"biuściaste" = wulgarne?

23.09.08, 22:54
Spotkałam się niedawno z opinią (faceta, lat +/- 35), że słowa "biuściasta", "biuściaste" budzą wyraźnie wulgarne skojarzenia. Rozmówca jako podobne słowa przywołał "dupiaste", "cycate". I zastanawiam się: czy mi się tak to słowo osłuchało, że uważam je za całkowicie sympatyczne i absolutnie oswojone (a tego faceta za wybryk natury:)), czy też rzeczywiście, można mieć mieszane uczucia, jak się je pierwszy raz słyszy. Jak sądzicie?
    • chrumpsowa Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 22:57
      Facet moze nie wybryk natury, tylko jak dla mnie to facet z jakims probleme. Jak
      tak sie zastanowic to: dupiaste=cycaste, a biusciaste to moze rownac sie np.
      pupiaste? ;) Wiec biusciaste dla mnie zdecydowanie wulgarnie nie brzmi.
    • dorianne.gray Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:02
      Cycate od cyca, dupiaste od dupy, no ale żeby zwykły BIUST się
      facetowi wulgarnie kojarzył?...

      Tak, to zdecydowanie on ma problem, nie Ty.
    • stary_dywanik Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:04
      "Biuściaste" pochodzi od biustu, czyli od słowa
      niewulgarnego, "dupiaste" i "cycate" pochodzą od dupy i cyców czyli
      określeń wulgarnych. Róznica moim zdaniem zasadnicza, a że temu panu
      się kojarzyło źle, to tylko o nim świadczy.

      Swoją drogą brakuje mi potocznego i niewulgarnego określenia na
      biust. Istnieje takie w języku polskim?
      • sangria21 Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:04
        "Piersi" to chyba w miarę neutralne określenie ;).
        • stary_dywanik Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:08
          Chodzi mi o jakiś odpowiednik "boobs"
          • kuraiko Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 05:02
            na kafeterii piszą "tzytze"/"tzytzki" i to jest jakby mniej
            wulgarnie odbierane, no ale to baaaardzo specyficzne forum ;))
            • zawsze_zielona Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 11:07
              Jak mi sie nie podoba ten "angielski" slang! Tzytzki??!!! To juz niemalze jak
              tzatziki
              • sylwia-osama Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 11:31
                Dokładnie tak samo mi się skojarzyło :)
                I biuściaste wcale nie kojarzy mi się wulgarnie. Tak jak było napisane wcześniej
                cycate już na przykład brzmi wulgarnie...
              • helenka333 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 12:30
                dokładnie tak samo mi się skojarzyło...
              • kuraiko Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 03:40
                ahahah to taka "nowomowa" z kafeterii (tzn nie wiem czy ktoś stamtąd
                to wymyślił/wdrożył, ale pierwszy raz tam się spotkałam z tym
                określeniem) :P do tego dochodzą wulgaryzmy pisane w taki sposób,
                aby zmylić autmoatyczną cenzurę ;) ja z tego np przejęłam
                pisanie "oo" zamiast "u" ;)
                a "tzytzki" mniej mnie rażą niż "cycki", bo nie lubię nawet w pismie
                używać tego słowa ;)
          • kuraiko Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 18:39
            aha, mój facet (anglista :P) zasugerował, że może z "boobs" jest jak
            z "nigger". tzn jak biały powie do czarnego "nigger" to jest
            obraźliwe, dyskryminacja, itd. a jak czarny do czarnego użyje tego
            słowa to jest ok.
            wg mojego faceta "boobs" to po prostu "cycki" i że może jeśli
            kobieta mówi "boobs" to jest spoko, ale jakby facet użył tego słowa,
            to już miałoby obraźliwe znaczenie.... oczywiście to tylko
            hipoteza ;)
            zresztą popatrzmy z naszego punktu widzenia - jak ja sobie rozmawiam
            z bliską koleżanką/przyjaciółką i używam słowa "cycki", "cycek", to
            jest spoko. ale gdyby np w rozmowie o Kasi Cichopek z moim kolegą,
            on użyłby sformułowania CYCKI (no niestety jakoś z tą osobą to się
            wielu kojarzy...), to byłoby hm obraźliwe dla mnie/innych dziewczyn
            w towarzystwie
            • evolet Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 19:00
              Ja też bym tłumaczyła boobs jako cycki, tylko że jednak w UK jest to powszechnie
              używane słowo - na okładkach pism czy reklamach sklepów potrafią rzucić zwrot:
              "podkreśl swoje cycki", u nas na szybie sklepowej napis "podkreśl swój biust"
              powodowałby negatywne odczucia.

              A co do "biuściaste" to zdecydowanie nie jest to dla mnie wulgarne, raczej
              kobiece i może swojsko-radosne. Na hasło "biuściaste" skojarzenia (poza Lobby)
              mam typu: Marylin Monroe albo Jagna z "Chłopów" ;) czyli jakby nie było postaci
              bardzo kobiece i afirmujące swoją kobiecość. "Biuściasta" mimo iż określa każdą
              kobietę, to dla mnie prędzej kobietka (niekoniecznie z dużym, ale z podkreślonym
              biustem) w sukience i w szpilkach niż kobieta sukcesu w garniturze.
            • semele2 Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 19:36
              Ja mam wrażenie, że kobiety używają słowa "boobs" w normalnej, potocznej mowie i
              nie uważają tego za coś niestosownego. Parę dni temu dobierałam w sklepie (a
              więc miejscu jak by nie patrzeć publicznym) stanik Australijce, która była
              bardzo uprzejma i generalnie mówiła w miarę elegancką angielszczyzną bez slangu.
              Powiedziała mi na odchodnym: "Yes, I have a problem because I'm thin and I have
              big boobs". Polka by tak słowa "cycki" nie użyła. Polski chyba nie ma określenia
              dokładnie odpowiadającego stylistycznie angielskiemu "boobs".
              • pierwszalitera Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 20:41
                semele2 napisała:

                Polski chyba nie ma określeni
                > a
                > dokładnie odpowiadającego stylistycznie angielskiemu "boobs".

