Corrida! - czyli walczymy o dobrą polszczyznę :)

    • jana111 "tak, że" a nie "także" 05.06.08, 17:25
      Także = również
      Tak, że = tak więc, zatem
      • angoul Re: "tak, że" a nie "także" 11.07.08, 09:43
        A na pewno nigdy taGże
    • jana111 spolegliwy 05.06.08, 17:29
      Skojarzył mi się z "osławionym", bo równie nagminnie jest błędnie
      używany przez osoby uważające się za (medialnych głównie) erudytów.
      Choć to raczej cecha odnosząca się do człowieka. No to stanik nie,
      ale może sprzedawca?
      • gorzkie_migdaly Re: spolegliwy 05.06.08, 18:56
        jana111,

        bardzo dziękuję. Od pewnego czasu wiedziałam, że jest takie słowo, którego znaczenie nie do końca rozumiem i zawsze zapominałam sprawdzić.

        Pozwolę sobie dopisać definicję, może kolejnym czytelniczkom także się przyda. Obecnie podobno obie definicje są porawne:

        Spolegliwy = godny zaufania, pewny
        Spolegliwy = uległy

        Osobiści do tej chwili znałam tylko drugie znaczenie, dlatego też często wydawało mi się, że ktoś niewłaściwie użył tego słowa, ale teraz już wiem, że to ja byłam w błędzie :)
        • ma_go Re: spolegliwy 05.06.08, 19:04
          to drugie znaczenie jest nowiutkie, wymuszone
          • jana111 Re: spolegliwy 05.06.08, 19:13
            ma_go napisała:
            > to drugie znaczenie jest nowiutkie, wymuszone

            Właśnie. Na podobnej zasadzie podobno (bo nie chce mi się do końca
            uwierzyć) zostało zaakceptowane "poszłem".

            Ble.
            • joankb Re: spolegliwy 05.06.08, 19:18
              Mnie to się utrwaliło po Kotarbińskim - i nie wyobrażam sobie innego znaczenia.
        • ananke666 Re: spolegliwy 25.06.08, 00:43
          Znałam tylko to pierwsze, spolegliwy = godny zaufania. Drugie znaczenie zaskoczyło mnie jakiś czas temu.
      • yaal wpływowy 06.06.08, 00:55
        Też skojarzeniem polecę - za często słyszę to słowo używane w znaczeniu "łatwo
        ulegający wpływom", kiedy prawidłowym znaczeniem jest "mający wpływy".
      • marciasek pasjonat 25.04.09, 02:29
        wg Kopalińskiego: pasjonat - człowiek porywczy, wybuchowy, raptus, impetyk.
        Etym. - późn.łac. passionalis 'podległy cierpieniu; namiętny' i śrdw.łac.
        passionatus 'porywczy' od późn.łac. passio.
        Czyli ktoś, kogo często ogarnia furia - "szewska pasja".

        Znaczenie "hobbysta" wymuszone. Nie wiem, czy już dopuszczone - ?
    • maith Kiedy przed "a" nie piszemy przecinka 05.06.08, 19:00
      "A" zwykle oznacza przejście do drugiej części zdania, co akcentujemy
      przecinkiem - np. "Już prawie wygrałam tę akcję, a tu nagle pojawiła się nowa
      użytkowniczka i mnie przelicytowała" albo "Polki powoli orientują się w
      dobieraniu staników, a Francuzki są w tej kwestii daleko w tyle".
      ALE
      są sytuacje, kiedy "a" nie oznacza przejścia do drugiej części zdania i wcale
      NIE WYMAGA przecinka, np. kiedy porównujemy 2 staniki: "fiszbiny w Rio a w
      Arabelli".
    • ma_go oportunista 05.06.08, 19:23
      sjp.pwn.pl/lista.php?co=oportunista
      Nie ma nic wspólnego z oporem.
    • marla30 Poirytowana 05.06.08, 19:57
      Nie poDirytowana. Dziś słyszałam, jak jedna pani drugiej pani opowiadała o swoim poDirytowaniu.
      • irjakrk Re: Poirytowana 09.09.08, 11:02
        Forma jak najbardziej poprawna - ten podirytowany :)

        Za słownikiem Karpowicza (2005) chociażby...
    • marla30 Podawać w wątpliwość 05.06.08, 19:59
      A nie podDawać w wątpliwość.
    • olusimama MNIE i MI 05.06.08, 21:07
      do białej gorączki doprowadza mnie coraz częstsze ostatnio używanie formy "mi"
      na początku zdania. A przecież zasada jest bardzo prosta, tam gdzie kładziemy
      nacisk na ten zaimek używamy "mnie" (Mnie się to Rio zupełnie nie podoba", "Komu
      miałam pokazać przerobioną Arabelkę? Mnie! i mnie! i mnie też!") a w zdaniach,
      gdzie nie osoba a inna część wypowiedzi jest ważniejsza, używamy "mi" ("Nie
      podoba mi się to Rio", "Pokaż no mi tę Arabelkę"*)

      Apeluję usilnie, mniej MI!
      • kaga9 Ecru... 05.06.08, 22:23
        ...nie ekri, ecry, ecrue i Bóg wie, co jeszcze.

        A poza tym strasznie wkurzają mnie angielskie nazwy stanowisk (typu account
        manager, junior project manager), szczególnie pretensjonalnie brzmiące w firmach
        zatrudniających 10 osób.
        • lowca.stanikow Re: Ecru... 05.06.08, 23:24
          na Allegro niektóre formy tego nieszczęsnego koloru są takie, że
          tylko po zdjęciach poznaję, że chodzi właśnie o ecru :)
        • kotwtrampkach Re: Ecru... 06.06.08, 12:30
          zawsze można napisać kremowy, śmietankowy, szarawożółty, kość słoniowa,
          jaśniejszy niż beż, jak płótno..

          kto tak naprawdę wie jaki to kolor ten ecru?
          • lavaenn Re: Ecru... 06.06.08, 17:16
            > kto tak naprawdę wie jaki to kolor ten ecru?

            jasny kremowy z nutką żółci, z tego co się na googlach pojawia to
            chyba ten najbliższy: tnij.org/ecru
          • irjakrk Re: Ecru... 09.09.08, 11:04
            Ecru to kolor surowej tkaniny :> Taki kolor "lniany", a w sukniach ślubnych
            ciepły beż, taka baaaardzo wzmocniona śmietanka
      • lowca.stanikow Re: MNIE i MI 05.06.08, 23:22
        o... jak miło, że nie tylko ja jestem uczulona na to kretyńskie MI
        MI :)
        moja druga, pokrewna fobia - "ten stanik Mi się podobał" - co za
        niezwykły szacunek dla samego siebie każe ludziom pisać o sobie Ja!
        • kociatko_biusciaste wielka litera 07.09.08, 19:25
          Wielkiej litery nie używamy też, gdy piszemy o kimś nie bezpośrednio do niego.
          Możemy mieć ogromny szacunek do naszej starej ciotki, ale nie piszemy "kocham
          moją Ciocię, dziś znalazłam dla Niej stanik". Chyba że piszemy list "Szanowna
          Pani, odwiedzę Ją [Panią] dziś wieczorem." :)
      • kociatko_biusciaste Re: MNIE i MI 07.09.08, 19:27
        Masz rację. Jednak są też ludzie, którzy nadużywają tych dłuższych form, i np.
        zamiast "dam ci to" mówią "dam tobie to". I tak za każdym razem! Wrrr..
    • ja_joanna "półtorej roku", "narpiew", 2006, "wziąść" itp. 06.06.08, 00:24
      Co mnie denerwuje:
      - "półtorej roku" zamiast "półtora roku"
      - wymawianie "najpierw" jako "narpiew"
      - pisanie "wziąść" zamiast "wziąć"
      - "dwutysięczny szósty" zamiast "dwa tysiące szósty" -> dwutysięczny to jest tylko 2000, każdy następny to już "dwa tysiące któryś"
      - "tu pisze" zamiast "jest napisane"

      Polecam piękny filmik w temacie:
      pl.youtube.com/watch?v=wYZcVoIhsno
      • sheena777 Re: "półtorej roku", "narpiew", 2006, "wziąść" it 06.06.08, 19:55
        to ja jeszcze dorzucę:
        - pierw/wpierw namiast najpierw
        - czemu?/czego? zamiast dlaczego?
        - zgnity zamiast zgniły
        • turzyca Re: "półtorej roku", "narpiew", 2006, "wziąść" it 06.06.08, 20:18
          Znowu sie bede paskudnie dopytywac: a dlaczego nie? ;)


          pierw daw. «wpierw»

          wpierw
          1. «w pierwszej kolejności»
          2. «uprzednio»

          najpierw «jako pierwsze w kolejności, przed wszystkim innym»


          W wielu, wielu sytuacjach mozna uzyc wpierw lub pierw (aczkolwiek pierw jest
          przestarzale i uzywalabym go tylko w stylizacjach) zamiast najpierw.


          Oraz
          czemu pot. «dlaczego»
          czego pot. «dlaczego, po co»

          Najladniejsza polszczyzna to to nie jest, ale dopuszczalna.
          Przy czym czego jest dla mnie pare rejestrow nizej niz czemu a czemu pare
          rejestrow nizej niz dlaczego.



          (wszystkie hasla z sjp.pwn.pl)
          • sheena777 Re: "półtorej roku", "narpiew", 2006, "wziąść" it 07.06.08, 16:31
            turzyca napisała:

            > Znowu sie bede paskudnie dopytywac: a dlaczego nie? ;)
            >

            odpowiem Ci pytaniem na pytanie: dlaczego zapytałaś "dlaczego nie" a
            nie "czemu nie"?

            mój poprzedni wpis był odpowiedzią na stwierdzenie "co mnie
            denerwuje" i mimo, że słowniki dopuszczają te formy, mnie od
            dzieciństwa uczyli mówić "dlaczego" i "najpierw". nic na to nie
            poradzę, po prostu mnie te formy denerwują :)
          • sheena777 pierw/wpierw 07.06.08, 16:38
            o tym, kto posługuje się słowem "pierw" przeczytaj tutaj:
            poradnia.pwn.pl/lista.php?id=6458
      • aadrianka "syty" w znaczeniu "sycący" 06.06.08, 21:30
        "To danie jest syte". Szlag mnie trafia natychmiast, kiedy coś
        takiego słyszę.
        Syty może być człowiek po zjedzeniu sycącego dania...
        • magda900 Re: "syty" w znaczeniu "sycący" 05.09.08, 20:36
          Dziewczyny, czytam was i od razu mi raźniej! Myślałam, że juz tylko
          ja mam obsesję na punkcie poprawności... Wszyscy nagminnie
          mówią "wziąść, włanczam, syte danie" itd. Podbudowałyście mnie!
          Przyznam się, że na podstawie słowa "w ogóle" mam szczególną
          obsesję. Kto napisze "wogóle" jest dla mnie skreślony :)
          • sineira Re: "syty" w znaczeniu "sycący" 05.09.08, 22:07
            Iiii tam, "wogóle" to mały pikuś, prawdziwą siłę rażenia ma dopiero piękne
            słówko "wogle"!
    • sylwiastka maksymalny (ks zamiast X) 07.06.08, 22:29
      jest wiele polskich słów, które są zapożyczone z języków obcych
      (głownie angielskiego). Ich pisownia jest jednak dostosowana do
      polskiego alfabetu, najczęsciej x w oryginalnej pisowni jest
      zastapiony przez ks. Dlatego bardzo proszę o pisanie
      maksymalny zamiast maxymalny, seksowny (a nie sexowny) itp.
    • 100krotna W ogóle, w kształcie rombu. R-O-M-B-U. Nie "rąbu" 07.06.08, 23:04
      Kształt, nie krztałt
      Romb, nie rąb
      W ogóle, nie "wogóle", tym bardziej nie "wogule"
      Dekolt, nie "dekold" (było, wiem)
      Na pewno - na pewno piszemy osobno (wiem, mnie to też boli, zawsze pisałam razem)

      Swoją drogą, słyszałyście, że "poszłem" stało się obok "poszedłem" pełnoprawną
      formą języka polskiego? Podobnie jak "tu pisze" zamiast "jest napisane"

      I, co już zostało wspomniane: "dziecią", "staniką", itp.
      Bo, o ile możemy powiedzieć:
      deskom (komu? czemu?)
      i deską (kim? czym?)
      to odpowiednio będzie:
      stanikom i stanikami
      dzieciom i dziećmi


      • ja_joanna Re: W ogóle, w kształcie rombu. R-O-M-B-U. Nie "r 08.06.08, 00:52
        > Na pewno - na pewno piszemy osobno (wiem, mnie to też boli, zawsze
        pisałam raze
        > m)

        W przeciwieństwie do "naprawdę".

        > Swoją drogą, słyszałyście, że "poszłem" stało się obok "poszedłem"
        pełnoprawną
        > formą języka polskiego? Podobnie jak "tu pisze" zamiast "jest
        napisane"

        Serio? O, mamo! Można gdzieś o tym przeczytać? Masz jakieś źródło?
        • 100krotna Re: W ogóle, w kształcie rombu. R-O-M-B-U. Nie "r 08.06.08, 19:23
          No właśnie nie mam. Zaraz poszukam. Pytałam, czy słyszałyście ;) Bo ja słyszałam
          (ale nie sprawdzałam)
      • ananke666 Nieeeeeeeeeeee!!! 25.06.08, 00:49
        > Swoją drogą, słyszałyście, że "poszłem" stało się obok "poszedłem" pełnoprawną
        > formą języka polskiego?

        NIEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEE JA NIE CHCĘ A FUJ BLEEEEEEEEEEEE TYLKO NIE POSZŁEM...
        NIECH JUŻ SOBIE BĘDZIE TU PISZE, ALE NIE POSZŁEM...
    • limonka_01 boję się cokowiek napisać 07.06.08, 23:27
      Teraz to boję się cokolwiek napisać. A nuż okaże się, że nieświadomie robię
      potworne błędy, które irytują połowę dziewczyn na forum.
      • 100krotna Re: boję się cokowiek napisać 08.06.08, 19:41
        :D:D:D
        Będziemy biczować, dopóki się nie poprawisz ;)
      • winter76 Re: boję się cokowiek napisać 08.06.08, 20:31
        Ja się nieskromnie pochwalę,że ortografię i interpunkcję mam w małym paluszku :) Ale daleka jestem od krytykowania kogoś za błędy!Chyba że ktoś zrobi 10 byków w jednym zdaniu-wtedy pogonię hi hi
        A wiecie dzięki czemu jestem w tym dobra?To zasługa czytania książek od małego,pochłaniam je hurtowo :)
        • kociatko_biusciaste dysleksja 09.06.08, 19:16
          Ja też nie robie błędów. Wiadomo, czasem się moża zdarzyć, jeśli
          zmieniły się zasady (a np. ostatnio chyba się zmieniło coś o pisaniu
          partykuły nie z przymiotnikami czy imiesłowami), ale ogólnie to nie
          robię. I ja czytałam w życiu od małego (od małej?;) ) mnóstwo
          książek. I widzę związek między tym, że prawie nikt juz teraz nie
          czyta książek, nawet młodzież w wielu szkolnym, a nagłym
          rozplenieniem się "chorób" typu dysleksja. Nie jestem lekarką, ale
          jakoś naciągne wydaja mi się te dolegliwości. Co, ktoś nie potrafi
          zapamiętać zasadu, że -uje się nie kreskuje? To kogoś, kto nie umie
          liczyć też nie nazwiemy mało zdolnym lub tępakiem, tylko
          dysmatematykiem??? Moim zdaniem to są efekty tego, że społeczeństwo
          przestało czytać. Tak samo, jak nie potrafią poprawnie pisać (ani
          się wysławiać) osoby z pewnych grup społecznych, które też nie maja
          kontaktu ze słowem pisanym.

          O mamo, właśnie znalazłam w wikipedii, że jest też dyskalkulia;)
          ROTFL!;)
          • sylwiastka Re: dysleksja 09.06.08, 21:53
            Dysleksja i dyskalkulia nie są wymysłem. Jednak zgadzam się, że
            nadużywa się tych pojęć. Dysleksja jest pewną dysfunkcją zwiazaną z
            działaniem mózgu i nie ma nic współnego z lenistwem. Jednak
            dyslektycy mają wieksze problemy z czytaniem niż z ortografią (jesli
            chodzi o ortografię to dysleksja jest w tym przypadku naciagana).
            Otóż dyslektyk ma problemy z czytaniem, bo cały czas widzi litery
            jako osobne znaki, nie radzi sobie ze sładaniem ich w sylaby i
            słowa. Mozg dyslektyka nie 'skanuje' tak jak nasz całych wyrazów,
            tylko za kazdym razem musi skladac wyraz z liter. Dlatego mają oni
            problemy z czytaniem. Bardzo czesto nie potrafia czytac 'po cichu"
            musza "usłyszeć" czyli wymówic wyraz aby go zrozumieć. Przyczyna
            lezy w zaburzeniach na ścieżce oko-mózg, oni czytają oko-głos-mózg.
            Oczywiście może też byc odwrotnie, świetnie czytaja po ciuchu ale
            nie potrafią rónocześnie 'skanować" oczami tekstu i wymawiać ustami
            słów. Jesli chodzi o zaburzenia zwiazane z ortografią, to osoba, u
            której zdiagnozowano dysleksję, będzie znala zasady ortografi (bo
            nie jest leniwym matołkiem), ale nie będzie 'widziała', że napisała
            źle wyraz. Taka osoba przy kazdym wyrazie musi sie zastanowić jak go
            sie pisze i dlaczego (a nie, jak my, wie jak "wyglada" dany wyraz).
            Jesli dyslektyk nie jest odpowiednio prowadony, to nie wyrabia sie w
            nim odruch zastanawiania się nad pisownią i robi błedy. Wracajac do
            epidemii dysleksji, wiekszość to po prostu dzieci, którym nie
            poswieca sie odpowiedni duzo czasu, nie maja dysfunkcji. Jesli
            chodzi o dyskalkulię, to chyba mózg nie liczy w pamieci tylko na
            konkretnych przedmiotach (patyczkach).
            • szprota Re: dysleksja 09.06.08, 22:05
              Dobrym przykładem dyslektyka był mój eks. Wiedział, że nie widzi błędów, więc
              każdy napisany tekst przepuszczał przez worda (na szczęście teraz coraz więcej
              narzędzi sprawdzających pisownię). A czytało mu się najlepiej... słuchając
              mojego głośnego czytania.
              Mam zresztą wrażenie, że typowo dyslektyczne błędy to, po pierwsze,
              niekonsekwencja w pisowni (jak kto jest leniwiec i nie zna ortografii, to to
              samo słowo napisze dwukrotnie tak samo), po drugie, zapis "fonetyczny"
              ("spowrotem", "równiesz") - dyslektyk zapisze słowo tak, jak mu brzmi.
            • limonka_01 dziewczyny - litości!!! 09.06.08, 22:11
              Chyba nie o to Kasicy chodzło, kiedy zakładała ten watek, aby wywoływać wilka z lasu, czyli wszczynać dyskusję czym jest dysleksja, a czy nie jest. Niemal KAŻDA dyskusja na temat dysleksji kończy się pyskówką z wyzywaniem innych od leni i nieuków. A ja wolałabym poczytać tu nieco o popularnych błędach ze stanikowego zakresu niż o dyslektykach.

              Poza tym wydaje mi się, że ten wątek zaczął na tyle odbiegać od pierwotnych założeń, że czas go potraktować nożyczkami.
          • agata272 OT nie tylko dysleksja 13.06.08, 16:47
            Moje drogie, mój brat w poradniu miał wykluczoną dysleksję, za to okazało się że ma dysgrafię, tzn. niezbyt ładnie rysuje, a do tego od zawsze pisze jak kura pazurem, naprawdę strasznie, gorzej niż niektórzy lekarze :). Różnych dys- jest sporo, niektórzy mają naprawdę z tym problemy. Ale jedno wiem z jego pielgrzymek do poradni - robienie błędów to nie stricte dysleksja, a DYSORTOGRAFIA. Dysleksja to problemy z czytaniem, jak dziewczyny słusznie zauważyły. Wszystkie te dysfunkcje mogą się pojawiać równoczesnie, na przykład dysleksja z dysortografią albo dysgrafia z dyskalkulią, co nie znaczy że są jednym. Wiadomości sprzed 10 lat, więc jesli coś się zmieniło, to niech mnie jakaś pedagog poprawi :).
            • charm Re: OT nie tylko dysleksja 16.06.08, 14:12
              Wiem, że nie na temat... ale odnośnie dysleksji - to szereg różnych zaburzeń,
              które występuje pod jednym szyldem. Dla mnie np litery S oraz Z różnią się
              przede wszystkim tym, że jedna jest "obła" a druga "kanciasta"... Bardzo dużo
              czytam (i czytałam od zawsze), znam zasady ortografii, potrafię je zastosować,
              potrafię sprawdzić tekst, ale pisząc, zwłaszcza ręcznie, robię "literówki",
              zamieniam kolejność liter, z niewiadomych powodów piszę "fonetycznie" choć wiem,
              jaki jest poprawny zapis, itp. W tym wypadku klawiatura pomaga ;-)

