Gość: Paweł
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.08.04, 21:53
No prosze, otwieram sobie artykuł w "Dużym Formacie":
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2218288.html
i czytam:
"[...] Pół miasta uczy się angielskiego, dosłownie. A może nawet trzy
czwarte. Mówię o Bielsku-Białej, gdzie uczęszczałem do szkoły językowej Speed
Callan Method. Ale to samo jest w Tychach, a nawet w Żywcu. Cała okolica!
Wielu zaczyna na kursach wakacyjnych, bo wtedy tylu dokoła wyjeżdża za
granicę, człowiekowi się robi głupio. [...]"
Czy ktoś Was zauważył, że jesteśmy aż tak wyjątkowi jeżeli chodzi o naukę
języków, żeby w ogólnopolskim wydaniu magazynu o tym pisać? Ja wiem, że wielu
moich znajomych uczy się w prywatnych szkołach, ale jakoś nie odniosłem
wrażenia, aby było to więcej niż w pozostałych miastach regionu...