lolkalolka
06.11.08, 11:53
Mój post do Was w kwestii staników będzie raczej głosem dość
nietypowym. Liczę na dyskusję i ew. wyprowadzenie mnie z błędu :)
Na forum LB jestem od bodaj kwietnia. Wcześniej nosiłam biustonosze
przymałe, ale nie tragicznie małe (ok. 70C przy 76/94). Zresztą
przed ciążą i karmieniem mój biust wyglądał rewelacyjnie w
czymkolwiek, jak i bez niczego :) Dopiero teraz zaistniała potrzeba
posiadania stanika bardzo dobrego i idealnie dobranego…
Stąd moje kolejne próby zakupu staników polecanych na forum, i
różnych innych. Kilka kupiłam, trochę przymierzyłam, ale w żadnym
nie wyglądam idealnie.
Stosunkowo najlepiej w Polyannie, raczej kiepsko w plunge’ach.
Wszystkie rozstawiają mi biust i do tego wydają się go jakoś
optycznie zmniejszać. Nieraz nawet trudno powiedzieć co jest nie
tak, w każdym razie jak dotąd nie znalazłam (jak wiele z was)
stanika idealnego.
Teoria stanikowa z Lobby przemawia do mnie i wszytsko co
przeczytałam o doborze stanika wg mnie ma sens i jest słuszne.
Tylko... teoria sobie, a praktyka sobie. Stąd sama zaczęłam
kombinować:
Może nie jestem bardzo doświadczona jeśli chodzi o dobór
biustonosza, ale po każdym kolejnym mierzeniu utwierdzam się w
jednej rzeczy – już piszę o co chodzi.
Niemal wszystkie (jeśli nie wszystkie) biustonosze polecane na forum
(jak również te nowo szyte przez Effuniak, które widzę w Galerii) są
podobne w jednej kwestii, tzn. umieszczenia ramiączek. Ramiączka są
umieszczone po zewnętrznej stronie miseczki i szeroko rozstawione,
nie tylko w balkonetkach i plunge’ach.
U mnie powoduje to, że znajdują się one w dziwnym i niezbyt wygodnym
miejscu – nie w zagłębieniu ramienia, a prawie na jego krańcu, na
tej najwyższej części. Odkryłam też inny, ważniejszy efekt (tak
przynajmniej mi się wydaje). Otóż z głupia frant przymierzyłam
ostatnio stanik mojej mamy, zwykły, bezfiszbinowy, gładki, o takich
trójkątnych miskach, gdzie ramiączko wychodzi ze szczytu trójkąta. I
w tym staniku, mimo zbyt szerokiego obwodu, mój biust zaczął się
układać dużo fajniej i naturalniej, niż we wszystkim co ostatnio
mierzyłam. Fakt, że stanik był z niezłego, ściśliwego materiału
sprawił, że nie obwisł przy tym całkowicie, a tylko trochę ;). Ale
przede wszystkim nie rozstawił mi piersi na boki, tylko pozwolił im
utworzyć delikatną dolinkę! A nawet nie miał fiszbinów! Piersi
wyglądały przez to na całkiem duże i ładne, niestety nie 100%
jędrne, no ale to już chyba kwestia jego konstrukcji.
I wróciłam do swojej myśli, którą już kiedyś miałam: czemu nie ma na
forum ( a przede wszystkim w sklepach) biustonoszy z fiszbinami, ale
właśnie tak szytych, aby ramiączko szło ze środka, a nie z brzegu
miski? Wszystkie balkonetki mają je z brzegu. Niektóre staniki tak
daleko, że ramiączko prawie zjeżdża z ramienia i muszę je przesuwać
skosem w kierunku szyi.
Tymczasem mam przeczucie (może mylne, ale mam), że właśnie taki
stanik z ramiączkiem bliżej środka i nieco inną miską na wielu
biustach takich jak mój miałby szansę ułożyć się dobrze. Gdyby
dodatkowo miał lekko usztywniony dół (już nie mówię o gąbkach)…
Chciałabym usłyszeć, czy to co napisałam ma wg Was sens? Czy taki
fason istnieje/może istnieć/może wyglądać dobrze? Czy to co
wymyśliłam w kwestii umocowania ramiączka faktycznie może być
przyczyną niepowodzeń przy dobieraniu stanika przez niektóre z
forumek, które mają biust niezbyt jędrny, niezbyt ogromny i każdy
stanik go optycznie pomniejsza, rozstawiając? Jeśli nie, to gdzie
się mylę?