rozmowy w toku o operacjach zmniejszania biustu

05.08.10, 16:56
właśnie się kończą na tvn. ktoś ogląda? straszne rzeczy opowiadają, np.
że można mieć miseczkę F! albo obwód biustu powyżej 100!
z całym szacunkiem dla Pań, które rzeczywiście operacji potrzebują, ale
jakaś brafiterka by się tam dla równowagi przydała...
    • kk345 Re: rozmowy w toku o operacjach zmniejszania bius 05.08.10, 17:56
      Standard, to typowe dla Drzyzgi. Temat był wałkowany wielokrotnie, dziewczyny
      nawet do niej pisały z propozycją pomocy, ale nie była wyraźnie zainteresowana-
      bo wtedy nie byłoby sensacji:)
      • elle_b Re: rozmowy w toku o operacjach zmniejszania bius 05.08.10, 19:50
        ten odc to powtórka i już było o nim właśnie się zorientowałam, co nie zmienia
        faktu że z każdą minutą oglądania oczy robiły mi się coraz większe i większe gdy
        słyszałam teksty w stylu 75g (polski, wynika z przeliczenia Drzyzgi) było
        największym koszmarem mojego życia, zmniejszyłam do 75d i teraz mam upragnione
        90cm w biuście (????), albo wyciągałam piersi pod obwód żeby się lepiej układały
        (sic!!!)
        • ekstaza_w_masle Re: rozmowy w toku o operacjach zmniejszania bius 07.08.10, 09:55
          O matko! Naprawdę pozwalają takie idiotyzmy puszczać w telewizji??!
          Kurcze.. Naprawdę żyję w małym, izolowanym, ostanikowanym świecie..
          • myff Znowu ta fobia literkowa 07.08.10, 11:47
            To chyba w śmietniku taki tekst przeczytałam, przytoczony z autentycznej rozmowy
            dwóch młodych kobiet oglądających staniki w rozmiarze bodajże 90F, trzeba
            przyznać, że taki biustonosz, a więc i stanik musi być spory "(...)jakbym miała
            takie wielkie cycki, to bym się pochlastała". Nie bądźcie aż takie święte;) nie
            wierzę, że choć jedna z Was nie miała chwili zwątpienia, że choć niektóre z Was
            nie słyszały przykrych słów pod adresem swoich dużych piersi. W końcu nie
            szukałybyście rady i porady w Internecie, na forum. Chodzi mi o to, że takie
            dziewczyny jak te występujące u Drzyzgi nie różnią się pewnie niczym od wielu
            Forumek, mają te same wręcz kompleksy, te same problemy z doborem stanika czy
            bluzki, wreszcie z akceptacją siebie. Jedyna zasadnicza różnica polega na tym,
            że Wy i cała reszta odkryłyście Forum, znalazłyście tu poradę, a nawet prostą
            receptę na samoakceptację i polubienie swojego ciała. Na sprawienie, że wygląda
            pięknie i proporcjonalnie. Ta dziewczyna z 75G nie znalazła więc poszła po
            najmniejszej linii oporu, zmniejszyła sobie piersi.
            Reakcja Drzyzgi przypomina mi reakcję (a szczególnie jej brak)było nie było
            "profesjonalistek" pracujących w sklepach z damską bielizną; które słysząc o
            rozmiarze przekraczającym w najlepszym razie E albo wybuchają niesympatycznie na
            klientkę, że jest głupia koza, która naczytała się nie wiadomo czego w
            internecie i zgrywa tu mądralę, a przecież to ona jest specjalistką ode
            staników. Ewentualnie rozdziawiają usta i ryczą ze śmiechu, bo to pierwszy raz w
            życiu widzą takie cycate dziwadło. Ale nie robią nic, żeby się z tym co Klientka
            mówi zaznajomić, żeby się przekonać czy to że jednak jest w tym jakaś prawda.
            "Nie sprowadzę, bo kto to będzie nosił?!" Może jeszcze sprzedać nieśmiertelną
            prawdę o tym, że A jest małe, B jest średnie C już spore D to już zakrawa o
            silicon. Drzyzga niby jest rzetelną reporterką, ale zamiast sprawdzić jak to
            jest z tymi stanikami, rozmiarami, rozmiarówkami, obwodami, różnicami,
            miseczkami i czym tam jeszcze przyjmuje, że A jest małe..B jest średnie, C jest
            spore..a D..to już chyba silicon, ewentualnie naprawdę Natura hojnie obdarzyła.
            Miseczka G?!? 100cm w biuście?! I Ty możesz jeszcze chodzić? Same wiecie, że
            wiele osób nie uwierzyło Wam, że nosicie taki rozmiar jak deklarujecie, wiele
            osób nie chce przyjąć do wiadomości opcji zmiany rozmiaru. To ma ładne
            określenie fobia literkowa, póki szaleje póty zmiany przyzwyczajeń stanikowych
            będą tak opornie szły.
            Lobby wiele zrobiło, Lobby wiele robi i Lobby pewnie jeszcze wiele zrobi- sama
            mam zamiar w niedalekiej przyszłości założyć swój sklep, a przed wakacjami udało
            mi się przekonać do zmiany stanika na naprawdę dobry i dopasowany dwóch
            dziewczyn! Ale ciągle 90 czy nawet 95% Polek nosi źle dobrany stanik. Wiele
            pracy u podstaw jeszcze przed nami:)
            • pierwszalitera Re: Znowu ta fobia literkowa 07.08.10, 12:56
              myff napisała:

              Drzyzga niby jest rzetelną reporterką, ale zamiast sprawdzić jak to
              > jest z tymi stanikami, rozmiarami, rozmiarówkami, obwodami, różnicami,
              > miseczkami i czym tam jeszcze przyjmuje, że A jest małe..B jest średnie, C jest
              > spore..a D..to już chyba silicon, ewentualnie naprawdę Natura hojnie obdarzyła.
              > Miseczka G?!? 100cm w biuście?!


              Nie, nie wierzę w brak informacji u tej pani. Na to jest po prostu za cwana. I nawet gdyby nie słyszała o metodzie nowoczesnego brafittingu uprawianego na Lobby, to osobę o 100cm w biuście można sobie całkiem łatwo wyobrazić, bo nie jest to nic szczególnie rzadkiego w Polsce. Pamiętam nawet, że jako mała dziewczynka nie mająca nawet jeszcze biustu, oglądałam starą polską komedię z lat 50-tych. Tytułu nie pamiętam, treści też nie bardzo, ale jedna scena utkwiła mi w pamięci. To ta, w której dobrze zbudowana dziewczyna w stroju kąpielowym podchodzi do bohatera filmu, pokazuje na swoje wdzięki i mówi: 100-60-100. Tak, wymienia dokładnie te liczby, bo było to w czasach zanim 90-60-90 stało się nowym standardem i kobiety mogły mieć jeszcze okrąglejsze kształty na miarę Sophii Loren i Giny Lollobrigidy. Później jeszcze w socjalistycznym wydaniu Kobiety i Życie przeczytałam, że te aktorki miały powyżej 100cm w biuście i prowadziły coś w rodzaju konkurencji o każdy dodatkowy centymetr. Sama byłam wtedy chudą nastolatką z biustem w stylu Twiggy, więc dla mnie osobiście takie wymiary były kosmosem, ale nie kojarzyłam je z wielorybami i patologią, tylko z kobietami lepiej obdarzonymi przez naturę i istniejącymi w całkiem realnym świecie. A posiadając do tego jeszcze minimalną umiejętność obserwacji, mogłam przekonać się, że na ulicach istnieją jeszcze normalne, zdrowe kobiety, które muszą mieć jeszcze więcej niż te 100cm w biuście, bo wyglądają na większe od tych drobnych włoskich aktorek. A pani Drzazga musi chyba też mieć podstawowe informacje o temacie, którym się zajmuje, więc według mojej oceny umyślnie wprowadza widza w błąd, stosując dramaturgię patologizowania zwykłych zjawisk tego życia i żeruje na szkodzie, którą tym wyrządza. Nie ma tu mowy, o żadnej przypadkowości, a o celowym działaniu przemalowywania wierzby w gruszę. Takie sztuczne robienie jarmarcznych freaków, bo tych prawdziwych jest trochę za mało i nie starczają na jej komercyjne potrzeby. A może jest też za leniwa, by ich szukać. To jest więc działanie kontrerne do działalności Lobby, którego nie można tłumaczyć tylko niewiedzą. Dla mnie to nawet nie lansowanie wzorów, a rozpowszechnianie społeczenie szkodliwego kłamstwa. Dziennikarski rynsztok. Że też sama jeszcze nie dusi się od tego smordu, jest dla mnie wielką zagadką.
            • maith Re: Znowu ta fobia literkowa 07.08.10, 13:15
              Myff, dziewczyny występujące u Drzyzgi są przez nią po prostu
              wykorzystywane.
              Ona celowo szuka kobiet zupełnie nieświadomych swojego rozmiaru.
              Bo problemy ze źle dobranym stanikiem potrafią wyglądać dramatycznie.
              Na zupełnie normalnych biustach.
              Tak samo prowadzone są programy o niby za małych piersiach.

              Ten program to sztuczne dramatyzowanie nad czymś, co ma proste
              rozwiązanie.
              I Drzyzga WIE, że wystarczyłoby je prawidłowo ostanikować, ale żeruje
              na tych jeszcze nieuświadomionych kobietach.
              A wie, bo jej naganiaczki próbowały nas namawiać na występ.
              Ale dały sobie spokój (bo jeszcze przyjdą im jakieś szczęśliwe
              kobiety z tym wielkim Gieeeee wyglądającym na zwykłe ceeee i co? ;)

              Nawet pamiętam kiedyś dziewczynę opowiadającą, jaki to ona ma ogromny
              biust, ale że ciężko w to było uwierzyć, to Drzyzga dołożyła jej na
              ekranie zdjęcie z biustem uciętym w najszerszym miejscu.

              Ona korzysta z ostatnich podrygów totalnego nieuświadomienia i stara
              się je tymi głupawymi programikami przedłużyć. Smutne, wstrętne,
              nieetyczne.
    • maith Ale za to wiem teraz, jaki to "wiarygodny" program 07.08.10, 13:22
      Ale dzięki programom o niby za dużych i niby za małych piersiach,
      mogłam sobie zobaczyć, jakie metody są u Drzyzgi stosowane, jak
      naciąga i jak ogranicza zbierane informacje do pasujących jej do
      dramatycznego efektu.
      Wcześniej nie sądziłam, że to może być aż takie dno.
    • myff O ja naiwna:( 07.08.10, 15:07
      W takim razie jest mi bardzo przykro. Przykro, bo choć nigdy nie byłam
      szczególną miłośniczką tego programu i jemu podobnych, to po obejrzeniu kilku
      wyrywkowych odcinków, odniosłam wrażenie, że Ewa Drzyzga jest w sumie
      sympatyczną...no dobrze, prywatnie i charakterologicznie pewnie jest równą babką
      albo nie, ale to nie ma znaczenia dla naszej dyskusji. Przykro, bo myślałam, że
      jest ponad tym, ponad pewnym brukowym poziomem, poszukiwaczy taniej sensacji.
      Myślałam, że chce zrobić coś dobrego, coś jakiś temat, stereotyp odczarować.
      Czuję się pośrednio oszukana. Pewnie jak setki tysiące innych widzów, tyle że ja
      wiem o tym i tym bardziej jest to to dla mnie przykre. Ktoś ma mnie za kretynkę
      i naiwniaczkę, która da sobie wmówić, po raz kolejny?!, że jest jakiś tam jedyny
      słuszny kanon wyrażony konkretnymi liczbami i odbieganie od niego
      zwłaszcza..jakby to ująć? W górę jest niewskazane, bo z tego wynikną same kłopoty.
      • pierwszalitera Re: O ja naiwna:( 07.08.10, 16:20
        myff napisała:

        > W takim razie jest mi bardzo przykro. Przykro, bo choć nigdy nie byłam
        > szczególną miłośniczką tego programu i jemu podobnych, to po obejrzeniu kilku
        > wyrywkowych odcinków, odniosłam wrażenie, że Ewa Drzyzga jest w sumie
        > sympatyczną...no dobrze, prywatnie i charakterologicznie pewnie jest równą babk
        > ą
        > albo nie, ale to nie ma znaczenia dla naszej dyskusji.

        Może i nie ma znaczenia w tej konkretnej dyskusji, ale nie należy zapominać, że również pod sympatyczną maską współczucia, zrozumienia i rzekomo pomocnego podania ręki ukrywa się nieraz obłuda, wyrachowanie i prywatna korzyść. Nie namawiam do paranoicznego podejścia do świata i wietrzenia w każdym wroga, ale zdrowy sceptyzm i rzut oka za wygładzoną powierzchowność zawsze się przydaje. Nikt nie będzie czuł się wtedy po konsumpcji takich programów oszukany, bo one są z założenia robione dla uciechy najniższych potrzeb ludu, a nie w społeczno-edukacyjnej misji. Tak jak niektórzy wcisną sobie z przyjemnością pornola, krwawy horror, albo grę komputerową, w której można postrzelać na wszystko co się rusza, tak inni z zamiłowaniem oglądają właśnie takie programy.
    • aleksandralm dyskusja o chirurgii plastycznej itp 08.08.10, 16:26
      Sluchajcie, u mnie na blogu wreszcie ktos komentuje i zaczyna
      rozwijac sie ciekawa dyskusja:
      bfcidade.wordpress.com/2010/07/05/plastic-surgery-is-it-worth-the-bother/
      zapraszam do dolaczenia te z was co sa w stanie wypowiedziec sie po
      angielsku:) zaczyna byc ciekawie;)
Pełna wersja