Polscy producenci a brytyjskie know-how

15.12.08, 06:11
Zainspirował mnie do tego tematu wątek o Comeximie i Vames, zwłaszcza Wasze wpisy na końcu.

Jest jedna rzecz, której cały czas nie potrafię pojąć. Dlaczego niektóre polskie firmy, z tych, które przymierzają się do DD+ albo już je szyją, typu Melissa, a w dalszej kolejności Milena czy Ewa Bień (być może częściowo Comexim - nie wiem, jak szyją teraz, ale z dawniejszych czasów pamiętam narzekania na zabudowane, ale płytkie miseczki), nie próbują po prostu skopiować sprawdzonych przez nas wzorów od brytyjskich firm? Czy dla stanikowych inżynierów rozprucie Arabelki czy Pollyanny na części składowe i stworzenie na tej podstawie wykroju jest technicznie niemożliwe?

Dlaczego częstuje się nas poziomymi szwami na miseczkach, dziobującymi usztywnieniami? Czy uszycie angielskiej typowej balkonetki to jest jakieś rocket science? Nie mogą sobie do jasnej ciasnej kupić paru Freyi czy Panache i poćwiczyć szycia czegoś podobnego? Bo niektórzy zachowują się, jakby widzieli te "legendarne" marki tylko na obrazkach i tak naprawdę w życiu nie mieli w ręku dobrze uszytego stanika DD+ :/

A przecież od tego trzeba zacząć! Skopiować dobrą konstrukcję i uszyć choćby brytyjskie D-G, na początek proste, bez udziwnień, żeby nie podnosić przesadnie kosztów i w związku z tym cen, choćby czarne i beżowe. Wiele z nas z pocałowaniem ręki kupiłoby prosty, codzienny, niedrogi, ale dobrze leżący stanik w dobrym rozmiarze.
    • semele2 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 09:42
      A to nie jest przypadkiem nielegalne?
      • joankb Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 09:48
        Tylko nieco :)).
        Te kroje są przecież podobne - i podejrzewam, że w dobrych szkołach po prostu
        takich uczą...
        Nie chodzi nam o "podróby"....
      • babka-lancetowata Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 29.12.08, 20:21
        semele2 napisała:

        > A to nie jest przypadkiem nielegalne?

        Jest legalne i to jak najbardziej, jeżeli nie zostało opatentowane. Nielegalne by było dopiero wtedy, gdyby do tych staników doczepiać metkę Panache, Freya. A jeżeli szyliby taki sam wzór pod własnymi markami, to jest jak najbardziej legalne. Zresztą nam nie chodzi o dokładne odwzorowanie koloru, koronek i i nnych ozdób, tylko o sam krój miseczek.
    • paskudek1 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 10:05
      jestem za, jestem za:)) naby łam co prawda Eleanorkę al;e cana będzie mi się jeszcze dłuuugo śniła. W dodatku na prawdę miałam chęć na Polianne ale nie było rozmiaru. Do chodzenia na co dizeń Elanor jest za piękna:) Tylko jak im to wytłumaczyć łpatologicznie tym producentom?:)
    • atisek00 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 10:11
      Ja też jestem za, bo z chęcią kupiłabym stanik prosty i trochę tańszy wchodząc
      do jednego z sklepów z bielizną w swoim mieście.
      A jeżeli chodzi o legalność, to chyba chodzi o kopiowanie konstrukcji, a nie
      wzoru, materiałów, znaku firmowego itp. itd.
      • l-u-l-u Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 10:30
        Niektóre konstrukcje są opatentowane z tego co pamiętam to np. Wonderbra
        opatentował sposób regulacji na sznurek pomiędzy miskami na tą metalową
        sprzączkę. Więc być może konstrukcje Ferya czy Panache też są opatentowane.
        W związku z czyn polscy producenci zamiast "wykupić dostęp" robią doświadczenia,
        a nuż się uda.
    • martvica Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 10:55
      I leciutko usztywniane half-cupy i balkoniki od M&S, takie z pionowym cięciem,
      ostatnio jak wysyłałam recenzję Kaliope Od Wielkich Dziobów do Ewy Bień to
      wspomniałam że to nisza na rynku ;P
      • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 23:26
        Half cupy nie muszą być usztywniane, dlaczego nie robią miękkich z pionowym szwem? Zrobiliby chociaż do miseczki F-G. Byliby lepsi nawet od Brytyjczyków. ;-)
    • nikusz Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 15.12.08, 11:06
      widać w polskiej wersji "rocket science" oznacza wykonanie stanika,
      który rakietuje ;)
    • kociatko_biusciaste Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 10:43
      Nie, nie mogę... Kiedy przestaniecie na tym forum pisać o wspaniałych
      konstrukcjach i jakości staników Freyi i Panache? Nie mam teraz na myśli
      konkretnego postu Kasicy, ale wszystkie te ochy i achy, które co jakiś czas tu
      czytam. Czy dla Was coś jest dobre dlatego, że jest zagramaniczne?

      Może w rozmiarach 70F staniki F. i P. są dobre konstrukcyjnie, ale przy małych
      obwodach i dużych miseczkach (60HH, 65H) to konstrukcyjne dno. Fiszbiny jak
      młyńskie koła, miski szerokie i płaskie, mega zabudowanie. O wiele lepiej są
      szyte w podobnych rozmiarach staniki Melissy (nie wiem, jak Avocado czy Comexim).

      Jakość? Moja Freya po kilku miesiącach używania wyglądała jak szmata (po
      Melissie kupionej w tym samym czasie nie widać śladów używania), Panache mi się
      podarł (!) na obwodzie i przebarwił - takie rzeczy nigdy mi się nie przytrafiły
      nawet przy chińskich stanikach z targu używanych latami. Nie zauważyłam, żeby
      skład materiałów z metek się różnił w stanikach brytyjskich i polskich, a
      materiałów pięknych wizualnie (hafty etc.) tez jakoś nie ma (zwłaszcza Freya
      szyje z pstrokatych szmatek).

      Rozumiem, że ktoś, kto nosi staniki w rozmiarze 70F od Masquerade czy Fauve może
      sądzić, że one są dobre konstrukcyjnie i jakościowo, ale nie piszcie takich
      rzeczy o Freyi i Panache - przecież to są fatalnie skonstruowane, uszyte byle
      jak i z byle czego staniki z dolnej półki...
      • kociatko_biusciaste Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 10:46
        Zdaje się, że źle skonstruowane są nie tylko staniki w moich okolicach
        rozmiarowych - ile razy dziewczyny z LMB narzekały na frejową zmarchę i ogromne
        zabudowanie.
        • martvica Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 10:57
          Na mnie nie leży dobrze ani Freya, ani Panache, ale jak sobie je porównam z
          Kaliope Ewy Bień... ;)
        • zawsze_zielona Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:05
          IMO frejowa zmarcha powstaje od zbytniego zanizanai obwodu. Arabelki mam cztery,
          ale wszystkie w rozmiarze 30DD (choc mam 68 pod), podszywane oczywiscie. Dla
          porownania 28E leza po prostu zle. Tyle, ze 60 nie musialabym podszywac..

          Co do polskich stanikow, to dla malobiusciastych to tez niestety konstrukcyjne
          dno. Wystarczy obejrzec w malej galerii zdjecia dziewczyn w Milenie. Ten stanik
          splaszczal niemal kazda. Poza tym maja niemilosiernie waskie fiszbiny. Ale
          obwody scisle, to fakt.
          • imp18 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:18
            zawsze_zielona napisała:

            > dno. Wystarczy obejrzec w malej galerii zdjecia dziewczyn w Milenie. Ten stanik
            > splaszczal niemal kazda. Poza tym maja niemilosiernie waskie fiszbiny. Ale
            > obwody scisle, to fakt.

            wiesz co ja mam sylvestrine i on wygląda jakby spłaszczał, ale jak ubiore bluzkę to piersi są bardzo podniesione jednak i nie wygladają wogóle na splaszczone .. jedyny (duży) minus to te fiszbiny za wąskie i za krókie , a tak poza tym to byłby moim ulubionym bo jest bardzo wygodny i przede wszystkim ładny i "zgrabny"
            • joankb Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:31
              Mnie spłaszczył o ponad rozmiar. I z profilu to baaardzo widać. Dziękuję, ale nie...
            • ucayali Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:43
              Podpisuję się pod tym, co napisała imp18. Oprócz krótkości fiszbin (fiszbinów?),
              to mi akurat nie przeszkadza. Ale trochę za wąskie są, to fakt. A wygląd w
              bluzce bardzo ok.
              • zawsze_zielona Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 13:07
                Effuniak mi powiedziala, ze fiszbiny w stanikach szytch na dany obwod w biuscie
                sa stale, czyli np 65E 70C i 75A beda mialy taka sama szerokosc fiszbin.
                • imp18 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 15:22
                  zawsze_zielona napisała:

                  > Effuniak mi powiedziala, ze fiszbiny w stanikach szytch na dany obwod w biuscie
                  > sa stale, czyli np 65E 70C i 75A beda mialy taka sama szerokosc fiszbin.

                  wiem, że ze specem kłócić się nie powinno :D ale jednak widzę różnicę między 70E a 65FF wiec nie jestem przekonana ... chyba że różnica polega na zabudowaniu biustonosza .. no już sama nei wiem
                  • ucayali Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 15:33
                    Na stronie dopasowanej podane są rozstawy fiszbin i ja nie widzę takiej
                    zależności, ale może to specyfika Mileny? Są ograniczeni rozmiarem koronki w
                    niektórych modelach, ale staniki Sylvestrine i Flamenco kończą się na granicy
                    65H-70G-75F, więc może trochę też te miski się różnią dla konkretnych obwodów
                    (rozstawem fiszbin)? Naprawdę nie wiem, mierzyć, mierzyć i jeszcze raz mierzyć :)
                    A Effuniak podobno tak potrafi fiszbinowo stanik dopasować, że na każdego pasuje
                    jego rozmiar. Dlatego też czekam sobie w kolejce po stanik i nawet się nie
                    niecierpliwię :)
                • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 23:36
                  zawsze_zielona napisała:

                  > Effuniak mi powiedziala, ze fiszbiny w stanikach szytch na dany obwod w biuscie
                  > sa stale, czyli np 65E 70C i 75A beda mialy taka sama szerokosc fiszbin.

                  Nie jestem pewna. Moje stare 80B ma króciutkie fiszbiny wbijające mi się z boków w pierś, 75D takie mniej więcej ok, a 70F (europejskie) ma fiszbiny już nawet na mnie za szerokie. Wszystkie są na około 94cm obwodu.
          • lalkanieduza Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:54
            Ja miałam zmarchę w prawie wszystkich mierzonych Freyach mimo, że obwodu nie
            zaniżałam. Dobrze leżała na mnie tylko Cassie.
          • pinupgirl_dg Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 14:45
            zawsze_zielona napisała:

            > IMO frejowa zmarcha powstaje od zbytniego zanizanai obwodu.

            Nie wydaje mi się. Mam pod biustem, i cokolwiek bym nie założyła Frei (nie
            powiem, ze mierzyłam wszystko, ale kilka modeli w różnych rozmiarach) miałam
            zmarchę, chyba ze z miski uciekała buła wielkości drugiej piersi. Może to efekt
            pomarańczy w szklance, a może niekompatybilność... Nie szaleje z zaniżaniem
            obwodu, na 69 biorę zwykle 65. Z Aragorna potrzebowałabym 60. W mierzonym na
            zlocie Effuniaku nosiłabym 65.
            • pinupgirl_dg Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 14:46
              Aragona :). Innych maskaradek nie próbowałam.
          • mefistofelia Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 00:19
            >Poza tym maja niemilosiernie waskie fiszbiny. Ale
            > obwody scisle, to fakt.
            o wlasnie dla mnie duzo za scisle... przez co nie jestem w stanie sobie
            dopasowac rozmiaru. moja 70tka rozciagala sie do 74cm. ja wygodnie sie czuje jak
            stanik osiaga 78-9(akurat rozciagliwsze 65tki freyi). dlatego obwodowo powinnam
            brac 75, ale miski przy tym obw maja wezsze fiszbiny-na mnie juz za waskie(a
            jestem zdecydowanym waskofiszbinowcem- wszystkie freye mi za szerokie troche).
            nikt spoza lobby tego stanika nie kupi
            • ucayali Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 00:48
              Mnie się wydaje, że te obwody to jednak plus, a minusem są zbyt wąskie fiszbiny.
              Jeśli mamy do czynienia z bardzo ścisłym stanikiem, to nie ma potrzeby zaniżania
              obwodu - automatycznie potrzebujemy mniejszą miskę, więc łatwiej zmieścić się w
              rozmiarówkę. A jeśli mimo niezaniżonego obwodu jest on zbyt wąski, można użyć
              przedłużkę, przecież z żelaza nie jest i te parę centymetrów w noszeniu się za
              jakiś czas rozciągnie.
              Problemem może być wtedy to, że firmy lubią też zaczynać rozmiarówkę od D, więc
              w tym przypadku poszkodowane mogą być dziewczyny potrzebujące mniejszych misek
              (ale przecież nie muszą, bo można firmę namówić do szycia pełnej rozmiarówki).
              Jeżeli natomiast fiszbiny są za wąskie, to już chyba trudno coś na to poradzić -
              rozginać teoretycznie można (skoro niektóre forumki zwężają fiszbiny, to i
              rozciągnąć pewnie się da). Ale pewnie spłyci to miskę, no i technicznie jest to
              trudne do przeprowadzenia.
              Tak sobie to wykombinowałam.
              • mefistofelia Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 11:05
                to ze musze zawyzac o rozmiar to jednak przesada (mam 71 pod biustem).a
                wolalabym nie musiec nosic przeduzki by stanik byl wygodny, bo "jakis czas" moze
                troche potrwac. przesada w zadna strone nie jest wskazana.
                • wronki12 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 11:38
                  Ja o Frei mogę powiedzieć tylko tyle, że robi mi kacze dzioby, ale to wynika z
                  niekompatybilności mojego biustu z nimi. Co do Panache, to mam Tango Plunge i
                  Carusel i byłam bardzo zadowolona, bo ładnie kształtowały mi piersi i były
                  bardzo wygodne. Teraz jak jestem w ciąży postanowiłam zakupić kilka Melissek i
                  jestem z nich bardzo zadowolona. Po pierwsze uszyli mi rozmiar spoza tabelki, a
                  po drugie ładnie kształtują piersi. Nie mam dużych doświadczeń stanikowych, ale
                  jak na razie mogę pochwalić i Panache i Melisse.
                • ucayali Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 01:56
                  Masz rację, zawyżanie obwodu jest oczywiście przesadą. Ja jednak pisałam na
                  podstawie moich doświadczeń. Mam Sylvestrine w obwodzie 70, rozciąga się do 77.
                  Ściśliwa specjalnie nie jestem. Zwykle noszę 65, ze ściśliwców wolę 70.
                  Natomiast wąskie fiszbiny to już dla mnie problem nie do rozwiązania.
      • mena122 kociątko, ja się zgadzam z Tobą w 100% n/t 16.12.08, 10:59

      • narcyza5 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 11:12
        kociatko_biusciaste napisała:

        > czytam. Czy dla Was coś jest dobre dlatego, że jest zagramaniczne?

