anaimie
17.04.09, 20:48
Przechodząc dzisiaj tj. 17 kwietnia 2009r. przed 17 przez przejście dla
pieszych na Hlonda (w kierunku Damrota) moje 7 letnie dziecko zostało uderzone
przez przechodzącą obok nastolatkę, młodą kobietę (szczupła ok 160 cm
wzrostu, getry bluza - któreś różowe, ciemne okrągłe okulary, nakrycie głowy).
Uderzenie było silne i umyślne, w ucho i łokciem w ramię - wszystko działo się
nagle, "po prostu" przechodząc obok uderzyła!!!! Stanęła przy przejściu, i po
chwili była po drugiej stronie ulicy - szła w kierunku teatru. Kiedy
krzyczałam za nią i podobnie mężczyzna przechodzący obok, tylko odwróciła się,
pokazała palec uniesiony do góry. Tyle. Aż tyle. Do teraz nie mogę się
pozbierać. Taka bezmyślna agresja skierowana na dziecko, nieznajome dziecko,
które akurat znalazło się "pod ręką". Nigdy nie sądziłam, że moje dziecko może
być w niebezpieczeństwie w mojej obecności i że ja nic w takiej sytuacji nie
zrobię. Byłam zaskoczona i zaszokowana. Jest mi ... :-((((
Piszę o tym, bo może ktoś był w takiej sytuacji lub znajdzie się - ta
"dziewczyna" to chodząca agresja - mogło się zdarzyć lub zdarzy się, że kogoś
zaatakuje. W takiej sytuacji proszę o kontakt.