaje sie, że tylko entuzjaści fizyki są wolnymi
            naukowcami i mogą sobie pozwolic na swobodę własnym kosztem
            kredytując cywilizacyjny postęp.
            • bonobo44 można służyć i służyć 06.12.08, 17:30
              Lem w Głosie Pana napisał o Skłodowskiej, że pani ta zapewne nie
              oddawałaby się tak lekko niektórym swoim pasjom, gdyby wiedziała o
              konsekwencjach w postaci już nie hekatomb (z gr. hekaton - sto) a
              megatomb...
              a to podobno (opinia przytaczana ustami jednego z bohaterów Głosu)
              kolorystycznie najpiękniejsze zjawisko na świecie - gdy widziane na
              żywo
              tarnof.wrzuta.pl/img/file/4h5deeoFD7/bomba_atomowa_6
              (podobnie o radiacyjnym pięknie mówili naoczni świadkowie eksplozji
              reaktora w Czarnobylu)

              zespół Oppenheimera nie miał już większych skrupułów...

              dalej Lem w tej samej książce pisze jakoś tak:
              'stworzenia o nieskończenie elastycznych zdolnościach adaptacyjnych
              mają nieograniczenie rozciągliwą moralność'

              zagłada w wywołanej przez LHC konwergencji Ziemi do dziwadła może
              wyglądać jeszcze piękniej (jak na koniec świata tej naszej unikalnej
              być może na skalę kosmiczną planety przystało 8-(
              www.youtube.com/watch?v=EL2ghqv5mCg
              • keczfry2 Re: można służyć i służyć 06.12.08, 17:51
                Masoni, UFO i MOSSAD nas obronią. Jeśli nie oni to kto inny ? Nie pozwolą tak
                łatwo się wyeliminować. Druga próba unieszkodliwienia LHC będzie znacznie
                poważniejsza w skutkach.
                • bonobo44 Re: można służyć i służyć 06.12.08, 18:14
                  nie liczyłbym na to...
                  szanse, że w końcu eksperyment się "powiedzie" są
                  wg mnie bliskie pewności !
                  pracuje nad tym projektem dziesiątki tysięcy najtęższych głów Europy
                  i nie tylko...

                  równie dobrze można by wierzyć na miejscu skazańca,
                  że skoro sznur szubienicy raz się urwał,
                  to będzie się to powtarzało w nieskończoność...
                  a tymczasem kaci już o to spokojnie się postarają,
                  żeby następnym razem wszystko poszło "jak po maśle"
                  • llukiz Zaraz zacznie się eksperyment 06.12.08, 18:51
                    Podgląd na żywo z laboratorium tutaj
                    www.cyriak.co.uk/lhc/lhc-webcams.html
                    • bonobo44 8-) 07.12.08, 15:12
                  • madcio Taaa... 08.12.08, 20:22
                    ...
                    > całe imperium fizyków cząstek elementarnych (i nie tylko)
                    ...
                    > Fizycy są tylko narzędziami w rękach szefów koncernów dla których
                    > pracują i polityków.
                    ...
                    > pracuje nad tym projektem dziesiątki tysięcy najtęższych głów
                    > Europy i nie tylko
                    ...

                    Dawno nie widziałem takiego stężenia bredni w jednym wątku na tym forum.

                    I ci wszyscy wymienieni fizycy cząstek elementarnych (i nie tylko), szefowie
                    koncernów (i nie tylko), politycy (i nie tylko), najtęższe głowy Europy (i nie
                    tylko)[1] to co do jednego banda zidiociałych samobójców, ślepa na tak oczywiste
                    zagrożenie nie tylko dla reszty świata przecież, ale i dla nich samych?

                    Punknijcie się w swoje zamroczone paranoją łepetyny, panowie. Bardziej pasujecie
                    na GodLikeProductions czy inne siedliszcze popaprańców, niż na forum Nauka.
                    Hadko czytać takie debilizmy, czemu właśnie daję wyraz.

                    -.-

                    [1] Pomijam tu frazę "jedno państwo takie owakie", bo to zupełnie osobny
                    kretynizm, zdradzający całkowitą nieznajomość tematu w inny sposób: tego, kto
                    buduje LHC, czym jest CERN i tak dalej.
                    • bonobo44 A tak... właśnie tak... 08.12.08, 20:38
                      "Gdy interes gatunku staje się jednym z członów równania, wybór musi
                      być przesądzony automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
                      jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."

                      - przypominam delikatnie, że to powiedział gość bijący na głowę
                      inteligencją większość płatnych "wyroczni" CERN i każdego z osobna o
                      ich dobrą inteligencji owej ćwierć przynajmniej...
                    • pies_na_teorie Ale Taaa...jest, właśnie. 08.12.08, 20:48

                      > madcio napisał:
                      ...

                      > > Fizycy są tylko narzędziami w rękach szefów koncernów dla których
                      > > pracują i polityków.
                      > ...

                      > Dawno nie widziałem takiego stężenia bredni w jednym wątku
                      > na tym forum.
                      >

                      Nie bądź naiwny, Madcio. Nasłuchałeś i naczytałeś się poetyckich
                      frazesów a rzeczywistoś szeka prozą :]

                      Napisz gdzie polityka pełni służebną rolę wobec nauki (a nie jak
                      zwykle odwrotnie).
                      • madcio Ręce opadają. 09.12.08, 19:43
                        > Napisz gdzie polityka pełni służebną rolę wobec nauki
                        Cytat z linkiem najpierw poproszę, gdzie tak napisałem (i nie tylko).

                        > (a nie jak zwykle odwrotnie).
                        A ja nie o tym, panie odwracaczu kota, znaczy się psa, ogonem (i nie tylko).

                        Ja o bełkocie spiskologicznym, wedle którego całkiem sporo ludzi to poryci
                        samobójcy. Ludzi na stanowiskach, które trudno posądzać o masowy syndrom
                        lemingów (i nie tylko).

                        W zasadzie to wymiękam. Pa, pa, kochani popaprańcy (i nie tylko). EOT.
                        • bonobo44 No właśnie - ręce i biusta opadają... 10.12.08, 10:05
                          pogięło cię?
                          od kiedy to większość (nawet prawie wszystkich naukowców)
                          decyduje o tym, jak tak naprawdę działa jamniczek?
                          był czas, gdy Kopernik dla niemal wszystkich
                          wychowanych na Ptolemeuszu był popaprańcem wg twojej miarki...
                          był czas, gdy Einstein dla niemal wszystkich
                          wychowanych na Newtonie był takim samym popaprańcem...
                          potem nastał czas, gdy dla wszystkich wychowanych na Einsteinie
                          wraz z nim samym cała kopenhaska szkoła fizyki kwantowej
                          to byli popaprańcy...
                          a zaraz później dla całej owej szkoły popaprańcem był
                          Hugh Everett III, co ma m-ce aż po nasze czasy i to mimo, że
                          D.Deutsch wymyślił działający już w oparciu o jego teorię komputer
                          kwantowy... a w paru laboratoriach dokonano pierwszych
                          teleportacji...

                          więc pzrestań tu bełkotać o tym, jaka to mądra jest większość
                          skądinąd inteligentnych naukowców...
                          ZAWSZE jest tak, że mądrzejszy od nich wszystkich razem
                          okazuje się JEDEN (!) nawet tylko człowiek, niewiele nawet
                          inteligentniejszy niż średnio każdy z nich z osobna, który dostrzega
                          to, czego oni zwyczajnie nie są w stanie dostrzec, a co - nawet
                          podane na tacy - długo odrzucają jako niezgodne z przyjętym
                          paradygmatem...
                          • madcio Re: No właśnie - ręce i biusta opadają... 12.12.08, 23:06
                            > od kiedy to większość (nawet prawie wszystkich naukowców)
                            > decyduje o tym, jak tak naprawdę działa jamniczek?
                            Od wtedy, gdy zaczęto stosować taką zabwaną i fajną metodę. Zgadniesz, o czym mówię?

                            > ...X dla wychowanych na Y był popaprańcem...
                            Mało małpko ty moja. Dla mnie popaparańcem nie jest ten, co odrzuca obowiązujacy
                            paradygmat[1]. Dla mnie popaprańcem jest ten, kto odrzuca ów paradygmat,
                            stosując metodologię nie mającą nic wspólnego z metodologią naukową.

                            Nie będę wskazywać palcem podręcznikowego przykładu, który jest zresztą tuż
                            przed nosem, niżej w tym samym wątku tego forum.

                            [1] Bez odrzucania obowiazujacych w danym momencie teorii postęp nauki nie byłby
                            możliwy.
                            • pies_na_teorie precz z ręcami od Lema... 12.12.08, 23:18

                              madcio napisał:
                              ...
                              > Dla mnie popaprańcem jest ten, kto odrzuca ów paradygmat,
                              > stosując metodologię nie mającą nic wspólnego z metodologią
                              > naukową.
                              >
                              > Nie będę wskazywać palcem podręcznikowego przykładu, który jest
                              > zresztą tuż przed nosem, niżej w tym samym wątku tego forum.
                              >

                              Wydaje mi sie, że nawet jak na Moderatora,
                              to za dużo chyba sobie pozwalasz...

                              Zasługujesz na kolejną reprymendę,
                              co niniejszym czynie ;)
                              • madcio Re: precz z ręcami od Lema... 12.12.08, 23:45
                                > Wydaje mi sie, że nawet jak na Moderatora,
                                > to za dużo chyba sobie pozwalasz...
                                Wydaje mi się, ze zapomniałeś, co oznacza czarny, a co czerwony kolor nicka.

                                > Zasługujesz na kolejną reprymendę,
                                > co niniejszym czynie ;)
                                A, moim zdaniem, bonobo44 w pełni zasługuje na określenia, które pod jego
                                adresem padają z mojej strony. Wszelkiego rodzaju kowale ciemnoty, strachu i
                                lęku przed nieznanym zawsze napawali mnie odrazą.
                                • bonobo44 Re: precz z ręcami od Lema... 13.12.08, 13:15
                                  "Mam odwagę zapewnić Czytelnika, że dylemat, o jaki rani sobie myśl
                                  tradycyjny humanista, spłoszony naukową rewolucją, jest tęsknotą psa
                                  do odejmowanej mu obroży.
                                  Dylemat ten sprowadza się do wiary, że człowiek jest kłębowiskiem
                                  sprzeczności, których nie można sie pozbyć nawet, gdyby się
                                  technicznie dało, czyli że nie wolno nam zmieniać kształtów ciała,
                                  osłabiać agresywnych chuci, potęgować intelektu, równoważyć emocji,
                                  przekomponować seksu, wyzwolić człeka od starości, od prac
                                  rozpłodowych, a nie wolno tego uczynić, ponieważ tego się nigdy
                                  dotąd nie robiło, to zaś, czego się nigdy nie robiło, już właśnie
                                  przez to na pewno musi być bardzo złe."

                                  Wilhelm Klopper, "Die Kultur als Fehler"
                                  • bonobo44 Re: precz z ręcami od Lema... 13.12.08, 13:43
                                    <<Мы живем в переходную эпоху (...) и никогда не бывает так
                                    невыразимо трудно оценить и пройденный путь, и то, что еще
                                    предстоит, как
                                    в переходные моменты, потому что это - времена полной неразберихи в
                                    понятиях. Но процесс начался, он неотвратим. (...)
                                    "Смею заверить читателя (...) что проблема, над
                                    которой бьется гуманист, придерживающийся традиционных взглядов,
                                    испуганный научной революцией, - это всего лишь тоска собаки по
                                    отобранному ошейнику. Вся проблема сводится к вере в то, что человек
                                    представляет собой клубок противоречий, от которых он не может
                                    избавиться даже тогда, когда это технически доступно, - иными
                                    словами, что нам нельзя перекраивать тело, ослаблять агрессивность,
                                    усиливать интеллект, уравновешивать эмоции, переиначивать секс,
                                    избавлять человека от старости, от родовых мук, а нельзя потому, что
                                    ранее этого никогда не делали, а то, чего никогда не делали, уже
                                    именно поэтому плохо. Гуманиста приводит в ужас необходимость
                                    излагать причины современного состояния человеческого
                                    духа и тела в соответствии с данными науки - как произвольную
                                    длинную цепь лотерейных выигрышей и проигрышей, многовековых
                                    конвульсий эволюционного процесса>>
                                    • madcio Re: precz z ręcami od Lema... 14.12.08, 17:15
                                      To polskie forum i uprasza się o pisanie po polsku.
                                • pies_na_teorie Re: precz z ręcami od Lema... 13.12.08, 21:39
                                  > madcio napisał:
                                  ...
                                  > A, moim zdaniem, bonobo44 w pełni zasługuje na określenia,
                                  > które pod jego adresem padają z mojej strony.
                                  > Wszelkiego rodzaju kowale ciemnoty, strachu i
                                  > lęku przed nieznanym zawsze napawali mnie odrazą.
                                  >

                                  Ja postrzegam Go raczej jako rzadkiego "bo no bo" wolnego zawodowca,
                                  który ma jednak swoje sentymenty do wybranych dziedzin wiedzy...

                                  Co do LHC, to sam już nie wiem :(
                                  Ani oficjalna/urzędowa fizyka, ani nawet moje wywrotowe hipotezy nie przewidują
                                  raczej nic złego...

                                  Mini BH (a raczej zagęszcznie submaterii) po ustaniu przyczyny (zderzenia)
                                  prawie na pewno musi wypromieniowac, oczywiście 100% pewności nie moze byc (i
                                  nigdy nie było).

                                  Zdaje się, że chyba nie jest (i nie był) możliwy rozwój cywilizacji bez chocby
                                  b. małego, ale postrzeganego jednak prawie zawsze ryzyka.

                                  Jak z ta curwą, która szantażowała klienta, czy się nie boi AIDS "bez
                                  zabezpieczenia". "Nie ma ryzyka - nie ma zabawy" oświadczył Zdobywca ;D
          • bonobo44 LHC wg Stanisława Lema a. co on by powiedział ? 07.12.08, 15:15
            LEM:"Istoty doskonale plastyczne przystosowawczo nie mogą mieć
            nierozciągliwej moralności."


            keczfry2 napisał:
            > Fizycy są tylko narzędziami w rękach szefów koncernów
            > dla których pracują i polityków.

            zdaje się to potwierdzać ta opinia St.Lema

            „Uczony w takich sytuacjach zachowuje się jak tresowany słoń,
            którego poganiacz ustawia czołem do przeszkody. Posługuje się siłą
            rozumu, jak słoń — siłą mięśni, to znaczy na zlecenie; jest to
            niezwykle wygodne, ponieważ uczony dlatego okazuje się gotowy na
            wszystko, bo za nic już nie odpowiada. Nauka staje się zakonem
            kapitulantów; rachunek logiczny ma zostać automatem zastępującym
            człowieka jako moralistę; podlegamy szantażowi «wiedzy lepszej»,
            która ośmiela się twierdzić, że wojna atomowa może być czymś wtórnie
            dobrym dlatego, ponieważ wynika to z arytmetyki. Dzisiejsze zło
            staje się jutrzejszym dobrem, ergo to zło też jest pod pewnymi
            względami dobre. Rozum przestaje słuchać intuicyjnych podszeptów
            emocji, ideałem staje się harmonia doskonale skonstruowanej maszyny,
            ma się nią stać cywilizacja w całości i każdy jej członek z osobna”.


            ale to jest przecież czysto behaviorystyczne podejście, w którym
            każdy fizyk wyzbyty jest skrupułów i wątpliwości (w końcu przecież
            to - jacyś abstrakcyjni - mądrzejsi ode mnie zdecydowali) w imię
            swojej małej stabilizacji...
            a nieliczni, pozostając - jak pisze pies_na_teorie - poza tym
            głównym owczym pędem, skazują się zarazem na bezsilne milczenie i...
            brak uczestnictwa w najważniejszym być może wyborze w dziejach
            gatunku...

            bo no bo przecież (dalej wg Lema):

            "Ależ to mógł być koń trojański, slodki jad, trujący nie dlatego, że
            świat nam źle życzył, ale dlatego, że działaliśmy na oślep."

            "Dostaliśmy się jako cywilizacja w technologiczną pułapkę, i o
            losach naszych miało już decydować to tylko, jak są urządzone pewne,
            nam nieznane jeszcze, związki poziomów energii i materii."


            Czy i po tym eksperymencie będzie nam dane za Lemem powiedzieć:
            "Tym razem litościwa Natura własnością swych mechanizmów uratowała
            nas przed nami, lecz był to przecież tylko traf szczęśliwy."?

            Czy też wieczną po nas pustkę wypełni jego memento:
            "przecież szaleństwem była wiara, że robić wszystko, co tylko
            technicznie możliwe, jest tym samym, co działać mądrze i bezpiecznie,
            przecież nie mogliśmy liczyć na cudowną przychylność Natury (...)"
            i to w czasach, gdy
            "(...) dni stawiano przed miesiącami, lata nad wiekami, a należało
            postępować odwrotnie, pojęcie interesu gatunku wypisać na
            sztandarach, okiełznać technologiczny wzlot, żeby się nie stał
            upadkiem." ?
            • pies_na_teorie Re: LHC wg Stanisława Lema a. co on by powiedział 07.12.08, 18:58
              Lem był niewatpliwie mądrym gościem i mimo wszystko realistą w
              porównaniu z innymi pisarzami SF np. S. Hawkingiem...

              Btw:
              Kiedyś chyba miałem zaszczyt trafic na Lema w jednym watku pod
              artykułem z Polityki opowiadającym o tym, jak to nadgorliwie przy
              badaniu sondami pola grawitacyjnego Ziemi, przy okazji "udowodniono"
              wleczenie przestrzeni przez wirującą Ziemię (shame dragging;).

              Protestowałem słusznie, z właściwą ekspresją i przezornie szerokim
              spectrum argumentacji, co spotkało się z lakoniczną, równolegle
              rzuconą w wątku uwagą chyba przez "stanislaw.lem@...." jakoś
              tak "niektórzy to tu sobie za dużo wyobrażają...", co jako
              reprymenda pisarza SF mocno mnie rozbawiło :)

    • alsor Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 07.12.08, 18:43
      Nie są wstanie wyliczyć czegokolwiek
      z tego gó...anego modelu statystyczno.

      Wystarczy prześledzić te idiotyczne próby z syntezą wodoru:
      ściskają, gniotą, miażdżą, i rozpalają te chmury gazu
      przez 40 lat i gó... z tego wychodzi.

      Tak postępują małpoludy a nie naukowcy.
    • immigration.au Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 07.12.08, 19:39
      Nie strasz nie strasz, bo sie...
      • bonobo44 signum temporis 08.12.08, 20:46
        ceterum censeo speciem preservandam esse
        --
        кроме того, считаю, что род должен быть сохранен
    • madcio Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 08.12.08, 20:06
      Och nie, znowu...

      Nie chce mi się nawet dyskutować. Wskażę tylko, że ciekawym zjawiskiem jest
      wybiórczość pewnych ludzi, głuchych na mowę wielu, wielu ludzi, gdy tylko im się
      to, co mówią, nie podoba, jednakże z nagła mających najczulsze ucho na jakiś
      pojedynczy piskliwy głosik, mówiący coś przeciwnego a miłego sercu tychże ludzi...
      • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 08.12.08, 20:26
        a cóż to znowu za argument rodem z maderlandu?
        co to niby znaczy "wybiórczość"?

        czy może ma zastąpić coś merytorycznego, czego nie potrafisz
        rzeczowo sformułować, bo no bo zwyczajnie zdajesz sobie sprawę z
        tego, że argumenty, które prezentuje strona, po której się raczysz
        tak buńczucznie opowiadać (czując masę za sobą, którą to masę ja
        uważam może nie tyle za ciemną - bo no bo to w większośći
        ponadprzeciętnie inteligentni ludzie - co za zaślepioną
        partykularnym interesem i ideą fix), są najdelikatniej rzecz ujmując
        co najmniej niedostateczne?

        "wybiórczość"? a jak sobie to niby inaczej wyobrażasz?
        największy postęp w nauce dokonuje się przez taką właśnie
        "wybiórczość", a już na pewno nie przez owczy pęd stada płatnych
        lemingów...
        • madcio Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 09.12.08, 19:44
          > a cóż to znowu za argument rodem z maderlandu?
          > co to niby znaczy "wybiórczość"?
          To, ze wybierasz sobie wypowiedzi, które ci się podobają, a olewasz inne.
          Których, na marginiesie, jest jakieś milion razy więcej, ale to drobiazg. :)

          > bo no bo zwyczajnie zdajesz sobie sprawę z tego
          No patrz, wiesz lepiej ode mnie, co myslę. Nieźle, nieźle.

          > za zaślepioną partykularnym interesem i ideą fix
          Jeśli już, to za owładniętą samobójczym szaleństwem - jakby tak razem policzyć
          to z setkę tysięcy ludzi na pewno. Co najmniej. Wierzenie na serio w coś takiego
          kwalifikuje się u mnie jako solidne popie...nie we łbie.

          > są najdelikatniej rzecz ujmując co najmniej niedostateczne?
          To, że DLA CIEBIE są niedostateczne[1], to naprawdę nie mój problem. Ja swoje
          argumenty w tej sprawie już dawno, w poprzednich dyskusjach wyłożyłem.

          Pisze tu tylko dlatego, bo jakoś wtedy przegapiłem argument, który teraz
          prezentuję - iż znaczące zagrożenie ze strony LHC i kontynuowanie mimo tego
          budowy oraz prowadzenie operacji akceleratora wymaga, by całkiem spora liczba
          osób - i to nie byle jakich, lecz naukowców, polityków i innych, a to
          inteligentnych, a to ważnych osób - miała solidną ślepotę i samobójcze zapędy.

          Uznaję to za fizycznie niemożliwe, by naraz tyle ludzi ogarnęło szaleństwo.
          Kładę wasze brednie na jednej półce z spiskologicznym bełkotem na temat
          światowych spisków, UFO z zielonymi ludzikami, New World Order, Protokołami
          Mędrców Syjonu i innymi wykwitami paranoidalnego myślenia na przestrzeni dziejów
          ludzkości.

          EOT, chyba ze ktoś mi wyjaśni, jak coś takiego jest możliwe.

          [1] Poprzez ignorowanie, przekręcanie, robienie stracha na wróble i inne urocze
          sposoby na dysonans poznawczy. I nie tylko!
          • wobo1704 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 09.12.08, 21:56
            >... Uznaję to za fizycznie niemożliwe, by naraz tyle ludzi ogarnęło
            szaleństwo.
            > Kładę wasze brednie na jednej półce z spiskologicznym bełkotem na
            temat
            > światowych spisków, UFO z zielonymi ludzikami, New World Order,
            Protokołami
            > Mędrców Syjonu i innymi wykwitami paranoidalnego myślenia na
            przestrzeni dziejó
            > w
            > ludzkości.
            >

            Brakuje mi w tej wyliczance najbardziej aktualnej bredni. (Tej
            poznaskiej'.
            • wobo1704 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 09.12.08, 22:03
              ń
          • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 10.12.08, 10:15
            > inteligentnych, a to ważnych osób - miała solidną ślepotę i
            samobójcze zapędy.

            po...ło cię?
            od kiedy to większość (nawet prawie wszystkich naukowców)
            decyduje o tym, jak tak naprawdę działa jamniczek?
            był czas, gdy Kopernik dla niemal wszystkich
            wychowanych na Ptolemeuszu był popaprańcem wg twojej miarki...
            był czas, gdy Einstein dla niemal wszystkich
            wychowanych na Newtonie był takim samym popaprańcem...
            potem nastał czas, gdy dla wszystkich wychowanych na Einsteinie
            wraz z nim samym cała kopenhaska szkoła fizyki kwantowej
            to byli popaprańcy...
            a zaraz później dla całej owej szkoły popaprańcem był
            Hugh Everett III, co ma m-ce aż po nasze czasy i to mimo, że
            D.Deutsch wymyślił działający już w oparciu o jego teorię komputer
            kwantowy...
            a w paru laboratoriach dokonano pierwszych teleportacji...

            więc nie pociskaj nam tu pop...łek o tym, jaka to mądra jest
            większość skądinąd inteligentnych naukowców...
            ZAWSZE jest tak, że mądrzejszy od nich wszystkich razem
            okazuje się JEDEN (!) nawet tylko, który dostrzega to, czego oni
            zwyczajnie nie są w stanie dostrzec, a co - nawet podane na tacy -
            długo gremialnie odrzucają jako niezgodne z aktualnie przyjętym
            paradygmatem... a dokąd to może doprowadzić w takiej jak ta sytuacja,
            nie trudno się domyśleć...

            > Uznaję to za fizycznie niemożliwe, by naraz tyle ludzi ogarnęło
            szaleństwo.

            zapominasz jak się zdaje o takim np. banale jak II WŚ, którą wszczął
            skądinąd najbardziej kulturalny i naukowo rozwinięty naród
            ówczesnego świata - o którym śpiewano nawet na tę okoliczność:
            bo no "bo kultura nie pozwala"?
            • bonobo44 Wszak kultura nie zabrania... 10.12.08, 10:29
              ...robić dziś takie badania...
              a dokładniej, to tak to leciało:


              Siekiera, motyka, styczeń, luty

              Niemiec z Włochem gubią buty

              Siekiera, motyka, linka, drut

              I pan malarz jest kaput.



              Siekiera, motyka, piłka, szklanka,

              W nocy nalot, w dzień łapanka,

              Siekiera, motyka, piłka, gaz,

              Uciekajmy póki czas.



              Siekiera, motyka, żandarm, buda,

              Każdy zwiewa, gdzie się uda,

              Siekiera, motyka, igła, nić,

              Już nie mamy gdzie się skryć.



              Siekiera, motyka, piłka, deska,

              To ulica Skaryszewska,

              Siekiera, motyka i dwie deski,

              Już jesteśmy na Skaryszewskiej



              Jak tu być i o czym śnić,

              Hycle nam nie dają żyć.

              Wszak kultura nie zabrania

              Robić takie polowania.



              Siekiera, motyka, piłka, szklanka,

              W nocy nalot, w dzień łapanka,

              Siekiera, motyka, piłka, gwóźdź,

              Masz "górala" i mnie puść!



              A jak nie masz tysiąc złotych

              To wyjeżdżasz na roboty.

              Siekiera, motyka, piłka, skrzynka

              Tutaj (słowo nieczytelne), tam Treblinka.



              Już nie mamy gdzie się skryć

              Hycle nam nie dają żyć,

              Po ulicach gonią wciąż,

              Patrzą kogo jeszcze wziąć!



              Bo przecież kultura nie zabrania

              Robić takie polowania

              I widocznie z nimi źle

              skoro za nas biorą się.



              Siekiera, motyka, piłka, alasz,

              Przegrał wojnę głupi malarz,

              Siekiera, motyka, piłka, nóż

              Przegrał wojnę już, już, już!



              Siekiera, motyka, gaz i prąd

              Kiedy oni pójdą stąd.

              Siekiera, motyka, gaz i prąd,

              Kiedyż oni pójdą stąd!
              • bonobo44 Czarny trąd (parafraza) 10.12.08, 11:37
                Siekiera, motyka, styczeń, luty

                Szwajcar z Niemcem gubią buty

                Siekiera, motyka, nadprzewodzący drut

                I cały świat już kaput.



                Siekiera, motyka, piłka, szklanka,

                tu dziwadło, tam rąbanka,

                Siekiera, motyka, kwarkowy gaz,

                Uciekajmy póki czas.



                Siekiera, motyka, czarna dziura,

                Każdy przed nią daje nura,

                Siekiera, motyka, struna, nić,

                Już nie mamy gdzie się skryć.



                Siekiera, motyka, CERNu cuda,

                Każdy zwiewa, gdzie się uda

                Siekiera, motyka i dwie deski,

                Został nam przestwór niebieski.



                Jak tu być i o czym śnić,

                LHC nie daje żyć.

                Wszak kultura nie zabrania

                Robić dziś takie badania.



                Siekiera, motyka, piłka, szklanka,

                tu dziwadło, tam rąbanka,

                Siekiera, motyka, dwa protony,

                i cały świat (tutaj słowo nieczytelne)!



                A jak nie masz dziś na życie

                To wyjeżdżasz za granicę.

                Siekiera, motyka, czarna dziura

                Tu dziwadło, tam kultura.



                Już nie mamy gdzie się skryć

                Fizycy nie dają żyć,

                Cząstki Higgsa gonią wciąż,

                Patrzą jak coś jeszcze wziąć!



                Bo przecież kultura nie zabrania

                Robić im takie badania

                I widocznie z nimi źle

                skoro za nas biorą się.



                Siekiera, motyka, Boski Steven

                czarną dziurę rwie za grzywę,

                Siekiera, motyka, czy Lyn Evans

                ukatrupi nas już teraz?



                Siekiera, motyka, dziwny świt

                Kiedy oni skończą z tym.

                Siekiera, motyka, czarny trąd,

                Kiedyż oni skończą to!
                • ap13579 LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 14:19
                  SICIS otrzyało rozkaz "opieki" nad LHC osiem lat temu od doradcy do
                  spraw bezpieczenstwa narodowowego przy prezydencie USA G. W. Bush.
                  Zabezpieczenia ogranicza moc LHC do 3/4 projektowanej maxymalnej.
                  Zastosowano metodę dodatkow do stopu miedzi z ktorego zrobiono
                  okablowanie LHC. W tem sposob, kilometry odcinkow kabli LHC w
                  tysiącach miejsc spełnia funkcję topnikow przy przektroczeniu 3/4
                  mocy maxymalnej. Zeby to naprawic trzeba by całkowicie rozebrac
                  ten akcelerator i zbudowac nowy.




                  • kala.fior Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 14:49
                    Ciekawe, jaki tam drut jest z miedzi?
                    • pomruk Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 15:09
                      Kable w nadprzewodzących elektromagnesach są ze stopu niobu i tytanu.
                      • kala.fior Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 15:13
                        To Leoś nawet nie wie co przegryzał .-))

                        • ap13579 Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 18:05
                          kilkaset kilometrow okablowania jest z miedzi
                          • ap13579 Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 18:20
                            Tylko idiota robiłby zabezpieczenia topnikowe w temperaturze
                            bliskiej zera bezwzglednego. Caly uklad pomp chłodzeniaq jest
                            oparty na miedzi. Awaria pomp.... i pierdut.
                            Zeby to wszystko naprawić trzeba zbudowac nowy LHC , za nowe 10
                            miliardow euro. I tak będziemy trzymac ich za jaja.
                            • kala.fior Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 10.12.08, 19:57
                              ...ciekawe, to natężenie prądu w pompach chłodzenia jest proporcjonalne to
                              energii cząstek i dlatego wszystko stanie powyżej 3/4 max. mocy... i co jeszcze
                              admirale ?
                              • ap13579 Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 11.12.08, 09:56
                                Tylko idiota podawałby w inrernecie lokalizacje topnikow.
                                Ot taka zmyłeczka dla idiotow z polskich ekip remontowych.
                                ha,ha,ha,ha,ha
                                • petrucchio Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 12.12.08, 01:27
                                  ap13579 napisał:

                                  > Tylko idiota podawałby w inrernecie lokalizacje topnikow.
                                  > Ot taka zmyłeczka dla idiotow z polskich ekip remontowych.
                                  > ha,ha,ha,ha,ha

                                  Człowieku, weź wreszcie te proszki, bo czytać hadko.
                                  • ap13579 Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 12.12.08, 10:29
                                    kolesiuniu językoznawcowy, jedyne tabletki ktore zażywam to
                                    multiwitaminy. Kiedy akcelerator znowu pierdutnie? Ano według
                                    aktualnego programu eksperymentow CERN nastąpi to tego lata.
                                    ha,ha,ha,ha,ha
                                    • petrucchio Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 13.12.08, 00:03
                                      ap13579 napisał:

                                      > kolesiuniu językoznawcowy, jedyne tabletki ktore zażywam to
                                      > multiwitaminy.

                                      Ja właśnie w tej sprawie. Multiwitaminą nie wyleczysz się z obsesyjnych
                                      konfabulacji, urojeń wielkościowych, natręctw ani koprofilii.

                                      > Kiedy akcelerator znowu pierdutnie? Ano według
                                      > aktualnego programu eksperymentow CERN nastąpi to tego lata.
                                      > ha,ha,ha,ha,ha

                                      Krótko mówiąc, wracasz na szmatę? Przynajmniej FN trochę odetchnie.
                                      • ap13579 Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 13.12.08, 17:52
                                        drogi polyglut(o), accelerator CERN pierdutnie tego lata na 100%.
                                        Nie muszę nawet wysyłac nikogo do Szwajcarii. Ten szmelc nigdy nie
                                        przekroczy 3/4 mocy maxymalnej. Trzeba by go zbudowac na nowo.
                                        Ty zas bedziesz musiał odszczekac wszystkie inwektywy i zjesc własne
                                        gacie za karę.
                                        • petrucchio Re: LHC nigdy nie osiagnie mocy maxymalnej 13.12.08, 20:38
                                          ap13579 napisał:

                                          > drogi polyglut(o), accelerator CERN pierdutnie tego lata na 100%.

                                          Nie rozstrzygniemy tego zakładu, bo nie dożyjesz w/w daty. Poradziłem się
                                          znajomej Cyganki, która przy pomocy kryształowej kuli i talii kart ustaliła, że
                                          niejaki A.P. alias Leonard zejdzie z tego świata wskutek przedawkowania
                                          multiwitaminy i źródlanej wody w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2009 roku, aby w
                                          Nieskończonym Potencjale Nicości połączyć się z haremem byłych pięknych i
                                          młodych małżonek, które w różnych tragicznych okolicznościach odchodziły od
                                          A.P., aby zrobić miejsce nowym i młodszym pięknościom. W sprawie spowiedzi i
                                          namaszczenia skontaktuj się z Ojcem Dyrektorem.
            • madcio Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 12.12.08, 23:05
              > > inteligentnych, a to ważnych osób - miała solidną ślepotę i
              > samobójcze zapędy.
              > po...ło cię?
              Nie. Ciebie. Masz zdrowo paranoidalne twierdzenia, powodujace u niemal
              wszystkich pukanie się w czoło.

              > od kiedy to większość (nawet prawie wszystkich naukowców)
              > decyduje o tym, jak tak naprawdę działa jamniczek? [ciach
              > copy&paste]
              <mod>Przypominam, że copy&paste nie jest mile widziane na tym forum.</mod>
              Ju ż się odniosłem do tego w innym podwątku.

              > > Uznaję to za fizycznie niemożliwe, by naraz tyle ludzi ogarnęło
              > > szaleństwo.
              > zapominasz jak się zdaje o takim np. banale jak II WŚ, którą
              > wszczął skądinąd najbardziej kulturalny i naukowo rozwinięty naród
              > ówczesnego świata - o którym śpiewano nawet na tę okoliczność:
              > bo no "bo kultura nie pozwala"?
              Wojna jest moralnie zła, co nie ma wiele wspólnego ani z samobójstwem, ani z
              szaleństwem, ani z samobójczym szaleństwem, za to ma wiele wspólnego z tak zwaną
              ludzką naturą (która, jak zauważyłem, ma powszechne skłonności do walki, za to
              rzadko i jednostkowo do samobójstwa). Jakieś jeszcze interesująco
              demagogiczno-debilne porównania masz w zandrzu?
      • asteroida2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 10.12.08, 16:09
        > Nie chce mi się nawet dyskutować. Wskażę tylko, że ciekawym
        > zjawiskiem jest wybiórczość pewnych ludzi, głuchych na mowę
        > wielu, wielu ludzi, gdy tylko im się to, co mówią, nie podoba,
        > jednakże z nagła mających najczulsze ucho na jakiś pojedynczy
        > piskliwy głosik, mówiący coś przeciwnego a miłego sercu tychże
        > ludzi

        To zjawisko jest rzeczywiście ciekawe i powstało kilka prac naukowych na jego temat:

        en.wikipedia.org/wiki/Disconfirmation_bias
        • kala.fior Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 10.12.08, 16:42
          ..jest to również bardzo romantyczna postawa, przegrana sprawa i płyniecie pod
          prąd ma dla niektórych romantyków nieodparty czar.

          Znam na to niezły przykład, boje się trochę go wspominać bo może wywołać
          niezdrowe i za daleko idące interpretacje....
          • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 01:10
            myślę, ze zdajecie sobie sprawę z tego, że to jest z waszej strony
            zwyczajna próba zagadania metodologicznego meritum sprawy, samego
            jej sedna, a wygląda ono tak, że istotnie interes gatunku staje się
            oto jedną z najważniejszych niewiadomych równania, o którym mowa w
            tym zdaniu:

            "Gdy interes gatunku staje się jednym z członów równania, wybór musi
            być przesądzony automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
            jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."

            pod niewiadomą tą próbujecie panowie tak naprawdę podstawić
            odpowiadającą wam wartość poprzez demokratyczne głosowanie...
            (co jest bynajmniej nie zwyczajną głupotą, a głupotą nadzwyczajną,
            wprost kardynalną)

            tymczasem bowiem to, że jedne argumenty są popierane przez
            większość, a inne przez mniejszość hominidów, ani na jotę nie
            zmienia faktu, że jedne i drugie to nic ponad próby nadania
            najzupełniej ad hoc wartości zmiennej, o której tu mowa...

            a ponieważ tak jest, wybór powinien przez was zostać przesądzony -
            jako się rzekło - automatycznie... jednak tak nie jest, co - ze
            smutkiem należy stwierdzić - jednoznacznie dowodzi tezy o upadku
            pewnych nienaruszalnych zdawać by się mogło wartości (najbardziej
            nawet samolubny gen przy takiej postawie gotowości do jego totalnej
            negacji jest prędzej czy później skazany na zagładę) ...

            konkluzja może być tym samym tylko jedna:
            opowiedzieliście się panowie oto po stronie wirtualnych likwidatorów
            ludzkości... wbrew zdrowemu rozsądkowi kładziecie bowiem na szali
            los waszego gatunku, wierząc, że i tym razem się mu upiecze...

            wasze szanse pozornie są duże, pozornie bo no bo działacie w
            sytuacji najwyższej ignoracji (nikt nie może dziś wiedzieć NA PEWNO,
            i nikt na dzień dzisiejszy nie wie, jaka jest wartość tej zmiennej
            w Naturze)

            a cała reszta, to tylko tłuczenie piany... im głośniej ją tłuczecie,
            tym słabiej słyszycie głos własnego sumienia i te nieliczne głosy,
            które próbują przywrócić spychaną przez was do podświadomości
            podstawową zasadę, która winna obowiązywać istoty prawdziwie
            rozumne:"NIGDY (!) nie stawiaj na szali bytu całego SWOJEGO gatunku"

            cóż jednak da dziś to rzucanie grochem o ścianę, nawet gdyby miało
            się okazać, że oto rzucane są o nią perły... skoro, gdy to się
            okaże, co nie daj Bóg/Naturo, ich kolor będzie gorzki i czarny, jak
            wieczna noc gatunku...
            • asteroida2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 09:10
              Wprost przeciwnie. My uważamy że tylko wytworzenie czarnych dziur w LHC może
              URATOWAĆ gatunek ludzki. Rezygnacja z tego eksperymentu, skazałaby gatunek
              ludzki na zagładę.

              Nasze rozumowanie opiera się dokładnie na tej samej niewiedzy co twoje. Nie
              znając nieodkrytych jeszcze praw fizyki, nie jesteśmy w stanie przewidzieć
              skutków tego eksperymentu.

              Możesz wyjaśnić na jakiej podstawie uważasz że implikacja "uruchomienie LHC =>
              zagłada ludzkości" jest bardziej prawdopodobna od implikacji "nieuruchomienie
              LHC => zagłada ludzkości"?

              Jeśli opierałbyś się na znanej nam fizyce, to obie te implikacje są
              bezpodstawne. Jeśli opierasz się na zmyślonej, to czemu jedną uważasz za
              bardziej prawdopodobną? Zastanowiłeś się nad tym w ogóle?
              • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 10:29
                Nie uda ci się sprowadzić problemu ad absurdum...
                Ciągle próbujesz zagadać naczelną tezę:

                "Gdy interes gatunku staje się jednym z członów równania, wybór musi
                być przesądzony automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
                jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."


                Róznica jest jak między

                - świadomym sprowadzeniem antycypowanego zagrożenia na ludzkość tu i
                teraz (nawet waszym zdaniem minimalnego)
                wówczas zagrożenie to jest wymierne a posteriori w postaci efektów
                jakie ujawni w wyniku tych naszych poczynań Natura
                (acz nie do oszacowania a priori)

                - a jego nie sprowadzeniem - wówczas zagrożenie to staje się
                zwyczajnie zerowe


                Jeśli natomiast dostrzegasz same zalety ze sprowadzenia czarnych
                dziur w obręb naszej planety,
                to racz podać jakie masz na to gwarancje (dowody PEWNE, które to TY
                masz obowiązek przedstawić, a doskonale wiesz, ze takowe nie
                istnieją), poza przeświadczeniem własnym, czyli na dobrą sprawę
                poza - równoważnym każdemu innemu - aktem wiary?
                • asteroida2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 11:56
                  > Nie uda ci się sprowadzić problemu ad absurdum...

                  Parafrazując, piszesz po prostu: "Nie uda ci się mnie przekonać, bo to ja mam
                  rację". Gratuluję zadufania.

                  > - świadomym sprowadzeniem antycypowanego zagrożenia na ludzkość
                  > tu i teraz (nawet waszym zdaniem minimalnego)

                  Ja twierdzę że nieuruchamianie LHC jest świadowym sprowadzaniem zagrożenia na
                  ludzkość tu i teraz. I zgadzając się z twoją tezą o nadrzędności istnienia
                  gatunku ludzkiego, uważam że decyzja jest automatyczna - trzeba LHC uruchomić.

                  > Jeśli natomiast dostrzegasz same zalety ze sprowadzenia czarnych
                  > dziur w obręb naszej planety, to racz podać jakie masz na to
                  > gwarancje (dowody PEWNE, które to TY masz obowiązek przedstawić,
                  > a doskonale wiesz, ze takowe nie istnieją)

                  Chwileczkę. Ty nie masz obowiązku przedstawić jakichkolwiek dowodów na to że
                  uruchmienie LHC może zagrozić ludzkości, a ja mam obowiązek przedstawić pewne
                  dowody że nieuruchomienie taką zagładę sprowadzi?
                  To jest co najmniej niepoważne.
                  • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 12:18
                    Rozumiem, że boli cię, że zapisujesz się oto (co z tego, że w
                    doborowym, bo no bo zdecydowanie większościowym towarzystwie fizyków)
                    do grona wirtualnych likwidatorów ludzkości, zgadzając się na
                    podstawienie jej pod symbol wielkiej niewiadomej
                    w poniższym równaniu:

                    "Gdy interes gatunku staje się jednym z członów równania, wybór musi
                    być przesądzony automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
                    jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."


                    ale nic na to nie poradzę - non hercules contra plures - mi
                    pozostaje tylko umyć ręce...
                    a twoje, chociażbyś tu przed nami na głowie stawał, pozostaną
                    skalane i to najzupełniej świadomie,
                    bo no bo ci to wyciągam z otchłani podświadomości zbiorowej przed
                    oczy tejże zbiorowości świadomości...


                    >Ja twierdzę że nieuruchamianie LHC jest świadowym sprowadzaniem
                    zagrożenia na ludzkość tu i teraz.

                    możesz sobie twierdzić - jak na razie nie przedstawiłeś najmniejszej
                    nawet przesłanki, mogącej tą twoją żałosną gołosłowną próbę
                    potwierdzić...

                    oto próbujesz bowiem powiedzieć, że każde ludzkie działanie lub
                    powstrzymanie się od niego jest JEDNAKO dla ciebie ważkie etycznie...

                    nie jesteś tym samym niczym więcej, jak li tylko relatywistą
                    moralnym (konieczna postawa, żeby nie zwariować w obliczu dokonanego
                    przez siebie i sobie podobnych wyboru a. raczej jego pozornego
                    braku)...
                    a takie "istoty doskonale plastyczne przystosowawczo nie mogą mieć
                    nierozciągliwej moralności."

                    --
                    "szaleństwem [jest] wiara, że robić wszystko, co tylko
                    technicznie możliwe, jest tym samym, co działać mądrze i bezpiecznie,
                    przecież nie [możemy bez końca] liczyć na cudowną przychylność
                    Natury"
                    • asteroida2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 12:40
                      > >Ja twierdzę że nieuruchamianie LHC jest świadowym sprowadzaniem
                      > zagrożenia na ludzkość tu i teraz.
                      >
                      > możesz sobie twierdzić - jak na razie nie przedstawiłeś
                      > najmniejszej nawet przesłanki, mogącej tą twoją żałosną
                      > gołosłowną próbę potwierdzić...

                      Och, czyli już schodzimy z poziomu "pewnych dowodów" na poziom przesłanek. Jakie
                      przesłanki ty przedstawiłeś za tym że uruchomienie LHC spowoduje zagładę?
                      Hipotetyczne rosnące wykładniczo czarne dziury, które pochłoną Ziemię? Przecież
                      równie dobrze ja mogę sobie wymyśleć hipotetyczne białe dziury, które już są
                      wewnątrz Ziemi i tylko wyprodukowanie odpowiedniej ilości czarnych dziur może je
                      zneutralizować i ocalić Ziemię.

                      Może ci się to nie podobać, ale w świetle współczesnej wiedzy moja teoria jest
                      TAK SAMO MOŻLIWA jak twoja. Obie są hipotezami nie popartymi żadnym
                      doświadczeniem i nie zbudowanymi w oparciu o żadną zweryfikowaną teorię fizyczną.

                      > oto próbujesz bowiem powiedzieć, że każde ludzkie działanie lub
                      > powstrzymanie się od niego jest JEDNAKO dla ciebie ważkie
                      > etycznie...

                      Skąd ten pomysł? Czemu nie napiszesz że jestem zwolennikiem mordowania kalek.
                      Używasz tu czystej dialektyki. Wydaje Ci się że dyskutujesz merytorycznie?

                      Trzymajmy się tematu. Stwierdziłeś że przy braku wiedzy lepsze jest
                      niedziałanie, bo powoduje zerowe prawdopodobieństwo katastrofy. Mogę to łatwo
                      obalić.
                      Wyobraź sobie że jestem geologiem badającym wulkan. Ty twierdzisz że to
                      niebezpieczne, bo mogę obudzić bogów i spowodować wybuch wulkanu - bo przecież
                      nie wiem jak wulkan działa. Ja twierdzę że badanie wulkanu pozwoli zrozumieć
                      jego działanie i przewidzieć przyszłe erupcje, być może ratując życie tysiącom
                      ludzi.

                      Mamy więc przykład sytuacji, w których niedziałanie jest bardziej niebezpieczne
                      od działania, nawet jeśli dokładnie nic nie wiemy o jego skutkach. Na jakiej
                      podstawie twierdzisz, że budowa LHC nie jest właśnie taką sytuacją?
                      • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 16:01
                        twój przykład jest chybiony jak i każdy inny, który nie uwzględnia
                        wciąż tego samego czynnika:

                        "Gdy interes gatunku [a jest nim tutaj jego być albo nie być] staje
                        się jednym z członów równania, wybór musi być przesądzony
                        automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
                        jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."


                        to wszystko kwestia skali,
                        zgodnie z naszą najlepszą wiedzą, sam proces badania wulkanu
                        (przynajmniej znanymi nam metodami) w żaden sposób nie może
                        doprowadzić do zagłady całej planety...

                        natomiast już sam proces uruchomienia badań w LHC zgodnie z naszą
                        najlepszą dostępną wiedzą MOŻE doprowadzić do takiej właśnie
                        zagłady...

                        w takim wypadku będzie to celowe wywołanie globalnej katastrofy w
                        imię czegoś (co przewrotnie usiłujesz tu przedstawić jako próbę
                        takowej uniknięcia), a co spokojnie może poczekać jeszcze ze
                        stulecie nawet lub dwa, gdy stanie się możliwe przeprowadzenie tego
                        wystarczająco daleko od tej planety... w końcu w samym US mamy do
                        dyspozycji bez liku martwych planet, księżyców i planetek...

                        ale nie, w czasach gdy
                        "(...) dni stawiano przed miesiącami, lata nad wiekami, a należało
                        postępować odwrotnie, pojęcie interesu gatunku wypisać na
                        sztandarach, okiełznać technologiczny wzlot, żeby się nie stał
                        upadkiem."
                        ty żądasz tego natychmiast, tu i teraz, jakby ci się wulkaniczny
                        grunt palił pod stopami w każdym m-cu globu... a tak naprawdę pali
                        ci się jedynie do twojego doraźnego interesu lub/a w najlepszym
                        razie zaspokojenia swojej ciekawości (i to najzupełniej dla ciebie
                        nieważne, że z gatunku tych, które mogą prowadzić wprost do otchłani
                        niebytu nie tylko ciebie ale i cały twój gatunek)

                        ty po prostu uważasz, że nie warto dać sobie nawet na wstrzymanie...

                        jakbyś też nie kręcił ogonem, usiłując zamieść niewygodną ci prawdę
                        pod dywan relatywizmu, to jednak najzupełniej świadomie przyjmujesz
                        jako własną rolę (wygodną, bo no bo jednego z tłumu) wirtualnego
                        likwidatora ludzkości...
                        • asteroida2 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 16:34
                          Przeczytaj co napisałeś:

                          > natomiast już sam proces uruchomienia badań w LHC zgodnie z naszą
                          > najlepszą dostępną wiedzą MOŻE doprowadzić do takiej właśnie
                          > zagłady...

                          To jest zwyczajne kłamstwo. Zgodnie z naszą najlepszą wiedzą do żadnej
                          katastrofy dojść nie może. Ja nie odwracam kota ogonem ani nie zamiatam niczego
                          pod dywan. Ja ciebie w tym miejscu oskarżam o świadome i publiczne kłamanie.
                          Oskarżenie opieram na następujacych raportach opisujących co nasza najlepsza
                          wiedza na temat LHC mówi:

                          doc.cern.ch/yellowrep/2003/2003-001/p1.pdf
                          arxiv.org/pdf/0806.3414
                          I twierdzę że ty wiesz co tam jest napisane, ale wolisz kłamać w imię jakiejś
                          swojej ideologii. Potrafisz odeprzeć ten zarzut?
                          • bonobo44 Re: LHC - naukowe prognozy zagrożenia 11.12.08, 17:23
                            asteroida2 napisał:

                            > Zgodnie z naszą najlepszą wiedzą do żadnej katastrofy dojść nie
                            może.
                            > Ja nie odwracam kota ogonem ani nie zamiatam niczego
                            pod dywan.

                            To jest zwyczajne kłamstwo. Ja ciebie w tym miejscu oskarżam o
                            świadome i publiczne kłamanie.
                            Oskarżenie opieram na następujacych raportach opisujących co nasza
                            najlepsza wiedza na temat LHC mówi:
                            doc.cern.ch/yellowrep/2003/2003-001/p1.pdf
                            httop://arxiv.org/pdf/0806.3414

                            I twierdzę że ty udajesz, że nie wiesz, co tam tak naprawdę jest
                            napisane w bardzo tylko zgrubnie zawoalowanej formie, ale wolisz
                            kłamać w imię swojej i kierujących przygotowaniem tych raportów
                            ideologii, podobnie jak oni sami, gdy decydują się na wyciągnięcie
                            na ich podstawie jednostronnych wniosków, podczas gdy można z nich
                            spokojnie wyciągnąć i wnioski wprost przeciwne. To tylko kwestia
                            naciągniętej w nich na siłę do granic niemożliwości interpretacji.
                            Potrafisz odeprzeć ten zarzut?
                            • kala.fior a tak konkretnie.... 11.12.08, 17:37
                              O Bonobo, czy możesz wobec tego konkretnie pokazać co jest tam napisane miedzy
                              wierszami?

                              Pierwszy raport 2003:
                              --------------
                              Abstract
                              We review the possibility of producing dangerous objects during heavy-ion
                              collisions at the LargeHadron Collider. We consider all such objects that have
                              been theoretically envisaged, such as
                              negatively charged strangelets, gravitational black holes, and magnetic monopoles.

                              We find no basisfor any conceivable threat.

                              This report was completed in June 2002.

                              ---------------------------
                              Raport 2007:

                              We conclude by reiterating the conclusion of the LHC Safety Group in 2003 [1]:
                              there is no basis for any conceivable threat from the LHC. Indeed, theoretical
                              and experimental developments since 2003 have reinforced this conclusion.
                              • bonobo44 Re: a tak konkretnie.... 11.12.08, 21:56
                                w pierwszym autorzy tak naprawdę z powodzeniem dowodzą, że
                                promieniowanie kosmiczne nie może na Ziemi zaląc czarnej dziury (bo
                                no bo ta przez nią przeleci) ani dziwadła (bo no bo
                                każde z zewnątrz się roztrzaska)...

                                w drugiej próbują odpowiedzieć na zarzut unikania niedogodnego
                                tematu "pokojowych" czarnych dziur i dziwadeł,
                                które nie będą miały sił aby Ziemię opuścić, ani się o nią
                                roztrzaskać, bo no bo zostaną na niej wyprodukowane...

                                znów odwołują się do promieniownia kosmicznego i utrzymują, że mikro
                                czarne dziury powinny "masowo" i musowo grzęznać, skoro nie w
                                planetach i zwykłych gwiazdach, to w tym co jeszcze pozostało - w
                                gwiazdach neutronowych, zamieniając je w czarne dziury,
                                co rzekomo ma "zgodnie z obserwacjami" nie mieć m-ca...
                                owe gwiazdy neutronowe to ostatnia i najnowsza rubież samoobrony
                                cernowców na LSD (o przepraszam - na LHC)...

                                problem w tym, że tego również nie możemy być pewni - jako że czarne
                                dziurki po jednej marnej gwieździe neutronowej są trudne do
                                zaobserwowania, skoro nawet istnienia megaczarnej dziury z milionó
                                gwiazd tak trudno dowieść
                                wyborcza.pl/1,75476,6049363,To_juz_pewne__mamy_wielka_czarna_dziure_w_Drodze_Mlecznej.html

                                - być może ciemna materia to wszystkie te czarne dziury,
                                które powstały z tak "przertworzonych" gwiad neutronowych...


                                PS. Poza zapewnieniami opartymi na nader luźnych i wątpliwej natury
                                przesłankach interpretownych nader tendencyjnie (w sposób niegodny
                                żadnej poważniejszej publikacji naukowej) nie znajdziecie Państwo w
                                tych "opracowaniach" tego czego mielibyście prawo oczekiwać...
                                to napisane na zamówienie pseudo-raporty obliczone na uspokojenie
                                opinii publicznej, która przecież nie przeniknie przez odrobinę
                                żargonu statystycznej natury (a to, że nie jest on wykorzystany do
                                dowiedzenia czegokolwiek w interesującej tu wszystkich kwestii...
                                któżby dbał o taki drobiazg)
                                • asteroida2 Re: a tak konkretnie.... 12.12.08, 11:18
                                  Rozumiem. Czyli mówiąc "nasza wiedza", nie masz na myśli wiedzy całego
                                  środowiska naukowego, tylko masz na myśli swoją prywatną "wiedzę". Fakt, że
                                  wiedza ta nie zgadza się z wiedzą naukowców, kładziesz na karb spiskowej teorii,
                                  wietrząc korupcję i "napisane na zamówienie pseudo-raporty". Co więcej,
                                  twierdzisz że wszyscy specjaliści piszący te raporty są psychopatami, którzy
                                  postanowili świadomie pozabijać siebie i swoje rodziny, razem z całą ludzkością.
                                  I piszesz to zupełnie poważnie.

                                  Najlepsze, że próbujesz to uwiarygodnić podając przykłady ludzi, którzy stanęli
                                  na przekór ogółowi naukowemu i okazało się, że to oni mają rację. Jakoś pomijasz
                                  fakt, że na każdego Kopernika przypadało tysiące anonimowych wizjonerów którzy
                                  racji nie mieli i historia o nich zapomniała.

                                  A ja mam teorię o białych dziurach, które można zneutralizować tylko wytwarzając
                                  wystarczająco dużo czarnych dziur. Ty jakoś zbywasz ją lekceważeniem,
                                  jednocześnie oburzając się że twoja teorie jest zbywane takim samym
                                  lekceważeniem. A ich status w świetle naukowym jest identyczny. Różnica jest
                                  tylko taka, że jedna z tych teorii jest twoja a druga nie-twoja. Tak wygląda
                                  "obiektywne i racjonalne" podejście w twoim wydaniu.
                                  • bonobo44 Re: a tak konkretnie.... 12.12.08, 16:12
                                    asteroida2 napisał:

                                    > Rozumiem. Czyli mówiąc "nasza wiedza", nie masz na myśli wiedzy
                                    > całego środowiska naukowego, tylko masz na myśli swoją
                                    prywatną "wiedzę".

                                    bynajmniej... raporty, o których rozmawiamy wychodzą z przesłanek,
                                    które zostały zgłoszone z zewnątrz (spoza środowiska bezpośrednio
                                    zainteresowanych) i to na długo przed LHC... potwierdzają ich
                                    zasadność, po czym w świetle innej jednej tylko przesłanki - otóż
                                    takiej, że "w naturze (na Ziemi w efekcie naturalnego promieniowania
                                    kosmicznego) nie obserwuje się takich zjawisk" - uznają ad hoc
                                    zagrożenie za pomijalne... (to pierwszy raport)
                                    najnowszy przenosi środek ciężkości na inną przesłankę, tym razem
                                    nie-do-sprawdzenia, na oddziaływanie tego promieniowania z gwiazdami
                                    neutronowymi (wszak wiadomo, ze w kazdym laboratoriuym na Ziemi bez
                                    trudu taką możemy wyhodować i naświetlić małymi czarnymi dziurami,
                                    których też mamy na popdorędziu bez liku, a jeśli nawet nie mamy to
                                    wkrótce będziemy imieli)...


                                    > twierdzisz że wszyscy specjaliści piszący te raporty są
                                    > psychopatami, którzy postanowili świadomie pozabijać siebie i
                                    > swoje rodziny, razem z całą ludzkością

                                    niekoniecznie... po prostu akceptują niski ich zdaniem poziom ryzyka
                                    w imię własnego i swoich rodzin doraźnego interesu (zupełnie jak
                                    górnicy czy astronauci)...
                                    a ponieważ są skłonni podjąć takie ryzyko w imię ekonomicznego
                                    przetrwania rodziny (która zwyczajnie nie przetrwa fizycznie jeśli
                                    nie przetrwa ekonomicznie), to ryzyko to im się kalkuluje...
                                    koniec końców, działają na zlecenie...

                                    przeciętny „Uczony w takich sytuacjach zachowuje się jak tresowany
                                    słoń, którego poganiacz ustawia czołem do przeszkody. Posługuje się
                                    siłą rozumu, jak słoń — siłą mięśni, to znaczy na zlecenie; jest to
                                    niezwykle wygodne, ponieważ uczony dlatego okazuje się gotowy na
                                    wszystko, bo za nic już nie odpowiada. Nauka staje się zakonem
                                    kapitulantów; rachunek logiczny ma zostać automatem zastępującym
                                    człowieka jako moralistę; podlegamy szantażowi «wiedzy lepszej»"

                                    a ponieważ dobro rodziny i własne jest dla każdego o wiele
                                    ważniejsze niż dobro jakiegoś abstrakcyjnego "własnego gatunku", to
                                    mamy to, co mamy...

                                    przekonanie o niskim poziom ryzyka narzucają im "wiedzący lepiej"
                                    (twórcy obowiązującego niezwykle krótkoterminowego swoistego
                                    paradygmatu naukowego - opartego na zbiorze czystych hipotez i
                                    doraźnie roboczo przyjętych z braku laku teorii), piszący na
                                    zamówienie uspokajające raporty i je zamawiający - bossowie na
                                    musiku (żaden z nich nie utrzyma się w wysokim siodle, jeśli projekt
                                    zostanie skreślony na tak zaawansowanym poziomie realizacji)...
                                    jeśli gdzieś szukałbym psychopaty, to w tej ostatniej grupie...

                                    zdumiewa mnie też postawa wielu "wiedzących lepiej" luminarzy nauki,
                                    którzy zatrzymali się na poziomie samozadowolenia z wyjaśnień
                                    udzielanych na etapie pierwszej grupy raportów... tak jakby
                                    powstanie ostatniego z nich nie było niczym, a w szczególności falą
                                    krytyki raportów tej pierwszej grupy, uzasadnione... ich odnośne
                                    opinie można znaleźć na stosownej stronie LHC...


                                    zaczynam poważnie podejrzewać, że opinia Anuszki w tym względzie
                                    polega na prawdzie:
                                    "Komisja powstała nie dlatego, że przewidywali zagrożenie, lecz dla
                                    uspokojenia histerycznych obaw opinii publicznej."
                                    [blog: anuszka_ha3.agh.edu.pl
                                    mlodyfizyk.blox.pl/2008/05/Dziennik-Znow-przelozyli-koniec-
                                    swiata.html]

                                    a więc podsumowując: bynajmniej nie "wszyscy specjaliści"
    • bonobo44 GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 13.12.08, 16:49
      Jakow Zeldowicz i Aleksander Starobiński dowodzili niegdyś
      Hawkingowi (można o tym przeczytać np. w jego "Krótkiej historii
      czasu"), że wirujące czarne diury powinny emitować promieniowanie w
      wyniku efektów nieoznaczoności kwantowej.
      Hawking wziął sobie to do serca i uznał, że wszystkie czarne dziury
      powinny emitować promieniowanie w wyniku kwantowego efektu
      tunelowego. Ubrał to nawet w zgrabną teoryjkę, zgodnie z którą im
      większa masa CD tym dłuższa fala tego promieniowania, a im mniejsza -
      tym krótsza.

      Szkopuł w tym, że nikt nigdy nie zaobserwowł promieniowania Hawkinga.
      A niebiosa winny być pełne mikro-rozbłysków gamma o nader
      charakterystycznym widmie, świadczących o takich rozpadach mikro CD.

      Tak jednak nie jest. Zamiast mikro-rozbłysków gamma, w naturze
      obserwuje się jedynie potężne makro-rozbłyski lub słabiuchną
      poświatę towarzyszącą zderzeniom promieniowania kosmicznego z
      cząstkami równie kosmicznego pyłu. *)


      Dlaczego?

      Wg mnie wszystko, co raz się stanie CD nie przestanie nią być,
      a efekt tunelowy nie ma do nich zastosowania. (tak przez czystą
      analogię przypominam, że nawet nie wszystkie jądra atomowe rozpadają
      się promieniotwórczo, tzn. w wyniku takiego właśnie efektu, a jeśli
      już to robią, to są to akurat jądra większe raczej niż mniejsze.)
      Gdzie się zatem te wszystkie MCD podziewają?

      Uważam, że tzw. czarna materia składa się z micro CD, mini CD,
      primordial CD i tych CD "pełną gębą".

      --
      *) "11 czerwca 2008 satelita GLAST (Gamma-ray Large Area Space
      Telescope) został wyniesiony na orbitę za pomocą rakiety Delta II z
      przylądka Canaveral na Florydzie.
      Satelita ten będzie poszukiwał rozwiązania zagadki tzw. błysków
      gamma oraz ciemnej materii. Zbieranie danych rozpocznie po około 60
      dniach testów i kalibracji."

      Po 3 m-cach pracy nadal jednak głucho o jakichkolwiek mikro
      rozbłyskach gamma mogących pochodzić z rozpadów mikro CD!

      "Wciąż nie wiadomo jak powstają błyski gamma, najbardziej
      energetyczne zjawiska we Wszechświecie. Przypuszcza się, że mogą je
      wywoływać supermasywne czarne dziury, zderzające się gwiazdy
      neutronowe, lub wyjątkowo silne wybuchy supernowych (hipernowe).
      W marcu bieżącego roku zaobserwowano rekordowy błysk gamma. Mimo, że
      przyszedł z odległości aż 7.5 mld lat świetlnych był optycznie
      najjaśniejszym ze wszystkich do tej pory obserwowanych. W pomiarach
      tego błysku istotną rolę odegrała polska aparatura pomiarowa "Pi of
      the Sky". W ramach seminarium omówione będą różne detektory, które
      brały udział w pomiarach błysku GRB080319B oraz ich wyniki.
      Przedstawione zostaną także wyniki porównania obserwacji z
      przewidywaniami modeli."
      neutrino.fuw.edu.pl/node/277

      ceterum censeo pan paniscus speciem preservandam esse
      • bonobo44 GLAST - "Pi of the Sky" 13.12.08, 18:11

        > "Pi of the Sky". W ramach seminarium omówione będą różne
        > detektory, które brały udział w pomiarach błysku GRB080319B oraz
        ich wyniki.

        dla tych, którzy spoźnili się na seminarium ;-)
        neutrino.fuw.edu.pl/system/files/seminarium_grb080319b.pdf
      • petrucchio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 13.12.08, 20:19
        bonobo44 napisał:

        > Szkopuł w tym, że nikt nigdy nie zaobserwowł promieniowania Hawkinga.
        > A niebiosa winny być pełne mikro-rozbłysków gamma o nader
        > charakterystycznym widmie, świadczących o takich rozpadach mikro CD.

        A nie przyszło ci do głowy, że to może oznaczać, że mikro-czarne dziury po
        prostu nie powstają?

        > Wg mnie ...
        > Uważam, że ...

        A kogo obchodzą osobiste opinie laika? Ja też coś tam sobie na temat czarnych
        dziur "uważam", ale w kwestiach, których nie obejmuje moje wykształcenie, zaufam
        raczej kompetentnym fizykom, niż domorosłym "dziuroznawcom", zwłaszcza
        panikarzom i demagogom.
        • bonobo44 Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 11:30
          petrucchio napisał:

          > A nie przyszło ci do głowy, że to może oznaczać, że mikro-czarne
          > dziury po prostu nie powstają?

          Przyszło i nie tylko mi...
          sprawa wg naszej najlepszej dostępnej wiedzy na dzień dzisiejszy ma
          sie następująco:
          1) albo MCD nie powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy
          i wówczas nie ma problemu
          2) albo MCD powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy, ale
          natychmiast rozpadają się w wyniku efektu tunelowego w błysku gamma
          o charakterystycznym widmie i wówczas nie ma problemu
          3) albo MCD powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy, ale nie
          rozpadają się w wyniku efektu tunelowego i wówczas mamy problem

          jak widać z powyższego, mamy 1/3 prawdopodobieństwa na zlikwidowanie
          ludzkości

          czy przy takiej awaryjności rakiet i promów kosmicznych chciałbyś
          zostać astronautą?

          czynią to całej twojej planecie, a ty zamiast grzmieć, zacierasz
          ręce

          "Gdy interes gatunku [a jest nim tutaj jego być albo nie być] staje
          się jednym z członów równania, wybór musi być przesądzony
          automatycznie(...) Kto stoi na innym stanowisku, nie
          jest dla mnie nikim innym, jak wirtualnym likwidatorem ludzkości."


          > > Wg mnie ...
          > > Uważam, że ...

          Służą do podkreślenia przypuszczeń własnych, z którymi dzięki temu
          nie musisz się liczyć. A zarazem ułatwia ci to zapoznanie się z
          opinią zbiorowości - tej mniej licznej. W ten sposób oddzielam za
          ciebie "plewy" od ziarna 8-)
          • petrucchio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 12:38
            bonobo44 napisał:

            > jak widać z powyższego, mamy 1/3 prawdopodobieństwa na
            > zlikwidowanie ludzkości

            Czy to z twojej strony świadome oszustwo demagoga, czy tylko zwykła nieznajomość
            podstaw rachunku prawdopodobieństwa?
            • bonobo44 Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 13:06
              Nie to tylko wyraz naszej niemocy w szacowaniu prawdopodobieństwa
              zjawisk niepowtarzalnych...

              polecam lekturę "NON SERVIAM" Arthura Dobba w tym względzie...

              zdarzenia takie mają to do siebie, że w warunkach pełnej
              nieokreśloności (braku doświadczenia) możemy tylko wyrokować, że
              albo zajdą albo nie... jeśli jamniczek działa w sposób dla nas
              niepomyślny, prawdopodobieństwo to wynosi już dziś 1 (!)
              i nic na to nie możemy poradzić (żadne nasze spekulacje nie odwrócą
              tego fatum, jeśli nie zdecydujemy sie sami go uniknąć, a leży to w
              całości w granicach naszej cywilizacyjnej wolności wyboru)

              "Dostaliśmy się jako cywilizacja w technologiczną pułapkę, i o
              losach naszych miało już decydować to tylko, jak są urządzone pewne,
              nam nieznane jeszcze, związki poziomów energii i materii."

              Od tego tylko zależy, czy i
              "Tym razem litościwa Natura własnością swych mechanizmów uratuje
              nas przed nami, lecz będzie to przecież tylko traf szczęśliwy."
              czy też wieczną po nas pustkę wypełni memento Lema:
              "przecież szaleństwem jest wiara, że robić wszystko, co tylko
              technicznie możliwe, jest tym samym, co działać mądrze i bezpiecznie,
              przecież nie możemy liczyć [zawsze li tylko] na cudowną przychylność
              Natury (...)"

              Bo no bo - parafrazując nadal z lekka tylko - w czasach, gdy
              "(...) dni stawiamy przed miesiącami, lata nad wiekami, a należy
              postępować odwrotnie, pojęcie interesu gatunku wypisać na
              sztandarach, okiełznać technologiczny wzlot, żeby się nie stał
              upadkiem."
              może to "być koń trojański, slodki jad, trujący nie dlatego, że
              świat nam źle życzy, ale dlatego, że działamy na oślep."
          • asteroida2 Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 15.12.08, 11:17
            > 1) albo MCD nie powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy
            > i wówczas nie ma problemu
            > 2) albo MCD powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy, ale
            > natychmiast rozpadają się w wyniku efektu tunelowego w błysku
            > gamma o charakterystycznym widmie i wówczas nie ma problemu
            > 3) albo MCD powstają przy p-p 14TeV w układzie środka masy, ale
            > nie rozpadają się w wyniku efektu tunelowego i wówczas mamy
            > problem

            Wyciąganie wniosków na podstawie własnej pomysłowości w tej dziedzinie jest
            kompletną głupotą. Może dorzucę do tego kilka innych możliwości:

            4. W zderzeniu p-p 14TeV powstają inne cząstki, których istnienie pozwala
            opracować nowe źródła energii, rozwiązujące problem braku zasobów naturalnych na
            Ziemi.
            5. W zderzeniu p-p 14TeV ujawnia się możliwość nadświetlnej komunikacji, która
            jest jedyną szansą wezwania pomocy innej cywilizacji w przypadku gdy zagrożenia
            naszej planety zderzeniem z asteroidą.
            6. W zderzeniu p-p 14TeV ujawniają się zjawiska pozwalające opracować napędy
            kosmiczne, dzięki którym istnienie ludzkości nie będzie uzależnione od istnienia
            Ziemi.
            7. ...

            Prześledźmy jeszcze raz twoje rozumowanie. Póki co mamy 3 scenariusze które
            mówią że LHC trzeba uruchomić żeby przetrwać i 1 który mówi że LHC nie wolno
            uruchomić jeśli chce się przetrwać. Masz zamiar wyciągać wnioski z tego ile
            scenariuszy za i ile scenariuszy przeciw jesteśmy w stanie wypisać?

            Jeśli przeczytałeś "Głos Pana" do końca, to powinieneś wiedzieć jakie wnioski
            podał sam Lem. Oczywiście że jakieś nieznane nam jeszcze prawa fizyki mogą
            zadecydować o naszej zagładzie. Ale chowanie głowy w piasek dokładnie w niczym
            tu nie pomaga. Szansa naszego przetrwania nie wzrasta od tego że trzymamy się z
            daleka od wulkanu. Jeśli ma wybuchnąć, to i tak wybuchnie.
            • petrucchio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 15.12.08, 12:03
              asteroida2 napisał:

              > Prześledźmy jeszcze raz twoje rozumowanie. Póki co mamy 3 scenariusze które
              > mówią że LHC trzeba uruchomić żeby przetrwać i 1 który mówi że LHC nie wolno
              > uruchomić jeśli chce się przetrwać.

              No, ale mamy jeszcze wiele możliwości:

              7. W wyniku zderzeń 14 TeV powstają nieznane jeszcze współczesnej fizyce cząstki
              superdziwne, powodujące reakcję łańcuchową, zamieniającą ludzi w superdziwadła,
              a ich mózgi w ohydne bryły. Zainfekowany personel LHC przenosi zarazę na rezstę
              ludzkości.

              8. W wyniku zderzeń 14 TeV następuje lokalna pseudoeuklidyzacja wyższych
              wymiarów przestrzennych i otwierają się przejścia do sąsiednich domen
              multiwersum ("wszechświatów równoległych"), zamieszkanych przez złośliwe
              potwory, które natychmiast korzystają z tej gratki.

              9. W wyniku zderzeń 14 TeV powstają masowo szare dziury, które co prawda nie
              pochłaniają całych planet wraz z inwentarzem, ale za to są _śmiertelnie_ nudne.

              10...
              • ap13579 Ateisci nic nie mają do stracenia 15.12.08, 16:29


                Ta pseudo-odwaga i samobojcza lekkomyslnosac to cecha ateistycznego
                ciemnogrodu , ktory ma niewiele do stracenia.
                Bo ciemngrod ateistyczny jedynie zre, sr*a, kopuluje i kupuje.
                Ateisci maja death wish z powodu braku głebszej motywacji
                egzystencjonalnej. Dlatego Teisci, tworcy zachodniej cywilizacji,
                wzięli jak zwykle sprawy w swopje ręce. Akcelerator CERN zoztał
                permanentnie sabotowany i nigdy nie osiągnie więcej niż 3/4 mocy
                maksymalnej.









                • petrucchio Re: Ateisci nic nie mają do stracenia 15.12.08, 19:18
                  ap13579 napisał:

                  > Ta pseudo-odwaga i samobojcza lekkomyslnosac to cecha ateistycznego
                  > ciemnogrodu , ktory ma niewiele do stracenia.
                  > Bo ciemngrod ateistyczny jedynie zre, sr*a, kopuluje i kupuje.
                  > Ateisci maja death wish z powodu braku głebszej motywacji
                  > egzystencjonalnej.

                  Nie szukaj pociechy w skatologii. Módl się. Memento mori.

                  > Dlatego Teisci, tworcy zachodniej cywilizacji,
                  > wzięli jak zwykle sprawy w swopje ręce.

                  Mój Boże, te patetyczne urojenia o potędze i panowaniu nad sytuacją... Jakie to
                  smutne w twoim położeniu... :-(

                  > Akcelerator CERN zoztał
                  > permanentnie sabotowany i nigdy nie osiągnie więcej niż 3/4 mocy
                  > maksymalnej.

                  No, ale to już nie twoje zmartwienie, Leoś.
                  • ap13579 Re: Ateisci nic nie mają do stracenia 15.12.08, 21:17
                    Polygluta ze swą znajoma cyganką mowi, żebym memento o swojej mori.
                    Bo jest na moje mori zlecenia od polyglutow i cyganek.
                    To w odwecie , że SICIS "zmodyfikowało" szmelc CERN-u tak ,ze nigdy
                    nie osiągnie 3/4 mocy. Czuję sie znowu młody i szczęsliwy,jak w
                    czasie wojny w Wietnamie. To były pięke czasy ,ponieważ najpierw
                    sie do polyglutów i cyganek strzelało, a pózniej zadawało pytania.
                    bum,bum,bum językoznawco. ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                    • petrucchio Re: Ateisci nic nie mają do stracenia 15.12.08, 21:29
                      ap13579 napisał:

                      > ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha

                      Ridi, Pagliaccio.
                • madcio Re: Ateisci nic nie mają do stracenia 17.12.08, 00:06
                  O ile się zgodze, ze statystycznie więcej jest naukowców-ateistów niż wśród
                  ogółu populacji, sugerowanie (sprzeczne zresztą z czasem powtarzanymi
                  twierdzeniami leosia, że naukowcy to gorliwi katolicy), iż wszyscy naukowcy
                  pracujący z LHC to co do jednego ateiści, jest dla mnie z leksza przesadne. :]
              • asteroida2 Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 15.12.08, 17:37
                > powodujące reakcję łańcuchową, zamieniającą ludzi w superdziwadła,
                > a ich mózgi w ohydne bryły.

                "Ohydne bryły" :). Przekonałeś mnie. Bonobo ma rację, to zbyt duże ryzyko.
      • madcio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 17:16
        > Po 3 m-cach pracy nadal jednak głucho o jakichkolwiek mikro
        > rozbłyskach gamma mogących pochodzić z rozpadów mikro CD!
        Od razu widać, małpeczko, że nie masz najmniejszego pojęcia o misjach
        kosmicznych. Inaczej byś wiedział, ze częstokroć wyniki misji, nawet
        "preliminary results", czyli wyniki wstępne, potrafią pojawić się wiele miesięcy
        PO... zakończeniu misji.

        Oczywiście, zależy to jeszcze to od typu misji, rodzaju danych, jakie dostarcza,
        etc. Na przykład, misja potrafiąca zrobić ciekawe dla laika fotki ma tendencje
        do ich szybkiej publikacji - co tak nawiasem mówiac NIE jest "wstępnymi wynikami".
        Misja produkująca nudne wykresy czy innego rodzaju dane, niemożliwe do
        odczytania przez laika, będą musiały poczekać, aż naukowcy z tych danych
        wyprodukują artykuły naukowe. A tego nie robi się w trzy dni, czy trzy miesiące.
        Niektóre dane bezpośrednio z Gailieo czy Vikingów są wykorzystywane do dziś w
        nowych artykułach na temat zaganień zwiazanych z Jowiszem czy Marsem.

        Brak informacji od naukowców prowadzących misję GLAST po trzech miesiącach
        działania misji GÓWNO znaczy, bonobo44. Twóje insynuacje są tyleż śmieszne, co
        żałosne. :)
        • bonobo44 Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 17:50
          toteż wszystko, co ja postuluję, hominidku, to żebyśmy sobie dali na
          wstrzymanie przynajmniej dopóki nie upewnimy się, że nasze obawy nie
          są uzasadnione...

          dajmu konieczny czas GLASTu - dajmy czas sobie

          nawet taki jak ty hominidek przyzna, że chyba warto, coby się całą
          planetką nie zamienić w kupę mierzwy, z przewagą kupy, o której z
          takim upodobaniem piszesz...
          • stalybywalec Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 14.12.08, 19:35
            > toteż wszystko, co ja postuluję, hominidku, to żebyśmy sobie dali
            na
            > wstrzymanie przynajmniej dopóki nie upewnimy się, że nasze obawy
            nie
            > są uzasadnione...

            Wszystkie obawy związane z LHC - są zasadne.
            Wszystkie nadzieje zwiazane z LHC - są zasadne.
            Którą drogą pójdzie ta wielotysięczna rzesza fizyków? Znając naturą
            ludzką z jej niezgłębioną ciekawością - łatwo przewidzieć.
            A tak na marginesie tego sporu, który przebiega zresztą w
            niewybrednej atmosferze, to czy nie zastanawia Was pomijanie w nim
            faktu, rezygnacji, sprzed kilku dobrych lat, z budowy przez naszych
            ami, 3x większego akceleratora czastek. Motywowano to względami
            finansowymi,lecz nie wydaje sie to zbyt wiarygodne, bo wówczas
            gospodarka amerykańska kwitła. Projekt ten został wstrzymany przez
            senat amerykański, gdzie niekoniecznie zasiadają słabeusze
            intelektualni a rozochocona tym faktem Europa, wyrażnie
            przyspieszyła budowę LHC. Falstart experymentów w LHC wskazuje, iż
            poglad Bonobo ma dużo słuszności i należy powoli, i z rozwagą
            wkraczać na całkiem nowe i dziewicze obszary rzeczywistości
            mikroświata. Pozatym komercyjne zastosowanie LHC, wcale niebagatelne
            dające korzyści, mogłoby w jakimś stopniu przyhamować zapał idący w
            kierunku jak najszybszej produkcji maksymalnych energii, no i tych
            mnogości microCD/sek, - nie zupełnie chcących parować. Czy fizyka
            będzie dopięta, jak złapiemy cząstkę Higgsa? Raczej należy watpić.
            • madcio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 17.12.08, 18:17
              > Falstart experymentów w LHC wskazuje, iż
              > poglad Bonobo ma dużo słuszności
              Nie widzę związku. Podpowiedź: zepsucie się LHC nie zostąło spowodowane żadnymi
              czarnymi mikrodziurami czy też jakimikolwiek innymi czasteczkami mniej lub
              bardziej egzotycznymi.

              > Pozatym komercyjne zastosowanie LHC, wcale niebagatelne
              > dające korzyści,
              Eeee... łot?
          • madcio Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 17.12.08, 18:23
            > toteż wszystko, co ja postuluję, hominidku, to żebyśmy sobie dali
            > na wstrzymanie przynajmniej dopóki nie upewnimy się, że nasze
            > obawy nie są uzasadnione...
            "Nasze?" Wypraszam sobie, ja do twoich urojeń nie przyznaję się.

            > dajmu konieczny czas GLASTu - dajmy czas sobie
            I bez GLASTu wiemy (my w sensie ludzkości i ogółu naukowców), że obaw nie ma.

            Wyjątkiem są, rzecz jasna, głosiciele któregoś tam z kolei końca świata.
            Myślałby ktoś, że kilka tysięcy lat ciągłego pasma niepowodzeń owych
            przedpowiedni kogoś mogłoby w tej kwestii coś nauczyć.

            Ale nie, TYM RAZEM to już na pewno, to już napładwę najpławdziwej będzie
            zagłada... :)))
            • pomruk Re: GLAST - Czy istnieje promieniowanie Hawkinga? 17.12.08, 18:31
              madcio napisał:

              > Ale nie, TYM RAZEM to już na pewno, to już napładwę najpławdziwej
              będzie
              > zagłada... :)))

              farm4.static.flickr.com/3145/2719823388_ec3256d450.jpg
Inne wątki na temat:
Pełna wersja