        Nie, nie dlatego.
        Dlatego, że mnie, na kilkanaście posiadanych staników marek Freya i
        Panache nic się nie podarło, nie zeszmaciło i rozmiarowo (65FF),
        oraz krojowo pasuje. Do tego są w lepszym stanie niż 1,5 raza
        droższe avocado (o ile odpowiada mi ich wzornictwo to o ich jakości
        co najwyżej mogę przez grzeczność pomilczeć. Szczególnie o jakości w
        relacji do ceny).
        Więc dlaczego miałabym narzekać i twierdzić, że to jakościowe dno?
        Bo na Ciebie nie pasuje? Mogę ew. wyrazić Ci wyrazy współczucia (bo
        znam ból męczenia się w niedopasowanym staniku), ale stanikową miarą
        wszechrzeczy to Ty kociątko nie jesteś, więc nie żądaj od innych
        potępiania produktów firm F i P pod twoje dyktando. Bo tak, jak Ty
        nie jesteś zadowolona, tak ja zadowolona jestem. Nie dlatego, że
        zagraniczne, tylko że dla m.n.i.e po prostu dobre.
        • winter76 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 11:29
          Hm,ja mam podobne zdanie-nie narzekam ani na jakośc,ani na konstrukcję Freyi czy Curvy Cate.Co do Panache to się nie wypowiem,bo mają za szerokie fiszbiny jak dla mnie.
          Staniki piorę na przemian ręcznie,lub w pralce i nic się z nimi złego nie dzieje.Dodam,że noszę 32J i 30J z wielkomiseczkowych.
      • irjakrk Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 11:37
        Na mnie leżą dobrze (30GG, często z bułą ;P). Nigdy nic mi się nie zniszczyło,
        stroje kąpielowe nie tracą na jakości mimo ostrego słońca i słonej wody, staniki
        co najwyżej się rozciągają - nigdy nic się nie podarło.

        Może po prostu źle je pierzesz, albo używasz płynów do zmiękczania/płukania?
        • lolkalolka Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:39
          No cóż. ja mam jedną Freyę regularnie noszoną - Pollyannę. Leży
          bardzo dobrze.
          Tyle, że po kilku miesiącach się podarła (2 dziury w koronce).
          Podobnie jak Kociątko, nigdy wcześniej nie podarłam żadnego, nawet
          taniego stanika, a niektóre mają lata...
          Więc coś jest na rzeczy.

          Prałam w pralce (bo zawsze tak piorę staniki i zawsze jest ok),
          nawet specjalny woreczek na tę Freyę używałam, czego nigdy nie
          robiłam. Płynu do płukania używałam, ale jeśli oba powyższe mają
          powodować darcie stanika, to coś tu nie tak :/
          Myślałam, że to ja mam pecha, albo jestem jakaś dziwna (bo na mój
          post o tym na LMB nie było zbytnio odzewu), ale chyba jednak nie.
          • agastrusia Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 13:49
            Moja ponadpólroczna polly, mimo regularnego noszenia na zmiana z rio, jest jak
            nowa - nie rozciągnęła sie, nie zeszmaciła ani nie podarła. Wszystkie moje
            wcześniejsze staniki made in poland szybko szarzały i rozciągały się. Nie
            wspomnę już o siermiężnym wzornictwie i jakości materiałów.

            polscy producenci bazują na opracowanych w zeszłym stuleciu wykrojach i wzorach,
            które nijak się mają do naszych potrzeb. Wprowadzenie nowych wzorów wymaga
            przestawiania całej produkcji. Trzeba zatrudnić projektanta, który wymyśliłby
            jakieś cacko i stworzył/skroił je. trzeba sprowadzić nowe materiały. To są
            jednak spore koszty, których polscy producenci nie chcą ponosić bo na swój
            badziew i tak znajdą zbyt.

            Może niech effuniak się wypowie ile trzeba włożyć zaangażowanie aby uszyć
            porządny stanik.
            • agafka88 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:22
              Ja mam kilkanaście staników freya/Panache i wg. mnie to bardzo dobra jakość.
              Tango plunge w swoim czasie nosiłam 2 miesiące dzień w dzień i nie widać po nim
              śladów używania. Zresztą po reszcie też, co najwyżej w niektórych metki się
              pospierały.

              Zero dziur, zero zmechaceń, zero zaciągnięć.
      • joankb Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 11:40
        Dla mnie, po okresie "nic nie pasuje" idealne w końcu okazały się najpierw
        fayreformy, potem niektóre maskaradki i mandalayki...
        Z jakości jestem zadowolona, zwłaszcza biorąc pod uwagę ceny jakie za niektóre z
        nich płaciłam na ebayu :)))
        Polskiego dobrego nie mam i po paru porażkach na razie nie zamierzam mieć.
        Kociątko - nie miałaś okazji przymierzyć - ale tu dopiero są płaskie michy,
        uwierz mi :))
      • masza.s Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:23
        Mając 65H miałam Panache Siennę ( cudeńko!), która robiła mi z biustu idealne
        jabłuszka i dla mnie fiszbiny nie są za szerokie. A miski nie były płaskie. A
        nie mam rozsmarowanego biustu na klacie, tylko jędrne, okrągłe piersi. Rozumiem
        frustrację, że coś na Ciebie nie pasuje, ale nie z wszystkimi się to sprawdza.
        Miałam też Panache Confetti - przyjemne.
        Mam Masquerade Antoinette, Saharę i Nemezis w rozmiarze 70G - są w porządku,
        choć już Hestia bez ramiączek robiła mi naleśnik z piersi.
        Nie mam nic Frei, ale pewnie się to zmieni.

        Mam CK Portię ( 60HH) i CK Princess (65GG) w tej chwili i są w porządku, choć w
        zależności od cyklu jedna może leciutko bułkować druga falować.

        Na jakość nie narzekam - CK ma trochę drapiące koronki, ale Sienna była wręcz
        cudowna, Masquerade są też bardzo przyjemne w noszeniu.

        To, że coś nie pasuje Tobie nie oznacza, że inni są ślepi. Pasują mi staniki
        Panache dlatego, że pasują na mnie.
      • maith Jakość 16.12.08, 13:35
        To nie jest kwestia polskie-zagraniczne.
        SuperEffuniaki są polskie, a jakiekolwiek inne staniki nie zasługują, żeby im
        choćby klamerki polerować ;)

        Brytyjczyki po prostu (przy wszystkich swoich wadach) i tak mają lepszą
        konstrukcję niż to, co próbują tworzyć producenci, których miała na myśli Kasica.

        Wiedza, że poziome cięcie przez środek wywoła efekt kaczych dziobów nie jest
        przed producentami ukryta i warto z niej skorzystać.
        Tu chodzi raczej o to, że wśród istniejących krojów biustonoszy są takie mniej
        przemyślane i bardziej przemyślane. Nie sądzę, żeby klasyczny krój balkonetki
        (szyty przecież przez różne firmy) był opatentowany. Nie trzeba koniecznie z
        całej światowej wiedzy bieliźniarskiej wybierać pomysłów, które robiły karierę
        może w latach 50-tych, zanim nie wymyślono czegoś lepszego :)
        • kasica_k Re: Jakość 16.12.08, 17:49
          maith napisała:
          > Brytyjczyki po prostu (przy wszystkich swoich wadach) i tak mają lepszą
          > konstrukcję niż to, co próbują tworzyć producenci, których miała na myśli Kasic
          > a.
          >
          > Wiedza, że poziome cięcie przez środek wywoła efekt kaczych dziobów nie jest
          > przed producentami ukryta i warto z niej skorzystać.

          Chyba każdy konstruktor staników powinien wiedzieć, co robi poziome cięcie.
          Przecież to widać. Tych wzorów się nie bierze chyba z kosmosu. Nie uwierzę, że
          można wprowadzić do sprzedaży konstrukcję, która nie została ani razu
          przetestowana na biuście żywym!

          Pokażcie mi jakąś polską firmę oprócz Effuniaka, która szyje _naprawdę_ sensowne
          staniki DD+. Z całym szacunkiem i mimo wad brytyjczyków - ja takiej nie widzę.
          Może pojedyncze osiągnięcia Avocado czy Comeximu (czy nawet Melissy - tyle, że
          ostatnie wątki o Melissie pełne są prawie wyłacznie narzekań!) się do czegoś
          nadają, ale to tyle. Brytyjskie staniki są ciągle lepsze, taka jest smutna
          prawda, tylko nie może mi sie pomieścić w głowie, że nikt nie stara się tego
          zmienić, mimo że próby wchodzenia na ten rynek rozmiarowy są. Czemu są tak
          nieudolne, skoro wszystko jest podane na tacy?
      • butters77 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:44
        kociatko_biusciaste napisała:

        > Nie, nie mogę... Kiedy przestaniecie na tym forum pisać o wspaniałych
        > konstrukcjach i jakości staników Freyi i Panache?

        My, towarzyszka butters, osobiście przestaniemy o tym pisać, kiedy zmienimy
        zdanie na ten temat;) W tej chwili noszę 30GG/30H i mam Freye, jak i Panache,
        które leżą na mnie świetnie. Całkiem niedawno przestałam nosić Freyę Millie,
        którą kupiłam GRUBO przed powstaniem tego forum - a eksploatowana była naprawdę
        mocno, uwierz mi;) Porównując z polskimi markami, które znam, trwałość, jakość i
        estetyka (bo intensywna czerwień nie wyblakła ani trochę) BEZ PORÓWNANIA.
        Dlatego będę je chwalić. Co nie zmienia faktu, że chwalę też inne.

        Kociątko, pisz śmiało o tym, co Ci nie pasuje, ale na litość boską - pisz
        normalnie! Dlaczego nie sformułujesz posta w sposób zdecydowany i jednoznaczny -
        np. "Zupełnie nie podzielam zachwytów nad Freyą" - bez tego dziwnego wstępu?
        Równie dobrze mogłabym wykrzyknąć:

        "Nie, no zaraz padnę... Ręce opadają. Kiedy przestaniesz, Kociatko, pisać na tym
        forum, że Freya Ci nie pasuje, skoro ja mam inne zdanie (sic;)?! Czy robisz to
        tylko dlatego, że nie lubisz królowej Elżbiety??!"

        No rany..:)
        • kociatko_biusciaste Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 20:00
          Dobre, dobre:) Inteligentna i dowcipna - wyjdziesz za mnie?;)
          Nawet mnie przekonałaś, następnym razem napiszę normalniej, w miarę możliwości;)
          • butters77 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 21:05
            W takim razie ja już zamawiam obrączki!:)
      • felicia.3 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 01:37
        Jakosc akurat jest 100%.Fasony i kroj tez.Trzeba znalezc wlasciwy.Problem polega
        na tym,ze "chinsczyzna" z targu zazwyczaj kazdemu pasuje,tak do czasu,az nie
        zacznie uwierac i obcierac,a te angielskie maja swoje normy.Jesli jakas firma w
        Polsce chce sie postarac,to niech to robi.Byle skutecznie.Ja poki co dziekuje
        Anglii za dobre staniki.
    • tfu.tfu Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 11:42
      polscy producenci mają szansę, szczerze wierzę, że im się uda. ja kociątko
      rozumiem, bo moja arabelka po 2 tygodniach noszenia się robi szmatława, ale
      np.fantasie już nie (a niby ta sama firma!). panasze superbra są koszmarne
      fiszbinowo, maskaradki są ok (ta sama firma). jako klientki danej firmy mamy
      prawo narzekać, że cos nam nie pasuje, bo płacimy ciężkie funty nie tylko za
      końcowy produkt, ale i za konstrukcję, którą producent mógłby poprawić (w
      przypadku panache nie chce ;)). gdybym mieszkała w PL wolałabym kupić dobrze
      uszyty rodzimy stanik, zamiast męczyć się z odsyłaniem. a wzornictwo w wielu
      wypadkach ciekawsze niż brytyjskie (i nie mówię o effuniakach, które w ogóle są
      poza konkurencją.
      wierzę, naprawdę wierze, że niedługo wchodząc do bieliźniaka będziemy mogły
      wybierać i przebierać w dobrze uszytych rodzimych biustonoszach. a firmy, które
      szyją dziobako-rakietnice będa albo zmuszone zmienić fasony, albo upadną: prawa
      rynku.
      • narcyza5 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 12:09
        a mnie się maskaradowe antośki mechacą.
        Gdyby kociątko tylko narzekało - to o.k. Sama z lubością;) uprawiam
        i rozumiem. Zresztą nie znam stanikowej marki, na którą narzekać nie
        można. Jakby się kociątko ograniczyło do osobistych narzekań
        problemu żadnego bym nie widziała (też mam zastrzeżenia. Ale
        zastrzeżenia nie uzasadniające potępiania firm w czambuł). Niestety
        jednak z postu kociątka można wysunuć, że ktoś zadowolony z
        produktów freji/panache raczej przy zdrowych zmysłach być nie może -
        bo jak można dobrze oceniać produkt z dennym krojem (bo na kociątko
        nie pasuje), marnym wzornictwem i materiałem (bo jej się podarł), no
        pod każdym względem denne. Czyli zadowolony użytkownik Freji/Panache
        = głupi użytkownik, bo żadne po prostu walory użytkowe ich produktów
        pozytywnej oceny uzasadniać nie mogą.
        • kociatko_biusciaste Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 14:41
          Odpowiem zbiorczo, a w szczególności narcyzie.
          narcyzo, ja wiem, że nie jestem miara wszechrzeczy;D, ale nie tylko mnie nie
          pasują te konstrukcje. Wiele dziewczyn narzeka na różne kwestie z tym związane,
          nie tylko ja (choć może ja to robiłam bardzo głośno). Popatrz do galerii, na
          wielu osobach te staniki źle leżą. No chyba że ktoś zaniża obwód o 15 cm, to
          nawet nie zauważa szerokich fiszbin czy zabudowania.
          Gdyby tak polscy producenci mieli wzorować swoje staniki na kaczodziobatym Tango
          II, to ja dziękuję...
          O jakości też już kilka osób się negatywnie wypowiadało. Fajnie, że Tobie się
          jeszcze żaden ich stanik nie podarł, ale to jeszcze nie świadczy o tym, że
          jakość jest super, tylko przeciętna. I skoro są klientki, którym się coś dzieje
          z tymi stanikami, tzn., że jakość naprawdę nie jest super. Z tym, że mnie to nie
          dziwi, bo to są _tanie_ biustonosze w UK, a nie ma nic za darmo.
          Ja nie narzekam teraz ani nie czuje sie sfrustrowana;), bo nie zajmują mnie już
          tak staniki, jak kiedyś, po prostu śmieszy mnie to, gdy ktoś się zachwyca czymś,
          co jest najwyżej przeciętne (bo na czym polega ta wysoka jakość?). A gdy ktoś
          stwierdza, że polska bielizna musi mieć jakąś tam cenę, bo Freya ma jakąś, to
          mam wrażenie, że jednak się trochę ekscytujemy na forum zagramanicznością;)
          Co do prania, to piorę brytyjczyki ręcznie (i nie używam zmiękczaczy), a swoje
          dawne staniki prałam w pralce i wyglądały lepiej...
          • naama2 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 15:41
            a ja Wam powiem w tajemnicy, że coś się jednak szykuje w tym temacie ;)
            Nawiązałam kontakt z polska firmą i szyją właśnie teraz pierwszą próbną wersje
            na rynek polski. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, to już na
            początku roku powinny być dobrej jakości codzienne balkonetki, w sensownych
            cenach, w co najmniej dwóch kolorach. Piersi będą w nich jak idealne kuleczki a
            obwody będą ciasne, i miseczki do H co najmniej. Ja trzymam mocno kciuki ;)
            • ycik Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 15:45
              ooooo, rzeczywiście powiało tajemnicą :)

              Oby to, co piszesz okazało się prawdą :D Z przyjemnością kupiłabym dobry i wygodny stanik przystępny cenowo. Na codzienne noszenie nie musiałby mieć nawet wywalonych w kosmos wzorów;)
            • roza_am Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:18
              Jakie H? I jaki zakres obwodów?
              Jak już rozbudzasz apetyt :), to napisz, plis, dokładniej, coby nie ślinić się
              na darmo.
              • naama2 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 05:10
                roza_am napisała:

                > Jakie H? I jaki zakres obwodów?
                > Jak już rozbudzasz apetyt :), to napisz, plis, dokładniej, coby nie ślinić się
                > na darmo.

                Widziałam na własne oczy, ręce i biust model próbny. Jestem zachwycona ;D
                Złożyłam zamówienie. Mam informację, że dostali materiał. Teraz czekam, aż je
                uszyją. Powinny być na początku roku. Obiecuje wszem i wobec, że dam znać jak
                tylko dostanę je w swoje ręce :) Też już spać nie mogę po nocach, bo umieram z
                ciekawości hihi
                • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 07:35
                  Pierwszalitera napisała

                  Nie jestem pewna. Moje stare 80B ma króciutkie fiszbiny wbijające mi się z boków
                  w pierś, 75D takie mniej więcej ok, a 70F (europejskie) ma fiszbiny już nawet na
                  mnie za szerokie. Wszystkie są na około 94cm

                  To nie są staniki z tą samą miską
                  Wymieniłaś trzy różne miski i nie ma znaczenia jak to wygląda w kalkulatorze
                  brytyjskim i jakim obwodom u nich odpowiada
                  My - w Polsce - robimy to tak :
                  80B = 75C = 70D
                  75D = 80C = 70E
                  70F = 75DD= 80D
                  Dlatego masz różne fiszbiny i różną ich szerokość

                  Kasica - nie tylko ja , cała Polska tak robi
                  • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 15:22
                    effuniak napisała:

                    > To nie są staniki z tą samą miską
                    > Wymieniłaś trzy różne miski i nie ma znaczenia jak to wygląda w kalkulatorze
                    > brytyjskim i jakim obwodom u nich odpowiada
                    > My - w Polsce - robimy to tak :
                    > 80B = 75C = 70D
                    > 75D = 80C = 70E
                    > 70F = 75DD= 80D
                    > Dlatego masz różne fiszbiny i różną ich szerokość
                    >

                    O, wielkie dzięki, teraz rozumiem. :-) Tłumaczy to też moją intuicyjną orientację na miseczce 75D. Kiedy ta w sklepie pasuje, zamawiam w ciemno 70E, gdy jest za mała to 70F. No, takie rzeczy, to ktoś musiałby człowiekowi powiedzieć. Pomaga niesłychanie w dobieraniu rozmiaru. :-D
                  • kasica_k Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 16:21
                    effuniak napisała:
                    > My - w Polsce - robimy to tak :
                    > 80B = 75C = 70D
                    > 75D = 80C = 70E
                    > 70F = 75DD= 80D
                    > Dlatego masz różne fiszbiny i różną ich szerokość
                    >
                    > Kasica - nie tylko ja , cała Polska tak robi

                    Ale ja nie pisałam o szerokości fiszbin, tylko o głębokości miseczki. Jeśli do
                    80B cała Polska wszywa dokładnie identyczną miskę, co do 75C, to ja dam sobie
                    może spokój z tymi brytyjczykami i w najbliższym bieliźniaku kupię sobie
                    zajebiście wielkie A :) A tak serio, to mackopad.
                    • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 16:44
                      kasica_k napisała:

                      > Ale ja nie pisałam o szerokości fiszbin, tylko o głębokości miseczki. Jeśli do
                      > 80B cała Polska wszywa dokładnie identyczną miskę, co do 75C, to ja dam sobie
                      > może spokój z tymi brytyjczykami i w najbliższym bieliźniaku kupię sobie
                      > zajebiście wielkie A :) A tak serio, to mackopad.
                      >

                      Ja zaczynam podejrzewać, że głębokość zostaje taka sama, tylko przy węższym obwodzie rozłożenie miseczek jest naturalnie węższe i przy wyższych literkach dodają więcej szmaty w górę. Tym mniej więcej różni się zawsze 70E od 75D. No to jak pani w bieliźniaku mówi, że 70E, to to samo co 80C, to ma w zasadzie rację. ;-)
                      • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 12:18
                        Dziewczyny! Nie czytacie ze zrozumieniem !
                        Jeśli napisałam, ze TAKA SAMA to znaczy, że TAKA SAMA !!!!
                        Dokładnie taka sama, w takim samym układzie, ż identycznymi fiszbinami i
                        ramiączkami tylko z różnej długości bokami !
                        I nie próbujcie doszukiwać się różnic , bo róznice moga być spowodowane tylko i
                        wyłącznie przez niedociągnięcia w procesie produkcji czyli inna szwaczka lub
                        ciut inaczej poprowadzone krojenie

                        Ot i cała tajemnica
                        • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 13:49
                          effuniak napisała:

                          > Dziewczyny! Nie czytacie ze zrozumieniem !
                          > Jeśli napisałam, ze TAKA SAMA to znaczy, że TAKA SAMA !!!!
                          > Dokładnie taka sama, w takim samym układzie, ż identycznymi fiszbinami i
                          > ramiączkami tylko z różnej długości bokami !

                          Ale to znaczy, że ekspedientki mają zupełnie rację, mówiąc, że 80C to zupełnie to samo, co 70E. A my na te biedne tak nalatujemy. ;-) Ale tak nie robi się na całym świecie? Pomijając brytyjskie marki, bo między 75D i 70E mojego francuskiego stanika jest jednak różnica w miseczce. Przypadek czy zamierzone? Albo może tylko moja fałszywa percepcja i miski też są takie same?
                        • kuraiko Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 04:24
                          effuniak ----> bo ja nie rozumiem :( jeśli wszywają taką samą miskę,
                          to czemu to się nie pokrywa z tabelą rozmiarów? 70D jest na ok 89cm
                          w biuście (jak 75B:P), 75C to ok. 92cm (no nie piszę przedziałów,
                          ale taką powiedzmy środkową wartość), 80B ok. 94cm. faktem jest, że
                          ja przeskoczyłam z 80B na 75C, ale potem się okazało, że to 75C ma
                          jednak za małe na mnie miski i trudno powiedzieć, czy to 80B też
                          miało za małe, czy w sam raz. w każdym razie przechodzimy z rozmiaru
                          na rozmiar wg tabeli i osobie noszącej 80D (zakładając, że ma
                          pasującą miskę) która ma obwód pod powiedzmy równe 80cm, zaleci się
                          przejście początkowo na 75F/G wg obwodu biustu, a nie 75E. (piszę w
                          polskiej rozmiarówce). mimo takiej samej miski w 75E...
                          • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 09:33
                            Kuaraiku kochany !
                            A gdzie w "normalnym" sklepie zalecą Ci przejśćie z 80D na 75F/G, coooooooo ????

                            Ale abstrahując od realiów
                            Jeśli 80D jest za luźne i czujesz to obwodem a nie odstającą miseczkom to jeśli
                            więłabyś tylko mniejszy obwód to automatycznie miska zrobiłaby się za mała więc
                            musisz wziąć mniejszy obwód ale z większą miskom
                            • kuraiko Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 17:16
                              Effuniak, sorry ale aż mnie zęby zabolały, weź mnie uspokój, że te
                              błędy to z przemęczenia ;)

                              no w bieliźniakach nie ma żadnych zaleceń co do misek xD ale mi
                              chodziło o rady na lobby.
                              no wiadomo, że się bierze większą miskę, ale zawsze myślałam, że wg
                              tabelek należy brać miskę o dwa oczka większą, a tu wychodzi, że o
                              jedno oczko.
                              • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 21.12.08, 00:21
                                Kuraiko - takie błędy to moja specjalność ...wiesz ... taka troszkę tempa jestem :)
                                • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 21.12.08, 00:30
                                  ...albo może tępa ???...
                          • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 13:44
                            kuraiko napisała:

                            w każdym razie przechodzimy z rozmiaru
                            > na rozmiar wg tabeli i osobie noszącej 80D (zakładając, że ma
                            > pasującą miskę) która ma obwód pod powiedzmy równe 80cm, zaleci się
                            > przejście początkowo na 75F/G wg obwodu biustu, a nie 75E. (piszę w
                            > polskiej rozmiarówce). mimo takiej samej miski w 75E...

                            To jest teoria, kuraiko, W praktyce różnie bywa. Czasem przy wyjściowym, bardzo szerokim obwodzie trudno określić, czy miska była dobra. Biust może być poupychany. W zaleceniach chodzi tylko o to, by nie brać za małej miseczki, a szczegóły trzeba sprawdzić nabiustnie. Są osoby, które przeskakują wtedy o dwie miseczki, są jednak też takie, które przeskakują tylko o jedną.
                            • kuraiko Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 17:18
                              no ok, ale chodzi tu raczej o obwód, na jaki dana miska jest
                              przeznaczona, a nie o to, że laska nosi miskę o 2 rozmiary za małą i
                              wg tej miski dobiera inny rozmiar ;) czyli o osobę, która ma
                              właściwy obwód w biuście na tą miskę w 80D.
                              zakładam raczej, że chodzi o szerokość pleców, ale to przecież nie
                              jest norma.
                • roza_am Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 12:43
                  Naama2, ja się nie pytałam o walory estetyczne, tylko o rozmiarówkę. W jakiej
                  skali to H? I jaki zakres obwodów jest planowany?
                • drzazga1 Naama 19.12.08, 14:57
                  Oni szyja probne, ok, ale testowali je na ZYWYCH biustach?

                  Porzadnie, tzn. wyszukali dziewczyny potrzebujace okreslonych
                  rozmiarow: np. 70E, 70F, 70 G, 70H, 75E, 75F itd., a nie tak, ze z
                  danego modelu wzieli jedna kobitke z 75F, dali do ponoszenia,
                  okazalo sie dobre, no to policzyli sobie o ile powinna byc wieksza
                  miska w scislejszym 70H i cali szczesliwi uznali, ze maja doskonale
                  prototypy?

                  Jako wybryk natury w rozmiarze brytyjskim obecnie 32HH/J, wybitnie
                  waskofiszbinowy, wymagajacy glebokich misek w brytyjczykach wybor
                  mam taki, ze moge wybierac pomiedzy mniej i bardziej uwierajacymi
                  (bo waskofiszbinowosc takiej Freyi w moim rozmiarze to mit), miedzy
                  mniej juz bardziej gryzacymi tkaninami i mniej lub bardziej
                  rozstawiajacymi na boki fasonami.

                  W tej chwili najlepszy moj stanik (mimo przymalej miski!) to Coco z
                  Avocado, bo: nie wyzera mi dziur na mostku i pod pachami, jest mila
                  w dotyku (nie liczac czegos klujacego przy zapieciu), jest mila w
                  dotyku, nie rozwala mi biustu na boki i przede wszystkim: wygladam w
                  niej jak w staniku, a nie jak w dwoch zszytych workach!!!

                  Po Nowym Roku chce napisac petycje do Avocado, bo oni naprawde
                  niewiele maja do poprawienia w swoich stanikach, bede zbierac na
                  forum glosy dziewczyn, ktore naleza do moich okolic rozmiarowych -
                  bo jak dobitnie pokazal watek o fiszbinach w H plusach - to one
                  wlasnie maja najwiekszy problem z krojami.

                  A na razie - sama przymierzam sie do tak gruntownej przerobki
                  stanika, ze w zasadzie uszyje go od nowa. Ot, czysta desperacja.
                  Jesli produkt koncowy bedzie nadawal sie do kosza - wrzuce go tam
                  bez zalu, bo na razie mam stos stanikow, ktorych jedyna zaleta jest
                  to, ze piersi mi sie w ich miskach mieszcza.
          • kk345 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 15:51
            Mnie akurat na moje 32G Freya doskonale pasuje, jakość Panache też
            mi odpowiada, pewnie stawiam im za niskie wymagania. Natomiast
            wybieram je przede wszystkim dlatego, ze polscy producenci nie robią
            niczego, co leżałoby i wyglądalo na mnie choćby podobnie do Arabelki
            (wymień mi, proszę w moim rozmiarze, cokolwiek POLSKIEGO i
            jednoczesnie zwiewnego, przejrzystego i robiącego jabłuszka). Nawet
            jeśli zapowiada sie producent, szyjący na moj biust, to albo jest to
            koszmarnie drogie Avocado, albo planujący dopiero mój rozmiar
            Comexim, ktorego ceny też nie sa zbyt promocyjne. Dziwisz się, ze w
            takim razie wybieram sprawdzoną i niedrogą (allegro, wyprzedaże i
            gielda) Freyę? Czy to źle świadczy o moim guście? Jesli znajdzie się
            polski producent spelniający powyzsze warunki, z przyjemnością
            zostanę stała klientką, na razie nie ma takiej możliwości.
          • winter76 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 16:47
            A któreż to staniki kiedyś używałaś,że były lepsze niż brytyjczyki?
            Bo moje poprzednie-pomijając zły rozmiar-koszmarnie wyglądały po dłuższym użytkowaniu.
            • lolkalolka Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 16:57
              To co prawda nie do mnie, ale skoro takie niedowierzanie, to po
              powrocie zrobię i wkleję wam zdjecie:
              - Freyi po kilku m-cach pranej w woreczku
              - reszty staników, mających od 2 do 5 lat, pranych luzem
              Niestety paragonów z data zakupu nie posiadam, więc macie tylko moje
              słowo ;)
              • winter76 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:07
                A które z nich aktualnie nosisz i przez to ciągle pierzesz?
                • lolkalolka Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 09:44
                  Aktualnie żadne :) No, ze dwa do spania. Tylko ja jestem z tych, co
                  to nie lubią wyrzucać, a że się nei zniszczyły, to leżą w szufladzie
                  nie wiadomo po co. Za późno wczoraj wróciłam do domu, ale fotki
                  zrobię.
                  Być może narzekającym trafiły się wybrakowane modele, albo miały
                  pecha, skoro tyle dziewczyn zachwyconych? Nie wiem.
                  Ale argument, że "brytyjczyki są super, bo polskie firmy mają
                  jeszcze gorsze staniki", to coś na zasadzie "co prawda mąż mnie
                  bije, ale tylko z liścia, a sąsiadkę kijem" ;) Nie przemawia do mnie.

                  ps: mam zamiar mimo to kupić jeszcze Freyę, bo lubię ich balkoniki,
                  mimo (jak dla mnie) źle ustawionych ramiączek,mam zamiar kupić
                  Aragona jak upoluję, M&S, czekam na kilka laSenzy z eBaya i jedną
                  Kalyani. Pożyjemy, zobaczymy, jak to jest z tymi stanikami :)
              • effuniak Re: Polscy producenci a fiszbiny 16.12.08, 17:18
                Polscy producenci robia rozmiary z miski podstawowej np 75B w taki sposób, że
                skracaja lub przedłużaja boczki rozmiaru wyjsciowego i tak oto powstaje 70C lub
                80A przy czym wszystkie parametry rozmiaru wyjściowego pozostają bez zmian

                A tak byc nie powionno, ale dopiero spotkania z Wami poszerzyły mi tak horyzonty
                i dlatego jestem taka mądrala
                wczesniej nie byłam :)))
                • kasica_k Re: Polscy producenci a fiszbiny 16.12.08, 17:35
                  Ej, nie uwierzę, że można tak partaczyć. Przecież powinna się zmieniać głębokość
                  miseczki, nie tylko sam obwód. I nie uwierzę nigdy w życiu droga Ewo, że
                  dowiedziałaś się tego od nas :)
            • felicia.3 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 00:41
              Czytam i nie wierze.Przeciez nic nie jest wieczne.Jak kupujecie bluzke,czy gacie
              to tez sie zuzywaja.Ja akurat uwazam,ze te angielskie staniki sa super
              jakosci.Nawet jak ich juz nie lubie,to szkoda wyrzucic,bo sa naprawde dobre
              jakosciowo.
          • joannea Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:09
            no cóż, ja się zgodzę z narcyzą. To, że Tobie nie pasują Panache i Freye, nie
            znaczy, że podobnie całej reszcie. Na moje G/GG to są może nie zawsze idealne,
            ale bardzo dobre staniki.
            Do galerii możemy zajrzeć po statystykę, ale jestem pewna, że znajdziemy więcej
            zadowolonych z brytyjczyków, niż mniej.
            I nie wiem, czy są to aż tak tanie biustonosze w UK, tanie to są Loving Moments
            czy M&S. Przeciętna Holenderka, że się odniosę do swojego podwórka, uważa
            30funciaków czy 40 euro za drogą bieliznę. Wyżej jest już tylko półka z la
            Perla. Za 15 euro kupuje się Hunkelmollera czy inne "sieciówki".
            Wysoka jakość polega na konstrukcji - większość forum biega na codzień w
            balkonikach Frei i Tango, oraz jakości materiałów. Sorry, to się wyczuwa już
            nawet przez trzymanie w ręku typowego brytola i jakiegokolwiek polskiego stanika
            (może nie wszystkich, ale większości).
            • roza_am Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:29
              > Wysoka jakość polega na konstrukcji - większość forum biega na codzień w
              > balkonikach Frei i Tango, oraz jakości materiałów.
              Dodam jeszcze jakość wykończenia i w pełni się zgodzę.

              Niestety, cena bywa nabijana nie konstrukcją i trwałością, ale kolorystyką i
              wymyślnymi wzorkami. I w tym cały problem.
            • amett Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 21:46
              Kociątko niepotrzebnie rozszerzyła swoją wypowiedź na całą produkcję Panache,
              ale ma rację w tym, że w rozmiarach 28GG+ ich staniki to konstrukcyjne dno.
              Chociaż Freya jeszcze gorzej, bo dla nich te rozmiary w ogóle nie istnieją.
              Dlatego ja też się tymi firmami nie zachwycam (chociaż jak najbardziej rozumiem
              zachwyty innych :)), ale nie znaczy to, że znam jakiegoś polskiego producenta,
              który szyje lepiej, bo niestety nie miałam jeszcze przyjemności na takiego
              trafić. Po prostu bieda, panie, bieda w tej części rozmiarówki.

              Z jakością to różnie bywa. Moje Tango też się podarło w obwodzie po pół roku
              noszenia (ale i tak było już duuuużo za małe, więc strata niewielka), a z kolei
              Pollyanna po wielu miesiącach nadal wygląda jak nowa. Tak więc trudno mi
              powiedzieć, od czego to może zależeć.
            • kuraiko Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 23:25
              "I nie wiem, czy są to aż tak tanie biustonosze w UK, tanie to są
              Loving Moment
              > s
              > czy M&S. Przeciętna Holenderka, że się odniosę do swojego
              podwórka, uważa
              > 30funciaków czy 40 euro za drogą bieliznę"


              no wiesz - ja np uważam za tani biustonosz taki za 40-50zł. laska,
              która kupuje "chińczyka" za 12-15zł uzna te 50zł za drogo, a laskę
              kupującą stanik za 100zł za psychiczną i wywalającą pieniądze w
              błoto.
              to wcale nie musi świadczyć o realnej wartości staników, tylko
              podejścia kobiet do bielizny.

              ceny się podobnie przekładają jeśli chodzi o wartość. przeciętnie
              wydana manga kosztuje w UK ok. 7 funtów. stanik z Bravissimo 4x tyle
              czyli 28 funtów. dla nas drogo...
              w Polsce manga na ogół kosztuje 17zł. jak to pomnożymy razy 4 to
              wychodzi niecałe 70zł, czyli cena stanika nie-bazarowego.
              powiedziałabym, że można tak przełożyć ceny na nasze, że wartość
              staników Frei czy Panache odpowiada naszej średniej półce cenowej.
            • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 00:03
              joannea napisała:

              Przeciętna Holenderka, że się odniosę do swojego podwórka, uważa
              > 30funciaków czy 40 euro za drogą bieliznę. Wyżej jest już tylko półka z la
              > Perla.

              O nie, wyżej jest jeszcze Simone Perele, Chantelle, Marie Jo, Lise Charmel i Prima Donna. To są marki uważane za trochę lepsze. Staniki zaczynają się mniej więcej około 50-60 euro. Prima Donna kosztuje 80-90 euro. Drogi to jest Wolford. Gorsety za 269 euro, stringi 99 euro.
              • joannea Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 13:39
                pierwszalitera napisała:
                > joannea napisała:
                > Wyżej jest już tylko półka z la Perla.

                >pierwszalitera napisała:
                > O nie, wyżej jest jeszcze Simone Perele, Chantelle, Marie Jo, Lise Charmel i
                Pr > ima Donna.

                Litero, napisałam przecież PÓŁKA, nie sama La Perla. To był skrót myślowy
                odnoszący się do ogółu marek traktowanych jako bardzo-ekskluzywne, przy prostym
                podziale popularne - średnia półka - ekskluzywne (tak, jak w kosmetykach, niska,
                średnia i wysoka półka). Znam wiekszość tych firm, u nas są w szerokiej
                dystrybucji, są sprzedawane chociażby w każdym Bijenkorfie (sieć samoobsługowych
                domów towarowych).
                Nie teoretyzuję ot tak sobie, zdarza mi się mieć w domu bra fittingowe party, i
                widzę, ile znajome Holenderki, młode, wykształcone i zarabiające tylko na
                siebie, są skłonne wydać na stanik. Większość (jak nie wszystkie) biega do
                Hunkelmollera i Hemy. Ja tam obstaję przy swoim, Freya i Fantasie nie są tu
                traktowane jako marki popularne, bliżej im wymienionym przez Ciebie.
                • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 15:10
                  joannea napisała

                  Nie teoretyzuję ot tak sobie, zdarza mi się mieć w domu bra fittingowe party, i
                  > widzę, ile znajome Holenderki, młode, wykształcone i zarabiające tylko na
                  > siebie, są skłonne wydać na stanik. Większość (jak nie wszystkie) biega do
                  > Hunkelmollera i Hemy. Ja tam obstaję przy swoim, Freya i Fantasie nie są tu
                  > traktowane jako marki popularne, bliżej im wymienionym przez Ciebie.

                  Sorry, ja myślałam, że podane przeze mnie marki nie należą jeszcze do tych bardzo ekskluzywnych i normalnie zarabiający człowiek na Zachodzie może sobie spokojnie na nie pozwolić, tym bardziej, że cena stanika około 60 euro, to jedno, dwa wyjścia do restauracji. Dla mnie Hunkemoeller i Hema to sklepy sprzedające trochę badziewie, dla młodzieży i mniej zarabiających. Możliwe, że ja zboczona jestem jeżeli chodzi o bieliznę i stawiam zupełnie inne priorytety. Może dlatego, że u mnie w domu rodzinnym się nie przelewało, nie stać nas było na byle jakie zakupy i moja mama nauczyła mnie zwracać uwagę na dobrą jakość. Od Hunekmoeller mam też dwa staniki, w poszukiwaniu dobrego rozmiaru weszłam i tam. Na początku byłam bardzo zadowolona, ale zaczęły szybko wyglądać jak ścierka. Już tam nie będę kupować, zresztą rozmiarówka też jest do kitu. A brytyjskie marki na kontynencie w sklepach stacjonarnych nie są tanie. Freya kosztuje w Niemczech na przykład tyle co Chantelle, a dla nieuświadomionych wycięty francuski half cup ze starannym wykończeniem jest ponętniejszy od zabudowanego brytyjskiego balkonika made in Asia. To też jedno z moich zboczeń, ja zwracam uwagę na metkę i jeżeli mam do wyboru dwie rzeczy, jedną wyprodukowaną w Europie, w takiej Kroacji, albo na Litwie, albo chociaż w Turcji na przykład, a drugą gdzieś w Tajlandii, to zdecyduję się raczej na Europę. Nie chodzi mi o uzdrawianie świata, ale wydaje mi się, że ludzie z wyższym wykształceniem i tacy, którym wiedzie się lepiej, powinni mieć więcej społecznej odpowiedzialności. :-)
                  • joannea Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 16:56
                    pierwszalitera napisała:
                    > Sorry, ja myślałam, że podane przeze mnie marki nie należą jeszcze do tych
                    bardzo ekskluzywnych

                    Hmm, w moim wszechświecie Simone Perele, Chantelle, Marie Jo, Lise Charmel i
                    Prima Donna to są marki bardzo ekskluzywne. Z ciekawości zapytam, co w takim
                    razie zaliczasz do bardzo ekskluzywnej marki bieliźnianej?

                    Offtopowo: Holendrzy są najmniej finansowo snobistycznym narodem, jaki znam;
                    tutaj do zasług należy kupienie czegoś taniej, a gubernatorzy opowiadają w TV,
                    jak to bardzo lubią polować na cośrodowe promocje w Aldim. Snobizm zakupowy jest
                    w uważany za przejaw złego gustu, a Hema chlubi się tym, że chodzą do niej i
                    bezrobotni i profesorowie, co akurat jest prawdą. Nie twierdzę zresztą, że Hema
                    i inne to świetna jakość - powtórzę po raz kolejny, zaliczyłabym je do wyższej
                    niskiej półki. Ot tyle, i nie ma się co spodziewać po nich cudów.
                    Wysokość zarobków nie ma tu nic do rzeczy, bardziej chodzi o mentalność.
                    • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 02:35
                      joannea napisała:

                      > pierwszalitera napisała:
                      > > Sorry, ja myślałam, że podane przeze mnie marki nie należą jeszcze do tyc
                      > h
                      > bardzo ekskluzywnych

                      No chyba jest jeszcze coś droższego? Wolford na przykład, La Perla też uchodzi za drogą. Brytyjska marka Strumpet & Pink, Guia La Bruna z Paryża, niektóre rzeczy od Victoria’s Secret, Mary Green robiąca rzeczy dla Sex and the City, Aubade też nie jest tanie. To są luksusowe marki.


                      > Offtopowo: Holendrzy są najmniej finansowo snobistycznym narodem, jaki znam;
                      > tutaj do zasług należy kupienie czegoś taniej, a gubernatorzy opowiadają w TV,
                      > jak to bardzo lubią polować na cośrodowe promocje w Aldim. Snobizm zakupowy jes
                      > t
                      > w uważany za przejaw złego gustu,

                      Nie lubię słowa snobizm używanego w takim znaczeniu. Jeżeli za uczciwą pracę dostają spore pieniądze, to nie muszą się wstydzić, wydawać je, na coś, co jest droższe. Snobizm, to byłby gdybym założyła taki stanik na swetrze, by każdy widział na co mnie stać. A gdyby każdy kupował tylko taniochę, to wiele ludzi straciłoby miejsca pracy. Ja też nie piszę, gdy ktoś musi oszczędzać i dopytuje się, gdzie kupi tanie staniki, że to afirmacja ubóstwa. ;-)


                      > Wysokość zarobków nie ma tu nic do rzeczy, bardziej chodzi o mentalność.

                      Mniej mentalność, a więcej priorytety. Ja nie posiadam na przykład samochodu, bo uważam go za zbędny. Dla wielu ludzi niewytłumaczalne, bo samochód jest powszechnie symbolem statusu. Mam oprócz tego mały telewizor i niemodną komórkę. Lubię za to drogą bieliznę i kupuję nawet komplety za 120 euro.
                      • tfu.tfu Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 12:17
                        i priorytety i mentalność chyba też. jasne, że mogłabym kupić stanik za 30Ł, ale
                        po co, jeśli ten sam mogę mieć za pół ceny? albo jak w przypadku aragona, na
                        którego się natknęłam zupełnie niezamierzenie, za 8,40?
                        90% rzeczy w tzw. RPR (regularnej cenie sklepowej) jest warta może 1/5 tego, co
                        jest wybite na metce ;) nie musimy się oszukiwać, że freja szyta w Azji kosztuje
                        choćby 15Ł ;)
                        co do polskich producentów: tu koszty sa inne, bo 1. szyją w Polsce, 2. płacą
                        horrendalne składki zus-owskie i inne tego typu :/
                        co nie zmienia faktu, że miłoby było mieć możliwość kupienia dobrego rozmiarowo
                        i ładnego codzienniaka poniżej 50PLN.
                        • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:08
                          tfu.tfu napisała:

                          > i priorytety i mentalność chyba też. jasne, że mogłabym kupić stanik za 30Ł, al
                          > e
                          > po co, jeśli ten sam mogę mieć za pół ceny? albo jak w przypadku aragona, na
                          > którego się natknęłam zupełnie niezamierzenie, za 8,40?
                          > 90% rzeczy w tzw. RPR (regularnej cenie sklepowej) jest warta może 1/5 tego, co
                          > jest wybite na metce ;) nie musimy się oszukiwać, że freja szyta w Azji kosztuj
                          > e
                          > choćby 15Ł ;)

                          Ja nie mam nic przeciwko kupowaniu taniej. Szczególnie, gdy mam do czynienia z produktami made in Asia, to nieraz zastanawiam się skąd wzięła się ta cena, bo na pewno nie z wysokich kosztów produkcji. Ja mam tylko coś przeciwko nazywania snobizmem zachowania, kiedy możemy pozwolić sobie przy zakupach, by cena przestała być jednym z najważniejszych faktorów. Nie wiem co złego jest w takiej komfortowej sytuacji, kiedy można kupić sobie stanik, który się podoba i pasuje, a dopiero w drodze do kasy spojrzeć na metkę z ceną? Pogardliwe odnoszenie się do ludzi, którym się powiodło, to jakaś śmieszna spuścizna komunizmu.


                          > co do polskich producentów: tu koszty sa inne, bo 1. szyją w Polsce, 2. płacą
                          > horrendalne składki zus-owskie i inne tego typu :/
                          > co nie zmienia faktu, że miłoby było mieć możliwość kupienia dobrego rozmiarowo
                          > i ładnego codzienniaka poniżej 50PLN.

                          I wiadomo, że staniki wyprodukowane w Polsce nie będą tak tanie jak chińskie, chyba, że ktoś za nas zadowoli się chińskimi zarobkami, bo producenci dokładać do interesu na pewno nie zechcą.
                          • tfu.tfu Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 14:27
                            na wszystko mozna sie snobować ;) człowiek juz tak ma, że lubi ;)
                            • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 14:33
                              tfu.tfu napisała:

                              > na wszystko mozna sie snobować ;) człowiek juz tak ma, że lubi ;)

                              Ach tak? To dlaczego wszyscy odnoszą się tak pogardliwie do snobizmu i doszukują się go nawet tam, gdzie go nie ma? Zazdrość? ;-)
                              • tfu.tfu Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 14:37
                                jakoś to psychologicznie umotywowane być musi :D ja sie snobuję też, a co :D na
                                jak najtaniej ;) i pewnie mam parę snobizmów, których istnienia sobie nawet nie
                                uświadamiam :) inna rzecz, że lubimy czuc się "lepsi" ;)
                                • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 14:50
                                  tfu.tfu napisała:

                                  inna rzecz, że lubimy czuc się "lepsi" ;)

                                  A może by tak zacząć czuć się dobrze, a nie ciągle lepiej, albo gorzej od innych? Moim bardzo osobistym zdaniem, tylko ludzie słabi muszą definiować się na porównaniach z innymi. Szczególnie w naszej kochanej ojczyźnie istnieja piękna kultura oficjalnej akceptacji nieudacznictwa, połączona z trochę ukrywaną, silną potrzebą sukcesu. To nic dziwnego, że już sami nie wiemy, ile jesteśmy warci. ;-)
                                  • tfu.tfu Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 14:53
                                    ja tam się czuję dobrze cały czas :) ale sama powiedz, ile w nas - ludziach
                                    ogólnie - siedzi takiego przymusu, żeby być lepszym/lepiej wygladać / lepiej się
                                    prezentować ;) no, ale to OT, a na offtopach temat mojego samopoczucia juz
                                    niejednokrotnie poruszałam :P
                                  • kuraiko Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 18:52
                                    hmm dla mnie snobowanie się, to kupienie drogiej wypasionej komórki
                                    tylko dlatego, że jest droga i wypasiona, przy każdej okazji
                                    wyjmowanie jej, bawienie się nią. ogólnie namolne pokazywanie
                                    jakiegoś gadżetu, kupowanie czegoś tylko dlatego, że jest drogie, a
                                    nie ze względu na funkcjonalność. co innego, jak się bierze rzecz
                                    nie patrząc na cenę, bo nam się podoba. znam osoby, które nie kupią
                                    czegoś w jakimś sklepie "bo tam jest tanio, więc pewnie brzydkie
                                    ciuchy i badziewne", a nie weszły tam nigdy, nie pooglądały, nie
                                    zapytały kogoś, czy to jest dobra jakość. tak samo z pogardą
                                    niektórych dla produktów z Biedronki, że to dla biedaków. no tak
                                    lepiej kupić kaszkę Smakiję za 2zł, bo na niej pisze "Smakija"
                                    więc "firmowa" i "burżujska", a identyczny produkt w Biedronce
                                    kosztuje 1,29 i nazywa się "Delicata", ale przecież do Biedronki się
                                    nie chodzi, bo..... to jest właśnie snobowanie się.
          • agafka88 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:34
            Właśnie kociątko, soro brytyjczyki są takie beznadziejne, to podaj proszę polską
            firmę poza effuniakiem, która szyje takie super jakościowo i wzorniczo staniki,
            pewnie całe forum pęka z ciekawości :) Ja bym prosiła odpowiednik brytyjskiego 30GG.
          • butters77 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 17:54
            > tak staniki, jak kiedyś, po prostu śmieszy mnie to, gdy ktoś się
            > zachwyca czymś, co jest najwyżej przeciętne
            > (bo na czym polega ta wysoka jakość?)

            Widzisz, gdy ja słyszę, że ktoś się zachwyca Inferno, myślę sobie: "Fajnie, że
            komuś się udał zakup. Jak widać biusty bywają bardzo różne.", a nie "Dziwna
            jakaś, na mnie leży głupio, a ta się zachwyca";))

            O tym, na czym moim zdaniem polega "ta wysoka jakość", wyjaśniłam kilka postów
            wyżej na przykładzie FreiMillie. Przez LATA użytkowania stanik się nie sprał, nie zmechacił ani nie
            zdefasonował. Jeśli Ty masz inne doświadczenia - pisz o tym! W każdym wątku, w
            jakim będzie to na temat.
            Ale nie każ innym zamilknąć, bo "te zachwyty to nie na Twoje uszy"..;)
            • winter76 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 18:14
              No i chciałabym poznać polską firmę-Effuniak pomijam-która ma dla mnie staniki na moje 75/109 cm.O ile się nie mylę to nie ma takiej.
              Na strone Comeximu wychodzę poza ich tabelke,tak samo Avocado czy Milena.
              Więc co mam nosić?Tylko brytyjczyki.A że mi odpowiadają to tym lepiej dla mnie.
              • jeffka Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 19:22
                Mamy podobne rozmiary (75/107) i podobny problem ale ostatnio
                trafiłam na Melisse proponują rozmiary aż do „L” w niektórych
                stanikach. Kupiłam na próbę 0335, 0329 i 0125 70K i.. !!! JEST Super
                każdy za cenę dużo poniżej 100 zł a jakość moim zdaniem bardzo dobra
                i „ściśliwce” nie rozciągają się.
                Teraz przymierzam się do kolejnych tym bardziej że w realu wyglądają
                o niebo ładniej niż na zdjęciach. Czytałam, że na mostku odstają w
                moim przypadku wszystkie trzy przylegają idealnie i przesyłka
                szybka, kontakt super i doradztwo fachowe. Czyli są krajowe firmy
                które chyba mogą konkurować z zachodnimi również ceną.
                • winter76 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 19:39
                  No ale troszkę czasu jednak musisz je ponosić,żeby stwierdzić,że jakościowo też są ok.
                  • irjakrk Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 19:57
                    Nosiłam:
                    Triumphy, Samanty, Atlantiki, Mystique'i i jakąśtam baaardzo drogą firmą (nota
                    bene moje pierwsze wciśniete 75C).

                    Na porządku dziennym było:
                    1) Wynicowywanie się fiszbin od strony biustu.
                    2) Obrywanie się koronek na bokach
                    3) Mechacenie i ogólne kapcanienie
                    4) Rozciąganie się.


                    Brytyjczyki mi się tylko rozciągają.

                    Zmiękczacze b. często posiadają środki niszczące strukturę sztucznych włókien -
                    po prostu z tym trzeba uważać.
                  • jeffka Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 19:59
                    0335 i 0329 są takie, na co dzień, więc noszę na przemian piorę i
                    noszę chyba już od miesiąca albo i ciut więcej. Fakt piorę raczej w
                    rękach a jeżeli w pralce to na tzw. pranie ręczne w niskiej
                    temperaturze 30 st. I nic! bez zmian wyglądają jak nowe a obwód też
                    trzyma jak trzymał. Po takim czasie to chyba można już coś
                    powiedzieć. Pani z melisowej produkcji też mówiła, że ma takie
                    biustonosze niektóre nawet pond 2 lata i nic się z nimi nie dzieje.
                    Mam nadzieję, że to prawda.
                • agafka88 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 19:50
                  > szybka, kontakt super i doradztwo fachowe. Czyli są krajowe firmy
                  > które chyba mogą konkurować z zachodnimi również ceną.

                  Tak, ale dla mnie Melisa do kompletnie nie ten design... Juz w którymś wątku
                  pokazywalam linki, ze 3 modele góra mogą jak dla mnie być. Ale i tak wolę
                  Eleanorkę :)
      • kuraiko "płacimy ciężkie funty" - czyli myk z ceną ;) 16.12.08, 23:15
        musimy pamiętać, że dla przeciętnej Angielki te 28 funtów ma wartość
        hmmmm 40-60zł? ;) (w porównaniu do ich zarobków) tyle u nas kosztują
        staniki np Avy.
        Angielki mają Freye i Panache za grosze, nie wspomnę już o M&S bo to
        już naprawdę taniocha... dla nich te firmy to średnia półka...
        dla nas wyższa, bo płacimy za nie dużo w stosunku do naszych
        zarobków, no i dodatkowo trafiają w niszę na naszym rynku.
    • butters77 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 18:01
      Też się nieraz nad tym zastanawiałam - zwłaszcza gdy przymierzałam stanik, w
      którym "ze 2 cm GŁĘBSZA miseczka i byłoby super";) Dokładnie tak było w dawnych
      próbach z Comeximem - przy wyższej literce, miseczka była wyżej zabudowana,
      fiszbina - szersza, ale - brakowało więcej miejsca "naprzód";)

      W kwestii krojów/plagiatów, to jestem podobnego zdania, co joankb - wydaje mi
      się, że to w miarę standardowe wykroje, tylko kwestia wykonania ich z
      odpowiednich materiałów bywa problematyczna. Pamiętam stanik kupiony kilka lat
      temu w jednym z polskich sklepów internetowych - krój był typowo balkonikowy i
      biust prezentował się całkiem fajnie. Co z tego, jeśli po 2 dniach ogniwko
      między miseczką a ramiączkiem pękło z hukiem, bo było plastikowe;)
      W innym modelu krój był podobny - ale tkanina okazała się diabelnie elastyczna i
      mój biust wyglądał w tym staniku jak w rajstopach;) Zero stabilności.

      Słowem - wydaje mi się, że brakuje głównie rzetelnego i przemyślanego podejścia
      do sprawy. A czasem - podpowiedzi osoby, która wie, jakie cechy idealny stanik
      dla większych piersi posiadać powinien;)
    • ederlezi1981 Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 16.12.08, 18:25
      własnie dorobiłam się dwóch staników tango II w wersji plunge monstruanego rozmiaru 30gg- czarny i czerwony. Tak sobie na nie patrze- w zasadzie to kawałek jednobarwnej szmatki z wyhaftowanymi listkami plus mało rozciągliwa szmatka na obwód, do tego dwie metalowe fiszbiny, zapięcie i ramiaczka. Nic skomplikowango, do tego zużycie materiału niewielkie, wiec gdzie problem, by uszyć coś identycznego z jednnolitego materiału? Wydaje mi sie, że w mentalności polskich producentów bielizny i klientek.
      Wsród polskiej (i nie tylko- jak najbardziej pasuje też do wszelakiej bazarówki made in Asia) można wyróznić- prócz aseksualnych koszmarków, dwie wiodące tendencję- pierwsza, k*******o wyzwolona lub nowoczesna- jak najbardziej krzykliwie, jak modne cekiny, to cekiny, jak żółte, to zółte, i druga- pseudo-elegancka, jak z małego miasteczka o wielkich ambicjach (tu wszystkie te półusztywniane ecru Dalie, puszapowe Gaie itd). Ewentualnie trzeci rodzaj- aseksualne beżowe koszmarki rozmiaru 115D. Zresztą, ja to widzę w całokształcie zycia w Polsce- wystrój knajp, no wszystko po prostu.
      A Freya ma to do siebie, że jest wygodna- mi przynajmnie bardzo odpowiada jakość i bezpretensjonalne wzornictwo (mniej szerokie ramiaczka- ale przynajmniej są w fajnych kolorach).
      Panache natomiastt jest bardziej eleganckie, ale taką prawdziwa elegancja, a nie jakimś bazarowym sznytem.
      To jednak za wiele jak na polskich proucentów bielizny
    • ariadna007 acha... 16.12.08, 23:31
      wybrzydzajcie sobie, ja tam niestety albo stety jestem dziko
      szczęśliwa jak znajdę coś 36JJ/K ciut poniżej obojczyków.
      a fiszbiny na plecach, niby minimalne bułki to pikuś, gdy można mieć
      obie piersi osobno ;)

      i zostaja tylko freye i panache
      bo ani avokado ani melisa w tych rozmiarach się nie bawią ;)
      • shkrab Re: acha... 17.12.08, 01:04
        ariadna007:
        w zupełności się z Tobą zgadzam, choć rozmiar neico inny: 30K
        Po pierwsze: polskie firmy mówią mi NIE- gdzie ja mam znależć K??
        Po drugie: wolałabym bardziej ścisły obwód- brytyjskie firmy mówią
        mi NIE
        Rozumiem kociatko, ponieważ brytole mogliby się lepeij postarać,
        freye i panache pozostawiają wiele do życzenia jeśli chodzi o to jak
        leżą.
        Zauważcie, że kociatko pisała właśnie o problemach w dopasowaniu
        kroju przy dużych miseczkach, małych obwodach, których nie macie
        przy waszych średnich biustach.
        Jestem gotowa wydać kupe kasy na super dopasowany stanik! tylko kto
        łaskawie mi go zrobi??
        • tfu.tfu Re: acha... 17.12.08, 11:57
          i średnie i mniejsze biusty mają problemy z dopasowaniem, w mniejszych słynna
          zmarcha frejowa, np...
    • nelyen Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 17.12.08, 01:01
      heh, też czasem mnie dziwią zachwyty nad brytyjczykami, no ale co komu pasuje;]
      mi najbardziej freya rio - właściwie nic z tej marki poza tym. lubię staniki
      jednobarwne, irytują mnie wszędzie wciskane tandetne koronki i inne tego typu
      ozdobniki, ale to już moje własne odczucie estetyczne.
      panache? kompletnie nie dla mnie, miałam do czynienia z kilkoma modelami -
      porażka, ale zwalam to na niekompatybilność z moim bardziej freyowym biustem;)
      tango II plunge to porażka zarówno dla mnie - wizualnie niezły, ale po założeniu
      zrakietowane kacze dziobyO.o jak i dla mojej mamy, u niej tylko kacze dzioby. do
      tego okropny materiał, nawet jakby to pasowało i było kompatybilne, nie
      kupiłabym czegoś tak nachalnie plastikowego.
      masquerade aragon, bo innych nie miałam okazji mierzyć - cudo i mój drugi
      ukochany stanik - zaraz po rio. jakość i estetyka.
      ale jeśli chodzi o rozciągliwość - rio 65DD sięga w rozciągnięciu ponad 80cm...
      aragona nawet nie chce mi się mierzyć, leży dobrze, chociaż nie jest super
      ciasny, za to rio zaczyna wędrować po plecach powoli...

      czekam, aż polskie firmy wezmą się porządnie do roboty. milena jest na bardzo
      dobrej drodze - już flamenco wygląda obiecująco, obwód ciasny, nadaje niezły
      kształt, ale to jeszcze ciągle długa droga do ideału...
      • juannita Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:06
        Mam tak samo! wiekszosc modeli Frei (i wlasciwie tez Panache) jest
        dla mnie zbyt jarmarczno pstrokata, tu koronka, tam wzorek, mam
        wrazenie ze po zalozeniu czegos takiego bede wygladac jak choinka.
        Na dodatek jestem nieduza, wiec tym bardziej tego unikam. To
        oczywiscie kwestia gustu, ale
        Nie lubie tez zbytnio stanikow z przezroczystej siateczki jak
        arabella, wiem ze sa ulubione dla wielu dziewczyn z forum, ale mnie
        sie to kurcze kojarzy z rajstopa...
        Mieszkam od dawna we Francji i nosilam staniki firm uwazanych za
        lepsze : Aubade, Lise Charmel, Chantal Thomas. Moim zdaniem jesli
        chodzi o wytrzymalosc, to nie sa one moze lepsze od brytyjczykow.
        Natomiast design jest jednak zdecydowanie lepszy.
        Francuskiej bielizny jednak juz nie nosze, bo nie wyobrazam sobie ze
        mialabym na nowo wepchnac sie w 70D, ale boleje nad strata, oj
        boleje.
        • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:27
          juannita napisała:

          > Mieszkam od dawna we Francji i nosilam staniki firm uwazanych za
          > lepsze : Aubade, Lise Charmel, Chantal Thomas. Moim zdaniem jesli
          > chodzi o wytrzymalosc, to nie sa one moze lepsze od brytyjczykow.
          > Natomiast design jest jednak zdecydowanie lepszy.
          > Francuskiej bielizny jednak juz nie nosze, bo nie wyobrazam sobie ze
          > mialabym na nowo wepchnac sie w 70D, ale boleje nad strata, oj
          > boleje.

          Ja też jestem wielką wielbicielką francuskich staników. Na razie mieszczę się jeszcze w chantellowskie 70E-F, ale bardzo żałuję, że u Simone Perele największa half cupowa miseczka jest już trochę maława, a Lise Charmel na mnie nic nie ma. Myślę, że kiedyś też zaczniemy lobować u Francuzów. Jak dziewczyny poznają przyjemność Effuniaków, to stracą ochotę na brytyjskie balkoniki i sztywne Maskaradki. I zaczną oglądać za innymi producentami, bo moim zdaniem nie da się ukryć, że Effuniak inspirowała się trochę na Francuzach. Taki stanik w zeberkę, który gdzieś mi mignął, to był prawie identyczny z jednym ze starszych kolekcji Chantelle. Być może przypadek, ale przyszłość moim zdaniem leży w eleganckim wzornictwie i twarzowych kolorach, a tu Francuzi są niezastąpieni.
          • juannita Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:40
            Jestem jak najbardziej za lobbowaniem u francuzkich producentow i
            chetnie sie bym sie do tego jakos przyczynila. Nie bardzo wiem jak
            sie do tego zabrac tak, zeby przynioslo to jakis skutek.
            Inna sprawa, ze nie wiem jakie byloby zainteresowanie wsrod forumek
            stanikami pieknymi, ale zdecydowanie drogimi jak na polskie warunki.
            • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 15:09
              juannita napisała:

              > Jestem jak najbardziej za lobbowaniem u francuzkich producentow i
              > chetnie sie bym sie do tego jakos przyczynila. Nie bardzo wiem jak
              > sie do tego zabrac tak, zeby przynioslo to jakis skutek.
              > Inna sprawa, ze nie wiem jakie byloby zainteresowanie wsrod forumek
              > stanikami pieknymi, ale zdecydowanie drogimi jak na polskie warunki.

              Na wielkie popracie w Polsce nie możemy liczyć. Najlepiej byłoby uświadamiać te kobiety, które te marki i tak już kupują, tzn. Francuzki, Belgijki, Szwajcarki itp. Sondy konsumenckie mówią, że kobiety we Francji wydają więcej pieniędzy na kosmetyki i bieliznę od kobiet w innych krajach Europy Zachodniej. Nie sądzę też, że chętnie kupowałyby brytyjskie staniki. To byłoby zapotrzebowanie. Tylko, że ja po francusku umiem tylko bon jour, rendezvous i jedno trochę nieprzyzwoite zdanie. ;-)
              • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 15:12
                Ej no, co Ty .
                Nie gniewam :)))
                • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 15:21
                  effuniak napisała:

                  > Ej no, co Ty .
                  > Nie gniewam :)))

                  :-)
                  A ta francuska zebra wyglądała tak:
                  www.aufdeinerhaut.de/wisl_s-cms/33/Africa_Fashion/369/Chantelle_Africa_Fashion_Aussentraeger_BH.html
                  • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 15:22
                    Sliczna, ale zupełnie inna niż moja :)
              • juannita Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 20.12.08, 10:44
                Masz chyba racje - nalezaloby uswiadomic naturalne klientki firm francuskich. Bo
                wydaje mi sie ze poziom ich wiedzy co doboru rozmiaru jest praktycznie zerowy.
                Pamietam moja jedna naprawde duzobiusciasta kolezanke sprzed lat, ktora skarzyla
                sie ze musi nosic miseczke F i ze trudno w tym rozmiarze cos dostac. Teraz
                miseczke F to nosze ja, ona pewnie z dobrze dobranym obwodem by sie plasowala
                gdzies w HH albo wyzej.
                Wstepnie poszperalam troche w internecie po francusku w poszukiwaniu tresci
                "stanikologicznych" po francusku i na razie pustka...
                • klymenystra Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 24.12.08, 20:47
                  Ja jeszcze nie widzialam Francuzki w dobrym staniku. A lobbowac mi sie nie
                  chcialo, jakos tematy stanikowe byly omijane szerokim lukiem.
                  Troche mnie tez zrazaja niektore francuskie sklepy (nie mowie o tych
                  wypasniejszych typu Orcante), gdzie byl zakaz przymierzania biustonoszy.
                  Co do lobbowania - wiem, ze powstaje piersiowka po francusku, ale nie wiem, co i
                  jak. Z checia bym pomogla...
            • drzazga1 Na razie to prodecenci nie chca moich pieniedzy 19.12.08, 15:26
              Moglabym spokojnie wydac na stanik ok. 80 euro, jesli bylby dobrze
              skrojony, dobrej jakosci i elegancki. A na razie to zdarzylo mi sie
              mierzyc kosztujace 60 euro koszmary jako zywo przypominajace mi
              paskudztwa z bazaru, oczywiscie dla rozmiaru 32HH przewidziano je w
              trzech niesmiertelnych kolorach. Mierzylam w dosc drogim centrum
              handlowym w Dublinie, gdzie na bielizne przeznaczono cale pietro.

              Wyraznie widac bylo granice: staniki w miskach do H byly ladne,
              lepiej uszyte, w wielkim wyborze rozmiarow i fasonow, w roznych
              cenach. H plusy: wisialy na wieszakach smetne wory czarne, biale i
              bezowe, zgrupowano je w jednym kacie, wygladalo to tak, ze
              uwierzcie, wstyd mi bylo tam czegos szukac. A ceny od 35 euro w gore.

              Ktos tu okreslil Panache jako "prawdziwie eleganckie". Coz, chyba
              mam zupelnie inne pojecie elegancji, takie, w ktorym plastikowe
              sztywne tkaniny np. zupelnie sie nie mieszcza. Ewentualnie elagancja
              nie przysluguje powyzej miski H.
          • effuniak Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:43
            Pierwszalitero
            Podziwiam design firm :
            Christies,Valery,Phara,Rien,Aubade,Valisere,Ravage i Cotton Club

            i jeśli już chcesz doszukiwać się podobieństw to tam ich szukaj :)
            • pierwszalitera Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 19.12.08, 14:59
              effuniak napisała:

              > Pierwszalitero
              > Podziwiam design firm :
              > Christies,Valery,Phara,Rien,Aubade,Valisere,Ravage i Cotton Club
              >
              > i jeśli już chcesz doszukiwać się podobieństw to tam ich szukaj :)

              No nie gniewaj się na mnie. ;-) Przecież napisałam, że zeberka to mogła być przypadkiem, a akurat ta zebra przeleciała mi u Chantelle koło nosa i jak zobaczyłam na jakimś zdjęciu u ciebie, to tak mi się skojarzyło. Bo inni robią tygrysy, leopardy i inne koty, a zebra to raczej rzadkość. Poza tym twoja miała chyba taką różową lamówkę, inaczej niż u Chantelle. Tak strasznie na tej Chantelle to mi i tak nie zależy, wzornictwo twoich "inspiratorów" też jest bardzo ładne. :-)
    • kasica_k Podsumowując, 20.12.08, 17:52
      dalej nie rozumiem, dlaczego polskie firmy upierają się powielać złe wzory,
      które na większe biusty się zwyczajnie nie nadają, zamiast wziąć przykład z firm
      z UK i stworzyć choćby prostą kolekcję D-G, z jakością na poziomie Curvy Kate.
      Na razie nie mamy nawet tego.

      W ciągu ostatniego roku powstało ładnych parę sklepów z angielską bielizną,
      oprócz internetowych jest kilka stacjonarnych w dużych miastach i żaden na brak
      klientek nie narzeka, a sprzedaje wcale nie tanią bieliznę.

      To chyba jest już komu sprzedawać, nie?
      • roza_am Re: Podsumowując, 20.12.08, 18:32
        Kasia, może problem nie w tym, że jest za mało chętnych na nowe, tylko ZA DUŻO chętnych na dotychczasowa ofertę. A to nie motywuje producentów do zmian, bo i po co? (z ich pktu widzenia)

        No właśnie "konstrukcje i rozmiary" - przecież to są 2 osobne komunikaty. Może każdy element nowej stanikologii trzeba komunikować oddzielnie?
        Do tej pory przekazałyśmy 2 komunikaty:
        1. alfabet nie kończy się na D - czyli rozmiary
        2. stop namiotom w brudnym beżu - czyli wzornictwo
        Może teraz czas na nowe hasło-komunikat?

        Tylko czy trzeci komunikat już teraz "przejdzie", czy najpierw producenci muszą w pełni oswoić dwa pierwsze, aby mogli być gotowi na kolejną wielka zmianę. Oto jest pytanie.
        • kuraiko Re: Podsumowując, 20.12.08, 20:06
          masz rację - do bieliźniaków nie sprowadzają pewnych modeli "bo się
          nie sprzedają". kobiety nadal najchętniej kupują push-upy i padded.
          czasem się dziwię podejściem na lobby "jest nas tak dużo". w skali
          kraju to jednak mało, a nie zapominajmy, że część lobbystek siedzi
          za granicą ;) jak myślę o kobietach, to nie widzę tylko mieszkanek
          dużych miast godnie zarabiających albo oświeconych w wielu
          dziedzinach studentek. widzę małe miasteczka, małe miasta, kobiety
          bezrobotne albo zarabiające 1126 brutto i mające kilkoro dzieci,
          kobiety, które nigdy nie miały do czynienia z internetem, które na
          wyprawę do większego miasta nie stać (jeżdżą tylko od święta np
          wymienić dowód osobisty), dla których stanik za 30-40zł to już
          drogo. itd itp. takie kobiety kupią "lepszy" stanik polskiej firmy
          raz na rok albo rzadziej, wybiorą to co w najbliższym bieliźniaku
          czyli najprawdopodobniej obwód 75-80 i miska max D (bo miski E w
          małych bieliźniakach to jak ufo), prawdopodobnie bez fiszbin, a jak
          na fiszbinach to jakiś zabudowaniec z gąbką. kolejnym typem są
          nastolatki i młode laski z mniejszych miejscowości, które lubią
          kupować kolorowe "chińczyki" za kilkanaście złotych, poza tym grupa
          kobiet, której jest obojętna bielizna, taka kupuje stanik w cenie
          zazwyczaj max 50zł (ale też "chińczyki"), przeważnie w "jedynym i
          słusznym rozmiarze", wyodrębniłabym jeszcze podrgupę kupującą push-
          upy w sieciówkach. na tym tle uświadomione jakoś giną.

          a jak napisała roza_am - "ZA DUŻO chętnych na dotychczasowa ofertę".
          no cóż jak przyjdzie do sklepu jedna dziewczyna (na tydzień) i
          zapyta o 65E softa, a pozostałe 15 klientek (codziennie) poprosi o
          push-up/usztywniany 75-85 B-D, to dla producenta, ekspedientki
          zapotrzebowanie raczej będzie jasne.
          hmm no i jak myślę, ile znam uświadomionych dziewczyn. żadnej.
          podejście typu "bielizna jest nieważna", "70 dobrze trzyma" (a laska
          ma ok 65cm pod biustem), "C i D to duży biust", ogólnie nie
          przywiązywanie uwagi do bielizny, jako spełniającej określoną
          funkcję, stanik ma zakrywać piersi, podkreślać dekolt (buły/kreska),
          sprawiać że sutki są niewidoczne, podtrzymywanie jakieś tam, ale nie
          priorytet. takich kobiet w Polsce są setki tysięcy
          • pitupitu10 Re: Podsumowując, 21.12.08, 10:54
            To, o czym piszesz, to tylko część (pokaźna) rynku. Od wielu lat w Polsce można
            kupić staniki Triumph (najlepiej sprzedająca się po "chińczykach" marka) czy
            Samanta, które kosztują ok 100zł i te firmy dobrze się mają. Zawsze będzie tak,
            że jest jakaś "uświadomiona" grupa klientów, która będzie wymagająca, będzie
            zwracać uwagę na jakość produktu, często kupować nowe modele. Większość osób
            kupuje proste cyfrówki, żeby zrobić sobie zdjęcia w wakacje, ale jest i pewna
            grupa konsumentów, która wydaje niepojęte dla szarego człowieka sumy na nowy
            obiektyw do jakiejś super-lustrzanki. Jedna osoba szukająca kosiarki weźmie
            pierwszy z brzegu model byle by był tani, ktoś inny będzie godzinami porównywał
            różne modele.

            Myślę, że nie ma co popadać w czarnowidztwo, Lobby to silna grupa konsumencka i
            producenci to widzą.
            • ederlezi1981 Re: Podsumowując, 21.12.08, 11:41
              pitupitu10 napisała:
              > Myślę, że nie ma co popadać w czarnowidztwo, Lobby to silna grupa konsumencka i
              > producenci to widzą.\
              Obawiam się, że wieksza jest siła medialna lobby, niż rzeczywista konsumencka.
              Kuraiko podzieliła kobiety typy konsumenckie bielizny- ma sporo racji.
              Obawiam się ednego- część polskich firm mysli, ze wykonała zwrot w stronę klientek, szyjąc rozmiary powyżej D, np. Dalia, Ewa Bień, Milena- a tymczasem na LB niemiłosiernie sie po nich jedzie z czułościa walca drogowego, inna rzecz, że słusznie- bo to, co zobaczyłam na balknetce (Milena Verona 75H) mnie rozwaliło.
              Patrząc na moje doświedczenia z polskimi firmami:
              - Dalia- prawie nijakie, siłą zmuszono mnie do zmierzenia jakiegoś białego sztywniaka,
              -Mardo- kupiłam jakąś czarną skorupkę o hiperrozciągliwym obwodzie,
              - Gaia- tu przynajmniej miałam okazję w miarę porządnie i bez naciskuze strony sprzedawczyni przymierzyć- cóż z tego, skoro koncepcja push-upa 70J mi nie pasowała, a po odpancernieniu ukazał się zwis smętny :/
              - Ewę Bień wzięłąm przypadkiem do ręki czekając na sdiostre mierzaca tango- estetycznie ujdzie, rozmiarówka do de, konstrukcja kiepska- poziomy szef, na dole gąbką. nawet, gdyby mieli w moim rozmiarze, nie kupiłabym
              - Comexim, Melissa- nie miałam okazji trzymać w łapkach, wiec ciężko mi sie wypowiedzieć. Frei i Panaszy miałam sporo, wiec łatwiej mi wybrac coś, poza tym wiem, że Freyę zawsze ktoś odkupi ode mnie.
              dochodzę do wniosku, ze firmy uznają, że klientki są przewrażliwione- nic im nie pasuje, ponarzekaja, a i tak nie kupią, wiec po co w ogóle produkować cokolwiek.
              Normalnie, chyba by trzeba z 10 chińskich szaczek podnająć, dać im arabelkę i kazać uszyć 10 tysiecy egzemplarzy, zarzucić stołeczne bazary i czekać, aż pojawią się masowe podróby, bo producenci pójda po rozum do głowy.
              • kasica_k Re: Podsumowując, 21.12.08, 15:32
                ederlezi1981 napisała:
                > Obawiam się ednego- część polskich firm mysli, ze wykonała zwrot w stronę klien
                > tek, szyjąc rozmiary powyżej D, np. Dalia, Ewa Bień, Milena- a tymczasem na LB
                > niemiłosiernie sie po nich jedzie z czułościa walca drogowego, inna rzecz, że s
                > łusznie- bo to, co zobaczyłam na balknetce (Milena Verona 75H) mnie rozwaliło.

                Przecież nie będziemy ich chwalić za coś, czego i tak żadna z nas nie kupi, bo
                to by było kompletnie bez sensu. Oni nie szyją staników po to, żeby ich tu
                chwalić, tylko po to, żeby ktoś je kupił.

                Tymczasem zmiana konstrukcji na lepsze to recepta na sukces, przynajmniej w
                obecnej tu grupie.

                > dochodzę do wniosku, ze firmy uznają, że klientki są przewrażliwione- nic im ni
                > e pasuje

                Nie nic im nie pasuje, tylko nie pasuje im 70H uzyskane z przeskalowanego 70C i
                uszyte z identycznych rozciągliwych materiałów :)
                • ederlezi1981 Re: Podsumowując, 21.12.08, 16:25
                  kasica, racja, tylko teraz idź i wytłumacz firmom.
                  Czekaj no, to Dalia szyje wg jakiej rozmiarówki? Europejskiej przecież, nie brytyjskiej.
                  Widziałam dwie bardzo ładne daliowe balkonetki, mocno ażurowe, ze slicznymi haftami i chyba sporą miską w sklepie z panaszami- czerwoną w pierwszej chwili wzięłam za Arizę nawet,, a zielona tez ładna. Mierzyć nie mierzyłam, ale dla LB obiecuję się tam przejść.
                  Natomiastjedyna Dalia, jaka mierzyłam, to jasna (białą? ecru?) skorupka rozmiaru 70G europejskie :/
                • felisdomestica Re: Podsumowując, 21.12.08, 17:14
                  Owszem, nie nalezy chwalić jesli nie ma za co, ale forma krytyki bywa różna. Istnieje tzw. krytyka konstruktywna, kiedy wytyka się błędy i poddaje sugestie co poprawić. Ale do tego trzeba mieć wiedzę na temat konstrukcji staników, której większość krytykujących nie ma, bo i skąd.
                  natomiast w wątku dot. Ewy Bień roiło się od okrzyków: "błeeee", "ohyda!", "kacze dzioby!", "okropna koronka!". To nie jest wielka pomoc dla konstruktora, jak sądzę...



                  > kasica_k napisała:
                  Przecież nie będziemy ich chwalić za coś, czego i tak żadna z nas nie kupi, bo to by było kompletnie bez sensu. Oni nie szyją staników po to, żeby ich tu chwalić, tylko po to, żeby ktoś je kupił.
                  • agafka88 Re: Podsumowując, 21.12.08, 17:41
                    felisdomestica napisała:

                    > poprawić. Ale do tego trzeba mieć wiedzę na temat konstrukcji staników, której
                    > większość krytykujących nie ma, bo i skąd.

                    Otóż nie, nie musimy być specjalistkami od staników, żeby krytykować staniki -
                    dobry konstruktor na podstawie objawów powinien odkryć przyczyny powodujące wady

                    > natomiast w wątku dot. Ewy Bień roiło się od okrzyków: "błeeee", "ohyda!", "kac
                    > ze dzioby!"

                    dobry konstruktor powinien wiedzieć, skąd się biora kacze dzioby i jak zmienić
                    krój, żeby tych dziobów nie było

                    "okropna koronka!". To nie jest wielka pomoc dla konstruktora, jak
                    > sądzę...

                    Informacja o koronce jest również IMO potrzebna - jeżeli ta jest zła, to trzeba
                    kombinować, żeby zmienić na lepszą.
                    • felisdomestica Re: Podsumowując, 21.12.08, 19:34

                      Konstruktor bedzie wiedział, o ile czytuje wnikliwie Lobby :-). Nie jest to sformułowanie hm...powszechnie stosowane w opisie bielizny :-).


                      > agafka88 napisała:
                      > dobry konstruktor powinien wiedzieć, skąd się biora kacze dzioby i jak zmienić krój, żeby tych dziobów nie było


                      • agafka88 Re: Podsumowując, 21.12.08, 19:41
                        felisdomestica napisała:

                        >
                        > Konstruktor bedzie wiedział, o ile czytuje wnikliwie Lobby :-). Nie jest to sfo
                        > rmułowanie hm...powszechnie stosowane w opisie bielizny :-).
                        >

                        Wiesz, ja myślę, że o ile kostruktor raczy przeczytac ten wątek tutaj (w co
                        wątpię), to zadanie pytania o wyjasnienie, czym są kacze dzioby, nie jest chyba
                        aż tak czymś szalenie skomplikowanym.

                        Zresztą czy myślisz, że ten przykładowy konstruktor jest tak głupi, że nie
                        potrafi się googlami posługiwać? Po wpisaniu w google frazy "kacze dzioby"
                        wyskakuje notka na balkonetce ZE ZDJECIAMI.

                        To wszystko przy założeniu, że mamy do czynienia z kimś (chodzi o konstruktora)
                        o średnim ilorazie inteligencji.
                        • pierwszalitera Re: Podsumowując, 21.12.08, 21:10
                          agafka88 napisała:

                          > Zresztą czy myślisz, że ten przykładowy konstruktor jest tak głupi, że nie
                          > potrafi się googlami posługiwać? Po wpisaniu w google frazy "kacze dzioby"
                          > wyskakuje notka na balkonetce ZE ZDJECIAMI.

                          Googlować kacze dzioby? Przecież każdy z minimalną wyobraźnią kojarzy natychmiast o co chodzi. A skoro konstruktor staników nie skojarzy, to pomylił się z profesją.
                          • kuraiko Re: Podsumowując, 22.12.08, 00:20
                            khem, ale nawet wśród lobbystek były dyskusje jak właściwie
                            wyglądają kacze dzioby i okazało się, że część dziewczyn wyobraża
                            sobie pewien kształt, a część dziewczyn inny. czyli to wcale nie
                            jest jednoznaczne.
                  • agafka88 Re: Podsumowując, 21.12.08, 17:55
                    felisdomestica napisała:

                    > Owszem, nie nalezy chwalić jesli nie ma za co, ale forma krytyki bywa różna. Is
                    > tnieje tzw. krytyka konstruktywna, kiedy wytyka się błędy i poddaje sugestie co
                    > poprawić.
                    > natomiast w wątku dot. Ewy Bień roiło się od okrzyków: "błeeee", "ohyda!", "kac
                    > ze dzioby!", "okropna koronka!". To nie jest wielka pomoc dla konstruktora, jak
                    > sądzę...

                    Zresztą uważam, że chyba czytałyśmy inne wątki, bo to, co ja znalazłam:

                    -"IMO dzioby to efekt tego niezbyt udanego szwu,
                    ktory nie hest ani pionowy ani skosny"
                    -"I to wzornictwo ... ani kolorowy, ani fajna koronka, zabudowany dość wysoko. A
                    to 65E (czyli 30DD) , a więc niezbyt duża miska"
                    -"Obwód za luźny - zapinam się od razu na 3 haftkę, a jeszcze jest
                    sporo miejsca."
                    -"Prawdopodobnie materiał elastyczny, i nie trzyma nic od dołu i boku."
                    -"Największy
                    problem jest z ramiączkami, rolują się na ramionach - są dość wąskie
                    z wykończeniem ozdobnym, dość rozciągliwe, bardzo latwo mozna je
                    skracać"


                    To Twoim zdaniem nie jest konstruktywna krytyka? a to dane tylko z jednego,
                    krótkiego wątku:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=86794383
                    w tym dłuższym jest jeszcze więcej przydatnych opinii
                    • felisdomestica Re: Podsumowując, 21.12.08, 19:36
                      Rzeczywiście, chyba ten wątek teraz wygląda inaczej...albo ślepa jestem, albo mojego wpisu tam nie ma...czy to możliwe, żeby część wpisów znikła?

                      agafka88 napisała:


                      > Zresztą uważam, że chyba czytałyśmy inne wątki, bo to, co ja znalazłam:
                      >
                      • agafka88 Re: Podsumowując, 21.12.08, 19:46
                        były 2 wątki o Ewie Bień, ten, który zalinkowałam i jeszcze ten:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=86254366
                        IMO oprócz typowych narzekań też jest tam wiele przydatnych opinii testerek
                        • felisdomestica Re: Podsumowując, 21.12.08, 21:24
                          znalazłam swoj wpis, więc nie było cenzury :-).
                          Nie twierdzę, że w tych wątkach nie ma sensownych uwag. Ale bywają wpisy niemiłe...choćby: Ewa Bień odwaliła manianę", albo "robi coś na odwal się". Myślę, że krytyka jest lepiej przyjmowana, jeśli jest uprzejma...jeśli Lobby ma wywierać pozytywny wpływ na producentów, nie powinno ich obrażać, nawet jeśli produkują rzeczy nienajlepsze.

                          agafka88 napisała:

                          > IMO oprócz typowych narzekań też jest tam wiele przydatnych opinii testerek
                          • samo_zloto Re: Podsumowując, 21.12.08, 21:26
                            z tym się zgodzę- krytykę można naprawdę przekazać w dużo lepszy sposób.
                            wypowiedzi o zabarwieniu agresywnym nie zachęcają do rzeczowej dyskusji.
                          • pierwszalitera Re: Podsumowując, 21.12.08, 21:31
                            felisdomestica napisała:

                            jeśli Lobby ma wywierać
                            > pozytywny wpływ na producentów, nie powinno ich obrażać, nawet jeśli produkują
                            > rzeczy nienajlepsze.
                            >

                            Momencik, bo czegoś nie zrozumiałam: to nasze pieniądze producentom już nie wystarczą? ;-)
                            • kuraiko Re: Podsumowując, 22.12.08, 00:21
                              to, że ktoś za coś płaci, to nie upoważnia go do bycia
                              nieuprzejmym ;)
                              • pierwszalitera Re: Podsumowując, 22.12.08, 01:16
                                kuraiko napisała:

                                > to, że ktoś za coś płaci, to nie upoważnia go do bycia
                                > nieuprzejmym ;)

                                Możliwe, ale jeżeli ktoś chce moich pieniędzy, oferując mi podobno dobry produkt, który okazuje się badziewiem, to mam prawo nazwać rzecz po imieniu. ;-)
                                • felisdomestica Re: Podsumowując, 24.12.08, 22:50
                                  Nikt nie namawiał do kupna czegokolwiek. Jeśli ktoś grzecznie prosi o opinię to dobry obyczaj nakazuje grzecznie odpowiedzieć, niezależnie od tego czy stanik był świetny czy fatalny. Wydaje mi się, że w ten sposób można więcej wskórać. Przekonywać, tłumaczyć, nie obrażać.


                                  pierwszalitera napisała:

                                  > jeżeli ktoś chce moich pieniędzy, oferując mi podobno dobry produkt, który okazuje się badziewiem, to mam prawo nazwać rzecz po imieniu. ;-)
                          • joankb Re: Podsumowując, 21.12.08, 21:37
                            My tu nie jesteśmy od tego żeby być miłe...
                            W fachowych pismach na temat fotografii czy samochodów roi się od tego rodzju
                            opinii i zdań.
                            "Tandetne plastiki" to jeden z ulubionych tekstów panów od motoryzacji...
                            EB rozesłała do testerek głownie model Kaliope. Od najmniejszego do największego
                            żaden nie leżał dobrze, żaden nie leżał jako tako - każdy leżał beznadziejnie.
                            Stwierdzenie, że to model li i jedynie nieudany byłoby zbytnim eufemizmem.
                            To firma ma zamiar zarabiać na swojej produkcji - duża grupa z nas, w tym
                            przedziale cenowym znalazła już coś dla siebie, to firma NAS potrzebuje - nie my
                            jej.
                            • felisdomestica Re: Podsumowując, 24.12.08, 22:53
                              No cóż...
                              pisma motoryzacyjne to nie jest przykład do naśladowania :-).

                              joankb napisała:

                              > "Tandetne plastiki" to jeden z ulubionych tekstów panów od motoryzacji...
                          • martvica Re: Podsumowując, 30.12.08, 17:31
                            felisdomestica napisała:

                            > znalazłam swoj wpis, więc nie było cenzury :-).
                            > Nie twierdzę, że w tych wątkach nie ma sensownych uwag. Ale bywają wpisy niemił
                            > e...choćby: Ewa Bień odwaliła manianę", albo "robi coś na odwal się".

                            Bardzo przepraszam, ale Ewa Bień odwaliła manianę i zrobiła coś na odwal się. W
                            życiu nie miałam na sobie gorzej leżącego i oszpecającego piersi stanika niż
                            Kaliope. I co z tego, że go uszyli w 65G (dziwnym 65G, dodajmy, bo polskie nie
                            było na pewno).
                            Napisałam im to szczerze, używając słów mniej dosadnych. Na Lobby się nie hamuję
                            - bo nie widzę powodu.
            • kuraiko Re: Podsumowując, 21.12.08, 16:00
              ale obawiam się, że kobiety kupujące Triumpha czy inne droższe marki
              wybierają także standardowe rozmiary ;) ja miałam 75C z Triumpha,
              wiadomo że mogło być gorzej, ale masa lasek weźmie usztywniane
              75B "bo mają średni biust" a Triumph dlatego że "lepsza jakość".
              moja mama też kupiła jakiś czas temu Triumpha... Doreen. raczej to
              się bierze z tego, że to jest niby lepsza jakość, ale ze
              świadomością rozmiarową i tego do czego stanik służy jest
              praktycznie tak samo jak z laskami kupującymi "chińczyka" za 15zł
        • kasica_k Re: Podsumowując, 21.12.08, 00:44
          roza_am napisała:

          > Kasia, może problem nie w tym, że jest za mało chętnych na nowe, tylko ZA DUŻO
          > chętnych na dotychczasowa ofertę. A to nie motywuje producentów do zmian, bo i
          > po co? (z ich pktu widzenia)

          Nie mam na myśli tutaj tych, którzy nie próbują wychodzić poza dotychczasową
          ofertę, bo dobrze im tak, jak jest. Piszę o takich firmach jak Milena, Ewa Bien
          czy Dalia, które wprowadzają DD+ do swojej oferty, tyle że z taką jakością
          konstrukcji nie wróżę im powodzenia w konkurowaniu z bielizną z UK. I dziwię
          się, czemu nie robią tego sensowniej, skoro mają gotowe wzory, wystarczy usiąść
          i przerysować.

          > No właśnie "konstrukcje i rozmiary" - przecież to są 2 osobne
          > komunikaty. Może
          > każdy element nowej stanikologii trzeba komunikować oddzielnie?

          Cały czas chcę wierzyć, że mamy jednak do czynienia z ludźmi rozumnymi, z
          którymi nie trzeba rozmawiać jak z przedszkolnymi dziećmi (1 komunikat na raz :))
          • mauzonka A Dalia? 21.12.08, 13:53
            A propos kopiowania brytyjskich patentów - Dalia zdaje się sporządziła swoją nową D-plusową kolekcję zrzynając konstrukcje z Fantasie i Freyi właśnie. Takie miałam przynajmniej wrażenie, jak oglądałam ich stronę www, zresztą była tez gdzieś dyskusja na ten temat.
            • kasica_k Re: A Dalia? 21.12.08, 15:19
              Owszem, jakieś 2 modele naliczyłam przypominające angielskie balkonetki, reszta,
              jeśli już, to bardziej fullcupy Avocado przypomina. Uwierzę, jak przymierzę...
              czyli jak powstaną w 75K, bo 75J ichnie jest na 107 w biuście.
              • qqleczka78 Re: A Dalia? 22.12.08, 11:42
                Miałyśmy panią z Dalii w babim ostatnio. Stanik w rozmiarze 60L
                okazał sie być bardziej zabudowany niż TangoII.
                Był to odpowiednik brytyjskiego 28J/28JJ, ściśliwość przyzwoita,
                fiszbiny przyzwoicie wąskie, ale miski strasznie zabudowane,
                szczególnie pod pachami. Fiszbiny wysoko na mostku, co też jest
                zmorą dużych rozmiarów
                Chyba jeszcze długa droga przed nimi. Ale za to ceny lepsze od
                brytyjczyków :)
                Szkoda, że duże michy=duży kłopot.


                aaa ja chce ładny, niepancerny stanik (70k z wąskimi fiszbinami)
      • felisdomestica Re: Podsumowując, 20.12.08, 19:11
        Słusznie napisałaś: "kolekcja D-G...", bo niestety w klasie GG+ firmy polskie nie mają z kogo brać przykładu :-(.

        > dalej nie rozumiem, dlaczego polskie firmy upierają się powielać złe wzory, które na większe biusty się zwyczajnie nie nadają, zamiast wziąć przykład z firm z UK i stworzyć choćby prostą kolekcję D-G, z jakością na poziomie Curvy Kate.
    • marisella Re: Polscy producenci a brytyjskie know-how 29.12.08, 21:10
      Staniki Mileny, które dostałam do przymierzenia (Milena szyła je na moją prośbę;
      noszę przymłe 34K lub 36JJ) są szyte właśnie w oparciu o brytyjskie khow-how jak
      sądzę. Fason jest w każdym razie Polyannowy.

      I powiem Wam, że powielanie wzorów brytyjskich firm, przynajmniej w moich
      okolicach rozmiarowych, jest totalnym nieporozumieniem, bo powielane są niestety
      wszystkie błędy - szerokie fiszbiny, zabudowanie (choć pod tym względem milena
      od brytyjczyków była lepsza). Nie powiem Wam dokłanie jak ta Milena leży i czy
      jest super czy nie, bo staniki są nam nie za małe, ale widzę wyraźnie, że
      wolałabym, żeby Milena dokonała pewnych zmian a nie, ot, kopiowała Freyowe wzory
      - to mogłoby być szansą na poprawę pewnych błędów. Kopiując nie otrzymujemy
      produktu ani o gram lepszego, co najwyżej tańszy... (oczywiście wiem, że osobom
      z innej części tabeli lub tym, którym fosonowo brytyjczyki pasują, to w
      zupełności wystarczy).

      m.
Pełna wersja