Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie?

08.03.13, 10:44
Jest dzien kobiet, niektore sklepy z tej okazji urzadzaja promocje. I tak sie zaczelam zastanawiac, czy ja takie akcje z jednorazowa znizka z okazji jakiegos dnia lubie. Bo to oznacza, ze musze kupic na komende, a robi to mnostwo osob, wiec zamowienia lubia miec opoznienia. Ale znizka zazwyczaj jest taka konkretna, wiec zwierzatko w kieszeni sie cieszy. A Wy? Wolicie konkretna znizke jednego dnia? Czy akcje lojalnosciowe ze zbieraniem punktow? Czy moze jeszcze jakies inne formy? Bonusy dodawane do zakupow? Wysylka na koszt firmy? Rodzaj wysylki?
Czy sa jakies formy promocji, ktore Was zrazaja? Albo moze ogolniej formy zachowania firm, ktore powoduja, ze w danej firmie nie kupujecie w ogole lub z najwiekszymi oporami?
    • pierwszalitera Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 11:24
      Mnie do zakupów zachęca darmowa przesyłka. I bardzo często zdarzyło mi się na coś takiego reagować, nie tylko w sklepach ze stanikami. Lubię sklepy, które od czasu do czasu coś takiego robią, moim zdaniem to też sprytne, bo zachęca do regularnego tam zaglądania. Korzystam też chętnie z bonów zniżkowych na całość asortymentu sklepu z dłuższym czasem realizacji. Jeden sklep kosmetyczny do każdego droższego zakupu dodaje taki bon i następnym razem wolę kupić znowu u nich, niż iść do konkurencji.
      Natomiast mniej interesują mnie krótkie promocje na konkretne towary, rzadko jest to coś, czego koniecznie potrzebuję, a jak się jednak skuszę, to nie końca mam wrażenie przemyślonego zakupu i czuję się naciągnięta/przymuszona/wykorzystana. To zaburza mi przyjemność zakupów. ;-) Całkowicie zbędne są dla mnie programy lojalnościowe ze zbieraniem punktów, prawie nigdy nie uzbieram ich tyle, by się opłacało, nie należę do konwulsyjnych kupujących, a jak jednak jakimś cudem uzbieram, to okazuje się nieraz, że nie mogę wykorzystać jednak na to co bym chciała.
      • kk345 Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 10.03.13, 18:48
        > nie należę do konwulsyjnych kupujących,

        Czyli nie masz konwulsji przy kasie? :)
    • besame.mucho Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 11:26
      U mnie to zależy jak często kupuję w danym sklepie. Np. w sklepie z karmą dla zwierząt bardzo sobie chwalę system punktów lojalnościowych, bo zamawiam w nim często i regularnie i to miłe, że za te same produkty coraz mniej płacę. W stanikowych sklepach wolę jednorazowe akcje, bo kupuję dużo rzadziej i nie zawsze w tych samych, więc wolę się wstrzelić w jedną konkretną zniżkę, niż ciułać punkty.

      Nie lubię systemu zbierania pieczątek oraz zbierania punktów, jeśli dotyczy to sklepu stacjonarnego i muszę nosić przy sobie kartę. Portfel by mi pękł gdybym nosiła te wszystkie karty, a często nie planuję zakupów, tylko wstępuję po drodze, więc punkciory przepadają. No i zawsze mam wrażenie, że te punkty zbieram, zbieram i zbieram, a na koniec dostaję jakieś nędzne 2%.

      Lubię dorzucanie bonusów. Zwłaszcza, jeśli wygląda to tak, że naprawdę mam wrażenie, że to bonus, a nie że ceny innych produktów są wyższe niż w innych sklepach, żeby bonusy się zwróciły. Szczególnie lubię kiedy bonusy są dorzucane w przemyślany sposób (tak jest np. w sklepie, w którym często zamawiam kosmetyki do włosów - zawsze dostaję bonusy do takiego typu włosów, do jakiego zamówiłam kosmetyki, a nie jakieś przypadkowe, do tego ceny w sklepie są takie, jak w innych, a wysyłka przy przekroczeniu jakiejś kwoty darmowa, więc nie mam wrażenia, że dopłacam za bonusy przy czymś innym).

