cosmolinka
26.07.07, 18:44
Fakt u mnie w mieście nie ma za dużo sklepów z bielizną, ale to o czym (po
raz kolejny) się dowiedziałam, to woła o pomstę do nieba!
Pierwszy sklep Triumph (nie lubię tej firmy, ale zaryzykowałam), weszłam i co?
Poprosiłam o coś 75F, pierwsze pytanie to do jakiej ceny? A co to ma za
znaczenie? Przecież chcę kupić porządny biustonosz to nie będę sobie żałowała.
Pani pokazała mi to i owo, ale nie byłam zachwycona, choć weszłam i
pomierzyłam. Jak mogłam się spodziewać nic mi nie pasowało. Kątem oka
zauważyłam tylko jak ekspedientki się wyśmiewały ze mnie, ale dlaczego to nie
wiem :( W każdym razie spalony sklep, bo nie uprzejma obsługa.
Następny taki misz masz, wszystko i nic. No i faktycznie wywieszonych staników
to było fuuul, ale jak pni usłyszała 75F powiedziała, że nic nie ma, ale może
mi pokazać coś z 80D, podziękowałam :(
Następny znów sklep Triumpha (chyba tylko takie tu są:() i jak myślicie było
coś? Niestety nie :(
Weszłam do następnego sklepu, znów nic nie wybrałam :( (i wcale nie jestem
wybredna)
No i jeszcze jeden Triumph - już sobie odpuściłam.
No i co ja mam zrobić? Przez neta mogłabym kupić, ale mnie nie stać na
odsyłanki, bo za mały, bo nie tak leży i co?...
Jestem załamana :(