Co z tą śmiercią (mózgową)?

27.02.09, 12:44
Z tego, co wiem, XXI-wieczna ludzka wiedza nie zna ani jednego
przypadku zmartwychwstania. Z tego, co wiem, ta wiedza nie zna ani
jednego przypadku powrotu elektrycznej aktywności mózgu po jej
uprzednim wyzerowaniu. Ale może się mylę? Może jest inaczej? Byłbym
wielce rad, gdyby ktoś wskazał mi weryfikowalne źródło (link)
wiadomości podważających ten mój dotychczasowy stan rozeznania
sprawy. Chętnie przyznam się do pomyłki i będę szczerze wdzięczny za
taką korektę.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )
Stanisław Remuszko
    • marksistowski A co ma być? 27.02.09, 15:33
      Smierć to smierć i nikt z niej nie zmartwychstał z wyjątkiem Boga-
      Człowieka Jezusa Chrystusa.
      • kornel-1 Re: A co ma być? 28.02.09, 11:54
        marksistowski napisał:

        > Smierć to smierć i nikt z niej nie zmartwychstał z wyjątkiem Boga-
        > Człowieka Jezusa Chrystusa.

        No... tego... w zmartwychwstanie Łazarza wątpisz?
        Czy na wszelki wypadek używasz słowa "wskrzeszenie"?

        Kornel
      • 3promile Re: A co ma być? 01.03.09, 09:13
        Riiiili? Daj jakiś link.
    • bucibubek Spytam wprost 28.02.09, 10:06
      Może mój inicjujący wpis był zbyt skomplikowany i przez to
      niezrozumiały? Jeśli tak, to przepraszam. I spróbuję jaśniej:

      Czy medycyna zna choć jeden jedyny przypadek powrotu aktywności
      elektrycznej mózgu po stwierdzeniu jej całkowitego zaniku?

      Stanisław Remuszko
      P.S. A może pan redaktor Zagórski zamieściłby swój - zapewne jak
      zwykle ciekawy i rzeczowy - tekst na ten eschatologiczny temat?
      • marksistowski Odpowiem wprost 28.02.09, 11:19
        O smierci mózgu decyduje denaturacja białek.
        "Całkowity zanik aktywnosci elektrycznej mózgu" ??? A co to za
        antynaukowy bzdet? Nie możemy zmierzyc takiego momentu, za pomoca
        elektrod umieszczonych na zewnątrz czaszki.
        Zadajesz głupie pytania koleś.
      • engosz Precyzacja 01.03.09, 08:56
        Jako neurofizjolog (doc. dr hab), mogę z zewnątrz zmierzyć myśli
        nawet podgniłego trupa :-)
        • europitek Re: Precyzacja 01.03.09, 12:32
          A w jaki sposób?
          • zbyszko Re: Precyzacja 01.03.09, 21:29
            w taki sam sposób w jaki mierzy się inne rzeczy - to jest kwestia takiego
            dobrania (przyłożenia) miarki, żeby się tak zmierzyło jak sobie założyliśmy
            • europitek Re: Precyzacja 01.03.09, 22:14
              Czyli konkretnie jak?
              Nie znam się na podgniłych trupach, stąd nawet nie wiem jakiej miarki użyć, gdzie przyłożyć, ani co mam sobie założyć.
              • zbyszko Re: Precyzacja 01.03.09, 22:27
                też się nie znam na tym, wyrażam tylko swoją opinię na temat mierzenia
                • llukiz Re: Precyzacja 03.03.09, 09:44
                  > też się nie znam na tym, wyrażam tylko swoją opinię na temat mierzenia

                  to może lepiej w wątku o krawiectwie?
    • bucibubek Nikt nic nie wie? 01.03.09, 08:50
      Może pan docent coś by wyjaśnił? Albo pan redaktor Zagórski?
      Stanisław Remuszko
      P.S. Apeluję o nieodgryzanie się trollom (zwłaszcza komuszym).
    • losiu4 Re: Co z tą śmiercią (mózgową)? 03.03.09, 12:19
      po _całkowitym_ i _długotrwałym_ zaniku - nie znam. Znam natomiast
      nie do końca zaniknięte, które zasadniczo rzecz biorąc dzieliły się
      na 2 grupy: jedna, którym odłączono rurki i skazano na śmierć czy to
      głodową czy inną, drugą (dość rzadką ale jednak istniejącą) co to
      lekarze stwierdzili ze szans nie ma, ale jednak owe osoby
      sie "obudziły", bo ktoś tam na tyle długo molestował przeciw
      odłączaniu, że jakoś dożyły. Choć naukowo nikt nie mógł powiedzieć,
      że ów delikwent by dożył. Tak samo jak żaden nie może stwierdzić, że
      z tych co skazno na wygłodzenie/odwodnienie też gdyby odpowiedniego
      czasu nie dano - nie mógłby dojść do siebie. Jak już, to trzeba
      sobie brutalnie prawdę w oczy powiedzieć: nie stać nas. Ale wtedy
      przynajmniej zabijajmy "humanitarnie": nie przez zagłodzenie czy
      odwodnienie, ale np. przez stary uczciwy komunistyczny strzał w
      potylicę. Robota krótka i nie trzeba tyle czasu czekać aż delikwent
      raczy zejść z tego świata.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • bucibubek Już wiem wszystko 04.03.09, 21:43
      To z lenistwa. Przepraszam.
      Wystarczy wpisać do gugli "śmierć mózgowa" - i wszysto jasne!
      Na przykład pod Ściąga.
      Tak jak przypuszczałem, wyzerowanie aktywności elektrycznej mózgu
      ZAWSZE jest niepodważalnym dowodem śmierci mózgowej, ta zaś oznacza
      po prostu, że komórki mózgu się udusiły (brak tlenu). Stały się
      martwe. Wkrótce będą się rozkładać.
      NIKT NIGDY NIGDZIE nie stwierdził od tego odwrotu (gradient
      entropii). Proces jest absolutnie nieodwracalny, tak jak stłuczenie
      szklanki ("przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia" -
      kto to napisał? Ja wiem!).
      Wtedy następuje KRÓTKI czas dla rzeźników-chirurgów, którzy
      pobierają narządy. Później zaczynają grasować i rozmnażać się
      bakterie gnilne.
      Dzięki za wsparcie :-)
      Stanisław Remuszko
      P.S. Gdyby ktoś słyszał o weryfikowalnym przypadku powrotu
      aktywności elektrycznej mózgu po uprzednim stwierdzeniu jej pełnego
      zaniku - proszę o link!

      • losiu4 Re: Już wiem wszystko 06.03.09, 08:10
        bucibubek napisał:

        > To z lenistwa. Przepraszam.

        widać. Bo wiesz niewiele. Najprawdopodobniej z lenistwa. Proszę.

        > Wystarczy wpisać do gugli "śmierć mózgowa" - i wszysto jasne!
        > Na przykład pod Ściąga.
        > Tak jak przypuszczałem, wyzerowanie aktywności elektrycznej mózgu
        > ZAWSZE jest niepodważalnym dowodem śmierci mózgowej, ta zaś
        > oznacza po prostu, że komórki mózgu się udusiły (brak tlenu).
        > Stały się martwe. Wkrótce będą się rozkładać.

        widzisz chłopie, kłopot jest taki, że przez wiele ale to wiele
        tygodni jak nie miesięcy te komórki jakoś nie chciały się rozkladać.
        Chodzi o te głośne sprawy (Stany i Włochy). Elektryczna aktywność,
        choć uboga, też jakoś nie chciała zaniknąć.

        > NIKT NIGDY NIGDZIE nie stwierdził od tego odwrotu (gradient
        > entropii).

        łoj tam, gradiencie jeden :)

        > Proces jest absolutnie nieodwracalny, tak jak stłuczenie
        > szklanki ("przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia" -

        ale to porównanie w ogóle jest bez sensu. Bo i nic przez długie
        tygodnie ani się nie rozkładało, ani "aktywośc elektryczna" jakoś
        zaniknąć nie chciała...

        > P.S. Gdyby ktoś słyszał o weryfikowalnym przypadku powrotu
        > aktywności elektrycznej mózgu po uprzednim stwierdzeniu jej
        > pełnego zaniku - proszę o link!

        pełnego (rozumianego przez jakieś tam działanie mózgu, bo i
        rozkładające się komórki eż coś elektrycznego wydzielają)) i przez
        dłuższy okres czasu - pewnie nikt. Ale w tych głośnych sprawach ani
        nic się nie rozkładało, ani nie doszło do całkowitego zaniku
        elektrycznej działalności.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • bucibubek Do losia4 07.03.09, 23:04
          Czyje uduszone komórki nie chciały się rozkładać?
          Jakiś link? Czy tylko na wiarę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja