aralski
24.02.04, 02:16
To wynik polityki lat 70-tych owczesni planisci to byli de facto anty-
planisci. Do dosc niezle ksztaltujacego sie miasta o dobrych proporcjach,
dodano potworka w postaci nowych poludniowych osiedli.
Co mozna zrobic. Ktos kiedys wspominal o wyburzaniu, oczywiscie takim zgodnym
z prawem, legalnym, calych osiedli. Kiedys propozycja dotyczyla osiedla D.
Czy jednak nie lepiej skupic wysilki na niektorych osiedlach poludniowych,
jak nieslawne Z, W lub T. Tak jakos z konca alfabetu mi polecialo. Oczywisce
wymagaloby zmian w planie zagospodarowania przestrzennego a poza tym bylaby
to wazna decyzja polityczna uwzgledniajaca aspekt spoleczny oraz samo
bezpieczenstwo wyburen, tak aby nikt nie zginal itp.. BO TYCHY SA ZA DUZE