                Polski jest w ogóle bardzo ubogi, jeżeli chodzi o określenia rzeczy związanych z intymnymi częściami ciała i erotyką. Często mamy wybór tylko między określeniami oficjalnymi, prawie medycznymi jak biust, piersi, penis, stosunek płciowy itp, albo językiem wulgarnym, ze ścian toalety. Przykładów nie będę podawała. Takich słów pomiędzy, figlarnych, ale dosyć dosadnych, których można z powodzeniem używać w intymniejszych rozmowach z przyjaciółkami i z facetami w sypialni jest bardzo mało.
                • kuraiko Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 21:04
                  jeszcze mi się przypomniało, że kiedyś popularne było w UK słówko,
                  które bym przetłumaczyła jako "biodrzasta" ;) nie pamiętam jak to
                  było po angielsku, ale używane przez dziewczyny dumne ze swoich
                  szerokich bioder. i no właśnie, jak to po polsku powiedzieć :/
                  "biodrzasta" brzmi twardo, "szerokodupna" tylko jeśli używane między
                  bardzo dobrymi znajomymi, "siodłata" również może być odebrane jako
                  obraźliwe. bo tak btw to w Polsce cieszenie się swoimi kształtami
                  jest passe, przecież powinnyśmy się katować dietami :P

                  aha - a "tits" to już bardziej jak polskie "cycki"?
                • stary_dywanik Re: "biuściaste" = wulgarne? 27.09.08, 23:32
                  No właśnie cycki to tits, odpowiednika boobs nie ma.

                  Jezyk polski pod pewnymi względami ogólnie bardzo ubogi jest

                  Pozwolę sobie zacytować poetę:

                  Rzecz aż nazbyt oczywista,
                  Że jest piękną polska mowa:
                  Jędrna, pachnąca, soczysta,
                  Melodyjna, kolorowa,

                  Bohaterska, gromowładna,
                  Czysta niby błękit nieba,
                  Mądra zacna, miła, ładna-
                  Ale czasem przyznać tzreba,

                  Że ten język, najobfitszy
                  W poetyczne różne kwiatki
                  W uczuć sferze pospolitszej
                  Zdradza dziwne niedostatki;

                  Że w podniebnej wysokości
                  Nazbyt górnie toczy skrzydła,
                  A nas ludzi z krwi i kości,
                  Poniewiera - gorzej bydła.

                  To, co w raj nam zmienia,
                  Życia cały wdzięk stanowi,
                  Na to - nie ma wyrażenia,
                  O tym - w Polsce się nie mówi!

                  Pytam tu obecne panie
                  (By od grubszych zacząć braków):
                  Jak mam nazwać... "obcowanie"
                  Dwojga różnych płci Polaków?

                  Czy "dusz bratnich pokrewieństwem"?
                  Czy "tarzaniem się w rozpuście"?
                  "Serc komunią" - cz tez "świństwem"
                  Lub czym innym w takim guście?

                  Choć poezji święci wiosnę
                  Wieszczów naszych dzielna trójka,
                  Polskie słownictwo miłosne
                  Przypomina - Xsiądza Wujka!

                  Dowody najoczywistsze
                  Znajdziesz choćby w takim głupstwie,
                  Że polskiego słowa mistrze
                  Śnią o - "rui i porubstwie"!!

                  W archaicznym tym zamęcie
                  Jak ma kwitnąć szczęścia era?
                  Gdzie zatraca się pojęcie,
                  Tam i sama rzecz umiera!

                  Ludziom trzeba tak niewiele,
                  By na ziemi niebo stworzyć -
                  Lecz wykrztusić jak: " Aniele,
                  Ja chcę z toba... 'cudzołozyć'"!!

                  Jak wyszeptać do dziewczęcia:
                  "Chcę... 'pozbawić cię dziewictwa'...
                  Nie obawiaj się 'poczęcia',
                  Kpij sobie z 'ja-wno-grze-szni-ctwa'!"

                  Jak kusić głosem zdradzieckim,
                  Wabić słodkich zaklęć gamą?
                  Każdy wyraz pachnie dzieckiem,
                  Każde słowo drze się "mamo!"

                  [...]

                  Ponad 80 lat minęło i nic się pod tym względem nie zmieniło :(
                  • maith Wiersz bardzo na temat :) 28.09.08, 01:31
                    A i reszta (bo całość długa) niczego sobie :

                    Nazbyt trudno w tym dialekcie
                    Romansowe snuć intrygi;
                    Polak cnotę ma w respekcie
                    Lub "tentuje" ją - na migi!

                    Stąd, gdy w Polsce do kolacji
                    "Płcie odmienne" siądą społem,
                    Główna cząstka konwersacji
                    Zwykła toczyć się pod stołem...

                    Niech upadnie ci serweta -
                    Człowiek oczom swym nie wierzy:
                    Gdzie mężczyzna? Gdzie kobieta?
                    Która noga gdzie należy?

                    Pantofelków, butów gęstwa
                    Fantastycznie poplątana,
                    Stacza walki pełne męstwa:
                    Istny Grunwald Mistrza Jana!

                    Tak pod stołem wieczór cały
                    Gimnastyczne trwa ćwiczenie,
                    A przy stole - komunały
                    O Żeromskim lub Ibsenie...

                    Lecz najcięższą budzi troskę,
                    Że marnieje lud nasz chwacki,
                    Że już cichą, polską wioskę
                    Skaził żargon literacki;

                    Na wieś gdy się człek dobędzie,
                    Chcąc odetchnąć życiem zdrowszem,
                    Słyszy: "Kaśka, jagze bendzie
                    Wzglendem tego co i owszem..."

                    Widzę tu zebraną tłumnie
                    Kapłanów sztuki elitę,
                    Co swe kudły wnoszą dumnie
                    Ponad rzesze pospolite.

                    Wy! "świetlanych duchów związek",
                    Wy! "idei stróże czystej",
                    Wasz to jest psi obowiązek
                    Kształcić język ten ojczysty!

                    Skończcie wasze komedyje,
                    Schowajcie pawie ogony,
                    Żyjcie - czym każdy z nas żyje,
                    Idźcie - - kochać... za miliony!

                    Dość "nastrojów" waszych, dranie!
                    Uczcie mówić waszych braci:
                    To jest wasze powołanie!
                    Od tego was naród płaci!

                    Język nasz skarbem świętym,
                    Nie igraszką obojętną;
                    Nie krwią, ale atramentem
                    Bije dzisiaj ludów tętno;

                    Musi naprzód iść z żywemi.
                    A nie tępić życia zaród,
                    Soków pełnię czerpać z ziemi:
                    Jaki język - taki naród!!!

                    [Tadeusz Boy-Żeleński]
                  • adamantia Boob 29.09.08, 12:57
                    stary_dywanik napisała:
                    > No właśnie cycki to tits, odpowiednika boobs nie ma.

                    Mnie strasznie rażą nieustające cyce/cycki/cycusie oraz cyckowanie/cycanie w postach mam karmiących piersią. Tzn właściwie już się na to znieczuliłam, ale kiedyś aż mnie wzdrygało. Ale rozumiem, że właściwie nie ma innego wyjścia, właśnie z powodu braku tego "boob/boobie", pomiędzy "tits" a "breasts".

                    My w domu mówimy po angielsku i stosujemy słowo "boobie" (coś jak cycuś). Np. "Would you like some boobie?" A mała bardzo słodko dopomina się o "mama boobie".
                    • kasica_k Re: Boob 29.09.08, 18:00
                      Oj, mnie też. Nie mam jakichś wielkich oporów przed słowem "cycek", ale jeśli
                      jest używane z umiarem i nie panoszy się tak straszliwie. Na piśmie można do
                      woli karmić piersią, a od czasu do czasu nawet "dać cycka", ale już czasowniki
                      typu "cycanie" to dla mnie wstrząs estetyczny. Prawdę mówiąc tutejsze
                      "bułkowanie" też nie budzi mojego entuzjazmu. A wracając do spraw
                      okołomacierzyńskich, to zgrzytam zębami na słowo "fasolka", które to w
                      niektórych środowiskach zdaje się zostało synonimem zarodka czy też płodu.
                      Fasolkę to się uprawia i spożywa, a nie poczyna czy też rodzi. Dorosłe kobiety,
                      a w rozmowach między sobą używają jakiegoś spotworniałego, zdziecinniałego języka.

                      Ale to już daleko idące dygresje, nie na ten wątek :)
                      • pierwszalitera Re: Boob 30.09.08, 00:17
                        Jeżeli się nie mylę, to nawet słowo cycek nie jest polskie. Chyba przyjęło się z niemieckiego, gdzie "zitze", wymawiane jak "cyce" oznacza sutek samiczki. Jest to słowo jak najbardziej oficjalne i słyszałam już wiele razy w filmach przyrodniczych w odniesieniu do zwierząt. Pewnie jakiś rubaszny rolnik użył kiedyś tego słowa w stosunku do kobiet. ;-) Na północy Niemiec odpowiednikiem "zitze" jest "titte" i tego regionalnego słowa używa się ogólnie w niemieckim, tak jak w polskim cycki, czyli do kobiecego biustu. Chyba takie słowa muszą brzmieć trochę obco i przez to jakby mniej nieprzyzwoicie, by się przyjęły. ;-)
                        • ucayali Re: Boob 30.09.08, 01:04
                          Nie jestem pewna... Gdzieś mi się obiło o uszy na polskim, że to coś ze słowem
                          "cacy" ma wspólnego i jest łatwe do wymówienia w dzieciństwie... Ale jakoś to
                          było na marginesie czego innego i nie jestem dzisiaj pewna, czy można mu wobec
                          tego przypisywać polski źródłosłów... A tym podobieństwem z niemieckim bym się
                          tak nie przejmowała, wiele wyrazów w różnych językach europejskich brzmi
                          podobnie (np. matka czy mleko), to chyba ze względu na wspólne indo-europejskie
                          pochodzenie ;)
                          Brakuje nam wielu słów w potocznym słowniku, zostają nam zwykle jakieś medyczne,
                          brr, określenia. Aż trudno się przestawić, że inne narody mają inaczej: jak
                          pierwszy raz zobaczyłam słowo "boobs" w "The Sun" to myślałam, że, hmmm, taka
                          gazeta ;) A teraz widzę je czasem w opisach na stronach sklepów i już mnie nie
                          szokuje ;)
                          A "biuściaste" to sympatyczne słowo, nic wulgarnego w nim nie ma :). Każda
                          dziewczyna jest jakoś biuściasta i każdy biust zasługuje na ładny stanik. W
                          ogóle, to lubię dźwięk słowa "biuściasta", nie wiem co jest w nim takiego - może
                          miękkość, kobiecość, ale też poczucie humoru... Tylko nie wiem, czy te konotacje
                          nie są związane z regularnym czytaniem tego forum ;)
                        • phial Pochodzenia slowa cyc wedlug prof. Miodka 30.09.08, 02:29
                          "Rodowód tego słowa oparty jest (...) na tak zwanym słoworodzie naturalnym. Są takie wyrazy w języku, które nawiązują do dźwięków natury."

                          Krótko mówiąc, nawiązuje do ssania matczynej piersi. Ja tam Miodkowi wierzę :)

                          Filmik tu: pl.youtube.com/watch?v=6mw0IIDwvmY
                          (rozmowa prof. Miodka ze Skibą z zespołu Big Cyc)
    • sangria21 Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:04
      Wydaje mi się, że jest kategoria ludzi (mężczyzn i kobiet) którzy uważają, że
      kobieta nie powinna się ze swoim biustem "obnosić". To przykre, ale nie czyni to
      jeszcze słowa "biuściaste" wulgarnym określeniem.

      Myślę, że trochę bojaźliwie podeszłabym do osoby, w której umyśle samo to dość
      niewinne słowo przywołuje "wulgarne skojarzenia". ;)
    • dorak8 Re: "biuściaste" = wulgarne? 23.09.08, 23:04
      Ja pierwszy raz usłyszałam określenie Lobby Biuściastych jakieś cztery miesiące temu więc mogę uważac się za świeżynkę nie tak bardzo osłuchaną. Muszę zaprzeczyc - jest to jedyne znośne określenie na kobietę z większym (średnim?) biustem!

      Byleby z biegiem czasu nazwa nie musiała zmienic się na "biuściarskie" (co mnie osobiście kojarzy się z "dresiarskie") za sprawą czarnego marketingu którego świadkiem byłśmy dzisiaj! ;)
      • mauzonka biuściarskie - dresiarskie - ROTFL:D 23.09.08, 23:09
        Biuściarskie Lobby dziś w Faktach mnie rozwaliło totalnie. Choć raz pojawiło się też określenie biuściaste - tylko w złej odmianie. Cóż...

        A co do sprawy, to może rzeczywiście facetowi się po prostu ta część ciała tak źle kojarzy - biust, to musi być jakieś świństwo:)
        Swoją drogą, ja np. "cycatego" za wulgarne nie uważam - raczej za dosadne, czy rubaszne.
        • s4r4hk4ne Re: biuściarskie - dresiarskie - ROTFL:D 23.09.08, 23:14
          :D Mój TŻ też stwierdził, że to tak brzmi.

          Przemaglowałam go w kwestii słowa "biuściaste" - nie jest wulgarne,
          wulgarnie wg niego brzmiałoby słowo "cycate".
        • evolet biuściarskie-gorseciarskie:P 24.09.08, 00:10
          mi się tak skojarzyło:P
    • ankh_morkpork Dla mnie nie... 23.09.08, 23:04
      i właśnie próbowałam sobie przypomnieć, ale zanim trafiłam na LB też nie miałam takiego skojarzenia. Teksty typu "ale cyce / balony / bufory" wydają mi się wulgarne, ale w sensie "wulgarny i chamski ten co tak mówi".
    • fanaberia.fanaberia Re: "biuściaste" = wulgarne? - A w życiu! :) 23.09.08, 23:21
      Że panu się kojarzy - cóż, u niektórych i drobiowa _pierś_ wywoła atak
      niezdrowych emocji. (Wszak określenie "białe mięso" nie wzięło się znikąd.)

      A "biuściaste" są dokładnie w sam raz. Ani zbyt "poprawne", ani zbyt wyzywające.
      Mnie kojarzą się z pozytywną energią, świadomością własnej wartości i z wolą (i
      umiejętnością!) walki o swoje. Biustem do przodu! ;D No ale ja nie jestem ani
      ciut obiektywna :)
      • ananke666 Re: "biuściaste" = wulgarne? - A w życiu! :) 24.09.08, 11:46
        (Wszak określenie "białe mięso" nie wzięło się znikąd.)

        Obawiam się, że "białe mięso" wzięło się od... barwy mięsa ;) u kurczaków ze sklepu tego nie widać, ale normalne dorosłe kury i indyki mają białe mięso piersi i ciemne udek.
        Chyba, że "białe mięso" odnosiło się do damskich piersi, chociaż przyznam, pierwsze słyszę :p
        • turzyca Re: "biuściaste" = wulgarne? - A w życiu! :) 24.09.08, 13:01
          Ale wlasnie o to chodzi, ze zamiast po prostu powiedziec "kurza piers" uzywa sie
          takiego eufemistycznego okreslenia. Bo sie niektorym niewlasciwie kojarzylo...
          • semele2 białe mięso 24.09.08, 18:53
            To w takim razie moja ciotka plasuje się gdzieś po przeciwnej stronie tabelki
            pruderii, ona nie robi na obiad "białego mięsa", tylko "kurze biusty" :P
            • evaherzigova Re: białe mięso 25.09.08, 19:41
              Mój facet natomiast zaopatruje się w "kurze cycki" na obiad.
        • fanaberia.fanaberia OT / mięsko 24.09.08, 13:05
          Byłam mało precyzyjna, ale skoncentrowałam się na domniemanym wulgarnym wydźwięku "biuściastości", a nie na drobiu ;D

          Śpieszę zatem z wyjaśnieniem:
          Określenie naturalnie pochodzi od barwy, lecz w Anglii rozpowszechniło się pod wpływem dziewiętnastowiecznych (wiktoriańskich) obyczajów. W dobrym towarzystwie nie uchodziło myśleć i mówić o takich bezeceństwach, jak pierś (breast) i udko (leg) - stąd rozróżnienie na mięso białe (white meat) i ciemne (dark meat).
          Nieco wcześniej, bo w wieku XVIII zaczęto rozróżniać mięso białe i czerwone (white meat/red meat). Co ciekawe, do tamtej pory od mniej więcej średniowiecza "white meat" oznaczało produkty mleczne.
          • ananke666 Re: OT / mięsko 24.09.08, 18:31
            Uściślenie doskonałe :)
            I dzięki za ciekawostkę o nabiale jako białym mięsie - nie wiedziałam :)
            • fanaberia.fanaberia :) b/t 24.09.08, 18:45

    • kantaberka A mamy bardziej poprawne określenie w jęz. pol? 23.09.08, 23:26
      Powiem szczerze, że za pierwszym razem miałam mieszane uczucia. :)

      Tyle że gdy tego słowa używa kobieta, rozumiem to jako dystans do siebie i
      swojej figury, małe "przymrużenie oka". Jak dla mnie - to określenie w nazwie
      Forum ma wydźwięk żartobliwy, co zresztą podkreśla uśmiech zaraz po nim. :)

      Co do porównania do "dupiastych" czy "cycatych" - nie, to nie tak. Te słowa
      pochodzą od kolokwialnych wyrażeń, "biust" (od którego pochodzi "biuściaste")
      jest określeniem jak najbardziej poprawnym...

      Samo "biuściaste" MOŻE budzić mieszane uczucia... Może temu, że akcentuje pewną
      cechę, która jest uważana za drażliwą ("to kobieta ma biust?!" hłe hłe). Ale
      wracając do poważniejszego tonu - wiele kobiet ma jakieś kompleksy ze swoim
      biustem związane ("za mały", "za duży", "nie dość jędrny" itp itd), stąd -
      określenie "biuściaste", traktowane potocznie jako określenie dosyć kobiet
      posiadających dość rozwinięte "atrybuty", może być odbierane (szczególnie gdy
      wypływa z ust mężczyzny), jako zwykłe sprowadzanie kobiety do kupki mięsa.

      Ale z drugiej strony - mamy jakieś "bardziej poprawne" określenie w języku
      polskim na określenie kobiet z większym biustem? Bo mówimy o "krągłościach", ale
      to zawiera w sobie "biust+pupa+wcięcie w talii"...

      • kociatko_biusciaste Re: A mamy bardziej poprawne określenie w jęz. po 24.09.08, 13:05
        Właśnie tez mi się wydaje, że "biust" to najładniejsze określenie, nawet piersi
        to już nie to.
    • eriu Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 00:32
      Być może w moich rozważaniach dojdę za daleko, ale co tam.

      Myślę, że temu mężczyźnie słowo "biuściaste" kojarzy się wulgarnie, bo podkreśla
      kobiecość i seksualność. Gdybyśmy używały słowa "nożne" albo "ręczne" to nikt by
      tego nie uznał za wulgarne, bo nogi i ręce mają wszyscy. Niby pośladki też
      posiadamy wszyscy, ale pośladki kojarzą się bardziej z seksualnością niż ręce
      czy nogi. Podobnie jest z kobiecymi piersiami.

      Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach podkreślanie kobiecej seksualności
      jest trochę niezwykłe. Owszem chcemy być piękne i seksowne dla naszych
      partnerów, ale w pracy chcemy być traktowane na równi z mężczyznami. Dlatego oni
      muszą zapomnieć na chwilę, że mamy biusty, pośladki itp by traktować nas jak
      równorzędnych partnerów.

      Przez wiele wieków kobiety były uważane za źródło grzechu, a konkretnie ich
      ciało i mielibyśmy się tej tradycji tak od razu wyzbyć?
      Kobieta „powinna” być posłuszna, skromna i uzależniona całkowicie od swojego
      mężczyzny. Wobec innych mężczyzn nie emanować swoją seksualnością. Ideał: „dama
      w salonie, kucharka w kuchni, dziwka w sypialni”, ale ta sypialnia ma pozostawać
      jedynie w sferze domysłów, bo dla osób postronnych mamy pozostawać jedynie
      damami i kucharkami.

      I w tej skomplikowanej sytuacji (praca, dom, związek itp.) jesteśmy my -
      „biuściaste”, które nagle „wyrywamy się” ze słowem „biuściaste”, które krzyczy
      na 3 kilometry: jestem kobietą! I kłujemy faceta naszą biuściastością w oczy,
      brutalnie przypominając mu o naszej seksualności. Przecież dla nas fakt
      posiadania biustu niczym nadzwyczajnym nie jest.

      A samo słowo „biust” nie jest jakimś niezwykłym słowem. Nie różni się niczym od
      „ucha”, „głowy” czy nawet „penisa”. Bo czy „penis” to brzydkie i wulgarne słowo?
      Moim zdaniem samo w sobie nie, chyba że ktoś mu nada negatywny wydźwięk i tylko
      w połączeniu z nim będzie tego słowa używał. Bo penis to część ciała i jest dla
      mnie zupełnie naturalne, że mężczyźni posiadają penisy, a kobiety piersi.
      Widocznie ten pan miał problem ze spokojnym przyjmowaniem stanu natury.
      • semele2 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 19:02
        Wiesz, Twoje rozważania są logiczne, spójne, wiele wyjaśniają. Ale niczego nie
        tłumaczą. [uwaga, tu zaczynają się zarzuty do świata, nie do Ciebie ;)]

        No bo powiedzmy, że kobieta jest biuściasta. Tak samo facet może być dajmy na to
        barczysty, prawda? Tymczasem określenia "barczysty" nikt nie uznaje za wulgarne.
        Może sobie taki założyć fantastycznie skrojoną marynarkę, pójść do pracy i
        epatować subtelną erotyką. Słyszał ktoś kiedyś, żeby kobieta się skarżyła, że
        nie może się skupić na pracy, bo kolega ma zbyt seksowną marynarkę? Nie? To
        niech się odpimpają od biuściastych z ich dekoltami.
        • pierwszalitera Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 19:57
          semele2 napisała:

          > Może sobie taki założyć fantastycznie skrojoną marynarkę, pójść do pracy i
          > epatować subtelną erotyką. Słyszał ktoś kiedyś, żeby kobieta się skarżyła, że
          > nie może się skupić na pracy, bo kolega ma zbyt seksowną marynarkę? Nie? To
          > niech się odpimpają od biuściastych z ich dekoltami.

          Łachachacha! :-D Gdzie ten wątek z najzabawniejszymi tekstami forum?
      • drzazga1 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 20:34
        Podpisuje sie pod tym, co powyzej Eriu napisala.

        Fakt posiadania rozmaitych czesci ciala sam w sobie wulgarny byc nie
        moze, wulgarne mogly byc co najwyzej mysli tego pana. Skoro czesc
        kobiecego ciala wywoluje takie skojarzenia u doroslego faceta to ten
        facet musi miec starszne zahamowania i niezle namieszane w glowie.
        Pozostaje wspolczuc i... ostrzegac przed nim inne kobiety.

        Doprawdy, to wrecz nie do przyjecia, ze kobiety nie ukrywaja przed
        swiatem tego, ze ich cialo posiada cechy odrozniajace je od
        mezczyzn:D

        A dla mnie zarowno okreslenia "biusciasta" jak
        i "cycata", "dupiasta" itp. nie brzmia wulgarnie.
        Biusciasta jest kazda kobieta, bo kazda ma biust (czesc ciala, ktora
        karmi sie dziecko po urodzeniu). To drugie okreslenie co najwyzej
        lekko zartobliwie. Taka juz jestem malo delikatna i niewyrafinowana.
        Pewnie dlatego, ze nie jestem eterycznym elfem z malutkimi
        piersiami:/

        Ps. zdanie powyzej to taki moj komentarz do przeczytanego jakis
        czas tekstu skierowanego do innej dziewczyny: "Jestes subtelna,
        delikatna kobietka, wielkie cyce by do ciebie nie pasowaly". Autora
        z punktu zakwalifikowalam jako glupka nie umiejacego nawet sklecic
        przyzwoitego komplementu - bo od kiedyz to, pytam, o byciu delikatna
        i subtelna decyduje rozmiar biustu? A rozmiary stopy, dloni, ust i
        nosa to co? A wielkosc uszu - elfy maja chyba spore, co?
    • kasica_k Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 00:49
      Wulgarne - na pewno nie. Co najwyżej trochę figlarne. A to zupełnie co innego
      niż wulgarne. Jeśli kogoś razi słowo "biust" (a na dźwięk słów "duży biust"
      wyobraża sobie pornografię) - będzie go drażniło także "biuściaste".
    • edytaf5 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 08:37
      Gdy pierwszy raz uslyszalam jak sie to lobby nazywa, myslalam, ze sa tutaj tylko
      posiadaczki duuuzych biustow, ktore obnosza sie z nim wszedzie... Wiec jak
      widac, mozna miec takie skojarzenia. Na szczescie poczytalam troszke i okazalo
      sie, ze jestescie naprawde fajnymi kobietkami i tak oto i ja nazywam siebie
      biusciasta, mimo ze nosze tylko 60dd ;) Teraz to slowo kojarzy mi sie tylko z
      biustem, a nie z duzym biustem ;)
    • end.of.world11 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 09:38
      Jako, że uwielbiam tego typu eksperymenty- rzuciłam hasło wśród panów u siebie w pracy. Dodam, że przedział wiekowy to 21-55 lat. Ani jednemu słowo 'biuściaste' nie skojarzyło się z czymś wulgarnym. "cycate" owszem. Wyskoczyłam jeszcze z 'piersiastymi' ale stwierdziliśmy, że to niepoprawne językowo słowo ;))

      a osobiście zgadzam się z teorią podsuniętą przez Eriu - nawet pracę licencjacką pisałam w podobnej tematyce.
    • kociatko_biusciaste Re: "biuściaste" = wulgarne? NIE 24.09.08, 13:01
      Nie wydaje mi się. To słowo pochodzi od słowa 'biust", które nie jest wulgarne
      ani nawet potoczne. Co innego "cycate" czy "dupiaste", to rzeczywiście dość
      wulgarne.
    • helenka333 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 13:40
      Tak jak niektóre z nas już słusznie zauważyły słowo "biust" nie jest wulgarne,
      więc "biuściaste" również wulgarnym być nie może. Wydaje mi się, że wśród dużej
      części społeczeństwa (i o zgrozo również wśród ludzi bardzo młodych i częściej
      kobiet) w ogóle mówienie o biuście jest traktowane jako wulgarne. Zdarzyło mi
      się np, że jedna z koleżanek, której kiedyś mówiłam o forum słysząc moją rozmowę
      z inna koleżanką na temat staników stwierdziła "a ty to już naprawdę nie masz
      innych tematów tylko ciągle cycki i staniki i mogłybyście ciszej mówić na bo tu
      są ludzie" (rozmowa toczyła się na korytarzu naszej uczelni i wątpię by
      ktokolwiek obok w ogóle wiedział o czym mówimy). Inna sytuacja: z racji, że
      uważam swój biust za jedną z ładniejszych części mojego ciała ;) lubię go czasem
      eksponować ładnym dekoltem, biust jest przeciętnej wielkości (30FF) i może
      zwraca uwagę ale sensacji nie robi,pewnego razu siedząc ze znajomymi w pubie,
      mając na sobie bluzkę na cienkich ramiączkach usłyszałam od koleżanki z
      naprzeciwka słowa wypowiedziane z niesmakiem (jakbym tam goła siedziała!!), że
      mam się zasłonić bo ona nie może się skupić... W ogóle wydaje mi się, że łatwiej
      się o biustach z mężczyznami rozmawia, a dziewczyny jakby wstydzą się takich
      tematów.
      • kuraiko Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 03:49
        noo po pierwsze to biust się kojarzy erotycznie i to chyba nie jest
        dziwne, w końcu zasłaniamy go z pewnych powodów ;) (zupełnie nie
        wiem czemu faceci nie zasłaniają klaty na plaży/basenie, w końcu
        sutki mają równie, a czasem bardziej wrażliwe niż kobiety i u nich
        jest to również strefa erogenna!!!)

        po drugie część kobiet ma kompleks małego biustu i jeśli koleżanka z
        widocznie bujnym łonem opowiada o stanikach i lobby BIUŚCIASTYCH, to
        można się poczuć zdominowaną przez jej biuściastość, co może
        powodować agresję/doła, itd.
        a dekolt dekoltowi nierówny - mnie dołuje dekolt przyjaciółki, która
        ma mniejszy biust niż ja, ale za to "kreskę" jak się patrzy i w
        ogóle nosi głębokie dekolty (a ja nie), więc nie raz jej mówiłam,
        żeby mnie nie dołowała :P
        być może wspomniana koleżanka też ma jakiś kompleks...
        dziewczyny, jednak trzeba trochę uważać aby kogoś nie urazić ;)
        mnie sie ostatnio zdarzyło - znalazłam ofertę, szukano modelki w
        rozm. 42, więc od razu napisałam do hm bliskiej znajomej, że może ją
        zainteresuje, a jaka wdzięczność mnie spotkała?! obraza, że śmiem
        uważać że ona nosi 42, że dziękuje mi za łaskę, że ja jestem
        szczupła (?!!!?) i ładna bleble i się staram pomagać koleżankom (to
        był wyrzut). więc od tamtej pory wolę trzymać buzię na kłódkę i
        lepiej uważać co mówię, to się tyczy również biustów, rozmiarów
        staników itd
        • helenka333 Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 16:00
          ale moje 30FF przy 178 cm wzrostu to naprawde ginie...a i kreseczki tez nie mam :(
      • maith Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mogła 25.09.08, 20:41
        helenka333 napisała:
        > pewnego razu siedząc ze znajomymi w pubie,
        > mając na sobie bluzkę na cienkich ramiączkach usłyszałam od
        > koleżanki z naprzeciwka słowa wypowiedziane z niesmakiem (jakbym
        > tam goła siedziała!!), że mam się zasłonić bo ona nie może się
        > skupić...

        W zasadzie jedyną reakcją na coś takiego jest szeroki uśmiech i odpowiedź "no to
        chyba powinnaś przemyśleć swoją orientację" :)
        • kociatko_biusciaste Re: Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mo 26.09.08, 19:05
          Albo powiedzieć jej, żeby poćwiczyła koncentrowanie się, może niech medytuje? No
          bo sorry, ale jak ktoś ma pryszcz na czole i ja nie mogę się skupić, to mogę go
          poprosić o włożenia kasku?

          Tez mam koleżankę, która ciągle gapi mi się w dekolt, gdy założę (a ja dotąd
          raczej nie nosiłam dekoltów, dopiero ośmielona przez pobyt na Lobby zaczynam
          takie malutkie zakładać). Ale tak się patrzy, jak żaden facet, normalnie nie
          potrafi utrzymać wzroku na mojej twarzy. Troche mi z tym dziwnie, ale nic nie mówię.
          • pitupitu10 Re: Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mo 30.09.08, 12:50
            W zasadzie jedyną reakcją na coś takiego jest szeroki uśmiech i odpowiedź "no to
            chyba powinnaś przemyśleć swoją orientację" :)

            > Albo powiedzieć jej, żeby poćwiczyła koncentrowanie się, może niech medytuje?


            Dziewczyny, ale głębokie dekolty NAPRAWDĘ mogą być dekoncentrujące. Głupie
            komentarze głupimi komentarzami - nie powinny padać, ale czy przyciąganie
            wzroku, dekoltem czy czymś innym, jest rzeczywiście takie dziwne? Nigdy wam się
            nie zdarzyło, żeby obejrzeć się za kimś, kto jest fajnie ubrany albo co chwila
            zerkać na koleżankę, która zmienił fryzurę? Osobiście dwa razy byłam na
            zajęciach, gdzie miałam problemy z koncentracją z powodu czyjegoś dużego
            dekoltu. :)

            Zgadzam się z teorią, że "fochy" w tym temacie mają osoby zakompleksione.

            PS. Nie mam nic przeciwko pokazywaniu ciała, chodziło mi o spojrzenie na
            sytuację z drugiej strony.
            • madzioreck Re: Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mo 30.09.08, 13:39
              Mnie jakoś specjalnie nie przeszkadza, że ktoś się gapi, dopóki nie robi tego
              obleśnie i się nie ślini ;) Samej zdarza mi się lukać na ładne dekolty babek :)
              Tylko sobie nie myślcie, jestem 100% hetero :)
              • kuraiko Re: Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mo 30.09.08, 19:30
                "Mnie jakoś specjalnie nie przeszkadza, że ktoś się gapi, dopóki nie
                robi tego
                obleśnie i się nie ślini ;)"
                :DDD a ja przez uświadomienie na lobby gapię się na dekolty/biusty
                koleżanek aby obczaić czy są poprawnie ostanikowane i też mi się
                wydaje, że czasem przeginam :P że to może wyglądać podejrzanie heheh
                tzn jakby to była obca laska to spoko, ale jakby sobie koleżanka
                pomyślała, że coś do niej mam to byłoby mi głupio :PP
        • lukrecjabo Maith, padłam:)))))))))) n/t 30.09.08, 10:43

        • kuraiko Re: Co do koleżanki, co się w pubie skupić nie mo 30.09.08, 19:26
          ojjj ja bym uważała z taką uwagą ;)
          bo jeśli koleżanka w istocie jest lesbijką lub bi....
          co ciekawe hm, ja się spotykałam z pewnymi les odruchami od strony
          dziewczyn hetero, więc widocznie bujniejsze kształty mogą w
          niektórych osobach budzić jakieś ukryte instynkty ;)
    • eusha Re: "biuściaste" = wulgarne? zdecydowanie NIE 24.09.08, 16:23
      "biuściaste" absolutnie nie jest wugarne! "Biust" nie jest wyrazem
      wulgarnym. Jest powszechnie przyjętą nazwą części ciała każdej
      kobiety. A że w tym panu słowo "biuściaste" wywołuje skojarzenia z
      innymi słowami - bardziej obraźliwymi - to należałoby się zastanowić
      skąd to się wzięło?
      Ale bardziej zdziwiło mnie to, co napisała helenka333 o reakcjach
      swoich koleżanek. Sama się z takimi sytuacjami nie spotkałam, ale
      zastanawiające skąd u młodych kobiet takie podejście? Wydaje mi się,
      że można w pewien sposób połaczyć obie sprawy. Przecież od małego
      słyszymy, że mamy się wstydzić, czuć winę, posypywać głowę popiołem,
      uważać za grzeszne to, co związane jest ze sferą intymną, itd. I
      stąd już blisko do skojarzeń, do obraźliego nazywania części swojego
      ciała, nalegania na ubranie się, czyli zakrycie tego, co powinno być
      schowane.
      Nie twierdzę, że jest to obraz większości ludzi, ale i tak myślę, że
      każda "uświadomiona" kobieta to kolejny krok do zmiany świadomości
      społeczeństwa. Każdy mąż/chłopak, z którym rozmawiamy normalnie o
      dotyczących nas sprawach i który zaczyna rozumieć o co w
      tej "biuściastej" sprawie chodzi, to również kolejny krok do zmiany
      świadomości społeczeństwa.

      Dobrze, że jesteście i działacie:)

      Pozdrawiam wszystkie "biuściaste"
    • polta Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 18:44
      Może jest to kwestia oglądanych zdjęć, filmów przez facetów, gdzie biuściasta
      kobieta na ogół nie jest pozytywnym i niewinnym charakterem. Zwłaszcza, jeśli
      ten biust jest podkreślony, a nie schowany pod 3 razy za dużą bluzą...
      • semele2 Re: "biuściaste" = wulgarne? 24.09.08, 19:09
        A to tylko potwierdza teorię znaną ze starego dowcipu, że biust jest jak kolejka
        elektryczna. Zaprojektowany dla dzieci, a i tak głównie bawią się tatusiowie. A
        skoro jeden i drugi "potencjalny tatuś" nie umie przestać myśleć o zabawie, to
        ja już nic nie poradzę...
        • pierwszalitera Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 20:03
          semele2 napisała:

          > A to tylko potwierdza teorię znaną ze starego dowcipu, że biust jest jak kolejk
          > a
          > elektryczna. Zaprojektowany dla dzieci, a i tak głównie bawią się tatusiowie. A
          > skoro jeden i drugi "potencjalny tatuś" nie umie przestać myśleć o zabawie, to
          > ja już nic nie poradzę...

          Semele2, ty mnie dobijasz. ;-) Czy my mamy w ogóle wątek o biuściastych dowcipach? ;-)
          • semele2 Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 20:54
            Wątku chyba nie ma... Ale z przyzwoitych dowcipów o biustach znam jeszcze taki o
            złych rozmiarach. Jak to przywożą do lekarza babę z przestrzelonym kolanem i
            rzeczona baba oznajmia:
            - Chciałam popełnić samobójstwo!
            - Strzelając w kolano?
            - Sam pan doktor mówił, ze serce jest dwa palce poniżej lewej piersi.
            • pierwszalitera Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 21:03
              Ała! :-D Jezu, jak to fajnie. Jakiemuś facetowi dałabym chyba za taki dowcip w pysk, ale na tym forum, rechoczę ze śmiechu. :-)
    • vasylkova Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 18:48
      Moj poglad jest nastepujacy;
      Nie odbieram określenia 'biuściasta" jako wulgarnego, ale jest to kolokwializm i określenie moim zdaniem... nieeleganckie. Do przyjęcia w odniesieniu do siebie, bliskiej koleżanki, ale do np. szefowej? Ależ Pani jest biuściasta! Która z was by powiedziała? To jednak co innego, niż "ale ma Pani piękne oczy".

      Po drugie, mnie, i chyba nie tylko dla mnie, a dla wiekszości społeczeństwa "biuściasta" to posiadająca duży biust, a nie biust w ogóle. Tak jak przywoływane tu już określenie "barczysty"=o szerokich barkach, a nie posiadający barki w ogóle. Dlatego też uważam, że nazwa naszego forum nie jest najszczęśliwsza, po pierwsze jako określenie niespecjalnie eleganckie, a po drugie odstraszające kobiety z średnim i malym biustem.

      Kilka lat temu podobnie reklamowalo sie avocado - bielizna dla pan z duzym (czy pelnym? wiekszym?) biustem. nawet mi do glowy nie przyszlo zeby do nich zajrzec, bo nie uwazalam nigdy, ze mam duzy biust (wtedy 75c). A musialabym u nich kupowac chyba 65H/I - maja taki rozmiar w ogole?
      • maith Vasylkova 25.09.08, 18:56
        Vasylkowa, mylisz kolokwialność słów z tematami uważanymi za tabu w niektórych
        sytuacjach.
        Powiedziałabyś szefowej "ależ pani ma biust"? Też nie. "Ależ pani ma piersi"?
        Też nie. Podobnie, jak nie powiedziałabyś "Ależ pani ma religię" czy "ależ pani
        ma poglądy polityczne".
      • velika Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 19:08
        65H mają-wiem, bo właśnie mam na sobie;)
        Jeśli o mnie chodzi, to mam dość swobodny stosunek do wszelkich tematów tabu i
        naprawdę trudno mnie zgorszyć. Dla mnie określenie biuściasta jest bardzo
        sympatyczne, choć rzeczywiście kojarzy mi się raczej z dużym biustem, mimo że
        przecież każda kobieta jest biuściasta mniej lub bardziej. Ale z tym
        niefortunnym skojarzeniem skutecznie walczę;) Bardzo mi odpowiada nazwa tego
        forum i nie widzę w niej nic niestosownego, jest według mnie wyjątkowo trafiona.
        Jesli jakiś pan ma problem z zaakceptowaniem posiadania przez kobiety biustu, to
        z nim jest coś nie tak, a nie z tym słowem. Jestem też w ciężkim szoku po
        przeczytaniu 2 postów- tego o rozmowie o cyckach i drugiego o zwróceniu przez
        koleżankę uwagi na zbyt duży dekolt. Jako miłośniczka duuużych dekoltów chyba
        bym padła trupem po usłyszeniu takiego tekstu;) Mam ładny biust i jest moim
        największym atutem, dlatego lubię go eksponować.
        • mauzonka Też mnie te anegdoty mocno zbiły z tropu 25.09.08, 20:25
          Chociaż sama pamiętam, jak kiedyś moja osobista matka chrzestna (małobiuściastej zdecydowanie) chwaliła się, że opieprzyła kasjerkę w banku za to, że się niestosownie ubiera do poważnej pracy, bo miała dekolt "aż jej było widać rowek". Cóż... dla niej zapewne określenie "biuściasta" byłoby wulgarne:)

          Zgadzam się z Maith: nie powiedziałbym kobiecie, z którą utrzymuję dystans, "ale pani ma oczy" albo "ale pani ma dłonie". Takie wytykanie jakichś części ciała jest lekko nie na miejscu - choć już powiedziałabym: "ależ pani ma inteligentny sposób myślenia" albo "ależ bzdury pani wygaduje". Tabu chyba dotyczy w ogóle pokazywania innym, że się zwraca uwagę na ich wygląd.
    • kukike Re: "biuściaste" = wulgarne? 25.09.08, 23:33
      Według mnie "biuściaste" nie brzmi wulgarnie.
      Jedynie niezgrabnie i przaśno.
    • marcelowypotwor Re: "biuściaste" = wulgarne? 30.09.08, 02:06
      biusciaste to biusciaste, wulgarne to wulgarne, a coz to ma ze soba wspolnego??
      zawsze beda ludzie ktorym sie cos nie podoba albo cos z czyms kojarzy
      po co sie przejmowac??
    • lukrecjabo Stereotyp? 30.09.08, 09:49
      Wydaje mi się, że pogląd, jakoby określenie "biuściaste" było uważane za
      wulgarne wziął się ze stereotypu głęboko zakorzenionego w niektórych ludziach.
      Wiele osób myśli, że jeśli kobieta ma duży biust, to już jej rozum nie jest
      potrzebny, smutne to, ale niektórych nie da się przestawić. Taka mentalność jest
      bardzo przykra i krzywdząca.
      Ja osobiście bardzo zżyłam się ze słowem "biuściasta" odkąd jestem na Lobby.
      Sama się tak nazywam i uważam ten wyraz za żartobliwy, na pewno nie wulgarny.
      I wszystkie Biuściaste pozdrawiam
      • madzioreck Re: Stereotyp? 30.09.08, 13:47
        Zgadzam się. Co najwyżej żartobliwy, ale w żadnym razie wulgarny. A na to, co
        się komu kojarzy, niestety nie mamy wpływu. Wielu panom różne inne słowa się
        kojarzą, np. zderzaki tudzież reflektory. Nic na to nie poradzimy.
        • roza_am Re: Stereotyp? 30.09.08, 15:00
          Mam wrażenie, ze niektórym panom już samo słowo "kobieta" kojarzy się w określony sposób.

          Są też tacy mężczyźni, którzy (świadomie lub nie) dzielą kobiety na "madonny na piedestale" i powiedzmy "obiekty seksualne". Madonna, nawet jeśli jest matką-karmicielką, kojarzy się w sposób uduchowiony, a nie cielesny. Czyli "biuściastość" jej "nie przysługuje". Wobec tego "przysługuje" jedynie tej drugiej grupie kobiet.
    • ocisza Re: "biuściaste" = wulgarne? 30.09.08, 14:10
      "Biuściaste" to było dla mnie zwykłe słowo oznaczające kobietę o wydatnym
      biuście. Nigdy nie kojarzyło mi się jako wulgarne. Jednak nasza kultura bardzo
      jednoznacznie wiąże piersi z erotyką, a erotykę klasyfikuje jako temat tabu. Tak
      więc i wszystkie słowa odnoszące się do piersi mają lekko nieprzyzwoity wydźwięk
      :-/ Takie odnoszę wrażenie. I wcale mi się to nie podoba. Teraz określenie
      "biuściasta" już nieodłącznie kojarzy mi się z Lobby i jeśli ktoś powiedziałby
      przy mnie np. "Kaśka jest biuściasta" to od razu bym pomyślała - oho, koleżanka
      z forum :-D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja