leeloo.dallas
24.09.08, 08:44
Jeśli wątek kwalifikuje się do dopisania do innego, proszę mnie oświecić, a
ukorzę się wielce i chyżo przeniosę.
Tymczasem jednak mam problem. Czytam Lobby od dawna, na początku z ciekawości,
potem na zasadzie "i ja pomogę swoim piersiom i wyjmę je z tych
sutko-zakrywaczy". Zaczęłam z wymiarami 81/94, dopisałam się do rozmiarowego,
gdzie mnie pouczono, co i jak. Bez wdawania się w szczegóły: migrowałam,
migrowałam, aż zmigrowałam do wymiarów 76/(95)96, ku mej uciesze. Migrowałam
sobie w stanikach produkcji rodzimej, bo najłatwiej dostępne (75D -> 70D ->
70E). Obecnie 70-tki nie zdają już egzaminu, toteż dopadłam różnych
brytyjczyków. Panache na mnie nie leży, ubolewam. Ich fiszbiny sięgają daleko
za punkt celujący w środek pachy, ale już niech tam. Dopadłam Freyi.
I tu zaczyna się chyba faktyczny problem, bo wymiary są, jakie są - 76/96 - i
przy takowych na forum radzi się 32F, a w kontynentalnej nawet 70H. Mam jednak
wysoko osadzone piersi, takie mocno sterczące i na pewno NIE wąskie plecy :/.
Z 32F frejowego mogę sobie gustowną czapkę... Natomiast 32E i 30F leżą, hmm,
no właśnie. 65 jest mi lepsze, bo wiadomo, przyjemnie trzyma wsio na miejscu.
Co z tego, skoro w obu wersjach miska się na moim "wysokim" cycku niby nie
marszczy ani nic, ale dołem "leży" na żebrach, a część siatki miski nie jest
wypełniona piersią :(, tylko przylega do skóry (dziwnie to wygląda z boku). To
tak ma być? Mało się nie pobeczałam wczoraj w sklepie (mierzyłam kilka modeli,
w końcu wzięłam testowo Madison w 32E, ale nie jestem przekonana, zwłaszcza,
że jej mostek chce wyrżnąć mi dziurę w organizmie).
Czy ktoś ma taki problem? Co źle robię? A może Freye nie dla mnie??