              Ważne, żeby nie przyjąć postawy "mam dysortografię więc mogę robić błędy" i nie
              próbować z tym nic zrobić - wiele można zdziałać ćwiczeniami, wytrwałością, itp.
              • ganbaja Re: OT nie tylko dysleksja 17.06.08, 10:05
                Swego czasu, dawno temu, mając coś około 25 lat, poszłam na kurs maszynopisania
                bezwzrokowego. I co się okazało, że nie odróżniam "b" od "d".
                To było niesamowite uczucie gdy miałam wystukać zlepki liter: b,d,p.
                Porażka.
                Ale nauczyłam się odróżniać z układu liter na klawiaturze.
                Ciekawe, że w całym swoim życiu nie byłam świadoma tej przypadłości, nie robiłam
                błędów z udziałem tych dwóch liter, za to w którymś momencie, w wieku 15 lat
                zaczęłam robić makabryczne błędy ortograficzne. A wcześniej zero błędów. Coś jak
                nabyta dysortografia, tylko wtedy nikt nie słyszał o takich przypadłościach :-)
                Wiele wyrazów dla mnie problematycznych musiałam wykuć na blachę a teraz się
                posiłkuję programami komputerowymi :-)
                • aadrianka nabyta dysleksja? 25.06.08, 07:09
                  Ciekawe - kiedy miałam 15 lat, w pierwszej klasie liceum, zaczęłam
                  nagle w trakcie pisania odwracać p i b - w stylu "bisać" i "pardzo
                  doprze". B i d też zdarzało się zamieniać. Wprawdzie już w trakcie
                  popełniania tego błędu przyłapywałam się na nim i natychmiast
                  poprawiałam, niemniej jednak powtarzało się często. Stres związany
                  ze zmianą szkoły?
                  Teraz w ogóle nie potrafię już pisać ręcznie. Ręka natychmiast mi
                  drętwieje i bazgrolę jak nigdy w życiu (a o dysgrafię podejrzewano
                  mnie często, ze względu na urodę mojego pisma...)
            • mefistofelia OT Re: OT nie tylko dysleksja 16.06.08, 15:42
              no wypraszam sobie :) ja mam stwierdzoną dysgrafię i w przyszłym roku na asp
              zdaję. wprawdzie rysuję ekspresyjnie i często precyzji mi brakuje, ale zupełnym
              beztalenciem chyba nie jestem ;)
    • ekler.ka tak 08.06.08, 09:12
      jest jeszcze cos,co mnie strasznie denerwuje...nie wiem,tak sie chyba w wawie
      mowi albo cos...ja to odkrylam niedawno, przez telewizje. otoz jest sobie w
      jezyku polskim taka partykula "tak". i w moim otoczeniu uzywa sie jej
      ewentualnie jako wzmocnienie pytania typu:
      "idziesz teraz do domu,tak?"
      "to co, moge na ciebie liczyc, tak?"
      w dodatku stosuje sie to rzadko. natomiast ilekroc wlacze ostatnio telewizor,
      np. jakis durny polski serial, slysze:
      "mamusia da ci teraz zupke,tak?"
      "kup mi gazete, tak?"
      "chodz z nami, tak?"
      czyli "tak" dodawane do zdan twierdzacych lub wrecz trybu rozkazujacego. nie
      wiem,skad to sie wzielo,ale jak to slysze, to za kazdym razem mam ochote w
      odpowiedzi wrzasnac: NIE! ;)
      • lowca.stanikow Re: tak? (i "co?" oraz "nie?") 10.06.08, 19:23
        równie nieznośna jest wersja:
        - ładny stanik, nie?
        - pójdziemy do sklepu, co?
      • kasica_k Re: tak 17.06.08, 02:49
        Tak się nie mówi w Wawie. Przynajmniej nie w mojej ;)
        Słyszałam coś takiego w filmiku puszczanym w kinach, mającym zniechęcić widownię
        do używania komórek w czasie seansu. "To teraz wyłączcie te komóreczki, tak?"
        czy coś w tym rodzaju :-) Brrr.
        Ja z kolei z upodobaniem użuwam "co nie?" w znaczeniu "nieprawdaż?" (Super ten
        stanior, co nie? = Bardzo ładny biustonosz, nieprawdaż?), ale przypuszczam, że
        zwyczaj ten nie ma nic wspólnego z gwarą warszawską :)
    • sylwiastka liczba i ilość 09.06.08, 00:28
      Mogę nie mieć racji zwracając uwagę na błędne, wymienne stosowanie wyrazów ilość
      i liczba. Otóż jeśli dobrze pamiętam ilość odnosi się do rzeczowników
      niepoliczalnych. Można powiedzieć o dużej ilości wody ( a nie dużej liczbie
      wody), szynki (ale już duża liczba plasterków szynki). Natomiast wszystkie
      rzeczowniki policzalne mają swoją liczbę. Duża liczba mężczyzn/kobiet/dzieci
      itp. Bardzo często słyszę o dużej ilości ludzi lub gości (to wyrażenie byłoby
      poprawne jeśli mierzymy ilość gości np. w kilogramach). Czyli "duża ilość gości"
      oznacza jakieś pół tony gości, natomiast "duża liczba gości" to np. 500 osób.
      • cynamonek77 pewny, pewien; pełny, pełen 14.06.08, 00:12
        Dziewczyny kiedy używamy tych słów bo od jakiegoś czasu mam z tym problem. Jak
        się np. mówi pełny numer konta czy pełen numer konta??
        • brykanty Re: pewny, pewien; pełny, pełen 16.06.08, 14:47
          Jakiś czas temu w poradni językowej PWN było na ten temat pytanie. Nawiasem mówiąc, niedługo potem Merlin zmienił "pełen opis produktu" na pełny :). Dla przypomnienia - w funkcji orzecznika (części orzeczenia imiennego), to znaczy w zdaniu typu "Kubek był pełen", a w funkcji przydawki, tzn. "Postawił przed sobą kubek pełny wody"

          Czy poprawne jest zdanie pełen opis produktu? Czy lepiej napisać pełny opis produktu? Takie określenie znajduje się obecnie na stronach internetowych Merlina, mnie to razi dość mocno. Pełny może być kubek z kawą, ale nie opis.


          Pełny może być nie tylko kubek, ale i opis – oczywiście każdy na swój sposób. Co więcej, zarówno kubek, jak i opis może być pełen. W pozycji orzecznika formy pełny i pełen mogą być używane zamiennie. Obie możemy też spotkać w pozycji rozwiniętej przydawki po rzeczowniku, np. „Postawił przed sobą kubek pełny (pełen) wody”. Przydawkowo użyte słowo pełen budzi jednak zastrzeżenia, gdy nie jest rozwinięte własnym dopełnieniem lub gdy stoi przed rzeczownikiem (jedno i drugie zresztą zwykle idzie w parze), np. „Postawił przed sobą pełen kubek”. W zamian lepiej powiedzieć: „Postawił przed sobą pełny kubek”.
          Z powyższych uwag wynika, że pełny opis produktu to konstrukcja zdecydowanie lepsza niż pełen opis produktu. W razie wątpliwości: pełny czy pełen? zawsze zresztą bezpieczniej jest sięgnąć po pierwszą formę.

          — Mirosław Bańko, PWN

          Zgodnie z sugestią p. Bańki proponuję używać sformułowania "pełny numer konta"
          • maith Re: pewny, pewien; pełny, pełen 16.06.08, 15:31
            Pełny opis, dokładny opis :)
            "Pełny opis" sprawia bardziej naturalne wrażenie. Pełen brzmiałby sztucznie i
            zgadzam się z p. Bańką, że wypadałoby wtedy powiedzieć - pełen... czego? :)
            Dlatego moim zdaniem to kubek może być pełen kawy (jeśli dodamy kawy), a opis
            powinien być pełny. Owszem on jest pełen... informacji (powiedzmy ;) ale lepiej
            żeby nie pisali "opis pełen informacji". Generalnie forma pełen pasuje mi
            najbardziej do bajek, gdzie pastuszek znalazł mieszek pełen pieniędzy. Ale nawet
            wtedy, jak się już najadł, to miał... pełny... brzuszek :) Bo tu odpowiadamy
            tylko na pytanie
            -jaki? - pełny
            (jak jaki - dokładny, jaki - ładny)
            A przy pełen pytamy dodatkowo czego jest pełen?
            -jaki? - pełen - czego - kawy.

            I tak samo pełny numer konta. Żeby nie odnosić się już do tego, że jest pełen...
            cyferek ;)
            • cynamonek77 Re: pewny, pewien; pełny, pełen 16.06.08, 22:07
              Hihihi Maith dobre to było "pełen cyferek". Moja koleżanka z pracy lubi czasem
              ostentacyjnie ludzi naokoło strofować i się śmiać z tego że źle coś mówią. A ona
              sama mówi pełen numer konta i jakoś mnie to raziło, ale nie wiedziałam czy
              dobrze myślę, że tak się nie powinno mówić. Jak mnie teraz wkurzy i powie pełen
              numer konta to złośliwie się zapytam pełen??? A czego pełen?? cyferek ,
              hihihihi, żartuje oczywiście bo nie potrafię taka być:)))
            • brykanty Re: pewny, pewien; pełny, pełen 16.06.08, 23:21
              Wyjaśnienie maith jest ładniejsze i jaśniejsze niż to z Poradni PWN. No i zrozumie nawet ten, kto już trochę zapomiał o co chodzi z tymi orzecznikami i przydawkami. A ja się oczywiście pomyliłam, miało być "Postawił przed sobą kubek pełen wody" :(
              • adryjanna Re: pewny, pewien; pełny, pełen 17.06.08, 01:44
                Gratuluję pomysłu na wątek, świetnie się czyta ;)

                Ja też znam kilka takich 'kwiatków', ale teraz jestem zaspana i trudno mi przypomnieć sobie wszystkie. Od dziecka drażniło mnie, kiedy dzieci, a często także (o zgrozo!) dorośli przy upadku mówili, że 'wpadli', a nie - 'upadli' czy 'spadli'. W moim mieście dzieci regularnie 'wpadają' z rowerów i huśtawek (a nie 'spadają'), 'wpadają' na schodach i chodnikach (a nie 'upadają'). A przecież 'wpaść' można do dziury ;)
                Moja koleżanka z liceum ciągle podkreśla swoją małą traumę z dzieciństwa - jej mama do małych dzieci nie mówi 'kuku!' tylko 'kukuk!'... I podobno tak mówi cała jej rodzina (krakowska).
                Mój chłop, zaglądając mi przez ramię (a nie zza ramienia) przypomniał o formie 'skrzybać'. Znamy kilka osób, które twierdzą, że ziemniaków się nie obiera, nie skrobie, a właśnie 'skrzybie'. I trudno się kłócić, że tak nie jest, bo niedawno się z tym spotkaliśmy pierwszy raz.
                Ja natomiast zawsze wywoływałam uśmiechy wśród znajomych mówiąc 'zlewozmywak' zamiast 'zlew', chociaż chyba obie formy są poprawne ;)

                I już się boję tego, jak dużo popełniłam w tym poście błędów. Jakby się coś znalazło - poprawiajcie! :)
            • luliluli Re: pewny, pewien; pełny, pełen 17.06.08, 09:11
              a tak naprawdę wiele zależy od kontekstu i doświadczenia w
              posługiwaniu sie językiem:) nie powiemy przecież "mam pryszcza na
              czele" - trzeba się z wyczuciem posługiwać różnymi formami i
              akceptować to, ż niektórzy korzystają z nich inaczej:) od lat trwają
              dyskusje między językoznawcami - np. czy mówić "nie wysłałam SMS-a"
              czy "nie wysłałam SMS-u" i praktyka jest taka, ze każdy sobie pisze
              jak mu się podoba:) język jest dla nas a nie my dla niego i mamy go
              kształtować "w złotym środku" pomiędzy tradycją i kulturą a
              łatwością w posługiwaniu się nim:) ależ tyradę rąbnęłam:P mam
              nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi;)))
    • ananke666 Designerski, dizajnerski 25.06.08, 10:11
      Do szału mnie to doprowadza. Nie można powiedzieć, że coś ma nowe opakowanie/wzór, albo prostą, elegancką formę. Nie! Musi być być, że ma nowy design, albo jest designerskie!
      • pierwszalitera Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 10:39
        A mnie do rozpaczy doprowadza, że nie potrafię znaleść wystarczającego
        odpowiednika dla słowa design. Wzór i forma, to często za płaskie i
        dla jakiegoś opakowania może i w porządku, ale dla zagadnienia w
        całości, kiedy mówi się o czymś bardziej abstrakcyjnym, w dziedzinie
        mody, sztuki, nowych mediów, to brakuje mi polskiego słowa. Design
        przyjęło się międzynarodowo i jest czasem nie do zastąpienia. :-)
        • nessie-jp Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 15:55
          A wzornictwo niedobre? W większości przypadków, w których używa się słowa design
          w jego znaczeniu, że tak powiem, niesnobistycznym, wzornictwo powinno pasować.
          Albo
          • ananke666 Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 16:01
            Wszystko przez to, że projektant to tylko projektant, a dizajner to łohoho, nie byle kto...
          • pierwszalitera Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 16:18
            Jak podobają mi się skandynawskie meble, to powiem wzornictwo. To
            pasuje jednak moim zdaniem tylko do Ikeii. Przy eleganckich duńskich
            prawie dziełach sztuki nie przechodzi mi przez gardło. ;-) Przy
            wyrażeniu webdesign mam też problemy. Bo tu chodzi nie tylko o
            profesję czyli projektanctwo witryn internetowych, ale o wiele
            szerszy konstrukt. Gdy powiem "ta strona ma dobry design" mam na
            myśli o wiele więcej niż "ta strona ma dobrą konstrukcję
            (wzornictwo?)" A jak nazwać spodnie od Prady, albo sukienkę Diora?
            Dyzajnerskie ciuchy, to przecież nie wstyd? ;-)
            • nessie-jp Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 16:32
              Według mnie wzornictwo pasuje do wymienionych przez ciebie przypadków
              • pierwszalitera Re: Designerski, dizajnerski 25.06.08, 19:48
                Na pewno masz rację, że chodzi w wielu przypadkach o snobizm. Chociaż ja bym tak tego nie nazwała. Mnie chodzi raczej o coś w rodzaju uznania dodatkowej wartości (estetycznej, kulturowej itp.) produktu, wychodzącej poza czystą użytkowość. I wydaje mi się, że w języku polskim trudno ten fenomen określić jednym słowem, które byłoby takie precyzyjne jak design.
                A przykład stron WWW przypomniał mi, że chodzi też o pewien żargon zawodowy. Bo dla kompetentnego webdesignera ;-) nie ma dobrego opracowania graficznego bez uwzględnienia ergonomii, chociaż na pewno użyłby tu zagramanicznego słowa usability. ;-) Dopiero wszystko do kupy, to dobry webdesign. A byli nawet tacy jak Jakob Nielsen, dla których design, to w zasadzie ergonomia i grafikę czyli to, co laik odbiera jako estetyczne wzornictwo, można sprowadzić do minimum. ;-)
            • marciasek Re: Designerski, dizajnerski 25.04.09, 02:43
              My mówimy: ta strona jest dobrze zaprojektowana. Mamy wtedy na myśli estetykę,
              ergonomię, funkcjonalność i technologię.
          • irjakrk Re: Designerski, dizajnerski 09.09.08, 11:07
            Yyy... wzornictwo to jest przemysłowe ;)

            Ja też nie umiem znaleźć dwóch zamienników:
            pierwszy dla designu i designerskiego - każdy jeden głupi otwieracz do piwa ma
            wzornictwo, nie każdy jest designerski.

            Drugie słowo to casual - nie ma absolutnie dobrego (imho) zastępnika. Ok,
            uprawiam makaronizmy, ale będę nosić moje designerskie szpilki w dniach, gdy nie
            będę miała ochoty na casualowy strój ;)
          • marciasek Re: Designerski, dizajnerski 25.04.09, 02:37
            oczywiście, że wzornictwo! 100% racji (mówię to jako żona dizajnera, czyli
            projektanta wzornictwa przemysłowego ;)
            • marciasek Re: Designerski, dizajnerski 25.04.09, 02:51
              ...i zgodzę się, że w pewnych kontekstach słowo "dizajn" jest niezastąpione, ale
              nie ma powodu, by go nadużywać. Nie tylko meble z Ikei mają wzornictwo, inne
              meble mogą mieć po prostu lepsze wzornictwo, a nie zaraz tam dizajn :)
      • maith A design a la babcia Józefa? ;) 01.07.08, 22:16
        Uwielbiam to określenie :)
        • pierwszalitera Re: A design a la babcia Józefa? ;) 02.07.08, 10:35
          Wzornictwo babci Józefy. Brzmi powalająco. ;-)))
    • monika3411 Nie wiem czy nie podpadnę.... 30.06.08, 19:34
      ... najwyżej zostanę bezlitośnie wycięta, ale tak czytam ten wątek,
      czytam i przypomniał mi się pewien stary kawał (bo nie chce mi się
      wierzyć, że to prawdziwa historyjka)...

      Otóż ponoć zapytano kiedyś profesora Miodka, czy poprawna jest
      forma "szachuje". Profesor miał odpowiedzieć : owszem, choć bardziej
      elegancko byłoby : ciszej panowie.....
      • marciasek :-)))))))))))))) n/t 25.04.09, 02:52
    • baryszka tą i tę 01.07.08, 12:19
      Wpisze jeszcze raz, bo poprzedni post utknął mi gdzieś w środku wątku ;)

      Doprowadza mnie do szału mówienie np. "tą bluzkę". Brrr... Mimo tego, że w mowie
      jest już to dopuszczalne. Ale w piśmie nie. W piśmie musi być użyta forma wzorcowa.
      Tą bluzką
      TĘ bluzkę
      • ederlezi1981 Re: tą i tę 07.09.08, 21:29
        dodatkowy problem polega na tym, że word, ani żaden inny edytor tekstu nie poprawia formy "tą", bo ona jest jak najbardzej poprawna, ale w narzędniku ("tą ręką pomachałam ukochanemu"), a nie w bierniku ("podaj mi tę butelkę")
      • magda900 Re: tą i tę 20.10.08, 16:47
        Też mam na ten błąd alergię. TĘ alergię :)
    • alex_k Mleć, pleć 02.07.08, 09:36
      Zamiast nagminnego mielić, pielić, co doprawadza mnie do białej
      gorączki. W niemal każdej nowowydanej książce kucharskiej napisane
      jest, że mięso należy zmielić, a ja wolę ZEMLEĆ. Ostatnio w
      hipermarkecie na dziale mięsnym wielki napis na scianie "Mielimy
      mięso", kiedy zwrócilam pani uwagę, że szczególnie w publicznych
      miejscach należałoby propagować poprawną polszczyznę i napisać
      MIELEMY, pani kategorycznie stwierdziła, że jest poprawnie. Byłam
      ostatnio w tym sklepie, napis dalej wisi.
      Czyżby polszczyzna w wyniku niechlujstwa jezykowego ewoluowała nam w
      najbliższym czasie tak bardzo, że formy: mełłam, pełliśmy, mełliśmy,
      zmełł, staną się archaiczne?
      • jaagna Re: Mleć, pleć 02.07.08, 10:01
        A to interesujące! Zawsze miałam trudności z tą odmianą. Dziękuje za przypomnienie problemu. :-)
      • pierwszalitera Re: Mleć, pleć 02.07.08, 10:34
        Mielemy może i poprawne, ale brzmi moim zdaniem tragicznie. ;-) I czasem tak jest, że coś poprawne, ale nieużywane z języka wypada. Język to forma żywa, zmieniająca się i na wieki zamrażać jej nie trzeba. Konkurujące ze sobą formy gramatyczne, to nie to samo, co wybijające oko błędy ortograficzne. ;-) W tym przypadku, to nawet nie gramatyka, tylko uproszczenie fonetyczne, bo z e do i dużego skoku nie ma. W wielu językach e wymawia się nawet jak i. Założę się, że mielimy stanie się kiedyś też słownikowo formą dopuszczalną. :-)
        • alex_k Re: Mleć, pleć 02.07.08, 11:41
          No nie wiem, dla mnie "mielimy" brzmi jak przejechanie kawałkiem
          styropianu po szybie ;-)W moim domu zawsze mowiło się mielemy...
          Takie "mielimy" utrwaliło się właśnie w uszach ludzi przez medialne
          propagowanie błędnej formy, i to mnie właśnie irytuje. Poza tym,
          póki słownik poprawnej polszczyzny propaguje określoną formę,
          uważam, że słusznym jest się jej trzymać.
          ... a jeśli chodzi o powszechność błędnej formy, to podobnie jest ze
          słowem "włanczać", zamiast włączać, też wszyscy tak mowią...
          • pierwszalitera Re: Mleć, pleć 02.07.08, 12:26
            U mnie mówiło się mielimy. :-) To chyba odrobinę zależy też od regionu, w którym się wychowało. I między mielimy, a włanczać jest moim zdaniem kolosalna różnica. Ale może i nie. Nie jestem językowcem, nie potrafię niestety tego dokładnie wytłumaczyć. :-) Gdyby kiedyś jednak przyjęto oficjalnie formę włanczać (bo faktycznie się tak ogólnie mówi i rzadko słychać już włączać), to też moim zdaniem tragedii nie będzie. Jestem za poprawnym używaniem języka, ale podobają mi się też przemiany. To chyba całkiem normalne. Większość języków europejskich ma wspólne korzenie, a jednak rozwinęły się w różnych kierunkach i ta ewolucja wcale nie zatrzyma się na naszej epoce. :-)
            • nessie-jp Re: Mleć, pleć 02.07.08, 13:16
              > I między mielimy, a włanczać jest moim zdaniem kolosalna różnica.

              Oczywiście, że tak. "Włanczać" to przykład asymilacji i wzajemnego oddziaływania
              głosek podczas wymowy
              • pierwszalitera Re: Mleć, pleć 02.07.08, 14:49
                nessie-jp napisała:

                Powoli dojdziemy do tego, że "włanczać" będzie wymową poprawną, tak ja
                > k
                > 'japko' czy 'pieńcet'. Wtedy tylko hiperpuryści będą 'włączać' :)
                >

                A płacić będziemy pinćpindzisiont. ;-)
                • monika3411 Re: Mleć, pleć 02.07.08, 14:58
                  Kobiety!!! Miejcież litość nad tymi, co ukradkiem w pracy zerkają na LB...
                  Przecież robienie zestawienia dla księgowości nie wywołuje takiej radości....
                  pińćpińdzisiont :-))))))))))))))))))))))
                  • monika3411 Re: Mleć, pleć 02.07.08, 14:59
                    Ooooooo wierszem poleciałam :-)))
                    • pierwszalitera Re: Mleć, pleć 02.07.08, 15:16
                      Nic nie sprawia większej radości, jak odrobina kreatywności.
                      Szczególnie przy zestawianiu księgowości. :-)))
                • nessie-jp Re: Mleć, pleć 02.07.08, 16:39
                  > A płacić będziemy pinćpindzisiont. ;-)

                  A jak dzisiaj płacisz? "Pieuńć pieuńćdziesiąut"? No to stosujesz błędną wymowę
                  :) Niestety hiperpoprawność to również błąd, tylko w drugą stronę skali. Ze
                  wszystkim można przesadzić! Np. mówić uparcie "jabełko" z krótkim 'e' zamiast
                  "japko"... Ale czy nie szkoda strun głosowych i mięśni języka?

                  Stawiam na to, że za lat "pieńdziesion" będzie dochodziło do postępującego
                  zaniku samogłosek nosowych w takich zbitkach :) I bardzo dobrze, byleby na siłę
                  nie dopasowywać do tego ortografii!

                  PS. A pamiętacie, że Słowacki pisał (i zapewne mówił!) jeszcze 'mię' zamiast
                  'mnie'? A dziś
      • heliamphora Re: Mleć, pleć 02.07.08, 11:34
        Od jakiegoś czasu oba rodzaje odmiany są uważane za poprawne.
      • kasica_k Re: Mleć, pleć 02.07.08, 13:04
        alex_k napisała:
        > Ostatnio w
        > hipermarkecie na dziale mięsnym wielki napis na scianie "Mielimy
        > mięso"

        Ha ha. Za komuny ludzie się podśmiewali z takich napisów, np. "mielimy kawę" -
        no mieli my, mieli, ale wyszła :)
    • alex_k Tu pisze... 02.07.08, 09:38
      ... zamiast TU JEST NAPISANE. Też dość często popełnieny błąd.
    • alex_k Proszę pani... 02.07.08, 09:50
      ... a nie: proszę panią. Tak mi sie jeszcze przypomniało :-)
      • baryszka Re: Proszę pani... 02.07.08, 11:48
        Zawsze mam ochotę zapytać: "o co mnie pani prosi" :]
        • agra1 Re: Proszę pani... 06.11.08, 16:59
          jak to o co? o rękę!!!
    • ziutka23 Re: Corrida! - czyli walczymy o dobrą polszczyznę 02.07.08, 12:46
      WYSTARCZY, zamiast starczy (starczy może być wiek), błąd popełniany
      w mowie!
      Pobyt w stolicy uczulił mnie na MI/MNIE (już było, ale muszę
      napisać) - moja teściowa nagminnie używa MNIE, w przykładowym
      zdaniu: "Napisz mnie na kartce swój adres". Okropne!
      • kasica_k Re: Corrida! - czyli walczymy o dobrą polszczyznę 02.07.08, 12:59
        ziutka23 napisała:
        > Pobyt w stolicy uczulił mnie na MI/MNIE (już było, ale muszę
        > napisać) - moja teściowa nagminnie używa MNIE, w przykładowym
        > zdaniu: "Napisz mnie na kartce swój adres". Okropne!

        Słyszę czasem na stołecznej ulicy kwestie typu "daj mie" (właśnie nie "mnie",
        tylko "mie", np. "daj mie te kartkie"), ale raczej od starszych osób i częściej
        w warzywniakach, niż w centrach handlowych :) Ale nie wiedziałam, że to regionalne
        • monika3411 Re: Corrida! - czyli walczymy o dobrą polszczyznę 02.07.08, 13:05
          Ale regionalne jest chyba takie twarde wymawianie LI. Mój Dziadek - Warszawiak
          zawsze mówił :lyst, lytera, lystopad itp...
          A co mnie drażni, oj mocno, to wawa, wawka itp. Co to za miasto WAWKA, czy WAWA?
          Warszawa, a nie wawa.... Nie trawię tego. Mimo, że rozumiem, że to skrót :-)
    • nessie-jp "Macie" Państwo... 02.07.08, 13:22
      Do białej gorączki doprowadza mnie popularyzowana w hipermarketach forma 'Macie
      Państwo', kupcie państwo, dostaniecie państwo. Po prostu bezpośrednie
      przeniesienie 'Macie tu towarzyszu/chłopku/dziaduniu/sołtysie dulary, kupcie
      sobie batonika". Państwo 'mają'! Mogą Państwo kupić, jeśli mają państwo taką
      fantazję. Do Państwa zwracamy się w trzeciej osobie liczby mnogiej. Państwo to
      'oni', a nie 'wy'!

      BRR! Postępująca wulgaryzacja! :(
      • ziutka23 Re: "Macie" Państwo... 02.07.08, 14:37
        bardziej razi mnie - spotykany chyba wyłącznie w Warszawie -
        zwrot: "Pani weźmie!" (zamiast: "Proszę wziąć" albo
        pospolitsze "Niech Pani weźmie"), "Zatrzyma się Pani!"
        (zamiast: "Proszę się zatrzymać"). To takie wydawanie polecenia,
        stosując tryb twierdzący. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale moim
        zdaniem jest bardzo nieuprzejme i prostackie!
      • kociatko_biusciaste Re: "Macie" Państwo... 07.09.08, 18:54
        No, mnie tez to strasznie drażni!!! Ale mnóstwo osób tak mówi, także w mediach
        to widać! Dla mnie to jakieś takie prostackie, tak jakby powiedzieć "weź pan".
        Pan, pani, państwo to 3 osoba.
        A kiedyś na Allegro widziałam "może państwo kupić"... Francja może kupić
        stanik;) Makabra.
    • angoul Re: Corrida! - czyli walczymy o dobrą polszczyznę 11.07.08, 10:09
      Ja dodam powszechny szczególnie na Allegro szyk zdania typu:
      "Bluzka dla dziewczyny z dużym rozcięciem"

      oraz:
      - wziĘłem, zaczĘłem
      - miło się rozczarowałam

      a moje prywatne "uczulenie" to wspomniane już "półtorej roku" (ostatnio
      spotkałam się z odwróceniem typu "półtora porcji") oraz sławetne włANczać
      (zawsze wtedy pytam: "i co? Już włANczone?")i wziąŚĆ
    • keileigh WYSTARCZY, a nie starczy! 18.07.08, 10:36

      Moim prywatnym uczuleniem poza oczywiście 'właNczac' i 'wziąŚć' jest słówko
      'STARCZY' używane zamiast 'WYSTARCZY'

      wg słownika j. polskiego 'starczy' oznacza właściwy starcowi, czyli np. uwiąd
      starczy
      natomiast bardzo często słyszę 'nie wiem czy mi starczy...', 'starczy tego sera'
      itp.
    • antosia.mama Tu pisze, że okres czasu...matko... 20.07.08, 17:39
      Jeśli mam być szczera, to boję się popełnić jakiekolwiek zdanie na
      forum, żeby w terminie późniejszym nie zostać posądzoną przez
      kolektyw o posługiwanie się li i jedynie łamaną polszczyzną potoczną
      bez poszanowania zasad językowych;D Straszliwe brzemię...;)

      A na poważnie - zawsze staram się, żeby to co piszę, było pozbawione
      w pierwszej kolejności błędów ortograficznych - nie toleruję ich w
      żadnym miejscu, jak również wymigiwania się dysortografią. Kiedyś, w
      czasach wczesnego narzeczeństwa odesłałam swojemu mężowi otrzymany
      od niego list z błędami poprawionymi na czerwono...:) Jestem
      natomiast tolerancyjna w kwestii celowego używania "zaśpiewów"
      gwarowych, w szczególności góralskich (sentyment mam do goroli, taka
      ze mnie troszkę góralka znad morza:)) - w rozmowie,
      zwłaszcza "pisanej" z bliżej mi znanymi osobami często zdarza się
      mi, a własciwie nam, bo działa to w obie strony używać słów
      typu "letko", czy "kciałam". Albo "żem":) Kiedy wiem, że to celowe,
      nie razi mnie, a nawet cieszy. Nie twierdzę, że błędów nie robię, bo
      robię na pewno. Ale lubię, jak mi ktoś coś wytknie, cobym
      (archaizm:)) się w przyszłości poprawić mogła. Hej!

      Co mnie wkurza totalnie, to nagminne (tutaj tez mi parę razy
      przeleciało) używanie pleonazmu pt "okres czasu". No żesz jasny
      gwint. Nie ma czegoś takiego, jak "okres czasu". Jest albo "okres",
      albo "czas". Tak jak "akwen wodny". Zawsze mi się chce płakać jak to
      czytam lub słyszę (a mówi tak nawet mój własny prezes, człowiek
      światły...) W tym samym stopniu denerwuje mnie tylko
      używanie "pisze" (w odniesieniu do stanu a nie do czynności)
      zamiast "jest napisane" :)
      • lukrecjabo Ale gorol i góral to nie to samo:) 20.07.08, 19:05
        antosia.mama napisała:

        > Jestem
        > natomiast tolerancyjna w kwestii celowego używania "zaśpiewów"
        > gwarowych, w szczególności góralskich (sentyment mam do goroli,
        taka
        > ze mnie troszkę góralka znad morza:))

        Spieszę z wyjaśnieniem - Gorole to wszyscy ludzie nie będący
        Hanysami, czyli Ślązakami, a Górale to ludzie mieszkający w górach.
        Ja na przykład jestem gorolem, a kocham gwarę śląską:)
        • ederlezi1981 Re: Ale gorol i góral to nie to samo:) 09.09.08, 18:41
          a właśnie niezupełnie- "gorol" to gwarowe, śląskie określenie mieszkańca gór, czyli "górala", które potem przeniosło się na wszystkich nie-Ślązaków, a w szczególności Zagłębiaków, którzy- jak oczywiscie wiadomo- są najprzeokropniejszymi gorolami ;-)
      • nessie-jp Re: Tu pisze, że okres czasu...matko... 22.07.08, 20:23
        > przeleciało) używanie pleonazmu pt "okres czasu". No żesz jasny
        > gwint. Nie ma czegoś takiego, jak "okres czasu". Jest albo "okres",
        > albo "czas".

        O jeżu kolczasty, przypomniałaś mi, jak się kiedyś pokłóciłam z polonistką w
        liceum na ten temat! Ona, że nie ma czegoś takiego, a ja, że jednorożców też nie
        ma, ale słowa się używa! Ona, że czego innego może być okres, jak nie czasu, a
        ja na to, że ułamka albo kobiety... :) I tak dalej. Jak widać, miałam
        tolerancyjnych nauczycieli, bo ze szkoły mnie nie wyrzucili.

        Niemniej, na stare lata zachowałam przeświadczenie, że okres czasu jak
        najbardziej istnieje i oznacza przedział w czasie liczony od punktu A do punktu
        B. Przeważnie chowam to przeświadczenie na dnie duszy i staram się nie ujawniać
        swojego braku kultury językowej :))
    • narcyza5 Re: szkoły dwie 22.07.08, 18:08
      jeśli falenicka, to ta druga, do kompletu;) jest OTWOCKA
      (nie oxfordzka!)
      • szprota Re: szkoły dwie 22.07.08, 20:06
        narcyza5 napisała:

        > jeśli falenicka, to ta druga, do kompletu;) jest OTWOCKA
        > (nie oxfordzka!)

        Dziękuję, bo to mój błąd był. Teraz już będę pamiętać :)
        Google mówi, że tuż po wojnie te szkoły rywalizowały ze sobą m.in. różnymi
        profilami nauczania i proszę, jak ładnie w polszczyźnie przetrwało!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja