brav.a
02.07.06, 22:36
Sobotnie przedpołudnie, głodni ze znajomymi odwiedzami restauracje
Kurna Chata- mały, biały domek- fajny wiejski wystrój, kelnerka w ludowym
stroju... Zamawiamy zupki: 1 x rosołek, 2 x razy żurek z kiełbaską, 1 x ruskie
pierogi.
Kolega dostał rosołek- my w śmiech-taka mała porcyjka-taki duży chłopak :)
Jest i żurek - fajnie większe miseczki- zadowoleni zaczynamy jeść.
.....do momentu-wyławiam z mojej miseczki WIELKą TłUSTą CZARNą MUCHę!!!!!!!!!
fuj
pani kelnerka trochę zmieszana chciała przyniesć drugą zupkę- jakby mogł ją
ktos przełknąć.
Doszły ruskie- pomijam jakość pierogów- co drugi był z mięsem!
Kelnerka? Przecież to nie Ona nakłada... Nawet przepraszam nie usłyszeliśmy!
Kolega poruszony zadzwonił do właścicielki jadłodajni- i zadano mu pytanie
"czy mucha była duża?" Uwierzycie???
Pcha mi się na usta Nowa nazwa miejsca- KUR...A CHATA!