stanikowe wpadki

19.01.08, 10:58
jako "czarny koń" w wyścigach do tytułu o największą stanikową
wpadkę roku (Galeryjki wiedzą dlaczego + wątek o Mimi Holliday)
pytam: a może Wy się podzielicie historiami o największych
stanikowych wpadkach? Pocieszcie mnie, że nie tylko mnie się takie
spektakularne pudła zdarzają ;-))
    • maith Też Mimi Holiday 19.01.08, 12:26
      To ja się od razu solidarnie dopiszę z modelem Hearts Bra ;)
      To co zobaczyłam w galerii wydało mi się... znajome :)
      W życiu nie widziałam, żeby inny stanik tak śmiesznie wydłużał biust do przodu ;)
    • heliamphora O, było tego trochę... 19.01.08, 13:17
      Kiedyś jako bardzo słusznego już biustu nastolatka (pewnie to było jakieś 70FF/G/H) zapomniałam założyć stanika do szkoły. Nie rozumiem, jak to się stać mogło, bo dziś prędzej zapomniałabym założyć butów czy majtek... Ale że biust miałam wtedy wyjątkowo luźny i miękki, a w dodatku bywał obiektem żartów w klasie, to dzień ten wspominam fatalnie - nie mogłam się skupić na nauce i robiłam wszystko, żeby jakoś powstrzymac piersi przed poruszaniem się we własnym rytmie.

      Kiedyś kupiłam sobie "ładny" bazarkowy stanik, wybrałam się gdzieś ze znajomymi i nagle czuję, że coś mnie w dekolt drapie. Patrzę, a to fiszbina wylazła ze stanika i sterczy mi taki drut z wycięcia bluzki...

      Z zakupowych wpadek najgorszą była góra od pewnego kostiumu. Nie wiem, jak mogłam (to też w podstawówce było) kupić i nosić taki szajs, ale stanik generalnie był opasującym klatkę piersiową szerokim paskiem materiału, a na każdej piersi na wysokości brodawki była wszyta pionowa plastikowa listewka (jak ktoś ma ochotę przeżyć horror, to służę fotką na maila). Do tego ramiączko do noszenia na szyi. Jako osoba o kształcie beczułki i posiadaczka wyjątkowo opadającego biustu wyglądałam w tym żałośnie.
      • agastrusia Re: O, było tego trochę... 19.01.08, 13:36
        A skąd ja znam wyłażące fiszbiny?. kiedyś prawie cały drut mi wylazł na wierzch
        i musiałam kombinować jak koń pod górke aby dyskretnie umieścić go na swoim
        miejscu ;-)
        • kasia_de Re: O, było tego trochę... 19.01.08, 14:00
          pewna moja koleżanka, osoba szczupła z małym biustem, nosiła
          namiętnie takie staniki z wkładkami, które później ewaluowały w
          strone push up ;-)
          na jednej imprezie, koleżanka odziana w sexi bluzkę nagla stała się
          posiadaczką 3 piersi - coś jej się poprzesuwało, pewnie obwód za
          luźny był a wypełnienie miseczek stanowiła głównie ta gąbka, więc
          między 2 własnymi piersiami wyrosła jej 3, w promocji;-)
          • kasia_de Re: O, było tego trochę... 19.01.08, 14:01
            u mnie natomiast namiętnie wyłażą fiszbiny pod pachą, kiedys podczas
            dośc oficjalnego spotkania poczułąm, ze coś mnie kłuje, a nie mogłam
            tak publicznie się dziadostwa pozbyć, wyjść tym bardziej nie bardzo
            było jak. Cholerny drut podrapał mnie do krwi :-(
        • the_mariska Re: O, było tego trochę... 19.01.08, 15:53
          ja to nawet zaszywałam takie wyłażące fiszbiny, a potem w ogóle zraziłam się do
          nich na jakiś czas (byłam przekonana że przebijanie się przez materiał i
          wyłażenie na wierzch to fabryczna cecha fiszbin)...
    • green-avocado Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 13:25
      Wpadem bieliźnianych nie pamiętam (lub pamiętać nie chcę), ale nigdy nie zapomnę
      jak po kąpieli w morzu wynurzyłam się z wody na brzeg niczym morska syrenka po
      czym zauważyłam, że stoję z cyckiem na wierzchu przodem do wszystkich
      opalających się ludzi ;D
      Obwód był oczywiście za szeroki i trójkąciki z bikini pouciekały na boki...
    • nitka111 Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 13:34
      Swoich nie pamiętam ( albo nie chcę ;D ), ale byłam świadkiem dwóch. Na
      imieninach u znajomych siedząca na przeciwko dziewczyna miała prześwitującą
      bluzkę, a stanik przy gwałtownych ruchach przesunął się jej na bok, zdecydowanie
      za luźny obwód i za długie ramiączka :). A drugi to moja opalająca się kuzynka,
      której stanik nie miał co przykrywać, więc odstawał na wszystkie strony, dając
      obecnym pełny wgląd w sytuację :)).
    • bathilda Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 14:01
      Oj Dadaczka, a byłaś Ty kiedyś na randce w beżowej Doreen? W dodatku oczywiście
      za luźnej w obwodzie i za małej w misce? Ech, szkoda gadać. Że on się ze mną
      jednak ożenił to ja nadal uwierzyć nie mogę ;P
      • limonka_01 Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 15:58
        bathilda napisała:

        > Oj Dadaczka, a byłaś Ty kiedyś na randce w beżowej Doreen?

        :DDDD
        • green-avocado Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 16:43
          Lepiej niż Bridget Jones w barchanach na randce ;-)
      • e.m.i1 Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 16:41
        hahaha:D
      • szarsz Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 22:44
        bathilda napisała:
        > Oj Dadaczka, a byłaś Ty kiedyś na randce w beżowej Doreen?

        boskie :D


        > Że on się ze mną
        > jednak ożenił to ja nadal uwierzyć nie mogę ;P


        No, a jaki ma teraz oszlifowany brylant w domu :) opłaciło się IMHO
    • chrumpsowa Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 16:54
      Tiaaa moj pierwszy zakup czyli Naturana Rapport Blac Bra 32FF. Byl na mnie za
      duzy o jakies min. 4 miseczki. W tym staniku ksztalt piersi mialam 100x gorszy
      niz bez ;). Do tego zaczelo mi sie wydawac, ze byc moze to 32FF to jednak zbyt
      duza miska jest no i w wyniku tego zamowilam mniejsze staniki ;/. Nie mowiac, ze
      ten stanik nie trzymal rozmiarowki, to byl koszmarnej jakosci (a ja chcialam na
      poczatek jakis niedrogi, skromny, czarny, coby mi sie biust uformowal) no i mial
      dziure na koronce. Jak sobie go przypomnie to mam dreszcze.
    • szarsz Re: stanikowe wpadki 19.01.08, 22:48
      A kontynuując wątek randkowy, to moja mama wyczarowała skądś kiedyś
      stanik z absolutnie nierozciągliwej bawełny, ciasny, w pościelowe
      kwiatki i zapinany z przodu :) na guziczki. Ja sobie na nim palce
      łamałam przy zapinaniu...
      z randki niewiele wyszło. To był prawdziwy antygwałt :D
    • dadaczka no ta doreen to dobra, przyznaję 23.01.08, 00:17
      ja szcześliwie jak na randki chodziłam, to miałam jeszcze 75C vel D
      w koncowym okresie (dobra, proszę się nie smiać - w każdym razie nie
      było to 75B, które porzuciłam zaraz po maturze ;-)) A jak zaczełam
      poważne rozmiary nosić, to już na randki nie chodzę, a mąż to w
      ogóle nie docenia...za to ekspedientkom w sklepach się nieustannie
      chwalę ;-) typowa sytuacja: nie mogę czegoś dopiąć na biuście, a
      ekspedientka (zwykle wychudzona bezbiustna), która przyszła
      zapytać "i jak, czy może coś doradzić albo wymienić?) i popatrzeć,
      czy można jakoś klientkę zachęcić, na widok moich zmagań i
      zniechęconej miny komentuje: "na tak, na taki ładny duży biust to
      cięzko raczej coś kupić". Ja kiwam głową i mówię "no właśnie,
      własnie, ale za to jakie ładne biustonosze są!" I na ich zdziwione
      spojrzenie prezentuję np. kawałek arabelki czy empreinte ;-)) :D -
      co mi łatwo przychodzi bo i tak niedopięta w biuście jestem i muszę
      to frustrujące coś (małobiustny ciuch) czym prędzej z siebie zdjąć.

      Wersja alternatywna: dużobiustna, źle ostanikowana ekspedientka
      patrzy na moje zmagania ze zrozumieniem. Temat staników rozwija się
      wtedy sam ;-))
    • dadaczka Re: stanikowe wpadki 23.01.08, 00:24
      a co do samych wpadek, to przypomniała mi się historia mojej
      przyjaciółki (75B ofc, mimo, ze chudsza ode mnie o jakieś 10 kg ;-
      )), która postanowiła na bal przykleić sobie jakieś takie silikonowe
      wkładki powiększające biust (o kształcie piersi). Jak pomyslała tak
      zrobila, ale nie przewidziała jednego: pod wpływem szaleństw na
      parkiecie spociła się i biust jej się "odkleił" tudzież
      poprzemieszczał. Jakaś litościwa koleżanka zwróciła jej uwagę, że
      zamiast standardowych 2 piersi ma 4, więc moja przyjaciółka wyjęła
      czym prędzej wkładki zdemontowała i schowała do torby z prezentami,
      które na tym balu były rozdawane. I na tym historia by się
      skończyła, gdyby nie mąż koleżanki, który pomylił torby, złapał tę
      jej, dziarsko włożył rękę, zeby coś wyciągnąć (pewnie też coś
      schował, ciekawe co? ;-)) i ku swojemu zaskoczeniu tudzież pewnemu
      przerażeniu wyciągnął ... silikonowy cycek ;-)) Chęć odzyskania
      torby i prezentu zmusiła koleżankę do publicznego przyznania się do
      swojej własności... ;-) :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja