bobralus
27.12.08, 16:33
Witam, po lekturze tego forum postanowilam w koncu dobrac sobie odpowiedni
rozmiar stanika. za namowa forumowiczki udalam sie do sklepu peach field w
celu zakupienia owego. moje wymiary to: pod biustem 78, w biuscie 94-95cm.
pani w sklepie po wielu przymiarkach uznala ze freya rio 70DD bedzie dobra (od
razu mowie, ze 70E bylo zdecydowanie za luzne). ale ja w niej umieram!
fiszbiny wbijaja mi sie pod lewa pacha (wieksza piers) nimilosiernie, tak samo
na mostku pomiedzy piersiami, ramiaczka wrzynaja sie niemozliwie, tak ze nawet
po nocy bez stanika jeszcze widac po nich slad na ramionach. daleko temu do
wymrzonego idealu, ktorego mialam nawet nie czuc na sobie. rozumiem, ze nagly
skok z 85B za 70DD spowodowal, ze czuje te 15cm mniej w obwodzie, ale zgodnie
z tym co wyczytalam, to nie ramiaczka sa od podtrzymywania biustu, wiec
dlaczego zostawiaja tak paskudne slady?
i jeszcze dwa pytania:
1. jak zakladac stanik? slyszalam, ze jest jakis specjalny sposob, bodajze z
pochylaniem sie itd. ale jak te piersi potem ulozyc odpowiednio nie mam
pojecia. moze to jest przyczyna bolesnego wrzynanaia sie fiszbina w wieksza piers?
2. czy w staniku nalezy rowniez spac? czytalam tu na forum, ze tak. ja raz
probowalam w tym swoim, ale budzilam sie z powodu dyskomfortu i w koncu nad
ranem go zdjelam.
bede wdzieczna za wszelkie rady czy slowo pocieszenia, ze tak bywa na poczatku.