Staniki produkowane w Europie

12.04.10, 15:01
Witam,
Czy mogłybyście podać nazwy firm, które swoje staniki szyją w Europie. Stawiam
pierwsze kroki w mojej stanikowej edukacji i nie chciałabym kupować nic made
in China.
Rzadko taką informację można znaleźć na metce, ale może wy stare rangą forumki
posiadacie takie tajne informacje.
Z góry dziękuję
    • azymut17 Ewa Michalak :-) oraz Samanta 12.04.10, 15:41
      Effuniaki od Ewy Michalak są szyte nie dość, że w Europie, to w Polsce :-) Samanta podobnie.
      Brytyjczyki (czyli m.in. Panache, Freya, Fantasie, Fauve) są szyte głównie w Chinach, Tajlandii, Maroku, Tunezji, Sri Lance itd.
      • ptasia Re: Ewa Michalak :-) oraz Samanta 12.04.10, 15:47
        no właśnie, jeśli mam cokolwiek szytego w EU, to są to Effuniaki (mówię 'jeśli',
        bo info na metce chyba nie ma).
        Eveden (Fauve, Fantasie, Freya) to Maroko i Tunezja. M&S, Debenhams, La Senza,
        Elle McPherson - Chiny, Sri Lanka. Curvy Kate i Panache - nie wiem, nie ma na
        metkach :) - poza Masquerade na rynek amerykański, na którym jest napisane, że
        made in Thailand.
        • ptasia Re: Ewa Michalak :-) oraz Samanta 12.04.10, 20:12
          przepraszam - moja nowa La Senza jest z Tajlandii. A, i Gossard z Chin.
      • anka-ania Re: Ewa Michalak :-) oraz Samanta 12.04.10, 15:47
        azymut17 napisała:

        > Brytyjczyki (czyli m.in. Panache, Freya, Fantasie, Fauve) są szyte głównie w Ch
        > inach, Tajlandii, Maroku, Tunezji, Sri Lance itd.

        Dodam, że nie jest to powód, aby je skreślać. Nie mają nic wspólnego z
        bazarowymi "chińczykami".
        • ptasia Re: Ewa Michalak :-) oraz Samanta 12.04.10, 15:48
          > Dodam, że nie jest to powód, aby je skreślać. Nie mają nic wspólnego z
          > bazarowymi "chińczykami".

          otóż to. chyba, że ktoś ideologicznie.
    • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 12.04.10, 15:59
      Dzięki dziewczyny. Wiem, że te brytyjczyki nie mają nic wspólnego w bazarową
      produkcją, ale ja mam właśnie bardzo ideologiczne podejście do takich spraw;).
      Poza tym, jakość produktów made in China może się okazać niewskazana do
      stosowania w tak intymnym miejscu, jakim jest biust (zastrzegam: subiektywną
      opinię). Nie mówiąc już o kwestii moralnej dotyczącej warunków pracy w Chinach.
      Ja po prostu przyjęłam zasadę w życiu, że jak nie muszę (mam wybór), to nie
      kupuję made in China. I tąką ideologię pomału sączę, gdzie się tylkoda;)
      Ucieszyła mnie wiadomość nt. Effuniaków jako made in Europa, co więcej made in
      Poland. Diedługo będę w Krakowie, a wtedy zajrzę do Brafitterii i jeśli tylko do
      mnie jakiś model przemówi, to na pewno sobie sprawię.
      • dorota_avocado Re: Staniki produkowane w Europie 12.04.10, 18:07
        Avocado jest szyte w Polsce (w Poznaniu).
        Co więcej: żaden, nawet najmniejszy element staników nie pochodzi z
        Chin ani innego państwa o wątpliwym podejściu do pracy.
        Koronki i hafty mam włoskie, francuskie, szwajcarskie, niemieckie...
        wykończenia i drobiazgi głównie włoskie.
        • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 12.04.10, 19:56
          Wydaje mi się, że firmy powinny wykorzystywać fakt produkowania w Europie,
          Polsce jako mocny punkt swojej reklamy. Przychodzi tu na forum wiele mądrych,
          myślących kobiet, dla których to może mieć duże znaczenie w ich konsumpcyjnym
          wyborze. Bo mogą nimi kierować względy patriotyczne (wspieranie rodzimych i
          europejskich produkcji), względy moralne, a także zdrowotne-ja np. nigdy nie
          kupuję butów made in China, podobnie boję się nosić staniki o takim pochodzeniu.
          Tylko tu jest problem, bo nie zawsze jest to zaznaczone przez producenta.
          Bardzo bym chciała, żeby ten wątek trochę się rozrósł i pojawiło się w nim
          więcej nazw firm szyjących w Europie.
          Acha i stanik z Avocado też sobie kupię, a co!
          • indigo-rose Re: Staniki produkowane w Europie 12.04.10, 19:58
            No i problem jest też taki, że są firmy o mieszanej produkcji szyjące np. w
            Maroku, Tunezji, wśród których czasami jednak chińczyk czy tajwańczyk się trafi.
            Myślę, że to powinno być jakoś konkretniej określone.
    • marikooo Freya 12.04.10, 20:15
      Polyanna: Sri Lanka
      Arabella, Zeta, Estella: Tunezja
      To z metek.
      • marikooo M&S i inne 12.04.10, 20:18
        Te modele M&S (w tym Autograph), które mam, wyprodukowano w Maroku i Chinach.
        Kalyani, Panache i Curvy Kate nie piszą na metkach, z jakiego kraju pochodzi wyrób.
    • melissa-dessous Melissa dessous 12.04.10, 23:16
      Melissa jest całkowicie produkawana w Polsce w okolicy Poznania
      bazującej wyłącznie na europejskich materiałach
      • mmm-mm Re: Melissa dessous 12.04.10, 23:44
        Ale czym sie rozni bluzka zrobiona w Indiach, Pakistanie od tej w
        Chinach? Czemu to Chiny sa niby najgorsze pod tym wzgledem? Czy przez
        komunizm czy co? Ludzie wszedzie sa wykorzystywani w fabrykach, nie
        ma fabryki, w ktorej praca bylaby lekka bez wzgledu na to gdzie sie
        ona znajduje. Jest bardzo duzo marek, ktore produkuja swoje wyroby w
        Azji i ich jakosc na tym nie cierpi, po prostu trzeba wiedziec jaka
        marka produkuje wyroby dobrej jakosci, a ktora zada niewiadomo jaka
        cene, a ciuch wyglada jak sprana cienka szmata z wielkim logiem. Poza
        tym czytalam ze sa ludzie, ktorzy wola szyc te ciuchy, staniki itd.
        niz sadzic ryz caly dzien stojac w blotnej masie siegajacej brzucha
        (Chinczycy sa zazwyczaj niscy i niektorzy Polacy tez, na przyklad
        ja). To wcale nie jest zdrowsze dla nich.
        • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 00:23
          mmm-mm napisała:

          > Ale czym sie rozni bluzka zrobiona w Indiach, Pakistanie od tej w
          > Chinach? Czemu to Chiny sa niby najgorsze pod tym wzgledem? Czy przez
          > komunizm czy co? Ludzie wszedzie sa wykorzystywani w fabrykach, nie
          > ma fabryki, w ktorej praca bylaby lekka bez wzgledu na to gdzie sie
          > ona znajduje. Jest bardzo duzo marek, ktore produkuja swoje wyroby w
          > Azji i ich jakosc na tym nie cierpi, po prostu trzeba wiedziec jaka
          > marka produkuje wyroby dobrej jakosci,


          To nie o jakość chodzi, a o społeczną odpowiedzialność w globalnym świecie. Produkowanie w krajach azjatyckich, albo innych "tanich", opłaca się przede wszystkim zachodnim producentom. Mają tam do dyspozycji tanią siłą roboczą i standardy pracy, które nie muszą odpowiadać wyśrubowanym warunkom europejskim. Nie tylko ciężka praca, ale też niskie pensje, brak świadczeń socjalnych, zabezpieczenia na wypadek choroby, zasiłków dla bezrobotnych, emerytur i opieki zdrowotnej wpływa na gorsze warunki pracy. Takie normalne dla nas luksusy kosztują jednak sporo forsy i w wielu krajach można te wydatki doprowadzić do minimum, bo nie są prawnie zapewnione. Pracując w takich warunkach w Europie ludzie już dawno wyszliby na ulicę, chociażby dlatego, że u nas jest inne zrozumienie kulturowe tego, co jest godne, a co wyzyskiem. To nie znaczy jednak, że możemy spokojnie spać, bo zapewniamy komuś mniej uprzywilejowanemu miskę ryżu. Producenci są jednak często zmuszeni do produkowania w tanich krajach, bo klient wymaga tanich produktów i kręci nosem, gdy staniki szyte w Europie koszują więcej od staników szytych w Tajlandii. To my decydujemy portfelem kupując na brytyjskich wyprzedażach, to jest jednak też wkalkulowane w cenę. Producenci nie rozdają niczego za darmo. Można to mieć w nosie i tłumaczyć się własną (relatywną do zachodnich krajów) niezamożnością, ale nie ma co przekłamywać faktów. Przenoszenie fabryk produkcyjnych do Azji ma też niekorzystne oddziałowywania na nasz europejski rynek pracy, bo zamyka się u nas fabryki, w których wcześniej ludzie znajdowali pracę. Polski to jeszcze może aż tak mocno nie dotyczny, bo jesteśmy ciągle jeszcze tanim krajem produkcyjnym. To u nas szyje na przykład jeszcze Chantelle. Ale do czasu. Kiedy będziemy więcej zarabiać i staniemy się za drodzy, to i u nas odczujemy skutki takiego postępowania.


          >Poza
          > tym czytalam ze sa ludzie, ktorzy wola szyc te ciuchy, staniki itd.
          > niz sadzic ryz caly dzien stojac w blotnej masie siegajacej brzucha
          > (Chinczycy sa zazwyczaj niscy i niektorzy Polacy tez, na przyklad
          > ja). To wcale nie jest zdrowsze dla nich.

          A co to za kolonialny argument? My też w Europie zaczęliśmy od ziemniaków i nie potrzebowaliśmy "dobrego pana z cywilizacji", by wyjść z błota.
          • edhelwen Re: Melissa dessous 13.04.10, 00:41
            no i już teraz część polskich firm szyje w Chinach.
            jeśli chodzi o aspekt etyczny, to ja już wolę, żeby dziecko pracowało w fabryce
            niż sprzedawało swoje ciało na ulicy.
            Jeśli chodzi o ceny polskich staników z szerszą rozmiarówką to one są często
            porównywalne do "brytyjczyków" (Samanta, Dalia, Effuniak), nie ma jakiś
            strasznych różnic w regularnych cenach na korzyść zagranicznych marek, które
            szyją w Azji. Różnice zaczynają się, kiedy mówimy o przecenach, Brastopie, Ebay
            itp. Gdyby polska oferta była atrakcyjniejsza, to pewnie więcej dziewczyn
            kupowałoby polskie staniki uszyte w Polsce.
            No ale tak poza tym to jednak jakiś tam wybór wśród polskich marek - chyba tylko
            polskie sieciówkowce szyją bieliznę w Chinach (?)
            • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 01:13
              edhelwen napisała:


              > jeśli chodzi o aspekt etyczny, to ja już wolę, żeby dziecko pracowało w fabryce
              > niż sprzedawało swoje ciało na ulicy.

              Nie bardzo rozumiem. To dlaczego producent europejski nie zapewni ludziom w krajach trzeciego świata ponadprzeciętnych warunków i płacy pozwalających na utrzymanie rodziny i posłania dzieci do szkoły? Bo mu się nie opłaca i musiałaby sprzedawać swoje produkty drożej, czego nie chce klient, albo zrezygnować z części zysku, co nie podoba się producentowi. Wykorzystujemy więc słabość trzeciego świata. Myślę, że można o tym otwarcie mówić. Istnieje też co takiego jak fair trade. Dotyczy wprawdzie zwykle rodzimych produktów, głównie żywności oraz lokalnego rzemiosła, ale istnieją ludzie, którym te nieco wyższe ceny są warte. Dlatego pytanie, gdzie i jak wyprodukowano mój stanik i kto na tym zarobił, jest uzasadnionym pytaniem. Przynajmniej dla niektórych.
              • edhelwen Re: Melissa dessous 13.04.10, 01:51
                mhm i tym samym dziewczyny, które mają w swoim posiadaniu "brytyjczyki"
                wyprodukowane w Azji stają się winne wyzysku innych ludzi?
                Poza tym pisałam o polskich firmach szyjących bieliznę - ich ceny są
                porównywalne z tymi zachodnimi, które są "tańsze" niż mogłyby być dzięki taniej
                sile roboczej (to raczej kwestia tego zysku, a nie opcjonalnego podwyższenia
                ceny). Problem polega w ofercie. Jeśli oferta byłaby porównywalna, wtedy można
                by olać firmy, które szyją w Chinach. Dla Polek to będą raczej polskie marki
                (jeśli wspomniane Chantelle szyje w Polsce i na pewno płaci polskim szwaczkom
                mniej niż francuskim, a za staniki życzy sobie kokosy, to też należałoby tą
                firmę zbojkotować), bo szyją w Polsce i mają porównywalne ceny (jakkolwiek dla
                wielu nadal zbyt wysokie), z tym że wiadomo jak wygląda obecna oferta. (nie na
                każdego są Effuniaki...)

                A tak poza tym, to czy polscy producenci szyjący w Chinach tak samo wykorzystują
                pracowników?
                • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 12:04
                  edhelwen napisała:

                  > mhm i tym samym dziewczyny, które mają w swoim posiadaniu "brytyjczyki"
                  > wyprodukowane w Azji stają się winne wyzysku innych ludzi?


                  Jeżeli pytasz tak wprost, to odpowiem - tak. Chcesz sę wykłócać o to, kto jest gorszy? ;-) Ja też nie jestem bez winy, bo też kupuję produkty wyprodukowane w Azji. Może nie staniki, ale inne rzeczy. Tylko ja nie szukam sobie karty rozgrzeszającej negując sytuację.


                  Dla Polek to będą raczej polskie marki
                  > (jeśli wspomniane Chantelle szyje w Polsce i na pewno płaci polskim szwaczkom
                  > mniej niż francuskim, a za staniki życzy sobie kokosy, to też należałoby tą
                  > firmę zbojkotować), bo szyją w Polsce i mają porównywalne ceny

                  Raz, że te ceny, to od dawna nie są dla Polek kokosy, a dwa, że naturalnie polskie pensje są (jeszcze) niższe od francuskich. Tylko, nie są to pensje głodowe, są zgodne z prawem demokratycznego kraju, jakim jest Polska i nikt u nas nie musi posyłać dzieci ani do fabryki, ani na ulicę. Poza tym, Brytyjczycy też nie proponują w Polsce niższych cen, bo jesteśmy biedniejsze od kobiet w UK.

                  > A tak poza tym, to czy polscy producenci szyjący w Chinach tak samo wykorzystuj
                  > ą
                  > pracowników?

                  Nie wszyscy. Ale wielu porusza się na bardzo cieńkiej granicy. A im tańsze produkty, tym jest to prawdopodobniejsze.
                  • panistrusia Re: Melissa dessous 13.04.10, 12:33
                    > Raz, że te ceny, to od dawna nie są dla Polek kokosy, a dwa, że
                    naturalnie pols
                    > kie pensje są (jeszcze) niższe od francuskich. Tylko, nie są to
                    pensje głodowe,
                    > są zgodne z prawem demokratycznego kraju, jakim jest Polska i nikt
                    u nas nie m
                    > usi posyłać dzieci ani do fabryki, ani na ulicę.

                    Oj nie jest tak, jak piszesz.
                    Bardzo wielu ludzi posłałoby swoje dzieci do pracy, gdyby tylko była
                    taka możliwość. Ba, wiele dzieciaków pracuje.
                    Osobiście widziałam domy na wsi, gdzie było klepisko.

                    Z resztą - w samym centrum miasta kobiety zarabiają w świetle prawa
                    po 800-900zł, od byłych mężów mają pozasądzane po 100zł i muszą
                    wyżyć. O tym jak kolorowo się robi, gdy takiej matce coś się stanie,
                    gdy zasuwa ponad siły i dostaje 600zł renty (nie jest regularnie
                    wypłacana, jest przyznawana na 2 miesiące i nie ma pewności, czy
                    zostanie przedłużona, bo np. pani z SM była zbyt wesoła i
                    optymistyczna, jak na kogoś, kto nie może pracować).

                    Oczywiście z Chinami nie możemy się równać - ale to, że są w Polsce
                    osoby, które stać na staniki za 300zł nie znaczy, że automatycznie
                    dla wszystkich to nie są kokosy. A kobiety po prostu z czystej
                    głupoty i folkloru uparcie kupują chińskie skorupki na bazarach po
                    20zł sztuka, jak się trafi promocja to 5zł.
                    • follebagnole Re: Melissa dessous 13.04.10, 12:47
                      Ale tych kobiet pewnie też nie stać na wiele, wiele innych staników.
                      Więc co to za argument.

                      Szkoda, że przeważnie zawsze takie wątki kończą się narzekaniami rodem z
                      podręcznika młodego bolszewika
                    • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 13:38
                      panistrusia napisała:

                      > Oczywiście z Chinami nie możemy się równać -

                      Dobrze, że to zauważyłaś.


                      ale to, że są w Polsce
                      > osoby, które stać na staniki za 300zł nie znaczy, że automatycznie
                      > dla wszystkich to nie są kokosy.

                      No i co z tego? Mnie na bogatym Zachodzie też nie stać, by nosić Diora, czy spędzać weekendy na jachcie w Saint-Tropez, a istnieje masa ludzi, dla których to normalka. Z tego powodu nie uzasadniam wyzysku w krajach trzeciego świata.
                  • edhelwen Re: Melissa dessous 13.04.10, 15:00
                    1. nie neguję
                    2. gdybym miała wystarczająco dużo pieniędzy, to prawie w ogóle nie kupowałabym
                    niczego wyprodukowanego w Chinach itp, chociaż oczywiście tego nie da się obejść
                    w 100% bo jak kupujesz sprzęt elektroniczny, to chyba nie pisze jakie konkretne
                    podzespoły pochodzą z jakiego kraju, czy ciuch szyty w Polsce nie jest czasem
                    szyty na chińskiej maszynie do szycia itd.
                    3. kupujesz inne rzeczy, nie staniki, a inne dziewczyny kupują staniki, a innych
                    rzeczy nie.
                    4. o pensjach nie będę rozmawiać.
                    "Poza tym, Brytyjczycy też nie
                    > proponują w Polsce niższych cen, bo jesteśmy biedniejsze od kobiet w UK"
                    a co to ma do rzeczy? nie postulowałam czegoś takiego.
                    Czasem jak coś przewyższa dużo razy koszty produkcji, to nie kupuję tego nie
                    dlatego że mnie nie stać (czasem o dziwo mnie stać), tylko dlatego, że nie
                    popieram tego procederu.

                    no i sorry, ale jak w dyskusji pojawiły się słowa "bolszewik" i argumenty o
                    wieku i obalaniu systemu, to nie ma co się spierać. W sumie też wolałabym tak
                    móc powiedzieć - jestem starsza, mieszkam na Zachodzie, mam wybór.
                    • follebagnole Re: Melissa dessous 13.04.10, 15:14
                      Nie chciałam nikogo obrazić tym bloszewikiem-może trochę mnie poniosło, ale nie
                      ukrywam też, że miał być to taki żart. Jeśli kogoś obraziłam, to szczerze
                      przepraszam. Chciałam po prostu podkreślić, że wielu osób nie stać na wiele dóbr
                      konsumpcyjnych.
                      Ale tu na forum właśnie chodzi o kupowanie staników różnych firm. Jest wiele
                      wątków, w których dziewczyny chwalą się ile mają staników, co planują kupić,
                      przyznają się otwarcie do stanikowego zakupoholizmu, są to nawet niemajętne
                      studentki, które czasem "zaszaleją" kupując coś, powyżej ich możliwości
                      finansowych. I właśnie do tych osób jest kierowany ten wątek, do tej konkretnie
                      grupy konsumentek, które nakręcają stanikowy rynek. Domyślam się, że nie
                      zglądają tu biedne kobiety, co kupują staniki za 5-30 zł na targu, bo one na
                      pewno mają inne problemy, niż miejsce produkcji stanika.




                      ------------
                      a ja lubię fhancuskie kohonki
                    • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 15:25
                      edhelwen napisała:

                      > no i sorry, ale jak w dyskusji pojawiły się słowa "bolszewik" i argumenty o
                      > wieku i obalaniu systemu, to nie ma co się spierać. W sumie też wolałabym tak
                      > móc powiedzieć - jestem starsza, mieszkam na Zachodzie, mam wybór.


                      Słowo bolszewik nie było ode mnie. I nie rób proszę z siebie biednej ofiary. To, że jestem starsza, mieszkam na Zachodzie i mam wybór jest w pewnym sensie przywilejem, który wymaga ode mnie większego zaangażowania. Nie jest to jednak nic, co wpadło mi w ręce jak złote jabłko. A argument o wieku i obaleniu systemu był chyba jasny. Tylko naiwni mogą zwalać winę za obecne status quo na Chińczyków, bo nie "obalają sytemu", by polepszyć swoją sytuację. Być może komuś, kto był sam świadkiem obalenia takiego systemu, łatwiej jest zrozumieć, gdzie leżą trudności takiego przedsięwzięcia.
                      • edhelwen Re: Melissa dessous 13.04.10, 15:28
                        "Słowo bolszewik nie było ode mnie" - no to chyba wiadomo, że nie było od ciebie :P
            • follebagnole Re: Melissa dessous 13.04.10, 10:36
              edhelwen napisała:
              "jeśli chodzi o aspekt etyczny, to ja już wolę, żeby dziecko pracowało w fabryce
              niż sprzedawało swoje ciało na ulicy"

              A ja wolę, żeby DZIECKO nie pracowało ani w fabryce, ani na ulicy sprzedając swoje ciało, ani po kolana w błocie. Chciałabym, żeby chodziło do szkoły, a jego rodzina miała godne życie. Kupując w Chinach zgadzam się na ten stan rzeczy, bo staję się jeszcze jedną śrubką w wielkiej maszynie wyzysku biednej części azjatyckiego świata. Niewiele mogę zrobić by zmienić los obywateli chińskich.
              Ale moim skromnym portfelem mogę faworyzować europejską produkcję i chcę to robić. Gdyby włączyły się w to inne osoby, to nie byłoby już tak skromnie.

              Wydaje mi się też, że po pierwszej fazie fascynacji kupowaniu staników, odkryciu tego właściwego rozmiaru, można stać się bardziej wybrednym i kupować w sposób bardziej selektywny i odpowiedzialny. Gdy się już pozna trochę temat, to okazuje się, że rynek jest bardzo szeroki. A ten właśnie wątek miał stworzyć listę nazw firm szyjących w Europie.
              • nessie-jp Re: Melissa dessous 13.04.10, 23:55
                > A ja wolę, żeby DZIECKO nie pracowało ani w fabryce, ani na ulicy sprzedając sw
                > oje ciało, ani po kolana w błocie. Chciałabym, żeby chodziło do szkoły, a jego
                > rodzina miała godne życie. Kupując w Chinach zgadzam się na ten stan rzeczy

                Wszystko OK, tylko wytłumacz mi jedno
                • magdalaena1977 Re: Melissa dessous 14.04.10, 10:37
                  nessie-jp napisała:

                  > Wszystko OK, tylko wytłumacz mi jedno
                  • agafka88 Re: Melissa dessous 14.04.10, 20:22
                    magdalaena1977 napisała:

                    > nessie-jp napisała:
                    >
                    > > Wszystko OK, tylko wytłumacz mi jedno
          • mmm-mm Re: Melissa dessous 13.04.10, 04:33
            >A co to za kolonialny argument?
            Chce powiedziec ze moje mysli byly baaaardzo daleko od kolonializmu
            kiedy to pisalam.

            Ale jesli Europa ma inne zrozumienie kulturowe jak
            piszesz niz Chiny, ktore dotad nie obalily komunizmu, to moze trzeba
            im w tym pomoc? Kiedy oni sobie poradza? Tak jak Korea Polnocna? Ile
            jeszcze to bedzie trwac, zreszta cala Azja jest udana. Tu terrorysci,
            tu jeden sie przechwala ile to ma bomb atomowych, nastepny umiera
            wsrod wielu na ulicach wsrod wielkiego glodu i wielu takich samych,
            bo sie urodzili nie w tej kascie co trzeba itd. W Japonii sie
            sciskaja na malutkiej przestrzeni, za to maja genialne osiagniecia w
            technologii. A Rosja i ich komunizm? Ech, szkoda gadac, caly swiat
            jest do niczego, bo w Afryce nie lepiej, gdzies indziej mafia i
            narkotyki (Meksyk, Kuba), kraje rozwiniete cywilizacyjnie tez maja
            wlasne problemy.
            Doszlam do wniosku ze nie mam czasu na wszelkie "zielone" i inne
            ruchy, bo mi zycie bardzo szybko leci odkad skonczylam podstawowke. I
            w Stanach tez fabryki wykorzystuja ludzi, ale jako ze to nie jest
            modne to nikogo to nie obchodzi. Wszelkie ruchy antykorporacyjne
            zawsze mi pachna nieprzychylna konkurencja, ktora wykorzystuje ludzi
            szczerze i z wlasnych checi chcacych pomoc. Zreszta jak sie nie kupi
            produktu A to trzeba kupic produkt B i producent produktu B bedzie
            mial Chiny gdzies liczac wplywy jakie zyskal z ludzi, ktorzy nie
            kupili produktu A.
            Ktos wie jak sie zyje w Australii? Bo sie malo o niej slyszy, chyba
            ze specjalnie sie szuka, a i tak niewiele sie znajduje. Moze to
            jedyny w miare spokojny kraj, a moze sie myle?
            • effuniak w Europie, Polsce, Łodzi :) 13.04.10, 05:21
              Któraś z Was napisała :
              " chyba tylko
              polskie sieciówkowce szyją bieliznę w Chinach"

              Wiec nie, nie tylko ...

              natomiast jako producent powiem tak - zarówno koszty pracy jak i trudności ze znalezieniem odpowiedniej kadry wstrzymują rozwój niejednej firmy

              Czy gdybym miała możliwość przeniosłabym produkcję do Chin ?
              Nie !
              Ale marzą mi się takie rozwiązania systemowe, by można było spokojnie prowadzić firmę
              By producent nie był traktowany bez mała jak wróg klasowy
              By preferencyjne i spektakularne ulgi dotyczyły w takim samym stopniu rodzimych przedsiębiorców jak i tych napływowych z ogromnym kapitałem
              Bo prawda jest taka, że rodzimy producent zostanie w Polsce a zachodni gigant wyniesie się zaraz, jak tylko skończą się preferencyjne warunki

              ....trochę odbiegłam od tematu....

              To jeszcze tylko mały wtręt ad przecen

              Cieszą nas obniżki cen produktów wszelakich ale, uwierzcie, w tej cenie jest i tak uwzględniony zysk producenta
              Pierwszalitera ma rację - nikt nie rozdaje niczego za free
              Więc jeśli dowolny brytyjski stanik kosztuje początkowo 25funtów a potem na wyprzedaży kupicie go za 5 to znaczy, że koszty produkcji + zysk = 3funty !

              u mnie samo uszycie stanika(czyli tylko praca ) to koszt ok 25zł!
              • follebagnole Re: w Europie, Polsce, Łodzi :) 13.04.10, 10:41
                effuniak napisała:

                > Czy gdybym miała możliwość przeniosłabym produkcję do Chin ?
                > Nie !

                Bravo!

                To mnie tym bardziej zachęca do przyjrzenia się ofercie.
              • edhelwen Re: w Europie, Polsce, Łodzi :) 13.04.10, 15:34
                miałam na myśli, że z polskich firm, które szyją bieliznę, chyba tylko te, które
                są sieciówkami odzieżowymi i szyją w Chinach, w Chinach szyją również bieliznę.
                Oczywiście mogę się mylić.
                A typowe polskie firmy bieliźniane - chyba wszystkie szyją w Polsce, czy też
                niektóre w innych krajach?
              • maith Re: w Europie, Polsce, Łodzi :) 13.04.10, 20:55
                effuniak napisała:
                > Czy gdybym miała możliwość przeniosłabym produkcję do Chin ?
                > Nie !

                Brawo :)
                W Polsce potrzebujemy właśnie takich odpowiedzialnych polskich
                producentów.
                Bo przenoszenie produkcji/usług do tańszych krajów przypomina
                piramidę finansową. Pierwsi zarabiają na tym, że robią rzeczy za
                grosze a sprzedają za tutejsze ceny. Tylko potem już tutaj nie będzie
                miał kto kupować.

                > By producent nie był traktowany bez mała jak wróg klasowy

                Bardzo ważna rzecz - dbałość o rodzime firmy. W końcu komunizm
                skończył się już lata temu i polscy przedsiębiorcy produkujący w
                Polsce to skarb, a nie jakieś "zaplute karły reakcji".

                > By preferencyjne i spektakularne ulgi dotyczyły w takim samym
                > stopniu rodzimych przedsiębiorców (...)
                > Bo prawda jest taka, że rodzimy producent zostanie w Polsce a
                > zachodni gigant wyniesie się zaraz, jak tylko skończą się
                > preferencyjne warunki

                Prawda
                • edhelwen Re: w Europie, Polsce, Łodzi :) 13.04.10, 23:11
                  z tego co pamiętam, to np. Redan szyje w Chinach, bo w Polsce była za droga
                  ziemia pod fabrykę (i pewnie inne okoliczności, czytałam kiedyś obszerny artykuł
                  na ten temat), no i to o czym pisze Effuniak, czyli rzucanie przedsiębiorcy kłód
                  pod nogi. Może niekoniecznie chęć większego zysku.
                  Oczywiście nie wiem jak to istotnie działa, jakiś czas temu kupiłam zadowolona
                  bluzeczkę polskiej firmy z Łodzi (i wcale nie najtaniej), patrzę na metkę, a tam
                  "Wyprodukowano w P.R.C." :/
            • pierwszalitera Re: Melissa dessous 13.04.10, 12:15
              mmm-mm napisała:

              > Ale jesli Europa ma inne zrozumienie kulturowe jak
              > piszesz niz Chiny, ktore dotad nie obalily komunizmu, to moze trzeba
              > im w tym pomoc? Kiedy oni sobie poradza?

              Pominę te argumenty, bo wybacz proszę, ale mówi z ciebie arogancja poźnego urodzenia, która o obalaniu jako takim nie ma najmniejszego pojęcia.


              > Doszlam do wniosku ze nie mam czasu na wszelkie "zielone" i inne
              > ruchy, bo mi zycie bardzo szybko leci odkad skonczylam podstawowke.

              Jestem od ciebie o wiele, wiele starsza i ciągle zachowałam sobie odrobinę młodocianego idealizmu praktykowanego w codzienności. Owszem, życie szybko leci, ale czy to powód, by szybko się byle czym nachapać? ;-)


              > Ktos wie jak sie zyje w Australii? Bo sie malo o niej slyszy, chyba
              > ze specjalnie sie szuka, a i tak niewiele sie znajduje. Moze to
              > jedyny w miare spokojny kraj, a moze sie myle?

              Zajmując słowo w dyskusji o globalnych rynkach, trzeba chyba troszkę coś o tym wiedzieć. ;-) Australia już od dawna nie jest egzotycznym rajem na końcu świata i jest z nim rynkowo dokładnie tak samo związana, jak inne kraje.
              • mmm-mm Re: Melissa dessous 14.04.10, 00:06
                Australia już od dawna nie jest egzotycznym rajem na końcu świata
                > i jest z nim rynkowo dokładnie tak samo związana, jak inne kraje.

                Ale ja nigdzie nie napisalam ze to jakis raj na koncu swiata, tylko
                ze malo sie o niej slyszy na codzien. Wiem ze to cywilizowany kraj.

                Moze i jestem dla ciebie za mloda= za glupia, ale kto powiedzial, ze
                mlodzi ludzie nie nadaja sie do "obalan"? W koncu jak byl komunizm to
                mialas chyba niewiele wiecej lat niz ja? Przeciez mlodzi ludzie sie
                przyczyniali tez do obalan, a ze moje pokolenie nie mialo do tego
                okazji (urodzeni po obaleniu muru berlinskiego) to nic z tym nie
                zrobie:)

                Jestem od ciebie o wiele, wiele starsza i ciągle zachowałam sobie
                odrobinę młod
                > ocianego idealizmu praktykowanego w codzienności.

                Ja tez mialam swoje idealy, ale po wyjezdzie zobaczylam jak ludzie
                potrafia byc falszywi we wszystkim i te idealy prysly. A moze po
                prostu dziecinstwo sie mi skonczylo. I inne sprawy wziely gore nad
                tym czy marnuje za duzo wody, ze zatruwam srodowisko benzyna z mojego
                auta i ze na drugim koncu swiata sa ludzie, ktorzy maja delikatnie
                mowiac niewesola sytuacje zyciowa. Ale nie martw sie, jestem 10 razy
                bardziej uczciwa i sentymentalna niz niektorzy ludzie tylko brak mi
                czasu. Musze niestety oprocz terazniejszosci myslec o przyszlosci i
                pracowac nad tym, a nie zastanawiac sie nad tym co bylo wyprodukowane
                w Chinach, a co nie. Nic na to nie poradze.

                • kasienka.body tak swoją drogą... 14.04.10, 10:54
                  Gdybym chciała sprawdzać wszystko co zostało wyprodukowane w Chinach to chyba życia by mi zabrakło.

                  Masz komputer? Prawdopodobnie został złożony w Chinach (a jeśli nie to pewne podzespoły zostały tam wyprodukowane)
                  Masz komórkę? j.w.
                  Pijesz herbatę? Prawdopodobnie została zbierana przez dzieci w Ameryce Południowej
                  Jesz czekoladę? Kakao również zbierali ludzie w złych warunkach pracy
                  Masz samochód - duże prawodpodobieństwo trafienia na "Chińczyka"
                  Telewizor, sprzęty wszelkiego rodzaju, ubrania (jak ktoś wyżej wspomniał, nawet jak są uszyte w Polsce, to skąd mam wiedzieć czy w produkcji nie wykorzystano chińskich maszyn, nici, materiałów itp).
                  Osobiście wolę kupić stanik/ubranie/cokolwiek wyprodukowane w Chinach, nawet przez dziecko (często to dziecko jest jedynym "żywicielem" rodziny) niż matki żebrzące na ulicy, które zmuszają dzieci do żebrania, płakania, itp.

                  • edhelwen Re: tak swoją drogą... 14.04.10, 15:25
                    np. mój telefon - wyprodukowany w Niemczech, ale już bateria w Chinach (z tym,
                    że zapasowa, nie wiem jaka była oryginalna w komplecie), a kto wie co siedzi w
                    środku...
    • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 16:41
      Jeśli mam możliwość - chętnie kupuję polską produkcję (ostatnio głównie Effuniaki oraz kosmetyki, bo są nietestowane na zwierzętach). Jednak nie będę biegać specjalnie i szukać np. ubrań szytych w Polsce - zbyt dużo zachodu, no i z firm odzieżowych to chyba mi się tylko Hexeline, Campus i Alpinus kojarzy, że jest polskie. I Biubiu, którego rozmiarówka jest nie dla mnie.

      A z biustonoszy? Milena wg mnie jest kiepsko uszyta, Kostar ma rozjechaną rozmiarówkę, Dalia nie leżała, ceny Avocado powalają na kolana, Comexim to była kpina w połączeniu z moim biustem, Melissa mi się nie podoba. O czymś zapomniałam?

      Nie unikniemy kupowania chińskich produktów. Jeśli mam poświęcać ogromną ilość czasu sprawdzając, która firma gdzie szyje, wolę przeznaczyć go na sprawdzanie czy kosmetyk był testowany na zwierzętach lub czy to co jem, do jedzenia się nadaje i zawiera coś oprócz konserwantów.

      Swoim portfelem natomiast wybierać będę na pewno produkty dobrej jakości, których cena nie składa się głównie z napisu na metce.
      • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 17:23
        Słusznie zauważyłaś, że nie unikniemy kupowania chińskich produktów, bo czasem
        nie mamy wyboru. Ale czasem go mamy i właśnie o to chodzi. Ja też musiałam
        ostatnio kupić jeansy made in Turkey, bo nie znalazłam nic robionego w Europie.
        Na szczęście jeansy kupuję raz na 2-3 lata, ale w stanikach się ostatnio
        rozsmakowałam. Gdybyśmy zrobiły pod koniec roku 2010 bilans finansowy, biorąc
        pod uwagę łączną kwotę, którą wspólnie wydałyśmy i wydamy w tym roku na staniki,
        to pewnie wyszłaby ładna suma i pewnie zrobiłybyśmy wielkie oczy ze zdziwnienia.

        przepraszam za offa, ale czy wiesz może czy jest jakaś marka pasty do zębów,
        która nie testuje na biednym zwierzu, bo ze strony Peta wynika, że wszystkie
        Colgaty i inne testują. Nie jestem niestety pod tym względem święta, bo używam 2
        kosmetyków testowanych na zwierzętach: antyperspirantu (ciężki przypadek ze
        mnie) i podkładu Vichy, bo nie znalazłam nic lepszego. I dla mnie jest to taka
        sytuacja, gdzie się właśnie nie ma wyboru jak czasem ze stanikami.
        • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 20:37
          Aktualnie w Unii jest zakaz testowania (oczywiście jak się chce to wszystko się obejdzie), więc teraz to ja bojkotuję firmy, które kiedyś testowały. Nie orientuję się jeśli chodzi o pasty do zębów bo używam Colgate sensitive (taka różowa) i żadnej innej moje zęby nie tolerują;/ Siła wyższa, że tak powiem. Co do Vichy to ja mam kiepskie wspomnienia, tak samo jak z Garnierem - za dużo chemii = alergia.
          Aha lista Peta jest podobno nie do końca wiarygodna bo koncerny/firmy same się na nią wpisują? Ja staram się stosować do listy z wizażu - dziewczyny tam piszą do producentów, pytają. Nie daje to oczywiście 100% gwarancji ale zawsze coś. Ogólnie wychodzi na plus dla polskich firm:)
      • iwona967 Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 20:56
        "z firm odzieżowych to chyba mi się tylko Hexeline, Campus i Alpinus kojarzy, że
        jest polskie"

        Mają polskich właścicieli i pod tym względem są polskie, ale szyją w Chinach.
        Tak samo jak Zelmer, który 99% produkuje w Chinach
        • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 21:06
          Jeszcze lepiej:P Czyli z polskich ciuszków to tylko Biubiu, które mi w biuście
          powiewa?
        • edhelwen Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 23:28
          "Tak samo jak Zelmer, który 99% produkuje w Chinach"
          coś było z tymi Chinami (piekarniki?), ale 99%?!
          najświeższe info są takie
          ikancelaria.com/tresc/przemysl-agd-zelmer-zamiast-w-chinach-wybuduje-nowa-fabryke-w-polsce--334.html
          www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091114/RZESZOW/628552259
      • edhelwen Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 23:43
        są porządne ubrania lokalnych zakładów (w moim mieście np. płaszcze i suknie np.
        haftowane w niebagatelnych cenach - piękna ręczna robota :) ), ale trudno dostać
        jest modne ładne "młodzieżowe" ciuszki. Jak szukam płaszcza, spodni wyjściowych,
        marynarki, eleganckiej spódnicy, to zazwyczaj znajduję coś z rodzimej produkcji.
        Wcześniej staniki kupowałam wyłącznie polskie (nie było sieciówek typu H&M,
        bazarowe mnie nie interesowały).
        btw to właśnie obczaiłam, że lokalna firma dziewiarska nadal działa (bluzki
        wytrzymywały z 10 lat ;) ), więc zobaczę co mają w ofercie ;)
        • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 13.04.10, 23:48
          Hm ok, rzeczy "ciężkie", takie które kupuje się raz na kilka lat - faktycznie
          można kupić w mniejszych sklepach. Jednak ja od nich wymagam już 100%
          dopasowania, więc je szyję (też rodzima produkcja jakby nie patrzeć:)).
          Ale już ubrania na co dzień to raczej tylko sieciówki...
          • edhelwen Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 00:42
            no właśnie to jest problem. Ta bluzeczka, o której pisałam wcześniej, kupowana
            była w mniejszym CH, gdzie są "zwykłe" sklepy, nie sieciówki. I jak widać nie
            można polegać na tym w 100%, że firma jest polska.
            Znikają też z rynku niektóre polskie fajne marki (dżinsy, firmy dziewiarskie).
            A rozwaliła mnie chusta "arafatka", noszona zazwyczaj przez "alternatywną"
            młodzież, w sklepie "wszystko po 2,99" gdzie większość produktów jest chińskiej
            produkcji O__o (chociaż akurat w takich sklepach można dostać polską kolorówkę
            czasem nawet całkiem niezłej jakości :P)
            • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 10:09
              Nie wiedziałam, że są polskie dżinsy? Gdzie da się to dostać?
              Co do noszenia arafatek to ja zaczęłam jak dostałam swoja "made in Iraq" (w
              celach ochrony gardła bo anginę miałam).
              Potem zaczęła się moda na noszenie kolorowych i przestałam, bo po co nosić to
              co wszyscy inni? Ewentualnie używam jak nie mogę znaleźć szalika:)
              • stary_dywanik Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 11:30
                Dżinsy Westman są szyte w Łodzi.
              • ptysiowa_7 Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 12:01
                W Polsce są też szyte dżinsy Lee i Wrangler, tak przynajmniej jest na metkach.
                • zireael00 Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 22:49
                  I Big Star.
              • milstar polskie dżinsy 14.04.10, 16:00
                Ja kupuję Ivett (chyb w Łodzi produkowane) i Joy
            • miss-alchemist Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 16:38
              takie "arafatki", można kupić owszem w takich sklepach, ale prawie nic wspólnego nie mają z kefiją. po pierwsze, są kolorowe (kefije są normalnie biało-czarne lub biało-czerwone), po drugie cienkie i ze sztucznych materiałów (kefija normalnie jest z bawełny lub mieszanki wełny i bawełny).

              swoją pierwszą kefiję kupiłam za ciężkie pieniądze, zanim jeszcze stały się popularne. drugą dostałam od znajomego, który zakupił mi ją we Francji na rynku arabskim. obie są oczywiście czarno-białe.

              w ogóle uważam, że mimo nadmiernej popularności arafatka ma bardzo wiele zalet - dla mnie dużo wygodniejsza niż szalik, może posłużyć jako ręcznik czy poduszka i w ogóle to dosyć wielofunkcyjna szmata jest :P
              • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 17:15
                miss: Z arafatki można cuda robić, faktycznie:)
                Mi moje kupował tata w Iraku zanim w Polsce nastała na nie moda. Są czarno białe, czerwono- białe (czerwony wzór na białym tle) i khaki-czarne. Te khaki to nie wiem skąd kolor ale czerwone i czarne - to są kolory zależne chyba od odłamu religijnego? Części roku kościelnego? Nie pamiętam od czego to zależy. I te oryginalne różnią się też wielkością od tych ze sklepu "za 5 zł".
                • edhelwen Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 17:36
                  ja nie chciałam czarno-białej odkąd za jednym pobytem w centrum zobaczyłam masę
                  gimnazjalistek/licealistek z takimi chustami. Mam czerwono-czarną (raczej taki
                  buraczkowy kolor), z milusiego materiału, bo mi się po prostu podobała ;) O ile
                  dobrze pamiętam, to produkcji indyjskiej, no i jednak trochę droższa niż z
                  "chińskiego" sklepu.
                  Taką "oryginalną" widziałam raz i faktycznie różniła się od tych, które można
                  kupić w Polsce.
                • miss-alchemist Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 18:09
                  raczej nie od odłamu, a od miejsca zamieszkania.

                  kefija jako taka nie ma żadnego znacznia religijnego, raczej tradycyjne. noszona jest w krajach arabskich od dawna, bo dosyć dobrze izoluje cieplnie.
                  • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 18:21
                    Hm możliwe, że od miejsca zamieszkania:)

                    I "izoluje" od piasku, co też jest tam ważne.
                    • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 18:32
                      Sorki dziewczyny, ale tu jest takie fajne forum, które polecam:)
                      forum.gazeta.pl/forum/f,650,Moda.html
                      • elftherinii Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 18:46
                        I tak oto rozmawiając o nieprodukowanych w Chinach chustach zostałyśmy porównane
                        do kobiet, których największym problemem jest modna torebka...
                        Podsuń też link pod wątek biubiu, to też nie staniki. :P

                        PS. Wystarczyło powiedzieć, że Ci to przeszkadza.
                        • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 14.04.10, 18:56
                          Eee, mi tam nie przeszkadz:) Wręcz przeciwnie-napędzacie oglądalność (tak myślę)
                          i tym samym popularyzowanie moich obrazoburczych idei. Ja się po prostu boję
                          (jestem b.nowa na forum), że mnie zaraz tu pogonią za zakładanie wywrotowych
                          wątków, które w dodatku rozpełzają się na wszyskie srony świata od Chin aż po
                          Bliski Wschód;)
                          • the_mariska Propozycja porządkowa :) 14.04.10, 20:29
                            Nie mam na myśli wywrotowego charakteru wątku, a raczej jego przejrzystość :)
                            Ponieważ offtop urósł nam do ogromnych rozmiarów, trudno będzie w przyszłości
                            odnaleźć w nim informacje na temat tego, gdzie szyje konkretna firma. Proponuję
                            założyć nowy wątek, w którym będziemy zbierać napisy konkretne dane, a dyskusję
                            na temat sensowności bojkotowania Chińczyków (całkiem ciekawą nawet dla mnie,
                            laika) przekleić na Offtopy. Co wy na to? :)
                            • the_mariska Errata :) 14.04.10, 20:31
                              W zdaniu "w którym będziemy zbierać napisy konkretne dane" oczywiście nie
                              powinno być słowa 'napisy'. Tak to jest, jak się robi 5 rzeczy naraz ;)
                            • elftherinii Re: Propozycja porządkowa :) 14.04.10, 20:45
                              Pomysł oczywiście dobry:) Tylko kwestia ile tych firm się pojawi...:(
                              • azymut17 Re: Propozycja porządkowa :) 14.04.10, 23:03
                                elftherinii napisała:

                                > Pomysł oczywiście dobry:) Tylko kwestia ile tych firm się pojawi...:(

                                Nawet jeśli kilka, to i tak warto - wątek będzie przejrzysty, a w końcu LB to kopalnia informacji :-)
                                Jestem też za tym, by nie wpisywać nic o brytyjczykach, bo to jednak OT - wiem, sama zaczęłam, dlatego teraz się kajam...
                            • follebagnole Re: Propozycja porządkowa :) 14.04.10, 20:47
                              jestem za
          • maith Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 12:53
            Biubiu przecież też ma produkcję w Polsce :)
            A do tego ceny jak z sieciówek i dopasowanie jak od krawca.
            Odkąd jest Biubiu dałam sobie spokój z sieciówkami, przynajmniej we
            wszystkim, co Biubiu już robi.
            • elftherinii Re: Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 13:11
              Maith: Napisałam wyżej, że ja z Biubiu wypadam - mam za mały biust:( A na prawdę
              chętnie bym kupowała od Paryżanki. Jednak przymiarki pokazały przykrą prawdę - w
              biuście luzy...
              • indigo-rose Re: Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 15:16
                Na ile w biuście jest najmniejszy rozmiar BiuBiu?
                • anuula12 Re: Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 15:21
                  86-90cm. 34b lub 34b/bb
                  • maggianna Re: Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 16:25
                    zaciekawil mnie ten watek - czy autorka poza nie kupowaniem produktow made in
                    China w jakis sposob pomaga czy angazuje sie w jakikolwiek sposob w pomoc
                    wyzyskiwianym ludziom w fabrykach w Chinach? Dla mnie brzmi to jak moda - w
                    tym sezonie nie kupujemy "chinszczyzny". Robiac zakupy zawsze staram sie
                    kupowac i wybierac produkty polskie i regionalne - sprawdzam skad pochodza
                    warzywa (w sklepach sa obecnie i polskie i hiszpanskie pomidory), czosnek wole
                    polski od chinskiego ale ze wzgledu na walory smakowe, to samo z przetworami,
                    owocami, serami. Ale podrozowalam po Azji i czesto taka fabryka daje
                    zatrudnienie calemu miastu - mozna powiedziec no i co skoro zarabiaja tam np 1
                    dolara na dzien - ale oni za tego 1 dolara moga tam przezyc caly dzien (ja
                    placilam 1 USD za konkretny obiad w bardzo lokalnej restauracji dla 2 osob!),
                    za przemyslem i zachodnimi firmami idzie rynek, swiadomosc pracownikow - i
                    potem taki np Wietnam - kraj komunistyczny ale prywatna inicjatywa kwitnie,
                    produkcja i handel rozwijaja kraj.
                    Ostatnio zaskoczyla mnie firma Burberry - w ich sklepach w Hiszpanii i
                    Portugali wiekszosc ubran jest "made in Poland" - wszystko co kupilam bylo z
                    PL :-), hiszpanska ZARA Home sprzedaje porcelane "made in Poland", my dla tych
                    firm jestesmy tania sila robocza, dla nas sa to Chiny, Wietnam, Kambodza.
                    • follebagnole Re: Ubrania to Biubiu :) 14.04.10, 16:32
                      Kieruje mną taki zaściankowy snobizm;)
            • edhelwen dla lubiących etno itp polecam ten sklep ;) 14.04.10, 21:48
              www.navaho.com.pl/strona2.html
              Bluzki może nie są probiuściaste (chyba, że coś się zmieniło ;) ), ale zawsze
              coś można znaleźć. Stacjonarnie oczywiście wybór produktów jest o wiele większy
              (spodnie, spódnice, torby, biżuteria, buty)
    • maith Nie mylmy 2 sytuacji :) 15.04.10, 04:48
      Nie mylmy 2 sytuacji :)

      1) Warto wspierać rodzimy (polski) przemysł, usługi cokolwiek, bo
      firmy wynoszące się tam gdzie jest taniej działają podobnie jak
      piramida finansowa. Pierwsze zyskają, bo gospodarka jeszcze jest
      silna, więc ludzie mają za co kupować, a produkcję mają tańszą.
      Ostatnie nie mają już komu sprzedawać. Dlatego wspieranie tego co
      naprawdę polskie ma sens.

      2) Kwestia produkcji w złych warunkach, z wykorzystaniem pracowników.
      I tutaj pojawiają się takie akcje, jak np. ta
      www.fairtrade.org.uk/
      Dzięki czemu wspiera się tych, którzy kupują np. to kakao od firm
      traktujących przyzwoicie hodujących je farmerów itd.
      Jakiś czas temu oglądałam reportaż o fabrykach produkujących rzeczy
      dla niby przyzwoitych zachodnich sklepów. Warunki były koszmarne, a
      zatrudnieni zapadali na ciężkie choroby z powodu używania szkodliwych
      substancji przy produkcji. I pokazali też fabryczkę w tym samym
      kraju, która miała wszystkie atesty, nie używała szkodliwych
      substancji, ale te !@$%&$%$^& niby ekskluzywne zachodnie firmy tam
      nie zamawiały, bo musiałyby płacić o parę centów więcej. Jak koszt
      produkcji był tam ledwie maciupkim ułamkiem ceny. Dlatego oczywiście
      należy zmuszać zachodnie firmy, żeby ponosiły odpowiedzialność za to
      co robią. Ale niekupowanie rzeczy np. z Chin jako kraju nie ma tu nic
      do rzeczy. Z Chinami chodziło jeszcze o to, że tam zdarzały się
      fabryki w obozach pracy. I to od tego zaczął się bojkot chińskich
      produktów. Ale przecież większość fabryk zatrudnia jednak zwykłych
      ludzi.
      • effuniak Agafka 15.04.10, 08:13
        napisała :
        "_nie kupując_ azjatyckich produktów tym zarabiającym tak niewiele
        ludziom odbieramy źródło utrzymania. Firma plajtuje, pracownik idzie
        na bruk i nie może znaleźć pracy - mimo że tyle zachodnich firm ma
        produkcje w Azji, bezrobocie jest ogromne."

        A ja to trochę przeredaguję i

        kupując_ azjatyckie produkty
        ludziom w Europie odbieramy źródło utrzymania. Firma przenosi produkcję do Chin,
        pracownik idzie na bruk i nie może znaleźć pracy - bo tyle zachodnich firm ma
        produkcje w Azji więc tu, na naszym podwórku, bezrobocie jest ogromne.

        Czyli w efekcie końcowym kurczą się rynki zbytu bo nawet najtańsze produkty
        jeśli nie są żywnością to w dobie bezrobocia wkrótce przestaną mieć nabywców
        Kropka
        • agafka88 Re: Agafka 16.04.10, 00:25
          Ja nie pisałam o _wszystkich_ produktach. Pisałam, że program, który
          oglądałam dotyczył głównie jedzenia. Herbaty, ryżu, kakao, krewetek,
          cynamonu i wielu wielu innych nie kup nie kupisz polskiej produkcji.
          I masz wtedy wybór, z jakiego kraju wybierasz towar. Pisałam również
          o fair trade - polski przedsiębiorca nie zbiednieje od tego, że
          kupię herbatę z tego programu.

          Czy kupując produkty spożywcze zawsze sprawdzasz kraj pochodzenia?
          Bo ja tak. I również w trosce o polski przemysł i środowisko
          naturalne nie kupuję zimą pomidorów, papryki i wielu innych,
          sprowadzanych z drugiego końca świata, kupuję polskie buraczki,
          marchew itp. Jak kupuję nabiał, chleb, mięso, to zawsze wybieram
          lokalnych producentó, o ile tylko jakość jest odpowiednia. Staram
          się jeść produkty sezonowe, i nie kupię rzodkiewki pakowanej w
          rożki, ktora pochodzi z Ameryki Północnej.

          Powiedz szczerze Effuniaku? Nie masz w domu żadnego azjatyckiego
          produktu? Brutalna prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach bez
          azjatyckich produktów nie da się obyć (a szczególnie osoby o niskich
          dochodach). Nigdy nie kupiłaś niczego w sieciówce? Telewizor też
          masz polski? Dvd, laptopa, telefon komórkowy, samochód? A nawet
          jeżeli któraś z tych rzeczy jest polska, to jednak nie mamy pewności
          co do podzespołów.

          Myślę, że rozsądne wybieranie produktów jest ok, ale kompletny
          bojkot nie ma zwyczajnie sensu. Czasami nie da się zwyczajnie kupić
          produktu wyprodukowanego w Polsce o jakości i parametrach, które by
          nam odpowiadały. Z tego co wiem, dziewczyny z niemieckiego BF
          zamiawiały Effuniaki. Gdyby ktoś zaczął pisać, że kupując Effuniaki
          pozbawia się pracy niemieckie szwaczki, to kazałabym mu się kilka
          razy zastanowić. Bo na niektóre osoby pasują tylko Effuniaki, więc w
          imię ideałów nie będzie chodził w niemieckich triumphach, które
          masakrują mu biust.

          Tak samo w chwili obecnej _nie mogę_ kupić miękkiego stanika,
          najlepiej balkonetkopodonego, takiego zwyczajnego codzienniaka,
          który pasowałby na moje wymiary i był produkowany w Polsce. Zawsze
          jest coś nie tak. Zła konstrukcja (ponad 90% przypadków), design lub
          zabójcza cena - na Avocado zwyczajnie mnie nie stać. A z polskich
          firm przymierzałam praktycznie wszystko. I nie przestanę nagle
          chodzić bez stanika, tylko dlatego, że jedynymi miękkimi
          balkonetkami, które na mnie pasują są takie wyprodukowane w Azji. Z
          przyjemnością będę popierać polskie szwaczki, ale na tą chwilę nie
          mogę.
          • pierwszalitera Re: Agafka 16.04.10, 00:59
            agafka88 napisała:

            Gdyby ktoś zaczął pisać, że kupując Effuniaki
            > pozbawia się pracy niemieckie szwaczki, to kazałabym mu się kilka
            > razy zastanowić. Bo na niektóre osoby pasują tylko Effuniaki, więc w
            > imię ideałów nie będzie chodził w niemieckich triumphach, które
            > masakrują mu biust.


            Nie jestem pewna, czy Triumphy produkowane są w Niemczech, wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. W tym kraju mało co się się jeszcze produkuje, o takich czynnościach jak szycie można zapomnieć. Tylko nieliczni producenci wybranych produktów tekstylnych coś takiego jeszcze robią i robią z tego wielką reklamę. W Niemczech uchodzi już za patriotyzm lokalny, gdy kupuje się rzeczy produkowane przynajmniej w Europie. Świat stał się mniejszy i kryteria stały się inne. Ja uważam się za szczęściarę, gdy na ciuchach, które kupuję w Niemczech widzę wszywkę Made in Latvia, Made in Romania, albo coś w ten deseń. Nawet Made in Poland się jeszcze znajdzie. Naturalnie nie chodzi o firmy pochodzące z tych krajów, tylko te zachodnie, jeszcze nie do końca szyjące w Azji. Dla mnie to jednak też powód preferować właśnie te wyroby, bo stajemy się przecież powoli w Europie jednością i musimy wspólnie martwić się o nasze miejsca pracy.
          • follebagnole Re: Agafka 16.04.10, 11:28
            agafka88 napisała:

            > Powiedz szczerze Effuniaku? Nie masz w domu żadnego azjatyckiego
            > produktu? Brutalna prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach bez
            > azjatyckich produktów nie da się obyć (a szczególnie osoby o niskich
            > dochodach). Nigdy nie kupiłaś niczego w sieciówce? Telewizor też
            > masz polski? Dvd, laptopa, telefon komórkowy, samochód? A nawet
            > jeżeli któraś z tych rzeczy jest polska, to jednak nie mamy pewności
            > co do podzespołów.

            Ale czy naprawdę od razu trzeba wszystko robić pełną gębą a nie małymi krokami?
            Dlaczego tak jest, że jak ktoś mówi, że nie chce kupować chińskich, azjatyckich,
            tajlandzkich, itp. staników, to od razu ma deklarować, że nie kupuje też innych
            produktów stamtąd pochodzących. Czasami lepiej robić coś wybiórczo niż wcale.
            Podejście "wszystko albo nic" jest bardzo zniechęcające.
            Mi ktoś w powyższym poście "zasugerował", że powinnam się angażować w
            organizacje charytatywne na rzecz azjatyckich dzieci, a nie zakładać wątki o
            stanikach robionych w Europie. Pewnie gdybym odpowiedziała, że jestem w takiej
            organizacji, to bym może usłyszała, a dlaczego nie wspomagasz europejskich
            dzieci-w niektórych krajach panuje również nędza. Gdybym napisała, że wspomagam
            europejskie dzieci, to ktoś miałby kolejny haczyk: a to co z dziećmi chorymi na
            raka, białaczkę, etc. I tak w koło Macieju.
            Zauważyłam, że ludzi po prostu drażni, że inni robią małe, może nic nie znaczące
            kroki, żeby coś zmienić. 3 lata temu prestałam jeść mięso ssaków i ptaków, a
            ludzie nie mogą mi darować, że wciąż jem ryby (raz w tygodniu), kiedy oni kilka
            razy w tygodniu jedzą hamburgery w Mcdonaldzie...Czasami po prostu ręce mi opadają.

            Po tych wszystkich reakcjach na forum jeszcze bardziej deklaruję wszstkim
            obecnym : będę kupować TYLKO staniki produkowane w Polsce i Europie, póki takie
            będą jeszcz istnieć. Amen
            • pierwszalitera Re: Agafka 16.04.10, 11:37
              follebagnole napisała:

              Gdybym napisała, że wspomagam
              > europejskie dzieci, to ktoś miałby kolejny haczyk: a to co z dziećmi chorymi na
              > raka, białaczkę, etc. I tak w koło Macieju.
              > Zauważyłam, że ludzi po prostu drażni, że inni robią małe, może nic nie znacząc
              > e
              > kroki, żeby coś zmienić. 3 lata temu prestałam jeść mięso ssaków i ptaków, a
              > ludzie nie mogą mi darować, że wciąż jem ryby (raz w tygodniu), kiedy oni kilka
              > razy w tygodniu jedzą hamburgery w Mcdonaldzie...Czasami po prostu ręce mi opad
              > ają.

              Bo to jest bardzo popularna postawa psychologiczna "Wszystko, albo nic", prowadząca zresztą do większości niepowodzeń w życiu.
              • follebagnole Re: Agafka 16.04.10, 13:42
                pierwszalitera napisała:

                > Bo to jest bardzo popularna postawa psychologiczna "Wszystko, albo nic", prowad
                > ząca zresztą do większości niepowodzeń w życiu.

                To jest też niestety postawa: ja nie robię nic, to chociaż pokrytykuję to, że ty
                robisz mało. (Nie mam tu na myśli żadnej z forumek)
              • edhelwen Re: Agafka 16.04.10, 17:34
                albo nazywana przez niektórych hipokryzją. Bo przecież ryba też cierpi, więc w
                czym ryba jest gorsza od cielaka itd. Za to ci, którzy wiedzą, zdają sobie
                sprawę, mają pieniądze więc ten argument odpada, a np. kupują jajka z "3" mimo
                że mają dostęp do innych to są czyści i kryształowi, bo nie są "hipokrytami" jak
                inni i są NORMALNI... I dostaje się na ogół innym - tzn. jesteś czubkiem, bo nie
                chcesz jeść mięsa, dziwaczysz bo chcesz jajka "od szczęśliwej kury",
                segregowanie śmieci to dziwactwo, niesienie papierka kilkaset metrów aby go
                wyrzucić do kosza zamiast rzucić na ziemię to objaw choroby psychicznej. bo to
                inne działania niż u "normalnej" części polskiego społeczeństwa.
            • edhelwen Re: Agafka 16.04.10, 17:28
              "Zauważyłam, że ludzi po prostu drażni, że inni robią małe, może nic nie znaczące
              kroki, żeby coś zmienić. 3 lata temu prestałam jeść mięso ssaków i ptaków, a
              ludzie nie mogą mi darować, że wciąż jem ryby (raz w tygodniu), kiedy oni kilka
              razy w tygodniu jedzą hamburgery w Mcdonaldzie..."

              jak przeczytałam pierwszą część twojego postu, to miałam właśnie o tym napisać
              ;) i to dotyczy ludzi z obydwu "frakcji". "Mięsożerca" będzie na ciebie napadał
              "a co, ryba to nie zwierzę? a przecież rośliny też żyją?", z kolei wegetarianin
              (z tych "nawiedzonych", miałam nieprzyjemność spotykać takich) będzie się
              oburzał, że masz czelność jeść ryby, że jesz drób.
              Moim zdaniem ludzie w ogóle nie powinni się tłumaczyć z tego typu wybórów, nie
              mają obowiązku spowiadania się przed innymi czemu jedzą rybę, a wieprzowiny już
              nie, czemu kupują takie azjatyckie produkty, a innych azjatyckich nie itp.
            • agafka88 Re: Agafka 16.04.10, 18:53
              ollebagnole napisała:

              > Ale czy naprawdę od razu trzeba wszystko robić pełną gębą a nie małymi krokami?

              A czy ja gdzieś pisałam o robieniu wszystkiego pełną gębą? Pisałam o kupowaniu polskich produktów spożywczych. I tutaj sprawa jest najłatwiejsza, zagraniczne łatwiej częściowo wyeliminować, bo jest wybór.

              > Dlaczego tak jest, że jak ktoś mówi, że nie chce kupować chińskich, azjatyckich
              > ,
              > tajlandzkich, itp. staników, to od razu ma deklarować, że nie kupuje też innych
              > produktów stamtąd pochodzących. Czasami lepiej robić coś wybiórczo niż wcale.
              > Podejście "wszystko albo nic" jest bardzo zniechęcające.

              Mój post był bezpośrednią odpowiedzią Effuniak w swoim poście napisała, że kupując azjatyckie produkty wywalamy europejskich pracowników na bruk. Ja to odebrałam tak, że Ewa zarzuca mi, że swoją postawą odbieram pracę polskim/europejskim pracownikom. A czasami zwyczajnie _nie da_ się azjatyckich produktów całkowicie wyeliminować. Tylko tyle chciałam napisać, moim zamiarem nie było nikogo demotywować.

              Jedni kupują azjatyckie samochody, inni azjatyckie staniki. Kiedy będę miała okazję kupić pasujący polski stanik, to go kupię. Teraz nie ma takiego, więc go nie wyczaruję.

              Mi ktoś w powyższym poście "zasugerował", że powinnam się angażować w
              > organizacje charytatywne na rzecz azjatyckich dzieci, a nie zakładać wątki o
              > stanikach robionych w Europie. Pewnie gdybym odpowiedziała, że jestem w takiej
              > organizacji, to bym może usłyszała, a dlaczego nie wspomagasz europejskich
              > dzieci-w niektórych krajach panuje również nędza.

              No ja tak odebrałam właśnie odpowiedź Ewy na mój post - porównywanie biedy azjatyckiej do europejskiej. Ja niestety nie umiem wybrać, która jest "lepsza" lub "gorsza" i stąd moje dylematy - przestać kupować w Azji i pogorszyć jeszcze bardziej trudną sytuację azjatyckich pracowników, czy może "zabierać" prace Europejczykom. Myślę, że jak wszędzie jest potrzebny umiar - w miarę możliwości kupować produkty lokalne, aby wspierać tutejszych producentów i środowisko naturalne, a w tych dziedzinach, gdzie nie mamy wyboru produkty importowane.
              • edhelwen Re: Agafka 16.04.10, 19:07
                banalny przykład: jestem w hipermarkecie, chcę kupić taki deser ryż na mleku. Do
                wyboru: Zott i Muller. A gdzie Bakoma? ;/ Jakby była Bakoma to bym wzięła, może
                i Zott produkuje w Polsce (?), ale to przecież nie jest polska firma :/
                Oczywiście mogłam zrezygnować i wziąć inny polski produkt mleczny, ale czy to
                już nie byłaby "ideologia"?
                Z produktów żywnościowych chyba najbardziej "rozwala" mnie chiński czosnek -
                jakby w Polsce czosnku nie było O_o

                Wkurza mnie też, że w Biedronce na niektórych produktach przestali podawać
                producenta. I skąd mam wiedzieć, czy jest polski czy np. niemiecki? Czasem się
                udaje znaleźć napis na opakowaniu zbiorczym, czasem jakąś kartę kontrolną. "Made
                in E.U." mnie nie satysfakcjonuje.
                • pierwszalitera Re: Agafka 16.04.10, 21:47
                  edhelwen napisała:

                  > Wkurza mnie też, że w Biedronce na niektórych produktach przestali podawać
                  > producenta. I skąd mam wiedzieć, czy jest polski czy np. niemiecki? Czasem się
                  > udaje znaleźć napis na opakowaniu zbiorczym, czasem jakąś kartę kontrolną. "Mad
                  > e
                  > in E.U." mnie nie satysfakcjonuje.

                  Wskazówką są pierwsze trzy cyfry kodu kreskowego (International Article Number). Ja wiem, że 400-440 oznacza Niemcy, Polska ma 590.
                  • edhelwen Re: Agafka 17.04.10, 00:31
                    o dzięki :) faktycznie kiedyś rozpoznawałam kraj po kodzie kreskowym, tylko w
                    którymś momencie kilka krajów miało 5 na początku i nie potrafiłam rozróżnić.
                    • pierwszalitera Re: Agafka 17.04.10, 00:50
                      edhelwen napisała:

                      > o dzięki :) faktycznie kiedyś rozpoznawałam kraj po kodzie kreskowym, tylko w
                      > którymś momencie kilka krajów miało 5 na początku i nie potrafiłam rozróżnić.


                      Tu masz listę kodów:
                      en.wikipedia.org/wiki/List_of_GS1_country_codes
            • agafka88 Re: 16.04.10, 19:11
              follebagnole napisała:

              > Zauważyłam, że ludzi po prostu drażni, że inni robią małe, może nic nie znacząc
              > e
              > kroki, żeby coś zmienić. 3 lata temu prestałam jeść mięso ssaków i ptaków, a
              > ludzie nie mogą mi darować, że wciąż jem ryby (raz w tygodniu), kiedy oni kilka
              > razy w tygodniu jedzą hamburgery w Mcdonaldzie...Czasami po prostu ręce mi opad
              > ają.

              Nie, nie drażni mnie metoda małych kroków. Czy ja gdzieś coś takiego napisałam?
              Napisałam tylko, że nie da się wyeliminować _wszystkich_ azjatyckich produktów.
              Tak więc każdy z nas musi sam za siebie zdecydować, co kupuje lokalne,a co
              zagraniczne.

              > Po tych wszystkich reakcjach na forum jeszcze bardziej deklaruję wszstkim
              > obecnym : będę kupować TYLKO staniki produkowane w Polsce i Europie, póki takie
              > będą jeszcz istnieć. Amen
              >
              Zupełnie nie rozumiem, do której części mojej wypowiedzi odnosi się Twój post.
              Czy ja Cię krytykowałam za to, że chcesz kupować europejskie staniki? Jeżeli
              masz wybór, to je kupuj - ja to popieram. Ja takiego wyboru w moim rozmiarze nie
              mam, chociaż bym chciała.
              • follebagnole Re: 16.04.10, 19:26
                Nie, ta druga część była podsumowaniem mojej narastającej frustracji;) i
                przypadkow znalazła się pod twoim postem. Przepraszam. Nie chciało mi się
                zaczynać nowego posta. Peace.
      • panistrusia Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 15.04.10, 09:50
        Na itvp.pl był kiedyś taki reportaż (nie wiem, czy jest nadal, nie
        mam dostępu, bo z mojego kraju obecnie nie można korzystać z
        zawartości bazy) o chińskiej fabryce, trochę z drugiej strony. Tzn.
        ok, pokazane, jak ciężko się żyje pracownikom, jak mają pranie mózgów
        robione itd.
        Ale były też ich wypowiedzi. Była to akurat fabryka sztucznej
        biżuterii i pracownice wyśmiewały się, że taki badziew ktoś kupuje.
        Trochę to było zmontowane w duchu Indianie za paciorki sprzedali swój
        kraj. I nawet jak sobie odfiltrować jakieś tezy reżysera tego filmu,
        to jednak pozostaje takie przejmujące uczucie: czy dając tym ludziom
        pracę (kosztem np. polskich szwaczek), nie fundujemy sobie
        nieciekawej przyszłości...

        I przy okazji: nie cierpię produkować śmieci, jak mi się coś zepsuje,
        to próbuję to naprawić. W Polsce ciężko mi było znaleźć szewca, który
        zgodziłby się naprawić mi buty, zawsze padał argument 'po co wszywać
        nowy zamek, wymieniać zelówki, skoro kozaki w CCC sobie pani kupi w
        cenie naprawy'. I to wypowiadane z autentyczną troską. Gdy próbowałam
        znaleźć kogoś, kto naprawi mi myszkę, jak już w końcu znalazłam
        majstra, który mnie nie spławił na wstępie, musiałam zapłacić z góry,
        bo nie wierzył, że wolę mu zapłacić 40zł, zamiast kupić nową mysz za
        15 (nota bene nie widział, że ta przyniesiona do naprawy była z
        zupełnie innej półki cenowej).

        Natomiast we Włoszech ze znalezieniem małych warsztatów, złotych
        rączek nie ma problemu. Szewc doskonale rozumie, dlaczego zależy mi
        na przedłużeniu życia ręcznie szytych sandałów i jeszcze gust
        pochwali. Są punkty reperowania dywanów, renowacji mebli. A już
        największym hitem, wg mnie, są maleńkie punkty szycia koszul: idzie
        się zostawia wymiary, wybiera materiał, guziki, kołnierzyk, mankiety
        i następnego dnia odbiera gotową, wypieszczoną koszulę w cenie
        porównywalnej do masowej produkcji z Chin z jakiejś średniopółkowej
        marki.

        To już nie chodzi o jakieś, jak to ktoś określił 'bolszewickie'
        ideały, ale o zdrowokapitalistyczny szacunek do swojej i cudzej
        pracy.
        • follebagnole Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 15.04.10, 13:42
          Nie mówiąc już o tym, jakim impaktem dla środowiska jest transport tych różnych
          "paciorków" do nas. I po co nam to wszystko...? Ech, przemawia przeze mnie
          europeistyczny karzeł propagandy...


          A tak w ogóle, to zakładam nowy wątek, który będzie listą firm produkujących
          staniki w Europie bez OT.

          Ale tu, w starym wątku będziemy kontynuować arenę zmagań polityczno-ekonomicznych.
        • agafka88 Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 16.04.10, 00:28
          panistrusia napisała:

          >
          > I przy okazji: nie cierpię produkować śmieci, jak mi się coś
          zepsuje,
          > to próbuję to naprawić. W Polsce ciężko mi było znaleźć szewca,
          który
          > zgodziłby się naprawić mi buty, zawsze padał argument 'po co
          wszywać
          > nowy zamek, wymieniać zelówki, skoro kozaki w CCC sobie pani kupi
          w
          > cenie naprawy'. I to wypowiadane z autentyczną troską

          Właśnie. Ja nie mogłam znaleźć zakładu, gdzie mogłabym naprawić
          toster. Kosztował ok. 100 zł, ale i tak jak zanoszę do naprawy to
          panowie mówią, że im się taką drobizną nie będą się zajmować, albo
          że nie naprawią, bo zyski nie współmierne do zarobku.
          • effuniak Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 16.04.10, 00:33
            Właśnie !
            nie pisałam nigdy, że nie posiadam takowych towarów jednakże nie dorabiam sobie
            do tego ideologii jakoby było to prawie powinnością życiowa bo jak nie kupię to
            ci biedni ludzie w tej wyzyskiwanej Azji pójda na bruk !
            • edhelwen Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 16.04.10, 01:53
              emmm trochę przekolorowałaś ;) ktoś tak napisał, że to powinność życiowa? O__o
              no właśnie widzę ideologizowanie raczej w drugą stronę... A ja miałam na myśli
              to, że jak już zdarzy mi się coś kupić, to nie rozdzieram szat, że z Chin czy
              Indii, tylko staram się znaleźć inne strony sytuacji. Bez ideologii, bo
              "chińszczyzny" nie kupuję z różnych powodów i nie ma tu jednej ideologii, jeśli
              w ogóle jakaś jest. Czy jedna ideologia jest lepsza od drugiej?
              I jeśli już o tych dzieciach, to tak naprawdę to co możemy zrobić, żeby
              polepszyć ich sytuację? Czy nasz bojkot kupowania ubrań szytych w Azji polepszy
              sytuację tamtejszych pracujących dzieci? Już widzę jak producenci zapewniają
              wszystkim tym ludziom godziwe warunki życiowe tylko dlatego, aby kupowano ich
              produkty ;) Większość i tak kieruje się zyskiem, nie znajdą tam pracowników,
              poszukają gdzie indziej.
              ps. nie, to nie jest ideologia. Nikogo nie namawiam do kupowania azjatyckich
              produktów, bo sama rzadko kupuję, ale nie bądźmy naiwni. ps.2. czy naprawdę
              każdy produkt pochodzący z Azji = wyzysk, złe warunki pracy, głodowe stawki?
              Szczerze powiedziawszy wolę argumenty o popieraniu polskiej i lokalnej
              gospodarki, bo tu nikt nie będzie się licytował swoim współczuciem dla dzieci
              (jedna z wypowiedzi wyżej w stylu "a ja wolę żeby chodziły do szkoły")

              ps.3. pod koniec lat 80 i na początku 90 były śliczne chińskie sukieneczki,
              spódniczki dla dziewczynek uważane za rarytas. Staranne wykonanie. I chińskie
              pachnące gumki ;) I nie było głosów, że toksyczne materiały, że badziew, że
              produkują wyzyskiwani ludzie. Czy coś się zmieniło w chińskiej gospodarce? Czy
              wówczas rzeczywiście były w miarę porządne produkty, a potem przyszedł masowy
              "chłam"? Obecnie przykładowo trampki z chińskiego sklepu za 10zł zą badziewne, a
              takie z New Yorkera też szyte w Chinach - porządne. Tania chińska odzież to
              rozpadający się farbujący badziew, ta z sieciówek jest trochę lepszej jakości.
          • jul-kaa Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 18.04.10, 13:36
            agafka88 napisała:

            > Właśnie. Ja nie mogłam znaleźć zakładu, gdzie mogłabym naprawić
            > toster. Kosztował ok. 100 zł, ale i tak jak zanoszę do naprawy to
            > panowie mówią, że im się taką drobizną nie będą się zajmować, albo
            > że nie naprawią, bo zyski nie współmierne do zarobku.

            Złamało mi się jedno mieszadło w mikserze kupionym za ok. 100zł. Kupno nowych
            mieszadeł to koszt ok. 60-70zł. Absurd!

            Szewc podobnie - albo sam odmawia i poleca kupno nowych butów, albo liczy tyle
            za np. doklejenie fleka, że sama rezygnuję.
            We Lwowie zakłady szewskie są (były 3 lata temu) na każdym rogu, choć buty na
            bazarze można było kupić za 15UAH (wtedy 10zł). Za to naprawić aparatu już się
            nie dało, wysyłali do Kijowa :)
      • bebe.lapin Re: Nie mylmy 2 sytuacji :) 15.04.10, 11:31
        > I tutaj pojawiają się takie akcje, jak np. ta
        > www.fairtrade.org.uk/
        > Dzięki czemu wspiera się tych, którzy kupują np. to kakao od firm
        > traktujących przyzwoicie hodujących je farmerów itd.

        owszem, idea fair trade sluszna jest i chwalebna, ale niestety okazuje sie, ze
        nie kazdy fair trade jest taki fair. Na przyklad w supermarketach mozna kupic
        "oryginalne" marki faire trade oraz produkty pod marka supermarketu, ktore tez
        uzyskaly czarno-niebiesko-zielony znaczek, ale ich produkcje jest zdecydowanie
        mniej fair. ze juz pomine kwestie dosc watpliwa etycznie moim zdaniem
        przyznawania statusu FT produktom produkowanym przez firmy, w ktorych calosc
        sposobu dzialania i wyznawane wartosci zdecydowanie przecza idealom
        sprawiedliwego handlu.

        no i mimo wszystko "punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia", niektorzy,
        chocby bardzo chcieli, nie moga sobie pozwolic na regularne zakupy FT i
        podobnych, bo musza liczyc kazdy grosz - nawet ze swiadomoscia, ze kupuja gorsze
        i mniej "etyczne" produkty.
    • follebagnole Re: Staniki produkowane w Europie 15.04.10, 14:00
      link, do nowego wątku, forum.gazeta.pl/forum/w,32203,110097995,110097995,Staniki_produkowane_w_Europie_lista_firm.html
    • avocado.ania Avocado 15.04.10, 22:26
      Jestem w Avocado odpowiedzialna za zakup materiałów i chciałabym coś dodać. Avocadowe staniki są szyte w Polsce, a wszystkie materiały użyte do tej produkcji pochodzą z trzech krajów: koronki – Francja, hafty – Francja, Włochy i Szwajcaria, dzianiny również Francja. Szycie stanika to tylko końcowy etap jego produkcji, bo wszystkie jego części składowe trzeba również wyprodukować. Ceny koronek i haftów różnią się drastycznie w zależności od tego skąd pochodzą, klasa koronek zależy w największym stopniu od sposobu, w jaki tę koronkę wyprodukowano, a najwyższa klasa koronek – Leaversy – wymaga naprawdę dużej ilości ręcznej pracy - to są koronki tkane na specjalnych krosnach, ręcznie wykańczane na kilku etapach produkcji. Również wiele haftów wykańcza się ręcznie. A praca we Francji jest droga. Nie wiem, na ile różnice pomiędzy haftem francuskim czy włoskim a tureckim czy tajwańskim widoczne są gołym okiem przez wszystkich, ale cena nie tylko naszych staników, ale też np. Chantelle wynika z użytych surowców. Duże marki francuskie kupują koronki u siebie czy we Włoszech, natomiast tańsze marki brytyjskie bazują najczęściej na surowcach spoza Europy, często też wykorzystują w swoich kolekcjach np. nadruki czy gładkie tiule plus tasiemka, co też oczywiście fajnie wygląda, ale jest dużo tańsze, gdyż w produkcji nie wymaga wiele zachodu. Zapraszam do obejrzenia króciutkiej prezentacji na temat tego jak powstają koronki Leavers Sophie Hallette (mamy je w naszych stanikachJ): www.sophiehallette.fr/eng/main.html, zakładka Our heritage.
    • follebagnole do Ani z Avocado 15.04.10, 22:44
      Piękny post Aniu. Aż miło się czyta. Niestety ten wątek będzie przeniesiony do
      offów lub skasowany(?)
      Proszę przekopiuj swój post tu w nowym wątku pod postem o Avocado
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,110097995,110097995,Staniki_produkowane_w_Europie_lista_firm.html
      by dać świadectwo jakości europejskiej produkcji.
      • effuniak Re: do Ani z Avocado 16.04.10, 00:19
        ho ho ...Sophie Hallette ....wielki świat ....:)
        niestety róznice w koronkach typu levears a tekstronik widzimy tylko my, fachowcy
        Inni ... no cóż ... niestety nie :)
        Sama nie raz spotkałam się z zarzutem stosowania kiepskiej koronki bo ma frędzle
        na wierzchu (częste wykończenie levearsów);DD

        Ale akurat w Waszych wyrobach widać, że używacie fajnych surowców :)
        • mantha Re: do Ani z Avocado 16.04.10, 21:09
          A mi sie podoba post Effuniaka jako odpowiedz na post Ani z avocado. Tak powinna
          wygladac rozmowa miedzy konkurencja :-)))
          • avocado.ania Re: do Ani z Avocado 16.04.10, 21:41
            Mnie się też podoba:)
            follebagnole - dziękuję! - to mój pierwszy post tutaj, po pochwale człowiek od razu czuje się trochę raźniej.
            Effuniaku, to prawda, że nie wszyscy się znają na materiałach, ale są i takie/ tacy, którzy owszem, i to zupełnie amatorsko. Ja sama naprawdę dużo musiałam się nauczyć. Nie miałam w rękach twoich staników, ale widziałam zdjęcia plunge'y na realnych biustach i gratuluję - masz super rękę. A propos minimów produkcyjnych: dla nas one też są zabójcze, dlatego wypuszczamy tylko po kilka staników w kolekcji; staramy się za to te kilka dopieścić.
      • confused.girl koronki 17.04.10, 15:44
        Powiem szczerze, że ta dyskusja o koronka tak mnie zaciekawiła, że od razu
        'poleciałam' na stronę avocado i... jestem bardzo rozczarowana. Po pierwsze mają
        sklepy stacjonarne tylko w Poznaniu i Warszawie, więc pozostaje dla mnie tylko
        forma wysyłkowa. Nie bardzo mi to obecnie pasuje, no ale gdybym już chciała się
        skusić to pojawia się kolejny problem - rozmiarówka. Weszłam w odpowiednią
        zakładkę, żeby sprawdzić jaki rozmiar będzie dla mnie dobry, a tam jakże
        bezcenna wskazówka, żebym brała taki rozmiar jak zawsze... Tylko co to znaczy?
        Rozmiar polski? Brytyjski w przeliczeniu na kontynentalny? Taki jak w Triumphie
        na mnie pasuje? A może z Chantelle? Tylko, że problem polega na tym, że raz
        dobre dla mnie jest 65f, raz 65e, raz 70dd(e). Czyli mam zapłacić ok. 600zł za
        stanik w trzech różnych rozmiarach, a potem dwa złe (albo i trzy) odsyłać?
        Przyznaję, wizualnie biustonosze robią wrażenie, ale co z tego skoro zakup jest
        zbyt problematyczny;)
        • pierwszalitera Re: koronki 17.04.10, 19:11
          confused.girl napisała:

          Tylko, że problem polega na tym, że raz
          > dobre dla mnie jest 65f, raz 65e, raz 70dd(e). Czyli mam zapłacić ok. 600zł za
          > stanik w trzech różnych rozmiarach, a potem dwa złe (albo i trzy) odsyłać?
          > Przyznaję, wizualnie biustonosze robią wrażenie, ale co z tego skoro zakup jest
          > zbyt problematyczny;)


          Co znaczy problematyczny? Nie wszyscy mają dostęp do sklepów stacjonarnych i kupują zawsze online. I znając swój rozmiar brytyjski, czy jakiś inny, nigdy nie możesz mieć pewności, że ten konkretny model będzie na tobie w twoim rozmiarze dobrze leżał. Dlatego istnieją na Lobby wątki producenckie z opisami konkretnych, testowanych przez lobbystki modeli, by oszacować prawdopodobieństwo potrzebnego rozmiaru. W razie niepasowania masz możliwość odesłania stanika i wymiany na inny albo nawet zwrotu pieniędzy. Nikt nie każe zamawiać kilku staników na raz.
          • confused.girl Re: koronki 17.04.10, 20:20
            Zgoda, pewnie, że nie można być pewnym rozmiaru, ale tabelka producenta jest
            jakimś odnośnikiem. Z tego co do tej pory zauważyłam (a jestem 'uswiadomiona' od
            niedawna) to z freyi najlepiej na mnie leży 30e, z la senzy 32dd, z panache 30f,
            z triumpha 70e, czasem 70f. No to jaki mam rozmiar zamówić z avocado? Gdyby
            mieli tabelkę, wybór byłby prostszy - zawsze to jakiś odnośnik. Nie rozumiem po
            prostu czemu czegoś tak podstawowego nie zamieszczą na swojej stronie.
        • dorota_avocado Re: koronki 18.04.10, 01:03
          Nie będę ściemniać: wiemy, że brak tabelki to błąd.
          I go wkrótce naprawimy.
          Chwilowo prowadzimy doradztwo doraźne :o)
          Dopisz, proszę, swoje wymiary (tradycyjne, czyli ciasno pod biustem i
          luźno w biuście, w dobrze dobranym staniku), to Ci podpowiem, co
          zamawiać.
          Tylko że ani tabelka, ani nasze doświadczenie nie zagwarantują, że
          rozmiar będzie na 100% pasował.
          • confused.girl Re: koronki 18.04.10, 02:02
            dorota_avocado napisała:

            > Nie będę ściemniać: wiemy, że brak tabelki to błąd.
            > I go wkrótce naprawimy.
            > Chwilowo prowadzimy doradztwo doraźne :o)
            > Dopisz, proszę, swoje wymiary (tradycyjne, czyli ciasno pod biustem i
            > luźno w biuście, w dobrze dobranym staniku), to Ci podpowiem, co
            > zamawiać.
            > Tylko że ani tabelka, ani nasze doświadczenie nie zagwarantują, że
            > rozmiar będzie na 100% pasował.

            Oczywiście, nie mam takich oczekiwań;) Ale tabelka jest zawsze dobrym punktem
            wyjścia:) I bardzo się cieszę, że planujecie się tym zająć:) Moje wymiary to
            71po i 91.5/92 w biuście.
            Mam jeszcze pytanie co do sklepów stacjonarnych - czy planujecie w najbliższym
            czasie otwierać je też w innych miastach? Bo z tego co zrozumiałam, to Waszą
            bieliznę można dostać tylko w firmowych sklepach?
            • effuniak zakaz używania komórek 18.04.10, 08:14
              sama chętnie bym wprowadziła dla niektórych pracowników !
              Jeśli komuś płacę w systemie godzinowym to niechetnie widze tego pracownika z
              telefonem prawie przyrośniętym do ucha bo po pierwsze traci mój czas/pieniadze a
              po drugie - nie skupia sie na powierzonych zadaniach
            • dorota_avocado Re: koronki 19.04.10, 11:56
              Spore rozbieżności w Twoich rozmiarach - wymiarach.
              Strzelałabym z 65G.
              • confused.girl Re: koronki 19.04.10, 18:36
                dorota_avocado napisała:

                > Spore rozbieżności w Twoich rozmiarach - wymiarach.
                > Strzelałabym z 65G.

                Pół cm w biuście to spore rozbieżności? Zaskoczył mnie bardzo ten rozmiar, bo
                jeszcze nigdy tak dużej miseczki z żadnej firmy nie miałam;)
    • edhelwen artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 17.04.10, 01:01
      pclab.pl/art19741.html
      • effuniak Powiem tak .... 17.04.10, 07:59
        z racji częstej współpracy z różnymi firmami produkujacymi bieliznę widziałam
        różne taśmy produkcyjne
        I powiem coś takiego - w naszym kraju standard stanowisk pracy jest
        niewspółmiernie niższy niż to co jest pokazane na tych zdjęciach !
        Szwaczki bardzo często szyją na zdezelowanych maszynach, stłoczone na minimalnej
        powierzchni, bez klimatyzacji latem i z kiepskim ogrzewaniem zimą
        Bywaja firmy niepłacące w terminie !
        Pracodawcy wyrażający się z pogardą o pracownikach !
        Firmy, gdzie pracownice pracując na popołudniowa zmianę zaliczają też nockę by
        następnie przyjść znów na popołudnie
        Taśma, poza produkcją zautomatyzowaną polega właśnie na takim jak na tych
        zdjęciach procesie

        W naszym kraju są ludzie pracujący w zacznie gorszych warunkach
        Wiem bo widziałam
        • edhelwen Re: Powiem tak .... 17.04.10, 15:37
          no to mocno nie fajnie ;/
          i przypomniałam sobie jeszcze wczoraj (już po wyłączeniu kompa ;) ), że była
          taka dość nagłośniona sprawa o pracownikach z Azji zatrudnionych w Polsce w
          fabryce, mieszkających i pracujących w złych warunkach, nie jestem na 100% pewna
          czy to nie byli Chińczycy. Pamiętam, że sami pracownicy byli zadowoleni z
          warunków, ale wg naszego prawa standardy oczywiście nie były spełnione
          (musiałabym poszukać po necie).

          Była również głośna sprawa o wykorzystywaniu polskich pracowników w czeskiej
          fabryce Skody w Mlada Boleslav. No i oczywiście obozy pracy we Włoszech
          (jakkolwiek to było nielegalne?) :/
          • manekineko Re: Powiem tak .... 17.04.10, 16:27
            > Była również głośna sprawa o wykorzystywaniu polskich pracowników w czeskiej
            > fabryce Skody w Mlada Boleslav. No i oczywiście obozy pracy we Włoszech
            > (jakkolwiek to było nielegalne?) :/

            Ano nielegalne. Było włoskie i chyba nawet polskie śledztwo dotyczące tych
            obozów. Polaków musiała też odbijać włoska policja stamtąd.
          • maith Co do standardów wg polskiego prawa to 02.05.10, 03:38
            Co do standardów wg polskiego prawa to nawet ja, która w życiu nie
            widziała na oczy fabryki potrafiłabym tej olewającej swoją pracę
            inspekcji handlowej powiedzieć gdzie szukać, żeby na pewno znaleźć
            ewidentne przykłady łamania praw pracowniczych.
      • magdalaena1977 Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 17.04.10, 23:02
        Jak dla mnie ta fabryka wygląda całkiem ok. Jest czysto, jasno. Pracownicy są
        młodzi, ale dorośli. Zadania nie wydają się przekraczać ich możliwości.

        I jeszcze jedno - zegar i odbijanie karty. To luksus, którego nie ma w
        większości polskich zakładów pracy (fizycznej).
        • edhelwen Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 17.04.10, 23:35
          jeszcze taki artykuł:
          www.sankakucomplex.com/2010/04/17/microsoft-employs-child-slaves-to-make-xboxes/
          tu hala wygląda trochę podobnie, zdjęcie chłopaka z komórką, ale ogólnie artykuł
          dotyczy raportu warunków pracy, wykorzystywania pracowników, jakkolwiek jest
          nieco krytyczny np. jak można uznawać za wykorzystywanie zakaz używania komórek
          w czasie pracy albo przeszukiwanie pracowników. (nie wiem jak przeszukiwanie ma
          się do ogólnych zasad w tamtej fabryce i w państwie, czy w Polsce np. legalnie
          funkcjonuje w niektórych zakładach pracy. Wiem, że w moim mieście w sieci
          lumpeksów pracownice są przeszukiwane przed wyjściem z pracy :/)
          • magdalaena1977 Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 18.04.10, 00:25
            edhelwen napisała:

            > przeszukiwanie pracowników. (nie wiem jak przeszukiwanie ma
            > się do ogólnych zasad w tamtej fabryce i w państwie, czy w Polsce
            > np. legalnie funkcjonuje w niektórych zakładach pracy.
            W Polsce nie ma bezpośredniego zakazu, ale mam wrażenie, że z ogólnych zasad
            dałoby się go wyprowadzić (tj. zakaz przeszukiwania mimo uprzedniej zgody
            wyrażonej w umowie albo uzp).
            Powszechnie akceptuje się możliwość badania trzeźwości pracownika - kierowcy
            (dmuchanie w alkomat), chociaż oczywiście nikt fizycznie pracownika nie zmusi.

            Generalnie zakaz używania komórek czy przeszukiwanie wychodzących pracowników,
            to nie są praktyki, które zniechęciłyby mnie do kupowania produkowanych w takiej
            fabryce towarów.
            • edhelwen Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 18.04.10, 00:44
              mnie zastanowiły zdjęcia śpiących pracowników (dzieci). Z jednej strony jeśli
              śpią, to oznacza, że pracują wiele godzin, z drugiej strony jeśli to jest
              niewolnicza praca, to jak możliwe jest, żeby tyle osób sobie spało w miejscu pracy?
              • pierwszalitera Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 18.04.10, 00:58
                edhelwen napisała:

                > mnie zastanowiły zdjęcia śpiących pracowników (dzieci). Z jednej strony jeśli
                > śpią, to oznacza, że pracują wiele godzin, z drugiej strony jeśli to jest
                > niewolnicza praca, to jak możliwe jest, żeby tyle osób sobie spało w miejscu pr
                > acy?

                Może chodzi o powernapping? Czyli zwyczaj krótkiego snu podczas dnia. Bardzo popularny w krajch azjatyckich, szczególnie w Japonii. Stosowany właśnie w zakładach pracy, podczas przerwy obiadowej. Odświeża, podwyższa koncentrację i wydajność pracy. Inne kraje, inne zwyczaje po prostu, nie jesteśmy kulturowo miarą dla całego świata. ;-)
                • edhelwen Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 18.04.10, 01:12
                  oo zapomniałam o czymś takim ;) wiem, że Japończycy potrafią sobie tak drzemać
                  np w metrze i zawsze wiedzą kiedy mają wysiąść ;)
                  • elftherinii Re: artykuł/zdjęcia o fabryce w Chinach 01.05.10, 18:53
                    E, do tego nie trzeba być Japończykiem;) 3 lata jeżdżenia w autobusie nauczyło
                    mnie zasypiania zaraz po wejściu do autobusu i zajęciu miejsca a obudzenia się
                    tuż przed przystankiem koło szkoły. Prawie przespałam tylko raz:D (ale kumpela
                    obudziła).
Pełna wersja