czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa.

06.12.08, 21:26
Odkąd pamiętam, nigdy nie lubiłam ubierać się 'na cebulkę'. I wydaje mi się,
że ma to jakiś związek z rozmiarem mojego biustu. Dla mnie ubrać się więcej
niż w 2 warstwy to pewnego rodzaju dyskomfort - mogę założyć koszulkę, na to
sportową bluzę, kurtkę, i jest ok. Ale gdybym miała założyć, jak niektóre
dziewczyny, top, sweterek, na to bluzę, do tego bezrękawnik i na to wszystko
założyć kurtkę, czuła bym się niekomfortowo cały dzień. Gdy ubiorę więcej niż
dwie warstwy na siebie, czuję się taka "napakowana", pościskana, mam wręcz
wrażenie 'cięższego oddychania' :p i jest mi zupełnie niewygodnie, zwłaszcza
jeśli mam na sobie biustonosz usztywniany, np. Inferno (w stanikach miękkich
jest minimalnie lepiej, ale naprawdę minimalnie). Gdybym miała mniejszy biust,
pewnie lepiej czułabym się ubrana 'warstwowo'.
Też tak macie? Co poza tym, z racji większego biustu, sprawia Wam największe
poczucie dyskomfortu jeśli chodzi o 'górę' ubraniową?
    • daslicht Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 06.12.08, 21:45
      Może po prostu noś ciuchy z miejscem na biust, a nie spłaszczające
      biust i robiące z tułowia walec?

      " jeśli mam na sobie biustonosz usztywniany, np. Inferno"
      "Gdybym miała mniejszy biust"
      Jedno zaprzecza drugiemu :/
    • sheena777 tez tak mam, ale to chyba nie kwestia biustu 06.12.08, 21:55
      ja też nienawidzę ubierania się na "cebule" ale nie wydaje mi się,
      że ma to związek z biustem. nienawidzę zakładania rajstop pod
      spodnie, nawet zimą noszę jedynie skarpetki lub podkolanówki, bo też
      mam wrażenie że jestem "ściśnięta i napakowana". raz w życiu
      założyłam skarpetki na rajstopy, zeby mi stopy nie zmarzły i było mi
      tak niewygodnie ze do tej pory pamiętam tę traumę.

      na górze tez mogę nosić tylko 1 warstwę ale tak jak pisałam w
      temacie, to nie jest raczej kwestią biustu tylko indywdualnych
      upodobań. ja w ogóle nie cierpię być grubo ubrana, nigdy nie noszę
      czapek, nie zapinam kurtek i zdecydowanie czuje się wygodniej i
      swobodniej w pończochach niz rajstopach pod spódnicą. inaczej od
      razu czuję dyskomfort.
      • drzazga1 Re: tez tak mam, ale to chyba nie kwestia biustu 06.12.08, 22:24
        sheena777 napisała:

        zdecydowanie czuje się wygodniej i
        > swobodniej w pończochach niz rajstopach pod spódnicą. inaczej od
        > razu czuję dyskomfort.


        OOO:))) tez tak mam i juz myslalam, zem fetyszystka jaka albo co:D
        Nawet pod zmachrane, za luzne o dwa rozmiary dzinsy jesli mi jest za
        zimno wole ponczochy zalozyc, bo rajstopy mnie wkurzaja, przekrecaja
        sie, uwieraja (tylko czym?) i w ogole odbieraja radosc zycia;) jak
        wroce w rejony, gdzie zdarza sie prawdziwa zima to chyba poszukam
        grubszych ponczoch specjalnie pod spodnie.
        • turzyca Re: tez tak mam, ale to chyba nie kwestia biustu 06.12.08, 22:36
          A ja Was strasznie podziwiam, bo ja nosze do spodnicy i _rajstop_ dodatkowo
          krotkie spodenki - okolice strategiczne mi marzna i bardzo tego nie lubie. A juz
          sam pomysl na noszenie ponczoch do spodnicy w mroz czyli osloniecie sobie okolic
          strategicznych tylko figami powoduje u mnie gesia skorke. Naprawde nie wiem, z
          zelaza jestescie czy co? ;)
          • drzazga1 Re: tez tak mam, ale to chyba nie kwestia biustu 06.12.08, 22:59
            Nie, z Irlandii aktualnie:)
            Przez pierwszy rok bylo mi tu ciagle zimno, nawet latem.
            Teraz jak przyjezdzam do Polski to ludzie dziwnie patrza na ulicach,
            oni w kurtkach, a ja w bluzce z krotkim rekawem potrafie maszerowac.

            A tak powaznie - to ja mam kiepskie krazenie obwodowe, jak sie nie
            ruszam to mi marzna koncowki, za to jak sie ruszam - jest mi bardzo
            cieplo. Przy czym na szczescie upaly, takie prawdziwe, wcale mnie
            nie mecza, spragniona jestem slonca. Jedyne, czego nei znosze to
            wilgoc w powietrzu polaczona z cieplem albo zimnem - w pierwszym
            wypadku mi duszno i jakby slabo sie robi, w drugim mam wrazenie, ze
            ta wilgoc przenika mnie do kosci brrr.
            Na sucho zniose wszystko;)... (no to juz wiadomo, dlaczego Zielona
            Wyspa mnie nie zachwyca...)
            • sheena777 drzazga, jesteś moja bratnią duszą :) 06.12.08, 23:37
              bo ja też nienawidzę zimy, marzną mi wszystkie końcówki ale w upały
              czuje się genialnie :)

              turzyca: z żelaza nie jestem, po prostu w zimie przebywam jak
              najmniej na zewnątrz kiedy jestem lekko ubrana. kiedy wiem, że czeka
              mnie dłuższy spacer na mrozie nie zakładam pończoch i spódnicy, ale
              jeśli musze tylko przejsć kilka kroków od samochodu do drzwi, to
              nawet w pończochach nie zdązę zmarznąć :):)
              • drzazga1 :) 07.12.08, 01:48
                Zime bym jakos zniosla, pod warunkiem, ze: byloby wiecej swiatla
                slonecznego i panowalby nawet mroz, ale suchy. A ostatnio mam stale
                dostawy temperatury 0 stopni z mgla gratis w zestawie bleeeeh:/

                A ciepelko i slonce to jest to co lubieeee... mimo, ze lezenia
                plackiem na plazy nie wytrzymam dluzej niz pol godziny - zaraz mnie
                do wody niesie:)

                Ps. na szybkie rozgrzanie koncowek kiedys lykalam lyche nalewki z
                milorzebu, nawet dzialalo.
                • irjakrk Re: :) 07.12.08, 12:10
                  Oj ja należę do nanawidzących rajstop. Pończochy - ok. Rajstopy ZAWSZE mi
                  zjeżdżają, niezależnie od rozmiaru. Mam po prostu bardzo szerokie biodra i chyba
                  o to chodzi. Pończochy są klawe i je uwielbiam, czasem nawet pod spodnie lubię
                  je założyć.... TYlko nie lubię silikonowych pasków, a z grubymi nogami to chyba
                  jednak jedyne rozwiązanie - będę testować nadal.

                  W domu co pierwsze robię to zdjęcie skarpet i naprawdę najlepiej się czuję
                  prawie cała nago a na górze pollyanna :>
                  • daslicht Re: :) 07.12.08, 14:02
                    Oooo, ja też nie znosze rajstop! Krok jest zawsze poniżej kroku,
                    rano naciągam je do oporu i jeszcze jakoś leży (czasem się podrą),
                    ale w ciągu dnia, wiadomo, pójdę do łazienki i wtedy znów trzeba je
                    podciąąągaaać, naciąąągaaaać... i lubią wtedy trach! strzelić. No
                    niby można nosić dodatkową parę albo dwie ze sobą, no ale dla mnie
                    to już przesada :/

                    Kupiłam kiedyś rajstopy marki własnej Real, rozmiar 6, długość w
                    porządku, ale przewidziany obwód bioder: 130 cm, na nogach mi się
                    marszczyły i zawijały, a całość musiałam trzymac żeby nie spadła.
                    Masakra, w dodatku na egzaminie :)

                    Co do marźnięcia: ledwo co się chłodniej zrobi, od razu mam
                    odmrożone ręce. Od września/października nosze rękawiczki, zimą
                    nawet podwójne lub potrójne, smaruję kremem, śpię w rękawiczkach...
                    a i tak są czerwone i popękane :(
                    Stopy też lubią mi się wychłodzić, ale nie tak jak ręce.

                    Co do ubierania się na cebulkę: często mam koszulkę na ramiączkach
                    lub z krótkim rękawem, na to rozpinaną bluze cienką z "długim"
                    rękawem, na to grubą z "długim" rękawem i dopiero kurtka. A dlaczego
                    tak? Bo u nas w pomieszczeniach grzeją jak opętani, a na dworze
                    zima. Flądry i tak siedzą w swetrach, ja w koszulce na
                    ramiaczkach... i to im jest jeszcze "ziiimnoooo, buuu!" (czytać z
                    przeciąganiem i popiskiwaniem).
                    A jak się zrobi cieplej na dworze, to jedną z bluz można wrzucić do
                    torby i jest spokój :)

                    A co do spłaszczania/workowania bluzek i ich długości, to już
                    wszyscy wiedzą. Choć jeśli dopasuję wymiar do biustu i kupię XXL, to
                    rekawy czasem nawet są dłuższe, całość nie bardzo. Albo można kupić
                    męską bluzę, długość całości i rękawów jest w porządku, ale lubią
                    zamieniać sylwetkę w uroczy walec.
                    • irjakrk Re: :) 07.12.08, 14:19
                      Jeszcze jedno: jeszcze mi się nie udało porwać pończoch. Rajstopy są dla mnie
                      jednorazowe. Poza tym mam gruby zad i rajstopy 4ki zwykle są
                      duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo na mnie za długie, trójki nie są też dobre, a
                      pończochy kupuję odpowiednie na moje 1,63 i gra gitara.

                      Nno, trza jedynie sobie kupić Hestię gorsetową i tak będę biegać.
    • drzazga1 Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 06.12.08, 22:17
      To nie kwestia "nie takiego jak trzeba" biustu tylko tego, ze
      laskawie nam panujacy producenci miejsca na biust z reguly nie
      przewiduja. Sciska, bo zapewne nosisz ciuchy w Twoim rozmiarze,
      tyle, ze w tych ciuchach nie ma odpowiedniej ilosci materialu na
      przodzie, tam, gdzie zwykle u ludzkich samic znajduja sie piersi. No
      bo po co kobiecie biust? Scisnac go! Splaszczyc! Przygniesc tak,
      zeby tulow przypominal w przekroju rowny walec - bo, wicie, panie,
      to nieladnie kiej tak stercy!!!!

      A prosty worek z dwiema zaszewkami uszyc znacznie latwiej niz ciuch
      wymodelowany zgodnie z KOBIECA figura, ktora uwypukla sie w biuscie
      i biodrach i zweza w talii. I nie ma to nic wspolnego z tusza!
      Nieraz widzialam ciuchy uszyte na naprawde tega kobiete z
      jednoczesnym zalozeniem, ze ta kobieta przy duzych gabarytach
      ogolnych biust na co najwyzej sredni. Ewentualnie z zalozeniem, ze
      ta kobieta ma brzuch duzo bardziej wystajacy niz biust. Nie byly to
      bynajmniej ubrania ciazowe:/

      Nie jestem szczuplakiem, ale na pewno nie mozna o mnie powiedziec,
      ze jestem gruba. Mam normalna sylwetke, sprawne miesnie i spory
      biust, ktory bynajmniej nie przewaza mnie do przodu ani nie
      przyprawia o bol kregoslupa. A mimo to w wiekszosci gotowych ciuchow
      uszytych z nierozciagliwego materialu bez trudu dopinam sie do
      wysokosci biustu. Dalej z reguly brakuje od 5 do 15 cm materialu.
      Natomiast w ciuchach, w ktorych miesci sie moj biust wygladam jak w
      namiociku.

      Producentow strata, nie zarobia na mnie. Za to zarobi dobra
      krawcowa, ktora bez debilnych komentarzy modeluje mi sukienke tak,
      zeby ladnie przylegala. A ja w tej sukience wygladam jak gwiazda
      filmowa:)

      A co do cebulki - ja bym sie w tylu warstwach ugotowala zywcem:)
      Nie zyje na biegunie, nie spedzam polowy dnia na mrozie, a nawet
      gdyby - jesli sie ruszam to jest mi cieplo. A bezrekawnikow,
      zwlaszcza pikowanych, nie znosze - ani to funkcjonalne, ani ladne i
      kojarzy mi sie nieodmiennie z kufajka robotnika budowlanego.
    • madzioreck Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 06.12.08, 22:31
      Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy to kwestia biustu, czy nie, bo nie ubieram
      się na cebulkę, ugotowałabym się. Ale fakt, że odczucia o jakich piszesz, mam w
      bluzkach za ciasnych w biuście.
    • turzyca Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 06.12.08, 22:42
      Marzne jak diabli, ale tez nie cierpie sie gotowac w grubym swetrzysku, jesli
      akurat gdzies jest przyzwoicie nagrzane, wiec cebulka jest calkiem ok. Choc
      raczej bez bezrekawnika, rece tez mi marzna, bezrekawniki sa jakies
      niefunkcjonalne. Ale wariant typu koszulka, bluzka z rekawem, sweter
      rozpinany/wiazany i jeszcze olbrzymia, dekoracyjna chusta to juz owszem.



      Mysle ze teoria o kiepskim kroju ciuchow jest prawdziwa, ja jednak do tych moich
      cebulek wszystko mam albo elastyczne albo z trudem wyszukane dopasowane albo
      wiazane tylko w talii.
    • yaga7 Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 06.12.08, 22:46
      U mnie trzy warstwy są normalne. Ale ja należę do osób, którym potrafi być zimno
      w środku lata przy 30 stopniach - żaden problem ;)))
      Praktycznie wszystkie ciuchy mam z dodatkiem elastanu czy czegoś takiego,
      wszystko się rozciąga, naciąga i dopasowuje do sylwetki. Nawet przy ubieraniu na
      cebulkę wolę kilka warstw w miarę ściśle przylegających i cienkich niż jeden
      gruby bezkształtny sweter.
      To właśnie w grubym swetrze czuję się większa i grubsza niż w stroju typu bluzka
      na ramiączkach + koszula + sweter bądź cienka kurtka. I na to płaszczyk w zimie ;)
      Aha, mała nie jestem, raczej z gatunku wyższych i większych ogólnie, nie tylko w
      biuście ;)))
    • mmm-mm Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 03:01
      Jak sie ubieram do szkoly (mamy mundurki): bialy dlugi podkoszulek, na to
      koszulka biala z kolnierzykiemm (polo, czy jak to sie nazywa, nie zadne sztywne
      ustrojstwo na akademie) i na to sweter. Najwiecej problemow sprawia ta koszulka
      z kolnierzykiem. Powoduje znaczny zanik biustu przez duzy kolnierz i rozpinane
      guziki. Strasznie trudno znalezc taka, ktora nie bylaby na mnie za szeroka i za
      krotka. Nienawidze ubierac sie na cebulke. Poszczegolne warstwy podwijaja sie do
      gory jak siadam (przez bioderka) i marszcza sie na moim zupelnie plaskim brzuchu
      i zakrywaja szczelnie talie. Wygladam jak plaski kloc:( Moj ideal to gruba,
      dluga bluza lub sweter, zeby nic nie trzeba bylo zakladac pod spod. I pod to
      oczywiscie dobrze unoszacy stanik:)
      • schaetzchen Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 10:35
        No to ja się wyłamię, bo lubię ubierać się na cebulkę; lubię różne
        warstwy wystające spod siebie, czasem zakładam pod marynarkę (ale nie
        taką prostą, klasyczną) 'getry' na ręce tak żeby wystawały spod rękawa
        :)
        Zakładam też mniej wycięte koszulki pod te z duuuużym dekoltem :)
        • pierwszalitera Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 16:56
          Też lubię cebulkę. Koszulka z kołnierzykiem, albo jakąś koronką, na to lżejszy dopasowany sweterek w szpic, na to sweterek rozpinany, albo z paseczkiem. Jakiś szaliczek, który można przekształcić w pled na ramiona. Bezrękawniki na bluzkach koszulowych wyglądają u kobiet też seksi. Pod spodnie albo do spódniczki bardzo miło grube, kolorowe rajstopy, na głowę berecik. Zaletą takiego ubrania jest, że nie potrzebuję płaszcza grubości niedźwiedzia i wszystko można sobie ułożyć, dopasować do figury oraz grać kolorami. Zupełnie nie rozumiem jak można nosić ciągle neutralnego, zasłaniającego wszystko polara. No chyba, że na wędrówkę po górach. :-)
          • urkye Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 17:16
            Też jestem z tych cebulko-lubnych;) Im zimniej, tym więcej warstw... Tym
            bardziej, że różnice temperatur między wnętrzem a dworem bywają powalające w
            niektórych miejscach... Np. na dworze mróz -15, a u koleżanki w domu upał taki,
            że idąc do niej zawsze biorę bluzkę bez rękawków;) A potem się ludzie dziwią, że
            szybko łapią różne choróbska... no ale to już inna sprawa:)
            Lubię zakładać bluzki warstwowo, na to sweterek+żakiet, szalik być musi! :)
            Zawsze mi zimno w szyję... :P
            Na ściskanie biustu nie narzekam, w ogóle nie odczuwam, żeby te wszystkie
            warstwy mi cokolwiek ściskały:)

            Nie znoszę też rajstop-zawsze mi spadają z 4 liter powodując wielki
            dyskomfort... zakładam tylko w największe mrozy pod spódnicę-normalnie
            pończoszki;) Pod spodnie nigdy nic nie zakładam, jakoś nie wyobrażam sobie
            funkcjonowania z rajstopami/pończochami pod spodniami... Jak jest zimniej, to po
            prostu zakładam sztruksy, o wiele lepiej trzymają ciepło niż jeansy:)
    • klymenystra Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 10:39
      Ja tak nie mam. Cebulke lubie, bo zawsze mozna zdjac jedna warstwe, jak jest za
      cieplo, a czasem nawet dwie wartstwy i przy tym nie zostac w samej koszulce.
      Poza tym jest mi cieplej w koszulce na ramiaczkach, na to bluzeczka z dlugim
      rekawem, na to lekki sweterek i na to sweter niz w jednym grubasnym swetrze,
      ktory gryzie. Nie mowiac juz o tym, ze lubie jak czasem wyjdzie mi kawalek
      koronki od topu albo dol bluzeczki w kontrastowym kolorze do reszty stroju :)
      Rajstopu pod spodnie nosze zawsze (chociaz przewaznie chodze w spodnicach).
      Najwieksze poczucie dyskomfortu mam, jak nie mam dekoltu :) Tzn- albo, musze
      miec dekolt, albo golf, stany postrednie nie wchodza w gre :)
    • balbina_alexandra Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 11:57
      Osobiście nie mam tak. Wprost przeciwnie, lubię ubrania na cebulkę. Zawsze mam
      jakiś top/koszulę i na to marynarka/sweterek, kardigan. Nie wiem czy można to
      już nazwać cebulką, mam na sobie tylko dwie warstwy. Pasuje mi to bardzo, zawsze
      można w razie cuś ściągnąć sweterek i już jest ok (okrutnie grzeją na mnie na
      uczelni, w drugiej firmie mam klimę i z kolei najczęściej mrozi). Nie znoszę
      tylko nosić rajstop pod spodnie - czuję jakiś fizyczny dyskomfort, noszę li i
      wylącznie podkolanówki, wdzięcznie zwane antygwaltami :))) Może jestem jedną z
      nielicznych kobiet na świecie które nie znoszą pończoch - w absolutnie żadnej
      sytuacji, nawet choćby były tylko ubrane na chwilę do łóżka... męczę się w nich
      strasznie. Jestem fanką rajstop, mam bzika na punkcie grubych i wzorzystych -
      nosiłam całą jesień do spódnic różnej maści. Niemniej jednak zimą najczęsciej
      noszę spodnie. Podziwiam dziewczyny, które zimą noszą spódnice i pończochy...
      też nie wyobrazam sobie osłonięcia okolic "down there: tylko majtkami.
      • aadrianka Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 12:10
        balbina_alexandra napisała:
        Nie znoszę
        > tylko nosić rajstop pod spodnie - czuję jakiś fizyczny dyskomfort,

        To tak jak ja:) Rajstopy pod spodnie zakładam wyłącznie przy
        temperaturach rzędu -20.
        A u góry przeważnie cebulka. Zimą obowiązkowo koszulka zatknięta w
        majtki i na to bluzka+sweterek, bluzka+żakiet, kombinacje, które
        pozwalają na łatwe dostosowanie do temperatury pomieszczenia.
        Zimą taka cebulka jest niezastąpiona - 3 cienkie warstwy naprawdę
        grzeją lepiej, niż jedna gruba.
    • po.rzeczka Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 12:25
      Ja to chyba biję rekordy w ilości warstw,ale jestem małobiuściasta, zmarzluch i
      pół dnia spędzam w pracy na dworze.Noszę np.stanik,koszulkę na
      ramiączkach,bluzkę z długim rękawem, golf i bluzę,na to kurtka.To już tak przy
      większym mrozie.Zawsze czapka,rękawiczki i zakryta szyja.I lubię
      bezrękawniki,jak jest trochę cieplej.Oczywiście przy intensywnym ruchu byłoby za
      ciepło,ale ja głównie chodzę lub stoję.
    • plica Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 14:34
      nie lubie za bardzo wielu warstw, bo krepuja mi ruchy. szczegolnie w okolicy pach. jakies takie małe te paszki i rekawki ci producenci robią.
      • daslicht Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 14:48
        Tak właśnie! I wąskie ramionka!
        • plica Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 20:16
          > Tak właśnie! I wąskie ramionka!

          i wez tu kup zakiet ! jak ramionka i paszki dobre, to w talie moge poduche sobie wlozyc a biodra dolozyc drugie takie jak moje :)
          • drzazga1 Te za male paszki i ramionka sie ciagna 07.12.08, 20:49
            dlatego, ze na tulowiu nie mam miejsca na cycki. Jak zaloze bluzke z
            nieelastycznej tkaniny to polowa tego co powinno byc poczatkiem
            rekawa sciagana jest przez moj biust na tulow i szew laczacy rekaw z
            przodem bluzki nie lezy w miejscu gdzie moje ramie laczy sie z
            tulowiem tylko juz na piersi.

            Przypomina mi sie, jak kiedys probowalam kupic gotowy zakiet,
            sprzedawczyni dala mi marynare rozm. 46:D, bo zaznaczylam, ze
            chcialabym biust zmiescic wewnatrz. Zapiac sie zapielam, ale mnie w
            rekawach ciagnelo, wiec sprzedawczynie stwierdzajaca z
            (samo)zadowoleniem, ze "doskonale lezy" zgasilam: "Dopoki reki nie
            probuje podniesc".
            W odpowiedzi uslyszalam niemal oburzone, ze "A po co reke podnosic"
            :DDDDDD
            • mmm-mm A ja walcze z faldami materialu pod pacha. 07.12.08, 20:53
              Ale przez to ze rece mam jak patyki:)
      • kasica_k Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 17:43
        Otóż to. Zero miejsca na biust, malutkie rękawki, wszystko krótkie. rezultat:
        gdy podnoszę rękę do góry, wszystko mam pod brodą.
        • agafka88 Re: czy Wy też tak macie? kwestia ubraniowa. 07.12.08, 17:59
          kasica_k napisała:

          > Otóż to. Zero miejsca na biust, malutkie rękawki, wszystko krótkie. rezultat:
          > gdy podnoszę rękę do góry, wszystko mam pod brodą.
          >

          Ja mam ten probelem. Nie wiem, czy mam zbyt długi korpus, czy co, ale większość
          bluzek w moim rozmiarze jest na mnie za krótka. Lubię chodzićw tunikach, ale bez
          przesady, czasami chcę coś normanego - i to coś normalnego ląduje w okolicach
          pępka kiedy tylko podniosę ręce
    • tfu.tfu macie 07.12.08, 14:43
      ale to raczej wynika z długosci ubrań, bo większość szyta na bezbiustne walce,
      po założeniu na biustne kobiety nagle się skraca ;) podjeżdża do góry i w ogóle
      wyglada makabrycznie.
      • paskud_agg Re: macie 07.12.08, 16:36
        Ja biustu wielkiego nie mam, ale i bez tego efektu podnoszenia się ubrań na
        biuście narzekam na zakrótkość koszulek i swetrów. Pamiętam jak ze dwa-trzy lata
        temu były szalenie jeszcze modne biodrówki, krótkie góry i krótkie kurtki. I
        laseczki latały w zimę świecąc różowym z zimna muffinkiem wystającym z
        biodrówek, a nie przykrytym kurtką.
        Ja zaś wtedy myślałam jakie to niesprawiedliwe, bo ja bym po pięciu minutach
        noszenia takiego stroju na zimnie miała zapalenie nerek i/lub pęcherza :/

        W ogóle strasznie marzną mi nerki i okolice strategiczne, więc znalazłam sposób
        na to: idzie się do pasmanterii, ładnie prosi o grubą włóczkę wełnianą i dzierga
        się ocieplaczyk (taki co mi zasłoni pupala i nery). Dla mnie działa, a jest to o
        tyle lepsze od cebulki w wersji total, że nie jestem przegrzana tam, gdzie nie
        marznę.
        • klymenystra Re: macie 07.12.08, 16:44
          No, ja odkrylam, ze gorsety swietnie robia za ogolny ocieplacz :)
          • paskud_agg Re: macie 07.12.08, 16:46
            Tylko dla mnie taki ocieplacz się musi kończyć poniżej dupska, bo jeszcze
            pęcherz musi chronić, więc dla mnie gorset to jeszcze za mało. No, chyba, że
            znajdę taki z nogawkami ;D
        • urkye Re: macie 07.12.08, 17:18
          paskud_agg napisała:
          > W ogóle strasznie marzną mi nerki i okolice strategiczne, więc znalazłam sposób
          > na to: idzie się do pasmanterii, ładnie prosi o grubą włóczkę wełnianą i dzierg
          > a
          > się ocieplaczyk (taki co mi zasłoni pupala i nery). Dla mnie działa, a jest to
          > o
          > tyle lepsze od cebulki w wersji total, że nie jestem przegrzana tam, gdzie nie
          > marznę.

          Świetny pomysł!!! Chyba pozwolę sobie na mały plagiat i też sobie wydziergam
          taki ocieplaczyk:DDD Do krótkiej kurteczki będzie jak znalazł:D
          • paskud_agg Re: macie 07.12.08, 18:00
            urkye napisała:


            > Świetny pomysł!!! Chyba pozwolę sobie na mały plagiat i też sobie wydziergam
            > taki ocieplaczyk:DDD Do krótkiej kurteczki będzie jak znalazł:D

            Masz moje błogosławieństwo ;)
    • sharteel może być "cebulka", ale... 07.12.08, 14:56
      ... warunkiem wygodnej cebulki jest użycie do niej wygodnych ubrań - i noszenie luźniejszych rzeczy na ciaśniejsze (co wbrew pozorom nie jest łatwe do osiągnięcia). Każde jedno z użytych ubrań musi być wygodne, bo jak nie jest, to przy "cebulce" ten efekt się pomnaża.
      Szczególnie rajstopy muszą być w dobrym rozmiarze, dobrym kroju i ... bardzo trudno to osiągnąć. Dla mnie wygodne są rajstopy z microfibry Gatty i mało które inne.
Pełna wersja