Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie!

13.04.08, 14:46
Jka w temacie.Nawracacie?O malo cos we mnie nie wybuchlo,kiedy uslyszalam,ze
kolezanka,ze spora nadwag(moze otyloscia nawet)z wielkim biustem,mowi,ze NIE
MA PROBLEMOW Z KUPOWANIEM STANIKOW REALU!I dodaje-kupuje zwykle w
Tiumphie,mam nawet jesen z miseczka 90C.
    • winter76 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 14:54
      Ja się staram,ale też mam problem-to pieniądze!Niestety stanik w "przeciętnym" rozmiarze 75B można kupić nawet za 15 zł,a nasze brytyjczyki,melissy i inne kosztują sporo więcej-myślę o nowych.Mnie nie jest szkoda dać za stanik nawet 200 zł,ale tym "nieuświadomionym" niestety tak.
      • maith Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 15:25
        Z pieniędzmi dla mnie jest sprawa jasna. Dlaczego 75B czy 90D można kupić tanio,
        a rozmiary, które NAPRAWDE pasują wielu kobietom nie?
        Tylko dlatego, bo te wszystkie kobiety cały czas kupują nie pasujące im
        rozmiary. Jak tu ostatnio pisałyśmy - latami statystycznie uzasadniają
        nadprodukcję niepotrzebnych im rozmiarów.
        • winter76 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 15:34
          Z tymi pieniędzmi to jest jeszcze tak,że niektóre panie myślą-po co wydawać 150 zł na coś czego i tak nie widać?Jednocześnie nie zastanawiają się kupując np kurtke skórzaną za 600 zł,bo trzeba przecież ładnie się ubierać :-)
          A że stanik po miesiącu się rozciągnie,jest niewygodny,mały czy po prostu brzydki?E tam,pod bluzką nikt nie zauważy...
          • maith Ten stereotyp skutecznie zwalczają biusty tygodnia 13.04.08, 16:14
            Ten stereotyp skutecznie zwalczają biusty tygodnia - UBRANE :)
      • sheena777 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 16:26
        ale polski triumph, czy taka felina są przecież DROGIE w stosunku do
        swojej takiej sobie jakości. więc chyba nie zwsze jest to kwestia
        kasy.
      • doris.bytom Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 07.08.08, 12:20
        winter76 napisała:

        > Ja się staram,ale też mam problem-to pieniądze!Niestety stanik
        w "przeciętnym"
        > rozmiarze 75B można kupić nawet za 15 zł,a nasze
        brytyjczyki,melissy i inne kos
        > ztują sporo więcej-myślę o nowych.Mnie nie jest szkoda dać za
        stanik nawet 200
        > zł,ale tym "nieuświadomionym" niestety tak.


        Wiem o co Ci chodzi, w pełni się z Tobą zgadzam. Uświadomiłam
        siostrę - przyjęła wiedzę, zrozumiała mniej więcej o co chodzi i się
        zgadza, ale... No właśnie tym ALE są pieniądze. Łatwo się niektórym
        osobom tutaj macha ręką i mówi "e tam, można sobie oszczędzić/kupić
        taniej na Allegro". Jednakże nie każdego stać na wydatek chociażby
        50 zł za stanik, tym bardziej ryzykowanie kupna przez Internet.
        Często spotykam się z reakcją "OK, wierzę Ci, masz rację, ale mnie
        nie stać". Moja siostra stwierdziła, że nie będzie 3 miesiące
        oszczędzać na stanik, bo i tak jeden jej urządza. Moje dwie
        koleżanki też zostały uświadomione, jedna nawet mierzyła staniki w
        swoim prawidłowym rozmiarze, ale cena ją rozwaliła. I nie kupiła
        dotąd stanika.
        • ederlezi1981 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 11.09.08, 17:23
          zgadzam się
          Powiedzmy, ż nawróciłam przyjaciółkę (co opisywałam w watku o sukcesach z 75B na 70C (i widzę potencjał na 60E, bo to naprawdę chudzina jest).
          Dziewczyna zadowolona, pokazuje mi sama, o ile lepiej leż na niej C niż B (ah, ta magia rozmiaru;-)- proponuje jej zmierzenie 65D i od razu słysze pytanie, gdzie (Bytom) i za ile- czy za nie więcej, niż 20 zl kupi na targu, bo 50 zł za stanik nie da.
          I co mi po takim nawróceniu; chyba, że na ciuchach jej wyszperam 65D
    • lirio Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 14:56
      Ja nie nawracam z jakąś wielką siłą, a chyba nawet wcale. Pokazałam koleżance z
      cycem do pasa (90D) forum, powiedziała, że 75 by jej serce ścisnęło i koniec. W
      końcu po co sobie konkurencję szkolić ;)))))) Ogólnie nie zwracam komuś uwagi,
      że się fatalnie ubiera czy czesze - chce to ma. Najczęściej te najfatalniej
      ubrane są najbardziej z siebie zadowolone. Druga koleżanka sama zapytała co
      zrobiłam z biustem - poczytała forum i rozmyśla. Powiedziałam, ze jak coś to pomogę.
    • turzyca Ja doszlam do bardzo prostego rozwiazania... 13.04.08, 15:00
      ...zamiast mowic, jak jest fajnie, jak bardzo mi sie zmienilo na lepiej itd.
      mowie tylko, ze trafilam na takie zarabiste forum, bardzo fajne, takie
      pozytywnie babsko zakrecone i daje namiar na lobby. I tyle.
      Forum jest na tyle wciagajace, ze ta metoda czesto dziala, a ja nie denerwuje
      sie, ze po tylu godzinach gadania ktos nadal uparcie kupuje sobie 100A.
      Czyli zamiast wtykac rybe do reki, daje wedke. :)
    • greylin Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 15:15
      jak widzę opór to odpuszczam. Mam w pracy taki niereformowalny przypadek. Film o
      dopieraniu stanika i "powiększaniu" piersi to pic na wodę, podmienili modelkę i
      to na pewno reklama jakiejś firmy. a zdjęcia w stanikomani to są fotoszopem
      potraktowane. Na bank. A to, że stanik sam jej się odpina przy gwałtowniejszych
      ruchach to norma, bo tak się dzieje z cyckonoszami jak się rusza ;)
      jak wchodzi do pokoju, gdzie z uświadomioną koleżanką rozmawiamy o bieliźnie to
      zmieniam temat, po co tracić nerwy ;)
    • gaissa Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 15:22
      Jestem nieuleczalną nawracaczką:( (poza tym wiadomo, że nie ma gorszej rzeczy od
      żarliwości neofity;P) Nawracam namiętnie właścicieli nierodowodowych kotów i
      psów, którzy chcieli by mieć małe szczeniaczki (bo takie słodkie lub "suka/kotka
      raz musi, inaczej się udusi"), przeciwników sterylek i kastracji, a teraz
      jeszcze doszły staniki...
      To jest silniejsze ode mnie - chociaż kwestia odpowiednich rozmiarów jest
      wyjątkowo delikatna i trzeba uważać, żeby nikogo nie urazić. Poza tym z kotem
      sprawa jest łatwiejsza, jeśli się gdzieś jedzie z kociszczem w transporterze,
      przygodnie spotkane osoby same nawiązują rozmowę. Ze stanikami tak się nie da;P
      • kociatko_biusciaste gaissa 16.04.08, 13:50
        Gaissa, ja tez nawracam w kwestii kocich i psich sterylek:) Tylko że ja tez
        piętnuje trochę rozmnażanie rasowych, bo po co rozmnażac, skoro tyle bezdomnych
        w schroniskach. Poza tym te rasowe sa biedne, bo juz niektóre są "przerasowione"
        i mają choroby z tego powodu (np. persy nie maja juz całkiem nosów, za to
        mnóstwo problemów z zatokami etc.).

