Dodaj do ulubionych

Nasze dawne durne wierzenia

    • the_mariska Może i nie moje, ale na pewno durne :) 17.02.08, 10:39
      Śpię sobie dzisiaj grzecznie, wchodzi moja matka zbierająca rzeczy do prania.
      Patrzy się tak na moją Venuskę i mówi
      - "Ty go pierzesz w ogóle? Bo jakiś taki pożółkły się zrobił... Może go
      wybielaczem potraktuję."
      - (LITOŚĆI! Piorę go nawet kilka razy w tygodniu z powodu że w chwili obecnej
      mam 2 dopasowane staniki, a kolor jest żółtawy bo to odcień IVORY a nie biały.
      Leżąc luzem może dziwnie wyglądać, ale na mnie komponuje się _pięknie_ z moimi
      nowymi rudymi włosami).
      Po czym matka podchodzi, patrzy się..
      - "A czemu ten stanik jest taki wieeeeelki?".
      (biorąc pod uwagę, że znalazłam u niej ostatnio skorupki 80B, chociaż jest
      szczuplejsza ode mnie, to nie dziwię się że jej się wieeelki wydaje). Ja, mocno
      rozespana:
      - "Bo ma rozmiar 65G."
      - "Gieee? Ale śmiesznie, Gieeee jak garnek."
      I sobie poszła. Całe szczęście że dzisiaj stąd wyjeżdżam, bo bym chyba nie miała
      nerwów ani siły jej uświadamiać. Wyrodna ze mnie córka.
    • oshinka5 stare biustonosze ;) 18.02.08, 00:10
      A ja kiedyś (mniej więcej 30 kilo temu) święcie wierzyłam, że noszę rozmiar 75C.
      Taki "miałam" od początku, bo taki miała moja mama, a ja donaszałam staniki po
      niej, bo mama uważała, że jak czegoś nie widać, to szkoda na to pieniędzy.
      Często też chodziłam bez stanika albo w takich bawełnianych krótkich koszulkach
      (odcinanych pod biustem).

      Kiedy byłam już duża i poszłam do pracy, nadal kupowałam sobie biustonosze w
      rozmiarze 75C (pamiętam swoje wymiary z tego okresu 72/96). Niektóre bardzo
      ładne i niezwykle kosztowne. I jakoś żyłam.

      Potem minęło trochę czasu i na skutek wielu różnych czynników (przybranie na
      wadze, hormony, ciąża, karmienie) mój biust chyba się zrobił sporo większy.
      Przestawiłam się na miskę D (lub E), obwód 95 w porywach do 100 (wymiary obecnie
      91/127).

      Oczywiście nie muszę pewnie wyjaśniać, że od ukończenia 13 lat mniej więcej
      nienawidziłam biegania, a do autobusu podbiegałam przytrzymując biust zgiętymi w
      łokciach rękami. Nienawidziłam biustonoszy, bo każdy był niewygodny i kiepsko
      wyglądał. Mój zmaltretowany biust jest ogólnie w kiepskiej kondycji chyba, nadal
      też nie mogę znaleźć odpowiadającego mi w 100% stanika. W każdym razie noszę 85J
      i może być - od czasu olśnienia na LB, które miało miejsce we wrześniu 2007,
      zmalał mi obwód pod biustem o 2cm (w biuście nie ubyło).

      Ostatnio też przetestowałam jakąś taką tabelkę do liczenia rozmiarów, gdzie mi
      wyszło, że w rozciągających się bardzo modelach mogę sięgać nawet po obwód 75.
      Wpadłam na świetny pomysł - przymierzyłam swój stary biustonosz Lejaby (piękny),
      w rozmiarze 75C. I co się okazało? W obwodzie jest dobry, a miska, hmm,
      wystarcza mi chyba na same brodawki - wyglądam jak żeńska odmiana Borata :D

      Jakoś mnie to bardzo rozśmieszyło. Zdążyłam już kilka razy "podziękować" mamie,
      ale ona nic nie rozumie, sama też cały czas nosi miseczkę C i bredzi, że jest na
      nią za duża.
      • the_mariska Re: stare biustonosze ;) 18.02.08, 00:29
        Spróbuj ją jakoś namówić do zmierzenia, chociażby nieosobiście, pod pretekstem
        że w tajemnicy kupujesz jej prezent. W najgorszym wypadku zrób tak jak ja -
        zmierz ją przemocą. Broniła się dość długo, ale jakoś się udało. Teraz zamierzam
        jej przy najbliższej okazji sprezentować jej śliczny staniczek z kosmicznie
        ogromną miseczką F :) Swoją drogą pojęcia nie mam jak moja matka w wieku lat 50,
        po wieloletnim chodzeniu w złych stanikach, a także urodzeniu i wykarmieniu
        piątki (!) dzieci nadal ma biust całkiem ładny, zgrabny i jędrny (i bez
        rozstępów w przeciwieństwie do mnie!). Fenomen na skalę światową :)
    • vasylkova Re: Nasze dawne durne wierzenia 19.02.08, 23:10
      ja tez wierzylam, ze jak sie pochyle, a biust mi wypada ze stanika, to dlatego, ze biust za duzy, a nie stanik za maly :)
      zreszta moja mama tez mi zawsze powtarzala, ze musze wybierac zabudowane modele, i zadne bardotki nie dla mnie.

      o istnieniu miseczek powyzej D nie wiedzialam i nawet sie tym nie interesowalam, skoro nosilam 75c - po co?

      najbardziej traumatyczne przezycie to bylo kupno 85c - w okresie karmienia... wydawalo mi sie, ze wszyscy ludzie na mnie patrza, ze wybieram taki ogrooomny stanik :) ciekawe, jaki mialam wtedy rozmiar.. mam takie zdjecie, jak karmie, a piers jest wieksza od glowki niemowlecia ;)
      • baryszka Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 10:30
        Wierzyłam,że NIE MA więcej niż 75E (no ale cóż,naprawdę szukałam...), a nawet
        jeżeli jest G,to z obwodem 85 i tylko jeden model w jednym kolorze :(
        I niestety uwierzyłam pani Hani na Grochowskiej,że NIGDZIE nie znajdę stanika w
        moim rozmiarze (wyceniła mnie na 75G/H) a ten jeden triumpha, który u niej
        kupiłam, to pomyłka rozmiarowa tej firmy i tylko dlatego pasuje,i jest tylko
        biały i nie będzie więcej produkowany. I dzięki temu chodziłam ponad rok w
        jednym cyckonoszu. Przynajmniej był ładny...

        Jeszcze w lipcu wierzyłam,że na pewno nie mam mniejszego obwodu niż 80 (bo pod
        biustem 82 było),a i tak wyszłam z 85 (kucrzę,czemu ja się wciskałam w 85G?!?!?!
        teraz próbuję 32h/hh albo 70 K z melissy).

        Nadal szukam,nadal niektóre staniki mam to 75H,to 75J,ale...jestem coraz bliżej :)
        • ganbaja Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 10:42
          Wszystkie wiecie jak wygląda ruch wygarniania z pod pachy.
          Ja natomiast miałam opanowany do perfekcji ruch całkiem odwrotny. Rękę wkładałam
          od strony pachy do miseczki i wyciągałam zawartość od mostka pod pachę by mi się
          buły nie robiły.
          :-(
          • baryszka Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 11:04
            ganbaja napisała:

            > Wszystkie wiecie jak wygląda ruch wygarniania z pod pachy.
            > Ja natomiast miałam opanowany do perfekcji ruch całkiem odwrotny. Rękę wkładała
            > m
            > od strony pachy do miseczki i wyciągałam zawartość od mostka pod pachę by mi si
            > ę
            > buły nie robiły.
            > :-(


            O to to... Ja też :/
            • charm Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 11:13
              baryszka napisała:

              > ganbaja napisała:
              >
              > > Wszystkie wiecie jak wygląda ruch wygarniania z pod pachy.
              > > Ja natomiast miałam opanowany do perfekcji ruch całkiem odwrotny. Rękę wk
              > ładała
              > > m
              > > od strony pachy do miseczki i wyciągałam zawartość od mostka pod pachę by
              > mi si
              > > ę
              > > buły nie robiły.
              > > :-(
              >
              >
              > O to to... Ja też :/
              Biedne piersi... na szczęście dzięki lobby wracają na swoje miejsce...
              ...
              (ja luzowałam ramiączka, i np w hulfcap-ie miałam sutki na granicy miseczki,
              itp... oczywiście o schyleniu się nie było mowy..)
          • ganbaja Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 11:47
            Oczywiście "spod" pach a nie "z pod"
            :-/
      • anna-pia Re: Nasze dawne durne wierzenia 20.02.08, 13:00
        vasylkova napisała:

        > /ciach/ mam takie zdjecie, jak karmie, a p
        > iers jest wieksza od glowki niemowlecia ;)

        Miałam tak za każdym razem (trójka dzieci), bez względu na noszony rozmiar
        stanika (od 75D do 70H/J obecnie). Luzik :) Mnie to śmieszyło :DD
    • mama_ryba1 Re: Nasze dawne durne wierzenia 18.03.08, 08:48
      Ja do niedawna wierzyłam, że nie dla mnie koszulki, a zwłaszcza
      sukienki na ramiączkach. Ale nie ze względu na wystające ramiączka,
      tylko z powodu zapięcia wystającego dobre 10 cm nad krawędź sukienek
      (czyli leżącego na karku).
      Wierzyłam też, że staniki bez ramiączek, zwłaszcza moje ukochane
      bardotki, są tylko dla tych z małym biustem (jakoś mnie nie
      zastanowiło, że te dwa "dziewiczo-nigdy-nie-użyte" 75D leżące w
      mojej szufladzie nie są na taki całkiem płaski bust).
      Acha, i wierzyłam jeszcze, że te wszystkie panie z telewizji, które
      mają biust na swoim miejscu a nie na brzuchu, to na pewno mają
      silikony, bo przecież naturalny biust nie może tak sterczeć tylko
      dzięki stanikowi.
    • sheilunia Re: Nasze dawne durne wierzenia 18.03.08, 21:08
      Nie będę oryginalna.
      Wierzyłam, że mam wielkie, gigantyczne, okropne piersi, które nie są w stanie
      zmieścić się do stanika.
      Wierzyłam, że za wszelką cenę muszę je w związku z tym ukryć, bo są wstrętne i
      wieeelkie.
      Wierzyłam, że lepiej odpuścić sobie uciekający tramwaj niż go gonić, bo piersi
      mi wypadną ze stanika, jak podbiegnę, a na ulicy było za dużo ludzi, żeby je
      sobie przytrzymać.
      Na imprezy taneczne zakładałam stanik i jak najciaśniejszą koszulkę, która
      dopychała mi piersi do sylwetki i trzymała w ryzach.
      Wierzyłam, że nie ma rozmiarów powyżej D.
      Miałam gigantyczne kompleksy dużego biustu, w związku z tym zaczęłam udawać, że
      go nie ma. Efekt - rozstępy i kiepska jędrność. Od kilku miesięcy to się zmienia
      - kiedy zaczęłam nosić dobry stanik (no, w miarę dobry, bo droga od 75E do 70G
      była długa ;)- obecnie 70H/I ;)) zaczęłam myśleć o nich z pewną czułością. Lubie
      je, dbam o nie, ćwiczę, robię masaże i stosuję kremy. Kiedyś wierzyłam, że w
      ogóle nie powinno się rozmawiać na taki wstydliwy temat, jak pielęgnacja biustu. :P
      Na początku mnie ten temat rozbawił, teraz, jak tak o tym myślę, to trochę mi
      smutno.
      Wczoraj wieczorem założyłam 75D, które zawsze podawały mi ekspedientki. Kilka
      ruchów i piersi z niego wyskoczyły niemal w całości. Masakra.
    • poludnicaa Re: Nasze dawne durne wierzenia 21.03.08, 19:54
      Ja pamiętam, że jak mi biust zaczął rosnąć, nie chciałam żadnych staników nosić
      - Uważałam, że wszystkie są niewygodne i nie ma takiej potrzeby ;) Pod koniec
      podstawówki (jak to niedawno było! 2 lata temu..) nosiłam nawet 85C, uważałam,
      że staniki szyje się tylko dla osób grubych, albo z obwisłym biustem ;)) Za taką
      też się uważałam. W osiedlowym bieliźniaku do tej pory trudno o coś z obwodem
      75, mniejsze już w ogóle się nie zdarzają, stąd te moje wyobrażenia. Obwód
      oczywiście miałam na szyi (Co nietrudno sobie wyobrazić skoro powinnam nosić
      60-tki i 65-tki), ale myślałam że zawsze tak jest :)
    • aniaiewa Re: Nasze dawne durne wierzenia 21.03.08, 20:29
      Na poczatek - ze nie mam szansy nigdy zmiescic sie w gorset albo jakakolwiek
      gore bez ramiaczek, bo najpierw co utrzyma moj gigantyczny (75F) biust Mocno sie
      zdziwilam przymierzajac stanik w takim rozmiarze, naturalnie bez ramaczek z
      ktorego nic nie wyplywa i trzyma sie na swoim miejscu
      Zazdroscilam wszystkim dziewczynom noszycym topy na waskich ramaczkach albo
      zupelnie bez - bo pewnie maja male A, a do tego zapewne jedrny biust
      I do niedawna przeklinalam wszelkie staniki z fiszbinami, bo w kazdym modelu
      jaki mialam bolesnie wpijaly sie w cialo Jak nie pod pacha, to jezdzily po (za
      duzym) obwodzie i po pol dnia mialam otarcia mniej wiecej od pepka do "podstawy"
      piersi Poszlam juz na tyle daleko, ze potrafilam wyjmowac calkiem fiszbiny,
      dzieki czemu staniki stawaly sie bezksztaltnymi workami, nic nie trzymaly, ale
      przynajmniej nie uwieraly
      Po oswieceniu mnie, nawrocilam sie na wlasciwe myslenie i ww sytuacje wogole nie
      maja miejsca:)
    • wieczorynka79 Re: Nasze dawne durne wierzenia 21.03.08, 21:05
      Mi zawsze bylo wstyd kupowac stanik tak duzy,bo panie w sklepie
      patrzyly sie na mnie jak na dziwolaga,wiec mowilam,ze chce zrobic
      prezent dla babci.Na oko wybieralam wielkosc miseczki a pozniej
      podszywalam sobie po bokach :( jaki wstyd !!!
    • schnee_wittchen Re: Nasze dawne durne wierzenia 21.03.08, 21:19
      1. że ledwie zasłonięty sutek to nie za mała miska tylko 'taki krój stanika'
      2. że jak staniczek nic nie trzyma i trzeba go ciagle poprawiac, piersi
      wyskakuja gora a maksymalne skrocenie ramiaczek nic nie daje, to dla tego ze 'to
      taki kusy seksowny staniczek, a takie dobrze nie podtrzymują'
      3. że staniki typu plunge z natury są niewygodne i nic nie podtrzymują i 'taki
      już ich urok'
      4. że to, czy stanik dobrze 'trzyma' zależy od szerokości ramiączek
      5. że zapinając się za na ostatnią haftkę jest mi tak ciasno, że zaraz stanik mi
      płuca przebije, wiec nie potrzebuje ciaśniejszego obwodu (to była fiszbina 3
      literki za małej miski wbijająca się w środek piersi)
      6. że jak stanik nie robi 'rowka' z piersi to jest za duży
    • babazgaga Re: Nasze dawne durne wierzenia 21.03.08, 21:29
      Moje wiekowe wierzenia, to przede wszystkim, że mam rozmiar 80b, jak przytyłam
      to 85b (87/112). A jam mi baba w KOnradzie wygarnęła spod pachy w 80c, i
      zabułkowało górą, to się mało nie popłakałam ze szczęścia, bo przez 20 lat
      wierzyłam, że to tak ma właśnie być, ale że mój biust jest be i tak nie umie.
      No i teraz najlepsze - że moja mama, kupująca miskę D przy bliżej nieznanym
      obwodzie, ma super piękny wielki biust, a najfajniejsze jest to, że jej się robi
      jednopierś, i że tak powinno być, a jak się ma zaledwie zezujące B, to można
      sobie drugą poduszkę w puszapa najwyżej wcisnąć.
    • szelmiasta Re: Nasze dawne durne wierzenia 26.04.08, 14:19
      Ja uwierzyłam paniom w sklepach z bielizną i ich odwiecznemu 75B oraz ogólnej
      propagandzie, która wciskała, że 75B to standardowy rozmiar w Polsce. Święcie
      wierzyłam, że mam te 75B i że jestem taka przeciętna i mój biust wygląda tak
      nijako - i skończyło się na tym, że marzyłam, żeby mieć trochę większy biust.
      Taak, a teraz 'nagle' mam 75F :-P.
      Wierzyłam też, że przy uprawianiu sportu piersi muszą skakać, no bo w końcu
      grawitacja działa i jak się podskoczy, to idą do góry, a jak się spada, to idą w
      dół. Proste, nie? ;-)
      Oczywiście, wierzyłam też, że wszystko powyżej C to jakieś monstra. Niestety,
      czeka mnie jeszcze trochę edukowania mojej Mamy - kiedy powiedziałam Jej, że mam
      75F, to usłyszałam: "F??? Przecież nie masz aż takiego dużego biustu!" A kiedy
      jej powiedziałam, że sama nosi chyba zły rozmiar (75B - oczywiście! Na oko
      powinna mieć 70tkę góra), to powiedziała, że nie lubi, kiedy ją ciśnie. No cóż -
      proces edukacji przed nami ;-).
      • osobliwosc Re: Nasze dawne durne wierzenia 26.04.08, 14:44
        > Wierzyłam też, że przy uprawianiu sportu piersi muszą skakać, no bo
        > w końcu grawitacja działa i jak się podskoczy, to idą do góry,
        > a jak się spada, to idą w dół. Proste, nie? ;-)

        O, to samo miałam. i jeszcze wierzyłam, że jak się biega, to muszą boleć, bo
        przecież przy machaniu zawsze bolą. To moje pierwsze zaskoczenie przy
        mniejszoobwodowym staniku: jak to, tu mi nic nie fruwa!

        A jak mi się stanik odpinał (teraz wiem, że za duży w obwodzie), to myślałam, że
        się zbyt gwałtownie ruszam. I oczywiście kuliłam się ze wstydu, kombinując,
        gdzie i kiedy dorwę najbliższą toaletę, żeby to poprawić.

        Co do obtarć od stanika, to uważałam, że to kwestia szorstkiego materiału, a
        jakiego stanik jest wykonany i po prostu konsekwentnie szukałam materiału
        miłego, najchętniej bawełny i jak najmniej odczuwalnych szwów.

        Ponadto dziwiłam się zawsze jak to jest, że w lustrze mam ogromne piersi, a
        stanik ledwie 75B. Gdy raz pani zasugerowała mi 70C, to przyjęłam to nawet z
        pewną dumą, bo oto wreszcie potwierdziło się moje przypuszczenie, że mam większy
        biust. (A teraz pomału 65E robi się zbyt małe i czeka mnie przesiadka na obwody
        60, o których nie miałam pojęcia, że istnieją).
    • ariadna007 ja wierzyłam, że nie mam tali 26.04.08, 14:59
      że jestem jakoś tak dziwnie zbudowana, że od tyłu talia jest a z
      przodu no skubana bierze się i znika...
      i dopiero teraz dotrało do mnie (dzięki zdjęciom z biustu tygodnia)
      czujecie? DOPIERO TERAZ!!!! że to właśnie biust w okolicach pępka
      tą talię mi zabierał

      inny szczegół że teraz faktycznie tej talii niewiele jest bom się
      spasła... ale już nad tym pracuję :)
      • anka.matusewicz Re: ja wierzyłam, że nie mam tali 26.04.08, 15:38
        No cóż, ja też wierzyłam święcie w kilka bzdur i nie przyszło mi nigdy do głowy, że to moze być nieprawda.
        - Przy obwodzie pod ok. 80cm cyfra na staniku MUSI być 80, mniej nie da rady.
        - Mam bardzo małe piersi.
        - Nawet jak mi obwód zjeżdżał na pas, to nie zapinałam na 3 haftkę (do dziś dnia nie wiem dlaczego :D ).
        - Wyprówałam fiszbiny, bo mnie uwierały
        - Mimo małego biustu nie mieściłam się w push-up'y 80B, ale tylko dlatego, że mam dziwnie zbuowany biust i muszę to jakoś przeboleć.
        - Piersze moje staniki kupowałam z mamą na bazarku :) mierząc na ubranie.

        Pewnie by jeszcze trochę niedorzeczności się znalazło...
    • eyna1904 Po kolei :) 26.04.08, 16:24
      To ja tu całą swoją historię napiszę. Po pierwszy stanik wybrałam się w wieku
      11-12 lat. Stwierdziłam, że skoro biust mam, ale nieduży i jeszcze młoda jestem
      - powinnam nosić miseczkę A. Wybrałam się do triumpha, gdzie przymierzałam 70A,
      które cisnęło, 75A, które też cisnęło i 80A które "miało miseczkę jak już B!" -
      od wtedy zauważałam różnicę wielkości miseczek w stosunku do obwodów (co akurat
      nie było durnym wierzeniem), jednak na to, że mogę mieć B, C, czy D nie wpadłam.
      Kupiłam w końcu jakieś 80A i byłam przekonana, że muszę nosić takie obwody bo
      jestem przecież gruba (powinnam raczej nosić wtedy 65 z duużo większą miską).
      Potem biust się powiększył, było 80B, 75C i 70D. To 70D nosiłam do niedawna -
      mostek znajdował się w połowie odległośći od czubka piersi do mojego mostka
      (Przecież przy takim kształcie piersi zawsze się tak robi! - myślałam), piersi
      nie mieściły się więc "upychałam" je na boki żeby nie wyskakiwały.
      Ponadto, wierzyłam, że moje piersi są zbyt wiszące, aby ubierać je w miękkie
      staniki, które przecież takiego wiszącego ciężkiego biustu na pewno nie podniosą
      - chyba, że są za małe (jeden jedyny model triumphowy z pionowym szwem, 70D,
      baardzo za mała miseczka) :)

      Teraz mam na sobie 65FF, trochę przymały, za luźny w obwodzie, ale wierzę, że
      swój rozmiar niedługo znajdę. :)
    • luliluli Re: Nasze dawne durne wierzenia 06.05.08, 11:47
      - że jak fiszbiny w każdym staniku po paru włożeniach go wyłażą na
      wierzch, to znaczy, że uszkodziłam stanik w praniu,
      - że jak piersi wylatują pomiędzy miseczki i tam już zostają, to
      znaczy, że mam szeroko rozstawiony biust:)
      - że jak nie ma na mnie staników, to mam ogromne, nienaturalne cycki
      (65ff...)
      - że zaczynają mi one smętnie zwisać, bo mam za wielkie i z wiekiem
      bęzie już tylko gorzej (w to wierzyłam od wieku 17 lat),
      - że bez ramiączek stanik można nosić tylko mając najwyżej "małe B",
      - że darem od losu jest mieć B (cokolwiek to znaczy mieć B:),
      • adryjanna Re: Nasze dawne durne wierzenia 06.05.08, 23:34
        że 'kacze dzioby' to jakiś defekt mojej klatki piersiowej spowodowany krzywym
        kręgosłupem.
        jak cudownie się z tego DURNOWATEGO wierzenia wyleczyć, ohhh... :)
    • lukrecjabo Wstyd - zapadam się pod ziemię:( 07.05.08, 10:34
      To, że obwód za szeroki to widzę u większości to normalka. Nosiłam 85,90 i o
      zgrozo 95, teraz odpowiednio 75:)))
      Oczywiście w tym staniku 95 wystarczała w zupełności miska C, do 90 nosiłam już
      miskę D. O dziwo nigdy nie robiły mi się buły nad biustem, natomiast całkowicie
      mi nie przeszkadzała buła pod pachą i pod fiszbinami. Myślałam po prostu, że tak
      ten mój biust ma wyglądać, niestety nie wpadłam na to, że michy są stanowczo za
      małe...o obwodzie już nie wspomnę.
      A najbardziej się wstydzę, że nigdy w życiu nie wiedziałam tak naprawdę, jak
      mają leżeć fiszbiny, nigdy nawet na to nie spojrzałam, leżą, to leżą i jest
      git....masakra jakaś....A że one się kładły po prostu na piersiach to już
      przecież nie mój problem był, prawda?;)
    • violent_act_of_beauty Re: Nasze dawne durne wierzenia 19.05.08, 14:40
      no więc...: :)
      jak zaczęłam dojrzewać, nosiłam 75B [o tak!], potem musiałam się przestawić na 75C, z czego byłam wtedy zadowolona,
      niestety, zaczęłam tyć i "musiałam" zacząć nosić większe obwody [sic!]ale ciągle C!!!
      bo nie mogłam się pogodzić,że to ma być D ["to już największa miska, E noszą tylko babcie"]

      w końcu przemogłam się i kupiłam... 80 D :( potem chyba mi modele nie pasowały, bo kupowałam 85D, dochodziłam wręcz do 90D :( kuuuuuuuurde, ale głupol był ze mnie :( <shame on me>

      raz nawet kupiłam 100D, "bo ma większą miseczkę" - komentarz sprzedającej

      a jak zeszczuplałam, w obwodzie spadło prawie 20 cm, w biuście tak samo, to wróciłam do starych staników 75B ["no i co, że buły wyłażą górą, dołem i bokiem - nie będę nosić C, C dla grubych, a ja schudłam"]

      muszę oczywiście dodać, że wszystkie były za szerokie w obwodzie, czy to 75 w wresji "szczupła Ja", czy 85 "gruba Ja" :):):))

      teraz nie jestem już taka gruba, nie chcę też chudnąć do tylu kg, ile ważyłam przed, a staniki sobie uczę się dobierać.

      mam polskie 85J, ale zastanwiam sie nad 80 :)

      co jeszcze?
      tradycyjnie już

      -> wierzyłam,że mam brzydki, ogromny, niekształtny, niejędrny, ohydny biust,
      -> piersi mam szeroko rozsawione, bo "taka moja uroda"
      -> jak nie wchodze w C, to mam kupować stanik o większym obwodzie, nie miseczce!!! bo "ja noszę C!"
      -> że cyce nie leżą ładnie w żadnym staniku, to wina moich cyc, nie staników, a "mając takie wielkie, wszystkie staniki będą za małe"
      -> nie dla mnie piękne sexowne staniki, ja mam tylko czarny lub biały!
      -> E to tylko dla babć, większe rozmiary to tylko modele "jednocyc"
      -> i wiele innych grzechów

      o głupia dziewczyno....

      :)

    • ungore Nie wierzenia a ciężkie grzechy!! 19.05.08, 15:17
      W moim wypadku było to nalepianie na biust staników silikonowych
      bardzo często.. lato , wyjście nie wyjście...
      www.cosset.pl/skleppol/images/biustonosze/P1.jpg biust mnie
      strasznie bolał i czasem sie odklejał a czasem nie chciał odkleić..
      masakra..

      Aha.. no i kiedyś czułam, że coś jest nie tak i kilka lat temu się
      mierzyłam według tabelki triumpha sama z centymetrem i mimo to
      ZAWSZE wychodziło mi 75B .. a jak nie pytajcie bo nie wiem :D
      • yadrall Re: Nie wierzenia a ciężkie grzechy!! 19.05.08, 16:04
        A ja pamietam jak po rozpoczeciu pracy i zarobieniu pierwszych
        pieniedzy chcialam zaszalec i nabyc jakis ladny stanik na moj biust
        (obecnie 32G) i wrocilam z wycieczki po sklepach z placzem... Nic mi
        nie pasowalo i jedyne co moglam nabyc to taki rozciagliwy stanik
        Triumpha (licho wie jak to sie nazywa,ale ma to do siebie,ze poza
        rozmiarem portafi sie rozciagnac jeszcze sporo-oczywiscie biustu nie
        trzyma). I pamietam zazdrosc z jaka potrzylam w pracy,w szatni na
        kolezanki,ktore nosily staniki w kolorach teczy-dla mnie byl bialy,
        czarny i od biedy cielisty o ramiaczkach szerokosci 3cm,wiec
        dramat...
    • emcete Re: Nasze dawne durne wierzenia 22.05.08, 21:34
      Ja wierzyłam, że 70C to największa miska w 70. I że to mój rozmiar. (mówię o czasach sprzed 10ciu lat i kilogramów...teraz noszę 30ff i myślę nad 28...;)
      I, że staniki w 'nietypowych' rozmiarach występują tylko w ohydnych fasonach i jedynie słusznych kolorach (biel, beż, czerń). I, że jeśli koniecznie chcę stanik 70D, to musi być zabudowany pod szyję (oczywiście, ekspedientka ze sklepu z marą na T się kłania. Powiedziałam jej, że moja babcia nosi ładniejsze, a ona mnie prawie wyrzuciła za drzwi).
      I że jak coś wypływa albo się wrzyna to tak ma być. A obwód podjeżdża, bo nie ma mniejszych, a w ogóle jestem jakaś wybrakowana, bo wszystkie babki noszą 75B i im pasuje idealnie.
      Wolałam nosić za ciasne miski, niż dramatycznie za luźne obwody, więc wierzyłam też, że muszę mieć buły.
      Aha, a moja mama wierzyła w Doreen... Pokazałam jej inne, przekonałam do fiszbin. Ale niestety nadal jeszcze trochę wierzy, że fiszbiny mają się układać na biuście, a nie żebrach, że 'jednobiust' jest ok, i że jej rozmiar to 80F, (a nie 36GG) bo ten właściwy robi jej taaakie ogrooomne bochny... No i jak ją przekonać?
    • daslicht Re: Nasze dawne durne wierzenia 22.05.08, 22:15
      Ja się niesamowicie wpieniałam, jak widziałam, że silikonowe
      ramiączka są takie cieniutkie - no bo po co tym płaskim ramiączka W
      OGÓLE?! A dla bardziej wypukłych pań trzeba szersze robić, bo samo
      się nie utrzyma (a że się utrzyma to teraz widzę, tylko, że teraz to
      już stanika bez ramiączek na mnie nie ma)
      Wierzyłam, że wielkość staników jest niezależna od obwodu i to tylko
      paseczek się wydłuża, a miska zostaje. A obwód utożsamiałam z
      grubością (np 80B to była dla mnie gruba laska z małym cyckiem a 70D
      chuda z dużym). Więc kiedy przytrafił mi się gwałtowny przeskok z
      70B na duuużo więcej, pozyczyłam od mamy Doreen 90E (obecnie nosi
      75K). No ale zaraz! Ja jestem od niej szczuplejsza! Wymieniłam więc
      90E na 75E po dłuuugaśnych poszukiwaniach i wytrzeszczonych gałach
      pań ekspedientek, że "jak to, pani na pewno nie ma 75 tylko duużo
      więcej, 75E to rzadkość, no coś jest, może spróbuje pani 85D? Co,
      70F... a w życiu, nie ma takich!"
      A biust musi wisieć, bo jest obwisły, musi taki być, nikomu
      naturalnie nie rośnie w takim tempie, żeby z 70B się 75E robiło.

      No ale teraz dzięki LB noszę 65J i w staniku nic obwisłe nie jest.
      No ale bez stanika jak najbardziej, dlatego marzy mi się piżamka
      taka jak w katalogu Bravissimo, bo w staniku spać nie będę, a
      wygląda to ohydnie.
    • ticon Re: Nasze dawne durne wierzenia 22.05.08, 22:20
      Ja wierzyłam po prostu, ze jestem fizycznie upośledzona... Że jedyne, co utrzyma
      mój biust w miejscu, to bardzo ciasne owiniecie szerokim bandażem elastycznym.

      Wydawało mi się niemozliwe, zgoła na granicy fanaberii, że fiszbiny mogą leżeć
      na mostku i, jak już ktoś pisał, traktowałam to miejsce jako sprytny schowek.
      BA!!! Ostatnio, ostanikowana prawidłowo, zdziwiłam sie, ze jak wrzucę odtwarzacz
      mp3 za bluzkę, to o dynda, a nie włazi w "kieszonkę"!

      Ponadto wierzyłam, ze jestem potwornie gruba - bo miałam:
      a)jedna wielką naleśnikową pierś
      b)ogromny brzuch (piersi wyłaziły dołem)
      c) bułki nad krawędzią stanika (ale to wg mnie była wina tylko biustu)
      d) bułki wszędzie - pod pachami, na plecach nad zapieciem, na plecach pod
      zapieciem stanika...



      Sądziłam także, ze zapięcie stanika, leżące na karku, to kwestia fasonu
      biustonosza, nie zaś obwodu..
      • kallistieris Re: Nasze dawne durne wierzenia 22.05.08, 22:57
        ja tez przerabiałam opcje dwóch staników na wf (dopóki się nie wydało)
        - biust musi wisieć bo jest duży, tylko małe lub sztuczne biusty sterczą.
        - mam duży biust to potrzebuje szerokich ramiączek (zeby się nie wpijały)
        - pod biustem, na plecach i pod pachami mam wałki bo jestem gruba
        - z miseczki się wylewa (albo wręcz wyskakuje) no bo duży biust tak ma
        - największa to miseczka DD ale to tylko w stanikach dla babć z obwodem 90
        więc do tej pory nosiłam 75C/D przy wymiarach 73/97cm
        z niecierpliwością czekam na melisskę w rozmiarze 70G i boję się czy miska nie
        będzie za duża...
        • daslicht Re: Nasze dawne durne wierzenia 23.05.08, 00:05
          Módl się raczej, żeby nie była za mała. Ja bym ci osobiście kazała
          wybierać między brytyjskim 65G a GG
          Melissa robi dosyć małe miski, a ich taśmy są rozciągliwe, więc
          najprawdopodobniej 70 będzie ci latać. Mi 65 zapinało się swobodnie
          a mam minimalnie więcej w obwodzie pod od ciebie. Na 73 rozmiar 70
          to jak dla mnie zdecydowanie za dużo.
          • agafka88 Re: Nasze dawne durne wierzenia 23.05.08, 00:26
            popieram. Jak nic czekają Cię 65tki, na Twoim miejscu od razu bym tą melissę
            odesłała i wymieniła na mniejszy obwód
    • ottiss rakotworcze... 22.05.08, 23:58
      procz typowo standardowych:
      -to ,ze fiszbiny przebijaja stanik to norma-bo przeciez to drut;
      -bulki sa-bo przeciez jestem gruba

      itp


      to przypomnialo mi sie... kiedys w wieku ok 16lat bylam w sklepie z bielizna z mama w celach kupna stanika i poprosilam sprzedawce(tak-mezczyzna) o taki z fiszbinami, a on na to dal nam wyklad,ze fiszbiny powoduja raka piersi.

      pomyslalam,ze chlop zwariowal,ale nutka niepewnosci zostala zasiana. (na szczescie dosc szybko wyplewiona) ;)
    • yu-me Re: Nasze dawne durne wierzenia 23.05.08, 23:27
      Ja wierzyłam, że dobierając obwód, powinno się dodać 5, albo i 10 cm, bo obwód
      taki jak obwód klatki piersiowej to będzie na styk, a trzeba jeszcze móc
      oddychać, nie?
      Ot, standardowo. Stanik lądujący na piersiach przy wyrzuceniu ramion do góry
      (np. W-F szkolny)? No bo to ma być niewygodne...
      Piersi wystające bokami? Ja szeroki rozstaw piersi mam... A poza tym to
      niemożliwe, żebym potrzebowała większej miseczki, bo przecież się marszczy na
      czubku!
      Wierzyłam, że miska jest zawsze taka sama, oczywiście. Dostrzegałam różnice
      między obwodem np. 80 a 70, ale stwierdzałam że "a, bo to jakieś małe miski u
      tego producenta akurat są".
      I nie do końca zdawałam sobie sprawę z istnienia innych biustonoszy niż push-up,
      bo tylko z takimi miałam kontakt przed uświadomieniem. I byłam zszokowana, że
      miękkie istnieją i są popularne! No bo przecież stanik ma zasłaniać pierś i ją
      chować przed światem. No to taka gąbka to lepiej robi!

      A z wcześniejszego dzieciństwa - próbowano mi wmówić, że całe życie spędzę w
      stanikach - zerówkach, bo "ty nie dasz rady nosić staników z fiszbinami, to jest
      za niewygodne, a większych dziecięcych już nie ma". Kiedy udało mi wreszcie
      zdobyć chińczyka z bazaru na próbę, była m przeszczęśliwa. Tylko że miski szybko
      zaczęły być za małe, a wtedy próbowano mi wmówić, że obwód rośnie wraz z miską.
      Ale przynajmniej tutaj się nie dałam i jestem z siebie dumna. I samodzielnie
      przeszłam z 80B na 75C, tylko że miałam (i mam ;) kompleks małego biustu, i
      ciągłe wątpliwości, czy to C to NA PEWNO jest dla mnie, bo C to wielka miska, a
      ja nie mam biustu przecież. Może mi się tylko wydaje, że B jest za małe...

      A, i jak zaczęły mi rosnąć piersi, to pobolewała mnie klatka piersiowa.
      Poskarżyłam się mamie, nie wiedząc co się dzieje. Odpowiedziała, że na pewno
      uderzył mnie ktoś na W-Fie piłką. Próbowałam tłumaczyć, że nikt mnie nie uderzył
      - to się dowiedziałam, że może zapomniałam.
      No i się martwiłam, że to jakaś choroba - albo że cierpię na amnezję, bo jakoś
      codziennie tą piłką obrywam i tego nie pamiętam...

      Matka niereformowalna dotąd. Btw, przyznałam się do miski F(60). Za parę dni
      wspomniała coś o... D. Jej umysł chyba wyrzucił myśl o tak wielkiej misce z
      pamięci;)... Nie wyprowadzałam z błędu, tak mi udowadnia, że te miski są
      wieeeelkie. Gdybym powiedziała prawdę, w oczach jej wyobraźni jeszcze bardziej
      by urosły;) Przyłożyłam jej moje 60F (melissa) do jej 80B i pokazałam, że łuk
      fiszbiny jest podobnej wielkości. Ale skubana, przyczepiła się do tego, że taka
      głęęęębokaaaa. Straciłam już nadzieję na jej nawrócenie.

      A, i też rozmowa z mamą, o miskach. ;)
      Mama: Bo to D to już taka wielka miska, wiesz.
      Ja: Ale wielkość miski zależy od obwodu...
      Mama: Ale mniej więcej jest taka sama zawsze...
      Ja: *próbuję ją przekonać zdjęciami z porównywanymi biustonoszami*
      Mama: No, ale miska MUSI być taka sama, bo inaczej skąd wiadomo, jaką brać?!
      Ja: No... z różnicy między obwodem pod biustem, a obwodem w biuście? (wiem,
      wiem, trzeba jeszcze zaniżyć ten pod biustem, ale nie chciałam już tłumaczyć
      szczegółowo)
      Mama: *wyglądała, jakby pierwszy raz słyszała informację*

      Uff, mam naprawdę nadzieję, że mama nigdy tego nie przeczyta. ^^; (no, jakby
      czytała, to by weszła na to forum, co nie byłoby takie złe, w sumie.) To nie
      jest zła kobieta, po prostu w kilku kwestiach, w tym stanikowej, mur, beton, nie
      da się przebić. ;)
    • m.arta.m Re: Nasze dawne durne wierzenia 26.05.08, 22:48
      nie wiem, czy to można zaliczyć aż do wierzenia, ale pamiętam, jak w szkole
      chciałam mieć tak jak koleżanka- w swetrze uwypuklający się biust...
      Teraz już wiem, że były to wybitnie wielkie buły, chleby wręcz :/
    • madzioreck Re: Nasze dawne durne wierzenia 03.06.08, 22:21
      A ja wierzyłam wiele lat, że jak 75F jest za małe w miseczkach, to trzeba kupić
      85F :/. I w to, że jak pod biustem trzyma się ołówek to znaczy, że biust wisi,
      mnie utrzymałby się cały piórnik, i się tym bardzo martwiłam, wyobrażając sobie,
      że "prawidłowy" biust, nawet taaakiej wielkości, powinien stać pod brodę i
      koniec... Ile to czasu zmarnowałam, zamiast cieszyć się, że mam taki efektowny
      biust :-D
      • madzioreck Re: Nasze dawne durne wierzenia 09.09.08, 19:26
        To znaczy, nie wierzyłam, że to jest prawidłowe myślenie, 85F zamiast 75F, tylko
        myślałam, że jestem mutant i więcej niż F nie szyją...
    • milstar Re: Nasze dawne durne wierzenia 04.06.08, 11:02
      Ja wierzyłam, że biustonosz trzeba zapinać NA piersiach, żeby nie było buł
      (jakąś taką awersję do buł miałam od zawsze).
      I że jak kupuję stanik o rozmiar większy niż noszę, a ona w momencie kupowania
      pasuje, tylko szybko się robi za mały, to dlatego, że ja gruba jestem i zawsze
      tak będzie, więc nie warto kupować jeszcze większego (pomijam to, że większych
      "nie ma"). Na to, że to po prostu mój biust wraca na miejsce nie wpadłam.
      A w to, że stanik bez ramiączek może podtrzymywać mój biust dalej nie wierzę.
      Uwierzę, jak sprawdzę "nabiustnie"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka