li_bo
08.04.07, 19:56
Zamieszczam moj list jako otwarta prośbe do refleksji nad poruszonymi
problemami. Zwłaszcza w dniu tak waznym dla Chrześcijan i poszanowania Siebie
nawzajem i Życia. O tlerancję i zrozumienie interesów i celów życia innych.
Nie brede polemizował i dyskutował. To tylko takai impuls do przemysleń.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich.
Bolesław
Lisikiewicz
dnia 05.04.2007
( list otwarty)
Sz. P. red. Z. Barszewicz
Tygodnik ECHO
Szanowny Panie Redaktorze!
Po przeczytaniu artykułu „Pies pogryzł dziecko” (Nr 13 z dnia 28.03.2007r)
chciałbym podzielić się z Panem moimi refleksjami.
Artykuł ten dotyczy zagadnienia , którego obraz jest jedynie „wierzchołkiem
góry lodowej”.
Jestem opiekunem 8 letniej suczki - owczarka niemieckiego, po 3 stopniach
szkolenia -PT ,IPO 1 i IPO 2, który to egzamin zdała jako złota medalistka.
Zajmuje się problematyka ekologii w tym i zwierząt od wielu lat. Współpracuję
m.in. z tyskim Komitetem Pomocy dla Zwierząt, Stowarzyszeniem Obrońców dla
Zwierząt „ARKA” w Warszawie,jestem członkiem Polskiego Związku Kynologicznego.
Dodatkowo istotna sprawą jest również to,ze jestem lekarzem z
kilkunastoletnim stażem pracy, po różnego rodzaju szkoleniach i kursach
związanych ze światową tendencją do terapii kompleksowych. Uważam się, więc
za osobę merytorycznie przygotowaną i kompetentną do całościowej analizy
sytuacji i wyrażenia poniższych opinii.
Zaznaczam jednakże ta wypowiedź jest przedstawianiem moich osobistych
refleksji i zdania na poruszane zagadnienia. Nie jest to uzgodnione,
oficjalne zdanie jakiejkolwiek organizacji współpracującej ze mną (brak czasu)
Pierwszą i zasadniczą sprawą jest niesamowity pośpiech w złożeniu wniosku o
zmianę przepisów i w takim samym pośpiechu wydana decyzja. ( Zdarzenie miało
miejsce 18 marca, wniosek został złożony 4 dni później,a z tego, co mi
wiadomo po kolejnych 6 dniach zapadła decyzja Rady Miasta).
Całkowicie wierzę w dobre intencje wnioskodawcy Pana Przewodniczącego Rady
Miasta P. Dr M. Gramatyki, aczkolwiek jak wspomniałem pośpiech jest złym
doradcą. Uważam, że wniosek, a następnie decyzja rady nie spowoduje
zamierzonego celu, nie ma szans na jego osiągnięcie. Jednocześnie powoduje
niepotrzebne i z pewnością fałszywe odczucia, że jest to stwarzanie tematu
zastępczego, „uspakajacza”, podkreślenie dobrej woli władz miasta z
pominięciem prawdziwych przyczyn, ponieważ ustosunkowanie się do nich jest o
wiele bardziej pracochłonne, droższe i zwróci przy okazji uwagę na do tej
pory nie rozwiązane problemy.
Podjecie w takim pośpiechu decyzji ogranicza do minimum możliwość
przedyskutowania zagadnienia i jej korekty. Wprowadzenie jej w takim tempie
będzie kolidowało z Ustawa o Ochronie zwierząt z dnia 21.08.1997 roku, która
to ustawa i tak jest najbardziej zacofaną ustawa dot. ochrony zwierząt w
całej Unii.
Podkreślam – takie pospieszne wprowadzenie powszechnego nakazu zakładania
kagańca naruszy ta ustawę, poprzez brak czasu na nabycie umiejętności przesz
opiekunów, przygotowania niejednokrotnie kilkuletnich psów, oraz złego
określenia miejsc, sytuacji gdzie taki wymóg miałby, chociaż częściowe
uzasadnienie.
Opieram się na wielu pracach gdzie wyrażone są opinie cenionych „klasyków”
szkolenia i analizy zachowania psów – takich jak prof. Stanley Coren, czy
wysoko cenionych szkoleniowców – Antoniego Brzezichę, Leonarda i Mariusza
Wach.
Nie zasięgnięto opinii fachowców. Po ok. 2 tyg. zarządzenie będzie
prawomocne, a działanie opiekunów, którzy będą bardziej cenili zgodę z nowym
zarządzenie – będą łamali stare rozporządzenia.
