diuszesa
16.04.08, 14:46
Witam,
właśnie zastanawiałam się, dlaczego w Polsce jest tak koszmarny
wybór w kwestii rozmiarów, dlaczgo po prostu nie ma realnych
rozmiarów? Dlaczego nie ma nic w sklepach stacjonarnych?
Niejednokrotnie na tym forum padła odpowiedź, że w POlsce nie ma
odpowiedniej stanikowej świadomości, że kobiety nie wiedzą, jaki
mają rozmiar i że trzeba je uświadamiać, żeby coś się w końcu
zmieniło. I owszem, to jest prawda. I my tu po to jesteśmy, żeby
otwierać kobietom oczy.
To Lobby jest też po to, żeby uświadamiać producentów, pisać do nich
i ogólnie wpływać na bieliźniarski rynek, żeby w Polsce coś się
zmieniło. I robi się to. Mówi się też o uświadamianiu sprzedawców,
którzy powinni być kompetentni, pomagać w dobieraniu i sprowadzać
odpowiednie, realne rozmiary. I to też się robi. Ale pomyślmy o
jednym - żeby w Polsce mógł być wybór w sklepach, to te sklepy muszą
istnieć, ale żeby te sklepy istniały, to musi w nich ktoś kupować.
Myślę, że skoro staramy się o to, żeby był wybór i chcemy, żeby było
więcej sklepów sprowadzających biustonosze w realnych rozmiarach, to
i powinnyśmy starać się o popyt na nie. A my co robimy? Uciekamy za
granicę - do Brastopu, bravissimo i innych sklepów.
Ja potrafię zrozumieć, dlaczego tak się dzieje - bo mają szeroki
wybór rozmiarów, fasonów i kolorów, wreszcie - bo mają taniej niż
polskie sklepy (czy to netowe, czy stacjonarne). (Mowa tu oczywiście
o dobrych sklepach - sprowadzających również brytyjczyki). Ale nie
można też uświadamiać potencjalne klientki i sprzedawców, a potem
jak przyjdzie co do czego, to promować zakupów w sklepie
zagranicznym, bo tam ładniej i taniej niż w tej naszej Polsce. CZy
jako Lobbystki nie mogłybyśmy promować kupowania w sklepach
polskich, żeby one prosperowały i sprowadzały coraz większą ilość
rozmiarów i fasonów? Przecież jeżeli nie będziemy tego robiły, to
każdy sklep, zniechęcony małym popytem, powie: po co mam to
sprowadzać, jak i tak mi nie zejdzie, bo ceny mam wyższe niż
zagranicą? I wtedy w POlsce nic się nie zmieni, jeżeli my nie
przerwiemy tej sytuacji.
Wiem, że kupowanie zagranicą wychodzi taniej (polujemy na okazje
itp.). Dla mnie też to jest problem wydać na stanik dwa razy więcej
niż w sklepie zagranicznym. Zdaję sobie też sprawę, że nie każdego
stać.Problemem jest też powstrzymać się od zakupu stanika, który
jest piękny i seksowny. Sama kupowałam w sklepach zagranicznych, nie
jestem święta. Ale tak sobie myślę,że może by bardziej promować
sklepy polskie... NIe mówię,żeby całkowicie zrezygnować z zakupów
zagranicą i absolutnie nie chcę powiedzieć, że ten kto nie wspiera
polskiego sprzedawcy jest be i powinien przestać kupować zagranicą.
Ja ze swojej strony chciałabym jednak przynajmniej ograniczyć te
zakupy tak,żeby i polski sklep mógł mi coś sprzedać i powiedzieć
potem: popyt jest, to i więcej rozmiarów zamówimy!
Czy nie chodzi nam wszystkim o to, żeby przerwać ten zamknięty krąg
i w Polsce coś się zmieniło? Żeby na nasze pytania o dany rozmiar
nie wywalano oczu, nie mówiono, że się nie produkuje, a jeśli nawet
się produkuje to się nie sprowadza, bo nikt nie kupi?