Petycja w sprawie cen do Evedenu

24.10.10, 15:29
Czy byla na Lobby kiedys taka inicjatywa? Pamietam ze na pewno molestowalysmy producentow jesli chodzi o konstrukcje tudziez zakres rozmiarow. Ale co z cenami? Szczegolnie evedenowskimi...
Wczoraj siedzialam wlasnie nad katalogami i cennikami, przeliczalam jakie powinnam miec ceny na poszczegolne modele i rezultat mnie mocno wkurzyl (delikatnie mowiac).
Powiedzmy Lara na listkach w przeliczeniu za jakies 44 Euro (z przesylka), u mnie powinna byc przynajmniej za 56 a jeszcze lepiej za 61-2 (cholerny VAT)
Glupie Deco w listkach za jakies 38-39 E, ja powinnam wziac co najmniej 49E itd itd mozna by wymieniac do us..ej smierci/evil/
Dlaczego ceny blielizny z firm takich jak Kragla Kasia, Pour Moi, Keia Pink czy nawet Panache poza Uk nie odbiegaja az tak drastycznie od cen brytjskich, a @*@! sie tak ceni????
Czy ktos mi to umie wytlumaczyc?
Czy moze jako juz stowarzyszenie konsumenckie daloby sie wystosowac jakas petycje odnosnie tak wysokich cen dystrubucji?
    • marciasek gorąco popieram 24.10.10, 20:39
      Zdecydowanie wolę kupować w Polsce, ale przez te cholerne ceny kupuję wyłącznie na promocjach/wyprzedażach, co przy chodliwym rozmiarze 34G jest mało efektywną metoda :/

      Jeśli można będzie gdzieś coś podpisać - proszę o cynk!
    • maith Re: Petycja w sprawie cen do Evedenu 25.10.10, 06:11
      Hmm, prawda jest taka, że ja sama więcej staników (a kupowałam głównie staniki evedenowskie) kupiłam w sklepach brytyjskich niż polskich. Z przesyłką. Co za totalny absurd?
      Jak bardziej opłacalne może być sprowadzanie (indywidualne) stanika z UK?

      Druga sprawa - kiedyś ustalałyśmy, że dla Brytyjek ich (niższa) cena i tak jest mniej zauważalna - coś co dla zwykłej Brytyjki będzie 1/50 pensji, dla Polki jest już 1/10.
      To uzasadniałoby obniżenie ceny. Szczególnie że Polki są o wiele obrotniejsze w robieniu zakupów w sklepach anglojęzycznych, niż byłyby ew. Brytyjki w polskojęzycznych.
      A przecież te staniki szyte są w takich krajach jak Maroko, zatem koszty prawdopodobnie nie odgrywają w cenie aż tak dużej roli.

      Trzecia kwestia - pamiętam czasy, kiedy funty były drogie (co niby mogło uzasadniać wysokie ceny u nas) a potem mocny spadek funta w stosunku do złotówki. Teraz to się już wyrównało. Ale w tamtym czasie zakupy np. z Bravissimo były szczególnie opłacalne, trwało to długo, a ceny w Polsce ani drgnęły.

      Czwarta sprawa - to dość absurdalne, kiedy przyjmuje się z jednej strony, że słaba sprzedaż uzasadnia wysokie ceny (a nie ruszenie z jakąś akcją pozwalającą większej grupie klientek zapoznać się z markami, kupić pierwszy stanik taniej i przyzwyczaić do marki) a potem wzrost sprzedaży (kiedy informacja o firmie w dużej mierze rozprzestrzeniła się dzięki klientkom) też nie jest sugestią, że w ten rynek faktycznie warto inwestować, tylko że widocznie ceny są ok, skoro ludzie kupują... Ale ten wzrost w zasadzie mógłby być większy... Owszem, mógłby, jakby ruszono z jakąś akcją (ale to już pisałam ;))

      Na zakończenie mogę napisać tylko tyle, że ten rynek nie jest pusty, zatem to nie jest tak, że jak ustalimy wyższą cenę, to zarobimy więcej.
      Więcej zarabia się sprzedając więcej za tak korzystną cenę, żeby klienci więcej kupowali. A ustalając wysokie ceny sprzedaje się mniej i w końcowym efekcie zarabia się mniej.
      Właśnie dlatego, że rynek nie jest pusty i istnieje coraz większa, także polska, alternatywa.
      Gdyby jeszcze ta alternatywa nie była tańsza. Ale (na nasze szczęście) jest :)
      • thorrey Re: Petycja w sprawie cen do Evedenu 25.10.10, 08:05
        Dziewczyny wydaje mi się, że niestety, pisanie petycji w sprawie cen nie jest szczególnie efektywnym sposobem. Jak firmy kształtują swoje ceny jest wynikiem długofalowej polityki i doprawdy, otrzymanie petycji od 100, 200 czy choćby 1000 konsumentek nie zmieni polityki cenowej firmy!

        maith napisała:
        > Druga sprawa - kiedyś ustalałyśmy, że dla Brytyjek ich (niższa) cena i tak jest
        > mniej zauważalna - coś co dla zwykłej Brytyjki będzie 1/50 pensji, dla Polki j
        > est już 1/10.
        No tak - ale skądinąd wiemy, że to nie tylko w Polsce ceny Eveden są wyższe niż UK. O ile pamiętam, narzekały i forumki z Holandi i z Niemiec. Zatem jak widać jest to elementem polityki cenowej firmy, aby na rodzimym rynku (ze względu na dużą podaż staników większych rozmiarach) kreować się na młodzieżową, dostepną cenowo markę a na kontynencie już udawać luksus...

        > A przecież te staniki szyte są w takich krajach jak Maroko, zatem koszty prawdo
        > podobnie nie odgrywają w cenie aż tak dużej roli.
        Maith, mówisz o kosztach wytworzenia. Do kosztów wytworzenia dochodzą jeszcze koszty szeroko rozumianej logistyki, tj. nie tylko koszty transportu ale koszty dystrybutora, sklepów i ogólnego "przepchnięcia" towaru na rynku. Zatem koszty w sklepie w Polsce, choćby internetowym, muszą być wyższe.

        >
        > Trzecia kwestia - pamiętam czasy, kiedy funty były drogie (co niby mogło uzasad
        > niać wysokie ceny u nas) a potem mocny spadek funta w stosunku do złotówki. Ter
        > az to się już wyrównało. Ale w tamtym czasie zakupy np. z Bravissimo były szcze
        > gólnie opłacalne, trwało to długo, a ceny w Polsce ani drgnęły.

        I to też przerabiałyśmy - wynikało to prawdopodobnie z tego, dostawy kontraktuje się ze sporym wyprzedzeniem.

        > Czwarta sprawa - to dość absurdalne, kiedy przyjmuje się z jednej strony, że sł
        > aba sprzedaż uzasadnia wysokie ceny (a nie ruszenie z jakąś akcją pozwalającą w
        > iększej grupie klientek zapoznać się z markami, kupić pierwszy stanik taniej i
        > przyzwyczaić do marki) a potem wzrost sprzedaży (kiedy informacja o firmie w du
        > żej mierze rozprzestrzeniła się dzięki klientkom) też nie jest sugestią, że w t
        > en rynek faktycznie warto inwestować, tylko że widocznie ceny są ok, skoro ludz
        > ie kupują... Ale ten wzrost w zasadzie mógłby być większy... Owszem, mógłby, ja
        > kby ruszono z jakąś akcją (ale to już pisałam ;))

        To działa dokładnie odwrotnie. Przynajmniej jeśli chodzi o staniki Eveden, które, tak jak powiedziałam, na kontynencie kreują się na luksusową markę. Skierowaną nie do "przeciętnej" kobiety, ale tej która ma wyższe dochody. Psychologicznie działa to tak, że obniżenie ceny spowoduje gorsze "postrzeganie" marki i w rezultacie spadeks sprzedaży. Tak sobie wyobrażam, że właśnie tak myśli producent do spółki z dystrybutorem.

        >
        > Na zakończenie mogę napisać tylko tyle, że ten rynek nie jest pusty, zatem to n
        > ie jest tak, że jak ustalimy wyższą cenę, to zarobimy więcej.
        Owszem, to tak jest w przypadku marek "luksusowych" , patrz moja wypowiedź wyżej

        I wszystko byłoby cacy, gdyby nie to że Freyi do luksusu to trochę daleko...

        No dobrze, ale w takim razie co mogłoby zadziałać na producenta? Na producenta mógłby zadziałać tylko gorący oddech konkurencji. Gdyby pojawiły sie na polskim rynku staniki w podobnej rozmiarówce, podobnej jakości i podobnym "młodzieżowym" dizajnie, to może obniżyliby ceny. ALe najprawdopodobniej to by je jeszcze podnieśli,żeby nie wyglądać na jakiś "badziew".

        Jeśli ktoś mi nie wierzy, to typowym przykładem zadziałania takiego mechanizmu jest marka Curvy Kate. W momencie pojawienia się jej w Poslce, moją Portię w Dopasowanej kupiłam za 77 zł. Było to w przeliczeniu tyle samo, za ile kożna było ją kupić w UK. Absolutnie nie opłacało się sprowadzać . Cóż z tego, skoro ktoś decyzyjny szybko połapał się, jakie są ceny staników o podobnej jakości w Polsce i ceny skoczyły najpierw do 100, a potem do ok. 130 PLN i na tym poziomie się trzymają. I taka jest cena stanika podobej jakości i ja nie widzę, żeby jakakolwiek siła zmusiła producentów i dystrybutorów do jej zmiany. Tyle kosztuje Keia Pink, bazówka Panache, Curvy Kate, Audelle, Charnos a nawet Pour Moi, chociaż tutaj chwalebnie ceny są nieco niższe. Z resztą, moim skromnym zdaniem, do czasu, jak się producent nie połapie.

        A z resztą, nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że tego oddechu konkurencji (chodzi i o firmy polskie) nie widać, konkurencja raczej równa w górę, no bo przecież kolorowe, śliczne, pasujące staniki to taki luksus!

        Przepraszam za ten bardzo pesymistyczny post, ale naprawdę nie ma się co oszukiwać.
        • ceylley Re: Petycja w sprawie cen do Evedenu 26.10.10, 18:50
          1. Co do wpływu cen na ilość klientów: Jest w ekonomii coś takiego jak "popyt nieelastyczny", czyli (dla tych, które nie wiedzą, bo przypuszczam, że część wie), taki który nie zmienia się w zalezności od ceny. To jest najczęściej popyt na dobra podstawowe - bez których żyć się nie da. Historycznie zawsze jako przykład podawany był chleb i trumny, ale teraz nawet w tych dziedzinach są alternetywy ;)

          Dla części kobiet Eveden jest takim dobrem podstawowym, bo jakaś konkurencja jest, ale to albo nie ten krój, albo fiszbina za wysoka, albo "cośtam". Ja sama, mimo, że mogę sobie pozwolić na kupno staników innych firm, bezpośrednio od dystrybutorów, czyli po cenach dużo, dużo niższych i tak wywalam kupę pieniędzy na Fantasie, bo wszystko inne mi ręce ucina i to nic, że innych staników mogłabym mieś za tą cenę pięć, podobnej jakości.

          A skoro istnieje jakiś produkt, który nie ma alternatywy, to po co obniżać cenę, skoro i tak się dobrze zarabia? Druga sprawa, że obniżenie ceny o 10zł ilości klientek nie zwiększy, a pomyślcie ile klientek więcej musiałoby się "przerzucić" na te staniki, żeby cena spadła o 100zł i firma na tym nie straciła...

          2. Pytam, bo nie wiem, jak w przypadku tej konkretnej firmy: A te ceny to są sugerowane przez producenta, czy dystrybutora? Bo to też jest istotne. Bo nie wiem, czy macie świadomość (jak to czytacie, to wydaje się to oczywiste, ale nie wiem, czy wcześniej się zastanawiałyście nad tym), ale na początku jest stanik, później producent nakłada marżę, żeby mieć zysk, później dystrybutor nakłada swoją i sklep nakłada swoją i to są marże w takiej wysokości, że przynajmniej część z Was zdziwiłaby się ile taki stanik pierwotnie kosztował (ja, mimo, że miałam tą świadomość, to i tak się zdziwiłam). I teraz sprawa jest taka, czy to producent ustalił swoją cenę sugerowaną do sprzedaży, czy dystrybutor już po doliczeniu swojej marży (bo nie podejżewam, żeby sklepy się między sobą umówiły na cenę minimalną, chociaż i takie rzeczy się robi (ale święcie wierzę w to, że jeszcze nie w tej branży)).
Pełna wersja