Co my właściwie jemy...?

30.10.06, 10:21
Na Małym Targu przy ul. Dębowej jest parę punktów sprzedających pieczywo.
Pieczywo niczego sobie, smaczne w dużym wyborze i zgodnie z napisem na szybce
świeże. Proszę zwrócić uwagę jak się je sprzedaje. Pani podająca chleb czy
bułki tymi samymi rękami dotyka pieczywa i pieniędzy, przewżnie bilonu, który
jest jak już wiemy od mamusi i tatusia kumulacją bakterii. A przecież
wystarczyłaby foliowa rękawica i niebezpieczeństwa dostawania sie na chleb
bakterii fekalicznych przeniesionych z pieniędzy możnaby uniknąć. Kolejna
sprawa to wynalazek korjarki do chleba - cudownie, że jest lecz powoduje w
efekcie kolejne zagrożenie epidemiologiczne, gdyż (ta sama zresztą)
sprzedawczyni nie potrafiąc rozdzielić niesfornych woreczków zwilża sobie
palce po prostu co chwila spluwając na nie.Po chwili do rozdzielonego choć
oplutego woreczka wsadzany jest nasz chleb powszedni....
I co? Pieczywko już nie takie smaczne?....Nie dziwię się gdyż samemu mi się
zbiera na torsje..
Najgorsze jest to, że gdy się zwraca Pani Sprzedawczyni uwagę na
niewłaściwość postępowania, to popatrzy na człowieka spod zafarbowanej na
jasno czupryny w ten sposób jakby właśnie w tej chwili połknęła Fudżijamę...
A forumowiczom, życzę nieustannie dobrego apetytu...
    • kulturkampf Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 11:34
      Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
      Mi ta sprawa nie przeszkadza.
      Niewiem czy lepiej byś się czuł gdzyby pieczywo sprzedawano w aptece?
      Czy oczekujesz jeszcze świeżego oddechu od wyperfumowanego sprzedawcy?
      Czy sprzedawca ma myć ręce przed podaniem pieczywa i po wydaniu pieniędzy?
      Sprzedawca zakładając rękawiczkę pomaga sobie drugą ręką, która jest bez
      rękawiczki, zatem tego folioka palcuje, a tym bardziej przy zdejmowaniu.
      Poza tym dłoń w folioku się poci, a po zdjęciu tego folioka pot można wszędzie
      roznieść.
      Szkoda gadać, a co dopiero musi się dziać w sklepach samoobsługowych z
      pieczywem.
      • matams Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 12:16
        rozumiem, że higiena jest ci obca. Tak się zdarza. Nawet w naszych czasach.

        kulturkampf napisał:
        > Co cię nie zabije, to cię wzmocni.
        > Mi ta sprawa nie przeszkadza.
        żal mi osób z Twojego otoczenia. Może o brud wzmocni Ciebie, ale smród zniecheci
        innych

        > Niewiem czy lepiej byś się czuł gdzyby pieczywo sprzedawano w aptece?
        a co ma piernik do wiatraka?

        > Czy oczekujesz jeszcze świeżego oddechu od wyperfumowanego sprzedawcy?
        > Czy sprzedawca ma myć ręce przed podaniem pieczywa i po wydaniu pieniędzy?
        Myśle, ze przepisy sanitarne są ci obce. Poprzednikowi te same przepisy pewnie
        tez, ale z logicznym myśleniem i minimum sanitarnym jest u niego o niebo lepiej.
        Nikt nie wymaga (jedynie sanepid) sterylnych warunków od owej pani. Ale jak
        widze sprzedawce, ktory czysci blat scierka a po chwili ta sama reka podaje mi
        pieczywo, kasuje pieniadze i nastepnej osobie znowu naklada pieczywo to mi sie
        zygac chce. No ale, tobie brud nie przeszkadza.

        > Sprzedawca zakładając rękawiczkę pomaga sobie drugą ręką, która jest bez
        > rękawiczki, zatem tego folioka palcuje, a tym bardziej przy zdejmowaniu.
        To do obowiazku sprzedawcy nalezy zorganizowanie sobie miejsca pracy w ten
        sposob, aby nie lamac przepisow bhp i aby nie musial wysluchiwac od klienta
        wywodow na temat jego pracy.


        Domyslam sie tez o ktora kobiete chodz. Stoisko z pieczywem na na strone WKU.
        Kiedys tez jej zwrocilem uwage - grzecznie, po odejsciu wszystkich klientow. Od
        tamtej pory kupuje tylko i wylacznie drozdzowki - zawsze najpierw naklada
        woreczek, bierze drozdzowke i odwija worek na druga strone - dosc higienicznie.
        Faktem jest, ze nie wiem jak wczesniej znalazly sie te drozdzowki na blacie ale
        ryzyka nie da sie wyeliminowac a jedynie zminimalizowac.


        • galanonim77 Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 12:53
          "Faktem jest, ze nie wiem jak wczesniej znalazly sie te drozdzowki na blacie ale
          ryzyka nie da sie wyeliminowac a jedynie zminimalizowac"
          Czego oczy nie widzą, sercu nie żal;)
        • kulturkampf Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 13:25
          Do matams
          Jednak nie rozumiesz. Higiena nie jest mi obca, a od mojego otoczenia się
          odkoleguj.
          Brud jest względny i co innego jest podanie pieczywa dłonią, od podania go
          brudną dłonią. Nieznaczy to że zgadzam się i gustuje w podawaniu pieczywa
          ścierą.
          > > Niewiem czy lepiej byś się czuł gdzyby pieczywo sprzedawano w aptece?
          > a co ma piernik do wiatraka?
          Jakbyś kupił pieczywo w aptece to pewnie miałbyś 100% zabezpieczenie przed
          obcymi ciałami.
          > Myśle, ze przepisy sanitarne są ci obce.
          To chyba nie myślisz, albo źle myślisz, bo nie są mi obce. Pracowałem w tej
          branży, i wiem co oczekuje sanepid, klient i sprzedawca. Trochę w tym wszystkim
          musi być zdrowego rozsądku i odrobina komfortu psychofizycznego.

          Jeżeli nie wiem o co mi chodzi, to życzę Ci conajmniej tymczasowej pracy
          ośmiogodzinnej w foliokach na dłoni i mycia dwa razy dłoni pod bieżącą wodą
          przy każdym kliencie.
          • matams Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 13:43
            > To chyba nie myślisz, albo źle myślisz, bo nie są mi obce. Pracowałem w tej
            > branży, i wiem co oczekuje sanepid, klient i sprzedawca. Trochę w tym wszystkim
            >
            > musi być zdrowego rozsądku i odrobina komfortu psychofizycznego.
            Dokladnie! a kobicie spod azetu tego brakuje.
            Nikt nie powiedzial, ze sprzedawane pieczywo a aptece bedzie "czyste". Nie
            bedzie, jezeli podejscie sprzedawcy bedzie takie samo jak baby spod azetu.



    • maxi_pl Re: Co my właściwie jemy...? 30.10.06, 13:53
      zapewne chodzi Ci o bakterie kałowe.
      Prosze, zanies do analizy swoja szczoteczke do zebow.
      Albo moze nie, bo jesli przypadek ktory podales wywoluje u Ciebie torsje, to
      czytajac wyniki analizy Twojej szczoteczki padniesz na zawal.
Pełna wersja