martinet16
26.07.06, 13:27
Wczoraj rankiem kierownictwo kąpieliska zaniepokoiło zielone zabarwienie
wody. Jest podejrzenie rozwoju sinic. Zarządcy pozostałych kąpielisk w
regionie czekają tylko na sygnał o zakazie wejścia do wody.
W poniedziałek inspektorzy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w
Tychach pobrali próbki wody z czterech akwenów, gdzie jak co roku są letnie
kąpieliska. Kontrolowane są Paprocany, Jezioro Łąka, Łysina w Bieruniu i
Gwaruś w Suszcu.
- Ostatnie badanie, sprzed dwóch tygodni, nie wykazało zagrożenia
epidemiologicznego zakażenia, choć liczymy się, że teraz może być gorzej -
informuje Anna Makuch, kierownik sekcji higieny komunalnej i środowiska. -
Wody zbiorników są płytkie. Przy takich upałach silnie się nagrzewają i stąd
ryzyko rozwoju np. sinic, które są toksyczne.
Inspektorzy badają wodę pod kątem fizyko-chemicznym i mikrobiologicznym. Na
miejscu są w stanie ocenić organoleptycznie obecność olejów mineralnych i
detergentów. Sprawdzą też odczyn pH, zawartość tlenu i zapach. W laboratorium
wykluczą obecność salmonelli, czy bakterii z grupy Koli i kałowych.
- Jestem zaskoczony, że woda jeszcze to wytrzymuje i nie mamy zakwitu sinic -
potwierdzał w poniedziałek ryzyko zamknięcia kąpieliska Zbigniew Biela,
kierownik ośrodka Paprocany. - Temperatura wody w niedzielę osiągnęła 30
stopnie przy powierzchni i aż 28 przy dnie!. Naszą największą bolączką jest
fakt, że "Paprocany" to tak naprawdę kałuża. Średnia głębokość wynosi raptem
1,5 metra, a codziennie ubywa nam 2 centymetry wody.
Obawy potwierdziły się we wtorek. Kontrolerzy Sanepidu już na miejscu
zdecydowali o zakazie kąpieli do odwołania. Ratownicy wywiesili czerwoną
flagę.
Obawy o Łąkę
Lepsza sytuacja panuje w pozostałych kąpieliskach, choć obawy są uzasadnione.
Wczoraj tylko warunkowo pozwolono na kąpiel w Łące. Inspektorów zaniepokoił
zbyt wysoki odczyn pH. Decyzja o ewentualnym zamknięciu może być podjęta lada
dzień.
- Codziennie czekam na faks z informacją, że Sanepid zamyka nam kąpielisko.
Najbardziej boimy się w tej chwili bakterii kałowych - słyszymy od Janiny
Ziebury z Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Pszczynie.
- Nie mamy tu przy plaży bieżącej wody, więc zagrożenie jest większe niż w
Tychach. Jak tylko przyjdzie decyzja, wywiesimy czerwoną flagę i ustawimy
barierki zakazujące kąpieli, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że mielibyśmy
przymusowo wyciągać ludzi z wody.
Zbiornik należy do Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach. Dno jest
muliste. Jakkolwiek miasto wysypało piachem obszar objęty kąpielą, to tablice
zalecają wejście do wody w obuwiu ochronnym. Podobnie jak na paprocańskim
zbiorniku zagrożeniu zakwitem sinic sprzyja niewielka głębokość. Średnio jest
tu 2,5 metra, a maksymalnie sześć. - Trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, że do
zbiornika dopływa woda, która nie mieści się w żadnych klasach czystości.
Jest dobra do celów przemysłowych, bo też to najważniejsze przeznaczenie
naszego zbiornika - wyjaśnia Czesław Witański, kierownik inspektoratu RZGW w
Pszczynie.
- Paprocany zostały stworzone z myślą o letnim wypoczynku, a nasz zbiornik
nie. Cele rekreacyjne i sportowe zbiornika Łąka są dopiero czwartą w
hierarchii ważności funkcją. Sam się teraz dziwię, że nic tu jeszcze nie
kwitnie, skoro mętność jest już znaczna.
Trzymają się Gwaruś i Łysina
Do wczoraj pewna była kąpiel w zbiorniku Łysina w Bieruniu i w Gwarusiu w
Suszcu
info tychy.naszemiasto.pl