Dodaj do ulubionych

artykuł w "Polityce"

16.07.08, 10:01
Dziewczyny, czytałyście w dzisiejszej "Polityce"? Na stronie 37 Piotr Stasiak "Czas dessous". Smutek i przygnębienie - owszem, jest o tym, że Polki kupują coraz więcej fajnej bielizny, ale ilustrowane zdjęciami koszmarnie niepasujących staników odstających na 5 cm od mostka i z seksi bułami (zwłaszcza modelka w produkcie Victoria Secret) i informacja, że "statystyczny biust Polki przez ostatnie lata powiększył się o jeden rozmiar (króluje 75B)" - czyżby dotąd było 75A? No i jeszcze "Bielizna to czuły punkt, a jak wynika z badań, 80 proc. Polek wciąż nie potrafi dobrać odpowiedniego dla siebie modelu i rozmiaru" - rozumiem, że chodzi także o majtki. A mogło być tak fajnie. Czy facet nie może dowiedzieć się więcej o temacie, o którym pisze?
Obserwuj wątek
      • roza_am Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 14:01
        Polityka to bądź co bądź poważna gazeta, więc chyba warto uzmysłowić im problem.
        To jest link do bloga autora artykułu: stasiak.blog.polityka.pl/
        A to do działu Rynek na forum Polityki (posty nie mogą zawierać linków): forum.polityka.pl/grupa,3,0,0,40,0,rynek.html

        Kto zna artykuł (ja jeszcze nie) niech do nich pisze.
        • brykanty Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 15:10
          Odpowiedzieć można tu: www.polityka.pl/czas-dessous/Text01,1460,261717,30/, ale ja mam trochę za mało wiadomości, na pewno więcej wiedzą nasze szanowne Moderatorki - np. chciałabym napisać panu, jaki tak naprawdę jest najczęściej spotykany faktyczny rozmiar, który powinny nosić Polki (65F? czy jakaś inna literka?), bo 75B to rozmiar najczęściej oferowany w sklepach, a nie rzeczywiście pasujący, że możemy to stwierdzić na podstawie porad dla kilku tysięcy dziewczyn (mamy 28 wątków rozmiarowych, jeśli tylko jedna trzecia wpisów na każdym z nich to prośby o ustalenie rozmiaru, bo dalej to odpowiedź forumek i ewentualna dalsza korespondencja, to wychodzi dobrze ponad 4000). Jeżeli jesteście w stanie to jakoś ustalić, to dajcie znać, możemy do niego pisać.
          • roza_am Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 15:28
            Poprawny link: www.polityka.pl/czas-dessous/Text01,1460,261717,30
            Wysłuchałam tego fragmentu - brzmi zachęcająco, tzn. porusza ciekawe aspekty
            marketingowe dotyczące rynku bielizny damskiej. Jestem ciekawa całego artykułu.
            Myślę, że można będzie podyskutować o czymś więcej niż tylko o nieszczęsnym 75B.

            Co do statystyk na podstawie wątków rozmiarowych - to po pierwsze ogrom pracy,
            po drugie - nie jesteśmy próba reprezentatywną, a po trzecie nasze wymiary i
            rozmiary zmieniają się w czasie (ciąże, migracje, chudnięcie itp.).
        • kkokos Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 18:15
          oczywiście, że się nie zagłębił, bo to specjalista od rynku - wie o
          sprawie tylko to, co mu powiedzieli ludzie z branży bieliźniarskiej.
          a przecież według nich w kwestii bielizny zrobiło się nas bosko, a
          każda z nas może dowoli kaprysić, bo wszyscy biją się o nasze
          względy...
          gdyby pracował w dziale społecznym, musiałby się zagłębić w temat od
          innej strony.
    • daslicht Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 15:33
      A ja zwróciłam uwagę na historię staników i że "zamiast - jak do tej
      pory gorsety - ściskać biust od dołu, wynalazek podtrzymywał go
      dzięki ramiaczkom". Dziękujemy państwu! Teraz będzie uzasadnienie
      na "szerokie ramiaczka podtrzymują duży biust" :/

      I że Victoria's Secret otworzyli sklep w Warszawie - trzeba będzie
      się wybrać przy okazji.

      Chcecie się zapoznać z treścią?
      4 strony :)
      • brykanty Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 15:50
        A mnie się spodobała informacja, że jak Stany przystąpiły do I wojny światowej, to apelowano do kobiet, żeby przestały kupować gorsety i z zaoszczędzonych w ten sposób 2 tys. ton stali zbudowano 2 okręty wojenne. Wyobraziłam sobie 2 pancerniki z anachronicznymi biuściastymi galionami na przedzie, jak w XVII w., jeden miał pewnie na imię Doreen :)
        Nie znam się na tym, ale ciekawe, ile wchodziło wtedy stali na jeden okręt. Zastanawiam się, czy 1 tys. ton na jeden to nie za mało?
        • daslicht Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 17:23
          Dwie poprawki:
          - nie 2 tysiące ton, a 28
          - nie 4 strony, a 3

          i te 3 strony poniżej:

          01: www.vpx.pl/up/20080716/polityka01.jpg

          02: www.vpx.pl/up/20080716/polityka02.jpg

          03: www.vpx.pl/up/20080716/polityka03.jpg
              • nieco8 Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 19:59
                Artykuł ciekawy. Nie zapominajcie dziewczyny, że Polityka to tygodnik opinii, a
                nie magazyn dla kobiet i nie można oczekiwać, że napiszą o doborze właściwego
                rozmiaru. Skupili się możliwościach rynku bielizny i dobrze. Może ktoś
                przedsiębiorczy to przeczyta, będzie chciał rozszerzyć działalność, poszuka w
                internecie i trafi do nas. Może powstanie więcej salonów z bielizną, w których
                pracować będą przeszkolone "asystentki". Większa konkurencja na rynku sprawi, że
                może przez przypadek i nam sie polepszy. Może Freya i Panache zostanie zachęcona
                do wejścia na nasz rynek? Dużo tego może...
        • daslicht łajbka Doreen, bo mi się nudziło :) 16.07.08, 21:27
          " A mnie się spodobała informacja, że jak Stany przystąpiły do I
          wojny światowej, to apelowano do kobiet, żeby przestały kupować
          gorsety i z zaoszczędzonych w ten sposób 2 tys. ton stali zbudowano
          2 okręty wojenne. Wyobraziłam sobie 2 pancerniki z anachronicznymi
          biuściastymi galionami na przedzie, jak w XVII w., jeden miał pewnie
          na imię Doreen :) "


          Co prawda nie okręt, a łajbka, ale uzasadniam to faktem, że nie ma
          wojny i model Doreen nie jest taki stary. A Rose bo zrobiony z
          MegaSexi wersji czerwonej (nie rzucać się, że nie ma fiszbin! nie
          ma, bo poszły na łajbkę! :) )

          s3.amazonaws.com/fafb_photos/listings/650/10428_12004.jpg
    • jolka-pol-ka Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 17:41
      zgodnie z zasadą: nie ważne dobrze, czy źle, grunt, że się o tym
      mówi. Polityka poważny tygodnik, stara sie być na czasie. Mam
      wrażenie, że jakaś wiedza bieliźniana przenika do społeczeństwa. A
      że nie zawsze idealna - trudno, trzeba szerzyć i nieść kaganek. W
      każdym razie autor coś wyraźnie słyszał na ten temat...
      • velika Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 17:51
        Przeczytałam:) Szkoda, że pan nie skontaktował się chociażby z kasicą- mogli
        wrzucić linka do stanikomanii. Ubolewam też nad jedną rzeczą- dlaczego ani
        panache ani freya nie reklamują swoich wyrobów w Polsce? Autor wymienia całą
        masę marek, a dwie najlepsze na bieliźniarskim rynku pomija, bo pewnie nie wie,
        że istnieją;) Ja sama przed lobby nie miałam pojęcia o ich istnieniu.
        • ma-gutka Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 20:20
          Pisalam o tym w watku :"napisali o nas"
          W CKM bylo zdjecie Arabelli i adres dystrybutora:
          cytuje sama siebie:

          "moze nie o forum, ale o Arabelli w CKMie:)
          i jest adres dystrybutora Freya, moze ktoras bedzie zainteresowana praca
          www.sztukadystrybucji.pl/index.php "
    • magdalaena1977 Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 18:56
      Artykuł jest po prostu żałosny. Bez żadnej znajomości rynku, zasad doboru itp.
      Wygląda jak jednak wielka reklamówka firm "tylko do D"
      Uważam, że jako Lobby powinniśmy napisać oficjalny list (butters ! kasico !) a
      poza tym atakować indywidualnie.
    • magdalaena1977 Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 19:01
      Tu macie link do zajawki artykułu w mp3
      www.polityka.pl/czas-dessous/Text01,1460,261717,30/
      Niestety samego artykułu jeszcze nie znalazłam i nie wiem, gdzie się wpisać. A
      może postawić na klasyczny list (mail) do redakcji ?
      • kkokos Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 19:19
        postawić na klasyczny mail!

        ale dziewczyny, spokojnie. z punktu widzenia forum (które czytam
        regularnie i dzięki któremu wreszcie nie mam zapięcia na karku)
        rzeczywiście tekst jest płytki. utrwala kilka szkodliwych
        stereotypów (nieszczęsne królujące 75B, ramiączka, co mają
        podtrzymywać, ogólny wydźwięk "na rynku bieliźniarskim jest dostępne
        wszystko" itd.), podbija bębenka (by nie rzec, reklamuje) akurat tym
        producentom, których na forum się nie ceni.
        ale powtórzę to, co już napisałam parę postów wyżej: po pierwsze
        pisał facet, a jego kręcą w tym temacie inne rzeczy. po drugie facet
        jest z działu rynek, więc pisze to, co widzi na tym rynku gołym
        okiem lub co mu znajomi z biznesu powiedzą. po trzecie, prawdą jest
        to, co napisał, że w mentalności polek dokonała się jakaś rewolucja:
        bo traktują bieliznę nie jako rzecz do ukrywania, ale do
        pokazywania, że bielizna może być kolorowa, a nie biała lub czarna
        lub beżowa, że kobiety zdecydowane są wydawać na bieliznę więcej niż
        kiedyś. po czwarte, prawdą jest, że jest wysyp firm i sklepów, a
        handel straganowy bardzo powoli, ale odchodzi do lamusa.
        oczywiście z punktu widzenia forum nagle, na naszych oczach, od roku
        czy dwóch (nie wiem, jak długo istnieje forum) dokonuje się inna
        rewolucja - rozmiarowa. kobiety domagają się staników we właściwych
        dla siebie rozmiarach, i to jeszcze ładnych. to są dwie równoległe
        rewolucje - ale dla faceta z działu rynek ta druga nie jest
        dostrzegalna gołym okiem. forum ma inną optykę niż reszta świata,
        pamiętajmy o tym. a trudno, żeby panie z intymna.pl poinformowały
        faceta, jak wielkie pieniądze uświadomione polki zostawiają w
        internetowych sklepach brytyjskich, prawda?
        ja też się rozczarowałam tym tekstem, bo jak zaczęłam czytać, to już
        się ucieszyłam, że tekst jest wynikiem lobbowania mediów przez forum
        ("babskie pisma to jedno, ale 'polityka' to coś innego, co za siłę
        rażenia ma to forum"). a tu kaszana. ale nie gnojcie faceta za to,
        że nie wiedział o kłopotach z kupieniem 65J. on po prostu napisał o
        zupełnie innej rewolucji.
        co nie znaczy, że nie warto to uświadomić :)
    • aska01 Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 19:06
      Nie do konca do mnie przemowil akapit o dobieraniu bielizny na randki z
      zalozeniem, ze w pewnej chwili bedzie widoczna. To takie podejście, ze na co
      dzien raczej namioty bezowe, bo przeciez ich nie widać.
    • ptysiowa_7 Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 20:47
      Ale facet popełnił błąd, nawet jeśli chodzi o rynek - firma Etam nie
      przygotowuje się do wejścia na polski rynek, tylko już weszła - nie
      wiem, jak gdzie indziej, ale w Arkadii w Warszawie sklep działa od
      jakiegoś roku.
      • kkokos Re: artykuł w "Polityce" 16.07.08, 20:56
        ptysiowa_7 napisała:

        > Ale facet popełnił błąd, nawet jeśli chodzi o rynek - firma Etam
        nie
        > przygotowuje się do wejścia na polski rynek, tylko już weszła -
        nie
        > wiem, jak gdzie indziej, ale w Arkadii w Warszawie sklep działa od
        > jakiegoś roku.

        wydawało mi się, że tylko z ciuchami bez bielizny, ale mogę się mylić
    • maith A swoją drogą rynek to rynek 17.07.08, 00:11
      Wyobraziłam sobie właśnie, co by było, gdyby na rynku budowlanym wymyślono nagle
      np. że można budować z materiałów gromadzących prąd ze słońca, wiatru itp.
      Ludzie interesowaliby się tym od paru lat, przekazywaliby sobie informacje w
      Internecie, bo widząc taką możliwość woleliby ją od zwykłych technologii,
      kolejne firmy wprowadzałyby te materiały na swoje budowy...
      I co by było, gdyby w takich okolicznościach ktoś napisał artykuł o rynku
      budowlanym pomijając rewolucyjne zmiany? Podając jako nowoczesny przykład firmę
      nomen omen betonową?

      Tu sytuacja wygląda podobnie. Nagle okazało się, że:
      -kobiety z małym biustem mogą mieć większe piersi bez puszapów, poduch, wkładek
      itp. Mogą je mieć w przezroczystych stanikach;
      -a kobiety z dużym biustem mogą podbiegać do autobusu bez wybijania sobie zębów
      i wcale nie muszą odczuwać ciężaru biustu, a ramiączka mogą im się nie wrzynać.

      Kobiety przekazują sobie informacje o nowościach w Internecie, sprowadzają
      odpowiednie staniki z Anglii (jeden z największych brytyjskich sklepów
      internetowych z bielizną niedawno wprowadził obsługę konsumentek w języku
      polskim, generalnie w brytyjskich sklepach internetowych wysyłki do Polski są
      istotnym punktem sprzedaży, zaraz po wysyłkach krajowych i ich ilość stale
      rośnie), od ponad roku kolejne firmy wprowadzają rozmiarówkę pozwalającą na
      bardziej indywidualne dobranie stanika, dzięki czemu te korzystne dla kobiet
      efekty są możliwe. Zauważalne zmiany wprowadziły już: Avocado, Melissa, Comexim,
      Milena, Kriss Line. Częściowe poszerzenie rozmiarówki dotyczy większości firm,
      nawet Triumpha. Akurat Atlantic uparcie nie zauważa nowych trendów.
      W tym świetle ten artykuł wygląda, jakby go napisano parę lat temu, a teraz
      puszczono po drobnych poprawkach.
      • daslicht Re: A swoją drogą rynek to rynek 17.07.08, 00:30
        Wydaje mi się, że docelową grupą Atlantica są dzieci/nastolatki
        lubiące kolorowy sportowy styl. Taka dziewczyna w dzień nosi
        bawałniany komplet bielizny (kiedyś miałam, teraz tylko majtki) pod
        dżinsami i koszulką a wieczorem przebiera sie w różowa piżamkę w
        biało-czarne owieczki (mam taką) i włochate kapcie (nie mam, bo
        produkują tylko do 39). A stereotypowo taka nastolatka jest
        szczuplutka (oni mają 65, ale chyba tylko A i AA) i ma mały biuścik.
        Seksi kompletów i satynowo-koronkowych koszulek nocnych dla
        starszych (a więc biuściastych) kobiet raczej w Atlantiku nie
        znajdziesz (a w każdym razie jeszcze nie widziałam, a chodzę co
        jakiś czas oglądać majtki).
        Może się skapną po jakims czasie, że jest sporo całkiem szczupłych i
        biuściastych nastolatek (podobno na wzrost piersi w ostatnich latach
        mają wpływ hormony w żywności, ale to offtop) a i całkiem duża
        liczba dorosłych kobiet (a więc stereotypowo z większym biustem) by
        u nich coś kupiła
        • turzyca Re: A swoją drogą rynek to rynek 17.07.08, 00:52
          Dawno chyba nie zagladalas do atlantica, :) rzuc okiem na strone, koronki, wzorki, bawelna odeszla w zapomnienie. Faktycznie przerzucili sie na kobiety w wieku od 15 do 30. Tylko ja bym chciala zobaczyc, ile _kobiet_ pasuje do ich rozmiarowki.
















