do Tesco z własną reklamówką:)

13.07.06, 08:06
w Tesco, w ramach oszczędności-jak poinformowała mnie pani przy kasie, nie
dostanie się już reklamówek "firmowych". Teraz panie dają takie cieniutkie
woreczki z uszami, które pękają jak tylko włożyć do nich coś więcej niż karton
mleka. Reklamówki Tesco kosztują 45 gr., wię może lepiej z własną?:)
    • katek18 Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 09:32
      Zdaje się , ze to pozorne oszczędności :-/
      • wiemalenicniepowiem Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 15:41
        no to już jest cyrk ;>
        • sonrie Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 16:05
          Rzecz normalna na zachodzie; może u nas już zachód?
          • tipp01 Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 17:05
            sonrie napisała:

            > Rzecz normalna na zachodzie; może u nas już zachód?

            Jakoś byłem na zachodzie i na wschodzie, i nie robili takich cyrków.

            Cóż będę pakować takie mleko do dwóch torebek foliowych, żeby się nie
            rozerwały:)
            • wiemalenicniepowiem to nie jest norma na zachodzie :/ 13.07.06, 18:05
              bo idąc nawet do PLUSA w Berlinie za darmo są nie woreczki z uszkami, a
              prawdziwe, mocne reklamówki za które w Tesco płaci się 50 gr
              • sonrie Re: to nie jest norma na zachodzie :/ 13.07.06, 18:22
                Hiszpania na przykład (tak jest) i Skandynawia - w takiej Finlandii to nikt by
                nawet nie pomyślał o jednorazówce; zresztą - ja też noszę swoje reklamówki do
                sklepu; tzw. ochrona środowiska.
              • kajahk Re: to nie jest norma na zachodzie :/ 24.07.06, 20:20
                ja tam piwo do plecaka, albo torby ładowałam
    • rena1 Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 19:15
      własna reklamówka do Tesco to początek.
      O takim cięciu kosztów (?) myślą również w innych
      sieciach i to nie tylko spożywczych.
      • wiemalenicniepowiem Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 20:37
        a tak w sumie to tak przecierz kiedyś było, free reklamówki przyszły do nas z
        zachodu, u nas się stosowało własne jutowe torby ;>
        • wiemalenicniepowiem Re: do Tesco z własną reklamówką:) 13.07.06, 20:38
          wiemalenicniepowiem napisał:

          > przecierz

          sorry za literówkę ż ;>
    • szczypior74 Re: do Tesco z własną reklamówką:) 14.07.06, 09:33
      Zamiast z reklamówek korzystam z lnianych toreb, które wszystkim polecam. Można
      kupić je niemal w każdym sklepie. Kosztują ok. 4 zł. A jeśli nie chcesz wydawać
      tak dużo to kup w secondhandzie za złotówkę. Mam ze trzy od kilku lat, są
      wytrzymałe, wielorazowe, pojemne, nie zajmują dużo miejsca w torbie lub plecaku
      i nawet dziesięć kartonów mleka im nie straszne.
      A co najwazniejsze są ECO - nie zaśmiecają środowiska.


      ----
      Uczmy się na błędach... innych.
      Nasze życie jest za krótkie, żeby wszystkie popełniać samemu.
      • katek18 Re: do Tesco z własną reklamówką:) 14.07.06, 11:14
        szczypior74 napisała:

        > są wytrzymałe, wielorazowe, pojemne, nie zajmują dużo miejsca w torbie lub
        plecaku

        Otóż to, też mam kilka i bardzo je lubię :-)

        A sprzedawcy byle bzdurkę pakują w foliową torebkę.
    • matams Brednie 14.07.06, 09:50
      Wczoraj wybralem sie do tesco i jakos nie zauwazylem "ciec". Reklamowki byly
      wydawane pelna prara.

      Druga sprawa. Ja zawsze zabieram swoje. Jednorazowki sa, jak sama nazwa mowi
      jednorazowe. Ktos juz wspomnial o tym, ze moda na jednorazowki przyszla z
      zachodu. Tylko, ze to wszystko przychodzi z wielkim opoznieniem. Ci na
      zachodzie wiedza, ze nalezy uzywac ekologicznych wyrobow. A wiec zabierac ze
      soba swoje reklamowki.

      Wiedza tez, ze nalezy segregowac odpady, przynajmniej na ten podstawowy
      asortyment: papier, szklo i plastik. hmmm ja sie staram, ale jak widze
      smieciarke z mastera, ktora wszystko laduje do jednego smieciowozu to sie
      zastanawiam - PO CO TO WSZYSTKO?
      • j.oker Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 14.07.06, 12:51
        dom.gazeta.pl/prawo/1,68408,3466469.html
        bez komentarza!
        • swistak1235 Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 14.07.06, 19:59
          a co to ma do reklamówek
          • j.oker Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 14.07.06, 22:17
            Do reklamówek ma sie to tak;

            www.recykling.pl/odpad.php?id=5
            • magi104 Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 15.07.06, 10:36
              Ja idę na zakupy z własnymi"siatami" z materiału; reklamówki z tworzywa przydają
              sie przy pakowaniu jarzyn czy jako dodatkowe opakowanie mąki na przykład, ale
              nosić w tym zakupy ??? też wolę swoje ekologiczne siaty; ostatnio nabyłam taką w
              LIDLU za 1.99 - polecam :)
              • tipp01 Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 15.07.06, 11:50
                A ja byłem w Tesco ostatnio dwa razy i nie było żadnych zastępczych reklamówek.
                Wszystko było po staremu.

                I nie noszę swoich siatek, toreb, korzystam z tych, które tam są, bo jest to
                wygodniejsze przy większych zakupach niż noszenie swoich. Zresztą wykorzystuję
                je jeszcze minimum raz, jeśli nie są brudne np od ziemniaków.

                Może ten wątek to wściekły atak ze strony Reala?:)
                • perlailotr Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 24.07.06, 21:16
                  tipp01 napisał:

                  > Może ten wątek to wściekły atak ze strony Reala?:)

                  Hmmmm... tym bardziej, że po przejęciu przez Reala Geanta i po przejęciu Leader Price'a przez Tesco będziemy mieli w Tychach reprezentantów największych graczy na rynku hipermarketów...

                  Pozdrowienia
                  • zamaskowanyatakkormorana Re: Jak się pozbyć starego sprzętu AGD i RTV? 24.07.06, 22:26
                    Czytając temat, przypomniała mi się pewna historyjka, która przydażyła się mojej babci, która kupowała kapustę kiszoną w osiedlowym jarzyniaku. Na koniec sprzedawczyni poprosiła ją o ewentualny zwrot (!) woreczka po spożyciu zawartości.

                    I nie było to w odległych czasach komuny, a dwa, trzy lata temu.

                    Pamiętajcie - zawsze może być gorzej. ;)
Pełna wersja