o co jeszcze mamy lobbować ?

20.11.10, 20:13
Ostatnio stwierdziłam, że w ogóle nie zaglądam na główne Lobby.

Przeważającą większość stanowią długie wątki o markach, sklepach tudzież reklamy samych sklepów. Nie jestem aż taką stanikomaniaczką, żeby podniecać się nową kolekcją pół roku wcześniej. Sklepy z innych miast nie interesują mnie z zasady, do wątków informacyjnych zaglądam jak planuję zakupy.
Tak jakby nic się nie działo.

Mam trochę takie wrażenie jak z feminizmem. Tzn. nie mam już o co walczyć, bo wszystkie MOJE postulaty zostały spełnione.

Dużym problemem była dla mnie nieumiejętność przewidywania własnego rozmiaru i wiele nieudanych zakupów przez net - w moim mieście jest kilkanaście uświadomionych sklepów, gdzie miła obsługa dobierze mi stanik dowolnego kształtu i koloru. Chciałabym móc kupić effuniaka stacjonarnie, ale jakoś godzę się z tym, że mojego rozmiaru szyją mniej i nie do każdego sklepu opłaca się kupować.
Problemem były ceny, ale w tej chwili w warszawskich sklepach uświadomione staniki można dostać w cenie niższej niż płaciłam 6 lat temu za Triumpha. Ale ponieważ moje dochody wzrosły, kupno stanika przestało być problemem. Fajnie byłoby móc kupić stanik w swoim rozmiarze za powiedzmy 50 zł, ale nie jest to mój najważniejszy kłopot.
Dopóki ostatnio nie przytyłam kilka kg, miałam pełną szufladę staników, ale teraz spokojnie kupiłam sobie coś nowego.
Generalnie - kupuję stanik wtedy, kiedy JA potrzebuję stanika, a nie kiedy mi się coś trafi.

W porównaniu z potrzebą kupna dużych ubrań i szerokich butów - nie mam żadnych problemów stanikowych.

Czy Wy (mam na myśli lobbystki z pewnym stażem) też macie takie wrażenie ?
    • jul-kaa Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 20:54
      Mnie interesowałaby większa dostępność staników z moich okolic rozmiarowych (>80J) i ich lepsza konstrukcja. Na razie jedyne moje dopasowane (z efektem WOW) staniki to effuniaki (plunge), jedyny wygodny lezący jako tako to stary (niedostępny) effuniak, a jedyne dające się nosić, ale z efektem BLE są Panache (i to nie wszystkie oczywiście).
      Czy jest w ogóle sens lobbować za większą ilością ilością modeli/firm szyjących na takie rozmiary? Effuniak ostatnio pisała na Lobby, że na staniki tej wielkości jest najmniejszy popyt. Ja sama kojarzę tylko kilka Lobbystek noszących okolice >=80-85J. Stawiam, że ten rozmiar jest popularniejszy wśród starszych pań (jadę stereotypem...?), których większość jest nieuświadamialna. Jak myślicie - czy inne firmy (poza Effuniak, która już chyba zarzuca pomysł robienia HalfCupów na takie biusty) zainteresują się tą częścią tabelki? Czy jest nas (potencjalnych klientek) po prostu za mało, żeby to się w ogóle miało szanse opłacać?
      Dodam jeszcze, że pewnie większość kobiet noszących ten rozmiar uważa go za tymczasowy ("za chwilę schudnę") i być może (to hipoteza) nie przywiązuje aż takiej wagi do odpowiedniego podtrzymania (co swoją drogą jest/byłoby oczywiście błędem).

      I druga kwestia - karmniki - tu pewnie jest większa szansa na powodzenie lobbingu. No bo dlaczego takie Panache (czy inna Freya) nie robi karmników w sensownych rozmiarach?

      Warto o to lobbować...?
      • justinehh Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:04
        Sądząc po licznie pań na ulicach, które mają źle dobrany stanik, jest jeszcze gdzie lobbować. Że nie wspomnę o ulepszaniu konstrukcji czy obniżce cen...
    • indigo-rose Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:05
      Za realnymi obwodami. Tak, wiem że Ewie nie opłaca się szyć 60 przy realnych obwodach, ale może jakiejś firmie produkującej na większy rynek będzie się opłacało szyć choćby małe partie.
      Za niestosowanie automatyzmu: duża miseczka=duży biust=duże zabudowanie i szerokie fiszbiny. Mały biust nie potrzebuje golfa, a piersi naprawdę nie zaczynają się zaraz pod obojczykiem ani na plecach.
      Za jednolitą polską rozmiarówką. Za sensownymi konstrukcjami.
      • wera9954 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:16
        Jeśli o moje potrzeby chodzi, to właściwie można lobbować już tylko o obniżkę cen - w swoim rozmiarze (30F/32E) mogę nosić staniki, jakie tylko chcę, ale nie jestem sama. Są problemy z miseczkami <D przy małych obwodach, są kiepskie konstrukcje przy dużych miseczkach... Poza tym, większość kobiet nadal nosi źle dobrane staniki - czasami myślę, że to trochę wina zbyt natarczywego lobbowania :(
    • pierwszalitera Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:15
      Wypada tylko pogratulować i powiedzieć: Matko, jak ci dobrze. ;-) Ja mam wprawdzie pieniądze, gotowa jestem pojechać kilkaset kilometrów do następnego stacjonarnego sklepu, ale wyboru ciągle nie mam. Owszem, wszędzie dostanę balkonetkę, albo watowanego sztywniaka, ale pierwsze na mnie w ogóle nie leżą, drugich namiętnie nie znoszę, a miękkich half cupów w moim skromnym rozmiarze 32E jest jak na lekarstwo. Stanikowej rewolucji z szafą pełną bielizny jakoś więc na razie nie przeszłam i w ogóle mam wrażenie, że to jeszcze długo dla mnie potrwa. U effuniaka też zainteresowanie miękkimi half cupami spadło, wygląda na to, że nikt specjalnie ich nie potrzebuje. Sprawiłam sobie czarnego Szmaragda, leży niby dobrze, ale inne wzory, kolory, tkaniny, wykonanie i lepszy stopień wygody (niegryzące ramiączka!) też bym chciała, donaszam więc w większości moje przymałe francuzy za 70 euro. :-/
    • sbarazzina Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:27
      Z Twojego posta przebija sie jedynie JA, JA i moje potrzeby.

      A Lobby powstalo jako spolecznosc, ktora walczy o szeroka rozmiarowke i stanik dla kazdego biustu. Owszem potrzeby 'srodka tabelki' zostaly juz zaspokojone. Ale jesli masz watpliwosci czy jest jeszcze o co lobbowac, to zajrzyj na LMB, albo do watku o waskofiszbinowych G+.

      Staniki w rozmiarach 60-65 A-C praktycznie nie istnieja. Te modele mozna policzyc na palcach jednej reki. I dziewczyny nawet zanizyc sobie nie moga, zeby sie zalapac na wieksze literke.

      Trzeba umiec spojrzec troche szerzej niz tylko na wlasna okolice rozmiarowa.

      W watkach rozmiarowych udzielaja sie w zasadzie ciagle te same forumki. A Lobby to przeciez tez pomoc w dobraniu rozmiaru poczatkujacym.

      Nie w kazdym miescie jest kilkanascie sklepow. Jest jeszcze cala masa roboty do wykonania. TW zasadzie tak jak w kwestii feminizmu:)
      • jul-kaa Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:09
        sbarazzina napisała:
        > Z Twojego posta przebija sie jedynie JA, JA i moje potrzeby.

        Czekaj, a magdalaena nie pisała właśnie o sobie i swojej perspektywie z pełną premedytacją...?
      • butters77 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:18
        sbarazzina napisała:
        > Nie w kazdym miescie jest kilkanascie sklepow. Jest jeszcze cala masa roboty do
        > wykonania. TW zasadzie tak jak w kwestii feminizmu:)

        Zgadzam się - największe akcje medialne ani poziom świadomości wykształconej mieszkanki dużego miasta nie są reprezentatywne. Sama mieszkam w dwustutysięcznym mieście, a dobre sklepy z bielizną stanowią tu wciąż ewenement na tle masy średnich i słabych (a co dopiero, gdy weźmiemy na warsztat niewielkie miasteczka lub wsie). Mimo niewątpliwego postępu, do którego udało nam się doprowadzić (hurrrrraaa!:-), wciąż bardzo wiele jest do zrobienia. Dziewczynom, którym brak pomysłów na lobbowanie, przypominam nasze podpowiedzi:
        lobby.blox.pl/2008/11/Nie-pytaj-co-LOBBY-moze-zrobic-dla-Ciebie-1.html
        Warto włączyć się w aktywne działanie, bo same pamiętamy, z jakimi trudnościami borykałyśmy się, nie znając swojego rozmiaru lub nie wiedząc, gdzie szukać porządnego stanika. Co zresztą przypomina mi myśl, która co jakiś czas przewija się przez forum - Lobby to dla mnie piękny odcień feminizmu :-)

        Rozumiem natomiast magdalaenę, bo z pewnością wiele jest dziewczyn, które - po znalezieniu tu garści podpowiedzi - nie wracają już na forum, lecz zwyczajnie kupują staniki w odpowiednim rozmiarze. I świetnie, do tego przecież zmierzamy - oby jak najwięcej uświadomionych ruszało w świat :-) Ale na pewno warto pogadać o ich oczekiwaniach - po to, żeby nasze forum żyło, rozwijało się i obejmowało dyskusje z różnych etapów stanikowej wiedzy. Słowem - świetny wątek :-)

        (próbuję wysłać tę wiadomość po raz czwarty... mam nadzieję, że w końcu się uda)
      • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:42
        sbarazzina napisała:

        > A Lobby powstalo jako spolecznosc, ktora walczy o szeroka rozmiarowke i stanik
        > dla kazdego biustu.
        No właśnie mam wrażenie, że nie walczy - stąd moje uwagi o tym, że na pierwszej stronie są w zasadzie tylko reklamy sklepów i opisy konkretnych modeli.

        > Ale jesli masz watpliwosci czy jest jeszcze o co lobbowac, to zajrzyj na LMB, al
        > bo do watku o waskofiszbinowych G+.
        Ale ja sama jestem wąskofiszbinowa i w tej chwili waham się pomiędzy 80G / 80GG / 85FF (effuniak 90E) . Jak wchodziłam w obwód 75, to doskonale widziałam jaka jest przepaść między 34G a 34GG i wiele razy o tym pisałam.

        > TW zasadzie tak jak w kwestii feminizmu:)
        Ale w odniesieniu do feminizmu chodziło mi właśnie o to, że w obecnej chwili ewentualna dyskryminacja w zasadzie nie dotyczy wykształconych kobiet z dużych miast (ja przynajmniej nigdy jej nie doświadczyłam), co nie znaczy, że problem nie istnieje.
        Ale skoro moje potrzeby stanikowe zostały zaspokojone, zaczęłam zastanawiać się, co jeszcze jest nie tak i co jeszcze można realnie zrobić.
    • kasica_k Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:45
      Oj, jest o co.

      Biorąc pod uwagę tylko swoje potrzeby - jestem szczęściarą, bo w mojej okolicy rozmiarowej mam duży wybór oraz mieszkam w mieście, gdzie dobry sklep jest w każdej dzielnicy. Choć, z drugiej strony - nie wszędzie mogę dostać mój wymarzony model w obwodzie 80, że nawiążę do swojego niedawnego manifestu :)

      Największe pole do lobbowania widzę na terenie G+ - i to nie tyle w sklepach, co u producentów, bo czego producent nie wyprodukuje, tego sklep nie będzie miał. Chodzi mi o złe konstrukcje i wciąż marny wybór.

      Kolejna sprawa - to ceny. Uważam, że cena powyżej 150 zł za zwykły, wcale nie luksusowy biustonosz, to na nasze polskie realia za dużo dla bardzo wielu osób. Czekam na firmę, która wprowadzi na rynek prostą, codzienną kolekcję miękkusów w podstawowych kolorach za poniżej 100 zł/stanik. To pozwoliłoby doprowadzić do sytuacji, w której dobre dopasowanie stałoby się czymś powszednim, a nie luksusem dla tych nieco zamożniejszych czy bardziej nastawionych na inwestycje w bieliznę.

      Podsumowując - mamy już bardzo dużo, ale to jeszcze nie moment na spoczywanie na laurach :)
      • butters77 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 00:27
        kasica_k napisała:
        > Kolejna sprawa - to ceny.

        O, to bardzo cenna (nomen omen;-) uwaga. U wielu z nas próba przekonania koleżanek czy krewnych do zmiany biustonosza rozbija się o koszty takiej transformacji. Sama parę razy byłam w sytuacji, kiedy moja rozmówczyni z fatalnie dobranym stanikiem była mniej zszokowana samym podjęciem przeze mnie - ni z gruszki, ni z pietruszki - tematu jej piersi;-), co późniejszą informacją o cenach.

        Musimy dążyć do tego, żeby - zachęcając do zmiany rozmiaru - móc polecać jakąś podstawową ofertę. Bo jasne, że zawsze będą istnieć produkty z różnych półek cenowych, jasne, że można zainwestować 500 zł w ekskluzywną bieliznę - ale niestety, zdarza się, że codzienny, komfortowy, bynajmniej-nie-ekskluzywny biustonosz ma cenę wysokopółkową. Tak sytuacja wg mnie wygląda z Freyą - o czym zresztą Kasica nieraz pisała na blogu.
        • thorrey Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 09:10
          butters77 napisała:

          > kasica_k napisała:
          > > Kolejna sprawa - to ceny.
          butters77 napisała:
          zdarza się, że codzienny, komfortowy, bynajmniej-nie-ekskluzywny biustonosz
          > ma cenę wysokopółkową. Tak sytuacja wg mnie wygląda z Freyą - o czym zresztą K
          > asica nieraz pisała na blogu.

          I to jest wg mnie kwestia, która w najbliższym czasie jest nie do przeskoczenia. Wszystkie firmy zagraniczne, które wchodzą na polski rynek zastają sytuację cen ustalonych od wielu lat przez Eveden i Panache. Z różnych względów dopasowują się do tych cen , jakże przykrych dla naszej kieszeni. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, mogę tylko domyślać się, ze stanik uważany jest za dobro luksusowe gdzie cena=jakość a niższa cena=niższa jakość i słabsze postrzeganie marki. To jak już gdzieś pisałam, nikt nie będzie sobie kosztem niewielkiego (albo i braku) zwiększenia wolumenu obniżał postrzegania marki, bo staniki takie nie są skierowane go mas, tylko do uświadomionych klientek (i tu twierdzę, że ciągle będących w mniejszości), oraz do tego lepiej zarabiającego „targetu” który chce się pochwalić lub poczuć lepiej, że kupuje bieliznę z wyższej półki i taki „target” nie kupi nic poniżej 100 zł.

          Polskie firmy natomiast jeśli chodzi o tańszą bazówkę, nie mają szans w przypadku miękkich, „szytych” staników, jak tu nas jakiś czas temu uświadamiały różne producentki, bo wówczas nie zarobią na słoną wodę. Jedyna szansa to bazówka z formowanych termicznie miseczek, które nie wymagają tak dużej ilości ręcznej pracy. Ale takiej bazówki niet i nie będzie, bo jakoś nikt nie wpadł jeszcze na ten pomysł, żeby szyć tanio i dobrze, bo stanik w Polsce to jakiś luksus, który kupuje się raz na pół życia.

          A że tak nie jest, to się ostatnio boleśnie przekonałam, jak schudłam z biustu i zostałam z całą szufladą prześlicznych, ale nie pasujących staników. I słabo mi się robi, ze zabawa zaczyna się od początku – kupowanie, odsyłanie, sprawdzanie „nabiustne” który model dobrze leży – wszystko kosztujące naprawdę spore pieniądze. A to nie są buty, gdzie rozmiar stopy raczej nam się nie zmienia. Dlatego też uważam kwestię cen za nie do przejścia w polskich warunkach.

          (Na marginesie- na zachodzie staniki formowane termicznie są to chyba najpopularniejsze, najbardziej codzienne staniki i śmiem twierdzić, że na zachodnie warunki kosztują grosze. Ostatnio zdaje się w „Chirurgach” (Grey's Anatomy) widziałam taki cielisty termicznie formowany stanik na aktorce. Sama bym kupiła, ale nie Freyę Deco za 200 stówy, mając świadomość, że posłuży mi może 3 miesiące, bo kto wie, czy nie schudnę/utyję).
          • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 09:59
            thorrey napisała:

            > Polskie firmy natomiast jeśli chodzi o tańszą bazówkę, nie mają szans w przypad
            > ku miękkich, „szytych” staników, jak tu nas jakiś czas temu uświada
            > miały różne producentki, bo wówczas nie zarobią na słoną wodę
            Jeśli wejdę na stronę intymnej, to pokazuje mi mnóstwo staników w okolicach 80J (czyli brytyjskie 36G/GG) kosztujących poniżej 100 zł.
            www.intymna.pl/search/index/itemId/0/pageId/1
            Dlaczego te staniki nie są dostępne w stacjonarnych sklepach ? czy są aż tak nieudane (poza effuniakiem nie mam dobrych polskich staników) ? czy może sklepom opłaca się tylko Panache i Freya ?
            • thorrey Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 10:41
              magdalaena1977 napisała:
              > Jeśli wejdę na stronę intymnej, to pokazuje mi mnóstwo staników w okolicach 80J
              > (czyli brytyjskie 36G/GG) kosztujących poniżej 100 zł.
              > Dlaczego te staniki nie są dostępne w stacjonarnych sklepach ? czy są aż tak ni
              > eudane (poza effuniakiem nie mam dobrych polskich staników) ? czy może sklepom
              > opłaca się tylko Panache i Freya ?

              A widzisz, świetny przykład :)
              Po pierwsze, od razu widać, że to nie tak, że stanik MUSI kosztować powyżej stówy. Nie wiem, jaka jest ogólna jakość np. Boccary, widać, że pracochłonnością raczej się nie różnią od np. Dalii czy Effuniaków. Wniosek stąd jeden - "brytyjczyki" windują ceny do góry. Sama widziałam stacjonarnie La Senzę po 70 PLN, tyle, że rozmiarówka okrojona. Więc nie uwierzę - w przypadku firm zagranicznych - w żadne argumenty ekonomiczne, że tyle to musi kosztować. Nie musi. Po prostu taka jest polityka firmy, że tyle sobie życzy za swoje wyroby.
              To tyle jesli chodzi o firmy zagraniczne.

              A druga sprawa, totalnie dla mnie niezrozumiała, to ceny staników polskich producentów np. Kinga czy Gorsenia, również poniżej 100 PLN. No to jak to jest, da się czy się nie da wyprodukować stanik poniżej 100 i jeszcze na tym zarobić? Bo o tym własnie dzielnie przekonywały nas niekóre producentki.

              I znowu - np. taka Dalia czy Comexim - wypuściwszy linię staników o szerszej rozmiarówce, natychmiast dobiła cenowo do brytyjczyków, przynajmniej w sklepach internerowych...
              • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 11:29
                thorrey napisała:

                > Więc nie uwierzę - w przypadku firm zagranicznych
                > - w żadne argumenty ekonomiczne, że tyle to musi kosztować. Nie musi. Po prostu
                > taka jest polityka firmy, że tyle sobie życzy za swoje wyroby.
                > To tyle jesli chodzi o firmy zagraniczne.
                Ale przecież od dawna wiemy, że producenci i sklepy stosują zmowę cenową utrzymując ceny na sztucznie wysokim poziomie.

                Ale dlaczego te polskie tańsze staniki nie są dostępne w sklepach ?
                • aleksandralm Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 13:39
                  Magdaleno, ale ceny nie sa do konca wina sklepow. Jesli chcesz utrzymac sklep, zaplacic podatki, zaplacic pracownikom (jesli ich masz), miec na zaplacenie kredytu, miec na rozwoj sklepu (wprowadzanie nowych linii i modeli), to musisz miec margines... Tak siedzialam ostatnio nad katalogami i cennikami Evedenu i klelam. Wyzej tylka sie podskoczy i moje ceny ich produktow niestety beda musialy byc takie same jak w polskich sklepach...:(
                  • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 19:01
                    aleksandralm napisała:
                    > Magdaleno, ale ceny nie sa do konca wina sklepow.
                    Oczywiście, że nie. Ale dlaczego nadal wszystkie sklepy chcą 20 zł więcej za brzydsze wersje Freyi ? Przecież to nie jest kwestia kosztów produkcji. Czy nie chodzi o to, że w segmencie G+ jest mniejsza konkurencja i klientki można bardziej wydrenować ?
                    • aleksandralm Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 19:14
                      Nie wiem czy cos takiego moge tu pisac... Mam nadzieje ze nie jest to jakas zdrada tajemnicy handlowej itd...Ale Eveden zwyczajnie liczy sobie wiecej za G+...
                      • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 19:35
                        Żadna tajemnica, od dawna to wiemy (my, klientki). Ale to nie znaczy, że ma się nam to podobać i ja np. staram się unikać nieprzecenionych biustonoszy tej firmy, bo nie podoba mi się taka polityka cenowa.
                      • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 20:41
                        aleksandralm napisała:
                        > Nie wiem czy cos takiego moge tu pisac... Mam nadzieje ze nie jest to jakas zd
                        > rada tajemnicy handlowej itd...Ale Eveden zwyczajnie liczy sobie wiecej za G+..
                        Ale Wy to za nim powtarzacie, w ten sposób kształtujecie swoje ceny.
                        Ja jako klientka nie mam wpływu na Eveden. Mogę wyrażać swoją dezaprobatę wyłącznie w stosunku do podmiotów, z którymi handluję bezpośrednio tj. sklepów.
                    • kasienka.body Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 25.11.10, 21:48
                      e dlaczego nadal wszystkie sklepy chcą 20 zł więcej za br
                      > zydsze wersje Freyi ?

                      Nie wszystkie. Przejrzałaś ofertę wszystkich sklepów pod tym kątem?
            • effuniak a ja miałam taką ostatnio rozmowę... 22.11.10, 06:46
              Na dniu otwartym do mojej firmy zawitały przyszłe właścicielki nowo powstającego sklepu gdzieśtam.... i poprosiły mnie o to bym ....
              przygotowała dla nich ofertę z WYŻSZYMI CENAMI , bo ceny FREYI są wyższe niż moje a one muszą wybrać markę z najniższą ofertą do projektu unijnego a chcą handlować Freyą ... ba, już złożyły zamówienie i za nie zapłaciły bo Freya i Panach mają takie zasady działania ....

              Wniosek dla przeciętnego przedsiębiorcy jest taki -
              nie ma sensu obniżać cen bo nie ma dla kogo

              A jak taka propozycja pójdzie w eter (co niniejszym ma miejsce) to o niższych cenach można będzie tylko pomarzyć

              Dodam jeszcze, że mnie sie juz trafiają zapytania o terminy płatności czyli de facto o współudział w kredytowaniu takiego sklepu a o ile wiem to brytyjskie firmy sprzedają za przedpłatą i sklepom to nie przeszkadza (no, może przeszkadza, ale i tak nic z tym nie mogą zrobić !)
              • effuniak padło pytanie: 22.11.10, 06:54

                Ale dlaczego te polskie tańsze staniki nie są dostępne w sklepach ?

                Ano dlatego, że jak sklep zrobił za towarowanie w brytyjskich markach i za to zapłacił żywą gotówką i to w chwili składania zamówienia to ekonomicznie rzecz ujmując
                nie weźmie tańszych polskich wyrobów bo ZOSTANIE z niesprzedawalnymi brytyjczykami lub jak weźmie to MUSI wywindować cenę do poziomu innych cen w sklepie !
                • azymut17 Effuniak 22.11.10, 11:16
                  Mam prośbę: skoro nie prowadzisz sklepu z brytyjskimi stanikami, to nie opisuj zasad funkcjonowania takiego sklepu. Nie masz doświadczenia w tym temacie, posługujesz się więc informacjami z drugiej albo i trzeciej ręki. Najgorsze jest w tym to, że nie ma jak w zasadzie z Tobą polemizować bez zdradzania tajemnic handlowych, a na to jest chyba paragraf w Kodeksie Pracy...

                  > Ano dlatego, że jak sklep (...)
                  > nie weźmie tańszych polskich wyrobów bo ZOSTANIE z niesprzedawalnymi brytyjczyk
                  > ami lub jak weźmie to MUSI wywindować cenę do poziomu innych cen w sklepie !

                  Albo dlatego, że sklep już wiele razy próbował z tańszymi polskimi stanikami, które okazały się totalnie skopane konstrukcyjnie i nikt mimo niskiej ceny nie chce ich kupić, woli wydać 2-3 razy więcej na stanik, który dobrze leży. I to te polskie są właśnie niesprzedawalne :-(
                  • kotwtrampkach Re: Effuniak 22.11.10, 15:56
                    azymut17 napisała:

                    > Albo dlatego, że sklep już wiele razy próbował z tańszymi polskimi stanikami, k
                    > tóre okazały się totalnie skopane konstrukcyjnie i nikt mimo niskiej ceny nie c
                    > hce ich kupić, woli wydać 2-3 razy więcej na stanik, który dobrze leży. I to te
                    > polskie są właśnie niesprzedawalne :-(

                    a z perspektywy klientki:
                    jezlei mam kupić nowy stanik - w sieci, bo blisko nie mam sklepu stacjonarnego - szukam opinii na lobby lub wybieram coś co znam. Freye i panache na mnie nie leżą zbyt dobrze, ale.. 1.wiem na co patrzeć i jakich informacji szukać żeby dobrać coś co leży "jako tako" 2.jeżeli mam wybór dwóch produktów w tej samej cenie, z których jeden znam a drugiego nie, to właściwie nie mam wyboru.. 3.angielski stanik mam szansę sprzedać w przypadku niedopasowania - polskiego nie 4.sprawdziłam nabiustnie ang.marki - są niezniszczalne..

                    Popatrzcie na nasze [=stanikowe] blogi, fora informacje - o anglikach jest duzo tekstów (mimo ewidentnie złej konstrukcji w G+ lub pasującej tylko niektórym - jak się cieszę, że JUŻ ich nie noszę!) o polskich biustonoszach niewiele. I przyzwyczaiłyśmy się do szerokich fiszbin, rozciągliwych obwodów, wiemy jak je podszywać, skracać, wymieniać - po co się tego uczyć jeszcze raz do innych (polskich) marek? zaczęło się od anglików, polskie firmy za długo zwlekały.. Przebiło się avokado i effuniaki - jedne sa piękne, drugie super wygodne. A co ma do zaoferowania gorsenia, gaja, dalia? nawet ceny, jakby produkowały je angielscy robotnicy..
                    • pinupgirl_dg Re: Effuniak 23.11.10, 16:03
                      Ceny, jakby je produkowali angielscy robotnicy mają moim zdaniem głównie Dalia i Comexim. I dziwnym trafem właśnie o tych firmach najwięcej słyszę. Przyznam, że nie jestem już tak na bieżąco, nie zaczynam dnia od prześledzenia oferty sklepów internetowych, jak kiedyś, więc coś mogło mi umknąć. Ale np. takiej Gai i Gorseni, których ceny oscylują w okolicach 60zł nie wrzuciłabym do jednego worka z Dalią, która po rozszerzeniu rozmiarówki natychmiast wyrównała ceny do cen brytyjskich. A Ava? Gortex? Ostatnio sporo firm produkuje staniki w szerszej (może nie pełnej, ale na pewno imponującej, jak na nasze warunki) rozmiarówce i sprzedaje je w cenie poniżej 100zł. Tylko czy ktoś o nich słyszał? Może o Milenie, chociaż ostatnio znacznie jej mniej w galeriach i katalogach.
                      Może coś w tym jest, że my zwyczajnie nie chcemy staników w niższych cenach. Wysoka cena jest dla nas gwarantem jakości. Wierzę, że sporo osób mogło się sparzyć na pierwszych nieporadnych próbach rozszerzenia rozmiarówki przez polskie firmy, ale założę się, że duża część nawet nie próbowała i nie spróbuje. Nie mam nikomu tego za złe, sama wolę poruszać się po przetartych szlakach.
                      • magdalaena1977 Re: Effuniak 23.11.10, 16:57
                        pinupgirl_dg napisała:

                        > Ceny, jakby je produkowali angielscy robotnicy mają moim zdaniem głównie Dalia
                        > i Comexim. I dziwnym trafem właśnie o tych firmach najwięcej słyszę.
                        Bo one są w sprzedaży. Stąd podejrzenie, że naszym sklepom opłaca się sprzedawać tylko droższe staniki.

                        > Może coś w tym jest, że my zwyczajnie nie chcemy staników w niższych cenach. Wy
                        > soka cena jest dla nas gwarantem jakości. Wierzę, że sporo osób mogło się sparz
                        > yć na pierwszych nieporadnych próbach rozszerzenia rozmiarówki przez polskie fi
                        > rmy, ale założę się, że duża część nawet nie próbowała i nie spróbuje. Nie mam
                        > nikomu tego za złe, sama wolę poruszać się po przetartych szlakach.
                        Ja próbowałam zamawiać staniki polskich firm i w ogóle raczej unikam zakupów przez internet, bo mam problemy z określeniem swojego rozmiaru. 20 zł to drogo jak za samo mierzenie. W tej chwili zamawiam tylko effuniaki, bo w sklepach stacjonarnych brakuje szerszych obwodów.

                        Ale bardzo chętnie wybiorę się specjalnie do któregoś warszawskiego sklepu, żeby pomierzyć (i kupić jeśli będzie ok.) tanie polskie staniki. Interesuje mnie odpowiednik brytyjskiego 36G/38FF.
                      • akj77 neverending story: ceny 23.11.10, 18:49
                        pinupgirl_dg napisała:

                        > Może coś w tym jest, że my zwyczajnie nie chcemy staników w niższych cenach. Wy
                        > soka cena jest dla nas gwarantem jakości. Wierzę, że sporo osób mogło się sparz
                        > yć na pierwszych nieporadnych próbach rozszerzenia rozmiarówki przez polskie fi
                        > rmy, ale założę się, że duża część nawet nie próbowała i nie spróbuje. Nie mam
                        > nikomu tego za złe, sama wolę poruszać się po przetartych szlakach.

                        E tam nie chcemy. Chcemy, tylko w necie nie chce nam się tracić czasu na próby i kasy na przesyłki czegoś, co najprawdopodobniej nie będzie pasować. Jakby stacjonarnie był pełny wybór takiej marki, to bardzo chętnie poszłabym sobie dobrac rozmiar.

                        Nawiasem mówiąc, ubolewam nad tym, że nie jest mi znany w Warszawie sklep stacjonarny z naprawdę dobrym wyborem Effuniaków. Przez to siedzę teraz w lekko za ciasnym staniku z przedłużką, bo mi przypasował do sukienki i strasznie mi się nie chciało wymieniać, a wzięlam ten sam rozmiar, co poprzednio... Pewnie miałabym jeszcze więcej Effuniaków, gdybym mogła je naprawdę porządnie pomierzyć.

                        A tak na temat wątku - czy jest jeszcze o co lobbować? Myślę, Magdalaeno, że nie zadałabyś tego pytania, gdybyś nie porównywała z tym, jak było parę lat temu, kiedy to w Warszawie na moje wymiary można było co najwyżej kupić niedopasowaną Felinę za 250 zł. Oczywiście że jest o wiele lepiej niż było, ale dziewczyny już chyba wszystko napisały:
                        - ceny są stanowczo za wysokie, żeby można było lekką ręką wysłać każdą kobietę na brafitting,
                        - obwody 80+ są słabo dostępne, a w 90+ jest w ogóle mało modeli,
                        - konstrukcje GG+ to temat rzeka,
                        - Ty (i ja też) masz warszawską perspektywę, nie wspominając już nawet o zarobkach, ale kilkanaście sklepów to jest tu, a nie w Suwałkach,
                        - małe obwody i miski to kolejny temat rzeka (co wiem tylko dzięki Lobby),
                        - 90% kobiet nadal jest nieuświadomionych, a nie zgodzę się, że uświadamianie to nie to samo, co lobbowanie. Moim zdaniem większa liczba uświadomionych klientek poszukujących dobrego biustonosza bezpośrednio się przekłada na większą ofertę rynkową.

                        Sama powiedziałaś - to jest tak jak z feminizmem. Możemy głosować, dziedziczyć majątek i takie tam. Jest super? No jest, bo było o wiele gorzej. Ale dyskryminacja istnieje i ma się świetnie.
                        • pinupgirl_dg Re: neverending story: ceny 23.11.10, 22:06
                          Doskonale rozumiem, ja też nie przepadam za zakupami internetowymi, wiązało się to z zamrożeniem sporej sumy, ryzykiem odsyłania, wiec starałam się wybierać same "pewniaki". I też kompletnie nie rozumiem, dlaczego tak mało sklepów decyduje się wprowadzać tańsze, polskie marki. W okolicy 60 km mam trzy sklepy stanikowe a w nich brytyjczyki, Dalia i Comexim. Dwie ostatnie firmy mają dla mnie stanowczo za wąskie fiszbin. Żałuję, że nie zapytałam wtedy o Avę czy Gaię. Prawda jest taka, że w ostatecznym rozrachunku to my, klientki, decydujemy o tym, co się znajdzie w sklepach. Chciałyśmy większy wybór rozmiarów - mamy. Kolorowe, bogato zdobione staniki o wąskich ramiączkach - mamy. Polskich producentów - mamy, tylko dlaczego tylko dwóch czy trzech i to w brytyjskich cenach? Myślę, że o to warto lobbować, wtedy "uświadamianie" pójdzie nam też dużo lepiej i całej sprawie to wyjdzie na zdrowie. Nie mam pojęcia, jak jest z jakością i konstrukcją tych staników, ale nie dowiem się, nim nie spróbuję.
                  • magdalaena1977 Re: Effuniak 22.11.10, 18:47
                    azymut17 napisała:
                    > Albo dlatego, że sklep już wiele razy próbował z tańszymi polskimi stanikami, k
                    > tóre okazały się totalnie skopane konstrukcyjnie i nikt mimo niskiej ceny nie c
                    > hce ich kupić, woli wydać 2-3 razy więcej na stanik, który dobrze leży. I to te
                    > polskie są właśnie niesprzedawalne :-(
                    Piszesz z doświadczenia peachfieldu, prawda ?
                    Kiedy miałyście tam tańsze polskie staniki ? Osobiście byłam kilka razy, wielokrotnie zaglądałam na stronę i rzucało mi się w oczy wyłącznie Freya, Panache itp.

                    W ogóle nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek w sklepie stacjonarnym widziała staniki poniżej 100 zł w tzw. regularnej cenie. W biuściastej rozmiarówce oczywiście. Pamiętam natomiast, że w okresie polowania na nowe marki (ok. 2008) pisałam do producentów, żeby się dowiedzieć, gdzie w Warszawie dany model jest do obejrzenia na żywo i np. Comexim (niezbyt tania marka) kierował mnie do sklepu internetowego.
                    A jeśli mam wydać 150 zł na Comexim albo 150 zł na Freyę , to wybieram to drugie.
                    Realny wybór oznaczałby przy obecnych cenach brytyjczyków - powiedzmy 50 zł za polski stanik. Nie musi leżeć absolutnie idealnie, ale musi być niezły. Tak żeby opłacało się go kupić jeśli np. pasuje do określonej bluzki.
                    • azymut17 Re: Effuniak 22.11.10, 22:43
                      magdalaena1977 napisała:
                      > Piszesz z doświadczenia peachfieldu, prawda ?
                      Tak.

                      > Kiedy miałyście tam tańsze polskie staniki ?
                      Jak zaczęłam pracę latem zeszłego roku, było po jednym modelu Comeximu i Mileny, potem doszły 3 modele Gorsenii, 2 Samanty, kilka Agio, może coś jeszcze - cen teraz nie przytoczę, wszystkie jednak tańsze niż 150 zł, niektóre mniej niż 100 zł.

                      > Osobiście byłam kilka razy, wielok
                      > rotnie zaglądałam na stronę i rzucało mi się w oczy wyłącznie Freya, Panache it
                      > p.
                      Bo na stronie te staniki nie były nigdy umieszczane, nawet nie wszystkie brytyjczyki tam są. Sklep internetowy działa tak trochę obok stacjonarnego :-)

                      > W ogóle nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek w sklepie stacjonarnym widzia
                      > ła staniki poniżej 100 zł w tzw. regularnej cenie. W biuściastej rozmiarówce o
                      > czywiście.
                      Jeśli biuściasta rozmiarówka to polskie G czy H, to były. Polskie M czy L rzeczywiście może kosztować do stu kilka (ten model jest na Żeromskiego, więc nie pamiętam ceny, może nawet być poniżej 100).
                      • magdalaena1977 Re: Effuniak 23.11.10, 09:27
                        azymut17 napisał(a):
                        > Jak zaczęłam pracę latem zeszłego roku, było po jednym modelu Comeximu i
                        > Mileny, potem doszły 3 modele Gorsenii, 2 Samanty, kilka Agio, może coś
                        > jeszcze - cen teraz nie przytoczę, wszystkie jednak tańsze niż 150 zł,
                        > niektóre mniej niż 100 zł.
                        Dla mnie w obecnej chwili standardowa cena za stanik to około 120 zł (od 99 do 149 zł) i tyle zazwyczaj płacę (Effuniaki, przecenione Freye, Curvy Kate).
                        Powyżej 150 zł to już drogo. W czasie mojej uświadomionej kariery kupiłam trzy takie staniki (Fantasie z UK w 2007 i dwie Freye za 165 zł właśnie u Was).
                        Nigdy nie zapłaciłam za stanik powyżej 200 zł.
                        Tanio to byłoby około 70 zł (49 - 89 zł) - w takich cenach kupowałam brytyjskie marki w internecie, ale miałam problemy z trafieniem w rozmiar.
                        Ceny poniżej 49 zł to już byłaby prawdziwa okazja zarezerwowana w tej chwili na na ebay czy allegro.

                        Kupno stanika to poważna decyzja, nie kupię stanika ot tak impulsowo. Do większych wydatków zniechęca mnie też to, że kilkukilogramowe wahnięcie wagi może sprawić, że stanik przestanie pasować.

                        Przy czym ja jestem warszawską pracującą singielką po trzydziestce. Jeśli dla mnie 200 zł za stanik to drogo, to co z resztą populacji ?

                        > Bo na stronie te staniki nie były nigdy umieszczane, nawet nie wszystkie brytyj
                        > czyki tam są. Sklep internetowy działa tak trochę obok stacjonarnego :-)
                        O !? To może to napiszcie o tym ? Bo ja kilka razy zrezygnowałam z wizyty u Was, po sprawdzeniu na stronie, że nie ma akurat tego, czego szukam. A do dopasowanej po kostium pojechałam, jak sprawdziłam w necie, że właśnie przyszła świeża dostawa.
                        • azymut17 Re: Effuniak 23.11.10, 11:14
                          magdalaena1977 napisała:
                          > azymut17 napisał(a):
                          > > Bo na stronie te staniki nie były nigdy umieszczane, nawet nie wszystkie
                          > brytyj
                          > > czyki tam są. Sklep internetowy działa tak trochę obok stacjonarnego :-)
                          > O !? To może to napiszcie o tym ?

                          Ależ właśnie piszemy o tym od dawna :-) Wszystkie informacje o dostawach wrzucamy do naszego wątku forum.gazeta.pl/forum/w,32203,98868134,98868134,P_E_A_C_H_F_I_E_L_D_Mokotow.html
                          • magdalaena1977 Re: Effuniak 23.11.10, 12:08
                            azymut17 napisała:

                            > magdalaena1977 napisała:
                            > > azymut17 napisał(a):
                            > > > Bo na stronie te staniki nie były nigdy umieszczane, nawet nie
                            > > > wszystkie brytyjczyki tam są. Sklep internetowy działa tak trochę obok
                            > > > stacjonarnego :-)
                            > > O !? To może to napiszcie o tym ?
                            >
                            > Ależ właśnie piszemy o tym od dawna :-) Wszystkie informacje o dostawach
                            > wrzucamy do naszego wątku
                            Nie czytam Waszego wątku ....
                            Chodziło mi o to, żeby napisać na stronie. Najlepiej dużymi literami.
                          • maith Peachfield 23.11.10, 13:48
                            azymut17 napisała:
                            > Ależ właśnie piszemy o tym od dawna :-) Wszystkie informacje o dostawach wrzucamy do
                            > naszego wątku

                            I dobrze. Ale warto też dać znać na stronie, że to tylko niewielki fragment rzeczy dostępnych stacjonarnie. Chociaż to dopisać tam dużymi literami.

                            Pamiętam, jak mnie zirytowało, kiedy jeden z moich ulubionych sklepów info o nowościach wrzucał dla odmiany tylko na facebook. Po prostu informacje na zewnątrz są bardzo potrzebne, ale nie należy zapominać o własnej stronie.

                            I tak jak rozumiem, że nie tak łatwo jest wprowadzić każdy nowy model w konkretnej rozmiarówce i uaktualniać,
                            tak informacja, że stacjonarnie dostępne są też firmy takie i takie, generalnie w rozmiarach takich i takich, moim zdaniem by nie zaszkodziła :)
                            • agata_peachfield Re: Peachfield 23.11.10, 17:01
                              To nie tak, że na stronie jest niewielki fragment oferty stacjonarnej. Na stronie jest prawie wszystko oprócz raptem paru modeli.
                              • nessie-jp Re: Peachfield 23.11.10, 17:09
                                agata_peachfield napisała:

                                > To nie tak, że na stronie jest niewielki fragment oferty stacjonarnej. Na stron
                                > ie jest prawie wszystko oprócz raptem paru modeli.

                                No zaraz. Agata, to o czym my właściwie rozmawiamy?

                                Piszę długo i namiętnie, że do Peachfieldu nie zaglądam, bo za drogo i nie ma tanich marek. Ty piszesz, że ależ nieprawda, przecież są, tylko nie ma ich w sklepie internetowym. A potem się okazuje, że nie ma ich w sklepie internetowym, bo... tak naprawdę to jakieś smętne parę modeli.

                                W gruncie rzeczy pozostaję z przekonaniem, że Peachfield kieruje swoją ofertę do dość zamożnych klientek i jeśli już tańsze marki ma, to je wstydliwie ukrywa...
                        • nessie-jp Re: Effuniak 23.11.10, 14:43
                          > Bo ja kilka razy zrezygnowałam z wizyty u Was
                          > , po sprawdzeniu na stronie, że nie ma akurat tego, czego szukam.

                          Ja również
                          • agata_peachfield Re: Effuniak 23.11.10, 16:59
                            Nie doszukuj się ukrytych motywów:) Na przykład Gorsenii nie ma dlatego, że zdjęcia katalogowe nie nadają się do publikacji w sklepie. Inne modele po prostu czekają na wrzucenie na stronę.
                            • moniach_1 Re: Effuniak 24.11.10, 15:31
                              No to zróbcie real photo, będzie dużo więcej warte niż dowolne katalogowe, bo budzi większe zaufanie co do zgodności z rzeczywistym wyglądem niż jakiekolwiek katalogowe.
                  • sylwiastka Re: Effuniak 22.11.10, 20:41
                    Mnie też nie chce się wierzyć w te rewelacje.

                    1. Możliwe, że system zamówień i umów między dystrybutorem bądź bezpośrednio producentem zmienił się o 180 stopni i teraz zasady są zupełnie inne niż kilka miesięcy temu.
                    2. Bardzo prawdopodobne, że właścicielki tego sklepu nie zrozumiały systemu kontraktacji.
                    3. Możliwe jest też, że celowo wprowadziły Cię w błąd.
                    4. Możliwe, że nie do końca zrozumiałaś i używasz nieprecyzyjnych terminów, przekazując informacje z 2 ręki.

                    Ja znam takie regulacje w sprzedaży i dystrybucji staników brytyjskich:
                    A) Kupno towaru za gotówkę, płatność przy składaniu zamówienia (taka "normalna" sprzedaż). Czyli towar jest limitowany ilością stanów magazynowych producenta. Producent decyduje ile jakich rozmiarów szyje na sezon, sklep zamawia, o ile jest dostępne. Ryzyko dla producenta: uszyje za dużo "niesprzedawanych" egzemplarzy (generalnie rozminie się z trendem rynkowym, ryzyko dla sklepu "topowe" modele szybko znikną z magazynów i nie będzie można ich dokupić. Można zamówić na początek małe ilości w celu przetestowania.

                    B) Kontraktacja czyli producent prezentuje kolekcję z wyprzedzeniem (dotyczy kolekcji sezonowych), sklepy oglądają i DEKLARUJĄ się (czyli podpisują umowę, ale nie wnoszą żadnej przedpłaty) ile i jakich modeli kupią od producenta. Producent zbiera te informacje, szyje kolekcje. Rozsyła w ustalonym terminie zamówioną ilość towaru. Zazwyczaj producent/dystrybutor wysyła fakturę z odroczonym termie płatności, aby sklep mógł "obrócić" tym towarem i zapłacić. Ryzyko producenta - w zasadzie żadne, :) Ryzyko sklepu - bardzo duże jeśli wybrano nieodpowiednie modele i ilości towaru (nieoptymalne zamówienie, szczególnie groźne dla niedoświadczonych młodych biznesów). W tym przypadku to właściciel a nie producent ponosi ryzyko "nietrafnienia" w gusty klientów.

                    Polscy producenci też stosują te systemy i różne rozwiązania opcji płacenia. U niektórych można kupić towar z magazynu i odroczyć termin płatności, u innych nie u jeszcze innych jest system kontraktacji.

                    Ewo jeszcze raz zasugeruję, aby dokładnie sprawdzać informacje i ich wiarygodność zanim przedstawiasz je szerszej publiczności. Powielając niesprawdzone, nierzetelne informacje możesz stracić wiarygodność w oczach klientów (detalicznych i hurtowych) i ich zaufanie do ciebie jako producenta.
                    • maith Re: Effuniak 22.11.10, 23:24
                      sylwiastka napisała:
                      > Powielając niesprawdzone, nier
                      > zetelne informacje możesz stracić wiarygodność w oczach klientów (detalicznych
                      > i hurtowych) i ich zaufanie do ciebie jako producenta.

                      Spokojnie :) Zaufanie do producenta można stracić tylko jeśli ten okaże się zły jako producent.
                      A osoby, które chciały oszukać urzędników mogły okłamać też Ewę. Jeżeli posiadasz wiedzę, jak to w praktyce wygląda, to dobrze, udało się te informacje od razu zweryfikować.
                      • sylwiastka Re: Effuniak 23.11.10, 01:16
                        Polemizowałabym. Pod nickiem effuniak udziela się już od dawna nie tylko forumka-konsumentka, ale przede wszystkim projektantka, konstruktorka producent, pomysłodawca, szef i mózg firmy Ewa Michalak.
                        forum.gazeta.pl/forum/w,32203,106095540,106118799,Re_Prosba_do_wlascicieli_sklepow_obecnych_na_LB.html
                        Ten post był też pisany z punktu widzenia producenta. A wiadomo, że jako uczestniczka forum konsumenckiego moje wymagania i oczekiwania wobec wypowiedzi producentów i dystrybutorów jak i przedstawicieli sklepów są inne (wyższe) niż od "zwykłych" forumek.

                        Analogicznie, gdyby np firma So.Chic! dystrybutor Panache napisałby takiego posta o firmie b.style dystrybutorze Evedenu zareagowałabym tak samo, dopatrując się niezręcznych chwytów marketingowych. Czemu więc effuniak traktować inaczej?
                        Swoją drogą czasami przydałoby się przypomnienie na czym polega dialog z konsumentami i, że jednak wypowiedzi osób fachowo związanych z biznesem stanikowym zawsze będą świadczyć o ich profesjonalizmie.
                        Na zachętę przypominam taki wątek i godną uwagi postawę Avocado:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,32203,111221348,,Staniki_od_srodka_czyli_perypetie_producentow.html?s=0
                • edhelwen Re: padło pytanie: 23.11.10, 01:50
                  Effu ----> ale nie tylko w sklepach, które handlują brytyjczykami :/ W moim mieście polskich marek o szerokiej/szerszej rozmiarówce jest jak na lekarstwo (w porównaniu z ofertą internetową). Najłatwiej dostać Dalię, Gorsenię, Gaię i Samantę. Gorzej z Kris Line, Kingą, Konradem, Corinem, Ewą Bien (widywałam pojedyncze sztuki), Konradem. Róży, Damy Kier, Comeximu, Mileny nie widziałam nigdy.
                  Czy są tańsze niż brytyjczyki, to trudno powiedzieć ;)
              • maith Re: a ja miałam taką ostatnio rozmowę... 22.11.10, 12:52
                Poprosili Cię o fikcyjnie zawyżoną ofertę, żeby mogli handlować czymś drogim udając, że to tak naprawdę była najtańsza opcja?
                Ołomatko, nieźle.
                • effuniak Maith 22.11.10, 14:10
                  Tak właśnie było
          • maith Ceny 21.11.10, 12:21
            Moim zdaniem zachowania zagranicznych firm są absurdalne.
            Do przejęcia naprawdę dużej części polskiego rynku potrzebne są normalne ceny.
            Tak normalne, jak dla Brytyjek normalne są ich ceny w UK.
            I już, tylko tyle i aż tyle.

            Do tego Polki to taki straszny typ klientek, że potrafią samodzielnie oceniać jakość materiału.
            Klientki! Zwykłe! Bez przyrządów i laboratorium.
            Dlatego my naprawdę widzimy, że dostajemy zwykłe, a wcale nie luksusowe produkty w sztucznie wywindowanych cenach.

            I przy okazji ciekawy przykład.
            Jest coś takiego jak iPad.
            Można sobie na niego kupować oprogramowanie, też normalnie uważane za luksusowe, za grosze. I producentom oprogramowania się to opłaca. Czemu? Bo dzięki temu to oprogramowanie jest sprzedawane w milionach egzemplarzy.

            A my po prostu NIE MAMY ani jednego dobrego, dostępnego cenowo modelu, który polecany masowo na początek, byłby naprawdę często kupowany.
            I czekamy aż ktoś wypełni tę lukę.
            • pierwszalitera Re: Ceny 21.11.10, 13:23
              maith napisała:

              > Moim zdaniem zachowania zagranicznych firm są absurdalne.

              W ogóle nie są absurdalne. Ceny są dokładnie takie, jakie w innych krajach europejskich. Naiwnością byłoby przypuszczać, że średniopółkowa firma bieliźniana będzie bawiła się w pomoc gospodarczą dla mniej zamożnych krajów Unii. Oni mają jak widać politykę firmową polegającą na uprzywilejowaniu własnego krajowego rynku, dlatego staniki kupowane bezpośrednio w UK są nieco tańsze, a resztę traktują jednakowo, czyli gorzej. Dlaczego mieliby robić wyjątek dla Polski i zniżać tu ceny? Najpierw musieliby dostrzeć, że zapotrzebowanie na te staniki jest ponadprzeciętnie duże, jako ukłon w stronę klientek. Ale ileż kobiet kupuje te staniki w Polsce stacjonarnie? Obniżać ceny i liczyć, że Polki podchwycą ofertę? Eeee, tak się robi tylko z towarem, który jest niewiele warty i żadna szanująca się firma nie będzie tego chciała. Poza tym narażać się na dystrybutorom w innych krajach? Te też będą nagle chciały taniej i poleci niewygodna dla firmy lawina, w ogóle nie przynosząca zysku. Argument z niższymi zarobkami nie jest też żadnym argumentem, to tylko sprawa czasu i wyrównywania się poziomów. Już dzisiaj Polacy kupują wiele produktów po takiej samej cenie, jak za granicą, na przykład elektronikę i popyt wcale nie jest na nie mniejszy. Dla Europy przestaliśmy być już biednym krajem i dlatego traktują nas trochę może na wyrost, ale bez żadnych ulg.
              • lurrina Re: Ceny 21.11.10, 16:56
                Pierwszalitera:
                > Najpierw musieliby dostrzeć, że zapotrzebowanie na te staniki jest po
                > nadprzeciętnie duże, jako ukłon w stronę klientek. Ale ileż kobiet kupuje te st
                > aniki w Polsce stacjonarnie? Obniżać ceny i liczyć, że Polki podchwycą ofertę?

                No, akurat to ostatnie ma większy sens niż to co napisałaś wcześniej. Bo skoro Polski rzuciłyby się na ich ofertę w standardowej cenie to co po mieliby ją obniżać? Żeby mieć mniejsze zyski? :) Cenę obniża się zazwyczaj właśnie po to, żeby zachęcić nowych konsumentów do kupna, ew. żeby pozbyć się starszych kolekcji i zapasów z magazynów. Nie jako "nagrodę".
                No i generalnie zgadzam się z Butter77.
                • pierwszalitera Re: Ceny 21.11.10, 19:25
                  lurrina napisała:


                  Cenę obniża się zazwyczaj właśnie po to, żeb
                  > y zachęcić nowych konsumentów do kupna, ew. żeby pozbyć się starszych kolekcji
                  > i zapasów z magazynów. Nie jako "nagrodę".

                  To nie całkiem tak jak napisałaś. Do kupna można zachęcać niskimi cenami tylko tam, gdzie liczy się na spory, znaczy masowy popyt, inaczej firmie nie opłaca się nawet próbować. A ilość sprzedawanych staników w Polsce nie obiecuje zbyt wielkiego potencjału na masówkę. Mało komu opłaca się sprzedawanie zapasów stosunkowo tanich staników (w relacji brytyjskiej) z magazynów za bezcen, czasem korzystniej jestnawet wyrzucić stare staniki po prostu na śmieci i sprawiać wrażenie rzadkiego dobra, zmuszając dodatkowo tym klientkę do szybkich, spontanicznych decyzji i kupowania za regularną cenę. Przeceny starszych kolekcji są więc w "nagrodę". Bo sprzedawane za grosze nie pokrywają często nawet kosztów sprzedaży (sklep, pensje ekspedientek itp.) i służą jako cukierek w dużym stopniu przywiązaniu stałych klientek do marki. Szczególnie tam gdzie mam się do czynienia ze sporą konkurencją, a na rynku brytyjskim jest ona większa niż u nas.
              • maith Re: Ceny 21.11.10, 18:48
                Dlatego podałam przykład z iPadem. To naprawdę nie jest pomoc gospodarcza dla biednych użytkowników tego (hehe) taniego sprzętu. Tylko czysta kalkulacja.
                I tak samo czystą kalkulacją byłoby postaranie się o przejęcie znaczącej części naprawdę dużego polskiego rynku.
                Polki to podchwyciły, fakt, ale jaki procent polskiego rynku mają brytyjskie firmy? Nikły.
                • pierwszalitera Re: Ceny 21.11.10, 19:37
                  maith napisała:

                  > Dlatego podałam przykład z iPadem. To naprawdę nie jest pomoc gospodarcza dla b
                  > iednych użytkowników tego (hehe) taniego sprzętu. Tylko czysta kalkulacja.

                  Owszem, ale ceny iPada nie orientują się na sytuacji gospodarczej danego kraju. To jest ogólnie tania rzecz, z zaałożenia i tyle.


                  > Polki to podchwyciły, fakt, ale jaki procent polskiego rynku mają brytyjskie fi
                  > rmy? Nikły.

                  Widocznie zainteresowanie polskim rynkiem jest bardzo malutkie. Powiedzmy, że nie jest on też aż taki wielki. Porównam tu na przykład z rynkiem niemieckim. Obrzymi kraj, masa kobiet z biustem, a brytyjskie marki są niszowe i drogie, droższe do francuskich. Gdyby Brytyjczykom zależało więc na ekspansji, to ta sytuacja wyglądałaby moim zdaniem trochę inaczej i już dawno więcej by się u Niemców działo. Nie zdziwiłabym się, gdyby te brytyjskie marki miały jakieś ulgi podatkowe za zaangażowanie na brytyjskim rynku, bo dużą część sprzedają przecież online i to w brytyjskich sklepach produkując brytyjskie podatki.
                  • maith Re: Ceny 22.11.10, 12:49
                    iPad? Nie, to był żart z tą taniością ;) To po prostu sprzęt, na który producent wytworzył ogromny popyt. W efekcie producentom oprogramowania opłaca się sprzedawać na ten sprzęt zwykle drogie oprogramowanie tanio.
                    Ci, którzy się zdecydowali, zyskali na efekcie skali.

                    I tu jest tak samo.
                    Można by było powiedzieć, że polski rynek jest mały, jak by się na nim zajmowało więcej niż kilka %.
                    A udawanie marek luksusowych jest bezsensowne.
                    Po co sprzedawać coś u siebie normalnie, a zagranicą odstawiać cyrk?
                    Nic dziwnego, że brytyjski rynek trzymają mocno, a pozostałe ledwie liznęli.

                    Tak jak nie mam śladu uwag do Avocado, że sprzedając staniki obiektywnie luksusowe, w końcu szyte w Europie, z ręcznie robionych francuskich koronek, jest drogie.

                    Tak naprawdę potrafię przeczytać na metce, że niby "luksusowy" stanik został wykonany w którymś z krajów 3 świata i ocenić, że mam do czynienia jednak z o wiele zwyklejszym materiałem. I śmiem twierdzić, że nie tylko ja to widzę.
              • kotwtrampkach Re: Ceny 22.11.10, 16:03
                pierwszalitera napisała:

                > W ogóle nie są absurdalne. Ceny są dokładnie takie, jakie w innych krajach euro
                > pejskich. Naiwnością byłoby przypuszczać, że średniopółkowa firma bieliźniana b
                > ędzie bawiła się w pomoc gospodarczą dla mniej zamożnych krajów Unii.

                pierwszalitero - to niemozliwe, ze ceny są jak w innych krajach. Może pierwsze ceny nowych kolekcji są podobne, ale np ja kupuję po cenach wyprzedażowych - nie zależy mi na najmodniejszym kolorze w tym sezonie - znam kolory, kt pasują do mnie. Mnie się ciągle opłaca sprawdzać oferty brytyjskich sklepów (choćby brastopu), bo za 10 funtów czyli ok 50 zł nie kupię stanika w bardzo przeciętnym rozmiarze 70F/70FF w polskim sklepie. A moze ja o czymś nie wiem?
                • moniach_1 Re: Ceny 22.11.10, 20:14
                  Nie no litości, przecież to oczywiste, że w UK jest więcej brytyjskich staników, więcej ich zostaje, więcej jest na większych wyprzedażach, w ogóle to jest większy biznes tam. U nas brytyjskie staniki to w ogromnej większości prywatne sklepiki pojedynczych osób, które sprowadzenie za dużej ilości staników ryzykują własnymi pieniędzmi. To chyba oczywiste, że nie mają kasy na to, żeby sprzedawać w brastopowych czy ebayowych cenach. Ja z kolei nie mam kasy na kupowanie w polskich sklepach, więc kupuję na ebayu, proste. I nie ma na co narzekać.
                  • kasica_k Re: Ceny 23.11.10, 00:16
                    moniach_1 napisała:

                    > Ja z kolei nie mam kasy na kupowanie w p
                    > olskich sklepach, więc kupuję na ebayu, proste. I nie ma na co narzekać.

                    Dlaczego: nie ma na co narzekać? Idąc tym tropem, to wprowadzanie D+ do Polski też jest bez sensu, bo przecież można je sobie kupić na ebayu i po co to całe nasze narzekające lobby :) Tak czy owak, zmienić ceny importowanej bielizny jest raczej trudno, więc tu bym liczyła raczej na firmy polskie.
                    • moniach_1 Re: Ceny 23.11.10, 01:01
                      Skrót myślowy ;) chodzi mi o to, że nie ma co narzekać na to, że nie ma dużych wyprzedaży u nas. W sytuacji sklepowej, w jakiej się znajdujemy, są one niemożliwe do przeprowadzenia, no, może w li parie, ale oni tak zawyżają ceny, że ile to by było to 50%? :) Raczej trzeba lobbować za obniżeniem cen lub rozwojem tańszych marek, tańszych linii itd. I na ich nieobecność jak najbardziej warto narzekać. Moje "nie narzekać" odnosiło się tylko i wyłącznie do nieobecności dużych wyprzedaży w Polsce.
                      • magdalaena1977 Re: Ceny 23.11.10, 09:03
                        moniach_1 napisała:
                        > W sytuacji sklepowej, w jakiej się znajdujemy, są one niemożliwe do
                        > przeprowadzenia, no, może w li parie, ale oni tak zawyżają ceny, że ile
                        > to by było to 50%? :)
                        ja kupiłam w LP w sierpniu przecenioną Freyę za 120 zł, a była jeszcze inna za 99 zł.
                        • moniach_1 Re: Ceny 23.11.10, 15:49
                          Ok, to nie wiedziałam. Chyba jestemuprzedzona do li parie i wyzłośliwiam się bez podstaw. Przepraszam.
                • pierwszalitera Re: Ceny 22.11.10, 20:20
                  kotwtrampkach napisała:

                  Mnie się ciągle opłaca sprawdzać oferty brytyjskich sklepów (choćby bras
                  > topu), bo za 10 funtów czyli ok 50 zł nie kupię stanika w bardzo przeciętnym ro
                  > zmiarze 70F/70FF w polskim sklepie. A moze ja o czymś nie wiem?

                  No chyba nie wiesz. Jednym z nielicznych niemieckich sklepów sprzedających brytyjskie staniki online jest www.lace.de Freya deco jest tam na przykład akurat w promocji 47,65 euro zamiast normalnych 52,95. To są ceny pomiędzy 190 a 208 zł. Arabela do miseczki G 45,95 euro, to 183 zł. To są normalne ceny poza UK. Wyprzedaże w tym sklepie są bardzo rzadko wyższe niż 30 procent, najczęściej tylko 10-20 więc o brytyjskim staniku za 50 zł (13 euro), to możesz sobie pomarzyć, albo kupować od razu w brytyjskich sklepach. Acha, ceny Freyi i Panache w małych sklepach stacjonarnych są w Niemczech często jeszcze wyższe, w okolicach 60-70 euro (240-280zł).
                  • maith Re: Ceny 22.11.10, 23:05
                    pierwszalitera napisała:
                    > więc o brytyjskim staniku za 50 zł (13 euro), to możesz sobie
                    > pomarzyć, albo kupować od razu w brytyjskich sklepach. Acha, ceny Freyi i Panache w
                    > małych sklepach stacjonarnych są w Niemczech
                    > często jeszcze wyższe, w okolicach 60-70 euro (240-280zł).

                    Co jest jednym z wyjaśnień, czemu również w Niemczech Brytyjczykom przypada tak maciupka część rynku ;)
                    • pierwszalitera Re: Ceny 22.11.10, 23:34
                      maith napisała:

                      > Co jest jednym z wyjaśnień, czemu również w Niemczech Brytyjczykom przypada tak
                      > maciupka część rynku ;)

                      To przede wszystkim pokazuje, że brytyjskim markom specjalnie nie zależy na innych rynkach, skoro nie interesują się tak wielkim jak ten niemiecki. I to nie chodzi o cenę, bo w tak bogatym kraju jak Niemcy znalazłoby się nawet więcej kobiet gotowych wydać 50-60 euro za stanik, francuskie marki też tyle kosztują i wiszą w każdym domu towarowym. A w sklepach jest tu też La Perla za 160 euro (640zł) i ktoś też ma na to pieniądze. Chodzi bardziej o to, że nie widać tu żadnej reklamy i podobnych starań wprowadzenia marki do świadomości potencjalnych klientek. Pozostają bardzo specjalistyczną niszą i nie aspirują ani do miana szczególnie luksusowej, ani codziennej bielizny. Pytanie więc, dlaczego miałoby zależeć im na tym w Polsce?
                      • kasica_k Re: Ceny 23.11.10, 00:35
                        Jeśli chodzi o reklamę i wprowadzanie marki do masowej świadomości, to w PL zarówno Panache jak i Eveden ostatnio bardzo się pod tym względem zaktywizowali. Nie mamy co prawda bilboardów z Frejkami bądź Panaszkami na każdym rogu, ale różnica w porównaniu z sytuacją np. dwa lata temu jest olbrzymia: akcje w sklepach, obecność w babskiej prasie, na portalach, w telewizji itd. Przy czym wydaje się, że w przypadku Evedenu motorem działania jest głównie dystrybutor, natomiast w przypadku Panache widać zaangażowanie samej firmy (wizyty szefów, szkolenie przeprowadzone u nas przez konstruktorkę Panache). Tak czy owak, nie można powiedzieć, że Brytyjczycy nie interesują się polskim rynkiem. Czemu nie robią tego w Niemczech - nie mam pojęcia.
                      • maith Re: Ceny 23.11.10, 12:45
                        pierwszalitera napisała:
                        > To przede wszystkim pokazuje, że brytyjskim markom specjalnie nie zależy na inn
                        > ych rynkach, skoro nie interesują się tak wielkim jak ten niemiecki (...)
                        > Chodzi bardziej o to, że nie widać tu żadnej reklamy i podobnych starań wprowadzenia
                        > marki do świadomości potencjalnych klientek.

                        Czyli się zgadzamy. Zachowanie Brytyjczyków sugeruje, że inne rynki tak naprawdę ich za bardzo nie interesują. Bo nie podejmują poważnych działań, które mogłyby im pomóc w uzyskaniu znaczącej pozycji również poza UK.
                        Co przekłada się też na ich maleńkie udziały w tychże rynkach.
          • butters77 O marce słów parę 21.11.10, 13:54
            thorrey napisała:
            > nikt nie będzie sobie kosztem niewielkiego (albo i braku) zwiększenia wolumenu
            > obniżał postrzegania marki

            Thorrey, widzisz, to pewne uproszczenie. Istnieje bowiem coś takiego, jak architektura marki - czyli układ produktów (a właściwie brandów), które funkcjonują pod parasolem jednej, silnej marki. Taką sytuację możemy zaobserwować we wszystkich dziedzinach życia. Np. na rynku spożywczym mamy markę Danone, która sama w sobie jest premium (nie - ekskluzywna, ale z wysokiej półki, cenowo wyżej pozycjonowana niż produkty regionalnych spółdzielni mleczarskich). I taki Danone ma w swojej ofercie droższe desery Fantasia i różne jogurty z wysoką zawartością owoców - ale jednocześnie ma Gratkę, która jest tania, ma uboższy skład i została stworzona z założenia jako bardzo przystępna. Czy zagroziła sile marki Danone? Nie - skutecznie wprowadzona, pozwoliła firmie zająć też niższe półki.
            Już samo popularne Danio występuje w dwóch odsłonach - standardowe, korzystniejsze ekonomicznie, występujące w bazowych smakach (wanilia, truskawka itp.) - ale mające przy tym nieco gorszy skład (np. zawiera zapychacz w postaci żelatyny) ORAZ wariant drugi: Danio Intenso, które ma oryginalne smaki, nie ma żelatyny i jest droższe.

            Profesjonalne marki wkładają dużo roboty w architekturę marki (w opisanym przypadku Danone to tzw. marka parasolowa - a pod nią funkcjonują Danio, Fantasia, Gratka) - dbają o to, by każdy produkt był zaprojektowany i wypromowany dokładnie tak, żeby dostrzegła go grupa, do której jest adresowany. Praca zaczyna się od nazwy (bardziej przystępna czy np. obcojęzyczna i fantazyjna? młodzieżowa czy tradycyjna?), a kończy na różnych sposobach promocji (jaki dobór nagród w promocji zainteresuje gospodynie domowe, a jaki wielkomiejskich singli?). Słowem - żyjąc wśród setek różnych marek jesteśmy w stanie bez trudu zorientować się, "co jest czym" - i zauważyć, która kategoria produktów danej marki jest ekskluzywna, a która przystępna.

            Zwróćcie uwagę, że swoją markę rozwija w ten sposób Panache - mamy linię Masquarade, ale mamy i Cleo czy np. Frilly. I myślę, że nawet nie interesując się marketingiem i reklamą, każda z nas jest w stanie wyodrębnić parę różnic między nimi. Od cen, poprzez wzornictwo, po stylistykę zdjęć i nazwy - dlaczego w kolekcji Cleo nie ma kokieteryjnej "Antoinette", lecz jest przystępny "George"? To wszystko przemyślane działania marketingowe. A nam, konsumentom, jest łatwiej identyfikować się z daną grupą - podjąć decyzję, czy szukamy czegoś wieczorowego, czy na co dzień.

            I rzeczą, która mnie ogromnie dziwi w przypadku Frei, jest wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Rozróżnianie marek to nie jest jakieś działanie charytatywne wobec konsumenta - to po prostu skuteczna strategia zwiększania zysków firmy. Dlaczego nie może powstać linia "Everyday FREYA", która obejmowałaby biustonosze o prostszej stylistyce i niższych cenach? Obecność słowa "Freya" byłaby gwarantem jakości i dopasowania, z którym marka od lat się kojarzy, a "Everyday" oznaczałoby bardziej przystępną linię. Dokładnie tak, jak z Gratką Danone.

            Mam wrażenie, że sam producent nie korzysta tu w pełni z potencjału marki.
            • indigo-rose Re: O marce słów parę 21.11.10, 14:09
              Wydaje mi się, że przynajmniej z założenia Freya jest dla Evedenu tym, czym Cleo dla Panache - tańszą, młodzieżową, codzienną marką. Eveden ma przecież jeszcze Fauve, które "robi" za markę ekskluzywną, tak jak Masquerade, i stonowane Fantasie. Tylko szkoda, że za tym nie idzie "droższe" i "tańsze", tylko "drogie" i "cholernie drogie".
              • butters77 Re: O marce słów parę 21.11.10, 14:48
                Masz rację, indigo - z pewnością tak jest. Ale to nie stoi na przeszkodzie, by w obrębie samej Frei coś wykombinować.
      • jolunia01 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 14:05
        kasica_k napisała:

        > Największe pole do lobbowania widzę na terenie G+ - i to nie tyle w sklepach, c
        > o u producentów, bo czego producent nie wyprodukuje, tego sklep nie będzie miał
        > . Chodzi mi o złe konstrukcje i wciąż marny wybór.

        O, to, to. Co mi z tego, że teoretycznie JUŻ WIEM jaki stanik powinnam kupić, skoro albo fiszbiny nie takie, albo ramiączka nie pasują, albo miska sie marszczy, albo pije pod pachą, albo...

        > Kolejna sprawa - to ceny. ... Czekam na firmę, która wprowadzi na rynek prostą, codzienną
        > kolekcję miękkusów w podstawowych kolorach za poniżej 100 zł/stanik.

        Ja też. Co prawda mam 2 staniki Gorsenii za ok. 80 zł, ale nie powalają urodą ani wygodą.

        > To pozwoliłoby doprowadzić do sytuacji, w której dobre dopasowanie stałoby się czymś
        > powszednim, a nie luksusem ...

        Wiem coś o tym. W wakacje odniosłam połowiczny sukces, tzn. udało mi się dobrać koleżance pasujący stanik (80HH), ale i tak go nie kupiła, bo będąc bezrobotną rencistką z małej mieściny, gdzie nie może sobie nawet troszeczkę dorobić nie może wydać na stanik takiej kwoty jaką ma dla rodziny na jedzenie przez tydzień.
    • slotna Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 21:46
      No coz, effuniaki plunge nie wbijaja mi sie nigdzie, ale niezaleznie od rozmiaru wypadam z nich srodkiem. Nie wiem, jak bedzie z halfami. Jesli nieciekawie, to znaczy, ze nadal nie ma na mnie nic trzymajacego i wygodnego, jesli ok - to tylko znaczy, ze nie ma na mnie nic wygodnego i miekkiego, w odpowiadajacym mi dizajnie. Wiec owszem, ja mam o co lobbowac. Kiedy tu trafilam po raz pierwszy (uswiadomiona sama z siebie), myslalam, ze nie - myslalam, ze wystarczy kasa, bo firmy przeciez sa, jak sie dorobie, to sie obkupie. Slusznie, tylko nie przewidzialam, ze obwod mi spadnie, a biust urosnie, ze wyjde z wygodnej strefy G, ze w zwiazku z wielkoscia kompromis obwodowy stanie sie niemozliwy itp. Teraz juz wiem i ubolewam.
    • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:12
      O staniki F+ nieodgryzające pach. PRECZ Z ZĘBAMI na ramiączkach. Ramiączka wszywane nie pod pachą, tylko bliżej środka miski, oraz miski F+ niezabudowane po bokach jak pojazd opancerzony Rosomak
    • epistilbit Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:30
      O to by fiszbiny w rozmiarze 65J nie kończyły się na plecach (jeden effuniak wiosny nie czyni!!!!)
      i żeby te staniki w takich rozmiarach były bardziej kobiece i seksowne...
    • magdalaena1977 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 22:45
      Dodam jeszcze jedno - ilekroć w internecie widzę pokaz kolekcji staników w rozmiarówce A-D, narzekania na wielki biust 90C itp i chcę polobbować, okazuje się, że przede mną zrobiło to już kilka innych dziewczyn, których nawet nie znam.
      • paskudek1 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 08:35
        i bardzo dobrze, dołącz się i ty, im więcej wpisów, uwag na temat to moze ktoś niezorientowany zwróci uwagę, zainteresuje sie i zajrzy gdzie trzeba. Bo wiesz, jak sie jedna osoba odezwie to ktoś może powiedzieć "ee nawiedzona" ale jak odezwie się 5-6 a nawet więcej.... to może to cos da?
        Dla mnie np. problemem sa ceny, brak sklepu w moim mieście. Ja już jestem że tak powiem przygotowana psychicznie że musze pojechać, muszę wydać kasę... Ale inne kobiety niekoniecznie. I nie mam im czego zaproponować w naszym mieście. Ceny też nie zachęcają. Jak mam przekonac sąsiadkę, która z definicji NIENAWIDZI biustonosza, że to jest wina złego rozmairu skoro żeby sie przekonała o tym musi nie tylko pokonac własną niechęć do tej części garderoby ale i 80 km jazdy samochodem do znienawidzonej Łodzi oraz konieczność wydania ponad 100 na stanik.
        Kolejna kwestia to nieszczęsne amazonki - to jest temat rzeka i ocean dla lobby. Tylko trzeba rzeczywiście się na tym znać.
        Podsumowując - jest o co walczyć, o czym mówić i uświadamiać.
      • slotna Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 12:12
        Nie chce mi sie teraz wyszukiwac przykladow, ale jak na cos trafie, to podlinkuje (o ile bede pamietac) - to niby "lobbowanie" w komentarzach na innych stronach czesto jest ohydne i wrecz wstydze sie za to, glupio mi zwyczajnie. Tu, na lobby, nie widze takich komentarzy, wiec skad sie te dziewczyny biora? Mam na mysli teksty typu "75B cha cha cha, jestes gruba i plaska", "taaa, myslisz, ze jak masz 80D to masz duzy biust, buchacha". Zero faktycznego uswiadamiania, duzo duzo bezsensownego chamstwa :(
        • indigo-rose Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 13:04
          Tak, a najgorsze jest to, że to często pada na podatny grunt, ale działa odwrotnie - zamiast skłonić do zrewidowania rozmiaru, wpędza w kompleksy. Sama taki miałam przed uświadomieniem: 75 "o nie, nie dopięłam się w 70, jestem gruba" A "najmniejszy możliwy".
        • butters77 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 13:22
          slotna napisała:
          > i wrecz wstydze sie za to, glupio mi zwyczajnie.

          Nie ma powodu wstydzić się za chamstwo innych. Przykłady, które podajesz, to po prostu obraźliwe, prostackie komentarze, jakich pełno w sieci - nie mają nic wspólnego z chęcią "uświadamiania" kogokolwiek. Bo jeśli jakis sfrustrowany anonim pisze "jesteś gruba i płaska", to z pewnością nie chce w ten sposób powiedzieć "dziewczyny, nie ulegajcie stereotypom, literka litece nierówna". Obraźliwe teksty to ŻADNE lobbowanie - to coś, z czym walczymy.

          To, co można zrobić w takiej sytuacji, to zamieścić obok swój rzeczowy komentarz - nie zważając na falę debilizmu. Bo mamy na forum wiele przypadków dziewczyn, które trafiy tu z linków pod innymi artykułami, z podpowiedzi na innych forach (np. wizazu czy miau:-) - więc takie działanie ma sens.
          • slotna Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 13:45
            Nie no, wiem, ale ja w ogole tak mam, ze nie moge ogladac programow z wypowiedziami publicznosci na zywo, slapsticku itp. bez uczucia poteznego zazenowania. Jakas taka empatyczna jestem ;) A tu dodatkowo czuje sie czescia spolecznosci i uwazam, ze te panny robia nam kolo piora, pozujac na wielkie znawczynie tematu i rownoczesnie poslugujac sie chamska retoryka.
            • slotna Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 13:47
              Aha, z podobnych wzgledow nie znosze watkow w rodzaju "glupie teksty ekspedientek", nie wiem, jak teraz, ale kiedys gdy to czytalam, mialam wrazenie, ze dziewczyny ida wrecz na polowanie i chodzi tylko o to, zeby sie wyzyc na ekspedientkach wcale nie glupich, tylko nieuswiadomionych.
          • kotwtrampkach Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 16:17
            butters77 napisała:

            > slotna napisała:
            > > i wrecz wstydze sie za to, glupio mi zwyczajnie.
            >
            > Nie ma powodu wstydzić się za chamstwo innych. Przykłady, które podajesz, to po
            > prostu obraźliwe, prostackie komentarze, jakich pełno w sieci - nie mają nic w
            > spólnego z chęcią "uświadamiania" kogokolwiek. Bo jeśli jakis sfrustrowany ano
            > nim pisze "jesteś gruba i płaska", to z pewnością nie chce w ten sposób powiedz
            > ieć "dziewczyny, nie ulegajcie stereotypom, literka litece nierówna".

            niejednokrotnie się spotkałam z czymś, co było najprawdopodobniej próbą pokazania, że "85C" to niekoniecznie duży biust, ale duży obwód pod biustem... I niby ja wiem, o co chodzi, ale nie było to przyjazne ani grzeczne, ani nie było fajnie dopisywać czegokolwiek nawołującego w podobną stronę jak powyższy "brutal"

            a co do wstydzenia się za kogoś w związku z obraźliwymi komentarzami nawołującymi do zrewidowania rozmiaru- ja identyfikuję się z LB, szukam tu wiedzy, lubię miejsce, zachęcam innych do odwiedzania - a jeżeli widzę w sieci chamskie opinie z lobbowym adresem.. to jakoś trudniej..

            czasem czytając ten marny lobbing myślę, że na LB są cudowni moderatorzy :)
    • maith To co nam jeszcze zostało :) 20.11.10, 22:57
      To co nam jeszcze zostało :)
      1) Cała masa nieuświadomionych kobiet, z których spora część realnie swoim biustom szkodzi.
      Największy problem jest wśród kobiet biuściastych, których biusty (co wyraźnie widać latem) podskakują na elastycznych ramiączkach, pozbawione przytrzymania w za luźnych obwodach, a często dodatkowo jeszcze są zgniatane za małymi miseczkami

      2) wybór w GG-plusach cały czas jest niewielki i są do niego poważne uwagi konstrukcyjne

      3) wybór w 60-65 w A-C to samo

      4) w większości polskich miast nie ma ani jednego sklepu z pełną rozmiarówką (i sporo takich z mocno okrojoną)

      To rzuca mi się oczy na początek.
      • maith Re: To co nam jeszcze zostało :) 20.11.10, 23:02
        I jeszcze brak staników dla kobiet karmiących w rozmiarówce niekarmieniowej.
        Często jest tak, że zwykłe staniki kobieta może nosić nawet z odległymi literkami, a po zajściu w ciążę biust powinien jej zmaleć. A jest odwrotnie - w ciąży piersi nam rosną.

        Przy okazji wiele kobiet nadal nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwości tych koszmarków "rosnących razem z biustem". Bo robienie z kobiety jojo jest nieetyczne. Ale przerabianie na jojo kobiety w ciąży to już szczyt. Tylko te kobiety rzadko o tym wiedzą. Nie wiedzą też, że normalne staniki można przerabiać na ciążowe i gdzie. Za to wierzą potem święcie, że biust zniszczyła im ciąża i karmienie, a nie makabryczne traktowanie w czasie ciąży i karmienia.
      • nessie-jp Re: To co nam jeszcze zostało :) 20.11.10, 23:38
        > 1) Cała masa nieuświadomionych kobiet, z których spora część realnie swoim bius
        > tom szkodzi.

        Jednak uświadamianie to co innego, niż lobbowanie!

        Uświadamiać trzeba będzie zawsze, tak jak zawsze trzeba będzie uczyć gramatyki czy środowiska.

        Natomiast lobbować można w środowiskach pielęgniarskich, nauczycielskich (żeby np. podczas lekcji z "przygotowania do życia płciowego" czy jak to się idiotycznie nazywa był poruszany temat biustu i jak się go nosi), w sieciówkach odzieżowych (bo prócz stanika inne sztuki odzieży też nosić trzeba i niektóre nawet na biuście), lekarskich (żeby podczas mammografii lekarz pokazał pacjentce, że ma tkankę piersiową pod pachą) itp... Wiem, mrzonki :/
        • maith Re: To co nam jeszcze zostało :) 20.11.10, 23:57
          Rozumiem :)
          Problem w tym, że sporo naszych ograniczeń wynika też z nieuświadomienia kobiet.
          W tych miastach za małych na 2 uświadomione sklepiki jest kilkadziesiąt nieuświadomionych itd.

          Dlatego słowa "lobbować" użyłam tutaj bardziej w znaczeniu działalności LB, dowolnej :)
          • nessie-jp Re: To co nam jeszcze zostało :) 21.11.10, 00:51
            Ja pisałam o tym rozróżnieniu lobbowanie - uświadamianie dlatego, że o ile czuję się na siłach uświadamiać (bo np. widzę, co jest nie tak z biustem rozmówczyni), to konkretnie lobbować potrafię tylko na nieliczne tematy. Nie mam po prostu żadnej wiedzy o problemach małobiuściastych i wąskoobwodowych. Zadnej. Nie wiedziałabym, jak zacząć i jakie problemy poruszyć.

            Dlatego rozumiem wypowiedź inicjatorki wątku
      • butters77 Re: To co nam jeszcze zostało :) 21.11.10, 00:31
        maith napisała:
        > 2) wybór w GG-plusach cały czas jest niewielki i są do niego poważne uwagi kons
        > trukcyjne

        Dla mnie osobiście jest to największy problem. Jakiś czas temu jeszcze nosiłam FF/G i tamtą ofertę od G-plusów dzieli _przepaść_. Zarówno w dziedzinie asortymentu (znacznie mniejszy wybór), jak i wygody użytkowania - w tym samym modelu, który w G był cudny, w H czuję się jak w pancerzu.
        • sharteel Re: To co nam jeszcze zostało :) 22.11.10, 21:01
          butters77 napisała:

          > w tym samym modelu,
          > który w G był cudny, w H czuję się jak w pancerzu.

          Ja poruszam się obecnie w okolicach rozmiaru miseczki G - H zależnie od obwodu - i zdecydowanie czuję na własnej skórze "pancerność", którą tylko ze słyszenia znałam przy miseczce FF.
          I najciekawsze jest to, że nie jest to zwykle pokazywane na zdjęciach producenta.
          Przykład: wysokość mostka w Panache Porcelain bezramiączkowym w rozmiarze 75G jest ze dwa razy większa, niż na zdjęciu producenta, które rzekomo ma prezentować produkt.
          • slotna Re: To co nam jeszcze zostało :) 23.11.10, 00:31
            > Przykład: wysokość mostka w Panache Porcelain bezramiączkowym w rozmiarze 75G j
            > est ze dwa razy większa, niż na zdjęciu producenta, które rzekomo ma prezentowa
            > ć produkt.

            Hehe, mialam tak z kupiona na ebayu rozowa Eliza: miala wygladac tak: images.okazje.info.pl/p/odziez-i-obuwie/1343/biustonosz-panache-eliza-chocolate-4151.jpg a wyglada tak: pics.livejournal.com/ladycirce/pic/000y15b5.jpg Czarny jeszcze ujdzie, ale ten baby pink polaczony z pancerzem... Gdybym nie kupowala jej do chodzenia po domu, trafilby mnie szlag.

            Pamietam tez akcje z jakiegos sklepu internetowego, ktory zrobil myk nad myki: komputerowo podkolorowal gore miski w oliwkowej Eleanor Freya i podal jako wersje G+, ze niby tylko podszyta, ale to cala roznica.
    • clarisse Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 23:09
      No ja z rozmiarem UK 30K / PL 65M-Q ;) / eff. 70KK-L,75K-KK / BiuBiu 42bbb/bbbb - zdecydowanie widzę jeszcze pole do lobbowania... (hmmm... rozmiar biustu wpływa na widzenie?!) ;)
    • lola_kr Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 23:12
      o ładne staniki dla tych co noszą 28 d, e,f....jest ich naprawdę mało na rynku
      • lola_kr Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 23:14
        znaczy staników jest malo na rynku (coś sie zakręciłam:)
        • faforzyca Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 11:24
          O, popieram. Problem zaczęłam dostrzegać w momencie, kiedy schudłam i z 30E zrobiło się 28DD. W tych okolicach rozmiarowych raczej nie ma w czym przebierać - Freya, Panache i Cleo. Freya mnie w większości masakruje, Panache może mniej. Najlepsze są Cleo, bo w miarę ścisłe. Natomiast wszystkie zakrywają mi 3/4 klatki piersiowej i mają wielkie ramiącha, co przy moim drobnym biuście wygląda troszkę śmiesznie :) Wiem, są Effuniaki, pasuje mi 65D, ale po tym, jak Effuniak mi się podarł bez wyraźnego powodu (prany ręcznie itd) jakoś nie jestem do nich przekonana. Polskie firmy, które decydują się na produkcję tego rozmiaru, zwykle startują z ceną brytyjską, ale już nie z brytyjską jakością. Mierzyłam ostatnio Samantę half-cup 60E - no może nie była aż tak ścisła jak Brytyjczyki, leżała super, ale ta cena - po przecenie coś około 130zł. Wyszłam z Cleo Frances, przecenionym na 80zł - dużo lepszym jakościowo i bardziej odpowiadający mi pod względem kolorystyki.

          Reasumując - sporo jest do zrobienia przy krańcach tabelki, bo środek może sobie mimo wszystko wybierać i przebierać. Sama miałam szufladę pełną (w miarę niedrogich) 30DD i 30E, obecnie mam pasujące 3 sztuki 28DD i 1 sztukę 28E - już dużo droższych.
    • klymenystra Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 20.11.10, 23:45
      Porównując do tego, co było, jak sama się ostanikowałam (to już prawie 4 lata), mamy w Polsce raj na ziemi. Ale lobbowac trzeba nadal.
      Położyłabym największy nacisk na niższe ceny, uświadamianie właścicieli sklepów, szkolenia dla ekspedientek (żeby potem nie było tak, że w firmowym sklepie Damy Kier nie ma ani jednego 65G "bo po co"). No i maksymalnie duży wybór wzorów i kolorów.
      I jeszcze jedno - żeby bielizna dostępna w Polsce w brytyjskich sieciówkach miała rozmiarówkę taką, jak na Wyspach. (no i żeby te sieciówki były wszędzie).
    • imp18 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 11:03
      Fajnie, że dla Ciebie kwota już nie stanowi problemu i że masz parę sklepów w mieście. Jednak taki stan rzeczy to wciaż wyjątki. W moim 100tys mieście nie ma żadnego sklepu, a ceny internetowe są dla mnie za duże więc musze polować na okazje :/ Szczególnie teraz gdy trochę mi się sytuacja zmienia :) No ale nic, mam nadzieję że za jakiś czas ona się poprawi....

      Więc wg mnie uświadamianie = zmianie sytuacji na rynku m.in większa ilość sklepów i niższe ceny (hope) chociaż przeważnie to wygląda na zasadzie dorobimy większe rozmiary i pomnożymy cenę przez 2 :)
      • lurrina Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 17:04
        Dokładnie. Ceny są tragiczne. Może dla pracujących kobiet z większych miast 100-150zł za stanik to jest nic. Dla mnie, studentki, to już jest większa kwota (więc albo szukam promocji albo raz na jakiś czas odżałuję tyle kasy). A co dopiero dla biedniejszych osób? Czyż stanik nie powinien być dla KAŻDEJ kobiety?
        • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 18:40
          urrina napisała:

          > Dokładnie. Ceny są tragiczne. Może dla pracujących kobiet z większych miast 100
          > -150zł za stanik to jest nic.

          Mieszkam w Warszawie, mam koleżanki pracujące. Na hasło 150 zł za stanik większość się wzdryga i stwierdza, że one "takiej ekskluzywnej bielizny to nie potrzebują" :( A jeśli potrzebują, to kupują góra 2 takie staniki i noszą, aż ramiączka odpadną ;)

          Nawet przy średniej krajowej z sektora przedsiębiorstw, czyli jakieś 3500 brutto (nie pamiętam, ile to netto wychodzi, 2300?) stanik za około 200 zł to jest zakup, nad którym się człowiek długo i poważnie zastanawia. A większość staników Freyi ma właśnie tę cenę "około 200". A Fauve około 300...

          Dlatego dla mnie wielką zmianą na lepsze było powstanie w W-wie sklepów, w których można kupić coś więcej niż Freyę i Panache. Przy całym szacunku dla pionierskich Avocado czy Peachfield, tam od początku były po prostu drogie marki. Freya, Miss Mandalay, Fauve
          • agata_peachfield Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 15:08
            Akurat wymieniłaś najdroższe dostępne u nas marki. A mamy też sporo tańszych: Panache, Cleo, Curvy Kate Showgirl, Audelle, Samanta, Gorsenia, Keia. Avocado też ma coraz więcej modeli tańszych, poniżej 200 zł jest wybór. U nas najtańszy stanik kosztuje 80 zł.
            Nie ma też ścisłego związku między zarobkami a gotowością wydania określonej kwoty na stanik. Różnie też postrzegane są ceny, dla niektórych klientek staniki u nas są tanie (szczególnie po wcześniejszych zakupach w Li Parie czy u pani Hani).
            • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 15:33
              agata_peachfield napisała:

              > Akurat wymieniłaś najdroższe dostępne u nas marki. A mamy też sporo tańszych: P
              > anache, Cleo, Curvy Kate Showgirl, Audelle, Samanta, Gorsenia, Keia

              TERAZ macie.

              Wtedy, kiedy ja szukałam (jakieś 2 lata temu chyba), w moim rozmiarze miałyście tylko Freyę, Fantasie i chyba Elomi. Curvy Kate w ogóle nie było w ofercie, Panache z taniej serii nie leżał, Keia jeszcze nie istniała.

              Bardzo uważnie wertowałam wtedy waszą ofertę internetową, bo nowy stanik był mi zdecydowanie potrzebny, ale niestety nie znalazłam nic poniżej magicznej kwoty 199 zł i plany ostanikowania się po raz pierwszy stacjonarnie pod okiem prawdziwej brafitterki niestety spełzły wówczas na niczym.

              A miałyśmy iść we trójkę z siostrą i koleżanką (rozmiarówkowo większe ode mnie). Potrzebowałyśmy więc uzbierać na spółkę minimum 600 zł
              • agata_peachfield Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 15:56
                Dwa lata temu Peachfield był jedynym sklepem stacjonarnym w Warszawie (oprócz Avocado i jeszcze chyba Chatte).
                • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 18:53
                  agata_peachfield napisała:

                  > Dwa lata temu Peachfield był jedynym sklepem stacjonarnym w Warszawie

                  No i przecież o tym piszę.

                  A teraz nie jest, jest wybór, można pójść tam, gdzie taniej. I to jest z mojego punktu widzenia dużo lepsze. Nie wiem, dlaczego z tym polemizujesz.
                  • agata_peachfield Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 19:00
                    Z tym nie polemizuję. Polemizuję tylko z opinią, że mamy same drogie marki i jeśli chce się u nas dobrać stanik, to trzeba wydać 200 zł.
                    • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 21:33
                      Dlatego napisałam, że "od początku BYŁY drogie marki". Bo były.

                      A czy teraz są takie tanie? Wiesz, przejrzałam pobieżnie stronę i jakoś bardzo niewiele widzę w okolicach 100 zł, a wybór "tanich" marek też jest mocno ograniczony
                      • moniach_1 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 23.11.10, 01:05
                        Gdzieś indziej w drzewku pracownica peachfield napisała, że stacjonarnie jest więcej różnych modeli, niż w necie.
    • daslicht Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 21.11.10, 17:44
      Jest o co walczyć. Tym czymś są:
      - staniki G+ - jest ich niewiele i mają wady konstrukcyjne;
      - staniki J+ - znaleźć coś W OGÓLE to niezła masakra, sama Clare Fallon z Panache przyznała, że konstrukcja jest zła;
      - staniki G+ do karmienia - tak, G-plusy też mają dzieci;
      - staniki D-;
      - stabilne obwody w G-plusach - nie ma nic gorszego niż rajstopowy tył przy ciężkim biuście;
      - większa dostępność firm faktycznie probiuściastych - oferta brafittingu w wykonaniu Triumpha czy Esotiqa mnie przeraża, a one są wszędzie! Mam czasem chęć pójść na dobranie stanika (85D?) do Triumpha, ale boję się, że tego nie wytrzymam. Tymczasem wiele kobiet pójdzie, dostanie takie 85D i dalej będzie mieć kompleksy.
    • green_eyed_kate pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 21.11.10, 21:50
      oczywiście znów chodzi o ceny... co z tego, że przy pomocy bra-fitterek określiłam swój właściwy rozmiar i mogłabym zacząć świadome stanikowe dalsze życie w momencie kiedy nie stać mnie na całkowitą wymianę zawartości szuflady z biustonoszami i koniec kropka

      akurat jest w takim szczęśliwym miejscu tabelki, że spokojnie mogłabym kupować staniki np. w Marks&Spencer, pod warunkiem, że w Polsce byłaby pełna rozmiarówka danego modelu - nie ma nic bardziej wkurzającego, jak czytam na opakowaniach, metkach, że ten model jest dostępny w moim rozmiarze, ale nie u nas! pisałam już nawet w tej sprawie do Tesco (lakoniczna odpowiedź, że to nie my, że to centra decyduje bla bla) i M&S (brak odpowiedzi)

      ogólnie myślę, że jest jeszcze o co walczyć - NIECH DOBRZE DOBRANY STANIK NIE BĘDZIE DOBREM LUKSUSOWYM!
      • kasica_k Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 22.11.10, 00:04
        Popieram. Ostatecznie oczekujemy "tylko" normalnej części garderoby w odpowiednim rozmiarze - dlaczego nie mialaby byc ona dostepna w popularnych sklepach i w przecietnych cenach?
        • wera9954 Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 22.11.10, 16:39
          Ja też popieram. Jestem zwykłą gimnazjalistką i takie 150 zł to dla mnie duży wydatek. Przeglądając szafę, doszłam do wniosku, że najdroższe są w niej właśnie staniki (bo już na płaszcze wydaję mniej). No, i staników mam najmniej, noszę 3, z których jeden jest za ciasny w obwodzie, drugi trochę bułkuje, więc zostaje jeden pasujący. Czy do producentów i sklepów wreszcie dotrze, że nie tylko zamożne kobiety chcą mieć dobrze dobrane staniki? Choć jak si e nad tym dłużej zastanawiam, to jest takie błędne koło - klientki nie kupują dobrze dobranych staników, bo są za drogie, a sklepy uznają, że to nisza, więc sprzedają drogo :/
          • sharteel Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 22.11.10, 21:07
            wera9954 napisała:

            > Choć jak si e nad tym dłużej za
            > stanawiam, to jest takie błędne koło - klientki nie kupują dobrze dobranych sta
            > ników, bo są za drogie, a sklepy uznają, że to nisza, więc sprzedają drogo :/

            Całkiem niezła uwaga.
          • buka_rozzie Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 22.11.10, 21:57
            ja tez jeszcze w gimnazjum siedzę, i staram się nosic uświadomione staniki, ale jak tu gimnazjalistka ma zarobić?
            więc na razie noszę jeedn jako-tako dopasowany, drugi idzie do mnie pocztą, a przed nimi miałam jeszcze kilka, ale staram się sprzedawać to co nie pasuje zeby móc kupić nowe staniki ;)
            ale idąc szkolnym korytarzem czuje sie dziwnie widząc nauczycielki czy kolezanki chodzące w tragicznie niedobranych stanikach, próbowałam uswiadamiac, ale zawsze znajda jakieś ale.. więc niech robią co chca, ja się staram, jesli one maja kase zeby wydawac na drogie ciuchy to dlaczego kupuja staniki po 5 zł! i przy okazji ise nimi kaleczą...
        • slotna Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 23.11.10, 00:19
          > Popieram. Ostatecznie oczekujemy "tylko" normalnej części garderoby w odpowiedn
          > im rozmiarze - dlaczego nie mialaby byc ona dostepna w popularnych sklepach i w
          > przecietnych cenach?

          Dlatego, ze sieciowkom odpowiada status quo. Rzesze kobiet, zebysmy je zalewaly informacjami, nie dadza sie ostanikowac - nasze propozycje sa drogie i skomplikowane. Beda nadal kupowac skorupki w H&M, a H&M nadal bedzie mial 9 rozmiarow, bo to dla nich prostsze i bardziej oplacalne niz 80.

          Wiem doskonale, ze sama, gdybym miala mniejszy biust, kupowalabym staniki w Primarku, a evedeny i panasze uznawala za fanaberie przynajmniej do pierwszej ciazy.
          • kasica_k Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 23.11.10, 00:45
            A trzy rozmiary są bardziej opłacalne niż 9, a jednak sprzedają 9. ;) To kwestia kształtowania nowych standardów na rynku. Nie mówię, że musimy nawracać od razu akurat H&M, ale naszego M&S to już wypadałoby, skoro w UK ma znacznie większą ofertę rozmiarów niż u nas, podobnie zdaje się Tesco. Z postawą "a bo to się nie opłaca, więc siądźmy i płaczmy, a potem kupmy na ebayu" nie zaszłybyśmy do tego punktu, w którym teraz jesteśmy.
            • slotna Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 23.11.10, 01:34
              > A trzy rozmiary są bardziej opłacalne niż 9, a jednak sprzedają 9. ;)

              W sumie racja, w koncu Intimissimi sprzedaje 4 i tez daje rade ;)

              Z postawą "a bo to się
              > nie opłaca, więc siądźmy i płaczmy, a potem kupmy na ebayu" nie zaszłybyśmy do
              > tego punktu, w którym teraz jesteśmy.

              Im sie nie oplaca, nie nam. Nam sie moze oplacic namowienie ich, ze sie oplaci ;)

              Troche offtop: Chociaz mnie akurat jest wszystko jedno. W irlandzkim Tesco ze swieca szukac tych wiekszych rozmiarow, do tego wszystkie na jedno kopyto, usztywniane, z jednego kawalka, w odjechanym ksztalcie, ktorego w sumie nie umiem opisac. Do M&S specjalnie pojechalam do UK w celach rozpoznawczych, bylo podobnie, tyle, ze wybor kolorow wiekszy. Te staniki w ogole nie wygladaja na "uswiadomione", tylko na, bo ja wiem, przeskalowane? A ceny wcale nie oszalamiajace - 15-20 funtow.
      • alladyna1986 Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 24.11.10, 17:59
        Przepraszam, a czy przypadkiem to nie jest tak, że Tesco w ogóle zaprzestało produkcji miseczek powyżej DD? Dziewczyny gdzieś pisały, że jeszcze parę lat temu było można dostać w polskim Tesco staniki do G, a teraz już tylko do DD - potwierdzam, od roku nie widziałam tam żadnego modelu, który na papierowej metce miałby zakres rozmiarów powyżej DD.

        W zeszłym tyg. z przykrością odkryłam, że w M&S w Złotych Tarasach też już nie ma ANI JEDNEGO egzemplarza powyżej DD, choć jeszcze parę miesięcy temu były pojedyncze egzemplarze z większą miseczką.;/ Na papierowych metkach są zakresy tylko do max. DD - tak w miękkich, jak i w usztywnianych, sportowych i każdym innym rodzaju. Wygląda na to, że przestali sprowadzać.;/ Pewnie się nie sprzedawały... ale jak mają się sprzedawać, skoro były 2 modele na krzyż z większą miseczką i też nie było z czego wybrać. Obwód 65 też mieli niegdyś tylko A-C, w domyśle chyba na nastolatki... w zeszłym tyg. nawet tego nie widziałam.

        Kurcze, naprawdę byłoby super, gdyby udało się wylobbować sprowadzanie innych rozmiarów do sklepów;) Może zróbmy jakąś akcję?
        • moniach_1 Re: pełna rozmiarówka w Tesco, Marks&Spencer itp. 24.11.10, 22:30
          > Obwód 65 też mieli niegdyś tylko A-C, w domyśl
          > e chyba na nastolatki...

          Wiem co miałaś na myśli, ale zabrzmiało nieprzyjemnie... Zresztą, nawet lepiej że mieli ten zakres z 65, on jest bardzo trudno dostępny. 65 D-G może wybierać w czym sobie zamarzy, a powyżej G to ja bym nie ufała konstrukcji M&S.

          Tym gorzej, że już go nie mają :/
    • kasia_j Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 10:56
      Lobbować trzeba o rozmiary z końców tabelki, o obwody 60, 80 i więcej, z małymi miskami poniżej DD.

      Ja wciąż czuję niedosyt, jeżeli chodzi o miękkie biustonosze w moim rozmiarze 60D, Effuniak nie pasuje, Cleo też, bo robi balkonetki, z którymi jestem niekompatybilna, Freya ma za wąskie fiszbiny.
      Brakuje t-shirt bra w obwodach 60, Freya zabija cenowo, do tego to golf dla osoby mojej postury.

      Co do cen, to, dlaczego mam płacić za polski stanik tyle, co za brytyjczyka? Ostatnio kupowałam biustonosz z koleżanką, dla niej. Po wielu przymiarkach zdecydowałyśmy się na biustonosz polskiej firmy, bo najlepiej leżał, cena nas powaliła 170,00 PLN.
    • anulla1974 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 12:29
      O rozmiary z obu końców tabeli, zwłaszcza o mniejsze miski w rozmiarze 60. I o niższe ceny.
    • sharteel Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 20:48
      Dziewczyny powiedziały już chyba wszystko jeśli chodzi o zakresy rozmiarów, których brakuje, ewentualnie które istnieją, ale nie dają się nosić ze względu na konstrukcję.

      To ja jeszcze dodam z innej strony:
      O rzetelne i dokładne opisy staników w ofercie internetowej, żeby nie musieć zgadywać m. in.:
      - czy jest to model szeroko- czy wąskofiszbinowy,
      - czy obwód jest elastyczny, czy sztywny,
      - czy przypadkiem w potrzebnym rozmiarze stanik nie ma kompletnie innej konstrukcji, niż na zdjęciu

      • sharteel dopisek 22.11.10, 21:13
        Rzetelne opisy w ofercie internetowej potrzebne są dlatego, że modeli staników zrobiło się już naprawdę dużo i sprawdzanie każdego z nich według recenzji z Lobby, z Balkonetki, itd. zabiera masę czasu, nie mówiąc o tym, że nie wszystkie są zrecenzowane - efekt uboczny klęski urodzaju ;-/
      • maith Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 23:29
        sharteel napisała:
        > - czy przypadkiem w potrzebnym rozmiarze stanik nie ma kompletnie innej konstrukcji, niż na
        > zdjęciu

        Tak tak, nieoszukane zdjęcia - o to też warto lobbować.
        To absolutnie niedopuszczalne, żeby zdjęcia ograniczały się do ładnej opcji niższej, a potem dociera coś, czego nie da się rozpoznać. Jeśli producenci wstydzą się tego, co wyprodukowali, to może niech przemyślą, jak to zmienić, żeby dało się ich produkty pokazać klientkom na oczy. A nie robią zdjęcia tylko wersji niepogorszonej. Bo to jest po prostu niepoważne. Klient musi mieć możliwość zobaczenia, co kupuje.
        • butters77 Maith, święte słowa. 23.11.10, 20:49
          maith napisała:
          >
          > To absolutnie niedopuszczalne, żeby zdjęcia ograniczały się do ładnej opcji niż
          > szej, a potem dociera coś, czego nie da się rozpoznać. Jeśli producenci wstydzą
          > się tego, co wyprodukowali, to może niech przemyślą, jak to zmienić, żeby dało
          > się ich produkty pokazać klientkom na oczy.

          Święte słowa, maith!
    • mantha Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 22.11.10, 21:45
      O to, zeby w sieciowkach dostrzegli zagadnienie zroznicowanych biustow. Wtedy idziemy dajmy na to do H&M a tam calkiem nieliche staniki za 39,99 zl (2 sztuki ;-)
      • darchangel Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 23.11.10, 00:43
        mantha napisała:

        > O to, zeby w sieciowkach dostrzegli zagadnienie zroznicowanych biustow. Wtedy i
        > dziemy dajmy na to do H&M a tam calkiem nieliche staniki za 39,99 zl (2 sztuki
        > ;-)

        Heh, marzenie... moje też ;) Żeby chociaż rozszerzyli rozmiarówkę jak Esotiq, to byłoby już coś, chociaż i tak bym się nie załapała. A tak zostają tylko majtki ;)
        W sumie to, co jest w H&M właściwie i tak nie odpowiada klientkom, tu zaczyna się wątek cenowy: podsłuchałam kiedyś w kolejce do przymierzalni dziewczynę, która narzekała, ż drogie te staniki, i że 60zł to ona by nie dała, bo więcej niż 30zł za stanik to się nie opłaca... z moimi marzeniami o staniku za 60zł poczułam się trochę jak dziwoląg ;P (który skądinąd czasem upoluje na allegro coś dobrego w niskiej cenie)

        Zresztą pal sześć H&M, mi by wystarczyło na początek, żeby w polskim M&S był taki wybór rozmiarów na dziale z bielizną, jak w UK. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o inne części garderoby, to mają pełną rozmiarówkę.
    • koza-1985 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 01:05
      nawiążę tylko do pierwszego posta magdaeleny, późna godzina i chyba przez cały watek dziś nie przebrnę.
      Ty już nie masz o co walczyć, większość staników jest dostępna w twoim rozmiarze- szczerze zazdroszczę ;)
      ostatnio się zastanawiałam co się zmieniło od czasu mojego pojawienia się tu.
      staników w rozmiarze 30J zbyt wiele nie przybyło, kilka całkiem dobrych modeli jak panache sienna czy cleo brooke owszem. jak nie miałam tak nie mam halfcupa, miękkiego plunga, multiwaya o starplesie nie wspominając:)
      na dzien dzisiejszy noszę 3 effuniaki;/ i niestety kieruję się tu tylko wygodą, mój gust nie ma nic do gadania. panacheowa konstrukcja wyklucza noszenie(dwoma fiszbinami obejmuję się w talii)niestety są dla mnie potwornie niewygodne i teraz mając effuniaki już się nie zmuszam do ubierania ich. freya i fantasie w rozmiarze 30j proponuje mi same staniki z golfem, które wymagają zabudowanych bluzek w których natomiast wygladam źle, fiszbiny też dalekie ideału. nie zapominam o bravissimo, póki co nie korzystałam, bo ani dizajn ani dostepność mnie nie zachęcają.
      stanikowa rewolucja trwa, mam tylko obawy że nie dotyczy ona nas wszystkich;/ przestaję szykować się na nowe kolekcje bo wiem że marne szanse na znalezienie czegoś dla siebie. mnie i innym kobietom z trudnym rozmiarem pozostaje czekać aż rzucą effuniaki do sklepu i czym prędzej kupić swój rozmiar licząc po cichu że trafi się z rozmiarem oczywiście.

      wybaczcie bełkot, póxno już
      • indigo-rose Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 19:27
        Hm, ciekawe w takim razie, na kim Freya nie robi golfa. Ja myślałam, że na mnie robi, bo mam mały biust, ale Ty masz spory i też mówisz o zabudowaniu. Ech...
        • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 20:56
          indigo-rose napisała:

          > Hm, ciekawe w takim razie, na kim Freya nie robi golfa.

          Na mnie nie robiła, w dawnych czasach, gdy jeszcze ją nosiłam. Ale ja miałam tylko dwie Freye, Polyannę i Arabellę, z bardzo starych kolekcji. Miska G.
          • indigo-rose Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 22:14
            No mnie właśnie Pollyanna przeraziła. W 60G, bo jak jeszcze nosiłam 60F, to było średnio zabudowane, ale z niego wyrosłam. 60G miało golf i w dodatku odcinało pachy nawet w ciągu tych kilku minut w przymierzalni. Widocznie to nie zależy od wielkości, tylko od kształtu czy coś.
            • nessie-jp Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 25.11.10, 00:10
              > 60G miało golf i w dodatku odcinało
              > pachy nawet w ciągu tych kilku minut w przymierzalni.

              Moje 65G też odgryzało mi ramiona :( Cóż więc z tego, że nie miału golfu, skoro ja nie miałam rąk po godzinie noszenia. I tak sobie chodziłyśmy, ja i Freya, jako bezręki, bezgolfowy kadłubek...

              Coś po prostu było (jest?) nie tak z konstrukcją tych staników, przy wszystkich dobrych rzeczach, które można o nich powiedzieć. No, ale mi prawie wszystko odpiłowuje ręce, więc może to moja wina.
              • wolffie OT freyowy 'golf' 25.11.10, 23:28
                slotna napisała:

                > Watpie, czy mialam zle dobrana, a jakos Pollyanna i Antoinette mi robily. Poki
                > miescilam sie w G, mialam Madison, sliczna i figlarna i ta faktycznie byla nisk
                > o zabudowana, ale gdzie te czasy, oj gdzie... ;)

                > nessie-jp napisała:
                > Moje 65G też odgryzało mi ramiona :( Cóż więc z tego, że nie miału golfu, skoro
                > ja nie miałam rąk po godzinie noszenia. I tak sobie chodziłyśmy, ja i Freya, j
                > ako bezręki, bezgolfowy kadłubek...
                >
                > Coś po prostu było (jest?) nie tak z konstrukcją tych staników, przy wszystkich
                > dobrych rzeczach, które można o nich powiedzieć. No, ale mi prawie wszystko od
                > piłowuje ręce, więc może to moja wina.

                To tylko tym bardziej świadczy o niewłaściwym dobraniu. Natomiast o tezie, że Freya dobrze dobrana jednak nie robi golfa, ani nie odpiłowuje ramion świadczą setki ! świetnie dobranych w katalogu balkonetki:
                balkonetka.pl/katalog/brand/Freya
                No chyba, że ktoś uważa, ze na zdjęciach katalogowych Frei, czy też tych w Bravissimo, modelki prezentują golfy, to wtedy owszem tak, Freya robi właśnie takiego "golfa"
                • nessie-jp Re: OT freyowy 'golf' 25.11.10, 23:59
                  > No chyba, że ktoś uważa, ze na zdjęciach katalogowych Frei,

                  Wiesz co, na zdjęciach katalogowych to ja mogę wyglądać jak księżniczka Fiona, i to nie w postaci ogra :)

                  Nie wiem, jakim cudem udaje ci się patrząc na zdjęcie stwierdzić, że stanik nie gryzie w ramiona...
                  • wolffie Re: OT freyowy 'golf' 26.11.10, 00:39
                    nessie-jp napisała:

                    > > No chyba, że ktoś uważa, ze na zdjęciach katalogowych Frei,
                    >
                    > Wiesz co, na zdjęciach katalogowych to ja mogę wyglądać jak księżniczka Fiona,
                    > i to nie w postaci ogra :)
                    >
                    > Nie wiem, jakim cudem udaje ci się patrząc na zdjęcie stwierdzić, że stanik nie
                    > gryzie w ramiona...
                    >

                    Ale gdzie ja coś takiego napisałam?????

                    Napisałaś, że ciebie gryzie, więc ja na to, że jest źle dobrany (dla ciebie nieodpowiedni)

                    Oraz pisałam też, że na katalogowych fotkach, tudzież dobrze dobrane na balkonetkowiczkach Freye nie tworzą golfa. Czy gryzą przy tym w ramiona rzeczywiście trudno byłoby stwierdzić ;)

                    Za to w katalogu balkonetki jest możliwość również opisu, który razem ze zdjęciem tworzy dopiero pełny obraz dopasowania stanika do użytkowniczki.
                    • nessie-jp Re: OT freyowy 'golf' 26.11.10, 18:30
                      > Napisałaś, że ciebie gryzie, więc ja na to, że jest źle dobrany (dla ciebie nie
                      > odpowiedni)

                      I nie tylko dla mnie, sądząc po wypowiedziach innych. Długo wierzyłam, że jeśli stanik gryzie, gniecie, odkąsza i obciera, to NA PEWNO musi być moja wina :) Ale odkąd w Polsce stacjonarnie jest coś więcej niż Freya okazuje się, że jednak nawet TAKIEJ MNIE stanik może nie odgryzać ramion...
        • azymut17 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 22:01
          indigo-rose napisała:

          > Hm, ciekawe w takim razie, na kim Freya nie robi golfa.

          Na mnie. 30DD u mnie jest całkiem nieźle wydekoltowane. Na wielu innych osobach w sumie też, nie można tak generalizować. Moja mama w 34H też może zakładać dekolty :-)
          • aankaa Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 22:11
            do Frei Jolie (75F) nie muszę zakładać bluzki/koszuli zapiętej pod grdykę
          • wolffie Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 23:34
            indigo-rose napisała:

            > Hm, ciekawe w takim razie, na kim Freya nie robi golfa.

            Dobrze dobrana na nikim nie robi ;)
            Golfa robi za duża naciągnięta ramiączkami lub niekompatybilna dobrana na siłę, też naciągnięta ramiączkami.
            • slotna Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 25.11.10, 01:00
              > Dobrze dobrana na nikim nie robi ;)
              > Golfa robi za duża naciągnięta ramiączkami lub niekompatybilna dobrana na siłę,
              > też naciągnięta ramiączkami.

              Watpie, czy mialam zle dobrana, a jakos Pollyanna i Antoinette mi robily. Poki miescilam sie w G, mialam Madison, sliczna i figlarna i ta faktycznie byla nisko zabudowana, ale gdzie te czasy, oj gdzie... ;)
    • aankaa Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 15:49
      oh, mi się marzą na tyle długie zapięcia, żeby haftka nie wgryzała się w plecy. Do tej pory trafiły mi się jedynie 2 panache (ariza i spirit). No, jeszcze keia pink riva ma w miarę długi ten odcinek.
      To samo z przedłużkami - uszko do haftki jest tak blisko brzegu, że nie ma szansy na nieszczypiące zapięcie :(
      I wydaje mi się, że to najprostsza rzecz do poprawki :)
      • aankaa Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 18:16
        a'propos przedłużek
        - dlaczego (w odróżnieniu od ramiączek) występują jedynie w świętej trójcy? Czy to tak trudno zrobić je w kolorach bardziej zbliżonych do asortymentu?
        Mam teraz 85 cm, 80 są za szerokie, 75 (niektóre) takowych wymagają. I jak to wygląda ?!? Do zielonego biustonosza mam do wyboru "jedynie słuszne" 3 kolory :( Wiem, rzadko oglądam swoje plecy ale świadomość totalnej klęski dopasowania pozostaje...
        - jakość materiału, z którego są wykonane. Po kilkukrotnym użyciu nabierają przedziwnego kształtu - coś jak klepsydra. A może trafiłam na kiepską jakość?
        • moniach_1 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 22:36
          każdy niebieski, czerwony, zielony ma mnóstwo odcieni. Tu już każdy producent musiałby zadbać o przedłużki do swoich kolorowych produktów (BTW, niegłupi pomysł, comexim chyba tak kiedyś robił)
          • aankaa odcienie 24.11.10, 22:43
            Moniach, ja rozumiem, że niebieski może występować od błękitu do granatu ale niech mi ktoś da szansę, że kupię _niebieski_ a nie kombinuję czarny? a może beżowy - bo nikt tej "przerwy" nie zauważy
      • moniach_1 Re: o co jeszcze mamy lobbować ? 24.11.10, 22:33
        Tu problem polega na tym, że producenci korzystają z gotowych elementów, które są często spaprane, ale takie rzeczy mało kto produkuje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja