Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubioru?

22.01.12, 00:47
Trochę mnie od jakiegoś czasu gnębi taki temat - czy nie jest przypadkiem tak, że na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki (spory biust i biodra, wcięcie w talii) i ubioru (podkreślanie takiej sylwetki, jeśli się ją posiada, i wyrównywanie proporcji ubraniami, by taką sylwetkę uzyskać, jeśli się jej nie posiada)?

Z jednej strony skupiamy się na tym, że kobiety powinny mieć jak największy wybór i móc podkreślać figury tak, jak mają na to ochotę, oraz nosić takie ubrania, jakie chcą (dlatego przecież popieramy firmy takie jak BiuBiu czy Pepperbery - bo one poszerzają ten wybór i pozwalają nosić dopasowane ubrania biuściastym kobietom, które chcą to robić). A z drugiej ja mam na przykład czasem takie wrażenie, że jako klepsydrze "nie wolno" mi nosić luźnych swetrów i tiszertów, bo zasłaniam tym figurę, którą powinnam podkreślać. Chociaż ja jej podkreślać nie mam ochoty, bo bardziej odpowiada mi inny styl.
I o tę powinność mi chodzi - moim zdaniem nie powinno jej być, Lobby powinno podkreślać właśnie to, żeby kobiety mogły ubierać się tak, jak chcą, i podkreślać takie figury, jakie im się podobają, a nie upodabniać się do jednego wzorca.

Wydaje mi się, że jest na Lobby pewne przyzwolenie na krytykę, kiedy ktoś tego wzorca się nie trzyma, chociaż ogólnie staramy się przecież unikać wszelkiej krytyki związanej z takimi rzeczami. Mam wrażenie, że łatwiej "przeszłaby" na Lobby wypowiedź typu: "Absolutnie nie możesz nosić takich ubrań, zasłaniają Twoją sylwetkę, wyglądasz w nich dużo grubiej i mniej kobieco", gdyby klepsydra zaprezentowałaby się w luźnych swetrach, niż wypowiedź typu: "Absolutnie nie możesz nosić takich ubrań, wyglądasz w nich grubiej i podkreślają fałdki", gdyby mocno pulchna osoba pokazała się w bardzo obcisłej sukience. A moim zdaniem nie powinnyśmy krytykować ani jednego ani drugiego - po to walczymy o akceptację wszelkich sylwetek i o szeroki wybór bielizny i ubrań dla wszelkich figur, żeby mieć później wiele możliwości wyboru i żeby każdy mógł z tego wybrać to, co mu odpowiada, a nie żebyśmy wszystkie ubierały się w jednym stylu i wyglądały podobnie :)

Trudno mi podać konkretne przykłady z forum, nie chodzi mi o konkretne wypowiedzi, ale o to, że ja jakąś taką atmosferę wyczuwam :). I ciekawa jestem co Wy o tym myślicie - czy jestem przewrażliwiona i na Lobby nic takiego nie ma, czy może też macie czasem takie wrażenia?
    • turzyca twarde dane ;) 22.01.12, 01:16
      Troche liczb na poczatek:
      klepsydra i uboczne zostaly uzyte ca. 270 razy

      Rok publikacji:

      2008 (~106)
      2010 (~50)
      2009 (~45)
      2011 (~24)
      2007 (~20)
      2006 (~16)
      2005 (~7)
      2012 (~2)

      Szukaj wątków:

      5 różnych biuściastych typów figury, wszystkich 12 (~48)
      BiuBiu - 5 - kolekcje biustoprzyjazne (~11)
      gdzie zglaszac ogolne uwagi do kobiecych ksztaltow (~9)
      BiuBiu - 9 - kolekcje biustoprzyjazne (~9)
      BiuBiu - 8 - kolekcje biustoprzyjazne (~8)
      Jeszcze jedno - NIE ZANIŻAJCIE ZBYTNIO OBWODÓW! (~7)
      Jakie macie typy sylwetki? (~6)


      Dla porownania: slowa figura (po odliczeniu nazwiska Kasi Figury) uzylysmy jakies 1550 razy.
      • besame.mucho Re: twarde dane ;) 22.01.12, 01:21
        Turzyco, m.in. dlatego nie podaję konkretnych wypowiedzi, tylko piszę o ogólnym wrażeniu i pytam, czy mają je też inne forumki. Bo jeśli się okaże, że wiele forumek ma takie wrażenie, to moim zdaniem będzie znaczyło, że mimo niewielu "twardych danych" coś jest na rzeczy :). A jeśli się okaże, że większość forumek nie ma takiego wrażenia, to będzie znaczyło, że coś mi się ubzdurało :).
        • turzyca Re: twarde dane ;) 22.01.12, 01:38
          O wrazeniach bedzie zaraz. :)

          Ale wiesz, o tym, jak zludne jest wrazenie i jak latwo nas w cos wmanipulowac jest cala dziedzina wiedzy. A ja lubie sprawdzac fakty, zboczenie takie. ;)
    • kryklu Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:29
      Chyba nie jesteś przewrażliwiona :)
      Ja też wyczuwam taką tendencję, co więcej, sama jej uległam. Dzięki LB odważyłam się na to podkreślanie kobiecości, ale chyba przesadziłam i w tej chwili dryfuję w stronę złotego środka. Mam nadzieję :)
      Skłonność do fanatyzmu jest dosyć powszechną cechą.
      Jednak ten lobbowy nacisk na podkreślanie kobiecości ciągle odbieram pozytywnie, jako życzliwy stosunek do kobiecości w szerokim znaczeniu. Nawet jeśli popadamy w pewną przesadę ;)
      • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:39
        > Jednak ten lobbowy nacisk na podkreślanie kobiecości ciągle odbieram pozytywnie
        > , jako życzliwy stosunek do kobiecości w szerokim znaczeniu. Nawet jeśli popada
        > my w pewną przesadę ;)

        Nie wiem, czy to jest nacisk, czy raczej radość, że teraz już można. W sensie: w dobrym staniku nie trzeba się już ukrywać pod workami, bo nic się nie wylewa na 4 strony świata, nie ma żadnych buł, których trzeba by się wstydzić. A i cała sylwetka wygląda zgrabniej, kiedy biust jest porządnie zebrany do miseczek, więc nareszcie można się fajnie ubrać i poczuć kobieco. Mieć to, co wcześniej było dla nas niemożliwe, a z czego mogły korzystać inne kobiety, nie mające "problemowych" biustów.
      • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:45
        > Dzięki LB odważyłam się na to podkreślanie kobiecości

        To jest moim zdaniem bardzo pozytywny aspekt tego zjawiska :). Jeśli ktoś chce podkreślać kobiecość strojem, ale się wstydzi/uważa, że jego figura się do tego nie nadaje/itd, to super, że Lobby pomaga się takich uprzedzeń pozbyć, i że walczymy o to, żeby ktoś, kto chce, miał gdzie takie ciuchy znaleźć.
        Za to jeśli ktoś nie chce (nie dlatego, że uważa, że nie może/nie powinien z powodu kształtu sylwetki, nadwagi, czy czego tam jeszcze, tylko po prostu dlatego, że nie chce, taki styl mu się nie podoba, źle się w takich ubraniach czuje), to IMO nie ma co go do tego przekonywać :).

        Tak samo jak ze stanikami - jeśli ktoś chciałby nosić dobrze dopasowane staniki, ale nie wie gdzie takie kupić i jak dobrać, to wspaniale, że jest Lobby, które mu w tym pomoże. Ale jeśli ktoś mimo przymierzenia dobrze dobranych staników mówi "a mnie jednak wygodniej w moich starych stanikach i bardziej mi się podobają", to moim zdaniem nic na siłę - nie ma przecież obowiązku noszenia "uświadomionych" staników :). (Nazwałabym to różnicą między "uświadamianiem" kobiet, a "nawracaniem" ich - to pierwsze to dla mnie zjawisko bardzo pozytywne, to drugie już niekoniecznie).
        I dla mnie z ubraniami jest tak samo - czyli mówieniu kobietom, że ich ciała są piękne, i że jeśli mają ochotę je podkreślać, to mają prawo (a dzięki probiuściastym firmom i możliwość) to robić i czuć się pięknie, mówię głośne TAK, ale jeśli nie mają takiej ochoty, to ich wola i nie ma co do tego na siłę namawiać :).
        • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:10
          > I dla mnie z ubraniami jest tak samo - czyli mówieniu kobietom, że ich ciała są
          > piękne, i że jeśli mają ochotę je podkreślać, to mają prawo (a dzięki probiuśc
          > iastym firmom i możliwość) to robić i czuć się pięknie, mówię głośne TAK, ale j
          > eśli nie mają takiej ochoty, to ich wola i nie ma co do tego na siłę namawiać :
          > ).

          Na siłę to faktycznie nie. Ale jeśli ktoś coś uważa za słuszne, to dlaczego ma nie mieć prawa namawiać innych do tego? Zwyczajnie namawiać, bez "na siłę"? Przecież to jest tylko wyrażenie własnego zdania, którego druga strona wcale nie ma obowiązku słuchać. Może to potraktować jako ciekawostkę przyrodniczą i dalej robić swoje.

          Np., choćbym nie wiem ile usłyszała na Lobby zachwytów nad gorsetami, pończochami do pasa czy przeźroczystymi arabelkami, to na moją (nie)chęć noszenia tych rzeczy nijak to nie wpłynie.
          • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:13
            > Np., choćbym nie wiem ile usłyszała na Lobby zachwytów nad gorsetami, pończocha
            > mi do pasa czy przeźroczystymi arabelkami, to na moją (nie)chęć noszenia tych r
            > zeczy nijak to nie wpłynie.

            Zachwyty jak najbardziej. Teksty "ależ taka figura pięknie wygląda w dopasowanych strojach!" jak najbardziej. Ale teksty "Różo, powinnaś nosić Arabelki, bo są super!" już nie :).
            • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:27
              > Zachwyty jak najbardziej. Teksty "ależ taka figura pięknie wygląda w dopasowany
              > ch strojach!" jak najbardziej. Ale teksty "Różo, powinnaś nosić Arabelki, bo są
              > super!" już nie :).

              Ale jeśli dla mnie nie są super, to jakie to ma znaczenie, że ktoś mi coś radzi?

              Mam wrażenie, że zbyt poważnie i dosłownie traktujesz w tych przykładach słowo "powinnaś". Dla mnie ono wcale nie znaczy "koniecznie musisz" czy "masz taki bezwzględny obowiązek". Raczej: "ja na twoim miejscu..." czy "fajnie by było, gdybyś" itp.
              Tak samo jak "powinnaś pojechać w góry" nie znaczy, że jak nie pojedziesz, to zrobisz źle i że nie masz prawa do wolnego wyboru. Znaczy tyle, że dana osoba cię do tego namawia, ale co ty zrobisz, to wyłącznie twoja sprawa i twoja własna decyzja.
              • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:58
                > Mam wrażenie, że zbyt poważnie i dosłownie traktujesz w tych przykładach słowo
                > "powinnaś". Dla mnie ono wcale nie znaczy "koniecznie musisz" czy "masz taki be
                > zwzględny obowiązek". Raczej: "ja na twoim miejscu..." czy "fajnie by było, gdy
                > byś" itp.

                No to może się rozchodzić o to, że inaczej traktujemy słowo "powinieneś/powinnaś" :). Na mnie rzeczywiście potrafi ono działać jak płachta na byka, głównie dlatego, że moim zdaniem wydźwięk tego słowa jest taki, że odnosi się ono do jakiejś obiektywnej rzeczywistości, ogólnie przyjętego porządku, itd. Dlatego nie razi mnie ten wyraz w takich zdaniach jak "nie powinieneś rozmawiać przez komórkę podczas koncertu w filharmonii", "nie powinieneś prowadzić samochodu kiedy jesteś bardzo zmęczony", "powinieneś sprzątać kupy po swoim psie", a razi mnie w takich zdaniach jak "nie powinieneś się tak ubierać", "powinieneś nosić zielone ubrania", "nie powinnaś malować malować ust na różowo".
                • mszn Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:29
                  Dla mnie też słowo "powinnaś" jest dosyć mocne, w końcu kojarzy się z powinnością. Jest jeszcze jeden aspekt tutaj: nie każdy ma tak silny chrakter jak Róża ;), której dziesięć osób powie, że powinna nosić Arabelki, a ona nie zwątpi w swój gust i swoje własne zdanie. Ale na pewno są osoby, które mogą poczuć się przytłoczone taką sytuacją i nawet i wbrew sobie starać się dopasować do tego "powinnać to i tamto". Z trzeciej znowu strony, nie widziałam chyba tu jeszcze takiej sytuacji, żeby faktycznie kilka osób tak "naskoczyło" na kogoś jednocześnie.
                • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 18:00
                  Ja w swoim otoczeniu często się spotykam z "powinnaś" w neutralnym znaczeniu ("powinnaś obejrzeć ten film" = polecam, pewnie ci się spodoba; "powinnaś pójść do tego sklepu" = sądzę, że coś tam znajdziesz, idź, spróbuj, jest okazja), więc pewnie dlatego tak je tutaj odczytuję (nie sądzę, aby mój charakter był dużo twardszy od Twojego :)).
                  Także całkiem często słyszę je w odniesieniu do mojego wyglądu i tylko w przypadku jednej osoby mój odbiór jest negatywny (specyfika tej osoby). W pozostałych sytuacjach traktuję to jako informację zwrotną (aha, ludziom się to podoba/nie podoba), z której mogę skorzystać lub nie, wg własnego uznania.
            • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 17:10
              besame.mucho napisała:
              > Zachwyty jak najbardziej. Teksty "ależ taka figura pięknie wygląda w dopasowany
              > ch strojach!" jak najbardziej. Ale teksty "Różo, powinnaś nosić Arabelki, bo są
              > super!" już nie :).

              Chcesz, żeby Ci Turzyca pokazała, ile razy użyto tu słowa "powinnaś" a ile "wypróbuj" czy "spróbuj"?
              Już pomijam fakt, że pewnie połowa "powinnaś" znajdzie się niewinnym w "to powinnaś spróbować" ;)))
              • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 17:13
                Nie. Jak już napisałam - w tym wątku nie interesują mnie konkretne dane, tylko wrażenia i odczucia użytkowniczek forum. Jeśli okaże się, że wiele użytkowniczek Lobby ma takie wrażenia jak ja, to chyba niezależnie od tego ile użyć jakiego słowa będą wskazywały konkretne dane, będzie to znaczyło, że jednak problem istnieje.
                • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 18:11
                  Jeśli okaże się, że wiele użytkownicze
                  > k Lobby ma takie wrażenia jak ja, to chyba niezależnie od tego ile użyć jakiego
                  > słowa będą wskazywały konkretne dane, będzie to znaczyło, że jednak problem is
                  > tnieje.

                  Tylko nie wiadomo czy ów problem istnieje po stronie nadawcy, czy odbiorcy.
                  Jedną z moich pierwszych obserwacji po przyjściu na Lobby i naczytaniu się wszystkiego po uszy było zauważenie różnych podejść do poszczególnych tematów przez różne osoby. Widziałam różne zdania (na zaniżanie obwodów, na radzenie sobie z asymetrią, na spanie w staniku i inne zabiegi itd.) i próbowałam pomiędzy nimi znaleźć swoją drogę. A potem się nagle okazało, że sporo osób nie widzi tych różnych zdań, tylko bezwzględnie narzucaną jedynie słuszną drogę (np. w kwestii zaniżania obwodów). No, a przecież i ja, i te osoby czytałyśmy to samo Lobby.
                  Tu mam wrażenie, że jest podobnie - wszystkie czytamy to samo, a okazuje się, że jednak odczytujemy co innego.
                  • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 19:45
                    roza_am napisała:

                    > Jedną z moich pierwszych obserwacji po przyjściu na Lobby i naczytaniu się wszy
                    > stkiego po uszy było zauważenie różnych podejść do poszczególnych tematów przez
                    > różne osoby. Widziałam różne zdania (na zaniżanie obwodów, na radzenie sobie z
                    > asymetrią, na spanie w staniku i inne zabiegi itd.) i próbowałam pomiędzy nimi
                    > znaleźć swoją drogę. A potem się nagle okazało, że sporo osób nie widzi tych r
                    > óżnych zdań, tylko bezwzględnie narzucaną jedynie słuszną drogę (np. w kwestii
                    > zaniżania obwodów). No, a przecież i ja, i te osoby czytałyśmy to samo Lobby.
                    > Tu mam wrażenie, że jest podobnie - wszystkie czytamy to samo, a okazuje się, ż
                    > e jednak odczytujemy co innego.
                    >
                    O to, to. Mi szczęka opadała z wrażenia, że nagle zaczęło się jakieś masowe zaniżanie, które niby było wyczytane z Lobby. I że niby "lobby" narzucało ściskanie się. Czułam się, jakby instniał jakiś ukryty wątek do którego nie mam dostępu, w którym moderacja wypisywała: "teraz ściskamy się 15 cm aż do powstania otarć" ;) No serio, cały czas czytałam, że ma _być_ wygodnie i praktycznie od początku zaczęłam nosić 70tki na zmianę z 65tkami.

                    Dlatego też nie widzę lansowania jednego typu sylwetki, czy jednego typu ubierania - co widać zresztą na spotkaniach na żywo z lobbystkami - pełna różnorodność. Widzę miejsce, gdzie każda osoba bez względu na figurę może czuć się dobrze, o czym świadczą zachwyty nad osobami o innych typach sylwetek w galerii.

                    Nie wiem, może po prostu osoby bardziej wrażliwe na dany temat bardziej na dany temat zwracają uwagę?
                  • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 00:33
                    roza_am napisała:
                    > Tylko nie wiadomo czy ów problem istnieje po stronie nadawcy, czy odbiorcy.

                    Dokładnie.
                  • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 14:53
                    roza_am napisała:
                    > Jeśli okaże się, że wiele użytkownicze
                    > > k Lobby ma takie wrażenia jak ja, to chyba niezależnie od tego ile użyć j
                    > akiego
                    > > słowa będą wskazywały konkretne dane, będzie to znaczyło, że jednak probl
                    > em is
                    > > tnieje.
                    >
                    > Tylko nie wiadomo czy ów problem istnieje po stronie nadawcy, czy odbiorcy.

                    Z drugiej strony - lepiej byłoby w takich przypadkach skupić się nie na szukaniu, po czyjej stronie jest problem (to trochę pachnie szukaniem winnego), a na szukaniu rozwiązania problemu. Jeżeli odbiorcy odbierają coś tak a nie inaczej, to może warto się zastanowić, czy jesteśmy w stanie zrobić coś, żeby odbierali to tak, jak chcemy, a nie opacznie. Czasami jakaś subtelna zmiana, np. unikanie używania niektórych sformułowań czy zastępowanie ich innymi, może mieć pozytywny wpływ na odbiorcę :) (ja np. też nie znoszę, jak mi się mówi, że coś powinnam albo muszę).

                    > Jedną z moich pierwszych obserwacji po przyjściu na Lobby i naczytaniu się wszy
                    > stkiego po uszy było zauważenie różnych podejść do poszczególnych tematów przez
                    > różne osoby. Widziałam różne zdania (na zaniżanie obwodów, na radzenie sobie z
                    > asymetrią, na spanie w staniku i inne zabiegi itd.) i próbowałam pomiędzy nimi
                    > znaleźć swoją drogę. A potem się nagle okazało, że sporo osób nie widzi tych r
                    > óżnych zdań, tylko bezwzględnie narzucaną jedynie słuszną drogę (np. w kwestii
                    > zaniżania obwodów). No, a przecież i ja, i te osoby czytałyśmy to samo Lobby.

                    Ja też tak mam :) Nie rozumiem, skąd się wzięły stwierdzenia, że na Lobby była moda na nadmierne zaniżanie obwodów. To chyba nie na moim Lobby :)
                    • felisdomestica Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 15:26
                      kasica_k napisała:
                      Nie rozumiem, skąd się wzięły stwierdzenia, że na Lobby była
                      > moda na nadmierne zaniżanie obwodów. To chyba nie na moim Lobby :)

                      Może ze słynnego: "ściśnij się tak, zeby miarka trzeszczała, a nastepnie odejmij 10 cm :-).
                    • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 16:12
                      > > Tylko nie wiadomo czy ów problem istnieje po stronie nadawcy, czy odbiorc
                      > y.
                      >
                      > Z drugiej strony - lepiej byłoby w takich przypadkach skupić się nie na szukani
                      > u, po czyjej stronie jest problem (to trochę pachnie szukaniem winnego), a na s
                      > zukaniu rozwiązania problemu. Jeżeli odbiorcy odbierają coś tak a nie inaczej,
                      > to może warto się zastanowić, czy jesteśmy w stanie zrobić coś, żeby odbierali
                      > to tak, jak chcemy, a nie opacznie. Czasami jakaś subtelna zmiana, np. unikanie
                      > używania niektórych sformułowań czy zastępowanie ich innymi, może mieć pozytyw
                      > ny wpływ na odbiorcę :) (ja np. też nie znoszę, jak mi się mówi, że coś powinna
                      > m albo muszę).

                      Ale tu nie chodzi o szukanie winnego, tylko o pokazanie, że odbiór tych samych słów bywa różny. Nawet najlepiej sformułowany komunikat może się komuś opacznie skojarzyć. Nie mamy na to żadnego wpływu. Możemy dążyć do eliminowania pewnych niefortunnych wyrażeń (typu "ubrania szyte na kołki"), ale pełnej sterylności językowej (typu unikanie "powinnaś" w luźniejszym znaczeniu) nie osiągniemy. A na pewno nie w swobodnej, spontanicznej rozmowie. Imho takie coś dałoby się być może zastosować w zamkniętej dyskusji stąd - dotąd, kiedy można się bardziej skupić na sposobie formułowania zdań. Na forum, gdzie rozmowy toczą się trybem ciągłym, lekkie przeplatają z poważnymi, utrzymywanie non-stop takiego stanu koncentracji wydaje mi się sprawą awykonalną.
      • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:53
        kryklu napisała:

        > Chyba nie jesteś przewrażliwiona :)
        > Ja też wyczuwam taką tendencję, co więcej, sama jej uległam. Dzięki LB odważyła
        > m się na to podkreślanie kobiecości, ale chyba przesadziłam i w tej chwili dryf
        > uję w stronę złotego środka. Mam nadzieję :)

        Wydaje, mi się że na forum jest właśnie tendencja na podkreślanie kobiecości i nie jest to związane z promowaniem figury klepsydry, tylko z promowaniem porzucenia worków, pod którymi chowały niektóre z nas swoje figury z powodu kompleksów związanych z posiadaniem biustu.

        Co więcej, ja uważam, że Lobby jest jednym z niewielu miejsc w internecie, gdzie zachwycamy się wieloma typami sylwetki, także tymi "niepopularnymi" w internecie. Myślę, że tutaj każda kobieta może poczuć się piękna, nawet jeżeli odbiega od kanonu 90-60-90.

        Myślę, że lansowanie jednego typy sylwetki byłoby wtedy, gdyby pisało się nie-klepsydrom: no wiesz, wyglądasz ładnie, ale jakby ubyło Ci z 10 cm w talii to byłoby lepiej.

        Chyba najlepszym przykładem akceptacji i doceniania różnorodnych figur jest niemalże powszechne uwielbienie przez forumki modelki biubiu, która jest lizakiem.
        biubiu.pl/bluzki/krotki_rekaw/arizona_pink.html
        Więc o ile się zgodzę z promowaniem podkreślania zalet swoich sylwetek i nie chowania się w workach (wynikającym z kompleksów), to z promowaniem jednego słusznego typu sylwetki już nie.
    • felisdomestica Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:49
      MOim zdaniem masz rację. Przykład? Kiedy odezwie się jakaś dziewczyna, że nie lubi dekoltów, zaraz podnosi się szum, że nie akceptuje swojej kobiecości. Wszystkie biuściaste mają nosić dekolty. Duże. Dlatego w Biubiu cięzko znaleźć coś mniej wydekoltowanego, Tequile biły rekordy.
      • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:01
        felisdomestica napisała:

        > MOim zdaniem masz rację. Przykład? Kiedy odezwie się jakaś dziewczyna, że nie l
        > ubi dekoltów, zaraz podnosi się szum, że nie akceptuje swojej kobiecości. Wszys
        > tkie biuściaste mają nosić dekolty. Duże. Dlatego w Biubiu cięzko znaleźć coś m
        > niej wydekoltowanego, Tequile biły rekordy.

        Ale przecież dekolty nie są tylko dla klepsydr,więc nie rozumiem przykładu. Spore biusty, które są podkreślane dekoltami poza klepsydrami mają również:
        *lizaki,
        *kielichy,
        *wiolonczele,
        *jabłka,
        *wazony.

        Pomijając już fakt, że dziewczyny o innych typach sylwetki z mniejszym biustem też mają prawo podkreślać biust i chodzić w dekoltach.

        Więc co mają dekolty do promowania klepsydr?

        • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 14:33
          Agaf, ale ja pisałam nie tylko o promowaniu klepsydr, ale przede wszystkim i promowaniu podkreślania sylwetki. I wydaje mi się, że do tego się odniosła Felisdomestica :).
        • jul-kaa Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 14:44
          agafka88 napisała:
          > *lizaki,
          > *kielichy,
          > *wiolonczele,
          > *jabłka,
          > *wazony.

          Właśnie - typy sylwetek. Rady dotyczące strojów dla konkretnych typów sylwetek moim zdaniem odnoszą się właśnie do równoważenia mankamentów, podkreślania atutów, a w rezultacie do... dążenia do klepsydrowatości, nawet jeśli samo słowo "klepsydra" nie padnie. Jabłko ma próbować zarysować talię, kielich zamaskować szerokie ramiona i podkreślić długie nogi itd.
          • indigo-rose Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 15:03
            Owszem, ale znowu widziałam porady dla klepsydr, w których pomniejsza się optycznie biust, zwęża biodra, wydłuża nogi etc.
          • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 15:09
            jul-kaa napisała:

            > Właśnie - typy sylwetek. Rady dotyczące strojów dla konkretnych typów sylwetek
            > moim zdaniem odnoszą się właśnie do równoważenia mankamentów, podkreślania atut
            > ów, a w rezultacie do... dążenia do klepsydrowatości, nawet jeśli samo słowo "k
            > lepsydra" nie padnie. Jabłko ma próbować zarysować talię, kielich zamaskować sz
            > erokie ramiona i podkreślić długie nogi itd.

            Klepsydra raczej nie ma długich nóg, do tego ma zwykle mocno zbudowane uda, więc w Twoim przykładzie nie chodzi chyba o to, żeby kielich upodobnił się do klepsydry, tylko wyeksponował swoje zalety, jakimi są długie nogi.

            Szczerze nie rozumiem problemu. Jeżeli ktoś chce wyglądać lepiej, to chyba jasne, że doradza mu się podkreślanie atutów.

            W programach typu trinny i susanah widziałam właśnie różnorodne podkreślanie sylwetki - a to podklreślanie biustu, a to pośladków, lub ładnych nóg, ramion, tego, co dana osoba miała najładniejesze. Czasami podkreśla się duży biust, mimo tego, że jest sporo szerszy od bioder.

            Typy sylwetek i dostosowywanie ubioru wg. zasad nie są obowiązkowe, nie ma komisji, która z ubioru rozlicza.

            Prawdą jest, że generalnie stosując się do zasad wygląda się lepiej. Jeżeli ktoś nie chce wyglądać lepiej, to nie ma co go do niego przymuszać i takiego przymuszania nie widzę.

            Nie czuję presji i na ostatniej imprezie miałam na sobie sukienkę robiącą ze mnie gruszkę, z uporem maniaka noszę też bluzki i sukienki robiące mi ogromne ramiona. To samo z mega szerokimi spodniami. Jak już poznałam zasady ubioru, to mogę je świadomie łamać i "robić" z siebie inne typy sylwetki.
      • maith Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 17:31
        felisdomestica napisała:

        > MOim zdaniem masz rację. Przykład? Kiedy odezwie się jakaś dziewczyna, że nie l
        > ubi dekoltów, zaraz podnosi się szum, że nie akceptuje swojej kobiecości. Wszys
        > tkie biuściaste mają nosić dekolty. Duże. Dlatego w Biubiu cięzko znaleźć coś m
        > niej wydekoltowanego, Tequile biły rekordy.

        Naprawdę?
        Tutaj właśnie widać, jak łatwo ulegamy wrażeniom, które bierzemy z... własnej głowy ;)

        1) Prośba o mniejsze dekolty w BiuBiu spotkała się z bardzo różnymi odpowiedziami, w tym oczywiście także z poparciem. Część kobiet wolała większe dekolty, część mniejsze. Część lubiła duże, ale do pracy chciała mniejsze itd. Rozmowa była zróżnicowana. Większość była za dostępnością różnych dekoltów.

        2) Nie podniósł się żaden szum.
        Gdzie Ty tam widziałaś narzucanie biuściastym, że powinny nosić duże dekolty? Czy ktoś tam wmawiał dziewczynie zgłaszającej potrzebę małych dekoltów, że nie akceptuje swojej kobiecości?
        Nie.
        Była rozmowa, od czego to zależy, że jednym pasują duże dekolty, innym małe. Dziewczyny sugerowały, że to częściowo zależy od okoliczności, w których chciałyby te bluzki/sukienki nosić, częściowo od samego biustu.

        3) Dziewczyny podrzuciły propozycje wyżej zabudowanych Biu-bluzek
        Na marginesie sama z tego skorzystałam (bo jedna z propozycji dotyczyła bluzki już dawno u producenta wyprzedanej, więc link prowadził do sklepu internetowego z ostatnimi egzemplarzami i akurat mieli mój rozmiar :)
        • maith A reakcja samego BiuBiu? :) 22.01.12, 17:50
          felisdomestica napisała:

          > Dlatego w Biubiu cięzko znaleźć coś mniej wydekoltowanego

          Prawda, czy fałsz? ;)
          Kliknijmy na stronie BiuBiu w "nowości". Tam zobaczymy, jak dyskusja o dekoltach wpłynęła na decyzje producenta.
          Co tam widzimy?
          -golf
          biubiu.pl/bluzki/dlugi_rekaw/victorian_plum.html
          -sukienki z dekoltem pod szyję (Liverpool)
          biubiu.pl/product/show/195.html
          biubiu.pl/sukienki/liverpool_carrot.html
          -też z dekoltem pod szyję - Brighton
          biubiu.pl/sukienki/brighton_blue.html
          -sukienki z małym dekoltem w łódkę
          Paris
          biubiu.pl/sukienki/paris.htmlPasadena
          biubiu.pl/sukienki/pasadena.html
          -też niewielki (widziałam na żywo) dekolt w serek (Ponti)
          biubiu.pl/sukienki/ponti_granatowa.html
          -2 bluzki z dekoltem (Heyuan i Hanoi) są oferowane z zaszytym dekoltem z możliwością usunięcia zaszycia. W naszej zamkniętej galerii można zobaczyć wersję zaszytą, w jakiej otrzymuje się bluzkę.

          -Etna ma dekolt średni
          biubiu.pl/bluzki/krotki_rekaw/etna.html
          Duże dekolty mają: Pamir, Porto i Fuego.
          Aczkolwiek to "duże" też jest bez przesady. Mam Fuego i nie wychodzi mi spod niego nawet balkonetka Freyi. Dawniejsze niektóre modele mogłam nosić tylko z Effuniakami albo z broszką.

          Zatem jaka jest prawda?
          Z dyskusji w wątku BiuBiu wynikało, że istnieje potrzeba zróżnicowania dekoltów i zapewnienia również opcji wyżej zabudowanych.
          BiuBiu ewidentnie uwzględniło te postulaty w najnowszej kolekcj
          • felisdomestica Re: A reakcja samego BiuBiu? :) 22.01.12, 22:18
            Nieprzypadkowo wszystkie podane przez ciebie przykłady to modele nowe. Biubiu sie uczy :-).
            Natomiast spojrz na Tequilę, Zielonego tulipana, Kocio-Kocio, maczki i inne wczesne wyroby.
            • maith Re: A reakcja samego BiuBiu? :) 23.01.12, 00:40
              felisdomestica napisała:

              > Nieprzypadkowo wszystkie podane przez ciebie przykłady to modele nowe. Biubiu s
              > ie uczy :-).

              To Ci właśnie tłumaczę. W BiuBiu były głównie wydekoltowane ubrania, a teraz widać zmianę w podejściu. Zmiana nastąpiła po rozmowie w ich wątku na lobby. Gdzie nie było żadnego szumu, napadania, czy wmawiania, że wszystkie mają nosić duże dekolty. Była normalna, spokojna rozmowa, w efekcie której firma uwzględniła te postulaty.
              Czyli to co się dzieje na lobby naprawdę i to jak lobby wpływa na producentów nie ma wiele wspólnego z Twoim wyobrażeniem...
              • felisdomestica Re: A reakcja samego BiuBiu? :) 23.01.12, 00:49
                Ale chyba dokładnie wyjaśniłam, że nie o wątek biubiu mi chodzi?
        • felisdomestica Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 19:35
          To zajrzyj do wątku "duży biust a dekolty". NIe jest to wątek o biubiu, i nie o tym była moja wypowiedź.
          • maith Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 21:57
            felisdomestica napisała:

            > To zajrzyj do wątku "duży biust a dekolty". NIe jest to wątek o biubiu, i nie o
            > tym była moja wypowiedź.

            1) Napisałaś :
            > Kiedy odezwie się jakaś dziewczyna, że nie lubi dekoltów, zaraz podnosi się szum, że nie
            > akceptuje swojej kobiecości. Wszystkie biuściaste mają nosić dekolty. Duże. Dlatego w Biubiu
            > cięzko znaleźć coś mniej wydekoltowanego


            A to przecież nieprawda, bo:
            -w BiuBiu da się teraz znaleźć sporo rzeczy mniej wydekoltowanych
            -i te rzeczy pojawiły się właśnie w reakcji na rozmowę o dekoltach, która miała miejsce w wątku BiuBiu (i to tę rozmowę zaczęła dziewczyna, która woli niewydekoltowane rzeczy)
            -rozmowa miała miejsce stosunkowo niedawno i reakcje forumek nijak się mają do Twojego wyobrażenia o reakcji forumek na taką sytuację

            2) Powołujesz się na stary, zarchiwizowany wątek

            3) Zresztą nawet tam temat zaczął się od skargi dziewczyny, którą "koleżanki" po chamsku skrytykowały, bo ośmieliła się przy dużym biuście założyć większy dekolt. Zatem szum i wmawianie komuś, że powinien się ubierać inaczej niż chce, urządziły jej te "koleżanki".
            • besame.mucho Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 22:13
              > 3) Zresztą nawet tam temat zaczął się od skargi dziewczyny, którą "koleżanki" p
              > o chamsku skrytykowały, bo ośmieliła się przy dużym biuście założyć większy dek
              > olt. Zatem szum i wmawianie komuś, że powinien się ubierać inaczej niż chce, ur
              > ządziły jej te "koleżanki".

              Takie przerzucanie się jest moim zdaniem bez sensu. To jak: "To Jasio pierwszy powiedział, że jestem głupia, więc miałam pełne prawo powiedzieć, że on jest brzydki".

              W wątku, o którym wspomina Felisdomestica padały takie teksty jak: "U dziewczyn z dużym biustem ukrywanie biustu, to nie tylko ukrywanie czegoś, co jest ładne, ale generalnie oszpecanie się". W innym (w którym nikt nie "zaczął"): "i okropne są takie luźne swetry ze ściągaczem w okolicy talii, dziewczyny z dużymi biustami wyglądają w nich, jak baloniki, brzydko i grubo". Dla mnie takie słowa na Lobby nie są w porządku, i to, że poza Lobby padają słowa odwrotne ("biuściaste w dekoltach wyglądają wulgarnie!", itd) ich nijak nie usprawiedliwia.

              Inna rzecz, że akurat oba cytaty pochodzą z wątków, które są już zarchiwizowane. Może więc jest tak, że moje odczucia pochodzą sprzed kilku lat, a teraz na Lobby bardziej już zwracamy uwagę na to, co piszemy, i staramy się takich tekstów nie rzucać? Taką mam w każdym razie nadzieję.
              • felisdomestica Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 22:23
                Ten wątek jest z 2010 roku, a więc wcale nie tak stary, niestety.
                • maith Re: Przykład dekoltów BiuBiu 23.01.12, 00:44
                  Wręcz przeciwnie. Przez 2 lata wiele mogło się zdarzyć.
                  A jak widać rozmowa na temat dekoltów, przeprowadzona na Lobby ostatnio, wyglądała zupełnie inaczej.
                  • maith A drugi wątek jest sprzed... 7 lat 23.01.12, 23:50
                    A drugi wątek jest sprzed... 7 lat. Ale co to kogo obchodzi. Upierajmy się, że lepiej obrazuje aktualną sytuację na lobby niż ostatni wątek z zeszłego roku.
                    • besame.mucho Re: A drugi wątek jest sprzed... 7 lat 23.01.12, 23:55
                      Maith, napisałam wyżej tak:

                      "Inna rzecz, że akurat oba cytaty pochodzą z wątków, które są już zarchiwizowane. Może więc jest tak, że moje odczucia pochodzą sprzed kilku lat"

                      Przeprosiłam Cię również, jeśli odebrałaś mój post jako atak na Ciebie i napisałam, że nie miałam tego na myśli. Nic więcej dodać już do tego nie potrafię.
                      • maith A tymczasem 24.01.12, 01:01
                        Ja się nie gniewam.
                        A tymczasem w tym wątku pojawiają się takie określenia, jak:
                        "dramatycznie postarzają" "są ciotkowate", "dziwię się, że szczupłe, młode dziewczyny chcą coś takiego w ogóle nosić"

                        Jeśli to nie jest ostre krytykowanie stylu preferowanego przez inne forumki, to już nie wiem, co nim jest. A krytyka dotyczy ubrań podkreślających talię. I pochodzi z wczoraj.

                        pierwszalitera napisała:
                        > I wracając jeszcze do dodawania wieku i kilogramów. Moim zdaniem ubrania robiące
                        > sylwetkę ala Christina Hendricks z serialu Mad Man moim zdaniem dramatycznie postarzają,
                        > bo są ciotkowate. Za ciotkowate uważam też większość sukienek BiuBiu i dziwię się, że
                        > szczupłe, młode dziewczyny z rozmiarami 36-38 chcą coś takiego w ogóle nosić.
                        • besame.mucho Re: A tymczasem 24.01.12, 01:12
                          Tak, moim zdaniem to jest ostra krytyka stylu, który podoba się większości forumek, jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Dla mnie nie "za ostra" tylko "ostra" ale na tyle ostra, że będzie mi łatwo zrozumieć, jeśli ktoś uzna za "za ostrą" :).
                          • maith Re: A tymczasem 24.01.12, 23:15
                            besame.mucho napisała:

                            > Tak, moim zdaniem to jest ostra krytyka stylu, który podoba się większości foru
                            > mek, jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Dla mnie nie "za ostra" tylko "ostra"
                            > ale na tyle ostra, że będzie mi łatwo zrozumieć, jeśli ktoś uzna za "za ostrą"
                            > :).

                            Nagle przestaje Ci przeszkadzać, jak ktoś może się poczuć?
                            Dla Ciebie nie jest za ostra, bo Ty lubisz stroje, które talii nie podkreślają.
                            A nie pomyślałaś, że dla kogoś czytanie takich tekstów może być po prostu przykre?
                            Ja to odebrałam, jako wypowiedź pogardliwą, próbę ośmieszenia osób ubierających się inaczej niż preferuje Pl.
                            • besame.mucho Re: A tymczasem 24.01.12, 23:27
                              Maith, nie rób ze mnie wielbłąda.

                              > Ja to odebrałam, jako wypowiedź pogardliwą, próbę ośmieszenia osób ubierających
                              > się inaczej niż preferuje Pl.

                              No widzisz, różnimy się tym, że ja uważam, że Ty MASZ PRAWO ją tak odbierać, nawet jeśli ja jej tak nie odbieram, a Ty uważasz, że ja NIE MAM PRAWA tak odbierać zacytowanych przeze mnie wypowiedzi.

                              Dla mnie wypowiedź, że ktoś wygląda w czymś brzydko i grubo jest bardziej przykra niż wypowiedź, że jakieś ubranie jest ciotkowate i postarza, dla Ciebie odwrotnie. Dla mnie jest to normalne, że postrzegamy coś różnie, a Ty na mnie za to najeżdżasz.

                              Ma mi się też prawo nie podobać, że najeżdżasz na mnie personalnie, kiedy napisałam Ci już, że ja tak na Ciebie nie najeżdżałam, i że jeśli tak odebrałaś moją wypowiedź, to Cię za nią przepraszam. W związku z tym nie zamierzam już kontynuować tego tematu, możesz dowolnie wsiadać na mnie dalej.
                              • maith Re: A tymczasem 25.01.12, 00:06
                                Besame, dla mnie ten wątek jest próbą robienia wielbłąda z lobby.
                                Fakty nie mają znaczenia, bo może ktoś sobie coś inaczej odbierze i wtedy nieważne, że w ogóle nie o to chodziło.
                                Ale jeśli tekst jest zgodny z założeniem wątku, to już problem, że komuś może się zrobić przykro nagle przestaje istnieć.

                                Niektórym osobom po prostu jest znacznie lepiej w ubraniach podkreślających/robiących talię.
                                Jak niby mają o tym porozmawiać?
                                Chcesz tego zakazać?

                                > Dla mnie wypowiedź, że ktoś wygląda w czymś brzydko i grubo jest bardziej przyk
                                > ra niż wypowiedź, że jakieś ubranie jest ciotkowate i postarza,

                                Akurat tam zastanawiałyśmy się, czego ktoś o danym typie figury powinien unikać (kiedy sam o to zapytał). A teksty o ciotkowatości uderzały po prostu w grupę osób, które ubierają stroje a la Christina Hendrix.

                                Ciebie to oczywiście nie dotyczy, więc problemu nie widzisz, ale nie wszyscy noszą jakiś styl tylko dlatego, bo lubią. Wiele osób po prostu w luźnych rzeczach wygląda o wiele gorzej, grubiej. A nie chce tak wyglądać.
                                Dlatego tekst Pl przypominał odgórne obśmianie ludzi noszących np. barwy ziemi (nie wiem, jakieś "wyglądają jakby się wytaplały w błocie") kiedy są osoby, którym po prostu w takich barwach jest najlepiej i co z tego, że jako kolor mogą nawet lubić krystaliczną biel, albo że ta biel właśnie staje się bardzo modna, skoro w białym im akurat nie do twarzy.
                                • maith wybierają stroje* 25.01.12, 00:08

                                • pierwszalitera Re: A tymczasem 25.01.12, 00:24
                                  maith napisała:

                                  > Dlatego tekst Pl przypominał odgórne obśmianie ludzi noszących np. barwy ziemi
                                  > (nie wiem, jakieś "wyglądają jakby się wytaplały w błocie") kiedy są osoby, któ
                                  > rym po prostu w takich barwach jest najlepiej i co z tego, że jako kolor mogą n
                                  > awet lubić krystaliczną biel, albo że ta biel właśnie staje się bardzo modna, s
                                  > koro w białym im akurat nie do twarzy.

                                  Mylisz się. Ja dopuszczam równouprawnioną różnorodność, dlatego właśnie nie uważam, że klepsydra jest ideałem dla każdego. Bo od tego zaczął się ten wątek. A to ty zaczęłaś odwracać kota ogonem i dopatrywać się nagonki na klepsydry. Klepsydra może być dobrym wyjściem, ale nie musi. Posiada też potencjalne wady i o tym też można dyskutować.
                                • kasica_k Re: A tymczasem 25.01.12, 02:08
                                  maith napisała:

                                  > Besame, dla mnie ten wątek jest próbą robienia wielbłąda z lobby.
                                  > Fakty nie mają znaczenia, bo może ktoś sobie coś inaczej odbierze i wtedy niewa
                                  > żne, że w ogóle nie o to chodziło.

                                  A dla mnie ten wątek jest zaproszeniem do dyskusji. Naprawdę nie rozumiem, czemu odbierasz to, co pisze Besame jako atak na Lobby. Lobby to my, tu i teraz, nie jakiś abstrakcyjny byt idealny.
                                  • maith Re: A tymczasem 25.01.12, 14:45
                                    Oczywiście, że lobby to my.
                                    Ja np. ciągle podkreślam, że jesteśmy różne i że to nie my mamy się dopasowywać do ubrań, tylko one do nas. Do różnych figur. I jeszcze zwracam uwagę, że tych figur jest na pewno więcej niż 12-tka T&S.
                                    Paradoksalnie to właśnie moje wypowiedzi zostały podane jako przykład narzucania tego jedynego typu figury/ubioru. I nieważne, że w pierwszym przypadku tłumaczyłam dziewczynie, z jak nieznanymi jej problemami boryka się autorka wątku, a w drugim przypadku odpowiedziałam na pytanie, jakich ubrań najlepiej unikać przy kilku rozmiarach różnicy między talią a biustem.
                                    Skoro to mają być argumenty za tym, że na lobby lansujemy jakiś jeden typ, to to jest robienie z lobby wielbłąda.
                                    Ze mnie na pewno. I z tych wszystkich dziewczyn, które wcale tutaj jednego typu figury/ubioru nie lansują.

                                    Patrząc w ten sposób, lepiej nie pisać tu np. o pomysłach na ukrycie brzuszka, bo jeszcze ktoś sobie pomyśli, że próbujemy narzucać jako jedynie słuszną figurę z płaskim brzuchem, a inne opcje ukrywamy.

                                    Przecież cała masa ciuszków, które uważamy za "taki styl" tak naprawdę mocno wpływa na proporcje. Dlatego np. to, co świetnie pasuje gruszkom, może wyglądać kiepsko na kielichach itd. Możemy o tym rozmawiać, zastanawiając się, w czym i dlaczego komuś będzie lepiej.
                                    Albo możemy uznać, że lepiej siedzieć cicho, bo jeszcze ktoś nam zarzuci, że promujemy dążenie do jednego typu sylwetki. I za zakazane uznać określenie "wyrównywanie proporcji". Bo w którą stronę wyrównywanie? Oczywiście w stronę jedynego słusznego typu.

                                    Dlatego moim zdaniem ten wątek nie zachęca do dyskutowania o potrzebach osób z różnymi figurami, a wręcz przeciwnie.
                                    • besame.mucho Re: A tymczasem 25.01.12, 15:24
                                      Maith, uważam Cię za osobę inteligentną, więc skoro pięć razy wytłumaczyłam o co mi chodziło, a Ty nadal upierasz się, że chodziło mi o coś innego, to przykro mi, ale mogę tylko uważać, że specjalnie nie chcesz przyjąć do wiadomości tego, co piszę, i z niewiadomych przyczyn masz ochotę pomanipulować moimi wypowiedziami.

                                      Wytłumaczę więc o co mi chodziło po raz ostatni, bo robienie tego więcej razy mija się z celem.

                                      > Paradoksalnie to właśnie moje wypowiedzi zostały podane jako przykład narzucani
                                      > a tego jedynego typu figury/ubioru. I nieważne, że w pierwszym przypadku tłumac
                                      > zyłam dziewczynie, z jak nieznanymi jej problemami boryka się autorka wątku, a
                                      > w drugim przypadku odpowiedziałam na pytanie, jakich ubrań najlepiej unikać prz
                                      > y kilku rozmiarach różnicy między talią a biustem.

                                      Napisałam tutaj, że chodzi mi o formę tych wypowiedzi, a nie o ich przekaz ("te wypowiedzi są moim zdaniem w formie, która nie jest w porządku"). Uważam, że forma: "biuściaste wyglądają w tym grubo i brzydko" jest niewłaściwa, niezależnie od tego w jakim wątku pada i kto to zdanie napisał ("I nie jest to atak personalny na Ciebie, bo każda z nas czasem palnie coś niedelikatnego, to normalne.").

                                      > Skoro to mają być argumenty za tym, że na lobby lansujemy jakiś jeden typ, to t
                                      > o jest robienie z lobby wielbłąda.

                                      Ten sam post co wyżej: "Twoje teksty, które zacytowałam to nie jest moim zdaniem przykład na lansowanie jednego typu sylwetki, tylko przykład wypowiedzi, które dziewczyny, które mają inny styl ubioru, mogą odebrać jako napastliwe"

                                      > Patrząc w ten sposób, lepiej nie pisać tu np. o pomysłach na ukrycie brzuszka,
                                      > bo jeszcze ktoś sobie pomyśli, że próbujemy narzucać jako jedynie słuszną figur
                                      > ę z płaskim brzuchem, a inne opcje ukrywamy.

                                      A to już jest zarzut tak z sufitu wzięty, że nawet nie umiem się do niego odnieść. Więc bardzo Cię proszę - zalinkuj lub zacytuj post, w którym nawołuję do tego, żeby nie doradzać kobietom, czym mogą coś ukryć, jeśli chcą. Bo jak na razie podpisałaś się entuzjastycznie pod postem 100krotnej na temat tego, żeby doradzać kobietom jeśli chcą, i nie przymuszać ich jeśli nie chcą, natomiast przeoczyłaś fakt, że ja napisałam w tym wątku to samo co 100krotna już pięć razy, i robisz mi zarzuty, jakbym napisała coś dokładnie odwrotnego. (Przykłady postów, w których pisałam, że moim zdaniem doradzanie jest jak najbardziej ok, jeśli ktoś sobie tego życzy: ten i ten

                                      Tyle miałam na ten temat do napisania. Do konkretnych zarzutów chętnie się odniosę, ale do dalszego wkładania w moje usta słów, których nigdzie nie napisałam, nie zamierzam, bo zrobiłam to już w tym wątku kilka razy, a naprawdę nie czuję, żebym miała się z czego tłumaczyć.
                                      • maith Re: A tymczasem 25.01.12, 15:55
                                        besame.mucho napisała:
                                        >Do konkretnych zarzutów chętnie się odniosę

                                        Konkretnym zarzutem jest brak konkretów potwierdzających, że na lobby lansowany jest jeden typ.
                                        To nie ja manipuluję Twoimi wypowiedziami, tylko Ty podajesz moje wypowiedzi jako przykład tego, czym nie są. Cały czas uparcie ignorujesz kontekst. Nie wiem, jak Ty 7 lat temu wytłumaczyłabyś komuś, z jakim problemem boryka się autorka wątku. Ja to wtedy tak widziałam (i nie tylko ja). Wiele z nas miało wtedy do wyboru albo ubrania, w których wyglądałyśmy brzydko i grubo, albo takie, w których wyglądałyśmy, jakbyśmy specjalnie starały się podkreślać swoją seksualność. Tłumaczyłam, czemu tamta dziewczyna wybrała dekolt. Czego chciała uniknąć.
                                        Fajnie, że Ciebie ten problem ominął.
                                        Do głowy mi nie przyszło, że ktoś po latach, jak już nasze problemy zostaną rozwiązane i jedyną kwestią będzie swobodny wybór stylu, zarzuci mi na tej podstawie napastliwość wobec kogokolwiek.
                                        • besame.mucho Re: A tymczasem 25.01.12, 16:01
                                          > Konkretnym zarzutem jest brak konkretów potwierdzających, że na lobby lansowany
                                          > jest jeden typ.

                                          Jest powód, dla którego wątek nazywa się "czy macie wrażenie, że na lobby?" a nie "na lobby jest tak". To wątek do wymiany opinii, a nie forsowania moich odczuć.

                                          > To nie ja manipuluję Twoimi wypowiedziami, tylko Ty podajesz moje wypowiedzi ja
                                          > ko przykład tego, czym nie są. Cały czas uparcie ignorujesz kontekst.

                                          Ponieważ, jak napisałam, kontekst nie jest moim zdaniem istotny, ponieważ nie chodzi mi o przekaz wypowiedzi, ale ich formę. Przekaz zależy od kontekstu, forma znacznie mniej.

                                          > Nie wiem,
                                          > jak Ty 7 lat temu wytłumaczyłabyś komuś, z jakim problemem boryka się autorka
                                          > wątku.

                                          Tak jak Ty, tylko zamiast "wyglądają w tym grubo i brzydko" napisałabym "takie ubrania mogą dodać kilka kilogramów, a nie każda z nas musi mieć na to ochotę".

                                          > Do głowy mi nie przyszło, że ktoś po latach, jak już nasze problemy zostaną roz
                                          > wiązane i jedyną kwestią będzie swobodny wybór stylu, zarzuci mi na tej podstaw
                                          > ie napastliwość wobec kogokolwiek

                                          Nie zarzuciłam napastliwości Tobie, tylko napastliwą formę dwóm Twoim zdaniom.
                                        • kasica_k Re: A tymczasem 25.01.12, 17:24
                                          Ojej... czy naprawdę musimy roztrząsać tutaj, co kto napisał 7 lat temu, w jakim kontekście i dlaczego?
                                          Przecież większość osób, z którymi teraz jesteśmy na forum, nawet tego nie czytała i pewnie nigdy nie przeczyta. Czy nie możemy skupić się na tym, co jest teraz?
                            • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 23:41
                              maith napisała:

                              > Ja to odebrałam, jako wypowiedź pogardliwą, próbę ośmieszenia osób ubierających
                              > się inaczej niż preferuje Pl.

                              Nie, ty chcesz zobaczyć moją wypowiedź jako pogardliwą. Moim zdaniem strzelasz focha i udajesz obrażoną. Nie rozumiem tylko czym. Komuś nie podobają się worki, ja nie jestem miłośniczką klepsydry, bo uważam ją z różnych powodów za problematyczną i chcę mieć do wyrażania mojego zdania takie samo prawo, jak pierwsza grupa. I żeby nie było wątpliwości, nie krytykuję figury danej nam przez naturę, tylko styl ubierania.
                        • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 12:58
                          maith napisała:

                          > Jeśli to nie jest ostre krytykowanie stylu preferowanego przez inne forumki, to
                          > już nie wiem, co nim jest. A krytyka dotyczy ubrań podkreślających talię
                          > ]. I pochodzi z wczoraj.

                          To nie była krytyka, a reakcja na tekst rzucony wcześniej przez kogoś, że nie chce dodawać sobie kilogramów i wieku workowatymi ciuchami. Więc ja piszę, że jest to ocena względna. Dopasowane do ciała sukienki, podkreślające biust, biodra, talię, takie w stylu lat 50-tych, czy 60-tych też mogą dodawać wieku i postarzać, właśnie przez anachroniczny styl. Czasam dodają nawet wagi, gdy podkreślają ciężkość bioder, nie każda klepsydra ma rozmiar 36. Jako stylistka powinnaś coś takiego wiedzieć. Wiedzieć powinnaś też, że nie każdemu coś takiego musi się podobać, nawet jak ma wystarczająco szczupłą do tego talię. I nie rozumiem dlaczego ciotkowate rozumiesz jako ostrą krytykę, ale workowate jest dozwolonym wyrażeniem. Więc jednak istnieje jedynie słuszny wzorzec, którego tknąć nie można?
                          • magdalaena1977 Re: A tymczasem 24.01.12, 13:53
                            pierwszalitera napisała:

                            > I nie rozumiem dlaczego ciotkowate rozumiesz jako ostrą krytykę, ale
                            > workowate jest dozwolonym wyrażeniem.

                            Bo "workowaty" odnosi się do kształtu sukienki, a "ciotkowaty" do gustu właścicielki.
                            • besame.mucho Re: A tymczasem 24.01.12, 13:59
                              Jak dla mnie "ciotkowaty" tak samo odnosi się do estetyki ubrania jak "workowaty" :).
                              • magdalaena1977 Re: A tymczasem 24.01.12, 14:07
                                Ja sobie wyobrażam i pozytywne i negatywne użycie tego słowa. Tak jako słowa "obcisły".

                                A "ciotkowaty" to dla mnie strój dla pani w średnim wieku o wyraźnie złym guście ;-)
                                • besame.mucho Re: A tymczasem 24.01.12, 14:15
                                  Ja bym powiedziała, że jeśli ciotkowaty mówi o guście, to głównie o guście mówiącego, a nie noszącego :). Jak powiem "moim zdaniem ta bluzka jest ciotkowata" to znaczy dla mnie "ja bym jej nie założyla, nie jest w moim stylu" a nie "dziewczyna, która ma ją na sobie nie ma gustu" :).
                              • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 14:32
                                besame.mucho napisała:

                                > Jak dla mnie "ciotkowaty" tak samo odnosi się do estetyki ubrania jak "workowat
                                > y" :).

                                Bo w zależności od naszych zamiarów i upodobań każdy styl można ocenić negatywnie lub pozytywnie. Dla niektórych podkreślona klepsydra, to styl kobiecy, elegancki itd, dla innych będzie ciotkowaty, anachroniczny, pretensjonalny itd. Tak samo, to co dla mnie jest sportowym luzem, bezpretensjonalnością, swobodą, dla innych jest workowatością i ubraniem na kołki. Pal licho, gdy ktoś może sobie pomiędzy stylami skakać, bo ma bezproblemową sylwetkę i może kierować się tylko gustem, ale ja na miejscu autentycznych "kołków" i jabłek bez talii, już dawno nie czułabym się dobrze, gdyby kobiety z atrakcyjnymi sylwetkami (szczupła talia jest biologicznie atrakcyjna) zawalały mnie ciągle marudzeniem o workach w talii. Dziwne tylko, że na ulicach widuje się najczęściej kobiety z problem tycia w okolicach brzucha. Mnie wydaje się więc, że grupa typowych klepsydr wcale nie jest najliczniejsza na tym forum, jest tylko najgłośniejsza, bo narzekanie na wadę, która wadą nie jest, jest przyjemniejsze od zajmowania się prawdziwymi problemami z dobraniem atrakcyjnych ubrań. A te mają raczej "kołki" i jabłka, a nie klepsydry. I ta subtelna, nie do końca do uchwycenia w twardych faktach "klepsydrowa dominacja", ukryta pod niezbyt szczerym płaszczykiem serdeczności dla innych typów sylweteki i udawanego zmartwienia z powodu własnego nieszczęścia różnicy większej niż 30 cm, jest przyczną tego bliżej niezidentyfikowanego problemu. ;-)
                                • indigo-rose Re: A tymczasem 24.01.12, 14:52
                                  Mnie wydaje się więc, że grupa typowych klepsydr wcale n
                                  > ie jest najliczniejsza na tym forum, jest tylko najgłośniejsza, bo narzekanie n
                                  > a wadę, która wadą nie jest, jest przyjemniejsze od zajmowania się prawdziwymi
                                  > problemami z dobraniem atrakcyjnych ubrań.

                                  A mnie się zdaje, że nie chodzi o narzekanie na wadę, która wadą nie jest. O ile pojawiały się świeżynki narzekające na biust ("nienawidzę moich wielkich piersi"/"mam żałosną namiastkę biustu"), o tyle nie słyszałam czegoś w stylu "mam za wąską talię, chciałabym utyć na brzuchu". Narzekania padały raczej w stronę ubrań, a to przecież kwestia subiektywna i każdy domaga się czegoś dla siebie.
                                  • roza_am Re: A tymczasem 24.01.12, 15:01
                                    Narzekania padały raczej w stronę u
                                    > brań, a to przecież kwestia subiektywna i każdy domaga się czegoś dla siebie.

                                    Dokładnie. I przecież nie chodzi o to, żeby ubrania dopasowane w talii (czy też zwyczajnie węższe poniżej biustu niż w nim samym) całkowicie wyparły z rynku te luźniejsze. Tylko, żeby na jednej półce były takie, a na drugiej i trzeciej inne - do wyboru, do koloru :)
                                  • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 15:25
                                    indigo-rose napisała:

                                    Narzekania padały raczej w stronę u
                                    > brań, a to przecież kwestia subiektywna i każdy domaga się czegoś dla siebie.

                                    Nieprawda. Ochy, achy i zachwyty dotyczą często figury. Padały tu nawet w tym wątku pod adresem besame i użyto tam słowo zazdrość. Dla osoby pewnej siebie, asertywnej, albo z sylwetką zbliżoną do ideału, znaczy o harmonijnych proporcjach i w miarę szczupłej, ten subtelny przekaz jest mało wyczuwalny. Ot tylko komplement. Dla osoby nieco przewrażliwionej, niezadowolonej ze swojej mniej doskonałej figury, to następe potwierdzenie, że czegoś tam powinna zazdrościć, skoro inni też zazdroszczą. Dlatego nie bywam już na Balkonetce, bo to wzajemne hołubienie się zgrabnych, młodych dziewczątek wchodziło mi na nerwy. Sama jestem przekonana o swojej atrakcyjności, więc nikomu niczego nie zazdroszczę, ale ze słodyczą można też przesadzić. Jakoś też wyżej cenię sobie komplementy dotyczące autentycznych osiągnąć i umiejętności, znaczy dobrego stylu, wyczucia smaku, znajomości mody, itp, niż zachwycanie się szczupłą talią.
                                    • kasica_k Re: A tymczasem 24.01.12, 17:39
                                      Tylko oby nie zbliżyć się za bardzo do obwiniania zgrabnych o to, że są zgrabne, bo to nas nie zaprowadzi w żadnym sensownym kierunku.

                                      A tak BTW to może należałoby się rzeczywiście zastanowić poważnie nad wprowadzeniem sztywnej zasady nie oceniania cudzych ciał na Lobby i w okolicach. W jakikolwiek sposób, czy to pozytywny, czy negatywny. Dotąd byłam temu przeciwna, ale teraz znowu zaczynam się zastanawiać, czy nie miałoby to więcej zalet niż wad.
                                      • felisdomestica Re: A tymczasem 24.01.12, 18:03
                                        rzuciłam kiedyś taki pomysł na balkonetce, bo wydawało mi sie, że innym dziewczynom jest przykro, kiedy nad tymi najzgrabniejszymi ciągle ochy i achy. Ale zakrzyczana zostałam.
                                      • ananke666 Re: A tymczasem 25.01.12, 00:16
                                        > A tak BTW to może należałoby się rzeczywiście zastanowić poważnie nad wprowadze
                                        > niem sztywnej zasady nie oceniania cudzych ciał na Lobby i w okolicach. W jakik
                                        > olwiek sposób, czy to pozytywny, czy negatywny. Dotąd byłam temu przeciwna, ale
                                        > teraz znowu zaczynam się zastanawiać, czy nie miałoby to więcej zalet niż wad.

                                        Ale te okolice to chyba nie metakobieta? Zakręcić takie fajne źródełko z komplementami byłoby okrucieństwem ;)
                                        • kasica_k Re: A tymczasem 25.01.12, 01:50
                                          ananke666 napisała:
                                          >
                                          > Ale te okolice to chyba nie metakobieta? Zakręcić takie fajne źródełko z komple
                                          > mentami byłoby okrucieństwem ;)

                                          Na razie jeszcze nikt się nie zabrał do zakręcania, ani nawet przykręcania, ani nawet poważnego rozważania tematu, jak widać, więc luzik :)
                                    • agafka88 Re: A tymczasem 24.01.12, 22:43
                                      pierwszalitera napisała:

                                      > indigo-rose napisała:
                                      >
                                      > Narzekania padały raczej w stronę u
                                      > > brań, a to przecież kwestia subiektywna i każdy domaga się czegoś dla sie
                                      > bie.
                                      >
                                      > Nieprawda. Ochy, achy i zachwyty dotyczą często figury. Padały tu nawet w tym w
                                      > ątku pod adresem besame i użyto tam słowo zazdrość. D

                                      Jakbyś była w Galerii, to byś wiedziała, że ochy i achy zbierają nie tylko klepsydry, ale też osoby o kompletnie innym typie figury niż besame. Jak ktoś jest w galerii, to może sobie łatwo sprawdzić, szczególnie wchodząc w sekcję ubrania/biubiu.
                                      • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 22:52
                                        agafka88 napisała:

                                        > Jakbyś była w Galerii, to byś wiedziała, że ochy i achy zbierają nie tylko klep
                                        > sydry, ale też osoby o kompletnie innym typie figury niż besame. Jak ktoś jest
                                        > w galerii, to może sobie łatwo sprawdzić, szczególnie wchodząc w sekcję ubrania
                                        > /biubiu.

                                        Gdybyś, gdybyś , gdybyś... Ale nie korzystam z galerii i na pewno nie jestem jedyna, więc nie oceniam Lobby z perspektywy zamkniętego kręgu.
                                        • agafka88 Re: A tymczasem 25.01.12, 00:17
                                          pierwszalitera napisała:

                                          > Gdybyś, gdybyś , gdybyś... Ale nie korzystam z galerii i na pewno nie jestem je
                                          > dyna, więc nie oceniam Lobby z perspektywy zamkniętego kręgu.

                                          Wiesz, w galerii jest prawie 300 osób, przewinęło się przez nią co najmniej 2x tyle, więc nie można odrzucać trendów w galerii w dyskusji, tym bardziej, że przywoływano tu balkonetkę, która z lobby ma 10x mniej wspólnego niż galeria. Poza tym galeria jest pełnoprawną częścią lobby i to, że ty nie korzystasz nie oznacza, że nie należy jej brać pod uwagę.
                            • pierwszalitera Re: A tymczasem 24.01.12, 14:03
                              magdalaena1977 napisała:

                              > Bo "workowaty" odnosi się do kształtu sukienki, a "ciotkowaty" do gustu właścic
                              > ielki.

                              Nie przemawia do mnie. Jeżeli ktoś powie, że mam workowaty sweter (świadomie przeze mnie wybrany), to też zamierza poinformować mnie, że mam niedbały, mało "elegancki" gust. W najlepszym wypadku insynuuje, że nie mam w ogóle pojęcia, co na mnie "dobrze" leży. A ciotkowaty określa też tylko jakąś formę, chodzi o jakąś tam abstrakcyjną ciotkę, prezentującą określony styl, najczęściej starszą, ale przecież nie naszą osobistą. Więc gdzie różnica?
                              • kasica_k Re: A tymczasem 24.01.12, 14:23
                                Ja widzę różnicę. Workowaty sam z siebie nie ma dla mnie negatywnej konotacji. Nie mam oporów przed powiedzeniem, że lubię workowate kiecki albo swetry, to jest określenie fasonu, a nie stylu (czy też jego braku). To właśnie przypisywanie "workowatemu" znaczenia negatywnego jest czymś, co mnie denerwuje, tak jakby tylko dopasowane rzeczy mogły być ładne. Ciotkowaty to co innego - mnie się jednak kojarzy z bezguściem, choć mam wrażenie, że niektóre/niektórzy używają tego słowa na określenie strojów poważnych, klasycznie eleganckich (dla wielu młodych dziewczyn wszystko, co poważne, jest "ciotkowate").
                                • felisdomestica Re: A tymczasem 24.01.12, 15:38
                                  no nie. workowaty ma zdecydowanie pejoratywne znaczenie i w takim znaczeniu na lobby jest używany. Nikt nie powie o kims, kto jest ubrany w worek, że jest ubrany ładnie. Mozna słowo "workowaty" zastąpić słowem "luźny" i będzie grzeczniej.
                                  • kasica_k Re: A tymczasem 24.01.12, 17:35
                                    felisdomestica napisała:

                                    > no nie. workowaty ma zdecydowanie pejoratywne znaczenie

                                    E tam, nie zgodzę się.

                                    > i w takim znaczeniu na lobby jest używany.

                                    Owszem, i bardzo niesłusznie.

                                    > Nikt nie powie o kims, kto jest ubrany w worek, że jest ub
                                    > rany ładnie. Mozna słowo "workowaty" zastąpić słowem "luźny" i będzie grzecznie
                                    > j.

                                    Luźny to nie to samo, co workowaty, a w każdym razie zupełnie nie oddaje tego, czego ja oczekuję od letniej sukienki na trzydziestostopniowy upał. Suknia-worek mawiała moja mama i nie miała nic złego na myśli. Na pewno nie powiem o każdej niedopasowanej w talii sukience, że jest workowata, bo to nie o to chodzi. Workowate to workowate, a niedopasowane czy za duże - to co innego. No ale jeżeli tylko ja tu słyszałam o sukniach-workach, to pod presją większości mogę z tego określenia zrezygnować :)
                                    • 100krotna "workowate" użyłam ja 24.01.12, 23:19
                                      Chyba jako pierwsza w tym wątku. Cytując siebie:
                                      "Wydaje mi się, że te duże biusty i figura klepsydry są nie tyle promowane, co zauważane są ich problemy, w znalezieniu pasujących ubrań - bo ciuchów dobrze leżących, mocno biuściastych i taliowanych jest jak na lekarstwo - a luźne, workowate ubrania łatwiej znaleźć :):):)"

                                      Workowate, w tym zdaniu, dla mnie miało znaczenie: "niedopasowane do sylwetki". Co innego znaczą dla mnie ciuchy "luźne" i świadomie wybierane. Za zamieszanie przepraszam.

                                      "Ciotkowate" jako określenie ciuchów nie ma dla mnie pejoratywnego wydźwięku.

                                      Bardziej przyczepiłabym się do " dziewczyny oszpecają się, nosząc takie ciuchy" i "nie rozumiem, jako komuś mogą się podobać..." (parafrazuję, bo nie pamiętam dokładnego cytatu) - bo tu już wchodzimy w ocenianie czyichś gustów.
                                      • pierwszalitera Re: "workowate" użyłam ja 25.01.12, 00:12
                                        100krotna napisała:

                                        > Bardziej przyczepiłabym się do " dziewczyny oszpecają się, nosząc takie ciuchy"
                                        > i "nie rozumiem, jako komuś mogą się podobać..." (parafrazuję, bo nie pamiętam
                                        > dokładnego cytatu) - bo tu już wchodzimy w ocenianie czyichś gustów.
                                        >

                                        Dokładny cytat nie jest to faktycznie. ;-) Ja napisałam tylko, że każdy może się oszpecać jak chce i dziwię się tylko, że młode, szczupłe dziewczyny chcą nosić ciotkowate sukienki. W domniemaniu, skoro mają taki wybór różnych, w moich oczach lepszych stylów.
                                        • 100krotna Re: "workowate" użyłam ja 25.01.12, 10:15
                                          Wiesz, myślę, że to właśnie było jedną z przyczyn rozpoczęcia tej dyskusji - pokazanie, jak różnie mogą przeczytać ten sam tekst różne osoby. I jak zmienione mogą zostać intencje piszącego (co zresztą widać w tym wątku, gdzie nawet najbardziej wyważone i uprzejme osoby popełniają gafy albo nie mogą dojść do porozumienia:))

                                          Dążymy przecież do tego, żeby w naszych wypowiedziach nie było niegrzecznych zwrotów czy niejasności, które mogą być odczytane jako nieuprzejmość czy krytyka. Staramy się, o "polityczną poprawność", która może przyciągnąć osoby niezbyt pewne siebie - żeby mogły poczuć, że "nic im nie grozi", że ich styl/wygląd/kompleks nie zostanie złośliwie skomentowany. W tym świetle, twoja wypowiedź jest niepoprawna, bo mogłoby się znaleźć dziewczyny, które poczują się nią urażone, bo w niemiły sposób określasz ich gust :)
                                          A przecież, w kwestii akceptacji swojego ciała wśród Polek jest jeszcze wiele do zrobienia - i może czasem warto pogłaskać zamiast ugryźć?

                                          Ja też często gryzę, ale na forum staram się hamować, żal mi psuć takie fajne miejsce :)
                              • magdalaena1977 Re: A tymczasem 24.01.12, 14:26
                                pierwszalitera napisała:

                                > Nie przemawia do mnie.

                                I w ten sposób widać, że jesteśmy tylko ludźmi ;-)
                                I że język ma to do siebie, że różne osoby różnie odbierają te same słowa (vide temat o cyckach).
              • maith No to macie problem z głowy 23.01.12, 15:33
                besame.mucho napisała:

                > Takie przerzucanie się jest moim zdaniem bez sensu.

                To nie jest przerzucanie. Kontekst jest ważny. Dziewczyna poskarżyła się na próbę narzucania jej innego sposobu ubierania. Co miałyśmy jej odpowiedzieć? Że nie ma prawa się tak ubierać? Na pewno niczego jej nie narzucałyśmy.

                > W wątku, o którym wspomina Felisdomestica padały takie teksty jak: "U dziewczyn
                > z dużym biustem ukrywanie biustu, to nie tylko ukrywanie czegoś, co jest ładne
                > , ale generalnie oszpecanie się".

                To był mój tekst. W całości brzmiał tak:

                "Ciebie po prostu nie dotyczą typowe problemy biuściastych z
                ubraniami. Możesz założyć t-shirt, bo nie będziesz w nim wyglądała,
                jakbyś miała 15 cm więcej w talii. Możesz założyć koszulę, bo nie
                rozjedzie Ci się na biuście w Twoim rozmiarze, więc nie zastanawiasz
                się nad wersją kilka rozmiarów za dużą, odstającą Ci w ramionach :)
                U dziewczyn z dużym biustem ukrywanie biustu, to nie tylko ukrywanie
                czegoś, co jest ładne, ale generalnie oszpecanie się, bo nie da się
                dużego biustu ukryć bez oszpecenia całej sylwetki."

                To ma być to lansowanie jednego typu sylwetki?
                Weź się nie wygłupiaj, bo normalnie przykro mi się robi.


                W innym (w którym nikt nie "zaczął"): "i okro
                > pne są takie luźne swetry ze ściągaczem w okolicy talii, dziewczyny z dużymi bi
                > ustami wyglądają w nich, jak baloniki, brzydko i grubo". Dla mnie takie słowa n
                > a Lobby nie są w porządku, i to, że poza Lobby padają słowa odwrotne ("biuścias
                > te w dekoltach wyglądają wulgarnie!", itd) ich nijak nie usprawiedliwia.

                To również mój tekst.
                W wątku "Ubrania zakazane".
                Bardzo ciekawy jest post zaczynający ten wątek. Pokazuje też, czego nie mogłyśmy wtedy nosić, bo nie było jeszcze na nas odpowiednich konstrukcji.
                "To znaczy nieja czegoś zakazuję, broń Boże:)))
                Nawiązuję do wielekroć powtarzanych postów dziewczyn z Forum Moda, do których
                i ja się zaliczam, pytających o to, jak skombinopwać stanik do: koszuli,
                sukni takiej i śmakiej, itede itepe. czy są takie ubrania według was,
                kt.órych "biuściata" nie moze nosić bo po prostu nie ma jak?
                Ja na przykład jestem nieszczęśliwa bo nie mogę nosić koszul rozpinanych a
                bardzo chciałabym."
                Post kończył się "No a wasze "ciuchy zakazane"?:)))"

                Na co ja odpowiedziałam, co w jej sytuacji ("Ogólnie ramionka i klateczka na xs ale biust
                na l") odradzam. Wrzucając cały spis ubrań, które mogą dziewczynę z taką figurą oszpecić, starając się wytłumaczyć, co może wywołać jakie objawy.

                Naprawdę coś takiego odbierasz, jako "lansowanie jednego typu sylwetki"?
                Nieźle

                Ale jeśli tak, to świetnie - masz ustalone, gdzie jest problem.
                Możecie zamknąć wątek.
                Nie zamierzam więcej nikomu doradzać w kwestiach ubraniowych.
                • besame.mucho Maith, daj spokój 23.01.12, 16:00
                  Maith, bierzesz to bardzo do siebie. A ja po prostu wskazuję Ci skąd moim zdaniem może się brać taki, a nie inny, odbiór Lobby przez niektóre osoby (w tym mnie, ale jak pokazuje ten wątek - nie tylko mnie).

                  Twoje teksty, które zacytowałam to nie jest moim zdaniem przykład na lansowanie jednego typu sylwetki, tylko przykład wypowiedzi, które dziewczyny, które mają inny styl ubioru, mogą odebrać jako napastliwe. Rozumiem, że pojawiają się one jako odpowiedź na chamskie i również napastliwe teksty osób, które zakazują biuściastym noszenia dopasowanych ubrań, ale niezależnie od tego te wypowiedzi są moim zdaniem w formie, która nie jest w porządku.

                  To, że post pada w odrobinę żartobliwym wątku "ubrania zakazane" nie sprawia moim zdaniem, że tekst "wyglądają w nich, jak baloniki, brzydko i grubo" jest ok - moim zdaniem nie jest.
                  I nie jest to atak personalny na Ciebie, bo każda z nas czasem palnie coś niedelikatnego, to normalne. To akurat moim zdaniem było niedelikatne, dlatego podałam to jako przykład tekstu, który może wpływać na taki odbiór Lobby, o jakim pisze.
            • felisdomestica Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 22:28
              maith napisała:
              ) Napisałaś :
              > > Kiedy odezwie się jakaś dziewczyna, że nie lubi dekoltów, zaraz podnosi s
              > ię szum, że nie
              > > akceptuje swojej kobiecości. Wszystkie biuściaste mają nosić dekolty. Duż
              > e. Dlatego w Biubiu
              > > cięzko znaleźć coś mniej wydekoltowanego


              tak napisałam, mając na myśli, że wielkodekoltowy asortyment biubiu był do pewnego stopnia pokłosiem poglądów lobbowych.
        • ciociazlarada Re: Przykład dekoltów BiuBiu 22.01.12, 19:51
          Popieram to co Maith napisałaś.
          Sama optowałam wiele razy w wątku Biubiu o mniejsze dekolty, nie kupiłam kilku biubiułek właśnie ze względu na dekolty - nigdy nie spotkałam się z żadnymi "naciskami" nawet subtelnymi, że moje zdanie jest niewłaściwe/odstaje od ogółu.

          Natomiast to co podkreślania talii, to presji nie czuję, raczej odwrotnie - kilka razy zostałam potraktowana dość obcesowo, gdy stwierdziłam, że wolę ciuchy, które uwzględniają istnienie wąskiej talii i szerokich bioder.
    • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 01:52
      > że na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki (spory biust i biodra, wcięcie w talii
      > ) i ubioru (podkreślanie takiej sylwetki, jeśli się ją posiada, i wyrównywanie
      > proporcji ubraniami, by taką sylwetkę uzyskać, jeśli się jej nie posiada)?

      Poczekaj, czy mowimy o Lobby Biusciastych? Ktorego uczestniczki, zupelnym przypadkiem chyba, maja spory biust? I na swoim wlasnym forum odkrywaja, ze nie jest to cos, co powinno sie za wszelka cene maskowac, operowac, likwidowac, tylko mozna eksponowac? Powinnysmy im lansowac zupelnie odmienna sylwetke, wpychac w rece chirurgow plastycznych, a przynajmniej producentow minimajzerow?




      A z drugiej ja mam na przykład czasem takie wra
      > żenie, że jako klepsydrze "nie wolno" mi nosić luźnych swetrów i tiszertów, bo
      > zasłaniam tym figurę, którą powinnam podkreślać.

      Ludziom czesto jest zal marnowanego potencjalu, szczegolnie jesli sami go nie maja. I stad to ich "powinnas" - malowac usta, podkreslac sylwetke, nie golic glowy na lyso, bo takie fantastyczne wlosy, nosic mini, nosic spodnie itd. Mozliwe, ze na lobby powinnysmy sie podkreslac, ze "masz fajne nogi" jest ok, a "powinnas nosic mini" jest przekroczeniem granic? Narzedzia do tego teoretycznie mamy, ale jakos nikt ich nie przygotowuje do uzytku...

      A to czy my takich ludzi sluchamy, czy splywa po nas jak po kaczce, to inna sprawa. Ja tam kazde takie "powinnas" obluskuje z nakazu niczym groch z lupinki, zostawiam "takie swietne nogi" i dziekuje za komplement. Gdybym sluchala sie wszystkich, ktorzy mowia mi, ze cos powinnam, to bym zwariowala, to moje zycie i moje decyzje.
      I wiesz, poniekad dziwie sie, ze to wlasnie Ty zalozylas taki watek, bo wydawalo mi sie, ze akurat w odpowiednim wazeniu sobie cudzych opiniii przerastasz mnie o glowe.




      Mam wrażenie, że łatwiej "przeszłaby" na Lob
      > by wypowiedź typu:

      Ja bym jednak chciala zobaczyc rzeczywistosc, co faktycznie przechodzi, a co nie. Bo ostre wypowiedzi krytykujace kobiety, ktore chca podkreslac swoja talie moge podac bez problemu. Niektore, bym nawet powiedziala, byly poza granicami podstawowej kultury jezykowej.




      . A moim zdaniem nie powi
      > nnyśmy krytykować ani jednego ani drugiego - po to walczymy o akceptację wszelk
      > ich sylwetek i o szeroki wybór bielizny i ubrań dla wszelkich figur, żeby mieć
      > później wiele możliwości wyboru i żeby każdy mógł z tego wybrać to, co mu odpow
      > iada, a nie żebyśmy wszystkie ubierały się w jednym stylu i wyglądały podobnie

      A z tym sie zgadzam.
      Choc mam wrazenie, ze z tym naszym podejsciem do ubierania jest jak z feminizmem. Zasadniczo walczymy o to, zeby kazda kobieta mogla dzialac wg wlasnego wyboru, jaki by on nie byl. Tylko ze niektore mozliwosci do tej pory byly niedostepne, wiec te musimy wywalczyc, inne sa od lat na wyciagniecie reki. Wiec walczymy, walczymy, walczymy i czasem ktorejs w zapale bitewnym rzuci sie haslo przekraczajace granice. Powinnysmy oczywiscie pilnowac, zeby takich hasel nie bylo, ale jedno czy drugie haslo nie wyznacza naszego frontu.
      • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:07
        > Poczekaj, czy mowimy o Lobby Biusciastych? Ktorego uczestniczki, zupelnym przyp
        > adkiem chyba, maja spory biust? I na swoim wlasnym forum odkrywaja, ze nie jest
        > to cos, co powinno sie za wszelka cene maskowac, operowac, likwidowac, tylko m
        > ozna eksponowac? Powinnysmy im lansowac zupelnie odmienna sylwetke, wpychac w r
        > ece chirurgow plastycznych, a przynajmniej producentow minimajzerow?

        A skąd, nie powinnyśmy, ale pamiętaj, że "w pakiecie" ze sporym biustem nie zawsze idzie wąska talia i szerokie biodra, a ja napisałam o tych trzech elementach łącznie, a nie o samym biuście :).

        > Ludziom czesto jest zal marnowanego potencjalu, szczegolnie jesli sami go nie m
        > aja. I stad to ich "powinnas" - malowac usta, podkreslac sylwetke, nie golic gl
        > owy na lyso, bo takie fantastyczne wlosy, nosic mini, nosic spodnie itd.

        Tak, masz rację, że taki mechanizm istnieje. Dołącza się do niego często "bo ja w Twoim wieku nie nosiłam i teraz mi żal, chcę Cię przed tym ustrzec". Jednak dla mnie tu powinno wejść mocne rozgraniczenie między dwiema rzeczami, o których pisałam wyżej, czyli (a) ktoś podkreślać figury nie chce i nie lubi, (b) ktoś chciałby podkreślać figurę, ale uważa, że nie ma ku temu warunków. W przypadku (b) takie komentarze są moim zdaniem ok, i napisanie temu komuś "daj spokój, wyglądasz super, za 10 lat będziesz żałowała, że tak teraz myślisz" może mu pomóc :). W przypadku (a) takie komentarze nie są moim zdaniem ok, bo dlaczego ktoś się ma przymuszać i chodzić w czymś, czego nie lubi i w czym źle się czuje, w imię tego, że może za 10 lat będą mu się takie ubrania podobały?

        Wiesz, ja np. jak byłam mała nie lubiłam jabłek i nie jadłam. Teraz jestem duża, lubię jabłka, ale mam silną nadwrażliwość zębów, więc nie bardzo mogę je jeść. Ale nie żałuję, że dziesięć lat temu nie jadłam ich więcej, skoro teraz niezbyt mogę :). Bo wtedy mi nie smakowały, więc żadnej frajdy z ich jedzenia bym nie miała.

        > Mozliw
        > e, ze na lobby powinnysmy sie podkreslac, ze "masz fajne nogi" jest ok, a "powi
        > nnas nosic mini" jest przekroczeniem granic?

        Chyba nie nazwałabym tego aż "przekroczeniem granic", ale tak, ogólnie uważam, że zdecydowanie lepszy jest pierwszy komunikat ("masz świetne nogi, bosko byś wyglądała w mini!") niż drugi ("masz tak świetne nogi, że nie powinnaś nosić spódnic maxi, chociaż je lubisz, powinnaś chodzić w mini!").

        > I wiesz, poniekad dziwie sie, ze to wlasnie Ty zalozylas taki watek, bo wydawal
        > o mi sie, ze akurat w odpowiednim wazeniu sobie cudzych opiniii przerastasz mni
        > e o glowe.

        Po mnie, tak jak piszesz, to "powinnaś" zazwyczaj spływa - mam dosyć wysokie mniemanie ;) o własnym stylu ubierania, dlatego te "powinnaś" podobnie jak Ty przepuszczam sobie przez sito i dalej noszę co lubię. Ale to, że po mnie akurat to spływa, nie zmienia tego, że uważam, że na Lobby powinnyśmy się tego wystrzegać, bo po kimś innym może nie spływać.

        Porównanie do feminizmu jest moim zdaniem trafne, ale tak jak w feminizmie moim zdaniem postawa "niech każda kobieta ma możliwość wybrania jak chce się realizować w życiu i niech ma możliwość robienia kariery i zarabiania tyle, ile zarabiają mężczyźni, jeśli taki będzie jej wybór" jest słuszna i fajna, a postawa "niech każda kobieta robi karierę" nie jest fajna, tak w tym przypadku postawa "niech każda kobieta może ubierać się tak, jak chce, i niech ma możliwość noszenia dopasowanych do figury ciuchów, jeśli ma na to ochotę" jest słuszna i fajna, a postawa "niech każda kobieta podkreśla figurę" już nie :).
        • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:14
          > A skąd, nie powinnyśmy, ale pamiętaj, że "w pakiecie" ze sporym biustem nie zaw
          > sze idzie wąska talia i szerokie biodra, a ja napisałam o tych trzech elementac
          > h łącznie, a nie o samym biuście :).

          Ale bez biustu nie ma klepsydry. Szerokie ramiona, maly biust, waska talia i szerokie biodra to juz nie jest klepsydra.
          Mamy wiec grupe, w ktorej nadreprezentacja klepsydr w stosunku do spoleczenstwa jest niejako gwarantowana. A potem albo te biodra sa albo ich nie ma, talia jest pochodna bioder. :) Jak sa (a biologicznie to wariant trzykrotnie czestszy), to masz klepsydre.


          (Tak, troche uogolniam, ale naprawde mamy nadreprezentacje prawdziwych klepsydr. Tak jak i nadreprezentacje biusciastych.)
          • indigo-rose Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:20
            Biuściaste nieklepsydry to mogą być też lizaki, kielichy.

            Za to z drugiej strony, mniej więcej ten sam polecany ubiór co klepsydra ma też wazon, który jest właśnie klepsydrą "bez biustu" i z łagodniej wciętą (co nie znaczy, że grubszą) talią.
            • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 00:19
              indigo-rose napisała:

              > Biuściaste nieklepsydry to mogą być też lizaki, kielichy.
              >
              > Za to z drugiej strony, mniej więcej ten sam polecany ubiór co klepsydra ma też
              > wazon, który jest właśnie klepsydrą "bez biustu" i z łagodniej wciętą (co nie
              > znaczy, że grubszą) talią.

              Tak, ubiór polecany jest podobny, ale wazon też ma duży biust. Różnicą są średnie biodra, już nie tak szerokie, jak u klepsydry i nie aż tak mocno zaznaczone wcięcie w talii. Do tego wazonom przypisuje się dłuższe talie, a klepsydrom właśnie takie krótkie wcięcie.
              Co nie zmienia faktu, że oczywiście cała masa kobiet ma wersje pośrednie, ale to taka dygresja już.
              • indigo-rose Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 19:34
                A widzisz, mnie sporo osób określa jako wazon, a przecież nie mam dużego biustu, dlatego myślałam, że różnica tkwi właśnie tam.

                Swoją drogą, ja na zakupach mam właśnie takie "klepsydrowate" problemy: góra mająca za dużo miejsca na plecach i w talii (często nawet za szerokie bary, a przecież mam trochę rozłożyste ramiona), dół z torbą kangura w miejscu talii. A klepsydrą przecież nie jestem. Jednak marudząc o ciuchy na 90-60-90 wpisuję się w ogólne klepsydrowe jojczenie, o które się w tym wątku rozchodzi.
        • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:29
          besame.mucho napisała:

          > dla mnie tu powinno wejść mocne rozgraniczenie między dwiema rzeczami, o któryc
          > h pisałam wyżej, czyli (a) ktoś podkreślać figury nie chce i nie lubi, (b) ktoś
          > chciałby podkreślać figurę, ale uważa, że nie ma ku temu warunków. W przypadku
          > (b) takie komentarze są moim zdaniem ok, i napisanie temu komuś "daj spokój, w
          > yglądasz super, za 10 lat będziesz żałowała, że tak teraz myślisz" może mu pomó
          > c :). W przypadku (a) takie komentarze nie są moim zdaniem ok, bo dlaczego ktoś
          > się ma przymuszać i chodzić w czymś, czego nie lubi i w czym źle się czuje, w
          > imię tego, że może za 10 lat będą mu się takie ubrania podobały?

          Też wydaje mi się, że w przypadku osoby (a) nie ma co przymuszać. Można pokazywać możliwości, z których (a) sobie skorzysta bądź nie. Tylko zanim ustali się, że osoba (a) po prostu lubi chodzić ubrana workowato i wcale nie ubiera się tak z powodu kompleksów jak osoba (b), to trochę czasu minie. A że nas jest tu na forum sporo, to nie każdy pamięta co kto lubi i osoba (a) może być przekonywana kilka razy.

          Osoba (a) może sobie zawsze wrzucić odpowiedni komunikat w sygnaturkę i to zapewne przymknie przekonywaczy :)
      • jul-kaa Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 14:39
        turzyca napisała:
        > Choc mam wrazenie, ze z tym naszym podejsciem do ubierania jest jak z feminizmem.

        Doskonałe porównanie. Feministki nie walczyły o to, żeby kobieta MUSIAŁA postępować w określony sposób, ale żeby MOGŁA to robić. "Powinnaś" w retoryce skierowanej do kobiet jest bardzo czeste i większość z nas się przeciwko tej retoryce burzy:
        - powinnaś rodzić dzieci
        - powinnaś dbać o dom i męża
        - w ogóle powinnaś mieć męża itd.

        Oczywiście, że kobieta silna i niezależna niewiele będzie sobie robić z tego "powinnas", ale założenie, że wszystkie jesteśmy silne i niezależne, jest błędne.
        Dlatego "powinnaś", nawet w kontekście rzekomo pozytywnym, jest drażniące.
    • mefistofelia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 02:33
      Już dawno zauważyłam taką tendencję i pamiętam, że nawet o tym dyskutowałam na Offtopach, tylko jak się wątek nazywał nie pomnę.
      Generalnie nie chodzi o bezpośrednie promowanie "kobiecej" figury i negację innych typów budowy czy stylów ubierania tylko o to, że w całym zapale walki o różnorodne kroje ubrań i szerokie rozmiarówki biustonoszy nawet nie zauważyłyśmy jak wytworzył się nasz lobbowy ideał kobiecości- czyli właśnie kobieta biuściasta i z wyraźnie zaznaczoną talią.

      I jak nie ma przyzwolenia na pisanie o piersiach w wulgarny sposób czy porównywanie się do "płaskich" koleżanek, to stwierdzenie "ciuchy z sieciówek szyte są chyba na kołki, a nie na kobiety" raczej nie zostałoby skrytykowane czy wycięte, chociaż jest podobnie obraźliwe dla kobiet o niewielkich piersiach i słabo zaznaczonej talii.
      Nie wspominam już o przyzwoleniu na psioczenie na "niekobiece" modelki "kościotrupy", bo temat był już maglowany wielokrotnie.


      life goes on bra
      • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 03:14
        > anie się do "płaskich" koleżanek, to stwierdzenie "ciuchy z sieciówek szyte są
        > chyba na kołki, a nie na kobiety" raczej nie zostałoby skrytykowane czy wycięte
        > , chociaż jest podobnie obraźliwe dla kobiet o niewielkich piersiach i słabo za
        > znaczonej talii.

        Wydaje mi się, że w tych kołkach chodzi o faktyczne kołki, czyli nierealne przedmioty, a nie przyrównywanie do prawdziwej figury. Jak donoszą dziewczyny z LMB, nawet osoby z niewielkim/średnim biustem mają często problem w dopasowanie się w nieelastyczne ciuchy z sieciówek. Stąd też chyba coraz większa popularność rozmiaru 34 w BiuBiu.

        Z drugiej strony, jeżeli ktoś te bezosobowe "kołki" traktuje osobowo i czuje się urażony, to uważam, że powinno się głośno zwracać uwagę, bo czasami niektórzy piszą pewne rzeczy bez zamiaru urażenia kogokolwiek - tak jak podczas ostatniej dyskusji na offtopach jedna z dziewczyn zwróciła grzecznie uwagę, że nie powinno się pisać "Murzyn", bo przez samych zainteresowanych jest to źle odbierane. Wszyscy przyjęli do wiadomości i świadomość społeczna tym samym się zwiększyła.
        • mefistofelia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 15:24
          > Wydaje mi się, że w tych kołkach chodzi o faktyczne kołki, czyli nierealne prze
          > dmioty, a nie przyrównywanie do prawdziwej figury. Jak donoszą dziewczyny z LMB
          > , nawet osoby z niewielkim/średnim biustem mają często problem w dopasowanie si
          > ę w nieelastyczne ciuchy z sieciówek. Stąd też chyba coraz większa popularność
          > rozmiaru 34 w BiuBiu.
          >
          > Z drugiej strony, jeżeli ktoś te bezosobowe "kołki" traktuje osobowo i czuje si
          > ę urażony, to uważam, że powinno się głośno zwracać uwagę, bo czasami niektórzy
          > piszą pewne rzeczy bez zamiaru urażenia kogokolwiek - tak jak podczas ostatnie
          > j dyskusji na offtopach jedna z dziewczyn zwróciła grzecznie uwagę, że nie powi
          > nno się pisać "Murzyn", bo przez samych zainteresowanych jest to źle odbierane.
          > Wszyscy przyjęli do wiadomości i świadomość społeczna tym samym się zwiększyła

          "Kołki" w swej abstrakcyjności mnie osobiście nie ruszają. Ale zwróciłam parę razy na balkonetce uwagę osobom używającym podobnych określeń.
          Istnieje spora grupa osób, którym ubrania z sieciówek pasują, a które na BiuBiu się nie łapią, bo mają za mało cm w biuście, więc z tymi nierealnymi kołkami to tak nie do końca prawda. Czasem odnoszę wrażenie, że na Lobby wręcz wypada się w sieciówkowe ciuchy nie mieścić (czy to górą, czy to dołem) ;)
          Oczywiście nie neguję, że kroje sieciówkowych ciuchów są zbyt jednorodne i bardzo wielu osobom nie pasują. Jednak często na Lobby czyta się emocjonalne "sieciówki szyją na nikogo", a "nikt" może się wtedy poczuć poza społecznością.
          Może nawet nie chodzić o to, że ten ktoś rzeczywiście tak myśli. Tylko taki chwyt retoryczny powtórzony razy n dokłada się do umacniania tu wizerunku idealnej "kobiecej" figury, na którą w sieciówce nic się nie znajdzie, który prowadzi do prostej implikacji- pasują na ciebie ciuchy w sieciówkach, masz niewielki biust, male wcięcie w talii i wąskie biodra-> jesteś mniej kobieca.

          Lobby wykształciło odtrutkę na modelowy wizerunek kobiety promowany przez media tworząc swój własny model, który być może jest bardziej adekwatny, bo szerzej reprezentowany w społeczeństwie, ale wciąż jest wzorcem, który sztucznie definiuje "kobiecość".
          Zastanawiam się czy w ogóle uniknięcie wytworzenia takiego modelu jest możliwe... Chyba niestety nie, ale warto zdawać sobie sprawę z jego istnienia.
          • 100krotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 20:07
            mefistofelia napisała:
            Może nawet nie chodzić o to, że ten ktoś rzeczywiście tak myśli. Tylko taki chwyt retoryczny powtórzony razy n dokłada się do umacniania tu wizerunku idealnej "kobiecej" figury, na którą w sieciówce nic się nie znajdzie, który prowadzi do prostej implikacji- pasują na ciebie ciuchy w sieciówkach, masz niewielki biust, male wcięcie w talii i wąskie biodra-> jesteś mniej kobieca.

            Mieszczę się w ciuchy z sieciówek (nie wszystkie, narzekam na dżinsy, ale i tak rzadko je noszę) mam figurę taką, jak opisałaś i wcale nie czuję się mniej kobieca. A lobby dla mnie jest ostatnim miejscem, gdzie mogłabym zostać o czymś takim przekonana :)
            Fakt, że na wiele dziewczyn rzeczywiście ciuchy sieciówkowe nie pasują, nie zmienia mojego poczucia własnej kobiecości, jak zresztą mogłoby? Zresztą i na lobby odzieżowym, jak i na blogu kobiece kształty, ciuchy z sieciówek mają swoje notki/wątki. Więc jak miałoby to działać?
            Tak samo, mogłabyś powiedzieć, że są lansowane wąskie podbiuścia - bo to przez lobby pojawiły się w Polsce obwody 60 i 65 ;)


            Lobby wykształciło odtrutkę na modelowy wizerunek kobiety promowany przez media tworząc swój własny model, który być może jest bardziej adekwatny, bo szerzej reprezentowany w społeczeństwie, ale wciąż jest wzorcem, który sztucznie definiuje "kobiecość".
            Zastanawiam się czy w ogóle uniknięcie wytworzenia takiego modelu jest możliwe... Chyba niestety nie, ale warto zdawać sobie sprawę z jego istnienia.


            Nie zauważyłam istnienia. Jaki to jest model? Bo ja byłam przekonana, że to jest model kobiety... lubiącej siebie taką, jaka jest - od samego początku, aż do teraz odnoszę takie wrażenie :)
            • mefistofelia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 20:40
              > Mieszczę się w ciuchy z sieciówek (nie wszystkie, narzekam na dżinsy, ale i tak
              > rzadko je noszę) mam figurę taką, jak opisałaś i wcale nie czuję się mniej kob
              > ieca. A lobby dla mnie jest ostatnim miejscem, gdzie mogłabym zostać o czymś ta
              > kim przekonana :)

              > Nie zauważyłam istnienia. Jaki to jest model? Bo ja byłam przekonana, że to jes
              > t model kobiety... lubiącej siebie taką, jaka jest - od samego początku, aż do
              > teraz odnoszę takie wrażenie :)

              Problem, o którym piszę nie jest sprawą oczywistą, która od razu bije po oczach. To raczej niuanse, które składają się na pewien przekaz. Ty tego nie widzisz/nie czujesz/ nie masz takiego wrażenia- i dobrze :) Ale to wszystko zależy od osoby.
              Są kobiety, które pomimo nieprzystawania do wizerunków lansowanych przez media potrafią cieszyć się swoimi "nieidealnymi" ciałami, a są takie, które wpędzają się przez ich rzekomą niedialność w poważne kompleksy.
            • la_parisienne.biubiu Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 20:52
              >> Nie zauważyłam istnienia. Jaki to jest model? Bo ja byłam przekonana, że to jest model
              >> kobiety... lubiącej siebie taką, jaka jest - od samego początku, aż do teraz odnoszę takie wrażenie :)

              Nic dodać, nic ująć :)
            • an-olimatka Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 21:40
              Ja jestem tu nowa i wielu wątków jeszcze nie przesledziłam, więc nie bardzo mogę się wypowiadać w kwestii dominujących trendów, ale właśnie wczoraj zastanawiałam się sama dlaczego spędzam tu ostatnio tyle czasu, skoro biustu dużego nie mam (chyba 70DD mi wyjdzie w końcu), figurę (o ile potrafię się rozpoznać) mam w kształcie kolumny, a wiele wątków w ogóle mnie nie dotyczy. I doszłam do wniosku, że tu podoba mi się właśnie promowany styl postrzegania własnej kobiecości. Że dominuje postawa akceptacji tego jaką się jest, podkreślanie własnych atutów w naturalny sposób, a do tego na forum udzielają się inteligentne, pewne siebie kobiety :)
      • mszn Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:43
        > Generalnie nie chodzi o bezpośrednie promowanie "kobiecej" figury i negację inn
        > ych typów budowy czy stylów ubierania tylko o to, że w całym zapale walki o róż
        > norodne kroje ubrań i szerokie rozmiarówki biustonoszy nawet nie zauważyłyśmy j
        > ak wytworzył się nasz lobbowy ideał kobiecości- czyli właśnie kobieta biuściast
        > a i z wyraźnie zaznaczoną talią.

        No właśnie, według mnie też tym dominującym przekazem nie jest "bądź jak klepsydra", ale: "wyeksponuj biust, podkreśl talię", ze szczególnym uwzględnieniem tej talii.
    • urkye Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 10:50
      Czuję, że lansuje się podkreślenie kobiecych kształtów i rezygnację z obszernych, bezkształtnych ubrań. I tyle. Jest to dobre, bo wiele kobiet, przez noszenie źle dobranego stanika, miało mnóstwo kompleksów na punkcie swojego ciała.
      Krytyki innych figur niż klepsydry nie kojarzę;)
    • 100krotna Czy na lobby promujemy jeden typ sylwetki? 22.01.12, 11:57
      Nie sądzę. W każdym razie, sama nie mam szerokich bioder, nie mam dużego wcięcia w talii i nie mam dużego biustu, a na lobby czuję się świetnie i nigdy nie zauważyłam krytyki takiej figury, wręcz przeciwnie :) Nie miałam kompleksów, jak odkryłam to forum, ale po pobycie tutaj nauczyłam się kochać siebie jeszcze bardziej, a do tego doceniać kobiecy wygląd (na co miał na pewno też wpływ fakt upływających lat, podoba mi się coś innego niż w wieku nastoletnim czy nawet lat dwudziestu)

      Wydaje mi się, że te duże biusty i figura klepsydry są nie tyle promowane, co zauważane są ich problemy, w znalezieniu pasujących ubrań - bo ciuchów dobrze leżących, mocno biuściastych i taliowanych jest jak na lekarstwo - a luźne, workowate ubrania łatwiej znaleźć :):):)

      No i jeszcze inna kwestia - jeżeli kobieta (obojętnie jaką ma sylwetkę i rozmiar) wybiera worki bo lubi, bo dobrze się w nich czuje - to bardzo dobrze, taki ma styl i na pewno potrafi wybrać ciuchy ładne i tak w nich wyglądać :) I nic nam do tego, że nie podkreśla figury.
      Inaczej jest, kiedy dziewczyna wybiera luźne ciuchy, bo myśli, że MUSI się ukrywać ze względu na figurę. Bo wmówiła sobie (lub jej wmówili), że dużych bioder czy biustu nie wypada pokazywać. Albo jest na tyle zakompleksiona, że nie przychodzi jej do głowy, że mogłaby się odważyć ubrać w ciuchy bardziej podkreślające ciało. I takiej dziewczynie, która w tych swoich dużych ciuchach czuję się jedynie trochę lepiej warto pokazać, że się myli, że jej prawdziwe albo wyimaginowane wady można ukryć, że nie jest skazana na swoje nieładne worki, ba, bez nich może wyglądać ładniej/szczuplej itd.

      I na koniec. To forum nazywa się "Lobby Biuściastych", stąd nic dziwnego, że forumki faktu biuściastości nie ukrywają ;)
      Lobby jako miejsce w sieci stanowi przeciwwagę do wypowiedzi/artykułów w sieci, które usiłują nas przekonać, że duży biust jest niemodny, nieestetyczny, wyzywający czy wulgarny i że należy go ukrywać, za wszelką cenę. I mówię to z pozycji małobiuściastej, która buntuje się tak samo na "małobiuściaste nie powinny nosić dekoltów" jak i na "duży biust trzeba ukrywać" ;)
      • besame.mucho Re: Czy na lobby promujemy jeden typ sylwetki? 22.01.12, 12:05
        > Nie sądzę. W każdym razie, sama nie mam szerokich bioder, nie mam dużego wcięci
        > a w talii i nie mam dużego biustu, a na lobby czuję się świetnie i nigdy nie za
        > uważyłam krytyki takiej figury, wręcz przeciwnie :)

        Może za mało precyzyjnie się wyraziłam, jeśli chodzi o krytykę - ja też zdecydowanie nie widzę krytyki innych sylwetek, niż klepsydra, i myślę, że taka krytyka byłaby na Lobby bardzo źle widziana :). Krytyka, na którą, jak mi się wydaje, byłoby większe przyzwolenie, to krytyka nieeksponowania sylwetki klepsydry, jeśli się ją posiada :).
        Ja się zgadzam z tym co piszesz tu:

        > No i jeszcze inna kwestia - jeżeli kobieta (obojętnie jaką ma sylwetkę i rozmia
        > r) wybiera worki bo lubi, bo dobrze się w nich czuje - to bardzo dobrze, taki m
        > a styl i na pewno potrafi wybrać ciuchy ładne i tak w nich wyglądać :) I nic na
        > m do tego, że nie podkreśla figury.

        ale właśnie czasem mam wrażenie, że w tym przypadku wydźwięk Lobby jest trochę inny, tzn. jest raczej w stylu: "sylwetkę należy/powinno się podkreślać" a nie: "niech każdy robi to, na co ma ochotę, i podkreśla lub nie, w zależności od upodobań'.

        > Inaczej jest, kiedy dziewczyna wybiera luźne ciuchy, bo myśli, że MUSI się ukry
        > wać ze względu na figurę.

        Tu też się z Tobą zgadzam, pisałam zresztą wyżej, że w takich przypadkach namawianie do podkreślenia figury jest moim zdaniem jak najbardziej na miejscu :).
        • kryklu Re: Czy na lobby promujemy jeden typ sylwetki? 22.01.12, 12:39
          besame.mucho napisała:
          > ale właśnie czasem mam wrażenie, że w tym przypadku wydźwięk Lobby jest trochę
          > inny, tzn. jest raczej w stylu: "sylwetkę należy/powinno się podkreślać" a nie:
          > "niech każdy robi to, na co ma ochotę, i podkreśla lub nie, w zależności od up
          > odobań'.

          Też mam takie wrażenie. Jednak takie stanowisko mnie nie razi, przeciwnie, uważam, że jest potrzebne, bo:
          "Lobby jako miejsce w sieci stanowi przeciwwagę do wypowiedzi/artykułów w sieci, które usiłują nas przekonać, że duży biust jest niemodny, nieestetyczny, wyzywający czy wulgarny i że należy go ukrywać, za wszelką cenę. I mówię to z pozycji małobiuściastej, która buntuje się tak samo na "małobiuściaste nie powinny nosić dekoltów" jak i na "duży biust trzeba ukrywać" ;)" (100krotna)

          Przeciwwaga musi mieć odpowiednią wagę :)
          W porównaniu do siły rażenia "przeciwnika", sugestie LB są ciągle bardzo subtelne.
      • maith Re: Czy na lobby promujemy jeden typ sylwetki? 25.01.12, 01:25
        100krotna napisała:
        > No i jeszcze inna kwestia - jeżeli kobieta (obojętnie jaką ma sylwetkę i rozmia
        > r) wybiera worki bo lubi, bo dobrze się w nich czuje - to bardzo dobrze, taki m
        > a styl i na pewno potrafi wybrać ciuchy ładne i tak w nich wyglądać :) I nic na
        > m do tego, że nie podkreśla figury.
        > Inaczej jest, kiedy dziewczyna wybiera luźne ciuchy, bo myśli, że MUSI się ukry
        > wać ze względu na figurę. Bo wmówiła sobie (lub jej wmówili), że dużych bioder
        > czy biustu nie wypada pokazywać. Albo jest na tyle zakompleksiona, że nie przyc
        > hodzi jej do głowy, że mogłaby się odważyć ubrać w ciuchy bardziej podkreślając
        > e ciało. I takiej dziewczynie, która w tych swoich dużych ciuchach czuję się je
        > dynie trochę lepiej warto pokazać, że się myli, że jej prawdziwe albo wy
        > imaginowane wady można ukryć, że nie jest skazana na swoje nieładne worki, ba,
        > bez nich może wyglądać ładniej/szczuplej itd.

        Dziękuję Ci za ten post :)
        • maith Re: Czy na lobby promujemy jeden typ sylwetki? 25.01.12, 01:27
          100krotna napisała:
          > I na koniec. To forum nazywa się "Lobby Biuściastych", stąd nic dziwnego, że fo
          > rumki faktu biuściastości nie ukrywają ;)
          > Lobby jako miejsce w sieci stanowi przeciwwagę do wypowiedzi/artykułów w sieci,
          > które usiłują nas przekonać, że duży biust jest niemodny, nieestetyczny, wyzyw
          > ający czy wulgarny i że należy go ukrywać, za wszelką cenę. I mówię to z pozycj
          > i małobiuściastej, która buntuje się tak samo na "małobiuściaste nie powinny no
          > sić dekoltów" jak i na "duży biust trzeba ukrywać" ;)

          Za to też bardzo dziękuję.
          Tak mi się Twój post spodobał, że aż po raz pierwszy padłam ofiarą tekstu
          "Post nie został wysłany. Prosimy cytować tylko fragmenty wypowiedzi ;))
    • alladyna1986 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:44
      A mi się wydaje, że nie ma sensu mieszać ze sobą tych dwu rzeczy: 1) lansowanego typu figury i 2) dzielenia się wiedzą o tym, jaki ubiór najlepiej pasuje do proporcji danej sylwetki.
      Albo: jaki krój stanika najlepiej pasuje na dany kształt i kondycję biustu.

      1) Co do lansowania sylwetki klepsydry... ja też odczuwam taką atmosferę. Nie twierdzę, że jest to adekwatne odczucie, bo nie czytam lobby na bieżąco. Raczej z lektury kilku wątków wokół tego tematu, na lobby i komentarzy w dużej galerii.
      Jeśli ktoś narzeka na ubrania, to najczęściej dlatego, że a) są za ciasne w biuście i b) powiewają w talii, lub c) nie mogę w nie zmieścić bioder/pośladków, ergo w większym rozmiarze tym bardziej powiewają w talii. Stąd może brać się wrażenie, że tyle tu klepsydr i że częsty tym sylwetki to duży biust, duże biodra i wcięcie w talii.
      A pewnie bliższe rzeczywistości byłoby stwierdzenie, że tyle nieodpowiednich krojów w sklepach.

      Też kiedyś myślałam, że jestem klepsydrą, bo sugerowałam się wymiarami: w biodrach tyle co w biuście, w talii ok. 20 cm mniej. do tego znałam tylko 2 inne typy sylwetki: gruszka i jabłko, do żadnego nie pasowałam, więc została klepsydra. A g... prawda, jak się okazało;p

      Jeśli chodzi o ubrania BiuBiu, to ja tam też nie widzę dużej różnorodności krojów. Jako rożek nic na siebie nie znalazłam, a mam biust co najwyżej średni. Zresztą, kto ma dostęp do dużej galerii, to widzi, jak szeroko są szwy na ramionach i jak te kroje powiększają górę i nie powiększają dołu. Moim zdaniem są na jeden typ sylwetki: z przewagą dołu i z wcięciem w talii. Wtedy szeroko rozstawione wszycie rękawów robiłoby pewnie iluzję klepsydrowości.

      Jedynie Summer i ta druga na jej kroju mogłyby być OK, gdybym przymknęła oko na rękawki /tak, ja jestem bardzo wybredna, jeśli chodzi o sukienki/;) Ale, co ciekawe, te sukienki, które jako jedyne mogłaby pasować na osoby bezbiodrzaste, na stronie sklepu były początkowo opisane /o ironio/ jako coś na zamaskowanie dużych bioder.;/ Teraz na szczęście opis jest sprawiedliwy;))

      2) Przy wyciągniętej na afisz sylwetce klepsydry to nie jest żadna powinność, żeby nosić wcięcie w talii, duży dekolt i dół bliski ciała. Nie ma takiego przymusu, nawet od okazji, a co dopiero na co dzień. Jak ktoś się źle czuje, podkreślając swoje atuty, to przecież nie ma żadnego przymusu. Ale wtedy nie ma co zaprzeczać i się burzyć, że nieprawda, że dla klepsydr odpowiedni jest taki a taki krój. Nikt od razu nie każe ubierać się tak na co dzień.

      Mi się wydaje, że to trochę robienie problemu nie w tym miejscu, gdzie on istnieje...

      DOBIERANIE UBRAŃ DO SYLWETKI to nie jest przymus, tylko jeden ze sposobów dobierania ciuchów.;) Można przecież dobierać też, kierując się tylko/przede wszystkim GUSTEM albo tylko MODĄ, albo wszystkim, a nie głównie dopasowaniem ciucha do kształtu i proporcji ciała. Piękno tkwi w HARMONII i to nie jest zasada wymyślona przez Lobby, tylko, ja bym powiedziała, klasyczna zasada piękna.
      Sęk w tym, że moda albo gust może nas wyprowadzić na manowce i lansować coś, co do jakiegoś kształtu totalnie nie pasuje /tzn. np. robi koszmarne proporcje, ergo pięknie nie wygląda/. Raczej nikt nas nigdzie nie uczy, jak rozpoznać typ sylwetki i w jaki sposób dobrać sobie ubrania, żeby pasowały do tego typu. Dlatego bywa, że kobiety nie mają pojęcia, w czym mogłyby wyglądać najkorzystniej, i wybierają byle co, sugerując się jakimiś zmiennymi gustami czy przelotnymi modami...
      Może odkryłam Amerykę w konserwie i przez 24 lata motałam się, wybierając ubrania na chybił trafił, najczęściej chybił.;/ Dopiero po tym czasie zaczęłam się wczytywać w różne strony poświęcone klasyfikacji sylwetki i dobieraniu ubrań. Jakby mnie olśniło po latach błądzenia we mgle.;/ Okazało się, że te zasady naprawdę DZIAŁAJĄ!;))) I to genialnie;)))) Rewolucja w szafie u mnie polegała głównie na tym, że przestałam irytować się, szukając i nie mogąc znaleźć krojów, które nie miały najmniejszych szans na mnie pasować. Zakupy zajmują mi teraz o wiele mniej czasu i w ostatecznym rozliczeniu są znacznie łatwiejsze;)

      Może dla niektórych to dobieranie jest proste i oczywiste... Nie sądzę jednak, żeby większość populacji zdawała sobie z tego sprawę. Tak samo jak dobieranie staników wydaje się proste i oczywiste, a wcale takie nie jest, wręcz przeciwnie.

      Skoro lansujemy jedno /prawidłowo dobrany stanik, ale nie jako przymus/, to dlaczego mielibyśmy się burzyć, lansując coś bardzo podobnego /prawidłowo dobrany krój do sylwetki, też nie jako przymus/? Bardzo mnie to dziwi.

      I tu dopiero pojawia się owo "powinnaś", gdy mowa o podkreślaniu swoich kształtów. Oczywiście, że to nie jest żaden przymus, raczej słowo jest zbyt mocne.;)
      Lepiej by brzmiało: ODPOWIEDNIO DOPASOWANY KRÓJ.
      Nie zauważyłam, żeby ktoś się wściekał, kiedy się powie, że np. na stożki nieodpowiednie są zamknięte balkonetki, bo się wcinają, a na biusty lejące nieodpowiednie są głęboko wycięte plunge, bo wtedy biust ucieka środkiem; krój nie pasuje i tyle, są lepsze wybory na taki biust. Ale jak ktoś chce nosić, to proszę bardzo.
      Analogicznie: jak napiszę, że na osoby o szerokich ramionach i wąskich biodrach nieodpowiednim strojem są wzorzyste bluzki nietoperze, bo podkreślają i powiększają dysproporcję sylwetki, to bywa, że od razu robi się raban. Albo jak ktoś napisze, że klepsydra korzystniej wygląda z podkreśloną talią i odpowiednio wykrojonym dekoltem.

      Dlaczego? To ten sam typ opinii: dotyczącej ciała, kroju, adekwatności drugiego do pierwszego, uzasadnionej w obu przypadkach niedopasowaniem...;/

      Oczywiście, duży wybór to jest wartość, ale wartością jest również mądre wybieranie.
      Nikt nikomu nie zabrania korzystać z dobrodziejstw szerokiego asortymentu, ale patrząc przez pryzmat dopasowania, okazuje się, że są wybory lepsze i gorsze. Tak w stanikach, jak i w ubraniach.
      • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:51
        > Skoro lansujemy jedno /prawidłowo dobrany stanik, ale nie jako przymus/, to dla
        > czego mielibyśmy się burzyć, lansując coś bardzo podobnego /prawidłowo dobrany
        > krój do sylwetki, też nie jako przymus/? Bardzo mnie to dziwi.

        Ja się nie burzę, jeśli zostaniemy przy "nie jako przymus". Ale dla mnie to "powinnaś", a nie "fajnie by wyglądało" to jest już lekki przymus, nie wiem, może rozumiem to słowo za mocno :).
      • 100krotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 12:57
        alladyna1986 napisała:
        > DOBIERANIE UBRAŃ DO SYLWETKI to nie jest przymus, tylko jeden ze sposobów dobie
        > rania ciuchów.;) Można przecież dobierać też, kierując się tylko/przede wszystk
        > im GUSTEM albo tylko MODĄ, albo wszystkim, a nie głównie dopasowaniem ciucha do
        > kształtu i proporcji ciała. Piękno tkwi w HARMONII i to nie jest zasada wymyśl
        > ona przez Lobby, tylko, ja bym powiedziała, klasyczna zasada piękna.

        O właśnie! Miałam tez w mojej wypowiedzi napisać coś o harmonii, ale mi uciekło. Ale wypowiedź Alladyny złagodziłabym u siebie tym, że "nie to, co ładne, tylko co się komu podoba"
        I jeszcze złagodziłabym tym, że wąskobiodrzasta i szerokoramienna dziewczyna może zamiast równoważenia proporcji "postawić na nogi" i eksponować właśnie ten atut -do nietoperza ubrać legginsy i szpilki i budzić och i ach nie wcięciem w talii a długością i zgrabnością nóg. Wtedy na te ramiona i tak nikt nie spojrzy ;)
        • alladyna1986 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 09:10
          > I jeszcze złagodziłabym tym, że wąskobiodrzasta i szerokoramienna dziewczyna mo
          > że zamiast równoważenia proporcji "postawić na nogi" i eksponować właśnie ten a
          > tut -do nietoperza ubrać legginsy i szpilki i budzić och i ach nie wcięciem w t
          > alii a długością i zgrabnością nóg. Wtedy na te ramiona i tak nikt nie spojrzy

          No tak, niby może;) Tylko pytanie, czy będzie się w tym dobrze czuła;) To już pewnie indywidualnie... Ja osobiście nawet w zwiewnym nietoperzu, legginsach i szpilkach czuję się jak kloc, bo optycznie do r. 38 dochodzą mi jeszcze ze dwa więcej, wyznaczane ramą, tj. ramionami okalającymi całą sylwetkę po zewnętrznej. Robię się od razu 2 x szersza, niż jestem. A takie powiększenie jest dla mnie efektem niepożądanym, nie czuję się wtedy dobrze, bo mam wrażenie, że to tak naprawdę nie siebie widzę w lustrze.
          • rennie77 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 09:49
            Nie chce wkladac kija w mrowisko, ale wydaje mi sie, ze sa to tez w pewnym stopniu uwarunkowania biologiczne. To znaczy takie wartosciowanie sylwetki wyksztalcily w nas wlasnie biologia i ewolucja. Meska sylwetka, to ta o malych biodrach i mocno zarysowanych ramionach, kobieca, to ta zblizajaca sie do klepsydry. Nie wiem czy mozna z tym walczyc, bo takie postrzeganie roznic plci jest do pewnego stopnia instynktowne i nie w pelni swiadome. Dzisiaj to sie zmienia, ale czy mozna tysiace lat ewolucji przekreslic w ciagu kilku lat i na jednym forum? ;)
            Nie kazda kobieta ma talie, a nawet kobiety ostatnio traca talie i maja ja szersza niz te trzydziesci lat temu. Maja tez wieksze biusty. Nasze sylwetki sie zmieniaja i mozna z tym walczyc, ale trzeba tez nauczyc sie to akceptowac.
            Sama jestem jablkiem. Mam zgrabne nogi, pupe, ale niestety najszybciej tyje w talii i musze o tym ciagle pamietac. Kiedys skupialam sie na swoich niedoskonalosciach, teraz skupiam sie na plusach. Rozumiem tez, ze sa partie mojego ciala, nad ktorymi musze wiecej pracowac, jesli chce byc zadowolona ze swojego wygladu.
            Jednoczesnie chcialabym zaznaczyc, ze osobiscie nie lubie sylwetek typu gruszka czy klepsydra. Znacznie bardziej podobaja mi sie sylwetki, gdzie roznica pomiedzy talia a biodrami jest widoczna, ale nie jest zbyt duza. Na szczescie moj facet mysli podobnie ;).

            Kazda sylwetka ma jakies plusy , czasem tylko trzeba ich dobrze poszukac ;), i moze warto o tym pamietac i to przypominac. Na przyklad, o ile szybko tyje w talii, to moje nogi i pupa sa bez grama cellulitu, pomimo tego, ze jestem po trzydziestce i jestem po urodzeniu dziecka. Typowo kobiece sylwetki czesto dodaja lat, a taka bardziej sportowa sylwetka czesto ich odejmuje. Jestem drobna, niewysoka i stad czesto slysze, ze wygladam na mlodsza niz moj wiek metrykalny.

            Poza tym na szczescie mezczyzni tez lubia rozne sylwetki, bo jednak ta kobiecosc siedzi nie tylko w biodrach i biuscie ;).
            No i wazne jest wnetrze ;), a tego nie moze zastapic nawet najwieksze wciecie w talii i najzgrabniejszy biust ;)).
      • butters77 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 13:38
        alladyna1986 napisała:
        > Jeśli ktoś narzeka na ubrania, to najczęściej dlatego, że a) są za ciasne w biu
        > ście i b) powiewają w talii, lub c) nie mogę w nie zmieścić bioder/pośladków, e
        > rgo w większym rozmiarze tym bardziej powiewają w talii. Stąd może brać się wra
        > żenie, że tyle tu klepsydr i że częsty tym sylwetki to duży biust, duże biodra
        > i wcięcie w talii.
        > A pewnie bliższe rzeczywistości byłoby stwierdzenie, że tyle nieodpowiednich kr
        > ojów w sklepach.

        O, ja mam dokładnie to samo wrażenie. Wprawdzie sama najbardziej interesuję się ubraniami "proklepsydrowymi", bo są najbliższe mojej własnej sylwetce - ale u innych forumek częściej spotykam się z narzekaniami "sukienka za ciasna w biuście, za luźna w talii", niż konkretnie - poszukiwaniami strojów dla klepsydr. Bo wiadomo - bluzka, która dopina się w biuście i jest dopasowana w talii ma szersze pole działania niż tylko dla sylwetek klepsydrowatych :-)
      • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 23:15
        alladyna1986 napisała:

        > Mi się wydaje, że to trochę robienie problemu nie w tym miejscu, gdzie on istni
        > eje...

        Też to podobnie odbieram...
    • kk345 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 15:08
      besame, ponieważ osobiście kiedyś w galerii stanowczo nakazałam Ci noszenie dopasowanych strojów, to chętnie wyjaśnię, co mną kierowało- czysta, niczym nie zmącona zazdrość, podlana żalem, ze ktoś tak wygląda i nie chce tego podkreślić- według mnie to marnotrawienie darów natury:)
      Dla porządku dodam,ze wiem, że żadna opinia obcej baby nie sprawi, ze porzucisz zamaszyste stroje, które lubisz- ale nadal warto mi patrzeć z zawiścią, prawda? ;)
      • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 21:39
        kk345 napisała:

        > besame, ponieważ osobiście kiedyś w galerii stanowczo nakazałam Ci noszenie dop
        > asowanych strojów, to chętnie wyjaśnię, co mną kierowało- czysta, niczym nie zm
        > ącona zazdrość, podlana żalem, ze ktoś tak wygląda i nie chce tego podkreślić-
        > według mnie to marnotrawienie darów natury:)

        I właśnie takie wypowiedzi potwierdzają spostrzeżenia besame. ;-) Co to jest "dar natury"? Erotyczna figura? Bo o taki sens tu chyba chodzi? Przekazem na Lobby jest często - ubierajmy się tak, by podkreślać nasze seksualne atuty, czyli tak, jak podoba się statystycznemu facetowi. Naprawdę nie mamy niczego innego oprócz seksu do zaproponowania? Mnie czasem mierzi też to narzekanie an brzydką modę na wybiegach, niekobiece modelki i ciuchy na kołki w sklepach. A może te ciuchy po prostu nie mają podkreślać talii? Śmieszy mnie też tak popularne wciskanie się w za małe ciuchy, by opinały się na sylwetce i określenie swojego rozmiaru według wymiaru w talii. Ubraniem podkreśla się nie tylko walory naszej sylwteki, tylko wyraża także osobowość i spojrzenie na świat. I czasem jest to pozornie bezkształtny worek od jakiegoś dyzajnera, który nie myślał w pierwszej linii o podkreślaniu kobiecego biustu i talii, tylko o stworzeniu estetycznej jego zdaniem całości. I są osoby, którym mimo "daru natury" się to też podoba.
        • 100krotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 23:20
          Ale dlaczego od razu erotyczna?

          pierwszalitera napisała:
          > ubierajmy się tak, by podkreślać nasze seksualne atuty, czyli t
          > ak, jak podoba się statystycznemu facetowi. Naprawdę nie mamy niczego innego op
          > rócz seksu do zaproponowania?

          Ja ubieram się tak, żeby się podobać sobie i czy to się podoba statystycznemu facetowi, to jest kwestia drugoplanowa. A dobrze czuję się w ciuchach, które nie dodają mi wizualnie wieku i kilogramów (w mojej ocenie, obserwator może mieć inne zdanie) i nie robią garba.
          A zauważyłaś, że często facetom podoba się coś zupełnie innego, niż to, o czym kobiety myślą, że podoba się facetom.
          I skąd Ci od razu przyszli do głowy faceci? Jesteś pierwszą osobą w wątku, która ich wspomina... raczej stawiałyśmy na harmonię i estetykę, nie przechodząc jeszcze do seksu.

          A ciuchy szyte "na kołki" mają to do siebie, że oprócz tego, że nie leżą ładnie, to są niewygodne -bluzki spłaszczają biust, strzelają guziki, spodnie albo odstają w pasie, albo zsuwają się z pośladków. Ewentualnie są dobre tylko w jednym miejscu a za duże wszędzie - nie tylko w talli, mogą mieć też worek na plecach, w ramionach, na udach... ponadplanowy nadmiar materiału nie układa się ładnie.
          Oczywiście, możemy się całe zakrywać, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że ubiorem podkreślamy naszą seksualność. I twarz też zakryjmy, oczy i uśmiech to też wabik. Zdaje się, że w krajach arabskich już ktoś na to wpadł?

          Mierzi Cię narzekanie na brzydkie ciuchy... A jeżeli dyzajner stworzył wg mnie nieestetyczną całość? Albo może nawet doceniam jego wizję, ale w sukience uszytej z prostokąta wyglądam jak walec na krótkich nóżkach? Walec na krótkich nóżkach zupełnie nie wyraża mojej osobowości, czy mam prawo się na to pożalić?
          • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 01:05
            100krotna napisała:

            > I skąd Ci od razu przyszli do głowy faceci? Jesteś pierwszą osobą w wątku, któ
            > ra ich wspomina... raczej stawiałyśmy na harmonię i estetykę, nie przechodząc j
            > eszcze do seksu.

            A skąd się bierze twoim zdaniem estetyka polegająca na eksponowaniu walorów kobiecej sylwetki? I dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i długich nóg, a nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki bez biustu i talii? I dlaczego wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe? To ma biologiczno- seksualne podłoże i tego nie zmienisz. Mężczyźni różnią się może w szczegółach, ale prawie wszyscy reagują na pewne proporcje w kobiecej budowie i do tego ideału chcemy się naszą ubiorem dopasować.
            • 100krotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 10:39
              pierwszalitera napisała:
              > A skąd się bierze twoim zdaniem estetyka polegająca na eksponowaniu walorów kob
              > iecej sylwetki? I dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i
              > długich nóg, a nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki b
              > ez biustu i talii?

              Ja miałam wrażenie, że to też wzorzec, który jest oznaką zdrowia. Szerokie biodra i ramiona oznaczają że kobieta zdrowo i harmonijnie się rozwijała, wąska talia pokazuje, że z układem trawiennym jest wszystko w porządku, brak brzucha to brak wzdęć (myślicie, że napalony samiec nieświadomie ma podświadomie zakodowaną wiedzę o potencjalnych wzdęciach wybranki? :-D).
              Wracając do okolic ramion i biustu - niewielki biust, wątłe ramiona i przygarbiona sylwetka mogły sugerować problemy z płucami, za to szersze ramiona, wydatny biust i długie szczupłe nogi - siłę. Tak samo jędrne ciało, sylwetka raczej szczupła, ale nie chuda. Podobnie atrakcyjne są długie zdrowe włosy - też mogą być traktowane jako oznaka zdrowia i siły. (Ja mam cienkie "piórka": i ostatnio się dowiedziałam, że to brak witamin i powinnam jeść jakiś rodzaj miodu, na pewno mi pomoże-co oznacza, że stereotyp funkcjonuje. Koniec dygresji) Biodra i piersi mówiły też o zdolności do rodzenia i wykarmienia dzieci i tutaj właśnie (dla mnie) powoli wkraczamy w obszar seksu.

              Czemu dla mnie linia A jest nienaturalna i nieharmonijna? Bo jeszcze nie widziałam (i nie potrafię sobie wyobrazić) kobiety, która rozszerza się od góry do samego dołu i w łydkach jest szersza niż w ramionach. Ale krótkie sukienki w "A" pokazują nogi i to już równoważy w jakiś sposób proporcje.
              • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 11:39
                100krotna napisała:

                > Ja miałam wrażenie, że to też wzorzec, który jest oznaką zdrowia. Szerokie biod
                > ra i ramiona oznaczają że kobieta zdrowo i harmonijnie się rozwijała, wą
                > ska talia pokazuje, że z układem trawiennym jest wszystko w porządku, brak brzu
                > cha to brak wzdęć (myślicie, że napalony samiec nieświadomie ma podświad
                > omie zakodowaną wiedzę o potencjalnych wzdęciach wybranki? :-D).

                No i masz rację. Zdrowa kobieta będzie prawdopodobnie płodna, dlatego te atuty stały się seksualnym sygnałem, na który regują faceci. Nie można więc mówić o jakieś estetyce z kosmosu, ona mam biologiczno-pragmatyczne podłoże. Nie znaczy to jednaka, że dziś musimy koniecznie poddawać się tym modelom i nie możemy nosić kawałka pięknej tkaniny nie podkreślającego naszych kształtów.
            • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 13:28
              > A skąd się bierze twoim zdaniem estetyka polegająca na eksponowaniu walorów kob
              > iecej sylwetki? I dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i
              > długich nóg, a nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki b
              > ez biustu i talii? I dlaczego wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe? T
              > o ma biologiczno- seksualne podłoże i tego nie zmienisz. Mężczyźni różnią się
              > może w szczegółach, ale prawie wszyscy reagują na pewne proporcje w kobiecej bu
              > dowie i do tego ideału chcemy się naszą ubiorem dopasować.


              A tam, podloze seksualne. Gdyby tak bylo, to wzorzec sylwetki bylby od lat jedyny, a nie jest.
              Ogolnie w swiecie promowane jest to, co jest trudno dostepne. W historycznej Europie byla to przede wszystkim dojrzalosc, czasem wysoki wzrost, praktycznie zawsze sylwetka dosc masywna, z naszego punktu widzenia nieco zbyt korpulentna, wrecz czasem otylosc, w tym otylosc brzuszna (peascod belly). We wspolczesnym swiecie w ubozszych regionach rowniez raczej pelne sylwetki, bo przecietnej osobie trudno taka osiagnac. A we wspolczesnej strefie polnocnoatlantyckiej trudniej osiagalna szczuplosc i mlodosc. Zyjemy bowiem 80 lat, a mlode jestesmy jakies 10 i staramy sie to rozciagnac do 30, 40. I utrzymac przez ten czas rowniez wlasciwa tej mlodosci sylwetke. Ale nie jest to stale uwarunkowanie biologiczne, jeszcze na poczatku XX wieku chwalono sylwetki, ktorym dzis koniecznie zafundowalibysmy diete - wystarczy siegnac po raporty badan i obejrzec ryciny. Albo siegnijmy po Anne Karenine - jak tam pozytywnie opisywany jest brzuchaty Karenin, a negatywnie opisywana Daria Oblonska, ktora po dzieciach strasznie schudla, az pierscionki zaczely zlatywac jej z palcow, zbrzydla zupelnie. Estetyka nam sie zmienia, bo uwarunkowania biologiczne zaleza w jakiejs mierze od otoczajacego nas srodowiska.

              I we wspolczesnej strefie polnocnoatlantyckiej ja widze lans mlodosci wrecz nastoletniej i szczuplosci z tego samego okresu, do ktorego figura wiekszosci kobiet nie pasuje - jakichs 50% od samego poczatku, bo one biologicznie sa inaczej uwarunkowane, a tej nieco szczesliwszej reszty przestaje pasowac z wiekiem. I ja widze dyktat waskich bioder (typu 90 cm przy 175 cm) i biustu albo bardzo niewielkiego albo wrecz nienaturalnie duzego.
              A lobby mowi "hej, to nic, ze nie pasujesz do wspolczesnego wzorca, nie musisz sie ukrywac pod wielkimi namiotami, jestes atrakcyjna kobieta, a jak siegniesz po takie i takie ciuchy, to bedziesz wygladac atrakcyjnie takze w oczach innych." I owszem mowi to szczegolnie kobietom, ktore sa klepsydrami, bo to one najbardziej odstaja od wspolczesnego wzorca i one tu najczesciej szukaja rady. Ale mowi to kazdej.
              • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 13:43
                > I owszem mowi to szczegolnie kobietom, ktore sa klepsydrami, bo to one najba
                > rdziej odstaja od wspolczesnego wzorca

                Nie zgadzam się. Moim zdaniem klepsydra (i inne klepsydropodobne sylwetki) od współczesnego wzorca wcale nie odstaje. Obok tytułów najpiękniejszej kobiety świata przyznawanych szczupkutklej Keirze Knightley mamy drugie tyle dla Scarlett Johansson. Przy szczupłej i drobnej Penelope Cruz (która przecież przy tej budowie też wcale nie ma "chłopięcych" kształtów) - zawsze są porównania ze znacznie bardziej klepsydrowatą Salmą Hayek i wcale nie zawsze na niekorzyść tej drugiej. Monica Bellucci nadal uchodzi za ikonę piękna, podobnie Halle Berry. Celebrytka, która zrobiła karierę głównie pokazując ciało, to np. Kim Kardashian. I tak dalej.

                Moim zdaniem jeśli ktoś chciałby mówić, że jego odstaje od współczesnego wzorca, to zdecydowanie większe prawo do tego miałyby jabłka niż klepsydry.
                • indigo-rose Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 15:18
                  Mnie z moją wazonową szczupłą figurą chyba nieco bliżej do wzorca "medialnego" niż do lobbowej klepsydry, ale mimo to najwięcej komplementów moje nogi i tyłek zebrały akurat od lobbystek (no i od Lubego, ale to inna kategoria nieuwzględniana w statystykach). Na wszystkie pytania w stylu "jak mogę poszerzyć biodra optycznie" słyszę, że po cholerę, skoro są ładne. Mogę więc stwierdzić, że równania do klepsydry nie zaobserwowałam ;)
                • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 16:55
                  > Nie zgadzam się. Moim zdaniem klepsydra (i inne klepsydropodobne sylwetki) od w
                  > spółczesnego wzorca wcale nie odstaje.

                  Besame, ale moj przekaz jest zupelnie inny! Ja mowie, ze w obecnym swiecie wiekszy nacisk kladzie sie na bardzo, bardzo silna szczuplosc, naturalnie wystepujaca u podlotkow i cechy utrudniajace jej osiagniecie sa handicapem. I oczywiscie mozesz przytaczac nazwiska gwiazd tu i owdzie bardziej zaokraglonych, ale to nie zmienia faktu, ze one wszystkie sa bardzo, bardzo chude. Kim Kardashian wymieniona przez Ciebie jako przyklad celebrytki robiacej kariere na pokazywaniu ciala ma BMI okolo 21.5 (na podstawie informacji z jej wlasnego blogu). A szczuplejsza reszta jest faktycznie szczuplejsza, BMI ponizej 16 nie jest trudne do znalezienia. I do tego obrazu porownuja sie realne kobiety. A nie wszystkie maja taka sile psychiczna i tak boskie, choc wieksze od lansowanego wzorca, cialo, zeby umiec to porownanie wytrzymac bez szkod dla siebie.

                  > Moim zdaniem jeśli ktoś chciałby mówić, że jego odstaje od współczesnego wzorca
                  > , to zdecydowanie większe prawo do tego miałyby jabłka niż klepsydry.

                  Wiesz, o to nie bede sie klocic, choc z drugiej strony za jablko uznawana jest Angelina Jolie czy Tyra Banks, wiec material do sporu jest - jablka trzymane na ostrej diecie maja bowiem waskie biodra (i spory biust). Ktorych klepsydry, a jeszcze bardziej dzwonki, gruszki i kregle nie uzyskaja nawet na najostrzejszej diecie, kosci maja za szeroko.
                  Ale! po raz 5-ty w tym watku napisze, ze jesli masz stado kobiet z piersiami wiekszymi niz przecietna, to szanse, ze bedziesz miala wsrod nich sporo klepsydropodobnych jest trzykrotnie wieksza niz innych ksztaltow. I to ze glos takich osob bedzie lepiej slyszany jest chyba niedziwne? Ale to nie jest tozsame z sekowaniem nieklepsydropodobnych.
                  • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:13
                    > Besame, ale moj przekaz jest zupelnie inny! Ja mowie, ze w obecnym swiecie wiek
                    > szy nacisk kladzie sie na bardzo, bardzo silna szczuplosc, naturalnie wystepuja
                    > ca u podlotkow i cechy utrudniajace jej osiagniecie sa handicapem.

                    A to przepraszam, musiałam Cię źle zrozumieć - z tą szczupłością się z Tobą jak najbardziej zgadzam i z tym, że klepsydrom (podobnie jak np. gruszkom) taką szczupłą sylwetkę trudniej osiągnąć, bo nawet jeśli się mocno odchudzą, to zostaną szerokie względem reszty sylwetki, chociaż bardzo szczupłe, biodra.
                    • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:18
                      besame.mucho napisała:
                      >
                      > A to przepraszam, musiałam Cię źle zrozumieć - z tą szczupłością się z Tobą jak
                      > najbardziej zgadzam i z tym, że klepsydrom (podobnie jak np. gruszkom) taką sz
                      > czupłą sylwetkę trudniej osiągnąć, bo nawet jeśli się mocno odchudzą, to zostan
                      > ą szerokie względem reszty sylwetki, chociaż bardzo szczupłe, biodra.

                      To fakt. Ja swoje szczupłe (o ile metr w biodrach to szczupłe :) biodra lubię za to, że są jednyną szczupłą rzeczą, jaką mam, hehe ;) Kości się odchudzić nie da, ale wiecie, z brzuchem też różowo nie jest. Niektórzy tak mają, że żeby zrzucić z brzucha, musieliby się naprawdę serio zagłodzić. Ja nawet jako chudy podlotek miałam tłuszcz na brzuchu, po prostu jest to główny rejon, gdzie mi się on odkłada. Liposukcja może by pomogła.
                      • butters77 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 24.01.12, 18:48
                        kasica_k napisała:
                        > Ja nawet jako chudy pod
                        > lotek miałam tłuszcz na brzuchu, po prostu jest to główny rejon, gdzie mi się o
                        > n odkłada.

                        Ha, ja nawet jako chudy podlotek miałam tłuszcz na biodrach i pupie :-) To prawda, "ulubione obszary odkładania się tłuszczu" trudno ruszyć.
                      • ko_kartka Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 00:07
                        kasica_k napisała:

                        > To fakt. Ja swoje szczupłe (o ile metr w biodrach to szczupłe :) biodra lubię z
                        > a to, że są jednyną szczupłą rzeczą, jaką mam, hehe ;) Kości się odchudzić nie
                        > da, ale wiecie, z brzuchem też różowo nie jest. Niektórzy tak mają, że żeby zrz
                        > ucić z brzucha, musieliby się naprawdę serio zagłodzić. Ja nawet jako chudy pod
                        > lotek miałam tłuszcz na brzuchu, po prostu jest to główny rejon, gdzie mi się o
                        > n odkłada. Liposukcja może by pomogła.

                        Ja też lubię swoje stosunkowo szczupłe biodra :) (tu zawsze mi się Ania z Zielonego Wzgórza przypomina z jej "stosunkowym pięknem" :) )
                  • kis-moho Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 09:50
                    turzyca napisała:

                    > Ale! po raz 5-ty w tym watku napisze, ze jesli masz stado kobiet z piersiami wi
                    > ekszymi niz przecietna, to szanse, ze bedziesz miala wsrod nich sporo klepsydr
                    > opodobnych jest trzykrotnie wieksza niz innych ksztaltow. I to ze glos takich o
                    > sob bedzie lepiej slyszany jest chyba niedziwne? Ale to nie jest tozsame z seko
                    > waniem nieklepsydropodobnych.

                    Ja klepsydry zdecydowanie nawet nie przypominam, wiec moze bede miala bardziej obiektywne spojrzenie na sprawe :o)
                    Mam wrazenie, ze Turzyca ma troche racji. Patrze na rozne watki na LMB, i nie widze tam dazenia do zadnego typu sylwetki. Ba, nawet w kwestiach stanikowych mocno sie roznimy. Sa dziewczyny, ktore uwazaja, ze biust nalezy podkreslac/zaokraglac/zbierac z bokow, i ogolnie robic najwiekszy mozliwy dekolt - ale tylko wlasny, gabki w staniku to wielkie no-go. Sa mniejsze lub wieksze entuzjastki push-upow, a sa dziewczyny, ktore twierdza, ze wyjscie bez stanika i niepodkreslanie piersi to to, co lubia/na co czasem maja ochote. Nie twierdze, ze dyskusje na te tematy przechodzily bezbolesnie :o) ale zwolenniczki roznego podejscia do samego tematu stanikow maja sie dobrze na LMB. Podejrzewam, ze jesli chodzi o temat sylwetek, zdania bylyby jeszcze bardziej zroznicowane. Natomiast jak widze wyglada na to, ze na LB dziewczyny sa bardziej jednomyslne. Dlatego wydaje mi sie, ze wiele biusciastych na LB moze miec podobne typy figury i podobne preferencje (podkreslenie biustu i talii), i stad wiele rozmow na temat mody idzie w podobnym kierunku. Skad te podobne preferencje moga sie brac, to juz nie mi malobiusciastej oceniac - ale podejrzewam, ze niewielka dostepnosc dopasowanych ubran mogla zwiekszyc na nie apetyt.
                    Nie wiem, na tak jest, ze dziewczyny na LB/odziezowym/metakobiecie faktycznie doradzaja podkreslanie talii i bioder, bo jak mowie ta mozliwosc mnie nigdy nie dotyczyla. Na metakobiecie zwykle mialam wrazenie, ze porady sa mocno zroznicowane (pamietam szara sukienke 100krotnej :o)). Ale czy nie jest (chociaz w czesci) tak, ze wiele pytan na forum kreci sie wokol tego "jak dobrac ubrania, zeby zmiescic biust i nie miec worka w talii", i stad pojawia sie wrazenie, ze na inne poglady nie ma tutaj miejsca? Tak, jakby jedna malobiusciasta probowala dyskutowac o malych biustach na LB, i miala wrazenie, ze na tym forum promowana jest duzobiusciastosc?
                    Przyszla mi jeszcze do glowy kwestia ciekawych wzorcow. Padlo juz w tym watku stwierdzenie, ze znane aktorki/modelki/piosenkarki/whatever, jezeli juz sa biusciaste, to sa typowymi klepsydrami. Mniej lub bardziej podswiadomie staja sie wzorem biusciastej kobiety - przydaly by sie przyklady np. fajnie wygladajacego jablka. Nie wszystkim jest latwo sobie wyobrazic, jak ubrac duzy biust, waska talie i szersze biodra, i stad korzystanie ze sprawdzonych wzorcow. Tak wiec Besame, nie narzekaj, tylko pokazuj alternatywy na Kobiecych Ksztaltach ;o) Z podobnych wzgledow bardzo lubie nasz watek z malobiusciastymi kobietami na LMB. Nawiasem mowiac, brakuje mi tez sensownych wzorcow kobiet ladnie starzejacych sie. Mamy dookola mnostwo mlodych i bardzo mlodych modelek i aktorek, potem trzydziestki wygladajace jak dwudziestki, czterdziestki wygladajace jak trzydziestki, a potem potwirki po botoksie. Ale to juz zupelny offtop.
                    • kis-moho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 10:34
                      Umknela mi jedna rzecz, o ktorej chcialam napisac. Widzialam pare razy w tym watku wzmianki o "podkreslaniu kobiecosci", ktore ma byc jednoznaczne z podkreslaniem roznicy biust-talia-biodra. Tak jak nie raza mnie dyskusje o ubieraniu klepsydry, tak juz laczenie jej z wzorcem kobiecosci po pierwsze mnie dziwi, a po drugie jest moim zdaniem bardzo niefajne. Kobiecosc to jednak cos zupelnie innego niz stosunek obwodow talii i bioder...
                      • ananke666 Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 11:19
                        kis-moho napisała:

                        > Umknela mi jedna rzecz, o ktorej chcialam napisac. Widzialam pare razy w tym wa
                        > tku wzmianki o "podkreslaniu kobiecosci", ktore ma byc jednoznaczne z podkresla
                        > niem roznicy biust-talia-biodra.

                        A czy to nie jest raczej w znaczeniu "żeńskiej budowy ciała"? Jednak kobieta od mężczyzny budową się różni i trzeba to jakoś nazwać.
                        • jul-kaa Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 11:45
                          ananke666 napisała:
                          > A czy to nie jest raczej w znaczeniu "żeńskiej budowy ciała"? Jednak kobieta od
                          > mężczyzny budową się różni i trzeba to jakoś nazwać.

                          A mężczyzna w dobranym garniturze podkreśla męskość...?
                          • ananke666 Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 11:56
                            Zapytaj mężczyznę. Nie moja wina, że "męskość" po polsku to najczęściej penis.
                            Język mamy taki, jaki mamy. Można posuwać polityczną poprawność do granic absurdu, bo nie daj Boru jeszcze się ktoś obrazi, tylko nie wiem, po co.
                            • 100krotna Garniturowy offtop... 24.01.12, 12:16
                              Nie wiem, czy mężczyzna podkreśla męskość, ale facet w dobrze dobranym garniturze wygląda... no świetnie wygląda! I po męsku, fakt ;)
                              (Słabość mam do mężczyzn w garniturach)
                              • bebe.lapin Re: Garniturowy offtop... 07.02.12, 23:54
                                Dokladnie, nie ma to jak mezczyzna dobrze ubrany :)

                                A poza tym, wlasnie na przykladzie garniturow mozna zobaczyc, ze faceci tez moga sobie zrobic krzywde zle dobranym garniturem, lub w druga strone - podkreslic atuty lub stworzyc je tam, gdzie za bardzo nie ma czego podkreslac w naturze.
                        • kis-moho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:58
                          > > Umknela mi jedna rzecz, o ktorej chcialam napisac. Widzialam pare razy w
                          > tym wa
                          > > tku wzmianki o "podkreslaniu kobiecosci", ktore ma byc jednoznaczne z pod
                          > kresla
                          > > niem roznicy biust-talia-biodra.
                          >
                          > A czy to nie jest raczej w znaczeniu "żeńskiej budowy ciała"? Jednak kobieta od
                          > mężczyzny budową się różni i trzeba to jakoś nazwać.

                          No rozni, rozni, ale nie oznacza to automatycznie wiekszego biustu, waskiej talii i szerszych bioder. Takíe Keira Knightley, Milla Jovovich czy - bardziej klasycznie - Jackie Kennedy nie maja mocno zarysowanej sylwetki klepsydry, a kobiecosci trudno im odmowic. Nie jestem jakas strasznie poprawna politycznie, ale pisanie o kobiecosci w kontekscie figury klepsydry mnie nieco razi. Mozna po prostu pisac o klepsydrze/podkreslaniu kraglosci, a nie od razu o kobiecosci. Ale jako malobiusciasta moge tu byc nieco skrzywiona, obrazac sie nie bede.
                          • besame.mucho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 13:12
                            > Nie jestem jakas strasznie poprawna pol
                            > itycznie, ale pisanie o kobiecosci w kontekscie figury klepsydry mnie nieco raz
                            > i.

                            Ja również nie jestem i mnie też razi :). Moim zdaniem to jedno z tych wyrażeń, które właśnie wpływają na taki mój odbiór Lobby, jaki opisuję w tym wątku.
                          • roza_am Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 13:31
                            Podkreślanie biustu, talii czy krągłych bioder (albo całej trójki na raz) zawiera się w pojęciu podkreślania kobiecości. Nie znaczy to, że są to pojęcia tożsame. Podkreślanie kobiecości jest pojęciem znacznie szerszym. (Nie ma znaku równości, jest tylko implikacja w jedną stronę.) Może problem polega na tym, że część osób automatycznie czyta tę implikację jako równoważność?
                            • besame.mucho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 13:56
                              Różo, być może problem leży po stronie odbiorcy, ale jeśli chcemy żeby forum było miejscem, gdzie każdy nowy odbiorca czuje się dobrze, to moim zdaniem trzeba myśleć w kategoriach "co my możemy zrobić, żeby zminimalizować możliwość, że odbiorca źle odczyta nasz komunikat", a nie w kategoriach "co odbiorca robi źle". Czyli, tak jak proponuje Kis-moho, możemy na przykład pisząc o podkreślaniu krągłych bioder, pisać "podkreślanie krągłych bioder" a nie "podkreślanie kobiecości".
                              • roza_am Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 14:58
                                ale jeśli chcemy żeby forum by
                                > ło miejscem, gdzie każdy nowy odbiorca czuje się dobrze, to moim zdaniem trzeba
                                > myśleć w kategoriach "co my możemy zrobić, żeby zminimalizować możliwość, że o
                                > dbiorca źle odczyta nasz komunikat"

                                Ale nie możemy tego minimalizowania posuwać do absurdu. W niektórych wypowiedziach da się łatwo zastąpić "kobiecość" bardziej opisowym określeniem, w innych wymagałoby to nadmiernych akrobacji językowych i długiego, wnikliwego gdybania na wszelkimi możliwym interpretacjami danego zdania. To by kompletnie zabiło spontaniczność i naturalność wypowiedzi.
                                • besame.mucho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 15:01
                                  Jasne, ja nie jestem absolutnie za tym, żeby nad każdą swoją wypowiedzią siedzieć po dwie godziny i myśleć, czy przypadkiem jakiś jeden wyraz gdzieś kogoś nie ma szansy urazić. I zgadzam się, że nie zawsze da się np. wyraz kobiecość zastąpić innym i nie ma co na siłę tego robić. Ale jeśli uda się sobie wyrobić taki odruch, żeby czasem zamiast "podkreślanie kobiecości" napisać "podkreślanie bioder" to moim zdaniem będzie to tylko z pożytkiem dla forum.
                    • felisdomestica Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 10:55
                      Ale czy nie jest (chociaz w czesci) tak, ze wiele pytan na forum kreci sie wokol tego "jak dobrac ubrania, zeby zmiescic biust i nie miec worka w talii", i stad pojawia sie wrazenie, ze na inne poglady nie ma tutaj miejsca?


                      No i właśnie o ten worek w talii chodzi. Dlaczego to ma być automatycznie coś złego? Dlaczego ta nieszczęsna talia ma byc zawsze "dopasowana" ( w domyśle: opięta)?
                      • roza_am Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:01
                        > No i właśnie o ten worek w talii chodzi. Dlaczego to ma być automatycznie coś z
                        > łego? Dlaczego ta nieszczęsna talia ma byc zawsze "dopasowana" ( w domyśle: opi
                        > ęta)?

                        Nie opięta, tylko bez worka właśnie. I nie zawsze. Ale fajnie jest mieć wybór i jeśli się tego worka akurat nie chce (bo np. wygląda on niechlujnie, jakby ubranie rozciągnęło się w praniu albo zwyczajnie człowieka pogrubia) móc założyć coś bardziej przylegającego.
                      • ananke666 Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:06
                        > No i właśnie o ten worek w talii chodzi. Dlaczego to ma być automatycznie coś z
                        > łego? Dlaczego ta nieszczęsna talia ma byc zawsze "dopasowana" ( w domyśle: opi
                        > ęta)?

                        Ma być wtedy, kiedy właścicielka talii sobie tego życzy. I niekoniecznie opięta, nie wiem, skąd ten pomysł, dla mnie "dopasowana" to raczej coś w podobie biubiowych koszulowych bluzek, dopasowane są na modelkach, ale opięte nie. Jeśli dziewczyna talię ma i lubi ją, to czemu miałaby ją maskować workiem? Chyba żadna kobieta nie lubi sobie optycznie dodawać kilogramów tam, gdzie ich w rzeczywistości nie ma i nie chce mieć. Ja przynajmniej żadnej takiej nie znam, a i sama wolę nie poszerzać się dodatkowo w pasie, nie zwiększać objętościowo tyłka, nie pogrubiać ani nie skracać nóg.
                        • jul-kaa Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:19
                          ananke666 napisała:
                          > Chyba żadna
                          > kobieta nie lubi sobie optycznie dodawać kilogramów tam, gdzie ich w rzeczywist
                          > ości nie ma i nie chce mieć. Ja przynajmniej żadnej takiej nie znam

                          Znasz: autorkę tego wątku, dla której - o czym już pisała Pierwszalitera, pewnie kolejny przykład takiej osoby - ważniejsze od "czy nie pogrubia" jest "ale fajny ciuch".
                          • ananke666 Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:29
                            Rzeczywiście, odszczekuję, hau hau. No dobrze, to inaczej: Ogromna większość znanych mi osób, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, nie chce sobie dodawać optycznie kilogramów tam, gdzie ich nie ma, więc w chęci, by kupić ubrania uwzględniające ich życzenia nie ma nic niezwykłego.
                      • kis-moho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 12:36
                        > No i właśnie o ten worek w talii chodzi. Dlaczego to ma być automatycznie coś z
                        > łego? Dlaczego ta nieszczęsna talia ma byc zawsze "dopasowana" ( w domyśle: opi
                        > ęta)?

                        Nie jest to cos zlego, tylko wydaje mi sie, ze jest to styl lubiany na forum (=nie promowany, tylko majacy wiele zwolenniczek). Masz 10 biusciastych, z czego 8 lubi ubrania zwezane w talii, i o nich rozmawia. Czy to jest promocja typu sylwetki, czy tylko wyraz zainteresowan? Czy te 8 biusciastych tak pisze, bo lubi, czy dlatego, ze zostaly zmanipulowane przez Lobby? Nie dojdziesz - jedyne wyjscie to pisac otwarcie o swoich preferencjach i wymieniac sie uwagami i radami. Wtedy kazdy znajdzie cos dla siebie i bedzie zdrowa rownowaga.
                        Na marginesie - dla mnie dopasowana talia nie rowna sie talii opietej. Nie wpadajmy w skrajnosci.
                    • besame.mucho OT 24.01.12, 11:41
                      > Nawi
                      > asem mowiac, brakuje mi tez sensownych wzorcow kobiet ladnie starzejacych sie.
                      > Mamy dookola mnostwo mlodych i bardzo mlodych modelek i aktorek, potem trzydzie
                      > stki wygladajace jak dwudziestki, czterdziestki wygladajace jak trzydziestki, a
                      > potem potwirki po botoksie. Ale to juz zupelny offtop.

                      Meryl Streep
                      Emma Thompson
                      Julianne Moore
                      Diane Keaton
                      Catherine Deneuve
                      Dianne Wiest
                      :)
                      • kis-moho Re: OT 24.01.12, 12:32
                        > Meryl Streep
                        > Emma Thompson
                        > Julianne Moore
                        > Diane Keaton
                        > Catherine Deneuve
                        > Dianne Wiest
                        > :)

                        No dobra, zwracam honor :o)
                    • pinupgirl_dg Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 24.01.12, 22:59
                      > Mam wrazenie, ze Turzyca ma troche racji. Patrze na rozne watki na LMB, i nie w
                      > idze tam dazenia do zadnego typu sylwetki. Ba, nawet w kwestiach stanikowych mo
                      > cno sie roznimy. Sa dziewczyny, ktore uwazaja, ze biust nalezy podkreslac/zaokr
                      > aglac/zbierac z bokow, i ogolnie robic najwiekszy mozliwy dekolt - ale tylko wl
                      > asny, gabki w staniku to wielkie no-go. Sa mniejsze lub wieksze entuzjastki pus
                      > h-upow, a sa dziewczyny, ktore twierdza, ze wyjscie bez stanika i niepodkreslan
                      > ie piersi to to, co lubia/na co czasem maja ochote.

                      ... ale mam wrażenie, że są w zdecydowanej mniejszości ;)

                      Ja też widzę ten trend, na obu Lobby. Zdecydowanie dominuje opcja maksymalnie zebranego, uniesionego biust (ale bez gąbek!) i dążenie do figury klepsydry. Wydaje mi się, że to trochę moda zainspirowana programami T&S. Ja też je lubię, fajnie, że dają nam narzędzia, żeby, _jeśli_chcemy_ , zbliżyć się do ideału kształtnego biust, zaznaczonych bioder i talii, długich nóg. Tyle, że trzeba pamiętać, że to jedna z wielu opcji. Jednostajność dla mnie jest trochę... nudna. Takie niewolnicze podejście do typów sylwetek wg T&S, wiązanie kobiecości z konkretnym stylem ubieranie, to inna bajka.
                      • kis-moho Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 25.01.12, 11:29
                        >> Sa dziewczyny, ktore uwazaja, ze biust nalezy podkreslac/zaokr
                        >> aglac/zbierac z bokow, i ogolnie robic najwiekszy mozliwy dekolt - ale tylko wl
                        >> asny, gabki w staniku to wielkie no-go. Sa mniejsze lub wieksze entuzjastki pus
                        >> h-upow, a sa dziewczyny, ktore twierdza, ze wyjscie bez stanika i niepodkreslan
                        >> ie piersi to to, co lubia/na co czasem maja ochote.

                        > ... ale mam wrażenie, że są w zdecydowanej mniejszości ;)

                        > Ja też widzę ten trend, na obu Lobby. Zdecydowanie dominuje opcja maksymalnie zebranego, uniesionego biust (ale bez gąbek!) > i dążenie do figury klepsydry

                        Ale czy to właśnie nie o to rozbija się problem? Że dziewczyny o poglądach "antystanikowych/antyklepsydrowych" (celowo upraszczam) są w mniejszości? I stąd bierze się wrażenie, że lobby takich poglądów nie popiera? Przecież to naturalne, że w małej w końcu grupie jeden pogląd na sylwetkę może dominować - co wcale nie świadczy o tym, że jest jedyny i najlepszy. Jest po prostu w tym konkretnym momencie bardziej popularny. Przecież nie jest tak, że forumka X czytając trzeci wątek na temat spodniach z wąską talią myśli "chyba jest ze mną coś nie tak, że takich spodni nie lubię/nie potrzebuję". Przecież nie wszystkie czytelniczki kosmetycznego od razu czują się pod presją, żeby malować paznokcie...
                        Inną rzeczą jest dla mnie krytyka cudzych gustów i, tym bardziej, cudzych ciał. Ale to jest w końcu tak czy inaczej na Lobby tabu, może powinnyśmy trochę bardziej zwracać na to uwagę - nie tylko na workowate sukienki, ale może też na te nieszczęsne kołki, co noszą sieciówkowe ubrania, bo i takie są wśród nas, łącznie z piszącą ten post. Nie posuwałabym się do takiej skrajności jak zakaz oceniania innych forumek, bo komplementy to miła sprawa, ale zastanówmy się może trzy razy, zanim kogoś skrytykujemy, nawet żartobliwie.
                        • felisdomestica Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 25.01.12, 13:20
                          kis-moho napisała:
                          > Przecież nie jest tak, że forumka X czytając trzeci wątek na temat spodniach z wąską talią
                          > myśli "chyba jest ze mną coś nie tak, że takich spodni nie lubię/nie potrzebuję".

                          Ależ właśnie niestety tak jest. Niektórych ludzi naprawdę łatwo zachwiać w pewności siebie.


                          > Przecież nie wszystkie czytelniczki
                          > kosmetycznego od razu czują się pod presją, żeby malować paznokcie...

                          Ale jak zaczniesz je przekonywać, że glittery są z jakichś względów niewłaściwe, to zrobisz przykrość tym, które glittery lubią.
                          • maith Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 25.01.12, 14:33
                            felisdomestica napisała:

                            > kis-moho napisała:
                            > > Przecież nie jest tak, że forumka X czytając trzeci wątek na temat spodni
                            > > ach z wąską talią myśli "chyba jest ze mną coś nie tak, że takich spodni nie lubię/nie potr
                            > >zebuję".
                            >
                            > Ależ właśnie niestety tak jest. Niektórych ludzi naprawdę łatwo zachwiać w pewności siebie.
                            >

                            Czyli co? Chcesz zakazać poszukiwania potrzebnych ludziom ubrań?
                            Bo komuś się zrobi przykro, że nie ma problemu np. ze szczuplejszą talią?
                        • pinupgirl_dg Re: Z punktu widzenia malobiusciastej 25.01.12, 13:59
                          > Ale czy to właśnie nie o to rozbija się problem? Że dziewczyny o poglądach "ant
                          > ystanikowych/antyklepsydrowych" (celowo upraszczam) są w mniejszości? I stąd bi
                          > erze się wrażenie, że lobby takich poglądów nie popiera? Przecież to naturalne,
                          > że w małej w końcu grupie jeden pogląd na sylwetkę może dominować - co wcale n
                          > ie świadczy o tym, że jest jedyny i najlepszy.

                          Oczywiście, że to naturalne :). Nie tylko w małej grupie, w końcu taki teraz trend panuje.
                          Mnie to osobiście trochę denerwuje, jak tych zdenerwowanych jedynie słuszną linią będzie więcej, to pewnie trend się odwróci i zacznie obowiązywać inny jedynie słuszny model ;).

                          > Nie posuwałabym się do takiej skrajności jak zakaz oceni
                          > ania innych forumek, bo komplementy to miła sprawa, ale zastanówmy się może trz
                          > y razy, zanim kogoś skrytykujemy, nawet żartobliwie

                          Tak szczerze, to krytyki nigdy na Lobby nie widziałam. Ale przesada z komplementami też wprowadza podobną atmosferę, może znika na podział na ładne i brzydkie, ale pojawia się na ładne i ładniejsze. Dlatego osobiście staram się hamować z komplementami, to, że dziewczyna jest ładna, każdy sam widzi.
              • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 14:15
                > A tam, podloze seksualne. Gdyby tak bylo, to wzorzec sylwetki bylby od lat jedy
                > ny, a nie jest.

                I jednakowy w różnych częściach świata, a nie jest.
                • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 19:48
                  ananke666 napisała:

                  > I jednakowy w różnych częściach świata, a nie jest.

                  A właśnie, że jest. Mężczyźni wszystkich kultur reagują najlepiej na kobiecą sylwetką, której stosunek talii do bioder wynosi mniej więcej 0,7. To, czy ma ona kilka kilogramów więcej, czy mniej nie gra aż takiej roli i może ulegać modzie oraz osobistym preferencjom. A wielkość biustu nie ma w ogóle aż takiego znaczenia, jak nam się wydaje.
                  • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 24.01.12, 10:34
                    > A właśnie, że jest. Mężczyźni wszystkich kultur reagują najlepiej na kobiecą sy
                    > lwetką, której stosunek talii do bioder wynosi mniej więcej 0,7. To, czy ma ona
                    > kilka kilogramów więcej, czy mniej nie gra aż takiej roli i może ulegać modzie
                    > oraz osobistym preferencjom. A wielkość biustu nie ma w ogóle aż takiego znacz
                    > enia, jak nam się wydaje.

                    Podobnie jak nie ma aż takiego znaczenia ten mityczny wskaźnik 0,7. Mężczyźni mogli sobie dowolnie długo zgadywać, jaki stosunek talii do bioder miała kobieta w kimonie, gorsecie albo chociażby w sukience z lat 20., chociaż równie dobrze mogli rzucać kostką.
                    • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 24.01.12, 13:05
                      ananke666 napisała:

                      > Podobnie jak nie ma aż takiego znaczenia ten mityczny wskaźnik 0,7.

                      Ananke666, na ten czynnik istnieją naukowe dowody, naprawdę, więc nie będą już z tobę na ten temat rozmawiać, bo rozwijamy do niczego nie prowadzący OT.
                      Ciekawe też, że podajesz kimono jako przykład. No właśnie, to jest przykład ubioru bez talii, który też się komuś podobał, więc się jednak da. Aż takim idiotami więc dyzajnerzy projektujący sukienki bez biustu, bioder i talii też nie są. ;-)
                      • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 24.01.12, 13:21
                        > Ananke666, na ten czynnik istnieją naukowe dowody, naprawdę, więc nie będą już
                        > z tobę na ten temat rozmawiać

                        A ja z tobą, na szczęście, bo jeśli o to chodzi, masz klapki na oczach, które parę istotnych szczegółów zupełnie pomijają.

                        > Ciekawe też, że podajesz kimono jako przykład. No właśnie, to jest przykład ubi
                        > oru bez talii, który też się komuś podobał, więc się jednak da.

                        A co do ubiorów bez talii, to w historii świata jest ich znacznie więcej niż współczesne kimono, choć jest i takie, które sylwetkę kobiety ukrywało całkowicie pod kilkunastoma warstwami tkaniny, pozostawiając widoczne dłonie i głowę - zresztą z czarnymi zębami - ubiór z okresu Heian.

                        > Aż takim idiota
                        > mi więc dyzajnerzy projektujący sukienki bez biustu, bioder i talii też nie są.
                        > ;-)

                        Co napisałam wyżej, podając jako przykład sukienkę z lat dwudziestych, talii pozbawioną całkowicie. Historia świata zna nie tylko zatarcie talii, ale i dość daleko idące zniekształcenia, które też się podobały. Wydłużane obręczami szyje, zniekształcane czaszki, spiłowane albo czarne zęby, rozciągnięte wargi i uszy, ściśnięty gorsetem tułów oraz skrępowane, okaleczone stopy to tylko niektóre z nich.
                        • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 24.01.12, 13:45
                          ananke666 napisała:

                          > A ja z tobą, na szczęście, bo jeśli o to chodzi, masz klapki na oczach, które p
                          > arę istotnych szczegółów zupełnie pomijają.

                          Jeżeli podważasz moją wiedzę, to poprzyj to proszę merytorycznymi argumentami. To nie moja wina, że czegoś tam nie wiesz, ale nie udowodnisz swojej racji napadając na mnie osobiście. Pierwszy z brzegu przykład zajmujący się sprawą fizycznej atrakcyjności i uniwersalności wskaźnika 0,7:
                          Ayala Malakh-Pines: Falling in love: why we choose the lovers we choose.


                          > Co napisałam wyżej, podając jako przykład sukienkę z lat dwudziestych, talii po
                          > zbawioną całkowicie. Historia świata zna nie tylko zatarcie talii, ale i dość d
                          > aleko idące zniekształcenia, które też się podobały. Wydłużane obręczami szyje,
                          > zniekształcane czaszki, spiłowane albo czarne zęby, rozciągnięte wargi i uszy,
                          > ściśnięty gorsetem tułów oraz skrępowane, okaleczone stopy to tylko niektóre z
                          > nich.

                          No już nie przesadzaj. Poza tym dziś też mamy piercing, branding i tatuaże. Też sprawa bardzo dyskusyjna. Tylko co to ma do stylu ubioru, o którym rozmawiamy?
                          • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 00:04
                            > Ayala Malakh-Pines: Falling in love: why we choose the lovers we choose.

                            Jezu. Jeśli chcesz coś udowadniać naukowo, to chociaż nie wybieraj poradnika.

                            Zresztą po pierwsze, w praktyce wskaźniki tego typu mają znikome znaczenie, bo może i na modelowe ciała znajdzie się więcej chętnych, ale i niemodelowe rozmnażają się bez kłopotu, a po drugie, do tego typu rzeczy odnoszę się zawsze z dystansem, bo to jest mało ścisła dziedzina wiedzy i dzisiejsza prawda jutro może okazać się zaledwie półprawdą albo zgoła bujdą. Co zresztą wielokrotnie następowało.

                            > No już nie przesadzaj.

                            Nie przesadzam. Piercing i tatuaże w dzisiejszej kulturze to kwestia wyboru, który bynajmniej nie obejmuje większości społeczności i nie jest żadnym wymaganiem, a jedynie elementem pewnej autokreacji. Przytoczone przykłady miały zasięg znacznie szerszy i nie wybrałam ich przypadkowo. Kobiety Kayan Lahwi zaczynają nosić obręcze jako kilkulatki i jest to tam coś normalnego, czarne zęby w epoce Heian były wymaganym elementem wyglądu, bez zdeformowanych stóp Chinka mogła zapomnieć o zawarciu korzystnego małżeństwa. Ba, są miejsca na świecie, gdzie zdrowe, nieokaleczone ciało jest powodem do wyrzucenia poza nawias społeczności.

                            Aha, linia A ma swój wielki renesans, tylko nie u nas. A moda jak to moda, możliwe, że i tu przypełznie, przynajmniej mam nadzieję. EOT.
                            • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 00:15
                              ananke666 napisała:

                              > Jezu. Jeśli chcesz coś udowadniać naukowo, to chociaż nie wybieraj poradnika.

                              Ja nie wiem, jak ty definiujesz poradnik. To jest popularno naukowa książka napisana przez człowieka z wyższym psychologicznym wykształceniem. Myślałam, że dla kogoś bez znajomości podstaw taka lektura będzie akurat dobra.
                  • kis-moho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 11:37
                    > A właśnie, że jest. Mężczyźni wszystkich kultur reagują najlepiej na kobiecą sy
                    > lwetką, której stosunek talii do bioder wynosi mniej więcej 0,7. To, czy ma ona
                    > kilka kilogramów więcej, czy mniej nie gra aż takiej roli i może ulegać modzie
                    > oraz osobistym preferencjom.

                    Ja bym tak nie przesadzała z tym 0.7 :o) Być może panowie jako grupa statystycznie preferują panie o takim stosunku obwódów - ale czy dla statystycznej kobiety coś z tego wynika? Owszem, są kobiety, dla których podobanie się jak największej liczbie mężczyzn (czyli temu nieszczęsnemu statystycznemu Kowalskiemu) jest istotne - na pewno takie warunki musi spełniać część aktorek. Ale dla statystycznej Kowalskiej ważny jest zwykle w konkretnym momencie jeden Kowalski, a tu atrakcyjność jest warunkowana tyloma parametrami, że to 0.7 może zupełnie nie grać roli. Jeżeli Kowalskiej nie zależy na podobaniu się masom (a czy wielu kobietom naprawdę zależy?), to może o tym 0.7 zapomnieć, a zadbać raczej o urocze dołeczki, piękny uśmiech, czy braterstwo dusz, w zależności od gustów Kowalskiego, na którym jej zależy. Są piękne klepsydry, ale i piękne kobiety o wąskich biodrach i małym biuście, a statystyczny Kowalski w praktyce nie istnieje.
                    • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 14:06
                      kis-moho napisała:

                      > Ja bym tak nie przesadzała z tym 0.7 :o) Być może panowie jako grupa statystycz
                      > nie preferują panie o takim stosunku obwódów - ale czy dla statystycznej kobiet
                      > y coś z tego wynika?

                      Kis-moho, ja nie przesadzam i wyjątkowo nawet nie wyrażam swojego zdania, tylko piszę o tym, co zostało udowodnione przez naukowców. Punkt. Kropka. Jaki mam osobiście do tego stosunek to inna sprawa. Sama uważam, że kobieca atrakcyjność to więcej niż tylko figura i wygląd, ale istnieją biologiczne sygnały, których nie przeskoczysz. To tak jak młodość, czysta skóra i gęste włosy. Lepiej je mieć i już. Wskaźnik w okolicach 0,7 to nie jest też jakiś wyśrubowany hollywoodzki standard, to oznacza tylko, że atrakcyjną dla większości mężczyzn figurę ma kobieta z wymiarami 70/100, albo 60/90, albo 85/120, bo tu nie chodzi o szczupłość, a o proporcję. To ma więc zastosowanie także dla Kowalskiej. Ten wskaźnik ma biologiczne podłoże, młode kobiety mają zwykle szczuplejszą talię, tym w ciąży i po menopauzie, w domyśle mało interesującym dla chętnego do rozmnażania samca, talia się zmienia. To musiało być kiedyś bardzo istotne, bo nawet współcześni faceci ciągle na to reagują. Ale reagują nie znaczy, że się ślinią i stają się bezwolnymi automatami. Kobiety z mniej idealnymi proporcjami też przekazały swoje geny, więc też znalazły partnerów do seksu. Ale coś z tego atawizmu zostało także w głowach kobiet, bo te też preferują w ubraniu klepsydrę. I jak pokazuje wątek, nawet gęsto często. Tłumaczą to estetyką, ale akurat ta estetyka nie wzięła się z kosmosu. A ja jestem chyba dowodem na to, że mam w nosie biologiczne sygnały, noszę luźne sukienki, linię A i zachwycam się kreacjami Mii Farrow z filmu The Great Gatsby. Nie mogę jednak negować ich istnienia, bo nie pasują mi do mojej workowatej, przepraszam, luźno- sportowej preferencji, prawda?
          • alladyna1986 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 08:43
            No właśnie, jeśli komuś tu przychodzi do głowy patrzenie na kobietę przez pryzmat samicy i seksu i przytaczanie wzorca mężczyzny kierującego się gadzim mózgiem, to na 99 procent jest to Pierwszalitera;p

            Czemu ubiór miałby być od razu proponowaniem czegoś statystycznemu facetowi? I co to znaczy: statystyczny facet? Lecący w pierwszej kolejności na seksualność wyrażoną strojem, łopatologicznie? Jakby każda kobieta, ubierając się rano przed wyjściem do pracy, myślała tylko o tym, ilu samców będzie się śliniło na ten ubiór. Współczuję...

            Poza tym, nie wydaje mi się, że mężczyźni w ogóle pasują do wzorca śliniących się samców, do których trafia tylko oferta seksualna, w dodatku osobliwa: wyrażona wcięciem w talii. Mam o nich dużo lepsze zdanie;) Są ważniejsze sfery seksualności niż ubiór, jeśli już o tym mowa. Nie ma co demonizować, że podkreślanie sylwetki to od razu propozycja seksualna.

            Też nie rozumiem, czemu ubieranie się miałoby być odniesione do facetów. Może jestem odosobnionym przypadkiem, ale w bardziej damskim towarzystwie w szkole, jeśli ubierałam się, żeby na kimś wywrzeć wrażenie, to tylko na koleżankach. Nie na facetach, których mieliśmy w klasie pięciu, więc teoretycznie rywalizacja na dekolty, długości spódnic i wcięcia powinna być jeszcze bardziej zacięta;p
            Jak jeszcze chodziłam na randki, to też nigdy nie ubierałam się z myślą, żeby podobać się facetowi.;p Może jestem dziwna. Zawsze byłam zdania, że dla niego nie ma znaczenia to, co włożę, bo i tak będzie mu się podobało. Chciałam po prostu ładnie wyglądać i dobrze się czuć. Właśnie: SIĘ.

            Dizajnerzy płci męskiej swoich ciuchów szytych dla kobiet i tak nie noszą, więc im pewnie wsio ryba, czy ta estetyczna całość nadaje się na realne kobiety. Mam wrażenie, że są takie nurty mody, w których to właśnie estetyka wyznacza wszystko i jest traktowana jako absolut, a nie jest podporządkowana realnym warunkom. "Nieważne, czy ktokolwiek będzie w tym fajnie wyglądał i dobrze się czuł, byle mi przyniosło rozgłos". Takim dizajnerom też podziękujemy.

            Ja osobiście nie lubię workowatych ciuchów choćby dlatego, że mi w nich wieje po nerkach.

            Ogólnie zgadzam się ze 100krotną;)
            • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 11:22
              alladyna1986 napisała:

              > No właśnie, jeśli komuś tu przychodzi do głowy patrzenie na kobietę przez pryzm
              > at samicy i seksu i przytaczanie wzorca mężczyzny kierującego się gadzim mózgie
              > m, to na 99 procent jest to Pierwszalitera;p

              Być może dlatego, że posiadam wiedzę na temat pewnych zależności. Nie mogę więc odrzucić czegoś, co mi nie pasuje w zupę, bo akurat mam taką ochotę. Nigdzie nie napisałam też, że mężczyźni to śliniący samcy, ale nie bardzo wiem, z czym chcesz polemizować? Z tym że reagujemy na seskualne bodźce? I nie bardzo wiem skądy ty bierzesz swoje estetyczne wzory i co dla ciebie znaczy podobać się samej sobie? Dlaczego nie podobasz się sobie na przykład w kudłatym dywanie, a za to w taliowanej sukience? Czyżby posługiwała się jednak jakimiś ogólnieszymi modelami? Nerki nie są też w talii.
        • kk345 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 22.01.12, 23:46
          Już uściślam- skoro besame, z warunkami fizycznymi jak Monica Bellucci, chce chodzić w worku, to chodzi, i żadna siła jej od tego nie odwiedzie, a ja już w szczególności. Mogę jednak powiedzieć, że MI bardziej podoba się w dopasowanych do figury ubraniach, bo wtedy wygląda jak milion dolców- i prawdę mówiąc mam w nosie, co o tym myślą jacyś hipotetyczni faceci i czy dopasowane do sylwetki ubrania, nie dodające dodatkowych kilogramów, nie zostaną przez kogoś odebrane, jako kierat seksualności i samcze narzędzie opresji... Na tej samej zasadzie szkoda mi będzie, kiedy ktoś o pięknych oczach będzie stale chodził w ciemnych okularach, a facet z pięknie zbudowanym ciałem- w watowanym, zbyt dużym kombinezonie narciarskim. Lubię cieszyć oczy ładnymi widokami, także ludzi- daje mi to estetyczną przyjemność.
          A besame i tak założy to, w czym jej wygodnie...
        • szarsz Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 19:08
          pierwszalitera napisała:
          > Śmieszy mnie też tak popularne wciskanie się w za małe ciuchy, by opinały się na sylwetce i
          > określenie swojego rozmiaru według wymiaru w talii.

          Nie talii, a całej góry, z wyłączeniem biustu. Spora część z nas ma talię, podbiuście, plecy, ramiona i ręce (szerokość rękawów) w jednym rozmiarze, tylko biust się nie mieści... Określanie się rozmiarem ciucha, w którym mieści się cały człowiek to jednak grubsze nieporozumienie, bo oznacza wiszące ramiona (wszycie rękawów w połowie bicepsu), garb na plecach i poduszkę powietrzną od podbiuścia po talię. Więc może Cię to oczywiście śmieszyć, ale realnych podstaw do tego śmiechu jakby masz trochę mało.
          • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 21:35
            szarsz napisała:

            > Nie talii, a całej góry, z wyłączeniem biustu. Spora część z nas ma talię, podb
            > iuście, plecy, ramiona i ręce (szerokość rękawów) w jednym rozmiarze, tylko biu
            > st się nie mieści...

            Jeżeli sukienka pęka w plecach, na biuście i na biodrach, to nie jest w dobrym rozmiarze, nawet jak leży dobrze w talii. A o takim zjawisku piszę. Więcej, jestem nawet zdania, że te spódnice z "za szeroką" talią, to też często nieporozumienie rozmiarowe. Większość spódnic nie nosi się w talii, tylko kilka centymetrów niżej, w pasie, dlatego mają nieco luźniejszy pasek. Jeżeli ktoś jednak w obawie, że talia będzie za szeroka bierze mniejszy rozmiar i próbuje wcisnąć się w spódnicę za ciasną w biodrach, całość szuka miejsca, podjeżdża do góry i pasek faktycznie odstaje gigantycznie w talii. Większy rozmiar leżałby niżej, czyli tam gdzie trzeba. To tak jak z za małymi miseczkami, które sugerują szeroko rozstawione piersi. Kobiety wciskają się w za małe ciuchy i to widać na ulicach. Co nie znaczy, że nie powinny istnieć ciuchy z wiekszą ilością miejsca na biust, czy na szersze biodra, nie wszystkie kobiety mają jednak duże biusty i figurę klepsydry, więc robienie z tego standardu odzieżowego też nie byłoby dobrym wyjściem.
            • ciociazlarada Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 23:00
              pierwszalitera napisała:

              > szarsz napisała:
              >
              > > Nie talii, a całej góry, z wyłączeniem biustu. Spora część z nas ma talię
              > , podb
              > > iuście, plecy, ramiona i ręce (szerokość rękawów) w jednym rozmiarze, tyl
              > ko biu
              > > st się nie mieści...

              A o takim zjawisku piszę. Więcej, jes
              > tem nawet zdania, że te spódnice z "za szeroką" talią, to też często nieporozu
              > mienie rozmiarowe. Większość spódnic nie nosi się w talii, tylko kilka centymet
              > rów niżej, w pasie.

              Może dlatego piszesz o powszechności tego zjawiska, że bardzo dużo ludzi ma "pas" w talii, do tego stopnia, że nawet słownik języka polskiego bierze to pod uwagę: www.sjp.pl/pas. Nie każdy ma takie szczęście jak Ty, że ma go gdzieś indziej;) i nie każdy chce mieć kangurzy worek w pasie. Który, wiem z doświadczenia, w źle skrojonych spódnicach występuje nawet wtedy, gdy spadają z bioder.
              • besame.mucho OT 25.01.12, 23:31
                Taki offtop językowy - ja też zawsze używałam talii i pasa jako dwóch różnych określeń - pasa jako miejsca na wysokości pępka, a talii wyżej, tam, gdzie jest najwęższe miejsce. Tak też mówiła krawcowa, która szyła mi kieckę (brała właśnie wymiar talii i wymiar pasa w tych dwóch różnych miejscach).
                • izas55 Re: OT 26.01.12, 06:42
                  A dla mnie to było zawsze to samo. Najwęższe miejsce, a to, że może być na różnych wysokościach to już inna sprawa
                  Czym się więc różni pas od talii?
                  • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 10:22
                    Dla mnie:
                    pas - tam, gdzie pępek
                    talia - najwęższe miejsce

                    Być może u niektórych osób najwęższe miejsce może wypadać tam, gdzie pępek, wtedy by to było jedno miejsce, ale np. moje najwęższe miejsce jest kilka centymetrów nad pępkiem i obwody w tych dwóch miejscach dzieli całkiem spora różnica. Dlatego też rozsądne wydaje mi się rozdzielenie tych dwóch wymiarów (przynajmniej w takich sytuacjach jak szycie na wymiar) - wydaje mi się, że te trzy wymiary (talia, pas, biodra) mówią o kształcie sylwetki więcej niż samo talia-biodra, bo ciało między talią i biodrami może być bardzo różne (przy tych samych wymiarach talii i bioder można mieć między nimi sylwetkę taką: / \ można taką: ( ), do tego brzuch może być płaski, a może być mocno zaokrąglony).

                    • kis-moho Re: OT 26.01.12, 10:30
                      > Być może u niektórych osób najwęższe miejsce może wypadać tam, gdzie pępek, wte
                      > dy by to było jedno miejsce, ale np. moje najwęższe miejsce jest kilka centymet
                      > rów nad pępkiem i obwody w tych dwóch miejscach dzieli całkiem spora różnica. D
                      > latego też rozsądne wydaje mi się rozdzielenie tych dwóch wymiarów (przynajmnie
                      > j w takich sytuacjach jak szycie na wymiar) - wydaje mi się, że te trzy wymiary
                      > (talia, pas, biodra) mówią o kształcie sylwetki więcej niż samo talia-biodra

                      Besame, pytanie do eksperta, bo widzę, że się na tym znasz :o) Gdzie mierzy się obwód bioder? Na wysokości kości biodrowych czy w najszerszym miejscu? Bo u mnie to najszersze miejsce wypada zdecydowanie niżej, właściwie na udach, i zawsze się zastanawiałam, jak to jest z pomiarami. Nie w celach praktycznych, bo nie szyję ani nie chcę zostać miss :o) ale tak teoretycznie.
                      • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 10:35
                        Tak się znam, że nie mam pojęcia ;).

                        Dla mnie (ale to już jest typowe "dla mnie", tę talię i pas, tak jak pisałam, potwierdziła mi np. krawcowa nazywając tak te dwa pomiary, biodra to mój wymysł ;) ) "biodra" to tam gdzie można wyczuć na ciele dwie wystające do przodu kości. U mnie też najszersze miejsce jest niżej. Jeśli coś kupuję nie w normalnym sklepie, tylko przez internet i nie ma dokładnych pomiarów ciucha jest tylko "wymiar w biodrach" to proszę o domierzenie, bo nie wiem którym pomiarem się kierować.
                        • ananke666 Re: OT 26.01.12, 10:48
                          O ile wiem, szerokość bioder mierzy się na wysokości stawów biodrowych, a nie wyżej.
                          • ciociazlarada Re: OT 26.01.12, 12:08
                            Ja się mierzę zawsze w najszerszym miejscu (które wypada mi właśnie tam, gdzie napisałaś).
                          • pierwszalitera Re: OT 26.01.12, 14:06
                            ananke666 napisała:

                            > O ile wiem, szerokość bioder mierzy się na wysokości stawów biodrowych, a nie w
                            > yżej.

                            Szerokość bioder oznacza najszersze miejsce mierzone na dole. Zawsze i wszędzie. U niektórych kobiet jest to wyżej, u niektórych niżej, najczęściej przez najbardziej wystający punkt pupy. I o ten wymiar chodzi w tabelach, gdzie podane są wymiary biust/talia/biodra. Skąd wam przychodzi do głowy, że chodzi tu o kości biodrowe? Przecież tam większość kobiet ma o wiele mniej. To jak taka spódnica ma zmieścić całość tyłka?
                            • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 14:09
                              Mnie chyba stąd, że niektóre kobiety mają, tak jak pisała Kis-moho najszersze miejsce pod pupą, na początku ud. I zawsze mi to jakoś głupio brzmiało, że to są biodra, no bo w końcu biodra są wyżej :). Pewnie stąd sobie wymyśliłam te dwa pomiary.
                              • kis-moho Re: OT 26.01.12, 14:19
                                > Mnie chyba stąd, że niektóre kobiety mają, tak jak pisała Kis-moho najszersze m
                                > iejsce pod pupą, na początku ud.

                                No wlasnie, stad moja ciekawosc, bo z biodrami to nie ma u mnie wiele wspolnego, a roznica wymiarow jest spora - nie mam pod reka centymetra, ale pewnie bedzie z 10 cm pomiedzy obwodem w okolicach kosci biodrowych a w gorze ud. Taki dzwonek :o) Dlatego szczerze mowiac nigdy nie kupuje dopasowanych dolem ciuchow przez net, bo nie wiem, jak beda na tym dzwonku lezec.
                            • ananke666 Re: OT 27.01.12, 01:58
                              Odpowiadasz na:
                              pierwszalitera napisała:

                              > ananke666 napisała:
                              >
                              > > O ile wiem, szerokość bioder mierzy się na wysokości stawów biodrowych, a
                              > nie w
                              > > yżej.
                              >
                              > Szerokość bioder oznacza najszersze miejsce mierzone na dole. Zawsze i wszędzie
                              > . U niektórych kobiet jest to wyżej, u niektórych niżej, najczęściej przez najb
                              > ardziej wystający punkt pupy. I o ten wymiar chodzi w tabelach, gdzie podane s
                              > ą wymiary biust/talia/biodra. Skąd wam przychodzi do głowy, że chodzi tu o koś
                              > ci biodrowe? Przecież tam większość kobiet ma o wiele mniej. To jak taka spódni
                              > ca ma zmieścić całość tyłka?

                              Nie rozumiem. A skąd tobie przychodzi do głowy, że kość biodrowa to to samo, co staw biodrowy? To dwa różne miejsca.
                              • pierwszalitera Re: OT 27.01.12, 02:35
                                ananke666 napisała:

                                > Nie rozumiem. A skąd tobie przychodzi do głowy, że kość biodrowa to to samo, co
                                > staw biodrowy? To dwa różne miejsca.

                                Bawisz się w test na znajomość budowy ludzkiego ciała, czy chcesz kupić ciuch dopasowany do własnej pupy? Nie jest istotne, gdzie medycznie leżą kości, czy stawy biodrowe, tylko co rozumieją pod pojęciem biodra krawcy i producenci ubrań.
                                • ananke666 Re: OT 27.01.12, 03:25
                                  > Bawisz się w test na znajomość budowy ludzkiego ciała, czy chcesz kupić ciuch d
                                  > opasowany do własnej pupy? Nie jest istotne, gdzie medycznie leżą kości, czy st
                                  > awy biodrowe, tylko co rozumieją pod pojęciem biodra krawcy i producenci ubrań.

                                  Nie bawię się, po prostu oni pod pojęciem bioder rozumieją to, co ja. Nie są jasnowidzami i nie są chyba w stanie stwierdzić, gdzie kto ma najszersze miejsce, więc raczej wybierają to anatomicznie najbardziej prawdopodobne. A przypada ono tam, gdzie napisałam, to znaczy na wysokości stawów biodrowych, a nie w jakimś bliżej niesprecyzowanym najszerszym miejscu na dole, które jak wiadomo, kobiety mogą mieć na różnej wysokości.
                                  • ananke666 Re: OT 27.01.12, 03:44
                                    Ach - gdybym chciała się bawić, to napisałabym, że wypada ono na wysokości krętarza większego kości udowej. Tylko po co, skoro mało kto wie, co to za zwierz.
                                  • pierwszalitera Re: OT 27.01.12, 13:21
                                    ananke666 napisała:

                                    > Nie bawię się, po prostu oni pod pojęciem bioder rozumieją to, co ja. Nie są ja
                                    > snowidzami i nie są chyba w stanie stwierdzić, gdzie kto ma najszersze miejsce,
                                    > więc raczej wybierają to anatomicznie najbardziej prawdopodobne.

                                    To ty mierzysz sobie najszersze miejsce, więc producenci nie muszą się niczego domyślać. I to miejsce jest w najszerszym punkcie, u większości kobiet przez pupę, albo nawet niżej w udach. Jeszcze tak wysokiego tyłka u nikogo nie widziałam, by najszerszy punkt przebiegał przez kości biodrowe. To jest anatomicznie niemożliwe. No chyba, że masz ultra boczki i zupełnie płaską, zwężającą się do dołu pupę. Jeżeli jednak w kościach biodrowych masz na przykład 90cm, a niżej w tyłku 100cm, to nie wciśniesz się w rozmiar przeznaczony na 90cm w biodrach, to jest bodajże 34-36. Nie ma się co upierać.
                                    • ananke666 Re: OT 27.01.12, 14:04
                                      pierwszalitera napisała:

                                      > To ty mierzysz sobie najszersze miejsce, więc producenci nie muszą się niczego
                                      > domyślać. I to miejsce jest w najszerszym punkcie, u większości kobiet przez
                                      > pupę, albo nawet niżej w udach. Jeszcze tak wysokiego tyłka u nikogo nie widzi
                                      > ałam, by najszerszy punkt przebiegał przez kości biodrowe. To jest anatomicznie
                                      > niemożliwe. No chyba, że masz ultra boczki i zupełnie płaską, zwężającą się do
                                      > dołu pupę. Jeżeli jednak w kościach biodrowych masz na przykład 90cm, a niżej
                                      > w tyłku 100cm, to nie wciśniesz się w rozmiar przeznaczony na 90cm w biodrach,
                                      > to jest bodajże 34-36. Nie ma się co upierać.

                                      Ostatni raz ci powtarzam: kości biodrowe to nie jest to samo, co stawy biodrowe. To są dwa różne miejsca. To, co popularnie nazywa się kośćmi biodrowymi albo talerzami biodrowymi, jest w rzeczywistości zaledwie wierzchołkami dużych kości, grzebieniami kości biodrowych, czyli dwoma zewnętrznymi wyczuwalnymi twardymi bardziej na na brzusznej powierzchni miednicy. Pi razy oko tam, gdzie wypada pasek biodrówek, czyli niezbyt dużo poniżej pępka. Stawy biodrowe mieszczą się niżej, właściwe mieszczą się w tyłku, mniej więcej na środku pośladków, a popularnie, choć nieprawidłowo tym miejscem często określa się krętarz większy kości udowej, czyli dwa twarde, wyczuwalne przy ruchu nogami miejsca na bocznej powierzchni ciała. I tam się mierzy najczęściej to, co rozumiemy jako szerokość bioder. U mnie przypadają o dłoń niżej, niż pasek biodrówek/wyczuwalne wystające kości biodrowe. Wbij sobie wreszcie do głowy, że mowa jest o dwóch miejscach, nawet u takiego kurdupla jak ja odległych o blisko dwadzieścia centymetrów.

                                      W krawiectwie wymiary talii i bioder to nie jest to samo, co w że tak powiem potocznej anatomii. Kiedy krawiec podaje wymiar spódnicy w talii, to nie ma na myśli największego przewężenia ludzkiego tułowia, bo fizycznie tam spódnicy często nie ma, tylko wymiar górnego paska spódnicy. No chyba, że jest to spódnica z bardzo wysoką talią, wypadającą nad pępkiem. A kiedy podaje wymiar w biodrach, to podaje go właśnie na wysokości opisanej przeze mnie. NIE na kościach biodrowych. U mnie jest to o dłoń NIŻEJ.
                                      • pierwszalitera Re: OT 27.01.12, 14:15
                                        ananke666 napisała:

                                        > Ostatni raz ci powtarzam: kości biodrowe to nie jest to samo, co stawy biodrowe
                                        > . To są dwa różne miejsca.

                                        W żadnym miejscu tego nie negowałam. Tylko co to ma do rzeczy?

                                        > W krawiectwie wymiary talii i bioder to nie jest to samo, co w że tak powiem po
                                        > tocznej anatomii.

                                        Dokładnie to chcę ci cały czas przekazać, więc o co ci jeszcze chodzi?
                                        • ananke666 Re: OT 27.01.12, 17:29
                                          O? A ja myślałam, że piszę o tym od pierwszego postu.

                                          Przypominam:
                                          Ja: O ile wiem, szerokość bioder mierzy się na wysokości stawów biodrowych, a nie wyżej.
                                          Ciocia potwierdza.
                                          Ty: Skąd wam przychodzi do głowy, że chodzi tu o kości biodrowe?

                                          Ja: Nie rozumiem. A skąd tobie przychodzi do głowy, że kość biodrowa to to samo, co staw biodrowy? To dwa różne miejsca.

                                          Ty: Nie jest istotne, gdzie medycznie leżą kości, czy stawy biodrowe, tylko co rozumieją pod pojęciem biodra krawcy i producenci ubrań.

                                          Ja: Oni pod pojęciem bioder rozumieją to, co ja. [...] A przypada ono [tzn. wymiar krawieckich bioder] tam, gdzie napisałam, to znaczy na wysokości stawów biodrowych.[potocznie, jak potem dopowiedziałam] wypada ono na wysokości krętarza większego kości udowej.

                                          Ty: Jeszcze tak wysokiego tyłka u nikogo nie widziałam, by najszerszy punkt przebiegał przez kości biodrowe. Jeżeli jednak w kościach biodrowych masz na przykład 90cm, a niżej w tyłku 100cm, to nie wciśniesz się w rozmiar przeznaczony na 90cm w biodrach, to jest bodajże 34-36. Nie ma się co upierać.

                                          Ja: Ostatni raz ci powtarzam: kości biodrowe to nie jest to samo, co stawy biodrowe. To są dwa różne miejsca.
                                          Tu następuje łopatologiczny wykład, gdzie człowiek ma kości biodrowe, a gdzie stawy i gdzie jest krętarz i że tam się właśnie mierzy wymiar krawieckich bioder.

                                          Ty: W żadnym miejscu tego nie negowałam.

                                          Tzn. tego, że kości i stawy biodrowe to dwa różne miejsca. Wszystkie wpisy powyżej to najwyraźniej fatamorgana.

                                          Ty: Tylko co to ma do rzeczy?

                                          Nic zgoła, kość tu, staw tam, ale i tak wsio rawno.

                                          Ty: Dokładnie to chcę ci cały czas przekazać, więc o co ci jeszcze chodzi?

                                          Pewnie o to, że piszę o tym od samego początku, a ty, najwyraźniej nie odróżniając kości biodrowej od stawu, twierdzisz, że racji nie mam. Ale widocznie nie pojęłam, że jak ktoś pisze, że nie mam racji, skąd w ogóle mam takie pomysły i nie mam się co upierać, to w gruncie rzeczy się ze mną zgadza.
                                          • besame.mucho Re: OT 27.01.12, 17:51
                                            Ej, to ja napisałam na początku o tych kościach biodrowych, stąd cały problem ;). Kajam się, już wiem, ze się mierzy w stanie biodrowym, mi nawet przy odstającym tyle tam wypada najszersze miejsce, więc zadowolonam, będę miała wiarygodny pomiar.
                                            • turzyca Re: OT 27.01.12, 17:55
                                              A tak z ciekawosci: co powinny robic kobiety, u ktorych najszersze miejsce wypada wlasnie na wysokosci kolcow biodrowych? No nie jest to najpopularniejsza sylwetka, ale wystepuje w przyrodzie.
                                              • ananke666 Re: OT 27.01.12, 18:52
                                                turzyca napisała:

                                                > A tak z ciekawosci: co powinny robic kobiety, u ktorych najszersze miejsce wypa
                                                > da wlasnie na wysokosci kolcow biodrowych? No nie jest to najpopularniejsza syl
                                                > wetka, ale wystepuje w przyrodzie.

                                                Mają trudniej, więc chyba po prostu mierzyć ciuch na siebie. I pytać, może ktoś wie, jakie ciuchy na nie najlepiej pasują.

                                                (Wznosić modły, składać ofiary, palić kadzidła i tańczyć Taniec Ciucha, żeby wymarzonych fatałaszków było więcej.)
                                              • adamantia Re: OT 27.01.12, 22:26
                                                turzyca napisała:

                                                > A tak z ciekawosci: co powinny robic kobiety, u ktorych najszersze miejsce wypada
                                                >wlasnie na wysokosci kolcow biodrowych? No nie jest to najpopularniejsza sylwetka, ale wystepuje w przyrodzie.

                                                Najszersze miejsce pomiędzy talią a kolanami to u mnie "kości biodrowe", te potoczne. (czyli, jak rozumiem, te kolce?)
                                                Mam 101,5 cm w kościach biodrowych (ech, przytyłam - jeszcze niedawno było 99-100) oraz 100,5 w najszerszym miejscu pośladków. (talia ok. 81-83)

                                                Fakt, że po ciążach i dużym schudnięciu zrobiły mi się niezłe boczki. :-/ choć nie wiem, czy aż "ultra" (re pierwszalitera) Ale "zupełnie płaskiej, zwężającej się do dołu pupy" chyba nie mam, jakoś nie słyszałam na ten temat uwag, nawet od mamy, która się nie krępuje w takich sprawach. Raczej słyszę, że wyglądam w tzw. biodrach szczupło i zgrabnie.

                                                .....
                                                I nie jestem do końca pewna jaki mam typ sylwetki, choć dokładnie przestudiowałam T&S Body Shape Bible (zakupiłam cztery ich książki taniutko na Allegro*) :-D
                                                Oprócz wymiarów jak wyżej i biustu 30JJ mam raczej długi tułów,długą talię, szerokie plecy i ramiona, szczupłe uda i łydki, 173 cm. Ale na Vase/Wazon za małe biodra, a na Goblet/Kielich myślałam, że za mały brzuch... ale chyba jednak Kielich.

                                                Gdzie właściwie jest odpowiednie miejsce na takie wątpliwości? Forum odzieżowe? Offtopy?


                                                *jakby ktoś z W-wy chciał pożyczyć książki, chętnie służę
                                                • besame.mucho Re: OT 28.01.12, 03:04
                                                  > Gdzie właściwie jest odpowiednie miejsce na takie wątpliwości? Forum odzieżowe?
                                                  > Offtopy?

                                                  Ja bym zakładała na odzieżowym, jeśli jeszcze przy tym przy okazji się pojawią uwagi nie tylko na temat tego, która figura jest która, ale i wymiana wiadomości o pasujących na poszczególne figury ciuchach, to w ogóle super :) !
                                                • yaga7 Re: OT 29.01.12, 13:36
                                                  Ja też mam taką figurę. Nie widać może tego po zdjeciach, ale obwody mówią co innego. U mnie obwód na długości od kolców biodrowych do połowy pupy jest mniej więcej podobny, potem się zwęża, uda mam chudsze niż tyłek.
                                                  I nie powiedziałabym, żebym miała boczki - w każdym razie nie uważam, żebym miała, może obserwatorzy sądzą inaczej, ale mnie to zwisa, hehe.
                                                  Z sylwetek wychodzi mi coś w stylu wazy. I też mam długi tułów i długą talię. W talii mi wychodzi jakieś 20-25 cm mniej niż w tych długich biodrach-tyłku.

                                                  W każdym razie ja ze swoimi biodrami czy pupą problemów nie mam (albo ich nie widzę ;)), więc nie uważam, żeby taka sylwetka była problematyczna. Aha, jednym z problemów na pewno jest to, że spodnie biodrówki mi spadają z tyłka i spokojnie mogę je włożyć bez rozpinania ;))
                                            • ananke666 Re: OT 27.01.12, 18:58
                                              besame.mucho napisała:

                                              > Ej, to ja napisałam na początku o tych kościach biodrowych, stąd cały problem ;
                                              > ). Kajam się

                                              A Ty po co ten staw na klatę bierzesz, hę? To przecież mnie Litera cytowała, nie Ciebie.
                    • turzyca Re: OT 26.01.12, 12:55

                      > Być może u niektórych osób najwęższe miejsce może wypadać tam, gdzie pępek, wte
                      > dy by to było jedno miejsce, ale np. moje najwęższe miejsce jest kilka centymet
                      > rów nad pępkiem

                      Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze pepek wypada u roznych osob na roznych wysokosciach. Gdzies tam posrodku brzucha, ale w stosunku do zaoblen i przewezen nie ma zadnej reguly.
                      Podejrzewam wiec, ze to ze u Ciebie pas i pepek wypadaja razem, to raczej przypadek. U mnie ten pas wypada jakies trzy palce powyzej pepka, pas na wysokosci pepka musialby mi sie wrzynac, zeby sie trzymac.
                      • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 13:17
                        > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze pepek wypada u roznych osob na roznych w
                        > ysokosciach. Gdzies tam posrodku brzucha, ale w stosunku do zaoblen i przewezen
                        > nie ma zadnej reguly.

                        Oczywiście, że sobie zdaję, przecież dlatego napisałam, "Być może u niektórych osób najwęższe miejsce może wypadać tam, gdzie pępek".

                        "U mnie ten pas wypada jakies trzy palce powyzej pepka, pas na wysokosci pepka musialby mi sie wrzynac, zeby sie trzymac."

                        Ja nie noszę ubrań na wysokości pasa. Również dlatego, że by się wbijały. Noszę na biodrach.
                        • ciociazlarada Re: OT 26.01.12, 13:26
                          U mnie wypada pępek w talii, no może 0,2 mm poniżej. Stąd moja naturalna wiara, że pas jest w talii, bo u mnie "na wysokości pępka" jest w talii.
                          Dodając do tego raczej krótszy, niż dłuższy tułów, wyszłam na mutanta co się na dodatek nie zna na krawiectwie:-P
                          • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 13:28
                            Ale dlaczego na mutanta? Przecież to normalne, że każdy ma talię i pępek w innym miejscu, u niektórych będą w jednym miejscu, u innych blisko siebie, a jeszcze u innych daleko.
                            • ciociazlarada Re: OT 26.01.12, 13:41
                              No przecież żartuję. Było: :-P
                          • pierwszalitera Re: OT 26.01.12, 14:42
                            ciociazlarada napisała:

                            > U mnie wypada pępek w talii, no może 0,2 mm poniżej. Stąd moja naturalna wiara,
                            > że pas jest w talii, bo u mnie "na wysokości pępka" jest w talii.
                            > Dodając do tego raczej krótszy, niż dłuższy tułów, wyszłam na mutanta co się na
                            > dodatek nie zna na krawiectwie:-P

                            No jak to krótki tułów? Ja mam krótki tułów i długie, szczupłe nogi, dlatego mam relatywnie wysoką, krótką, ale wciętą talię, okrągłe biodra typu () i pępek znacznie niżej. Dokładnie 5cm. Przez ten krótki tułów i długość nóg ludzie zwykle biorą mnie za wyższą niż jestem w rzeczywistości. Jeżli twoja talia leży tak nisko, że w pępku, to chyba tułów nie jest taki krótki?
                            • ciociazlarada Re: OT 26.01.12, 15:22
                              39 cm od tej kości na karku. Pamiętam, jak mnie mierzyli do statystyk Urkye. Nie wiem, jaka jest przeciętna, ale talia w Biubiułkach wypada mi trochę poniżej mojej własnej.

                              To zależy też od "boczków" - jak mam większe zapasy, to mi talia w górę podłazi, jak mniejsze, to się obniża. Mam prawie tyle samo pod biustem co w talii, więc u mnie w zasadzie jest to jedynie regulowane "wzrostem" love handles.
                              • felisdomestica Re: OT 26.01.12, 15:43
                                Za słownika jęz. polskiego:
                                pas:
                                6. «miejsce dookoła tułowia, powyżej bioder; też: część ubrania okrywająca ciało w tym miejscu»

                                talia:
                                1. «zwężenie ciała nad biodrami, między górną a dolną częścią tułowia»
                                2. «część sukni, płaszcza, żakietu itp. przykrywająca tę okolicę ciała»

                                Jak dla mnie to zupełnie to samo.
                                • felisdomestica Re: OT 26.01.12, 15:44
                                  Aha, i jeszcze:

                                  biodro:
                                  «część ciała obejmująca staw biodrowy oraz boczną część miednicy i górną zewnętrzną część uda»
                        • turzyca Re: OT 26.01.12, 13:27
                          Dobra, pogubilam sie. Mowiac krotko u mnie wyglada to tak, ze mam talie, potem mam coraz bardziej zaokraglajace sie przejscie do bioder i najnizsza jeszcze pozioma czesc tego zaokraglenia nazywam pasem, po czym mam te najbardziej wystajaca czesc ciala i mniej wiecej tam tez jest pepek, na samym poczatku pionowej czesci wyoblenia. Rzeczy zalozone na wysokosci pepka sa praktycznie w takim miejscu, ze zaraz zjezdzaja ponizej.

                          Chyba skonczy sie obfotografowaniem i wrzuceniem do galerii.
                          • kis-moho Re: OT 26.01.12, 13:29
                            > Chyba skonczy sie obfotografowaniem i wrzuceniem do galerii.

                            Galeria brzucho-bioder? Czemu nie. Moze znajde bratnia dusze, ktora tez ma biodra w udach :o)
                          • besame.mucho Re: OT 26.01.12, 13:31
                            > Mowiac krotko u mnie wyglada to tak, ze mam talie, potem
                            > mam coraz bardziej zaokraglajace sie przejscie do bioder i najnizsza jeszcze po
                            > zioma czesc tego zaokraglenia nazywam pasem, po czym mam te najbardziej wystaja
                            > ca czesc ciala i mniej wiecej tam tez jest pepek, na samym poczatku pionowej cz
                            > esci wyoblenia. Rzeczy zalozone na wysokosci pepka sa praktycznie w takim miejs
                            > cu, ze zaraz zjezdzaja ponizej.

                            U mnie jest mniej więcej tak samo :). Tylko ja nazywam pasem tę właśnie wystającą część gdzie jest pępek, a nie tę, którą Ty nim nazywasz, stąd pewnie różnice.
                            A ciuchów nie noszę ani w talii ani w miejscu, które Ty nazywasz pasem, ani w miejscu, które ja nazywam pasem, tylko na wysokości kości biodrowych, bo tak mi najwygodniej.
              • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 00:06
                ciociazlarada napisała:

                Nie każdy ma takie
                szczęście jak Ty, że ma go gdzieś indziej;) i nie każdy chce mieć kangurzy worek w pasie. Który, wiem z doświadczenia, w źle
                skrojonych spódnicach występuje nawet wtedy, gdy spadają z bioder.

                Pas jest zawsze w pasie, czyli kilka centymetrów poniżej talii. I tam nosi są zarówno spodnie jak i spódnice. Wysoka talia, czyli pas dokładnie w najwęższym miejscu, to osobna kategoria podlegająca modzie, ale na pewno ani standard, ani klasyka. Z 35 cm różnicy nie możesz też oczekiwać, że wejdziesz w pierwszą lepszą kieckę i ta będzie leżała, bo u większości kobiet różnica pomiędzy biodrami i talią mieści się pomiędzy 20-30cm. I tak jak kobiety z mało wyciętą talią (typu jabłko) mają problemy, by znaleźć coś na siebie, tak samo kobiety wybitnie klepsydrowate nie zadowolą się masówką w sieciówkach. Obie grupy potrzebują więc niszy dla siebie, jestem zdecydowanie za. Na mnie leżą jednak sieciówkowe spódnice 38-40 noszone w okolicach pępka zwykle bardzo dobrze. Naprawdę należę z różnicą niecałe 30cm do mniejszości? A może już do kategorii tych sławetnych "kołków"? Na jakiej różnicy mają się sieciówkowi producenci twoim zdaniem orientować, by ciuchy pasowały jak największej ilości kobiet?
                • ciociazlarada Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 12:05
                  Dla mnie pas i talia to synomimy (dla słownika języka polskiego też) i tylko na to Ci zwróciłam uwagę. Jest to też widoczne w wyrażeniach typu "objął ją w pasie". Ale OK, rozumiem, że nie dla wszystkich.

                  A dołączając do dyskusji: są sieciówki i sieciówki - np. ciuchy w H&M jeśli są prostymi spódnicami to zawsze produkują worek w talii. Kuriozum była półhalka, którą kupiłam na wymiar bioder i zgubiłam przymierzając i robiąc kilka kroków, bo była śliska:). Wymieniłam na mniejszą i ta jest dla odmiany tak lużna w pasie i tak ciasna w biodrach, że podjeżdża do góry przy chodzeniu.

                  W sieciówkach dla nieco starszej klienteli (np. Mexx czy Jackpot) łatwiej coś dopasować, bo zwykle biorą pod uwagę to, że kobieta z wiekiem częściej nabiera wcięć i gięć. Z Mexxa mam klasyczne koszule, które leżą na mnie lepiej niż koszule Biubiu.

                  Oczywiście jest to moje zdanie jako małobiuściastej z szerokimi barami i biodrami. Nigdy nie mówiłam, że sieciówki "szyją na kołki", ale wyobrażam sobie, że ktoś z figurą podobną do mojej i większym biustem może sobie w większości sklepów co najwyżej skoczyć i obtoczyć:)
                  • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 12:44
                    Kontynuując offtop językowy :).
                    Dla mnia talia i pas to synonimy w użyciu codziennym, takim właśnie jak "objąć kogoś w pasie". Ale NIE synonimy w rozmowie o krawiectwie. Słownik języka polskiego PWN zresztą również to rozróżnia, wyrzucając przy słowie pas definicję "miejsce dookoła tułowia, powyżej bioder", a przy słowie talia definicję "zwężenie ciała nad biodrami, między górną a dolną częścią tułowia". Ani przy "talii" nie ma w znaczeniach "pas" ani przy "pasie" nie ma "talii".

                    Jeśli chodzi o sieciówki, to zgadzam się, że te dla starszej klienteli (Wallis, Monnari, itd) miewają więcej miejsca na biodra. Chociaż ja przy bardzo szerokich biodrach mam i spódnice z H&M czy Zary, tylko raczej takie, które noszę na biodrach, a nie w pasie.
                    • butters77 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 12:49
                      besame.mucho napisała:

                      > Kontynuując offtop językowy :).
                      > Dla mnia talia i pas to synonimy w użyciu codziennym, takim właśnie jak "objąć
                      > kogoś w pasie". Ale NIE synonimy w rozmowie o krawiectwie.

                      Dla mnie dokładnie tak samo.
                  • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 12:48
                    Potwor statystyczny nadchodzi! ;)

                    Nigdy nie mówiłam, że sieciówki "szyją na kołki", ale wyobrażam sobie, że k
                    > toś z figurą podobną do mojej i większym biustem może sobie w większości sklepó
                    > w co najwyżej skoczyć i obtoczyć:)

                    Przed ta dyskusje sformulowanie typu "sieciowki chyba szyja na kolki" zostalo uzyte... jeden raz. Cztery lata temu. W tej samej dyskusji padly tez propozycje ubran dla osob o figurze V. Co ciekawe odzewu na te propozycje prawie nie bylo, pewnie jestem jedna z nielicznych osob, ktore mialy je w pamieci, bo mnie zachwycily swoja latwa dostepnoscia i elegancka prostota rozwiazania. Zachecalam wtedy nawet autorke do zalozenia bloga na ten temat, ale sie nie dala przekonac.
                  • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 14:30
                    ciociazlarada napisała:

                    > A dołączając do dyskusji: są sieciówki i sieciówki - np. ciuchy w H&M jeśli są
                    > prostymi spódnicami to zawsze produkują worek w talii.

                    No widzisz, jak można się różnić. Jeszcze dwa kilogramy temu mogłam brać klasyczne, czyli po męsku skrojone spodnie i proste spódnice w H&M prawie w ciemno w rozmiarze 38. Teraz jestem trochę pomiędzy 38-40 więc muszę pomierzyć, decydując się zwykle na większe, bo wolę luźniej niż ciaśniej, ale akurat H&M uważam za bardzo przyjazne dla "kobiecej" figury. Mam w zależności od wagi jakieś 27-30cm różnicy pomiędzy biodrami i talią. Moja talia jest widoczna.
                    Masz jednak rację, że marki nieco droższe są zwykle lepiej "wygięte" i niejednokrotnie pasują mi nawet całkiem dobrze w biuście bez potrzeby brania większego rozmiaru. Tak to już niestety jest, że tanie sieciówki orientują sią na nieco innych proporcjach i mając mniej standardową (cokolwiek to znaczy) figurę nie możemy oczekiwać tam cudów. Mnie z moim sieciówkowym szczęściem, też nie pasuje każda masówka. Zara jest dla mnie na przykład zawsze za ciasna w ramionach, a wcale nie wyglądam jak pływaczka. Kupuję za to w Mango i w H&M i tam ciuchy mi zwykle całkiem dobrze pasują. Ale osiągniącia krawieckiego kunsztu za taką cenę to nigdy nie będą. Szczególnie H&M. Tam niejednokrotnie trzy rzeczy w tym samym rozmiarze wypadają zupełnie inaczej.
                    • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 15:48
                      pierwszalitera napisała:

                      > Masz jednak rację, że marki nieco droższe są zwykle lepiej "wygięte" i niejedno
                      > krotnie pasują mi nawet całkiem dobrze w biuście bez potrzeby brania większego
                      > rozmiaru. Tak to już niestety jest, że tanie sieciówki orientują sią na nieco i
                      > nnych proporcjach i mając mniej standardową (cokolwiek to znaczy) figurę nie m
                      > ożemy oczekiwać tam cudów.

                      Ja także zaobserwowałam, że w droższych markach zwiększa się szansa na rzeczy lepiej dopasowane do biustu. Ale nie ma też cudów, przynajmniej dla mnie. Nie znam niestety marki, o której mogłabym powiedzieć, że zawsze pasuje mi ma biust, choć prędzej znajdę jako-tako leżący żakiet w Bandolerze niż w Zarze (tylko ten pierwszy będzie niestety 3 razy droższy).

                      Oznacza to zapewne, że droższe marki są targetowane na dojrzalsze kobiety, które statystycznie więcej krągłości posiadają. W Polsce jest z tym taka trudność, że dojrzałość w sensie wiekowym dalece nie zawsze koreluje z zamożnością.

                      Dlatego między innymi zaczęłam na Odzieżowym wątek zbierający dobre marki polskie, bo są wśród nich marki niemłodzieżowe, z większymi rozmiarami, wśród których znajduje się też czasem coś biuściastego, a spodziewałam się, że mają szansę być tańsze od np. niemieckich dostępnych w Peeku czy Van Graafie. Niestety tak różowo z tym nie jest, tj. przyzwoite polskie ubrania też nie są tanie.
                • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 18:13
                  Jak dla mnie przewężenie jest naturalnie stworzone do tego, żeby na nim oprzeć u kobiety spodnie/spódnicę. To pomysł obniżania talii podlega modzie. Fakt, że przez ostatnie 10 lat moda była w tej kwestii dość jednostronna.
                  Zmierzam do tego, że talia to talia (mamy ją w najwęższym miejscu - u jednych wypada wyżej, u innych niżej)
                  A pas to po prostu miejsce, w którym, uogólniając, dany ciuch ma miejsce na pasek. Czyli miejsce, w którym dany producent zaplanował w ciuchu talię. Może są zaplanować obniżoną, może wysoką. Można sobie tutaj tworzyć najróżniejsze zasady. U jednego taka niska talia trafi akurat w naturalną (bo tak ma), a komuś innemu wpadnie na biodra.
                  Osobiście nie przepadam za robieniem sobie przewężeń w biodrach, ale co kto lubi.
                  • maith może ją n/t 26.01.12, 18:15

                  • moniach_1 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 18:56
                    > Jak dla mnie przewężenie jest naturalnie stworzone do tego, żeby na nim oprzeć
                    > u kobiety spodnie/spódnicę.

                    > Osobiście nie przepadam za robieniem sobie przewężeń w biodrach, ale co kto lub
                    > i.
                    Ja jak noszę spodnie do talii to mi się wbijają przy siadaniu lub odstają przy staniu. Noszę spodnie przeważnie takiej klasycznej wysokości, tzn. mniej więcej tuż nad kość biodrową i wtedy też opierają się na naturalnej wypukłości (poniżej jestem szersza), nie robią boczków biodrówkowych, a problemu wbijania się nie ma. I chyba o takich spodniach "na pas" tutaj mówimy. Przecież spodnie nie są zerojedynkowo niskimi biodrówkami i spodniami z wysokim stanem.
                  • slotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 20:10
                    > Osobiście nie przepadam za robieniem sobie przewężeń w biodrach, ale co kto lub
                    > i.

                    W spodniach z talia w talii jest mi niewygodnie, nie moge w nich usiasc, a moja wlasna i tak minimalna talia jest wtedy otoczona materialem, w zwiazku z czym calkiem znika. Z kolei spodnie oparte na dosc nisko na biodrach poszerzaja mi wlasnie biodra, w zwiazku z czym nad nimi widac jakies tam przewezenie.
                    • yaga7 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 29.01.12, 13:49
                      Mnie dodatkowo spodnie czy spódnica z wysoką talią podkreślają dolny brzuszek i robią wypukłość. Jest lepiej, gdybym miała do takich spodni czy spódnicy szeroki pasek, ale bez takiego paska wyglądam niedobrze.
                      A spodnie czy spódnica noszone niżej wyglądają lepiej, bo wtedy lepiej widać moją rzeczywistą talię.
                  • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 23:41
                    maith napisała:

                    > Jak dla mnie przewężenie jest naturalnie stworzone do tego, żeby na nim oprzeć
                    > u kobiety spodnie/spódnicę. To pomysł obniżania talii podlega modzie. Fakt, że
                    > przez ostatnie 10 lat moda była w tej kwestii dość jednostronna.

                    A to ciekawe. Znaczy, że Romy Schneider nigdy nie nosiła Coco Chanel, Catherin Deneuve nie miała pojęcia o modzie, a Jane Fonda i Kathleen Turner specjalnie się oszpecały. ;-)
      • maith Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 01:00
        Z Besame jest inaczej. Besame naprawdę nawet w wyciągniętych, wygniecionych i nie wiem co jeszcze ciuchach i tak wygląda zgrabnie i superseksownie jednocześnie. Jej (przynajmniej na żywo) nie da się chyba oszpecić. Taki wyjątek.
        Dlatego poniekąd rozumiem jej wkurzenie. Każdy, kto jest wyjątkiem, a tu ludzie próbują do niego stosować zasadę może dostać szewskiej pasji.

        Co nie zmienia faktu, że mnóstwo kobiet nie ma tak fajnie i naprawdę niektóre ubrania je oszpecają. A często noszą je dlatego, bo nie wiedzą, że mogą inaczej. Są kobiety, które nie wiedzą, że istnieją np. ubrania uwzględniające większe piersi i jednocześnie podkreślające talię. Są kobiety, które całą młodość przeżyły, nie mając nigdy na sobie takiej sukienki, bo przecież "się nie szyje". I jest cała masa biuściastych kobiet, które ludzie uważają za "grube" bo im ubrania odstają na piersiach. Sama pamiętam taką sytuację z wczesnej młodości. Ubrałyśmy z koleżanką T-shirty. O! Zobacz, jestem szczuplejsza od Ciebie! (koleżanka wskazała lustro). Ja akurat wstawiłam sobie palec pod biust i poprosiłam koleżankę, żeby zrobiła to samo. Mi wszedł cały palec, jej tylko opuszek. Wyszło, że różnica między nami jest tylko w biuście. Ale mnóstwo kobiet naprawdę w takich sytuacjach się zakompleksia i wierzy w tę swoją wyimaginowaną "grubość".
        • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 01:59
          Dziewczyny, bardzo to co piszecie jest miłe i bardzo Wam dziękuję, tylko mi nie do końca o to w wątku chodziło :).

          Raczej o to, o czym napisała wyżej Pierwszalitera, chodzi mi konkretnie o ten fragment wypowiedzi:
          "dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i długich nóg, a nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki bez biustu i talii? I dlaczego wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe? "

          Czyli o to, że może jakaś biuściasta się sobie właśnie bardziej będzie podobała dodając sobie luźnym strojem kilka centymetrów w brzuchu, bo jej zdaniem taka sylwetka będzie ładniejsza i bardziej harmonijna :) ? Pewnie takich osób nie ma wiele, bo pewnie większość dąży raczej do podkreślenia tego węższego miejsca sylwetki, ale jednak świat i gusta są czasem znacznie bardziej zróżnicowane, niż nam się wydaje, więc te wzorce polegające na wyszczuplaniu, wydłużaniu nóg i szyi, zaznaczaniu talii, itd, wcale nie wszystkim muszą się podobać :).
          • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:07
            To moze zalozylas watek na niewlasciwy temat? Moze nalezalo go sformulowac raczej "dlaczego w obecnych czasach najbardziej pozadany jest wzorzec sylwetki warunkowany seksem"? Albo cos kolo tego, nie upieram sie przy sformulowaniu.

            I moze warto zalozyc drugi watek z doprecyzowanym tematem? Bo taki temat w sumie zasluguje na wlasny watek.
            A ja juz szykuje ujecie historyczne. ;)
            • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:13
              Ja nie bronię tezy, że on jest warunkowany seksem, tej broni Pierwszalitera. W tym wątku mi bardziej chodziło o to, czy ów najbardziej pożądany wzorzec jest obecny też na Lobby czy nie.

              Ale temat czym ten wzorzec jest warunkowany też jest moim zdaniem bardzo ciekawy - nie założę go, bo muszę przemyśleć, czy ja też uważam, że jest warunkowany seksem, czy nie uważam - nie zastanawiałam się nad tym. Ale to sobie przemyślę i jak ktoś założy, to pewnie chętnie będę go śledziła, bo to ciekawa sprawa.
              • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:18
                Toz pisze, ze nie upieram sie przy sformulowaniu. Moze byc ogolniej, cos w stylu "wspolczesny wzorzec sylwetki - przyczyny, oznaki konsekwencje. Napisz rozprawke w 100 slowach." :P
                • jul-kaa Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:26
                  To może ja:
                  Nic chodzi o to, jaki jest współczesny wzorzec sylwetki, tylko o to, czy i dlaczego jest on promowany na Lobby.
                  • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:38
                    Jul-kaa, a jak chcesz rozmawiac o tym, czy wspolczesny wzor sylwetki jest promowany na Lobby, jesli go wczesniej nie zdefiniujesz?
                    Czy my naprawde lansujemy - jesli nawet lansujemy klepsydre - wspolczesny wzor sylwetki, czy moze lansujemy wzor sylwetki sprzed 60 lat, a wspolczesny wzor sylwetki jest raczej taki lub taki?
                    Juz nie wspominam o tym, ze przydaloby sie ustalic, o ktorej czesci swiata rozmawiamy
                    • jul-kaa Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:51
                      W pierwszym poście autorka wątku zdefiniowała ten wzór:
                      "Trochę mnie od jakiegoś czasu gnębi taki temat - czy nie jest przypadkiem tak, że na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki (spory biust i biodra, wcięcie w talii) i ubioru (podkreślanie takiej sylwetki, jeśli się ją posiada, i wyrównywanie proporcji ubraniami, by taką sylwetkę uzyskać, jeśli się jej nie posiada)?"
                      • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 03:04
                        A jestes przekonana, ze to wspolczesny wzorzec sylwetki?
                        Lub szerzej - ze to co propaguje lobby ogolnie jest tozsame ze wspolczesnymi wzorcami?

                        Ja bym powiedziala, ze pytanie Besame bylo, czy lobby propaguje sprecyzowany przez nia wzor sylwetki. I na to pytanie dostala odpowiedzi.
                        Ale pytanie dlaczego chcemy tego wzoru sylwetki (jesli go w ogole chcemy) - na ile wspolgra on ze wspolczesna sylwetka, czy jest z nia tozsamy - jaka jest wspolczesna sylwetka - czym sa warunkowane nasze upodobania do okreslonych sylwetek - to jest seria zupelnie odmiennych pytan.



                        I przede wszystkim dla mnie miedzy:
                        Trochę mnie od jakiegoś czasu gnębi taki temat - czy nie jest przypadkiem tak,
                        że na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki (spory biust i biodra, wcięcie w talii) i ubioru (podkreślanie takiej sylwetki, jeśli się ją posiada, i wyrównywanie proporcji ubraniami, by taką sylwetkę uzyskać, jeśli się jej nie posiada)?

                        a
                        "dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i długich nóg, a nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki bez biustu i talii? I dlaczego wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe? "
                        jest znaczaca przepasc, to sa pytania z dwoch zupelnie roznych porzadkow. Obydwa ciekawe i warte omowienia, a niewarte mieszania.
                        • alladyna1986 Harmonia a istnienie biustu, talii, bioder? 23.01.12, 09:31
                          > "dlaczego harmonia oznacza istnienie biustu, talii, bioder i długich nóg, a
                          > nie na przykład śliczną linię A, czyli zupełnie luźne sukienki bez biustu i tal
                          > ii? I dlaczego wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe? "


                          Trudno by było zaprzeczyć istnieniu biustu, talii, bioder i nóg;) I ramion jeszcze do tego.;) Przy czym nie jest powiedziane, że talia ma być wcięta, a nogi długie. Każda kobieta rodzi się z tym inwentarzem części ciała. Trudno na ten temat polemizować.:D
                          Nie raz była już dyskusja, że mały biust to nadal biust.
                          Wąskie biodra to też nadal biodra.
                          Niewcięta talia to też nadal talia.

                          Ja się nie dziwię, że jakaś podstawowa, klasyczna czy naturalna harmonia miałaby być wyznaczana właśnie przez posiadane części ciała, a nie przez luźne okrycie o jakimś tam narzuconym arbitralnie kształcie A. Luźne okrycie ma to do siebie, że nadal jest okryciem, a nie czymś przyrodzonym. Nie znalazłabym żadnego argumentu, dlaczego okrycie o kształcie A miałoby wyznaczać tę harmonię, a nie np. okrycie o kształcie V.

                          To jest raczej pytanie do Pana Boga, Matki Natury albo ewolucji /kto co lubi/. Dlaczego człowiek jest tak zbudowany, jak jest, zamiast mieć trójkątne ciało o geometrycznej harmonii A?;p
                          • pierwszalitera Re: Harmonia a istnienie biustu, talii, bioder? 23.01.12, 11:31
                            alladyna1986 napisała:

                            > Ja się nie dziwię, że jakaś podstawowa, klasyczna czy naturalna harmonia miałab
                            > y być wyznaczana właśnie przez posiadane części ciała, a nie przez luźne okryci
                            > e o jakimś tam narzuconym arbitralnie kształcie A.

                            Linia A była tylko przykładem. Jednym z wielu. A skoro mówimy o klasycznym pięknie, to radzę przejrzeć sobie dzieła starych mistrzów, najlepiej zacząć od antycznych rzeźb. Zauważysz, że harmonia to niekoniecznie to, co ty sobie dzisiaj pod tym wyobrażasz, a Wenus z Milo w ogóle nie miała mocno zaznaczonej talii. Nie mówiąc już o tym, co podkreślało się ubraniem na przestrzeni wieków.
                            • 100krotna Co do ideału i Venus z Milo... 23.01.12, 12:08
                              noszebiustonosze.blox.pl/2011/12/boobs-builder.html
                              Tu, w notce na blogu Renulca był o tym artykuł, w kontekście kształtów piersi, tam tez w komentarzach jedna z dziewczyn tłumaczyła, skąd się wzięły proporcje kobiecych rzeźb Greckich, pozwolisz, że zacytuję?

                              Dark :
                              2011/12/12 17:11:31
                              ech, bo z tą Wenus to jest tak, że Greccy rzeźbiarze do perfekcji doprowadzili dzierganie w brązie i kamieniu facetów, a kobiety traktowali po macoszemu - one ogólnie nie pozowały, tworzono postać kobiecą dodając i odejmując w miejscach strategicznych od męskiej. Dlatego Wenus ma taką... nieco chłopską, szeroką twarz i dość nieforemne ciało [ideał grecki, również męski, nie oddawał idealnie natury]. Więc ii ten biust jej rzeźbiarz dał taki, jak mu się wydawało wyglądałoby dodanie nieco nastolatkowi płci męskiej. Co nie znaczy, że jakoś dyskredytuję takie wenusopodobne stożki, wszak każdy biust jest piękny. Mówię tylko, co wynika z badań nad rzeźną grecką i dlaczego ona taka szerokawa w obwodzie i nie bardzo krągła w miseczce :)
                  • agafka88 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:49
                    jul-kaa napisała:

                    > To może ja:
                    > Nic chodzi o to, jaki jest współczesny wzorzec sylwetki, tylko o to, czy i dlac
                    > zego jest on promowany na Lobby.

                    A co rozumiesz przez promowanie?

                    • jul-kaa Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 02:52
                      To, co Besame opisała w pierwszym poście...
          • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 15:52
            Otóż to. Poza tym stylów ubierania się jest wiele. Nie zawsze musimy mieć ochotę na podkreślanie kobiecych krągłości, czasem mamy chęć ubrać się bardziej na luzie, sportowo, czy wręcz po męsku. Ja na przykład marzę o marynarce o męskim kroju, z jedyną modyfikacją, a mianowicie uwzględnieniem biustu (zaszewki, miejsce na biust) - ale nie podkreślającej zbytnio talii. Poza tym kształt sylwetki podlega także modzie, a niektóre pomysły projektantów mogą się podobać, mimo iż talii nie podkreślają, a wręcz zniekształcają figurę, jak wspomniane już wąskie spodnie i obszerna góra typu nietoperz (w latach 80. dodawano do tego jeszcze poduszki na ramionach). Takie modyfikowanie czy ukrywanie prawdziwego kształtu swojej sylwetki może być oczywiście wynikiem kompleksów i zniekształconego body image, ale nie musi - dla niektórych osób strój to także zabawa, nie tylko narzędzie do podkreślania własnej atrakcyjności, niektórzy lubią igrać sobie z harmonią czy kanonami urody, a wręcz przewracać je do góry nogami.

            Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden niedawny przykład - niedawno na Odzieżowym heliamphora założyła taki wątek:
            forum.gazeta.pl/forum/w,58541,132405114,132405114,Jak_nie_miec_duzego_dekoltu_majac_wysoko_biust_.html
            Wątek ten został przytoczony na forum Moda jako przykład na to, że istnieje tendencja do uukrywania biustu (w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,650,132411204,132411204,Obsesja_ukrywania_biustu.html ). Co prawda sprawa niby dotyczy Mody, a nie Lobby, ale obrazuje pewne zjawisko - w naszych ogólnie pojętych forumowych kręgach chęć nie-eksponowania-biustu spotyka się niekiedy z krytyką, a przecież mamy do tego prawo.
            • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 16:24
              Co prawda sprawa niby dotyczy
              Mody, a nie Lobby, ale obrazuje pewne zjawisko - w naszych ogólnie pojętych forumowych kręgach chęć nie-eksponowania-biustu
              spotyka się niekiedy z krytyką, a przecież mamy do tego prawo


              Mnie sie wydawalo, ze forum Moda jest bytem zupelnie odrebnym, czasem odbiera Lobby wrecz jak stado nawiedzonych wariatek (choc oczywiscie sa lobbystki-modziarki i modziarki fanki dopasowanych stanikow) i w zaden sposob nie mozemy rozwazac forum Moda w kategorii "co mysli sie na naszych forach".
              "Maly biust (zrob sobie opeacje albo przynajmniej wstrzyknij cos)" to tez nasze szeroko pojete kregi?
    • magdalaena1977 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 01:39
      Przeczytałam cały wątek i rzuciła mi się w oczy jedna kwestia. Dlaczego mówiąc o promowaniu figury klepsydry niektóre z Was mówią o promowaniu "kobiecości"?
      Tak jakby dekolty były bardziej kobiece od golfów, a spódnice od spodni.
      Jak tak zupełnie tego nie odbieram - jeśli dziewczyna na niezgrabne nogi, to czy nosząc spodnie jest mniej kobieca?

      A promowanie klepsydr jest IMHO nadrabianiem wieloletnich zaniedbań i porównanie z feminizmem jest jak najbardziej na miejscu. Bo to raczej walka z ofertą sklepów, która skazywała wiele z nas (nas - biuściastych) na noszenie luźnych worków.
    • eponak Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 04:16
      Już wczoraj chciałam się wpisać, ale mam nadzieję, że mnie nie zjecie :P Zgadzam się z tymi osobami, które również odniosły wrażenie, że ideałem kobiecości stała się klepsydra. To nie jest niestety kwestia wypowiedzi konkretnych, ale raczej "ducha lobby".

      Pamiętam gdzieś dyskusję (balkonetka?) o tym, że więcej komentarzy i komplementów zbierają dziewczyny bliskie temu ideałowi. I dziewczyny, które mają do niego daleko nie zamierzają wstawiać swoich zdjęć, żeby się nie ośmieszać.

      Ostatnio złapałam się również na tym, że nie podobam się sobie, jeżeli nie mam podkreślonej talii (mam mikre wcięcie, więc dopiero przy podkreśleniu jest widoczne), a potem biust i biodra. I najgorsze, że sama ten ideał zaczęłam projektować na innych - doradzając jak zrobić, żeby zbliżyć się do niego. I z racji tego, że na lobby poruszamy problemy z ubiorem, to gdzieś tam ten wątek o tym, jak ciężko jest ubrać osoby z biustem i talią się przewija. I chociaż są osoby, które skupiają się na innych problemach, to jednak lament "za mało biustu, za dużo talii, sieciówki szyją worki prostokątne" raczej prowadzi w rankingu. Ostatnio myślałam mocno, jak sprawić żeby moja mama po kilku ciążach wyglądała zgrabniej (jej brakuje tylko talii, więc może jakieś fiszbiny, gorset, sprytny krój maskujący wystajacy brzuch). Dopiero po jakimś czasie sama siebie zbeształam za głupie pomysły. Inne zachowanie na jakim się złapałam to szycie ubrań z megaobcisłą talią, często za szerokimi biodrami i częścią biustową. Ja gdzieś tu na lobby podłapałam to, że będę kobieca i seksowna dopiero jako klepsydra. Bo wcześniej taka idea i pomysł był mi nieznany - w szkole promowany był wzorzec raczej małobiuściasty i wąskobiodrzasty (bo gwiazdy szkolne miały takie sylwetki). W gazetach i na pokazach mody wzorce również są podobne.

      Jak przeglądam galerie zdjęciowe, to mam czasem wrażenie, że komentarze pod zgrabną pulchną osobą (zgrabną, tj wcięcie w talii ma mimo nadwagi) sypią się łatwo. Dobrym efektem jest też jak ubranie wyszczupli i zbliży dziewczynę do klepsydry (przede wszystkim zrobi jej talię). A złym jest ukrywanie zalet pod ubraniami (vide besame, która w sukience pewnej firmy wywołała ogólny zachwyt i uwielbienie, a ganione jest jej ubieranie się w "wory" ;)).

      Ja wiem, że to wszystko wynika gdzieś z naszej kultury i tego, że najbardziej pożądana sylwetka jest ta niedostępna dla nas. Ale sama nie wiem w jaki sposób pozbyć się z głowy tego umiłowania dla klepsydry, jak zacząć się teraz zachwycać innymi typami figur (w tym moją), bo chyba już nie potrafię. I ta dyskusja nie zmieni też nic w ogólnym zachowaniu, bo abstraktem jest stworzenie poprawności sylwetkowej i komplementowanie każdego typu figury po równo.

      Jasne, mozecie się przyczepić do słówek, napisać że cośtam jest wg was inaczej. Ale wszystko to o czym piszemy i o co pytała besame to kwestia atmosfery, ducha czy raczej ogólnej inspiracji i ideału, który gdzieś krąży nad tym forum. Ja nie potrafię o tym pisać, ale jestem świadoma tego, że gdzieś ta idea klepsydry krąży i w kilku dyskusjach (głównie dot. komentarzy w galeriach) się wybijał ten problem na powierzchnię.
      • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 11:52
        Eponak, dzięki za ten post, bo bardzo zgrabnie wyłożyłaś wszystko to, o co mi chodziło :). Z mojej strony nic dodać nic ująć. A te fragmenty:

        > Ja gdzieś tu na lob
        > by podłapałam to, że będę kobieca i seksowna dopiero jako klepsydra. Bo wcześni
        > ej taka idea i pomysł był mi nieznany
        (...)
        > sama nie wiem w jaki sposób p
        > ozbyć się z głowy tego umiłowania dla klepsydry, jak zacząć się teraz zachwycać
        > innymi typami figur (w tym moją), bo chyba już nie potrafię.

        To jest dokładnie problem, który mnie przy tym temacie najbardziej interesuje. Bo to, że ja przeczytam "nie chowaj się pod worami", mruknę sobie pod nosem "rany, dajcież spokój' i dalej będę chodziła w tym, w czym chcę, to nie jest realny problem. Ale to, że komuś się myślenie przestawia właśnie na takie i przestaje potrafić zachwycać się własną sylwetką, to moim zdaniem problem znacznie większy.

        Oczywiście wiem, że lobby promuje głównie samoakceptację niezależnie od sylwetki. I że pewnie na dziesięć kobiet 9 nauczyło się na forum lubić swoje ciało, a 1 przestała się nim zachwycać, bo nie jest klepsydrą. Ale ta 1 na 10 i tak jest dla mnie wystarczającym powodem, żeby uważać na to, co piszemy, i na to czy pod świadomie formułowanym i werbalizowanym "akceptujmy wszystkie sylwetki, bo wszystkie są piękne!" nie kryje się przypadkiem gdzieś "a zwłaszcza klepsydry" - już pewnie mniej świadomie wyrażane i większość osób zapytanych wprost odpowiedziałoby "ależ nie!". Ale moim zdaniem jest tak, jak piszesz:

        > to kwestia atmosfery, duch
        > a czy raczej ogólnej inspiracji i ideału, który gdzieś krąży nad tym forum

        a nie formułowanych wprost opinii.
        • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:54
          A mnie wypowiedz Eponaka o tym, ze wszyscy sa tu klepsydrami i sie tym zachwycaja i dlatego ona podlapala, ze tylko jako klepsydra bedzie piekna i sensowna przypomniala mi, jak zmienilam szkole. Inaczej niz w pierwszej podstawowce, gdzie chodzilysmy na podworko, moglysmy z kolezankami chodzic po calym, bardzo duzym, osiedlu (moze dlatego, ze podworka nie bylo, a moze dlatego ze bylysmy nieco starsze) i tylko musialysmy wrocic na okreslona godzine do domu. Nie jakas stala, po prostu wychodzac, slyszalo sie "badz w domu o 19". I tuz przed ta wyznaczona godzina moje kolezanki lecialy do domow, bo jak sie spoznia choc pare minut, to dostana lanie, szlaban albo inna potworna kare. A ja nie mialam zadnego argumentu, moi rodzice mnie za spoznienia nie karali, wiedzialam tylko, ze sie o mnie martwia. I przez krotki czas bylo mi tak strasznie glupio wobec kolezanek, ze ja nie mam zadnego "prawdziwego" powodu, zeby wracac do domu na czas, i marzylam wrecz nieco, zeby rodzice zaczeli stosowac Sankcje.
      • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 13:07
        To nie jest niestety kwestia wypowiedzi konkretnych, ale rac
        > zej "ducha lobby".
        >
        > Pamiętam gdzieś dyskusję (balkonetka?) o tym, że więcej komentarzy i komplement
        > ów zbierają dziewczyny bliskie temu ideałowi. I dziewczyny, które mają do nieg
        > o daleko nie zamierzają wstawiać swoich zdjęć, żeby się nie ośmieszać.

        Już drugi raz w tej dyskusji pada przykład z Balkonetki. A przecież Balkonetka to nie Lobby i Lobby nie jest odpowiedzialne za to, co się na Balkonetce dzieje.

        > Ja gdzieś tu na lob
        > by podłapałam to, że będę kobieca i seksowna dopiero jako klepsydra.

        Przecież to absurd. To tak jakby mówić, że Trinny nie jest kobieca i seksowna, a przecież baaardzo jest. Tak samo całe mnóstwo celebrytek o innych typach figur.
        Na Małym Lobby dziewczyny mają specjalny wątek na przykłady super-kobiecych małobiuściastych. Może warto by taki watek założyć dla różnych typów figur?
        • eponak Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 16:30
          roza_am napisała:

          >
          > Już drugi raz w tej dyskusji pada przykład z Balkonetki. A przecież Balkonetka
          > to nie Lobby i Lobby nie jest odpowiedzialne za to, co się na Balkonetce dzieje
          > .
          >
          Jak sobie uświadomić, że na balkonetkę wyniosły się również osoby, które były zmęczone "duchem" lobby, to ja bym się od balkonetki aż tak nie odżegnywała. Wiele osób, które jest tam, jest też "tutaj". I to, że akurat dyskusja pojawiła się na balkonetce wynika z tego, że wiele osób nie czuje się tutaj na Lobby maksymalnie komfortowo. Z tego co pamiętam, to był taki okres, że dziewczyny mówiły jak to ich atmosfera lobby przygniata, LMB było praktycznie nieaktywne, działało tylko LB i tam toczyły się najciekawsze dyskusje. A wiele dziewczyn nie potrafiło się przebić z małobiuściastymi problemami, bo odsyłano je na LMB, a tam nikt nie chciał dyskutować. To, że dyskusja, którą przywołałam, była właśnie na balkonetce, również o czymś świadczy. Jak dla mnie balkonetka i dyskusje na niej to też część okołolobbowego świata.

          > Przecież to absurd. To tak jakby mówić, że Trinny nie jest kobieca i seksowna,
          > a przecież baaardzo jest. Tak samo całe mnóstwo celebrytek o innych typach figu
          > r.
          > Na Małym Lobby dziewczyny mają specjalny wątek na przykłady super-kobiecych mał
          > obiuściastych. Może warto by taki watek założyć dla różnych typów figur?
          >
          Niech będzie, że to absurd, ale niestety jakoś się sprowadzamy do dążenia do ideału. Przecież sam podział na typy sylwetek i wszelkie rady dedykowane dla nich mają na celu zbliżenie do klepsydry ;) Hasło "wyrównać proporcje" i inne to nic innego niż przepis na zamaskowanie "wad" i zbliżenie się do tego ideału. Nigdy nie słyszałam, żeby jabłko podkreślało przewagę dołu nad górą - raczej zgodnie z zaleceniami maskuje się dół, a uwydatnia górę. Ja, altówka, podkreślam talię itd. itp.
          Co do gwiazd - często przecież jako dobry efekt pokazuje się umiejętne zatuszowanie wad ("mimo, że ma wąskie biodra, to sprytnie uszyta sukienka kompletnie to maskuje, a na dodatek wyeksponowała nogi, co odciąga wzrok od..."). A złym efektem jest coś, co podkreśla "wadę" danego typu sylwetki. I jakbyśmy się nie zaklinali, to klepsydra zawsze jest górą nad innymi typami. A rady dla niej to w sumie podkreślanie sylwetki (unikać: niepodkreślania). Inne typy sylwetek a to coś maskują, a to pomniejszają, a to powiększają. A na Lobby kumuluje się to nagromadzenie kobiecości i tyle. To nie jest bynajmniej wina Lobby, że mamy taki, a nie inny wzorzec kulturowy w głowach. Winą może być tylko to, że przez to skumulowanie, podłapie to jeszcze ktoś. Ale recepty na działanie nie mam, nie znam i nie posiadam, bo sama jestem w pułapce klepsydry.
          • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:08
            Jak dla mnie balkonetka i dyskusje na niej
            > to też część okołolobbowego świata.

            Postlobbowego. Nie mamy zadnego wplywu na trendy na balkonetce, ona zyje wlasnym zyciem.


            > Niech będzie, że to absurd, ale niestety jakoś się sprowadzamy do dążenia do id
            > eału. Przecież sam podział na typy sylwetek i wszelkie rady dedykowane dla nich
            > mają na celu zbliżenie do klepsydry ;) Hasło "wyrównać proporcje" i inne to ni
            > c innego niż przepis na zamaskowanie "wad" i zbliżenie się do tego ideału. Nigd
            > y nie słyszałam, żeby jabłko podkreślało przewagę dołu nad górą - raczej zgodni
            > e z zaleceniami maskuje się dół, a uwydatnia górę. Ja, altówka, podkreślam tali
            > ę itd. itp

            Ty czytasz te same rady co ja?
            Bo ja czytam np. zeby jablko podkreslalo swoje piekne nogi, fantastyczny tylek i biodra. I bylo dumne ze swoich pieknych piersi.
            • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:14
              Noo, mnie się zdarzało przeczytać, że ktoś powinien sobie biodra "zrobić" sukienką czy spódnicą (nie masz bioder -> zrób se). Mało tego, sama takich rad czasem udzielałam ;) W większości tego typu porad kładzie się nacisk na to, żeby dodać tam, gdzie brakuje a ująć tam, gdzie za dużo, względem pewnego wzorca. Kiedyś sama uważałam to za słuszne, ale teraz widzę, że po pierwsze co za dużo, to niezdrowo, a po drugie - można w ten sposób paradoksalnie zaszkodzić. Jeśli np. ja zacznę sobie za bardzo "robić" biodra, to zwyczajnie dodam sobie kilogramów, a wcięcia w talii mi przez to nie przybędzie :)
              • felisdomestica Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 18:09
                Już nie mówiąc o "robieniu talii". Obowiązkowej.
          • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:13
            > Jak sobie uświadomić, że na balkonetkę wyniosły się również osoby, które były z
            > męczone "duchem" lobby, to ja bym się od balkonetki aż tak nie odżegnywała.

            Były zmęczone sztywniactwem i polityczną poprawnością Lobby, wolały swobodniejszą językowo i mniej rygorystyczną Balkonetkę. A teraz w dyskusji na temat atmosfery na Lobby pojawiają się zarzuty dotyczące zbyt małej polityczne poprawności Balkonetki. No przecież ta mala poprawność na Balkonetce wynika z takich, a nie innych założeń tamtego miejsca.

            I jakbyśmy się nie zak
            > linali, to klepsydra zawsze jest górą nad innymi typami. A rady dla niej to w s
            > umie podkreślanie sylwetki (unikać: niepodkreślania).

            A ja myślałam, że górą jest kolumna, bo jej we wszystkim ładnie, może nosić wszystko, na co tylko ma ochotę.
            Klepsydra ma za to b. małą swobodę wyboru. Poza dopasowanymi sukienkami, koniecznie z dekoltem lub kopertowymi bluzkami + ołówkowa spódnica w zasadzie nic innego jej się nie poleca. Płaskie buty zakazane, spodnie zakazane, falbanki zakazane, golfy zakazane, wzory zakazane, ciepłe, grube swetry zakazane i jeszcze długo można by wymieniać.
            • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:23
              > Klepsydra ma za to b. małą swobodę wyboru. Poza dopasowanymi sukienkami, koniec
              > znie z dekoltem lub kopertowymi bluzkami + ołówkowa spódnica w zasadzie nic inn
              > ego jej się nie poleca. Płaskie buty zakazane, spodnie zakazane, falbanki zakaz
              > ane, golfy zakazane, wzory zakazane, ciepłe, grube swetry zakazane i jeszcze dł
              > ugo można by wymieniać.

              Dlatego ja jestem za tym, żeby głośno mówić: jak masz ochotę, droga klepsydro, to te zakazy olej, i se noś falbanki, golfy i grube swetry!
              I żeby też mówić: drogie jabłka i lizaki: jak nie macie ochoty, to se nie powiększajcie bioder! A Wy, drogie gruszki, nie musicie poszerzać ramion! :)
              • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:26
                Podpisuję się pod tym wszystkimi swoimi grubymi ramionami. Golfy FTW. I dwurzędówki dla biuściastych, i wąskie spódnice nierobiące bioder dla japek :)
              • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:30

                Ja mam taka ulubiona strone, na ktora zagladam, zeby sie pogorszyc, jak mozna prowadzic narracje o kobiecym ciele. Przykladzik:
                Zasady ogólne:

                Stosuj je do całej sylwetki wtedy, gdy jesteś dokładnie typem ogórka. Jeżeli tylko pewne części ciała są u ciebie chłopięce i szczupłe wybierz wskazówki dla siebie.
                • noś rzeczy luźne, ale nie szerokie (kiedy założysz zbyt szeroki fason będzie on wisiał jak na wieszaku)
                •nie odsłaniaj zbyt wiele ciała (największy błąd to uwydatnienie wystających kości - bioder, łopatek, żeber - które wcale nie są sexy!)

                www.stylistka.pl/jak-sie-ubierac-figura-i-ogorek/
                Mam wrazenie, ze nasza narracja jest jednak odmiennego typu, nie?
                • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:36
                  > Mam wrazenie, ze nasza narracja jest jednak odmiennego typu, nie?

                  Na szczęście tak :).

                  W ogóle chciałabym podkreślić jedną rzecz - nie twierdzę, że nasza narracja jest zła. Twierdzę, że jest dobra, a na tle tego, co można znaleźć w większości miejsc w sieci (jak w tym Twoim przykładzie), jest nawet bardzo dobra. Ale w niektórych przypadkach mogłaby być jeszcze lepsza, tyle jest w moich wypowiedziach - a nie tyle, że u nas jest źle i paskudnie.
              • felisdomestica Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 18:11
                besame.mucho napisała:
                > Dlatego ja jestem za tym, żeby głośno mówić: jak masz ochotę, droga klepsydro,
                > to te zakazy olej, i se noś falbanki, golfy i grube swetry!
                > I żeby też mówić: drogie jabłka i lizaki: jak nie macie ochoty, to se nie powię
                > kszajcie bioder! A Wy, drogie gruszki, nie musicie poszerzać ramion! :)

                Wężykiem, wężykiem!!!
              • roza_am Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 18:17
                > Dlatego ja jestem za tym, żeby głośno mówić: jak masz ochotę, droga klepsydro,
                > to te zakazy olej, i se noś falbanki, golfy i grube swetry!
                > I żeby też mówić: drogie jabłka i lizaki: jak nie macie ochoty, to se nie powię
                > kszajcie bioder! A Wy, drogie gruszki, nie musicie poszerzać ramion! :)

                Ale przecież to jest oczywiste, że każdy może nosić to, na co ma ochotę.

                Tylko, że:
                1) warto wiedzieć w czym wyglądamy lepiej, bardziej się ludziom podobamy a w czym nie, po to, żeby wiedzieć co wybrać w momencie kiedy same chcemy lepiej wyglądać.

                2) ubranie się w cokolwiek to nie sztuka, nie wymaga żadnej wiedzy i umiejętności, więc nie ma tu o czym dyskutować. Dobranie strojów, które poprawiają nam wygląd (niezależnie od tego, jaki typ sylwetki reprezentujemy) wymaga najpierw zdobycia wiedzy, w czym nam dobrze, a potem upolowania właściwych ubrań (czyli zdobycia wiedzy gdzie i jak polować). Zatem tutaj tematów do dyskusji jest sporo.
      • mefistofelia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 17:40
        eponak:
        Podpisuję się w pełni pod tym co napisałaś. Wyraziłaś to co ja miałam na myśli, ale zgrabniej i zrozumialej :)
    • clarisse Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 10:37
      Z mojego punktu widzenia to wygląda tak:
      Jeśli cokolwiek jest na LoBBy lansowane, to jest to noszenie dobrze dobranego stanika.

      O strojach na pewno także jest mowa, ale zupełnie nie zauważyłam, żeby ktoś coś na kimś wymuszał. Owszem, zdarzają się czasem samorzutne opinie, o które opiniowany nie prosi. Ale nie zauważyłam, żeby były skierowane na klepsydrowatość. Poza tym nie widzę jak ktoś może na forum kogoś do czegoś zmuszać. (Umówmy się, jeśli niskiej dziewczynie o krótkie stopie powiedzą, że powinna nosić obcas wysokości 15 cm, bo lepiej w nim będzie wyglądać - to zdrowy rozsądek ją powstrzyma - no chyba że ona sama takie lubi i umie w nich chodzić).

      Natomiast to, że na LoBBy często - może częściej niż gdzie indziej - mówi się o podkreślaniu atutów figury, wynika moim zdaniem z tego, że to jest LoBBy. Miejsce, gdzie trafiają często osoby mające problem z wielkością swojego biustu - problem psychologiczny, stanikowy i ubraniowy. Te, które mają naprawdę duże biusty, naprawdę mało staników i ubrań do wyboru, często uczone są przez lata, że biust jest mankamentem, który trzeba tuszować. "Załóż szerokie ubrania, to nie będzie widać i nic Ci się nie będzie opinać na biuście". I tu wchodzi taka zależność: ktoś wcześniej napisał, że radzić - tak; przekonywać - nie, bo "może ktoś nie lubi". Otóż problem w tym, że taka osoba, która przez 30 lat UKRYWAŁA SIĘ pod ubraniem, NIE WIERZY, że jej figura może ładnie wyglądać w ubraniach, które pokazują zamiast zakrywać. Więc na starcie mówi "nie, nie lubię". Nie dlatego, że przetestowała inne opcje - dlatego, że je a priori odrzuca. Dlatego trochę przekonywania - nie że "powinna się ubierać tak a tak" ale że "powinna SPRÓBOWAĆ" - nie zaszkodzi.

      Słowo uroczyste honoru. Nosząc 75F(->G) w życiu nie pomyślałabym o dekoltach. Zawsze nosiłam ciuchy zapięte pod szyję, golfy, t-shirty i duże koszule w kratę :) I jak ktoś mi mówił: a może dekolt? a może mini? ... to śmiałam się i pukałam się w głowę. Jaki dekolt, jakie mini... LoBBy i firmy probiuściaste znacznie poszerzyły moje ubraniowe horyzonty. Chwała im za to.

      Oczywiście to przekonywanie nie dotyczy osób, które od dawna nie mają już problemu z afirmacją swojego ciała :) Takich jak Besame :)

      A na marginesie, mnie się figura z wcięciem w talii po prostu podoba, i uważam, że warto ją podkreślać. Sama siebie lubię w strojach podkreślających to wcięcie, i na innych też je lubię. Taki mam gust, nic na to nie poradzę. Stąd jeśli odważyłabym się komuś doradzać, pewnie doradzałabym podkreślanie talii. Ale na litość nie każdemu i nie wszędzie, bo nie na każdej figurze to będzie korzystnie wyglądać. Z tym, że ja porad modowych nie udzielam, niech to robią dziewczyny, które mają o tym pojęcie :D

      Clarisse
    • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 11:26
      Nie chcę być nieuprzejma, ale problem wydaje mi się trochę wydumany.
      Od początku LB przez forum przetaczała się fala narzekań na brak dopasowanych ubrań. To oznaczało z reguły brak ubrań pasujących jednocześnie na talię i biust. Czyli siłą rzeczy poszukiwane były ciuchy, które chcąc nie chcąc tę talię mają wydobyć, bo przecież kupno luźnego ciucha to nie problem. Dalej - spodnie, czy tam generalnie doły, które jednocześnie nie chcą pasować na biodra i talię. I apiać to samo - czyli poszukiwane były ciuchy, które chcąc nie chcąc...
      Krótko mówiąc, ciuchy, które poniekąd przy okazji wydobywają talię były najbardziej poszukiwane, a efekt podkreślenia różnicy obwodów najtrudniejszy do osiągnięcia. Stąd promowanie ubrań, które już na rynku się pojawiły. Dlatego głównie o takich się rozmawia. Bo przecież kupno ubrań, które tych różnic nie podkreślają, problemem nie jest, podejrzewam, że większość z nas bez kłopotu nabędzie ciuchy, w których się zmieści. No, może wyjątkowo wysokie albo bardzo puchate dziewczyny będą miały niejaki problem. Ale te ciuchy nie będą dopasowane jednocześnie w ramionach, biuście i talii... i wracamy do początku.
      Kupno ciucha, nawet ładnego ciucha, który po prostu zmieści ciało, jest czymś na tyle łatwym, że o tym się mało gada. I znacznie łatwiej potrzebne informacje chyba znaleźć na forum Moda. Gada się najczęściej o tym, co do zdobycia jest nie takie znowu łatwe. Dziewczyny z XXL rozmawiając o kozakach gadają głównie o wystarczająco szerokich cholewkach, ale to przecież nie znaczy, że lansują jakieś konkretne łydki.

      I chyba stąd wrażenie, że promuje się jakiś typ sylwetki. Po prostu wskazuje się ciuchy, które w naszej grupie docelowej znaleźć najtrudniej, które są pożądane. A pożądane, bo dopasowane, a skoro dopasowane, niejako przy okazji klepsydrowate, bo cóż, to lobby biuściastych, a nie szczuplutkich, wysokich albo niskich.
      • pierwszalitera Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 11:42
        ananke666 napisała:

        > e. A pożądane, bo dopasowane, a skoro dopasowane, niejako przy okazji klepsydro
        > wate, bo cóż, to lobby biuściastych, a nie szczuplutkich, wysokich albo niskich
        > .

        Już wyjaśniono, że duży biust nie idzie zawsze w parze z klepsydrą. Poza tym LB jest nie tylko dla kobiet z dużym biustem, jest ogólnie dla kobiet z każdym biustem.
        • turzyca Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:57
          > Już wyjaśniono, że duży biust nie idzie zawsze w parze z klepsydrą. Poza tym LB
          > jest nie tylko dla kobiet z dużym biustem, jest ogólnie dla kobiet z każdym bi
          > ustem.

          Wyjasniono rowniez, ze statystycznie szerokie biodra u kobiety sa ponad trzykrotnie czestsze niz waskie (i bazuje tu na informacjach od Detlefa Pape), co w polaczeniu z duzym biustem, ktory jest tu nadreprezentowany w stosunku do spoleczenstwa, mamy nadreprezentacje klepsydropodobnych sylwetek.
      • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:00
        Ananke, ale mnie nie razi, że gadamy głównie o takich ciuchach, mnie razi, że mam poczucie klimatu: "gadamy o takich ciuchach", "a ja ich nie lubię", "a powinnaś!".

        Zresztą Eponak wyżej tak dokładnie wyłożyła o co mi chodzi, że ja się mogę oddać błogiemu lenistwu i nie pisać, bo to, o czym pisze, to jest idealnie to w czym widzę problem. Bo w tym o czym piszesz, zdecydowanie nie widzę, gdyby chodziło tylko o to, to jak najbardziej bym Ci przyklasnęła, że problem jest wydumany :).
        • clarisse Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:26
          > mnie razi, że m
          > am poczucie klimatu: "gadamy o takich ciuchach", "a ja ich nie lubię", "a powinnaś!".

          No dobrze, a co z klimatem:
          "Gadamy o takich ciuchach" - "A ja ich nie lubię" - "O masz! A ja marzę o takiej figurze jak Ty masz, i wtedy bym tylko takie ciuchy nosiła... więc ciężko mi zrozumieć, że Ty ich nie chcesz nosić"

          Dla mnie to zupełnie normalne, że ktoś może tak odbierać cudzą figurę i tak myśleć.
          Podobnie jak osoba z dużym biustem może zazdrościć osobie z małym biustem i vice versa... i każda może sobie marzyć, co by nosiła, gdyby - i może postrzegać tę drugą kategoriami "masz tak fajnie i nie korzystasz, jejku" - to chyba nie jest nic zdrożnego, mieć takie odczucia?
          • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:31
            Clarisse, pisałam o tym wyżej, takie reakcje są moim zdaniem zupełnie ok, nie ok jest _narzucanie_ komuś swojego gustu (dla mnie słowo "powinieneś/powinnaś", nie w zestawieniu "powinieneś/powinnaś spróbować, może ci się spodoba!" jest narzucaniem), a nie dzielenie się tym, jaki gust się ma :).
        • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:30
          Może dlatego, że często "nie lubię" było podszyte "chciałabym, ale boję się, że będę wyglądać źle/śmiesznie" albo "wolę się ukryć w czymś, w czym czuję się bezpiecznie", do czego mało kto chciał się przyznać. Nie mówię: zawsze. Mówię: często, podkreślam. I odbierałam to "noś" czy "powinnaś polubić" jako "to nieprawda, odważ się". Przecież nikomu nikt do głowy nie wejdzie i nie wyczuje, czy niechęć do jakiegoś typu ubrań to tylko upodobanie, czy jednak znacznie częsty, głęboko skrywany strach przed oceną swojego ciała. Ale w sumie weź poprawkę, że pisze to osoba, która jednakowoż jest prawie całkiem odporna na mody, ma trzeźwe spojrzenie na własną powierzchowność, a sukienkę posiada jedną i jest ona ślubna. W dodatku biubiowych ciuchów ma dokładnie zero.

          A co do Ciebie, Besame, i objazdu w workach, to cóż. Masz piękne ciało, a większość z nas lubi oglądać piękne ciała. Baby chciały się pogapić, a tu nic nie było widać :p
          • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:31
            częstszy, tfu!
          • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:37
            Ach, i jeszcze jedno. Besame, Twój konkretny przypadek to jest trochę tak, jak u Chmielewskiej drugie palenie fajki. Gdyby ktoś nie czytał, odnosiło się to do Danii z czasów, kiedy w Polsce był głęboki PRL. Najpierw Duńczyk palił fajkę, bo nie było go stać na bardzo drogie papierosy. Potem było go już stać na drogie papierosy. A potem miał jeszcze więcej kasy znowu było go stać na palenie fajki... Panimajesz? Nie każdy ma ten luksus. Wiele dziewczyn jeszcze pali pierwszą fajkę albo właśnie wchodzi na etap papierosów. I na etapie papierosów jest chyba najwięcej entuzjazmu dla dopasowanych ciuchów.
            • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 12:52
              Panimaju panimaju, ale dlatego właśnie się odwołałam do tego, o czym napisała Eponak, bo moim zdaniem ona przedstawiła znacznie poważniejszy problem niż ten, że ja se mruknę pod nosem "znów mi się ciuchów czepiają", a później pójdę założyć to, co chcę.
              Tzn. ten mój, to w ogóle nie jest problem, a ten Eponak już jest.
              • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 23.01.12, 13:07
                Widać jednak do tego typu dyskusji się nie nadaję, bo za odporna jestem na mody i trendy. Niczego nie podłapałam, nacisków nie odczułam, a ubiorę się i tak w to, co uznam za stosowne.
            • ko_kartka Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 00:01
              To ja jestem tępa. Nie kumam tego drugiego palenia fajki ni w ząb. Stać mnie na droższe, to wybieram tańsze, bo mogę? Kompletnie nielogiczne. Nie stać mnie na jacht, kupuję łódkę z wiosłami, stać mnie na jacht, to znów kupuję łódkę z wiosłami?
              • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 00:22
                W Crazy, stupid, love jest taka scena, jak jeden facet pyta drugiego (noszącego brudne stare adidasy) czy jest Stevem Jobsem, miliarderem. Kiedy ten odpowiada, że nie, to tamten wywala jego adidasy i mówi że skoro nie jest, to nie ma prawa ich nosić :). I ja na tej samej zasadzie rozumiem przypowiastkę Ananke.
                • ananke666 Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 10:39
                  besame.mucho napisała:

                  > W Crazy, stupid, love jest taka scena, jak jeden facet pyta drugiego (noszącego
                  > brudne stare adidasy) czy jest Stevem Jobsem, miliarderem. Kiedy ten odpowiada
                  > , że nie, to tamten wywala jego adidasy i mówi że skoro nie jest, to nie ma pra
                  > wa ich nosić :). I ja na tej samej zasadzie rozumiem przypowiastkę Ananke.

                  Bingo.
                  Drugie palenie fajki jest wtedy, kiedy wybór rzeczy "gorszej" jest nie koniecznością, ale wyborem czy kaprysem.
              • ola_pozytywna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 08:23
                Tak to właśnie działa. Stać Cięna jacht, ale kupujesz łódkę z wiosłami, bo nie musisz nikomu niczego udowadniać. Stać Cię na dystans:)
      • kasica_k Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 15:28
        ananke666 napisała:

        > Bo przecież kupno ubrań, które tych różnic nie podkreśla
        > ją, problemem nie jest, podejrzewam, że większość z nas bez kłopotu nabędzie ci
        > uchy, w których się zmieści. No, może wyjątkowo wysokie albo bardzo puchate dzi
        > ewczyny będą miały niejaki problem. Ale te ciuchy nie będą dopasowane jednocześ
        > nie w ramionach, biuście i talii... i wracamy do początku.
        > Kupno ciucha, nawet ładnego ciucha, który po prostu zmieści ciało, jest czymś n
        > a tyle łatwym, że o tym się mało gada. I znacznie łatwiej potrzebne informacje
        > chyba znaleźć na forum Moda.

        Otóż nie jest tak, jak piszesz, niestety.

        Ciuch dobrze leżący na dużym biuście to nie jest to samo, co ciuch podkreślający talię.

        Jako jabłko, które woli nie podkreslać zbytnio talii, mam ogromny problem z kupieniem dobrze leżącej rzeczy na górną połowę sylwetki. To, że jakieś ubranie jest duże i luźne nie oznacza, że będzie dobrze leżało na mojej figurze, ponieważ oprócz brzucha mam nieszczęście posiadać wszystko, co powyżej, czyli biust, ramiona i ręce. Sam sposób uszycia części biustowej, szerokość ramion, rękawy i sposób ich wszycia, posiadanie lub nie zaszewek decyduje w ogromnej mierze o tym, jak wyglądam. Jest pod tym względem olbrzymia różnica miedzy przeciętną sukienką z sieciówki a sukienką BiuBiu i _nie polega ona wyłącznie na tym, że ta druga uwzględnia różnicę biust-talia-biodra_.

        Co do "talia a sprawa lobbowa" - pamiętam, jak w wątku BiuBiowym wkleiłam posta z przykładami prostych sukienek, które uważam za korzystne dla swojej figury:
        forum.gazeta.pl/forum/w,32203,131591413,131947222,Przyklady_takich_prostych_krojow.html
        Wklejając te przykłady czułam pewną obawę, z jaką reakcją spotkają się te propozycje, bo przecież to takie worki bez talii :) Reakcji, jakiej się obawiałam, nie było - może dlatego, że wkleiłam ten post w środku drzewka w trakcie długiej dyskusji i nikt go nie zauważył, a może dlatego, że nikomu jednak te beztaliowe fasony aż tak nie przeszkadzają, co świadczyłoby na plus w temacie naszej tu dyskusji :) Ale przyznam się, że obawa zaistniała. Czasem, zwłaszcza przy okazji dyskusji o ubraniach, czuję się na Lobby jak jedyna osoba, której na podkreślaniu talii nie zależy. Pewnie jestem nieco przewrażliwiona, bo faktem jest, że za swoim brzuchem nie przepadam. Ale myślę, że lepiej odbierałabym domaganie się ubrań _prawidłowo dopasowanych w biuście_, niż dopasowanych w talii. Dopasowanie w talii nie jest równoważne z dopasowaniem w biuście.
        • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:06
          Kasico, to jest to, o co mi chodzi:

          "Ale przyznam się, że obawa zaistniała. Czasem, zwłaszcza przy okazji dyskusji o ubraniach, czuję się na Lobby jak jedyna osoba, której na podkreślaniu talii nie zależy. Pewnie jestem nieco przewrażliwiona, bo faktem jest, że za swoim brzuchem nie przepadam. Ale myślę, że lepiej odbierałabym domaganie się ubrań _prawidłowo dopasowanych w biuście_, niż dopasowanych w talii. Dopasowanie w talii nie jest równoważne z dopasowaniem w biuście. "

          :)

          Nie jest tak, że ja chcę komuś zarzucać atakowanie innych sylwetek niż klepsydry, przymuszanie z pistoletem przystawionym do głowy do noszenia podkreślających talię bluzek, itd. Ale tak jak piszesz - mimo braku ostrych komentarzy, itd, jakaś obawa pozostaje :).
          • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:45
            Dzięki za zrozumienie. ;) U mnie jest to, jak sądzę, obawa przed dwiema rzeczami: przed przyznaniem się publicznie do "niepopularnego" typu sylwetki ;) oraz, a może przede wszystkim, przed niezrozumieniem mojego postulatu. To pierwsze nie jest może aż takie istotne, bo jestem już dużą dziewczynką i kompleksy mną nie rządzą, natomiast ciuchy jednak chciałabym mieć dobrze dopasowane, marzę o tym, by moje potrzeby też były uwzględniane przez biuściaste firmy oraz wierzę, że nie jestem mimo wszystko jedyną kobietą na ziemi nie pożądającą odcięcia w pasie. Z sukienek BiuBiowych, jak już chyba wspominałam, bardzo liczyłam na Pasadenę, ale zniecheciły mnie jej szare barwy :(
            • ko_kartka Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 00:14
              Nie jesteś :) Ja też nie posiadam wcięcia w talii, aczkolwiek usilnie dążę do stworzenia iluzji takowej - i to chyba nie tędy droga, jak sobie uświadamiam powoli...

              Zauważam "kult klepsydry" i to ciągłe jojczenie nad brakiem ciuchów z wcięciem w talii, gdzie zachowuję na tyle empatii, na ile to możliwe z punktu widzenia osoby, której w spodniach/sukienkach zawsze tego miejsca w talii brakuje, za to miejsca w biodrach ma ze dwa razy za dużo. Mnie się w ciuchach biust zlewa z brzuchem, bo znad zbyt ciasnej talii wylewa się brzuszyko, zamiast opadać swobodnie na kolana w talii wystarczającej. Nie mam pojęcia, jak mam podkreślać swoją "kobiecą" sylwetkę po pobycie na Lobby, ale świetnie za to wiem, jak podkreślić figurę klepsydry - dziwneeee...
              • turzyca Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 00:33
                Mnie się w ciuchach biust zlewa z br
                > zuchem, bo znad zbyt ciasnej talii wylewa się brzuszyko, zamiast opadać swobodn
                > ie na kolana w talii wystarczającej.

                Ale wiesz, to zjawisko moze towarzyszyc jednoczesnie posiadaniu mnostwa luzu na plecach z tylu. I wynika, moim prywatnym zdaniem, z uproszczonego szycia, nieprzewidujacego, ze kobiety miewaja miekkie brzuchy albo ze, o zgrozo, beda cos jesc. Jak jeszcze do tego ta kobieta ma przypadkiem wystajaca pupe, to spodnie ida w pasie tak: | |, a kobieta tak: / /
                i w efekcie mamy |/ /| czyli luzy na plecach i podcinanie brzucha z przodu. Da sie uszyc inaczej - mam podrecznik kroju spodni uwzgledniajacy ten problem, ale trzeba chciec. A przeciez kobiety wcisna sie we wszystko i marudzic nie beda, wiec po co sie starac?


                wystarczającej. Nie mam pojęcia, jak mam podkreślać swoją
                > "kobiecą" sylwetkę po pobycie na Lobby, ale świetnie za to wiem, jak podkreślić
                > figurę klepsydry - dziwneeee...

                A zalozylas watek na ten temat? Wrzucilas swoje fotki na metakobiete? Zglosilas sie do bloga Maith?
                • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 01:12
                  turzyca napisała:

                  Da
                  > sie uszyc inaczej - mam podrecznik kroju spodni uwzgledniajacy ten problem, ale
                  > trzeba chciec. A przeciez kobiety wcisna sie we wszystko i marudzic nie beda,
                  > wiec po co sie starac?

                  Jasne, że trzeba chcieć, ale co z kobietami, które nie mają wystającej pupy? Sporo wymagasz od producentów tanich ubrań. ;-)
                  • turzyca Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 01:29
                    > Jasne, że trzeba chcieć, ale co z kobietami, które nie mają wystającej pupy? Sp
                    > oro wymagasz od producentów tanich ubrań. ;-)

                    Ja oczekuje tylko czytelnego oznakowania ciuchow - o czym pisalam juz wielokrotnie. Bo takie ciuchy mozna kupic, ale trafienie na nie, to szukanie igly w stogu siana. Tak samo zreszta jak trafienie na wszystkie inne mozliwe potrzebne warianty.
                    I naprawde i nam, konsumentkom, i producentom czytelne oznakowanie ubran szczegolowymi informacjami wyszlo tylko na dobre. Nawet uwzgledniajac koszty tego projektu producenci i tak by wyszli na plus. Klientki mierzace pasujace do nich ciuchy, to klientki wydajace kase, klientki mierzace niepasujace ciuchy, to klientki sfrustrowane, ktore wychodza i nie wracaja.
                • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 02:04
                  turzyca napisała:
                  >
                  > Ale wiesz, to zjawisko moze towarzyszyc jednoczesnie posiadaniu mnostwa luzu na
                  > plecach z tylu. I wynika, moim prywatnym zdaniem, z uproszczonego szycia, niep
                  > rzewidujacego, ze kobiety miewaja miekkie brzuchy albo ze, o zgrozo, beda cos j
                  > esc. [...] Da
                  > sie uszyc inaczej - mam podrecznik kroju spodni uwzgledniajacy ten problem, ale
                  > trzeba chciec.

                  A da się uszyć tak, żeby równie wygodnie było w danych spodniach siedzieć, co stać? Bo zawsze mnie to zastanawiało - czy jest możliwe skonstruowanie spodni, które w siadzie nie będą mi z przodu masakrowały paskiem jelit, z tyłu jednocześnie umożliwiając wetknięcie za pas pary tych za wąskich szpilek, które właśnie musiałam zdjąć? ;) Z czysto teoretycznych rozważań dotąd mi wychodziło, że naprawdę wygodne spodnie do siedzenia i jednocześnie nie opadające po wstaniu to tylko z bardzo mocno rozciągliwego streczu, jeśli dopasowane, albo luźne i w gumkę.

                  > A zalozylas watek na ten temat? Wrzucilas swoje fotki na metakobiete? Zglosilas
                  > sie do bloga Maith?

                  Chciałabym zwrócić uwagę na to, że radzenie osobie o figurze, którą uznaje za "problematyczną", wysyłania fotek może nie spotkać się z dużym entuzjazmem w każdym przypadku (może z wyjątkiem tych, u których "problematyczność" oznacza "za wąską" talię :)) A wątki o ubraniach na różnie figury to tak w kwestii formalnej bardziej pasują na Lobby Odzieżowe, odkąd ono istnieje. Więc właściwie to już możemy tam zakładać wątki, może to jest pomysł, skoro potrzeba jest, a forum się rozkręca.
                  • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 10:29
                    > A da się uszyć tak, żeby równie wygodnie było w danych spodniach siedzieć, co s
                    > tać? Bo zawsze mnie to zastanawiało - czy jest możliwe skonstruowanie spodni, k
                    > tóre w siadzie nie będą mi z przodu masakrowały paskiem jelit, z tyłu jednocześ
                    > nie umożliwiając wetknięcie za pas pary tych za wąskich szpilek, które właśnie
                    > musiałam zdjąć?

                    No właśnie ja też jestem ciekawa. Tzn. mnie jest wygodnie stać i siedzieć we wszystkich moich spodniach, ale ja z założenia kupuję dżinsy o rozmiar-dwa za duże (mam wystający tyłek a do tego nie lubię spodni obcisłych na tym tyłku, więc żeby były na nim luźne, to naprawdę muszą być sporo za wielkie) i noszę nisko na biodrach przytrzymane paskiem. Jak są nisko i luźne to nie mają gdzie się wbijać. Spodnie założone wyżej i nie tak luźne wbijają mi się w brzuch jak tylko usiądę, a nawet nie mam dużego brzucha.
                    • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 14:26
                      Ja zwykle rozwiązywałam ten problem nosząc biodrówki, ale też nie jest mi za wygodnie. Za to odkryłam, że w spódnicach jest lepiej.
                  • turzyca Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 11:01
                    > A da się uszyć tak, żeby równie wygodnie było w danych spodniach siedzieć, co s
                    > tać?

                    Nie chce mi sie juz teraz zdejmowac moich niezbyt wygodnych spodni (para szpilek w nich by sie na pewno zmiescila), zeby sprawdzic, czy te wzorcowe spodnie upolowane w jednej z sieciowek odpowiadaja Twojemu opisowi, ale wydaje mi sie ze mniej wiecej takie wlasnie sa.


                    > Chciałabym zwrócić uwagę na to, że radzenie osobie o figurze, którą uznaje za "
                    > problematyczną", wysyłania fotek może nie spotkać się z dużym entuzjazmem w każ
                    > dym przypadku (może z wyjątkiem tych, u których "problematyczność" oznacza "za
                    > wąską" talię :))
                    Moze sie nie spotkac. A moze po prostu ta opcja umknela? Na metakobiecie pojawilo sie co najmniej kilka wpisow osob majacych wrazenie, ze ich sylwetka jest problematyczna.

                    A wątki o ubraniach na różnie figury to tak w kwestii formalne
                    > j bardziej pasują na Lobby Odzieżowe, odkąd ono istnieje. Więc właściwie to już
                    > możemy tam zakładać wątki, może to jest pomysł, skoro potrzeba jest, a forum s
                    > ię rozkręca.

                    Wywalisz wszystkie watki figurowe na Odziezowe, tam sie jablka, gruszki i banany zadomowia i beda narzekac na terror klepsydr na Biusciastym. ;)
                    Ale ogolnie sie z Toba zgadzam: jesli komus brakuje watku na jakis temat, to niech go po prostu zalozy. Ludzie nie maja jasnowidzen i nie moga zgadnac, ze komus brakuje rozmow o stanikach w kratke czy metodach ukrywania brzucha.
                    • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 14:44
                      turzyca napisała:
                      >
                      > Wywalisz wszystkie watki figurowe na Odziezowe, tam sie jablka, gruszki i banan
                      > y zadomowia i beda narzekac na terror klepsydr na Biusciastym. ;)

                      Bo to pewnie spisek był, ten cały wątek, celem ożywienia Lobby Odzieżowego, hehe :)

                      > Ale ogolnie sie z Toba zgadzam: jesli komus brakuje watku na jakis temat, to
                      > niech go po prostu zalozy.
                      Ludzie nie maja jasnowidzen i nie moga zgadnac,
                      > ze komus brakuje rozmow o stanikach w kratke czy metodach ukrywania brzucha.

                      Z jednej strony to prawda, a z drugiej strony - ludzie są ludźmi, znaczy bywają najczęściej nieśmiali, mają też kompleksy. Wyobraź sobie, że zamiast LB pierwsze powstało LMB i Ty jesteś tam jedyną kobietą z większym biustem. Znaczy przeczuwasz, że takich jak Ty jest więcej, może dwie, a może trzy, ale mimo to milczysz, bo mimo otaczającego Cię przyjaznego lobbystycznego środowiska jakoś ciągle głupio Ci przyznawać się do tego odstępstwa od normy, jakim najwyraźniej jest w tym miejscu większy biust. Aż tu wychodzi jakaś Kasica i pokrzykuje: co się wstydzisz, weź załóż wątek oraz pokaż fotki. Nie masz zupełnie żadnych oporów? To gratuluję, jest Pani cyborgiem :)

                      Żeby było jasne - absolutnie nie zniechęcam do zakładania wątków i podnoszenia "mniej popularnych problemów" - wręcz absolutnie przeciwnie. Wskazuję tylko, że czasem nie jest to takie proste i łatwe, jak mogłoby się wydawać. Ostatecznie większość z nas kiedyś była w tym punkcie, gdy wydawałyśmy się sobie nienormalne i nietypowe, więc na pewno wszystkie to rozumiemy.
                      • agafka88 Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 15:57
                        kasica_k napisała:

                        >
                        > Z jednej strony to prawda, a z drugiej strony - ludzie są ludźmi, znaczy bywają
                        > najczęściej nieśmiali, mają też kompleksy. Wyobraź sobie, że zamiast LB pierws
                        > ze powstało LMB i Ty jesteś tam jedyną kobietą z większym biustem. Znaczy przec
                        > zuwasz, że takich jak Ty jest więcej, może dwie, a może trzy, ale mimo to milcz
                        > ysz, bo mimo otaczającego Cię przyjaznego lobbystycznego środowiska jakoś ciągl
                        > e głupio Ci przyznawać się do tego odstępstwa od normy, jakim najwyraźniej jest
                        > w tym miejscu większy biust.

                        No Kasico, serio nie rozumiem. Przecież wiadomo, że na forum nie siedzą same klepsydry i że na forum mamy sporo osób o innych figurach. Przecież mamy _osobne_ forum XXL, a u XXLek figura klepsydry to raczej rzadkość.

                        Poza tym, ja serio mam wrażenie, jakbyśmy czytały inne forum. To ja powiem z perspektwy osoby o prawidłowej wadze, sylwetka to nie wiem co - klepsydra, wazon? Od moich początków na lobby zdawałam sobie sprawę, że jest tu ode mnie wiele osób ważących więcej ode mnie i o odmiennych figurach. Lobby jest pierwszym środowiskiem w którym się obracam, w którym zaczęto mnie określać jako osobę _szczupłą_. W rodzinie lub wśród znajomych jestem średnia a czasem największa z osób obecnych. W sumie wśród bliższych osób poza jedną ciocią nie ma nawet osoby, która nosi rozmiar 42. Na lobby z tego co można przeczytać w wątkach i w galerii wiele osób szuka rozmiaru większego. No jakby takie osoby się poczuły, jakbym napisała, że "mam już dość jojczenia na temat większych rozmiarów". Można jeszcze napisać "mam już dość jojczenia na temat dzieci", bo sama nie mam. Czemu nikt nie myśli, o tych, co dzieci mieć nie mogą? Ewentualnie jakbym wpadła na kosmetyczne i zaczęła drzeć szaty, że mnie atakują wątki o lakierach i nie mogę tego znieść, bo ja mam paznokcie brzydkie i łamią mi się po malowaniu. No jak nikt nie bierze pod uwagę mojego samopoczucia, opisując swoje problemy?

                        Kończąc offtop: nie uważam, żeby większa waga lub inna figura na lb były odstępstwem od normy. Wydaje mi się, że trzeba albo czytać wybiórczo, albo mieć sporo złej woli, żeby uważać, że na lb rządzą klepsydry. No ile ja tych klepsydr jestem w stanie z pamięci wymienić? Besame, Turzyca, Urkye, Bathilda, Inez? Nie-klepsydr z pamięci wymienię ze 20.

                        Jeżeli ktoś ma problem w jakiejś sprawie, to albo powinien go przedstawić ogółowi, albo przynajmniej powstrzymać się od atakowania osób, które do swojego problemu nie wstydzą się przyznać.
                        • agafka88 Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 16:13
                          do mojej wypowiedzi jeszcze dodam, że jako osoba zbliżona do klepsydry wcale nie czuję się, jakby moja figura była najfajniejsza, uważam ją za problematyczną. Ciuchy, które mi się podobają pogrubiaja mnie zwykle o 10 kilo.

                          Za to zazdroszczę np. osobom o typie sylwetki: drobne piersi, mała różnica piersi - biodra -talia i ogólnie szczupłym, bo one mogą nosić większość ciuchów, których ja nie mogę.

                          Po tym wątku czuję się po prostu jakby kazano się klepsydrom uciszyć, w ramach poprawiania samopoczucia całej reszcie. I jakby odebrano klepsydrom prawo do posiadania problemów związanych z własną figurą, ewentualnie rozwiązywania ich z boku, żeby nikogo nie urazić.
                          • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 16:22
                            > Po tym wątku czuję się po prostu jakby kazano się klepsydrom uciszyć, w ramach
                            > poprawiania samopoczucia całej reszcie. I jakby odebrano klepsydrom prawo do po
                            > siadania problemów związanych z własną figurą, ewentualnie rozwiązywania ich z
                            > boku, żeby nikogo nie urazić.

                            Agaf, parafrazując Twoją wypowiedź wyżej: ja serio mam wrażenie, jakbyśmy czytały inny wątek :). Kto tu się każe klepsydrom uciszyć? Bo ja widzę głównie namawianie do tego, żeby osoby o innych figurach TEŻ zakładały wątki o swoich potrzebach, a nie żeby robiły to zamiast klepsydr.
                            • roza_am Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:45
                              Bo ja widzę głównie namaw
                              > ianie do tego, żeby osoby o innych figurach TEŻ zakładały wątki o swoich potrze
                              > bach, a nie żeby robiły to zamiast klepsydr.

                              A ja mam wrażenie, jakby miedzy wierszami różnych wypowiedzi pojawiał się postulat o równym traktowaniu wszelkich typów sylwetki. Dosłownie równym. Tak, żeby na każdy wątek o wąskiej talii przypadał równoliczny wątek o szerokiej. Na każdy wątek o dekoltach, równoliczny wątek o braku dekoltów, itd. A przecież tak się nie da. Każda z nas pisze o tym, co ją interesuje czy dotyczy i takie też wątki zakłada. Trudno oczekiwać równie częstego wypowiadania się na tematy, z którymi nam nie po drodze.
                              • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:57
                                Ja nie mam takiego wrażenia, ale rozumiem, że można mieć :).

                                A do meritum - zgadzam się z Tobą, że tak się nie da. Co więcej - nawet gdyby się dało, to byłoby to sztuczne, bo w końcu Lobby to żyjące forum, na którym powstają takie wątki, które interesują jego użytkowniczki, więc jeśli akurat więcej osób chciałoby pogadać o ciuchach z dekoltami, niż o ciuchach bez dekoltów, to przecież nie będziemy sztucznie i na siłę zakładały dziesięciu "bezdekoltowych" tematów :).
                          • kis-moho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:24
                            agafka88 napisała:
                            > Za to zazdroszczę np. osobom o typie sylwetki: drobne piersi, mała różnica pier
                            > si - biodra -talia i ogólnie szczupłym, bo one mogą nosić większość ciuchów, kt
                            > órych ja nie mogę.

                            No więc Agafko, zazdrościsz mi, a ja zazdroszczę bardziej biuściastym i okrąglejszym tu i tam, bo bycie prostokątnym chudzielcem i te nieszczęsne biodra w udach to były zawsze moje kompleksy i z gatunku strasznych i jeszcze gorszych. Trochę mi już przeszło, ale nadak uważam, że trawa po drugiej stronie jest bardziej zielona. Nie ma więc co zazdrościć sobie nawzajem tylko się po prostu polubić, talią czy bez, klepsydrą, wazonem, czy czymkolwiek innym.
                            [I zakładać wątki na odzieżowym ;o)]
                            • indigo-rose Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:29
                              Ale biodra w biodrach to naprawdę mało kto ma, więc nie ma co się przejmować :)
                        • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 16:38
                          agafka88 napisała:

                          > Jeżeli ktoś ma problem w jakiejś sprawie, to albo powinien go przedstawić ogóło
                          > wi, albo przynajmniej powstrzymać się od atakowania osób, które do swojego prob
                          > lemu nie wstydzą się przyznać.

                          Nie sądzę, że atakuje się tu osoby, które nie wstydzą się przyznać do jakiś problemów. Co to zresztą za problem wąska talia? Należałoby się zastanowić dlaczego osoby z innymi typami sylwetki nie zakładają masowo wątków i nie mają takiej siły przebicia, by powstało dla nich coś w rodzaju BiuBiu z odpowiedniemi krojami. Być może to kwestia osobnicza, być może jednak też subtelna świadomość problemu drugiej kategorii przy dominacji klepsydrowej grupy. Moim zdaniem obronna postawa niektórych klepsydr i zżymanie się, że problem nie istnieje, bo one go nie widzą, na pewno nie wpłynie na polepszenie sytuacji. Czasem coś powstaje bez złych zamiarów, ale że ktoś czegoś nie planował, nie znaczy, że nie wytworzyła się atmosfera, która może być zrozumiana przez kogoś innego jako promowanie jedynej słusznej sylwetki.
                          • roza_am Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 16:47
                            > Co to zresztą za problem wąska talia?

                            Taki sam jak wąska czy szeroka łydka. Krótkie lub długie nogi itd.
                            Mamy na Lobby zasadę nie prowadzenia dyskusji typu "mały biust" vs "duży biust". Może powinnyśmy przyjąć analogiczną zasadę względem talii czy innych części ciała?
                            • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:04
                              roza_am napisała:

                              > Taki sam jak wąska czy szeroka łydka. Krótkie lub długie nogi itd.
                              > Mamy na Lobby zasadę nie prowadzenia dyskusji typu "mały biust" vs "duży biust"
                              > . Może powinnyśmy przyjąć analogiczną zasadę względem talii czy innych części c
                              > iała?

                              Zdaje się, że wyjaśniłam, że uważam szczupłą talię za atut i nie bardzo wiem, dlaczego neutralne wyrażenie tego jest tabu. To nie jest kwestia mały biust vs duży biust, tylko posiadanie wcięcia w talii jest zawsze lepsze od braku wcięcia, tak jak waga w normie jest lepsza od otyłości. Z polityczną poprawnością nie ma co przesadzać, bo stanie się groteskowo. Nie znaczy to jednak, że osoby z wcięciem są jakoś lepsze, mają tylko mniej problemów z uzyskaniem sylwetki uznawanej powszechnie za atrakcyjną. Jeżeli chcą taką uzyskać, bo w sukience o linii A wcięcie nie jest istotne.
                              • roza_am Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 17:40
                                Stwierdzenie "Co to zresztą za problem wąska talia?" nie jest neutralne. Ono sugeruje, że osoby o wąskiej talii wszelkie problemy sobie wymyślają czy, że mają do nich mniejsze prawo niż osoby o innych typach figury. A przecież pkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Posiadaczka wąskiej talii może widzieć problem w znajdowaniu odpowiednio skrojonych ubrań, w wyglądaniu zbyt grubo w wielu typach ubrań, albo zbyt wyzywająco w innych, w niemożności noszenia jakiegoś typu ubrań (np. ciuchy w stylu hippie są szyte na zupełnie inna sylwetkę) itd.
                                Dokładnie tak samo bywa z postrzeganiem dużego biustu przez osoby małobiuściaste i odwrotnie. To, że wiele dużobiuściastych uzna mały biust za źródło samych korzyści nie oznacza, że tak samo będą to widzieć same posiadaczki mniejszych biustów. Obie strony mają prawo do posiadania własnych problemów i do niewyśmiewania czy niepomniejszania tych problemów przez drugą stronę.
                                • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 18:03
                                  roza_am napisała:

                                  > Stwierdzenie "Co to zresztą za problem wąska talia?" nie jest neutralne. Ono su
                                  > geruje, że osoby o wąskiej talii wszelkie problemy sobie wymyślają czy, że mają
                                  > do nich mniejsze prawo niż osoby o innych typach figury.

                                  Długo tłumaczyłaś innym językowe niuanse, tu jednak nie zauważasz różnicy pomiędzy problemem jest wąska talia a problem jest niedopasowana do wąskiej talii sukienka. Wąska talia nie jest problemem. I nie potrafię zrozumieć dlaczego posiadaczki takowej czują się zaatakowane. Stawianie na równi problemu wąskiej talii i problemu figury jabłka uważam też za lekką arogancję. To tak jakby kobiety o pięknej cerze uważały, że problem idealnie dopasowanego do koloru oczu cienia, jest równoważany z problemem zamaskowania trądziku. Być może właśnie sztuczne wyrówanywnie poziomów przez wyolbrzymianie pierwszego problemu jest tym, co niektórym przeszkadza.
                                  • roza_am Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 00:12
                                    > Długo tłumaczyłaś innym językowe niuanse, tu jednak nie zauważasz różnicy pomię
                                    > dzy problemem jest wąska talia a problem jest niedopasowana do wąskie
                                    > j talii sukienka
                                    .

                                    Problem wąskiej talii rozumiem jako skrót językowy dla "problemów z doborem ubrań pasujących do wąskiej talii oraz reszty ciała jednocześnie".
                                    I masz rację, dla osób posiadających wąską talię, jest ona atutem ich figury, a nie defektem. Tylko, że każdy typ figury ma swoje walory i słabe punkty. I albo umawiamy się, że każdy rodzaj sylwetki ma mieć równe prawa (do narzekania na swoje problemy, szukania najlepszych dla siebie ubrań itd.), albo dajemy te prawa tylko niektórym typom, a pozostałe prosimy o ciche siedzenie pod miotłą. Tylko, że to by była analogia z uznaniem za "prawdziwe" tylko stanikowych problemów osób z biustem J+, a deprecjonowania problemów osób z innymi rozmiarami. Jasne, że innym kalibrem problemu jest dobranie nieuciążliwego stanika dla J+, a innym kolor koronki w popularnym rozmiarze, ale oba te tematy mają na Lobby równe prawa istnienia.
                                    • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 01:03
                                      roza_am napisała:

                                      I alb
                                      > o umawiamy się, że każdy rodzaj sylwetki ma mieć równe prawa (do narzekania na
                                      > swoje problemy, szukania najlepszych dla siebie ubrań itd.), albo dajemy te pra
                                      > wa tylko niektórym typom, a pozostałe prosimy o ciche siedzenie pod miotłą.

                                      Nikt nie musi siedzieć pod miotłą, ale istnieje różnica pomiędzy tekstem 1 a 2:

                                      1. Mam sporą różnicę talia/biodra i dlatego problemy z dobraniem ubrania podkreślającego moje wcięcie. Większość sieciówkowach ubrań w dopasowanym do ciała stylu i mieszczących resztę mojego ciała jest w tym miejscu dla mnie za szeroka, są szyte na inny typ sylwetki. Chciałabym jednak uzyskać efekt podkreślonej talii, gdzie znajdę na siebie ubrania i jak radzicie sobie przy podobnej budowie ciała?

                                      2.Chodzę od tygodni po sklepach i nic na mnie nie pasuje. Wszystkie ciuchy wiszą na mnie jak worki, odstają na kilometr w talii, pogrubiają mnie strasznie i postarzają, na kogo oni to w ogóle szyją? Ta moda projektowna przez homoseksualnych dyzajnerów nie mających pojęcia o kobiecym ciele wchodzi mi na nerwy. Czy oni nie wiedzą, że kobieta ma biust/talię/biodra i nie chce wyglądać jak kołek?

                                      Dobrze wiemy też, że ludzka percepcja jest wybiórcza, więc kobiety mające inny typ sylwetki, mogą tekstem 2 poczuć się dotknięte i prawdopodobnie jeden taki zapamiętają sobie lepiej niż dziesięć w stylu 1. Dlatego ten podobno tylko raz użyty na Lobby kołek został tyle razy przypomniany w tym wątku.
                                      • indigo-rose Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 11:31
                                        Ale "na kogo oni to szyją" może być autentycznym, a nie retorycznym, pytaniem - ja kiedyś stwierdziłam, że typowa sukienka z H&M, gdzie wymiary dla S to coś typu 84-70-92, powinna pasować na gruszkę. Okazało się, że na gruszki też nie pasuje z jakiegoś tam powodu, więc zaczęłyśmy się zastanawiać, na kogo to będzie pasowało - skoro na pewno nie na wszystkie figury z przewagą biustu, a okazuje się, że na gruszki i pokrewne też nie, to ciekawe, na kogo pasuje :)
                                        • 100krotna Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 28.01.12, 00:58
                                          Na mnie by to pasowało!
                                          Jakieś 11 kilo temu ;)

                                          PS. Nie wiem, czym jestem :)))
                          • butters77 BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 26.01.12, 20:22
                            pierwszalitera napisała
                            > dlaczego osoby z innymi typami sylwetki nie zakładają masowo wątków i nie mają takiej
                            > siły przebicia, by powstało dla nich coś w rodzaju BiuBiu z odpowiedniemi kroja
                            > mi.

                            O, a tu mnie zaskoczyłaś - bo absolutnie nie postrzegam BiuBiu jako firmy szyjącej dla klepsydr :-) BiuBiu szyje ubrania, które zaznaczają różnicę między talią a biustem - więc ubrania świetne (i bezkonkurencyjne w dziedzinie fasonów w Polsce) dla biuściastych. Ale dopasowane do bardzo różnych typów sylwetek.

                            Przykładowo: ja jako klepsydra bardzo sobie chwalę sukienkę Indigo City i Summer City. Ale Stone Town czy Szara Eminencja są dla mnie nieodpowiednie, bo za wąskie na moje biodra (albo za szerokie w talii, gdy wezmę większy rozmiar ;-) I w tych przypadkach mogę tylko zazdrościć dziewczynom o sylwetce jabłka czy innych o wąskich biodrach, że Eminencje leżą na nich tak świetnie. A że leżą, widziałam nieraz :-)
                            • genepi Re: BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 26.01.12, 21:54
                              > O, a tu mnie zaskoczyłaś - bo absolutnie nie postrzegam BiuBiu jako firmy szyją
                              > cej dla klepsydr :-) BiuBiu szyje ubrania, które zaznaczają różnicę między tali
                              > ą a biustem - więc ubrania świetne (i bezkonkurencyjne w dziedzinie fasonów w P
                              > olsce) dla biuściastych. Ale dopasowane do bardzo różnych typów sylwetek.
                              >
                              Jako typ "lizak na chudym patyczku potwierdzam".
                              Wprawdzie do Stone Town mam za wąskie biodra, ale już Ponti, Paris (mon amour) czy Summer City bardzo ładnie leżą.
                              • clarisse Re: BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 02.02.12, 15:34
                                I ja także potwierdzam, jako lizak jabłkowaty :D

                                BiuBiu ma niektóre kroje sukienek fe-no-me-nal-ne dla mojej figury (wąskie biodra, niewielkie wcięcie w talii, duży biust). Przykładem Sangria, Martini Dry, Pasadena, Paris. Zawsze będę żałować, że nie zapoznałam się z Szarą Eminencją. Także Ponti, które mi niestety nie przypasowało do końca, bo wypadało jakby podtabelkowo od strony biustui, kapitalnie leżało na mojej małobiodrzastości. Tak samo na duży biust i "dowolne coś poniżej" pasują moim zdaniem wszystkie Polki oraz Waikiki.

                                Z kolei Madisonki, Towny - mowy nie ma w moim przypadku. Te jak najbardziej dopasowane są do klepsydr.
                                • anna-pia Re: BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 02.02.12, 18:46
                                  clarisse napisała:

                                  > Z kolei Madisonki, Towny - mowy nie ma w moim przypadku. Te jak najbardziej dop
                                  > asowane są do klepsydr.

                                  I wiolonczel. W Madison i w Town wyglądam genialnie, tak samo w Eminencji. No ale ja generalnie jestem piękna ;p
                                  • kasica_k Re: BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 02.02.12, 18:50
                                    anna-pia napisała:
                                    >
                                    > I wiolonczel. W Madison i w Town wyglądam genialnie, tak samo w Eminencji. No a
                                    > le ja generalnie jestem piękna ;p

                                    Ha, też bym chciała wyglądać w Madison. Bo piękna oczywiście też jestem. ;)
                                    • indigo-rose Re: BiuBiu nie tylko dla klepsydr! 02.02.12, 19:02
                                      Ja bym chciała sukienki dla wazonów. ;)
                • ko_kartka Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 22:25
                  turzyca napisała:

                  > Mnie się w ciuchach biust zlewa z br
                  > > zuchem, bo znad zbyt ciasnej talii wylewa się brzuszyko, zamiast opadać
                  > swobodn
                  > > ie na kolana w talii wystarczającej.
                  >
                  > Ale wiesz, to zjawisko moze towarzyszyc jednoczesnie posiadaniu mnostwa luzu na
                  > plecach z tylu. I wynika, moim prywatnym zdaniem, z uproszczonego szycia, niep
                  > rzewidujacego, ze kobiety miewaja miekkie brzuchy albo ze, o zgrozo, beda cos j
                  > esc. Jak jeszcze do tego ta kobieta ma przypadkiem wystajaca pupe, to spodnie i
                  > da w pasie tak: | |, a kobieta tak: / /
                  > i w efekcie mamy |/ /| czyli luzy na plecach i podcinanie brzucha z przodu. Da
                  > sie uszyc inaczej - mam podrecznik kroju spodni uwzgledniajacy ten problem, ale
                  > trzeba chciec. A przeciez kobiety wcisna sie we wszystko i marudzic nie beda,
                  > wiec po co sie starac?
                  >

                  No to fajnie, że można. Ja się na krawiectwie nie znam, krawcowe na mojej sylwetce też nie (żeby dopasować żakiet do dużego biustu, usilnie proponują poduszki na ramiona, na mi one tak potrzebne, jak dziura w kieszeni). Więc ja nie wiem, że można i nie muszę się znać na wszystkim, prawda. Ja mam lekko wystającą pupę, ale absolutnie nie mam problemu luzu z tyłu spodni, no nigdy i nigdzie. Cały luz idzie w przód chyba? Ale nic mi się nie marszczy spektakularnie z przodu, więc chyba muszę mieć płaskie pośladki...? Sprzeczność za sprzecznością i mój mały rozumek tego nie ogarnia...

                  >
                  > wystarczającej. Nie mam pojęcia, jak mam podkreślać swoją
                  > > "kobiecą" sylwetkę po pobycie na Lobby, ale świetnie za to wiem, jak podk
                  > reślić
                  > > figurę klepsydry - dziwneeee...
                  >
                  > A zalozylas watek na ten temat? Wrzucilas swoje fotki na metakobiete? Zglosilas
                  > sie do bloga Maith?

                  Wątek na temat czego? Że jestem chyba jabłkiem z wystającą pupą, ale w sumie to nie wiem? Bo może jednak wazonem, ale może jednak zupełnie inną konstrukcją? Nie umiem odróżnić na oko "typów sylwetek", stąd nie wiem nawet, co napisać w takim wątku, poza pożaleniem się, że brzuch mi wystaje nad paskiem i pod paskiem i nie da się tego ukryć w żadnym fasonie.

                  Nawet nie wiem, co to "metakobieta" i fotki czego miałabym wrzucać. Gołego brzucha?

                  Nie, nie zgłosiłam się do bloga Maith. Widziałam już tam opisany problem wystającego brzuszka. Zupełnie nie potrafiłam zobaczyć tego brzuszka, a tym bardziej rozważyć jego problemu. Poza wszystkim jestem jednak zwyczajnie gruba, więc się wstydzę obnażać przed nawet znajomą publiką i narażać na komentarze. Wyjątkiem były naGie biusty Butters, bo chciałam, żeby mój, niezbyt popularny rozmiar, był tam reprezentowany i to przeważyło nad wstydem.
                  • turzyca Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 28.01.12, 12:37
                    > Nawet nie wiem, co to "metakobieta" i fotki czego miałabym wrzucać. Gołego brzu
                    > cha?
                    forum.gazeta.pl/forum/w,86228,112317973,112317973,Galeria_metamorfozy_regulamin.html
                    I nie, nie golego brzucha. Siebie. W roznych kombinacjach ubraniowych. Popatrzymy, pomyslimy, podpowiemy rozwiazania, ktore powinny sie sprawdzic. I pewnie tez powiemy, czego Ci strasznie zazdroscimy i koniecznie musisz pokazywac swiatu, zeby tez Ci strasznie zazdroscil. ;) Ile pokazesz i jakie pytania zadasz, zalezy tylko od Ciebie. I nie bedziesz pierwsza osoba ze strefy XXL.


                    > Nie, nie zgłosiłam się do bloga Maith. Widziałam już tam opisany problem wystaj
                    > ącego brzuszka. Zupełnie nie potrafiłam zobaczyć tego brzuszka, a tym bardziej
                    > rozważyć jego problemu. Poza wszystkim jestem jednak zwyczajnie gruba, więc się
                    > wstydzę obnażać przed nawet znajomą publiką i narażać na komentarze.

                    Wiesz, widze zaklete kolo - do Maith zglaszaly sie tylko szczuplejsze dziewczyny, wiec Maith opisywala te szczuplejsze, wiec te mniej szczuple sie do niej nie zglaszaly, przekonane ze to nie jest dla nich, wiec nie bylo mniej szczuplych dziewczyn, wiec...
                    Poza tym mozesz sie do Maith zglosic anonimowo - nikt nie musi wiedziec, ze na zdjeciach jest akurat Ko_kartka. Moze byc Marysia. Lub Ania. No dobra, teraz akurat srednio inteligentny szympans skojarzy fotki z tym watkiem, ale temu mozna zaradzic przez namowienie jeszcze kogos do takich metamorfoz.



                    > Wątek na temat czego? Że jestem chyba jabłkiem z wystającą pupą, ale w sumie to
                    > nie wiem? Bo może jednak wazonem, ale może jednak zupełnie inną konstrukcją? N
                    > ie umiem odróżnić na oko "typów sylwetek", stąd nie wiem nawet, co napisać w ta
                    > kim wątku, poza pożaleniem się, że brzuch mi wystaje nad paskiem i pod paskiem
                    > i nie da się tego ukryć w żadnym fasonie.

                    Hmm, czyli problem jest pasek? No to go wywal! ;)

                    Tak zupelnie serio - owszem trudno jest sie sama zanalizowac, czlowiek ma wlasne filtry, ktore mu obraz przeslaniaja. Innym jest latwiej. Popatrz, ja sie z tego watku od Ciebie dowiedzialam, ze masz gruby brzuch, a od Besame ze masz swietne nogi. To daje zupelnie inny obraz, nie?
                    Jakie watki moglabys zalozyc? Np. "ciuchy z miejscem na biust i brzuch w rozmiarach XX-XX" lub "probiusciaste ciuchy z waskimi ramionami"
                    Bo wiesz, nikt nie jest jasnowidzem. Jesli masz jakis problem i wrzucisz go na forum, czy to w wersji prywatnej, czy ogolnej, to iles osob bedzie siedzialo i myslalo, jak go rozwiazac. Ale bez info "hej jest taki problem", nikt nie zacznie sie zastanawiac, jak go rozwiazac, bo po prostu nie bedzie wiedzial, ze taki problem istnieje.
              • agafka88 Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 01:24
                ko_kartka napisała:

                > Zauważam "kult klepsydry" i to ciągłe jojczenie nad brakiem ciuchów z wcięciem
                > w talii,

                No proooszę. Jak mi ciuchy wiszą w talii i pytam, gdzie mogę kupić dopasowane, to znaczy, że jojczę i uprawiam kult klepsydry? Ciekawe, ciekawe.
                Czyli na XXL są osoby które prowadzą kult dużych rozmiarów, a na małobiuściastych małych? No bo na obydwu forach są osoby, które nie mogą na siebie znaleźć rozmiaru 34/48, bo wszystko na nie jest za duże/za małe. Pomijając już fakt, że wątki ciuchowe (poza biubiu i bravissimo) toczą się głównie na offtopach i odzieżowym. Chcesz porady w swojej sprawie pytaj, nikt za Ciebie tego nie zrobi.

                > Nie mam pojęcia, jak mam podkreślać swoją
                > "kobiecą" sylwetkę po pobycie na Lobby, ale świetnie za to wiem, jak podkreślić
                > figurę klepsydry - dziwneeee...

                No a zapytałaś kogoś? Założyłaś wątek, jak podkreślać Twoją firgurę? Nikt się nie domyślił, że sam z siebie ma napisać jak podkreślać taką figurę, jak masz Ty? Dziwneeeeee...
                • ko_kartka Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 22:52
                  agafka88 napisała:

                  > ko_kartka napisała:
                  >
                  > > Zauważam "kult klepsydry" i to ciągłe jojczenie nad brakiem ciuchów z wci
                  > ęciem
                  > > w talii,
                  >
                  > No proooszę. Jak mi ciuchy wiszą w talii i pytam, gdzie mogę kupić dopasowane,
                  > to znaczy, że jojczę i uprawiam kult klepsydry? Ciekawe, ciekawe.
                  > Czyli na XXL są osoby które prowadzą kult dużych rozmiarów, a na małobiuściasty
                  > ch małych? No bo na obydwu forach są osoby, które nie mogą na siebie znaleźć ro
                  > zmiaru 34/48, bo wszystko na nie jest za duże/za małe. Pomijając już fakt, że w
                  > ątki ciuchowe (poza biubiu i bravissimo) toczą się głównie na offtopach i odzie
                  > żowym. Chcesz porady w swojej sprawie pytaj, nikt za Ciebie tego nie zrobi.

                  Taaa. No i czego ja się dowiem na odzieżowym? Ze w Orsayu są biuściaste ciuchy w rozmiarze 34? Akurat mi to potrzebne, rzeczywiście.

                  Ale co mam powiedzieć? Że nie mam miejsca na brzuch w ciuchach dla biuściastych? A dla niebiuściastych miejsce na brzuch jest, ale na biust nie? Dostanę pewnie od Pierwszejlitery ostrzeżenie, że otyłość brzuszna jest zagrożeniem większym niż inna i na tym się skończy, bo na tym polega rzeczywistość, od której nie jestem oderwana, wbrew pozorom. A zaraz odezwie się pięc osób, że one mają gorzej, bo im biust się nie mieści i jeszcze mają worek na plecach! A dodatkowy z przodu! No, na tym polega forum internetowe, ja wiem, więc nie śmiecę, bo po co? Wystający na 2 cm w przód brzuszek u szczuplaka nijak się ma do wystającego na 20 cm brzucha u grubasa, jeśli chodzi o porady odzieżowe.

                  >
                  > > Nie mam pojęcia, jak mam podkreślać swoją
                  > > "kobiecą" sylwetkę po pobycie na Lobby, ale świetnie za to wiem, jak podk
                  > reślić
                  > > figurę klepsydry - dziwneeee...
                  >
                  > No a zapytałaś kogoś? Założyłaś wątek, jak podkreślać Twoją firgurę? Nikt się n
                  > ie domyślił, że sam z siebie ma napisać jak podkreślać taką figurę, jak masz Ty
                  > ? Dziwneeeeee...

                  Moją figurę należy przede wszystkim ukrywać, moja droga, podkreślać to już rzadko jest co - chyba że uśmiech na ustach szminką. Poza tym ja nie wiem, jaką mam figurę, zacznijmy od tego - gubię się w tym, czy mam ramiona za grube, czy jeszcze w normie, czy za szerokie, czy jeszcze w normie, czy biodra wąskie, bo mierzone po kościach, czy za szerokie, bo po stawie biodrowym... Ja nawet nie wiem już, czy mam biust duży, czy zaledwie średni. Fajnie chociaż, że wiem, iż nadal jestem XXL-ką.
                  • kis-moho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 23:00
                    > Ale co mam powiedzieć? Że nie mam miejsca na brzuch w ciuchach dla biuściastych
                    > ? A dla niebiuściastych miejsce na brzuch jest, ale na biust nie? Dostanę pewni
                    > e od Pierwszejlitery ostrzeżenie, że otyłość brzuszna jest zagrożeniem większym
                    > niż inna i na tym się skończy, bo na tym polega rzeczywistość, od której nie j
                    > estem oderwana, wbrew pozorom. A zaraz odezwie się pięc osób, że one mają gorze
                    > j, bo im biust się nie mieści i jeszcze mają worek na plecach!

                    A ja bym na Twoim miejscu dała szansę odzieżowemu. Z tego wątku wynika, że zdecydowanie nie jesteś jedyną osobą z podobnymi zainteresowaniami, a może teraz zminimalizują się wypowiedzi pt. e tam, ja i tak mam gorzej (może czasem prawdziwe, ale zawsze mało pomocne). A tak już na marginesie - znasz metakobietę?

                    • kasica_k Coś na brzuch 28.01.12, 00:05
                      A proposik - właśnie założyłam wąteczek:

                      forum.gazeta.pl/forum/w,58541,132801169,132801169,Spodnica_na_brzuch_.html
                  • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 28.01.12, 03:10
                    > Moją figurę należy przede wszystkim ukrywać, moja droga, podkreślać to już rzad
                    > ko jest co

                    Boże widzisz i nie grzmisz. Ja chcę Twoje nogi, oddaj, to będę podkreślać, jak Ty nie chcesz ;).
                  • turzyca Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 28.01.12, 12:11
                    > Taaa. No i czego ja się dowiem na odzieżowym? Ze w Orsayu są biuściaste ciuchy
                    > w rozmiarze 34? Akurat mi to potrzebne, rzeczywiście.

                    Jesli okreslisz rozmiar i wymagania sylwetki, to raczej nie dostaniesz rady z orsayem, ale np. zebys zajrzala do Puzzle.
              • kis-moho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 10:27
                ko_kartka napisała:

                > Zauważam "kult klepsydry" i to ciągłe jojczenie nad brakiem ciuchów z wcięciem
                > w talii, gdzie zachowuję na tyle empatii, na ile to możliwe z punktu widzenia o
                > soby, której w spodniach/sukienkach zawsze tego miejsca w talii brakuje, za to
                > miejsca w biodrach ma ze dwa razy za dużo.

                Ko_kartko, no nie przesadzajmy. Każdy może zakładać swoje wątki i jojczeć na temat swoich bolączek. Co byś powiedziała, gdybym napisała z pretensją, że wchodzę na LB i widzę te wątki o dużych biustach, które trudno ostanikować, i staram się zachować tyle empatii, ile to możliwe, bo mój biust jest na tyle drobny, że spod dużego swetra już go nie widać? Czy to oznacza, że na LB panuje kult dużego biustu i dla małych już nie ma miejsca? Nie szalejmy, to, że nie wszyscy chcą wyglądać jak klepsydry nie oznacza, że dla fanek wąskiej talii ma nie być tutaj miejsca. Zachęcam niniejszym wszystkie jabłka, gruszki, wazony i inne do zakładania wątków na odzieżowym, bo po prostu przestaję widzieć problem. Niedługo będzie wstyd napisać, że chce się mieć talię... I piszę to ja, zdecydowana nie-klepsydra.
                • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 26.01.12, 15:37
                  kis-moho napisała:
                  >
                  > Ko_kartko, no nie przesadzajmy. Każdy może zakładać swoje wątki i jojczeć na te
                  > mat swoich bolączek. Co byś powiedziała, gdybym napisała z pretensją, że wchodz
                  > ę na LB i widzę te wątki o dużych biustach, które trudno ostanikować, i staram
                  > się zachować tyle empatii, ile to możliwe, bo mój biust jest na tyle drobny, że
                  > spod dużego swetra już go nie widać? Czy to oznacza, że na LB panuje kult duże
                  > go biustu i dla małych już nie ma miejsca?

                  Wiesz, z jednej strony masz rację, że każdy może i że staramy się stworzyć tu takie warunki, żeby nikt się nie obawiał. Z drugiej strony - przypomnijmy sobie, dlaczego powstało LB. Gdybyśmy nie potrzebowały jednoczyć się w swoim "problemie", to wystarczyłyby nam ogólne fora o modzie czy urodzie, gdzie przecież każdy może założyć swój wątek :) Po co te eksperymenty myślowe? Ano po to, by sobie uświadomić, że nawet na LB może się zdarzyć ktoś, kto poczuje się "w mniejszości" i może trochę się krępować zakładania wątków o problemach, których nikt tutaj nie ma (albo przynajmniej tak to z pozoru wygląda) :)

                  Myślę, że ko_kartka na pewno nie chciała nikogo urazić, ja tę wypowiedź o "jojczeniu" odebrałam raczej żartobliwie niż oskarżycielsko/pretensjowato. Co do "zachowywania empatii", to chyba pozytyw? :-) Jeśli się nigdy nie miało jakiegoś problemu, to wcale nie jest tak łatwo zrozumieć go u innych. Trzeba do tego odrobiny wysiłku. To jest zupełnie naturalne. Chyba każda z nas będąc na Lobby nieraz ten wysiłek podejmowała.

                  > Nie szalejmy, to, że nie wszyscy chc
                  > ą wyglądać jak klepsydry nie oznacza, że dla fanek wąskiej talii ma nie być tut
                  > aj miejsca. Zachęcam niniejszym wszystkie jabłka, gruszki, wazony i inne do zak
                  > ładania wątków na odzieżowym, bo po prostu przestaję widzieć problem. Niedługo
                  > będzie wstyd napisać, że chce się mieć talię... I piszę to ja, zdecydowana nie-
                  > klepsydra.

                  Khem, trzymajmy się rzeczywistości - chyba jesteśmy naprawdę bardzo daleko od sytuacji, w której nie byłoby tu miejsca dla fanek wąskiej talii? :) Niefanek czy nie-zawsze-fanek jest niedużo, a poza tym naprawdę nie uważam, by była jakakolwiek szansa na to, że zapanuje tu talio- czy też klepsydrożerstwo czy tez jakiekolwiek inne "innożerstwo". Przede wszystkim jesteśmy na to za mądre, czyż nie? :) Natomiast rozpoczęcie dyskusji na Odzieżowym o różnych figurach jak najbardziej popieram.
                • ko_kartka Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 27.01.12, 22:41
                  kis-moho napisała:

                  >
                  > Ko_kartko, no nie przesadzajmy. Każdy może zakładać swoje wątki i jojczeć na te
                  > mat swoich bolączek. Co byś powiedziała, gdybym napisała z pretensją, że wchodz
                  > ę na LB i widzę te wątki o dużych biustach, które trudno ostanikować, i staram
                  > się zachować tyle empatii, ile to możliwe, bo mój biust jest na tyle drobny, że
                  > spod dużego swetra już go nie widać?

                  Ja tam zakładałam swoje wątki i jojczałam w nich, jak umiałam, ale nie spotykało się to z większym odzewem (nie mylić z zainteresowaniem), bo zwyczajnie nikt nie posiadał problemów takich, jak moje i nie potrafił mi sprzedać sposobu na ich pokonanie lub pokochanie. Nie wiem, dwa czy trzy wątki tu założyłam i zrezygnowałam, uznając się za wyjątkową osobniczkę :)

                  A na to drugie to powiedziałabym, że ja też zaglądam na LMB, żeby być na bieżąco z problemami mniej biuściastych niż ja sióstr - i zwyczajnie nie komentuję, bo się nie znam. Nie potrafię odnieść problemu do znanego mi świata, to nie będę śmiecić hasłami o empatii. Nie czuję się gorsza, nie czuję się lepsza, tylko pocieszona tym, że wymarzony przeze mnie mniej biuściasty świat ma inne, równie ważne, jak moje problemy - więc może to i lepiej pozostać przy swoich, znanych kłopotach i rozterkach.

                  > Nie szalejmy, to, że nie wszyscy chc
                  > ą wyglądać jak klepsydry nie oznacza, że dla fanek wąskiej talii ma nie być tut
                  > aj miejsca

                  Ale ja bym chciała wyglądać jak klepsydra! Kto mówi, że nie?! I nie chodzi mnie o to, że nie ma być miejsca dla fanek wąskiej talii. Ba, ja sama jestem taką fanką - ale nie posiadam takowej oraz problemów z nią związanych.
        • roza_am Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:21
          podejrzewam, że większość z nas bez kłopotu nabęd
          > zie ci
          > > uchy, w których się zmieści. No, może wyjątkowo wysokie albo bardzo pucha
          > te dzi
          > > ewczyny będą miały niejaki problem. Ale te ciuchy nie będą dopasowane jed
          > nocześ
          > > nie w ramionach, biuście i talii... i wracamy do początku.

          > Otóż nie jest tak, jak piszesz, niestety.
          >
          > Ciuch dobrze leżący na dużym biuście to nie jest to samo, co ciuch podkreślając
          > y talię.
          >
          > Jako jabłko, które woli nie podkreslać zbytnio talii, mam ogromny problem z kup
          > ieniem dobrze leżącej rzeczy na górną połowę sylwetki.

          No, ale przecież Ananke pisała o ciuchach jedynie mieszczących ciało, zakrywających je, a nie dobrze leżących, dopasowanych do sylwetki. Nawet podkreślała, że taki zakrywający ciuch nie będzie dobrze dopasowany.

          Reakcji, jakiej się obawiałam, n
          > ie było - może dlatego, że wkleiłam ten post w środku drzewka w trakcie długiej
          > dyskusji i nikt go nie zauważył, a może dlatego, że nikomu jednak te beztaliow
          > e fasony aż tak nie przeszkadzają, co świadczyłoby na plus w temacie naszej tu
          > dyskusji :)

          A może nie było takich reakcji, bo byłyby one w tym miejscu zwyczajnie nielogiczne?
          • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:34
            roza_am napisała:
            >
            > No, ale przecież Ananke pisała o ciuchach jedynie mieszczących ciało, zakrywają
            > cych je, a nie dobrze leżących, dopasowanych do sylwetki. Nawet podkreślała, że
            > taki zakrywający ciuch nie będzie dobrze dopasowany.

            Ja to zrozumiałam mniej więcej w ten sposób, że da się dostać ciuch, w którym zmieścimy albo talię, albo biust, albo biodra, a problemem jest dostanie ciucha, który będzie dopasowany jednocześnie w tych trzech miejscach. Ja na to, że bardzo trudno mi dostać ciuch, który będzie dopasowany w JEDNYM miejscu - w biuście. Bo tu nie chodzi o rozmiar konfekcyjny, tylko o sposób szycia w partii biustowej. To nie jest tak, że wchodzę do sklepu, biorę sukienkę w rozmiarze 46 i ona pasuje na mnie w biuście, a skoro nie mam ochoty podkreslać talii, to problem mam rozwiązany, bo poniżej jest worek. Nie mam. Dlatego marzę o tym, żeby BiuBiu zrobiło kieckę prostą, nieodcinaną w talii ani pod biustem, za to dobrze leżącą na biuście. I czuję się nieco wyobcowaną w swoim pragnieniu :)
        • yaal Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:35
          Kasica, ty dopasowanie w talii odbierasz osobiście, ale moja siostra już nie może? Ona ma ponad 40 cm różnicy między talią i biodrami, więc o dopasowanej nieelastycznej sukience wciąż może tylko pomarzyć. Te wszystkie "dopasowane w talii i biuście" żakiety Bravissimo się na niej brzydko rozłażą, bo ma BIODRA.
          To jak, ma prawo do dopasowanych ubrań, czy ma się schować w worku w imię nieurażania jabłek i lizaków?
          • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 16:37
            A teraz napisz mi, w którym miejscu moje wypowiedzi coś takiego sugerują.
            • yaal Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 18:52
              "Ale przyznam się, że obawa zaistniała. Czasem, zwłaszcza przy okazji dyskusji o ubraniach, czuję się na Lobby jak jedyna osoba, której na podkreślaniu talii nie zależy. Pewnie jestem nieco przewrażliwiona, bo faktem jest, że za swoim brzuchem nie przepadam. Ale myślę, że lepiej odbierałabym domaganie się ubrań _prawidłowo dopasowanych w biuście_, niż dopasowanych w talii."

              Hint: jest drobna różnica między dopasowaniem a podkreślaniem talii.
              • besame.mucho Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 19:09
                Ale przecież Kasica dokładnie to napisała, że jest taka różnica.

                I napisała, że chciałaby domagać się też ubrań dla osób z naturalnie nieco mniej zaznaczoną talią, a nie tylko dla tych kobiet, które mają ją wąską. Nie znaczy to przecież, że tych dla kobiet z bardziej zaznaczoną talią W OGÓLE mamy się nie domagać, tylko żeby domagać się NIE TYLKO tych.
                Różnicę między talią a biodrami mam taką jak Twoja siostra i nie przyszłoby mi do głowy, że którykolwiek z postów Kasicy mnie dyskryminuje i każe się schować w worku, żeby Kasicy nie urażać.
                Wręcz przeciwnie, dosyć jasno dla mnie z postów Kasicy wynika, że NIE TYLKO klepsydry z wcięciem, dajmy na to ok. 30 centymetrów potrzebują ciuchów. Potrzebują ich też jabłka i lizaki z mniejszym wcięciem, a także klepsydry z różnicą większą niż 30 centymetrów. Dla mnie taki przekaz postów Kasicy był jasny, zupełnie nie umiem z nich wyczytać wysyłania klepsydr do worków, żeby nie kłuły w oczy :).
                • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 23:49
                  No cóż, może to przez ból głowy, ale ja też nie potrafię z wyjaśnienia yaal wywnioskować, czemuż to stałam się taliożercą. Chyba wyszło, że moje obawy wcale nie były takie bezpodstawne, skoro wystarczyło napisać, że potrzebuję mieć dobrze skrojone do biustu, ale proste kiecki, by zostać posądzoną o dyskryminację wąskich talii i propagandę wrażych worków ;)
        • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 20:17
          kasica_k napisała:

          Czasem, zwłaszcza przy okazj
          > i dyskusji o ubraniach, czuję się na Lobby jak jedyna osoba, której na podkreśl
          > aniu talii nie zależy. Pewnie jestem nieco przewrażliwiona, bo faktem jest, że
          > za swoim brzuchem nie przepadam. Ale myślę, że lepiej odbierałabym domaganie si
          > ę ubrań _prawidłowo dopasowanych w biuście_, niż dopasowanych w talii. Dopasowa
          > nie w talii nie jest równoważne z dopasowaniem w biuście.


          Na pewno nie jesteś jedyna. Mnie też na tym nie zależy, a sylwetkę mam raczej mało problematyczną i mogabym talię nawet podkreślać. Ale tego raczej nie robię i najlepiej czuję się w biodrowej spódnicy, albo męskich spodniach i miękkiej dzianinie na górze, które wprawdzie jest dopasowana, ale w żadnym wypadku opięta. W szale mody na wysoką, wąską talię kupiłam sobie nawet taką spódnicę i nie noszę, bo jest mi w niej niewygodnie. I wracając jeszcze do dodawania wieku i kilogramów. Moim zdaniem ubrania robiące sylwetkę ala Christina Hendricks z serialu Mad Man moim zdaniem dramatycznie postarzają, bo są ciotkowate. Za ciotkowate uważam też większość sukienek BiuBiu i dziwię się, że szczupłe, młode dziewczyny z rozmiarami 36-38 chcą coś takiego w ogóle nosić. Ale zgoda, o gustach się nie dyskutuje i każdy może się oszpecać jak chce, cieszę się jednak, że istnieją kobiety, które nieprzymuszone "niedoskonałością" własnej figury (jak besame) też nie czują zawsze przymusu robienia z siebie wampa. Mnie podobają się nawet często aseksualne wymysły homoseksualnych dyzajnerów. ;-)
          • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 23.01.12, 23:45
            Ja nie mam żadnych oporów przed "ciotkowatością" rozumianą jako klasyczne stroje podkreślające figurę, aczkolwiek umarłabym z nudów, ograniczając się tylko do stylu "kobiecego". Z tego ostatniego adaptuję na przykład dopasowane spódnice, tyle że nie podkreślam partii taliowej, wkładając nieco luźniejsze bluzki i nie wpuszczając ich w środek. Sukienki BiuBiu jednak w większości nie odpowiadają mi nie tylko ze względu na taliowane kroje, ale i dlatego, ze mają za smutne barwy. Kocham kolor i uważam, że szarobure ubrania postarzają. Co innego młode dziewczyny, te ubrane na buro też będą wyglądały młodo :) Tak czy owak - zdecydowanie chciałabym mieć więcej stylistycznych opcji, jeśli chodzi o ubrania uszyte w sposób uwzględniający większy biust. Niestety, jak już wspomniałam - nie wystarczy mi kupić odpowiednio dużej sukienki, bo duży rozmiar nie oznacza dostosowania do dużego biustu i jest to zupełnie niezależne od dostosowania do innych partii sylwetki.

            W nawiązaniu do dyzajnerów - bardzo mi się na przykład podobały lansowane niedawno minimalistyczne sukienki, a do nich żakiety czy płaszcze w podobnym stylu, czasem wręcz z niewykończonymi szwami, jak cięte laserem z blachy. Niektórzy pewnie powiedzieliby, że nadają się tylko na chudziutkie podlotki, ponieważ w opcji dostępnej w sklepach rzeczywiście nie uwzględniały biustu w ogóle. Wystarczyłoby jednak skroić je tak, by uwzględniały, i już niejedna biuściasta wyglądałaby w takim stroju dobrze, a nie pokracznie, jak w źle uszytym ubraniu. Latem za to chciałabym mieć dobrze uszytą suknię-worek, bo w takich czuję się naprawdę swobodnie i nie jest mi gorąco. I proszę, by nikt mi nie mówił, że wystarczy kupić sobie odpowiednio duży rozmiar. W rozmiarze odpowiednio dużym, by wszedł biust, bokiem wychodzi połowa stanika - przez gigantyczne wycięcia na ramiona. W ogóle duże rozmiary mają to do siebie, że biust owszem się mieści, ale nie w przodzie, a w rękawach ciągniętych do przodu przez biust, zresztą chyba nie muszę tego tłumaczyć nikomu, kto próbował założyć taką niedopasowaną sukienkę (efekt "owijania się rękawami" dość przypominający owijanie się miseczkami stanika o za dużych miseczkach i za krótkim obwodzie :)
            • maith Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 25.01.12, 01:54
              kasica_k napisała:
              > W rozmiarze odpowiednio dużym, by wszedł biust
              > bokiem wychodzi połowa stanika - przez gigantyczne wycięcia na ramiona. W
              > ogóle duże rozmiary mają to do siebie, że biust owszem się mieści, ale nie w pr
              > zodzie, a w rękawach ciągniętych do przodu przez biust, zresztą chyba nie muszę
              > tego tłumaczyć nikomu, kto próbował założyć taką niedopasowaną sukienkę (efekt
              > "owijania się rękawami" dość przypominający owijanie się miseczkami stanika o
              > za dużych miseczkach i za krótkim obwodzie :)

              Fakt, coś takiego to koszmar.
          • jul-kaa Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 24.01.12, 01:25
            pierwszalitera napisała:
            > Moim zdaniem ubrania robiące sylwetkę ala Christina Hendricks z seria
            > lu Mad Man moim zdaniem dramatycznie postarzają, bo są ciotkowate. Za ciotkowat
            > e uważam też większość sukienek BiuBiu i dziwię się, że szczupłe, młode dziewc
            > zyny z rozmiarami 36-38 chcą coś takiego w ogóle nosić.

            Może nie uważają, że wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe ;)
            • pierwszalitera Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 24.01.12, 12:43
              jul-kaa napisała:

              > Może nie uważają, że wizualne dodawanie wieku i wagi jest takie złe ;)

              I właśnie dlatego napisałam, że każdy może się oszpecać jak chce. ;-)
        • ananke666 Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 24.01.12, 11:12
          > Otóż nie jest tak, jak piszesz, niestety.
          >
          > Ciuch dobrze leżący na dużym biuście to nie jest to samo, co ciuch podkreślając
          > y talię.

          Kasica, pisałam o czymś innym. Coś powiedzmy jak ciuchowy odpowiednik biustozakrywacza. Owszem, ładne to, zakrywa - ciało się w tym zmieści - ale ubranie nie leży.

          Obaw szczerze powiedziawszy nie rozumiem, zamiast krążyć obok tematu wolałabym, żeby najzwyczajniej w świecie powstał wątek o ubraniach dla jabłek czy tam cegieł. Napisać czarno na białym, co się lubi, a czego nie, czego się chce, a czego stanowczo woli się uniknąć. Gdyby każdy tak się szczypał, nie powstałoby forum lobbystek XXL ani metakobieta, ani nawet galeria. Ani wątki o poszukiwaniu dużych butów. Bo przecież o zgrozo, trzeba napisać, że ma się nadwagę albo duże stopy.

          I tak wzdycham sobie, po co to zawracanie głowy z typami figur, dopasowywaniem do nich ubrań i promowaniem tego czy tamtego w stosunku do siebie, skoro fobie jak były, tak są. I kto to pisze, osoba, która namiętnie zwalczała fobię literkową, jej biust widziałam wcześniej niż twarz, a boi się przyznać, jaką chce kieckę.

          Wniosek jest pesymistyczny: owszem, ostro promuje się jeden typ figury. Na tyle ostro, że jest problem z przyznaniem się, że takowego się nie ma. I wcale mi się to nie podoba.
          • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 24.01.12, 14:29
            Brzmi to dramatycznie. ;) Jeśli o mnie chodzi, to jęczałam już przecież nie raz w BiuBiowych wątkach, jakie chcę kiecki czy bluzki, martwił mnie natomiast fakt, że ze swymi upodobaniami byłam jakby odosobniona - albo wszyscy tu jak jeden mąż (żona) mają jednakowe potrzeby (taliowe) i faktycznie nie ma dla mnie szans jako dla żałośnie małej mniejszości, albo rzeczywiście potrzeby są różne, tylko istnieje jakiś opór przed ich wyrażaniem... Trudno orzec.
            • ananke666 Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 25.01.12, 00:14
              kasica_k napisała:

              > Jeśli o mnie chodzi, to jęczałam już przecież nie raz
              > w BiuBiowych wątkach, jakie chcę kiecki czy bluzki, martwił mnie natomiast fak
              > t, że ze swymi upodobaniami byłam jakby odosobniona...

              Zdaje mi się, że po prostu jęczałaś w złym miejscu :) Środek biubiowego drzewka to yyyy niezupełnie szczęśliwy pomysł. Przecież BiuBiu powstało w dużej mierze, żeby zaspokoić potrzeby niejako odwrotne niż Twoje. Pamiętam to marudzenie, że bluzki wiszą, że dziewczyny chcą, żeby nie wisiały, potem powstała firma, bluzki nie wiszą, znaczy, wejdą tam raczej osoby zainteresowane niezwisaniem. Stąd i odzew mały. Tak myślę, bo biubiowych wątków nie czytałam od wieków - nie jestem targetem. Jęcz osobno i w kilku miejscach, na pewno się znajdą zainteresowane.
              • kasica_k Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 25.01.12, 01:27
                ananke666 napisała:
                >
                > Zdaje mi się, że po prostu jęczałaś w złym miejscu :) Środek biubiowego drzewka
                > to yyyy niezupełnie szczęśliwy pomysł. Przecież BiuBiu powstało w dużej mierze
                > , żeby zaspokoić potrzeby niejako odwrotne niż Twoje. Pamiętam to marudzenie, ż
                > e bluzki wiszą, że dziewczyny chcą, żeby nie wisiały, potem powstała firma, blu
                > zki nie wiszą, znaczy, wejdą tam raczej osoby zainteresowane niezwisaniem.

                Znowu stawiasz znak równości między dopasowaniem do większego biustu a "niezwisaniem", czyli dopasowaniem do wąskiej talii. Hm, może powinnam walnąć jakiś rysunek poglądowy, czym się różni workowata, przprszm luźna, sukienka dopasowana do dużego biustu od sukienki luźnej niedopasowanej do dużego biustu, tylko niestety brak mi talentu.

                A BiuBiu jest jedyną firmą szyjącą w Polsce na większe biusty, to komu innemu mam jęczeć? :) Z BiuBiu mam jedyne bluzki koszulowe (niestety model już nie szyty - Vanity Size) i kilka bardzo udanych dżersejówek. W dodatku wiele Biubluzek akurat "zwisa", tylko nie w taki sposób, jaki mi odpowiada ;)

                > Stąd i odzew mały. Tak myślę, bo biubiowych wątków nie czytałam od wieków - nie jes
                > tem targetem. Jęcz osobno i w kilku miejscach, na pewno się znajdą zainteresowa
                > ne.

                Jęczeniem? :) Gromadne jęczenie mych potrzeb nie zaspokoi :) Wątki BiuBiu są dobrym miejscem do postulowania konkretnych krojów ciuchów, bo BiuBiu już wiele takich jęków wysłuchało i zrealizowało, i cześć mu za to i chwała. Zresztą Kinga sama mi napisała w tamtej dyskusji, iż wie doskonale, iż zaopatrzenie w ciuchy dla japek na rynku woła o pomstę do nieba.

                Tak czy owak - szczerze namawiam wszystkie zwolenniczki różnorodnych krojów, których wspólnym mianownikiem będzie szycie dostosowane do większego biustu, do zgłaszania sugestii naszym drogim forumowym producentom...
                • kulka_kulkowa Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 25.01.12, 13:55
                  Pogubiłam już się trochę w tej dyskusji, więc się wpiszę tutaj. Trochę w imieniu mojej rodzicielki się wpiszę. Właśnie wykupuję dla niej ostatnie sztuki Vanity Size. Koszule dobre w biuście, nie robiące worka na plecach na wysokości talii, z przodu dobrze dopasowane, ale nie obciskające brzucha i nie wiszące (mama posiada zarówno wcięcie w talii jak i trochę brzucha).
                  Nie wiem, czy na LB jest promowany jeden typ figury. Wiem, że gdyby nie Lobby i BiuBiu (i Maheda, która dała mamie Vanity Size do przymiarki - dziękuję!), mama by mi jęczała, że "nie szyją koszul na takie grube baby".

                  Ok, może czasem teksty dot. niedopasowanych ubrań bywały mało delikatne (np. "ubrania na kołki"), ale wiem z czego to wynika. Czytam i rozumiem skąd się wzięła ta ubraniowa frustracja i jako małobiuściasta gruszka, której sieciówkowe koszule nieraz powiewają w biuście, nie czuję się dyskryminowana.

                  A, i tak jak ktoś wcześniej, też bym chciała, żeby ktoś, kto się na tym zna, pomógł mi się rozeznać w typach figury. Bo widzę, że moja teściowa może ubrać luźną sukienkę a la Magda Gessler i będzie wyglądać super, a mama raczej coś taliowanego, bo inaczej uzyska efekt jak w koszuli nocnej, tylko nazwać tego nie umiem.

                  kasica_k napisała:
                  > A BiuBiu jest jedyną firmą szyjącą w Polsce na większe biusty, to komu innemu m
                  > am jęczeć? :) Z BiuBiu mam jedyne bluzki koszulowe (niestety model już nie szyt
                  > y - Vanity Size) i kilka bardzo udanych dżersejówek. W dodatku wiele Biubluzek
                  > akurat "zwisa", tylko nie w taki sposób, jaki mi odpowiada ;)
        • maith Re: Dobry na biust a dopasowany w talii 25.01.12, 01:52
          kasica_k napisała:
          > Pewnie jestem nieco przewrażliwiona, bo faktem jest, że
          > za swoim brzuchem nie przepadam. Ale myślę, że lepiej odbierałabym domaganie si
          > ę ubrań _prawidłowo dopasowanych w biuście_, niż dopasowanych w talii. Dopasowa
          > nie w talii nie jest równoważne z dopasowaniem w biuście.

          Mnóstwo osób nie przepada za swoimi brzuchami i pomysły na ukrywanie brzuszków spotykają się tu moim zdaniem ze sporym zainteresowaniem.
          A z brzuszkami jest tak, że w zależności od rodzaju brzuszka jednym bardziej pasuje podkreślenie talii i przytrzymanie brzuszka mocniejszym materiałem, innym puszczenie materiału luźno, ale tutaj też inaczej wyglądają potrzeby dziewczyn, które mają szerszą i węższą talię, a brzuszek niżej, albo wyżej.
          Dlatego luźno puszczona bluzka w określonym kroju jednej dziewczynie świetnie ukryje brzuszek, a drugiej zrobi ciążę, podkreślając go.
    • czerwona_pomadka usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreślanie) 24.01.12, 17:22
      czasami kończy się niefortunnie, tak jak tutaj :

      global.images10.fotosik.pl/591/310e1ebae04f7702.jpg
      www.zeberka.pl/img/el/mf/250_7.jpg
      1.bp.blogspot.com/-4jQhySwE-vM/TaggxhEusbI/AAAAAAAADgY/go6gUxrbQxo/s1600/Trinny_i_Susannah_Warszawa_46.JPG
      Nie jestem znawczynią, ale moim zdaniem efekt wyszedł trochę groteskowy i można by te panie ubrać dużo lepiej NIE podkreślajac wszystkich klepsydrowych atutów naraz. Swoją drogą, zaproponowane tu stroje właściwie nie nadają się do wyjścia na ulicę... najwyżej na jakąś imprezę.
      • clarisse Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 17:39
        Mam zupełnie inne odczucia co do pokazanych zdjęć. W obu przypadkach podkreślenie talii mi się podoba.

        To co mi się mniej podoba, to sposób wyeksponowania biustu - zdjęcia oczywiście mogą być mylące, ale chyba na tak ładny duży biust założyłabym gorset underbust a nie overbust, bo efekt ściśniętych przez nieelastyczne cosie piersi wypływających górą nie jest w moim guście.

        Z kolei u pani w fioletowym mam wrażenie jakiejś pomyłki rozmiarowej - wygląda jakby gorset lub "gorsetopodobna" część ubrania, tym razem wyglądająca jak underbust, nachodził jej na biust, podczas gdy powinna kończyć się poniżej. Takie "podciągnięcie" gorsetu w górę powoduje, że wizualnie pogłębia się dekolt.

        Ale z talią nie ma to jako żywo nic wspólnego :)
        • kasica_k Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 17:43
          Ja bym też spytała tych pań, czy w tych gorsetach na pewno jest im wygodnie, czy są w stanie usiąść i spożyć choćby drinka.
          • clarisse Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 17:57
            Nie pytałabym nawet - w takim jak ten overbust na pewno jest niewygodnie :)
            • roza_am Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:10
              A co te przykłady mają wspólnego z Lobby?
              • czerwona_pomadka Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:14
                wspólnego mają wiele z figurą klepsydry, o której toczy się w tym wątku dyskusja.
                • roza_am Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:25
                  Dyskusja się toczy o tym, czy Lobby promuje figurę klepsydry jako jedynie słuszną. Otóż, na wszelki wypadek podkreślę, że panie T&S nie są agentkami Lobby i figurę klepsydry promują (lub nie) na własny rachunek, a nie na lobbowe zlecenie ;)
              • kasica_k Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:17
                Być może nic, ale czemu by o nich nie podyskutować, skoro zahaczają o temat podkreślania klepsydrowatości.
            • czerwona_pomadka Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:11
              swoją drogą, myślę że nie sztuką jest ubrać kogoś odpowiednio do figury (podkreślając figurę) stosując szpilki, sukienki, gorsety itp (czyli strój raczej wieczorowo-okazjonalny). Sztuką jest ubrać kobietę tak, aby wyglądała świetnie i jednocześnie MOGŁA chodzić w tym na co dzień, czymkolwiek się na co dzień zajmuje. Tak samo zawsze powtarzam, że nie jest żadną sztuka wyglądać świetnie w szpilkach- sztuką jest wyglądać równie dobrze bez nich...
              • roza_am Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:29
                Zgadzam się. I dlatego nie lubię programów T&S z ostatnich sezonów, bo w zasadzie każdą kobietę przebierają tam w strój typu "zaraz wyjdę na czerwony dywan". Wolałam te dawniejsze programy, w których jednej kobiecie dobierały zestaw strojów na różne okazje (praca, dom, dzieci, impreza też, ale jako jedna z opcji, a nie jedyna możliwość).
                • butters77 [OT] Codzienna elegancja 24.01.12, 19:10
                  A ja i się zgadzam, i nie zgadzam ;-) Bo tak, również uważam, że znacznie łatwiej jest "zrobić" komuś nowy wizerunek w stylu wieczorowym, dobierając kieckę, obcasy i biżuterię.

                  Z drugiej strony jednak mam wrażenie, że wiele kobiet (w tym ja, nie przeczę ;-) nieco demonizuje elegancję, obawia się bardziej wyjściowych dodatków czy nieco ekstrawaganckich fasonów. Dlatego wybiera bezpieczne zestawienia - a choćby założenie do dżinsów butów na obcasie (zamiast np. płaskich pantofli) może dodać smaczku. Albo założenie dwóch dodatków - nie tylko apaszki, ale i fajnego paska. I na dodatek wyrazistych kolczyków, o! :-)

                  Wiecie, chodzi mi o to, że oczywiście "co za dużo, to niezdrowo", ale mam wrażenie, że wiele kobiet nie zbliża się do tego bieguna (czyli do przesady), a jednak sięgając po dodatek w nietypowym dla siebie kolorze, obawia się wizerunku "choinki", rezygnuje ze strachu przed "przestrojeniem". Niesłusznie :-)
                  • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 24.01.12, 21:34
                    butters77 napisała:

                    > Wiecie, chodzi mi o to, że oczywiście "co za dużo, to niezdrowo", ale mam wraże
                    > nie, że wiele kobiet nie zbliża się do tego bieguna (czyli do przesady), a jedn
                    > ak sięgając po dodatek w nietypowym dla siebie kolorze, obawia się wizerunku "c
                    > hoinki", rezygnuje ze strachu przed "przestrojeniem". Niesłusznie :-)

                    A ja i się zgadzam, i nie zgadzam ;-) Z punktu widzenia zagranicy Polki ubrane są bardzo "kobieco", a w sytuacjach wyjściowych mają nawet skłonność do przesady. Mnie się zawsze wydaje, że mylą klasykę i elegancję ze stylem retro (szczególnie ulubione są gorsety i sukienki ala lata 50-te i 60-te), hollywoodzkim (odstrzelnie jak na czerwony, a raczej weselny dywan) i stylem femme fatale (super-hiper seksownie). Z drugiej strony jest masa kobiet zaniedbanych, prezentujących ciągle styl socjalistyczny. Brakuje współczesnego pomysłu i tu trendy z aktualnych wybiegów świetnie nadawałyby się do kreatywnego naśladowania, gdybyśmy w Polsce nie mieli tak negatywnego podejścia do mody. Cały świat się zachwyca, a w kraju marudzi się, że dyzajnerzy nie robią z kobiety wampa, no ale gdyby byli hetero, to moda byłaby bardziej "kobieca", czyli znowu jesteśmy przy odstrzelonej femme fatale w sukience retro. ;-)
                    • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 25.01.12, 01:42
                      W kraju się na dyzajnerów nie marudzi wcale, bo się ich propozycji za bardzo nie zna. Modę w wydaniu sieciówkowym kupują nastolatki, a dojrzałe kobiety ją przeważnie ignorują, ponieważ mało jest w Polsce w sklepach odzieży modnej w wydaniu dojrzałym (choćby w bardziej "dojrzałych" rozmiarach) - a jeśli jest, to jest bardzo markowo i bardzo drogo. Nie wydaje mi się, żeby w Polsce było negatywne podejście do mody, przynajmniej wokół siebie tego nie obserwuję, za to jest nieustanne rozczarowanie tym, co proponują sklepy. Czasem się zastanawiam, komu one to właściwie proponują...
                      • butters77 Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 12:27
                        kasica_k napisała:
                        > W kraju się na dyzajnerów nie marudzi wcale, bo się ich propozycji za bardzo ni
                        > e zna.

                        Tak, mam podobne odczucia.
                    • turzyca Re: [OT] Codzienna elegancja 25.01.12, 16:16
                      Mnie się zawsze wydaje, że mylą klasykę i elegancję ze stylem retro (szcze
                      > gólnie ulubione są gorsety i sukienki ala lata 50-te i 60-te),

                      Taki styl jest popularny u Was na Slasku? Mozesz podrzucic namiary na jakies sklepy? Bo ja mam ochote na sukienke w stylu retro, wlasnie takiego powojennego, i jestem na etapie szukania w necie, niestety w warszawskich sklepach niczego dokladnie w tym stylu nie znalazlam, modnie eleganckich, inspirowanych aktualnym wybiegiem zatrzesienie, ale retro jako trudniejsze do dostania.
                      • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 25.01.12, 21:16
                        turzyca napisała:

                        > Taki styl jest popularny u Was na Slasku? Mozesz podrzucic namiary na jakies sk
                        > lepy? Bo ja mam ochote na sukienke w stylu retro, wlasnie takiego powojennego,
                        > i jestem na etapie szukania w necie, niestety w warszawskich sklepach niczego d
                        > okladnie w tym stylu nie znalazlam, modnie eleganckich, inspirowanych aktualnym
                        > wybiegiem zatrzesienie, ale retro jako trudniejsze do dostania.

                        Nie wiem, gdzie takie sukienki się kupuje, bo ten styl mnie nigdy nie interesował, ale sam fakt, że czegoś takiego szukasz, w czym nie jesteś odosobniona, jest potwierdzeniem mojej tezy.
                        • turzyca Re: [OT] Codzienna elegancja 25.01.12, 21:29
                          > Nie wiem, gdzie takie sukienki się kupuje, bo ten styl mnie nigdy nie interesow
                          > ał, ale sam fakt, że czegoś takiego szukasz, w czym nie jesteś odosobniona, je
                          > st potwierdzeniem mojej tezy.


                          Uwagledniajac fakt, ze nie moge znalezc, to raczej jestem jej wyraznym zaprzeczeniem.
                          A niestety wyrwanie z wspoltanczacych na potancowkach retro, gdzie zdobyly swoje kreacje, jest zajeciem przekraczajacym ludzkie mozliwosci, kazda pilnie strzeze swojego zrodelka. A mnie moje moderne kiecki nie wystarczaja, tez bym chciala miec cos w tamtym stylu.

                          Skoro zas Ty twierdzisz, ze to takie nagminne, to zakladam, ze tam u Was na Slasku, to popularny styl i takie kiecki sa latwe do dostania. Mam okazje przejechac sie do Opola za darmo, wiec nie badz wisnia i podpowiedz, gdzie sie kuzynki ubieraja.
                          • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 25.01.12, 21:56
                            turzyca napisała:

                            > Skoro zas Ty twierdzisz, ze to takie nagminne, to zakladam, ze tam u Was na Sla
                            > sku, to popularny styl i takie kiecki sa latwe do dostania. Mam okazje przejech
                            > ac sie do Opola za darmo, wiec nie badz wisnia i podpowiedz, gdzie sie kuzynki
                            > ubieraja.

                            Prawdę mówiąc orientowałam się bardziej na polskich blogach, studniówkowej modzie prezentowanej w różnych miejscach w internecie i ogólnym nastawieniu do trendów przewijającym się na przeróżnych polskich portalach niż śląską ulicą. Ja w Polsce ciuchów nie kupuję, więc nie wiem, skąd coś takiego się bierze. Słyszałam też, że w Polsce trudno w ogóle o jakikolwiek dobrze dopasowany ciuch, za to łatwo o dobrą i tanią krawcową, więc może powinnaś pójść tym tropem. Moje kuzynki na Śląsku pewno radzą sobie w ten sposób.
                            A skoro interesujesz się modą retro inspiracje znajdziesz może na blogu vintagegirl.blox.pl/html
                            • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 02:57
                              Wiesz, blogerki-fanki retro i pin-up to nie jest mainstream polskich ulic, ani tym bardziej sklepów :) Na studniówce dawno nie byłam, to się nie wypowiem. Natomiast w pewnym momencie miałam wątpliwość, czy Ty czasem mianem mody retro nie określasz zwykłej kobiecej klasyki. Ja to rozróżniam i dla mnie taka spódnica:

                              https://e3-ovh.simplestorage.pl/solar01/img/735-2561-p_list/spodnica.jpg

                              jest klasyczna, a taka:

                              https://www.emonnari.pl/818-679-p_list/spodnica-midi-w-morskim-odcieniu.jpg

                              jest stylizowana na retro (bardzo wysoki pasek, strasznie niewygodny :).
                              • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 14:06
                                kasica_k napisała:

                                Nat
                                > omiast w pewnym momencie miałam wątpliwość, czy Ty czasem mianem mody retro nie
                                > określasz zwykłej kobiecej klasyki. Ja to rozróżniam i dla mnie taka spódnica:

                                Ja rozróżniam klasykę i reto dokładnie tak samo.
                                Pisałam o ubiorach w stylu lat 50-tych, 60-tych. Pierwszy lepszy przykład na tym blogu:
                                noszebiustonosze.blox.pl/2012/01/Studnia.html
                                • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 14:21
                                  A, rozumiem. No ale studniówki czy np. wesela to jednak bardzo specjalne okazje, na które wiele młodych dziewcząt po raz pierwszy w życiu zakłada "dorosłą" balową sukienkę i szpilki. Nie ubieramy się tak przecież na co dzień, w weekendy w klubach też nie znajdziesz tak poubieranych dziewczyn. To trochę tak, jakby oceniać styl ubierania się Amerykanek na podstawie "prom dresses". Owszem, na takich imprezach często panuje styl "czerwony dywan", ale ile razy w życiu ma się studniówkę? :)
                                  • ciociazlarada Re: [OT] Codzienna elegancja - przykład 26.01.12, 15:31
                                    Czy TO tudzież TO jest według Was retro spódnica? Ma fałdy na całej szerokości, szyta z koła, krój A, talia w talii. Według mnie nie jest klasyczna, ale i codzienna (taki dzińsik wygodniutki).

                                    Miałam wysłać do galerii, ale dla dobra sprawy zamieszczam i tutaj. Modelka wie, że zdjęcie jest mało wysmakowane;-), a podkoszulek wygląda jak podkoszulek, ale modelka jest na urlopie i ma to absolutnie gdzieś:-)
                                    • ciociazlarada Re: [OT] Codzienna elegancja - przykład 26.01.12, 15:34
                                      tfu, miało być jest klasyczna.
                                    • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja - przykład 26.01.12, 16:07
                                      Niczego retrowego w niej nie widzę, fajna spódnica na co dzień. Bardzo ładnie wygląda.

                                      W dodatku nadawałaby się być może dla mnie (uwaga brzuchy!), znalazłam ją na b-mo i wygląda tak:

                                      https://images.bravissimo.com/skirts-and-trousers/bp-is01des-smallthumb.jpg

                                      - czyli ma szeroki pasek, i być może można go nosić ciut niżej, co jest wersją b. pożądaną dla niewciętych, bo maskuje brzuch, nie wcina się i nie pogrubia. No chyba, że to przewężenie u samej góry jest znaczne, wtedy może być problematycznie.

                                      No i ma kieszenie, kieszenie rządzą.
                                      • ciociazlarada Re: [OT] Codzienna elegancja - przykład 26.01.12, 16:18
                                        Mam słabe warunki do fotografowania, ale spódnica jest zaokrąglona z przodu oraz wyższa i dopasowana z tyłu. Bardzo ładnie się układa i trzyma na mur. A, i z tył nie ma fałd, a zaszewki (geniusz krawiectwa, mła...)
                                  • slotna Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 19:58
                                    > A, rozumiem. No ale studniówki czy np. wesela to jednak bardzo specjalne okazje
                                    > , na które wiele młodych dziewcząt po raz pierwszy w życiu zakłada "dorosłą" ba
                                    > lową sukienkę i szpilki. Nie ubieramy się tak przecież na co dzień, w weekendy
                                    > w klubach też nie znajdziesz tak poubieranych dziewczyn. To trochę tak, jakby o
                                    > ceniać styl ubierania się Amerykanek na podstawie "prom dresses". Owszem, na ta
                                    > kich imprezach często panuje styl "czerwony dywan", ale ile razy w życiu ma się
                                    > studniówkę? :)

                                    W UK i Irlandii znajdziesz tak ubrane dziewczyny wlasnie w weekendy w klubach, a nawet zwyklych pubach.
                                    • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 02:04
                                      O, naprawdę? To ciekawy widok musi być, takie stadka dziewcząt w sukienkach.

                                      Tak w ogóle, to mnie się retro-stylizacje często bardzo podobają i sama się niekiedy tą modą inspiruję, choć, jak już wspomniałam, nie zniosłabym ciągłego chodzenia w dopasowanych spódnicach, na obcasach itp., musi być "płodozmian" :)

                                      A wracając jeszcze do dyzajnerów: pierwszalitero, wśród propozycji projektantów retro akurat trzyma się mocno już od wielu sezonów, więc tak naprawdę to nie ma takiej opozycji, jak "styl retro - style proponowane przez światowe domy mody". Oprócz tej typowej "retro-kobiecości", na którą narzekasz, jest multum innych rzeczy do wyboru.
                                      • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 02:58
                                        kasica_k napisała:

                                        > Tak w ogóle, to mnie się retro-stylizacje często bardzo podobają i sama się nie
                                        > kiedy tą modą inspiruję, choć, jak już wspomniałam, nie zniosłabym ciągłego cho
                                        > dzenia w dopasowanych spódnicach, na obcasach itp., musi być "płodozmian" :)

                                        Ależ oczywiście. Retro to jednak też spodnie Marleny, męskie buty brogue style, grzeczne bluzki Coco Chanel, czy zwiewne kreacje inspirowane modą lat 20-tych i 30-tych. Wiele kobiet ogranicza jednak retro do stylu pin up lat 50-tych i 60-tych, z mocno podkreśloną talią i wyeksponowaniem kobiecych atutów. I ten "kobiecy" styl znajduje moim zdaniem największe uznanie u Polek. Ja sama przygarnęłabym całą damską garderobę z filmu Belle de jour z roku 1967, albo z ekranizacji powieści Agathy Christie Śmierć na Nilu z roku 1978. Bardzo retro, ale na pewno nie w stylu Mad Man.
                                        • 100krotna Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 10:29
                                          pierwszalitera:
                                          Wiele kobiet ogranicza jednak retro do stylu pin up lat 50-tych i 60
                                          > -tych, z mocno podkreśloną talią i wyeksponowaniem kobiecych atutów

                                          Bo ten styl jest przecież ładny :)
                                          I inne też, ale jak widać, ten zachwyca najbardziej.
                                          I jak sama napisałaś "eksponuje atuty"- a napisałaś tak, jakby to było coś złego. Ja uważam za to, że jeśli tego chcemy, to eksponowanie atutów jest fajne i nie musimy się tego wstydzić - co niejedna z nas mogłaby wyczytać między słowami w twoich komentarzach :)

                                          Mnie osobiście też ten styl podoba się najbardziej, chociaż sama w rozszerzanych spódnicach wyglądam... no tak sobie, bo mi się robi namiot przy pośladkach i czasem na udach (które są nieco szersze od bioder) :) Dziewczyny, które widziały mnie na metakobiecie (w różowej spódnicy) wiedzą, o czym mówię :)
                                          W ogóle, bez związku z trendami i lobby - mam wrażenie, że dawniej kobiety bardziej dbały o to, żeby wyglądać przede wszystkim ładnie - ubrania były ozdabiane, kolorowe, z ładnych materiałów i starannie uszyte - teraz - no różnie bywa ;)
                                          • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:25
                                            100krotna napisała:

                                            > Bo ten styl jest przecież ładny :)
                                            > I inne też, ale jak widać, ten zachwyca najbardziej.

                                            A czy ja napisałam, że nieładny? Ale nie jedyny i dlatego nie trzeba stosować go jako standardu "kobiecości".
                                          • czerwona_pomadka Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:28
                                            Zgadzam się- taki styl JEST PO PROSTU ŁADNY :)

                                            jednocześnie mam wrażenie, że często kobiety w Polsce rzeczywiście utożsamiają "ładne wyglądanie" TYLKO z wyeksponowaniem naraz wszystkich posiadanych atutów (albo "zrobienie se" ich strojem, tzn zrobieniem się na klepsydrę jeżeli takiej figury nie posiadają). Młodsze również podobnie- muszą mieć wszystko dopasowane (wręcz obcisłe-bez względu na typ figury), broń Boże nie luźne i najlepiej w sztampowych połączeniach kolorystycznych (często niepasujących w ogóle do typu urody danej kobiety), no i żeby sexiii było. To jest oczywiście generalizacja, jest wiele wyjątków, ale mimo wszystko taką tendencję zauważam.

                                            Nie przemawia do mnie także takie "polskie" pojęcie elegancji. Powiedz Polce "przyjdź ubrana elegancko!" to jakieś 99% kobiet przyjdzie w bluzce z kołnierzykiem (mam na myśli bluzkę koszulową). Sama kołnierzyków nie znoszę i nie uważam, aby do eleganckiego wyglądu niezbędna była bluzka koszulowa. Ciągle poszukuję dla niej alternatyw, jak na razie z powodzeniem. Ale to już taka dygresja :)
                                            • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 17:14
                                              czerwona_pomadka napisała:
                                              >
                                              > Nie przemawia do mnie także takie "polskie" pojęcie elegancji. Powiedz Polce "p
                                              > rzyjdź ubrana elegancko!" to jakieś 99% kobiet przyjdzie w bluzce z kołnierzyki
                                              > em (mam na myśli bluzkę koszulową). Sama kołnierzyków nie znoszę i nie uważam,
                                              > aby do eleganckiego wyglądu niezbędna była bluzka koszulowa.

                                              Ja uważam podobnie, zwłaszcza że przez całe lata bluzek koszulowych po prostu nie miałam wcale, bo nic na mnie nie pasowało :) Lubię jednak bluzki koszulowe, ale w miarę proste, w męskim stylu i marzę o dobrej damskiej koszuli nadającej się do krawata i z mankietami do spinek, i nie ustaję w nadziei, że BiuBiu kiedyś coś takiego zaprojektuje (czy BiuBiu mnie słyszy? ;))
                                              • anna-pia Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 22:59
                                                kasica_k napisała:
                                                > Lubię jednak bluzki koszulowe,
                                                > ale w miarę proste, w męskim stylu i marzę o dobrej damskiej koszuli nadającej
                                                > się do krawata i z mankietami do spinek, i nie ustaję w nadziei, że BiuB
                                                > iu kiedyś coś takiego zaprojektuje (czy BiuBiu mnie słyszy? ;))

                                                Mam nadzieję, że słyszy :) Mam co prawda dwie takie koszule (wyhaczone na ebayu jako bravissimowe) i nawet spinki do nich od Mariselli, ale tylko białą i czarną, co to jest... Koszule mają po prostu wydłużone mankiety i dwie dziurki zamiast dziurki i guzika.
                                          • moniach_1 Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 19:05
                                            > W ogóle, bez związku z trendami i lobby - mam wrażenie, że dawniej kobiety bard
                                            > ziej dbały o to, żeby wyglądać przede wszystkim ładnie - ubrania były ozdabiane
                                            > , kolorowe, z ładnych materiałów i starannie uszyte - teraz - no różnie bywa ;)

                                            Nie bardzo wiem, jak dalekie kiedyś masz na myśli ;) ale może być tak, że te kiedyś kojarzymy z kreacji gwiazd filmowych i innych bogatych ludzi. Finansowy odpowiednik h&m w tamtych czasach pewnie nie wyglądał aż tak ładnie.
                                          • pinupgirl_dg Re: [OT] Codzienna elegancja 28.01.12, 16:13
                                            > W ogóle, bez związku z trendami i lobby - mam wrażenie, że dawniej kobiety bard
                                            > ziej dbały o to, żeby wyglądać przede wszystkim ładnie - ubrania były ozdabiane
                                            > , kolorowe, z ładnych materiałów i starannie uszyte - teraz - no różnie bywa ;)

                                            Też sądzę, że to jakiś mit zapodawany na nylonowych forach ;). Nie mam szans pamiętać lat 60, ale nie sądzę, żeby współczesne kobiety się nie starały wyglądać ładnie.
                                            • 100krotna Re: [OT] Codzienna elegancja 28.01.12, 18:02
                                              Bo to moje wrażenie, wcale nie musi być prawdziwe.
                                              Np dla mnie dżinsy (podstawa garderoby?) wcale nie są tak naprawdę ładne, podobnie swetry, bluzy, t-shirty, puchówki. Mogą być modne, mogą nam się podobać, mnie samej się podobają... kurcze, chyba nie potrafię wytłumaczyć, o co mi chodzi :):)
                                              Ale fakt, opieram się na zdjęciach i rycinach i filmach kostiumowych - one pewnie nieco się różnią od tego, co można było zobaczyć na ulicach w dni nieświąteczne.
                                              • pinupgirl_dg Re: [OT] Codzienna elegancja 28.01.12, 21:40
                                                > Bo to moje wrażenie, wcale nie musi być prawdziwe.
                                                > Np dla mnie dżinsy (podstawa garderoby?) wcale nie są tak naprawdę ładne, podob
                                                > nie swetry, bluzy, t-shirty, puchówki. Mogą być modne, mogą nam się podobać, mn
                                                > ie samej się podobają... kurcze, chyba nie potrafię wytłumaczyć, o co mi chodzi
                                                > :):)
                                                > Ale fakt, opieram się na zdjęciach i rycinach i filmach kostiumowych - one pewn
                                                > ie nieco się różnią od tego, co można było zobaczyć na ulicach w dni nieświątec
                                                > zne.

                                                Pewnie tak :).
                                                Jednemu się może podobać to, innemu tamto, to fakt. Ale nie powiesz mi, że kobiety mają na względzie tylko względu funkcjonalne. Malujemy, farbujemy włosy, skubiemy brwi, oglądamy się 10 razy w nowym ciuchu w lustrze, czy aby nam nie pogrubia tyłka i czy kolor podkreśla nasze oczy i osobowość. Może dziś to już nie jest girdle i sukienka, ale rurki biodrówki i koturny, ale nadal chodzi o to samo. To, że jednej osobie będzie się bardziej podobać styl retro, a innej mniej, to osobna sprawa. Ale na pewno nie jest tak, że współczesne kobiety mają estetykę w nosie ;). Oczywiście trochę generalizuje, bo pewnie każdy ma i dni, kiedy ma ochotę się wystroić, i takie, kiedy by nie ściągał dresu, ale podejrzewam, że to na przestrzeni dziesięcioleci też się nie zmieniło :).
                                                • 100krotna Re: [OT] Codzienna elegancja 28.01.12, 22:06
                                                  pinupgirl_dg napisała:
                                                  > Jednemu się może podobać to, innemu tamto, to fakt. Ale nie powiesz mi, że kobi
                                                  > ety mają na względzie tylko względu funkcjonalne

                                                  Ja nic takiego nie powiedziałam :) I chyba sobie właśnie sprecyzowałam, o co mi chodzi - o malowniczość i klimat - i oczywiście bardziej opieram sie na wyobrażeniach, bo też skąd mogę wiedzieć :)
                                                • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 28.01.12, 23:17
                                                  Jeśli chodzi o ogólne kanony estetyczne ubioru, to nie ulega wątpliwości, że one się na przestrzeni ostatnich 50-60 lat (i nie tylko oczywiście) nieco zmieniły. Co prawda kobiety nadal przeważnie starają się wyglądać ładnie i seksownie, ale funkcjonalność ma jednak więcej do powiedzenia. Stało się to z przyczyn ekonomiczno-społecznych. Kobiety obecnie masowo pracują zawodowo i moda musiała się do tej sytuacji dostosować, wszak nawet wózek w supermarkecie wygodniej się popycha w adidasach i dżinsach niż w sukience i szpilkach. Ponadto zacierają się tradycyjne role płciowe, stąd popularność strojów uniseks i mniejszy nacisk na podkreślanie cech kobiecych strojem.
                                                  • pinupgirl_dg Re: [OT] Codzienna elegancja 29.01.12, 01:01
                                                    > Jeśli chodzi o ogólne kanony estetyczne ubioru, to nie ulega wątpliwości, że on
                                                    > e się na przestrzeni ostatnich 50-60 lat (i nie tylko oczywiście) nieco zmienił
                                                    > y. Co prawda kobiety nadal przeważnie starają się wyglądać ładnie i seksownie,
                                                    > ale funkcjonalność ma jednak więcej do powiedzenia. Stało się to z przyczyn eko
                                                    > nomiczno-społecznych. Kobiety obecnie masowo pracują zawodowo i moda musiała si
                                                    > ę do tej sytuacji dostosować, wszak nawet wózek w supermarkecie wygodniej się p
                                                    > opycha w adidasach i dżinsach niż w sukience i szpilkach. Ponadto zacierają się
                                                    > tradycyjne role płciowe, stąd popularność strojów uniseks i mniejszy nacisk na
                                                    > podkreślanie cech kobiecych strojem.

                                                    Ten mniejszy nacisk na podkreślanie "kobiecości" (w sensie: biust, talia, biodra, długie włosy itd) pojawił się już w latach 20.
                                                    Nie sądzę, że w obcisłych, ekstremalnie niskich biodrówkach wygodniej jest pchać wózek, niż w sukience (i ze w ogóle cokolwiek można wygodnie w nich robić), a parę lat temu to był istny szał. Oczywiście nie chcę znów wywoływać dyskusji, czy biodrówki są wygodne, czy nie, jednemu będzie wygodnie, innemu nie, ale kiecek też to się tyczy, tak czy inaczej sądzę, że niejedna kobieta znosi dziś niewygody w imię wyglądu.
                                                    Lata 50 to nie tylko stilotto heel, rozumiem, tak samo, jak dziś nie wszyscy wyglądają, jak gwiazdy na czerwonym dywanie :). Praca w domu to też praca, to też wygodniej jest robić w czymś mniej oficjalnym, niż sukienka i szpilki, raczej wątpię, że każda pani domu w latach 50 wyglądała tak:
                                                    www.pinupcandy.blogspot.com/2011/10/pin-up-candy-z-konkursie-greta-vintage.html
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 29.01.12, 01:40
                                                    No tak, ale to jednak nie przypadek, że owe hiper-biodrówki wyewoluowały ze stroju poniekąd roboczego, jakim były pierwotnie dżinsy :) Te zmiany oczywiście nie rozpoczęły się w latach 60., tendencja do upraszczania ubioru i czynienia go bardziej praktycznym i swobodnym trzyma się od bardzo dawna, w końcu po coś kobiety te gorsety porzuciły (a że dziś do nich wracają w ramach ekstrawaganckiej ciekawostki to inna sprawa). No i jednak podkreślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że kobiety robią dziś właściwie to samo, co mężczyźni, nic dziwnego więc, że u kobiet tak dobrze przyjęły się spodnie i inne elementy męskiego ubioru, łącznie z oszczędnym, mniej ozdobnym stylem. Szkoda tylko, że nie ma trendu odwrotnego (naprawdę nie miałabym nic przeciwko facetom w spódnicach :).
                                                  • pinupgirl_dg Re: [OT] Codzienna elegancja 29.01.12, 13:45
                                                    > No tak, ale to jednak nie przypadek, że owe hiper-biodrówki wyewoluowały ze str
                                                    > oju poniekąd roboczego, jakim były pierwotnie dżinsy :) Te zmiany oczywiście ni
                                                    > e rozpoczęły się w latach 60., tendencja do upraszczania ubioru i czynienia go
                                                    > bardziej praktycznym i swobodnym trzyma się od bardzo dawna, w końcu po coś kob
                                                    > iety te gorsety porzuciły (a że dziś do nich wracają w ramach ekstrawaganckiej
                                                    > ciekawostki to inna sprawa). No i jednak podkreślę, że nie bez znaczenia jest f
                                                    > akt, że kobiety robią dziś właściwie to samo, co mężczyźni, nic dziwnego więc,
                                                    > że u kobiet tak dobrze przyjęły się spodnie i inne elementy męskiego ubioru, łą
                                                    > cznie z oszczędnym, mniej ozdobnym stylem. Szkoda tylko, że nie ma trendu odwro
                                                    > tnego (naprawdę nie miałabym nic przeciwko facetom w spódnicach :)


                                                    Zauważ, że moda męska też się zmieniła na przestrzeni dekad. Dziś też niewielu mężczyzn ubiera się jak bohaterowie starych filmów :). Ponadto jest to też kwestia technologii, kiedyś mieliśmy do wyboru tylko naturalne, nieelastyczne tkaniny, teraz mam polary, goreteksy itd itd. Moim zdaniem to nie jest efekt tego, że ludziom ogólnie przestało zależeć na estetyce, po prostu estetyka też się zmieniła. Możliwe, że coś w tym jest, co pisze Pierwszalitera, że dla nas wciąż elegancko, klasycznie = retro (nawet w wątku o stanikowej klasyce to widać), więc brak retro klimatu = brak dbałości o strój.
                                                    Kobiecie w latach 50 nie przyszłoby pewnie do głowy, żeby depilować wszystko poza brwiami i włosami na głowie, co nie znaczy, że dla niej estetyka nie była ważna, albo że się nie starała.
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 29.01.12, 23:43
                                                    pinupgirl_dg napisała:
                                                    >
                                                    > Moim zdaniem to nie jest efekt tego, ż
                                                    > e ludziom ogólnie przestało zależeć na estetyce, po prostu estetyka też się zmi
                                                    > eniła.

                                                    No właśnie ja coś takiego chcę powiedzieć, tylko może innymi słowami :) Estetyka się zmienia, dostosowując się do naszych potrzeb, które się na przestrzeni dekad zmieniają. Nie jest tak, że przestało nam zależeć i że kiedyś ubierałyśmy/liśmy się ładnie, dziś - jest nam wszystko jedno. Po prostu kiedyś kanon ładności to były dziewczęce sukienki, a dziś dołączają do nich dżinsowe biodrówki czy różne buntownicze kreacje, których te -dziesiąt lat temu nikt nie uznałby za strój, który przystoi kobiecie :) Postrzępione portki w kolorze burym ktoś przyzwyczajony do tradycyjnej estetyki nazwie po prostu "brzydkimi", a kto inny dostrzeże, że taki a nie inny układ strzępów został przez kreatora starannie zaplanowany. Piękno jest rzeczą względną. A sukienka w kwiatki też może być paskudna...

                                                    > Możliwe, że coś w tym jest, co pisze Pierwszalitera, że dla nas wciąż e
                                                    > legancko, klasycznie = retro (nawet w wątku o stanikowej klasyce to widać), wię
                                                    > c brak retro klimatu = brak dbałości o strój.

                                                    No bo elegancja zawsze jest trochę zachowawcza. Elegancko, oficjalnie, poważnie to raczej spokojnie i tradycyjnie niż młodzieżowo i fantazyjnie, bo tradycja kojarzy się z powagą, czymś niezwruszonym, pewnym. Natomiast retro uprawiane przez niektóre szalone dziewczyny z blogów to jednak nie jest klasyka, tylko takie przebieranki, w każdym razie ja bym tak do biura nie poszła :)
                                                  • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 30.01.12, 11:26
                                                    kasica_k napisała:

                                                    > No bo elegancja zawsze jest trochę zachowawcza. Elegancko, oficjalnie, poważnie
                                                    > to raczej spokojnie i tradycyjnie niż młodzieżowo i fantazyjnie, bo tradycja k
                                                    > ojarzy się z powagą, czymś niezwruszonym, pewnym. Natomiast retro uprawiane prz
                                                    > ez niektóre szalone dziewczyny z blogów to jednak nie jest klasyka, tylko takie
                                                    > przebieranki, w każdym razie ja bym tak do biura nie poszła :)


                                                    Elegancko, oficjalnie, poważnie? Pewnie masz na myśli konserwatywnie? ;-) Do tego przypomniał się artykuł, który wczoraj czytam gdzieś na gazecie. W Berlinie podobno można spotkać na ulicę kobietę po 50-stce w skórze i tatauażach, bo ona zawsze już tak się nosiła i taką została, a u nas Warszaiwe ludzie dorastają, idą do poracy i zdejmują kolczyki z nosa. Mamy tendencję do dopasowania się do "dorosłych", ułożonych stylów życia i być może dlatego elegancja dla nas jest tak konserwatywna, ciotkowata, rodem z minionego stulecia, najlepiej nic współczesnego. A przecież styl punkowy Vivienne Westwood, to dzisiaj klasyka i elegancja, tylko u nas by się pewnie nie sprawdził. I masz doskonale rację, to retro na blogach, to przypomina czasem estetykę striptisowych tancerek i burleskowych gwiazd, a to przecież nie była w ogóle elegancja, a raczej wyraz tandety i taniego smaku. Teraz oczywiście można się tym bawić, tak jak punkiem, czy innym stylem, ale trzeba właśnie uważać, by nie każdą sukienkę retro z podkreśloną linią ciała podpychać pod elegancję.
                                                  • yaga7 Re: [OT] Codzienna elegancja 30.01.12, 12:25
                                                    Ja myślę, że z tym Berlinem to nie podobno, ale na pewno ;) Skoro ja normalnie na imprezach i koncertach w Polsce widzę ludzi 50+ w skórach i tatuażach, to tym bardziej w Niemczech.
                                                    Na niemieckim festiwalu Wave Gotik Treffen średnia wieku to 30 parę lat.

                                                    A w temacie elegancji. Dla mnie elegancja na pewno nie jest równa tradycji. Tradycja swoją drogą, elegancja swoją. Poza tym to wszystko kwestia definicji... Ciuchy stylizowane na wiktoriańskie są, dla mnie oczywiście, eleganckie, w sumie tradycyjnie, ale jednocześnie fantazyjne i raczej nienadające się do pracy ;)

                                                    I ja generalnie jestem za różnorodnością - w sensie, zeby i były stylizowane retro blogerki, i inne blogerki, i starsze panie z tatuażami, bez tatuaży itp. I żeby każdy mógł zakładać takie ciuchy, na jakie ma fantazję i ochotę, bez konieczności przejmowania się tym, co ludzie powiedzą ;) Takie mam noworoczne życzenie, hehe.
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 30.01.12, 13:45
                                                    yaga7 napisała:
                                                    >
                                                    > I ja generalnie jestem za różnorodnością - w sensie, zeby i były stylizowane re
                                                    > tro blogerki, i inne blogerki, i starsze panie z tatuażami, bez tatuaży itp. I
                                                    > żeby każdy mógł zakładać takie ciuchy, na jakie ma fantazję i ochotę, bez konie
                                                    > czności przejmowania się tym, co ludzie powiedzą ;) Takie mam noworoczne życzen
                                                    > ie, hehe.

                                                    To ja mogę już Twoje życzenie spełnić, tzn. tatuażu sobie nie zrobię, a do pięćdziesiątki jeszcze mi trochę brakuje, ale nie mam najmniejszego zamiaru nigdy rezygnować z takich ciuchów, jakie mnie się podobają :)
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 30.01.12, 13:42
                                                    pierwszalitera napisała:
                                                    >
                                                    > Elegancko, oficjalnie, poważnie? Pewnie masz na myśli konserwatywnie? ;-)

                                                    Tak, właśnie :) Bo codzienna elegancja, rozumiana jako klasyka do pracy, jest raczej konserwatywna. Elegancja jednak niejedno ma imię i jest to szalenie pojemne pojęcie. W każdym razie wydaje mi się, że w tej codziennej odmianie miejsca na ekstrawaganckie odpały jest niewiele, adaptuje się trendy, ale raczej ostrożnie.

                                                    > Do te
                                                    > go przypomniał się artykuł, który wczoraj czytam gdzieś na gazecie. W Berlinie
                                                    > podobno można spotkać na ulicę kobietę po 50-stce w skórze i tatauażach, bo ona
                                                    > zawsze już tak się nosiła i taką została, a u nas Warszaiwe ludzie dorastają,
                                                    > idą do poracy i zdejmują kolczyki z nosa.

                                                    To jest element szerszego zjawiska, który mnie w naszym kraju szczególnie denerwuje - że dorośli ludzie, i to bardzo wcześnie, tracą wszelką chęć do zabawy, nie tylko wyglądem. Nie wymagam od nikogo kolczyków w nosie w pracy, ale sam fakt, że po trzydziestce wiele osób w gruncie rzeczy zamyka się w domach, a ulice i kluby wieczorem pozostają domeną głównie młodzieży szkolno-studenckiej, jest dla mnie smutny. Osobie po 50 właściwie nic już nie wypada, powinna wtopić się w tło i niańczyć wnuki, podczas gdy w takich Niemczech czy Holandii osoby w tym wieku korzystają z uroków życia, spotykają się z ludźmi, tańczą i stroją się, jak im się podoba. Nie mam pojęcia, z czego to wynika, sama przecież mam coraz więcej lat, a jakoś ciągle nie zaczęło mnie interesować spędzanie czasu na kanapie przed tv.

                                                    Wracając zaś do ciotkowatej elegancji, to do mnie na przykład przemawiają stroje stonowane, wręcz sztywniackie, ale zawierające jakiś bardziej charakterny element. Może to być jakiś oryginalniejszy element kroju czy wykończenia, mniej nudny kolor, odjechany dodatek. Moim zdaniem można w ten sposób wyglądać dużo ciekawiej niż po prostu przebrawszy się w jakiś młodzieżowy zestaw, zresztą styl młodzieżowy też potrafi być bardzo sztampowy.
                                                  • kis-moho Re: [OT] Codzienna elegancja 31.01.12, 14:09
                                                    > Wracając zaś do ciotkowatej elegancji, to do mnie na przykład przemawiają stroj
                                                    > e stonowane, wręcz sztywniackie, ale zawierające jakiś bardziej charakterny ele
                                                    > ment. Może to być jakiś oryginalniejszy element kroju czy wykończenia, mniej nu
                                                    > dny kolor, odjechany dodatek. Moim zdaniem można w ten sposób wyglądać dużo cie
                                                    > kawiej niż po prostu przebrawszy się w jakiś młodzieżowy zestaw, zresztą styl m
                                                    > łodzieżowy też potrafi być bardzo sztampowy.

                                                    No właśnie... Ja też mam wrażenie, że od pewnego wieku wiele osób wchodzi w jeden z dwóch schematów - albo na siłę młodzieżowo, albo styl, który ja nazywam "kontrastowo-geometrycznym". Czyli garnitur/garsonka + wielki naszyjnik/brocha. Wszystko w kolorach raczej podstawowych bądź metalicznych, a element biżu na pół klatki piersiowej. Samo w sobie nie jest to niczym złym, ale jest to (przynajmniej w moim otoczeniu) styl tak przeważający w grupie 35/40+, że czasem chciałabym zobaczyć jakąś odmianę. W końcu pazur nie musi oznaczać li i jedynie naszyjnika z wielkich kul... Tak jak piszesz, kolory, dodatki, tym wszystkim można się bawić w każdym wieku. I w każdym wieku można stawiać na bardziej subtelne efekty.
                                                    [Mam nadzieję, że nie obrażam zwolenniczej kul, sama też je noszę :o) - chodzi mi tylko o zwizualnizowanie problemu]
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 01.02.12, 15:01
                                                    Hehe, pijesz do mojej brochy, co to ją na Odzieżowym pokazałam? ;)
                                                    Chyba wiem, o co Ci chodzi. Wiele kobiet wybiera biżuterię prostą, minimalistyczną, w stylu tych kul czy też np. takich mega grubych srebrnych łańcuchowych bransoletek (mam wrażenie, że to jeden z ulubionych dodatków pań w pewnym wieku) i zamiast ożywienia znowu mamy stado klonów w identycznych garsonkach z identyczną biżuterią, którą można kupić w każdej biżuteryjnej sieciówce. Sama się trochę staram tego uniknąć (choć np. padam ofiarą "swarków", które są zawsze takie same, ale tak fajnie błyszczą :), ale nie jest łatwo, bo ciekawych rzeczy jest po prostu mało albo są bardzo drogie. Rękodzieło typu "pakamerowego" nie staje na wysokości zadania, bo też w dużej części ma postać "jeden koralik na drugim" i nie jest łatwo znaleźć coś, co będzie fajne i jednocześnie nie będzie wyglądało jak zrobione przez dziecko na lekcji techniki (czy jak to się teraz w szkole nazywa coś, co za moich czasów zwało się "zajęcia praktyczno-techniczne" :)

                                                    A wracając do ubrań, to już nie raz narzekałam, że ciężko jest na rynku o fajne rzeczy dla dojrzałych kobiet, nie chcących przebierać się za nastolatki. Zwłaszcza jeśli się nie jest prezeską banku czy innej spółki skarbu państwa :)
                                                  • kis-moho Re: [OT] Codzienna elegancja 01.02.12, 15:16
                                                    > Hehe, pijesz do mojej brochy, co to ją na Odzieżowym pokazałam? ;)

                                                    Nie, brocha bardzo mi się podoba :o)

                                                    > Chyba wiem, o co Ci chodzi. Wiele kobiet wybiera biżuterię prostą, minimalistyc
                                                    > zną, w stylu tych kul czy też np. takich mega grubych srebrnych łańcuchowych br
                                                    > ansoletek (mam wrażenie, że to jeden z ulubionych dodatków pań w pewnym wieku)
                                                    > i zamiast ożywienia znowu mamy stado klonów w identycznych garsonkach z identyc
                                                    > zną biżuterią, którą można kupić w każdej biżuteryjnej sieciówce.

                                                    No właśnie... To nawet nie chodzi o to, że coś w tym stylu jest nie tak, tylko o to, że co druga kobieta od pewnego wieku tak się ubiera. Chociaż dziewczyny w wieku 25- też często wyglądają identycznie, więc może to nie jest wcale kwestia wieku?
                                                  • yaga7 Re: [OT] Codzienna elegancja 01.02.12, 15:19
                                                    Mnie się wydaje, ze to nie jest kwestia wieku tylko ludzkiego charakteru. Ludzie, jako większość i ogół, lubią być podobni do siebie, wpasować się w tłum, żyć podobnie jak sąsiedzi, robić to, co inni, wyglądać tak samo.

                                                    Owszem, są jednostki, które się wyłamują, albo jest jakiś przedział wieku, w którym ludzie się bardziej buntują, ale imho ogół ludzkości dąży do wpasowania się w tło.
                                                  • anne_stesia Re: [OT] Codzienna elegancja 02.02.12, 00:01
                                                    > Mnie się wydaje, ze to nie jest kwestia wieku tylko ludzkiego charakteru. Ludzi
                                                    > e, jako większość i ogół, lubią być podobni do siebie, wpasować się w tłum, żyć
                                                    > podobnie jak sąsiedzi, robić to, co inni, wyglądać tak samo.
                                                    >

                                                    Dokładnie. Ja bym nie nazwała byciem szarym wadą. To raczej oryginalność uznałabym za zaletę. Taki system 0-1, bez minusów. Dobrej jakości, ze smakiem wybrany strój, który nie grzeszy kreatywnością liczy się dla mnie jak najbardziej - są w końcu sytuacje, w których nie warto się wyróżniać. Ponadto część ludzi zwyczajnie nie ma parcia (brzydkie słowo, o pejoratywnym znaczeniu, nie chcę żeby tak brzmiało) na to, żeby być dostrzeganym i wyłapywanym z tłumu.
                                                  • borysa Re: [OT] Codzienna elegancja 31.01.12, 12:11
                                                    > Elegancko, oficjalnie, poważnie
                                                    > to raczej spokojnie i tradycyjnie niż młodzieżowo i fantazyjnie...

                                                    Styl elegancki i spokojny, ale nie nudny i zachowawczy ma, moim zdaniem, Oliwka z bloga, jej przykładowe zdjęcia :
                                                    oliwiora.blogspot.com/2012/01/2011.html
                                                    Bardzo podoba mi się jej styl !
                                                  • the_pipeline Re: [OT] Codzienna elegancja 30.01.12, 16:54
                                                    Wydaję mi się że tłumaczenie funkcjonalności wspólczesnych strojów kobiet pracą zawodową to duże uproszczenie. Jeśli już to chyba emancypacją w ogóle. Bo jakimś mitem jest według mnie że kobiety kiedyś nie pracowały. Pracowały. Nie pracowało może bogatsze mieszczaństo, z którego powstała klasa średnia oraz arystokracja (ale tu nie pracowali też mężczyźni). Nie mam pojęcia jaki to był procent społeczeństwa ale raczej niewielki. Chłopi, robotnicy, biedne mieszczaństwo czyli wszyscy "obsługujący" bogatszych: praczki, szwaczki, sklepikarki, służące itd

                                                    Ponadto zacierają się
                                                    > tradycyjne role płciowe, stąd popularność strojów uniseks i mniejszy nacisk na
                                                    > podkreślanie cech kobiecych strojem.
                                                    I z tym się zgadzam :)
                                                  • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 01.02.12, 15:09
                                                    Masz rację, to jest uproszczenie i wskazanie tylko na jeden z zespołu czynników. I chodziło mi raczej o przemiany dwudziestego wieku - o to, że kobiety pracując ramię w ramię z facetami zaczęły przejmować ich styl. Jak teraz wejdziesz do biura w jakimś korpo, to masz facetów w garniturach i kobiety bynajmniej nie w kolorowych sukienkach podkreślających figurę, tylko w takich samych garniturach, bo w pracy już nie wypada zbytnio podkreślać dymorfizmu płciowego :)
                                                  • pinupgirl_dg Re: [OT] Codzienna elegancja 01.02.12, 23:02
                                                    > . I chodziło mi raczej o przemiany dwudziestego wieku - o to, że kobiety pracuj
                                                    > ąc ramię w ramię z facetami zaczęły przejmować ich styl. Jak teraz wejdziesz do
                                                    > biura w jakimś korpo, to masz facetów w garniturach i kobiety bynajmniej nie w
                                                    > kolorowych sukienkach podkreślających figurę, tylko w takich samych garniturac
                                                    > h, bo w pracy już nie wypada zbytnio podkreślać dymorfizmu płciowego :)

                                                    Oczywiście, ale to już chyba inna sprawa. Chyba, że widujesz w korpo panów afiszujących się swoimi cechami płciowymi, paradujących z trzydniowym zarostem w luzacko rozpiętych koszulach i obcisłych skórzanych rurkach ;).
                                                    A tak poza tym - dobrze dopasowane spodium też może podkreślać figurę, to w końcu nie jest garnitur z szafy starszego brata, tylko normalny, kobiecy strój, z zaszewkami w strategicznych miejscach. Piszecie tak, jakby alternatywą dla retro klepsydry był strój w stylu porucznika Columbo.
                                        • indigo-rose Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 11:42
                                          A czy to przypadkiem nie Ty, po odkryciu, że jestem wazonem, poradziłaś mi nosić się na seksowną wariację Moneypenny? To przecież właśnie takie retro w stylu bluzka koszulowa plus ołówkowa spódnica - typowy styl "seksownej sekretarki". ;)
                                          • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:34
                                            indigo-rose napisała:

                                            > A czy to przypadkiem nie Ty, po odkryciu, że jestem wazonem, poradziłaś mi nosi
                                            > ć się na seksowną wariację Moneypenny? To przecież właśnie takie retro w stylu
                                            > bluzka koszulowa plus ołówkowa spódnica - typowy styl "seksownej sekretarki". ;
                                            > )

                                            A u ciebie wszystko jest czarno- białe? Sama napisałaś, że lubisz taki seksowny styl, więc doradziłam ci tylko w kierunku efektu, który sobie życzysz. Ja nie mam nic przeciwko seksowności, kobiecym atutom, dekoltom, podkreślaniu talii i wysokim obcasom, dopóki nie robi się z tego obowiązku, przymusu i synonimu "kobiecości".
                                            • czerwona_pomadka Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:38
                                              pierwszalitera napisała:
                                              Ja nie
                                              > mam nic przeciwko seksowności, kobiecym atutom, dekoltom, podkreślaniu talii i
                                              > wysokim obcasom, dopóki nie robi się z tego obowiązku, przymusu i synonimu "ko
                                              > biecości".


                                              Otóż to :-)
                                              • indigo-rose Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:57
                                                Ale chyba nie ma nakazu "wszystkie kobiety mają podkreślać figurę i muszą zawsze wyglądać maksymalnie seksownie", tylko jojczenie polegające bardziej na "ja chciałabym podkreślić figurę i nosić coś wąskiego w talii, a ciężko dostać". Tak samo jak te pin-upowe sukienki. Dopóki nie mówi się "szukam takiej sukienki, a wszędzie są tylko jakieś obleśne worki", to chyba nie ma nic złego w pytaniu, gdzie taką kupić.
                                                Nie ma też zakazu pytania o ciuchy w dowolnym innym stylu ;)
                                                • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 14:07
                                                  indigo-rose napisała:

                                                  > Ale chyba nie ma nakazu "wszystkie kobiety mają podkreślać figurę i muszą zawsz
                                                  > e wyglądać maksymalnie seksownie",

                                                  Nie ma. Dlatego w tytule wątki nie jest czy nakazujemy, tylko czy lansujemy. Wyraźna różnica, ale skutki mogą być podobne.
                                            • indigo-rose Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 13:51
                                              A, to się rozumiemy :)
                                        • roza_am Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 15:53
                                          A ja mam wrażenie, że moda na pin-up jest popularna w necie, ale w realu już niekoniecznie. Dla mnie to taka sama nisza jak np. styl gotycki. Ale może tak to postrzegam, bo mam do obu tych stylów spory dystans?
                                          • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 16:51
                                            roza_am napisała:
                                            > A ja mam wrażenie, że moda na pin-up jest popularna w necie, ale w realu już ni
                                            > ekoniecznie. Dla mnie to taka sama nisza jak np. styl gotycki. Ale może tak to
                                            > postrzegam, bo mam do obu tych stylów spory dystans?

                                            Ja widzę to podobnie, tj. takie rasowe "pin-upki" widuję tylko na blogach, ale może po prostu bywam w niewłaściwych miejscach? ;) Natomiast taką zwyczajną klasyczną modę, ale inspirowaną stylem retro, jak te wszystkie spódnice bardzo wysokie w talii, krótkie żakieciki, bluzki z kokardą itp., widuję w sklepach.
                            • turzyca Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 17:12
                              >A skoro interesujesz się modą retro inspiracje znajdziesz może na blogu vintagegirl.blox.pl/html

                              Tak sie interesuje moda retro, jak Ty lataniem polnago w ozdobnym staniku.
                              Po prostu odkrylam swietne potancowki i z przyjemnoscia na nie chodze. Vintagegirl znam, ale ona reprezentuje dosc specyficzny, nieco ortodoksyjny styl i jej szafa kiepsko nadaje sie do inspiracji pod katem tanecznym - takie rzeczy ma glownie z secondhandow, nowe produkty prezentowane na jej blogu raczej zle sie spisuja w takich okolicznosciach. A teraz mam dodatkowy powod, zeby wydac duza sume na kiecke, bo zostalam zaproszona na wesele, na ktorym bedzie dominowac muzyka z lat 50. i 60. (panna mloda ma istnego fisia na jej punkcie) i stylizacje uwzgledniajace nieco epoke beda mile widziane. Ale uszyc niczego do tego czasu nie zdaze, wole sklepy.
                              • pierwszalitera Re: [OT] Codzienna elegancja 27.01.12, 20:57
                                turzyca napisała:

                                A teraz mam dodatkowy powod, zeby wydac duza su
                                > me na kiecke, bo zostalam zaproszona na wesele, na ktorym bedzie dominowac muzy
                                > ka z lat 50. i 60. (panna mloda ma istnego fisia na jej punkcie) i stylizacje
                                > uwzgledniajace nieco epoke beda mile widziane. Ale uszyc niczego do tego czasu
                                > nie zdaze, wole sklepy.

                                Jeżeli chcesz wydać dużo pieniędzy to może tu?
                                www.pandoraschoice.com/lana-retro-strapless-dress-2515-p.asp
                                www.pandoraschoice.com/natalie-retro-strapless-silk-dress-2517-p.asp
                                Trochę mniej wydasz tu:
                                www.rockabilly-rules.com
                                www.gothesque.de
                                www.luckylola.de
                    • butters77 Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 12:46
                      pierwszalitera napisała:
                      > A ja i się zgadzam, i nie zgadzam ;-)
                      ;-)

                      Zastanawiam się nad tym, co napisałaś o skłonności do przesady i dochodzę do wniosku, że skupiam się głównie na kategorii mi najbliższej, czyli: kobiety, które pracują w firmach, gdzie nie obowiązuje dress code. Co w praktyce oznacza, że mogą przyjść do pracy w dżinsach i bluzie, i całymi tygodniami nie sięgać po inne rzeczy. A to rozbestwia i buduje wrażenie "nie mam gdzie się fajnie ubrać" (wiem, bo sama się na tym łapię ;-) Oczywiście nie chodzi o to, by "stroić się" na siłę się (kto lubi dżinsy i bluzy, niech nosi do woli), ale o to, by - jeśli lubimy ciuchy nieco bardziej eleganckie/oryginalne/whatever - nie czekać na jakieś superokazje. Bo codzienność dla większości kobiet to jednak nie czerwone dywany, bankiety i sesje fotograficzne, więc szkoda tych fajnych ubrań i dodatków, by trzymać je na "lepsze czasy" :-) Chodzi mi o zasadę: jeśli mam w domu sukienki, barwne szaliki, różne torebki, noszę je na co dzień, a nie trzymam na "jakieś fajne wyjście", a do pracy czy na domową imprezę zakładam dżinsy, bo "nie warto się stroić". Dobra, koniec offtopa, bo mi kolejne tematy w głowie pączkują ;-)
                      • kasica_k Re: [OT] Codzienna elegancja 26.01.12, 14:14
                        butters77 napisała:
                        >
                        > Zastanawiam się nad tym, co napisałaś o skłonności do przesady i dochodzę do wn
                        > iosku, że skupiam się głównie na kategorii mi najbliższej, czyli: kobiety, któ
                        > re pracują w firmach, gdzie nie obowiązuje dress code. Co w praktyce oznacza, ż
                        > e mogą przyjść do pracy w dżinsach i bluzie, i całymi tygodniami nie sięgać po
                        > inne rzeczy.

                        Wydaje mi się, że do podobnej kategorii należy wiele studentek i młodych dziewczyn - dżinsy plus coś tam to chyba najczęstszy zestaw. Praktyczny, owszem, i możliwy do uatrakcyjnienia na różne sposoby, ale jednak... zawsze ten sam. Nie żebym miała coś przeciwko, bo sama tak się przez wiele lat ubierałam i nadal często ubieram, ale warto też otworzyć oczy na większy świat :)

                        > Dobra, koniec offtopa, bo mi kolejne tematy w głowie pącz
                        > kują ;-)

                        No ja Cię proszę Butters, nie pozbawiaj nas swych cennych przemyśleń! Albo tu albo na Odzieżowe, zapraszam. No bo nie mam z kim o ciuchach pogadać :)
              • kasica_k Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 24.01.12, 18:30
                Ogólnie się zgadzam, warto też zauważyć, że nie dla każdego "wyglądać świetnie" znaczy to samo.

                Mam wrażenie, że ci wszyscy styliści od metamorfoz uwielbiają wciskać kobiety w wysokie obcasy i ściskać je w pasie, co dalece nie dla każdej kobiety jest akceptowalne choćby ze względu na komfort. Ja bym chętnie widziała trochę więcej nonszalancji, swobody, nie tylko imprezowe sukienki i szpilki. Z drugiej strony, z lobbowego punktu widzenia, chciałabym, żeby prodcenci tych szpilek zaczęli je produkować i na wąskie, i na szerokie stopy, a producenci sukienek - uwzględniać więcej typów figur. Chodzi po prostu o wolność...
                • helenka333 OT 28.01.12, 17:48
                  A ja bym chciała żeby producenci zaczęli produkować szpiki nie dodające wzrostu, bo mam prawie 180 cm wzrostu i jak założę taki szpilki to mi głupio że taka wielka jestem, a tak bym chciała pobrykać w takich szpileczkach 10 cm... ;)
        • maith Re: usilne "robienie klepsydry"... (lub podkreśla 25.01.12, 01:41
          Clarisse ma rację.
          Zupełnym absurdem jest zakładanie na duże biusty gorsetów nachodzących na biust.
          Jakby jeszcze T&S współpracowały z Effuniakiem i dysponowały gorsetami uszytymi na kobiety podlegające metamorfozie, to by mogło wyjść ok. Ale nakładanie na nie takich gorsetów mijało się z celem.

          Najwyraźniej to widać u pani w pomarańczowej sukience, gdzie po prostu na siłę wypchnięto jej biust do góry (bo na dole w gorsecie już na niego więcej miejsca nie było) nadając mu nienaturalny kształt.
          Efekt zwiększyły rękawki podkreślające pulchność ramion.

          To po prostu jest ubranie, nieuwzględniające figury tej pani.
          Trochę tak, jakby na dziewczynę potrzebującą 70G założono 70D.
          A ktoś patrząc na to by stwierdził, że o właśnie, obwód jest za ciasny, powinna wrócić do 90B.
    • szarsz Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 25.01.12, 19:31
      Przeczytałam cały wątek, ale trochę w poprzek, więc mogłam coś przegapić.
      Moim zdaniem ciężar jest położony całkiem gdzieś indziej. Nie chodzi o klepsydrę, wiolonczelę czy inną martwą naturę, ale o hołubienie szczupłej sylwetki. Szczupła małobiuściasta ma wielokrotny wybór, co podkreślić - fajne nogi, szczupłe biodra, wąską talię, drobny biust, ładnie wysklepione ramiona czy śliczny dekolt.
      Lizak może podkreślić spory biust, szczupłe długie nogi, etc.

      A biedna klepsydra czy wiolonczela, jeśli nie chce sobie dodać 15 - 20 kg ma niewielki wybór - albo dba o widoczność talii albo pokazuje inne przewężenia, np. bardzo zgrabne pęciny, jak to nam zobrazowała Besame na Kobiecych kształtach. Ale już mało która decyduje się na skupienie uwagi na udach.

      Tak, uważam, że większość z nas chce wyglądać raczej szczupło niż grubo i raczej nie chce, by któraś z części ciała dominowała wizualnie w sylwetce (czyli raczej harmonijnie) i zapewnie mylnie zakłada, że szczupłej sylwetki chce każda z nas. W tym sensie jest jakiś tam trend, który można podciągnąć pod siłowe podkreślanie talii. A dodaj do tego jeszcze powszechny problem z zakupem taliowanych ciuchów - no i masz.
      • kasica_k Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 02:14
        szarsz napisała:
        > A biedna klepsydra czy wiolonczela, jeśli nie chce sobie dodać 15 - 20 kg ma ni
        > ewielki wybór - albo dba o widoczność talii albo pokazuje inne przewężenia

        Co fakt to fakt. Większość z nas chce "eksponować przewężenia" tam, gdzie je ma. Po przemyśleniach wyszło mi, że gdybym teraz jakimś cudem wyhodowała sobie szersze biodra, to też wcale nie byłoby mi łatwo - bo przewężenie w powszechnie popieranym miejscu niby by wzrosło, ale ogólny rozmiar też by wzrósł. I to jest jeden z powodów, dla których jednak nie dążę zbytnio w kierunku "robienia" sobie bioder. Do tego musiałabym chyba dodatkowo "zrobić sobie" wzrost, żeby zachować ową pożądaną harmonię :)
    • sbarazzina Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 18:40
      Ciężko już się połapać w drzewki, więc odpowiem na pierwszy post.

      Ja również, tak jak Besame zauważam problem. Mnie osobiście najbardziej drażni utożsamianie klepsydry z kobiecością. Nie mam zamiaru wyszukiwać konkretnych sformułowań, piszę o moim prywatnym wrażeniu. Często na lobby czytam o podkreślaniu kobiecej figury, w znaczeniu biust-talia-biodra (jakoś nigdy w kontekście podkreślania długich, ładnych nóg np). Często czytam, że scieciówki, producenci, whatever nie szyją na PRAWDZIWE kobiety. Pojęcie kołka też nie jest mi obce ;) A jednak istnieją kobiety, również na tym forum, które się w sieciówkach ubierają i miejmy nadzieję, że są prawdziwe ;)

      Mała uwaga apropo tego, że odpowiedni stosunek bioder i talii jest pożadany z punktu widzenia ewolucji, co miałoby tłumaczyć dążenie do atrakcyjnego prezentowania swoich kształtów. Semetria również jest pożądana. A jednak nikt nie proponuje na lobby wizualnego wyrównywania piersi w przypadku asymetrii.
      Nie sugeruję, że na lobby promuje się dążenie do ewolucyjnego ideału. Ale padają jednak propozycje w stylu podkreśl talię, zrównoważ biodra itp a będziesz lepiej (proporcjonalniej) wyglądać. Nie padają propozycje, przypnij broszkę do mniejszej piersi, a będziesz lepiej wyglądać.

      Swoją drogą, tyle czasu na forum, a ja nadal nie wiem jakim kształtem jestem. Na bank nie klepsydrą. Ubieram się w sieciówkach :)
      • turzyca Konkurs na okreslenie 26.01.12, 18:58
        Często czytam, że scieciówki, producenci,
        > whatever nie szyją na PRAWDZIWE kobiety. Pojęcie kołka też nie jest mi obce ;)
        > A jednak istnieją kobiety, również na tym forum, które się w sieciówkach ubiera
        > ją i miejmy nadzieję, że są prawdziwe ;)


        Urzadzam konkurs na chwytliwe okreslenie, ktore bedzie oddawalo fakt, ze wiekszosc kobiet nie pasuje do tabelek producentow. I jak nazwac producenta stosujacego odmienna taktyke, dostosowujacego swoje produkty, przynajmniej czesciowo, do rozmiarow kobiet chodzacych po ulicach.
        • moniach_1 Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 20:09
          słowo "prawdziwa" tu jest o tyle problematyczne, że może znaczyć zarówno kobiety istniejące naprawdę, jak i coś takiego jak w zdaniu "prawdziwa kobiecość tkwi w głowie, nie w rozmiarze stanika" (chociaż wszystkie kobiety mają jakiś rozmiar stanika). Myślę, że lepsze jest określenie "realna kobieta", wtedy to drugie znaczenie odpada. I masz zdanie "firma X nie szyje na realne kobiety". Ktoś ci może najwyżej odpowiedzieć, że na nią pasuje. Odpowiadasz, że na większość jednak nie i to powinno wystarczyć.
          • sbarazzina Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 20:28
            moniach_1 napisała:

            > słowo "prawdziwa" tu jest o tyle problematyczne, że może znaczyć zarówno kobiet
            > y istniejące naprawdę, jak i coś takiego jak w zdaniu "prawdziwa kobiecość tkwi
            > w głowie, nie w rozmiarze stanika" (chociaż wszystkie kobiety mają jakiś rozmi
            > ar stanika). Myślę, że lepsze jest określenie "realna kobieta", wtedy to drugie
            > znaczenie odpada. I masz zdanie "firma X nie szyje na realne kobiety". Ktoś ci
            > może najwyżej odpowiedzieć, że na nią pasuje. Odpowiadasz, że na większość jed
            > nak nie i to powinno wystarczyć.

            Nie jestem przekonana, czy słowo "realne" jest dużo lepsze niż "prawdziwe". Bo co, niby kobiety które kupują spodnie w Zarze nie są realne? Swoją drogą ciekawa jestem jak miałyby wyglądać te spodnie/spódnice/sukienki pasujące na "większość kobiet".
        • 100krotna Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 20:19
          "Uwzględniają różnorodność kobiecych sylwetek/kształtów"
          • turzyca Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 22:08
            jesli skrocimy to do URKS/K, to bedzie sie dalo uzywac w mowie forumowej. W tej postaci jest za dlugie.
            • kasica_k Re: Konkurs na okreslenie 27.01.12, 01:48
              A jak chcesz używać tego określenia, w jakich sytuacjach? Bo IMHO "uwzględniający zróżnicowanie sylwetek" nie jest dużo dłuższe od "produkujący na prawdziwe kobiety" i spokojnie nadaje się jako zastępnik tegoż.

              Tylko dla mnie nie jest do końca jasne, co to określenie ma właściwie znaczyć. Zżymałyśmy się tutaj często, że producenci tacy jak Zara czy inne popularne sieciówki szyją nie wiadomo na kogo czy też na "kobiety nieistniejące/nieprawdziwe", uczciwie jednak byłoby przynać, że szyją w większości na pewien określony typ figury, który jak najbardziej występuje - kobietę wysoką, szczupłą i mało "curvy" (w sensie posiadania wydatnych piersi, zaokrąglonych bioder, wcięć i tak dalej). My natomiast chciałybyśmy, by było więcej producentów uwzględniających również inne typy. Ponieważ typów tych jest więcej niż jeden, ciężko wymyśleć jeden termin, obejmujący ich wszystkich. Jeżeli chodzi nam tylko o opozycję wobec tego, co proponują popularne sieciówki, to może te "zróżnicowane sylwetki" się nadadzą? W sensie nie tylko różnorodności sylwetek, ale zróżnicowania wymiarów w obrębie sylwetki, w sensie posiadania wyraźnych wcięć, zaokrągleń, różnic w wymiarach tu i tam?
        • mefistofelia Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 20:47
          > Urzadzam konkurs na chwytliwe okreslenie, ktore bedzie oddawalo fakt, ze wieksz
          > osc kobiet nie pasuje do tabelek producentow. I jak nazwac producenta stosujace
          > go odmienna taktyke, dostosowujacego swoje produkty, przynajmniej czesciowo, do
          > rozmiarow kobiet chodzacych po ulicach.

          kobiecość ma wiele kształtów
          piękno leży w różnorodności
          my uwzględniamy różne kształty
          styl niejeden ma kształt

          Ech, musi koniecznie chwytliwie być? :)

          Myślę, że oddanie sedna sprawy bez pisania o prawdziwych czy tam realnych kobietach (implikujących istnienie nieprawdziwych i nierealnych) nie jest wcale takie trudne.
          • turzyca Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 22:10
            > Ech, musi koniecznie chwytliwie być? :)
            >
            Musi, inaczej sie nie zadomowi, trudno poslugiwac sie czyms, co jest jakies takie nieporeczne, mdle, nowomowiaste.

            > Myślę, że oddanie sedna sprawy bez pisania o prawdziwych czy tam realnych kobie
            > tach (implikujących istnienie nieprawdziwych i nierealnych) nie jest wcale taki
            > e trudne.

            Dlatego mam nadzieje, ze konkurs wypali i ktos znajdzie poreczne, chwytliwe okreslenie, ktore przebije sie do forumowego slangu niczym buleczki i pomarancze w szklance. :)
        • genepi Re: Konkurs na okreslenie 26.01.12, 21:40
          > Urzadzam konkurs na chwytliwe okreslenie, ktore bedzie oddawalo fakt, ze wieksz
          > osc kobiet nie pasuje do tabelek producentow. I jak nazwac producenta stosujace
          > go odmienna taktyke, dostosowujacego swoje produkty, przynajmniej czesciowo, do
          > rozmiarow kobiet chodzacych po ulicach.


          Życie jest obok (tabelki).
      • 100krotna Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 20:21
        Sbrazzina: zajrzyj na blog smallcup ;)
        • 100krotna Nie dosyć, że nie ogarniam drzewka, to... 26.01.12, 20:42
          ...jeszcze robię literówki - więc jeszcze raz:
          sbarazzina - w temacie asymetrii - zerknij na smallcup ;)
          Chociaż nie piszę tam o przypinaniu broszki...
          • sbarazzina Re: Nie dosyć, że nie ogarniam drzewka, to... 26.01.12, 21:25
            100krotna napisała:

            > ...jeszcze robię literówki - więc jeszcze raz:
            > sbarazzina - w temacie asymetrii - zerknij na smallcup ;)
            > Chociaż nie piszę tam o przypinaniu broszki...

            Czytałam, bardzo fajna notka :)
            Ty piszesz o kwestiach zdrowotnych, ja miałam na myśli kwestie estetyczne (porównywalne do wyrównywania innych proporcji).
    • bathilda Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 26.01.12, 22:10
      Myślę, ze masz rację. Ja może wypowiem się nietypowo bo ja akurat spełniam wymogi "klepsydrowatości". Mogę i zasadniczo lubię podkreślać fakt że mam talię. Ale z drugiej strony czuję się do tego "moralnie zobowiązana". Nawet jeśli Anna-Pia nabija się ze mnie za każdym razem jak mnie widzi ;).
      • anna-pia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 27.01.12, 14:05
        bathilda napisała:

        > Myślę, ze masz rację. Ja może wypowiem się nietypowo bo ja akurat spełniam wymo
        > gi "klepsydrowatości". Mogę i zasadniczo lubię podkreślać fakt że mam talię. Al
        > e z drugiej strony czuję się do tego "moralnie zobowiązana". Nawet jeśli Anna-P
        > ia nabija się ze mnie za każdym razem jak mnie widzi ;).

        Nieprawda, nie nabijam się, robisz mi czarny PR. Podziwiam twoją figurę :)
        • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 27.01.12, 14:09
          Nabijasz się, sama widziałam ostatnio :P
          • anna-pia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 27.01.12, 23:00
            Nieprawda, to ty dokuczałaś Bathildzie, a teraz usiłujesz wykręcić kota ogonem ;p
            • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 28.01.12, 03:09
              Brak mi słów na takie oszczerstwo!
              • anna-pia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 28.01.12, 16:19
                Dobrze, że umiesz przyznać się do braków w wykształceniu ;p
                • besame.mucho Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 28.01.12, 18:10
                  Szukasz guza ;P ?
                  • anna-pia Re: Czy na Lobby lansujemy jeden typ sylwetki/ubi 28.01.12, 23:22
                    Nie podskakuj.
                    ;p
Inne wątki na temat:
Pełna wersja