          PS Ja nie wiem, skad ta opinia o tych hormonach. Unia sie nawet kiedys narazila WTO, bo zaczela lamac ich przepisy o braku ograniczen w handlu, zakazujac importu miesa z USA i Kanady, w przypadku ktorego importer nie byl w stanie udowodnic, ze nie stosowano sie do przepisow unii zakazujacych uzywania antybiotykow i hormonow w hodowli zwierzat poza przypadkami, kiedy wymaga tego zdrowie zwierzecia. Kanadyjscy i amerykanscy farmerzy stosujacy sie do liberalniejszych przepisow swoich krajow byli wsciekli i ogolnie niezla awantura sie zrobila.
        • plica Re: A swoją drogą rynek to rynek 17.07.08, 14:59
          > Może się skapną po jakims czasie, że jest sporo całkiem szczupłych
          i
          > biuściastych nastolatek (podobno na wzrost piersi w ostatnich
          latach
          > mają wpływ hormony w żywności, ale to offtop) a i całkiem duża
          > liczba dorosłych kobiet (a więc stereotypowo z większym biustem)
          by
          > u nich coś kupiła

          moze sie tez skapna. ze istnieje calkiem sporo dojrzalych, doroslych
          kobiet z malymi biustami, z tym, ze nie jest to 65A i 65AA, tylko
          np. 65E :)
      • kkokos Re: A swoją drogą rynek to rynek 17.07.08, 09:37
        > Wyobraziłam sobie właśnie, co by było, gdyby na rynku budowlanym
        wymyślono......

        kochana, rynek budowlany dotyczy wszystkich, a technologiami
        fascynują się - jak podejrzewam, choć być może niesłusznie -przede
        wszystkim faceci. w tej sytuacji artykuły o nowych technologiach
        sypią się, gdy tylko te technologie pojawiają się na rynku.
        a staniki? cóż takiego, staniki? temat babski, więc nieistotny z
        definicji! w dodatku, jako że wiąże się z biustem, dla wielu wciąż
        wstydliwy - sama wiesz, choćby z tego forum, jak wiele kobiet po
        prostu odmawia dyskusji na ten temat, nawet jeśli noszą chomąta!
    • magdalaena1977 Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 07:16
      Napisałam taki mail:

      internet@polityka.com.pl

      Szanowni Państwo !

      Chciałabym wyrazić swoją negatywną opinię na temat artykułu "Czas dessous"
      Piotra Stasiaka z ostatniego (29) numeru Polityki.

      Jestem czytelniczką Polityki od kilkunastu lat i nie spodziewałam się, że w
      poważnym tygodniku opinii może się pojawić materiał na tak niskim poziomie.
      Nie chcę sugerować, że tylko kobieta może wypowiadać się na temat doboru
      damskiej bielizny w tym staników, ale jeśli zajmuje się tym mężczyzna, to
      powinien szczególnie zapoznać się ze specyfiką produktu, którego nie używa na co
      dzień.
      A niestety Piotr Stasiak najwyraźniej tego nie zrobił, ewentualnie jego artykuł
      jest wyłącznie kryptoreklamą kilku firm o wyjątkowo ograniczonej ofercie.

      Być może z punktu widzenia mężczyzny, podstawowymi kryteriami wyboru stanika
      mogą być moda, podkreślenie kobiecych wdzięków czy dopieszczenie, ale dla
      kobiety najważniejsza jest możliwość kupienia stanika we własnym rozmiarze.
      Jeśli dziewczyna ma stopę o rozmiarze 41, nigdy nie kupi pantofelków 39, choćby
      były najpiękniejsze. Część kobiet jest natomiast zmuszona do kupowania staników
      w złych rozmiarach, ze względu na ograniczona ofertę wielu sklepów oraz na
      natrętną reklamę firm, które dla swojej wygody chcą raczej dostosować klientki
      do produkowanej odzieży niż rozszerzyć swoją ofertę.

      Wbrew temu, co pisze pan Stasiak, 75B nie jest rozmiarem biustu większości Polek
      - 75B to rozmiar, który przeważa w ofercie firm bieliźniarskich i który wiele
      kobiet kupuje z konieczności. Jak wynika z wpisów na wyspecjalizowanym forum
      zajmującym się kwestią doboru staników - Lobby Biuściastych
      (www.biusciaste.prv.pl), znaczna część Polek powinna nosić obwody poniżej 70 (65
      i 60) i miseczki powyżej D. Zaryzykowałabym twierdzenie, że najpopularniejszy
      rozmiar to 65F, ale równie częste są 70H czy 75J. Co więcej nie są to wcale
      jakieś monstrualnie wielkie piersi, co najlepiej pokazuje cykl zdjęć Biust
      tygodnia publikowany na blogu Stanikomania (np.
      stanikomania.blox.pl/2007/12/Biust-pietnasty-czyli-ex-75B.html).

      Staniki w tych rozmiarach mogą być równie seksowne i kolorowe - co lepsze
      mniejsze biusty wyglądają w nich na większe (bez użycia gąbki czy silikonu), a
      większe piersi na bardziej kształtne i jędrne. Żadna kobieta, która poznała swój
      prawdziwy rozmiar (który oczywiście nie jest stały i zmienia się np. w czasie
      ciąży i karmienia), nie wróci do staników w rozmiarze 75B kupowanych w sklepie
      na rogu czy w centrum handlowym.

      Niestety oferta większości polskich firm nie zawiera rozmiarów, o których
      pisałam - przewiduje jedynie obwody od 70 i miseczki do D. Zatem gros kobiet,
      które znają swój rozmiar, nie ma szans na dobranie biustonosza w firmach
      wymienionych w artykule pana Stasiaka. To tak jakby chwalić producenta obuwia,
      który szyje tylko pantofelki do 35 i od 42.
      W tej sytuacji jedynym wyjściem jest szukanie bielizny w dobrych rozmiarach poza
      polskim rynkiem - np. wśród producentów brytyjskich (marki Freya, Fantasie,
      Panache), którzy szyją staniki od obwodów 60 i miseczki odpowiadające polskiemu
      R (firmy brytyjskie mają inne oznaczenia rozmiarów). Zakupy takie, dostępne
      finansowo ze względu na spadek kursu funta, stają się tak popularne, że dla
      wielu brytyjskich sklepów internetowych zamówienia z Polski plasują się na
      drugim miejscu po brytyjskich, a opłacalne staje się wprowadzenie obsługi
      klienta w języku polskim.
      Jednocześnie w Polsce powstają sklepy sprzedające importowaną bieliznę (np.
      Belissima, Peach Field), a niektórzy producenci (np. Melissa, Kris Line, Milena)
      rozszerzają ofertę szytych przez siebie staników także na szczuplejsze i
      bardziej biuściaste klientki.

      Taka decyzja jest związana z pewnymi inwestycjami (stopniowanie rozmiarów) i
      zwiększonym ryzykiem biznesowym, ponieważ z konkretnego modelu trzeba
      wyprodukować znacznie więcej rozmiarów staników. Wiodąca brytyjska firma Panache
      szyje staniki w niemal stu rozmiarach (od 28AA do 40K), a reklamowany przez
      Państwa Atlantic ledwie w dziewięciu (70ABC, 75ABCD, 80BC).

      Przedstawione przeze mnie powyżej informacje są łatwo dostępne w internecie,
      pisała o nich wcześniej także prasa (np. Joanna Sokolińska "Nie! namiotom w
      brudnym beżu" Wysokie Obcasy z dnia 13 marca 2008 r.
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5017396.html), wspominało radio
      (audycje Ewy Podolskiej w Tok FM). Każdy dziennikarz, który przeprowadził choćby
      minimalną kwerendę, powinien do tych informacji dotrzeć.

      Dlaczego zatem w artykule "Czas dessous" pojawiły się tylko nazwy firm i
      sklepów, które szyją staniki w ograniczonej rozmiarówce i które w związku z
      coraz popularniejszą modą na dobrze dobrany stanik, tracą klientki ? Zaznaczam,
      że są to firmy (np. Triumph i Chantelle), które w ostatnim czasie prowadzą
      wyjątkowo nasilone akcje promocyjne mające przeciwdziałać odpływowi klientek do
      bardziej do nich dopasowanych marek - szczególnie przez przekonywanie
      szczuplejszych kobiet, że najmniejszym obwodem jest 70 a nie 65 i 60.

      Uważam, że dziennikarska uczciwość wymaga od Państwa zamieszczenia odpowiedniego
      sprostowania, ewentualnie dodania zastrzeżenia, że był to artykuł sponsorowany.
    • vesper_lynd Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 13:37
      Troszkę nie rozumiem.
      Facet napisał artykuł o rynku bieliźniarskim w Polsce. Czy mamy się czarować, że wygląda on inaczej...? Że przeciętna klientka prosi o 75B? Że "nietypowe rozmiary się dobrze sprzedają w sieci" (ja to zrozumiałam tak: nietypowe = wielkie, tylko w sieci = bo wstyd poprosić o nietypowy rozmiar w zwykłym sklepie. Tak, jakbym kupując 65G w peachfield kupowała wibrator w rozmiarze XXXL w wirtualnym sex shopie.)

      To, że facet nie skupia się na obrotach sklepów i marek skierowanych do nas wynika z prostej kwestii - jesteśmy faktycznie wciąż niszą. Uświadomioną, niosącą kaganek oświaty, ale wciąż niszą. Dlatego kwestia "nietypowych rozmiarów" i standardowego rzekomo wśród Polek 75B została potraktowana po łebkach.
      Ile Polek wie, że zamiast 75B powinno nosić 65FG? Na tyłe mało, że są mniejszością na rynku. Więc nie warto się nimi zajmować w mikro-artykuliku, popularyzacji, czymś co generalizuje rynek bieliźniarski, żeby przeciętny Polak sobie przeczytał coś takiego na plaży i odłożył bez większej refleksji.
      To nie jest branżowe pismo, to nie jest poważny tekst.
      • maith Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 14:36
        To nie jest felietonik-żart, pisany przez kabareciarza, tylko artykuł na parę
        stron, pisany przez dziennikarza ekonomicznego, aspirujący do miana poważnego
        opisu rynku bieliźniarskiego. Zatem tu nie ma usprawiedliwienia dla
        nieprzygotowania i niewiedzy.

        Zmiany są wyraźne i widać coraz mocniejszy wpływ konsumentek na rynek. Kolejne
        firmy wprowadzają istotne zmiany. To się dzieje na rynku, takie są nowe trendy.
        Jeszcze kilka lat temu Avocado, Melissa, Milena, Comexim nie miały nawet 65-tek,
        a teraz mają już także 60-tki. Jednocześnie stale rośnie sprzedaż do Polski
        produktów brytyjskich.

        I wybacz, ale niszą byłybyśmy wtedy, gdybyśmy miały nietypowe wymiary. A my mamy
        typowe wymiary. Tylko po zdobyciu informacji, że możemy mieć staniki dopasowane
        do siebie dokładnie, chcemy staników naprawdę dopasowanych. Ta wiedza się
        rozpowszechnia bardzo szybko i kolejne Polki po zdobyciu informacji o takich
        możliwościach i wymierzeniu się szukają staników w swoim prawdziwym rozmiarze. I
        WIĘKSZOŚĆ KOBIET po dokładnym doborze rozmiaru wypada poza oferowaną w
        niedostosowanych sklepach rozmiarówkę.
        Niszą w Polsce są osoby naprawdę potrzebujące takich rozmiarów, jak 75-95B.
        Nisza, to np. kobiety o stopach 42 (bo jest ich mniej).
        A nie kobiety o stopach 38-39, stanowiące większość społeczeństwa. I nie
        zmieniłby tego fakt, że niedostosowani producenci oferowaliby buty wyłącznie w
        rozmiarach 40-44, nieważne czy damskie czy męskie.
        Podobnie jest w przypadku bielizny.
        • vesper_lynd Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 15:24
          Maith, przecież ja WIEM o co Ci chodzi :) Nie musisz mnie przekonywać, że nie jesteśmy niszą z naszymi wymiarami.
          Ale JESTEŚMY NISZĄ gdy prosimy świadomie o 65G czy 60K. Nie jest nas dużo, większość kobiet o wymiarach takich jak ja poprosi o 80C. Ile razy widziałam wybałuszone w niedowierzaniu ślepka ekspedientek, gdy w ramach wisielczego humoru wchodziłam do sklepu z bielizną prosząc o 65G? Fakt, zmieniamy rynek. Wpływamy na niego. Ale wielkie koncerny, wielkie marki mają nas gdzieś. Niewzruszenie sprzedają w milionach egzemplarzy skorupki 75B. Na ukłon w stronę klientek ważą się firmy NIEWIELKIE, które odnajdują się właśnie w niszy klientek świadomych swego rozmiaru. Przepraszam, czym jest obrót Avocado, Comeximu i Melissy w porównaniu z Atlantikiem? Ile kobiet słyszało o Triumphie czy Victoria's Secret, jakie pieniądze są wyłożone na reklamy tych firm, a ile kobiet wie że istnieje coś takiego jak Avocado (reklamujące się swoją drogą nie jako producent luksusowej bielizny, tylko bielizny w DUŻYCH rozmiarach. To nie zachęci przeciętnej użytkowniczki 75B - oczywiście nieuświadomionej użytkowniczki, bo duże rozmiary są przecież dla kobiet o gabarytach fiata 126p).

          Dlatego, że kobiety nie znają swojego prawidłowego rozmiaru potentaci bieliźniarscy szyją w tak zawężonej rozmiarówce. Jednocześnie jest to w ich żywotnym interesie mieć rozmiary 75-90, A-D, bo sprzeda się wszystko na pniu. To są rozmiary dla mas, a masy nie wiedzą że istnieje 75E - ostatnio zupełnie na serio usłyszałam pytanie czy 75E to jakaś chińska rozmiarówka...
          Więc o czym wogóle my mówimy? Że coraz wiecej kobiet wie jaki ma rozmiar? Że wpływamy na rynek? Zacznę być tak optymistyczna jak zobaczę w sklepie La Senza czy w Intimissimi obwód 65 i miseczkę większą niż E. Wtedy będzie można stwierdzić, że rewolucja odbywa się na naszych oczach.
          To że Avocado zaczęło mieć obwody 60 - to tak jakbym poprosiła w małej piekarence na rogu w której kupuję od lat ja, przyjaciele i moi sąsiedzi z kamienicy o czarny chleb na zakwasie, specjalnie dla naszego osiedla, bo wiem że dużo ludzi tutaj lubi i chętnie kupi. Fakt, że coraz więcej piekarni by wprowadzało zdrowe pieczywo, nie oznacza nagle że cały swiat zaczął się żywić żytnim zdrowym chlebem, bo większość woli raczej białe bułki z McDonaldsa. Badania rynku i statystyki są BEZLITOSNE, także dla nas. Suche liczby. Nie ile kobiet POWINNO nosić 65F, a ile kobiet WIE że ma 65F - znaczna różnica.
          Artykuł jest o rynku bieliźniarskim w skali makro. Nie o firemkach o obrotach Comeximu. A w skali makro kobiety proszą NIESTETY o 75B. Zmienia się to, ale nie na tyle by dotknęło to potentatów i skłoniło do zmian w rozmiarówkach.

          Co do artykułu samego w sobie... Teksty z Polityki, Forum, Przekroju, Wprost gdzie jest mydło i powidło dla czytelnika przynajmniej po maturze, po wyłuskaniu samego tekstu arykułu bez zdjeć, ramek, objaśnień na marginesach to jest marna rozprawka, czytadełko na 4min przelecenia oczami. 3 strony formatu Polityki bez zdjęć to jest tekstu i treści tyle co kot napłakał. 4 min - tyle mi zajmuje przeczytanie jednego artykułu z takiego tygodnika. To jest dla mnie Claudia lub Świat kobiety, tylko na poważniejsze tematy, gdzie jest wszystko i nic, tematy przeleciane po łebkach. Nie cenię tzw "tygodników opiniotwórczych" za spłycanie i ogólniki.

          Ten "dziennikarz ekonomiczny" i jego "poważny opis rynku bieliźniarskiego" to jest ogólnik, bzdet do poczytania na plaży i nic poza tym. Zajął się promocją giganta LPP i to wszystko... Dlaczego ma więc nas dotykać i żywotnie obchodzić jego niekompetencja i fakt, że nie zajął się firmami szyjącymi dla nas-biuściastych i spowodowaną przez nas mini-rewolucją rozmiarową na obrzeżach wielkich potentatów bieliźniarskich? W takiej liczbie znaków nie byłby w stanie tego zawrzeć to po pierwsze, po drugie zaś - nie ma o tym zielonego pojęcia, po trzecie - miał opisać "wielkich" co też zrobił.
          • kkokos off topic od vesper_lynd 17.07.08, 18:35
            Teksty z Polityki, Forum, Przekroju, Wprost gd
            > zie jest mydło i powidło dla czytelnika przynajmniej po maturze,
            po wyłuskaniu
            > samego tekstu arykułu bez zdjeć, ramek, objaśnień na marginesach
            to jest marna
            > rozprawka, czytadełko na 4min przelecenia oczami. 3 strony formatu
            Polityki bez
            > zdjęć to jest tekstu i treści tyle co kot napłakał. 4 min - tyle
            mi zajmuje pr
            > zeczytanie jednego artykułu z takiego tygodnika. To jest dla mnie
            Claudia lub Ś
            > wiat kobiety, tylko na poważniejsze tematy, gdzie jest wszystko i
            nic, tematy p
            > rzeleciane po łebkach. Nie cenię tzw "tygodników opiniotwórczych"
            za spłycanie
            > i ogólniki.

            przepraszam, ale naprawdę, bez złośliwości mnie to zainteresowało:
            co ty czytasz i cenisz?
            pomijam fakt, że nie widzisz różnicy między wymienionymi tytułami,
            która to różnica jest dla mnie wielkości słonia - rozumiem, że skoro
            gardzisz en mass, rzadko masz w ręku, więc po prostu brak ci wiedzy.
            ale oświeć mnie proszę, co w takim razie warto czytać??
            • kasica_k Re: off topic od vesper_lynd 18.07.08, 15:10
              Co prawda nie do mnie to pytanie, ale ponieważ zgadzam się z przedstawioną wcześniej opinią, że "Polityka" jest raczej średniej jakości pismem, odpowiem: nic! Na naszym rynku prasowym nie ma ani jednej interesującej mnie pozycji o tematyce społeczno-politycznej, a przynajmniej jeszcze nie udało mi się na takową trafić (żeby nie było: przeczytałam niedawno jeden numer od deski do deski nudząc się straszliwie w warsztacie samochodowym, więc nie jest tak, że w ręku nie miałam).

              Ale kończąc ten offtop, niezależnie od naszej własnej opinii na temat "Wprost" czy "Polityki" trzeba jednak pamiętać o tym, że są to pisma _bardzo popularne_, liczące się na rynku i to, co tam zostanie napisane, pod wiele strzech jednak trafi. I to przede wszystkim trzeba brać pod uwagę podejmując różne działania lobbingowe, a nie to, czy nam się dane pismo podoba, czy nie, czy jesteśmy w jego grupie docelowej, czy nie, i tak dalej.
              • lukrecjabo Czasopisma 19.07.08, 10:16
                kasica_k napisała:

                > Co prawda nie do mnie to pytanie, ale ponieważ zgadzam się z
                przedstawioną wcze
                > śniej opinią, że "Polityka" jest raczej średniej jakości pismem,
                odpowiem: nic!
                > Na naszym rynku prasowym nie ma ani jednej interesującej mnie
                pozycji o tematy
                > ce społeczno-politycznej, a przynajmniej jeszcze nie udało mi się
                na takową tra
                > fić

                Podpisuję się po tą opinią obydwiema rękami. Swego czasu
                czytałam "Przekrój", ale wszelkie zmiany, jakie zostały w nim
                wprowadzone, nie odpowiadają mi. Brzydko mówiąc "Przekrój" zszedł na
                psy (z całym szacunkiem do psów:))
          • magdalaena1977 Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 21:23
            vesper_lynd napisała:
            > Co do artykułu samego w sobie... Teksty z Polityki, Forum, Przekroju, Wprost gd
            > zie jest mydło i powidło dla czytelnika przynajmniej po maturze, po wyłuskaniu
            > samego tekstu arykułu bez zdjeć, ramek, objaśnień na marginesach to jest marna
            > rozprawka, czytadełko na 4min przelecenia oczami. 3 strony formatu Polityki bez
            > zdjęć to jest tekstu i treści tyle co kot napłakał. 4 min - tyle mi zajmuje pr
            > zeczytanie jednego artykułu z takiego tygodnika. To jest dla mnie Claudia lub Ś
            > wiat kobiety, tylko na poważniejsze tematy, gdzie jest wszystko i nic, tematy p
            > rzeleciane po łebkach. Nie cenię tzw "tygodników opiniotwórczych" za spłycanie
            > i ogólniki.
            Zapytam bez złośliwości - co Ty czytasz ? Jakie czasopismo oferuje lepszy poziom
            artykułów na różne tematy ?
            Bo dla mnie jak do tej pory Polityka jest najlepsza na rynku (od Wprost, Forum
            Wyborczej), ale chętnie spróbuję czegoś innego.
            Nie mówię o pismach fachowych czy hobystycznych tylko takich polityczno ogólnych.
            • klymenystra Re: artykuł w "Polityce" 18.07.08, 11:47
              Podpinam sie pod prosbe. WProst i Newsweek uwazam za, nieladnie mowiac,
              tabloidy, z Przekroju wyroslam, FOrum kupuje, Polityke tez. I chce sie
              dowiedziec, co od POlityki jest lepszego, jesli chce poczyutac o polityce,
              nauce, kulturze, jakis reportaz i trochje sie posmiac?
              • vesper_lynd ;DDD 19.07.08, 12:44
                Jasne, że dostrzegam różnice miedzy tymi tytułami, takiego Wprost to bym kijem nie tknęła ;> Polityka jeśli chodzi o treść jest faktycznie najlepsza z wyżej wymienionych
                .
                Zebrałam - za przeproszeniem - do kupy wszystkie tygodniki, które poruszają się w tematach od polityki przez historię i kulturę po ekonomię, żeby uogólnić w kwestii o której mi chodzi - czyli to, że tygodniki te prześlizgują się po wybranych tematach, tzn. po tych, które nie dotyczą polityki sensu stricte.
                Oczywiście, ciekawa jest wkładka historyczna w Polityce. Reportaże i zdjęcia w Przekroju cieszą oko. Felietony w Polityce - perełki świetnych autorów. Teksty o polityce w każdym tygodniku są lekko nacechowane skłonnościami danej ekipy redakcyjnej, ale abstrahując od tego który bardziej na lewo, a który na prawo - w większości trzymają poziom. Ale wszystko POZA sprawami politycznymi to czytadła na plażę na 3 strony czytania.

                Co czytam? Oczywiście Dziennik i Wyborczą ;> O ekonomii codziennie Wall Street Journal Polska w Dzienniku - tam jedna mała kolumna o rynku bieliźniarskim w Polsce zaręczam, że by przekazała więcej treści niż trzy strony w Polityce okraszone tabelkami, rycinami i zdjęciami wielkiego pana dyrektora na tle wielkich, dyndających piersi. To było marketingowe posunięcie na czysto, tekścik wykupiony przez LPP, który ma pokazać moc tej firmy, która jest wymieniana obok światowych tuzów branży bieliźniarskiej.
                Nie znoszę Rzeczpospolitej za ich kierunek polityczny "jedyny-poprawny", ale ekonomiczne strony ma świetne, napisane kompetentnie, rzeczowo i na temat.
                Jeśli chodzi o kulturę to akurat recenzje w Polityce czy Wyborczej są nie do zniesienia, nie czytam ich z zasady, albo żeby nie przeczytać jak się dane przedstawienie czy film kończy (uwielbiają spoilery), albo żeby nie obcować ze specyficzną manierą owych dziennikarzy (nie będe się rozpisywać tu nad tą manierą i ich podejściem do teatru, filmu, itd. bo nie tu na to miejsce chyba ;)
                Czytam wybrane portale tematyczne, z "papierowych rzeczy" - muzycznie sięgam po Machinę, bo akurat ich krąg zainteresowań muzycznych pokrywa się z moim. Graficznie - 2+3D. Literacko bardzo lubię Europę (dodatek weekendowy do Dziennika), dodatek Kultura do Dziennika też w miarę nie drażni jeśli chodzi o recenzje, ale raczej wolę net. Didaskalia, Zadra - poczytam w Empiku, bo aż taką fanatyczką teatru i feminizmu nie jestem, aby nabyć.

                Także zwracając honor - Polityka jest świetna jeśli chodzi o tematy polityczne, w końcu tytuł zobowiązuje ;) I felietony - diamenciki, lubię bardzo. Co do tekstów o ekonomii i kulturze, ekhm... polemizowałabym - w ekonomii nad kompetencją piszących, niestety, w kulturze - temat na inną dłuższą rozmowę. Jeśli ktoś zna się na danej dziedzinie to może i napisze lekki artykuł sponsorowany, okraszony odpowiednimi zdjęciami dla popularnego tygodnika, jasne. Ale czy ja cenię taki tekst? Oczywiście, że nie :)
                • klymenystra Re: ;DDD 19.07.08, 16:07
                  Fajne uzasadnienie, dzieki :)
                  Ja z kolei nie lubie Dziennika (mowimy o tym niebieskim, prawda? Bo ja
                  Krakowianka jestem i dla mnie Dziennik to Dziennik POlski :)), bo nie moge
                  zniesc jezyka, jakim jest pisany. Po dwoch zdaniach odkladam gazete.
                  Polityka odpowiada mi politycznie i generalnie nie mam zastrzezen (no, moze poza
                  recenzjami, bo jakos nigdy nie nadazam za tym, co sie dzieje, wiec nie mam po co
                  czytac). Ale cenie ich za reportaze, felietony, ostatnia strone. Na polityce i
                  gospodarce sie nie znam, wiec lepsza Polityka niz nic :))
                  Ale sie off top zrobil :)
                  • vesper_lynd Re: ;DDD 19.07.08, 23:53
                    Oj tak, off top klasyczny ;) Pociągnę go, za przeproszeniem :)

                    Ja też w Krakowie mieszkam (choć nie pochodzę) i codziennie przechodzę małą wojenkę w kioskach, bo uparcie mi Dziennik Polski wciskają, który jest emerycką gazetką dla staruszek :>
                    Co do języka w Dzienniku - idzie ku gorszemu, imho czytalność im spada i próbują z tym walczyć "po Gazetowemu", trącąc też o zgrozo! Faktem :/ Zacietrzewienie prawicowe i ciągłe strzały i jady wypuszczane w stronę Wyborczej, co trąci mi szczekaniem ratlerka na doga niemieckiego. Przykre, bo czytuję od ich początków i ich silenie się na obiektywizm bardzo mi podpasowało początkowo. Teraz chyba widzą sami że nie o to w Polsce chodzi i zaczynają występować dość agresywnie, żeby zdobyć czytelników :(
                    Polityka "politycznie" jest jak pisałam świetna, choć mój ukochany Żakowski od ostatnich wyborów przestał nawet udawać, że mógłby spróbować obiektywnie spojrzeć na pewne sprawy :/
    • piccolo_principe Re: artykuł w "Polityce" 17.07.08, 19:10
      Wracałam wczoraj pociągiem ze Szczecina do Poznania, na podróż zakupiłam standardowo "Politykę" i jak lew na padlinę rzuciłam się na artykuł "Czas dessous". Powiem szczerze, że rzuciwszy okiem, o czym on traktuje, z góry przewidziałam, jaka będzie jego treść. I nie zawiodłam się. Już samo spojrzenie na zdjęcie atlanticowej modelki w fatalnie dobranym staniku wystarczyło... I wiedziałam też, że na pewno na Lobby powstanie wątek odnośnie "rewelacji" pana Stasiaka. Artykuł jest zdecydowanie nafaszerwoany stanikowymi stereotypami (np. owo nieszczęsne 75B jako standard...), ale sama nie wiem, czy winić za to autora... Ok, na pewno nie przejrzał rynku bieliźnianego na wskroś, bo wymienia tylko kilka firm. (A gdzie Comexim? Melissa? Kris Line? Milena? albo dystrybutorzy Brytyjczyków - np. Bellissima?) - i tu na pewno leży jego wina. ale z drugeij strony - skorzystał z wiedzy np. Atlantica. A że jest to raczej niewiedza, to już nie jego wina... Jako przedstawiciel tej częsci społeczeństwa, która biustonoszy nie nosi, nie ma pojęcia o dopasowaniu, podtrzymaniu itd. , nie miał też możliwości zweryfikowania informacji pozyskanych "u żródła". No, i oczywiście nie miał do czynienia z żadną uświadomioną biuściastą :) W przeciwnym razie artykuł wyglądałby inaczej. A tak wygląda niestety całkiem standardowo - oparty na błędnych stereotypach, powierzchowny... Jeśli chodzi o mnie, odczuwam wielki niedosyt. I dlatego zamierzam napisać na forum Politykowym kilka słów, tak jak zrobiły to Róża czy Maith. I Was, kochane, też do tego zachęcam. Nawet kilkuzdaniowe wypowiedzi są ważne, chodzi o to, żeby artykuł spotkał się z dużym odzewem, żebyśmy w naszych opiniach powieliły pewne informacje, po to, by inni (a i sam autor) zobaczył, że to, o czym tu piszemy to zdanie kilku tysięcy kobitek, a nie jednej "nawiedzonej".
    • grecz Re: artykuł w "Polityce" 18.07.08, 13:47
      jak dla mnie to ten artykuł jest o rynku bieliźniarskim patrząc od
      strony gospodarczej, a nie od strony konsumenckiej czyli naszej.
      autor pisał o firmach i ich przemianach, a nie o statystycznym
      rozmiarze biustonosza...
      • ja_joanna Re: artykuł w "Polityce" 18.07.08, 16:23
        Ależ on pisał o firmach i przemianach, tylko, że "przypadkiem"
        uwzględnił tylko te firmy, w których rozmiarówka jest stała od lat.

        A wiele polskich firm się właśnie przemienia i rozszerza rozmiarówkę
        i o tym nie było w artykule... A przecież to właśnie jest od strony
        ekonomiczno-gospodarczej, a nie konsumenckiej, albo nie tylko
        konsumenckiej.
    • lukrecjabo Ja napisałam to: 19.07.08, 10:03
      2008-07-18 19:07:58 | lukrecjabo
      Re: Czas dessous - uwagi do artykułu Piotra Stasiaka [0]
      Kompetencja - tego kobiety wymagają od dobrze dobranego stanika. Co
      musi spełnić stanik aby był uważany za
      kompetentny? Musi mieć odpowiednio ciasny obwód, aby nie lądował on
      na środku karku; do tegoż ciasnego
      obwodu musi posiadać odpowiednio dużą miseczkę (bez względu na to,
      jaką literę alfabetu będzie miseczka
      reprezentowała); dalej, musi być ładny, czyli niekoniecznie biały,
      czarny lub beżowy, musi być wygodny,
      niekoniecznie zabudowany i jednocześnie seksowny.
      Kompetencja - tego czytelnicy "Polityki" wymagają od redaktora
      piszącego artykuł na temat konkretnej
      dziedziny. Bardzo byłoby mi miło, aby Redaktor tegoż artykułu
      posiadający gruntowną niewiedzę:) chciał się
      zrehabilitować i napisać artykuł dotyczący staników, tym razem
      oparty na wspomianej już kompetecji. Lobby
      Biuściastych i Lobby Małobiuściastych służy radami i materiałami.
      Pozdrawiam
    • pitupitu10 Mi się podoba :) 19.07.08, 11:43
      Dziewczyny, czego wyście się spodziewały? Raportu o rynku bieliźnianym na miarę
      Money.pl? Ja w tym artykule znalazłam to, czego oczekiwałam: informacje o tym,
      jak sprzedaje się bielizna w Polsce, czego można się spodziewać w przyszłości,
      trochę faktów z historii jako dodatek. Nie jest to zbyt dogłębna analiza, ale
      taka nie miała być.

      Ja patrzę na to tak: przypuśćmy, że mam napisać podobny artykuł na temat rynku
      zabawek w Polsce. Moja wiedza na ten temat jest skromna (Nie każdy musi znać się
      na wszystkim, prawda?). Co zrobię? Pójdę do dobrze rozwijającej się firmy
      zabawkarskiej [Atlantic] i do dużego sklepu z zabawkami [Intymna]. Pan w
      firmie/sklepie mówi mi, że kiedyś najlepiej sprzedawały się miśki XXXL [75B], a
      teraz szmaciane lalki [75C, czy co tam innego]. Mówi mi też, że dziś rodzice
      zwracają dużą wagę na to, czy zabawki mają atesty [Polki kupują bieliznę lepszej
      jakości], i że szybko rośnie segment zabawek z ekologicznych materiałów
      [bielizna luksusowa]. I ja o tym piszę.

      Nie wątpię, że gdzieś w sieci istnieją blogi / fora poświęcone klockom Lego. Być
      może organizowane są zloty i konferencje dla fanatyków tychże klocków. Klocki
      Lego niebywale dobrze wpływają na rozwój intelektualny dzieci. W Internecie
      można kupić wymyślony przez siebie zestaw.

      Ja chętnie przeczytam o klockach Lego. Oddzielny artykuł. Lego na tle całego
      rynku zabawek stanowi jego malutki procent i nie widzę powodu, dla którego
      miałabym o nich pisać w artykule opisującym trendy na rynku zabawek w ogóle.

      Dziewczyny, my jesteśmy klockami Lego! :)

      Czy najlepiej sprzedającym się rozmiarem w Polsce jest 75B? TAK.
      Czy firma Atlantic jest potentatem w branży? TAK.
      Czy Polski kupują więcej bielizny niż w przeszłości? TAK.
      Czy w Polsce rośnie rynek bielizny z wyższej półki? TAK.

      Czy coraz więcej Polek zwraca uwagę na to, jaki rozmiar stanika nosi? Czy coraz
      więcej firm produkuje staniki w "nietypowych" rozmiarach? Czy Lobby rośnie w
      siłę? TAK. Ale zwróćcie uwagę na fakt, że na liście obecności LB jest 1200, na
      LMB niecałe 500 osób, a Polek noszących staniki - ileśtam milionów :)
      • thorrey Smutna prawda 19.07.08, 12:12
        Znowi nie wiem, na jakim wątku podzielić się z Wami moimi
        spostrzeżeniami, ale bylam dziś w sklepie stacjonarnym Juliet w
        olsztyńskiej Alfie. Opisywałam ten sklepik jako firmę, która
        zamierzała podjąć współprace z Panache i sprowadziła na próbę pełną
        rozmiarówkę czarnych Arabelek, aby klientki sie z nimi oswoiły.
        Wróciłam do sklepu po sześciu tygodniach i co widzę - ano, wieszak z
        Arabelkami jak pełen był, tak został.
        I pani w sklepie powiedziała, że na razie Panache nie zamówią, bo im
        nie "zeszła" rozmiarówka i nie mogą złożyć nowego zamówienia, bo
        muszą "nazbierać" zamówień. Zrozumiałam z tego mniej więcej tyle, że
        po prostu szeroka rozmiarówka nie schodzi więc sklep boi się złożyć
        zamówienia na więcej towaru, póki nie zejdzie mu stary.

        Jaki stąd wniosek - ano taki, że na razie nie będzie sklepów
        stacjonarnych z szeroka rozmiaróką, bo kobiety się tym nie
        interesują. A w sąsiednim Triumphie - tłok.
        Dlatego zgadzam się z poprzednimi wypowiedzami, które określiły
        rynek staników w rozmiarach innych niż 75-85 ABCD jako niszowy.
        Nikt się nami nie interesuje, nikt zupełnie, no poza brytyjskimi
        sklepami wysyłkowymi a dlaczego - a no dlatego, że w skali makro to
        mys tanowimi właśnie klocki lego i niszę nie wartą inwestycji w
        marketing itp.
        Statystycznie uzasadniona jest produkcja rozmiarówki 75-85 ABCD, bo
        kobiety kupią wszystko, byle ładnie podane (vide sesja zdjęciowa VS,
        która wzbudziłą tyle emocji).

        I naprawde zrobiło mi sie smutno, że nie poprzymierzam tych
        maskaradek, które sklep miał zamówić :((((
          • thorrey Re: Smutna prawda 19.07.08, 19:59
            No właśnie zapomniałam o tym wspomnieć. Odpowiadając na pytanie ile
            wysiłku włożyły ekspedientki w to any zachęcić do zmierzenia nowego
            rozmiaru - ZERO. Mnie nikt tam nawet nie spytał, czego szukam.

            Ponoć Bellissima miała szkolić personel sklepów w brafittingu, ale
            widać w tym konkretnym sklepie jeszcze to nie nastąpiło. Naprawdę aż
            mnie ściska z żalu
    • ekler.ka Re: artykuł w "Polityce" 19.07.08, 16:22
      a ja sie zgadzam troche,ze robicie z igly widly...oczywiscie fajnie by bylo
      gdyby ktos w "polityce" napisal o szerokich rozmiarowkach stanikow i o ich
      dobieraniu,ale nie o tym jest ten tekst. i mowcie sobie,co chcecie,ale
      "polityka" trzyma poziom,o, przynajmniej jeśli chodzi o politykę.
      • roza_am Re: artykuł w "Polityce" 19.07.08, 17:22
        Nie chodzi o to, żeby Polityka bawiła sie w pismo kobiece i wyłuszczała niuanse prawidłowego doboru bielizny.
        Chodzi o to, że chwalą rozwój - ilościowy i jakościowy - gdy ten tak naprawdę jest pozorny i powierzchowny. Ładniejsze kolory i koronki w niewielkim stopniu poprawiają dostępną ofertę gdy nie idzie za tym poprawa jakości fasonów i pełna rozmiarówka. OK, w celach sypialnianych można nabyć śliczne cacko w tradycyjnym rozmiarze, ale czy da sie w nim chodzić na co dzień? Gdzie tu postęp i rozwój?
        Ten artykuł to chwalenie ładnych opakowań pozbawionych treści tak, jakby były pełnowartościowym produktem.

        Jak dla mnie jest jeszcze problem moralny (i tu nie oczekuję poparcia dla moich poglądów, bo prawa rynku i moralność mają mało ze sobą wspólnego, więc nie zaprotestuję, gdy uznacie, że przesadzam - po prostu wyrażę swój pogląd). Otóż oczekuję od pisma społeczno-politycznego zwracania uwagi na fakt, że postęp gospodarczy w jakiejś dziedzinie odbywa się kosztem klienta, wykorzystując jego niewiedzę, naiwność, utrwalone stereotypy, słabość do rzeczy, które ładnie wyglądają na obrazku czy nacechowanie emocjonalne danego produktu. W wielu przypadkach pisma poruszają ten aspekt (zabawki, żywność, paliwa itp.). Dlaczego nie zrobią tego w kwestii damskiej bielizny?
        • vesper_lynd Re: artykuł w "Polityce" 20.07.08, 00:05
          > Jak dla mnie jest jeszcze problem moralny (i tu nie oczekuję poparcia dla moich
          > poglądów, bo prawa rynku i moralność mają mało ze sobą wspólnego, więc nie zap
          > rotestuję, gdy uznacie, że przesadzam - po prostu wyrażę swój pogląd). Otóż ocz
          > ekuję od pisma społeczno-politycznego zwracania uwagi na fakt, że postęp gospod
          > arczy w jakiejś dziedzinie odbywa się kosztem klienta, wykorzystując jego niewi
          > edzę, naiwność, utrwalone stereotypy, słabość do rzeczy, które ładnie wyglądają
          > na obrazku czy nacechowanie emocjonalne danego produktu. W wielu przypadkach p
          > isma poruszają ten aspekt (zabawki, żywność, paliwa itp.). Dlaczego nie zrobią
          > tego w kwestii damskiej bielizny?

          Masz rację. W absolutnie 100%.
          Tylko jeśli - jak piszemy tu na Lobby - jakieś 5% kobiet wie jaki ma rozmiar i czuje się krzywdzone przez rynek, to te 95% błogosławi swoje 75B Atlantic nie przeczuwając że coś jest nie tak z ich stanikiem. Te kilka procent, czyli my, "stanikowe sufrażystki" ;) to wciąż mniejszość, której wygodniej nie zauważać. Nasza "pantoflowa działaność" internetowa ma niezaprzeczalne sukcesy, ale jest to wciąż skala niewielka, Victorias Secret zarabia wciąż kokosy, gdy w UK samych Bravissimo jest DWADZIEŚCIA. To jest dopiero skala, a czy słychać o ogólnoświatowej rewolucji stanikowej i rozmiarowej? Jakoś nie. Takze co naszej rodzimej Melissie i Avocado się równać :(

          Pana od ekonomii z Polityki takie "cóś" jak my to statystyczny błąd, klasyczna grupka odszczepieńców, którzy kontestują dla zasady... :[
          Żeby uderzyć w gigantów tekstylnych opychających milionom kobiet 75B ku szkodzie ich zdrowia i urody - trzeba by naprawdę mocnego uderzenia. Ogólnopolskiej akcji uświadamiającej? Za czyje pieniądze? Jakby podłączyć pod to lekarzy (autorytety tłumaczące wprost: "upychając biust w zły stanik psujesz sobie kręgosłup!") i odtajnić ;) sponsorowanie tekstów do pism kobiecych przez chirurgów plastycznych mogłoby być ciekawie i rewolucyjnie ;) Ale na to chyba by trzeba pracy setek i tysięcy kobiet "u podstaw" i wielkiej kampanii uswiadamiającej...
      • turzyca Re: artykuł w "Polityce" 19.07.08, 18:17
        Melissa nie wyrabia sie z szyciem, tyle maja zamowien. Avocado otworzylo swoj
        salon w Warszawie. Iles tam firm poszerzylo rozmiarowke. Kirsline eksportuje na
        Wyspy.
        Informacje tak samo rynkowe jak to ze w Warszawie powstal salonik VS, jesli moge
        wyrazic moje zdanie.









        A po cichu pozwole sobie przypomniec, ze lobby jest tylko centrum ruchu
        stanikowego, a nie jego jedynym miejscem. To ile osob bierze udzial w lobby nie
        jest prosta informacja "tyle osob zmienilo swoje staniki". Czesc tylko czyta,
        czesc dowiaduje sie przez inne fora, czesc w ogole nie ma kontaktu z lobby, ale
        i tak kupuje staniki w innym rozmiarze, bo
        corka/matka/kuzynka/szwagierka/sasiadka im wytlumaczyly.
        • pitupitu10 Re: artykuł w "Polityce" 19.07.08, 18:47
          > Melissa nie wyrabia sie z szyciem, tyle maja zamowien. Avocado otworzylo swoj
          > salon w Warszawie. Iles tam firm poszerzylo rozmiarowke. Kirsline eksportuje na
          > Wyspy.
          > Informacje tak samo rynkowe jak to ze w Warszawie powstal salonik VS, jesli mog
          > e
          > wyrazic moje zdanie.

          Moim zdaniem, dla statystycznej zjadaczki chleba informacja, że VS wchodzi do
          Polski jest dużo bardziej interesująca, niż fakt, że jakieś niszowe firmy o
          obrotach 20 razy mniejszych od Atlantica nie wyrabiają się z zamówieniami i
          rozszerzają rozmiarówkę.
          • nisiaczek28 Re: artykuł w "Polityce" 19.07.08, 20:57
            A ja myślę, że jednak bardziej interesująca dla statystycznej zjadaczki chleba
            informacja to jednak ta, która mówi o "niszowych" firmach poszerzających
            rozmiarówkę i nie wyrabiających sie z zamówieniami niż ta, o jeszcze jednym
            sklepie z ekskluzywną bielizną.
            • vesper_lynd Re: artykuł w "Polityce" 20.07.08, 00:11
              Ejże, przecież ten tekst jest OPŁACONY, to jest reklama LPP i VS, Melissa i Avocado nie potrzebują się reklamować w ten sposób (skoro nie dają rady z zamówieniami - tym bardziej! :).
              To nie jest tekst, którego treść jest ważna, zaręczam że więcej przeczytało go panów niż pań... bo zobaczyli modelki w bieliźnie ;) Merytoryki tam żadnej, reklamy za to mnóstwo.

              Cheer up, szkoda naszych nerwów na artykuł sponsorowany.
            • myszka.xww Re: artykuł w "Polityce" 20.07.08, 00:56
              *Teoretycznie* statystyczna zjadaczka chleba bedzie sie interesowac.
              Praktycznie kupuja to, co "lezy" jakos i, powiedzmy, ladnie wyglada.
              A wiele szuka czegos, czego nie bedzie sie dalo zdjac bez uzycia
              dloni, albo czegos, co zmiesci ten olbrzymasny cyc bez interwencji
              chirurga.


              W "grupie badanych kobiet" , niezaleznie czy bedzie ich tysiac, dwa,
              czy milion zawsze pada pytanie "jaki rozmiar stanika pani nosi". A
              poniewaz ta grupa badanych nie ma wielkiego wyboru w stanikolandii
              na rogu, poza 75B czy 80D (na wieeeeeelki biust), to czego sie
              spodziewac po artykule. To samo z wymienionymi przez p.Stasiaka
              firmami.
              Gdyby w ankiecie padlo pytanie nt wymiarow, moze to by dalo
              komukolwiek do myslenia, czy 75B to faktycznie polski, narodowy
              rozmiar stanika. Tylko po co?

              Przeciez w reklamie o to wlasnie chodzi. Zeby przekonac klienta, ze
              jego towar to jest wlasnie to, czego klient potrzebuje.
              Firma produkujaca jogurciki i serki przeczyszczajace nie bedzie
              namawiac klientek do spozywania wiekszej ilosci ciemnego pieczywa
              czy zmiany diety. To by godzilo przeciez w jej interesy. Latwiej
              przekonac, ze serek przeczyszczajacy to jest wlasnie to, co zrobi
              tej kobiecie tak super i w ogole.
              Biznes jest biznes - po co powiekszac rozmiarowke i pakowac sie w
              koszty (powiekszona rozmiarowka plus reklama plus szkolenia z bra
              fittingu plus szkolenia ze sprzedazy) skoro mozna je ograniczyc
              (reklama plus szkolenia ze sprzedazy). Skoro zal kasy, by wyjsc
              klientkom na przeciw - przekonajmy je, zeby sie do nas dopasowaly,
              bo my jestesmy exclusive.
              I w tym wszystkim niszowe malissa, comexim czy milena. Rodzime marki
              o znacznie mniejszych obrotach niz "swiatowe 75B", ktore w niszy
              czuja sie jak ryba w wodzie.
              Male sa szanse na przekonanie "potentatow" - bo oni wiedza lepiej.
              Jada na marce (vide slawetne PH na T) Ale warto walczyc o te
              mniejsze firmy :)Jesli tu sie pozmienia, jesli pozmienia sie
              swiadomosc kobiet, jesli wieksza ilosc sklepow zacznie sprowadzac
              szersza rozmiarowke, to niedlugo potentaci zaczna myslec. :)

              I, wiecie co? Nie wazne, czy artykul p.Stasiaka jest sponsorowany
              czy nie, niewazne, czy jest kryptoreklama, czy holdem niewiedzy i
              ignorancji. Komentarze do niego tez ludzie czytaja ;) Trzeba takie
              artykuly komentowac. W e-rzeczywistosci a nawet w autobusie, pociagu
              czy poczekalni u dentysty. Ludzie chetnie rozmawiaja i sluchaja jak
              sie nudza :)





              Ufff... spuscilam z wentyla. dziekuje za uwage ;P



Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka