czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny...

27.10.08, 12:39
wiadomo, ze swietnie by bylo, gdyby w polskich sklepach byl wielki wybor
stanikow. gdyby byly dostepne brytyjczyki. gdyby nasze rodzime firmy
poszerzyly rozmiarowke. gdyby mozna bylo isc "gdziekolwiek" i poprzymierzac
staniki... wiele osob na forum pisze, ze chetnie by pomierzylo rozne modele,
rozmiary, fasony...
... tylko czy potem kupilybysmy te pasujace staniki w tym sklepie?...

ja uczciwie powiem - nie wiem... a raczej wiem - w wiekszosci bym NIE kupila.
dlaczego? ano cena... naprawde, ceny w polskich sklepach sa, wg mnie,
powalajace :( juz taniej jest w wysylkowych sklepach z bielizna... a nie
wspomne nawet o ebay'u...

ja bym chetnie pomierzyla, ale potem szukalabym okazji na allegro lub ebay.
ile z nas tak by robilo?

z jednej strony - mamy do tego prawo (wybrac tanszy produkt).
z drugiej strony - troche mnie moralnie "gryzie" takie podejscie. bo
lobbujemy, zeby rozmiary byly, ale niekoniecznie po to, zeby je kupowac tam,
gdzie sa...

no i moze takie podejscie jest na nasza niekorzysc? bo co z tego, jak sklep
sprowadzi szeroka rozmiarowke brytyjczykow, lub polska firma zacznie szyc
wiecej rozmiarow, skoro "nikt" ich nie kupi (bo za drogie)? wlasciciel?
producent dojdzie do wniosku, ze nie warto rozszerzac rozmiarowki, bo... nikt
"tego" nie kupuje... ;)

a moze sie martwie na zapas? kupujecie w polskich sklepach (pomimo cen)?

ps. ja sie tez obmierzylam w bravissimo w anglii. zrobilam sobie bra-fitting.
i nie kupilam tam zadnego stanika - za drogie mi sie wydawaly... kupilam u
nich troche majtek na przecenach ;) i obiecalam sobie (i obietnicy
dotrzymam!), ze jak bede chciala sprawic sobie prezent w postaci stanika,
ktorego nie dostane tanio na ebay'u (np kalyani gypsy in me :)), to na pewno
kupie go w bravissimo :) takie polsrodki ;)
    • szarsz Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 12:44
      A dla mnie to przestało być takie jednoznaczne.

      Raz, bo zginęły mi dwa polecone, więc boję się zamawiać przez net.
      Dwa, bo funt szybuje pod niebiosa i zakup takiej na przykład
      pollyanny to identyczna cena w bravissimo i u Madziost w sklepie. To
      ja wolę u Madzi, bo sobie pogadam przy okazji, poprzymierzam, może
      coś fajnego wypatrzę, albo mi dziewczyny polecą.
      Trzy, na 30HH nie ma okazji na ebayu. Przynajmniej nie na mój biust :
      (
      • ja_joanna Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 12:59
        Cztery: bo ceny są wysokie m.in. dlatego, że chodzi o staniki w "nietypowych"
        rozmiarach. Jak będzie więcej chętnych i będzie się więcej sprowadzać to i ceny
        zmaleją. Poza tym, kto wie, może kiedyś będzie można iść do H&M i kupić sobie
        55N za 30-40zł? ;-)
      • kura17 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:09
        funt pewnie niedlugo spadnie ;)

        sama piszesz, ze nie kupujesz (kupujesz mniej) na allegro z konkretnych pwoodow.
        gdyby "przeciwwskazania" zanikly, wolalabys kupowac tam taniej, dobrze
        zrozumialam? (ja akurat kupilam 2 tango II 30hh za 5 funtow ;)

        wiadomo, ze jak mam do wyboru sklep stacjonarny, odrobine drozszy od
        wysylkowego, to pomierze i kupie w stacjonarnym! ale, jak na razie, dla mnie
        roznice w cenach sa zbyt drastyczne...
        moze to tylko ja jestem taka sknera? :(
      • ja-magrat Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 20:02
        szarsz, nie do końca się z Tobą zgodzę - też noszę 30HH i upolowałam na ebayu (brytyjskim oczywiście) parę razy to i owo. Tym panachowym trochę łatwiej chyba, ale ja freyowa jestem i staram się trzymać rękę na pulsie.
        Dwa: IMO jak funt szybuje, to nie ma co liczyć, że nasze ceny nie poszybują - jest zresztą na ten temat osobny wątek:)
        Trzy: zdecydowanie wspólne zakupy internetowe! ostatnio we trzy podzieliłyśmy się fedex-em, było szybko, tanio i bezpiecznie

        Też lubię, tak jak założycielka wątku poprzymierzać gdzie się da a potem szukać taniej.
        I też mnie nachodziły podobne wątpliwości.
        • szarsz Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 07:18
          ja-magrat napisała:
          > nie do końca się z Tobą zgodzę - też noszę 30HH i upolowałam na
          > ebayu (brytyjskim oczywiście) parę razy to i owo. Tym panachowym
          > trochę łatwiej chyba, ale ja freyowa jestem

          A ja to już sama nie wiem, jaka jestem. Biust mi pasuje do pollyanny białej i pollyanny karmelowej i pollyanny czarnej. Tylko obwody mają za luźne. I to koniec listy :(

          Kiedyś miałam Zetę frei, którą uwielbiałam, a teraz jej siostra, Eleanor leży na mnie jak siódme nieszczęście. Panache nie leży mi zupełnie. W ogóle z coraz większym przejęciem czytam LMB, bo część ich problemów to moje problemy. Tyle że one oprócz Frei, Panache i Fantasie mają jeszcze inne marki, a ja nie mam nic :( I to jest przyczyna pewnie, dla której sklep stacjonarny zyskał w moich oczach ogromne uznanie. Bo za przymiarkę tego wszystkiego co w sklepie i stwierdzenie, że nie pasuje zupełnie nic, zapłaciłabym naprawdę wielką kasę. I jeszcze trzeba brać pod uwagę, że mierzyłam po kilka rozmiarów z jednego modelu.

          Wracając do meritum, pójście do sklepu i mierzenie z premedytacją i pełną świadomością tego, że nie kupię, wydaje mi się nieuczciwe. To nie oglądanie pralki czy telewizora w MM, którym to nie zaszkodzą setne oczy. Akceptuję fakt, że sklep zakłada się po to, by zarobić i to jest jego nadrzędnym celem istnienia. Jestem w stanie zapłacić za komfort, jaki dają zakupy w sklepie stacjonarnym, z pełną świadomością tego, że przez internet byłoby taniej. Ale jakim kosztem?
    • joankb Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:04
      Już był podobny fragment wątku...
      Ja kupuję. Jeśli jakiś model mi się podoba, zamówię go czy przymierzę w sklepie
      i jest dobry - kupuję. Zamawiam WIEDZĄC za ile, wchodzę do sklepu i ZNAM ceny.
      Na ebayu czy allegro poluję na modele bliźniacze, podobne, czy po prostu inne i
      tanie...
      • besame.mucho Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:08
        Ja też kupuję. Na ebayu szukam tylko staników ze starych kolekcji, nie
        do kupienia w zwykłych sklepach.
      • molowiak kupiłabym 27.10.08, 14:30
        Na mój biust (okolice 75JJ) ciężko coś dobrać nawet korzystając z forumowej
        wiedzy. Zwykle co najmniej raz odsyłam, często kilkakrotnie. Gdyby istniał
        niedaleko sklep z wyborem staników w moim rozmiarze byłabym stałą klientką.
        Nawet jeśli ceny byłyby takie jak teraz w stacjonarnych.
        • sheena777 Re: kupiłabym 29.10.08, 11:07
          ja tez zdecydowanie wolałabym pójsć do sklepu, przymierzyc i kupic.
          u mnie jest tak że nawet jak (teoretycznie) rozmiar dobry, to albo
          fiszbina nie taka, albo za płytki albo za głęboki albo robi dziwny
          kształt albo generalnie źle się w nim czuję.

          do bravissimo odsyłałam chyba z 9 razy, zanim w końcu zostawiłam
          stanik dla siebie. trwało to kilka miesięcy a za koszt przesyłek
          mogłabym sobie coś innego kupić.

          poza tym, czasami potrzebne jest coś "na już" pod kątem konkretnego
          ciucha. przez internet tak nie kupię wiec zdecydowanie kupowałabym w
          sklepach stacjonarnych.
          • nimrodella Re: kupiłabym 29.10.08, 12:02
            Sama nie wiem. Nie no jednak gdybym znalazła cokolwiek (ładnego,
            pasującego dobrze) w moim rozmiarze kupiłabym za kązde pieniadze.
            Żadna to dla mnie atrakcja wybierać na ebayu AŻ z 4 staników w
            rozmiarze 28GG z czego jedne to tango, które juz mam i lubie średnio
            a drugi to fiesta, które mi się nie podoba.
            Najwięcej i najfajniejsze kolorystycznie w tym rozmiarze to CK. Co z
            tego jak pasuje mi tylko Emily? (góra jestem pełna i te tasiemki na
            górze w Princess i Portii mi jakąś dzieną historię robią z biustem).
            A ile mozna miec Emilek?
            Kupiłabym w stacjonarnym za każde pieniądze - gdybym miała pewność,
            że jest dobry (a ponieważ samej mi to cięzko okreslić) musiałaby być
            jeszcze profesjonalna obsługa. W Białymstoku to takiego cuda jeszcze
            nie ma (ale coś chodza słuchy, że ma być). Niechby tylko był. Przy
            200 zł ręka by mi zadrżała - pewnie kupiłabym i tak.
            Ale teraz jadę do Londynu i juz obczaiłam gdzie sa sklepy brastopu i
            bravissimo. Wiele sobie obiecuję po tym wyjeździe.
            • kura17 Re: kupiłabym 29.10.08, 12:27
              nimrodella napisała:

              > Wiele sobie obiecuję po tym wyjeździe.

              powodzenia! :)
              sama nie wiem czemu, ale bardzo mnie tro zdanie rozczulilo :)
    • evolet Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:17
      Jak już jest i nie jest to szalona różnica ceny - tylko taka jak w polskich
      sklepach internetowych lub niewiele wyższa - to kupuję. Bo lubię wejść do
      sklepu, przymierzyć i wyjść z nowym nabytkiem. Bo nie chce mi się bawić w
      zamawianie, czekanie, odsyłanie, wymiany. Bo chcę mieć możliwość kupowania na
      miejscu i chcę, żeby taki sklep przetrwał.
      Ale jeśli czegoś nie mają w ofercie i mieć nie będą - to zamawiam przez net. Nie
      kupię zielonego stanika, jeśli akurat szukam białego, nawet jeśli to ten sam model:)
      • kura17 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:24
        ja jeszcze nie jestem na tym etapie, ze grymasze z kolorami :))
        kupuje, co sie trafi, oby pasowalo... trudno mi dobrac dobry model :(
        i bardzo zaluje, ze w niemczech (a przynajmniej w hamburgu, gdzie mieszkam) jest
        stanikowa spora posucha... chetnie bym pomierzyla ;)
        ale nie wiem, czy bym kupila :( jedyne freye, ktore widzialam, sa za jakies
        50-60 euro :(
        • bluebebe Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:43
          Ja pisałam o tym już w wątku Madziost, ale napiszę jeszcze raz:)
          Moim zdaniem nie ma się o co specjalnie martwić, bo:
          1. Ja na przykład kupuję w-sz-y-s-t-k-o co się da na Allegro i zawsze szukam jak
          najtańszych okazji. Wchodzę i przymierzam w sklepie, potem "jestem niefer";) i
          kupuję to samo taniej na Allegro. Dotyczy to staników, czajników, kosmetyków i
          jedzenia dla psa. Jest mnóstwo ludzi takich jak ja.
          2. W sobotę byłam u znajomych i dyskutowałam na ten temat z koleżanką. Ona
          opowiadała mi o swoim stylu zakupów. Lubi kupować, kupuje sporo, nie patrzy na
          ceny jak jej się coś spodoba (jest księgową, nie główną, zarobki jak najbardziej
          przeciętne), kupuje tylko w realu - musi dotknąć, pomacać i przede wszystkim
          cieszy ją kupowanie w realu, że wychodzi ze sklepu z torbą. Jest mnóstwo ludzi
          takich ludzi jak ona.

          I sklepy stacjonarne doskonale o tym wiedzą, że część klientek przyjdzie,
          przymierzy i kupi to samo na allegro. I nie ma się co temu dziwić, ani przeciw
          czemu buntować. Bo tak już jest i koniec. Wspominałam, że jak otwierali Złote
          Tarasy to przed nimi chodzili ludzie z tabliczkami "Na Allegro kupisz to
          wszystko taniej". To było w ramach promocji Allegro (świetny pomysł, na
          marginesie:)). Właściciele sklepów stacjonarnych "godzą się" na różne rzeczy
          (np. pseudo - ochrona), wiedzą że nie pracują w warunkach idealnych, ale
          nastawieni są na klientów, których opisałam w punkcie 2. Mam wrażenie, że jednak
          jest to i tak wciąż znakomicie większa grupa, niż ci z punktu 1.
        • evolet Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:52
          kura17 napisała:

          > ja jeszcze nie jestem na tym etapie, ze grymasze z kolorami :))

          To akurat przykład Tango II plunge;)
          Raczej też nie grymaszę, od lipca poluję na coś jasnego:/

          >jedyne freye, ktore widzialam, sa za jakies
          > 50-60 euro :(

          No to jest dla mnie za duża różnica. zdaje się, że w Poznaniu poza Yoshi w
          jeszcze jednym miejscu można kupić Arabelki - ale kosztują ok. 200zł [nawet nie
          wiem, jak z rozmiarówką]. To ja jednak dziękuję.
          • kura17 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 15:16
            a ja nowa arabelke 30H kupilam za 7.5 funta (plus przesylka) :)
            ... ale sprzedalam, bo jednak nie byla idealna...
            200zl chyba bym nigdy za stanik nie zaplacila... *chyba* ;) nie zarzekam sie,
            ale mam spora pewnosc :)
            • victoria08 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 18:18
              w gdansku na weglarskiej mozna juz kupic arabelke za 162zl bodajze. w uk bez
              wysylki za ok.130zl bez przeceny..
    • m_oments Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:38
      Kupiłabym, jesli by mi pasowal, to niezbyt duża różnica w cenie (dla
      mnie rzędu 30zł miedzy UK a polskim sklepem) nie przeszkadzałaby mi-
      lubie iśc na zakupy, i wrocic z czymś nowym do domu;
      Teraz sie denerwuje, bo szukam "na wczoraj" Masquerade w rozmiarze
      30FF i kolorze czerwonym i przegladanie ofert w sklepach
      ineternetowych jest po prostu czasochłonne, wolalabym pójśc do
      dobrze zaopatrzonego sklepu, i kupic- podejrzewam ze nawet w każdej
      cenie:)
    • zblazowana Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:47
      ja bym z dziką radością kupiła te pasujące staniki gdybym miała taki
      sklep pod ręką :)

      i nie dlatego, że np. ja jestem "rozrzutna", a Ty "sknera" :) po
      prostu dlatego, że mamy pewno inne priorytety - np. mnie męczy to
      wyszukiwanie okazji, oczekiwanie, wymienianie, pilnowanie w którym
      sklepie ile mi maja oddac (a często "zapominają" oddać nadpłatę) i
      kiedy minie te 10 dni na odsyłkę (bo zamawiam z kilku sklepów naraz)

      jestem skłonna poświęcić się finansowo, ale szkoda mi czasu :)
      jestem sknerą czasu :P wolałabym zobaczyć, przymierzyć i mieć -
      wszystko w godzinę a nie całymi tygodniami grzebać po stronach,
      pilnować aukcji, promocji itd.

      pomijając fakt, że też wydaje mi się, że kiedy nasze rozmiary
      przestaną być uważane za "nietypowe", ceny staników podążą za
      wymaganiami rynku :)

      reasumując - ja bym się nie przejmowała dylematem moralnym, bo
      zawsze się znajdzie grupa klientek, której wygodniej będzie po
      prostu kupić stacjonarnie :)
      • evolet sknera czasu:) 27.10.08, 14:49
        o właśnie i to jest też prawda: nasz czas kosztuje. i czasem "taniej" wyjdzie
        kupić stacjonarnie:)
    • l-u-l-u Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:54
      Gdybym chciała kupować w stacjonarnych sklepach na obecnym etapie musiałbym
      wygrać we włoskiego totka to sto milionów euro. Od stycznia już 4 raz zmieniam
      rozmiar. A ponieważ nie da się przeżyć z jednym stanikiem - to w
      najoszczędniejszej opcji zakupuję 2 czyli licząc po cenach stacjonarnych
      musiałabym wydać jakieś 300-400 zł co 2-3 miesiące na staniki. No to chyba
      oczywiste jest, że wole wydać połowę tego.
    • jolina3 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 13:54
      Ja podobnie, lubię wejść do sklepu, poprzymierzać i wyjść z
      pasującym zakupem. Bez czekania.
      Teraz, przy dużych różnicach cenowych w stacjonarnym mam zamiar
      kupić jeden dobry stanik. Jestem na początku drogi, i ze względu na
      ceny muszę sobie dozować "przyjemności". Gdyby były tańsze, na pewno
      kupiłabym kilka od razu. :)
      • annm Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:20
        Ja staram się zachować złoty środek....

        Lubię zakupy w sklepach: pomacać, zobaczyć, przymiezryc i ....
        kupić....
        Do tego w profesjonalnym sklepie - jest jeszcze profesjonalne
        DORADZTWO :)
        dlatego na początku mojej drogi z LB i prawdiłowo dobranym stanikiem
        wybrałam sie do MILLA Wrocław.... i to było to

        sama nigdy bym się tak nie zmierzyła, nie dopasowała itd....
        i oczywiscie kupiłam już..... 4 staniki u nich....

        zaszalałam straszliwie
        ale

        nie wykluczam kupowania okazji w sklepach internetowych - wręcz
        przeciwnie - jak cos upoluje - kupię
        (ja kupuje dużo przez Internet: leki, kosmetyki, garnki, ksiazki....)

        ale do sklepu stacjonarnego na pewno wrócę i bede kupowac.....

        poza tym - wg mnie dobry STANIK jest wart tyle co dobre buty....
        na nim moze byc bluzeczka niedroga - ale jak leży :) :)

        i nie kupuje całej masy ciuchów nie do chodzenia (woel jedno a dobre)
    • twoj_aniol_stroz Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:11
      Ja nie jestem ekspertem stanikowym, więc muszę powlec się do sklepu
      i naprzymierzać ile wlezie, bo tylko tak się zorientuję jaki model
      na mnie wygląda dobrze. Np. ostatnio mierzyłam arabelkę i okazało
      się, że ewidentnie nie leży dobrze :( No nic, łezkę po arabelce
      oarłam i kupiłam dwie inne Frey'e (zabijcie mnie nie wiem jaki
      model) i jestem zadowolona. Za te dwa staniki zapłaciłam 222 zł -
      nie taka porażka, a przynajmniej od razu zabrałam do domu, na 100%
      pasujące i od razu się nimi cieszyłam :D
      A jako jeszcze jeden dodakowy argument za lobbowaniem podam taki:
      jak w sklepie będzie wybór rozmiarów, to panie siłą rzeczy nie będą
      wciskały na siłę 75B kobiecie o rozmiarze 65F, bo zwyczajnie
      właściwy rozmiar będzie wisiał na wieszaczku :) Poza tym, lobbowanie
      ma jeszcze jeden bardzo wazny cel: uświadomić kobietom, że noszą złe
      rozmiary biustonoszy. Na razie jest tak, że jeśli jakaś kobieta
      nawet teoretycznie wie, że z jej biustonoszem jest coś nie tak i
      cośtam słyszała o większych miskach a mniejszych obwodach, to i tak
      nosi zły rozmiar, bo dostanie tego właściwego graniczy z cudem, a
      tak jeśli kiedyś (w bardzo pięknej, świetlanej przyszłości) w
      zasadzie większość sklepów będzie oferowała pełną lub prawie pełną
      rozmiarówkę no to ze zwykłej babskiej ciekawości polezie do sklepu,
      żeby sprawdzić te rewelacje stanikowe :) i być może sama na sobie
      przekona się, że wygodniej jej w rozmiarze zbliżonym do właściwego.
      • velika Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:34
        Ja z kolei, mając pod nosem Yoshi, wolę coś tam kupić raz na 3 miesiące, niż
        bawić się w zamawianie z neta. Kiedy Yoshi nie było-zamawiałam w polskich
        sklepach internetowych, kupiłam też po jednym staniku na allegro i giełdzie. U
        mnie dochodzi też rozmiar-mało które 60H jest ok, zresztą wybór jest tak marny,
        że wolę iść i przymierzyć pod okiem bra fitterki. A ceny, choć wysokie, są do
        przeżycia dla osoby, która nie kupuje dużo:)
    • morgen_stern Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:39
      Kupowałabym w stacjonarnych, nawet przepłacając, z jednego powodu -
      jestem bardzo niecierpliwa i po prostu nie wyszłabym z pustymi
      rękami ze sklepu, gdybym znalazła pasujący na mnie stanik.
      Musiałabym go mieć TERAZ i NATYCHMIAST ;)
    • madzioreck Kupiłabym 27.10.08, 14:53
      Wolę zapłacić więcej i nie szarpać się z wymianami i odsyłaniem. Dotąd zakupiłam
      przez net tylko to, co wcześniej przymierzałam stacjonarnie, bo w przy moim 70 J
      wybór jest kiepski, a jak coś jest dobre rozmiarowo, to nie pasuje fason. Za
      dużo zabawy. Lubię iść jak człowiek do sklepu i kupić to, czego potrzebuję.
      • kulki Re: Kupiłabym 27.10.08, 18:44
        > Wolę zapłacić więcej i nie szarpać się z wymianami i odsyłaniem.
        Ale autorce wątku, o ile dobrze zrozumiałam, chodzi o to, że nie szarpałabyś się
        z wymianami - bo kupiłabyś przez net dokładnie to samo, co Ci tak świetnie
        pasowało w sklepie.
        Tyle, że połowę taniej.
        • kura17 dobrze zrozumialas :) n/txt 27.10.08, 19:28

    • evolet Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 14:58
      Jeszcze jest też kwestia, jaką pozostaje w zasadzie główny cel naszego
      Lobbowania - czyli duży wybór staników w pełnej rozmiarówce, od różnych
      producentów, w różnych krojach i kolorach. Sygnalizujemy w sklepach - sklepy
      zamawiają [albo nie] albo przekazują producentom [albo nie...], producenci
      przyjmują do wiadomości [albo nie...] i szyją [albo nie]. Nie sygnalizujemy -
      nic się nie dzieje, rozmiarówka pozostaje 70-80, A-D. Mimo wszystko
      sygnalizowanie daje jakieś szanse;)
    • madzioreck Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 15:08
      Myślę też, że gdybyśmy mogły kupić od zawsze dobre staniki równie łatwo jak inne
      towary, to nie szalałybyśmy aż tak z kupowaniem przez net, zza granicy itd, bo
      po prostu nie byłoby takiej potrzeby...
    • klymenystra Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 16:27
      W swoim poltorarocznym stanikomaniactwie kupilam 4 staniki stacjonarne- w
      Londynie. Wszystkie inne to ebay, jeden gorset z brastopu i tyle. Jednak wiele
      bym dala, zeby moc stacjonarnie kupowac w Krakowie- kupowac POLSKIE biustonosze.
      Wierzcie mi- gdyby w sklepach byly polskie staniki w moim rozmiarze do 80
      zlotych, nawet nieco gorsze jakosciowo od brytyjskich, to w necie szukalabym
      tylko Maskaradek.
      Ja wiem, ze mam pod nosem Intimo- co z tego, skoro te ceny sa dla mnie straszne?
      Wole miec 5 M&S za 5 funtow kazdy, niz jeden za 30 funtow.
      Tak wiec dopoki nie bedzie polskich firm dostepnych wszedzie, ja bede kupowac w
      necie.
      Ostatnio mierzylam Dame Kier 70F- ideal, tylko ze nawet po podszyciu bylby za
      luzny. Gdyby jednak mial luznosc porownywalna z moimi brytyjskimi 70, ktore po
      podszyciu sa ciasne, to bym kupila- nawet uzasadniajac statystycznie. O.
      • martvica Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 20:50
        Klymenestra, podpisuję się pod Tobą :)

        > Ostatnio mierzylam Dame Kier 70F- ideal, tylko ze nawet po podszyciu bylby za
        > luzny. Gdyby jednak mial luznosc porownywalna z moimi brytyjskimi 70, ktore po
        > podszyciu sa ciasne, to bym kupila- nawet uzasadniajac statystycznie. O.

        Możesz więcej w wątku producenckim? Pliiiiiz.
        • klymenystra Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 23:09
          Moge. Jutro, bo dzis sily nie mam. Ja Ci chyba cos opowiadalam na zlocie, ale
          widac umklo :)
          • martvica Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 08:35
            Zupełnie nic mi się nie włącza w mózgu na połączenie 'zlot' i 'Dama Kier' ale on
            jest dziurawy ;))
      • plica Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 22:21
        ja z kolei poszlam pomierzyc kostary. bardzo bym chciala wspierac polski przemysl i kupic stanik za 70 zł. niestety nosze scisle 70-tki i 65-tki a kostarowa 60-tka moglaby byc na mnie ciasniejsza.
    • magdalaena1977 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 17:44
      Ja zgadzam się generalnie z tym, że zawsze część klientów sklepie stacjonarnym
      przyjdzie obejrzy i kupi na allegro.

      Ale:
      - dla mnie cena powyżej 100 zł za normalny stanik jest nie do przyjęcia. W
      efekcie poluję na ebayu, allegro, przecenach i spokojnie znajduję brytyjskie
      staniki z metką za 50 - 60 zł. Nie wiem, jak piękny musiałby być stanik, żebym
      dała za niego 200 zł, bo tyle potrafią kosztować brytyjskie staniki w polskich
      sklepach.
      - ceny polskich staników to jakieś 70 - 80 zł, a na przecenach nawet 50 zł. I za
      tyle bym kupowała spokojnie gdyby szyli może 75J. I gdybym mogła przymierzyć za
      darmo i wybrać spośród kilku modeli. Ale niestety ani milena, ani comeim ani
      krisline nie oferują ich w Warszawie stacjonarnie (jeśli coś wiecie, to napiszcie).

      Ja jestem po studiach, zarabiam, nie mam dzieci na utrzymaniu, a ponad 100 zł za
      stanik to dla mnie za dużo.
      Więc co ma powiedzieć fryzjerka, ekspedientka czy studentka z biednej rodziny ?
      Lobbując chcemy, żeby na rynku dostępne były także staniki na ich poziomie
      cenowym, może średniej jakości, bez niesamowitych koronek czy plandżów, ale
      WIĘKSZE i z MAŁYMI OBWODAMI !
      • victoria08 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 18:24
        jejku czesc z nas kupuje na ebayu czy sprowadza z uk. szczerze?
        ja wole wejsc i kupic stacjonarnie jak wiem ze ceny beda przyzwoite. bo
        sprowadzic nowe freye czy panache z uk nie z brastopu to kosztuje I CZEKA SIE. a
        czesto potrzebny jest stanik NA JUZ DO SUKIENKI NA WESELE, na wyjscie, bo cokolwiek.
        poza tym jak beda w Polsce takie sklepy w duzej ilosci to ceny zejda. i polskie
        staniki w Polsce beda tansze.
        ok my mamy nawyki kupowania w uk(ja jednak nie wysylam sobie nic do P
        olski taki mam uraz po waszycyh postach ze gina rzeczy) - zawsze kombinuje
        tansza wysylke i bezpieczniejsza do znajomej w uk - lub jak sama tam przez
        ostatnie pol roku bywalam raz na miesiac srednio.
        poza tym naprawde wiele moich znajomych woli zakupy stacjonarne.
        i wiele by chcialo miec stacjonarnie POLSKIE TANIE STANIKI. wiec chyba warto
        lobbowac?:)
      • nathd Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 18:32
        Ja również się zgadzam, że cena 200zł za stanik to jest dużo (przynajmniej dla
        mnie). Trudno nie sprowadzać z UK Arabelki, gdyż w Polsce przy pełnej
        rozmiarówce cena oscyluje wokół 200zł, a w Anglii ok 100zł, o przecenach nie
        mówiąc, bo w naszych sklepach (oczywiście nie wszystkich), nawet jak zostaje
        kilka rozmiarów cena nie jest obniżona.
        Tak więc, jak stanik jest w rozsądnej cenie, to jak najbardziej kupię go w
        stacjonarnym, ale jak mogę zaoszczędzić ponad 30zł to wybieram wysyłkę.
        Miłoby też było spróbować czegoś innego jak Freya i Panache, np. Mileny czy
        Kingi, gdyby tylko rozmiarówka na to pozwalała.
    • pieczyste Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 18:25
      To prawda że ceny brytyjczyków w polskich sklepach sa wysokie. Za Arabelkę w 6
      zmyśle zapłaciłam coś ok. 170zł, podobnie za Polyannę. Troche taniej wyszło mi
      tango plunge- 159zł. Mam trdnodostępny rozmiar, czesto 60 jest za luźna. Mało
      firm szyje sześćdziesiątki, więc kupuję co jest. Gdybym miała większy wybór,
      robiłabym dokładnie tak samo. Wolę stanik przymierzyć, zastanowic sie, nie bawić
      się w zadne przesyłki i nie martwić że zginie. Tak po prostu mam. Poza tym
      przeliczjąc cenę w funtach i doliczając koszt przesyłki okaże się że oszczędzam
      30 złotych...
    • nikopolis1 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 18:54
      moim zdaniem lobbowanie jest jak najbardziej moralne. nie rozumiem dlaczego mam
      być pozbawiona możliwości wyboru? poza tym w polskich sklepach też mogą być
      promocje, wyprzedaże, itp.
    • joana.mz Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 19:12
      Kupiłabym chętnie w sklepie stacjonarnym - niestety w mojej okkolicy
      nie ma kaliego. Kupiłabym drożej o powiedzmy 30zł i byłabym
      szczęśliwa, że mogłam przymierzyć stanik. Do tej pory kupowałam
      stabniki na allegro, naszej giełdzie i w Londynie i wiem jakie jest
      czasochłonne - śledzenie, szperanie, potem czekanie na przesyłkę. Na
      prawdę czasu na to poszło wiele a czas też przecież kosztuje.
      Inna sprawa - lobbujemy by był wybór. Jeśli sklepy będą oferowały
      pełną rozmiarówkę to pewnie zauważą to producenci z różnych
      przedziałów cenowych i będzie można kupić wymarzone rozmiary choćby
      na bazarku.
    • sineira Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 19:45
      Kupiłabym na pniu, gdyby akurat było to, na co mam ochotę. Kupuję kapryśnie. Mam
      "fazę" np. na zielony - wtedy muszę mieć zielony teraz, zaraz, już. A że
      zazwyczaj moje "fazy" rozjeżdżają się z ofertą sklepową, większość moich
      staników kupiłam na ebayu.
      Inna para kaloszy to wyroby polskie. W sklepie stacjonarnym taka np. Dalia jest
      średnio o 20-30 zł droższa. No sorry, ale nie widzę powodu, dla którego miałabym
      dokładać do interesu (i to podwójnie, bo za czas poświęcony na zakupy musiałabym
      dodatkowo zapłacić niani), skoro przesyłkę z ich sklepu internetowego dostaję do
      ręki w ciągu 2-3 dni.
    • joankb Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 19:52
      A poważnie? Rynek jest duży.
      Kupuję na allegro i na ebayu - ciuchy, książki, płyty, perfumy, rośliny, meble,
      ozdóbki. Kupuję w komisach, na prywatnych wyprzedażach, w second-handach, na
      bazarkach. I w sklepach też. I jeszcze mi się nie zdarzyło żeby mnie do sklepu
      nie wpuścili :))
      Specjalizacja - bielizna jest duuża. Zawsze będą marki droższe i tańsze, zawsze
      będą klientki na to i na to. Na nowości, zaraz, natychmiast, dziś - też. A przy
      tym - tu nie ma "moda", nie w tym stopniu co w ciuchach. Kupię model sprzed 5-10
      lat jeśli mi się spodoba.
      Stacjonarny, obok internetowego, znacząco zwiększa bazę klientek, a jeśli dobrze
      mu idzie stanie się partnerem dla producentów.
      Pojawią się i tanie i najdroższe marki. Bać to się powinny marne sklepy. Tam
      nawet nie wejdziesz :)) Nie polecisz, nie przyprowadzisz nikogo.
      Lobbujemy we własnym interesie. Ale parę firm już wokół Lobby powstało, powstają
      następne. Mądrze i fachowo poprowadzone na pewno nie zginą.
    • maith Oj Kuro, przecież jak czegoś jest pełno,to tanieje 27.10.08, 20:57
      Teraz tańsze są te rozmiary, których jest pełno, a przesadnie drogie te, które
      stanowią rzadkość.

      Dzięki naszemu lobbowaniu dobre rozmiary zaczną być tak popularne, jak teraz
      popularne są złe.

      I nie będą musiały być drogie.
      Bo dzięki naszemu lobbowaniu w końcu większość kobiet będzie znała swój
      prawdziwy rozmiar.
      • kura17 Re: Oj Kuro, przecież jak czegoś jest pełno,to ta 27.10.08, 21:38
        ej, bez przesady.
        w anglii jest pelno, a jakos wyjatkowo tanio nie jest...
        na ebay'u jest, generalnie, duzo taniej.

        poza tym: ja wiem, ze jak bedzie pelno, to bedzie taniej. ale ZANIM bedzie
        pelno, ile osob tylko przymierzy, zeby kupic potem gdzie indziej? zeby bylo
        pelno, musi sie sprzedawac...
        ... ale widze po odpowiedziach na forum, ze wiele osob kupi, chocby drozej, z
        roznych pwoodow.
        wiec pewnie nie jest tak zle z tym lobbowaniem ;)
    • kaczencja Proste: lobbujmy tam, gdzie chciałybyśmy kupować. 27.10.08, 21:31
      Dlatego już nieraz, np. przy okazji wątku o zbyt drogich stanikach dziewczyny pisały, że każda z nas powinna lobbować tam, gdzie później ewentualnie kupiłaby stanik. Ja się tego trzymam i nie lobbuję w miejscach, gdzie później, z uwagi np. na cenę i tak nic bym nie kupiła. Nie piszę do producentów, którzy - nawet, jeśli wyprodukują stanik w rozmiarze 65E to wycenią go na 100zł albo lepiej. Piszę do tych, których jakość produktów znam i doceniam, a cenie nie mam nic do zarzucenia. Bo niestety, ale wciąż nie uważam, żeby odpowiednią średnią ceną dla biustonosza było 100zł i więcej. Jasne, że zawsze będą firmy wyceniające wyżej swoje produkty i będą też klientki, które coś u nich kupią. Ale jest masa osób, które wolałyby kupić taniej, albo chciałyby po prostu mieć 6 staników za 50zł zamiast 2 za 150zł.

      Dużo kupuję na eBayu, szukam okazji z prawdziwego zdarzenia i nie wyobrażam sobie, bym miała przyzwyczaić się do cen sklepowych staników w moim rozmiarze. Niestety działalność Poczty sprawia, że zamiast small packet muszę teraz wybierać droższe signed-for i za wysyłkę płacę niejednokrotnie drożej niż za sam stanik. Między innymi dlatego - jeśli pojawi się w Polsce firma, która będzie produkować staniki w moim rozmiarze i ceny będą przystępne (powiedzmy do 60zł) - to nie wykluczam, że gdyby nawet najbliższy ich sklep znajdował się 200km od mojego miejsca zamieszkania, pojechałabym tam na zakupy. Chociażby po to, by poprzeć jakoś inicjatywę takiego sklepu, który wraz z poszerzeniem rozmiarówki nie podniósł cen o 30-40% i oferuje staniki, na które większość z nas może sobie pozwolić.
    • plica Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 22:07
      z bolem serca i kieszeni jednak kupie. rzadko i raczej sobie na prezent, ale jak juz ide i przymierzam poł sklepu to na serio z zamiarem kupienia sobie czegos.
      od eksperymentowania, cudowania itd. mam allegro ze stanikami po 20-40 zł
    • satia2004 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 22:47
      Gdybym miała możliwość kupna stanika w normalnej cenie w sklepie
      stacjonarnym to nie byłoby problemu.

      Podpisuję się pod tym co napisała kaczencja 'każda z nas powinna
      lobbować tam, gdzie później ewentualnie kupiłaby stanik'. Kocham
      staniki ale 160 w górę za stanik to dla mnie zdecydowanie za dużo.
      Dlatego nie będę lobbowała za kolejnym sklepem sprzedającym
      brytyjczyki typu Freya czy Panache. Stawiam na uświadamianie
      producentów. Jest mnóstwo bieliźniaków gdzie można kupić standardowe
      A-D za 50-100zł max. Jakbym mogła kupiś normalnie stacjonarnie
      stanik w tej cenie, mieć wybór, móc pomierzyć, porównać,
      powybrzydzać to nie obchodziłoby mnie, że mogę go kupić 10zł taniej
      w necie.
      • wielebnna Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 23:00
        kurcze, gdyby do Chińczyków dotarło, że trzeba uszyć 100 rozmiarów...
        przecież im jest wszystko jedno, co szyją - ma być na to zbyt a czy to bedzie
        55R czy 95A to chińskim szwaczkom bez różnicy
        • evolet Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 23:09
          to by musiało dotrzeć najpierw do pań z bazarków, żeby miał kto zamawiać.
          a dla chińczyków później pestka, jak się dowiedziałam jak u nich wygląda
          produkcja mechaniki i elektroniki, to takie arabelki by za grosze szyli:/
        • klymenystra Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 23:12
          Takiego typowego z Chin bazarkowego to bym jednak nie chciala. Niebezpieczne sa,
          byl kiedys o tym watek.
          • kaczencja Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 27.10.08, 23:25
            Nie trzeba popadać zaraz od skrajności w skrajność. Między stanikami za 150zł a tymi za 10 jest jeszcze wiele innych :) Wiele firm, w tym również polskich, ma staniki w regularnych cenach ok. 40zł. I taka cena dla mnie jest okay. Nie potrzebuję w staniku specjalnych bibelotów, francuskich koronek, diamencików, kryształków i jedwabnych wstążek. Wystarczy mi prosta bawełniana, wygodna bielizna. I sądzę, że taką można produkować w cenie kilkudziesięciu złotych. Prócz staników potrzebne mi są jeszcze np. buty, ubrania i kosmetyki i to wszystko też trzeba kupić, niejednokrotnie za niemałe pieniądze. Idzie zima, ja przez cały rok kupowałam staniki a nagle zdaję sobie sprawę, że w zasadzie to moje buty powoli już się rozlatują, przydałaby się nowa kurtka i seria kosmetyków na okres chłodów, bo skóra zaczyna się irytować. Przez jakiś czas można sobie polować na eBayu, czekać z utęsknieniem na przesyłki itd., ale czasami przychodzi moment gdy naprawdę chciałoby się trochę grosza odłożyć na coś innego, a tu kolejny brytyjczyk przychodzi z wysp i znowu nie pasuje.
            • magdalaena1977 Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:14
              kaczencja napisała:

              > Nie trzeba popadać zaraz od skrajności w skrajność. Między stanikami za 150zł a
              > tymi za 10 jest jeszcze wiele innych :) Wiele firm, w tym również polskich, ma
              > staniki w regularnych cenach ok. 40zł. I taka cena dla mnie jest okay. Nie pot
              > rzebuję w staniku specjalnych bibelotów, francuskich koronek, diamencików, krys
              > ztałków i jedwabnych wstążek. Wystarczy mi prosta bawełniana, wygodna bielizna.
              A ja chciałabym mieć wybór. I raz kupić zwykły normalny stanik (w moim
              rozmiarze), a kiedy indziej strzelić sobie droższe koronkowe cudo.
              • kaczencja Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:33
                No właśnie. I dlatego tak ważne jest, by każda z nas lobbowała tych producentów, których ofertą byłaby zainteresowana. Jeśli chodzi o te droższe alternatywy, to zaryzykuję stwierdzenie, że pewien wybór już jest. Ale jeśli chodzi o te tańsze, to jak dotąd nikt w Polsce nie zszedł ze swoim produktem poniżej magicznej kwoty 50zł. Najbliżej była Milena ze swoim Lemon Sorbetem. Ale po pierwsze, Milena swoją rozmiarówką nie jest w stanie uszczęśliwić wielu z nas, a po drugie, ten specyficzny model bardzo często źle leży i gdyby jakaś koleżanka mnie zapytała, czy znam jakiś tani i dobry stanik w rozmiarze 60F to tego modelu raczej bym jej nie poleciła.
          • evolet Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:26
            To raczej był komentarz odnośnie tego, gdzie i co kupuje sporo kobiet, które się
            nie uświadomią, bo nie wydadzą nawet 60zł za stanik, skoro go mają za 15zł. Jak
            pełna rozmiarówka sięgnie bazarków, to będzie mocny argument:)
    • vesper_lynd Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:37
      Duża doza idealizmu :) Nasze konsumenckie, "zakichane" ;) prawo korzystać z dobrodziejstw konkurencji. Kupienie Arabelli na rynku w Krakowie za 200zł, ze świadomością że Brastopie jest za połowę tej kwoty, to chyba by była najkrwawsza z możliwych ofiara na ołtarzu lobbingu...:D
      Oj nie, nie dajmy się zwariować, zostawmy płacenie za sklepową marżę osobom, ktore mają obawy przed zakupami w sieci i tym "macającym" :) Bo są osoby, które lubią pomacać, powąchać, potargać miłośnie ramiączka w przymierzalni. Wtedy mają prawdziwą radość z zakupów. Mnie wystarcza polowanie na allegro i brastopie.

      Kupiłabym stanik w stacjonarnym, jeśli obsługa by była kompetenta, miła, taktowna; a cena nie miałaby 100% przebitki od tej znanej ze sklepów netowych. Jak dotąd ani jednego biustonosza nie nabyłam w sklepie w "realu"..! No, ostatniego triumpha 80D trzy lata temu...
      • kuraiko Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:52
        "Kupienie Arabelli na rynku w Krakowie za 200zł, ze świadomością że
        Brastopie jest za połowę tej kwoty, to chyba by była najkrwawsza z
        możliwych ofiara na ołtarzu lobbingu...:D " - no właśnie, obawy...
        jak czytam, że kolejnej forumowiczce zaginęła kolejna przesyłka...
        jak zdaję sobie sprawę, że muszę pomierzyć wiele staników aby
        znaleźć pasujący i prawie na pewno musiałabym odesłać i wymienić
        stanik, "signed for", a i brastop ma rzadko mój rozmiar w sporym
        wyborze... dlatego nie uważam, że dobranie za jednym razem dobrego
        stanika w cenie nawet dwa razy większej byłoby aż tak krwawą ofiarą.
        bardziej krwawe wydaje mi się ciągłe odsyłanie i wymienianie
        staników, a tym samym tracenie na przesyłce...
      • the_mariska Re: czy lobbujemy uczciwie - dylemat moralny... 28.10.08, 00:53
        vesper_lynd napisała:

        > Duża doza idealizmu :) Nasze konsumenckie, "zakichane" ;) prawo korzystać z dob
        > rodziejstw konkurencji. Kupienie Arabelli na rynku w Krakowie za 200zł, ze świa
        > domością że Brastopie jest za połowę tej kwoty, to chyba by była najkrwawsza z
        > możliwych ofiara na ołtarzu lobbingu...:D
        Hihihi, czyli wygląda na to, że jestem największą ofiarą stanikoholizmu, bo
        wydałam na Arabelkę jakieś 170zł w sklepie, który wcale nie cieszy się u nas
        dobrą reputacją, w którym obsługa o stanikach nie ma pojęcia, na przetrwaniu
        którego absolutnie mi nie zależy. Z powodu najzwyczajniejszej w świecie
        wyuzdanej zachcianki posiadania tego stanika TU i TERAZ zaraz po tym jak go
        przymierzyłam (różowe wstążeczki padły mi na mózg). Czy to aż takie
        niespotykane? (Dobra, to że musiałam potem kombinować pieniądze na akademik to
        już inna sprawa :P)

        Podejrzewam, że takich osób jest więcej, które chętnie wejdą do sklepu i jeżeli
        znajdą TO COŚ to zapłacą za to nawet sporą sumę. I dlatego tym bardziej nie
        bałabym się o przetrwanie tych sklepów naprawdę dobrych, które oprócz obiektów
        mojego pożądania mają jeszcze kompetentną obsługę i pełną rozmiarówkę. One na
        pewno sobie poradzą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja