Dodaj do ulubionych

Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu

21.09.10, 17:47
Jestem nowa "biusciasta" :) Biust mi urosl, pomijam historie dlaczego, w kazdym razie BARDZO i nie byla to interwencja chiruga, jak by nie bylo: w G a nawet H wchodze jak w dym.

Opieralam sie ile moglam, nosilam minimizery, ale w koncu trzeba bylo spojrzec prawdzie w oczy. Kupilam dobrze dobrane biustonosze, wszystko pod wplywem Szacownego Lobby :)
No i mam klopot, bo nie jestem przyzwyczajona, wrecz wstydze sie takiego okazalego atrybutu kobiecosci i to tak bardzo wyeksponowanego...

Dziewczyny, jak Wam sie zyje z naprawde duzym biustem, w dodatku mocno podniesionym, czyli wyeksponowanym. Jakie sa zalety a jakie wady na co dzien??? Jakie reakcje otoczenia?
Obserwuj wątek
    • maith Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 21.09.10, 18:00
      Normalnie się żyje. Mam zwyczajny, ładny biust. Otoczenie nie reaguje na niego w żaden specjalny sposób. Czasem ktoś powie mi komplement, że mam fajną figurę, czy czasem jakaś koleżanka skomentuje, że "no tak, Tobie jest w tym ładnie, bo masz czym wypełnić górną część" to wszystko. Co niby miałoby się dziać? ;)

      Ja mam brytyjskie 32HH, co w przeliczeniu na tzw. zwykłą polską rozmiarówkę, którą pewnie się posługujesz, dawałoby jakieś 70N ;)

      Mam wrażenie, że demonizujesz i zastanawiam się, co może być przyczyną... Może jesteś bardzo młodziutka i nagle urósł Ci biust i jeszcze się nie przyzwyczaiłaś...
    • aankaa Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 21.09.10, 19:09
      Jakie są zalety a jakie wady na co dzien??? Jakie reakcje otoczenia?

      ===
      może zacznę od wad ;)
      - trzeba było mocno przetrzepać garderobę - okazało się, że biust, który poprzednio był ukryty pod pachą czy na plecach potrzebuje więcej miejsca z przodu (a więc tam, gdzie jego miejsce). No i tak zaczęła się przygoda z ciuchowymi zakupami (nieocenione biubiu)
      - właściwego biustonosza (prawie) nie kupisz w pobliskim bieliźniaku czy na bazarku. A co za tym idzie trzeba przełamać barierę kilkudziesięciu zł za sztukę. Na plus w tym wypadku wypadają zakupy w necie (przecenione kolekcje, sklepy z możliwością mierzenia) czy giełda/bazarek LB, ew. polowanie na promocje w sklepach stacjonarnych

      pora na zalety :)
      - dobrze dobrany biustonosz wymusza zupełnie inną postawę. Nagle okazało się, że jestem ze 2-3 cm wyższa niż przygarbiona w 80C (czy innym horrorze)
      - inaczej wyeksponowana góra ukazała mnie (i światu) talię, o której istnieniu zapomniałam
      - bez bólu pozbyłam się ciuchów, którym daleko stało się do miana zgrabnych czy dopasowanych. Na minus - wiosną (w przypływie leczenia dołka) kupiłam kilka bluzek i okazało się, że brakuje im z przodu kilku centymetrów żeby guziki się dopięły :(
      - akurat przy moim rozmiarze (75/34 F) nie miałam problemów z bolącym kręgosłupem czy wypadającym podczas intensywnego ruchu biustem ale wiele Pań doceniło tą zmianę

      Jeśli "wręcz wstydzę się takiego okazałego atrybutu kobiecości i to tak bardzo wyeksponowanego" zastanów się nad stopniowym pokazywaniem go w dobranych rozmiarowo ciuchach ? Zaakceptowanie nowego wyglądu to kwestia czasu. Niektórym przychodzi to łatwo i szybko, inne muszą dochodzić do tego etapami.
      W moim przypadku było to bardzo ekspresowe - dzikie upały, okres urlopowy, który przetrzebił współpracowników. Przez ten czas przyzwyczaiłam się, że wyglądam jak kobieta :) A założenie spódniczki dodatkowo mnie w tym utwierdziło
    • doris.sol Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 21.09.10, 19:17
      Widzisz...miseczka G lub H wcale nie jest "naprawde duzym biustem".Ja nosze miseczke G i moje piersi wydaja mi sie proporcjonalne do mojej sylwetki.Ani duze ani male.Wlasnie takie jakie byc powinny.Co do reakcji otoczenia-wogole sie nad tym nie zastanawialam.Nie interesuje mnie co mysla o moim biuscie inni ale,o ile sobie przypominam,nigdy nikt mi nic zlego na jego temat nie powiedzial.A jesli chodzi o wstyd o ktorym piszesz-nie jest mi on znany.Uwielbiam eksponowac moje piersi w dobrze dobranym,ladnym staniku.Bardzo podoba mi sie efekt "piersi pod broda" i daze do niego zachlannie.Zalety noszenia dobrze dobranego stanika sa takie ze czuje sie bardzo kobieco,wygodnie,komfortowo i pewnie.Wady?Pewnie to ze zanim dobierze sie odpowiedni model biustonosza-trzeba sie czesto mocno napocic.No i moze jeszcze to ze do takiegoz biustonosza trzeba sie przyzwyczaic,co jedna kosztuje mniej ,a druga wiecej czasu.
    • akj77 Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 21.09.10, 22:33
      > Dziewczyny, jak Wam sie zyje z naprawde duzym biustem, w dodatku mocno podniesi
      > onym, czyli wyeksponowanym. Jakie sa zalety a jakie wady na co dzien??? Jakie r
      > eakcje otoczenia?

      Ja z biustem ładnie ubranym i na odpowiedniej wysokości czuję się po prostu szczuplej. Mogę nosić inne ubrania, bo moja sylwetka jest bardziej proporcjonalna. Otoczenie zauważa, że ładnie się ubrałam, komentarzy na temat biustu jako takiego raczej nie ma, chyba że założę jakiś megadekolt (to coś, czego nie robiłam wcześniej nigdy, bo źle się czułam ze swoim biustem). Jestem dużo bardziej pewna siebie, jeśli chodzi o wygląd.
      Noszę 34GG/32H.
    • eloquor Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 07:43
      A dla mnie największą zaletą jest to, że przestałam się garbić - wcześniej nosiłam staniki bez fiszbin i garbiłam się strasznie. Teraz fiszbiny powodują, że jak tylko opuszczę trochę ramiona to boli i po prostu nie mam innego wyjścia jak się wyprostować:) I wyglądam szczuplej, a ponieważ szczupła nie jestem to jest duży plus. A największą wadą - jak pewnie u większości uświadomionych - nałogowe nabywanie biustonoszy i permanentne pustki w portfelu;)
    • pierwszalitera Negatywne reakcje 22.09.10, 11:07
      W twoich słowach widać strach przed ewentualną negatywną reakcją otoczenia na nagłą zmianę wyglądu. Nawet nam tłumaczysz, że to nie chirurg i silikon, jak gdybyś chciała za wszelką cenę podkreślić, że nie było to na pewno twoim życzeniem. Zastanów się dlaczego duży biust ma u ciebie taką negatywną konotację i spróbuj najpierw znaleźć logiczne argumenty przeciwko, których możesz używać w chwilach emocjonalnego zagrożenia.
      Uważasz może, że duży biust to sygnał mocno erotyczny i kobiecie tak wyposażonej zależy na tym, by ją w ten sposób widziano? Być może kojarzy ci się nawet z pornografią i lekkimi obyczajami? Przecież wiesz, że to bzdura. To nie wielkość biustu decyduje, jak się prowadzimy i jak łatwo ulegamy, albo coś w tym stylu. To są pułapki, w które nie należy wpadać, bo wielkości biustu, czy innych atrybutów sobie nie wybieramy, a to ty decydujesz o tym, za jaką osobę się uważasz. I możesz wyglądać nawet jak męskie marzenie i wcielenie szatana, jak nie chcesz, to trzymasz innych na dystans i tyle. Co tam inni sobie o tym myślą i czy rozczarujesz może czyjeś skojarzenia i oczekiwania, nie powinno cię interesować. To, że coś masz i wyglądasz, nie uprawnia nikogo do tego, by się obsługiwał. To nie kobieta "grzeszy" tak wyglądając, tylko ten, któremu puści brudna fantazja i posunie się za daleko. Naturalnie możesz spotkać się częściej z niewybrednymi komentarzami, na Lobby mamy nawet takie wątki, ale szowinizm i (werbalne) molestowanie nie ogranicza się tylko do kobiet z dużym biustem. Każda kobieta może się z tym spotkać, tylko dlatego, że jest kobietą i coś tam ma, duży, albo nawet mały, ale kształtny biust, ładne nogi, fajny tyłek itp, a nawet te, które nie uważane są w potocznej ocenie za specjalnie atrakcyjne. Więc nie obwiniaj w takich sytuacjach swojego biustu, za swoją płeć nic nie możesz, jesteś kobietą i bądź z tego dumna. :-) A czasem ludzie są po prostu tylko złośliwi i chcą się odreagować przy pierwszej lepszej ofiarze, rzucają się więc na coś, co w ich podejrzeniu może być twoim słabym punktem. Ale to nie o biust wtedy chodzi. U innych będzie to nadwaga, rude włosy, ale inne "ułomności" po których można sobie poskakać. Take it easy. ;-)
    • ja-minka Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 11:09
      Zdarzyło mi się usłyszeć od koleżanek i kuzynek, że mam ogromny biust,
      a mój rozmiar to 34FF 43G. Mąż jak mu o to powtarzam, mówi, że mam
      przecież "normalny" biust. Jedynie idąc do pracy staram się tak ubrać,
      by nie eksponować biustu.
      Trochę zmieniłam sposób myślenia o swoich rozmiarach i eksponowaniu biustu
      w mijające lato. Na ulicy można było zobaczył wiele młodych i starszych kobiet,
      które za wszelką cenę chciały pokazać piersi. Miały koszmarne staniki lub były bez,
      a do tego ogromne dekolty.
      Dla mnie widok był czasem niesmaczny. Doszłam do wniosku, że naprawdę
      nie mam olbrzymich piersi i lepiej mieć uniesione z ładnym dekoltem niż "straszyć"
      ludzi.
      • pierwszalitera Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 12:02
        ja-minka napisała:

        Na ulicy można było zobaczył wiele młodych i starszych kobiet,
        > które za wszelką cenę chciały pokazać piersi. Miały koszmarne staniki lub były
        > bez,
        > a do tego ogromne dekolty.
        > Dla mnie widok był czasem niesmaczny. Doszłam do wniosku, że naprawdę
        > nie mam olbrzymich piersi i lepiej mieć uniesione z ładnym dekoltem niż "strasz
        > yć"
        > ludzi.

        Proszę nie wartościuj i nie oceniaj przyczyn zachowania innych ludzi, bo nic o nich nie wiesz. Być może te kobiety nie słyszały jeszcze tylko o dobrym ostanikowaniu i radzą sobie jak mogą. Większość z nas zna z przeszłości te przymusowe, niezbyt estetyczne efekty i twoje słowa świadczą o ignorancji. Chodzenie bez stanika nie jest też przestępstwem, może być też tylko reakcją na niewygodne ustrojstwo na ciele. Poza tym, stanik nie jest przymusem. Dobrze jest mieć o sobie dobre zdanie, ale nie trzeba do tego dewaluować innych.
        • alladyna1986 A gdzie tu wartościowanie? 22.09.10, 13:31
          Bo ja nie widzę. Też zauważyłam, że latem mnóstwo kobiet nosi wielkie, gigantyczne dekolty, a pod nimi nic albo bardzo źle dopasowany stanik. Stwierdzenie tego faktu to jeszcze nie wartościowanie...
          Przecież WSZĘDZIE można kupić sobie bluzkę z mniejszym dekoltem, to nie problem, nawet jeśli problemem jest dobranie sobie stanika. Taka bluzka zakryje częściowo niedoskonałości stanika, o których piszesz i które pewnie każda z nas zna z przeszłości. Jeśli ktoś chce chodzić z połową biustu na wierzchu, to nie ma nic do rzeczy uświadomienie stanikowe albo jego brak...;/ Ja osobiście nie lubię się tak obnażać i nie zakładam czegoś, co odkrywa piersi aż do dolnego obwodu stanika.
          W mojej subiektywnej opinii widok buł wystawionych na widok publiczny lub też jest czasem niesmaczny. Gdyby był ładny i akceptowalny, to po co się uświadamiać??? I to poczucie lekkiego zniesmaczenia nie ma nic wspólnego z moją samoopinią albo z dewaluacją innych. Też czasem chodzę bez stanika, czasem na miasto lub na imprezę, ale nie zakładam wtedy dekoltu do pępka... Trzeba znać umiar i tyle. Dekolty są jak najbardziej OK, duże biusty są fajne i nie trzeba ich chować w golfach, ale nie trzeba też od razu zakładać czegoś takiego:
          www.pudelek.pl/artykul/25917/czy_to_jest_seksowne/
          Nie mówcie, że taki widok na ulicy jest dla was czymś fajnym i normalnym i nie prosi się o uśmieszek politowania. Gdybyśmy niczego nie oceniali, wszystko byłoby dozwolone i akceptowalne.;/
          Na dekolty normalnej głębokości nikt nie zwróci uwagi w ten sposób, że poczuje się urażony/zniesmaczony/itp.
          Zresztą, gdyby każdy reagował tak, jak Ty w swoim poście, to nasz lobbowy Śmietnik już dawno powinien zostać skasowany, toż to samo wartościowanie i dewaluacja.
          • pierwszalitera Re: A gdzie tu wartościowanie? 22.09.10, 13:56
            > Bo ja nie widzę. Też zauważyłam, że latem mnóstwo kobiet nosi wielkie, gigantyc
            > zne dekolty, a pod nimi nic albo bardzo źle dopasowany stanik. Stwierdzenie teg
            > o faktu to jeszcze nie wartościowanie...

            Stierdzenie faktu to inna sprawa, ale insynuacje, że "za wszelką cenę chciały pokazać piersi" jest wartościowaniem. Można wyczytać, że ten zamiar odbierany jest przez autorkę tych słów negatywnie. Do tego uznała wynik za niesmaczny. Ten wynik jest jednak w dużej części efektem złego biustonosza, bo niektóre lobbystki też chętnie eksponują biust w dekoltach. To wygląda jednak inaczej, mniej sprawa chęci, tylko dobrze dobranego stanika.


            > W mojej subiektywnej opinii widok buł wystawionych na widok publiczny lub też j
            > est czasem niesmaczny. Gdyby był ładny i akceptowalny, to po co się uświadamiać
            > ???

            Nie zapominaj, że nie uświadamiamy się tylko z powodów eksponująco-estetycznych. Nie napiszę po co jeszcze, bo tysiące razy przewijało się to na Lobby.


            Trzeba znać umiar i tyle
            > . Dekolty są jak najbardziej OK, duże biusty są fajne i nie trzeba ich chować w
            > golfach, ale nie trzeba też od razu zakładać czegoś takiego:

            Wizualna policja? ;-) Pozwól każdej kobiecie samej decydować, na ile chce sobie pozwolić. Od znęcania się nad niedopasowanymi do normy kobietami jest właśnie Pudelek, albo podobne portale.


            > Zresztą, gdyby każdy reagował tak, jak Ty w swoim poście, to nasz lobbowy Śmiet
            > nik już dawno powinien zostać skasowany, toż to samo wartościowanie i dewaluacj
            > a.

            Dlatego nazywa się śmietnik. A tu chodzi o poważną sprawę związaną z akceptacją i samooceną.
            • alladyna1986 Re: A gdzie tu wartościowanie? 22.09.10, 14:24
              Pierwsza Litero, jaka znów policja? Żyjemy w społeczeństwie, nie na bezludnej planecie, i na szczęście nie można sobie biegać po ulicach na golasa i machać nagim biustem przed oczami wszystkich przechodniów, tak jak ta pani i wiele podobnie roznegliżowanych... Naprawdę sądzisz, że złe jest zniesmaczenie na taki widok, a sam ten widok jest zupełnie w porządku? "Biedna pani, nie może sobie znaleźć dopasowanego stanika i musi się męczyć w sukience zakrywającej jedynie sutki". No cóż. Wyeksponować biust można na tysiąc różnych sposobów, niekoniecznie przez zakrycie brodawek i odsłonięcie niemal całej reszty. To, jak się ubieramy z własnej woli, jednak jakoś o nas świadczy - szczególnie w tak ekstremalnych przypadkach.
              Oczywiście, niech każdy decyduje, na ile chce sobie pozwolić. Ale każdy, kto w tym społeczeństwie żyje, jednak wyczuwa, co jest zupełnie normalne i akceptowalne, co na granicy, a co poza wszelkim dobrym smakiem... chyba że mamy do czynienia z jednostką aspołeczną.
              Skoro ja mam prawo założyć dekolt do pępka i dziesięciocentymetrową mini, to ktoś inny na mój widok też na prawo pomyśleć sobie: O rany, przesadziła. Bo niby dlaczego ubranie się tak wyzywająco miałoby być dozwolone, a już subiektywna ocena tego - całkowicie zabroniona? Nie kapuję.

              Nie piętnuję tu dekoltów, ale zwracam tylko uwagę, że te baaaardzo głębokie i wyuzdane mogą się nie podobać. Dekolt sam w sobie nie jest z definicji czymś wyzywającym - jest normalny i często spotykany w różnych odsłonach, raz lepszych, raz mniej estetycznych.;) Podobnie duży biust to też nic wyzywającego z założenia. I sam w sobie nie powinien stanowić powodu, dla którego będziemy się wstydzić swojego ciała i nosić same golfy. WYCZUCIE I UMIAR jest tu kluczem...
              • pierwszalitera Re: A gdzie tu wartościowanie? 22.09.10, 14:44
                alladyna1986 napisała:

                > Pierwsza Litero, jaka znów policja? Żyjemy w społeczeństwie, nie na bezludnej p
                > lanecie, i na szczęście nie można sobie biegać po ulicach na golasa i machać na
                > gim biustem przed oczami wszystkich przechodniów, tak jak ta pani i wiele podob
                > nie roznegliżowanych...

                Nie będą z tobą na ten temat dyskutować, bo nigdy nie znajdziemy tu konsensu. Dla mnie wiele norm społecznych ma funkcję tylko orientacyjną, a nie przymusową. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji, ale nie wszystkie mnie tak jak ciebie przerażają i pozwalam sobie na alternatywne definicje pojęć "normalne", "akceptowalne", "na granicy" i "poza dobrym smakiem". I nie używaj tak łatwo pojęcia "jednostka aspołeczna", bo nie masz pojęcia o czym piszesz.


                > Nie piętnuję tu dekoltów, ale zwracam tylko uwagę, że te baaaardzo głębokie i w
                > yuzdane mogą się nie podobać.

                Napisać, że coś nam się osobiście nie podoba i nie korzystamy, możesz, ale możesz niefortunnym doborem słów kogoś tu urazić.


                I sam w sobie nie powinien stanowić powodu, dla którego będziemy się wstyd
                > zić swojego ciała i nosić same golfy. WYCZUCIE I UMIAR jest tu kluczem...

                Bardzo dobrze, że masz wrodzone uczucie umiaru. ;-) Inni muszą metodą prób i błędów oraz osobistych doświadczeń dopracować się jeszcze tej definicji, więc mogą nie rozumieć twoich subtelnych różnic pomiędzy naśmiewaniem a współczuciem.
                • alladyna1986 Re: A gdzie tu wartościowanie? 22.09.10, 15:00
                  Już się przyzwyczaiłam, że Lobby to enklawa pełna niezwykle wrażliwych ludzi, w której wyjątkowo łatwo kogoś urazić. Szkoda, bardzo, bo dyskusje często się przeradzają w piętnowanie opinii osób, które nie zgadzają się z wysubtelnioną linią polityczną Lobby i równie wysubtelnionym sposobem wyrażania opinii.;( Żeby cokolwiek tu napisać, trzeba najpierw zrobić milion zastrzeżeń dotyczących miliona różnych możliwych interpretacji. Nie pierwszy raz...

                  Z nikogo się nie naśmiewam i zdaję sobie sprawę ze względności pojęć i norm. Tylko te pojęcia jednak ujmuje się w ramach określonego społeczeństwa, prawda? Nie ma określeń całkowicie oderwanych od kontekstu.

                  >
                  > Napisać, że coś nam się osobiście nie podoba i nie korzystamy, możesz, ale może
                  > sz niefortunnym doborem słów kogoś tu urazić.

                  Właśnie od tego zaczęła się cała ta dyskusja - od napiętnowania słów osoby, która napisała, że coś się jej nie podoba i z tego nie korzysta, woli co innego. Jak widać, jednak nie można po prostu tak napisać, bo od razu robi się problem. Czyli: rób co chcesz, ale i tak Cię złoimy, bo jeśli tego nie zrobimy, to wyimaginowana pani X może się poczuć urażona, jeśli Cię źle zrozumie.

                  A że ktoś może się poczuć urażony tym, że zabrania mu się posiadania własnej opinii różnej od panującej na Lobby, to już jest OK.

                  Naprawdę przykre.
                  • maith Ale ten tekst był bez sensu 22.09.10, 17:41
                    Różne rzeczy można o tych biednych kobietach napisać, np. że mogłyby się wreszcie nauczyć korzystać z Internetu, bo rozwiązanie ich kłopotów jest na wyciągnięcie ręki.

                    Ale nie, że "za wszelką cenę chciały pokazać piersi".
                    One mają klasyczne przedlobbowe problemy z ubraniami i stanikami.
                    I jest tu wiele kobiet, które kiedyś wpadały w podobną pułapkę.
                    Dlatego dziwi mnie, że ktoś, kto przecież trafił na Lobby, do tego stopnia nie pomyślał.

                    One nigdy nie słyszały o effuniakach o niskich mostkach i o BiuBiu, gdzie jest i miejsce na biust i normalny ładny wygląd.

                    A to są słynne pułapki, jak:
                    -dziewczyna z dużym biustem zakłada zwykły dekolt, ale wystaje jej spod niego full-cup.
                    Reakcja kogoś kto nie pomyśli, a lubi innym dopiec? "Ona ma ogromny dekolt"

                    -biust w złym staniku tworzy jednopierś
                    Reakcja złośliwca "Ona ma ogromny dekolt, bo przecież taaaka krecha wystawała

                    -biust w złym staniku rozciąga dekolt

                    -a do tego dochodzi częsty problem ze znalezieniem na duży biust bluzki innej niż elastyczna bluzia z dekoltem z jednej (ew. golfik podjeżdżający nad pępek) z jednej a czymś za szerokim w ramionach o 2 rozmiary, żeby zmieścić biust, już o powiewaniu w talii nie wspomnę
                    • kotwtrampkach Re: Ale ten tekst był bez sensu 22.09.10, 20:33
                      maith napisała:

                      > Różne rzeczy można o tych biednych kobietach napisać, np. że mogłyby się wreszc
                      > ie nauczyć korzystać z Internetu, bo rozwiązanie ich kłopotów jest na wyciągnię
                      > cie ręki.
                      > Ale nie, że "za wszelką cenę chciały pokazać piersi".

                      NO chyba, ze je znamy i wiemy, ze właśnie za wszelką cenę chcą pokazać biust, uwielbiaja krechy, podrzucanie swoich piersi podpartych od dołu kilogramem żelu, żeby tylko efekt był bardziej piłeczkowy, kupują sutkozasłaniacze, zeby móc mieć dekolt do pasa.
                      no nie mogłam się oprzeć, zeby tego nie napisać - ja znam takie dwie :) Jedna jest moją siostrą..

                      PS, to co napisałam nie jest w zaden sposób komentarzem do powyższej wymiany zdań. Chociaż chciałam coś tam dopisać to nie umiem się zdecydować, które argumenty mnie bardziej przekonują :)
                      Ja jestem zdania, ze (najogólniej)zawsze można powiedzieć "mnie się nie podoba", a nie powinno się ujmować tego w formie "jest brzydkie". I to rozwiązuje wiele kłopotów ze zrozumieniem co miało się na myśli :):)
                      • edhelwen Re: Ale ten tekst był bez sensu 22.09.10, 22:38
                        a no właśnie, ja też znam dziewczynę, która mocno eksponuje swój biust, np specjalnie obciąga bluzkę w dół nachylając się do facetów itp ;) Dla niektórych to jest niesmaczne, dla innych obojętne. Oczywiście jak się widzi na ulicy przelotnie dziewczynę, to trudno odgadnąć jej motywację. Ale przecież wiele dziewczyn uznaje bułki i kreskę za mega sexy look i specjalnie ubierają głębokie dekolty, a nie z nieświadomości, bo to nie musi być przecież duży problematyczny biust trudny do ostanikowania, tylko przyzwyczajenie do "pusiapków" z centymetrami gąbki za grosze.
                        • maith Re: Ale ten tekst był bez sensu 22.09.10, 23:09
                          A ja nie znam takiej ani jednej, za to ofiar przedlobbowych problemów znam sporo.

                          A ten tekst wyraźnie dotyczył wielu, obcych kobiet, widzianych latem, w koszmarnych stanikach, albo bez.

                          Przy pułapkach zapomniałam jeszcze:
                          - o efekcie jojo - biust podskakujący dodatkowo zwraca na siebie uwagę.

                          Co ciekawe, duże biusty dobrze odziane są mniej wyeksponowane.
                          A biusty małe dobrze odziane są lepiej wyeksponowane. Takie czary.
          • heliamphora Re: A gdzie tu wartościowanie? 25.09.10, 11:10
            Alladyno, to nie tak. Ja mam biust tak położony, że w każdej bluzce dekolt wydaje się duży, chociaż w identycznej bluzce moje koleżanki o podobnym biuście, ale inaczej osadzonym, wyglądają na mocno zasłonięte.

            Wyjątkiem są dla mnie są t-shirty, w których wyglądam jak beczułka pozbawiona szyi, i golfy, w których wyglądam dobrze, ale za to biust wydaje się dwa razy większy, niż w bluzkach bardziej wyciętych przy szyi. Szczerze mówiąc to najwięcej gapienia się na biust zdarza mi się właśnie wtedy, kiedy mam na sobie golf.

            Buły owszem, są wg mnie niezbyt atrakcyjnym widokiem, ale jeśli ktoś czuje się urażony klub zniesmaczony moim widokiem, kiedy mam na sobie coś innego niż golf, to problem jest po jego stronie, a nie po mojej. Ludzie potrafią się zniesmaczyć dosłownie wszystkim - kolega uważa za głęboko niemoralne i bezwstydne np. noszenie przez kobiety bluzek z krótkim rękawkiem.

            Spotykam na ulicy wiele osób, których sposobu ubierania się nigdy bym nie zastosowała (np. dziewczyny w butach na 13-cm obcasie, ledwo człapiące na ugiętych nogach; osoby z jasnymi pasemkami na ciemnych włosach itp.), ale w razie potrzeby będę walczyć o to, żeby mogły sobie tak chodzić bez negatywnych komentarzy otoczenia.
      • alladyna1986 Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 21:22
        OK, nieładnie mówić: "jest brzydki", ładnie "moim zdaniem". Z tym się zgadzam. A jak się czegoś na pewno nie wie, to nie mówić nic na ten temat.
        No to wróćmy do źródła.

        11:09 Ja-minka napisała (podkreślenia moje):
        "Trochę zmieniłam sposób myślenia o SWOICH rozmiarach i eksponowaniu biustu
        w mijające lato. Na ulicy można było zobaczył wiele młodych i starszych kobiet,
        które ZA WSZELKĄ CENĘ CHCIAŁY pokazać piersi. Miały koszmarne staniki lub były bez,
        a do tego ogromne dekolty.
        DLA MNIE widok był CZASEM niesmaczny. Doszłam do wniosku (JA), że naprawdę
        nie mam (JA) olbrzymich piersi i lepiej mieć uniesione z ładnym dekoltem niż "straszyć"
        ludzi (WNIOSEK MÓJ)".

        Jak ktoś pisze o swoim sposobie myślenia, to dla mnie jest jasne, że odnosi to do własnych odczuć i mniemań, nawet jeśli nie jest to podkreślone w co drugim słowie. Nie jest to powód, żeby od razu kogoś strofować. Z wnioskiem też się zgadzam - pewnie, że lepiej mieć uniesione i ładnie wyglądające piersi niż nieuniesione i straszące niedopasowanym stanikiem. Zwłaszcza że - przynajmniej wg mnie - tu nie było złych intencji... raczej zachęta do noszenia staników unoszących biust, bo tak lepiej i przy okazji lepiej to wygląda.:)

        Po tej wypowiedzi była riposta Pierwszej Litery, że nie można kogoś oceniać, nie znając go. Ripostę i dalszą dyskusję można doczytać. Jednak 2 minuty wcześniej (tak, wcześniej) post tej samej autorki:

        "W twoich słowach WIDAĆ strach przed ewentualną negatywną reakcją otoczenia na nagłą zmianę wyglądu. Nawet nam tłumaczysz, że to nie chirurg i silikon, jak gdybyś CHCIAŁA ZA WSZELKĄ CENĘ podkreślić, że nie było to na pewno twoim życzeniem. (...) A czasem ludzie SĄ o prostu tylko złośliwi".

        Skąd wiadomo, że widać (ocena), i dlaczego jedni mogą twierdzić, że inni czasem są złośliwi (też ocena), i domniemywać, że coś się dzieje za wszelką cenę, a inni nie mogą... Zabawne, że nawet padło to samo sformułowanie.;) Zakres praw do wypowiedzi zależy od stażu na Lobby?
        Wybaczcie, ale właśnie ten dysonans mnie tak wyprowadził z równowagi.
        Personalnie nic do nikogo nie mam, ale wypowiedzi jednak ujawniają ciekawą rzecz, że jednym wolno coś powiedzieć, a innym - to samo - już nie.
        • pierwszalitera Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 22:10
          alladyna1986 napisała:

          > Skąd wiadomo, że widać (ocena), i dlaczego jedni mogą twierdzić, że inni czasem
          > są złośliwi (też ocena), i domniemywać, że coś się dzieje za wszelką cenę, a i
          > nni nie mogą... Zabawne, że nawet padło to samo sformułowanie.;) Zakres praw do
          > wypowiedzi zależy od stażu na Lobby?

          Sama napisałaś, że wszystko znajduje się w jakimś kontekście. Moja wypowiedź była hipotetyczna. Podsunęłam autorce wątku teoretyczną przyczynę jej obaw i racjonalne rozpracowanie problemu. Autorka wątku mogła się ze mną nie zgodzić i podać, że przyczna jej obaw leży gdzie indziej. Jeżeli czegoś się boimy, to warto zadać sobie najpierw pytanie dlaczego. Natomiast post Ja-minki podawał jakieś tam dramatyczne opisy kobiet z dużym biustem w niefortunnych stanikach, niewnoszące nic merytorycznego do tematu i siejące jeszcze bardziej niepewność, co do tego, co wypada, a co mniej, by nas nie krytykowano. Moim zdaniem estetyka biustu i to jak odbierają nas inni, nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. Ponadto przeświadczenie, że eksponować biust można tylko, gdy jest ładny, jest w tym kontekście też nieporozumieniem. Akurat ta pozytwna (dla nas) zmiana jest bowiem dla autorki problemem i kojarzy się raczej negatywnie (więcej uwagi). Jakby był schowany, przypłaszczony i przez to brzydki, czułaby się bezpieczniejsza. Dziwne, że tego nie zauważyłaś.
          • alladyna1986 Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 22:18
            Nie zgadzam się z tą opinią i z Twoją przekorną (nad)interpretacją. Nie wiem, w czym Twoje hipotezy i oceny miałyby być lepsze od odczuć innych osób - odczuć, a nie osądzania osób trzecich.
            Skończmy może tę dyskusję, bo widzę, że się nie dogadamy. Ja-minka sama wytłumaczyła, co miała na myśli, a Ty się nadal upierasz przy swoim. Ręce opadają.
            • pierwszalitera Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 22:26
              alladyna1986 napisała:

              > Nie zgadzam się z tą opinią i z Twoją przekorną (nad)interpretacją. Nie wiem, w
              > czym Twoje hipotezy i oceny miałyby być lepsze od odczuć innych osób - odczuć,
              > a nie osądzania osób trzecich.

              Nie musisz się ze mną zgadzać, tu naprawdę nie ma takiego przymusu. Przekorna nadinterpretacja, matko i córko, to jak mam teraz nazwać twoją odpowiedź, by pasowało ci do wzoru? Psudointelektualną? ;-)
              • alladyna1986 Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 22:37
                Nazwij sobie, jak chcesz, żeby pasowało do Twojego wzoru.;p
                Jeszcze jedno:
                "przeświadczenie, że eksponować biust można tylko, gdy jest ładny, jest w tym kontekście też nieporozumieniem"
                - nie wiem, skąd tę rewelację wytrzasnęłaś. Bo ani Ja-minka czegoś takiego nie napisała, ani ja nie uważam, że można eksponować tylko ładny. Dlatego wg mnie w tym przypadku bezpodstawnie nadinterpretujesz. Ilość materiału na biuście i kondycja samego biustu to dwie różne rzeczy - to akurat nie tylko wg mnie.;p
        • tigga Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 22:17
          Alladyno, muszę Ci powiedzieć, że ja rozumiem, co masz na myśli i bardzo podoba mi się ostatnia Twoja wypowiedź - dużo konkretów, a mniej emocji.
          Rozumiem i często doceniam, jak szybko na lobby są gaszone posty wystepujące przeciw netykiecie, ale czasem reakcje są niewspółmierne do wypowiedzi :/ Czasem niezrozumienie intencji wywołuje lawinę offtopu...
    • gochalip Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 13:46
      ja mam 32HH (polskie to nie wiem jakie, bo już się chyba alfabet kończy ;)).
      I zaczęłam nosić plungi i duże dekolty. Bo wreszcie mam ładnie wyeksponowany biust. Sama musisz zmienić myślenie. Załóż plunga i dekolt w serek, popatrz w dół i pomyśl: "ale ładnie", popatrz w lustro, w każdą mijaną szybę wystawową i zawsze myśl: "ale ładnie". I tak za każdym razem.
    • sharteel Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 13:47
      Przyzwyczaisz się :-) Serio - mnie najtrudniej było na początku, bo wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą, co oczywiście nie było prawdą - ludzie nie poświęcają nam tak wiele uwagi, ile poświęcamy sami sobie ;-)
      Przede wszystkim w wygodnym staniku mogłam wreszcie w codziennym życiu zapomnieć, że mam biust - bo przestał mi przeszkadzać, boleć od fiszbin, podskakiwać przy każdym ruchu itd. Po rezygnacji ze zbyt małych staników przestał też wyglądać na zdeformowany. Ot, biust i tyle. Nic szczególnie dziwnego.

      Jeśli nie podoba Ci się, że z przodu zyskałaś wyraźnie wystający element sylwetki, to przecież nie musisz podkreślać go przylegającymi ubraniami - wiele z nas lubi podkreślające figurę ciuchy, ale noszenie ich nie jest bynajmniej obowiązkowe ;-)
      Fakt, że trzeba trochę pokombinować, jak się ubierać: nie wszystko pasuje, nie we wszystkim ładnie się wygląda - ale nie ma ludzi, którym wszystko pasuje i którzy we wszystkim ładnie wyglądają. Odkrywanie swojego sposobu na ubieranie zwykle jest ciekawą i niełatwą przygodą.

    • paulinago Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 17:20
      smettka napisała:

      > Dziewczyny, jak Wam sie zyje z naprawde duzym biustem, w dodatku mocno podniesi
      > onym, czyli wyeksponowanym. Jakie sa zalety a jakie wady na co dzien??? Jakie r
      > eakcje otoczenia?

      Tak jak napisały dziewczyny - normalnie :) To Ty masz biust, a nie on Ciebie. Ja, ekskjuz maj frencz, wbijam. Jeżeli mam ochotę jakoś szczególnie atrakcyjnie wyglądać, to eksponuję się tak jak mam na to ochotę (bo podobne odczucia co wobec biustu, możesz mieć dokładnie wobec wszystkiego), a jeśli nie, to daję upust swojemu "fakju attitude".
      Tak na marginesie, jeżeli przeszkadzają Ci komentarze innych, to grzecznie wytłumacz, że nie życzysz sobie i tyle - masz do tego absolutne prawo. U mnie podziałało, chociaż ja nie jestem najlepszym przykładem, bom istota co najmniej socjopatyczna :)
    • kotwtrampkach Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 22.09.10, 20:46
      smettka napisała:
      > Opieralam sie ile moglam, nosilam minimizery, ale w koncu trzeba bylo spojrzec
      > prawdzie w oczy. Kupilam dobrze dobrane biustonosze, wszystko pod wplywem Szaco
      > wnego Lobby :)
      > No i mam klopot, bo nie jestem przyzwyczajona, wrecz wstydze sie takiego okazal
      > ego atrybutu kobiecosci i to tak bardzo wyeksponowanego...

      Nie lubiłam mojego biustu - podskakiwał, przeszkadzał, zawadzał, zwracał uwagę, musiałam go trzymać podbiegając lub niepodbiegać. Wyglądałam ciężko. czułam się ciężko. garb hodowałam.
      potem było lobby i nosiłam 32H/32HH. To, co sobie już poukładałam w widzeniu mojego biustu nagle sie zmieniło. Musiałam się przyzwyczajać od nowa. Bolały mnie kolana, bo wcześniej to ja już daaawno nie skakałam :) NIe pasowały na mnie ciuchy. Pooooowoli zauważałam efekt talii, lżejszej sylwetki.
      Najbardziej w akceptacji pomogły mi zdjęcia. przygarbiona, ciężka sylwetka i wyprostowana z wyeksponowanym biustem :) Takie nie-pozowane, z zaskoczenia. I pozytywne komunikaty bliskich mi osób (chyba najbardziej faceta).

      Niedawno schudłam. zmalał mi też biust . Bardzo mi go brakowało, bo go zwyczajnie polubiłam... (i siebie z biustem)
    • clarisse Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 25.09.10, 11:57
      smettka zapytała:
      > Dziewczyny, jak Wam sie zyje z naprawde duzym biustem, w dodatku mocno
      > podniesionym, czyli wyeksponowanym. Jakie sa zalety a jakie wady na co dzien???
      > Jakie reakcje otoczenia?

      No więc mnie się żyje z naprawdę dużym biustem, mocno podniesionym i ładnie wyeksponowanym zdecydowanie lepiej niż z tym samym naprawdę dużym biustem schowanym w za małym staniku i zwałach za dużych ciuchów.

      Dlaczego?

      - > Bo biust w za małym staniku wygląda moim zdaniem obrzydliwie i niesmacznie. Wylewa się. A ja nie chcę wyglądać obrzydliwie i niesmacznie. Chcę wyglądać ładnie - albo przynajmniej zwyczajnie. Teraz mogę.

      - > Bo biust schowany między zgarbionymi ramionami może wydaje się mniejszy, ale cała sylwetka przybiera formę sylwetki steranej życiem garbatej starowinki. Nie jestem może nastolatką ;) ale do starowinki mi daleko, a jak już nią będę to chcę być prostą starowinką, a nie zgrabaciałą na skutek chowania biustu.

      -> Bo biust ukryty w warstwach za dużego ubrania powoduje, że zamiast mojej sylwetki widać wielką kulę materiału i dzianiny, wewnątrz której świat domyśla się istoty o podobnym kształcie. Ponieważ nie mam kształtu kuli nie widzę powodu dlaczego te za duże ubrania (dobrane pod rozmiar biustu bo to mój największy) miały fałszować to, jak świat mnie widzi.

      -> Bo z za małego stanika przy podbiegnięciu biust wypada po prostu... i wtedy dopiero to głupio wygląda. A w staniku dobrym mogę podbiec do autobusu i wsiadając do niego nadal wyglądać elegancko

      -> Bo mogę śmiać się w kułak z kolegów rozmawiających o jakimś wymarzonym "ogroooomnym DEEEE". Nie ze złośliwości. Tylko dlatego, że są tacy rozkosznie niedoinformowani ;)

      Poza tym głupie uwagi o biuście słyszałam głównie kiedyś, w szkole. Teraz jakoś nie. A teraz jest znacznie większy, tyle że nie wyłazi mi z każdego kąta. I teraz nie chodzę już do szkoły, więc może po prostu trafiam na ludzi trochę bardziej dojrzałych.

      Jakbyś pytała, mój rozmiar brytyjski to ok. 30K (polski ok. 65Q? nie wiem, bo przecież "takich biustów nie ma" ;) )
    • walaba Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 27.09.10, 03:30
      smettka - nie powinnaś mieć wątpliwości - i jestem przekonana, że szybko się ich pozbędziesz,
      odpowiedni stanik, nie zmieniając rozmiaru piersi, zmienił moje postrzeganie siebie,
      a wręcz zmienił moje nastawienie do świata i świata do mnie :-)
      Czytając posty innych - u innych jest podobnie,
      więc czemu z Tobą miałoby być inaczej? ;-)

      U mnie było tak:
      biustu wstydziłam się, gdy dyndał, skakał, podrygiwał. Wydawał się rozlany po całej górnej części klatki. Wszędzie było go pełno. Taki ooogromny, niemożliwy do okiełznania. W dodatku jego wielkość dobitnie podkreślały opięte ubrania. Wciskałam go do za małych ubrań, bo przecież jakieś wcięcie w tali jednak chciałam mieć, więc zawsze odbywało się to kosztem ściśniętego biustu. A że był rozlany...to upchnięcie go w za małym żakiecie było możliwe. Dzięki temu robiły mi się również 'urocze' fałdki po bokach :-/ Notorycznie się garbiłam, bo było mi za ciężko, bo sądziłam, że biust wtedy nie będzie aż tak widoczny.
      Tak wtedy się go wstydziłam. Wtedy też słyszałam na ulicy niewybredne komentarze, zwłaszcza od budowlańców z okolicy (hehehe oni zawsze prawdę Ci powiedzą :-D).

      W lutym zmieniłam rozmiar.
      Przeżyłam na początku szok - patrząc na stanik w odpowiednim rozmiarze. Wydawał się tak ogromny
      (teraz przeżywam szok za każdym razem, gdy patrzę na swój ostatni nieuświadomiony stanik - jak mogłam nosić coś takiego??)

      Ale szybko przekonałam się (a raczej inni mnie przekonali), że biust ujarzmiony i uniesiony na odpowiednią wysokość nadał całej sylwetce lekkości.
      Poza tym biust po kilku miesiącach (obecnie 7) zrobił się hm, bardzo kształtny - "zwarty", kulisty i mam go tylko z przodu ;-) a nie na brzuchu, czy po bokach, jak dawniej było i co dodatkowo poszerzało sylwetkę. I nie mam krechy do szyi, tylko uroczą dolinkę. Zmierzam do tego, że wbrew pozorom - mój biust w opakowaniu w odpowiednim rozmiarze jest optycznie mniejszy!

      Jestem już wybredna nie tylko w stosunku do bielizny, ale i do ubrań.
      Dzięki uświadomieniu, że moja budowa jest zupełnie normalna
      - kupuję / szyję dopasowane żakiety, które są w odpowiednim rozmiarze i nie "rozłażą" się na boki. Żadnego żakietu w rozmiarze 46, który pozwalał zapiąć swobodnie guzik z przodu, a poza tym dyndał i powiewał!
      Noszę 40 z odpowiednim miejscem na moje atrybuty ;-). Żądam takich rzeczy. Minę "no wie Pani, moda damska, a Pani ma ubrania tylko dla nastolatek" opanowałam do perfekcji ;-)

      W pracy muszę wyglądać "biznesowo". Nie noszę więc bluzek z dekoltem, raczej bluzki koszulowe. I tak wolę - gdy poruszam poważne kwestie, wolę by rozmówca patrzył mi w oczy, a nie w dekolt.
      Ale jeśli jest taka potrzeba - wystarczy, że ściągnę żakiet i druga strona mięknie, bo nawet w koszuli mój biust wygląda teraz ponętnie ;-) (wężykiem, wężykiem podkreśliłabym powyższe, z adnotacją "ukryta broń" ;-))

      Poza tym, gdy mam mówić do większej grupy ludzi - wcześniej nerwowo poprawiałam żakiet, obciągałam go, dociągałam..
      teraz staję przed nimi i myślę sobie, gdybyście wiedzieli, co mam pod spodem ;-)
      bo rozmiar mojego biust wymusił nabycie cudownych, rozkosznych staników.
      I nie muszę chyba pisać, że prezentacje są teraz lepiej oceniane - bynajmniej nie przez mój biust, który wcale duży nie jest (!), i którego w takich okolicznościach nie eksponuję
      - po prostu pozbyłam się nerwowych ruchów, zyskałam na pewności siebie, dzięki temu słuchacze wyżej oceniają moje kompetencje (może właściwiej byłoby napisać "doceniają" ;-))

      Podsumowując - teraz KOCHAM swoje krągłości, chodzę wyprostowana. Negatywnych komentarzy nie słyszę żadnych. Tylko komplementy. I wcale nie odnoszę się do biustu - do tego, że ładnie wyglądam, że pasuje mi ta fryzura, że świetnie tańczę. Dziękuję z uśmiechem, i pewna siebie. A wzrok zachwyconego mężczyzny... niekoniecznie skierowany na biust, niekoniecznie małżonka i niekoniecznie mi znanego ;-) - pozostawię bez komentarza.
      A budowlańcy... no cóż, pogwizdują, ale oni się przecież nie zmienią, tyle że teraz - w tym pogwizdywaniu - słychać zupełnie inną nutę ;-)

      Takie są reakcje na mój podniesiony biust, niekoniecznie wyeksponowany.
      Szczerze życzę Ci, żebyś szybko tego doświadczyła :-)

      Obecnie noszę 70HH // 75GG/70H effuniakowe
      • walaba Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 27.09.10, 03:36
        > biustu wstydziłam się, gdy dyndał, skakał, podrygiwał. Wydawał się rozlany po całej górnej części klatki.

        Oczywiście - piersiowej, nie schodowej - chociaż - gdy przypomnę sobie to wbieganie po schodach po dwa stopnie ... to kto wie, jak to z boku wyglądało? ;-)
        • clarisse Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 27.09.10, 10:48
          walaba napisała:

          > > biustu wstydziłam się, gdy dyndał, skakał, podrygiwał. Wydawał się rozlan
          > y po całej górnej części klatki.
          >
          > Oczywiście - piersiowej, nie schodowej - chociaż - gdy przypomnę sobie to wbieg
          > anie po schodach po dwa stopnie ... to kto wie, jak to z boku wyglądało? ;-)

          Oj tak, ten biust skaczący po schodach całkiem oddzielnie ode mnie to jeden z horrorów :)

          Szczerze mówiąc w czasach za małych staników miałam do perfekcji opanowane "poruszanie się powoli i z godnością", bo każda zmiana tempa na większe skutkowała tym, że biust mi się nadmiernie usamodzielniał :)

          Tak na marginesie uświadomiłam sobie właśnie, że najgorszą męką były lekcje wf-u. A przecież takie przebieżki na 600 m z biustem majtającym się w górę i w dół... :/ Teraz szczerze mówiąc nie pojmuję, czemu nie przyszło mi do głowy zostawać w staniku... Zawsze ten za mały byłby chyba jednak lepszy niż sama koszulka gimnastyczna... O_O
      • maith Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 27.09.10, 13:04
        Zgadza się, konieczność poprawiania niedopasowanych ciuchów potrafi skutecznie dekoncentrować, psując wykłady i prezentacje.

        Tylko ja nie ćwiczę żadnych min w sklepach.
        Koszule i żakiety kupuję tam, gdzie sobie z tym radzą - sprawdź ofertę BiuBiu i Bravissimo. Moją jedyną miną podczas zakupów tam jest zrelaksowany uśmiech :)

        A znając kobiety z Lobby (i biuściastych i małobiuściastych) wiem, że mały biust wcale nie jest domeną nastolatek, bo sporo od dawna dorosłych kobiet ma mały biust, a sporo nastolatek ma duży :)
        • walaba Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 28.09.10, 02:15
          maith napisała:
          > A znając kobiety z Lobby (i biuściastych i małobiuściastych) wiem, że mały biust wcale nie jest domeną nastolatek, bo sporo od dawna dorosłych kobiet ma mały biust, a sporo nastolatek ma duży :)

          Moja opinia wynika oczywiście z mojego doświadczenia ;-). Forum, to mimo wszystko, specyficzne miejsce. A mówiąc o moim doświadczeniu - mówię o swoim otoczeniu. Znam zaledwie kilka kobiet małobiuściastych, zdecydowana większość znanych mi kobiet (w tym młodych kobiet) to kobiety zdecydowanie biuściaste ;-) (przyznam się jednak, że nie wiem, gdzie dokładnie przebiega granica). Mamy różne budowy ciała, ale wszystkie narzekamy na "standardową" rozmiarówkę oferowaną w sklepie. Naturalnie rodzi się wtedy pytanie - na jaki typ sylwetki szyte są te ubrania?
          Pisząc/myśląc 'ubranie dla nastolatki' - mam również na myśli inne atrybuty urody nastolatki - brak bioder, brak pupy, brak wcięcia w tali. I o ile mogę zrozumieć ubranie na taką sylwetkę w rozmiarze 36, to zupełnym nieporozumieniem jest dla mnie "przenoszenie" tych wymiarów do rozmiaru 40 i większych. Jakby kobiety rosnąc w rozmiarze, rosły jak balon - w każdym kierunku z jednakową siłą :-)). Czasami mam wrażenie patrząc na takie ubranie, że jest w rozmiarze 36 tylko szerszym :-)) (hehehe, ale hasło na allegro dla 'handlujących inaczej' :-)).
          Potrzebując np garnituru dla siebie, skazana jestem na długie poszukiwania. I jeśli chodzi o moje kostiumy - to naprawdę - wszystkie musiały być i zostały poprawione przez krawca. Pewnym ratunkiem dla mnie są kostiumy dla Włoszek. Ale nawet w tych modelach - o ile można zakupić żakiet w odpowiednim rozmiarze (uwzględniający odpowiedni rozmiar ;-)), o tyle doły są najszersze w okolicach ud, a nie bioder. Wymaga to jednak już tylko delikatnej korekty 'ścięcia' wybrzuszeń. Czasami robię to już sama :-) I te ich głębokie granaty... Hmm, zdecydowanie moja kolorystyka ;-)

          W Bravissimo jeszcze nic nie kupowałam (mam jakiś opór, ściągać ubranie zza morza ;-), natomiast z BiuBiu - oczywiście, oczywiście :-)) Szara Eminencja - no cud, malina, orzeszki :-)) Szkoda tylko, że mają mały wybór takich 'nieformalnych' strojów i koszul z lżejszych materiałów. A koszul z krótkim rękawem - w ogóle :-( Przerobiłam jedną białą Vanity Size na krótki rękaw. Niestety materiał jest zbyt ciężki i nie wyglądało to dobrze. Pozostaję przy nadziei, że wraz z rozwojem poszerzą ofertę o takie modele.
          Na marginesie do BiuBiu trafiłam - dzięki informacjom z tego forum,
          więc jestem Wam również za to baaardzo wdzięczna :-))

          offtopuję niemiłosiernie :-)) Przepraszam, mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.
          smettka - przynajmniej możesz poczytać, jak człowiek staje się wybredny po uświadomieniu,
          i jak świadomy tego, co na sobie nosi :-))
          Dawniej wystarczało, że było 'przyzwoicie' - cokolwiek to miało oznaczać. Teraz nawet nazwami handlowymi sypię z rękawa :-)) Kiedyś nie_do_pomyślenia ;-))
          • naijalla Re: Potrzebuje mocnego podtrzymania... na duchu 29.09.10, 11:59
            Akurat całkiem sporo nastolatek ma bardziej kobiece kształty, ale chowa je pod bezkształtnymi ciuchami z sieciówek. Mam piętnastoletnią siostrę, szczupłą (okolice rozmiaru 36), z figurą naprawdę kobiecą i klepsydrowatą. Wiele jej koleżanek wygląda dość podobnie. Ja z tego, co pamiętam, w jej wieku też byłam podobnie zbudowana. Nastolatki to naprawdę nie są wyłącznie płaskie prostokąty - wręcz przeciwnie, taka figura jest raczej w mniejszości. Po prostu mniej podkreślają swoje krągłości, niż dorosłe kobiety.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka