Naukowa i religijna koncepcja końca świata

09.02.09, 12:01
Wg nauki koniec świata może wynikać z nadmiernej aktywności słońca i zniszczenia atmosfery wokół Ziemii lub zderzenia z naszą planetą innego ciała niebieskiego, może wynikać z działalności człowieka np: z wojny nuklearnej na skalę światową.
Koniec świata tak rozumiany oznacza zagładę życia na naszej planecie koniec ludzkości, nikt nie przeżyje.
Religijna koncepcja końca świata jest bardziej optymistyczna.
Chrześcijanie dowiadują się z Biblii, że koniec tego świata nie oznacza końca życia na Ziemi i zagłady wszystkich ludzi, jest tylko końcem wszelkiego zła i tych którzy to zło świadomie czynią.
Pisze w Psalmie 37:29, że prawi posiądą Ziemię i będą na niej przebywać na zawsze.
A w Objawieniu 21:4 Jan prorokuje,że Bóg otrze z ich oczu wszelką łzę i śmierci już nie będzie ani żałości ani krzyku, ani bólu juz nie będzie. To co poprzednie już przeminęło.
A więc marzenie chrześcijan i intelektualistów o nastaniu cywilizacji miłości zostanie dzięki Bogu zrealizowane.




    • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:06
      Vaciu, to ty juz widzisz w przyszlosc? i wiesz ze zostanie zrealizowane? a
      moglabys mi powiedziec jakie wyjda liczby w toto-lotka?

      wiem, zlosliwa malpa jestem, jednak, droga Vaciu, wierz w co chcesz, ale
      powiedz, ze to wynika z wiary. Biblia nie jest traktatem naukowym, co wiecej,
      nie ma nawet jednej Biblii, jedne ksiegi wchodza, inne nie, zalezy, wsrod jakich
      znajomych przebywasz.

      ale rzeczywiscie powialo optymizmem, od razu kryzysem przestalem sie martwic.
      • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:30
        dala.tata napisał:

        > powiedz, ze to wynika z wiary. Biblia nie jest traktatem naukowym, co wiecej,> nie ma nawet jednej Biblii, jedne ksiegi wchodza, inne nie, zalezy, wsrod jakich znajomych przebywasz.

        Oczywiście, że optymizm ten wynika z wiary w Boga a nie z osiągnięć nauki.
        Dalatata, mamy różne przekłady Biblii ale Psalm 37 donosi to samo niezależnie od tego kto ją tłumaczył i kiedy, możesz osobiście w wolnej chwili sprawdzić.


        > ale rzeczywiscie powialo optymizmem, od razu kryzysem przestalem sie martwic.

        To się cieszę :-)
        >
        • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:42
          czyli, z calym szacunkiem, to co opowiadasz, nie nadaje sie na Forum Nauka.ma
          bowiem ten sam staus poznawczy, jak moje stwierdzenie, ze zginiemy przez atak
          zmutowanych pomidorow w lipcu 2009 r.

          natomiast mnie nie chodzi o rozne przeklady, rozne tradycje wlaczaja lub
          wylaczaja przerozne ksiegi z Biblii. na poczatek moze byc tu:

          en.wikipedia.org/wiki/Bible lub
          pl.wikipedia.org/wiki/Biblia#Stary_Testament
          a to maly cytacik:

          Na Stary Testament składa się, w zależności od uznawanego kanonu:

          * 39 ksiąg – kanon hebrajski, uznawany przez żydów i wyznania protestanckie
          (według podziału hebrajskiego prorocy mniejsi i niektóre inne księgi stanowią
          całość i dlatego kanon żydowski tradycyjnie liczy 24 księgi)
          * 46 ksiąg – kanon katolicki (lub 47 jeśli za odrębną księgę uznać List
          Jeremiasza, który w wydaniach katolickich stanowi 6 rozdział Księgi Barucha)
          * 49 ksiąg – kanon prawosławny (lub więcej, w zależności od lokalnego kultu
          – prawosławni uznają wszystkie księgi które pojawiły się w Biblii greckiej –
          Septuagincie).

          o ktorej Vaciu Biblii i wizji mowisz?
          • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 16:40
            dala.tata napisał:

            > o ktorej Vaciu Biblii i wizji mowisz?

            Domyślałam się, że chodzi ci nie tylko o rózne przekłady ale również o to, że różne religie włącżają różne księgi.
            Jednak większość świętych ksiąg powtarza się wkażdej z tyhc Biblii, na przykład Psalmy i Objawienie są w każdej chrześcijańskiej Biblii a właśnie stamtąd zaczęrpnełam wersety o nowym sytstemie rzeczy jaki ma nastąpić w przyszłości po końcu tego świata.
            Problemem więc który jest ważny do roztrząsenia jest nie to jakie księgi powinny wchodzić w kanon Biblii ale co za przesłanie te księgi zawierają, jakie ważne informacje.

            • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 16:48
              Korzystam z róznych Biblii, dzisiaj z tej, w której pisma hebrajskie zawierają 39 ksiąg
              • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 17:24
                nie zmienia to jednak faktu ze roznica miedzy twoja wersja wydarzen, a moja
                propozycja, ze swiat sie skonczy przez atak zmutowanych pomidorow rozni sie
                jedynie tym, ile osob w niego wierzy. poza tym rownie dobrze opisuja przyszlosc.
        • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 14:46
          Vaciu, nie chodzi tylko o to, że mam różne przekłady Biblii, ale i o to, że mamy
          różne księgi... niektóre są pomijane przez facetów w czarnych sukienkach, a inne
          np. podają np. sprzeczne warianty dotyczącego danego zdarzenia...
    • marksistowski Zostaniesz opluta przez wahabitow ateizmu 09.02.09, 12:16
      Oczywiscie Waciu twoj religijny pogląd zasługuje na szacunek.
      Chocby z tego wzgledu ,ze obiektywnie biorac mozliwosc
      zmartwychstania w Bogu jest taka sama jai mozliwosc zgnicia w
      ateizmie. Ateizm to nie naukowa teoria ale wiara jakiejś tam
      grupki ludzi.
      Ale tu szacunku dla swoich teistycznych poglądow się nie doczekasz.
      Tylko oplucia przez wahabitow atreizmu.
      • vacia Re: ale to ciekawy temat więc trudno 09.02.09, 12:38
        Dziękuję, że wspomniałeś o Zmartwychwstaniu, bo to wiąże się z końcem tego świata, Koniec dla jednych oznaczać będzie powrót do życia dla innych.
    • asteroida2 Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:22
      > Chrześcijanie dowiadują się z Biblii, że koniec tego świata nie
      > oznacza końca życia na Ziemi i zagłady wszystkich ludzi, jest
      > tylko końcem wszelkiego zła i tych którzy to zło świadomie czynią.
      > (...)
      > A więc marzenie chrześcijan i intelektualistów o nastaniu
      > cywilizacji miłości z ostanie dzięki Bogu zrealizowane.

      Ale jeśli to WIEMY, to znaczy że nie musimy się przejmować zanieczyszczeniem
      środowiska, zagrożeniem wojną jądrową czy katastrofami kosmicznymi.
      Wiemy przecież dokładnie, że nic z tego powodu nam nie grozi. Bóg objawił nam,
      że przyjdzie i wszystko naprawi. Ratowanie zagrożonych gatunków, ekologia, nawet
      procesy pokojowe mające wygasić konflikty - to wszystko czysta strata czasu. Nie
      jest tak?
      • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:48
        asteroida2 napisał:


        >
        > Ale jeśli to WIEMY, to znaczy że nie musimy się przejmować zanieczyszczeniem> środowiska, zagrożeniem wojną jądrową czy katastrofami kosmicznymi.> Wiemy przecież dokładnie, że nic z tego powodu nam nie grozi. Bóg objawił nam,> że przyjdzie i wszystko naprawi. Ratowanie zagrożonych gatunków, ekologia, nawe> t
        > procesy pokojowe mające wygasić konflikty - to wszystko czysta strata czasu. Nie jest tak?

        Nie jest tak.
        Musimy teraz bardzo dbać o środowisko naturalne i naszą placnetę bo przed nią jest długa przyszłość, wieczna więc warto inwestować w ochronę środowiska, dbac o zagrożone wyginięciem gatunki, dążyć do pokoju miedzy narodami.
        W nowym systemie rzeczy ten proces rewitalizacji Ziemii i pokojowe współistnienie ludzi będzie kontynuowane.
        Pierwszemu człowiek Adam miał uprawiać Ziemię i dbać o nią i ostatni ludzie w tym systemie też mają to robić.

        • asteroida2 Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 13:16
          > Nie jest tak.
          > Musimy teraz bardzo dbać o środowisko naturalne i naszą placnetę
          > bo przed nią jest długa przyszłość, wieczna więc warto inwestować
          > w ochronę środowiska, dbac o zagrożone wyginięciem gatunki, dążyć
          > do pokoju miedzy narodami.

          Ale wiesz że warto dążyć do pokoju, czy tylko się domyślasz?

          Jakie znaczenie ma to dążenie, skoro pokój i tak nastąpi? Problem już jest
          rozwiązany, wystarczy poczekać.
          • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 16:32
            asteroida2 napisał:

            > Jakie znaczenie ma to dążenie, skoro pokój i tak nastąpi? Problem już jest rozwiązany, wystarczy poczekać.

            Dążenie do pokoju to jedno z wielu wymagań Bożych na dzisiaj a od spełnienia tych wymagań zależy to czy ktoś okaże się godnym żyć w nowym systemie rzeczy.
            Jak mógłby Bóg wybrać prawych spośród ludzi, gdyby nie okazali się już teraz prawi, i pokojowo usposobieni?

            • asteroida2 Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 17:06
              > Dążenie do pokoju to jedno z wielu wymagań Bożych na dzisiaj

              Możesz podać źródło tej informacji?
              O ile wiem jednym z wymagań Bożych jest "nie zabijaj". Jeśli inni ludzie się
              zabijają, to ich strata, nie spełniają wymagań i nie będą "godni żyć w nowym
              systemie rzeczy". Jest gdzieś przykazanie "przekonuj innych żeby się nie zabijali"?
              • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 19:40
                asteroida2 napisał:

                > > Dążenie do pokoju to jedno z wielu wymagań Bożych na dzisiaj
                >
                > Możesz podać źródło tej informacji?


                Ewangelia Mateusza 5:9 i list Jakuba 3:13-18 zalecają dążenie do pokoju.
                Również przykazanie Boże: "Miłuj bliźniego swego" zaleca pokój bo co to za miłość bez pokoju.


                > O ile wiem jednym z wymagań Bożych jest "nie zabijaj". Jeśli inni ludzie się> zabijają, to ich strata, nie spełniają wymagań i nie będą "godni żyć w nowym> systemie rzeczy". Jest gdzieś przykazanie "przekonuj innych żeby się nie zabijali"?

                Ew. Mateusza 28:19
            • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 17:32
              pomijam juz krzyzowcow, ktorzy pewnie wszyscy sie smaza w piekle, ale o ile wiem
              KRK zna pojecia sprawiedliwej wojny. rozumiem ze dazymy do pokoju zabijajac
              innych, czy tak?
        • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 14:49
          dbać? zdaje się miał czynić sobie ją poddaną... a to dwie różne rzeczy, choć
          jeśli chrześcijanie potrafią szerzyć miłość za pomocą miecza, to może i to jest
          jednym?
    • facet123 Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:45
      > Wg nauki koniec świata może wynikać z nadmiernej aktywności słońca
      > i zniszczeni a atmosfery wokół Ziemii lub zderzenia z naszą
      > planetą innego ciała niebieskieg o, może wynikać z działalności
      > człowieka np: z wojny nuklearnej na skalę światową.

      Oj, to tylko przykłady zniszczenia Ziemi, a nie świata. Czy to nie
      nieco nieskromne sprowadzać cały wielki wszechświat do naszej
      malutkiej planety? :)



      • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 12:50
        Zgoda, pisałam o końcu naszego ludzkiego świata :-)
    • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 14:42
      cywilizacja chrześcijan??? nie ma nic bardziej pesymistycznego, mam nadzieję, że
      rozsądny Bóg nie dopuści do tego!
      • vacia Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 16:52
        W nowym systemie rzeczy będą żyli wyłącznie ludzie prawi a więc nie masz się co martwić
        • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 17:34
          a swoja droga, to ja bym chcial ten system zobaczyc. ale bysmy sie nadziwili kto
          wszedl a kto nie. szczeke bysmy mieli na podlodze przez caly czas.
          • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 19:17
            no, jeśli nie dopadną cię pomidory i globalne ocieplenie, to masz niejaką
            szansę... ;-)
            • dala.tata Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 20:31
              mua? no bardzo ci dziekuje.
        • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 19:14
          :-)
          • billy.the.kid Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 20:05
            jeśli co daj boże, boga nie ma-to i chwała bogu.
            a jeśli, co nie daj boże, bóg istnieje- to niech nas reka boska broni.
            • adept44_ltd Re: Naukowa i religijna koncepcja końca świata 09.02.09, 20:21
              święte słowa...
    • jotde2 do waty 10.02.09, 08:10
      czy to jest forum nauka czy rekolekcje ?
      twoje wizje niemają nic wspólnego z nauką i dyskutowanie z nimi
      nadaje im jedynie rangi .religia niejest jakąś alternatywną nauką
      jest zbiorem mitów i przesądów tyle wartm dyskusji co koncepcja
      pomidorów przedstawiona powyżej.
      • petrucchio Re: do waty 10.02.09, 08:20
        jotde2 napisał:

        > religia nie jest jakąś alternatywną nauką

        I, co równie ważne, nauka nie jest jakąś alternatywną religią. Nie zajmuje się
        eschatologią ani wróżeniem z fusów. Nie ma żadnej "naukowej teorii końca
        świata". Nie zabierałem dotąd głosu w tym wątku, bo temat nie nadaje się nawet
        pod [<a href="http://tinyurl.com/33y6ws"----</a>].
        • petrucchio Errata 10.02.09, 08:21
          ...temat nie nadaje się nawet pod [----].
        • asteroida2 Re: do waty 10.02.09, 10:19
          Naukowej teorii końca "świata" nie ma, ale już np. koniec ludzkiej cywilizacji
          jest tematem, którym nauka się zajmuje.
          W szczególności badanie historii Ziemi może dać dużo informacji na temat zjawisk
          (np. kosmicznych czy klimatycznych), które do takiego końca mogą doprowadzić. I
          określenie ich prawdopodobieństwa i możliwości zabezpieczenia się przed nimi
          jest jak najbardziej zadaniem dla nauki. Bo większość z tych zjawisk jest
          powtarzalna (już się zdarzały).
          • vacia Re: dziękuję 10.02.09, 13:53
            asteroida2 napisał:

            > Naukowej teorii końca "świata" nie ma, ale już np. koniec ludzkiej cywilizacji jest tematem, którym nauka się zajmuje.
            > W szczególności badanie historii Ziemi może dać dużo informacji na temat zjawisk (np. kosmicznych czy klimatycznych), które do takiego końca mogą doprowadzić. I określenie ich prawdopodobieństwa i możliwości zabezpieczenia się przed nimi jest jak najbardziej zadaniem dla nauki. Bo większość z tych zjawisk jest powtarzalna (już się zdarzały).

            Dziękuję Asteroido, własnie to co napisałeś o związku nauki z końcem świta , miałam na myśli ale ty to lepiej ująłeś.
            DOdatkowo chciałam uwypuklić możliwą bezradność nauki wobec ewentualnego kataklizmu.
            Jesli nauka nie zabezpiecza nas jeszcze przed trzęsieniami Ziemii to tym bardziej przed większymi zagrożeniami.

            • adept44_ltd Re: dziękuję 10.02.09, 14:02
              tja, zabezpiecza religia...
            • petrucchio Re: dziękuję 10.02.09, 14:21
              vacia napisała:

              > DOdatkowo chciałam uwypuklić możliwą bezradność nauki wobec
              > ewentualnego kataklizmu.
              > Jesli nauka nie zabezpiecza nas jeszcze przed trzęsieniami Ziemii

              Nauka nie może powstrzymać trzęsień ziemi, ale potrafi przynajmniej wskazać, co
              trzeba zrobić, żeby minimalizować ich skutki: jak wznosić budynki, jak
              zabezpieczać infrastrukturę, jak postępować i jak *nie* postępować w czasie
              trzęsienia ziemi, itd.

              > to tym bardziej przed większymi zagrożeniami.

              Przed naprawdę wielkimi zagrożeniami (np. wzrost temperatury powierzchniowej
              Słońca i jego zmiana w czerwonego olbrzyma za kilka miliardów lat) i tak nic nie
              ochroni naszych potomków, o ile jeszcze będą istnieli. Trzymam za nich kciuki --
              może znajdą sposób na wyprowadzkę z Ziemi. Ale to i tak już nie będzie nasz
              gatunek. Żaden gatunek nie może istnieć miliard lat. Być może ludzkość wymrze, a
              wyższa inteligencja rozwinie się w jakiejś innej linii ewolucyjnej
            • asteroida2 Re: dziękuję 10.02.09, 16:36
              Jeszcze kilkaset lat temu "czarna śmierć" była niewytłumaczalną katastrofą, o
              której żadne proroctwa nie mówiły, a która wytłukła jedną trzecią ludności
              Europy. Ludzie szukali najprzeróżniejszych sposobów ocalenia: w modlitwie, w
              czarodziejskich praktykach, czy w biciu w dzwony.
              Dużo pracy naukowców było potrzebne żeby zidentyfikować przyczyny i wynaleźć
              skuteczne remedium. Ale zostało to zrobione i teraz dżuma nie jest dla nas
              żadnym zagrożeniem. Tego że możemy spać spokojnie nie zawdzięczamy badaniom
              starych ksiąg, nie zawdzięczamy modlitwom ani naszemu duchowemu rozwojowi.
              Zawdzięczamy to nauce.

              Dzisiaj zapobieganie trzęsieniom ziemi może wydawać się mrzonką, ale nauka na
              szczęście się nie zatrzymała. Nauka nie rozwiąże wszystkich problemów ludzkości,
              ale mówienie o "bezsilności nauki wobec ewentualnego kataklizmu" to zwykła
              propaganda. Jak do tej pory tylko nauka pokazała że potrafi kataklizmy
              powstrzymywać. Religia nigdy tego nie pokazała.
              • petrucchio Re: dziękuję 10.02.09, 16:42
                asteroida2 napisał:

                > Jak do tej pory tylko nauka pokazała że potrafi kataklizmy
                > powstrzymywać. Religia nigdy tego nie pokazała.

                Jeszcze nie tak dawno temu gromnica i święty obrazek w oknie podczas burzy
                uchodziły za pewniejsze zabezpieczenie niż piorunochron ;-)
                • marksistowski Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 10.02.09, 17:14
                  No bez demagogii atolki. Uniknęlismy milionow kiataklizmow tylko
                  dzięki modlitwom sprawiedliwych. Udowodnijcie , ze sie mylę.
                  Uniknęlismy także wielu pozarow dzieki piorunochronom. Udowodnijcie,
                  że się mylę. ha,ha,ha,ha
                  • adept44_ltd Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 10.02.09, 17:48
                    no modlę się, żebyś zmądrzał i nic... kompletna klapa...
                  • asteroida2 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 10.02.09, 20:10
                    Mylisz się. Dowód jest prosty: wydaje ci się, że zdanie które napisałeś ma sens.
                    Teraz wystarczy udowodnić że to zdanie sensu nie ma. Wystarczy porównać takie
                    zdania:

                    1. Uniknęliśmy milionów kataklizmów dzięki modlitwom.
                    2. Nie uniknęliśmy ani jednego kataklizmu dzięki modlitwom.

                    Wartość logiczna tych zdań jest identyczna, a są ze sobą sprzeczne. Logika mówi
                    zatem, że nie są ani prawdziwe albo fałszywe - czyli są "pozbawione wartości
                    logicznej", albo mówiąc prościej - są bełkotem.

                    Jeśli komuś się wydaje że bełkot jest wartościowym wkładem w dyskusje, to się
                    myli. QED.
                    • marksistowski Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 10.02.09, 20:37
                      "Wartosc logiczna" obydwu zdań? A co to za durna nowomowa?
                      1)Nie jestes glupi
                      2) Jestes głupi
                      "Wartosc logiczna" obydwu zdan jest jednakowa.
                      Jest tylko kwestia prawdziwosci jednego ze zdan.
                      Twoje posty udawadniają , ze odpowiedz druga jest prawidłowa.
                      ha,ha,ha Oj cienki jestes ateisto, bardzo cienki intelektuanie.
                      • adept44_ltd Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 10.02.09, 21:04
                        marksiu, aleś ty durny, ale i pocieszny zarazem pośród stworzonek pańskich...
                      • asteroida2 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 10:00
                        > "Wartosc logiczna" obydwu zdań? A co to za durna nowomowa?

                        My naukowcy nazywamy ją "logiką". Występuje w programie szkoły średniej, więc
                        jeśli się z nią nie zetknąłeś to powinieneś nadrobić braki:

                        www.google.pl/search?hl=pl&q=warto%C5%9B%C4%87+logiczna+zdania&btnG=Szukaj
                        Poznasz przy okazji wiele ciekawych pojęć, takich jak alternatywa, implikacja,
                        koniunkcja itp. Skoro nie wiesz co to jest "wartość logiczna", to podejrzewam że
                        one też będą dla ciebie nowością.
                  • dala.tata a czy modlitwy porusza sol? 10.02.09, 21:55
                    prsby nie ruszaja, co wykazano w niezwykle ciekawym artykule:

                    academic.csuohio.edu/kneuendorf/c53107/saltpassage.pdf
                    • kala.fior Re: a czy modlitwy porusza sol? 11.02.09, 07:57
                      Sol się słucha, pomidory atakują, strach wchodzić do kuchni .-)
                  • jotde3 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 06:25
                    marksistowski napisał:

                    > No bez demagogii atolki. Uniknęlismy milionow kiataklizmow tylko
                    > dzięki modlitwom sprawiedliwych. Udowodnijcie , ze sie mylę.


                    ależ to Ty masz udowodnić teze a nie my ją obalać .
                    puki nieudowodnisz to jest ona tyle samo warta co stwierdzenie "na
                    księzycu pod powierzchnią żyje batman"
                    • marksistowski Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 11:42
                      Atolek stawia tezę "modlitwy nie zapobiegły żadnemu kataklizmowi"
                      Ciezar dowodu tej bzdurnej tezy spoczywa na atolku i bez dowodu jest
                      ona tylew warta co teza , ze pod powierzchnią księzyca zyje batman
                      • asteroida2 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 12:57
                        > Atolek stawia tezę "modlitwy nie zapobiegły żadnemu kataklizmowi"

                        A kto postawił taką tezę w dyskusji? Ja sam podałem ją jako przykład bełkotu,
                        równie sensownego jak twoja teza. Natomiast postawiłem zupełnie inną tezę:
                        "Jak do tej pory religia nigdy nie pokazała że potrafi powstrzymywać kataklizmy."
                        (w przeciwieństwie do nauki, która pokazała że potrafi).

                        Różnica jest dosyć spora, mam nadzieję że będziesz potrafił to przyznać.
                        • marksistowski Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 14:42
                          Ty wierzysz i ja wierze.
                          Twoja atolska wiara nie jest lepsza od wiary teistycznej.
                          • jotde3 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 17:16
                            > Twoja atolska wiara nie jest lepsza od wiary teistycznej.

                            Teizm - Wikipedia, wolna encyklopediaTeizm (gr. θεoς theos - bóg) to
                            wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami
                            ingerującymi w losy świata, który jest ich dziełem; ...
                            pl.wikipedia.org/wiki/Teizm -

                            a jaki z Ciebie teista ?przecież Ty wierzysz w "potencjał"
                            niewspominałeś o jego osobowej istocie .

                            a ateizm po prostu niechce odpowiadać na pytania przez tworzenie
                            osobowych bytów bo to w niczym niepomaga.co nam np po stwierdzeniu
                            że jest bóg piorunów ? oczywiście uciekniemy od tego pytania ale
                            niepozwoli sie to nam od nich uchronić . zresztą powiedz -masz
                            piorunochron w chałupie czy sie poprostu modlisz ?;)co nam po
                            stwierdzeniu że sens życia jest w bogu ( co by to nieznaczyło) nadal
                            niebędziemy wiedzieć jaki to sens.
                            • marksistowski Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 11.02.09, 18:04
                              Ktos kto czerpie wiedzę teologiczną z wikipedii nie może byc
                              partnerem do dyskusji.
                              • marksistowski Jaki jest sens życia? 11.02.09, 18:16
                                Odpowiem wam słowami Donalda Tuska do Kaczynskiego:
                                " WIEDZIEC TO TY MOŻESZ CHCIEĆ"
                                Możemy tylko wierzyć.
                                Wy atole na każdym kroku musicie dawac akty wiary żeby życ:
                                1) Wierzycie , ze żona nie puszcza sie z szefem
                                2) Wierzycie, ze dzieci są wasze
                                3) Wierzycie , że samochod nadjezdżajacy z przeciwka nie
                                pie*rdo*lnie was w czołowym zderzeniu. etc.etc
                                Jestescie najbardziej wierzacymi ludzmi na swiecie
                                • dr.niekoszerny Re: Jaki jest sens życia? 11.02.09, 20:30
                                  To nie wiesz, ze my zyjemy tylko po to, aby przekazac dalej nasze
                                  geny? I ze dorabiamy do tego rozne smieszne teoryjki na temat tzw.
                                  glebokiego sensu naszego zycia?
                                  • marksistowski Re: Jaki jest sens życia? 11.02.09, 20:44
                                    No i jak z tym przekazywaniem genow ci idzie, Krawczyk?
                                    Czy to jest głeboka penetracja życia? Ano głebokosc penetracji
                                    zawsze zalezy od długosci.
                                  • jotde3 Re: Jaki jest sens życia? 12.02.09, 08:13
                                    dr.niekoszerny napisała:

                                    > To nie wiesz, ze my zyjemy tylko po to, aby przekazac dalej nasze
                                    > geny? I ze dorabiamy do tego rozne smieszne teoryjki na temat tzw.
                                    > glebokiego sensu naszego zycia?

                                    świeta prawda :)
                                    • marksistowski [...] 12.02.09, 09:12
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • jotde3 Re: Jaki jest sens życia? 12.02.09, 08:11
                                  > Odpowiem wam słowami Donalda Tuska do Kaczynskiego:
                                  > " WIEDZIEC TO TY MOŻESZ CHCIEĆ"
                                  > Możemy tylko wierzyć.

                                  tak ,nawet to czy istnieje świat wokół nas jest tylko kwestią wiary
                                  i co z tego ? niezamontujesz z tej przyczyny piorunochronu ?
                                  niewyjedziesz na ulice ?
                              • jotde3 Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 12.02.09, 08:05
                                marksistowski napisał:

                                > Ktos kto czerpie wiedzę teologiczną z wikipedii nie może byc
                                > partnerem do dyskusji.

                                wiec jednak prowokator z Ciebie ;)
                                • marksistowski Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 12.02.09, 09:14
                                  Tak prowokuję bezmyślnych do myślenia.
                                  • adept44_ltd Re: Czy modlitwy nie powstryzmuja kataklizmow? 12.02.09, 10:04
                                    może byś się sam sprowokował???
        • jotde3 Re: do waty 10.02.09, 18:32
          . Nie ma żadnej "naukowej teorii końca
          > świata".

          jeśli niezapadniemy sie z powrotem w punkcie to czas trwania
          cząstek dobiegnie końca ,czarne dzióry wyparują i bedzie zdaje sie
          tylko promieniowanie minimalne tzw tła (bardzo zimno ;) i tak to
          bedzie sobie trwać pierdyliony lat ale czy to bedzie koniec ?
          może niema końca ?
          • marksistowski Re: do waty 10.02.09, 20:28
            Poczatek kosmosu jest identyczny jak jego koniec.
            Stan rzeczywistosci początku oraz konca to:
            Nieistnienie materii i energii
            Nieistnienie przestrzeni
            Nieistnienie czasu.
            Co istnieje? Masa/Antymasa w rownowadze czyli Nicosc Względna
            Co JEST? Nieskonczony Potencjał Nicosci czyli Nieskonczony Bog

    • marksistowski Koniec kosmosu 10.02.09, 14:03
      Kosmos składa sie z trzech elementow:
      1) Antymasa (synonimy: ciemna energia,antygrawitacja)
      2) Grawitacja (synonim: masa)
      3) Materia
      Cała dynamika kosmosu i jego koniec zależy od ciągłego
      oddzialywania tych elementow:
      A) Akcelerujace rozszerzanie kosmosu jest skutkiem oddziaływania
      antymasy. Antymasa w kosmosie jest homogeniczna w całej jego
      przestrzeni.
      B) Los materii to konwersja do masy w czarnych dziurach.
      C) Stanem koncowym kosmosu jest rownowaga masa/antymasa czyli
      Nicosc Wzgledna.
      Początek Kosmosu i Koniec Kosmosu to Nicosc Wzgledna
      • dr.niekoszerny Re: Koniec kosmosu 11.02.09, 11:09
        Kosmos składa sie z trzech elementow:
        1. Ognia
        2. Wody
        3. Powietrza
    • marksistowski Wszystko ma początek i koniec 10.02.09, 14:51
      Jest to jedna z niewielu prawd absolutnych: "Wszystko co istnieje
      ma początek i koniec."
      Ta absolutna prawda sprowadza rzeczywistosc do wspolnego mianownika:
      "Marnosc nad marnosciami i wszystko marnosc"
      Ta absolutna prawda ukazuje z cała bezwzględnoscią smiesznosc
      nabzdyczonych dąsow ateistow i ich bezcelowego istnienia.
      Tylko wiecznosc i nieskonczonosc pozakosmicznego Bytu nadaje sens
      egzystencji kosmosu i człowieka.
      • jotde3 Re: Wszystko ma początek i koniec 10.02.09, 18:45
        > Tylko wiecznosc i nieskonczonosc pozakosmicznego Bytu nadaje sens
        > egzystencji kosmosu i człowieka.

        w jaki sposób ?
        • marksistowski Re: Wszystko ma początek i koniec 10.02.09, 20:43
          Bez możliwosci Nieskonczonego Bytu , nie może istniec żadna religia.
          Religie sa wytworem ewolucji kulturowej i odpowiedzią na pytania
          egzystencjonalne ludzi.
          • jotde3 Re: Wszystko ma początek i koniec 11.02.09, 06:19
            > Bez możliwosci Nieskonczonego Bytu , nie może istniec żadna
            religia.

            możliwości jest wiele ale niewszystko co możliwe to istnieje.

            > Religie sa wytworem ewolucji kulturowej i odpowiedzią na pytania
            > egzystencjonalne ludzi.

            raczej próbą odpowiedzi .

    • marksistowski Smierc wszystkiego to dowod istnienia Boga 10.02.09, 14:59
      Wszystko jest skonczone w swej smiertelnosci - neutron,galaktyka,
      kosmos.
      Dlatego łancuch wszystkiego co skonczone i smiertelne musi byc
      zakotwiczone w nieskonczonym i niesmiertelnym czyli w Nieskonczonym
      Potencjale Nicosci czyli w Nieskonczonym Bogu.
      • jotde3 Re: Smierc wszystkiego to dowod istnienia Boga 10.02.09, 18:48
        > Potencjale Nicosci czyli w Nieskonczonym Bogu.


        jeśli Cie dobrze rozumiem to Twoja bozia to nie bozia żadnej religi
        ale ten to Potencjał ?a bronisz każdego(?) wyznania jako czegoś
        społecznie potrzebnego prowokując jednocześnie ateistów do wiekszego
        wysiłku mózgowego ?
        • marksistowski Re: Smierc wszystkiego to dowod istnienia Boga 10.02.09, 20:47
          Wspolną cechą Boga wszystkich religii Monoteistycznych jest
          Nieskonczonosc czyli w pełniejszym opisie NIESKONCZONY POTENCJAL
          NICOSCI.
          • kala.fior Re: Smierc wszystkiego to dowod istnienia Boga 10.02.09, 21:25
            To jest taki forumowy Hollywood, niewiadomo jak się zacznie, kończy się zawsze w
            ten sam sposób .-))
            • marksistowski Re: Smierc wszystkiego to dowod istnienia Boga 10.02.09, 21:42
              Na tym forum jak w kosmosie. Tu też wszystko konczy sie smiercią
              ateistycznych bzdurnych wywodow.
    • dr.niekoszerny Prawi posiądą Ziemię... 11.02.09, 10:55
      ... i będą na niej przebywać na zawsze.
      To czmeu Vaciu piszesz o tym do niewiernych? Przeciez im mniej was,
      SJ, tym mniejszy bedzie scick na tez Ziemi po Sądzie Ostatecznym.
      Wyobraz sobie 10 mld czy wiecej SJ scisnietych na obszarach
      nadajacych sie do zamieszkania (praktycznie tylko Europa, Azja bez
      Syberii i pustyn i Afyka minus Sahara i jej okolice na pld. od niej)
      i Ameryka, ale bez 90% Kanady i bez Alaski. Australia np. w ogole
      sie nie nadaje do zasiedlenia, chyba, ze ktos chce zyc jak dawniej
      zyli tamtejsi Aborygeni...
      Pozdr. Cie Vaciu serdecznie! :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja