maith Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 12:04 Za szybko enter. Tu znalazłam taki tekst. Czemu te kobiety wierzą, że duże piersi miałyby uniemożliwić karmienie piersią? Może karmiące i ex-karmiące mamy wiedzą, o co może chodzić? www.laktacja.pl/forum/viewtopic.php?p=5532 Odpowiedz Link
szalicja Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 12:25 Dziene to trochę. Przecież wielkość brodawki i otoczki jest niezależna od wielkości piersi. Ja mam biust duży a brodawki i otoczki małe, za to często małe biusty mają odwrotnie. Ja miałam w okresie laktacji 115 cm w biuście, czyli całkiem, całkiem. U mnie to trochę była inna historia, bo młody był wcześniakiem, leżał w inkubatorze i do cyca dali mi go ok. 4 tyg po urodzeniu. A to już psińco, bo mu się nie chciało ssać. Przecież z sondy czy butli leciało bez problemu. Problem to może leżeć tylko po pierwsze w braku wytrwałości mamy w próbach przystawiania albo w krótkiej brodawce. Ja mam króciutką brodawkę i mojemu się nie chciało saać, umiał ale się wkurzał. Ja i tak "cycowałam" laktator od początku, więc nie chciałam męczyć jego i siebie. Natomiast wielkość moich piersi nie miała tu nic wspólnego. Pewnie tylko łatwiej jest nakarmić wtedy, gdy biust nie jest mocno "nabity", tylko bardziej miękki. No, ale to też nie zależy od wielkości. Odpowiedz Link
maheda Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 12:36 Sutki miałam wklęsłe, więc się moja Młoda musiała nauczyć ssać. Piersi miałam takich rozmiarów, że były prawie większe od dziecka. A jednak moja Młoda nauczyła się ssać - tyle, że zażyczyłam sobie kategorycznie, żeby pielęgniarki nie "dokarmiały" jej wodą z glukozą czy inną humaną, jak to czasem ma miejsce, o zgrozo! Wiecie, że gdy dziecko jest na naświetlaniach czy w nocy na oddziale neonatologicznym, to podawane są dziecku butle? A potem jedna z drugą się dziwią, że ssać nie chce :/ Krótka brodawka nie ma nic do rzeczy - istotna na pewno jest wytrwałość mamy. I absolutnie nic poza tym. Odpowiedz Link
kruszyzna A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 12:45 maheda napisała: > A jednak moja Młoda nauczyła się ssać - tyle, że zażyczyłam sobie kategorycznie > , > żeby pielęgniarki nie "dokarmiały" jej wodą z glukozą czy inną humaną, jak to > czasem ma miejsce, o zgrozo! No właśnie. W jaki sposób wymogłaś to na pielęgniarkach? Ja też nie chcę, żeby mi młodą dokarmiały, bo chcę karmic piersią i tylko piersią, póki się da. Co takim powiedzieć, żeby dotarło? Co prawda jeszcze niecałe dwa miesiące ciąży przede mną, ale chcę wiedzieć wszystko :) Odpowiedz Link
szarsz Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 13:01 A wiesz już, gdzie będziesz rodzić? W moim szpitalu dziecko było cały czas z matką, więc nie było problemu. Odpowiedz Link
kruszyzna Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 13:11 Tak, bo to będzie cesarka i będzie ją wykonywał lekarz, który mnie prowadzi. Wiem, że w tym szpitalu dzieci raczej nie leżą z matkami, ale coś mi świta, że szwagierka poprosiła i jej pozwolili, no nie wiem. Bardziej chodzi mi o to, jak im powiedzieć, żeby - jeśli dziecko będzie np. wymagało naświetlania - żeby mi je przynosiły, a nie dokarmiały nie wiadomo czym. Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 13:13 Może tak: "Proszę dziecka nie dokarmiać, tylko przynosić mi do karmienia"? :o) Odpowiedz Link
kruszyzna Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 13:20 I to wystarczy? :))) Nie trzeba argumentów siłowych? :) Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 13:21 Myślę, że to zależy. Ja musiałam błagać, żeby mi tego Staszka dokarmiły, mimo że on wył godzinami na moich suchych cyckach. Odpowiedz Link
szarsz Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 14:04 Jeśli dziecko jest naświetlane, to chyba czasem nie wolno karmić, bo żółtaczka nie schodzi - coś mi się kołacze. Ale wtedy trzeba naciskać na pediatrę, żeby się wypowiedział, bo to nie jest reguła. Odpowiedz Link
bathilda Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 17:08 szarsz napisała: > Jeśli dziecko jest naświetlane, to chyba czasem nie wolno karmić, bo > żółtaczka nie schodzi - coś mi się kołacze. Ale wtedy trzeba > naciskać na pediatrę, żeby się wypowiedział, bo to nie jest reguła. To jest wielka ściema i szkodliwy mit. Nadmiar bilirubiny najlepiej wypłukuje mleko matki. Pani Monika Staszewska, ekspert forum o karmieniu piersią (położna i doradca laktacyjny) pisała o tym wiele razy. Odpowiedz Link
szarsz Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 12.01.08, 08:36 bathilda napisała: > To jest wielka ściema i szkodliwy mit. Nadmiar bilirubiny > najlepiej wypłukuje mleko matki. no to niezłe jaja. Ze mną na sali leżała dziewczyna, której nie pozwolili karmić piersią. Tzn. najpierw wyciągali jej córeczkę spod lamp na karmienie, a po dwóch dniach, jak się okazało, że nic się nie poprawia, zabronili. I ona ściągała mleko i wylewała. Odpowiedz Link
szarsz Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 12.01.08, 08:38 aha, to było 2.5 roku temu we wrocławskim szpitalu na Kamieńskiego Odpowiedz Link
kruszyzna Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 14.01.08, 10:54 Uff, ja będę rodzić na Dyrekcyjnej :) No dobra, zamierzam być grzeczna, ale stanowcza, ale nie wiem, co zrobić, jak mi równie grzecznie i stanowczo karmienia odmówią. A dostępu do forum nie będzie, oj nie :) Dobra, nie marudzę, jakoś to będzie :) Odpowiedz Link
anna-pia Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 14.01.08, 00:05 bathilda napisała: > szarsz napisała: > > > Jeśli dziecko jest naświetlane, to chyba czasem nie wolno karmić, bo > > żółtaczka nie schodzi - coś mi się kołacze. Ale wtedy trzeba > > naciskać na pediatrę, żeby się wypowiedział, bo to nie jest reguła. > > To jest wielka ściema i szkodliwy mit. Nadmiar bilirubiny najlepiej wypłukuje > mleko matki. Pani Monika Staszewska, ekspert forum o karmieniu piersią (położna > i doradca laktacyjny) pisała o tym wiele razy. No cóż. Mojemu bilirubina spadła dopiero przy pojeniu glukozą. Koleżanka bawiła się w ściąganie pokarmu i gotowanie go, potem schładzała i karmiła. Inna przestawiła na kilka dni dziecko na butlę - wszystkie te sposoby działały, samo karmienie piersią nie dawało NIC. Odpowiedz Link
basiak36 Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 18.01.08, 13:24 To w takim razie bilirubina spadla mimo tej glukozy:) Glukozy juz dawno nie podaje sie w takich sytuacjach bo wrecz opoznia przejscie zoltaczki. Tylko mleko moze w tym pomoc, bo zawiera tluszcz. A czeste karmienie piersia to w takiej sytuacji podstawa. Odpowiedz Link
szarsz Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 18.01.08, 14:03 A może w takim razie to co działo się u mnie, to tylko pół prawdy? Może faktycznie bilirubina nie spadała, ale przez samo wyciąganie dziecka spod lamp, nie przez karmienia? Może powinni byli zrobić tak, że mama odciąga i podają małej mleko mamy, ale z butli, żeby nie przerywać naświetlania? Odpowiedz Link
maheda Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 16:00 W jaki sposób wymogłam? :D Byłam po pionowej cesarce, więc nie wolno mi było wstawać. Najpierw jak się dowiedziałam, że dostała glukozę, to spytałam, czy jest możliwe, żeby tego NIE robić. Pani powiedziała, że jest, ale że tego nie praktykują. Więc poprosiłam, żeby zaczęły praktykować. Pani na to, że Mała będzie w nocy głodna. Ja - żeby mi w takim układzie przynieść ją do mnie na noc. Pani - że tego się nie praktykuje u osób dwie doby po cesarce ;) Ja - że będę pierwszą, u której się zacznie :P No i faktycznie. A jak na początku nie chciały przynieść, to co któraś przechodziła korytarzem, to do nich wołałam, żeby mi dziecko przyniosły :D W końcu przyniosły, zdenerwowane, żeby lekarz nie widział (!). To były czasy... Odpowiedz Link
edytaf5 Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 12.01.08, 22:13 No dobra, nigdy nie rodzilam i jak narazie nie planuje wiec chyba moge nie wiedziec, wiec oswieccie mnie o co chodzi z ta glukoza? Po co sie ja podaje dziecku i dlaczego lepiej tego nie robic? Odpowiedz Link
agastrusia Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 13.01.08, 11:03 Glukoza zamula żołądek malucha. Odpowiedz Link
edytaf5 Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 13.01.08, 19:36 Dzieki za oswiecenie :) Odpowiedz Link
kruszyzna Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 14.01.08, 10:57 maheda napisała: > W jaki sposób wymogłam? :D Dokładnie :) Chodziło mi o przedstawienie modelu perswazji :) Dzięki za odpowiedź, będę przygotowana :) Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: A propos tej glukozy nieszczęsnej... 11.01.08, 17:36 kruszyzna napisała: > maheda napisała: > > > A jednak moja Młoda nauczyła się ssać - tyle, że zażyczyłam sobie kategor > ycznie > > , > > żeby pielęgniarki nie "dokarmiały" jej wodą z glukozą czy inną humaną, ja > k to > > czasem ma miejsce, o zgrozo! > > No właśnie. W jaki sposób wymogłaś to na pielęgniarkach? Obecnie trzeba wymóc na pielęgniarkach, aby dokarmiły, a nie odwrotnie;). Dokarmiają niechętnie, twierdząc, że matki powinny karmić wyłącznie piersią. Odpowiedz Link
szarsz IMO problemy z karmieniem nie zależą od wielkości 11.01.08, 12:56 > wspólnego. Pewnie tylko łatwiej jest nakarmić wtedy, gdy biust nie > jest mocno "nabity", tylko bardziej miękki. o tak. czasem, po dłuższej przerwie, gdy piersi są pełne mleka, stają się bardzo twarde. Wtedy trzeba odciągnąć odrobinę i idzie znacznie lepiej. Co do braku wytrwałości też się zgadzam. Choć uważam, że równie ważne jest otoczenie, wspierające i nie krytykujące. Niektórym kobietom karmienie przychodzi bez kłopotu, inne mają pod górkę. Ja na przykład byłam mocno wewnętrznie przekonana, że chcę i będę karmić piersią. I mimo wielkich kłopotów z przeziębionym zastojem - udało się. Ale miałam wielką pomoc otoczenia, doskonałą położną z poradni laktacyjnej i męża, który wytrwale, mimo bólu, karmił małego z palca. I pediatrę, która podjęła dobre leczenie i ginekologa (też z poradni laktacyjnej), który regularnie i bardzo dokładnie badał moje zastoje na usg. Bez nich nie dałabym rady, Młody oduczyłby się ssania w mgnieniu oka i byłoby pozamiatane. Nie sądzę, aby w jakimkolwiek stopniu zależało to od wielkości piersi :) Prawdą okazało się też w moim przypadku, że udane karmienie siedzi w głowie. Ja miałam taki zastój, że laktatorem elektrycznym ściągałam dosłownie pojedyncze krople. Położna kazała mi wtedy usiąść wieczorkiem przed telewizorem, włączyć komedię (najlepiej romantyczną) i wypić dwie lampki wina. I naprawdę pomogło, po raz pierwszy ściągnęłam wówczas z tej chorej piersi całe 10 ml mleka :) > inkubatorze i do cyca dali mi go ok. 4 tyg po urodzeniu. A to już > psińco, bo mu się nie chciało ssać. Przecież z sondy czy butli > leciało bez problemu. no właśnie i mnie to wkurza strasznie. Bo niby wielce się propaguje karmienie piersią, a nikomu się nie chce przeprowadzić matki i dziecka przez ten pierwszy czas tak, aby ona faktycznie swoje dziecko mogła karmić. U mnie w szpitalu położnym to się nawet nie chciało pokazać, jak to robić, tylko łaziły i pokrzykiwały "karmić piersią, karmić piersią". Upartej babie, jak mnie, co ciągle do nich przyłaziła po pomoc, to niby pokazały jak to powinno wyglądać, ale jak wyszłam ze szpitala, to się okazało, że nie mam o tym bladego pojęcia. ech... Odpowiedz Link
kruszyzna Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 12:42 ... czytałam trochę o karmieniu, jak to robić itp., i wszędzie było napisane, że prawidłowe przystawienie ssaka do cyca polega na tym, żeby wziął w paszczę całą brodawkę, nie tylko sam sutek. Młode po to właśnie szeroko rozdziawia paszczę. Zresztą tak też mówili mi znajomi. Danie ssakowi samego sutka powoduje, że wypuszcza go z buzi, nie najada się, a sutki mogą być poranione i obolałe. Dziewczyna napisała, że - oprócz piersi - ma duże brodawki, i może tu leży problem - może dziecko nie jest w stanie chwycić całej, przez co źle mu się ssie, irytuje się, płacze itp. Nie sądzę, żeby problem leżal w wielkości samej piersi jako takiej i, jak napisano, małe piersi mogą mieć duże brodawki i odwrotnie. Poza tym wyczytałam, że w początkowym okresie karmienia raczej nie powinno się używać kapturków, bo młode samo dopiero uczy się ssać, a kapturek może mu w tym przeszkadzać i zniechęcać do tej czynności. Dziewczyna pewnie chciała ochronić kapturkami obolałe sutki (bo młode pewnie sam sutek brało, bo brodawka duża), ale chyba sobie jeszcze bardziej tym zaszkodziła. Nie wiem, niech ktoś kompetentny mnie poprawi :) Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 12:50 Przy dużej brodawce nie musi brać jej całej do buzi (wiem, bo mam takie brodawki i karmiłam przez 7 miesięcy). Ale oczywiście nie bierze samego sutka, tylko tyle ile się z japce zmieści. U nas wystawało o 1 cm otoczki (na szerokość palca mniej więcej). Życzę Ci żebyś trafiła na dobrego doradcę laktacyjnego w szpitalu, żeby Ci pomógł przystawiać na początku. Ja też czytałam mnóstwo, a jak przyszło co do czego, byłam zielona, jak szczypiorek na wiosnę i nie wiedziałam co robić :o) Odpowiedz Link
kruszyzna Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 13:19 kocio-kocio napisała: > Życzę Ci żebyś trafiła na dobrego doradcę laktacyjnego w szpitalu, żeby Ci > pomógł przystawiać na początku. > Ja też czytałam mnóstwo, a jak przyszło co do czego, byłam zielona, jak > szczypiorek na wiosnę i nie wiedziałam co robić :o) > Ech, wiem, w teorii jestem mocna, ale im bliżej godziny zero, tym bardziej się boję, bo jeszcze TYLE nie wiem. A potem i tak, jak piszesz, trzeba się uczyć od początku. Chyba mam depresję przedporodową, chociaż lepiej chyba przed niż po :) Zdeterminowana jestem jak nie wiem co, że mi to karmienie wyjdzie. Twoje życzenia dobrego doradcy ślę pod niebiosa, może usłyszą :) Odpowiedz Link
bathilda Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 17:21 kocio-kocio napisała: > Przy dużej brodawce nie musi brać jej całej do buzi (wiem, bo mam takie brodawk > i > i karmiłam przez 7 miesięcy). A ja karmię 8,5 :) Chodzi o to żeby złapało jak największą część otoczki - noworodek nie ma szans złapania całej przy większej piersi. Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 17:27 No dokładnie. I tak łapie niezły kawał mięcha :o) Odpowiedz Link
anna-pia Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 14.01.08, 00:07 kocio-kocio napisała: > Przy dużej brodawce nie musi brać jej całej do buzi (wiem, bo mam takie brodawk > i > i karmiłam przez 7 miesięcy). > Ale oczywiście nie bierze samego sutka, tylko tyle ile się z japce zmieści. Dokładnie tak. Potwierdzam :))))) Odpowiedz Link
oshinka5 żadne tam kawałki! 20.01.08, 02:03 kocio-kocio napisała: > Przy dużej brodawce nie musi brać jej całej do buzi (wiem, bo mam takie brodawk > i > i karmiłam przez 7 miesięcy). > Ale oczywiście nie bierze samego sutka, tylko tyle ile się z japce zmieści. > U nas wystawało o 1 cm otoczki (na szerokość palca mniej więcej). > Życzę Ci żebyś trafiła na dobrego doradcę laktacyjnego w szpitalu, żeby Ci > pomógł przystawiać na początku. > Ja też czytałam mnóstwo, a jak przyszło co do czego, byłam zielona, jak > szczypiorek na wiosnę i nie wiedziałam co robić :o) > To, że przeżyłaś, nie znaczy jeszcze, że było dobrze :) Dziecko powinno złapać cały "smok". Dlatego podaj mu się pierś do dołu, żeby szeroko otworzyło pysio. Inaczej mogą być problemy z piersiami - bolesność, pękające brodawki i takie tam. Jak dobrze złapie, to i dla matki ulga, szczególnie na początku. Wierz mi, wiem, co mówię - karmiłam ponad 2 lata. Odpowiedz Link
maith Re: Dla mnie to jeszcze póki co teoria, ale... 11.01.08, 12:53 No właśnie - skoro dziecko nie chwyta tylko końcówki a "nakłada się" na czubek piersi ;), to ani wielkość samej piersi ani tym bardziej wielkość otoczek nie powinno mieć znaczenia. Otoczki to tylko kolor, nie ma znaczenia, gdzie się kończą, a pierś niezależnie od rozmiaru ma końcówkę przecież dostosowaną do malucha :) A może te pielęgniarki oprócz dokarmiania jeszcze czasem matkom jakieś bzdury opowiadają? Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 12:46 Jedyny kłopot jaki mi przychodzi do głowy to ewentualny nawał. Z wielkiego cycka robi się napęczniały gigantyczny balon, który ciężko do małego dzioba wepchnąć :o) No ale to problem trwający najwyżej kilka dni i dość łatwy do rozwiązania (wystarczy przed karmieniem odciągnąć trochę ręcznie, na przykład pod ciepłym prysznicem). A co do dokarmiania: to jest zawsze dyskusyjne. Gdyby Staszek nie był dokarmiany w szpitalu nie zjadłby nic przez pierwsze 5 dni. Bo mi się jakikolwiek pokarm pokazał dopiero ok. 12 godzin po powrocie do domu. Wcześniej były tylko dosłownie pojedyncze kropelki siary, a młody w dzień spał, a nocami wył z głodu (mimo, że łapał brodawkę bardzo ładnie i dzielnie ciągnął). Lekko nie było... A potem się udało bezproblemowo go karmić przez jakieś 7 miesięcy (sam się odstawił). Zaletą dużych piersi jest podobno mniejsza skłonność do nawałów, zastojów i innych problemów związanych z nadprodukcją mleka. Odpowiedz Link
veev Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 15:30 Nie otwiera mi sie ten watek z linka, więc mogę mówić tylko za siebie ;) Ja przy biuscie z rejestrow "gornych średnich" (teraz 34G/32GG) nie miałam z karmieniem żadnych problemów poza jednym - pozycją. Było mi wygodnie tylko na leżąco, co chyba ma związek właśnie z rozmiarem (przy mniejszych piersiach by się to wszystko "układało" jakoś inaczej i może byłoby ok także na siedząco). Ale głowy nie dam, nie miałam jak tego sprawdzić. Aha, ja mam naprawdę duże otoczki brodawek (z 8 czy 9 cm średnicy) i Młoda wcale nie musiała brać ich _w całości_ do buzi, to też jest jakiś mit (albo przynajmniej uproszczenie), że tak trzeba. v. Odpowiedz Link
wielebnna Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 15:37 aktualnie 85G melduje się - karmiłam 10 miesięcy niemałą piersią i spokojnie nam to szło, nie zauważyłam problemów związanych z rozmiarem biustu; poprawiłam sobie laktację leżąc 3 dni w łózku, nic nie robiąc i tylko przystawiając młodego - i z dokarmiania co karmienie doszłam do minimalnej porcji sztucznego raz dziennie (około 18 gdy poziom prolaktyny najmniejszy jest czasem brakowało pokarmu) Kruszyzna - w razie czego pisz do bluebebe - ona jest doradca laktacyjnym i czasem nawet tu zagląda a ja jako doswiadczona mama tez cos mogę podpowiedzieć ( termin mam na 18 kwietnia) Odpowiedz Link
kruszyzna Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 14.01.08, 11:02 wielebnna napisała: > Kruszyzna - w razie czego pisz do bluebebe - ona jest doradca laktacyjnym i > czasem nawet tu zagląda a ja jako doswiadczona mama tez cos mogę podpowiedzieć > ( > termin mam na 18 kwietnia) Zapisane :) Odpowiedz Link
agastrusia Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 20:15 Nie wiem czy wyżej któraś z dziewczyn to poruszała - nie przeczytałam wszystkich postów - ale chciałam poruszyć jeszcze jedną dość istotną kwestię. Mianowicie pozycja w jakiej sie karmi dziecko. Karmienie na siedząco może być kłopotliwe/niewygodne. Ja bardzo polecam karmienie leżąc. Dla mnie było to wręcz zbawienne. Nie bolał mnie kręgosłup ani ramiona no i mogłam sobie pospać. No i oczywiście wytrwałość, wytrwałość i jeszcze raz wytrwałość ;-P Odpowiedz Link
oshinka5 to nie jest wymysł 20.01.08, 01:52 maith napisała: > Za szybko enter. > Tu znalazłam taki tekst. Czemu te kobiety wierzą, że duże piersi miałyby > uniemożliwić karmienie piersią? > Może karmiące i ex-karmiące mamy wiedzą, o co może chodzić? > www.laktacja.pl/forum/viewtopic.php?p=5532 Mój syn miał podobny problem. Mam dosyć duże brodawki i robiły się z nich duże (naprawdę duże) "smoczki". Młody jakoś nie chciał szeroko japy rozdziawić i nie umiał dobrze złapać. Ale do czasu. Po tygodniu odciągania mleka i karmienia ze strzykawki po palcu (żeby nie zaniknął odruch ssania) pojechałam do polecanej pani - doradcy laktacyjnego, w innym szpitalu, niż tym, gdzie urodziłam i ... już. Pani Małgosia (Warszawa, szpital przy Inflanckiej - POLECAM) złapała mój cycek i tak go podała młodemu, że ten od razu dobrze złapał. I wiecie co było śmieszne? W pięć minut wydoił szklankę mleka (ważyła go przed i po karmieniu). Spocił się, ale cały czas uśmiechał... Potem już nie było problemu. Wiedział, co musi zrobić :)) Widocznie panie "specjalistki" w moim szpitalu miały zbyt małe doświadczenie. Odpowiedz Link
agamara1 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 13:00 ja mialam kiedys duze piersi :/ a pokarmu prawie wogole :( niestety czasmi tak sie dzieje ze jest bardzo malo gruczolu a duzo tkanki tluszczowej ktora mleka nie wytwaza :) i po tym jak malo nie zaglodzily sie moje dzieci przeszlismy na flache :) Odpowiedz Link
szamponetka1 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 14:06 Kruszyna, najgorsze jest to że położne nie nauczą Cię karmić (chyba że trafisz na jakąś OK)- mi szarpały pierś, gniotły i tak naprawdę doiero 3 tygodnie po porodzie doradca laktacyjna mnie nauczyla i potem juz poszło. Tez mialam plaskie brodawki - pomogły troche kapturki Aventu. Na początku było bardzo ciężko, ale potem OK Odpowiedz Link
zuz-anka Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 14:16 A ja wiem, o co chodzi. Moja młodsza córka łapała duży kawał otoczki, zasysała, a po chwili nie miała czym oddycghać, bo moja pierś zatykała jej nosek. Połozna z poradni laktacyjnej siedziała u mnie ze 2 godziny usiłując mi pomóc - podkładałyśmy zwijane pieluchy pod pierś, kombinowałyśmy... jeśli nawet udało się jako tako, to po 2-3 minutach wyłam z bólu kręgosłupa... w domu też. Skończyło się na akcji odciągnąć-nakarmić; 4 miesiące bez dokarmiania. I bardzo dobrze, bo przez pierwsze 10 dni życia mojej Oleńki prawie zwariowałam... Odpowiedz Link
kocio-kocio Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 14:44 A nie wystarczyło przytrzymać palcem? Odpowiedz Link
blue_jean Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 16:03 Też miałam kłopoty z prawidłowym przystawianiem. Co się namęczyłam przy okazji z nawałem i obolałymi sutkami to moje. Aż przypomniał mi się stary obraz z karmiącą Madonną i zastosowałam jej gest: chwyciłam brodawkę między dwa palce - wskazujący i środkowy - i takiego spłaszczonego "smoka" wepchnęłam córci do buźki (i tak trzymałam cały czas). Chwyciła i jak pociągnęła to aż mi ulżyło. I skończyły się obolałe sutki. :-)) I też mi było wygodniej karmić leżąc. O rozmiarze biustu w owym czasię się nie wypowiem, bo go nie znam (ech te "tradycyjne" rozmiary...), ale zbliżony był do biustu Bridget Nielsen... ;-)) Odpowiedz Link
mika_p Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 18:52 Kocio, to zalezy od pozycji. Jak się karmi na siedząco, a pierś jest duża, to trzeba ją podtrzymać ręką, i trzeciej ręki do odetkania noska może brakować. Odpowiedz Link
effka454 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 12.01.08, 00:20 mika_p napisała: > Kocio, to zalezy od pozycji. Jak się karmi na siedząco, a pierś jest duża, to > trzeba ją podtrzymać ręką, i trzeciej ręki do odetkania noska może brakować. > O przepraszam ale nie zgodzę się z Tobą. Mam duże piersi i miałam takie kiedy karmiłam i pierwszego i drugiego ssaka :), co prawda po pierwszym już mi trochę oklapły, a przy drugim odjechały (teraz je regeneruję dobrymi stanikami). Karmiłam oboje do 6 m-ca i karmiłam chyba w każdej możliwej pozycji: siedząc, leżąc, raz mi się nawet przydarzyło stojąc (no tu to już była wyższa szkoła jazdy ;)) i za każdym razem jednocześnie przytrzymywałam pierś i odchylałam ją od noska dziecka, bo inaczej rzeczywiście mogłabym przydusić. No może w pozycji leżącej był mniejszy kłopot, bo pierś się inaczej układa. Przy okazji - oczywiście kto może i ma taką potrzebę - spróbujcie leżenia nie na boku, a na plecach, brzuch do brzucha, tylko dzieciątko nie zupełnie poziomo na waszym brzuchu, ale jakby lekko z boku (w zależności którą piersią karmicie). Odpowiedz Link
effka454 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 12.01.08, 00:37 A i jeszcze mi się przypomniało... może jestem wyjątkiem (właściwie mój syn), ale jak mówią wyjątek potwierdza regułę :) syn prawie od początku był dokarmiany z butli (cesarka pionowa), a jednocześnie ssał cyca jak rasowy ssak ;), być może wyjaśnieniem jest to, że miałam dużo pokarmu i pewnie leciało mu jak z butli :) Odpowiedz Link
ganbaja Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 12.01.08, 18:35 Karmiłam dwa razy, pierwszy raz 1,5 roku, drugi raz 2 lata. Piersi raczej większe niż średnie :-) I też ręką, którą przytrzymywałam pierś i podawałam ją dziecku odchylałam palcem nadmiar by noska nie zatykał. Jak matka musi to i trzecia i piąta ręka wyrasta :-) Odpowiedz Link
agmani Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 15:53 Najprawdopodobniej chodzi o to, ze maly z cytowanego watku nauczyl sie juz, ze nan z butelki leci szybciej niz mleko mamy z jej piersi i mu sie nie chce wysilac po proznicy, skoro daja butle. A oprocz tego duzo jest bujd na ten temat: jak male piersi, to nie ma mleka, jak duze, to sie dziecko przydusi. Jak siara po porodzie zolta, to za tluste, jak mleko z czasem bielej, to za chude... siedzi ludzkosc i wymysla dyrdymaly. Rzeczywiscie moze sa jakies ekstremalne przypadki, ze maluch nie moze zlapac brodawki (na laktacji widze, ze odpisala dziewczyna z rozmiarem K-L, ale ile takich naprawde jest?????), natomiast problem pospolity to taka rownia pochyla: butelka->ziecku odechciewa sie ssac->placz, wiec podaje sie szybko znowu butelke-> dziecko nie ssie, wiec nie pobudza laktacji->ilosc mleka sie zmniejsza, bo organizm dostosowuje produkcje do potrzeb->mleka nie ma, wiec przechodzimy zupelnie na butle->dziekujemy, karmienie zakonczone zanim sie naprawde zaczelo. Odpowiedz Link
kumakk jam weterank akarmienia piersia :) 11.01.08, 16:07 Karmilam rok i przeszlam chyba wiekszosc mozliwych klopotow z karmieniem, niemal mieszkalam przez pewien czas w poradni laktacyjnej i wisialam w takowej internetowej, wiec czuje sie w miare kompetentna. Owszem, bardzo duza piers moze przeszkadzac w karmieniu - mnie prawa przeszkadzala, mojemu dziecku tez i postanowilo korzystac z mniejszej, lewej. Zeby raczyla jesc z drugiej musialam przed przystawieniem odciagnac sporo pokarmu, zeby piers troche sklesla. Dodatkowo ta wieksza piers byla zdecydowanie bardziej mleczna i dziecko sie wkurzalo, ze za duzo i za szybko lecialo, bo sie mlodziez krztusila. Aczkolwiek znam dzieci, ktore preferuja taki szybki wyplyw, bo sie mozna szybciej najesc :) Oczywiscie - to sa dwie rozne sprawy - wielkos piersi i ilosc mleka /predkosc wyplywu, ale u mnie sie to nalozylo i naprawde przeszkadzalo. Co do brodawek - generalnie technika polega na tym, ze dziecko powinno objac caly sutek i otoczke. To gwarantuje poprawna technike ssania i owocuje dlugim karmieniem. Jezeli dziecko chwyta plytko sama brodawke, to po pierwsze ssanie nie ejst dosc efektywne, a po drugie czesto sie konczy pekaniem brodawek - nawet do krwi. Nie twierdze, ze nie jest mozliwe prawidlowe plytkie ssanie, bo na pewno wyjatki sie zdarzaja, ale bardzo malo prawdopodobne. A krwawiace brodawki plus ryczace z glodu dziecko to fatalne zestawienie. Generalnie polecam forum dotyczace karmienia piersia forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570 REasumujac - nie ma zaleznosci pomiedzy iloscia mleka a wielkoscia piersi, duze piersi nie przeszkadzaja w karmieniu, baaaardzo duze moga troche przeszkadzac i trzeba sie wtedy bardziej nagimnastykowac. Ot, klopocik techniczny. Prawidlowo ssacy ssak powinien obejmowac brodawke z otoczka. Karmienie przez nakladki prowadzi bardzo czesto do powiklan przy karmieniu i w konsekwencji przestawia dziecko na butelke zamiast na piers i czesto uniemozliwia dlugie i efektywne karmienie. Powtarzam - nie zawsze, nie koniecznie, ale bardzo czesto. Odpowiedz Link
maith Ale jak otoczka jest duża 11.01.08, 20:18 Ale jak otoczka jest duża, to przecież dziecko jest prawidłowo na pierś nałożone nawet jak kawałek wystaje. To chyba nie jest tak, że dzieci mam z małymi otoczkami mogą mieć mniejsze pyszczki, a tych z większymi powinny mieć większe? :) Odpowiedz Link
bathilda Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 17:30 8,5 m-ca już się liczy chyba za doświadczenie? Ogólnie prawdą jest to co pisały dziewczyny, że mleko produkowane jest w głowie, a piersiami tylko wypływa. I jak się ma w okół bandę niekompetentnych "wujków i cioć dobra rada" to nie jest lekko. A to że z małych piersi się nie wykarmi, a to że z dużych piersi się nie wykarmi, a to 100 innych. I to dosłownie - na Karmieniu Piersią jest taki wątek o największych głupotach i ma już ponad 100 postów forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=71686792 Ja teraz mam 65H, po porodzie myślę że mogłoby być 75H. To już nie jest biuścik. Też trzymałam pierś między palcami jak "kanapkę", zresztą do dziś ja podtrzymuję bo siła grawitacji wyrywa ją juniorowi z pyszczka (a nie mówimy już o noworodku). W szpitalu pomocy było 0, tyle że był rooming-in więc junior leżał ze mną cały czas. W Warszawie chyba większość szpitali tak ma. Ale karmiłam wyłącznie piersią przez 5 miesięcy i karmię nadal (8,5 miesiąca). Więc się da :) Odpowiedz Link
molowiak Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 17:58 To jeden z wielu mitów laktacyjnych, ze niby kanaliki są (za)długie i dziecku ciężko ssać. Ja też miałam problemy z rozpoczęciem karmienia i gdyby nie moje wrodzone lenistwo też pewnie skończyłabym na laktatorze, no bo "duże piersi". Stwierdziłam, że skoro ja mogę ściągnąć mleko laktatorem to tym bardziej dziecko, które ma większa siłę ssania. Z mojego doświadczenia dużą ciężką pierś po prostu trzeba trzymać, żeby nie wypadała dziecku z ust i nie zatykała noska. Ja karmię tak, że kładę dziecko na poduszce trzymam pierś całą dłonią (prawa pierś prawą ręką, lewa - lewą) a główkę dziecka w drugiej ręce. Brodawkę spłaszczam lekko w palcach żeby dziecko mogło się przyssać. W trakcie karmienia kciukiem przyciskam lekko skórę przy nosku małego. Kiedy już dziecko nauczy się przysysać to można odkładać je na poduszkę a w uwolnionej ręce umieścić gazetę/książkę/pilot tv/telefon :) Dodam, że córkę dokarmiałam w szpitalu (miałam za mało pokarmu) a syn miał zakaz karmienia piersią przez 4 dni (ostra żółtaczka)mimo tego córkę karmiłam 15 miesięcy i syna też zamierzam conajmniej tyle :) Myślę, że najważniejsze jest, żeby dziecko prawidłowo się przyssało zaraz po porodzie. Odpowiedz Link
maith Próbowałam sobie wyobrazić to trzymanie 11.01.08, 20:21 i w końcu stwierdziłam, że jakby co, to ja będę karmić w karmnikach ;) Odpowiedz Link
molowiak Re: Próbowałam sobie wyobrazić to trzymanie 12.01.08, 12:34 to zdecydowanie prostsze niż się wydaje - jakby co to mogę podesłać foto ;) a co do karmników to ja straciłam już nadzieję na kupno gotowego karmnika, w którym moje piersi nie będą wyglądały jak wał przeciwpowodziowy i obecnie nosze wyłącznie przerabiane ze zwykłych staników Odpowiedz Link
mika_p Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 11.01.08, 18:59 Wiesz, to może być problem. Ja mam piersi nieco nierówne - prawa jest większa. Urodziłam malutkie dziecko, 2600g wagi urodzeniowej, obwód łebka 30 cm. To moje drugie dziecko, umiałam karmić. Ale przez kilka pierwszych tygodni z prawej karmiłam tylko po to, żeby podtrzymać laktację - ze dwa razy dziennie. Więcej się nie dało, bolało cholernie. Z drugą piersią nie miałam problemów. No a z prawą problemme był własnie rozmiar - nawet jak udało mi się córkę zmusić do porządnego złapania piersi, to ona zsuwała się o milimetr, i to był kluczowy milimetr, było za płytko. A jak było odpowiednio głęboko, to dla niej było za dużo. Każdy, kto by popatrzył, stwierdziłby, ze dziecko jest porządnie przystawione, a właśnie nie było, kwestia milimetra bieżącego, dosłownie. Dziecię podrosło, paszcza urosła i problem się skończył. Gdyby to było moje pierwsze dziecko, to pewnie skonczyłoby się na karmieniu tylko jedną piersią, bo nie umiałabym zdefiniować problemu. Odpowiedz Link
maith Mika_p, a jaki miałaś wtedy rozmiar? n/t 11.01.08, 20:20 A jaki miałaś wtedy rozmiar? Odpowiedz Link
mika_p Re: Mika_p, a jaki miałaś wtedy rozmiar? n/t 12.01.08, 15:56 Przed porodem z tabelek wyszło mi, że 85DD. Obwodów nie pamiętam... chyba 108 w biuście. O ile się nie mylę, tabelka wyglądała tak: www.biust.pl/pasaz/tabele_rozmiarow_dla_pan.htm No, ale to było w czasach przeduświadomieniowych rozmiarowo :) Podesłać ci zdjęcie tygodniowej Karoliny przy lewej piersi? ;-)) Odpowiedz Link
maith Czy ktoś jest tam zarejestrowany? Żeby dać info? 12.01.08, 00:48 Przydałoby się wrzucić tam link do tego wątku. Może byłoby mniej stereotypów? Odpowiedz Link
origami_21 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 12.01.08, 13:03 Ja przy pierwszym dziecku usłyszałam, że nie będę karmić, bo mam za duże piersi, to było 10 lat temu, byłam mniejsza o jakieś trzy rozmiary (mniej więcej 75F). Trochę mnie to rąbnęło, a że dziecko wcześniak -1200g i przez sześć tygodni w inkubatorze, to faktycznie skończyło się na nenatalu. Teraz wiem, że to nie kwestia rozmiaru, tylko stres - młody był przez pierwsze tygodnie w bardzo ciężkim stanie, sugestia głupich położnych, no i niemożność przystawienia dziecka do piersi - kazali mi ściągać pokarm i karmili go przez sondę. Corkę za to karmiłam normalnie, pomimo większego rozmiaru (powiedziałabym 80H), w każdej możliwej pozycji, choć najwygodniej było na siedząco, młoda się nie udusiła, dziś ma 4,5 roku;) Nie miałam nigdy nawału ani zapalenia, pokarmu jednak wystarczało bo dziecko normalnie przybierało na wadze. Przyznać muszę, że wielką pomocą były dla mnie położne ze szpitala (Żeromski w Krakowie), w którym rodziłam, były na każde zawołanie i pilnowały, aby każda mama prawidłowo karmiła, uczyły, tłumaczyły, pokazywały, były zaj... uparte i równie skuteczne. Myślę, że są to skuteczne argumenty do obalenia tej idiotycznej tezy:) Odpowiedz Link
wielebnna mit mi sie przypomniał 12.01.08, 16:38 że w dużej piersi może być/zwykle bywa mało gruczołów mlecznych i matka taka bedzie niezdolna do wykarmienia dziecka Odpowiedz Link
mika_p Re: mit mi sie przypomniał 12.01.08, 18:45 Heh... Tak to jest, jak plotka wyolbrzymia jedno, pomija drugie... Poprawne twierdzenie brzmi: większe piersi mają więcej tkanki tłuszczowej niż mniejsze (bo gruczołowej z grubsza tyle samo). Albo tak: W dużych piersiach tkanka gruczołowa stanowi mniejszy procent objętości piersi niż w drobniejszych, bo jest jej z grubsza tyle samo, a w większych jest więcej tkanki tłuszczowej niż w mniejszych. Ale społeczeństwo się nie zna na prawie proporcji, bo w ogóle z matematyką jest na bakier. Odpowiedz Link
annasi23 Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 12.01.08, 22:03 Wydaje mi się, że ten durny stereotyp - duże piersi - mało mleka - wynika z jakiegoś pierwotnego zkojarzenia, że duży biust to płodność i kobieta mlekiem płynąca, a że kilku biuściastym nie udało się karmić (przy dokarmianiu w szpitalach i butelkowym szale 20 lat temu to nic dziwnego), to ktoś wysnuł wniosek, że jest odwrotnie. Ja mam duży biust, w stanie normalnym 70FF, przy karmieniu - nie wiem, bo jak karmiłam to nosiłam zły rozmiar, obecnie (6 miesiąc ciąży) - 70GG. Na początku miałam niewielkie problemy z popękanymi brodawkami, ale to była moja wina, bo źle małą przystawiałam, a nie rozmiaru piersi ani otoczki. Karmiłam dziecinę 15 miesięcy bez żadnych problemów. Teraz też zamierzam. Jeśli chodzi o problem żółtaczki i karmienia piersią - moja mała miała bardzo silną żółtaczkę (poziom bilirubiny 18 jednostek), była naświetlana w tym czasie ciągle karmiłam ją piersią. Ale pani doktor powiedziała, że jeśli bilirubina nie spadnie, to trzeba będzie odstawić. Na szczęście nie trzeba było. Słyszałam też o tym, że gotuje się odciągnięte mleko i przegotowane podaje maluchowi... Ale nie wiem, mam nadzieję że t zabobony. Odnośnie pozycji do karmienia - mi też najwygodniej było na leżąco, ale nie wiem czy to kwestia rozmiaru. Być może. Wtedy faktycznie więcej rąk jest wolnych i można przytrzymać palcem pierś, jeżeli zatyka nosek maluchowi. Ja tak musiałam robić. Odpowiedz Link
wielebnna Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 13.01.08, 09:56 pokarm kobiecy zawiera jakiś składnik, który spowalnia rozkład bilirubiny i datego dzieci z żółtaczką sa odstawiane; ale wiadomo też, że pokarm kobiecy ma funkcje ochronną przed nadmiarem bilirubiny w stosunku do układu nerwowego - natura to wszystko dobrze wymysliła dzieci sa odstawiane, żeby szybko spadł poziom biblirubiny i nie trzeba ich trzymac wtedy długo w szpitalu ale natura sobie z tym poradzi sama tylko, że dłużej to trwa no, to się wymądrzyłam :P Odpowiedz Link
bathilda Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 13.01.08, 10:17 Wielebnna, to zależy od poziomów bilirubiny, tutaj wypowiedzi Pani Moniki Staszewskiej, doradcy laktacyjnego "Dziecka" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=70793554&a=70897051 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=63893970&a=63984815 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=59793940&a=59866388 Mnie się wydaje, że większość lekarzy karze "rutynowo" odstawiać przy jakimkolwiek naświetlaniu. A to już na pewno nie jest z korzyścią dla dziecka. I może jeszcze cytat z Basiak36, która jest dyplomowanym "breastfeeding councelor" "Niestety to mit ze woda z glukoza wyplukuje bilirubine, jest dokladnie odwrotnie. Bilirubina jest wydalana z ogranizmu tylko z mlekiem nie z woda. Dzieci ktorym podawano wode z glukoza mialy zoltaczke dluzej niz te ktore byly wylacznie na piersi, karmione na zadanie. Tylko 2% bilirubiny eliminuje sie przez mocz, a 98% przez jelita, i kupke. Woda nie stymuluje pracy jelit, wrecz przeciwnie." Znam ją trochę i jej wierzę. Odpowiedz Link
wielebnna Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 13.01.08, 11:02 Bathilda, jasne, że przy poziomie 20 lepiej odstawić niż czekać na żółtaczkę jąder podkorowych; a panią Monikę znam i cenię bo jej wiedzą ratowała moją laktację:) Odpowiedz Link
effka454 OT 13.01.08, 22:32 Tak z ciekawości, czy ktoś wie jaki jest procent dzieci, które nie mają tej żółtaczki pokarmowej (podwyższonego poziomu bilirubiny)??? Pytam, bo moje "oba dwa" dzieciaki ominęła ta wątpliwa przyjemność szerokim łukiem, zarówno syn, jak i córa nie mieli nawet o krztę podniesionego poziomu. Czy możliwe jest, że wraz z pokarmem przekazałam jakieś przeciwciała swoim dzieciom. Jako dodatkową informację dodam, że mnie samą w wieku przedszkolnym tylko raz próbowano zaszczepić gama-globuliną przeciw żółtaczce i nigdy więcej (obecnie stały wpis we wszystkich kartotekach), bo wywołała silną reakcję alergiczną. Odpowiedz Link
wielebnna Re: OT 13.01.08, 22:38 wg mojej skromnej wiedzy żółtaczka noworodków jest skutkiem rozpadu krwinek czerwonych zawierających hemoglobinę płodową a nie ma nic wspólnego z pokarmem (wzw A zwane jest żółtaczką pokarmową bo przenosi sie drogą pokarmową) - ale nie muszę mieć racji a reakcja alergiczna na gamma globulinę nie dziwi, w końcu podano ci obce białko, które zawsze jest silnym alergenem (czynnikiem uczulającym) Odpowiedz Link
mika_p Re: OT 13.01.08, 23:49 Wg tego co tu piszą: www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79399,1399992.html 40% donoszonych dzieci nie ma żółtaczki. I tak jak Wielebna zaznaczyła, to nie jest żółtaczka pokarmowa, tylko związana z faktem, że dziecko po tej stronie brzucha potrzebuje mniej czerwonych krwinek niż po tamtej. Z artykułu wynika ponadto potwierdzenie tego, co pisała Bathilda powołujac się na inna foremkę. Bilirubina rozpuszcza się w tłuszczach, więc mleko jest lepsze niż woda, z glukozą lub bez. Odpowiedz Link
zuz-anka ja u siebie to bym nazwała zespołem 14.01.08, 14:07 problemow z karmieniem piersią. Po pierwsze byłam po 2 cesarce, więc nie każda pozycja była wygodna po drugie mialam ogromne problemy z kręgosłupem, straszne bóle przy siedzeniu ze ssakiem na ręku po trzecie duża pierś, duży sutek i duża otoczka - sutków nie miałam pogryzuiinych, ale dziecko albo miało pierś na nosie, albo - przy nacisnieciu palcem piersi - mleko wylewające się z pyszczka. I tyle. wybrałam siebie. Odpowiedz Link
ammma Re: Duże piersi a karmienie piersią - o co im cho 18.01.08, 14:04 to jeszcze ja napisze z czego wynikly moje problemy z karmieniem. po pierwsze mala lezala pod lampami. moglam ja brac do karmienia co trzy godziny na pol godziny i ani dluzej. Wiec stres ze nie zdaze, ze musze ja juz odniesc itp. waga spadla jej ponad 10% i pediatra powiedziala dokarmiac, ze dziecko nie moze tak tracic na wadze, widocznie mam malo pokarmu. I tak oto potem dziecko przy kazdej probie przystawienia plakalo bo malo lecialo, a potem jak sie przyzwyczailo do butli, to tez plakalo. z butli leci szybciej wiec po co sie meczyc. zaznaczam ze rodzilam na zelaznej , szpitalu propagujacym karmienie piersia. Potem rozmawialam z p. Monika Staszewska ktora wytlumaczyla mi c oi jak, ale ja juz nie mialam sily i zostalysmy przy butli. gdybym od razu na nia trafila pewnie karmila bym do dzis. Niestety, to moje pierwsze dziecko, nie mialam pojecia co i jak z karmieniem. I to co lekarz powiedzial to uwazalam za swiete, jak powiedzial ze dziecko sie glodzi i waga nie moze tak spadac i trzeba dokarmiac to dokarmialam, nie majac pojecia ze w ten sposob moze zanikac laktacja. eh... Odpowiedz Link