      Nie lubię promocji na konkretny typ rzeczy. Tzn. jak dla mnie albo obniżka wszystkiego w sklepie o ileś procent, albo obniżka przy konkretnym modelu. A nie "promocja na różowe staniki" i ja się muszę zastanawiać czy ten stanik, który wybieram, to jeszcze różowy czy już fioletowy.

      Nie lubię też kiedy zasady promocji nie są dokładnie opisane - tzn. np. dostaję kod rabatowy, wybieram rzeczy, wrzucam do koszyka, przy płaceniu wpisuję kod rabatowy i nagle wtedy się okazuje, że tego czy tamtego promocja nie obejmuje.

      No i zawsze zakładam, że skoro sklep robi promocję konkretnego dnia, to jest przygotowany na to, że w najbliższych dniach trzeba będzie wysłać więcej paczek niż zwykle, i ja dzięki temu dostaję paczkę normalnie, a nie z opóźnieniem. Chyba mi się jeszcze nie zdarzyło, żebym musiała dłużej czekać, bo kupowałam w dniu obniżki.
      • pierwszalitera Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 11:50
        besame.mucho napisała:

        > Nie lubię promocji na konkretny typ rzeczy. Tzn. jak dla mnie albo obniżka wszy
        > stkiego w sklepie o ileś procent, albo obniżka przy konkretnym modelu.

        Moimi najgorszymi zakupami były spontaniczne reakcje na obniżkę konkretnego modelu w konkretnym kolorze. Gdybym zmuszona była kupować po normalnej cenie, zwykle wybrałabym inny kolor (albo od razu całkiem inny model), a tak potrzebuję czerwonego stanika, a kupuję wściekle różowy, bo jest ileś procent tam tańszy. A potem za każdym razem wkładając ten stanik walczę z frustracją, że z chęci oszczędności niewielkiej sumy, kupiłam coś, co nie do końca mi się podoba. Bardzo się więc teraz pilnuję, by tego nie robić.
        • besame.mucho Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 11:56
          > Moimi najgorszymi zakupami były spontaniczne reakcje na obniżkę konkretnego mo
          > delu w konkretnym kolorze. Gdybym zmuszona była kupować po normalnej cenie, zwy
          > kle wybrałabym inny kolor (albo od razu całkiem inny model), a tak potrzebuję c
          > zerwonego stanika, a kupuję wściekle różowy, bo jest ileś procent tam tańszy. A
          > potem za każdym razem wkładając ten stanik walczę z frustracją, że z chęci osz
          > czędności niewielkiej sumy, kupiłam coś, co nie do końca mi się podoba. Bardzo
          > się więc teraz pilnuję, by tego nie robić.

          Mi ułatwia to, że rzadko śledzę sklepy :). Zazwyczaj chcę kupić konkretny stanik i wtedy go gógluję. Jak w jakimś sklepie jest przeceniony, to super, kupuję w tym. Jak nie jest, to rozważam czy aby na pewno jest mi potrzebny, a jeśli tak, to kupuję za pełną cenę.
          A przynajmniej staram się tak funkcjonować, bo też mam takie nietrafione ciuchowe czy bieliźniane zakupy, na które się zdecydowałam tylko z powodu promocji i żałuję.
    • veev Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 11:41
      Tak się nad tym zaczęłam zastanawiać i wychodzi, że mało co mnie promocyjnie rusza poza naprawdę dużymi przecenami (tak o 1/3 co najmniej). Jeśli nie zdecydowałam się na coś po zwykłej cenie, to mała szansa, żeby obniżka o 5 czy 10% mnie przekonała do zakupu*. Jak rzecz nie jest mi potrzebna, to nie zacznę jej potrzebować tylko dlatego, że stała się o kilkanaście zł tańsza.

      Lubię bonusy, o ile są sensowne (czyli np. próbki kosmetyków od drogerii tak, słodycze tak, tandetne biżuty od sklepu z ciuchami nie). Ale to wpływa pozytywnie na moje nastawienie do sklepu ogółem raczej niż na konkretne decyzje zakupowe.

      Ogólnie raczej przemawia do mnie jakość obsługi: kontakt ze sklepem, szybkość realizacji zamówienia, postępowanie sklepu w razie reklamacji czy innych problemów. Jeśli te kwestie są OK, to jestem skłonna zapłacić więcej za towar, który w mniej rzetelnym sklepie będzie tańszy.

      Zraża mnie też kiepski PR sklepów - jak firma uprawia nachalny marketing szeptany, głupio prowadzi fanpejdża na FB (te wszystkie zdjęcia kotów, dzieci, debilne pytania i piątki, piątunia - plus błędy językowe), a przedstawiciele firmy wypowiadają się publicznie w sposób kompromitujący, to zwykle mocno mnie to zniechęca do zakupów (ale jak będzie w takim sklepie coś, czego będę bardzo chcieć i czego nie będzie nigdzie indziej, to się przemogę i kupię).

      *Chyba że chodzi o towary codziennego użytku: jak chcę kupić dajmy na to dżem czy żel pod prysznic i na półce stoją cztery porównywalne, a jeden jest przeceniony/w promocji, to pewnie wezmę ten przeceniony. Ale do ciuchów czy butów się to zwykle nie odnosi, staram się nie kupować takich rzeczy pod wpływem impulsu**.

      **Chyba że lumpeks/allegro i koszt impulsu jest jednocyfrowy ;)
    • tfu.tfu Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 14:55
      turzyca napisała:

      > Czy sa jakies formy promocji, ktore Was zrazaja? Albo moze ogolniej formy zacho
      > wania firm, ktore powoduja, ze w danej firmie nie kupujecie w ogole lub z najwi
      > ekszymi oporami?

      owszem: "polub nas na fejsbóku" błeeeeeeeee... obrzydliwa manipulacja.
      • kotwtrampkach Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 17:08
        też nie znoszę lajkowych promocji. Nie lubię wyciągania informacji - czyli systemy punktowe jeszcze zbierajace co ile razy kupiłam - tak mi pachnie orwellem :-)
        Nie lubię promocji 5-10% - to dla mnie taka ściema - albo nie kupuję tak drogich rzeczy, żeby było zauważalne.
        Wolę jak promocja jest prosta - rzeczy oznaczone są tańsze, wszystkie rzeczy są przecenione, jedna rzecz kosztuje tyle i tyle. Nie mam rzeczy kupionej taniej, z kt.bylabym niezadowolona (nietrafione zakupy to u mnie raczej wynik kompromisu i rezygnacji z długiego poszukiwania tego, co sobie wymyśliłam)
        Najbardziej mnie wkurzają pseudopromocje - "obniżka do 70%", przedmiot przeceniony można juz było kupić taniej , wyprzedawane są rzeczy, które wcześniej nie były w asortymencie a są bardzo kiepskiej jakości - takie rzeczy sprawiają, że potrafię zrezygnować z odwiedzania sklepu długo.

        Korzystam najczęściej z posezonowych wyprzedaży. Często kupuję tak buty i ubrania. Czekam na promocję niektórych kosmetyków - np. w avon czy oriflame nie trafiłam jeszcze na produkt, który wart byłby (wg mnie) swojej ceny. Kupując droższe rzeczy często porównuję ceny, ale wtedy cena nie jest jedynym kryterium mojego wyboru :-)
        • kamuzy30 Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 09.03.13, 12:14
          Z jednej strony 10% to całkiem sporo przy zakupie stanika za 200pln, z drugiej akcje z okazji jakiegoś dnia uczczone 10% rabatem są jak dla mnie trochę naciągane. Jakby było 15% wyglądałoby znacznie lepiej. Nie mówię o takich zniżkach na co dzień, bo sklepy żyją z marży, nikt im nie dołoży do czynszu i innych kosztów. Moim zdaniem, jednak jak się robi promocję, to wypadałoby ją zaakcentować konkretniej.
          Czekałam na dzień kobiet, bo miałam nadzieję nabyć taniej jakiś biustonosz, wyjątkowo nie dlatego, że mam pilną potrzebę, ale chciałam upolować coś na wiosnę, no i nie kupiłam, stwierdziłam, że nikt mnie wystarczająco nie skusił ;)
          Drażnią mnie też wyprzedaże w polskich sklepach. Jak jest wyprzedaż, to cena spada o 10-20pln, ewentualnie jakieś rzadko spotykane rozmiary, pojedyncze sztuki są w atrakcyjniejszej cenie. Wiem, że nasze sklepy mają mniejszy "przemiał" niż np. sklepy angielskie. Tam jest inna siła nabywcza pieniądza, kobiety pędzą po każdy "nowosezonowy" biustonosz, bo muszą mieć nowy model, kolor itp. u nas jednak nie kupuje się tego tyle, mało kto może sobie pozwolić na kaprysy w postaci kolejnego koloru, zwykle kupuje się, bo istnieje taka potrzeba, bo zmienia się rozmiar, bo stary się znosił, bo potrzebny nudziarz pod białą bluzkę itp. Może się mylę, ja tak robię. Skromniejsza zasobność portfela wymusza bardziej racjonalne wybory.
          • pierwszalitera Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 09.03.13, 13:18
            kamuzy30 napisał(a):

            Wiem, że nasze sklepy mają mniejszy "przemiał" ni
            > ż np. sklepy angielskie. Tam jest inna siła nabywcza pieniądza, kobiety pędzą p
            > o każdy "nowosezonowy" biustonosz, bo muszą mieć nowy model, kolor itp. u nas j
            > ednak nie kupuje się tego tyle, mało kto może sobie pozwolić na kaprysy w posta
            > ci kolejnego koloru, zwykle kupuje się, bo istnieje taka potrzeba, bo zmienia s
            > ię rozmiar, bo stary się znosił, bo potrzebny nudziarz pod białą bluzkę itp. Mo
            > że się mylę, ja tak robię. Skromniejsza zasobność portfela wymusza bardziej rac
            > jonalne wybory.

            Nie bardzo wiem, czy twoja ocena jest prawdziwa, bo niejednokrotnie czytając sprawozdania o ilości posiadanych przez Lobbystki staników dziwię się, skąd one mają na to pieniądze. A sama mieszkam za granicą i korzystam z luksusu "innej siły nabywczej pieniądza". Mimo tego nawet Effuniaki w średniej cenie 30 euro nie wydają mi się aż tak tanie, a wiele Polek ma przecież ich pełną szafę. Nie żałuję tego nikomu, moje preferencje w wydawaniu pieniędzy są inne, staniki kupuję raczej bo potrzebuję, niż z kaprysu, ale nie oceniałabym strategii kupowania według miejsca życia. Wiele osób za granicą, też nie kupuje każdego "nowosezonowego" modelu, a niektórych na to po prostu nie stać, bo nawet na Zachodzie pieniądze nie leżą na ulicach.
            Wracając jednak do sposobu promocji w polskich sklepach, no cóż, ja dostaję prawie codziennie oferty z niemieckich sklepów bieliźnianych i jeżeli chodzi o promocje brytyjskich staników, to one nigdy mi się nie opłacają. Te staniki są w Niemczech dużo droższe i nawet jak trafi się duża zniżka, to i tak najczęściej opłaca mi się bardziej zamówić bezpośrednio z UK. Tam wypatrzony stanik uda mi się zwykle upolować taniej. Więc nie obwiniałabym polskie sklepy, że nie chcą sprzedawać brytyjskich staników taniej, same zakupiły towar po wyższej cenie i nie mogą pozwolić sobie na ujemne zyski. Za to polskie wyroby, prosto od producenta, można przecież dostać taniej, Ewa Bień ma na przykład super promocje. U Effuniaka też kupiłam jednego HM-a 40% taniej. Być może wpadam pod kategorię bardzo niszowe rozmiary, ale ciągle widzę na jej stronie jakieś promocje i lista dostępnych rozmiarów jest często dłuższa.
            • kamuzy30 Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 09.03.13, 13:48
              Nie wiem czy jest prawdziwa, to moje gdybanie. Nie oceniam, wydaję opinię, jest na pewno subiektywna, patrzę przez pryzmat swoich potrzeb i tego co widzę. Porównuję ze sklepami angielskimi. Nie poluję na ebayu, bo nie mam czasu i nerwów. W moich rozmiarach nie mieszczę się w Ewę Bień, a w polskich sklepach w dobrej cenie można dostać rozmiary w okolicach misek D, E może F..... pojedyncze sztuki, których nikt nie kupił. Jeszcze raz powtarzam, że to moja prywatna opinia, nie oceniam nikogo, nie wnikam w jego kalkulacje, piszę jaki widzę wybór.
              Staram się również zrozumieć sklepy w Pl, wydaje mi się, że mają się gorzej niż w takiej w Anglii - wydaje mi się, że tam klientki kupują inaczej.
              • evensis Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 09.03.13, 14:50
                Ja się z Tobą w pełni zgadzam. Też nie traktuję poważnie polskich ofert wyprzedażowych, bo są po prostu mało atrakcyjne. Niejednokrotnie zdarza mi się widywać w sklepach internetowych modele sprzed dwóch czy trzech sezonów, których cena nadal jest sztywna albo pomniejszona ze 180 zł na 150 zł.
                Co do promocji, to nie lubię właśnie takich "10% rabatu na zielone staniki z okazji I dnia wiosny", a w sklepie góra dwa zielone modele ze bardzo okrojoną rozmiarówką i nie ma w czym wybierać. Albo "10% rabatu na Freye" czy "powiększamy o 10% rabat na Freye w dziale outlet", a w sklepie owszem jest kilka modeli, ale z pojedynczymi rozmiarami i to mniej popularnymi. Moim zdaniem sklepy tak robiąc trochę cwaniakują, bo chcą się pozbyć mniej chodliwych towarów w nadal stosunkowo wysokiej cenie (10% mniej to naprawdę nie jest aż tak dużo), a jednocześnie klientki nie mogą mieć do sklepu pretensji, że nie robi promocji, bo przecież robi, tylko dla mnie te promocje są takie trochę oszukane.
                Nie lubię też, gdy sklep ma dużo wyższą marżę niż inne sklepy i w takim sklepie nie kupuję, bo skoro 5 sklepów ma na przykład cenę jakiegoś modelu Gossarda w okolicach 160 zł, a jeden sklep liczy sobie za niego 190 zł, to jest to dla mnie niezachęcające do kupna.
                Nie lubię też podbijania ceny kosztami wysyłki. I w związku z tym kuszą mnie promocje z darmową dostawą.
                Podsumowując,lubię rabaty na pierwsze zakupy czy za zapisanie się do newslettera, darmową dostawę, sensowne ceny wyprzedażowe i okazjonalne rabaty wynoszące 15% :).
        • maith Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 10.03.13, 00:16
          kotwtrampkach napisała:
          > Najbardziej mnie wkurzają pseudopromocje - "obniżka do 70%", przedmiot przeceni
          > ony można juz było kupić taniej , wyprzedawane są rzeczy, które wcześniej nie b
          > yły w asortymencie a są bardzo kiepskiej jakości

          Tak, mnie też wkurzają wszelkie triki.
          -"obniżki" do ceny, która była wcześniej, albo nawet wyższej,
          - jakieś zwożenie do sklepów rzeczy, które chyba czekają cały rok w specjalnym magazynie na badziewie promocyjne (widziałam parę razy w sieciówkach),
          -promocja np. do 70% wielkimi wołami, a w środku są zniżki, ale znacznie słabsze. Bo przecież 10% też mieści się w widełkach "do 70%" - co się czepiasz, głupi kliencie.
    • anika772 Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 17:33
      Nie lubię zbierania punktu. Bonusy mnie nie interesują. Lubię zniżki okazyjne, wysyłkę gratis- to często sprawia, że kupuję produkt, który wcześniej mnie kusił, ale nie mogłam się zdecydować.
      Na przykład dziś- czekam od rana na jakieś uhonorowanie Dnia Kobiet w Urkye, Biubiu i Effuniakach, a tu cisza. Może to i dobrze, nie spłuczę się:-)
      • yaga7 Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 17:45
        W BiuBiu promocja na sukienki, u Ewy na 2 modele staników ;)
        • olazdaleka Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 08.03.13, 22:09
          I dzieki temu watkowi, zastanowilam sie parokrotnie czy rzeczywiscie potrzebuje pewnej sukienki z Biubiu...manipulantki:)))
    • maith Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A co nie? 10.03.13, 01:54
      Z promocjami z okazji jest tak, że jeśli wiadomo, że sklepy je zapewniają, to człowiek zaczyna mieć odruch sprawdzania, czy w takim sklepie (znanym z tego typu akcji) tym razem znowu jest obniżka/bezpłatna przesyłka itp. ALE to działa tylko wtedy, kiedy wcześniejsze promocje były PRAWDZIWE. A nie 5% i totalnie przetrzebiona rozmiarówka. Bo jak człowiek raz zrobi bezcelowy maraton po propozycjach i zderzy się z murem "ale tam nic nie ma" to więcej takiej firmie nie uwierzy.
    • kasica_k Re: Strategie promocyjne - co lubimy? A czego nie? 10.03.13, 18:06
      Ogólnie bardzo lubię polować na okazje. Ale po zniżki mniejsze niż 20% rzadko się "schylam" :) Lubię darmową wysyłkę, ale gdy jest regułą w sklepie, a nie tylko w ramach promocji. Systemy lojalnościowe mnie nużą. Nie przepadam za "kup 2, trzecie za pół ceny", rzadko mam ochotę na raz kupić więcej niż jedną rzecz. Lubię też akcje typu "za pierwsze zakupy/zapisanie się na newsletter 20 zł zniżki", to rzeczywiście zachęca do pierwszego zamówienia (aczkolwiek na następne już tak nie działa ;). Podsumowując - cena minus przynajmniej 20%, to najprostszy sposób zmotywowania mnie do zakupów w promocji, ale też nie kupuję w ten sposób czegokolwiek tylko dlatego, że tańsze - zwykle są to upatrzone wcześniej rzeczy, które już zwróciły moją uwagę, tylko wąż w kieszeni protestował.

      Jeśli chodzi o to, co mnie przekonuje do kupowania w danym sklepie, niezależnie od obniżek - to szybka wysyłka, jak najwięcej informacji o statusie zamówienia (nie cierpię sklepów, które milczą - np. informują tylko o przyjęciu zamówienia, a potem cisza), możliwość zapłaty kartą/paypalem, jak najłatwiejsza procedura zwrotu/wymiany (wygodny termin, szybki zwrot kasy/wysyłka towaru na wymianę, możliwość zarezerwowania towaru na wymianę itp.), szybki kontakt.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja