marla30
01.03.08, 12:19
Dziewczyny, przepraszam Was, ale kiedy przeczytałam post Konasany, a potem usłyszałam w radiu o planowanych strajkach pocztowców, którzy domagają się 800 zł podwyżki na łeb, to coś we mnie pękło. Jeszcze w zeszłym roku zagraniczne zakupy netowe były dla mnie przyjemnością, zwykle kupowałam książki i DVD niedostępne w Polsce, także suplementy i rzeczy dla zwierzaków. Paczki przychodziły bez zarzutu, dopiero pod koniec roku mi jedną z Amazona gwizdnęli. Potem zaczęły się zakupy bieliźniane i jak wiecie z innych wątków, koszmarne kradzieże. W tej chwili jestem totalnie zniechęcona i wczoraj podjęłam zobowiązanie, że już nigdy niczego nie kupię przez net (na razie zobowiązanie dotyczy paczek niesygnowanych, ale po poście Konasany ręce mi opadły). W naszym kraju przy monopolu tej cholernej instytucji się nie da. Przecież nie mogę sobie na własną prośbę fundować mniej więcej tygodnia totalnej nerwówy (a w moim przypadku więcej, bo większość paczek niesygnowanych nie doszła, a ja czekałam), czy paczka w ogóle dojdzie, a jak dojdzie, to co będzie w środku. Pomijając już to, większość tego, co w środku, kompletnie nie pasuje, no ale to z pocztą wiele wspólnego nie ma :). Odesłać też strach, w końcu gazetę mogą wsadzić i do mojej paczki, nie tylko do paczki do mnie.
Dotąd nie przypuszczałam, że zakupy mogą być tak niemiłym i stresującym doświadczeniem. A to wszystko dzięki naszej kochanej poczcie. Trudno, będę musiała poczekać, aż Peachfield posprowadza wszystko, co mnie interesuje, względnie więcej sklepów w Polsce zacznie mieć ofertę dla rozmiarów powyżej D.
Zaraz anuluję swoje zamówienie w Listkach, złożyłam parę dni temu, mają wysłać w połowie marca, jak towar będzie dostępny. Już nie dam rady psychicznie.
Przepraszam za ten dołjący wątek, najwyżej skasujecie.