średni czas przeżycia biustonosza

25.10.08, 11:33
jak było to do wycięcia
zaczęłam się zastanawiać, ile czasu powinien przeżywać biustonosz użytkowany
przeciętnie; czy czas powinno mierzyć się w miesiącach czy latach?
natchnęła mnie dość wyraźna zmiana stanu karmników melissy po 1/2 roku (że
niby dłużej nikt nie karmi?)
    • charm Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 11:55
      Tango po prawie roku częstego noszenia jest w świetnym stanie (a poza normalnym
      noszeniem chodzę w nim na treningi).. w sumie żadnego stanika nie udało mi się
      jeszcze "zużyć"... wyrosnąć zdecydowanie tak... ;-)
    • ptysiowa_7 Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:25
      Z moich staników jeszcze żaden nie umarł:) Najdłużej mam Arabellę
      czarną - rok - i jest w świetnym stanie. A przed uświadomieniem -
      nosiłam staniki kiepskich firm, więc czasem pruły się hafty, ale
      raczej wyrzucałam staniki nie dlatego, że się zniszczyły, tylko
      dlatego, że się rozciągnęły i przestawały trzymać.
    • pieczyste Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:34
      Ja tez sie nad tym zastanawiałam. Na mojej półrocznej Polly widać
      już ślady użytkowania. Podobnie jeśli chodzi o Tango plunge-
      rozciagnęło sie w obwodzie (wiem ze to normalne, ale Polly się nie
      rozciagnęła). Pozostałe biustonosze noszę b. rzadko.
    • agastrusia Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:39
      Moje mają coś koło +/- pół roku i są w świetnym stanie (Freya). poprzednie
      polskie szybko szarzały, szmaciły się, pruły, rozciągały po jakichś trzech m-cach.
    • pierwszalitera Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:44
      W jakimś (nieuświadomionym) kobiecym czasopiśmie czytałam, że stanik powinno się zmieniać właśnie co pół roku. Że niby nie leży już jak powinien. Może chodziło o to, że się rozciąga, albo, że po tym czasie powinno się koniecznie sprawdzić rozmiar? Mają dlatego wbudowane samozniszczenie? Nie wiem. W każdym razie ja zauważyłam, że staniki bawełniane bardzo szybko się zużywają. Już po trzech miesiącach mniej więcej. Niszczą w praniu, tracą kolor i deformuje się fason. Mam też dwa staniki z gładkimi miseczkami z dużą ilością lycry. Po pół roku na jednym z lewej strony zaczęły się zaciągać nitki. Problem w zasadzie tylko estetyczny. Ale te całkiem normalne, polyamidowo - coś tam, z normalnej gryząco-sztywnej koronki wyglądają po roku zupełnie jak nowe. Na jednym zapięcie się może troszkę mechaci, ale można "ogolić" nożyczkami do paznokci. A rozciągliwość przesunęła się o jedną haftkę. To moim zdaniem dobry wynik.
    • wera9954 Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:49
      Moja Eleanor po 3 miesiącach bardzo częstego noszenia się rozciągnęła, a z haftu
      wyłażą jakieś nitki, ale da się je obciąć i jest OK. Metka się sprała.
    • tfu.tfu Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:50
      polskie po 6 miesiącach nadawały się zwykle do wyrzucenia :/ dobrych jeszcze nie
      mam :(
    • magdalaena1977 Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 12:57
      IMHO trzeba liczyć nie czas posiadania stanika tylko ilość założeń.

      W końcu kupujemy staniki ze starych kolekcji jako "nowe" - bo przez powiedzmy
      rok leżenia w sklepie nic im się nie stało.

      w czasach, kiedy nosiłam Triumphy od Rudej @, miałam ich niewiele (ostatecznie
      chyba 5) i nosiłam często. Po dwóch - czterech latach te najstarsze zrobiły się
      cokolwiek zniszczone przetarty materiał, naddarte tasiemki.
      Tango II noszę intensywnie od roku i nie wygląda jak nowe (np. zmechacone
      ramiączka), ale spokojnie nadawałoby się do noszenia tylko że robi się maławe.

      Martwi mnie natomiast kwestia koloru - czerwone, różowe itp. trzymają sie
      dobrze, ale białe Tango Pure żółknie np. przy pachach.
      • pierwszalitera Żółte plamy 25.10.08, 13:21
        Te zżółknięcia to od mieszaniny potu (białko) i dezodorantu. Robią się też na białych delikatnych bluzkach, których nie pierze się zbyt gorąco. Potraktuj te miejsca dobrym enzymatycznym płynem do prania białej bielizny. U mnie sprawdza się zawsze Persil. W proszkach i płynach do delikatnych i kolorowych rzeczy często tych enzymów brakuje. Zwilżyć stanik, natrzeć plamy tym płynem, zostawić na godzinkę, a potem całkiem normalnie uprać. Tylko jak zżółknięcia są bardzo stare, to mogą już nie zniknąć. Są też specjalne wybawiacze do plam, w tym wypadku funkcjonują takie do krwi, spermy i właśnie potu. Specjalne mydełko do plam z żółcią też na takie plamy działa.
        • magdalaena1977 Re: Żółte plamy 25.10.08, 13:25
          dzięki - spróbuję.
          • tfu.tfu Re: Żółte plamy 25.10.08, 15:22
            mydło "biały jeleń" serio, wywiozłam z Polski do Szkocji, wywiozę i dalej ;)
            działa na wszystkie tego typu plamy :) (krew też spiera!)
        • nomina Re: Żółte plamy 25.10.08, 14:11
          Nie wiem jak pot, ale krew ponoć rewelacyjnie spiera woda utleniona.
          • pierwszalitera Re: Żółte plamy 25.10.08, 14:29
            nomina napisał(a):

            > Nie wiem jak pot, ale krew ponoć rewelacyjnie spiera woda utleniona.

            Zgadza się, tylko nie wiem, czy woda ulteniona nadaje się na każde włókno. Bawełnie większej szkody pewnie nie zrobi, ale jak dziewczynie wyjdą jakieś dziury, bo stężenie będzie za wysokie, czy cóś, to ja nie odpowiadam. ;-)
          • agastrusia Re: Żółte plamy 25.10.08, 15:33
            nomina napisał(a):

            > Nie wiem jak pot, ale krew ponoć rewelacyjnie spiera woda utleniona.

            nie spiera a utlenia ;-)
            • ocisza Re: Żółte plamy 28.10.08, 08:02
              Białe pranie najfajniej wygląda suszone na słońcu. Plamy, których nie mogłam się
              pozbyć stosując różne wynalazki do prania znikały po dwóch godzinach wiszenia na
              słoneczku. Tylko to raczej wiosenno-letni sposób, bo teraz to z tym słońcem bida.
    • joannea Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 15:36
      ciężko powiedzieć, bo łącznie z uświadomieniem dostałam w pakiecie możliwość
      wyboru, więc mam tych staników sporo. A skoro sporo, to noszę wszystkie "po
      trochu". Więc i ten czas życia się automatycznie wydłużył (pomnożony przez ilość
      posaidanych biustonoszy). Dwa, które noszę najczęściej, obydwa Fantasie,
      wyglądają jak nowe. A mam je już od ładnych paru miesięcy.
      To chyba tak, jak z butami. Mój miś ma dwie pary, zdziera i kupuje nowe. ja mam
      ze 20, i nic im się nie dzieje...
      • ganbaja Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 19:09
        joannea napisała:


        > To chyba tak, jak z butami. Mój miś ma dwie pary, zdziera i kupuje nowe. ja mam
        > ze 20, i nic im się nie dzieje...

        Ja mam butów bardzo mało o trudno mi dostać na moje stopy właściwe obuwie.
        Tak więc w zasadzie niemiłosiernie eksploatuję parę lub dwie.
        Ale jak buty są porządne to średni żywot
        waha się w granicach 7-8 lat.
        Kiepskie buty lądują w koszu po 4- miesiącach. Żal kupować.
        Całkiem jak ze stanikami :-)
        Te stare polskie badziewia po 2-3 miesiącach
        wyglądały jak szmaty.
        Brytyjczyki noszę ciurkiem i po prawie roku są jak nowe :-)
        • iksantia Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 19:51
          Prawda, prawda:)
          Odkąd ubieram się we Freyę, nie jestem w stanie wyrzucić stanika, bo
          wizualnie nic z nim nie jest, to tylko ja wyrosłam.
          Kilka miesięcy nosiłam Arabelkę czarną i z wielkim żalem odsprzedałam
          za całkiem niezłe pieniądze, za które kupiłam taką samą, ale mniej w
          obwodzie, więcej w misce;) i wszyscy zadowoleni ;)
    • madzioreck Re: średni czas przeżycia biustonosza 25.10.08, 20:24
      Moją Arabelkę noszę od połowy czerwca nonstop, piorę co drugi dzień, tyle, że
      ręcznie. Nic jej się nie zrobiło, tylko farba z haftek zlazła. No i pod pachami
      się odbarwiła od potu i dezodorantów. Pollyanna zresztą też.
    • wielebnna podsumowanie :) 27.10.08, 23:05
      przyzwoity biustonosz wytrzymuje minimum rok
      brak do tej pory badań długofalowych ;-)
    • plica Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 07:38
      triumphy - rozmiar trzymaja jakies 3 miesiace czestego uzytkowania. potem drugie tyle na dobicie i trzecie tyle na meczenie sie, bo przeciez nie wyrzuce takiego drogiego stanika, mimo,ze wjezdza mi na biust i musze co 5 min go poprawiac :)
      polskie chomąta - ok. 4 miesiace
      freya (np. polly) panache (infero) fayreform - na razie niezniczczalne, z tym, ze najdluzej mam dwa piersze. cos od wczesnej wiosny czy cos.
    • ocisza Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 08:07
      Moje stare staniki to zawsze w pierwszej kolejności pozbywały się fiszbin. A
      potem bywało różnie, ale raczej trzymały się mocno - skubane i długo się z nimi
      męczyłam. Teraz od kilku miesięcy noszę na zmianę Tango i Finesse i prawdę
      mówiąc znoszą to dzielnie oba. Fakt, prane tylko w rękach, ale za to często.
      Właściwie nic im nie jest. Tylko oba się troszkę zmechaciły od wewnątrz na
      końcach kanalików na fiszbiny.
      • ocisza Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 08:08
        A, miałam na myśli, tylko tego nie napisałam w końcu, że moje stare staniki to
        wytrzymywały długo - czytaj latami.
    • morra111 Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 08:52
      Ja swego czasu przeprowadzałam długofalowe eksperymenty na Triumphach:P Nie
      zamierzam szerzyć reklamy, ale miałam takie 2, które nosiłam na zmianę przez
      jakieś 5-6 lat. A to wszystko dlatego, że nie mogłam znaleźć nic innego, co by
      na mój "dziwny biust" pasowało. W sumie nic dziwnego jak się szuka pasującego
      stanika wśród takich, co są jakieś 10-15 cm za szerokie :P W każdym razie
      musiałam trafić na jakieś prawie niezniszczalne sztuki, bo po tym czasie
      wywaliłam je w zasadzie tylko dlatego, że się przesiadłam na z 75C na 70E. Gdyby
      nie uświadomienie to pewnie do tej po bym w nich śmigała :P Czarny kolor
      praktycznie nie zbladł (za każdym razem prane ręcznie). Obwód z pewnością trochę
      się rozciągnął, ale nie pamiętam jak było od nowości, poza tym przez drastycznie
      za małą miskę ten obwód nawet jako tako trzymał:P Dla porównania moje świeższe
      nabytki - 2 Allesy 70E po jakichś 7 miesiącach użytkowania były ekstremalnie
      rozciągnięte w obwodzie. Po prostu tak, jakby ten obwód na maksa rozciągnąć i
      tak już pozostawić, już nawet praktycznie straciły elastyczność :P Z kolei mój
      najstarszy z nowych staników - prawie roczna Freya Saskia 30F, też intensywnie
      eksploatowana nie rozciągnęła się prawie wcale. Jedyne co, to kolor na boczkach
      troszkę zbladł.
    • tinoola Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 09:16
      w moim przypadku jest tak, ze to ja szybciej "wyrastam" ze stanikow
      niz one niszcza... zanim zaczelam nosic wlasciwe rozmiary czesto
      kupowalam staniki allesowe, jednak one przezywaly srednio 3
      miesiace - stasznie sie rozciagaly i mechacily (ale to moze akurat
      moja wina b wszystkie staniki wrzucam do pralki)

      pzdr
      t.
    • nanafaza Re: średni czas przeżycia biustonosza 28.10.08, 13:34
      U mnie rekord bije Pollyanna karmelowa - ponad pół roku noszona non stop przez cały dzień (prana ręcznie prawie co wieczór)- stan lekko wyblakła, nie rozciągnięta. Niestety ostatnio zrobiła się już ciasna więc praktycznie nie zdążyłam jej znosić.

      Mam jeszcze kilka innych staników Frei, Panache, Fantasie ale na razie wyglądają jak nowe ponieważ zakładam je dość rzadko.

      Mam też dwie Emiliki Curvy Cate, które nosiłam latem i one niestety są mocno porozciągane, aczkolwiek kolory nie wyblakły.

      Acha jeszcze Maskaradki - mam wrażenie, że trochę odbiegają jakością od Frei. Aragon po trzech miesiącach średnio intensywnego noszenia jakoś się zmechacił ;)
Pełna wersja