Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej o...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 18:22
"fenomenalne umiejętności dawnych lutniarzy " - chyba: lutników!
Muzykologia może nie nauka przez duże N, ale abecadło znać
warto. Zwłaszcza w Wyborczej - jeśli wciąż ma inteligenckie
aspiracje.
    • Gość: obserwator Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 18:29
      Cóż w tym dziwnego. Dobremu lutnikowi pomaga nawet klimat.
      • Gość: piotr.ny UNIKATOWE !!! IP: 216.223.52.* 09.12.03, 20:25
        Unikalny to taki ktorego mozna uniknac, panie Tomaszu (tak jak
        palny, zatapialny, powtarzalny). Jesli chcial pan napisac ze
        jedyne w swoim rodzaju, wyjatkowe, to nalezalo uzyc "unikatowe".

        >>>A może na przełomie XVII i XVIII wieku panowały unikatowe
        >>>warunki klimatyczne, które już nigdy więcej się nie
        >>>powtórzyły?
        • Gość: w ny nie znaja gramatyki Re: UNIKATOWE !!! IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.36.* 09.12.03, 20:55
          Gość portalu: piotr.ny napisał(a):

          > Unikalny to taki ktorego mozna uniknac, panie Tomaszu (tak jak
          > palny, zatapialny, powtarzalny). Jesli chcial pan napisac ze
          > jedyne w swoim rodzaju, wyjatkowe, to nalezalo
          uzyc "unikatowe".

          a może Ty się jeszcze polskiego poucz. i sprawdź co oznacza
          unikalny. unikatowy klimat?
          Boże. Widzisz i nie grzmisz.

          >
          > >>>A może na przełomie XVII i XVIII wieku panowały unikatowe
          > >>>warunki klimatyczne, które już nigdy więcej się nie
          > >>>powtórzyły?
          • Gość: piotr.ny Re: UNIKATOWE !!! IP: 216.223.52.* 09.12.03, 21:28
            >>>Boże. Widzisz i nie grzmisz.

            NO WLASNIE

        • Gość: zenon Re: UNIKATOWE !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 22:02
          A w moim słowniku j. polskiego PWN pod hasłem "unikalny" jest odesłanie
          do "unikatowy" czyli są synonimami. Nie ma zaś znaczenia, o którym piszesz.
          Czy masz jakieś lepsze źródło informacji? Jeśli tak to je podaj.
          • Gość: piotr.ny Re: UNIKATOWE !!! IP: 216.223.52.* 09.12.03, 23:00
            prof. Miodek
            • Gość: Rufus Re: UNIKATOWE !!! IP: *.chvlva.adelphia.net 10.12.03, 23:57
              pamietam rzeczywiscie profesora Miodka lamentujacego na
              upowszechnieniem sie slowa 'unikalny'

              ja tez preferuje 'unikatowy' ale niestety uzycie
              slowa 'unikalny' stalo sie na tyle powszechnym bledem ze
              akceptowalnym
          • Gość: mamma ARTYKULIK CIENKI IP: *.mad.east.verizon.net 10.12.03, 00:40
            Gość portalu: zenon napisał(a):




            > A w moim słowniku j. polskiego PWN pod hasłem "unikalny" jest
            odesłanie


            > do "unikatowy" czyli są synonimami. Nie ma zaś znaczenia, o
            którym piszesz.


            > Czy masz jakieś lepsze źródło informacji? Jeśli tak to je
            podaj.




            Ja tez uwazam ze to takie same znaczenia. Natomiast PWN to bym
            nie przywolywala jako autorytetu. Wezmy ich "encyklopedie", i
            przykladowe haslo El Dorado.




            PWN pisze:




            "ELDORADO [hiszp.], legendarna kraina mająca obfitować w złoto;
            poszukiwana w XVI?XVIII w., m.in. przez konkwistadorów hiszp. i
             portug., gł. na terenie obecnego Peru i Kolumbii."




            PWN powinien natychmiast zrobic merger z dzialem nieukowym
            Zagorskiego.




            El Dorado to potoczny skrot od el hombre dorado, czyli czlowiek
            olsniony zlotem. A nie zadna tam kraina. I w dodatku nie zadna
            legenda a autentyczny rytual oklejania wodza pylem zlota i
            obmywania w jeziorze. Poszukiwana przez augsburskich bankierow
            Welserow. No i nie Peru z Kolumbia a caly region od Florydy na
            poludnie. nazwe i lokalizacje jeziora podam po przekazaniu mi
            honorarium autorskiego przez autrow PWN.




            Chcecie posmiac sie z PWN wiecej? Prosze bardzo:




            "Rada Konsultantów Wielkiej encyklopedii PWN:


            [...]


            prof. zwyczajny dr hab. Marcin Kula (Uniwersytet Warszawski,
            Wydział Historyczny),


            prof. dr hab. Ryszard Legutko (Uniwersytet Jagielloński, Instytut
            Filozofii),


            prof. dr hab. Bolesław Orłowski (Instytut Historii Nauki PAN),


            prof. dr hab. Jerzy Osiatyński (Instytut Historii Nauki PAN),


            prof. dr hab. med. Andrzej Śródka (Instytut Historii Nauki PAN),


            prof. dr hab. Jerzy Tomaszewski (Uniwersytet Warszawski, Instytut
            Historyczny)"




            He he he.






            Ale wracajmy do artykulu.




            Teoria zbudowana na teorii i opisana bezmyslnie przez autora malo
            znajacego sie na temacie. Moze by tak poklikac w sieci pol dnia
            przed napisaniem i wybrac wiecej kwestii. Np. roznice drewna w
            wyniku sciecia siekierami a pila (nie mowiac o lancuchowych). A
            jest to powszechnie znane poza redakcja dzialu nieukowego GW.




            Teoria oparta na rzekomym rozpoznaniu ktore drewno pochodzilo z
            ktorego drzewa pare wiekow temu to nonsens. Drewno wykorzystuje
            sie w warsztacie wg potrzeby i zasobow. Jeden instrument ma
            drewno z roznych zrodel. Jak rozpoznano ktore drzewo? Rozebrano
            instrument?




            "Suszenie drewna w specjalnych piecach najprawdopodobniej w ogóle
            nie było znane mistrzom z Cremony."




            Panie Zuradzki, moze zasugeruje jednodniowa wizyte w dobrej
            bibliotece, i przegladniecie podrecznikow rzemieslniczych z
            okresu?




            tajnedokumenty.com/zagorski/
            • Gość: piotr.ny Re: ARTYKULIK CIENKI IP: 216.223.52.* 10.12.03, 15:44
              A czy Trocki stoi na czele awangardy burzuazyjnej
              kontrrewolucji?
              I czy zinowjewizm jest odmiana trockizmu? :)))
        • Gość: sense unique jak masłowe, rodzicowe,dzieckowe,obuwiowe? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.03, 00:09
          Nie każdy przymiotnik powstaje z dodania owy owa owe do rzeczownika.
          Unikatowe to głupi neologizm, introdukowany przez ludzi o ograniczonym
          słownictwie. Niestety, przyjmuje sie.
          • Gość: wsx Re: jak masłowe, rodzicowe,dzieckowe,obuwiowe? - nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 21:12
            Gość portalu: sense unique napisał(a):

            > Nie każdy przymiotnik powstaje z dodania owy owa owe do
            rzeczownika.
            > Unikatowe to głupi neologizm, introdukowany przez ludzi o
            ograniczonym
            > słownictwie. Niestety, przyjmuje sie.

            Nie kazdy przymiotnik tak powstaje. Brawo za odkrywcze
            stwierdzenie. Zasady slowotworstwa sa proste: ,,-lny'' oznacza
            ,,mozliwy do'' (mierzalny
            • Gość: ANka brzmi prawdopodobnie.. IP: *.ifn-magdeburg.de 12.12.03, 17:51
              tylko jesli juz grzebiemy w pochodzeniu to mam obawy ze unique wzielo sie jednak
              z francuszczyzny i ma podloze romanskie..
              • Gość: ANka unikatowy IP: *.ifn-magdeburg.de 12.12.03, 17:52
                jest rzeczywiscie bardziej prawidlowa forma poza tym.
          • Gość: wsx propozycja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.03, 22:23
            Zeby byc uczciwym musze napisac, ze slowo ,,unikatowy'' tez nie
            pasuje do kazdego miejsca. Ono jest po to, by opisywac rzeczy
            przez wielkie R. A na codzien mamy poczciwe ,,niepowtarzalny''
            albo ,,wyjatkowy''. I taka byla rada zawarta w jednym ze slownikow.

            A jesli poprzednia wypowiedzia zachecilem kogos do przejrzenia
            kilku slownikow, to proponuje przejrzec nie tylko slowniki jez.
            polskiego, ale slowniki angielsko-polskie (szczegolnie
            techniczne) i odniesc te dyskusje do proponowanych tlumaczen ang.
            "unique".

            ---

            A do ,,poprawiaczy'' mam takie pytanie. Czy to warto? To jak
            rzucanie perel przed wieprze
            • sprezzatura BUBEK 11.12.03, 09:36
              Ja w kazdym razie mam zamiar zakonczyc tym listem kariere
              > ,,poprawiacza'' i dac chamom swiety spokoj; jak ich nie nauczyli
              > w szkole, to ich edukacja nie nalezy chyba do moich obywatelskich
              > obowiazkow. Po to przeciez place podatki, by ktos sie zajal
              > cholota (za edukacje moich dzieci wole sam placic; na szczescie
              > sa juz w Polsce dobre szkoly prywatne).

              Z żalem przyjmujemy decyzję jego lordowskiej mości - na odchodnym tylko jedno
              pytanie od biednej nuworyszki w chamskim domu chowanej: od kiedy to polska
              arystokracja językowa pisze "hołota" przez "ch"?
              • Gość: wsx BUBKa IP: *.acn.waw.pl 11.12.03, 14:48
                sprezzatura napisała:

                > Ja w kazdym razie mam zamiar zakonczyc tym listem kariere
                > > ,,poprawiacza'' i dac chamom swiety spokoj; jak ich nie nauczyli
                > > w szkole, to ich edukacja nie nalezy chyba do moich obywatelskich
                > > obowiazkow. Po to przeciez place podatki, by ktos sie zajal
                > > cholota (za edukacje moich dzieci wole sam placic; na szczescie
                > > sa juz w Polsce dobre szkoly prywatne).
                >
                > Z żalem przyjmujemy decyzję jego lordowskiej mości - na
                odchodnym tylko jedno
                > pytanie od biednej nuworyszki w chamskim domu chowanej: od
                kiedy to polska
                > arystokracja językowa pisze "hołota" przez "ch"?

                Wtedy, gdy chce, zeby zabral glos ktos, kto nie ma nic do
                powiedzenia na temat, a chce wyrazic swoje negatywne emocje. To
                byl taki test, czy forumowicze zauwaza ,,cholote'', czy raczej --
                "uniqe". Spodziewalem sie raczej tego drugiego i chcialem sobie
                porozpaczac, ze angielskie ortografy bardziej gryza w oczy
                wspolczesnych Polakow, ale Pani uratowala sytuacje ;)

                Ale moze jakas opinia na temat ,,unikatowy''?

                I moze polskie cudzyslowy (dol-gora) przy polskich wyrazach --
                skoro mamy sie wzajemnie poprawiac?
                • Gość: LukasK Do WSX-a IP: 213.25.88.* 12.01.04, 15:24
                  Najpierw 'cholota', teraz pretensje do cudzysłowów... A sam piszesz "nie mam
                  polskich czcionek w win1250" i walisz po anglopolsku.

                  Zgadzam się z nierzucaniem przed wieprze.
        • Gość: jo Re: UNIKATOWE !!! IP: *.torun.mm.pl 17.12.03, 23:37
          Gość portalu: piotr.ny napisał(a):
          > Unikalny to taki ktorego mozna uniknac, panie Tomaszu (tak
          jak
          > palny, zatapialny, powtarzalny). Jesli chcial pan napisac ze
          > jedyne w swoim rodzaju, wyjatkowe, to nalezalo
          uzyc "unikatowe".
          >
          Niezupełnie
          slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=unikalny&kat=18
          A kim jest udzielający tej porady Mirosław Bańko?
          slowniki.pwn.pl/poradnia/
          Warto czasem sprawdzić, zanim się kogoś upomni. Chyba, że uważa
          się Pan za bardziej kompetentnego w tej kwestii niż
          językoznawcy Słownika Języka Polskiego PWN.
    • Gość: elektryk To pewnie wina jest tej wiewiórki z epoki lodowcowej:D IP: *.senet.pl 09.12.03, 18:36
      • Gość: fiefiureczka Re: To pewnie wina jest tej wiewiórki z epoki lod IP: debina:* / 192.168.1.* 09.12.03, 20:07
        ty elektryk zajmij sie gniazdkiem i nie czepiaj sie
        wiewiorek :):):):):)
    • Gość: Lutnia Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.12.03, 18:36
      "Lutnisci","lutniarze"?
      • Gość: Lutnia2 Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.12.03, 18:38
        Gość portalu: Lutnia napisał(a):

        > "Lutnisci","lutniarze"?
        Zdecydowanie :autor artykulu nie jest Stradivariusem polskiej
        gramatyki.
    • Gość: tom bo współczesne skrzypce są MADE IN CHINA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 18:41
      i sprzedaje się je w Tesco:)))))))))
    • Gość: erad LUTNIARSKA WIEŻA BABEL IP: *.socantel.net 09.12.03, 19:23
      Autor zapewne przed napisaniem artykułu musiał krążyć w
      gwiazozbiorze Lutnia. Widocznie gwiazdozbiór ten musiał mieć
      jakieś mankamenty, być może natury dewiacyjnej i autor do tego
      celu powołał specjalistyczną grupę lutniarzy. U nas na ziemi
      lutnik-rzemieślnik budujący skrzypce, musiał zamienić się
      profesją z lutnistą-muzykiem. Gazda czytając ten artykuł, z
      pewnością musiał rozważyć wątpliwość, czy autorowi przed
      pisaniem, ktoś nie zalutował sierpowego.
    • Gość: Jagnieszka Odpowiedź jest banalna. IP: *.aster.pl / 10.71.4.* 09.12.03, 20:47
      To moda i "trynd" - tyle że zamieniony niemal w instrumentalną
      religię. Wystarczy na topie potrzymać cokolwiek przez
      przynajmniej sto lat, a już zaczyna się szczera i powszechna
      (statystycznie) wiara: w absolutnie unikatowy smak "Martella", w
      oczywistą wyższość Caravaggia, w bezsprzeczny awantaż (Mozarta
      nad Chopinem, Ampere nad Voltą) itp.
      Dowód jest prosty. Sadzamy w audytorium krytyków z zawiązanymi
      oczami, a przed nimi grają na wiadomych ZGRZYBCACH - losowo
      dobieranych spośród AGS oraz pospolitości!!! - muzycy też z
      zawiązanymi oczami, którzy co kawałek zamieniają się
      instrumentami dla pewności.
      Statystyczny wynik tego eksperymentu pokaże, że żadne tam AGS
      nie istnieją! To tylko POLITYCZNA, przepraszam, MUZYCZNA
      POPRAWNOŚĆ.
      Moc serdeczności dla wszystkich w ciemno wierzących Amatim,
      Stradivariusom i panom na "Gu".
      Kopyrajt: Jagnieszka 2003
      P.S. Wypadałoby przynajmniej wspomnieć o odkryciu
      (lub "odkryciu") Polaka, relacjonowanym przed laty jako światowa
      sensacja przez "Politykę" - dodaje mój Tata.
      • Gość: piotr Re: Odpowiedź jest banalna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 23:17
        rzeczowe i prawdopodobne. a o jakim eksperymencie mowi Twoj tata?
      • crannmer Re: Odpowiedź jest banalna. 10.12.03, 12:51
        Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

        > oczywistą wyższość Caravaggia, w bezsprzeczny awantaż (Mozarta
        > nad Chopinem, Ampere nad Voltą) itp.

        Szczegolnie Gorna (Volta).

        > zawiązanymi oczami, którzy co kawałek zamieniają się
        > instrumentami dla pewności.
        > Statystyczny wynik tego eksperymentu pokaże, że żadne tam AGS
        > nie istnieją! To tylko POLITYCZNA, przepraszam, MUZYCZNA
        > POPRAWNOŚĆ.

        Dla osob gluchych i sluchajacych muzyki inaczej rzeczywiscie nie bedzie
        roznicy. Tak jak nie zauwaza roznicy miedzy gra Hahn, Milsteina, Axa, czy
        chocby Kennedyego.

        A ci inni (slyszacy roznice) dyskutuja tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=10242
        POzdr.

        C.
        • Gość: Jagnieszka Panie Krann, czyś Pan głuchy? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.12.03, 11:29
          Przecież napisałam wyraźnie, że w eksperymencie mają wziąć ludzie ZNAJĄCY SIĘ
          na muzyce: muzycy i krytycy. Głuchyś Pan na te argumenty, czy jak?
          Rozumiem, że Volta (kraj afrykański) może Panu się mylić z Voltą (genialnym
          fizykiem). Ale żeby taką "wiedzą" się publicznie chwalić?
          • Gość: MIKI Re: Panie Krann, czyś Pan głuchy? IP: *.home.cgocable.net 12.12.03, 02:40
            Faktycznie. Slyszalem o podobnym eksperymencie ze stradivariusem
            i naprawde dobrymi skrzypcami wspolczesnymi. Nie widzac
            skrzypiec i muzyka nie mozna bylo powiedziec, na ktore
            skrzypcach grano.
            • Gość: Tomek Panie Krann, czyś Pan głuchy i slepy? IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 15:42
              Chyba zarowno ten co to napisal jak i ten ktory jemu o tym
              opowiedzial nie slyszy i nie widzi. Coz instrumentow
              Stradivariego w Polsce dziasiaj nie ma. Kradli by je co pare
              godzin. Warto je jednak posluchac jesli wizytujacy artysta na
              nich gra. Mozna zawsze po koncercie poprosic czy zechce pokazac.

              Gość portalu: MIKI napisał(a):

              > Faktycznie. Slyszalem o podobnym eksperymencie ze
              stradivariusem
              > i naprawde dobrymi skrzypcami wspolczesnymi. Nie widzac
              > skrzypiec i muzyka nie mozna bylo powiedziec, na ktore
              > skrzypcach grano.
    • Gość: joe W takim razie najlepsze powinny być skrzypce z Syberii IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.12.03, 23:53
      • Gość: tomano i są najlepsze. ale syberyjskie balalajki IP: *.dip.t-dialin.net 10.12.03, 00:47
    • Gość: sfsf Skoro najważniejszy był zimny klimat.. IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.12.03, 23:59
      To najlepsze skrzypce powinny wychodzić z drewna świerków
      alaskańskich lub syberyjskich..
    • ziuta Mam skrzypce Stradivariego ........ 10.12.03, 08:37
      Czy ktos ma informacje po czym poznac czy prawdziwe !!!
      Skrzypce sa bez strun i troche uszkodzone.......
      Na stronach Sotheby sa zdjacia i wymiary i..................roznia sie miedzy soba.
      Czy jest jakas wymierna metoda na sprawdzenie (przynajmniej wstepne) autentycznosci ?
      • Gość: Tomek Re: Mam skrzypce Stradivariego ........ IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 09:22
        Masz na pewno tanie skrzypce z wklejka "Antonio Stradivari,
        Cremona ...." Setk i tysiace takich fabrycznych instrumentow
        produkowano w Niemczech i Czechach.
        Jesli masz watpliwosci to zapytaj lokalnego lutnika.

        ziuta napisała:

        > Czy ktos ma informacje po czym poznac czy prawdziwe !!!
        > Skrzypce sa bez strun i troche uszkodzone.......
        > Na stronach Sotheby sa zdjacia i wymiary
        i..................roznia sie miedzy s
        > oba.
        > Czy jest jakas wymierna metoda na sprawdzenie (przynajmniej
        wstepne) autentyczn
        > osci ?
        • Gość: Ziuta Re: Mam skrzypce Stradivariego ........ IP: *.cm.chello.no 12.12.03, 09:30
          Nie wiem czy lokalny lutnik jest w stanie cos powiedziec ???
          Te skrzypce znalezlismy z mezem na strychu jego dziadkow.......
          Sa w oplakanym stanie !!!! ale za to w pieknym i bardzo niezwyklym w formie futeralem ze
          srebrnymi okuciami.
          Dziadkowie mojego meza dzialali w branzy muzycznej w Norwegii, byli nawet przyjaciolmi
          Ole Bulla....
          Jezeli nawet jest to "podrobka" (pewnie i jest), to starej roboty.....
          • Gość: Tomek Re: Mam skrzypce Stradivariego ........ IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 15:17
            Napisz mi wiecej na stringensemble@hotmail.com
            Moze bede mogl cos wyjasnic.


            Gość portalu: Ziuta napisał(a):

            > Nie wiem czy lokalny lutnik jest w stanie cos powiedziec ???
            > Te skrzypce znalezlismy z mezem na strychu jego dziadkow.......
            > Sa w oplakanym stanie !!!! ale za to w pieknym i bardzo
            niezwyklym w formie fut
            > eralem ze
            > srebrnymi okuciami.
            > Dziadkowie mojego meza dzialali w branzy muzycznej w Norwegii,
            byli nawet przyj
            > aciolmi
            > Ole Bulla....
            > Jezeli nawet jest to "podrobka" (pewnie i jest), to starej
            roboty.....
          • Gość: Tomek Re: Mam skrzypce Stradivariego ........ IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 15:26
            Widzialem troche jego instrumentow: skrzypce, wioloncele i jedna
            altowke. Moj sasiad - cztery domy dalej ma jedne. Nazywa sie
            James Ehnes, on bywa w domu tylko raz na pare tygodni.
    • Gość: Jan Skalmieriusy IP: *.shl / *.inforesources.ch 10.12.03, 09:24
      Istotne sa naprezenia plyty skrzypiec - decyduja o rezonansowej czestotliwosci
      dzwieku, patrz prof. Skalmierski:
      www.forumakad.pl/archiwum/2002/03/artykuly/26-sposob_bycia.htm
      BTW, byl moim profesorem mechaniki na Pol. Slaskiej.
      Imponowalo mi to, ze jako scislowiec, nie tylko lubil sztuke jako odbiorca, ale
      widzial zwiazki miedzy oboma dziedzinami.
      Kiedys przyszedl do gabinetu student, a Profesor: "Cccc... wiosna...", bo w
      radio wlasnie szedl Vivaldi.

      Mozna bylo sie od niego wiele nauczyc, takze tego: wybitny naukowiec, ksiazki
      wydawane (wtedy) na zachodzie, a cienia zarozumialosci.

      To pewnie o tym odkryciu myslal Tato Jagnieszki. Z tym, ze nie ma roznicy klas
      miedzy skrzypcami, bym sie nie zgodzil. Na pewno ineaczej sie slucha, jak sie
      WIE, ze powinno byc wspaniale wrazenie (stad prawie zawsze wywoluja zachwyt
      muzycy "z nazwiskiem"), ale jezeli ja czegos nie slysze, to nie dowodzi, ze
      tego nie ma.
      Jeszcze do Jagnieszki: "awantaż", to jakies slownictwo z XVIII wieku - chyba
      jestes mlodsza?
      ;-)
      • Gość: XXCS Re: Skalmieriusy IP: 217.11.136.* 10.12.03, 16:26
        Gość portalu: Jan napisał(a):

        > Istotne sa naprezenia plyty skrzypiec - decyduja o
        rezonansowej czestotliwosci
        > dzwieku, patrz prof. Skalmierski:
        > www.forumakad.pl/archiwum/2002/03/artykuly/26-sposob_bycia.htm
        > BTW, byl moim profesorem mechaniki na Pol. Slaskiej.
        > Imponowalo mi to, ze jako scislowiec, nie tylko lubil sztuke
        jako odbiorca, ale
        >
        > widzial zwiazki miedzy oboma dziedzinami.
        > Kiedys przyszedl do gabinetu student, a Profesor: "Cccc...
        wiosna...", bo w
        > radio wlasnie szedl Vivaldi.
        >
        > Mozna bylo sie od niego wiele nauczyc, takze tego: wybitny
        naukowiec, ksiazki
        > wydawane (wtedy) na zachodzie, a cienia zarozumialosci.
        >
        > To pewnie o tym odkryciu myslal Tato Jagnieszki. Z tym, ze nie
        ma roznicy klas
        > miedzy skrzypcami, bym sie nie zgodzil. Na pewno ineaczej sie
        slucha, jak sie
        > WIE, ze powinno byc wspaniale wrazenie (stad prawie zawsze
        wywoluja zachwyt
        > muzycy "z nazwiskiem"), ale jezeli ja czegos nie slysze, to
        nie dowodzi, ze
        > tego nie ma.
        > Jeszcze do Jagnieszki: "awantaż", to jakies slownictwo z XVIII
        wieku - chyba

        - Tez miałem to szczęście - pozdrawiam Pana Profesora
        > jestes mlodsza?
        > ;-)
        • Gość: Tomek Re: Skalmieriusy IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 16:38
          Przeczytalem ten artykow o prof. Skamilnickim i mam wiele
          szcunku ale niestety malo zna sie na skrzypcach. Dlatego
          niestety niestety jego hipotezy sa mylne. Przelakierowany
          instrument nie brzmi innaczej z powodu naprezen lecz dlatego ze
          nowy lakier dziala jak tlumik. Czesto tez minimalna ilosc drewna
          jestzebrana wraz ze starym lakierem co bezpowrotnie zmienia
          dzwiek, bardzo go oslabiajac.
          Instrumenty Stradivariusa byly wielokrotnie otwierane,
          naprawiane i jesli to bylo robione przez najlepszych lutnikow to
          nie mialo zadnego efektu negatywnego.
          Wyginanie na zimno i cieplo nie ma zadnego znaczenia. O jego
          skrzypcach po latach nic nie slychac bo dzrewo naturalnie sie
          odksztalca pod kazdym naprezeniem, zwlaszcz mieki swierk na
          plycie gornej. Ci ktorzy probowali sztucznie naciagac belke
          basowa tylko doprowadzali do odksztalcania gornej plyty i wielu
          bezpowrotnie zniszczonych instrumentow.

          Duzo wieksze znaczenie na koncowy efekt dzwiekowy jest
          tradycyjna umiejetnosc doboru nejlepszego materialu
          akustycznego, i formowanie ksztaltow i grubosci plyt
          uwzgledniajac indywidualne charakterystyki kawalkow drewna.
          Niestety wiekszosc z tych ktorzy to portafili jest w grobie.
          Owszem jest wielu dobrych lutnikow na swiecie. Na pewno
          instrumenty niektorych z nich beda bardzo cenione za 50-100 lat
          kiedy beda dobrze ograne, wyschnie drewno i lakier. Nigdy jednak
          nie beda one konkurencja dla Stradivariego.

          Widzialem coraz lepsze tanie instrumenty z Chin. Ich lutnicy po
          fatalnych pocztkach zaczeli ksztalcic sie w Cremonie we Wloszech
          i w USA. Efekty ich pracy w ostatnich latach sa coraz lepsze.
          Ich drewno nie jest bardzo stabilne ale maja fantastycznie
          wygladajace drewno na instrumentach za $400-1000. Wygladaja i
          brzmia one duzo lepiej niz Europejskie instrumenty za tysiace
          dolarow. Niestety Chnczycy nie maja dobrych podstawkow, strun i
          nie potrafia nalezycie ustawic ich na koncu. To jest zwykle
          robione w USA i w efekcie powstaja dobre studenckie instrumenty
          o ktorych wiekszosc muzykow w Polsce moze tylko mazyc.
      • Gość: Tomek Stradivariusy i naprezacze IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 15:53
        To smieszne zeby sztucznie naprezac drewno. Przeciez ono sie
        odksztalci. Wszelkie nienaturalne naprezenia powoduja tylko
        szkody i przeciwdzialaja swobodnej wibracji. Wiele instrumentow
        zostalo zniszczonych przez podobne dyletanckie proby. Jedynym
        elementem naprezonym w skrzypcach jest belka basowa, ale i w
        niej koncowki po obu stronach przed wklejeniem odstaja o pare
        milimetrow. Niestety trudno jest inzynierom zrozumiec jak
        skrzypce wudaja dzwiek bez grania, ogladania setek roznych
        dobrych instrumentow. Niestety wszystkie te ktore byly cokolwiek
        warte zostaly wywiezione za granice i sprzedane. Te ktore
        zostaly (jak pare skrzypiec Vuillaume) sa niestety zniszczone
        poprzez proby lokalnych Polskich lutnikow.

        Gość portalu: Jan napisał(a):

        > Istotne sa naprezenia plyty skrzypiec - decyduja o
        rezonansowej czestotliwosci
        > dzwieku, patrz prof. Skalmierski:
        > www.forumakad.pl/archiwum/2002/03/artykuly/26-sposob_bycia.htm
        > BTW, byl moim profesorem mechaniki na Pol. Slaskiej.
        > Imponowalo mi to, ze jako scislowiec, nie tylko lubil sztuke
        jako odbiorca, ale
        >
        > widzial zwiazki miedzy oboma dziedzinami.
        > Kiedys przyszedl do gabinetu student, a Profesor: "Cccc...
        wiosna...", bo w
        > radio wlasnie szedl Vivaldi.
        >
        > Mozna bylo sie od niego wiele nauczyc, takze tego: wybitny
        naukowiec, ksiazki
        > wydawane (wtedy) na zachodzie, a cienia zarozumialosci.
        >
        > To pewnie o tym odkryciu myslal Tato Jagnieszki. Z tym, ze nie
        ma roznicy klas
        > miedzy skrzypcami, bym sie nie zgodzil. Na pewno ineaczej sie
        slucha, jak sie
        > WIE, ze powinno byc wspaniale wrazenie (stad prawie zawsze
        wywoluja zachwyt
        > muzycy "z nazwiskiem"), ale jezeli ja czegos nie slysze, to
        nie dowodzi, ze
        > tego nie ma.
        > Jeszcze do Jagnieszki: "awantaż", to jakies slownictwo z XVIII
        wieku - chyba
        > jestes mlodsza?
        > ;-)
      • Gość: Jagnieszka Re: Skalmieriusy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.12.03, 02:13
        Nie z XVIII. Z XIX. Hu, hu, jestem upiorem!
    • Gość: mattty1 Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 13:09
      To proste. Na takie skrzypce stac tylko najlepszych i
      najzamozniejszych muzykow. A skoro graja na nich najlepsi, i
      dxwiek wydobywajacy sie z instrumentu bedzie najpiekniejszy. :)
    • Gość: XXCS Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: 217.11.136.* 10.12.03, 16:23
      Profesor Skalmierski z Politechniki Śląskiej w Gliwicach wie.
      Mechanizm ich cudownego brzmienia był mu znany już w latach 70.
    • Gość: JJ Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: 209.114.234.* 10.12.03, 17:39
      Rozwiazanie jest proste...
      Skrzypce dawnych lutnikow tez nie brzmialy idealnie natychmiast
      po zbudowaniu. Sa jak wino, im starsze tym lepsze... Po ok. 200
      latach niektore z dzisiaj produkowanych tez beda zachwycaly uszy
      sluchaczy 22 wieku...
      Czesc
    • Gość: heap Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.235.* 10.12.03, 21:35
      Lutnicy, klimat, epoka lodowcowa??
      To ja stawiam na fonomen ludzkiego talentu. Przykład - domy
      wystawiane bez użycia gwoździ. Nawet jeśli te świerki
      były "doskonałym" surowcem, to jednak ktoś musiał o tym
      wiedzieć. Bez komputerów, badań rezonansowych itp. Więc niech
      króluje talent...
    • Gość: technik nie "aktywnosc sloneczna" tylko "uslonecznie"! IP: *.posc.mu.edu 10.12.03, 23:08
      Autor napisal: "W tym samym czasie również nastąpił dobrze znany
      astronomom okres "wyjątkowo niskiej aktywności słonecznej
      (tzw. Minimum Maundera trwające od 1645 do 1715 roku), która
      - jak dowodzą niektóre teorie - ma wpływ na grubość przyrostów drzew".

      Nie chodzi tu o "aktywnosc sloneczna", ktora zmienia sie cyklicznie co 11 lat,
      ale bardziej o naslonecznienie, zwiazane z duza iloscia pylow i dymow
      pochodzenia wulkanicznego w atmosferze w owym okresie czasu (wybuchy
      wulkaniczne wystepowaly wtedy srednio co 4 lata). Spowodowalo to
      ochlodzenie, jak rowniez wzrost zachmurzenia i opadow.

    • Gość: paroov Bo mają lepszą markę... IP: 62.244.138.* 11.12.03, 07:14
      Odbiór muzyki jest tak subiektywny, ze nie da sie stwierdzic,
      ktore skrzypce sa najlepsze. A gdy sie ludziom przez 200 lat
      wmawia, ze Stradivarius jest najlepszy - nawet naukowcy znajda
      na to dowody.
      Z pewnoscia brzmia one lepiej, niz przecietne, a nawet dobre
      skrzypce. ale przeciez bez przesady...
      i jeszcze jedna sprawa: na tych skrzypcach (z uwagi na cene)
      grają tylko najwięksi wirtuozi. Nic wiec dziwnego, ze muzyka
      grana na Stradivariusach brzmi lepiej...
      • Gość: Jagnieszka No pewnie! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.12.03, 11:31
        Bardzo słuszne uzupełnienie mojej słusznej hipotezy. Dzięki!
    • Gość: Kazik Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.home.cgocable.net 12.12.03, 02:35
      Slyszalem kiedys o skrzypcach Stradivariusa, ktore ktos utracil
      w wypadku; poszly z woda. Znalazly sie, ale byly praktycznie w
      kawalkach, bo sie porozklejaly. Udalo sie je jednak z powrotem
      posklejac i doprowadzic do stanu, gdy znowu mozna bylo na nich
      grac. I niewiele na tej operacji stracily. Najwyrazniej zatem
      decydowacmusi mistrzostwo wykonania, a nie "tajemne sztuczki".
    • Gość: Tomek Skrzypce Stradivariego brzmią lepiej bo ... IP: *.tampabay.rr.com 12.12.03, 08:55
      Stradivari byl przede wszystkim fantastycznym akustykiem poza
      tym ze byl jednym z najlepszych w histori lutnikow perfekcyjnym
      rzemieslnikiem. Jemu zawdzieczamy klasyczna, proporcjonalna
      strukture tego instrumentu ktora nasladowana jest przez
      wszystkich lutnikow na swiecie. Wszystkie jego instrumenty
      oprucz perfekcyjnej struktury, znakomitego doboru materialu i
      nieslychanej precyzji trudnej do nasladowania nawet w naszych
      czasach cechuja wspaniale wlasnosci akustyczne. Dla tego kto
      mial okazje studiowac plany jego instrumentow, widziec je i
      slyszec jasne jest ze Stradivari nie byl tylko uczniem Amatiego
      ale byl geniuszem na miare Leonardo da Vinci czy Michelangelo.
      Jednak wbrew probom tlumaczenia wszystkiego poprzez teorie
      spiskowe co jest bardzo popularne na lamach GW wcale nie uwazam
      ze jakas jedyna tajemnica jest odpowiedzlna za sukcess
      Stradivariego. To tak jakby powiedziec ze niezbadana moc
      namalowala freski w Kaplicy Syksynskiej albo wykula posag Davida.

      Mialem szczescie widziec okolo 15-20 jego instrumentow i grac na
      paru. Nie sposob ich nie rozpoznac, chyba ze ktos jest slepy i
      gluchy. Widzialem te pochodzace z sowieckiej kolekcji gdzie
      wypalono male gwiazdy kolo guzika (Ojstrach, Kagan i inni) jak i
      te lepiej zachowanych w zachodniej Europie i USA. Z okolo
      tysiaca instrumentow kore zrobil Stradivari przetrwalo okola 100-
      200. Pare byly wlasnoscia Polakow. Corka Sikorskiego miala jeden
      na pokladzie gdy samolot z nim rozbil sie pod Gibraltarem - ten
      instrument podobno nie przetrwal katastrofy. Kochanski mial
      jedne i podobno Lipinski tez.

      Tych zainteresowanych tematem odsylam do magazynu "The Strad"
      gdzie kazdy instrument jest szczegulowo omawiany i zamieszczone
      sa przepiekne ilustracje.

      Kazdy instrument Stradivariego dosc latwo reozpoznac na pierwszy
      rzut oka. Maja zlocisty kolor z dosc ciemnymi slojami i
      nieprawdopodobnie przejrzysta struktura drewna pozwalajaca na
      podziwianie najmniejszego detalu. Ten slynny lakier jest
      praktycznie przezroczysty ze zlotawym zabarwieniem ale posiada
      nieslychana glebie dajac wrecz wrazenie trojwymierowej struktury
      drewna. Fotografie nie zawsze potrafia nalezycie przekazac ten
      efekt.

      Co do materialu to Stradivari mial do wyboru najlepsze drewno w
      ogromnych ilosciach ktore bylo splawiane droga wodna czasami
      bedac w wodzie latami. Jesli jakkolwiek element mial wplyw na
      jego material to byc moze wlasnie dlugi okres pobytu w wodzie a
      zwlaszcza slonej. My nigdy nie bedziemy mieli takiego wyboru
      jaki mial on. W naszych czasach po prostu lasy nie rosna
      naturalnie wystarczajaco dlugo a najlepsze drzewa juz dawno byly
      wyciete. Stradivari poza tym ze byl artysta i dobieral material
      nie tylko dla walorow vizualnych ale przede wszystkich
      akustycznych. Niestety ta umiejetnosc nie jest powszechna
      dzisiaj. Mysle ze wyczuwal potrzebna grubosc kazdego punktu
      instrumentu do indywidualnych wewnetrzych wlasciwosci drewna jak
      twardosc, elastycznosc i rezonans. Wiekszosc lutnikow dzisiaj
      wiernie kopiuje grubosci jego instrumentow bez wzgledu na to
      jaki material uzywaja do ich konstrukcji. Drewo wysychajac
      kurczy sie wiec dzisiejsze pomiary nie rownaja sie tym z przed
      300 lat.
      Wcale nie jest tajemnica (chyba ze dla autora GW) ze najlepszy
      material pochodzi z naslonecznionych, suchych gor gdzie
      przyrosty sa male i geste z minimalnym rocznym wzrostem (bialy
      material). Najlepsze podstawki francuskej firmy Aubert pochodza
      z takich gorskich lasow balkanskich. Wojny na tamtych terenach
      bardzo zaklucily ich sezonowanie i dostawy.

      Instrument Stradivariego kosztujacy miliony dolarow to efekt
      genialnej umiejetnosci doboru najlepszego akustycznie,
      niedostepnego dzis drewna, fantastycznych umiejetnosci
      precyzyjnej obrobki tego materialu z niespotykanym detalem,
      dostosowania indywidualnych wlasciwosci materialu do potrzeb
      danego instrumentu. Te instrumenty poza wlasnosciami
      akustycznymi sa prawdzilymi dzielami sztuki. Nie dziwi zatem ze
      krolewskie Europejskie dwory zamawialy te instrumenty u
      Stradivariego. Przykladem jest kwartet tych inkrustowanych
      instrumentow zachowanych we wspanialym stanie na dworze
      hiszpanskim. Jest on dostepny dla wizytujacych muzykow (miedzy
      innymi Polskie kwartety na koncertach w Hiszpani mialy okazje
      grac na tych instrumentach).

      Oczywiscie poza tym ze byly to juz najlepsze dostepne
      instrumenty w czasach Stradivariego, fakt ze byly one uzywane
      przez najlepszych artystow przez setki lat do codziennej gry
      pomogl zamienic material podatny na wibracje w doskonale
      membrany do emitacji wszelkich mozliwych akustycznych niuansow.
    • Gość: coto Re: Dlaczego skrzypce Stradivariego brzmią lepiej IP: *.konst.silesianet.pl 13.01.04, 16:53
      A gdzie tam stoi lutniarzy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja