Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie

09.07.12, 16:09
Pisałam właśnie recenzję stanika, którą odkładałam od dłuższego czasu - i zdałam sobie sprawę, że gdybym pisała ją tuż po zakupie, wyglądałaby nieco inaczej. Często zdarza mi się zachwyt nad stanikiem czy sukienką, które potem niestety zaczyna sprawiać problemy - wyłażą nitki, fiszbiny, kokardki, materiał się mechaci czy rozciąga. No i pomyślałam, że to jest niezły temat na dyskusję na forum :o) bo te tematy zwykle nie pojawiają się w pisanych na gorąco recenzjach.
Czy jesteście ogólnie zadowolone z tego, co jest dostępne na "biuściastym" rynku (mam na myśli i bieliznę i ubrania)? Na blogu Kasicy trwa właśnie ciekawa dyskusja o nasyceniu rynku pod względem rozmiarowym - a jak jest z aspektem jakościowym? Ja cały czas jednak trzymam kciuki za poprawę jakości u różnych producentów, ciekawa jestem jakie są Wasze obserwacje.
    • yaga7 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 16:15
      Ja na jakość staników nie narzekam, ale pewnie dlatego, że mam sporą rotację (zmiany rozmiaru + sporo staników) i żadnego stanika nie zużyłam do końca ;). Fiszbiny nigdy mi nie wyszły, czasem gdzieś poszła nitka, ale to mały pikuś, nie zwracam na to uwagi.

      Natomiast dużo większe zastrzeżenia mam do ciuchów, nie tylko biuściastych. Bo prawie wszystko się teraz mechaci, i to czasem po paru praniach. I nie wiem, jaka jest na to recepta, bo zauważyłam, że na pewno z ceną nie ma to nic wspólnego - przynajmniej w tym zakresie cenowym, w którym ja działam, może gdybym kupiła bluzeczkę za parę tysi, byłoby inaczej, nie wiem.
      • kis-moho Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 19:00
        > Natomiast dużo większe zastrzeżenia mam do ciuchów, nie tylko biuściastych. Bo
        > prawie wszystko się teraz mechaci, i to czasem po paru praniach. I nie wiem, ja
        > ka jest na to recepta, bo zauważyłam, że na pewno z ceną nie ma to nic wspólneg
        > o

        Mam ten sam problem :/ Ja się powoli zaczynam zastanawiać, czy to nie jest kwestia wszechobecnej wiskozy, z bawełną (wydaje mi się) nie mam takich problemów. Wiskozę jako taką bardzo lubię, ale ona chyba ogólnie lubi się mechacić...
        • yaga7 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 19:42
          Hmm, jakoś tego nie wiązałam z wiskozą, ale możesz mieć rację. Mam parę lepsiejszych bawełnianych tiszertów, które noszę po domu regularnie od paru lat i są w lepszym stanie niż niejedna bluzka typu wiskoza z czymś tam.
          • kis-moho Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 19:49
            Nie mam pojęcia, czy to prawda, do tych wniosków doszłam po subiektywnym przeglądzie mojej szafy. Mam koszulki typu 98% bawełny + dodatek, męczę je od dawna, zupełnie z nimi nie cackam, a upływu czasu po nich nie widać. A nie jest to ąę bawełna tylko koszulki z H&M za niewielkie pieniądze. Natomiast wiskozowe rzeczy piorę częściowo ręcznie, i jednak z każdą mam jakiś problem. Przy czym jest oczywiście między nimi różnica jakościowa, wiadomo, że wiskoza wiskozie nierówna. Ale kulkami oblazło mi właściwie wszystko, tylko w mniejszym albo większym zakresie.
            • yaga7 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 19:59
              Mnie kulkami obłazi wszystko - ostatnio w kroku skulkowały mi się dżinsowe szorty, które miałam na sobie parę razy. W życiu dżinsy mi się nie kulkowały, a miewałam różne.

              Ja z kolei wszystko jak leci piorę w pralce...
              • tfu.tfu Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 20:15
                bo teraz do dżinsów dodają też poliester :-/ może to ma jakiś wpływ? ja poliestru nie mogę ergo zawsze sprawdzam skład. moje się po prostu przecierają.
                • kis-moho OT składy - notka Renulca 09.07.12, 20:31
                  Zobaczcie, jaką ciekawą notkę wykopałam na noszebiustonosze:
                  noszebiustonosze.blox.pl/strony/materialoznawstwo.html
                  I wychodzi na to, że te irytujące meszki to wcale nie wiskoza, tylko dodatek elastianu?
                  "Dobry elastan jest też wytrzymały, włókna nie pękają łatwo, kiepski jakościowo elastan łatwo „zobaczyć” w dzianinowych bluzkach z jego dodatkiem, kiedy po pewnym czasie używania, z dzianiny zaczynają wystawać popękane „niby gumeczki” i robi się takie „futerko”, taki sam efekt otrzymamy po wypraniu dzianiny w zbyt wysokiej temperaturze, bo syntetyczne włókna nie lubią wysokich temperatur."
                  • turzyca Re: OT składy - notka Renulca 09.07.12, 20:54
                    Moge sprobowac zrobic zdjecie materialu z takimi popekanymi niteczkami elastanu, bo akurat wczoraj mialam w reku ciuch, na ktorym ladnie to widac, i jeszcze go nie wywalilam do smieci. Tylko nie wiem, czy uda mi sie zlapac ten efekt. Kuleczki na wiskozowych bluzkach powstaja zanim pojawia sie ten ohydny meszek (pomijam juz fakt, ze ten meszek zazwyczaj wiaze sie z utrata wlasciwosci materialu i ciuch zaczyna wisiec na czlowieku jak smetna szmata.)
                    • pierwszalitera Re: OT składy - notka Renulca 09.07.12, 21:18
                      turzyca napisała:

                      Kul
                      > eczki na wiskozowych bluzkach powstaja zanim pojawia sie ten ohydny meszek (pom
                      > ijam juz fakt, ze ten meszek zazwyczaj wiaze sie z utrata wlasciwosci materialu
                      > i ciuch zaczyna wisiec na czlowieku jak smetna szmata.)

                      Jeżeli ten meszek powoduje utratę właściwości materiału, czyli elastyczności, to może to być właśnie efekt zniszczenia włókien elastanu, w końcu nie zawsze są to grube, widoczne nitki. Ja bardzo lubię wiskozę i u mnie się ona nie mechaci. Do tego wiskoza nie traci formy i nie zbiega się jak bawełna. Mam stare wiskozowe bluzki, sporo z H&M, ale i innych marek, nic się z nimi nie dzieje. Te, z którch trochę już "wyrosłam", używam często na trening tańca, bo tam pewna zamałość, czy obcisłość nikomu nie przeszkadza i były one już setki razy zapocone i prane. Dwie czarne odświeżyłam nawet odświeżaczem koloru (40 stopni w pralce) i wyglądają teraz jak nówki. Niektórych używam do spania, bo wiskoza jest o wiele gładsza i przyjemniejsza dla mojej skóry od bawełny, ta druga jest mi często za szorstka. Ale ja moją wiskozę nie piorę nigdy powyżej 40 stopni i używam dobrego płynu do prania i zwykle jest to 100% wiskozy, nie wiem, czy to ma też jakieś znaczenie. Acha, piorąc rzeczy w ręku możemy się często przekalkulować co do temperatury i użyć zbyt ciepłej.
                  • yaga7 Re: OT składy - notka Renulca 09.07.12, 20:57
                    A nie, nie gumeczki z elastanu to wiem, jak wyglądają. Te skulkowane wiskozowe czy insze bluzki to zupełnie nie to.
                    • kis-moho Re: OT składy - notka Renulca 09.07.12, 21:03
                      A te gumeczki to są takie grube nitasy? W takim razie to nie to. Bo moje wiskozowe rzeczy albo po prostu obłażą kulkami (tu chyba trzeba winić wiskozę), albo takim meszkiem, jakbym miała bliskie spotkania z jakimś futrzakiem. I tutaj pomyślałam o elastianie.
          • ptasia Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 12:32
            A ja akurat na bawełnę jestem ostatnio obrażona. Wyciągnęłam letnie koszulki z sieciówek (Reserved, Esprit, New Look, Zara) i albo jakieś sprane (te ciemniejsze), albo zdefasonowane (w sensie bardziej kwadratowe niż były przy zakupie, rozciągnięte)... Może dlatego, że to piorę na 40, a z wiskozą się cackam w 30?
            Staniki mi się zasadniczo nie niszczą, ale podobnie jak Yaga mam dużą rotację. W żadnym uświadomionym nie wyszła mi fiszbina. Z niemiłych wrażeń ostatnio Cleo Bonnie mi się szybko (IMHO za szybko) rozciągnęło.
    • sybla1 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 19:00
      Ciekawy temat do popisania, bo faktycznie inaczej się ocenia coś noszonego już dłuższy czas. Ale to chyba logiczne, w końcu rzeczy się zużywają, kwestią zasadniczą jest jak szybko owo zużycie się zauważa i w jaki sposób ono następuje.
      Ze stanikami z reguły nie mam większych problemów, chociaż te ze starszych kolekcji wytrzymywały mi jakby dłużej podobną intensywność użytkowania, np czarna Ariza kupiona jako używana (noszę ją prawie codziennie) nadal jest w stanie bdb, natomiast z nowej fioletowej po mniej więcej 3 miesiącach (noszenia rzadszego niż czarnej) wylazły gumki z obszycia miski w okolicy pachy, musiałam połapać. Podobnie jest z Fauve, firmą ocenianą w końcu jako doskonałą. Stare modele ciacham i nadal są jakie były, włącznie z obwodami, które się wcale nie rozciągnęły. Porównując je z tymi zakupionymi w ciągu ostatniego roku muszę stwierdzić, że jakość spadła - szybciej się mechacą, obwody nie są tak solidne, nawet zdarzają się usterki w nowych pełnowartościowych (typu krzywy szew, nierówne kokardki, wystające nitki). Niestety najwięcej zastrzeźeń miałam do Effuniaków, których już nie próbuję sobie dopasować (niekompatybilność totalna) - bardzo szybko złaził lakier z metalowych części na ramiączkach oraz z haftek, w kilku egzemplarzach pofałdował się obwód i popękały gumki w podszyciu od środka (przy tych dwuwarstwowych obwodach), niektóre elementy po praniu miały różne kolory (np kokardki, 2 odcienie znacznie się różniące).

      Przy ubraniach trudno mi zauważyć znaczne zużycie - większość kupuję w ciucholandach, więc siłą rzeczy są to ubrania już używane, czasami coś trafi się z metką ale to jednak rzadkość. Niemniej jednak jakość tych ubrań jest o niebo lepsza od większości propozycji przeciętnych sklepów, a jeśli jeszcze weźmie się pod uwagę ceny oraz krój dostosowany lub nie do "biuściastej" sylwetki, to często okazuje się, że zakup odzieży nowej w krajowym sklepie jest nielogicznym posunięciem. Kupuję bardzo dużo czarnych rzeczy - tu po kolorze najbardziej widać "zmęczenie materiału". Jeśli w momencie zakupu używanego ciucha dobrze wybiorę, to potem taka rzecz daje się nosić naprawdę długo, zwykle trzyma kolor i fason do momentu, gdy mi się znudzi albo przypadkowo uszkodzę. Ale to też może wynikać z faktu posiadania dużej ilości ubrań i ich dużej rotacji.

      Bardzo dużą różnicę zauważam za to w przypadku obuwia, bo buty też kupuję ciucholandowe (tak, używane, noszę po odpowiednim odkażeniu i nigdy niczego nie "złapałam" w stopy). Kozaki sklepowe Ryłko (czyli teoretycznie niezła firma) rozpadły mi się po niecałym roku, podobnie było z kilkoma innymi parami innych dobrych firm (nieudane "jakościowo" zakupy za niemałe pieniądze) natomiast używane sieciówkowe noszę po kilka sezonów. No i fakt, że w sh można upolować taniutko, często za ułamek ceny sklepowej, czyli mieć znów więcej par i nosić je na zmianę, czyli znów zużywać mniej.
      • niebieska.kokardka Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 11.07.12, 13:32
        Bo to jest tak z tymi ciuchlandami. Ja również tam się zaopatruję. Mąż mój wyjaśnił mi to na przykładzie chemii z Niemiec, bo ma akurat styczność codzienną z jedną z większych firm. Na rynek zachodni zawsze idzie towar lepszej jakości a na rynek wschodni (np. Ukraina) jednak trochę gorszy, trzeba dać więcej danego proszku czy płynu. W pewnym momencie miałam wrażenie nawet, że chemia z Lidla jest o niebo lepsza niż kupiona w innych 'hiper-super'. Tak samo z samochodami. Jeśli np. w Niemczech najnowszy model Mercedesa niestety zostanie zarysowany (w miejscu zupełnie niewidocznym dla zwykłego oka) to taki towar idzie na wschodni rynek i sprzedawany w normalnej cenie salonowej.
        Z ciuchami też tak jest, niestety na nasz rynek idą gorsze jakościowo ubrania, dlatego te z Anglii z SH są lepsze, bo bardziej wytrzymałe podczas użytkowania. Na wyprzedażach też trzeba uważać, bo często sklepy rzucają wszystko co mają na zapleczu.
        Byliśmy ostatnio w jednej sieciówce i miałam dziwne uczucie, jakbym niektóre ciuchy widziałam w tamtym roku, również na wyprzedażach.

        A na zmechacone materiały pomaga 'golenie' maszynką jednorazową;)
    • aggie_01 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 22:05
      Ja z firm stanikowych które nosiłam, tylko do Freyi nie mam zastrzeżeń.

      Effuniaki - beznadziejne ramiączka, Cleo - odpruwały się dodatki,
      z Panache Inferno wyszła mi fiszbina.
      Najwięcej mam staników Freyi i nie miałam absolutnie żadnych zastrzeżeń do ich jakości, nawet po bardzo długim noszeniu nic się nie psuje, a ramiączka są idealne (może oprócz szerokości ;), najlepsze z jakimi miałam do czynienia.

      Jeśli chodzi o ubrania to do biubiowych nie miałam zastrzeżeń, z wyjątkiem Messiny, która tak mi się zmechaciła, że żałuję, że ją kupiłam, szkoda kasy...
      • sybla1 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 09.07.12, 22:25
        Faktycznie, Freya ma solidne staniki, moje domowe Senses są użytkowane na zmianę codziennie od prawie półtora roku cielisty i niecałego roku czarny (a kupiłam jako używane). Oprócz spranej metki i zmechaceń od wewnątrz na fiszbinach ( bardziej oblazły od ubrań niż się zmechaciły) zupełnie nic im nie dolega, trzymają jak trzymały. Podobnie ulubiona czarna Jolie noszona jakieś 2 lata, piorę w pralce, nie cackam się, a wygląda jak nowa.
        • agusiazabrze Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 08:15
          jeśli chodzi o ubrania to zgodzę się co do jakości ciucholandowych ubrań- są dużo lepsze jakościowo niż nasze sieciówkowe Ubieram się tam lub w Reserved i TK maxx I nawet między tymi dwoma sklepami nie widzę różnicy w jakości, a niby TK Maxx powinien byc lepszy Więc może i za granicą spadła jakość ubrań A wiecie może czy można reklamowac bluzki z wiskozy właśnie w powodu zmechacenia? kupione 2 mies temu w Reserved i nie da się tego nosic
    • balbina11 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 12:02
      W kwestii staników. Mam ten problem, że jeśli się ze stanikiem polubię to noszę aż się rozleci. Arabelka (obecnie za duża), ciągle idealna, maskaradki antośki też (czarno -czerwona i wrzosowa), majtki do wrzosowej antośki dość szybko się przetarły, ale to delikatna koronka. Effuniaki są nierówne, bardzo o nie dbam, pranie ręczne w delikatnych płynach:
      1. cieluś od razu przetarł się na wewnętrznej części obwodu (podwójny materiał)
      2. puder ma beznadziejne ramiączka, muszę je poprawiać praktycznie co chwilę, rozciągnęły się,
      3. jeden z początkowych egzemplarzy w biało różową krateczkę - wyszły fiszbiny (ale miały prawo po kilku latach używania)
      Inne są ok mimo, że noszę je na zmianę.
      Ubrania - mam różne doświadczenia. Od 20 lat mam lnianą sukienkę i po każdym praniu wygląda lepiej, na boku na którym noszę torebkę zrobiły się kulki, odrobina. Dżinsy przecieram na udach, musiałyby być z jakiegoś super materiału żeby się tak nie działo ;-)
      Moje ukochane biubiu bluzki babydoll - gumki na się rozciągają, ale noszę je latem na zmianę, a mam 3 :-(
      Wszystkie spodnie dresowe wykańczam błyskawiczne, nie znalazłam takich, które nie przetarłyby się na tyłku po miesiącu (codziennie trenuję).
    • ciociazlarada Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 13:24
      Wnioski - smutne. 85% biuściastych ciuchów, które miałam około 12 miesięcy powędrowała do kontenera PCK. Bluzki były koszmarnie zmechacone, wstydziłabym się je założyć poza domem. Pozostały mi jedynie koszula oraz tkaninowe sukienki, te są bez zarzutu. Nie jestem aż tak bogata, żeby wymieniać zawartość szafy co rok:/
      Staniki - Effuniaki wyraźnie odstają jakością od reszty posiadanego teamu. Ramiączka szarzeją i rozciągają się, materiały źle znoszą pranie (RĘCZNE!), ogólnie Effuniaki wyglądają na dużo bardziej "przechodzone" niż reszta szafy, mimo że przy kilkudziesięciu (70+) posiadanych stanikach używane są bardzo mało. Jakość definitywnie nieadekwatna do ceny:(
      • ptasia Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 13:37
        70+? Pokrzepiłaś mnie :)))
        A co do Effu: serio? Ja mam ok. 8 sztuk, piorę, jak wszystkie staniki poza sportowymi (te w wyższej temp.), w pralce na jedwab, 30 st. Szmaragd HM jest najstarszy (w październiku 2 lata), najwięcej noszony i wygląda tak, jakby miał przeżyć wojnę, najazd Hunów i plagi egipskie. Drugi najczęściej noszony i po starszeństwie jest Toffik, po którym może coś więcej widać, ale imho w normie zważywszy na materiał np. z zewnątrz.
        Co do Frei i s-ka - np. miałam Jolie, która imho odstawała jakością od reszty, tj. szybko było po niej widać zużycie. I nie chodzi mi o koronkę z zewn., ale nitki w środku, wytarcie fiszbin itd.
        A w ogóle to mój najstarszy teraz stanik to chyba 3,5 letnia (!) brązowa Polka Masquerade - 1szy nabytek z eBaya ever - trochę może po niej co nieco widać, tj. miski są jakby hm, miększe niż w nowszej czerwonej, ale wciąż ją noszę pod niektóre ubrania, bo idealnie pasuje kolorystycznie (czemu nie ma więcej brązowych staników? czemu?).
        • maith Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 19:51
          ptasia napisała:

          > A co do Effu: serio? Ja mam ok. 8 sztuk, piorę, jak wszystkie staniki poza spor
          > towymi (te w wyższej temp.), w pralce na jedwab, 30 st. Szmaragd HM jest najsta
          > rszy (w październiku 2 lata), najwięcej noszony i wygląda tak, jakby miał przeż
          > yć wojnę, najazd Hunów i plagi egipskie.

          No właśnie ja mam podobnie. Używając wymiennie Effuniaków, Freyi, Elomi i Fantasie - do głowy mi nie przyszło, żeby bać się prania w pralce. Owszem, też mam tzw. program do prania ręcznego (na 30% i z wirowaniem 0 lub 400 do wyboru). I moim stanikom nic się nie dzieje. Żadnym. Jedynie Fantasie ma po paru miesiącach szerszy obwód, ale obwód mu się poszerza przy noszeniu, nie przy praniu. Effuniaki, Freya i Elomi są nie do zdarcia.

          Tylko mój nowy Royce do spania (mam go ponad tydzień) do tej pory był prany tylko ręcznie i tak jak pierwotnie przyszedł zabójczo ścisły (do spania musiałam używać 2 przedłużek) tak już teraz wystarcza mi jedna.
          • yaga7 Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 20:14
            Ja staniki wiruję na 800 i żyją ;) Ale piorę w woreczku, może to ma znaczenie.
      • silv_via Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 14:18
        Ja mam niestety bardzo podobne odczucia jeśli chodzi o Effuniaki. Kocham te staniki za to co robią z moim biustem, ale po kilku wyrzuconych egzemplarzach już więcej żadnego nie kupię :( Jestem typem, który jeśli pokocha stanik to nosi go codziennie :) Dlatego też Toffik został zużyty bardzo szybko (CH zmienił kształt, nie podtrzymywał, gąbka całkowicie straciła swoje właściwości- po około półrocznym użytkowaniu 5 razy w tygodniu). Magnolia bardzo szybko się rozciągnęła, ramiączka zszarzały (piorę staniki w pralce, program prania ręcznego), obwód zaczął podjeżdżać). Jedynym stanikiem od Ewy Michalak, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń jest PL Black, ale może dlatego ze noszę go bardzo rzadko, gdyż po paru godzinach fiszbiny boleśnie wbijają mi się w mostek. Próbowałam niedawno zamówić najnowszy model CHP Bratki, ale niestety po wstępnych oględzinach stwierdziłam, że materiały są bardzo słabe, podatne na zaciągnięcia i odesłałam. Wolę zapłacić 200zł za Freyę (mam Summer Fiestę, która pomimo tego, że rozciągnął się jej w akceptowalnych graniach obwód dalej cudnie kształtuje i za nic nie chce się zniszczyć- a noszę ją codziennie po domu i do spania). Ostatnio spróbowałam Avocado- wykonanie jest bardzo staranne, a materiały wyglądają na porządne- zobaczę jednak jak będzie się sprawowała w dalszym użytkowaniu.
      • pierwszalitera Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 17:07
        ciociazlarada napisała:

        > Staniki - Effuniaki wyraźnie odstają jakością od reszty posiadanego teamu. Rami
        > ączka szarzeją i rozciągają się, materiały źle znoszą pranie (RĘCZNE!), ogólnie
        > Effuniaki wyglądają na dużo bardziej "przechodzone" niż reszta szafy, mimo że
        > przy kilkudziesięciu (70+) posiadanych stanikach używane są bardzo mało. Jakość
        > definitywnie nieadekwatna do ceny:(

        Coś ty się tak uwzięła na te Effuniaki? ;-) Aż wierzyć mi się nie chce, przecież przy tylu stanikach to ich prawie w ogóle nie nosisz. Ja od miesięcy noszę na zmianę moje trzy HM-y: Szaraka, Magnolię i niedawno doszedł do nich Classik. Jedynie w Magnolii zaczyna tarmosić się nieco haft na koronce, od ocierania o ubranie, ale ja ją noszę prawie codziennie od listopada, bo to mój jedyny stanik pod jasne bluzki, a takie muszę nosić do pracy. Piorę ją ręcznie co dwa- trzy dni, bo ja się niespecjalnie pocę. Wrzucam do miski z letnią wodą i płynem do deliktanych rzeczy, pozwalam się trochę namoczyć, parę razy pogmeram, płuczę i wieszam bez wykręcania na sznurku. Ostatnio porównywałam z majtkami, które miałam na sobie raz, czy straciła jakoś kolor, albo zszarzała, nic z tych rzeczy. W warunkach czasu wolnego przesiadam się na dwa pozostałe, Szarak jest niezniszczalny, zakupiony w maju zeszłego roku.
        • kis-moho Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 17:13
          > Coś ty się tak uwzięła na te Effuniaki? ;-) Aż wierzyć mi się nie chce, przecie
          > ż przy tylu stanikach to ich prawie w ogóle nie nosisz.

          Pierwszalitero, czasem mi się wydaje, że Ty żyjesz w lepszym alternatywnym świecie, w którym Effuniaki są niezniszczalne a wiskoza się nie mechaci :o)
          (tak się tylko śmieję, bo zazdroszczę, wiskozowe ciuchy mechacą mi się na potęgę)
          • maith Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 19:29
            kis-moho napisała:

            > w którym Effuniaki są niezniszczalne a wiskoza się nie mechaci :o)

            Ale ja generalnie też tak mam.
            Wiskozowe ciuchy?
            Przez ostatni rok używałam radośnie kilku wiskozowych letnich bluzeczek BiuBiu do spania (wcześniej w nich normalnie chodziłam) To modele sprzed 2 czy 3 lat- Flower Power i coś tam też power...
            No w każdym razie słyszałyście ludową mądrość "jak raz założysz coś do spania, to już się w tym nie da chodzić"?
            A tu właśnie dotarł stanik do spania.
            Więc w tym upale mam podwójną radość, bo mi fajne, letnie bluzeczki wróciły do normalnego chodzenia. Są świetne. Niezmechacone, żadnych kulek. I idealnie trzymają fason. Nie ma śladu po tym, jak długo (kilka lat) i jak intensywnie (rok w roli piżamy) ich używałam. Czyli można mieć i takie doświadczenia z wiskozą :)
            A reszta? Te używane poniżej roku nie mają żadnych śladów używania. Z tych używanych przez kilka lat niektóre są lekko zmechacone, ale nie tak, żeby nie dało się w nich z domu wyjść.

            Effuniaki - nigdy mi się żaden nie popsuł. A w swoim czasie (zanim mi się rozmiar nie zmienił) chodziłam praktycznie w kółko w dżinsowym i limonkowej krateczce :)
            Nigdy nie miałam luksusu chodzenia wymiennie w 70 stanikach. Może 10 to max, potem mi się zmieniał rozmiar.
          • pierwszalitera Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 23:06
            kis-moho napisała:

            > Pierwszalitero, czasem mi się wydaje, że Ty żyjesz w lepszym alternatywnym świe
            > cie, w którym Effuniaki są niezniszczalne a wiskoza się nie mechaci :o)

            Wygląda na to, że co osoba to opinia. ;-) Nie wiem od czego to zależy. Od sposobu prania, pralki, używanych detergentów, a może nawet wody? Mnie w ogóle mało co się niszczy w praniu, dziury w praniu to jakaś egzotyka, nigdy czegoś takiego nie miewam. Pecha miewam do żelazek. ;-)
          • madzioreck Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 23:22
            Szczerze mówiąc, mnie też się nie zniszczył/nie zużył żaden effuniak, mam 4 - 3 HM, które ładuję do pralki bezlitośnie i naprawdę nic im nie jest, i CHP Koktajl, który, jako piankowca, piorę ręcznie... i też nic mu nie jest. Z PL nie mam doświadczenia własnego, ale tyrany od półtora roku Black szefowej też ma się OK.
        • ciociazlarada Re: Doskonały wątek - ostatnio czyściłam szafę 10.07.12, 17:44
          Uwzięłam się przez porównanie:) - co przecież napisałam jak byk. Wszystkie staniki użytkuję porównywalnie, piorę podobnie do Ciebie, tylko rzadziej bo mam ich dużo. Effuniaki wyglądają najgorzej z mojej szafy, nie wiem dlaczego tak jest, ale tak jest, więc wnioskuję, że są zrobione z dużo gorszym materiałów niż cała reszta - choć kosztują w zasadzie tyle samo.

          Ostatnio chodzę na okrągło w 5 stanikach, ponieważ zmienił mi się rozmiar, katuję je w zasadzie codziennie: 3 staniki Avocado, Freya Erica oraz Effuniak Perełka. Zgadnij, który wygląda jak psu z gardła wyjęty? A zakładam go tylko pod jasne bluzki, więc najrzadziej, ponieważ ramiączka zostawiają czerwone obtarcia i pręgi na ramionach.
    • miss-alchemist Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 15:03
      Mam kilkanaście staników (albo i więcej), ale jestem tym typem, który mając pełną szafę ciuchów i tak nosi kilka ulubionych ;)

      Jednym z baaaardzo molestowanych staników jest żółty George, którego mam już ponad dwa lata, noszę bardzo często, bo to mega wygodny stanik. Przez ten cały czas bywał on i przyduży, i przymały, zapinany ciaśniej, luźniej, no różnie noszony po prostu i jedyne, co się z nim stało, to sprała się metka. Niedawno trochę się haftki z lakieru obtarły ;) Jeden z nielicznych moich staników, który zdarza mi się prać w pralce. No po prostu niezniszczalny :D

      Natomiast dość szybko wyszła mi fiszbina w Maskaradkowej Lunie, czego bym się po tej marce i po tej cenie nie spodziewała. Do tego Luna strasznie szybko się zeszmaciła, materiał zrobił się masakrycznie mechaty i ogólnie stanik po kilku miesiącach wyglądał nienajlepiej. Ratowało go to, że dobrze leżał i był wygodny ;) Cieszę się, że go kupiłam w niższej cenie niż regularna. Żałuję, że wtedy nie wiedziałam, że wyłażące fiszbiny można i należy reklamować. Prany oczywiście ręcznie. Osłonka fiszbiny nie zeszła, po prostu rozlazł się kanalik.

      Fiszbina wylazła mi też w Comeximowej Maskotce po jakimś pół roku noszenia (oczywiście, nie codziennego). Oczywiście też prana ręcznie, osłonka fiszbiny była częściowo odłupana. Z tego, co wiem, w takich przypadkach w Comeximie wymieniali całe kanaliki, od czasu wymiany nic złego się nie dzieje ani nie zapowiada.

      Lubią mi chyba te fiszbiny wyłazić, bo i wylazła w OH Latte po niespełna dwóch miesiącach od kupna (ale już po recenzji na SC). Fakt, że molestowałam go intensywnie, noszony był i prany (ręcznie) kilka razy w tygodniu, do tego lekko przymały, ale fiszbina i tak wylazła dosyć szybko i to z całą osłonką. Szczęśliwie w tym przypadku reklamacja razem z wysyłką w tę i z powrotem trwała zaledwie kilka dni, dostałam stanik z wymienionymi kanalikami (oboma, na wszelki wypadek) i miłym liścikiem :) obsługa klienta na szóstkę z plusem, ale Espresso obserwuję teraz z uwagą. Nic jednak nie zamierza wyłazić, a jest to jeden z najbardziej zmolestowanych przeze mnie biustonoszy.

      Największy fail wg mnie jednak zaliczył u mnie HM Burgund od Ewy Michalak. Te koszmarne ramiączka! Zwinęły się chyba już po trzech założeniach, chociaż wcale nie są jakoś mocno naciągnięte, i już nie rozprostowały, przez co zrobił się ekstremalnie niewygodny. Z innymi Effuniakami nie dzieje się nic złego, chociaż HM Motyl poszedł pod nóż celem skrócenia obwodu. Jeszcze tylko problemy sprawia Dziewczyna Bonda, pływanie jej nie służy, kostium jest tylko do opalania ;) Ramiączka rozwlekły się niemiłosiernie, muszę je trochę uciąć, bo regulacja nie pozwala już skrócić, a krawędź miski odwinęła się do zewnątrz, przez co podczas pływania wypada mi biust :( Pruje się także materiał na fiszbinach przy mostku.
      Co ciekawe, nie mechaci mi się Czerwona Panterka, bardzo często noszona, a dużo skarg czytałam właśnie na ten materiał ;) Żadnych obiekcji, póki co, nie mam też do jakości Koktajla ani straplessa.

      W mocno zmarnowanym przeze mnie Gossardzie Esprit jedyne, co się zaczęło dziać, to lekko spruła się kokardka na mostku, ostatnio też wyszła jedna nitka na obwodzie. Jemu muszę oddać o tyle sprawiedliwość, że tyram go dwa lata, a kupiłam już jako używany. Z moim drugim Gossardem (Fleur Rouge) nie dzieje się absolutnie nic, póki co, ale na razie niedużo go nosiłam.

      Wydaje mi się więc, że póki co, brytyjczyki wypadają nieznacznie lepiej, niż polska produkcja pod względem wytrzymałości, ale wszystkie też były odpowiednio droższe. No ale też cena wcale nie musi gwarantować jakości, co dobitnie pokazała mi maskaradkowa Luna. Niestety, nie mam żadnych bardzo drogich staników typu Fauve, żeby ocenić, czy faktycznie jest za co zapłacić ;)
      • tfu.tfu Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 16:15
        fauve też się potrafi spruć. zaciągnęłam Amelie i brzeg miseczki się popruł. fakt, nie sam z siebie, bo pomogłam, ale przecież po normalnym złapaniu za brzeg miski nie powinien się popruć.
        jednej la senzie się odpruła kokardka, druga się sprała. gossard cały i zdrowy, nawet się gumki nie rozciągnęły. zeszmaciło się ździebko deco, ale to wina materiału, którym obszyte są miski. w żadnym brytyjczyku mi nie wylazła nigdy fiszbina. w pour moi? haftki się czasem obluzowują (ale to wina wszycia, w nówkach zwykle, a nie w takich noszonych).
        ogólnie nie wiem jak się zachowują krajowe biustonosze, bo nie stać mnie na eksperymenty.
      • arienna Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 17:45
        Tak offtopująco podziękuję Miss Alchemist za informację, bo w moim Latte też fiszbina ujrzała światło dzienne po ok. 1,5 miesiaca. Nie wiedziałam, że to można reklamować, zaszyłam sobie i mam nadzieję, że będzie dobrze i problem rozwiązany skutecznie, by Latte to super wygodny stanik i jedzie jutro ze mną na wakacje :)
    • ochanomizu Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 17:13
      Najgorsze doświadczenia mam z Honeycombem Audelle (tył stanika się rozlazł) oraz Fifi Ruby Pink (ale w Fifi chyba każdemu odpadały pomponiki i pruły się kwiatki z ramiączek).

      Co do innych staników - dołączam do Ptasi i Ciocizlejrady jeśli chodzi o ilość ;) - nie zauważyłam zbytniego zużycia (Effuniaków też). Najwyżej czarna Merissa straciła trochę koloru, kremowa Kara zszarzała (ale po 3.5 roku używania i prania w pralce mogę jej to wybaczyć).

      Z wiskozowych ciuchów zmechaciła mi się tylko fuksjowa Tequila, w moich pozostałych biuciuszkach wiskoza jest lepszej jakości.

      • kis-moho Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 17:21
        > Z wiskozowych ciuchów zmechaciła mi się tylko fuksjowa Tequila, w moich pozosta
        > łych biuciuszkach wiskoza jest lepszej jakości.

        Internet poinformował mnie, że mechacenie zależy od długości (w tym wypadku) wiskozowych włókien, im krótsze, tym łatwiej wyłażą i się mechacą. Oczywiście krótsze włókna są tańsze w produkcji. Niektórzy producenci podobno dodają też niewyszczególnionych na metce syntetycznych domieszek, które zwiększają mechacenie (piszę podobno, bo tylko powtarzam po jakimś forum szyciowym). Ciekawa tylko jestem, czy to wszystko faktycznie można tak łatwo rozpoznać, i jako klient, i jako producent ciuchów? Bo ja bym chętnie mogła płacić nieco więcej za nasze biuciuchy, jeżeli miałyby dłużej wytrzymywać (jak pisze Ciocia, wymiana garderoby po mniej niż roku nie jest na moją kieszeń). Nie wiem tylko, na ile wysokie musiałyby być ceny, żeby mieć faktycznie gwarancję wytrzymałości.
        • yaga7 Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 17:34
          Ja jako klient na pewno nie byłabym w stanie odróżnić lepszego materiału od gorszego, jestem kiepska w odróżnianiu takich rzeczy. Na pewno wolałabym zapłacic więcej za to, żeby ktoś zrobił to za mnie i żebym kupując, miała pewność, że produkt jest wysokiej jakości.
          Ale obawiam się, że ceny w takim przypadku mogłyby się stać zaporowe :(
        • ochanomizu Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 17:38
          Aż porównałam Tequilę i November Rain (obie kupione w podobnym czasie i porównywalnie często noszone): Tequila jest rzadziej dziana (oczka w dzianinie są wyraźniejsze i większe). Ale nie mam pojęcia, czy ma to związek z długością włókien.
    • lirio Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 19:27
      Co do Effuniaków - nigdy nie rozumiałam zachwytów, jedyny nowy jaki kupiłam załapał dziurę w pierwszym praniu.
      Mam dużo staników Panache - Ariza jakość super, Tango mizernie - rozciąga się i spiera. Tankini panache nie do zdarcia, 2 lata cotygodniowego aquaaerobicu i wygląda jak nowe.
      Dobrą jakość ma też Fauve.
      Freya faktycznie bije inne firmy na głowę. Freya Rio jest stanikiem nieśmiertelnym ;)
      • justinehh Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 22:44
        Mnie z karmelowej Pollyanny wyłazi gumka pod pachą, trochę odbarwił się też materiał a beżowa złapała jakieś tajemnicze marszczenie na jednej misce. No i ten koszmarnie rozciągnięty obwód w Faye...
    • maith Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 20:13
      Mam pytanie:
      Ile by musiał kosztować stanik, ile bluzka i ile sukienka, żeby mieć gwarancję że na pewno dana rzecz będzie doskonała, niezniszczalna itd.

      Druga rzecz - a gdyby jeszcze dana rzecz nie była (tanio) szyta w którymś z krajów 3 świata, tylko w Europie? To jaka całościowa cena wystarczyłaby do zapewnienia nam gwarancji niezniszczalności?

      W pytaniu nie chodzi o to, za ile udało mi się kupić taką rzecz, bo moja najtańsza niezniszczalna marynareczka kosztowała w Auchan 5 zł, a za tyle nie byliby w stanie zapewnić jej nawet specjalnych guzików z wyrytą na nich nazwą marki. Dlatego pytam o realną cenę, zapewniającą gwarancję, że te materiały się nie zepsują. Czy taka granica istnieje?

      Oczywiście wiem, że cena to nie wszystko i że istnieją kiepskie firmy, sztucznie podwyższające cenę, żeby udawać że kiepski towar jest lepszy. Ale i nie o to chodzi.

      Czyli pytam o cenę realną a nie z dowolnej strony fikcyjną.
      • kis-moho Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 20:16
        > Mam pytanie:
        > Ile by musiał kosztować stanik, ile bluzka i ile sukienka, żeby mieć gwarancję
        > że na pewno dana rzecz będzie doskonała, niezniszczalna itd.

        No właśnie tego też jestem ciekawa, tylko nie wiem, czy tutaj jesteśmy w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Bo być może gwarancję miałabym dopiero przy cenie 10x wyższej niż teraz, czego nie jestem w stanie zapłacić, i całe te rozważania są psu na budę.
        • lirio Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 20:47
          To nie chodzi o cenę ;) Mam bluzki z Orsay czy Camaieu za 39zł, które spokojnie noszę 1-2 lata. Natomiast kupiłam kilka rzeczy w Tatuum, przed przeceną kosztowały bardzo dużo, a nie przeżyły pierwszego delikatnego prania.
          Część bawełnianych bluzek i t-shirtów jest z niestabilizowanej (czy jak to się nazywa) bawełny i po praniu robi się uroczy twister ;) Powinien to wyłapać producent!!!

          Podobna rzecz jest z majtkami - mam kilka sztuk panache czy frei i nigdy nic mi się nie stało z nimi w praniu, natomiast inne po praniu wyglądają jak kłębuszek materiału owinięty nitkami i gumkami - kwestia beznadziejnego zakończenia szwów.
          Przypomniało mi się coś ;) absolutnie najlepszej jakości figi mam z Triumpha ;)
          • madzioreck Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 21:25
            > Przypomniało mi się coś ;) absolutnie najlepszej jakości figi mam z Triumpha ;)

            A ja gacie kupuję w Tesco (poza tymi do kompletów, of course) - nie do zdarcia są, i zwykłe bawełniaki, i jakieś takie bardziej ;)
      • mszn Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 11.07.12, 07:33
        Według mnie nie da się określić takiej ceny - wytrzymałość samych materiałów na pewno nie jest skorelowana 1-1 z ceną, więc dla samego producenta jest to do pewnego stopnia loteria. Testowanie, wycofywanie już uszytych partii, jeśli okażą się niewystarczająco dobre - tyle można zrobić, ale jestem przekonana, że nie ma czegoś takiego jak cena, która w 100% zagwarantowałaby jakość.
      • ciociazlarada Nie widzę takiej korelacji 11.07.12, 11:00
        Przykładowo, nie rzucając nazwami, staniki jednej polskiej firmy, produkowane w Polsce, kosztują 200 zł, a za staniki drugiej polskiej firmy, produkowane w Polsce, płacę 136 złotych. Różnica w cenie jest relatywnie mała, różnica w jakości - powalająca. Pierwsze to produkt luksusowy, wykończony z maksymalną dbałością o detale, drugie to produkty uszyte z najtańszych materiałów, często nieprzyjemnych w dotyku i przypadkowo połączonych. Jakoś nie widzę żadnej korelacji z różnicą w cenie pomiędzy firmą X i Y - z Twojego postu Maith wynikałoby, że pierwsze są zbyt tanie i producent wcina kit z okien po godzinach, a drugie zbyt drogie i producent nas oszukuje...

        Chciałabym się jeszcze odnieść do patriotycznych pobudek i kupowania rzeczy wyprodukowanych w Europie. Przepraszam, ale mnie osobiście to już nie wystarczy jako szczytny powód do kupowania kiepskich rzeczy. Moja pensja nie rośnie na drzewie i oczekuję naprawdę mocnego usprawiedliwienia dla kupowania rzeczy nietrwałych i dziadowskich - "made in Poland" to trochę za mało, bo na rynku jest już mnóstwo firm produkujących lokalnie. Moje sumienie jakoś wytrzyma gdy zamiast polskiej, zarobi firma produkująca swoje towary w UK czy Rumunii.
        • pierwszalitera Re: Nie widzę takiej korelacji 11.07.12, 11:35
          ciociazlarada napisała:

          > Przykładowo, nie rzucając nazwami, staniki jednej polskiej firmy, produkowane w
          > Polsce, kosztują 200 zł, a za staniki drugiej polskiej firmy, produkowane w Po
          > lsce, płacę 136 złotych.

          Wiemy, że piszesz o Avocado, bo akurat tą markę ma swój ciążowy biust odkryłaś. Ale może poczekaj z oceną jeszcze kilka miesiący, bo możliwe, że przestaniesz być z tych staników z jakiegoś tam powodu zadowolona. Bo co z tego, że jakość Avocado jest taka fajna, jak nie produkują oni nic na mój biust? ;-) I niestety, różnica pomiędzy 200, a 140 zł, jest spora, to jest 60zł, czyli 15 euro. 15 euro włożone w każdy stanik, to sporo forsy, biorąc pod uwagę, że oba produkty wytwarzane są w podobnych, czyli polskich warunkach. I staniki Avocado kosztują zwykle około 219 zł (majtki 80zł!), natomiast Effuniaki zwykle tylko 129zł, więc różnica robi się nagle jeszcze większa, bo przekracza 20 euro za stanik. Nie porównujmy więc gruszek z jabłkami, to są inne kategorie i wybierając markę, wiem czego mogę za tą ceną mniej więcej oczekiwać.
        • maith Re: Nie widzę takiej korelacji 11.07.12, 18:23
          ciociazlarada napisała:
          > Chciałabym się jeszcze odnieść do patriotycznych pobudek i kupowania rzeczy wy
          > produkowanych w Europie (...)
          > Moje sumienie jakoś wytrzyma gdy zamiast polskiej, zarobi firma produkująca swoje towary
          > w UK czy Rumunii.

          Pewnie ciężko Ci będzie w to uwierzyć, ale... akurat UK i Rumunia leżą w Europie ;)

          > z Twojego postu Maith wynikałoby, że pierwsze są zbyt tanie i producent wcina kit z okien
          > po godzinach, a drugie zbyt drogie i producent nas oszukuje...

          Nie. Z mojego postu wynikało jedynie, żeby uwzględnić wyłącznie realne ceny,
          a pominąć sytuacje, kiedy firmy podwyższają ceny sztucznie, żeby udawać produkt luksusowy i pominąć promocje, które zdarza się, że schodzą poniżej kosztów.
          Przykro mi, nie potrafię tego napisać jeszcze prościej.
    • madzioreck Re: Staniki i ubrania - kilka miesięcy po zakupie 10.07.12, 21:34
      Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z posiadanych biuściastych produktów. Staniki mi się nie rozciągają (od zmiany rozmiaru ponad rok temu chyba żadnego nie przepięłam jeszcze ciaśniej niż na najluźniejsze haftki), nie kulkują, nie wyłażą mi fiszbiny. Z niektórych wyłażą haftki w zapięciach (w żadnym brytyjczyku dotąd mi się to nie zdarzyło). Nic mi się nie pruje ani nie wyłażą nitki (a nie, od Arizy odleciała mi kokardka na mostku, ale pojedyncze wpadki zdarzają się każdej firmie, nawet najlepszej).

      Natomiast biuściastych ciuchów miałam zwyczajnie za mało, żeby oceniać. W Urkye nie zdążyłam pochodzić, więc trudno powiedzieć. z Biubiu miałam 4 bluzki z pierwszej kolekcji, też nie mogę narzekać, drobnych uszkodzeń dokonałam sama, ale nic mi się nie zniszczyło w sensie poprucia czy zmechacenia.

      Obawiam się, że z pozycji konsumenta jakość to loteria, w przypadku moich zakupów ciuchowych ogólnie nie za bardzo widzę korelację cena-jakość: bluzka z Zary nie przeżyła pierwszego prania, natomiast ciuchy z bazarków i stoisk ulicznych miewam latami...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja