kasica_k
15.12.08, 06:11
Zainspirował mnie do tego tematu wątek o Comeximie i Vames, zwłaszcza Wasze wpisy na końcu.
Jest jedna rzecz, której cały czas nie potrafię pojąć. Dlaczego niektóre polskie firmy, z tych, które przymierzają się do DD+ albo już je szyją, typu Melissa, a w dalszej kolejności Milena czy Ewa Bień (być może częściowo Comexim - nie wiem, jak szyją teraz, ale z dawniejszych czasów pamiętam narzekania na zabudowane, ale płytkie miseczki), nie próbują po prostu skopiować sprawdzonych przez nas wzorów od brytyjskich firm? Czy dla stanikowych inżynierów rozprucie Arabelki czy Pollyanny na części składowe i stworzenie na tej podstawie wykroju jest technicznie niemożliwe?
Dlaczego częstuje się nas poziomymi szwami na miseczkach, dziobującymi usztywnieniami? Czy uszycie angielskiej typowej balkonetki to jest jakieś rocket science? Nie mogą sobie do jasnej ciasnej kupić paru Freyi czy Panache i poćwiczyć szycia czegoś podobnego? Bo niektórzy zachowują się, jakby widzieli te "legendarne" marki tylko na obrazkach i tak naprawdę w życiu nie mieli w ręku dobrze uszytego stanika DD+ :/
A przecież od tego trzeba zacząć! Skopiować dobrą konstrukcję i uszyć choćby brytyjskie D-G, na początek proste, bez udziwnień, żeby nie podnosić przesadnie kosztów i w związku z tym cen, choćby czarne i beżowe. Wiele z nas z pocałowaniem ręki kupiłoby prosty, codzienny, niedrogi, ale dobrze leżący stanik w dobrym rozmiarze.