Kinowe obyczaje.

19.10.08, 19:39
Byłam w kinie na "Świadectwie" film świetny pełen wzruszających wspomnień nic
więcej ująć i dodać wszystkim polecam ten film.Niestety całą atmosferę psuli
ludzie siedzący obok. Państwo,którzy na zmianę kaszleli i chrząkali, z całym
szacunkiem dla ich wieku i być może zdrowia, ale uważam jeśli idzie się do
kina to nie zakatarzony i przeziębiony bo to tylko rozprasza innych.
    • genova51 Re: Kinowe obyczaje. 20.10.08, 09:05
      A mnie wkurzają ci, którzy po przekroczeniu progu kina idą kupować wiadro
      popcornu, no i jeszcze coś do popicia, bo po tym popcornie może zaschnąć w
      gardle. Kiedyś przychodziło się na film, a nie podjadać. A co po sobie tacy
      "kinomani" zostawiają? Jeden śmietnik.
      • pietnacha40 Re: Kinowe obyczaje. 20.10.08, 22:55
        Popcorn przeżyję,jak nie mlaskają ;) Mnie do dzisiaj się czkawką
        odbija dziewczę,które żarło chipsy z wielkiej torby chipsowej.Jak
        zjadlo,to się ucieszyłam,że cicho będzie - za szybko.Laska torbę
        zwinęła w rulon (!!!),który przez długi czas się pomalutku ze
        szczękiem rozwijał.Czy sąd by mnie uniewinnił,jak myślicie ????
        • kati792 Re: Kinowe obyczaje. 20.10.08, 23:39
          Myślę,że tak....Wiem na pewno,że mnie to by na bank kurw...wzięła...:-))
          Tak samo,jak nienawidzę mlaskania,chlipania,ogryzania paznokci,pociągania
          nosem(kurna!chusteczki kosztują grosze!!!)i hmm...nie wiem,jak to nazwać...ale
          takiego wysysania resztek jedzenia spomiędzy zębów!!!!!!Matko,zabiłabym od razu!;-))
          • mila9910 Re: Kinowe obyczaje. 22.10.08, 07:08

Inne wątki na temat:
Pełna wersja