        "Kociszcze w transporterze" - rotfl:)
        • gaissa Re: gaissa 09.09.08, 22:21
          kociatko_biusciaste napisała:

          > Gaissa, ja tez nawracam w kwestii kocich i psich sterylek:) Tylko że ja tez
          > piętnuje trochę rozmnażanie rasowych, bo po co rozmnażac, skoro tyle bezdomnych
          > w schroniskach. Poza tym te rasowe sa biedne, bo juz niektóre są "przerasowione
          > "
          > i mają choroby z tego powodu (np. persy nie maja juz całkiem nosów, za to
          > mnóstwo problemów z zatokami etc.).
          >
          > "Kociszcze w transporterze" - rotfl:)

          Przepraszam, dopiero teraz doczytałam, ale muszę odpowiedzieć, no muszę, choć to
          off-topic totalny;)
          Ja do rozmnażania rasowych podchodzę ciut inaczej, ale może dlatego, że mam koty
          rasy naturalnej, które bez planowej hodowli by może nie tyle wyginęły, co ich
          charakterystyczne cechy by się po prostu "rozpuściły" na skutek krzyżowania się
          z domowymi kotami krótkowłosymi - ich półdługa sierść, charakterystyczna budowa,
          ekspresja, no wszystko. Tym niemniej uważam, że hodowca jest do końca
          odpowiedzialny za każdego kociaka powołanego na świat, dlatego powinien zajmować
          się tym z pełną odpowiedzialnością, wciąż i wciąż się ucząc, nie szczędząc
          starań, bo kocięta/szczenięta były zdrowe, szczęśliwe, a także by stanowiły krok
          naprzód w rozwoju lub utrwalaniu cech danej rasy. Ale z głową, zawsze z głową (i
          z sercem też), nigdy dla zarobku/puchatych kociąt w koszyku.

          Przepraszam za off-topic, ale nie mogłam się powstrzymać (emotka zarumieniona po
          uszy)
      • nessie-jp Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 06.08.08, 19:54
        Wniosek: trzeba nosić stanik w transporterze :)))

        Też nawracam na sterylki, a biustowo
      • koza-1985 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 09.09.08, 21:38
        nawracam w kwestii stanikowej ale jeśli chodzi o rozród zwierząt to jeszcze bardziej i tu o dziwo mnie słuchają ( pewnie z racji zawodu- kończę zootechnikę) a jako siostrzenica kierowniczki schroniska dla bezdomnych zwierząt mam marzenie że dożyję dnia gdy każde zwierzę po nieznanych przodkach- czyt. nie nierasowe będzie poddawane sterylizacji.przepisy dotyczące bydła, koni czy owiec mówią jasno który z samców może zostawiać po sobie potomstwo a który nie, i ściśle się tego przestrzega.
    • sheilunia Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 16:08
      Jedyne osoby, które nawracam gwałtownie i stanowczo to członkinie mojej rodziny.
      Zależy mi na ich zdrowiu i samopoczuciu, dlatego długi czas wojowałam z siostrą.
      Z 75B przeszła najpierw na 75C, teraz już na 70D, walczę o 65E/F. Mama troszkę
      marudzi, ale jestem nieustępliwa, niebawem ma zamiar iść ze mną do Avocado, żeby
      mieć święty spokój ;)Obiecała, że kupi to, co będę kazać ;)
      Co do znajomych, to zaczęłam stosować metodę przechodzenia dyskretnie na temat
      bielizny, następnie rzucam luźne uwagi o tym, ze tak wiele kobiet ma zły
      rozmiar, że miseczki nie kończą się na D, wymieniam niby mimochodem przykłady
      źle dobranego stanika, ewentualnie czasem wspominam, że super się czuję odkąd
      zrobiłam "przesiadkę". Już 5 dziewczyn po przemyśleniu sprawy (jakiś tydzień)
      pisało do mnie maile, smsy, ewentualnie zagadnęły na osobności, prosząc o szczegóły.
      Czasem mnie korci, żeby zwrócić uwagę np uczennicom, z którymi mam lekcje, ale
      wiem, że mogłyby to źle odebrać. Już kiedyś pisałam - jak tylko dostanę WDŻ, to
      będę o tym mówić na lekcji, ale jako garść porad ogólnych, z samymi
      dziewczynami, w temacie o dojrzewaniu.
      • turzyca Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 19:35
        Jak jestes z Warszawy to idzcie do Peachfieldu. To tak z moich doswiadczen.


        WDŻ - a co to za diabeł?
        • mmm-mm Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 19:43
          WDŻ- Wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot o rozmnażaniu,
          podpaskach,cyklu miesięcznym kobiety, małżeństwie, rozwiązywaniu
          konfliktów w rodzinie i nie tylko i takie tam. Przynajmniej tak to
          wygladalo u mnie w szkole.
          • sheilunia Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 20:38
            oraz o dojrzewaniu, więc od nauczyciela zależy co konkretnie pod to podciągnie.
            Miałam już lekcję w gimnazjum, opiekunka praktyk pozwoliła mi mówić o
            prawidłowym staniku przy temacie "jestem kobietą", podczas którego rozmawia się
            o zmianach w okresie dojrzewania, między innymi o biuście, który rośnie i jest
            przyczyną kompleksów wielu młodych dziewczyn. Lekcja wyszła super, uczennice
            najpierw nieśmiałe, później się rozkręciły. Opowiedziałam im o obwodach, o
            dużych miskach i o tym, ze muszą pokochać swoje ciało mimo tego, że teraz będzie
            im płatać figle. Miałam jeszcze wianuszek dziewczyn na przerwie.
            • maja_sara Re:sheilunia 06.08.08, 16:12
              To uczennicom trafiła się taka nauczycielka, jak przysłowiowej
              ślepej kurze ziarno. Istny skarb! Bo wątpię, żeby inne nauczcielki -
              nawet na lecjach "wychowania rodzinnego" - omawiłay kwestię
              prawidłewogo doboru bielizny ;-) Nie dziwię się, że po dzwonku na
              przerwę otoczył Cię wuanuszek zainteresowanych tematem ;-)

              A jak mieszkasz w Poznaniu, to masz przecież AVOCADO. Dobre i to ;)
        • sheilunia Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 20:40
          Niestety Poznań. Albo i "stety", bo jednak coś tu mamy, szkoda, że nie
          Peachfield, bo z chęcią bym się przeszła:(
    • diuszesa Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 16:22
      Ja nawracam, czasem nawet w dość żywiołowy sposób (zależy z kim
      jestem na jakiej stopie znajomości). Jednak kiedy widzę opór, to nic
      na siłę, nie zamęczam nikogo czymś, co go po prostu nie interesuje.
      Nie jestem oczywiście zadodowolona z tego, że ktoś nie chce słuchać
      tych wszystkich mądrych rzeczy, które wiem ;-) nie lubię takich
      opornych osób (tak już mam) ale trudno, to czyjeś cycki nie moje, na
      siłę nikogo nie nawrócę.
    • klymenystra Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 16:31
      Oj, to jest problem. Mam trzy nierefromowalne kolezanki, ktore uwazaja, ze sie
      znaja na stanikach. Wygladaja tragicznie, na kazda probe rozmowy reaguja albo
      zmiana tematu, albo podwazaniem wszystkich argumentow (stwierdzeniami typu, ze
      one nie lubia miec sladow po staniku, albo ze im cycki nie obwisna, bo i tak nie
      beda miec dzieci :( ). Lubie te dziewczyny, chcialabym je widziec w dobrych
      stanikach, ale chyba nic nie poradze. Podeslalam ostatnio linki do forum,
      stanikomanii i balkonetki. jesli to nie zadziala, to juz wiecej nie poruszam
      tematu. Tylko nerwy sobie psuje :(
      • tehanu Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 15.04.08, 14:05
        W zasadzie jestem przeciwniczką nawracania, ale w przypadku
        młodocianej koleżanki z pracy, która zapięcie stanika nosi w
        okolicach szyi, za to biust (mimo młodego wieku i bezdzietności)
        zdecydowanie świadczy o istnieniu grawitacji nie wytrzymałam i przy
        okazji rozmowy o ciuchach powiedziałam o Lobby, o tym, że kiedyś
        przeskoczyłam z miseczki B do D (pożytki płynące z
        czytania "Wysokich Obcasów") i dobrze mi zrobiło, a teraz o kolejne
        kilka rozmiarów, po czym delikatnie zasugerowałam, żeby kupując
        następny stanik spróbowała przynajmniej o rozmiar lub dwa mniejszego
        obwodu i odpowiednio większej miseczki.
        I co usłyszałam w odpowiedzi? "Ale ja noszę miseczkę C, nie chcę
        nosić większej, bo to by znaczyło, że mam duży biust. A ja nie
        chcę". Cytat dosłowny. Nie pytajcie mnie gdzie sens i logika i jak
        to się ma do fizycznej rzeczywistości, bo ma się nijak.
        Tym niemniej utwierdziłam się w przekonaniu, że jak ktoś chce to sam
        znajdzie lub zapyta, jak nie chce - wara nam od cudzych cycków.
    • zawsze_zielona Nawracam 13.04.08, 16:32
      Nawracam, bo kocham miec misje. Zywiolowo nawracam te dziewczyny, na ktorych
      zdrowiu mi zalezy. Mam sasiade, ktora ma "cyc do pasa" i upiera sie, ze 95E jest
      najlepsze, co moze byc. Pokazalam jej katalog Bravissimo i spodobalo sie jej
      kilka topow. Powiedzialam, ze zamowie, bo zamawiam tez dla siebie. Nie dala sie
      wymierzyc, wiec strzelam w 36GG/H. Jej rozmiaru- 42E i tak nie ma, wiec zawsze
      mam wymowke, ze staralam sie znalezc cos, co bedzie pasowalo.
    • maith Ja stosuję metodę- bez MOJEGO wysiłku 13.04.08, 16:54
      Nie szarpię się z osobami niereformowalnymi (a niech IM obwiśnie)
      Za to staram się pomóc jak największej ilości osób, którym pomóc można. Nie
      marnuję swojej cierpliwości na osoby, na które nie warto jej marnować.
      Ważne, żeby jak najszybciej przestać wspierać nieprawdziwe statystyki. A to czy
      jakaś niereformowalna Jola czy inna Basia będzie sobie niszczyć biust jeszcze
      parę lat dłużej czy nie, jest w tym świetle kwestią wtórną.
    • toka78 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 18:51
      Nawracam na dwa sposoby:
      1. Jawny - gadam tym co chca sluchac.
      2. Tajno-podstepny - w pracy mamy wspolna szatnie (koedukacyjna zreszta) gdzie
      uprawiam swego rodzaju ekshibicjonizm. Jak raz jeden i drugi taka
      "niereformowalna" zobaczy Freye, czy kolorowe Panache - nie ma bata - zapyta
      sie, co to jest.
      Oczywiscie istnieja przypadki nie do przejscie, ale coz - niech im obwisa ;-)
      • maith Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 19:07
        A to jest racja. Też się przyłapałam na tajno-podstępnym.
        Zawsze kiedy mam korzystać z damskiej przebieralni, to staram się mieć na sobie
        stanik wywołujący reakcje "Ale jak? To niemożliwe? Przecież na duże biusty nie
        robią takich staników?"
        • agafka88 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 20:03
          tajno-podstępny jest najlepszy! :D
        • pierwszalitera Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 20:11
          Matko! Robię dokładnie to samo. Ekstra długo się przebieram i paraduję jak głupia w staniku, wywalając cyce przed oczy każdej, która chce i nie chce patrzeć. ;-))) Niedługo któraś chyba zapyta, czy leZbijką jestem. ;-))) Przy czym dodam, homoseksualizm mnie nie razi. Peace and love! :-)
          • winter76 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 20:27
            O,ja pracuję w szpitalu,więc przed każdym dyzurem się przebieram-sposób podstępny musze przemyśleć ;-)
            A na siłę też nie uświadamiam,tylko mówię i daję namiary na nasze Lobby,a jak widzę kogoś w złym staniku to nie zwracam uwagi,bo jeszcze sie któras obrazi jak wspomnę o "nieapetycznych bułeczkach" ;) Które notabene do niedawna sama prezentowałam hi hi
            • black_magic_women Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 22:21
              Nie,no,ja tez nie biegam za nikim i nie krzycze-masz zly stanik;)Ale jak babka
              sama zaczyna temat i mowi o tym z takim "znawstwem",dodajac przy tym,ze nie
              szczedzi na dobra bielizne..
              A niech tam.Najwyzej bedzie miala odciski na plecach i porecz od fotela zamiast
              biustu;0
            • toka78 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 23:12
              A probowalas zwracac uwage pacjentkom? Ja w ramach profilaktyki bolow odcinka
              piersiowego zalecam lepszy dobor stanika, niestety ZAWSZE slysze "ale przeciez
              ten jest dobry" (najczesciej ten dobry stanik to doreen 85c... Ech, szkoda gadac...
              • ganbaja Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 18.04.08, 13:11
                toka78 napisała:

                > A probowalas zwracac uwage pacjentkom? Ja w ramach profilaktyki bolow odcinka
                > piersiowego zalecam lepszy dobor stanika, niestety ZAWSZE slysze "ale przeciez
                > ten jest dobry" (najczesciej ten dobry stanik to doreen 85c... Ech, szkoda gada
                > c...


                Zawsze możesz odpowiedzieć:
                "nooo, skoro pani się lepiej zna ode mnie na bólach kręgosłupa, to prosze mi
                udzielić kilku lekcji :-)".
    • romciap Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 22:16
      Ja przekazuję adres forum, wszystkim znajomym biuściastym i małobiuściastym i są
      pierwsze efekty:). Niestety moja córka jest niereformowalna, jak usłyszała, że
      powinna nosić 65E to prawie wpadła w histerię ( trochę przesadzam). Ale młoda
      jest może się jeszcze przekona.
      • maith Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 13.04.08, 22:20
        Daj jej adres lobby małobiuściastych. Wtedy nie będzie histeryzować, bo jak ją
        wysyłasz do małobiuściastych, to przecież nie po to, żeby jej wmówić podstępnie,
        że ma duży biust.
        • romciap Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 09:13
          Masz rację, ale ona i tak twierdzi, że ma wielki biust i to napewno
          po mnie. A ma wymiary 70/90 ! Czyżby kompleksy tez były dziedziczne?
          • plecha1 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 20:22
            Rany! Ja mam 71/90 i w życiu bym nie powiedziała, że jest duży :D Jak to powiedział ktoś, kto odkrył, jaki mam rozmiar stanika "Ale przecież to taka wielka literka! A ty nie masz dużego biustu, masz wyrazisty na tle całej sylwetki, ale nie duży!" Podrzuć jej śliczny, kolorowy stanik (ale uważaj - może sie okazać, że ma brytyjskie 60F, a nie 65E. Mnie tak wyszło w trakcie mkierzenia w Peachfield)
    • luliluli Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 09:27
      na początku bywałam natrętna ze swoim nawracaniem - teraz już mi się
      nie chce tak angażować, ograniczam się do lekkich sugestii i
      opowiadaniu jakie to fajne babskie forum znalazłam - najbardziej
      deprymuje fakt, że nawróciłam dwie z moich kolezanek nie do końca -
      obie noszą staniki węższe od wcześniejszych, ale jednoczęśnie nie
      tak wąskie jak powinny wg tabelek (np przy 83 cm pod nosi jedna
      80tki), to i tak jakiś sukces, ale niepocieszający. w tym przypadku
      jest opór przed czymś węższym, bo na bank będzie cisnąć:( i nie
      wiem, jak dalej prowadzić rozmowy:(
      • victoria08 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 12:58
        moją mamę włożyłam w moj stanik 75 z przedluzka przy jej 85cm pod - ze slowami
        jak pytala o rozmiar - przymierz i zgadnij;)
        byl dla niej super wygodny hihi.
        babski wieczor i stanikoprzymierzanie? nie wiem.
        tez nie wierzylam. tylko ze ja najpierw musze sprobowac czy aby na pewno to
        nieprawda;)
        • winter76 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 14.04.08, 13:31
          Ja też ostatnio tłumaczyłam mojej koleżance o co chodzi z tą numeracja i że stanik w rozmiarze 70D ma zupełnie inną miseczkę niz taki sam 85D.Bo razem z obwodem rośnie i miska mimo tej samej literki.Im więcej mówiłam tym ona mniej rozumiała hi hi
          A jak dodałam,że tak samo jest na odwrót,więc biorąc mniejszy obwód miska maleje i dlatego trzeba szukać wśród wyższych literek to kompletnie zgłupiała-a ja poczułam,że zaraz zacznę sama się plątać :-)
          Nie jest łatwo to wytłumaczyć,może jakies obrazki narysować czy jak..? ;)
          • tehanu Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 15.04.08, 14:16
            Nie ma to jak metody poglądowe. Mój Zakontraktowany trafił ostatnio
            na "Wysokie obcasy" z tekstem o Lobby i zafrapowała go rozmiarówka.
            Rozumiał to co wszyscy, że obwód to obwód, a litera to miseczka.
            Dalej się gubił. No, to wywlekłam z szafy co tam miałam - wszystko z
            miseczką D, ale z obwodami 85, 90 i 95 i wyjaśniłam, że literka to
            raczej proporcja wielkości biustu do obowodu niż rozmiar jako taki.
            Pojął i cieszy się jak dziecko z tej wiedzy.
    • kruszyzna Jeśli już, to Z GŁOWĄ i DELIKATNIE 14.04.08, 15:27
      Bo to naprawdę bardzo delikatny temat. Są osoby bardzo wrażliwe na punkcie swojego biustu, są osoby, które, jak ja na przykład, nie umieją przyjmować krytyki i obrażają się (wiem, wiem, to jedna z moich większych rad), są osoby zamknięte w sobie, zakompleksione itp.
      Jeśli ktoś by mi się wtarabanił z buciorami w życie i powiedział prosto z mostu: "ty, weź ty sobie kup stanik z węższym obwodem i większą miską, bo to, co nosisz, to tylko ochraniacze na sutki i za parę lat będziesz mieć zwisające naleśniki", to unikałabym kontaktu z taką osobą.
      Trzeba mieć naprawdę właściwe podejście i być w dobrych relacjach z daną osobą, żeby zabierać się za nawracanie.
      Inaczej to przypomina mi sytuację rodzinną. Jednego gościa na siłę swatają, bo ma facet 35 lat i nie ma żony. I przy każdej okazji mu mówią, że ten i ten to już któreś tam dziecko ma, a ty, człowieku, co, nawet dziewczyny nie masz. Efekt jest taki, że facet omija upominaczy szerokim łukiem. Jemu jest dobrze i nie czuje potrzeby rozglądania się za połowicą.

      Tak samo ze stanikami. Jeśli komuś jest dobrze w staniku, który nosi, to jego sprawa. Jeśli jest mu źle i ma z tym problem, to można nawracać, czemu nie :)
    • aadrianka Będąc młodą lekarką... 15.04.08, 09:37
      Czekałam dziś rano na lekarza w Akademii Medycznej, i miałam
      doskonały widok na schody, którymi wchodzili studenci i studentki
      medycyny, zdążający na zajęcia. Z wszystkich dziewcząt dobry stanik
      miała _jedna_. Reszta standard, kobieta-jojo, obwody na karku (widać
      było nawet przez fartuchy). Chyba przejadę się na AM jeszcze raz, z
      naręczem Piersiówek... w końcu lekarka to zawsze autorytet, jak ona
      zacznie opowiadać pacjentkom o konieczności noszenia dobrego stanika
      i podsunie informacje, jak taki stanik wyglądać powinien, to może
      coś trafi. Uświadamianie gimnazjalistek to też świetny pomysł. Ja na
      co prawda z pracy w szkole uciekłam jak najdalej się dało, ale WDŻ
      to doskonała okazja:)
    • gorzkie_migdaly Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 15.04.08, 13:50
      Hmm... niestety mam manię nawracania. Gdy tylko odkryję coś nowego, odczuwam
      nieodpartą potrzebę podzielenia się tą wiedzą z każdym kogo znam i kogo nie
      znam. (Przed dzieleniem się z nieznajomymi zwykle się hamuję.)

      Niestety nie powstrzymuje mnie to, że często mi się po uszach i pupci dostaje za
      to, że bzdury opowiadam, że się nie znam i że tak jak robiły nasze prababki było
      dobrze... bo przeziębienie łapie się z zimna, a nie poprzez infekcję wirusową...
      itp.

      Do rzeczy w sprawie stanikowego nawracania:
      Rodzinę i bliskich znajomych nawracam bezczelnie i do skutku, nie przebierając w
      środkach dokonuję gwałtu przez uszy. Dalsze znajome raczej ostrożnie (miałam
      ostatnio nieciekawą przeprawę ze współlokatorką, która właśnie twierdziła, że
      bzdury opowiadam), więc zrobiłam się ostrożna, bo nie lubię agresji ze strony
      osób, którym próbuję pomóc.

      Problem pierwszy: jest to normalne, że gdy zwracamy kobiecie uwagę, nawet gdy
      czynimy to bardzo delikatnie i taktownie, że możliwe iż nosi niewłaściwie
      dobrany stanik, poczuje się ona urażona. Jedne potrafią przyznać, że nie we
      wszystkim są ekspertem i faktycznie, nie myślały nigdy o tym czy ich stanik aby
      na pewno jest dobry. A inne nigdy nie przyjmą do wiadomości, że stanik dobrały
      sobie źle, bo one wiedzą najlepiej. Będą tkwić w tępym uporze.

      Problem drugi, to niestety cena. Myślę, że czasem to nie jest tak, że ktoś woli
      kupić więcej tanich i źle dopasowanych staników niż jeden porządny. Czasami
      kogoś po prostu nie stać aby kupić sobie stanik za 100-200zł.

    • lowca.stanikow zanęcanie w szatni - wątpliwości 15.04.08, 18:59
      no staram się jak mogę, na siłownię ubieram najpiękniejsze staniki,
      przed zajęciami pierwsze co ściągam to bluzkę, w sportowca
      przebieram się już prawie po drodze, po prysznicu bluzkę ubieram na
      końcu (po butach, czesaniu, makijażu i telefonie do domu)
      i nic!
      ja mam jakieś pojęcie jak zanęcać facetów, ale z kobietami zero
      doświadczenia, a tu wyraźnie inaczej trzeba...
      żadnej się nie spodobałam! :)
      a Wy macie jakieś efekty szatniowe?
      • adra_19 Re: zanęcanie w szatni - wątpliwości 16.04.08, 10:20
        Łowca, a może one myślą, że ty je nie stanikami, a ich zawartością kusisz? :D I się peszą:))))
        • liluslilus Nawracać:) 16.04.08, 10:52
          Myślałam, że nigdy nie odważe sie na żadne rozmowy o stanikach z
          nikim o mniejszym biuście ode mnie(czyli wszystkie moje znajome...)
          ale jakos sie przełamałam. Współlokatorka widząc jak codziennie
          czytam lobby, wysyłam, odsyłam paczki i co najważniejsze jak chudne
          bez chudniecia, sama zaczęła się zwierzac, że jej nie wygodnie w
          staniku:) No i przykład mamy.Mama wiadomo autorytet, byłam
          przekonana, że nie da sie zmierzyć i obejrzeć, ale posłuchała jak
          mówie o sobie i bez sprzeciwów elegancko stwierdziłyśmy ze
          oczywiście obwód mniejszy i większa miseczka... wahała sie co do
          miseczek, ale argument o fiszbinach na mostku działa cuda:)i mam jej
          kupić stanik do spania:)A więc nawracać jak najbardziej, ale do
          kazdego dobrać inna droge nawracania:)
        • lowca.stanikow Re: zanęcanie w szatni - wątpliwości 16.04.08, 17:52
          jest to całkiem prawdopodobne, i co najgorsze jeszcze jakąś upoluję
          i sama się speszę :)

          ale to znaczy, że mam same kolorowe staniki rozsiewać po szatni? :)

          ostatnio wzięłam się na sposób - biuściastej miłośniczce zakupów
          powiedziałam, że jest w naszym mieście sklep z pięknymi stanikami,
          znacznie ładniejszymi od triumpha, tylko trudno tam trafić, więc
          musi iść ze mną - a ja już przypilnuję, żeby właściwy rozmiar
          kupiła :)

          ale to działa na koleżanki, a te w szatni to znam tylko z widzenia,
          mówimy sobie "cześć" i "fajne zajęcia były" ale nic więcej...
          • agafka88 Re: zanęcanie w szatni - wątpliwości 16.04.08, 18:07
            to może symuluj rozmowę telefoniczną z koleżanką, coś w stylu co napisałaś: "że jest w naszym mieście sklep z pięknymi stanikami,
            znacznie ładniejszymi od triumpha, tylko trudno tam trafić, więc
            musi iść ze mną", moze ktoś podsłucha i się zaiteresuje;p
            • the_mariska OT 16.04.08, 18:10
              hehehe, ostatnio znajoma symulowała w ten sposób rozmowę (nie pamiętam już w
              jakim celu)... i wtedy właśnie zadzwonił jej telefon. Długo się z niej śmiali z
              tego powodu :) Ja w ogóle do takich oszustw jakoś się nie mogę przekonać, niby
              cel uświęca środki ale kiepska ze mnie aktorka :)
              • eksel Re: OT 18.04.08, 13:47
                Bo rozmowy telefoniczne markuje się dzwoniąc na pocztę głosową ;)
                ______________________________________________________________
                Gdyby mi się chciało tak, jak mi się nie chce
      • pierwszalitera Re: zanęcanie w szatni - wątpliwości 16.04.08, 12:12
        Eee, to się skończy zapewne jak u mnie. :-/ Jedna mi wczoraj w szatni warknęła: "A ty coś taka wydekoltowana?" :-( Trochę się kapnęłam, że nic cały czas nie mówiły, bo chyba nie zaczekowały, że to nie mój biust od samości taki fajny, tylko stanik. Muszę pomyśleć nad metodą.
    • kociatko_biusciaste Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 14:11
      Tez sie nad tym zastanawiam. Mamę, oczywiście, nawracam wytrwale (ona stawia
      opór troche, więc robimy krok do przodu i dwa do tyłu), a co do innych.. Trochę
      mi głupio zwracać komuś uwagę na to, że źle wygląda. Normalnie nie mówimy komus,
      żeby nie zakładał takiej bluzki albo częściej mył włosy - a jesli powiemy komus,
      że ma źle dobrany stanik, to troche tak, jak powiedzieć "ej, cycki ci wiszą". No
      i dziewczyny często mają różne nieuzasadnione kompleksy, jeszcze sie trafi w
      jakis czuły punkt.
      Z drugiej strony - jaka szkoda, że ktos mnie nie nawrócił w ogólniaku! [W ogóle
      odnosze wrażenie, że ja wyglądam O NIEBO LEPIEJ teraz niż 10 lat temu:) Serio:)]
      Ja bym jednak nawracała, zwłaszcza gdy przypominam sobie moje problemy z
      bielizną - kiedys w stacjonarnych to nawet 70D było trudno kupić. Nie dziwie
      się, że czasem kobiety sie wzbraniaja przed oświecaniem, mysle że kiedyś bym się
      broniła. Ale chyba trzeba.

      Ale czasem to rzeczywiście ręce opadaja - mam koleżankę, która jest troche przy
      kości i ma naprawde duży biust. Ze 3 razy większy niz mój. Sugerowałam jej co
      jakis czas, że kupowanie staników i dobry rozmiar to taka fajna sprawa, ale ona
      nic. Więc kiedys pokazałam jej zdjęcia Bathildy przed i po. Dziewczyna była w
      szoku, więc dałan namiasy na LB. I co? I nic. Wielkie cyce wiszą jej do pasa,
      wygląda, jakby była bez biustonosza zawsze. Ma kompleksy, narzeka na to, że jest
      gruba, a nie jest - ostatnio oglądałam jej tyłek i jest troszkę gruba. Pogrubia
      ja wiszący i rozwalający sie na boki biust - to jest to, co ona najpierw widzi w
      lustrze. Ale dobrego stanika sobie nie kupi! O, jak ona mnie denerwuje!!!
      • aadrianka Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 14:21
        O, jak ja Cię, Kociątko, doskonale rozumiem. Do szewskiej pasji
        doprowadza mnie, że ktoś nie chce skorzystać z tej całej
        dobroczynnej wiedzy:) Ale cóż można - jeśli ktoś mimo namiarów na
        Lobby, wyliczenia właściwego rozmiaru, perełek ze Stanikomanii i
        tego typu rzeczy nadal pozostaje kobietą jojo ("bo ja chyba wcale
        nie mam H") - pozostaje odpuścić. Po ostatnim spotkaniu z
        przyjaciółką bolał mnie język, nie od gadania, a od gryzienia się. I
        biust też mnie empatycznie bolał, jak patrzyłam na ten jej,
        podskakujący w rytm spacerowego kroku...
        Niektóre baby po prostu nie chcą być nawrócone. Trzeba się z tym
        pogodzić.
        • winter76 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 17:06
          Mnie juz śmieszy to podejście niektórych do numeracji-przecież ja nie mam taaakich dużych piersi!No tak-bo przecież razem z literka biust jej urośnie hi hi
      • doris.bytom Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 20:42
        Rozumiem Twoje zniesmaczenie tym nic-nie-robieniem koleżanki ale są osoby po
        prostu niereformowalne. Mam koleżankę, mocno przy kości, a prawdę pisząc: otyłą,
        której wytłumaczyłam (delikatnie, na zasadzie fajnej ciekawostki dla niej, a
        super zmiany w życiu dla mnie) o co chodzi z prawidłowymi rozmiarami. Wielki
        entuzjazm z jej strony, tysiąc pytań i co? I nic. Nic nie robi w kierunku zmiany
        czegokolwiek. Nadal chodzi z biustem smętnie zwisającym jej na brzuch. Zapytana
        przeze mnie, czy zamierza wykorzystać jakoś zdobytą ode mnie wiedzę, odpowiada:
        jasne, na pewno KIEDYŚ sobie kupię stanik, MOŻE wejdę na te strony, co mi
        polecałaś. Czyli postawa typu: widzę, że Tobie to dużo dało, masz rację, ale nie
        chce mi się nic zmieniać, szukać, dowiadywać się. Chyba najlepiej było by gdybym
        jej kupiła dobry rozmiarowo stanik i jeszcze najlepiej założyła go na nią. I
        niestety: wiele kobiet, które znam wykazuje taką postawę: może, kiedyś, masz
        rację ale... Życie im mija ale co tam. A szkoda, bo np. ta moja duża koleżanka
        wiele zyskałaby na dobrze dobranym staniku, bo ten jej smętny, obwisły biust
        odwraca uwagę od jej ładnej buzi, postarza ją, sprawia, że wygląda niechlujnie,
        smutno, byle jak. Biust ma niczego sobie i szkoda go. Ale cóż, trafił na leniwą
        właścicielkę.
        • antyka Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 20:55
          E tam, baby, bo to trzeba konkretnie.
          Prosze bardzo: adres Avocado, prosze, tutaj numer telefonu do Marysi
          z pecahfield, obmierzyc, znalezc wymiary i kombinowac.

          Kolezanke z pracy tak wyedukowalam, cycki ma bosssskie,
          wyglada super, jest chodzaca reklama, no z 5 kg jej ubylo tak
          wizualnie.

          Nie mozna mowic tylko o obwodach, tylko rach ciach, za raczke i
          prowadzimy. Albo pokazujemy nasze wspaniale cycki w nowych pieknie
          dobranych biustonoszach. Ja doszlam do takiej wprawy, ze
          malobiusciaste mnie juz o pomoc prosza.

          CZasami przydaje sie maly szantaz.
          Mojej niemieckiej siorce zapowiedzialam, ze przy okazji wizyty w
          Polsce, nie przenocuje jej, chyba, ze obieca mi, ze pojdzie do
          Avocado :)
          No i pojdzie :)
          • agafka88 Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 16.04.08, 21:17
            no nietety, gdybym mieszkała w wawie czy krakowie, to mogłabym kogoś konkretnie namawiać. A jak się mieszka na stanikowym zadupiu, to trudno kogoś przekonać, żeby sobie zamówił stanik przez neta za taką cenę. Czemu ja mieszkam na stanikowym zadupiu? :/
            • toka78 Przeszlam sama siebie 16.04.08, 23:19
              W szatni zmusilam kolezanke do przymierzenia mojej arabelki. Wzbraniala sie ale
              ulegla. Z 80c nagle wskoczyla w 65j - he he. Efekt osiagniety. Zapytala sie, czy
              moze przyjechac do mnie do domu i pomierzyc reszte.
              Czy narzucenie komus wlasnego stanika jest forma przemocy? Nawet arabelli? ;-)
              • antyka Re: Przeszlam sama siebie 16.04.08, 23:24
                gdzie znalazlas 65 J dobra kobieto??????????????????
                ja szukam i szukam i znalezc nie moge...
              • agafka88 Re: Przeszlam sama siebie 17.04.08, 00:57
                mi się tak udało nawrócić jeden przypadek, tylko nie arabelką, tylko salsą. Niestety, nie wszystkie potencjalne ofiary mają zbliżone do mnie wymiary
    • keltoi Nawracać!! Nawet siłą... ale można cwano... ;] 18.04.08, 02:02
      Kuzynkę i przyjaciółkę nawróciłam "na rozum", czyli powiedziałam o niedobranych procentach, złym wpływie za małego stanika etc. Dały się. Nawrócić prośbą ni groźbą nie dała się moja własna osobista Pani Matka. No beton, ni hu-hu. Ona ma 75B i ono jest na nią dobre!!!
      No dobra, może i nawet masz to 75B, ale się zmierz, fitterki Ci potwierdzą, a jak tak wcale nie jest? Nie, nie i nie.

      Aż tu keltoj zamówił sobie staniki w Polsce. A że jest w Szwecji, poszły staniki do rodzinnego gniazda, coby je posłać dalej. I to było to! Pani Matka zobaczyła staniki (które kiedy keltoj je zamawiał, okrzyknęła histerycznie "namiotami", "przecież to będzie na Ciebie 5 razy za duże!") i stwierdziła - ja też chcę, jakie to śliczne, jakie wcale nie namiotowe!

      Powtórzyłam cierpliwie, jak się mierzyć... za chwilę przed kamerę skype'a wpadła przerażona spowrotem - nie ma centymetra! Jutro musi iść kupić i się zmierzyć!

      :giggles:

      No, niedługo na wątek fitterski wpadną wymiary Pani Matki. Ciekawe, co z tego będzie... :D
    • heliamphora Niestety najłatwiej nawrócić... facetów :) 18.04.08, 03:33
      Ci, jako że ich własne doświadczeie stanikowe jest niewielkie i innego typu, reagują entuzjastycznie na sam tekst "miska H". A na wygląd tejże miski (na biuście oczywiście) to już w ogóle... Także filozofię, która odpowiada za korzystny wygląd biustu i w dodatku propaguje ładne staniki, "kupują" bez wątpliwości i z zaangażowaniem. Z kobietami niestety gorzej, bo "całe życie miały D" i "znają się na tym, bo tyle lat już noszą stanik". Ech...
      • adra_19 Re: Niestety najłatwiej nawrócić... facetów :) 18.04.08, 08:02
        A najlepiej, jak facet nawraca faceta. Miałam oczy jak spodki, kiedy mój luby zaczął tłumaczyć, wyciągać moje tango plunge czerwone, pokazywać Stanikomanię i Śmietnik. I spotkało się to wszystko z bardzo dużym zrozumieniem, bo kolega sam był zawsze zdziwiony, że w sklepach jest tak mało różnych rozmiarów, a tak dużo różnych figur kobiecych.
        • agafka88 Re: Niestety najłatwiej nawrócić... facetów :) 18.04.08, 11:52
          też się zgadzam. Moj chłopak to zrozumiał prędzej niż większość moich koleżanek :)
          • antyka Re: Niestety najłatwiej nawrócić... facetów :) 18.04.08, 13:06
            Moj kiwa glowa, udaje, ze rozumie, ale nie chce sie zaglebiac.
            Za to z aprobata kiwa glowa na moje wydatki <do czasu az zobaczy,
            jaki mam debet :PPP>.

            Ja mu zawsze powtarzam. Cale zycie nosilam zle staniki i przez to
            mam cycki po pas. Teraz bede nosila piekna, wygodna bielizne.
            Operacja jest niepotrzebna!

            PS. Poltora roku temu plakalam mu w ramie, ze musi sie dolozyc do
            operacji, bo cycki mam mega wielkie i mam powoli juz tego dosyc!
    • nariel8 Jasne, że nawracać :) 06.08.08, 14:15
      Ja jestem uswiadomiona od jakichs 2 miesięcy sama sie jeszcze nie
      dorobiłam własnego dobrego rozmiarowo stanika ale już nawrcam
      innych. Udało mi się z moją mamą, ciocią oraz koleżanka mamy. Tą
      ostatnia uświadomiłam wczoraj. Najpierw podchodziła opornie ale ja
      nie dawałam za wygraną. Po moim wykładzie o tym jak stanik powinien
      leżeć zapaliła się do tego niesamowice już zapowiedziała, ze będę
      musiała z nia iść na zakupy i dobrac jej stanik. Powinniśmy coś na
      nią znaleźć bo tak na pierwszy rzut oka ma 70H (nie było czasu na
      mierzenie) a to jest dostepne nawet w triumphie.

      Obecnie mam ograniczony kontakt ze znajomymi wakacje, wyjazdy
      zostaje tylko gg, maile i telefony a prez nie trudno wyjaśnić i
      pokazać co i jak. Jednej jednak przesłałam linki do forum,
      stanikomani oraz balkonetki. Jak się spotkamy to popracuje nad ich
      świadomością. W planach mam jeszcze uświadomić kuzynki. Nigdy nie
      narzucam tematu staników, ewentualnie lekko ukierunkowuję wypowiedzi
      aby 'samo tak jakoś zeszło' na ta dziedzinę. A potem zaczynam
      przemowę o wadach źle dobranych staników, jak powinno być jakie
      kiepskie jest zaopatrzenie w sklepach i co można na to poradzić.
      • nathd Re: Jasne, że nawracać :) 06.08.08, 14:51
        Ja nawracam pewną małobiuścistą z mizernym skutkiem, natomiast inną
        koleżankę przekonały moje śliczne staniczki i poczytała sobie forum
        i stanikomanię, idziemy niedługo na poszukiwanie dla niej nowych
        staniczków (Wrocław dla przymiarek, choć wiem, że potem się pewnie
        skończy na allegro ;p). Z mama idzie opornie (tzn. filozofia ok, ale
        szkoda jej kasy na nowy stanik, wiem co dostanie na urodziny :))Za
        to mój chłopak wie chyba więcej ode mnie :) Czyta ze mną forum i
        stanikomianię i czsem nawet mówi, ze "tego nie bierz, bo bułkuje",
        albo "pamiętaj o migracji" :D
    • smallfemme Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 06.08.08, 18:39
      Nawracam koleżanki. Już wcześniej często wspominałam, że mam kłopoty z kupieniem stanika, że to 75D mnie uwiera, a i tak nigdzie go nie można kupić. Teraz mówię, że odkryłam coś nowego i okazało się, że w internecie można kupić staniki an mój rozmiar. Problem-wieś, brak internetu, brak kasy. Dziewczyny wolą wydać pieniądze na dyskotekę, niż na stanik, ale mam pomysł-wymuszam od nich wymiarki i kupuję już piersze stanikowe prezenty. Okres osiemnastek, z tym, że te, które nie miały pieniędzy na zrobienie imprezy nie dostały prezentów. Więc dostaną teraz ;)
    • drzazga1 NAWRACAC! Z sensem 06.08.08, 19:34
      Ja mam opracowane sposoby dywersji, od ekshibicjonizmu wsrod kolezanek w pracy,
      podstepne pokazywanie zdjec ze stanikomanii z zaslanianiem paluchem rozmiaru na
      zdjeciu do straszenia zmianami w tkance biustu od wbijajacych sie fiszbbin i
      lekkiej przemocy wobec siostry.

      I niestety prawdopodobienstwo sukcesu jest wprost proporcjonalne do poziomu
      inteligencji nawracanej - tak, wiem, to bardzo niegrzeczne co pisze, ale za to
      szczere.

      Udalo mi sie:

      - kolezanka bardzo biusciasta, ktorej najpierw darowalam dwa staniki z Avocado
      (mnie sie wydawaly niewygodne, a ona po olatach noszenia autentycznych namiotow
      w brudnym bezu sie zachwycila), dobralam jej zwiewna Arabelle w sklepie w
      Fashion House w Piasecznie

      - moja wlasna mama:))), jak mnie zobaczyla wreszcie (specjalnie wywalilam na
      srodek pokoju ostatnie zakupy i wolalam ja do ogladania przy przymiarkach). I
      uslyszalam, ze ona tez tak chce:)))))

      - kolezanka w zasadzie malobiusciasta, z biustem tak rozjechanym przez koszmarne
      "chinczyki" 80A, ze po najwyzej miesiecznej migracji bedzie miala miski co
      najmniej dwa razy wieksze (pierwszy raz w zyciu widzialam biust autentycznie
      przeciety zewnetrznym koncem fiszbiny na polowy!!!)- "cos Ci pokaze" i odpalilam
      strone Stanikomanii:), a zaskoczona biedula wyznala mi, ze strasznie jej
      "tluszcz" pod pacha wystaje, a mnie nie, chociaz jestem wyzsza i zdecydowanie
      mam bujniejsze ksztalty. Juz ja napuscilam na Peachfield, ma sie wybrac po
      urlopie i az zaluje ze nie bede widziec jej miny, kiedy p. Marysia ubierze ja w
      65F :D

      - dzis bylam w Peachfield z bardzo biusciasta kolezanka, niska i szczupla, co
      prawda troche sie zalamala, kiedy sie okazalo, ze 65 powyzej G to sa
      zabudowance, ale jak wlozyla bluzke to sie okazalo, ze magicznym sposobem biust
      wyglada na mniejszy:)

      Niepowodzenia:
      - wspollokatorka, wydziwiania nad moimi suszacymi sie stanikami (gumka i dwa
      bereciki...) mam w nosie, chcialam podstepem i pokazuje jej Stanikomanie -
      zdjecie 65J, niestety zapomnialam zakryc na ekranie rozmiaru...
      komentarz:"biedne dziewczyny, taki wielki biust, ale musza je kregoslupy
      bolec"... hahaha, poki co to ona jeczy po pracy, ze plecy bola, a nie ja, choc
      biust mam co najmniej trzy razy wiekszy, ale ona wie swoje

      - jedna z kolezanek pracowych: niska, wasko pod biustem, wiek 22 lata, a CYC DO
      PASA!!! to nie jest przenosnia:/, za to z tylu zapiecie ma najwyzej 5 cm od
      karku. Dziewcze ma silne sklonnosci masochistyczne i jest z tego dumne, najpierw
      stwierdzila, ze ona zawsze bedzie miala problemy, bo ma takie duze, na pewno
      wieksze niz moje, na co ja zrecznym ruchem rozpielam bluzke. Zagapila sie jak
      sroka w gnat, wyrwalo jej sie cos "rzeczywiscie duze", staniik jej suie bardzo
      podobal, ale przynety nie chwycila. Zeby bylo jasne - finansowo ona jak
      najbardziej moze sobie na stanik pozwolic. Coz, nie bede jej przeszkadzac w
      znecaniu sie nad soba...

      - druga kolezanka pracowa, tylko nieco mniej biusciasta - na razie przynecam
      chwalac sie gorsetem z podwiazkami...hmmm... zainteresowana, nie sploszyc rybki...;)

      W sumie jestem zadowolona, ze cos mi sie udalo dobrego na swiecie zrobic:),
      teraz zastanawiam sie nad skutecznymi sposobami wymuszenia nd producentach
      produkcji malozabudowanych plunge'ow w rozmiarach powyzej G, bo alternatywa jest
      dla mnie przekwalifikowanie sie na szwaczke i metaloplastyka...
    • madzioreck Re: Nawracac,czy nie nawracac.Oto jest pytanie! 06.08.08, 20:06
      Ja już sama nie wiem, oczywiście, ze nawracać, ale chwilami to już nie mam siły.
      Koleżance latający obwód widać z daleka, a ona uparcie kupuje 75 pod biustem,
      chociaż jest raczej drobna, biust wychodzi bokami, chociaż nie jest jakiś bardzo
      duży i mogłaby sobie w większości sklepów kupić coś ładnego. Ale nie, ona nosi C
      i koniec...
      Ostatnio u znajomych zaczął się temat rozmiarów ubrań, zeszło na staniki: ona mi
      mówi, że po wykarmieniu 3 dzieci to już jej nic nie pomoże, bo ma biust
      zniszczony. To ja jej mówię, ze biust to się niszczy od noszenia takich
      koszmarnie źle dobranych staników, wiem co mówię bo nie karmiłam i też mam uszy
      kokerspaniela. I co? Następna drobniutka dziewczyna nosi 80 C. Mówię jej: a
      udowodnić Ci, że masz zły rozmiar? Jak na moje oko, powinna nosić jakieś 70G, bo
      piersi ma w miseczkach i naokoło nich, zapięcie przy karku. Ona wie, że za mały.
      No i co z tego, jak większego kupić nie chce i uszy sobie zasłania, jak jej
      gadam... I co z taką zrobić?
      W sklepie na moim osiedlu pracuje dziewczyna, ma bardzo duży biust, a górna
      krawędź miseczki przecina jej piersi na pół, i nawet w bluzce widać, ze piersi
      są 4. Kurde, chętnie bym jej podrzuciła piersiówkę, ale mam ten problem, że
      jestem nieśmiała i boję się, że mnie kobieta pogoni, a ja lubię ten sklep...
      Chyba jednak w końcu jej podrzucę, bo nie mogę patrzeć, jak ona te piersi katuje.
      Mamę i siostrę prawie udało mi się nawrócić. Prawie, bo moja szanowna siostra
      sama się oszukuje, kiedy zobaczy coś ładnego. Ręce opadają.
Pełna wersja