Zamiast jednego lodowiska będą dwa?

25.08.06, 01:48
Zamiast jednego lodowiska będą dwa?

W rok po awarii miał się rozpocząć generalny remont obiektu. Podzielono go
na dwa etapy: najpierw tafla lodowiska, a w marcu przyszłego roku - hala.
Tymczasem niedawno pojawił się pomysł budowy... drugiego lodowiska.

Kosztowny remont

- To prawda, rozważamy taką możliwość - powiedział nam Andrzej Dziuba,
prezydent Tychów. - Stało się tak dlatego, że firma przygotowująca kosztorys
określiła koszty remontu obecnego lodowiska na 32 mln złotych, natomiast w
umowie było zapisane, iż inwestycja nie powinna przekroczyć 17,5 mln zł.
Ustaliliśmy z projektantem budowę dodatkowej, tzw. VIP-owskiej trybunki, co
zwiększało koszt remontu o 20 procent, czyli do kwoty około 21 mln zł.
Tymczasem dowiedzieliśmy się, że w Sanoku wybudowano nowe lodowisko z
widownią na 4 tysiące osób za 25 mln złotych. Dlatego zastanawiamy się czy
nie lepiej wybudować nowe lodowisko właśnie za taką kwotę, a istniejący
obiekt pozostawić. Został tutaj wymieniony system chłodzenia i lodowisko
mogłoby służyć grupom młodzieżowym MOSM do treningów i rozgrywania meczów.
Plusem tego pomysłu jest także to, że projekt i dokumentację nowego lodowiska
moglibyśmy pozyskać z Sanoka, co obniżyłoby koszty inwestycji.

Co wybrać?

Część pieniędzy na inwestycję miasto ma pozyskać dzięki organizacji turnieju
hokejowego w ramach Zimowego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy "Śląsk-
Beskidy 2009". Dlatego w najbliższym czasie prezydenci Tychów i Bielska-
Białej (tutaj także ma powstać lodowisko) wybierają się do Sanoka, by
zobaczyć tamtejszy obiekt. Pytanie, co się bardziej opłaca: wydać 32 mln zł
na remont starej hali i mieć jedno lodowisko czy kosztem 25 mln zł mieć dwa? -
nadal jest otwarte. Trzeba się jednak także zastanowić, czy w przyszłości
miasto będzie stać na utrzymanie dwóch lodowisk?

Pamiętna awaria

Dziś mija rok od pamiętnej awarii systemu chłodzenia tafli i wycieku
amoniaku. Stało się tak na skutek intensywnych opadów deszczu, podczas
których woda uszkodziła zbiornik amoniaku, rury i zawory doprowadzające go do
aparatury. Nad miastem pojawiła się toksyczna chmura, ale na szczęście nikt
poważnie nie ucierpiał.

Lawina kłopotów

Awaria okazała się poważniejsza niż przypuszczano, bowiem nie można było
odciąć dopływu amoniaku do instalacji. W związku z tym, że jego stężenie w
zbiorniku przekroczyło dopuszczalne normy, zadecydowano o całkowitym
opróżnieniu instalacji z tej substancji i zastąpienie jej bezpiecznym
glikolem. W montażu 20 km rur, wyrównaniu podłoża z piasku specjalistycznej
firmie pomagali pracownicy MOSiR-u i kibice. 19 października uruchomiono
instalację chłodzącą. Pojawiły się jednak kolejne kłopoty - przywieziony z
Niemiec agregat okazał się niesprawny, a wysokie temperatury powietrza
sprawiły, że nie można było zamrozić lodu. Do Tychów dotarł drugi agregat,
który... spalił się po włączeniu. W końcu naprawiono urządzenie i 2 listopada
na taflę wyjechali hokeiści.

Taka jest historia tyskiej hali lodowej w ostatnich miesiącach. A jaka będzie
jej przyszłość?

tychy.naszemiasto.pl/wydarzenia/639331.html
Pełna wersja