Założenie kagańca w żadnym stopniu nie będzie zapobiegało takim incydentom,
ponieważ nie analizuje się przyczyn pogryzienia a reakcja jest najłatwiejszą,
jaką można podjąć –restrykcja w stosunku do zwierząt i do ludzi,którzy
najbardziej starają się przestrzegać prawa.
Zwracam uwagę na fragmenty Pana artykułu i wypowiedzi P.M. Bieniek – o ilości
zanotowanych pogryzień, na wypowiedź sierżanta M.Dziedzica i komendanta
Straży Miejskiej R. Polcyna dot. kwalifikacji i odpowiedzialności przyszłych
opiekunów oraz poziomu świadomości społeczeństwa, tylko potwierdzają moją
opinię.
W artykule wyraźnie stwierdzono,że to dziecko podeszło do psa, wyciągnęło
rękę i sprowokowało do obrony miejsca gdzie ten pies miał polecenia
pozostawania, co jest z obrona własną jednoznaczne. Gorzej gdyby pies się
przestraszył takiego obcesowego zachowania. Reakcje są wtedy bardziej
zdecydowanie gorsze w skutkach. Gdy pies jest w kagańcu również. Zaznaczam,
że dziecko było pod opieką rodziców pozwalających rozwijać mu
jego „samodzielność”. Szczerze, bardzo współczuje dziecku i jego rodzicom,
ale rozwijanie samodzielności dziecka to także odpowiedzialność za jego
zachowanie. Rodzice powinni mieć świadomość, że nie podchodzi się do psa w
ten sposób.
Jednocześnie jest oczywiste,ze gdyby dziecko zrobiło to samo np. na wycieczce
szkolnej, rodzice obarczyliby odpowiedzialnością nauczyciela i szkołę.
Jak wiadomo w psychologii bardzo łatwo poczucie winy zamienić na poczucie
krzywdy.
Pies ze stalowym kagańcem,jeszcze źle założonym może być dodatkowo
rozdrażniony i uderzy nim, a osobiście wolałbym być ugryziony przez psa w
celu odpędzenia mnie, tak żebym zostawił go w spokoju niż uderzony np.
stalowym kagańcem w twarz lub mostek co może doprowadzić do rozległych i
poważnych urazów ( w mostek nawet do zatrzymania krążenia)
Psów rozdrażnionych będzie wtedy o wiele więcej – z powodów, o których
wspomniałem powyżej.
Powinno się postawić tu jeszcze kilka pytań –dla „małych” ras nie ma
takiego wymogu ze względu na wielkość , co jest słuszne ale jest też faktem ,
gdzie osobiście brałem udział w chirurgicznym zaopatrywaniu ran po ugryzieniu
takiego psa i rany te wielokrotnie była bardzo groźna (,ucho zewnętrzne –
konieczna plastyka, twarz, uszkodzone tętnice , ścięgna ) – a spowodowane
było nie „złą wolą” psa ale krańcowo nieodpowiednim zachowaniu innych ludzi i
zgodą na to lub nieobecnością opiekunów. Mimo to w przeważającej części
przypadków mimo oczywistego całkowitego zdrowia psa,na podłożu własnej
ignorancji, proponowano uśpienie psa.
Następne zagadnienie to karanie zazwyczaj opiekunów zwierząt, gdy i tak
starają się przestrzegać prawa. Ilu z nich zostało ukaranych, gdy wypuszczają
psy bez opieki na dwór - nie spełniając warunku,który głośno i stanowczo
podkreślam. Opiekun odpowiada za swojego psa. Bez względu na jego wielkość,
przepisy ma obowiązek dbać o komfort życia otoczenia, swojego psa i swój.
Pies wyprowadzony nie na smyczy może poczuć się zagrożony i ugryźć innego
psa, ( który poczuje się bezbronny, nie obroni się – ma przecież kaganiec)
Może ugryźć w takiej sytuacji człowieka i biorąc pod uwagę że nadal nie mamy
jak odszukać kto się tym psem opiekuje – jak mamy go ukarać?
A psy tzw. „bezpańskie’ – czyli bezczelnie porzucone przez człowieka?
A gdzie tereny przystosowane do wyprowadzenia psów gdzie mogą swobodnie
pobiegać? Jest to konieczne do prawidłowej opieki nad zwierzętami a powinno
być zagwarantowane.
Unikniemy psów znerwicowanych,chorych, ale również ciągłych dyskusji czy
większe prawo ma rodzic i dziecko,czy taki sam mieszkaniec miasta i pies.
Nie zapominajmy,że sami udomowiliśmy psa, pielęgnujemy lukrowana wizję,ze je
lubimy, a jednocześnie nie ograniczamy nawet dzikich i urągając zasadom
hodowli.
Jeżeli