Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas?

16.04.08, 14:46
Witam,
właśnie zastanawiałam się, dlaczego w Polsce jest tak koszmarny
wybór w kwestii rozmiarów, dlaczgo po prostu nie ma realnych
rozmiarów? Dlaczego nie ma nic w sklepach stacjonarnych?
Niejednokrotnie na tym forum padła odpowiedź, że w POlsce nie ma
odpowiedniej stanikowej świadomości, że kobiety nie wiedzą, jaki
mają rozmiar i że trzeba je uświadamiać, żeby coś się w końcu
zmieniło. I owszem, to jest prawda. I my tu po to jesteśmy, żeby
otwierać kobietom oczy.
To Lobby jest też po to, żeby uświadamiać producentów, pisać do nich
i ogólnie wpływać na bieliźniarski rynek, żeby w Polsce coś się
zmieniło. I robi się to. Mówi się też o uświadamianiu sprzedawców,
którzy powinni być kompetentni, pomagać w dobieraniu i sprowadzać
odpowiednie, realne rozmiary. I to też się robi. Ale pomyślmy o
jednym - żeby w Polsce mógł być wybór w sklepach, to te sklepy muszą
istnieć, ale żeby te sklepy istniały, to musi w nich ktoś kupować.
Myślę, że skoro staramy się o to, żeby był wybór i chcemy, żeby było
więcej sklepów sprowadzających biustonosze w realnych rozmiarach, to
i powinnyśmy starać się o popyt na nie. A my co robimy? Uciekamy za
granicę - do Brastopu, bravissimo i innych sklepów.
Ja potrafię zrozumieć, dlaczego tak się dzieje - bo mają szeroki
wybór rozmiarów, fasonów i kolorów, wreszcie - bo mają taniej niż
polskie sklepy (czy to netowe, czy stacjonarne). (Mowa tu oczywiście
o dobrych sklepach - sprowadzających również brytyjczyki). Ale nie
można też uświadamiać potencjalne klientki i sprzedawców, a potem
jak przyjdzie co do czego, to promować zakupów w sklepie
zagranicznym, bo tam ładniej i taniej niż w tej naszej Polsce. CZy
jako Lobbystki nie mogłybyśmy promować kupowania w sklepach
polskich, żeby one prosperowały i sprowadzały coraz większą ilość
rozmiarów i fasonów? Przecież jeżeli nie będziemy tego robiły, to
każdy sklep, zniechęcony małym popytem, powie: po co mam to
sprowadzać, jak i tak mi nie zejdzie, bo ceny mam wyższe niż
zagranicą? I wtedy w POlsce nic się nie zmieni, jeżeli my nie
przerwiemy tej sytuacji.
Wiem, że kupowanie zagranicą wychodzi taniej (polujemy na okazje
itp.). Dla mnie też to jest problem wydać na stanik dwa razy więcej
niż w sklepie zagranicznym. Zdaję sobie też sprawę, że nie każdego
stać.Problemem jest też powstrzymać się od zakupu stanika, który
jest piękny i seksowny. Sama kupowałam w sklepach zagranicznych, nie
jestem święta. Ale tak sobie myślę,że może by bardziej promować
sklepy polskie... NIe mówię,żeby całkowicie zrezygnować z zakupów
zagranicą i absolutnie nie chcę powiedzieć, że ten kto nie wspiera
polskiego sprzedawcy jest be i powinien przestać kupować zagranicą.
Ja ze swojej strony chciałabym jednak przynajmniej ograniczyć te
zakupy tak,żeby i polski sklep mógł mi coś sprzedać i powiedzieć
potem: popyt jest, to i więcej rozmiarów zamówimy!
Czy nie chodzi nam wszystkim o to, żeby przerwać ten zamknięty krąg
i w Polsce coś się zmieniło? Żeby na nasze pytania o dany rozmiar
nie wywalano oczu, nie mówiono, że się nie produkuje, a jeśli nawet
się produkuje to się nie sprowadza, bo nikt nie kupi?
    • s4r4hk4ne Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 14:58
      Bardzo chętnie kupowałabym w Polsce w sklepie stacjonarnym, gdyby
      tylko było CO kupić - a u nas, mówię o Gdańsku, nie ma.
      Także wszystko "pięknie, ładnie", ale nierealnie. :/
      • sheena777 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:53
        kobiety same nie wiedzą jaki mają rozmiar, własnie oglądam miasto
        kobiet na TVN Style (rozmowy o seksie), siedzi tam jedna dziewczyna
        (Karolina), która twierdzi że jej atutem jest biust. i w tym
        momencie operator kamery zrobił odpowiedni najazd,a ja sie
        załamałam. naprawdę duży biust niestety LEŻY na brzuchu, tak się
        przyglądam ale chyba stanika w ogóle niet...
        poza tym prowadząca zapytała karolinę o rozmiar, a odpowiedź
        brzmiała 75DD. załamałam się jeszcze bardziej o ile to było jeszcze
        możliwe, bo rozmiar 75DD to sama nosiłam kilka lat temu, a mój biust
        był wtedy mniejszy chyba o połowę, niż biust karoliny w programie.

        i wszystko jasne, obwody ponizej 75 nie istnieją, a DD to już
        maksymalnie wielka miska :(
        • ptysiowa_7 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 18:08
          Oglądałam ten sam program:) Jak zobaczyłam tę dziewczynę, to
          wiedziałam, że na bank nie zna swojego rozmiaru - biust ładny, ale
          już jakiś taki rozpłaszczony na klacie, leżący... Szkoda. I jeszcze
          ten jęk prowadzących, jak powiedziała, jaki ma rozmiar - 75DD -
          imponujące rzeczywiście:(
    • isaari bo ja się na sklep w swoim mieście obraziłam 16.04.08, 14:58
      Tez myślałam sobie - będę uświadamiac, pytać, kupować swój rozmiar.
      Ale tak: co pójdę do bieliźniaka (jedynego w mojej mieścinie) to
      pani mówi, że jak tylko będzie w hurtowni, to przywiezie coś dla
      mnie. A nie wymagam zadnych cudów, na początku pytałam jedynie o
      70E, nawet nie o 65. Zachodzę jeden raz, drugi, trzeci, czwarty, nie
      ma NIC nawet na 70D! Zaznaczam, że pani do hurtowni jeździ co
      najmniej dwa razy w tygodniu. W końcu pytam: będzie coś dla mnie czy
      nie będzie. Na to pani zniecierpliwiona: oj, bo tylko pani te
      siedemdziesiątki chce! To zamiast się prosić i nogi uchodzić robię
      jak mi łatwiej.
      • kakot hm... 16.04.08, 15:19
        To bardzo poważna sprawa. Wydaje mi się jednak, że Lobby (i małe, i duże) robi co może: informuje o wszystkich sklepach stacjonarnych, które wykazują choćby minimum przyzwoitości, jeśli chodzi o jakość obsługi i zakres rozmiarowy. Można znaleźć informacje nawet o tych sklepach, które mają rozmiary od 70, ale za to przytomne i kompetentne sprzedawczynie.
        Ja po pierwszy dobry stanik w ciemno pobiegłam do krakowskiego Intimo i rzecz jasna nie mogę się nachwalić sympatyczności, kompetencji itd, itp, co nie zmienia faktu, że w moim rozmiarze (65D/DD - egzotyka?) wybór był okrutnie skąpy. Same różowości, których nie znoszę. I jest nadal, sprawdzam, bo jestem leniwa, nie chce mi się zamawiać w GB, wolałabym podjechać tych parę przystanków i pomierzyć. Ale nie - tu też musiałabym zamówić, poczekać minimum 2 tygodnie i dopiero ewentualnie zmierzyć.
        Nie żądam w żadnym razie od istniejących już sklepów stacjonarnych, żeby nagle zaczęły mieć wszystko i tanio, skądże znowu, rozumiem, jak to działa. Wierzę, że jak się dorobią, to i wybór skokowo wzrośnie. Niemniej, popieranie handlu naziemnego to jedno, a prawo do dużego wyboru, dobrej jakości (por. wątki dotyczące wielu polskich staników w "egzotycznych", czyli naszych rozmiarach) i polowania na okazje - to drugie.
        Każdą dziewczynę, która mnie zapyta, od czego zacząć, bez wahania wyślę do Intimo, Peachfield czy gdziekolwiek będzie jej bliżej. Ale potem - hulaj dusza ;)
    • aadrianka Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:11
      Jestem skłonna promować polskie sklepy (najchętniej stacjonarne),
      mogę zgodzić się na to, by płacić 20-40 zł drożej w zamian za
      przymierzenie na miejscu wszystkiego, co mnie interesuje. Ale:
      - nie zgadzam się na ponad dwukrotne przebicie ceny, jak to robią np
      w Gdyni. Nie zapłacę 3 stów za Freyę, którą mogę mieć za cenę
      mniejszą niż 150 zł.
      - jeśli sklep jest internetowy i/lub mieści się na drugim końcu
      Polski, i tak muszę zamówić, czekać na przesyłkę, wymieniać etc. To
      samo robię zamawiając z Bravissimo i wcale nie muszę czekać dłużej,
      a ceny są niższe.
      Mam za sobą internetowe zakupy i w Intimo, i w Peachfield, z obu
      jestem bardzo zadowolona - ale po skompletowaniu bazy kilku staników
      zaczynam grymasić i szukać okazji. Jeśli okazja zdarzy się w polskim
      sklepie, chętnie skorzystam.
      Ogromnym atutem polskich sklepów mogłaby być rezygnacja z Poczty
      Polskiej i wysyłanie zamówień kurierem lub Inpostem. O ile się
      orientuję, jest to nawet możliwe. Jeśli to prawda, w obliczu strajku
      PP polskie sklepy mogłyby sporo zyskać:)
    • maith Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:12
      Musiałybyśmy jeszcze mieć CO kupić.

      Problem 1:
      Przychodzę do sklepu. Nie mają moich rozmiarów.
      Próbują mi wcisnąć obwód 85. Wychodzę. Przecież tego nie kupię.

      Problem 2
      Nie mają mojego rozmiaru. Nie chcą mi nic wcisnąć. Proponują, że mogą mi
      sprowadzić mój rozmiar, jak zapłacę im zaliczkę i na pewno wykupię sprowadzony
      specjalnie dla mnie "dziwaczny" rozmiar. To nieporozumienie.
      Wychodzę i zamawiam stanik w necie. Czemu? Bo nie potrzebuję pośredników do
      zakupów netowych, a sklepy netowe dają mi prawo wycofania się, jeżeli stanik po
      przymierzeniu okaże się, że nie pasuje.

      Problem 3
      Przychodzę do sklepu. Już sprawdzonego - mają rozmiary.
      Pytam o mój rozmiar.
      Dostaję zabudowany brzydki namiot w brudnym beżu/biały
      [nie zadaję na głos pytania, jak bardzo głupi musiał być człowiek, który
      zamawiając pojedyncze egzemplarze w jakimś rozmiarze zamówił najbrzydsze, jakie
      mieli do wyboru]. Koszmarek kosztuje 200 zł.
      Nie biorę go. Czemu? Bo nie ma żadnego powodu, żebym kupowała coś ochydnego,
      tylko dlatego, że komuś nie chciało się dobrać dla mnie ładnego stanika, który
      naprawdę chciałabym mieć. Co robię? Zamawiam stanik w necie. Może nawet i w tej
      samej cenie (choć pewnie wyjdzie taniej) ale przede wszystkim ładny i taki, jaki
      chciałabym mieć.

      Kupując cokolwiek w tych sklepach nie uzyska się poprawy sytuacji.
      Uzyska się ją jedynie promując te naprawdę dobre sklepy.
      Z takiego Intimo czy Peachfieldu nikt nie ucieka. Bo tam w swoim prawdziwym
      rozmiarze może przymierzyć kilka ślicznych propozycji i jak już przymierzy i
      trafi na dobrze pasującą, to nie chce się z tym cudeńkiem rozstawać :)
    • panistrusia Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:20
      Poczytaj sobie wątki sprzed 2-3 lat i zobaczysz, że Lobby jednak działa.

      Pomysłu narzucania komuś miejsca robienia zakupów nie skomentuję - to już chyba
      problem sklepu, żebym wolała zrobić zakupy 'w nim' a nie u konkurencji
      (niezależnie od tego czy w realu, czy w sieci).
      • maith Właśnie- to rola sklepu, żeby klientki go wolały 16.04.08, 16:06
        Zgadza się - to rolą sklepu jest, żeby klientki wolały go od konkurencji.
        My jesteśmy grupą konsumencką - promujemy sklepy, które dostosowują się do
        potrzeb klientek.
        I tam sprzedaż lawinowo wzrasta.

        Lobby wyjaśnia, że te "najpopularniejsze" rozmiary, to są prawie dla nikogo.
        Dziewczyny przekonują się, że owszem i CHCĄ ZROBIĆ ZAKUPY.
        To stale rosnąca grupa. Parę osób wykazało się inteligencją i zaczęło tę grupę
        uświadomionych klientek obsługiwać.
        Reszta ma cały sklep w 75B, 85D i temu podobnych rzadkich rozmiarach i dziwi
        się, że sprowadzenie paru koszmarnych namiotów poza tą rozmiarówką nie wprowadza
        nas w szał zakupowy.

        Nie może być tak, że sklep nas olewa (wpycha w za szerokie obwody), a potem
        łaskawie decyduje się dla nas sprowadzić najbrzydszy możliwie stanik
        (spodziewając się wdzięczności i natychmiastowego zakupu). To nieporozumienie.
        To jest rynek, na rynku coś się dzieje (klientki masowo uświadamiają sobie, że
        staniki nie muszą źle leżeć, że można je lepiej dopasować, wystarczy tylko
        wybrać prawdziwy rozmiar, który ISTNIEJE). Inteligentni ludzie umieją to
        wykorzystać.
        Konsumenci głosują pieniędzmi. A nie prowadzą marketing za sklepy. Już i tak
        marketingowo baaardzo pomagamy. Ale tylko tym, którzy faktycznie starają się
        zaspokoić nasze potrzeby.
    • boziaj Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:31
      ja, podobnie jak aadrianka, jestem z Gdyni
      wspomniany wczesniej sklep stacjonarny z Freyami (tj w Batorym):
      ponad 100% (!) drozej niż w netowych sklepach w UK
      do tego w moim rozmiarze kiepski wybór (bynajmniej nie było tak, że
      mogłam przymierzyc kilka rozmiarów podobnych...)
      obsługa taka sobie uprzejma, chyba nie wygladałam na taką co za 3
      staniki wyłoży 100zł (i słusznie)
      i co, nawet nie mam ochoty tam łazic i dopytywac sie o 65-ki, bo
      kupic tam na pewno nie kupię, a mierzyc tez juz nie mam ochoty :/
      a naprawde byłabym skłonna za luksus zakupów STACJONARNYCH zapłacic,
      no ale ile: 20%? 30%? no na pewno nie 100 !!! %$@*&
      to tak na konkretnym przykładzie :(
      a żeby przepłacać w polskich sklepach netowych, to az taką patriotką
      nie jestem (no chyba, że PP doprowadzi mnie do ostateczności swoimi
      złodziejskimi praktykami, a sklepy zaczna wysyłać inpostem...)
      • aadrianka Jestem z Gdańska, ale ogólnie o 3miasto chodzi nt 16.04.08, 15:46

    • magdalaena1977 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:33

      Ja bym rozgraniczyła tutaj problem an dwie kwestie - polskie sklepy internetowe
      i polskie sklepy stacjonarne.

      Jeśli mam robić zakupy w internecie, to kryterium o ważności 99 % będzie dla
      mnie cena. Znam angielski, mam kartę kredytową, konto na paypalu - zakupy w UK
      nie są dla mnie żadnym problemem organizacyjnym. Liczy się to, gdzie jest
      taniej. Tak samo robię przy książkach płytach itp. W tym 1 % mogę wziąć pod
      uwagę szybkość dostawy czy dobrą komunikację.
      I dlatego nic nie kupię w belissimie, dopóki ceny pozostaną na tym samym
      poziomie mimo zmian kursów funta.

      Trochę inaczej wygląda sprawa z polskimi sklepami stacjonarnymi. Jesteście w tej
      samej sytuacji co inne sklepy stacjonarne takie jak Empik czy Media Markt, które
      muszą konkurować z internetowymi przedsiębiorstwami i liczyć się z tym, że
      ludzie przyjdą do nich oglądać, to co potem kupią w sieci. Ale jakoś nie
      bankrutują i nie zabraniają wchodzić i oglądać. Zamiast tego podkreślają swoje
      zalety wynikające ze stacjonarności - możliwość obejrzenia towaru, wypróbowania
      (te kanapy w empikach), bo jak klient już ogląda, to może się skusi i kupi.
      Drugim argumentem są ceny. To naturalne, że w większości wypadków są wyższe niż
      w Internecie, ale nie trzeba doliczać przesyłki, można mierzyć za darmo,
      porównać kilka modeli. Tylko, że te ceny nie mogą być dwa razy wyższe niż
      internetowe ceny w UK (np. 200 zł za arabelkę), bo wtedy nawet odsyłka i różnice
      kursowe nie mają znaczenia.
      Muszą być promocje i wyprzedaże. I musi istnieć możliwość przymierzenia kilku
      rozmiarów tego samego modelu, a jednocześnie porównania kilku modeli w moim
      rozmiarze jeden po drugim i sprawdzenia, który "robi lepsze jabłuszka".
      I wtedy same zaczniemy bywać w takim sklepie, nie z jakiegoś fałszywego
      patriotyzmu gospodarczego, ale ze zdrowej konsumenckiej chęci zrobienia dobrych
      zakupów.

      I jeszcze jedno - naprawdę nie podobało mi się to, że diuszesa napisała ten
      tekst udając klientkę, podczas gdy naprawdę jest sprzedawczynią ze stacjonarnego
      bieliźniaka . Wolałabym, żeby napisała wprost o zakupach ze swojej perspektywy -
      np. dlaczego ceny są takie wysokie ? dlaczego nie spadają wraz z umacnianiem się
      złotówki ? dlaczego wybór taki mały ?
      • lukrecjabo Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:56
        Hej, czemu myślisz, że to ekspedientka? Fakt, może tak być, ale niekoniecznie
        przecież:)
        • aadrianka Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:59
          Diuszesa jest ekspedientką w slepie z bielizną, sama o tym pisała.
          Jakoś nie uważam jej pytania za niestosowne, też bym chciała
          zaopatrywać się w stacjonarnych bieliźniakach:)
      • winter76 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 15:59
        Skoro diuszesa jest sprzedawczynią w sklepie z bielizną to chyba najlepiej zdaje sobie sprawę z tego,że dla potencjalnej klientki możliwość kupienia czegoś akurat w polskim sklepie nie jest najważniejsza-liczy się także wybór,ceny i kompetencja personelu.
        A tego w przeciętnym "bielizniaku" niestety nie widzę!
      • joankb Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 16:04
        Kupowałam i w Intimo (stacjonarnie) i w Peachfield (netowo). W Karoline i
        Bellissimie zamawiałam, niestety, staniki nie pasowały.
        Na plus: szybkość, widoczne zwłaszcza przy wymianie. Jedna, dwie wymiany w
        Anglii i schodzą na tym tygodnie. Stacjonarnie: wybór, możliwość porównania od
        razu kilku, kilkunastu staników, niższe koszty, choć niewiele (bilet zapłacić
        muszę).
        Na minus: jak już coś masz, nie szukasz na siłę - wybór mniejszy, nowości
        później, obcięta rozmiarówka (te staniki, które panache na angielski rynek robi
        od 28 w Polsce i w bellissimie są od 30).
        I argument kluczowy: ceny. Kurs funta nie sprzyja naszym sklepom. O ile wiem
        rozliczają się raczej w euro. A różnica zrobiła się duża. 28 funtów to niewiele
        ponad 120 złotych. Ja liczę tak: 120 zł + 25 za przesyłkę z Anglii + 10 za jedną
        wymianę. Wychodzi 155 zł. Jestem w stanie do tego dorzucić 10-15 zł za wygodę. I
        tyle jestem skłonna zapłacić, z kosztami przesyłki.
        Reszta to nie moje zmartwienie - wrednie powiem.
        Teraz nie ma dla nas staników i radzę sobie. Wolałabym żeby były, ale jak nadal
        nie będzie to w sumie dla mnie jako klientki nic się nie zmieni.
        • maith Kurs funta jest korzystny, więc produkty angielski 16.04.08, 16:20
          Kurs funta jest korzystny, więc produkty angielskie powinny u nas tanieć. Ale
          staniki generalnie nie tanieją. To jest chore, że ludziom bardziej się opłaca
          sprowadzić stanik z Anglii, płacąc dodatkowo za indywidualną przesyłkę.

          To oznacza, że ceny u nas są sztucznie wyśrubowane. Zupełnie jakby ktoś nie
          zauważył, że funt stoi teraz o wiele niżej niż rok temu. Ceny staników
          angielskich w przeliczeniu na złotówki znacząco zmalały. Więc za co nadal
          płacimy w naszych sklepach?
          • winter76 Re: Kurs funta jest korzystny, więc produkty angi 16.04.08, 16:28
            Prawda jest taka,że im mniejsza konkurencja na rynku tym mniejsze szanse na niższe ceny-przykładem monopolista TP czy Poczta Polska.
            Dopóki przyjaznych dla nas sklepów z bielizna będzie mało to i nie mamy co liczyć na przyjazne ceny czy szeroki wybór.
    • lukrecjabo Dlatego, że nie ma tam co kupować 16.04.08, 15:48
      Gdyby polskie sklepy stacjonarne dysponowały asortymentem potrzebnym
      potencjalnej klientce takiej jak ja, to bez dwóch zdań robiłabym tam zakupy.
      Niestety, rzeczywistość jest inna, Panie robią wielkie oczy, gdy podaję im swój
      rozmiar, a po pielgrzymce po kilku takich sklepach już nie mam ochoty słuchać
      durnych komentarzy.
      Jeśli tylko sklepy w Polsce będą miały odpowiedni towar i za rozsądną cenę, nie
      będę zamawiać w necie, bo nie lubię, a na razie, niestety, jestem do tego zmuszona.
    • kamini Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 16:39
      Szczerze, to nie klient powinien zabiegac o sklep, ale sklep o
      klienta. Prosty przyklad, 3 najpopularniejsze internetowe sklepy
      brytyjskie, brastop- tansza oferta, 10% upusty przy zwrotach itd;
      undercover- bezplatna przesylka; bravissimo- duzy wybor, w tym
      odziezy probiusciastej. Kazdy z nich wypracowal swoja recepte na
      zdobycie i przywiazanie klienta. Jestem z Poznania, ale od ponad 2
      lat nie mieszkam w PL, mimo to za kazdym razem gdy jestem w "moim"
      miescie robie zakupy w Avocado (zreszta przez internet tez kupuje),
      bo od lat urzeka mnie ich obsluga. Lata temu, na poczatku studiow,
      robilam kilometry po Poznaniu szukajac sklepu, w ktorym znajde
      cokolwiek na siebie... i znalazlam dwa sklepy, gdzie wybor byl zaden
      ale panie sie staraly. Jeden byl baraczkiem na Deptaku gdzie babka
      miala miseczki F przy 75 w obwodzie w trzech kolorach, kupowalam a
      babcia krawcowa (wiem, bylam urodza w czepku niemalze;-)) mi obwod
      poprawiala... A drugi na Wildzie, gdzie babka na zapleczu miala
      zaklad krawiecki, ratowala mnie strojami kapielowymi, bo dawala mi
      odpowiedni dol, odpowiednie miseczki a obwod na miejscu zwezala. Nie
      bylo idealnie, ale bylo przyjaznie. W wiekszosci pozostalych sklepow
      traktowano mnie conajmniej niegrzecznie, nawet 3 lata temu w Starym
      Browarze, w Mothercare gdy szukalam stanika do karmienia, babka mi w
      twarz ryknela jak uslyszala wymiary. Ja nie jestem dobry czlowiek,
      pamietliwa jestem i w zyciu nie zostawie zlotowki w sklepie, w
      ktorym probowano mnie obrazic. Tak dziala wolny rynek, klienta
      trzeba zdobyc. Jestem corka "prywaciarza" i wiem jak ojciec musial
      latami o klientow walczyc i ze inwestycje zwracaja sie czasem
      dopiero po latach. Dlatego to sklep powinien powalczyc o nas a nie
      my o niego. Ale to moje prywatne zdanie. Pozdrawiam.
      • winter76 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 16:50
        I tak właśnie działa rynek-to sklep ma "walczyć" o mnie jako o potencjalną klientkę,a nie ja o sklep,żeby powstał!
        A promować go będę jak już powstanie i się sprawdzi-tak to powinno wyglądac i tyle.
    • lirio Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 16:56
      Dla mnie szokująca w polskich sklepach jest cena i żeby nawet miało mnie skręcić
      to nie kupię stanika 2 razy drożej i już - 20 czy 30zł wydaje mi się do
      przełknięcia.
      Na allego też czasami widać szokujące przebitki, stanik kosztuje 250zł, a ten
      sam nowiutki na ebayu 60 ;))) To jest żerowanie na ludziach nie mających
      odwagi/możliwości zakupu przez net.
      Mogę zdzierający sklep stacjonarny traktować okrutnie tylko jako przymierzalnię
      i potem kupić sobie przez net to co mnie interesuje.
      Z perfumami robię dokładnie tak samo, skoro kosztują 1/2 a nawet 1/3 ceny w USA.
      • kamizela Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 17:57
        Ja na razie nie odważyłam się kupować w necie, ponieważ mam jakiś dziwny biust i
        trudno mi dobrać fason i rozmiar - na razie dopiero sprawdzam, co na mnie pasuje
        a co nie (mam nowy rozmiar i kształt po dwóch karmieniach :)).
        Moje wnioski są takie:
        Byłam chyba w 20 sklepach, zrobiłam pieszo wiele kilometrów i zmierzyłam
        niezliczone ilości biustonoszy w najdziwniejszych rozmiarach, w tym o dziwo
        również moim (teoretycznie oscyluję około 65DD).
        W większości sklepów robiono wielkie oczy, kiedy na wejściu pytałam czy w ogóle
        jest obwód 65. Po co komu taki obwód? Oczywiście że nie ma. Jakbym pytała co
        najmniej o to, czy są może rowery dla rybek.
        W jednym ze sklepów Triumpha pani parsknęła wręcz, jak poprosiłam do zmierzenia
        70 D i E. Przecież pani nie ma takiego biustu! Ostentacyjnie wybrała mi 70 C (na
        początek niby), przemyciła też 75C oraz doniosła mi do przymierzalni kilka 75B
        :))))))
        Więc wołam z przymierzalni, że ten C jest sporo za mały. NIEMOŻLIWE! Włazi i
        patrzy a ja demonstruję połowę piersi wylewającą się górą z miski. O, ale to
        dlatego że pani tak sobie poupychała tutaj, proszę poruszać rękami, o - widzi
        pani, już jest dobry (obwód za luźny o jakieś 5 cm). W końcu, wkurzona, mówię,
        że mam na sobie aktualnie triumpha 70E, który jest nieco za duży, bo jest z
        czasów karmienia i niech mi nie mówi, że to jest niemożliwe. Jej spojrzenie,
        kiedy założyłam swój stary wyliniały i rozciągnięty stanik (naprawdę niewiele za
        duży, przede wszystkim rozciągnięty w obwodzie) - BEZCENNE!. Na koniec się na
        mnie obraziła, że nic nie kupiłam. (70E i D nie posiadała na stanie).

        W innych sklepach może nie było tak dosadnie, ale też ogromnie i źle ukrywane
        niedowierzanie - laska płaska jak deska życzy sobie miskę D, widać ma jakiś
        problem ze sobą. I niedowierzanie, że jest prawie dobry.

        Więc w końcu przyjęłam następującą strategię: zależy mi na tym, żeby w sklepach
        w mojej okolicy były staniki dla ludzi. Wolę to, niż kupować w necie. Więc popyt
        tworzę w ten sposób, że upierdliwie mierzę różne staniki, wołam sprzedawczynię i
        mówię: pani zobaczy, ten jest za luźny obwodzie, a ten jest dobry, ten ma za
        wąskie fiszbiny, proszę zobaczyć, gdzie się kończą, w połowie piersi a jak teraz
        ułożę biust - proszę zobaczyć, trzyma się jak ta lala. Widzi pani, że to D na
        mnie pasuje? A niby nie chce się wierzyć, nie? Tylko obwód za duży, bo nie
        trzyma cycków w ryzach/fiszbinach, gdyby 5 cm ciaśniejszy i byłoby świetnie.

        Podejrzewam, że jakby miały tygodniowo 3 takie klientki "na oko 75B", które
        wybrzydzają, pokazują im o co chodzi i życzą sobie do przymierzalni staniki w
        nietypowych rozmiarach, które na nie w dodatku pasują, i kręcą z niedowierzaniem
        głową nad wieszakiem z rozmiarami, sadząc niewybredne komentarze "80A??? Dla
        kogo to miałby być stanik, dla Pudziana?", to prędzej czy później zaczęłyby się
        zastanawiać nad tym zjawiskiem :)))


        • agafka88 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 18:10
          ja bym też a chęcią zrobiła taką rundkę po Lulblinie i poedukowała ekspedientki, ale samej to nie mam zacięcia, siły starczyło mi ostatnio na 2 sklepy
          • the_mariska Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 18:42
            Agafka, z nieba mi spadłaś ;) Bo mi się też marzy pielgrzymka
            uświadamiająco-propagandowa po lubelskich sklepach (o zakupach w Lublinie nawet
            nie marzę, ale warto by było coś ruszyć na tym naszym zabitym dechami wschodzie
            :)). Tyle, że ja teraz w Lublinie rzadko bywam, ale możemy się zgadać na któryś
            weekend. Przy odrobinie szczęścia może uda mi się zaciągnąć jeszcze
            małobiuściastą koleżankę.
            • agafka88 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 18:57
              Ja z miłą chęcią wybiorę się na taką pielgrzymkę :) jak będziesz wiedziała, kiedy będziesz mniej więcej w Lublinie, to daj znać, mam nadzieję, że nie wrócę wtedy do domu :)

              aż sobie wizytówki wydrukuję i piersiówki, bo panie w la vantil w orkanie (w przeciwieństwie do tych w plazie)przyjemne i nie wciskaja nic na siłę i myślę, że łatwo pojęłyby o co nam chodzi.
            • kakot uświadamianie sprzedawczyń - tak, ale... 16.04.08, 18:59
              w ilu bieliźniakach sprzedawczyni ma dostatecznie dużo do gadania przy szefie/właścicielu, żeby uświadomienie dziewczyny/kobiety za ladą naprawdę mogło pomóc? Nie twierdzę, że w żadnym, ale też nie przeceniajmy...
    • diuszesa Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 17:33
      Żeby wszystko było jasne:

      1. Jestem ekspedientką i wcale tego nie ukrywam. Wręcz przeciwnie -
      jestem dumna z tego, że jako sprzedawca znam się na swoim fachu i
      mam okazję jakimś kobietom pomóc w odróżnieniu od tych
      niekompetentnych i często niemiłych sprzedawczyń, które obśmiewamy i
      krytykujemy w wątku o najgłupszych tekstach. Poza tym, że jestem
      ekspedientką, jestem także klientką bieliźniarskich sklepów, a to z
      prostej przyczyny - że u siebie w sklepie nie moge kupić stanika na
      mnie, bo mimo moich usilnych starań kierownictwo nie chce sprowadzać
      brytyjczyków, albo chociaż polskich staników typu 70g, 70H. Jestem
      tam wprawdzie płotką, ale drążę jak mogę.

      2. Sprawa marketingu sklepów - Może powinnam uściślić moją
      wypowiedź. Oczywiście, że to ich sprawa, żeby klient był zadowolony,
      żeby były wyprzedaże itp. Nie jestem absolutnie za tym, żeby
      promować sklepy do D. Po prostu uważam, że część tych sklepów (jak
      również firm szyjących bezndziejne rozmiary) - powinna upaść!
      (Niestety upadłby może i mój,trudno...;-) ) A powinny zostać sklepy
      dobre, które chciałyby sprowadzać biustonosze w dobrych rozmiarach,
      w dobrej jakości, w ładnej kolorystyce, bez żadnych brudnych beżów,
      i w rozsądnej cenie (na marginesie: jesli polskie netowe sklepy mogą
      sprzedawać taką Arabelkę za ok. 180 zł, to stacjonarny bieliżniak
      też, a nie za 300zł). Tylko wtedy te dobre trzeba promować i trzeba
      w nich kupować, żeby miały dla nas więcej dobrego towaru. Ktoś
      napisał, że jak sklepy się dorobią, to będą miały lepszy wybór.
      Owszem, ale jak mają się dorobić, jeśli my kupujemy za granicą? Jak
      sklepy na "nietypowych" rozmiarach i brytyjczykach nie będą
      zarabiać, to nie będą ich sprowadzać i pójdą na masówę - a my przez
      najbliższe lata dalej będziemy narzekać, że u nas nic nie ma i za
      granica musimy szukać. Sklepom nie zależy na tym, by zmieniać rynek,
      bo one sprzedają to co chcą klientki, a nam - i owszem! I zależy
      też nam, żeby klientki nie chciały kupować tych niedobranych
      rozmiarów,które im się wciska.

      3. W żadnym wypadku nie mówię,że Lobby robi mało. Wiem, że robi
      wiele i oby tak dalej!!! Cieszę się też, że dobre polskie sklepy są
      tu promowane.

      4. Ja nie nakazuję nikomu kupować tu czy tu. Nie było moją intencją
      narzucanie swoich racji, ani tym bardziej wskazywanie sposobu
      kupowania. Po prostu wskazałam na pewne zagadnienie, które wydało mi
      sie warte uwagi. Ja osobiście postanowiłam dać zarobić bardziej
      sklepom polskim, które brytyjczyki sprowadzają. I to właśnie w imię
      idei (oho, brzmi szumnie! ;-) ) - żeby je dalej sprowadzały i miały
      wkrótce większy wybór i żebyśmy my nie narzekały, że nic nie ma. I
      żeby polskie firmy szyjące miały dobry przykład -że skoro
      brytyjczyki się sprzedają, to mozna uszyć i podobne polskie. Wydaje
      mi się to sensowne. Jesli się mylę, to możecie mnie z błędu
      wyprowadzać, nie obrażę się ;-) Może ja jestem naiwna idealistka,
      ale cóż na to poradzę... Ja się już tyle przez te niedobrane
      cyckonosze nacierpiałam, nasłuchałam i nachodziłam, że naprawdę nie
      chcę, żeby ktoś przez to przechodził.
      • winter76 Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 17:43
        Co do punktu 4-też tak robię i nadal zamierzam kupować staniki w polskich sklepach internetowych,to mój mały wkład w promocję :) Ceny są może i wyższe niż na Wyspach,ale po prostu ograniczam manię stanikowa i zamawiam ich mniej.
      • agastrusia Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 21:10
        a mnie nie stać na wydawanie pieniędzy dla idei.
      • maith Diuszeso, przecież klientki działają wg praw rynku 16.04.08, 22:24
        Nikt nie zamawia staników w Londku, żeby się snobować na "zakupy w Londynie" ;)

        -Sprowadzamy je indywidualnie,
        -ryzykujemy problemy z pocztą,
        -tracimy trochę czasu (choć Anglicy się starają, więc zwykle nie więcej niż tydzień)
        -ryzykujemy ew. wymiany

        Czemu? Bo w tej chorej sytuacji, jaką mamy w Polsce zwykle i tak bardziej opłaca
        się indywidualne sprowadzanie z Londka.
        To jest absurdalne, ale wygląda na to, że polskie ceny są gdzieś, na jakimś
        etapie, sztucznie zawyżone.

        Co ciekawe, pewna firma na T, która obiektywnie niewielu osobom pasuje
        rozmiarowo, jakoś dziwnie nie jest przez swoje klientki masowo sprowadzana
        indywidualnie z Niemiec. Czemu? Bo jak możesz coś w tej samej cenie kupić w
        sklepie stacjonarnym w Polsce, to dajesz sobie spokój z zakupami netowymi z
        zagranicy.

        Ale zwróciłaś uwagę na ważną rzecz - te kiepskie sklepy powinny na zdrowy rozum
        w końcu pobankrutować. A nam (i Tobie w gruncie rzeczy też) jest wszystko jedno,
        czy będziemy tu mieli 5-10 sieci, w które rozwiną się najlepsze sklepy, czy też
        tysiące pojedynczych, działających bez sensu, bieliźniaków. Ty byś pewnie nawet
        wolała pracować w sklepie sensownej sieci, niż bezsensownego właściciela :)

        Na pewno nie będziemy kupować staników z dwukrotnym przebiciem. Zresztą to nic
        nie da. Zmuszanie klientek do nieopłacalnych zakupów znacząco zmniejsza sprzedaż.
    • kasica_k Powiedzmy sobie szczerze i otwarcie 16.04.08, 18:33
      Lobby _silnie promuje_ kilka polskich sklepów - m.in. Intimo4you, Peachfield,
      Avocado, Melissę, Bellissimę... Tym sklepom dzięki temu _realnie wzrasta_
      sprzedaż, rozwijają się. Przecież one już w tej chwili mówią, że "popyt jest".
      Może brak Ci informacji - jeszcze kilka lat temu, kiedy LB dopiero zaczynało
      działalność, sytuacja wyglądała inaczej. Kilka sklepów _powstało_, bądź zaczęło
      sprzedawać brytyjskie marki, pod bezpośrednim wpływem LB. Jeśli tego nie
      widzisz, to pewnie po prostu od niedawna nas odwiedzasz :)

      Nie zależy nam na rozwoju sklepów, które nic dla nas nie mają, lecz tych, na
      które zawsze możemy liczyć. Natomiast nie widzę powodu, dla którego miałybyśmy
      jednocześnie milczeć o sklepach brytyjskich - o tym, że mają nieraz większy
      wybór czy niższe ceny. Przecież chodzi nam także o to, żeby ten sam wybór i te
      same ceny zaistniały również w Polsce.
    • diuszesa Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 19:41
      Ja wprawdzie nie jestem forumową wyjadaczką i jestem tu zaledwie od
      kilku miesięcy, to się zgadza. I wiem, że akurat pod wpływem Lobby
      Melissa i Avocado zaczęło np. szyć 60 i że rozwijają się dobre
      sklepy internetowe. I dobrze, że się je promuje! Oby tak dalej!

      Tylko,że akurat myślę, że jeśli kupię np. Tango lub Arabellę w
      sklepie angielskim, podczas gdy mogłabym ją kupić w polskim, to ja
      tym sklepom odbieram chleb, bo ja daję zarobić angielskiemu
      sprzedawcy, a nie polskiemu. W związku z tym temu polskiemu
      sprzedawcy nie opłaca się zamówić kilku czy kilkunastu nowych modeli
      w pełnej rozmiarówce - i ma przez to mniejszy wybór. I wtedy my
      mówimy - no tak, w Polsce słaby wybór!
      Nie wiem, może moje rozumowanie jest błędne? Gdzie tkwi błąd?

      Okej, może ja za bardzo przesadzam, ale ja zawsze byłam taka,że
      chciałam zbawiać świat :-)
      Podkreślam raz jeszcze, że nie pałam nienawiścią do sklepów
      zagranicznych. Tylko, że jak mam kupić Tango w bravissimo czy u
      Peachfield np., to ja wolę u Peachfield :-)
      • lukrecjabo Do Diuszesa 16.04.08, 20:41
        Rozumiem tok Twojego rozumowania i według mnie, nie jest błędne.
        Jest dla mnie tylko jedno "ale", stacjonarne sklepy w Polsce mają wyższe ceny
        niż sklepy zagraniczne, nie mówię tutaj o 20 złotych, bo za przymiarka na
        miejscu i dobranie odpowiedniego rozmiaru jak najbardziej jest tyle warta. Mówię
        o sklepach, które narzucają marżę z kosmosu (wspomniany już tutaj kurs funta też
        nie jest w ogóle brany pod uwagę).

        A tak a`propos Twojego zawodu, to bardzo dobrze, że czytasz, udzielasz się, tzn.
        że dbasz, aby klientce nie doradzić źle. Też się imałam różnych dodatkowych
        zajęć na studiach i najczęściej był to właśnie handel (np. rozlewnia perfum,
        chyba nigdy nie musiałam tyle się naczytać:))
        Tylko powiedz mi (nie traktuj tego absolutnie jako atak na swoją osobę, to
        czysta ciekawość), jak dobierasz staniki klientkom, skoro sklep nie ma
        odpowiedniej rozmiarówki? Jak doradzasz? No bo chyba musisz troszkę pokłamać? A
        z drugiej strony musisz sprzedać, bo inaczej pracodawca nie będzie z Ciebie
        zadowolony. Rozumiesz, o co mi chodzi?
        Pozdrawiam
      • kamizela Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 20:57
        W związku z tym temu polskiemu
        > sprzedawcy nie opłaca się zamówić kilku czy kilkunastu nowych modeli
        > w pełnej rozmiarówce - i ma przez to mniejszy wybór. I wtedy my
        > mówimy - no tak, w Polsce słaby wybór!
        > Nie wiem, może moje rozumowanie jest błędne? Gdzie tkwi błąd?

        Błąd tkwi w tym, ze usiłujesz być bardziej przedsiębiorcza od właścicieli
        sklepów. To są firmy komercyjne, a nie instytucje pozarządowe :). Z jednej
        strony oczywiście, my możemy robić rozgłos i tworzyć popyt na nową rozmiarówkę,
        ale właściele sklepów też muszą podjąć ryzyko, zdecydować, że interesuje ich ta
        nisza (bo na razie jest to nisza), zainwestować trochę kasy w asortyment i w
        promocję nowej rozmiarówki (i swojego sklepu) w mediach, narobić wokół tego
        szumu i dopiero wtedy czekać, czy zagłosujemy na niego portfelami. Dopóki oni
        nie zaczną chcieć ryzykować dopóty będzie tak jak jest. Będą chcieli zaś
        ryzykować, jeżeli Polki zaczną pytać o takie rozmiary zamiast o 80B oraz zaczną
        olewać to, co mają na wieszakach.
      • agastrusia Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 21:17
        diuszesa napisała:


        > Tylko,że akurat myślę, że jeśli kupię np. Tango lub Arabellę w
        > sklepie angielskim, podczas gdy mogłabym ją kupić w polskim, to ja
        > tym sklepom odbieram chleb, bo ja daję zarobić angielskiemu
        > sprzedawcy, a nie polskiemu.

        jeśli polskie sklepy będą miały podobną cenę do brytyjskich sklepów wtedy bez
        zmróżenia okiem przestawie się na polskie sklepy.
    • besame.mucho Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 21:58
      Jest pewien problem. W Polsce z brytyjczyków kupię Freyę, Fantasie i
      Panache. A ja mam czasem ochotę i na inne firmy :).
    • diuszesa Re: Dlaczego w Polsce nie ma staników dla nas? 16.04.08, 22:05
      Kamizela, może faktycznie masz rację z tą przedsiębiorczością. Ja
      już tak mam, że zawsze się angażuję w słuszna sprawę, nawet za
      bardzo ;-) Niemniej jednak sądzę, że kupowanie w sklepach polskich
      zamiast w zagranicznych na pewno jeśli specjalnie nie pomoże to i
      nie zaszkodzi ;-) Więc ja moge troche poświęcić się dla słusznej
      sprawy ;-) To jest jedna z tych niewielu rzeczy, które moge zrobić.
      Zaznaczam, że oczywiście nie nakłaniam do tego, by ktoś robił tak
      jak ja ;-)

      Co do mojego zawodu to hmmm - lubię tę pracę, bo mam okazję pomóc
      kobietom wyglądać i czuć się lepiej, ale... to też moja bolączka, że
      nie mam za wiele do sprzedania. Oczywiście, że nie ma siły, bym
      ubrała każdą klientkę w dobry stanik. Wybieram zatem mniejsze zło -
      niech z przykładowego 75B przejdzie chociaż na 70C zamiast w 65D.
      Przy jednoczesnym informowaniu, że lepszy byłby dla niej ten drugi.
      Obmierzam, tłumaczę, oglądam (jeśli mogę oczywiście), wysyłam na
      Lobby. W efekcie najwięcej schodzi mi 70c, d, e, f, 75e, f.
      Najczęsciej klientka jest i tak zadowolona, bo ktoś po raz pierwszy
      dobrze jej doradził, więc póki nie przekona się do zakupów w necie
      (bo tez informuję o tym), bierze to, bo i tak to lepsze niż to, co
      do tej pory nosiła, a coś nosić trzeba. Niejednokrotnie zdarzyły mi
      się klientki, którym nie sprzedałam stanika - przeważnie szczupłe
      kobiety z większym biustem, które z nieśmiałością prosiły o 85B, po
      czym prosiły mnie do przymierzalni, żebym im powiedziała, co z tymi
      ich piersiami jest źle, że stanik im nie leży. Wysyłam je tutaj.
      Nigdy nie wciskam niedobranych rozmiarów. Chyba, że ktoś chce kupić,
      wtedy już nic nie poradzę.
      • lukrecjabo Dzięki:) 16.04.08, 22:17
        Dobrze robisz:)
        To nie Twoja wina, że nie ma odpowiedniego towaru w sklepie, ani nie jest Twoją
        winą, że pracodawcy nie życzą sobie zmieniać asortymentu rozmiarowego. Gdybyś
        otworzyła swój własny sklep, to co innego. Teraz nie masz wpływu na wiele
        rzeczy, ale i tak odwalasz dobrą robotę, skoro chociaż obwód skracasz:) I niech
        się przekonają i kupią z większą michą (a gdzie? no za granicą... i niech też
        lobbują) to może wreszcie się w tej naszej kochanej Polsce zmieni...
        Takiemu pracownikowi należy się premia:)
        Pozdrawiam i nakłaniaj (ile tylko jest w Twojej mocy) Twoich pracodawców do
        zmiany poglądów (ja wiem, to jest bardzo grząski teren).
        Trzymaj się cieplutko
Pełna wersja